Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

nadpobudliwosc bez nadruchliwosci ;)

Moderator: Moderatorzy

deprim

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
30-04-2006 17:19

Post 04-07-2006 20:56

Witam Sadman,

jest nas tu pełno, ja też sobie nie radze ale podobno się da ;)
Obrazek

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 05-07-2006 08:15

Ja tez sobie nie radze ale udaję i niektórzy mi wierzą ;)
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

ala

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 37


Rejestracja:
22-09-2006 00:36

Post 19-11-2006 16:08

WItam was ze swiata ADD :). Moge znalezc cos wspolnego prawie we wszystkich postach :).
Najbardziej znajome mi jest 1000 mysli i planow na godzine, a ja siedze pzykuta do krzesla, prawie ze bez ruchu pol dnia i nie robie nic.
No i te wybuchy zlosci, bylo ich tak malo, ze moglabym je policzyc na palcach, ale przycodzily zawsze w najbardziej nieodpowiednich momentach, kiedy prakty´cznie nic sie nie stalo.

tia_maria

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 21


Rejestracja:
24-05-2007 15:01

Lokalizacja: Warmia i Mazury

Post 24-05-2007 16:02

Jak u mnie wygląda ADD?

Zaczęło się w wieku ok. 6 lat, kiedy rodzice namiętnie chodzili ze mną do laryngologa, bo bardzo często nie reagowałam na to, co do mnie mówią, więc podejrzewali ubytki słuchu. Ale coś tu nie grało, bo zarazem od dziecka byłam uzdolniona muzycznie, chodziłam na rytmikę i do szkoły muzycznej.

W podstawówce miałam urocze przezwisko: księżniczka-lunatyczka. Jego genezy chyba nie muszę wyjaśniać.
Po paru latach mętnego 'snucia się' po szkole nie załapując niczego, co się dzieje na lekcji, zaczęłam się uwrażliwiać, co zaowocowało coraz lepszymi ocenami z polskiego oraz innych języków: rosyjskiego a potem angielskiego.
Matma i fiza leżały, a nawet mi się pogorszyły (podejrzewam, że mam również dyskalkulię). W sumie, dzięki temu, że w liceum jest profil humanistyczny, jakoś sobie poradziłam. Ale wiecznie czegoś zapominałam, najczęściej pracy domowej, chociaż zdarzało się, że gubiłam książki, zeszyty i przybory.
Pani od matematyki się szarpnęła i kupiła mi przybornik z cyrklem, kątomierzem i ekierką, który ównież zgubiłam. Nie wspominając już o tym, że w wieku 14 lat mama kazała mi nosić rękawiczki na sznurku, bo już miała dosyć wiecznego kupowania nowych.

Z ludźmi w szkole bywało różnie: ponieważ jestem wesoła, empatyczna i mam nieco pokrzywione poczucie humoru, większość mnie lubiła. Ale była też druga strona medalu: za grosz nie potrafiłam (i nadal nie potrafię) stawiać ludziom granic, przede wszystkim dlatego, że jestem zbyt wrazliwa i brakuje mi konsekwencji. A przede wszystkim przyciągam ludzi, którzy mają ochotę mi dowalić, bo zbyt łatwo przed nimi odsłaniam swoje czułe punkty - w ogóle nie potrafię ich ukrywać.

Na studiach szło mi świetnie, chociaż za pierwszym podejściem nie dostałam się na anglistykę, to magisterkę skończyłam w Londynie.
Byłam rzeczywiście bardzo wygadana, podczas gdy na konwersacjach wszyscy spali, ja mogłam gadać jak nakręcona, nawet jeśli nikt miałby mnie nie słuchać. Przy czym często zbaczałam z tematu i ludziom było ciężko za mną nadążyć.
Najgorzej się jednak czułam słuchając innych: zawsze byłam jakieś 5 sekund w tyle za tokiem rozmowy i reagowałam poniewczasie, gdy inni już rozmawiali o czym innym. To mi się zdarza do dziś i strasznie mnie wkurza.
Ale chyba najgorzej idzie mi w pracy: niby mam mocne papiery, świetnie wypadam na rozmowach kwalifikacyjnych, przez pierwsze miesiące jest ok, ale potem kompletna klapa. Kiedy mieszkając w Londynie pracowałam w pubie na kasie, zawsze miałam manko, chociaż kasa sama liczyła ile mam wydać reszty, w restauracji myliłam stoliki i zamówienia, wysyłając przesyłki myliłam kody kreskowe, więc paczka lądowała w Oxfordzie zamiast w Liverpoolu, w biurze z niczym się nie wyrabiałam, bo nie byłam w stanie ustalić sobie priorytetów, poza tym zawsze i wszędzie się spóźniałam (mam poczucie, że żyję w jakimś innym wymiarze czasowym).

