Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Ile zostalo z was po zmianie siebie by przetrwac ( by jakos

Moderator: Moderatorzy

baku83

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 18


Rejestracja:
27-11-2005 21:00

Lokalizacja: wroclaw

Post 29-11-2005 13:07

Ile zostalo z was po zmianie siebie by przetrwac ( by jakos

Ile zostalo z was po zmianie siebie by przetrwac ( by jakos radzic sobie w zyciu a nie tylko byc ) co poswieciliscie albo co zmienilscie .
aaaaaaaaaaaa

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 29-11-2005 13:30

Nic nie straciłem. A dużo zyskałem.

silverstone

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 46


Rejestracja:
02-11-2005 13:56

Post 29-11-2005 13:41

Zdziwiłbys się, ale po wielu latach starania się, aby jak najbardziej się uśrednić i unormalnić na wzór i podobieństwo bliźnich, w pewnym momencie niewiele ze mnie zostało. Teraz robię wszystko, aby wrócić do siebie. Jest prawie dobrze, jednak efektem wszystkich tych starań jest wielka pustka, jaką na ogół czuję. Przez wiele lat nie wiedziałam, co się ze mną dzieje, i że tak naprawdę - nic się nie dzieje. Etykietka "walniętej inaczej" była na tyle bolesna, że wszelkimi sposobami usiłowałam ją z siebie zdrapać. W pewnym momencie nawet moje sny przestały być kolorowe - od jakiś 5 lat przespałam może ze trzy noce bez koszmarów. Odkrycie adhd było dla mnie prawdziwym błogosławieństwem - praktycznie w ciągu paru tygodni wróciłam do siebie, jednak do końca nigdy mi się nie udało. Jakbym w pewien sposob utraciła część magii i nie jestem w pełni ani taka, ani taka. Wiem jedno - bycie sobą to w moim przypadku przeprawa z maczetą przez zarośniętą dżunglę. Chwila nieuwagi i zbaczam z kursu. Tak przy okazji - pamietam, że najwięcej frustracji jeszcze do niedawna wywoływały we mnie pytania w stylu "kim ty własciwie jesteś", albo "czuje w tobie pewien dysonans - jakby was było dwie, albo i trzy, zadnej w tobie spójności". Takie mądrości mnie dobijają - bo co mam powiedzieć takiemu "normalnemu i spojnemu" - tak, masz rację skarbie, zanim ty zdołałeś wydukać te dwa zdania, to ja myślą zdążyłam obiec kulę ziemską??! Może tak własnie trzeba....

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 29-11-2005 19:33

to barzdo wazne pytanie i bardzo trudne :)
wlasnie niedawno omawialam to z moim przyjecielem. zastanawiamy sie barzdo intensywnie, jak i czy mozliwy jest zwiazek (nie tylko para facet-kobieta, ale w ogole wszelkei glebsze kontakty miedzyludzkie), taki zeby byc ze soba, obok siebie, ale nie musiec wyrzekac sie siebie, zmieniac sie. oboje z przyjacielem jestesmy po zwiazkach, w ktorych dla dobra wyzszego zrzeklismy sie siebie do granic wytrzymalosci. oboje nas to sprowadzilo do skrajengo wyniszczenia psychicznego. oboje potem mielismy jeszcze inne zwiazki, w ktorych w zasadzie dalej powtarzalismy ten sam schemat - jest problem, zrobie wsyztko, zeby go zlikwidowac, albo zatuszowac, albo zrezygnuje z siebie, byleby tylko uniknac komplikacji, starc, pretensji itd. teraz takie pytanie - na ile mozliwe jest bycie ze soba (w pewnej konfiguracji), zeby dalo sie zyc? w przyjazni jeszcze stosunkowo prosto, ale jak to wyglada w zwiazku? ja juz absolutnie wiem, i moj przyjaciel tez, ze naginanie siebie po to by uniknac problemu jest bledem. wczesniej czy pozniej prowadzi do zalamania i skrajnego wybuchu. nie moge udawac ze jestem kim nie jestem. udany zwiazek to ten, ktory przychodzi naturalnie i z przyjemnoscia dla obu stron. gleboki zwiazek mozliwy jest wtedy, kiedy istnieje - od poczatku, naturalnie, w nieymuszony sposob - porozumienie, wzajemna akceptacja, uczucia, szacunek i zaufanie. kiedy sie akceptuje i ufa drugiej osobie nie ma sie potrzeby wymagac, zeby ona sie zmieniala. jestes jaki jestes, takeigo cie przyjmuje. jestem jaki jestem, takiego ci daje.
ale oczywiscie wielu z was powie cos wprost odwrotnego :)
mnie chodzi tylko o to, ze nie musisz siebie oddawac, skladac na oltarzu baku, zeby przetrwac. paradoksalnie, jak sie zbuntowalam przeciw oddawaniu sie (i w milosci, i w pracy i kontaktach miedzyludzkich), i zaczelam byc soba, nagle wsyztko stanelo na swoje miejsce. nagle zjawili sie ludzie, ktorzy mysla i robia jak ja, nagle wszytko sie oczyscilo i stalo jasne i przejrzyste. a ja jestem soba, realizuje sie i wreszcie czuje sie szczesliwa. ja to ja. ja jestem soba. nikim wiecej, podobnie jak nikt wiecej nie jest mna.

