Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Metoda R.D.Davisa w korygowaniu dysleksji.

Moderator: Moderatorzy

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 27-05-2005 17:23

Metoda R.D.Davisa w korygowaniu dysleksji.

Czy na forum są osoby, których dzieci przeszły tzw. "korekcje dysleksji" metodą opisana przez R. D. Davisa w książce "Dar dysleksji"? Chetnie porozmawiałabym na temat tej metody.
http://pl.dyslexia.com/



"KONCEPCJA I KORYGOWANIE DYSLEKSJI WEDŁUG RONALDA D. DAVISA

Ewa Kmiecik
Wiemy, czym jest dysleksja, potrafimy podać wiele jej definicji, opisać symptomy.

Atticus Finch (Harper Lee, Zabić drozda) uczył swoją córkę, że nie można nikogo poznać, dopóki się nie wejdzie, choć na chwilę w czyjąś skórę. Żeby poznać Dzikiego Radleya trzeba spojrzeć na świat z perspektywy jego ganku. W spojrzeniu na dysleksję pomaga książka "Dar dysleksji"; popatrzmy na nieznany nam świat z miejsca, do którego zaprasza dyslektyk-rzeźbiarz.

Ronald D. Davis przedstawia dysleksję jako dar, jako nie specyficzne trudności, ale specyficzne zdolności, których wykorzystywanie upośledza zdolności "normalne" i potrzebne w uczeniu się. Davis stara się wytłumaczyć, w jaki sposób dysleksja wyzwala kreatywność i wpływa na sukces. (Pozwolę sobie jeszcze na dygresję. Widząc tytuł książki Davisa "Dar dysleksji", żachnęłam się, że oto kolejne braki, deficyty, uszkodzenia usiłuje się tłumaczyć cudownym podarunkiem, niezrozumiałym dla "normalnych", ale dla wtajemniczonych będący cudem, elitarnym bogactwem i Bóg wie czym jeszcze. Z takim podejściem spotkałam się już przy czytaniu o zespole Downa i wtedy też wzbudziło to mój opór. Co takiego można dobrego zobaczyć w brakach? I czy rzeczywiście tak należy podchodzić do wszelakich schorzeń?)

Ronald Davis - opierając się na własnym doświadczeniu dyslektyka - mówi, że dysleksja nie jest skutkiem uszkodzenia mózgu czy nerwów, lecz wynikiem procesu myślenia i specyficzną reakcją na poczucie zamętu. Są dwa sposoby myślenia: werbalny i niewerbalny, za pomocą słów i przy wykorzystywaniu umysłowych obrazów pojęć lub idei. Myślenie werbalne jest związane ze strukturą języka; osoba myśląca werbalnie układa w umyśle całe zdania, słowo po słowie. Myślenie niewerbalne ma charakter ewolucyjny; obraz rozrasta się, w miarę jak zwiększa się liczba pojęć w umyśle. Myślenie takie jest tysiące razy szybsze od werbalnego, zwykle zachodzi w podświadomości. Ludzie myślą zarówno werbalnie jak i niewerbalnie, jednak każda osoba preferuje sposób myślenia - i tak potencjalny dyslektyk wybierze zawsze myślenie obrazami.

Myśląc werbalnie używamy dźwięków mowy. Prowadzimy monolog wewnętrzny złożony ze zdań, pytań, odpowiedzi, które pojawiają się w umyśle. W myśleniu niewerbalnym posługujemy się znaczeniami, których nośnikiem są mentalne obrazy pojęć i idei. Obrazy są nie tylko wizualne, Davis porównuje je do trójwymiarowego filmu, który oddziałuje na kilka zmysłów. Zmieniają się one i ewoluują po przeczytaniu zdania. Proces ten przebiega szybciej niż myślenie werbalne, pojawiają się jednak trudności, ponieważ niektóre elementy języka są łatwiejsze do zobrazowania niż inne. Dyslektycy nie słyszą tego, co czytają, jeśli nie czytają na głos. W zamian tworzą mentalny obraz każdego napotykanego słowa. Słowa, które oznaczają realnie istniejące przedmioty, nie sprawiają dyslektykom kłopotu. Słysząc słowo, widzą obraz i widzą znaczenie. Trudność pojawia się, gdy słowa nie da się zobrazować. Proces czytania poprzez rozwijanie obrazu zostaje zatrzymany, gdy znaczenie słowa nie może zostać włączone do tego obrazu. Zamiast spójnego i znaczącego obrazu dyslektyk otrzymuje serię nie powiązanych ze sobą obrazów, rozdzielonych białymi plamami.

Myślący niewerbalnie człowiek odczuwa zamęt za każdym razem, kiedy zatrzymuje się proces powstawania obrazu; koncentrując się na czytaniu może on pominąć białe plamy, ale im dalej czyta, tym bardziej czuje się zagubiony, osiągając wreszcie próg zagubienia. Przechodzi wtedy w stan dezorientacji. Dezorientacja oznacza, że percepcja symboli zmienia się i ulega wypaczeniu, a wtedy czytanie i pisanie staje się niemożliwe.

Davis uważa, że ten właśnie mechanizm wypaczający percepcję dyslektycy wykorzystują do poznawania świata, zanim jeszcze rozpoczną naukę czytania i pisania.

Dezorientacja to naturalny stan umysłu, który pojawia się przy przeciążeniu bodźcami lub myślami. Występuje też wtedy, gdy mózg otrzymuje sprzeczne informacje z różnych zmysłów i próbuje je dopasować do siebie. W stanie dezorientacji można widzieć ruch, którego nie ma, zniekształcone jest poczucie czasu, mózg spostrzega zmieniony obraz. Według Davisa dyslektycy nie tylko doświadczają dezorientacji, ale sami ją wywołują, uzyskując wielowymiarową percepcję, odbierając powielone obrazy świata. Zdolność wypełniania pustki i tworzenia obrazów mentalnych rzeczy widzianych z różnych perspektyw przydaje się szczególnie niemowlętom do badania otaczających przedmiotów. Umiejętność taka sprawia, że dyslektyk ma bogatszą wyobraźnię i jest bardziej spostrzegawczy niż przeciętny człowiek, jednak kiedy rozpoczyna naukę czytania, widzenie w trójwymiarze nie pomaga w poznaniu symboli. Litera widziana od góry, od dołu bądź podzielona na części nie pomaga w zrozumieniu, przeciwnie, powoduje jeszcze większą frustrację. Kto słyszał kiedykolwiek czytającego dyslektyka, ten wie, jak prawdziwe jest Davisowskie zdanie: "Od tej chwili (tzn. momentu osiągnięcia progu zagubienia) przestaje widzieć to, co naprawdę znajduje się na kartkach, widzi natomiast to, co, jak s ą d z i, tam jest."

Davis porusza sprawy deficytu uwagi, nadpobudliwości, niskiej samooceny dyslektyków i ich rozpaczliwych prób szukania środków, które pomogą przebrnąć bądź zamaskować problem. Wszystko to brzmi znajomo i przygnębiająco - widzimy problem, zagubienie, kłopoty dziecka dyslektycznego. Gdzie w takim razie jest ten dar, który aspekt tego stanu wydaje się być błogosławieństwem a nie przekleństwem?

Dar dysleksji może stać się darem biegłości, dyslektyk bowiem opanowuje wiele umiejętności szybciej, niż przeciętny człowiek jest w stanie uchwycić i zrozumieć. Dar biegłości opiera się na kumulacji różnych cech zdolności określonej osoby. Pierwsza to właśnie wspomniane już myślenie obrazami. Osoba myśląca obrazami potrafi w jednym obrazie myślowym zawrzeć koncepcję, do której opisania trzeba setek lub tysięcy słów. Autor podaje przykład Einsteina, któremu teoria względności pojawiła się pod postacią fantazji, w której uczony podróżował z prędkością światła; ta trwająca kilka sekund wizja dała początek niezliczonym książkom, które próbują opisać to słowami. Atutem dyslektyka jest zatem zdolność niezwykle szybkiego, całościowego, wyrazistszego i głębszego myślenia.

Wspomniana dezorientacja wzbogaca proces myślenia o jeszcze jeden aspekt; myślenie przestaje być tylko obrazowe, zostają zaangażowane wszystkie zmysły. W momencie dezorientacji mózg przestaje widzieć to, co widzą oczy, widzi natomiast to, o czym człowiek myśli w danym momencie. Mózg nie słucha uszu, słyszy natomiast myśli, ciało odczuwa to, co dzieje się w myślach, nie w rzeczywistości. Człowiek doświadcza swoich myśli tak, jakby były rzeczywistością. Davis przywołuje przykład kolejnego "succesful" dyslektyka: Leonardo da Vinci konstruował swoje genialne wynalazki, myśląc właśnie polimodalnie.

Trzeba przyznać Davisowi, że widzi również ujemne, a wręcz niebezpieczne strony takiego myślenia; podaje przykłady ludzi uważających się za Jezusa czy Napoleona, ludzi, którzy nie są w stanie oddzielić rzeczywistości wyobrażonej od rzeczywistości realnej.

Elementem tworzącym dar biegłości jest większa niż u "normalnych" ciekawość i kreatywność dyslektyków; pragnienie tworzenia jest u nich głębiej zakorzenione niż u pozostałych osób. Kreatywność to nie tylko innowacje i wynalazki, ale również środek do uczenia się. Sprawia, że proces uczenia się przebiega na wyższym poziomie. Czasem dyslektycy potrafią zobaczyć rozwiązanie zadania bez użycia pióra i kartki; często okazuje się, że zastosowali bardzo twórcze matematyczne skróty.

Dar dysleksji to dar biegłości. Prawdziwa wiedza opiera się na doświadczeniu. A kiedy proces uczenia się oparty jest na doświadczeniu, dyslektyk może materiał opanować prędzej, niż przeciętny człowiek jest w stanie go zrozumieć.

Taki jest sens książki mówiący o darze dysleksji. Przekonuje ona, że dyslektyk nie jest gorszy, a dysleksja to nie tylko zaburzenia, ale też zdolności. Nie oznacza to oczywiście, że każdy dyslektyk to potencjalny Leonardo da Vinci, oznacza jednak, że ma możliwości nie gorsze niż przeciętny człowiek. Jego zadanie jest wszelako niemałe: musi je pielęgnować i rozwijać. No i mieć ten łut szczęścia, jak każdy...

Korygowanie dysleksji według Davisa
Davis wyszczególnił, obserwując strukturę defektu uczenia się - jak nazywa dysleksję - pewną sekwencję rozwojową:

• Osoba napotyka nierozpoznany bodziec. Może być to słowo, symbol, przedmiot, który nie został zidentyfikowany.

• Niepowodzenie w rozpoznawaniu bodźca wywołuje zamęt, a to z kolei wyzwala dezorientację. Osoba korzysta z dezorientacji w celu umysłowego oglądu bodźca z różnych punktów widzenia, jest to próba rozpoznania. Zazwyczaj przynosi oczekiwane skutki, gdy chodzi o przedmioty z otoczenia. Nie daje rezultatów w przypadku języka, który składa się z dźwiękowych i pisemnych symboli pojęć.

• Dezorientacja powoduje przyjęcie nieprawidłowych danych. Wszystkie punkty widzenia generowane przez umysł badający przedmiot są przyjmowane jako rzeczywiste spostrzeżenia. Większość z nich jest nieprawdziwa.

• Przyjęcie nieprawdziwych danych powoduje, że osoba popełnia błędy. Wynikające z tego pomyłki stanowią pierwsze symptomy dysleksji.

• Błędy wywołują reakcje emocjonalne. To z kolei wywołuje negatywną reakcję rodziców i nauczycieli.

• Reakcje emocjonalne doprowadzają do frustracji.

• Powstają sposoby rozwiązania problemów wynikających z użycia dezorientacji w procesie rozpoznawania. Mają one służyć wywołaniu wrażenia, że osoba zna przedmiot lub wykonuje zadanie. Każdy sposób, który przyniesie skutek, przekształci się w zachowanie kompulsywne, a to będzie stosowane nieświadomie. "Dobre sposoby" zaczynają się gromadzić około dziewiątego roku życia.

• Na defekt uczenia składają się wszystkie kompulsywne rozwiązania stosowane przez osobę. Są one "protezami umysłowymi" nie mającymi nic wspólnego z uczeniem się i rozumieniem.

• Kompusywne rozwiązania uniemożliwiają uczenie się.