Niestety, przez ADD straciłam faceta, bo już miał tego wsystkiego serdecznie dosyć.

Teraz pracuję jako nauczycielka w gimnazjum i już wiem, że nie wrócę tam po wakacjach. Nie dość, że mylą mi się nazwiska, kratki w dzienniku, który jest strasznie przeze mnie pokreślony, to jeszcze dzieciaki od razu wyczuły, że mam jakiś problem z pamięcią i zaczęły mi różne rzeczy wmawiać itp. Rzeczywiście, czuję, że nie mogę uczyć w szkole, ale to nie jest kwetia bycia wybuchowym (chociaż i to mi się zdarzało, ale sporadycznie), tylko problemów z koncentracją. I chociaż raz po raz ktoś mi mówi, że wyglądam jak Einstein w spódnicy i to moje roztargnienie jest urocze, to deprecha wraz z poczuciem kompletnego nieprzystosowania do życia towarzyszą mi przez cały czas.

Tyle mojej spowiedzi.
Tak jak Marta, nie radzę sobie zupełnie, ale udaję, że jest inaczej, bo co mam robić? Zwłaszcza, gdy staram się o kolejną pracę. Czasami mam już dość i najchętniej bym zatrudniła taką nianio-sekretarkę, która by mi o wszystkim na czas przypomniała, ewentualnie skorygowała moje potknięcia i wykonała najżmudniejszą część roboty. Ciekawe, czy miałabym na to szansę w Polsce? Na zachodzie zawód coacha jest bardzo popularny.

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 24-05-2007 16:26

Witaj na forum.

zapoznaj się proszę z regulaminem, z którego to dowiesz się, że "Nie stosowanie znaków interpunkcyjnych, wielkich liter oraz wyraźnego podziału na akapity również znacząco zmniejsza czytelność wypowiedzi. W najgorszym wypadku Twoja wypowiedź może się w ogóle nie doczekać odpowiedzi. Oczekujesz pomocy? Pozwól więc innym sobie pomóc i pisz tak, aby mogli się skupić na istocie problemu, a nie na deszyfrowaniu treści. "


ja nie dałam rady przeczytać.

(stara już baba jestem - koncentracja spada ;) )

k66

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 1833


Rejestracja:
20-01-2006 10:12

Lokalizacja: Landsberg

Post 24-05-2007 17:07

blackant pisze:
(stara już baba jestem - koncentracja spada ;) )

o ile kiedykolwiek ja mialas :D

A do tia_maria - blackant ma racje. Pisz czytelniej z akapitami, bo inaczej tu ci nikt nie odpisze, bo po prostu nie doczyta do konca. W najlepszym przypadku kilka pierwszych linijek
Choc to i tak lepiej niz taki koles co tu kiedys byl... zapomnialem jak sie nazywal ale pisal po kilka wyrazow w linijce i w dodatku kolorowo - to tez byla meka. Wiec nie mozna przegiac w druga strone :)
Ostatnio zmieniony 24-05-2007 17:10 przez k66, łącznie zmieniany 1 raz

Maja

Awatar użytkownika

Pszczółka

Posty: 2619


Rejestracja:
01-02-2007 19:54

Post 24-05-2007 17:10

Doczytałam do końca ten długi post bez akapitów. :)

Zamiast nianio- sekretarki zaproponowałabym kalendarz (np.tewo). Doskonale się sprawdza dla zapominalskich i zbyt zapracowanych .
Wpisujesz do niego od razu co, kiedy i gdzie trzeba załatwić i wystarczy potem tylko tego pilnować. Sprawdza się- warunek jest tylko jeden: nie zgubić tego kalendarza :wink:

k66

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 1833


Rejestracja:
20-01-2006 10:12

Lokalizacja: Landsberg

Post 24-05-2007 17:11

Maja pisze:Doczytałam do końca ten długi post bez akapitów. :)

Zamiast nianio- sekretarki zaproponowałabym kalendarz (np.tewo).