baku83

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 18


Rejestracja:
27-11-2005 21:00

Lokalizacja: wroclaw

Post 30-11-2005 12:37

Droga
verowa
Odpowiem ci na twoje dwa posty w tym jendym bo sie w sobie zawieraja.
Ta metode ktora stosujesz na koncentrowaniu swojej energi na jednej rzeczy, ja robie dokladie to samo bo inaczej bym sie rozbil na kawaki i nic by zemnie nie zostalo.Stosujac ta metode pozbywamy sie tego jak to okreslilas "lotu" .Pozbywajac sie go lub tlumiajc pozbawiam duzej czesci siebie tej wielowymiarowsci myslenia. Czasem pozwalam sobie na jazde bez trzymanki przez moje mysli choc pwewnie wiesz ,ze to ryzykowne bo czasem mozna w tym na dlugo utknac lub trafic na nie wlasciwe mysli .
Co siekawego odkrylem, przez ta kontrole ,ze jesli umiesz sie dobrze kontrolowac -swoja energie, swoj sztorm mysli to morzona to wykorzystac do sortowania mysli i wydobywania z nich to co tak lubimy ich "wyjatkowosc" i mozna je wykorzystac ,bardzo praktycznie np: Zaprojktowac cos ,napisac cos madrego,zmiezam do teo ze , nasze mysli sa bardzo produktywne ale dlatego ze nie potrafimy zatrzymac swojej uwagi na jedej tracimy ich sens i w tlumie tych wszytstkich madrych myslii staja sie one dobra jazda (odlotem) ktory jest przyjemny ale nie produktywny.
Konkluzja jest taka ze :Utracilem duza czesc siebie po to by jakos funkcjonowac by moc radzic sobie , bo bedeac soba to znaczy byc chorym -bo dalmnie to jest chorba i to co mam w glowie mnie przerasta!
Wiec odrzucam ten "dar" jak to niekturzy nazywaj na bycie noramlny i czekam az bede mial sily by stawic czola temu "darowi"
NIe wiem czy jest to zrozumiale czy jest to porostu belkot ale staralem sie to przedstawic najklarowniej jak moge w tej chwili.
pozdro i dziekuje za tak wyczerpijace odpowiedzi
:wink:
aaaaaaaaaaaa

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 30-11-2005 19:36

baku83 pisze:Zaprojktowac cos ,napisac cos madrego,zmiezam do teo ze , nasze mysli sa bardzo produktywne ale dlatego ze nie potrafimy zatrzymac swojej uwagi na jedej tracimy ich sens i w tlumie tych wszytstkich madrych myslii staja sie one dobra jazda (odlotem) ktory jest przyjemny ale nie produktywny.