Istnieją setki zachowań kompulsywnych, schematów i trików, które tworzy osoba i stosuje w sytuacji, w której występują trudności nie do pokonania. Oto przykłady takich zachowań:

*śpiewanie alfabetu
*ekstremalna koncentracja podczas czytania
*uczenie się na pamięć
*niecodzienne gesty i ułożenie ciała
*zależność od innych osób
*uważne badanie każdego dźwięku w każdym słowie
*uniki.

Oprócz objawów odsłaniających negatywny aspekt dezorientacji, można również określić obecność czterech podstawowych zdolności wspólnych wszystkim dyslektykom. Są to talenty stanowiące dar dysleksji:

• Zdolność dowolnego posługiwania się funkcją zniekształcania percepcji.
• Zdolność świadomego kreowania polisensorycznych obrazów mentalnych i operowania nimi w przestrzeni umysłowej.
• Zdolność do przeżywania utworzonych obrazów mentalnych tak, jakby były realne.
• Preferencja lub tendencja do myślenia niewerbalnego posługującego się obrazami pojęć i idei przy minimalnym udziale lub całkowitym braku monologu wewnętrznego.

OKO UMYSŁU

W grudniu 1980 roku Davis dokonał pewnego odkrycia. Kiedy był w okresie najlepszej formy artystycznej, był w jednocześnie w najgorszej formie dyslektycznej. Objawy tego stanu zmieniały się, co bardzo frapowało Davisa; w końcu, analizując swoje spostrzeżenia w czasie tworzenia, odkrył, że kiedy myśli były zaangażowane w proces tworzenia, zmieniał się punkt, z jakiego oglądał obrazy mentalne. Bawiąc się zmianą położenia, mógł dowolnie pogłębiać i usuwać objawy dyslektyczne. Szukając odpowiedniego określenia dla "tego, kto patrzy", użył pojęcia "oko umysłu". Istotne jest to, że osoba widzi i patrzy nie poprzez oko umysłu, ale widzi i patrzy okiem umysłu. Istnieje miejsce, z którego to oko patrzy - a nawet bardzo wiele miejsc; są wszędzie, gdziekolwiek właściciel życzy je sobie ulokować. Umieszczając oko umysłu w określonym miejscu, dyslektyk zyskuje możliwość doświadczenia obrazu z tej właśnie perspektywy.

Widzi litery alfabetu i wchodzi w stan dezorientacji; widzi dziesiątki obrazów oglądanych z góry, z dołu, z różnych stron. Oko umysłu okrąża litery; próbuje zbadać obiekt. Spostrzega wielowymiarowy obraz i dyslektyk musi się nauczyć kontrolować jego położenie, by mógł poprawnie spostrzegać dwuwymiarowe znaki.

Davis pisze: "Jeżeli koncepcja ruchomego punktu oglądu nie wydaje się czytelnikowi przekonująca, to prawdopodobnie dlatego, że nie jest on dyslektykiem. Gdy przedstawiam moją koncepcję dyslektykom, nieodmiennie stwierdzają: Właśnie coś takiego robię!"

PROCEDURY DAVISA

Do stosowania procedur Davisa niezbędna jest obecność wykwalifikowanego trenera. Davisowski program przywracania orientacji stosuje Reading Research Council w Centrum Korekcji Dysleksji. Większość dzieci z symptomami dysleksji powinna rozpocząć taki program w ósmym roku życia, ponieważ wtedy pojawia się frustracja spowodowana niemożnością czytania, pisania i kłopotów z ortografią. Początek terapii jest taki sam, jak wielu innych - zaczynamy od rozmowy z dzieckiem w celu określenia, jakich trudności chce się pozbyć oraz oceny jego zdolności. Kiedy już wiadomo, że osoba z łatwością tworzy obrazy mentalne, należy przejść do sesji przywracania orientacji. W razie potrzeby należy wykonać relaks. Po takiej sesji osoba jest gotowa do podstaw opanowania symbolu. Przez następne dwa, trzy dni pracę należy rozpocząć od podsumowania, aby upewnić się, że punkt orientacji znajduje się we właściwej pozycji. W czwartym dniu przeprowadza się sesję dobrego dostrojenia. Procedurę opanowania symbolu należy przeplatać ćwiczeniami z czytania. Kiedy uczeń opanował już podstawowe symbole językowe, przechodzi do słów; potem powinien opanować całą listę słów. Najlepiej poświęcić na to kilka miesięcy.

Przywracanie orientacji

Proces korekcji dysleksji można rozpocząć, gdy dyslektyk kontroluje zniekształcanie percepcji. Oznacza to, że nauczył się wchodzić w stan dezorientacji i wychodzić z niego w dowolnym momencie. Osoba, która wyłącza stan dezorientacji, umie tym samym zlikwidować u siebie ten objaw.

Sesja przywracania orientacji nie trwa dłużej niż godzinę. Pod koniec udanej sesji znacznie poprawia się umiejętność czytania osoby dyslektycznej. Wstępna sesja wygląda tak:

• Powitanie i wprowadzenie
• Wyjaśnienie pojęć
• Przebieg procesu
• Objaśnienie
• Ćwiczenie orientacji

Dyslektyk, który zaczyna coraz lepiej panować nad orientacją, odkrywa, że jeśli oko umysłu się nie porusza, to nie powstają błędy. Im bardziej jest świadomy swego stanu orientacji, tym łatwiej zauważy, że kiedy oko umysłu się porusza, wywołuje dezorientację. Ale utrzymanie oka w punkcie orientacji zazwyczaj kończy się silnym bólem głowy. Albowiem wprawianie w ruch oka jest zakorzenionym nawykiem; uczeń podświadomie wywołuje jego ruch, równocześnie próbując je unieruchomić, bo wie, że to likwiduje zamęt. Davis nazywa to holdingiem. Powstaje wtedy silne napięcie, które objawia się bólem głowy; widząc to terapeuta powinien przeprowadzić relaks. Relaks powinien odprężyć i rozluźnić oko umysłu i ciało udręczonego ucznia.

Procedura sprawdzająca orientację

Punkt orientacji, który został ustalony podczas wstępnej sesji, po kilku godzinach może zmienić położenie. W związku z tym należy co jakiś czas sprawdzać jego pozycję i dokonywać właściwych korekt. Uczeń wskazuje punkt orientacji, terapeuta widząc go we właściwej pozycji, zachęca do korzystania z niego. Jeżeli się przesunął, terapeuta przesuwa palec, prosząc, aby przesunął również punkt. Gdyby punkt się przesuwał, mówi uczniowi, aby umocował linie - miejsce, schodzą się trzy linie, wytycza punkt - tak, aby się nie poruszały.

Dobre dostrojenie

Metoda dobrego dostrojenia jest procedurą, która ma pomóc dyslektykowi odnaleźć swój optymalny punkt orientacji. Davis nazwał ją tak, ponieważ strojenie radia polega na kręceniu gałką w przód i w tył, aby uzyskać najlepszy odbiór. Podobnie jest z okiem umysłu; przesuwając je dookoła istniejącego już punktu orientacji, można znaleźć optymalne położenie. Podczas dostrajania oko umysłu porusza się we wszystkich kierunkach. Zawsze kiedy jest w ruchu, człowiek traci poczucie równowagi. Dobre dostrojenie polega na małym przesunięciu, zatrzymaniu i sprawdzaniu, jaki skutek wywołuje ta pozycja.

Są dwa objawy osiągnięcia idealnego punktu; po pierwsze uczniowie mogą stać na jednej nodze w doskonałej równowadze aż do naturalnego zmęczenia nogi, po drugie ich samopoczucie jest wspaniałe! Davis nazywa to stanem komfortu. Często w czasie dostrajania uczniowie przechodzą stan komfortu, uśmiechają się wtedy i odprężają. Jeśli jednak nie zatrzymają w tym momencie oka umysłu, dobre samopoczucie znika równie szybko, jak się pojawiło. Uczeń powinien ćwiczyć przynajmniej raz dziennie, aby uzyskać pewność, że ustalony punkt orientacji jest optymalny. W przyszłości sprawdzanie orientacji będzie polegało na tym, że uczeń, stojąc na jednej nodze, spojrzy w dół i jeśli zachowa równowagę, to znaczy, że jest zorientowany.

Koordynacja

Po zakończeniu procesu dostrojenia Davis proponuje rozwiązać problem mylenia strony prawej i lewej. Metoda takich ćwiczeń to "futrzane piłeczki". Uczeń staje w odległości dwóch-trzech metrów od trenera. Kiedy odnajdzie swój punkt i będzie zorientowany, staje na jednej nodze. Trener mówi: "Łap jedną piłkę jedną ręką, drugą piłkę drugą ręką."

• Trener rzuca po jednej piłce, bez uprzedzenia. Za każdym razem mówi: "Jedna piłka do jednej ręki, druga do drugiej."

• Kiedy uczeń z łatwością łapie piłki i zachowuje przy tym równowagę, trener, powtarzając polecenie, rzuca obie piłki równocześnie. Celuje w środek ciała, tam, gdzie przebiega linia środkowa.

• Trener chwali ucznia i mówi: "Teraz rzucę obie piłki równocześnie, złap je, nie tracąc równowagi. Rzuca piłki na przemian, tak, aby uczeń, chcąc je złapać, musiał przenosić raz jedną, raz drugą rękę poza linię środkową ciała.

Podstawowe opanowanie symbolu

Według Davisa podstawą dezorientacji, która wywołuje symptomy dysleksji są słowa-pułapki. Prawdziwa korekcja defektu uczenia się polega na gruntownym opanowaniu słów-pułapek, symboli-pułapek, tak że przestają sprawiać jakąkolwiek trudność.

Ćwiczenia powinny być dostosowane do tempa ucznia, konieczne są przerwy, szczególnie po każdym małym sukcesie.

Techniki przyspieszające proces to:

*osoba pomagająca wykonuje ćwiczenia i lepi gliniane modele razem z uczniem
*uczeń instruuje i przepytuje osobę pomagającą z opracowanego wcześniej materiału
*osoba pomagającą na przemian z uczniem podaje przykłady zdań i ich zastosowania.

Procedurę opanowania symbolu rozpoczynamy od ulepienia z gliny symbolu, uczeń musi go rozpoznać i nauczyć się, jak go stosować.

Procedura opanowania alfabetu.

• Uczeń zapoznaje się z gliną, ugniata ją, tnie, wałkuje.
• Przy jakichkolwiek oznakach dezorientacji, należy zatrzymać pracę i zachęcić ucznia, aby sprawdził swoją orientację.
• Uczeń wykonuje z gliny modele dużych liter alfabetu; wzory liter muszą być w zasięgu wzroku.
• Trener pyta ucznia: "Czyj to alfabet?". Powtarza to pytanie, dopóki nie otrzyma odpowiedzi: "Mój, bo ja go ulepiłem."
• Uczeń powinien sprawdzić, czy wszystkie litery znajdują się na swoim miejscu, we właściwej kolejności; gdy popełni błąd, niech porówna element i poprawi.
• Trener pyta, czy uczeń jest zadowolony ze swojego alfabetu. Jeżeli nie, niech zachęca do poprawy.
• Następnie uczeń ma odpowiedzieć na pytanie, ile jest liter. Powinien liczyć powoli, powtarzać czynność, aż będzie pewien, że trzydzieści pięć.
• Uczeń powoli i z zastanowieniem wskazuje i nazywa każdą literę w kolejności alfabetycznej.
• Dotyka i nazywa litery w odwrotnej kolejności, poczynając od ż.
• Trener notuje każdy błąd, moment wahania, zagubienie.
• W przypadku liter wywołujących zagubienie uczeń próbuje określić podobieństwo dwóch liter i różnice w ich wyglądzie.
• Uczeń dotyka liter, nazywa je w kolejności alfabetycznej, a potem od końca.
• Trener wymawia literę, a uczeń mówi jej nazwę i nazwy liter przed nią i po niej.
• Uczeń mówi alfabet od końca, tak długo, aż powie bezbłędnie.
• Jeśli są sygnały frustracji, należy przerwać ćwiczenie, sprawdzić orientację i wrócić do punktu, przy którym wystąpiły trudności.
• Powtarzanie alfabetu, aż uczeń bez wysiłku powtarza go w obie strony.
• Uczeń lepi modele małych liter w kolejności od ż do a.
• Trener obserwuje, jakie litery sprawiają problem, uczeń poprawia błędy, porównując modele ze wzorem.
• Uczeń dotyka liter i nazywa je.
• Mówi alfabet od a do ż. Litery powinny być wymawiane głośno i oddzielnie.