Komorka z przypominaniem jest lepsza - sama pamieta i zwykle sie nie gubi.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 24-05-2007 18:09

k66 pisze:Komorka z przypominaniem jest lepsza - sama pamieta i zwykle sie nie gubi.


Komórka się nie gubi??????
Mnie się niedawno zdarzyło wrzucic moją do kosza na śmieci na ulicy.
:lol:
Na szczescie za jakiś kwadrans już sobie przypomniałam, ze coś jest nie tak, załapałam, że to pewnie ją wywaliłam a nie smieci i wróciłam się.
Nawet dalej tam była. :)
Tylko ze musiałam trochę pogrzebać :)

Maja

Awatar użytkownika

Pszczółka

Posty: 2619


Rejestracja:
01-02-2007 19:54

Post 24-05-2007 18:20

Kalendarz nie dzwoni w najmniej oczekiwanym momencie i fajeczkę mozna sobie postawić jak coś już zrobione :D

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 24-05-2007 18:22

Post został podzielony.

tia_maria pisze:nie radzę sobie zupełnie, ale udaję, że jest inaczej, bo co mam robić?

Moim zdaniem jesteś świetna.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 24-05-2007 18:24

Maja pisze:Kalendarz nie dzwoni w najmniej oczekiwanym momencie i fajeczkę mozna sobie postawić jak coś już zrobione :D


W moim telefonie też można.
:)
A dzwoni wtedy kiedy powinien ,czli gdzy trzeba się oderwać od tego co się robi i zająć tym co się zaplanowało :) :) :)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-05-2007 18:36

Widzę, że tia_maria już swój post przeredagowała, bo ja już przeczytałem bez problemów. Fajnie, że zdobyłaś się na ten wysiłek :)

tia_mario! Witaj wśród swoich :)
O ile w realu byłaś nieprzeciętna to tu jesteś typowa :)

Jakiś czas temu jedna forumowiczka szukała dla siebie coacha i był to spory problem. Nie da się ukryć, wszyscy (no może prawie) na tym forum mamy problem z organizacją. I tym trudniej nam organizować życie innym.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-05-2007 18:38

Marta pisze:Komórka się nie gubi??????
Mnie się niedawno zdarzyło wrzucic moją do kosza na śmieci na ulicy.
:lol:
Padam na kolana przed Twoimi zdolnościami :)
Coś takiego może zrobić tylko ktoś absolutnie wyjątkowy :)

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 24-05-2007 19:11

Komórka się systematycznie gubi, no może nie gubi tylko gdzieś zostaje, a jak myślicie dlaczego moja dopiero jutro popołudniu będzie czynna?
Bo właśnie mijają 2 tygodnie jak się zgubiła, wiem gdzie , tylko przez 2 tygodnie była tam zamknięta. :oops:
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 24-05-2007 23:31

dreptak pisze:Widzę, że tia_maria już swój post przeredagowała, bo ja już przeczytałem bez problemów.
Oj, Dreptaczku, rzadko jesteś tak nieprzytomny jak dzisiaj :lol:
Przecież to Marta przeredagowała - nie dość że sama to powiedziała 2 posty przed Tobą, to jeszcze przecież widzisz, że nie ma adnotacji "Ostatnio zmieniony przez tia_maria ..."
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 25-05-2007 07:01

Oczywiście roztrzepany to ja jestem, ale akurat swój post pisałem zanim pojawił się post Marty.
Ale i tak Cię lubię Dosiu.
Marto, to był czyn heroiczny! Podziw mój jest niezmierzony
:kissing2:

Tusiek

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 492


Rejestracja:
05-03-2007 00:58

Lokalizacja: Wawa

Post 25-05-2007 11:23

A mi tylko telefon się nie gubi. Ostatnio przyjechałem do Wawy z Mazur z kasą na bilet w jedną stronę i dopiero przy drzwiach do mieszkania załapałem, że nie wziąłem kluczy :oops:

Ufff, mogło być groźnie, dobrze, że mój Anioł Stróż ma drugi komplet :angel2:

tia_maria

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 21


Rejestracja:
24-05-2007 15:01

Lokalizacja: Warmia i Mazury

Post 29-05-2007 16:56

dreptak pisze:Widzę, że tia_maria już swój post przeredagowała, bo ja już przeczytałem bez problemów. Fajnie, że zdobyłaś się na ten wysiłek :)

tia_mario! Witaj wśród swoich :)
O ile w realu byłaś nieprzeciętna to tu jesteś typowa :)

Jakiś czas temu jedna forumowiczka szukała dla siebie coacha i był to spory problem. Nie da się ukryć, wszyscy (no może prawie) na tym forum mamy problem z organizacją. I tym trudniej nam organizować życie innym.