-dokladnie to mialam na mysli :)

Konkluzja jest taka ze :Utracilem duza czesc siebie po to by jakos funkcjonowac by moc radzic sobie , bo bedeac soba to znaczy byc chorym -bo dalmnie to jest chorba i to co mam w glowie mnie przerasta!
Wiec odrzucam ten "dar" jak to niekturzy nazywaj na bycie noramlny i czekam az bede mial sily by stawic czola temu "darowi"

-tutaj zaprzecze :)
chodzi mi o to, ze swiadomie rezygnujac z bezproduktywnych (acz przyjemnych) odlotow, wcale nie rezygnujemy z siebie! wprost przeciwnie, mozemy pozostac tak samo pomyslowi, wrazliwi, interesujacy, jak bylismy do tej pory, przy okazji osiagajac produktywnosc w tzw. realu :)
rezygnacja z siebie nastapilaby w sytuacji, kiedy wszytskie twoje dzialania pozostalyby sprzeczne z samym toba. wiesz, lubisz sie luzno ubierac, ale ubierasz sie w krawat. lubisz na sniadanie platki z mlekiem a do kina chodzilbys wylacznei na kryminaly, ale z jakiegos powodu zaczynasz jadac salate i ogladac wylacznei pokretne kino francuskie. podobaja ci sie blondynki a spotykasz sie z brunetka. i tak we wsyztkim. nie odczuwasz przy tym najmniejszej satysfackcji z tego co robisz, a robisz to albo dla otoczenia, albo zeby samemu sobie udowodnic ze jestes lepszy.
jesli natomiast poostajesz wierny sobie, swoim przekonaniom, upodobaniom, ale z szalonego biegu mysli wylapujesz te wartosciowsze i cos fajnego probujesz z nimi zrobic, to ja to nazwalabym raczej rozwojem wewnterznym, niz rezygnacja z siebie.
musisz odroznic dwie rzeczy - rezygnacje z odlotu od rezygnacji z siebie.
to jest tak samo jak z narkotykami. kazdy narkoman utozsamia swoje odloty ze soba. dlatego tak trudno jest rzucic narkotyki, bo daja neibywale odloty. z nami jest tak samo, ciagle fruwamy w zaswiatach, czerpiemy wiedze z innych poziomow, miewamy wizje i olsnienia, latamy pod samymi niebiosami, a tu sie nagle okazuje, ze adam jak go bog wygnal z raju to musi tym plugiem orac i orac i g. z tego ma. ale widzisz, to an tym polega. najtrudniej jest zrozumiec jak proste jest to, co powinnismy robic. a powinnismy po prostu zyc. calkeim zwyczajnie i z pozytkiem dla siebie i swiata. odloty sa fajne, ale bezproduktywne. czy chcesz zyc bezproduktywnie? ja nie :)

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 30-11-2005 19:39

Kurczę, to mnie załawiłaś :/ Nie wiem, czy powinnam rzucić pisanie i poważnie zając się nauką :(
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

baku83

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 18


Rejestracja:
27-11-2005 21:00

Lokalizacja: wroclaw

Post 01-12-2005 13:49

Verowa
Nie traktowalem moich "odlotow" jak narkotyk (urzywke) ale czesc siebie bo dopiero nie dawno odciolem( A RACZEJ ZROBILEM TO CO WEZE ZRZUCIALEM Z SIBEI SKORE ) nakreslim sobie cel i siebie. A tak to odloty byly czems normalny i traktowalem je za wyjatkowe do czasu kiedy uswiadomilem sobie ze z tych moich plodnych pomysow i pomylowsci nie ukoncze szkoly nie bede mog byc z dzieweczyna i tp. Bo to wszytko powodowalo ze moj swiat toczyl sie w mojej glowie a w rzeczywistosci nie potrafilem soobie radzic. Przerastalo mnie wszystko nie wiedzialem co jest dalmnie fajne a co nie ,niepotrafilem normalnie rozmawiac z dziewczyna czulem sie jak slepiec .Udawalm ze widze.A w mojej glowie wszytko bylo o.k w moich myslach.Teraz wiem czego ja chce. ale czuje sie ze cos utracilem. A na realu jest o.k ale nie idzie mi myslenie abstrakcyjne zaczynam sie znowu mieszac i gubic a tak to jest o.k
Porostu to dlugi czas bylo czescia mnie :? Czasem chcialbym pogadac tak w cztery oczy szkoda ze wyjechalem bo moze bym sie wybral na jakies spotkanie wasze ale jest forum :lol:
Bardzo ci dziekuje za twoje odpowiedzi (Daja mi do myslenia :wink: )