• W czasie ćwiczenia trener wybiera literę sporadycznie i nazywa ją oraz wcześniejszą i następną. Kiedy uczeń swobodnie recytuje w obie strony alfabet pracę należy uznać za zakończoną.

Podobnie wyglądają ćwiczenia z opanowaniem znaków interpunkcyjnych.

Dodatkowym ćwiczeniem opanowania symbolu jest opanowanie wymowy, poprzez prawidłowe wymawianie, ćwiczenie wymowy sylab, poprawne akcentowanie etc.

Trzy kroki do łatwego czytania

Dyslektyk, który uczy się czytać, spostrzegając od razu całe słowo, odgaduje znaczenie słowa na podstawie wyglądu całościowego. Zgadywanie wyklucza pewność niezbędną do tego, aby nabrać zaufania do własnych umiejętności czytania.

Czytanie - literowanie

Celem tej metody jest:

• Wyćwiczyć u ucznia ruch oczu od lewej do prawe strony w procesie czytania.

• Nauczyć go rozpoznawania grup liter jako słów.

Sesja z czytaniem powinna trwać maksimum dziesięć minut, pomiędzy sesjami należy robić przerwy tej samej długości.

Początkowo nie ma znaczenia, czy uczeń wie, co czyta, czy też nie. Musi przede wszystkim rozpoznać litery w danym słowie, a następnie powtórzyć słowo po słowie trenerowi. Czytanie z literowaniem pomaga eliminować złe nawyki dyslektyka, czyli zbyt szybkie podążanie do przodu i przesadną koncentracje na czytanym tekście. Cel zostanie osiągnięty, jeżeli uczeń będzie rozpoznawał większość liter w trakcie literowania bądź zanim zacznie literować. Wtedy należy przejść do techniki rzut-oka rzut-oka-literowanie.

Celem tych ćwiczeń jest kontynuacja ćwiczeń polegających na wodzeniu wzrokiem od lewej do prawej i rozpoznawanie słów. Instrukcja dla ucznia brzmi: "Rzuć okiem na słowo. Jeśli nie uda ci się go powiedzieć za pierwszym razem, rzuć okiem ponownie, a gdyby się nie udało, przeliteruj je. Ja powiem ci następnie, co ono oznacza i jeszcze raz powtórzysz." Gdy uczeń rozpoznaje wszystkie wyrazy w tekście, przechodzi do techniki obraz-na-znak-interpunkcji .

Czytanie pozbawione pełnego zrozumienia tego, co się czyta, jest źródłem pomyłek. Technika obraz-na-znak-interpunkcji ma doprowadzić do pełnego zrozumienia czytanego tekstu. Uczeń otrzymuje polecenie:

"Teraz będziemy pracować nad znaczeniem tego, co teraz czytasz. Znaki interpunkcyjne stanowią dla nas obraz. Kiedy podczas czytania zobaczysz znak interpunkcji, w twoim umyśle pojawi się obraz tego, co przeczytałeś." Jeżeli uczeń napotka słowo, którego nie zna, trener objaśnia je lub sprawdza wraz z uczniem w słowniku.

"Kiedy człowiek biegle opanowuje nową umiejętność, staje się ona jego częścią. Zakorzenia się w jego myślach i wpływa na twórcze dokonania. Swoją wartością wzbogaca myśli człowieka i jego kreatywność."

Ronald. D. Davis

Koncepcja Davisa może budzić wątpliwości i kontrowersje; zapewne tak właśnie będą reagować niedyslektycy, dla których oko umysłu, trójwymiarowe obrazy, jawić się będą jako kolejny wymysł, fantazja artysty, a nawet szamańskie wymysły chytrych dyslektyków, którzy chcą po prostu przejść bezboleśnie przez szkołę.

Einstein przymocował na framudze drzwi mezuzę. Przyjaciele, zdziwieni, pytali: "Jak to, ty, wielki uczony, wierzysz w takie zabobony?" Na co geniusz odpowiadał tak: "Nie, ale to podobno przynosi szczęście niezależnie od tego, czy ktoś wierzy, czy nie."

Więc niech nie wierzą. Niech się śmieją. I szydzą. Niezależnie od tego, to pomaga.

Kilka słów o One Brain

To podobno metoda XXI wieku. System One Brain wchodzi w zakres dziedziny nauki zwanej kinezjologią. Pionierem tej wiedzy był w latach 60 amerykański lekarz dr Goodheart. Kontynuatorem i twórcą koncepcji "Dotyk dla zdrowia" jest dr Thie. Założycielami systemu One Brain byli w latach 80 trzej amerykańscy naukowcy - Gordon Stokes, Daniel Whiteside, Candance Callway. Metoda wykorzystuje nowatorskie odkrycia dotyczące działania naszego mózgu.

Badanie te wykazują, że każda z dwóch części naszego mózgu pracuje inaczej. Prawa półkula mózgowa widzi obraz jako całość, jej spojrzenie jest holistyczne, jest nosicielką zdolności artystycznych, jest zdolna do nieograniczonego postrzegania. Nie zna pojęcia strachu i nie osądza. Jest nosicielką żeńskiej części składowej naszego Ja. Lewa półkula myśli logicznie, analizuje, postrzega linearnie i kładzie nacisk na szczegóły, odczuwa strach, orientuje się w czasie, kontroluje i osądza, odpowiada za nasze przekonania i poglądy. Jest nosicielką męskiej części składowej Ja.

W naszej lewej półkuli istnieje obszar odpowiedzialny za przeżycie - tzw. Wspólna Powierzchnia Integracji. W sytuacjach stresowych, które towarzyszą nam od okresu prenatalnego, obszar ten może "odłączyć" 75% i więcej mózgu. Wtedy zablokowany jest lewy przedni mózg i cała prawa półkula mózgowa. Reakcja neurologiczna na negatywną informację przejawia się w formie blokady neurologicznej. Blokady te pozwalają nam zamiast logicznie myśleć tylko reagować. Jeśli przedni mózg, którego funkcją jest podejmowanie nowych alternatywnych wyborów, i prawa półkula mózgowa, specjalizująca się w twórczym uświadamianiu sobie, są odłączone, podlegamy uczuciu bezmocy. Tracimy logikę twórczą i nie jesteśmy w stanie właściwie postępować. Powtarzamy te same, nieproduktywne i destrukcyjne reakcje. Negatywne wydarzenie staje się przyczyną zablokowania energetycznego toku energii na poziomie mózgu, a następnie w odpowiedniej części ciała. Wynikiem tego mogą być różne psychiczne i fizyczne dolegliwości, fobie, a przede wszystkim DYSLEKSJA.

Według koncepcji One Brain dysleksja jest niewłaściwą komunikacją między prawą i lewą półkulą mózgową, a także między przednią i tylną częścią mózgu. W większości wypadków jest wywołana przez uraz emocjonalny lub stres. Są one tak intensywne, że osoba programuje w mózgu białe, ślepe plamy, dotyczące niektórych jego zdolności.

Pamięć komórkowa ludzkiego ciała zapisuje wszystkie informacje o tym, co działo się w jego życiu. Rejestruje także informacje o każdej blokadzie neurologicznej. Osoba pracująca metodą One Brain przy pomocy odpowiedniej korekcji pomaga klientowi usunąć daną blokadę.

Sygnalizatorami stresu są mięśnie, mózgowi można zadać jakiekolwiek pytanie, a odpowiedź otrzymamy w postaci zmiany napięcia mięśni. Mięśnie ręki przy reakcji na dane pytanie osłabną lub pozostaną mocne. Umożliwia to uzyskanie potrzebnych informacji, a ponieważ układ mózg - mięsień działa w obu kierunkach, przez odpowiednie ruchy mięśni można zwrotnie oddziaływać na mózg.

Podany jest przykład Klary, którą matka przyprowadziła do przychodni One Brain pod koniec klasy pierwszej. Dziewczynka miała spore kłopoty z czytaniem, zajęcie to ją męczyło i nie interesowało. Szukając przyczyn stresu, terapeuta trafił do 3 miesiąca życia. Dziecko było wtedy odstawione od piersi i karmione sztucznie. Po przeprowadzeniu odblokowania i korekcji dziewczynka zaczęła płynnie czytać.

Ta metoda budzi moje osobiste wątpliwości i, szczerze powiem, rozbawienie. Przypomina mi koncepcje psychoanalityczne, które tragedię Hamleta tłumaczyły jego kompleksem Edypa etc. Nie umiem uwierzyć, że seryjny morderca morduje z zimną krwią, bo dostał Bebiko i się zablokował. Ale, jak widać z kolejnego przykładu, to działa, niezależnie od mojej wiary. Koncepcje dysleksji to, zdaje się, wierzchołek góry lodowej, na pewno naukowcy zaskoczą nas jeszcze niejedną. I dobrze. Cała radość życia tkwi w szukaniu króliczka. Chociaż czasem dobrze go też złapać. "

Artykuł pochodzi ze strony Gimnazjum im. Piotra Michałowskiego w Krakowie:
http://www.tssp.krakow.pl/gim/2003_4/wydarz/wyd15.htm
http://www.google.pl/search?hl=pl&q=dys ... lr=lang_pl
Ostatnio zmieniony 01-04-2006 10:02 przez małgosia, łącznie zmieniany 2 razy

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 29-05-2005 21:22

Małgosiu,
po pierwsze witamy Cię na naszym forum i bardzo dziękujemy za rozwinięcie tematu dysleksji. To bardzo cenne i na pewno nam się przyda :D :!:

Wracając jednak do "Daru dysleksji".
Czytałam tę książkę i odnoszę się do niej z tak zwanymi mieszanymi uczuciami.

Po pierwsze trzeba by wyjaśnić terminologię. Czy chodzi o dysleksję "właściwą", czyli o trudności w nauce czytania? Wtedy obok dysleksji mamy dysgrafię, dysortografię i dyskalkulię. Czy może chodzi o dysleksję w szerszym rozumieniu, czyli obejmującym wszystkie te dysfunkcje?

Moje wątpliwości pochodzą z doświadczenia. Mam oto dwóch synów: starszy, znany na tym forum jako Tomek, i młodszy, znany na tym forum jako Etam.

Tomek został "wyłapany" już w zerówce i określony jako "dziecko zagrożone dysleksją". Głównym objawem były bardzo "niestaranne" prace ręczne - zarówno pisane, rysowane, malowane, jak i np. lepione z plasteliny czy budowane z klocków. Miał także problemy z czytaniem: literował poprawnie, ale nie potrafił złożyć wyrazu w całość. Jako przyczynę trudności wskazano niedostateczną koordynację oko-ręka. Przerobiliśmy wtedy trzy książeczki programu M.Frosting i D.Horne. Potem przez całą podstawówkę i połowę gimnazjum Tomek pracował ze szkolną panią psycholog, głównie nad ortografią. Niestety, nie potrafię nazwać metody czy programu. Na pewno jednak nie była to metoda Dennisona, gdyż pani psycholog stwierdziła, że w nią nie wierzy. Trudności z czytaniem i tworzeniem własnych wypowiedzi pisemnych skończyły się w klasie 5-tej, co wiążę ze zmianą polonistki. Dysgrafia i dysortografia pozostały do dziś (choć przyznać trzeba, że w mniejszym nasileniu). Mimo to Tomek jest zdeklarowanym humanistą - na maturze zdawał rozszerzone: polski, angielski, historię i WOS.