Niestety, to nie ja przeredagowałam powyższą prozę strumienia świadomości, ale bardzo dziękuję osobie, która to zrobiła. Byłam tak pochłonięta swoimi wynurzeniami (hyperfocus?), że nawet nie zauważyłam, jakie to długie.

Dziękuję również wszystkim, którzy na mojego posta odpowiedzieli, pomimo, że ledwie dało się go doczytać. Postaram się, by to się więcej nie powtórzyło. Swoją drogą, ledwie go odnalazłam, bo wysyłając go zapomniałam kliknąć na powiadamiacz o odpowiedzi :)

Ogólnie rzecz biorąc, goszczę tu od kilku dni i muszę powiedzieć, że czuję się jak w domu :-) - To wielka ulga chociaż raz poczuć się normalnie, wiedząc, że jest się wśród swoich. Tyle razy moja 'wyjątkowość' dała mi się we znaki, że chętnie wysłałbym ją do diabła. A tutaj jest prawdziwy azyl :)

tia_maria

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 21


Rejestracja:
24-05-2007 15:01

Lokalizacja: Warmia i Mazury

Post 29-05-2007 17:02

Dosia pisze:
dreptak pisze:Widzę, że tia_maria już swój post przeredagowała, bo ja już przeczytałem bez problemów.
Oj, Dreptaczku, rzadko jesteś tak nieprzytomny jak dzisiaj :lol:
Przecież to Marta przeredagowała - nie dość że sama to powiedziała 2 posty przed Tobą, to jeszcze przecież widzisz, że nie ma adnotacji "Ostatnio zmieniony przez tia_maria ..."


Właśnie - dzięki, Marta! Ja też jestem nieprzytomna, ale już mi się głupio tak tłumaczyć, więc chyba zwalę wszystko na pogodę...

tia_maria

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 21


Rejestracja:
24-05-2007 15:01

Lokalizacja: Warmia i Mazury

Post 29-05-2007 17:26

Maja pisze:Doczytałam do końca ten długi post bez akapitów. :)

Zamiast nianio- sekretarki zaproponowałabym kalendarz (np.tewo). Doskonale się sprawdza dla zapominalskich i zbyt zapracowanych .
Wpisujesz do niego od razu co, kiedy i gdzie trzeba załatwić i wystarczy potem tylko tego pilnować. Sprawdza się- warunek jest tylko jeden: nie zgubić tego kalendarza :wink:


Kalendarz jest super! Mój wygląda jak ser szwajcarski: pierwszy wpis 20 lutego, następne w połowie marca, 4 i 5 kwietnia, później długo, długo nic, aż do połowy maja, gdzie mam zapisany maczkiem cały tydzień. Jeszcze żebym nie zapomniała do niego zajrzeć... Ostatnio zamiast na zajęcia ze studentami poszłam sobie na piwo, pomimo, że wielkimi wołami zapisałam sobie datę w kalendarzu... A raz o mało nie stawiłam się na samolot na lotnisku, bo pomyliły mi się dni tygodnia z dniami miesiąca...

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 29-05-2007 17:28

Ale o co chodzi? Po co się masz tłumaczyć?
Wystarczy, że klękniesz na grochu w kącie i głośno wyznasz swe winy :)
Pierwszy raz wybaczamy :)

Zawsze możesz kliknąć na "znajdź moje posty" z prawej strony u góry głównej strony forum. Wtedy łatwo znajdziesz swoje eksplikacje.

tia_maria

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 21


Rejestracja:
24-05-2007 15:01

Lokalizacja: Warmia i Mazury

Post 29-05-2007 20:23

dreptak pisze:Ale o co chodzi? Po co się masz tłumaczyć?
Wystarczy, że klękniesz na grochu w kącie i głośno wyznasz swe winy :)
Pierwszy raz wybaczamy :)

Zawsze możesz kliknąć na "znajdź moje posty" z prawej strony u góry głównej strony forum. Wtedy łatwo znajdziesz swoje eksplikacje.