Kokluzaj jest taka ze zgadzam sie z toba.Chodz trudno bylo mi to sobie uswiadomic .A jak doszlas do takiej mysli???
aaaaaaaaaaaa

ayla

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 406


Rejestracja:
29-11-2005 16:15

Lokalizacja: Poznań

Post 01-12-2005 14:53

Może ktoś mi powie jak sobie radzicie z odkładaniem na później,to jest w tej chwili najbardziej męczące dla mnie.I jeszcze jedno-totalny brak zorganizowania. :(

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 01-12-2005 15:03

Też mam z Tym problemy, jak coś mam do zrobienia to robię na wczoraj, a ze zorganizowaniem jest dobrze dopóki nie wymaga biurokracji, czyli papierów, gdy wiąże się z Papierami jest tragicznie.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

nowis

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 38


Rejestracja:
29-10-2005 06:31

Lokalizacja: Rydułtowy

Post 01-12-2005 16:59

ayla pisze:Może ktoś mi powie jak sobie radzicie z odkładaniem na później,to jest w tej chwili najbardziej męczące dla mnie.I jeszcze jedno-totalny brak zorganizowania. :(


Ogólnie to sobie z odkładaniem nie radzimy :D, tego robić nie wolno. Stosuj notatnik, jakieś karteczki. Wszystkie sprawy papierkowe załatwiaj od ręki albo od razu wyrzuć. Odłożysz=Nie zrobisz. Powtarzaj to sobie mi pomogło.

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 01-12-2005 20:24

stworzonko pisze:Kurczę, to mnie załawiłaś :/ Nie wiem, czy powinnam rzucić pisanie i poważnie zając się nauką :(

-a nie na odwrot? :)
co naprawde chcesz robic? pisac czy prowadzic doswiadczenia? szukajcie a znajdziecie ;)
pisz i prowadz doswiadczenia, rob jeszcze inne rzeczy, ktore cie pasjonuja, tylko tak zrozumiesz co jest ci najblizsze.
jesli masz podejrzenie,z e piszesz dla kogos/czegos, a nie dlatego ze wynika to w twojej wenetrznej potrzeby, to moze nie warto tracic czas. ale na to pytanie musisz sobie sama odpowiedzec. chodzi mi glownie o to,zeby odrozniac siebie od swoich wyobrazen o sobie :)

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 01-12-2005 21:01

baku83 pisze:A jak doszlas do takiej mysli???