Etam nie został w zerówce "wyłapany". Przeciwnie, jeszcze przed zerówką czytał, pisał (fakt, nie była to kaligrafia) i rachował. Rozważaliśmy nawet, czy nie byłoby dobrze, aby poszedł rok wcześniej do szkoły. Pani psycholog w PPPP zdecydowanie to odradziła, jednak nie ze względu na ryzyko dysleksji, ale "niedojrzałość emocjonalną". Poszedł więc do szkoły w standardowym wieku. W klasach 1-3 mieliśmy w zasadzie tylko jeden problem: tworzenie własnych wypowiedzi ustnych i pisemnych (od najprostszych - opowiedz co się dzieje na rysunku, ułóż trzy zdania z wyrazem "dom", opisz swój pokój). Przy tym tzw. "czytanie ze zrozumieniem" nie sprawiało mu trudności. W kolejnych klasach problem narastał, po klasówkach z polskiego Etam oddawał puste kartki. Ja, niestety, nie skojarzyłam tego z żadną z postaci szeroko rozumianej dysleksji, tak bardzo się to różniło od problemów Tomka. Polonistka nie wiedziała jak coś takiego pojąć, szkolna pani psycholog nic niepokojącego nie zauważała. W 6-tej klasie pojawiła się nowa polonistka, która jednocześnie została wychowawczynią. Bardzo szybko doradziła nam przebadanie Etama w kierunku dysleksji. W PPPP stwierdzono znaczną dysgrafię i dysortografię. Zalecono ćwiczenia, które Etam miał odtąd wykonywać pod okiem szkolnej pani psycholog. Jednak w PPPP po dokładnym wywiadze podejrzewano coś jeszcze, bo zalecono mi udane się do pani doktor (tu nazwisko i adres poradni) nie mówiąc nic o jej specjalności. A okazała się ona specjalistką od ADHD. Po dokładnej diagnozie okazało się, że Etam ma postać znaną jako ADD (choć niektórzy twierdzą, że występuje ona tylko u dziewczynek :? ). Wracając do dys...: po trzech latach ćwiczeń dysortografia była w wyraźnym odwrocie, dysgrafia pozostała bez zmian, podobnie jak problemy z tworzeniem własnych wypowiedzi na zadany temat. Znaleźliśmy korepetytorkę: nauczycielkę polskiego mającą jednocześnie przygotowanie z zakresu pedagogiki specjalnej. Etam pracował z nią przez całą 2-gą i 3-cią klasę gimnazjum koncentrując się na pisaniu wypracowań i przygotowaniu do humanistycznej części egzaminu gimnazjalnego. Nie mam pojęcia, czy ta osoba zastosowała jakąś konkretną, nazwaną metodę. Niemniej odniosła sukces: Etam pisze, co widać też czasem na tym forum. Etam ma talent matematyczny i uwielbia grafikę Eschera.

No a jak się to wsystko ma do opisu R. D. Davisa z książki "Dar dysleksji"?
Tomek myśli słowami. A więc to nie "niewerbalne myślenie" jest przyczyną jego dysgrafii i dysortografii, czy też szerzej: dysleksji, już w zerówce wskazanej i później potwierdzonej.
Zdecydowanie niewerbalnie myśli natomiast Etam. Jednak jego problemy nie były, jak widać, klasyczną, podręcznikową dysleksją.

Dlatego myślę, że metoda opisana w "Darze dysleksji", jeżeli jest skuteczna, to tylko u tych dzieci, u których zarówno przyczyna jak i skutek odpowiadają opisowi w tejże książce. Jak widać na przykładzie moich synów, nie zawsze tak się dzieje.

Może inni rodzice mają inne doświadczenia?

Pozdrawiam serdecznie
Żona Drepraka

Barbara

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 14


Rejestracja:
28-05-2005 18:47

Post 31-05-2005 19:41

Re: Metoda R.D.Davisa w korygowaniu dysleksji.

Ja chetnie podyskutuje, ale dopiero pod koniec czerwca.
Barbara

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 05-06-2005 10:31

Dziękuję za wypowiedzi. Znam kilka osób którym metoda Davisa skutecznie pomogła - stąd moja ciekawość jak oceniają ją inni. Z tego co wiem publikacja ta dotyczny problemów z czytaniem. Ukazała się też kolejna książka w związku z metodami pracy z ADD/ADHD, matematyką, pisaniem, ale jej nie znam. A może ktoś juz czytał?

http://www.lesblind.is/usefulbooks/usef ... 162&cs=321

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 06-06-2005 23:07

I ksiązka na ten temat

[url=http://www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=5423&partner=adhd.org.pl]
Ronald D. Davis
Dar dysleksji [/url]

Ksiązka ta zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, po przeczytaniu jej chciałam stosowac wszystkie wskazówki, żeby pomóc mojemu dziecku, ale niestety nie udało się, zbyt mało systematyczności i wytrwałości.
A poza tym znikąd pomocy.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 07-06-2005 18:09

Re: I ksiązka na ten temat

Halina pisze:[url=http://www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=5423&partner=adhd.org.pl]
Ronald D. Davis
Dar dysleksji [/url]

Ksiązka ta zrobiła na mnie niesamowite wrażenie, po przeczytaniu jej chciałam stosowac wszystkie wskazówki, żeby pomóc mojemu dziecku, ale niestety nie udało się, zbyt mało systematyczności i wytrwałości.
A poza tym znikąd pomocy.


Richard Whitehead jest licencjonowanym terapeutą w zakresie tej metody. Zna język polski.
http://www.lesblind.is/dislexicfacilita ... l=27&cls=1

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 16-06-2005 18:11

Ewa Fic NKJO (Nauczycielskie Kolegium Języków Obcych) Tychy

"Czy wiemy już wszystko o dysleksji?

Nauczyciele wiedzą już dużo na jej temat i starają się traktować dzieci dyslektyczne coraz bardziej wyrozumiale, ponieważ psycholodzy przekonują od lat, że problemy z nauką nie wynikają u tych dzieci z lenistwa, braku inteligencji czy dobrej woli. Często jednak irytują zachowania tych dzieci, które nie mogąc usiedzieć spokojnie, bez przerwy wynajdują sobie zajęcia nie związane z lekcją, czym przeszkadzają nauczycielowi i kolegom w klasie.
Wiele różnych teorii na temat przyczyn dysleksji i sposobów jej korygowania upadało, w miarę jak badania naukowe wykluczały ich trafność. Niniejsze opracowanie oparte na książce Ronalda D. Davisa „ Dar dysleksji” ma na celu przedstawienie istoty dysleksji, tzn. jej przyczyn i objawów, a także sposobów postępowania z dziećmi dyslektycznymi, by nauka w szkole nie była dla nich „ drogą przez mękę”, lecz dała im szansę na przezwyciężenie trudności i pełne wykorzystanie daru, jakim jest dysleksja. To ostatnie sformułowanie pewnie dziwi czytelnika, ale tak właśnie postrzega dysleksję Ronald Davis. On sam doświadczył jej z wszystkimi problemami i przykrościami, jakie niesie, gdy otoczenie nie rozumie „inności” dziecka dyslektycznego. Przezwyciężywszy jednak trudności, Davis uświadomił sobie i docenił niezwykłe zdolności, jakimi obdarza dysleksja.
Nie każdy dyslektyk musi być geniuszem, ale jest wśród nich wiele wybitnych postaci. Wystarczy wymienić takie nazwiska jak Hans Christian Andersen, Graham Bell, Leonardo da Vinci, Winston Churchill, Walt Disney, Albert Einstein czy Henry Ford. Każdy z nich rozwinął inne specyficzne zdolności i osiągnął mistrzostwo w innej dziedzinie, lecz pewne cechy są wspólne dla wszystkich dyslektyków. R. Davis podaje, że dyslektycy
- korzystają z wrodzonej zdolności do przetwarzania i kreowania doznań percepcyjnych,
- cechuje ich większa wrażliwość na otoczenie,
- są bardziej ciekawi niż przeciętny człowiek,
- myślą obrazami, a nie słowami,
- mają lepszą intuicję i są bardziej przenikliwi,
- myślenie i spostrzeganie ma charakter polisensoryczny (wykorzystują wszystkie zmysły),
- realistycznie przeżywają swoje myśli,
- mają żywą wyobraźnię.
„Wymienione powyżej cechy, jeśli nie zostaną stłumione bądź zniszczone przez rodziców lub w procesie edukacji, dają w rezultacie wyższą od przeciętnej inteligencję i ponadprzeciętne zdolności twórcze.” (s.25)
Specyficzne trudności z nauką mają najprawdopodobniej to samo źródło, co talenty dyslektyka i wynikają z innego postrzegania rzeczywistości, inaczej przebiegającego procesu myślenia i specyficznej reakcji na poczucie zamętu.
Dyslektyk nie myśli jak większość ludzi werbalnie (tzn. za pomocą słów), lecz obrazami, które rozrastają się w jego świadomości w miarę, jak zwiększa się liczba pojęć. Obrazy te są nie tylko wizualne, lecz jak trójwymiarowy film oddziałują na kilka zmysłów. Podczas czytania dyslektyk napotyka niestety na trudności, ponieważ nie wszystkie elementy języka można zobrazować.
Można „zobaczyć” w myślach rzeczowniki (np. pióro, książka, pies, dziecko), a także czasowniki (spać, jeść, jechać), ale jak wyobrazić sobie przyimki („o”, „po”, „u”), przysłówki („wcale”, nigdy”) lub zaimki („ten”, „ta”, „to”)?
Są to dla dyslektyka tzw. słowa-pułapki, które sprawiają, że tworzący się w myślach obraz czytanego zdania staje się niespójny. Prowadzi to dyslektyka do zamętu, a dalsze usiłowania zrozumienia czytanego zdania i związana z tym ogromna koncentracja powodują uczucie zagubienia i w efekcie dezorientację. W stanie dezorientacji wszystkie zmysły
(z wyjątkiem smaku) odbierają zniekształcone wrażenia. Mózg nie widzi już tego, co widzą oczy, lecz spostrzega zmieniony obraz, nie słyszy tego, co słyszą uszy, lecz inne dźwięki.(Może dlatego nie do wszystkich dzieci dociera to, co naprawdę mówimy?) Mały dyslektyk nauczył się wykorzystywać dezorientację do rozpoznawania obiektów w swoim otoczeniu i dzięki niej świetnie funkcjonuje w życiu codziennym. Gdy jednak w podobny sposób próbuje rozpoznawać symbole, jakimi są zapisane słowa, dezorientacja sprawia, że percepcja liter zmienia się, ulega wypaczeniu i czytanie staje się niemożliwe. Nie można poskładać wyrazów, gdy widzi się zniekształcone, poodwracane litery. Dziecko usiłując je przeczytać musi się nadmiernie koncentrować, co może powodować napięciowe bóle głowy, a skutkiem dezorientacji może być także uczucie przypominające zawroty głowy i nudności.
Dysleksja może powodować różne trudności w uczeniu się, gdyż każdy dyslektyk jest inny. Mogą to być kłopoty z czytaniem, pisaniem odręcznym, ortografią lub matematyką. Z dysleksją związany jest też deficyt uwagi i nadmierna aktywność.
Kłopoty z czytaniem powodowane są tym, że dyslektyk nie zawsze poprawnie odczytuje znaki (litery) i nie „słyszy” swoich wewnętrznych myśli, tzn. „że w czasie czytania słowa nie brzmią w jego umyśle”.(s.53) Dodatkowe utrudnienie wynika ze stosowania w druku różnych czcionek oraz z faktu, że język polski nie zawsze jest zgodny fonetycznie.
Kłopoty z ortografią pojawiają się jako rezultat tego, że „w stanie dezorientacji osoba ma przed oczami zwielokrotniony obraz słowa. Widzi je nie tylko od początku i od końca czy odwrócone, ale też podzielone na elementy zestawione ze sobą w przeróżnych konfiguracjach”.(s.58) Porównaj, na ile sposobów można odczytać słowo „CAT”. Ponadto dyslektycy często widzą litery w trójwymiarowej przestrzeni, jakby w niej pływały.
Trudności z pisaniem noszą nazwę agrafii lub dysgrafii i też są związane ze stanem dezorientacji. Pojawiają się najczęściej wtedy, gdy uczeń otrzymuje zbyt wiele instrukcji na temat tego, jak powinno wyglądać jego pismo. W jego umyśle powstaje zwielokrotniony obraz słów i liter nakładających się jedne na drugie. Używając pióra lub długopisu, można w jednej chwili wykonać tylko jedną linię. Powstaje więc coś, co stanowi kombinację wszystkich obrazów przenikających się nawzajem.
Problemy z pisaniem wynikają też z faktu, że dziecko nie widzi linii ukośnych i nie potrafi ich odwzorować (np. w literach M, W, N, Z).
Kłopoty z matematyką noszą nazwę akalkulii lub dyskalkulii i wynikają m.in. z zaburzenia poczucia czasu, które wiąże się z takimi stanami emocjonalnymi jak znużenie czy ekscytacja. W stanie znużenia zegar wewnętrzny przyspiesza i czas wtedy się wlecze. W stanie pobudzenia zegar wewnętrzny zwalnia, a czas pędzi. Dyslektyk w stanie dezorientacji przeżywa te zmiany znacznie intensywniej i często zupełnie nie ma poczucia czasu. Nie mając wewnętrznego poczucia czasu, nie zrozumie pojęcia następstwa czasu, czyli prawidłowości rządzącej kolejnością zdarzeń. „ Cała matematyka - od prostej arytmetyki poczynając, a skończywszy na skomplikowanych obliczeniach astrofizycznych - składa się z uporządkowania (versus nieuporządkowania), następstwa i czasu. Dzieci, które mają wewnętrzne poczucie tych trzech wartości, są w stanie zrozumieć i przyswoić sobie wiedzę matematyczną. Dla dzieci, które tego poczucia nie mają, nauka matematyki zostaje zredukowana do zapamiętywania.”(s.63)
Dyslektycy często cechują się deficytem uwagi, ponieważ ich zdolność koncentracji zaczyna się rozwijać dopiero w wieku ok. 9 lat. Większość dzieci wykształca ją w wieku przedszkolnym, gdyż już wtedy przyzwyczajają się do przeżywania „zamętu” wywoływanego przez nowe obiekty lub zjawiska w otoczeniu. Davis formułuje to w ten sposób: „Uczucie zamętu charakteryzuje się tym, że jego źródło absorbuje dużo uwagi. Przedłużający się stan zamętu owocuje zatem koncentracją uwagi, która jest skupiona na obiekcie wywołującym konfuzję”.(s.74) Dziecko dyslektyczne potrafi natomiast zlikwidować zamęt w momencie, gdy się pojawi i pozbawia się w ten sposób możliwości wykształcenia koncentracji uwagi. Korzysta wtedy ze specyficznej właściwości swojego umysłu, jaką jest zdolność zniekształcania percepcji, pozwalająca mu poznawać otoczenie.
Dziecko dyslektyczne łatwo zwraca uwagę na wszystko, co dzieje się dookoła, bo jest bardzo ciekawe świata. W klasie słyszy hałasy dobiegające z zewnątrz lub widzi coś za oknem, zauważy, że komuś coś spadło, że ktoś się gwałtowniej poruszył lub wydał jakiś odgłos. W tym samym czasie nauczyciel i inni uczniowie nie wiedzą nawet, że coś się zdarzyło. Pamiętajmy, że umysł dyslektyka pracuje od czterystu do dwóch tysięcy razy szybciej niż umysły innych ludzi i znudzone dziecko dyslektyczne może skierować uwagę ku swojej twórczej wyobraźni lub przerzucić ją na to, co w danej chwili wydaje się ciekawsze. Chcąc unikać takich sytuacji, nauczyciel musi starać się o to, by zainteresować ucznia zajęciami lekcyjnymi. „Nauczyciel, który nie umie wzbudzić ciekawości ucznia i nie uczyni z przedmiotu najbardziej interesującej sprawy, stwarza w czasie lekcji doskonałe warunki dla wystąpienia deficytu uwagi.”(s.76)
Nadmierna aktywność polegająca na większej ruchliwości ucznia, rodzi się w sytuacji, gdy uczeń nie jest zainteresowany tym, co się dzieje i nie rozumie, o czym mówi nauczyciel. Znużenie i zagubienie aktywizują funkcję zniekształconej percepcji i dziecko wpada w stan dezorientacji. Zmysły dziecka, w tym również zmysł równowagi, odbierają zniekształconą rzeczywistość. Gdy dziecko siedzi spokojnie, zniekształcona percepcja sprawia, że ma wrażenie, iż się porusza. Po pewnym czasie pojawiają się zawroty głowy i nudności. Dziecko musi się poruszyć, by zmieniły się jego doznania i odczuć wrażenie, że siedzi spokojnie. Jest to sposób na zlikwidowanie nudności, a dla nas wyjaśnienie, dlaczego mały dyslektyk musi się wiercić. Upominanie dziecka, by siedziało spokojnie, przynosi wręcz odwrotny skutek. Należy znaleźć sposób na tak atrakcyjne prowadzenie lekcji, by dyslektyk nie musiał się nudzić, a dając mu możliwość poruszania się podczas wykonywania zadań, sprawimy, że zaspokoi swą zrozumiałą potrzebę ruchu i nie będzie zakłócał spokoju w klasie.
Niektórzy dyslektycy cierpią na rodzaj chronicznej niezdarności zwany dyspraksją. Nie ma ona bezpośredniego wpływu na czytanie, pisanie, matematykę czy ortografię, ale „stanowi kolejne oblicze daru dysleksji”.(79) Dyspraksja wynika z zaburzenia zmysłu równowagi i ruchu z powodu dezorientacji, lub ciągłego nieprecyzyjnego odbioru wrażeń, co skutkuje niezręcznym i niezgrabnym zachowaniem się dziecka.
Wszyscy dyslektycy doznają czasem dyspraksji z powodu dezorientacji, lecz u około 10-15% dzieci z dysleksją występuje chroniczna dyspraksja. Warto na to zwrócić uwagę nauczycieli w-f, by podczas oceniania osiągnięć ucznia uwzględnili przyczynę jego ewentualnych niepowodzeń.