Tak, też na to wpadłam - wreszcie! Dlatego tu jestem :-)

KRUK

Awatar użytkownika

Posty: 6


Rejestracja:
05-04-2009 14:45

Post 05-04-2009 18:13

Witam mam 26 lat i moja zona stwierdziła że mam ADHD,
a ja na to" gdzie ADHD przecież nie biegam po ścianach".

Znalazłem to forum i jestem na 80% przekonany ze to ADD.
Ale może jednak jestem w błędzie

Wiecznie się spóźniam,
wszystkiego zapominam,
karzcie mi coś zrobić za 10 minut to zapewne zapomnę
dajcie mi 2 zadania to na 100% jednego nie zrobię i nikła
szansa ze zrobię to drugie,
jestem roztrzepany,
jestem tak powolny że jak bym zwolnił jeszcze trochę to
zaczął bym poruszać się do tyłu :P
Jestem chaotyczny w planowaniu swoich działań,
a czas praktycznie dla mnie nie istnieje nie jestem w
stanie określić co było wcześniej co było później.

Najbardziej mnie drażnią moje "Veny" które potrafią
rozszarpać na strzępy skacząc jedna przed druga w
chaosie strumienia myśli.

Czuje się jak bym próbował oglądać film a tu widzę
wszystkie kanały na raz i ciężko zrozumieć któryś z nich.

Moje bujanie w obłokach i natłok pomysłów jednak bywa
dla mnie pożyteczne ponieważ zajmuje się tworzeniem gier
komputerowych gdzie na szczęście umiem w jakiś magiczny
sposób ukierunkować ten strumień myśli we właściwym
kierunku, potrafię się na tej jednej jedynej rzeczy
skoncentrować tak bardzo że siedzę godzinami pisząc
screnplay lub modelując modele do gier,
to akurat wspomnę rozważania na temat fotografii
gdzie powstanie przeciętnego modeli z tekturą trwać
może około 3-4 tyg po 8-14 godzin dziennie i ja
trwam w tym aż do końca, Zatem pasja to wybawienie
bo bez tego to nie wiem co bym robił , pewnie nic.

Tu jednak następna nie znośna cecha jaką jest
perfekcjonizm i dziubdzianie się, po prostu nie
mogę się powstrzymać z czasem się ocknę i
staram się robić rzeczy z mniejsza detaliczności
gdzie wiem ze i tak na koniec to zmienię więc to
jest absurdalny bezsens. Jednak zazwyczaj prace
mam na bardzo wysokim poziomie.

Za to reszta to katastrofa całe moje życie to mrok i chaos.
Zaczynająć od podstawówki gdzie mnie przeciskali z klasy
do klasy przez szkoły średnie których zmieniłem 5 po maturę
do której podchodziłem 3 razy.

Wiedzę chłonę jak gąbka jednak nie mogę się zmusić do nauki
zazwyczaj po 1 stronie już mam dosyć ten temat przeczytałem
za jednym podejściem ale z wielkimi bólami.

Obecnie studiuje na uniwersytecie w Derby UK Computer Game
Modeling and Animation i mam straszne problemy.

Z jednej strony jestem strasznie do przodu z artem z drugiej
nie mogę napisać raportu na dodatek po angielskiemu.
To mnie przytłacza strasznie.

Ostatnio zauważyłem pogorszenie się mojego pisma jak i coraz
słabsza koncentrację, zaczęło się rzucać również na grafikę i
od przeszło 3 miesięcy opuściłem się w nauce z elity na
potencjalne oblanie.

Wcześniej bywały już takie sytuacje kilka razy straciłem już
robotę za spóźnianie się lub jakieś pomyłki itp.

Moje pytanie co mogę z tym zrobić ?
Psychoterapia odpadają bo nie znajdę tu polskiego
psychologa zapewne a bariera językowa chyba jest za wysoka.

Czytałem ze są na to leki jakie i co one powodują ?

Przechodzę naprawdę kryzys i jak bym miał możliwość
dostać strzelbę na "veny" to bym z chęcią wybił co do jednej.