ciezka orka na ugorze ;)
tak naprawde to wszystko jest efektem dlugotrwalego procesu. i tak naprawde bardzo, bardzo mi pomagaj rozni znajomi blizsi i dalsi, z ktorymi rozmawiam. jakis czas temu zaczelo mi przeszkadzac, ze moje super zycie w stanie odlotu (nazwijmy tak umownie to nasze rozkojarzenie - narkotyki sluzyly mi za pewne symboliczne porownanie, nie mowie, ze sa tym samym, co wytwarza nasz umysl) zupelnie nie pokrywa sie z zyciem w realu, z codzeinnoscia. dreczylo mnie to, ze nie potrafie normalnie pracowac, ze moja praca nie przynosi efektow, choc powinna, bo spelniam wsyztkie dane itd. doszla depresja i w koncu zaczelam sie zastanawiac co jest nie tak, o co chodzi (wyszlo na to, ze jestem jakas odmiana wariata). wiesz, gleboko zapragnelam to zmienic. otworzylam sie na zewnatrz, bo bedac zamknieta w srodku nie potrafilam dojsc do zadnych wnioskow. tak zaczeli pojawiac sie ludzie. najpierw kobieta z ksiazka "w swiecie adhd" i mnie olsnilo. zalozylam forum dla doroslych i tak powoli zaczeliscie skapywac wy, mowilam, pytalam, pytalam, mowilam. bardzo mi pomoglo obserwowanie innych ludzi na forum. nagle wiele spraw zaczelo sie ukladac w pewne schematy, systemy. okazalo sie, ze niemal wszystko w moim zyciu podlega scisle okreslonym regulom, dokladnie jak teoria chaosu. to, o czym sadzilam,z e dotyczy wylacznie mnie, dotyczy wsyztkich tu na forum. przygladajac sie forumowiczom, moglam z boku przyjzdec sie sobie. wyjechalam dwa lata temu na letnia szkole na cale 2 miesiace do stanow (jak ty do niemiec) i to pomoglo mi zlapac dystans do swojego zycia. nagle uprzytomnilam sobie, w jakim metliku zyje, ile teorii dorabiam, jak bardzo sama komplikuje sobie zycie. po powrocie rzucilam alkohol i palenie, zrobilam przemeblowanie w zyciu, przestalam tracic czas na niepotrzebne rzeczy. rzucenie alkoholu bardzo rozjasnilo wiele spraw. stalam sie mniej obojetna na to co sie dzieje wokol, bo w niemal stalym upojeniu (lekkim bo lekkim, ale zawsze) nic nie bylo rzeczywiste, chococzywiscie mniej bolesne :) przemalowalam mieszkanie, wyrzucilam niepotrzebne rzeczy, oberwalam zbedne znajomosci, posprzatalam wokol siebie, ostatnio rzucilam tez prace, ktora mnie dlawila. i wtedy zaczeli sie pojawiac rozni ludzie, z ktorymi zaczelam rozmawiac o tym wszytkim. zupelnie zwyczajni ludzie z okolicy, ktorych gdzies tam ciagle mijalam- a to brat przyjaciolki, a to jakis facet, co mi komputer naprawia, a to stary alkoholik, co rzucil picie. wiesz, tacy calkiem normalnie ludzie, ale wszyscy oni w ktoryms momencie postanowili zmienic swoje zycie i to sie im udalo. no i wlansie gadam o tym, co jak i dlaczego sie im udalo, jak rozumieja swiat, zycie. ale chyba to co najwaznejsze, to chec. chec zmiany. chec pracy. obudzilam sie ktoregos rana i pomyslalm, dobrze, boze. niech bedzie co ma byc, jestem gotowa rozpoczac prace nad soba, nawet jesli bedzie ciezka, chce sie zmienic. chce umiec pracowac, chce umiec byc szczesliwa, chce nauczyc sie byc tu i teraz. no i tak sie powoli mysli tocza. ale najsmieszniejsze jest to, ze kiedy zaczelam pragnac koncentracji, no wiesz, nie jakiejs gigantycznej i super duper, ale takiej, zeby moc normalnie funkcjonowac, to zaczelam sie czuc nieswojo, jakby troche w zalobie, podobnie chyba jak ty czujesz, z estraciles kawalek siebie. tak jakby mi ktos zabral fajna zabaweczke. wtedy sobie uswiadomilam, ze mikrouszkodzenie mozgu mikrouszkodzeniem, ale swoja droga bardzo bardzo lubie stany (owe odloty) w jakich przebywam. nie lubie realnosci, a bycie myslami w chmurach uwielbiam. musialam przez chwile to przemyslec, i wybralam realnosc, rzeczywistosc, tu i teraz. co oczywiscie nie jest latwe :) musze sie stale pilnowac, bo mam tendencje do zjezdzania, i starych nawykow trudno pozbyc sie ot tak. ale staram sie, robie co moge. codziennie rano, zamiast walczyc z leniwa noga, ktora nie chce zalozyc skarpetki, mysle o tym "chce byc tu i teraz, chce byc tu i teraz". i po jakims czasie takiej "mantry" sila wraca. wstaje, ubieram sie, nawet moge z radoscia wyjsc na (nudny) niemiecki o 8 rano! i to jest cudowne :)
wiec otworz sie i rozmawiaj z ludzmi i ze soba. juz podjales jakas wewnetrzna decyzje i juz jest ci z tym latwiej wsrod zywych. jesli upilnujesz sie w tym stanie ducha i umyslu, to wszytko bedzie dobrze :)
pozdr

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 01-12-2005 21:41

verowa pisze:
stworzonko pisze:Kurczę, to mnie załawiłaś :/ Nie wiem, czy powinnam rzucić pisanie i poważnie zając się nauką :(

-a nie na odwrot? :)
co naprawde chcesz robic? pisac czy prowadzic doswiadczenia? szukajcie a znajdziecie ;)
pisz i prowadz doswiadczenia, rob jeszcze inne rzeczy, ktore cie pasjonuja, tylko tak zrozumiesz co jest ci najblizsze.
jesli masz podejrzenie,z e piszesz dla kogos/czegos, a nie dlatego ze wynika to w twojej wenetrznej potrzeby, to moze nie warto tracic czas. ale na to pytanie musisz sobie sama odpowiedzec. chodzi mi glownie o to,zeby odrozniac siebie od swoich wyobrazen o sobie :)