JAK POWSTAJE DYSLEKSJA?

Najprawdopodobniej niektórzy ludzie rodzą się z genetycznie zaprogramowaną zdolnością do wykorzystania tej części mózgu, która zmienia i kształtuje percepcję. Nie jest to cecha, która powoduje dysleksję, lecz sprawia, że dysleksja może się rozwinąć. Dyslektyk nie staje się dyslektykiem w przedszkolu, w pierwszej czy trzeciej klasie. On zaczyna wykorzystywać swój szczególny dar, który doprowadza go do dysleksji, około trzeciego miesiąca życia. Widząc np. fragment ręki, potrafi sobie wyobrazić, do kogo ona należy i zobaczy obraz matki stojącej obok. W ten sposób zdezorientował swoją percepcję i będzie robił to nadal, chcąc zbadać otaczający go świat. Nie wiadomo dokładnie, jak się to stało, że mały potencjalny dyslektyk zobaczył matkę. „Być może podświadomie skojarzył rękę, którą właśnie widzi, z przechowywanym w umyśle obrazem wcześniej oglądanej twarzy”.(s.94) Zobaczył obraz umysłowy tak, jakby zobaczył go oczami. Jest jeszcze inna możliwość, by rozpoznać osobę, widząc jej fragment, a mianowicie logiczna analiza rozumowa. Jest to jednak umiejętność, którą dziecko zaczyna rozwijać w wieku ok. 3 lat. Tak więc wykorzystując dezorientację, mały potencjalny dyslektyk rozpoznaje w swoim otoczeniu obiekty, których nie powinien rozpoznać jeszcze przez 3 lata. Gdy jednak osiągnie ten wiek, nie będzie rozwijał rozumowania analitycznego i logicznego myślenia, bo nie jest mu ono potrzebne.
Dzieci wykorzystujące myślenie analityczne i logikę, rozwijają również umiejętność myślenia werbalnego i w wieku 5 lat myślą już słowami. Dyslektyk nie rozwija tej umiejętności i mimo iż słyszy, jak ludzie mówią i sam dużo mówi, nie może nigdy „usłyszeć” własnych myśli. Wypełniają je obrazy, a proces myślenia przebiega z taką prędkością, że nawet go nie zauważa. Myślenie werbalne jest znacznie wolniejsze od niewerbalnego, ponieważ ośrodek mowy i języka w lewej półkuli nie może funkcjonować szybciej niż z max. prędkością równą prędkości zrozumiałej mowy, która wynosi 250 słów na min. lub 4 słowa na sekundę.
Pewnie i to jest przyczyną, że dyslektyk często nudzi się na lekcji, bo średnio o 1000 razy szybciej przetwarza informacje, więc o wiele szybciej, niż inne dzieci wszystko zrozumie, po czym oczekuje następnych informacji. Spróbujmy przygotować mu więcej ćwiczeń, by stale miał atrakcyjne zajęcie na lekcji. Jeśli nie będzie się nudził, nie będzie przeszkadzał w pracy innym dzieciom.
Wiedząc, jak myśli dyslektyk, popatrzmy, co dzieje się w szkole. Już pierwszy dzień w ławce szkolnej przynosi mu wiele frustracji. Nauczyciel zapisuje na tablicy np. słowo „KOT” i pyta, co to znaczy. Niektóre dzieci potrafią je odczytać, a mały potencjalny dyslektyk nic nie rozumie. W żaden sposób nie może sobie wyobrazić kota pod postacią tych literek. Przeżywa uczucie zamętu i uruchamia w mózgu obszar, który zmienia percepcję. W mgnieniu oka jego mózg ogląda słowo co najmniej w 30 różnych konfiguracjach - od początku, od końca, do góry nogami, a także z różnych perspektyw pływające w przestrzeni i nie potrafi sobie z nim poradzić. Po raz pierwszy jego metoda rozpoznawania zawiodła, ponieważ potraktował słowo jak przedmiot, a słowo jest symbolem. Wg Davisa musi wykonać przynajmniej cztery tysiące razy więcej operacji myślowych, zanim poprawnie rozpozna słowo KOT. Mimo, iż potrafi myśleć od czterystu do dwóch tysięcy razy szybciej niż większość dzieci w klasie, to i tak będzie sprawiał wrażenie wolniej myślącego od nich.
Za każdym razem popełnia mnóstwo błędów i zaczyna się denerwować, a w trzeciej klasie osiąga granicę frustracji. Ciągle szuka sposobów, jak radzić sobie ze słowami. Może to być uczenie się na pamięć, przez skojarzenia dźwiękowe, piosenki, rymowanki, a czasem próbuje nad nimi zapanować, stosując ogromną koncentrację. Powoli zaczyna robić postępy, gdyż przyswoił sobie rozwiązania, dzięki którym przebrnie przez szkołę z opinią „powoli myślącego”, który „stara się”, jak może. Jego ograniczenia polegające na tym, że musi wykonywać tysiące razy więcej operacji umysłowych od przeciętnego ucznia, zmienią się w defekt na całe życie, jeśli nie uwolni się od tych sposobów.
A jak rozwija się takie dziecko? - Coraz częściej słyszy, że jest mało inteligentne i ma niską samoocenę. Nieraz próbuje ją podnieść, angażując się w dziedziny zainteresowań niezwiązane z czytaniem i pisaniem. Może to być sport, plastyka, muzyka lub aktorstwo. Może też wystąpić bunt. Jeśli postanowi się bronić, będąc „złym dzieckiem”, przysporzy rodzicom i nauczycielom wielu kłopotów.




ZROZUMIEĆ TALENT

Podobnie jak negatywna strona dysleksji nie daje u dwóch osób identycznych objawów, tak dar dysleksji przejawia się u każdego inaczej. Jego talent musi być jednak rozwijany.
Zalety dyslektyka to m. in. myślenie obrazami. W czasie 1 sekundy osoba myśląca werbalnie może mieć od dwóch do pięciu myśli w postaci pojedynczych słów, natomiast osoba myśląca niewerbalnie - 32 obrazy myślowe. Nieraz w jednym obrazie można zawrzeć koncepcję, do opisania której potrzeba setek lub tysięcy słów. Davis twierdzi, że „ teoria względności Einsteina pojawiła się w jego umyśle pod postacią fantazji, w której uczony podróżował z prędkością światła. Wizja trwająca kilka sekund dała początek niezliczonym książkom, które próbują opisać ją słowami.”(s.119)
Ponieważ myślenie obrazami jest bardzo szybkie, nie każdy obraz, który przemyka przez mózg, zostaje uświadomiony. Wielu dyslektykom udaje się jednak włączyć podświadomy proces myślenia w pole świadomości, z czego wynika cecha znana jako intuicja. Dzięki myśleniu intuicyjnemu dyslektycy często znają na coś odpowiedź, nie wiedząc skąd, ani dlaczego.
Dezorientacja wzbogaca proces myślenia o dodatkowe aspekty. Dyslektyk myśli nie tylko obrazami i intuicyjnie, ale także polimodalnie, tzn. angażując wszystkie zmysły.
„ W momencie pojawienia się dezorientacji mózg przestaje widzieć to, na co patrzą oczy. Widzi natomiast to, o czym człowiek myśli w tym momencie, tak jakby widział myśli oczami.” Podobnie dzieje się z innymi zmysłami. „Ciało przestaje odczuwać to, co przekazują zmysły, a zaczyna odczuwać to, co się dzieje w myślach.”(s.122)
Myślenie polimodalne jest bardzo twórcze. Ta koncepcja pozwala zrozumieć, jak Leonardo da Vinci mógł wpaść na pomysł łodzi podwodnej, choć działo się to 300 lat przed wynalezieniem urządzenia do wypompowywania wody. Podobnie wyobraził sobie helikopter na 400 lat przed skonstruowaniem silnika. Davis twierdzi, że „ nie ma wątpliwości co do tego, że doświadczył on latania i podwodnej żeglugi setki lat przedtem, zanim stało się to możliwe. Polimodalne zdolności pozwoliły mu przeżywać myśli tak, jakby były rzeczywistością, a rysunki, które potem powstały, pozwoliły także innym je zobaczyć.”(s.124)

R.D. Davis, Dar dysleksji, str. 124

Kolejna cecha typowa dla dyslektyków to ogromna ciekawość świata. Od najmłodszych lat bardzo intensywnie penetrują otoczenie, zaglądając nawet tam, gdzie może im grozić niebezpieczeństwo. Ciekawości towarzyszy duża kreatywność, gdyż pragnienie tworzenia jest u dyslektyków głębiej zakorzenione, niż u pozostałych osób.
Wcześniej wspomniano, że dzieci dyslektyczne często nie zdążą rozwinąć sprawności logicznego rozumowania przed rozpoczęciem szkoły. Gdy ją wreszcie osiągną, przybiera inną formę, bo i w procesie myślenia analitycznego i logicznego używają obrazów zamiast słów. Czasem dyslektycy mogą „zobaczyć” rozwiązanie zadania matematycznego bez używania pióra i kartki. Jest to wysoko rozwinięta forma rozumowania. Potrafią rozwiązać problem bez względu na to, czy przeprowadzili konwencjonalne postępowanie. Badania często wykazują, że zastosowali oni bardzo twórcze matematyczne skróty.
Dar dysleksji jest również darem biegłości. Jeśli dyslektyk nauczy się czegoś, to po mistrzowsku. Ważne jest, by uczył się przez doświadczenie, bo wtedy może opanować materiał prędzej, niż przeciętny człowiek będzie w stanie go zrozumieć.