Do lekarza pierwszego kontaktu zapisałem się na wtorek

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 05-04-2009 19:41

Zajrzyj sobie na dział Leki. Dużego wyboru nie ma, niektóre antydepresanty i metylofenidat w różnych postaciach.
Ja bym jeszcze poszukał, czy u Ciebie nie plącze się zespół Aspergera. A to raczej może zrobić psycholog.
W Polsce z dorosłymi jest problem. Z trudem powstaje poradnictwo dla dzieci, ale dla dorosłych jeszcze jest pustynia.
Więc raczej szukaj pomocy tam na miejscu. Postaraj się pokonać barierę językową, a może tylko lęk przed nią.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 05-04-2009 20:32

KRUK pisze:Moje pytanie co mogę z tym zrobić ?
Psychoterapia odpadają bo nie znajdę tu polskiego
psychologa zapewne a bariera językowa chyba jest za wysoka.
Znaleźć "sposób na siebie".

Jakieś kalendarze, terminarze, przypominacze o rzeczach i sprawach do zrobienia, listy, itp.
Wspomóż się pamięcią zewnętrzną, jeśli operacyjna nie wyrabia.

Ustawiaj kolejki priorytetowe spraw różnych, którymi ma się zająć Twój mózg/procesor, ale tak, żeby to naprawdę działało (czyli żeby żaden proces nie wepchnął się "bez kolejki").

I testuj cały ten sysytem, aż zadziała poprawnie.

KRUK pisze:Czytałem ze są na to leki jakie i co one powodują?
Jak będziesz miał pomysł na taki system - to leki mogą Ci pomóc go wdrożyć.
Ale systemu nie wymyślą.

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 06-04-2009 18:48

Zapytaj lekarza o polskojęzycznego psychologa w UK. Wiem, że są w Londynie, nie wiem, czy tam, gdzie jesteś.
Mam wrażenie, że dopadł cię "syndrom emigranta" - też przeszłam kryzys z powodu wyjazdu do obcego kraju, gdzie bez wsparcia przyjaciół i nawyków, które wyrobiłam sobie w domu, moje wady w połączeniu z fatalną szefową wywołały katastrofę.
Pierwsza pomoc to znaleźć sobie znajomych, przyjaciół. Jeżeli z trudem nawiązujesz znajomości, dobre są kółka zainteresowań i kursy językowe. Piszesz, że słabo znasz angielski, największa twoja potrzeba to może być pozbycie się właśnie bariery językowej. Ja byłam we Francji; mój francuski był wtedy bardzo słaby, ale zapisałam się do klubu RPG i grałam w gry fabularne (to takie opowiadania na żywo), robiłam masę błędów, ale miałam znajomych i gdyby nie szefowa, spędzałabym z nimi więcej czasu. Z psychoterapią może być to samo, człowiek wbrew pozorom może się porozumieć, mimo, że kiepsko mówi.
Kiedy człowiek czuje się pewnie, znacznie lepiej ogarnia rzeczywistość, ADD czy ADHD staje się mniej dotkliwe i można się nim wtedy zająć na porządnie.
Spróbuj też znaleźć sobie kogoś, kto przetłumaczy twój raport z polskiego na angielski albo go poprawi. A może lepiej poprosić o egzamin ustny? Tak właśnie zdawałam we Francji egzamin z embriologii, w piśmie byłam jeszcze gorsza niż w mowie, a tak profesorka mnie rozumiała.
Nie wstyd prosić o pomoc, kiedy człowiek czuje się przytłoczony. Zagraniczne studia to bardzo ciężka rzecz i trudności są normalne.
Czy jesteś z żoną w Anglii? To bardzo dużo daje, kiedy możecie działać razem. Samotnie jest strasznie, dwójka to już cały wszechświat...
Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz - jak śpisz, jak jesz? To banał, ale nie wolno się głodzić za dnia i nie dosypiać, jeżeli masz problemy z jedzeniem albo spaniem z powodu stresu, koniecznie powiedz to lekarzowi. Ja się we Francji mocno przegłodziłam :/
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

KRUK

Awatar użytkownika

Posty: 6


Rejestracja:
05-04-2009 14:45

Post 07-04-2009 22:23

Raczej mówię płynnie ale nie wiem czy to wystarczy w psychoterapii ...
W sumie nie wiem jak to jest po polsku czy w innych językach.

Zona jest razem ze mną, zginoł bym bez niej, na dodatek
mam 2 dzieci i synek chociaż malutki wydaje się być bardzo
aktywny, przynajmniej w porównaniu do swojej siostry,
ale puki co to raczej pocieszne niż szkodliwe, z drugiej
strony może trochę panikuje.