Nie mam zielonego pojęcia, co chcę robić. Poszłam teraz na te studia dziennikarskie i okazuje się, że chociaż nie jest łatwo, wściekam się na terminy i tak dalej, to jednak mam wielką satysfakcję z gotowych tekstów.
Zawsze zresztą było tak, że ludziom i szefom ;-) moje artykuły się podobały, a teraz mam już metody na siebie, żeby przysiąść do roboty. A uzyskany efekt rekompensuje z nawiązką trudność w przysiadaniu. Tylko czy moja naiwna natura wytrzyma w starciu z tym światem? Dziennikarze to nie są grzeczni naukowcy, nie uczą się obchodzenia z ludźmi jak z jajkiem.

Z nauką to tak, jak ze starym, paskudnym mężem. Rozczarowałam się, ale nadal coś w tym lubię. Gdzieś się kołacze poczucie, że to dla dobra ludzkości. I trzymam się tego, bo "a nóż widelec". Poza tym nie wiem - może za szybko się zniechęcam. No i co tu dużo mówić, naukowcy są inteligentni i przyjemnie przebywa się w ich towarzystwie, rozumieją pewne skróty myślowe, są otwarci itp...

Z pisaniem to jest tak, że znacznie trudniej się przysiąść - bo to nie są automatyczne, proste teksty, trzeba pomyśleć. Czasami sporo w tym bólu, zwłaszcza wtedy, gdy nie wyjdzie tak jak człowiek chciał - nie są mi obce wszystkie problemy różnej maści twórców. Ale z drugiej strony, coś trzeba robić z tymi historiami, co się w głowie produkują, a już dokończony tekst daje wręcz narkotyczną dawkę satysfakcji. I to wcale nie na etapie jakiejkolwiek publikacji, tylko świeżo, po wydrukowaniu, trzymany w ręku. Publikacja często nastepuje dopiero wtedy, kiedy dawno o danym tekście nie myślę i wolę nawet go nie oglądać, bo już napisałabym inaczej.
Ale ciągle mam to poczucie winy, że robię rzecz nieproduktywną i że marnuję się jako naukowiec - tym bardziej, że często słyszę ten argument.
Aha, i jeszcze trzeba się pionować, bo wyobraźnia galopuje i czuję się już autorką tych wszystkich wspaniałych tekstów, a potem patrzę na dwie pierwsze strony opowiadania... i myślę sobie - dziewczyno, no skup się wreszcie :D
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

conga

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
01-12-2005 14:21

Post 02-12-2005 10:47

Re: Ile zostalo z was po zmianie siebie by przetrwac ( by ja

baku83 pisze:Ile zostalo z was po zmianie siebie by przetrwac ( by jakos radzic sobie w zyciu a nie tylko byc ) co poswieciliscie albo co zmienilscie .


tylko ciało
zapach nikotyny
trochę alkoholu
i te wszystkie opakowania po lekach
Karina S. wyszła

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 02-12-2005 13:05

stworzonko pisze:Ale ciągle mam to poczucie winy, że robię rzecz nieproduktywną i że marnuję się jako naukowiec - tym bardziej, że często słyszę ten argument.

-ja mialam ten sam problem :)
przepracowalam w PANie 5 lat, czego bym sie nie tknela to mi super wychodzilo, i problem byl tylko w tym, zeby cos wreszcie tknac :)
wiecznie slyszalam, ze powinnam robic to tamto sramto, bo sie marnuje, bo mam taki talent, bo sama niszcze swoje zycie... no probowalam, wierzylam, staralam sie, az ktoregos dnia, powiedzialam sobie - ej, a czy to nie jest tak, ze chcesz byc "naukowcem" bo uwazasz, ze to prestizowe, ze jakos sie liczy w swiecie czlowiek z tytulem, ze robie to, co moja cudowna skad inad szefowa chce zebym robila, a nie to to co ja naprawde chce? uprzytomnilam sbie,z e najszczesliwsza w zyciu bylam wcale nie w tej pracy, wcale nie wystepujac na kolejnenj konferencji, czy publikujac kolejny artykul. o, niee :) no i rzucilam. i od razu poczulam sie wolna i szczesliwa :)
a ty tez tak musisz samej sobie odpowieziec na pytanie to czy tamto. jesli ci dziennikarstwo sprawia przyjemnosc, to zostan dziennikarzem. wcale nie musisz pisac do wyborczej albo faktu, jesli znajedziesz malenke nieszowe pismo, do ktorego bedzie pasowalo to co piszesz, to przeciez wcle nie musisz byc drapieznym, pozbawionym skrupulow wspolczesnym dziennikarzem z agresywnie prowadzonych gazet. wazne zeby znalezc swoja dzilke, nisze, kat w ktorym bedziesz sie rozwijac i czuc szczesliwie ;)