KORYGOWANIE DYSLEKSJI

Ważnym elementem publikacji Davisa jest opis stosowanej przez niego metody korygowania dysleksji. Pierwszym krokiem jest przywrócenie orientacji. Ćwiczenia proponowane przez Davisa uczą, jak kontrolować zniekształcanie percepcji, tzn. świadomie „wyłączać” stan dezorientacji. Dają one znaczną poprawę umiejętności czytania, lecz „...prawdziwa korekcja dyslektycznego defektu uczenia się polega na gruntownym opanowaniu słów-pułapek i symboli-pułapek, tak że przestają sprawiać jakąkolwiek trudność.”(s.219)
Każdy, kto chciałby wypróbować i sprawdzić metodę Davisa, może sięgnąć po wskazówki do jego książki „Dar dysleksji”, gdzie znajdzie dokładny opis poszczególnych procedur korygowania dysleksji.



Bibliografia:
Ronald D. Davis, Eldon M. Braun, Dar dysleksji, Zysk i S-ka Wydawnictwo,
"
artykuł ze strony:
http://www.ogniskowiec.znp.edu.pl/publi ... leksji.doc

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 18-06-2005 06:07

Strona w języku angielskim:
http://rockypointacademy.com/correction.htm

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 03-12-2006 16:32

Dar dysleksji.


Dysleksja to temat często poruszany w środowiskach szkolnych. Nauczyciele wiedzą już dużo na jej temat i starają się traktować uczniów dyslektycznych coraz bardziej wyrozumiale, ponieważ psycholodzy przekonują od lat, że problemy z nauką nie wynikają u nich z lenistwa, braku inteligencji czy dobrej woli. Problem dysleksji obejmuje ok.20% populacji.
Wiele różnych teorii na temat przyczyn dysleksji i sposobów jej korygowania upadało, w miarę jak badania naukowe wykluczały ich trafność. Niniejsze opracowanie oparte na książce Ronalda D. Davisa „ Dar dysleksji” ma na celu przedstawienie istoty dysleksji, tzn. jej przyczyn i objawów, a także sposobów postępowania z dziećmi dyslektycznymi, by nauka w szkole nie dała im szansę na przezwyciężenie trudności i pełne wykorzystanie daru, jakim jest dysleksja. To ostatnie sformułowanie pewnie dziwi czytelnika, ale tak właśnie postrzega dysleksję Ronald Davis. On sam doświadczył jej z wszystkimi problemami i przykrościami, jakie niesie, gdy otoczenie nie rozumie „inności” dziecka dyslektycznego. Przezwyciężywszy jednak trudności, Davis uświadomił sobie i docenił niezwykłe zdolności, jakimi obdarza dysleksja.
Dyslektycy, pomimo swoich problemów mogą być geniuszami, wystarczy wymienić takie nazwiska jak Hans Christian Andersen, Graham Bell, Leonardo da Vinci, Winston Churchill, Walt Disney, Albert Einstein czy Henry Ford. Każdy z nich rozwinął inne specyficzne zdolności i osiągnął mistrzostwo w innej dziedzinie, lecz pewne cechy są wspólne dla wszystkich dyslektyków. R. Davis podaje, że dyslektycy
  • korzystają z wrodzonej zdolności do przetwarzania i kreowania doznań percepcyjnych,
  • cechuje ich większa wrażliwość na otoczenie,
  • są bardziej ciekawi niż przeciętny człowiek,
  • myślą obrazami, a nie słowami,
  • mają lepszą intuicję i są bardziej przenikliwi,
  • myślenie i spostrzeganie ma charakter polisensoryczny (wykorzystują wszystkie zmysły),
  • realistycznie przeżywają swoje myśli,
  • mają żywą wyobraźnię.
„Wymienione powyżej cechy, jeśli nie zostaną stłumione bądź zniszczone przez rodziców lub w procesie edukacji, dają w rezultacie wyższą od przeciętnej inteligencję i ponadprzeciętne zdolności twórcze.” (s.25)
Specyficzne trudności z nauką mają najprawdopodobniej to samo źródło, co talenty dyslektyka i wynikają z innego postrzegania rzeczywistości, inaczej przebiegającego procesu myślenia i specyficznej reakcji na poczucie zamętu.
Dyslektyk nie myśli jak większość ludzi werbalnie (tzn. za pomocą słów), lecz obrazami, które rozrastają się w jego świadomości w miarę, jak zwiększa się liczba pojęć. Obrazy te są nie tylko wizualne, lecz jak trójwymiarowy film oddziałują na kilka zmysłów. Podczas czytania dyslektyk napotyka niestety na trudności, ponieważ nie wszystkie elementy języka można zobrazować.
Można „zobaczyć” w myślach rzeczowniki (np. pióro, książka, pies, dziecko), a także czasowniki (spać, jeść, jechać), ale jak wyobrazić sobie przyimki („o”, „po”, „u”), przysłówki („wcale”, nigdy”) lub zaimki („ten”, „ta”, „to”)?
Są to dla dyslektyka tzw. słowa-pułapki, które sprawiają, że tworzący się w myślach obraz czytanego zdania staje się niespójny. Prowadzi to dyslektyka do zamętu, a dalsze usiłowania zrozumienia czytanego zdania i związana z tym ogromna koncentracja powodują uczucie zagubienia i w efekcie dezorientację. W stanie dezorientacji wszystkie zmysły
(z wyjątkiem smaku) odbierają zniekształcone wrażenia. Mózg nie widzi już tego, co widzą oczy, lecz spostrzega zmieniony obraz, nie słyszy tego, co słyszą uszy, lecz inne dźwięki.(Może, dlatego nie do wszystkich dzieci dociera to, co naprawdę mówimy?) Mały dyslektyk nauczył się wykorzystywać dezorientację do rozpoznawania obiektów w swoim otoczeniu i dzięki niej świetnie funkcjonuje w życiu codziennym. Gdy jednak w podobny sposób próbuje rozpoznawać symbole, jakimi są zapisane słowa, dezorientacja sprawia, że percepcja liter zmienia się, ulega wypaczeniu i czytanie staje się niemożliwe. Nie można poskładać wyrazów, gdy widzi się zniekształcone, poodwracane litery. Dziecko usiłując je przeczytać musi się nadmiernie koncentrować, co może powodować napięciowe bóle głowy, a skutkiem dezorientacji może być także uczucie przypominające zawroty głowy i nudności.
Dysleksja może powodować różne trudności w uczeniu i funkcjonowaniu, gdyż każdy dyslektyk jest inny.
R.Davis wyróżnił obszary tych problemów
  • problemy związane z czytaniem,
  • problemy związane z pisaniem odręcznym,
  • problemy z ortografią
  • problemy z matematyką
  • deficyt uwagi i nadmierna aktywność.

Kłopoty z czytaniem powodowane są tym, że dyslektyk nie zawsze poprawnie odczytuje znaki (litery) i nie „słyszy” swoich wewnętrznych myśli, tzn., „że w czasie czytania słowa nie brzmią w jego umyśle”.(s.53) Dodatkowe utrudnienie wynika ze stosowania w druku różnych czcionek oraz z faktu, że język polski nie zawsze jest zgodny fonetycznie.
Trudności z pisaniem noszą nazwę agrafii lub dysgrafii i też są związane ze stanem dezorientacji. Pojawiają się najczęściej wtedy, gdy uczeń otrzymuje zbyt wiele instrukcji na temat tego, jak powinno wyglądać jego pismo. W jego umyśle powstaje zwielokrotniony obraz słów i liter nakładających się jedne na drugie. Używając pióra lub długopisu, można w jednej chwili wykonać tylko jedną linię. Powstaje, więc coś, co stanowi kombinację wszystkich obrazów przenikających się nawzajem.
Problemy z pisaniem wynikają też z faktu, że dziecko nie widzi linii ukośnych i nie potrafi ich odwzorować (np. w literach M, W, N, Z).
Kłopoty z ortografią pojawiają się jako rezultat tego, że „w stanie dezorientacji osoba ma przed oczami zwielokrotniony obraz słowa. Widzi je nie tylko od początku i od końca czy odwrócone, ale też podzielone na elementy zestawione ze sobą w przeróżnych konfiguracjach”.(s.58). Ponadto dyslektycy często widzą litery w trójwymiarowej przestrzeni, jakby w niej pływały.
Kłopoty z matematyką noszą nazwę akalkulii lub dyskalkulii i wynikają m.in. z zaburzenia poczucia czasu, które wiąże się z takimi stanami emocjonalnymi jak znużenie czy ekscytacja. W stanie znużenia zegar wewnętrzny przyspiesza i czas wtedy się wlecze. W stanie pobudzenia zegar wewnętrzny zwalnia, a czas pędzi. Dyslektyk w stanie dezorientacji przeżywa te zmiany znacznie intensywniej i często zupełnie nie ma poczucia czasu. Nie mając wewnętrznego poczucia czasu, nie zrozumie pojęcia następstwa czasu, czyli prawidłowości rządzącej kolejnością zdarzeń. „ Cała matematyka - od prostej arytmetyki poczynając, a skończywszy na skomplikowanych obliczeniach astrofizycznych - składa się z uporządkowania (versus nieuporządkowania), następstwa i czasu. Dzieci, które mają wewnętrzne poczucie tych trzech wartości, są w stanie zrozumieć i przyswoić sobie wiedzę matematyczną. Dla dzieci, które tego poczucia nie mają, nauka matematyki zostaje zredukowana do zapamiętywania.”(s.63)
Dyslektycy często cechują się deficytem uwagi, ponieważ ich zdolność koncentracji zaczyna się rozwijać dopiero w wieku ok. 9 lat. Większość dzieci wykształca ją w wieku przedszkolnym, gdyż już wtedy przyzwyczajają się do przeżywania „zamętu” wywoływanego przez nowe obiekty lub zjawiska w otoczeniu. Davis formułuje to w ten sposób: „Uczucie zamętu charakteryzuje się tym, że jego źródło absorbuje dużo uwagi. Przedłużający się stan zamętu owocuje, zatem koncentracją uwagi, która jest skupiona na obiekcie wywołującym konfuzję”.(s.74) Dziecko dyslektyczne potrafi natomiast zlikwidować zamęt w momencie, gdy się pojawi i pozbawia się w ten sposób możliwości wykształcenia koncentracji uwagi. Korzysta wtedy ze specyficznej właściwości swojego umysłu, jaką jest zdolność zniekształcania percepcji, pozwalająca mu poznawać otoczenie.
Dziecko dyslektyczne łatwo zwraca uwagę na wszystko, co dzieje się, dookoła, bo jest bardzo ciekawe świata. W klasie słyszy hałasy dobiegające z zewnątrz lub widzi coś za oknem, zauważy, że komuś coś spadło, że ktoś się gwałtowniej poruszył lub wydał jakiś odgłos. W tym samym czasie nauczyciel i inni uczniowie nie wiedzą nawet, że coś się zdarzyło. Pamiętajmy, że umysł dyslektyka pracuje od czterystu do dwóch tysięcy razy szybciej niż umysły innych ludzi i znudzone dziecko dyslektyczne może skierować uwagę ku swojej twórczej wyobraźni lub przerzucić ją na to, co w danej chwili wydaje się ciekawsze. Chcąc unikać takich sytuacji, nauczyciel musi starać się o to, by zainteresować ucznia zajęciami lekcyjnymi. „Nauczyciel, który nie umie wzbudzić ciekawości ucznia i nie uczyni z przedmiotu najbardziej interesującej sprawy, stwarza w czasie lekcji doskonałe warunki dla wystąpienia deficytu uwagi.”(s.76)
Nadmierna aktywność polegająca na większej ruchliwości ucznia, rodzi się w sytuacji, gdy uczeń nie jest zainteresowany tym, co się dzieje i nie rozumie, o czym mówi nauczyciel. Znużenie i zagubienie aktywizują funkcję zniekształconej percepcji i dziecko wpada w stan dezorientacji. Zmysły dziecka, w tym również zmysł równowagi, odbierają zniekształconą rzeczywistość. Gdy dziecko siedzi spokojnie, zniekształcona percepcja sprawia, że ma wrażenie, iż się porusza. Po pewnym czasie pojawiają się zawroty głowy i nudności. Dziecko musi się poruszyć, by zmieniły się jego doznania i odczuć wrażenie, że siedzi spokojnie. Jest to sposób na zlikwidowanie nudności, a dla nas wyjaśnienie, dlaczego mały dyslektyk musi się wiercić. Upominanie dziecka, by siedziało spokojnie, przynosi wręcz odwrotny skutek. Należy znaleźć sposób na tak atrakcyjne prowadzenie lekcji, by dyslektyk nie musiał się nudzić, a dając mu możliwość poruszania się podczas wykonywania zadań, sprawimy, że zaspokoi swą zrozumiałą potrzebę ruchu i nie będzie zakłócał spokoju w klasie.
Niektórzy dyslektycy cierpią na rodzaj chronicznej niezdarności zwany dyspraksją. Nie ma ona bezpośredniego wpływu na czytanie, pisanie, matematykę czy ortografię, ale „stanowi kolejne oblicze daru dysleksji”.(79) Dyspraksja wynika z zaburzenia zmysłu równowagi i ruchu z powodu dezorientacji, lub ciągłego nieprecyzyjnego odbioru wrażeń, co skutkuje niezręcznym i niezgrabnym zachowaniem się dziecka.
Wszyscy dyslektycy doznają czasem dyspraksji z powodu dezorientacji, lecz u około 10-15% występuje chroniczna dyspraksja. Warto na to zwrócić uwagę nauczycieli w-f, by podczas oceniania osiągnięć ucznia uwzględnili przyczynę jego ewentualnych niepowodzeń.