Co do lekarza to byłem dzisiaj u jednego starałem się
koncentrować jak diabli na tym co mówi a rozgadany
był i zakręcony śmiesznie, ogólni dziwny Razz
Powiedziałem mu ze mam kłopoty z koncentracją a
on mnie od razu z kwitował że nie widzi u mnie żadnego
niedoboru uwagi bo gadam normalnie a jego zdaniem
to niejest zaburzenie typu Atention disorder,
co prawda podczas jego gadki ze 3 razy złapałem
zawiechę. W sumie niemiałem okazji zeby mu
powiedzieć że niejestem hiperaktywny bo zasuwał sam
jak by zjadł opakowanie ADDerallu (czytałem o tych
lekach ostatnio sporo) Razz

Powiedziałem mu zę mam przez to problemy w szkole
to powiedział żebym przyszedł jak mnie ze szkoły do
niego skierują.

Na uniwersytecie jest coś takiego jak suport Center i
oni rzeczywiście się takimi rzeczami zajmują.
ale jako International student musiał bym zapłacić 400Ł
za test na Dyslexię czy ADHD :/
Tych pieniędzy jako student nie mam wiec jestem w kropce.

Ogólnie wrażenie że z powodu jakiejś paniki i zamieszania
związanego z Ritalinem czy ADDerollem nie tyle chętnie
podają leki co diagnozują zaburzenia tego typu w UK,
chyba ze tylko ten u którego byłem miał takie loty.

Spróbuje iść do innego lekarza ogólnego może on mnie
może skierować do psychologa jakiegoś, o polskiego to
już nawet nie pytam bo Londyn jest na drugim końcu Anglii :/

Na szczęście szef wydziału po wysłuchaniu mnie
przesunął mi terminy na wszystkie zaliczenia o tydzień.

Co do znajomych to rzeczywiście ciężko tu o polaków.
W dziwnej sytuacji się znalazłem bo z jednej strony
angielscy studenci w wyniku jakiegoś głupiego wyścigu
szczurów mnie nie akceptują a ja wcale nie chę się z
nimi ścigać, a do tego zawsze mój altruizm bierze górę
kiedy pytają lub proszą o pomoc, chociaż to się zdarza
coraz zadziej bo oni najpierw proszą o pomoc i się
podlizują a później syczą na mnie jak bym był im
coś złego zrobił czy powiedział, choć ostatnio na
jednego wybuchłem a akurat oprucz gadania
głupot w sprawach technicznych nie zawinił,
ale to pierwszy raz tak mi się zdarzyło w szkole.
Choć staram się ich zrozumieć jako patriotów co
bronią kraju przed polskimi najeźdźcami co grabią
i łupią ich wyspę całą ojczystą, niestety protekcjonalizm
daje się we znaki a klimaty się pierniczą.

Z drugiej strony Rodacy których lwia część mieszka.
w innej części miasta nie akceptują mnie bo jak można
studiować przecież, trzeba ryć w fabryce jakiejś zapyziałej
a nie się kształcić :/
Nie skomentuje faktu że jak powiem im że jestem z
Warszawy to już nabierają dystansu jakby w warszawie
to jakiś inny naród mieszkał (Takie coś to tylko tu niestety
bardzo często mnie spotyka że Warszawa FEE)
A tradycyjnie rozmowa emigrantów zaczyna sie z kąd jesteś
i co robisz Razz Hyba będę odpowiadał ze z Grochowa
jestem to co nie których zmyli Razz
A jednak skomentowałem Very Happy

Jeszcze łapie większą deprechę niż jak bym
nie był świadom co mi dolega.

Edit:

A bym zapomniałem o spaniu.
Ogólnie w kratkę czase siedze po 48h na nogach
czasem prześpię 3-4 h.
Uzalezniłem się od kawy stałem się agresywny
i głowa mnie bolała, choć w dużych ilościach poprawa
minimalnie koncentrację niestety tylko na godzinę
później to jest bezkuteczna i tylko pogrąża bardziej,
z powyższych powodów i pije zieloną herbatkę :)

WhoAmI

Awatar użytkownika

Posty: 1


Rejestracja:
07-04-2009 23:13

Post 08-04-2009 02:23

@KRUK

Śledzę to forum od dłuższego czasu. Po przeczytaniu Twoich powyższych postów postanowiłem się w koncu zalogować.