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 05-12-2005 17:04

Właśnie, ja wcale na razie nie jestem pewna, co byłoby najlepsze. Lubię dobrą robotę. Najlepiej mieć coś w łapkach takiego, co sama wymyśliłam, spotworzyłam i tym samym powołałam na świat. Jeżeli nie mam takiej możliwości, mieć w ręku efekt dobrego rzemiosła. Mnie by publikacje cieszyły, ale tylko wtedy, gdyby to rzeczywiście było coś istotnego (niekoniecznie super-kuper-na-nobla, po prostu przydatnego), a nie przelewanie z pustego w próżne. Nie znoszę roboty idiotycznej, nawet jeżeli są z niej dyplomy i pieniądze, dlatego nie nadaję się na politykę i urzędy różnej maści. Zobaczę jeszcze, na co się zdecyduję.
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

Sonnenfinsternis

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 150


Rejestracja:
03-12-2005 00:54

Lokalizacja: z Chaosu

Post 05-12-2005 19:20

Pare rzeczy zwiazanych z ADHD zniknelo. Nie jestem wybuchowy jak kiedys i nie ciskam przedmiotami w ludzi jak sie z nimi nie zgadzam. Dlatego wole ich sklac jesli mnie wk...Stalem sie za to bardziej uparty.
Przeszkadza mi moja chaotycznosc i brak konsekwencji w dzialaniu, ale z ADHD wynikaja rzeczy, ktore przynosza rowniez radosc. Z czasem nauczylem sie nad tym panowac, a nawet wykorzystywac do kontretnych celow. Powiada sie, ze ADHD-owcy mysla obrazami. U mnie ujawnia sie to wizjami jak slucham muzyki.
Leworeczny z ADHD, sluch absolutny + Asperger (?)

"Ich kenne eine Aussage, die sich innerhalb des Systems weder beweisen noch widerlegen lässt. Sie ist aber wahr." Kurt Gödel

yaagga

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 68


Rejestracja:
21-10-2007 15:16

Lokalizacja: cosmos

Post 11-11-2007 14:16

Ja zostalam cala [smilie=my heart fire up for you.gif]


^^^^^^ :sly:
^^:bow:
Ostatnio zmieniony 11-11-2007 14:29 przez yaagga, łącznie zmieniany 2 razy

Andrzej J. Moroz

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 397


Rejestracja:
11-03-2005 08:11

Lokalizacja: Lublin

Post 11-11-2007 14:23

nowis pisze:
ayla pisze:Może ktoś mi powie jak sobie radzicie z odkładaniem na później,to jest w tej chwili najbardziej męczące dla mnie.I jeszcze jedno-totalny brak zorganizowania. :(


Ogólnie to sobie z odkładaniem nie radzimy :D, tego robić nie wolno. Stosuj notatnik, jakieś karteczki. Wszystkie sprawy papierkowe załatwiaj od ręki albo od razu wyrzuć. Odłożysz=Nie zrobisz. Powtarzaj to sobie mi pomogło.