JAK POWSTAJE DYSLEKSJA?

Najprawdopodobniej niektórzy ludzie rodzą się z genetycznie zaprogramowaną zdolnością do wykorzystania tej części mózgu, która zmienia i kształtuje percepcję. Nie jest to cecha, która powoduje dysleksję, lecz sprawia, że dysleksja może się rozwinąć. Dyslektyk nie staje się dyslektykiem w przedszkolu, w pierwszej czy trzeciej klasie. On zaczyna wykorzystywać swój szczególny dar, który doprowadza go do dysleksji, około trzeciego miesiąca życia. Widząc np. fragment ręki, potrafi sobie wyobrazić, do kogo ona należy i zobaczy obraz matki stojącej obok. W ten sposób zdezorientował swoją percepcję i będzie robił to nadal, chcąc zbadać otaczający go świat. Nie wiadomo dokładnie, jak się to stało, że mały potencjalny dyslektyk zobaczył matkę. Zobaczył obraz umysłowy tak, jakby zobaczył go oczami. Jest jeszcze inna możliwość, by rozpoznać osobę, widząc jej fragment, a mianowicie logiczna analiza rozumowa. Jest to jednak umiejętność, którą dziecko zaczyna rozwijać w wieku ok. 3 lat. Tak, więc wykorzystując dezorientację, mały potencjalny dyslektyk rozpoznaje w swoim otoczeniu obiekty, których nie powinien rozpoznać jeszcze przez 3 lata. Gdy jednak osiągnie ten wiek, nie będzie rozwijał rozumowania analitycznego i logicznego myślenia, bo nie jest mu ono potrzebne.
Dzieci wykorzystujące myślenie analityczne i logikę, rozwijają również umiejętność myślenia werbalnego i w wieku 5 lat myślą już słowami. Dyslektyk nie rozwija tej umiejętności i mimo iż słyszy, jak ludzie mówią i sam dużo mówi, nie może nigdy „usłyszeć” własnych myśli. Wypełniają je obrazy, a proces myślenia przebiega z taką prędkością, że nawet go nie zauważa. Myślenie werbalne jest znacznie wolniejsze od niewerbalnego, ponieważ ośrodek mowy i języka w lewej półkuli nie może funkcjonować szybciej niż z max. prędkością równą prędkości zrozumiałej mowy, która wynosi 250 słów na min. lub 4 słowa na sekundę.
Pewnie i to jest przyczyną, że dyslektyk często nudzi się na lekcji, bo średnio o 1000 razy szybciej przetwarza informacje, więc o wiele szybciej, niż inne dzieci wszystko zrozumie, po czym oczekuje następnych informacji.
Za każdym razem popełnia mnóstwo błędów i zaczyna się denerwować, a w trzeciej klasie osiąga granicę frustracji. Ciągle szuka sposobów, jak radzić sobie ze słowami. Może to być uczenie się na pamięć, przez skojarzenia dźwiękowe, piosenki, rymowanki, a czasem próbuje nad nimi zapanować, stosując ogromną koncentrację. Powoli zaczyna robić postępy, gdyż przyswoił sobie rozwiązania, dzięki którym przebrnie przez szkołę z opinią „powoli myślącego”, który „stara się”, jak może. Jego ograniczenia polegające na tym, że musi wykonywać tysiące razy więcej operacji umysłowych od przeciętnego ucznia, zmienią się w defekt na całe życie, jeśli nie uwolni się od tych sposobów.
A jak rozwija się takie dziecko? - Coraz częściej słyszy, że jest mało inteligentne i ma niską samoocenę. Nieraz próbuje ją podnieść, angażując się w dziedziny zainteresowań niezwiązane z czytaniem i pisaniem. Może to być sport, plastyka, muzyka lub aktorstwo. Może też wystąpić bunt. Jeśli postanowi się bronić, będąc „złym dzieckiem”, przysporzy rodzicom i nauczycielom wielu kłopotów.


ZROZUMIEĆ TALENT

Podobnie jak negatywna strona dysleksji nie daje u dwóch osób identycznych objawów, tak dar dysleksji przejawia się u każdego inaczej. Jego talent musi być jednak rozwijany.
Zalety dyslektyka to m. in. myślenie obrazami. W czasie 1 sekundy osoba myśląca werbalnie może mieć od dwóch do pięciu myśli w postaci pojedynczych słów, natomiast osoba myśląca niewerbalnie - 32 obrazy myślowe. Nieraz w jednym obrazie można zawrzeć koncepcję, do opisania, której potrzeba setek lub tysięcy słów. Davis twierdzi, że „ teoria względności Einsteina pojawiła się w jego umyśle pod postacią fantazji, w której uczony podróżował z prędkością światła. Wizja trwająca kilka sekund dała początek niezliczonym książkom, które próbują opisać ją słowami.”(s.119)
Ponieważ myślenie obrazami jest bardzo szybkie, nie każdy obraz, który przemyka przez mózg, zostaje uświadomiony. Wielu dyslektykom udaje się jednak włączyć podświadomy proces myślenia w pole świadomości, z czego wynika cecha znana jako intuicja. Dzięki myśleniu intuicyjnemu dyslektycy często znają na coś odpowiedź, nie wiedząc skąd, ani dlaczego.
Dezorientacja wzbogaca proces myślenia o dodatkowe aspekty. Dyslektyk myśli nie tylko obrazami i intuicyjnie, ale także polimodalnie, tzn. angażując wszystkie zmysły.
„ W momencie pojawienia się dezorientacji mózg przestaje widzieć to, na co patrzą oczy. Widzi natomiast to, o czym człowiek myśli w tym momencie, tak jakby widział myśli oczami.” Podobnie dzieje się z innymi zmysłami. „Ciało przestaje odczuwać to, co przekazują zmysły, a zaczyna odczuwać to, co się dzieje w myślach.”(s.122)
Myślenie polimodalne jest bardzo twórcze. Ta koncepcja pozwala zrozumieć, jak Leonardo da Vinci mógł wpaść na pomysł łodzi podwodnej, choć działo się to 300 lat przed wynalezieniem urządzenia do wypompowywania wody. Podobnie wyobraził sobie helikopter na 400 lat przed skonstruowaniem silnika. Davis twierdzi, że „ nie ma wątpliwości, co do tego, że doświadczył on latania i podwodnej żeglugi setki lat przedtem, zanim stało się to możliwe. Polimodalne zdolności pozwoliły mu przeżywać myśli tak, jakby były rzeczywistością, a rysunki, które potem powstały, pozwoliły także innym je zobaczyć.”(s.124)

Kolejna cecha typowa dla dyslektyków to ogromna ciekawość świata. Od najmłodszych lat bardzo intensywnie penetrują otoczenie, zaglądając nawet tam, gdzie może im grozić niebezpieczeństwo. Ciekawości towarzyszy duża kreatywność, gdyż pragnienie tworzenia jest u dyslektyków głębiej zakorzenione, niż u pozostałych osób.
Wcześniej wspomniano, że dzieci dyslektyczne często nie zdążą rozwinąć sprawności logicznego rozumowania przed rozpoczęciem szkoły. Gdy ją wreszcie osiągną, przybiera inną formę, bo i w procesie myślenia analitycznego i logicznego używają obrazów zamiast słów. Czasem dyslektycy mogą „zobaczyć” rozwiązanie zadania matematycznego bez używania pióra i kartki. Jest to wysoko rozwinięta forma rozumowania. Potrafią rozwiązać problem bez względu na to, czy przeprowadzili konwencjonalne postępowanie. Badania często wykazują, że zastosowali oni bardzo twórcze matematyczne skróty.
Dar dysleksji jest również darem biegłości. Jeśli dyslektyk nauczy się czegoś, to po mistrzowsku. Ważne jest, by uczył się przez doświadczenie, bo wtedy może opanować materiał prędzej, niż przeciętny człowiek będzie w stanie go zrozumieć.



Bibliografia:
Ronald D. Davis, Eldon M. Braun, Dar dysleksji, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań"

www.republika.pl/msp15piekary/publikacje1.html
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 03-12-2006 18:51

"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 01-02-2007 21:25

Dar dysleksji.

Świadomość wśród społeczeństwa na temat dysleksji jest coraz większa. Na rynku dostępnych jest wiele interesujących pozycji, również media poświęcają temu zagadnieniu bardzo dużo czasu. Nie ma już praktycznie nauczycieli, którzy nie wiedzieliby co to jest dysleksja. Również wielu rodziców ma ogólne pojęcie na ten temat. Zwłaszcza, że związane są z tym pewne przywileje na egzaminach.

Kiedy mówi się o „dysleksji”, ludzie zazwyczaj wyobrażają sobie dziecko, które ma w szkole kłopoty z nauką pisania i czytania, z ortografią i matematyką. Niektórzy kojarzą to wyłącznie z odwracaniem liter i słów, a inni z wolnym tempem uczenia się. Prawie wszyscy sądzą, iż jest to brak zdolności uczenia się. Jednak niemożność uczenia się to tylko jedna ze stron dysleksji. Aby lepiej ją zrozumieć, trzeba spojrzeć na dysleksję z odmiennej niż przyjęto dotąd perspektywy. I taką inną perspektywę ukazuje nam Ronald D. Davis, który mówi o dysleksji jako o darze.

Autor ten podobnie jak inni dyslektycy, został obdarzony niezwykłymi zdolnościami twórczymi i wyobraźnią. Dorastał, nie mogąc zrozumieć, dlaczego jednak nie potrafi normalnie funkcjonować w szkole, a mimo starań nauczyciele wciąż uważali go za „opóźnionego”. Przeżywając liczne porażki i niepowodzenia, został w końcu inżynierem, biznesmenem i rzeźbiarzem.