Wiedz ze nie jesteś sam ze swoimi Venami jak to ująłeś. Ja mam pasożyta, który niech go diabli jest częścią mnie... :/

Sam mam 28 lat i nieidentyfikowalnego pasożyta w głowie.
Podobnie jak Ty byłem przepychany z klasy do klasy. Nie znaczy to ze byłem debilem... po prostu, za szybko się poruszałem, wykonywałem ruch potem myślałem. Pierwszy lot był w już na początku podstawówki i nie za oceny...

Coś we mnie siedziało i siedzi. Podokuczać, zwrócić na siebie uwagę, okay ...
Ale te utraty kontaktu, dziury czasowe, setki myśli, blokady wszelakie, szukanie, ciągłe szukanie emocji, najchętniej światło i dźwięk, coś co zapycha zmysły, zatrzymuje oddech.

Lot w dół trwał 25 lat. Awantury w domu, ciągłe zmiany szkół, trochę dragi ( choć nigdy nigdy nie byłem uzależniony, ba odkryłem że to też wymaga koncentracji... :shock: !! ).

Potem znalazłem prace o jakiej marzyłem przy projektach wdrożeniowych IT. Spoko szef zauważył moje cechy i awansowałem.
Tez jestem tak jak Ty typem pasjonata, jak się czymś zainteresuję to nie odpuszczę.
To była masakra ale sprawiała radochę i satysfakcję. No i nauczyłem sie WYMUSZAĆ KONCENTRACJĘ. Przez choćby muzykę ambientową.
Nawet w pracy udało mi się wszystkich przyzwyczaić ze siedzę w słuchawkach.
Do tego dorzuciłem trochę sportów "pasożyto-ubijaczy" tj. wspinaczka, snowboard, kite, bungee, a w planach na te wakacje miałem kurs skoków spadochronowych.

Działało !!! Przez trzy lata szedłem przed siebie :) Superowe trzy lata.
I co?

Zaczęło mi wszytko wracać... rozbiłem auto paskudnie, przez za szybką i dynamiczną jazdę ;( ( ogólnie jazda samochodem bardziej mi grę komputerową przypominała... za bardzo, ale właśnie wtedy "pasożyt" siedział i się nie odzywał...),
3 mieś. puźniej straciłem pracę- "kryzys" zabił projekty :(

Kruku , masz 3 fajne rzeczy warte uwagi ! :) Dzieci, żonę, przyszłosciową pasję tworzenia gier.
3 super ważne rzeczy.
Spróbuj tego zestawienia ( co do pracy i nauki!! ) :
laptop/ k. stacjonarny + zewn/ wewn. dobra karta dzwiękowa + dobre sceniczne słuchawki + winamp + http://www.shoutcast.com/genre/Ambient + wybierz kanał z kilku który Ci odpowiada i...
- spróbuj zamknąć swoją koncentrację w jednym punkcie czego Ci życzę !!

Angoli i zfabryczonych Polaków olej, jedno i drugie mało warte, liczą się te trzy rzeczy :) I koniecznie MÓW I PATRZ w oczy ludziom w branży ! Zauważą że masz pasję, narodowość z miejsca straci znaczenie.
The eyes see only, what mind is prepared to comprehend...

KRUK

Awatar użytkownika

Posty: 6


Rejestracja:
05-04-2009 14:45

Post 08-04-2009 19:50

Dzięki WhoAmI podniosłeś mię tu na duchu.

Muzyki słucham właśnie gdy tworzę podobnej ambient
uwielbiam czasem jakiś industrial też mi pomaga trochę
prgroka itp, bo nie można pozwolić zęby płyta się zatarła :)

Ogólnie te wymuszenie koncentracji wygląda tak jak
bym próbował odlecieć w wybranym kierunku zamiast
rozkojarzyć się na czym popadnie.
Bardzo ważne żeby muzyką nakręcić sobie klimacik
do tego jak by wymuszonego strumienia myśli.

Żona pilnuje żebym jadł odpowiednio i ogólnie pilnuje
mnie żebym szedł spać bo tak to pory dnia rozróżniam
po tym czy jest jasno czy ciemno, szczególnie jak popadnę
w trans albo odlecę czasem siedzę tak aż się widno zrobi
albo ciemno w ten sposób potrafię zarwać nawet 2 noce
podrząd.

Ciekawi mnie WhoAmI jak sobie teraz radzisz ?
Poprzednia

Wróć do Jestem oryginalny... i co dalej



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.