A ja tam z ODKŁADANIEM radzę sobie suuuuuper! wszystko odkładam! :D
_______________________________________________________

Klub Rodziców Aktywnych - najstarsza grupa wsparcia ADHD na wschód od Wisły! (luty/marzec 2005 r.)
tel. 781 034 854
http://www.filantropia.eu/

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 11-11-2007 15:11

Ja sobie super radzę z notesikami. Ostatnio taki założyłam i ... zaraz zgubiłam. Teraz znalazłam. Ciekawe na jak długo ;)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Krzysionek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3086


Rejestracja:
21-09-2007 21:22

Lokalizacja: Ipswich (Anglia)

Dzieci: Piotrek 14 lat ADHD z cechami Aspi i zaburzenia zachowania

Post 11-11-2007 15:56

Można też tak:

To co masz zrobić dziś ,zrób jutro

a to co masz zrobić jutro, nie rób wcale :roll:
Ogry mają warstwy... jak cebula.
Shrek

Ogr bagienny.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 11-11-2007 18:45

matken pisze:Ja sobie super radzę z notesikami. Ostatnio taki założyłam i ... zaraz zgubiłam. Teraz znalazłam.


I co były tam jakieś rzeczy, których zrobienie odłozyłaś na teraz czy siłą jakiegos rozpędu zrobiłas wtedy co było napisane w notesiku nawet jak go nie było przy tobie? :)

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 11-11-2007 18:56

To były rzeczy, które miałam powiedzieć Ewie. Na szczęście dość szybko notesik znalazłam i Ewie powiedziałam co miałam do powiedzenia ;) Tylko zanim do mnie przyszła się naszukałam :) Po całym domu biegałam, a miałam go przy sobie :)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

ayla

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 406


Rejestracja:
29-11-2005 16:15

Lokalizacja: Poznań

Post 14-11-2007 12:08

Nic mi nie mów na temat papierów. Ostatnio miałam robić korekte.
Gdy dostałam te wszystkie materiały to z początku wpadłam w panikę, nie mogłam tego ogarnąc. Ale jak się za to zabrłam to dwie godziny i było zrobione;)
http://www.bociany.ec.pl/

Religia jest czymś głęboko infantylnym, porównywalnym z dziecięcą neurozą –Zygmunt Freud.

Tusiek

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 492


Rejestracja:
05-03-2007 00:58

Lokalizacja: Wawa

Post 30-11-2007 01:15

Zostało wszystko. Kiedy chcę ( i mogę) staję się panem bałaganem i trwa to cośtam dni, aż sie znudzi. Wtedy postanowienie - nigdy więcej do następnego razu. W towarzystwie w ogóle nie mogę się powstrzymać, tu terapia nic nie dała.

ad-hoc

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 28


Rejestracja:
05-01-2008 13:07

Post 05-01-2008 14:01

wciąż ja to ja...nic nie utraciłam z siebie samej...tylko może bardziej siebie kocham 8)

ad-hoc

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 28


Rejestracja:
05-01-2008 13:07

Post 05-01-2008 14:07

Wiem to od dawna...papiery, dokumenty, akta, notatki mnie nie lubią, ja też za nimi nie przepadam...to moje smoki, z którymi muszę codziennie staczać walki na śmierć i życie w przenośni i dosłownie. Są wielkie zwycięstwa i przegrane. Każdy skreślony punkt w moim planie dnia czy tygodnia witam z usmiechem 8)

bubble

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 250


Rejestracja:
16-10-2006 23:14

Lokalizacja: wszawa

Post 07-01-2008 10:46

zadroszcze szczerze mowiac takiego optymizmu. papierow tez nie znosze. biurokracja mnie przeraza. skrocilabym ja o 3 razy. nigdy nie rozumiem po co komu tyle zaswiadczen, dokumentow przeciez to tylko ludziom zycie utrudnia...przez to teraz nie rozlozyli mi czynszu na raty( bo czegos tam nie donioslam) i stypendium nie przyznali.przynajmniej narazie.eh...a w ogole to sie zastanawiam czy to forum nie umarlo?? nikt nic nie pisze...pozdro

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 08-01-2008 08:45

Ja całą biurokrację robię "na czuja" i jakoś to wychodzi ;) Nie wiem jakim cudem. Od czasu do czasu okazuje się, że o czymś zapomniałam :lol: Przypominam sobie, płacę, wysyłam, przepraszam i jakoś leci :D Czasami trzeba się uśmiechać, czasami zasmucić i udaje się przeżyć wśród tych obrzydliwie normalnych ludzi ;)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

bubble

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 250


Rejestracja:
16-10-2006 23:14

Lokalizacja: wszawa

Post 08-01-2008 16:16

haha.dobre:)

Wróć do Jestem oryginalny... i co dalej



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.