Mając trzydzieści osiem lat, dokonał zaskakującego odkrycia, które pozwoliło mu po raz pierwszy przeczytać całą książkę w ciągu kilku godzin. Odkrycie to zainspirowało Davisa do stworzenia rewelacyjnych metod, które prosto i jasno przedstawił w niniejszej książce, tak że każdy – nauczyciel, rodzic, terapeuta czy dyslektyk – może je zastosować, z powodzeniem przezwyciężając trudności, jakie sprawia dysleksja. Pisze on, iż chcąc zmienić nasze podejście do dysleksji, tak by widzieć w niej dar, a nie rodzaj upośledzenia, musimy najpierw dobrze poznać samą dysleksję i zrozumieć, skąd się ona bierze.

Davis doszedł do wniosku, że dysleksja nie jest skutkiem uszkodzenia mózgu ani nerwów. Nie powstaje też z powodu wadliwej budowy ucha zewnętrznego czy gałki ocznej. Dysleksja jest wynikiem procesu myślenia i specyficzną reakcją na poczucie zamętu. Upatruje on przyczyn dysleksji w samym procesie myślenia i specyficznej reakcji na poczucie zamętu wywołanego przez dezorientację.

Aspekt dysleksji, który objawia się jako defekt uczenia, powstaje w okresie pomiędzy trzecim, a trzynastym rokiem życia. Potencjalny dyslektyk od początku jest osobą preferującą myślenie niewerbalne – osobą myślącą obrazami. Myślenie niewerbalne ma charakter ewolucyjny. Obraz rozrasta się, w miarę jak zwiększa się liczba pojęć w umyśle. Myślenie to przebiega przypuszczalnie tysiące razy szybciej od myślenia werbalnego, które dokonuje się za pomocą słów. Szybkość mowy potocznej wynosi 150 słów na minutę. Wprawny prezenter radiowy wypowiada 200 słów na minutę. Mowa spreparowana elektronicznie pozostaje zrozumiała dla uważnego słuchacza, dopóki nie przekroczy prędkości 250 słów na minutę.
Myślenie niewerbalne zwykle zachodzi w podświadomości. Zatem trudno jest uzyskać wgląd w proces myślenia niewerbalnego, jako że przebiega tak szybko, iż świadomość nie potrafi go uchwycić.

Chcąc zrozumieć, jak myślenie przyczynia się do powstawania dyslektycznego defektu uczenia się, musimy przyjrzeć się naszemu językowi. Język składa się z symboli:
1. brzmienia symbolu
2. znaczenia symbolu
3. obrazu symbolu

Myśląc werbalnie, używamy dźwięków mowy. Prowadzimy monolog wewnętrzny złożony ze zdań, pytań i odpowiedzi, które pojawiają się w umyśle. Niektórzy ludzie werbalizują myśli, mówiąc do siebie. Myślenie werbalne jest powolne, ale ułatwia zrozumienie sensu zdania nawet wtedy, gdy pojedyncze słowa nie są całkiem zrozumiałe np. czytając w języku obcym.

W myśleniu niewerbalnym posługujemy się znaczeniami, których nośnikami są mentalne obrazy pojęć i idei. Obrazy są nie tylko wizualne. Można by je przyrównać do trójwymiarowego filmu oddziałującego na kilka zmysłów. Proces ten przebiega znacznie szybciej niż myślenie werbalne. Pojawiają się jednak trudności, ponieważ niektóre elementy języka są łatwiejsze do zobrazowania niż inne. Słowa, które oznaczają realnie istniejące przedmioty nie sprawiają dyslektykom kłopotu. Możemy operować w myślach rzeczownikami, takimi jak: „szkoła’, „książka”, „papier”, jeśli znamy ich wygląd. Możemy myśleć czasownikami: „latać”, „spać”, „oglądać” i innymi ponieważ widzieliśmy bądź sami przeżyliśmy stany przez nie opisane.
Osoba stosująca myślenie niewerbalne nie jest w stanie myśleć słowami, których znaczenia nie potrafi zobrazować w swoim umyśle. Odczuwa ona zamęt za każdym razem, gdy zatrzymuje się proces powstawania obrazu. Zamęt jest spowodowany tym, że obraz zaczyna być niespójny. Koncentrując się na czytaniu, dyslektyk może pominąć „białe plamy” albo jak nazywają to inni „czarne kropki”(np. a, i, do, gdy, zawsze, ale) i wiele innych, ale gdy dalej czyta, tym bardziej czuje się zagubiony. Wreszcie osiąga tzw. próg zagubienia. W tym momencie człowiek wchodzi w stan dezorientacji.
Dezorientacja oznacza, że percepcja symboli (liter) zmienia się i ulega wypaczeniu, a wtedy czytanie oraz pisanie staje się niemożliwe. Jak na ironię, właśnie ten mechanizm zmieniający percepcję dyslektycy wykorzystują w celu rozpoznawania zewnętrznych
obiektów i zdarzeń w otaczającym świecie, zanim rozpoczną naukę czytania.
Dyslektycy wykorzystują nieświadomie dezorientację, uzyskując dzięki niej wielowymiarową percepcję. Mogą spostrzegać rzeczy z kilku różnych perspektyw i z nich czerpać więcej informacji, niż czynią to pozostali ludzie. Dyslektycy nie wiedzą, co zachodzi w stanie dezorientacji, gdyż wszystko trwa zbyt krótko. Zdają sobie sprawę z tego, co się dzieje, tylko wtedy, gdy używają dezorientacji, aby lepiej rozpoznawać obiekty trójwymiarowe, dźwięki i bodźce dotykowe. Włączenie dezorientacji do procesu myślenia sprawia, że dyslektyk jest bardziej spostrzegawczy i ma bogatszą wyobraźnię niż przeciętny człowiek.
Jednak, kiedy dyslektyk zaczyna uczyć się pisać i czytać, nieświadomie uruchamia dezorientację, wywołaną np. przez to, że słowo drukowane widzi do góry nogami lub od końca, bądź podzielone na części. W trakcie nauki czytania zamieszanie rośnie. Od tej chwili przestaje on widzieć to, co naprawdę znajduje się na kartkach. Widzi natomiast to, co jak sądzi, tam jest. Symbol pozostaje nie rozpoznany, dyslektyk się myli. Pomyłki tego rodzaju są podstawowymi symptomami dysleksji.
Dziecko wkłada ogromny wysiłek w skoncentrowaniu się na czytaniu. Kiedy zatrzymuje się nad „słowem – pułapką” jest zmieszane i zdezorientowane. Jedyna rada to wzmocnić koncentrację, co czyni, lecz pomija słowo, którego obrazu nie zna. Teraz dezorientacja rodzi uczucie przypominające zawroty głowy. Dziecko czuje, jak robi mu się niedobrze, a litery i słowa na kartce się rozpływają w różnych kierunkach.
Należy tu wyjaśnić sprawę koncentracji, która jest przecież cechą pozytywną dla każdego człowieka, jednak zbyt duże natężenie koncentracji u dyslektyka sprawia, że to, co dobre, staje się szkodliwe. Mechanizm maksymalnej koncentracji uwagi wykorzystuje osoba wprowadzająca kogoś w trans. Dyslektyk, który intensywnie koncentruje się na czytaniu, wchodzi w stan hipnotyczny dodatkowo wydłużający czas potrzebny do zrozumienia trudnego czytanego tekstu. Może więc sprawiać wrażenie dziecka lekko upośledzonego.

Dyslektyk widzi słowo „cat” (kot) na czterdzieści sposobów.

Autor wyjaśnia też, że gdyby dyslektyk zobaczył prawdziwego kota, rozpoznałby go nawet zwiniętego ciasno w futrzany kłębek (widzenie trójwymiarowe), ale widząc słowo „kot” sprawia, że uaktywnia się poczucie zamętu.
Zanim mały dyslektyk rozpozna słowo „kot”, musi dokonać eliminacji błędnych odpowiedzi. Musi zatem wykonać w swoim umyśle cztery tysiące razy więcej operacji niż inne dzieci. To prawda, że potrafi myśleć od czterystu do dwóch tysięcy razy szybciej niż większość z nich, jednak musi wykonać cztery tysiące razy większą pracę, niż pozostałe dzieci, a więc będzie wyglądało na to, że myśli wolniej od innych.
Uwagi otoczenia docierające do niego mogą z pozoru wydawać się błahe, lecz w rzeczywistości mogą stanowić podłoże powstania (ujawnienia się) dysleksji. Reakcje emocjonalne związane z dyslektycznym defektem uczenia się nie wystąpią, dopóki ktoś nie powie potencjalnemu dyslektykowi, że jego metoda radzenia sobie z błędnymi danymi i zamętem są złe.
Jeśli dewaloryzacja metody nastąpi w przedszkolu, to dysleksja pojawi się w
przedszkolu. Jeżeli zdarzy się to w trzeciej klasie, to dysleksja nie nastąpi aż do trzeciej klasy. Potencjalny dyslektyk (P.D.) będzie się starał, aby wszystko pojąć, ale nie pomyśli, że różni się od innych dzieci i nie straci poczucia własnej wartości.
Mały P.D. nieświadomie stosuje proces eliminacji. Nie zdaje sobie sprawy, że jest to dla niego jedyna metoda dojścia do poprawnej odpowiedzi. W tym wieku nie zna jeszcze różnicy pomiędzy zgadywaniem a popełnianiem błędów. On popełnia błędy.
Nikt nie lubi popełniać błędów, a więc reakcja małego na błędy jest naturalna. Zaczyna się denerwować. Wkrótce jego reakcje emocjonalne zaczynają niepokoić nauczyciela. Nauczyciel przekazuje swoje obawy rodzicom. W końcu ktoś mówi rodzicom, że P.D. jest niedojrzały lub opóźniony w rozwoju, lub też coś innego w tym rodzaju. Mniej lub bardziej delikatnie. Kiedy P.D. denerwuje się tym, że popełnia błędy, każdy czuje się zobowiązany, by martwić się razem z nim. Teraz P. D. wpada w rozpacz, a tym samym spełnia ostatni warunek i staje się stuprocentowym dyslektykiem.
Davis, będąc sam dyslektykiem, odkrył i opracował listę tzw. słów – pułapek, wyzwalających dezorientację. Takie słowa – bodźce mają sens abstrakcyjny i często są wieloznaczne, dlatego dyslektycy wpadają w pułapkę tych słów (stąd nazwa), gdyż nie znajdują ich wizualnej reprezentacji w postaci przedmiotów czy działań. Dopóki dyslektyk naprawdę nie zrozumie słów – pułapek i nie zacznie używać ich w myśleniu, podjęcie prób korekcji może pogorszyć tylko sprawę.

Przykładowe polskie słowa – pułapki wywołujące dezorientację

a, ale, aniżeli, bardzo, bez, będę, będzie, biec, biegać, biegnąc, być, była, byłby, być może, co, co najmniej, chociaż, chociażby, czy, do, dla, dostać, dostając, dostaje, dostawać, dostawszy, gdzie, gdy, gdyby, ich, idąc, iść, im, inaczej, inni, ja, jak, jako, jednak, jego, jej, jemu, jest, jeżeli, każdy, kiedy, kiedykolwiek, kilka, ledwie, lub, lubiący, lubić, lubimy, mi, miała, miałby, mieć, moje, mnie, mogę, mogłabym, mogłem, my, na, nas, nasz, nasze, nawet, nie, niemniej, nigdy, niż, o, oboje, obok, oby, od, on, ona, oni, ono, opuścił, opuszczając, opuszczający, opuszczał, opuszczony, podczas, pomiędzy, ponad, poniżej, poprzez, powinna, powyżej, poza, prawie, przy, również, równo, ta, tam, tego, temu, ten, teraz, to, to samo, tutaj, twoje, wiele, widząc, widzi, widział, będzie widział, wkrótce, właśnie, wszelkie, wszystko, z, z powrotem, zamiast, zanadto, zawsze, zbyt, znowu, żaden ...

Autor ujawnia w tej książce zarówno pozytywne, jak i negatywne aspekty dysleksji. Jasno mówi o tym, że podobnie jak negatywna strona dysleksji nie daje nigdy u dwóch osób identycznie takich samych objawów, tak i pozytywna strona – czyli DAR przejawia się trochę inaczej u każdego dyslektyka. Według niego DAR to ukryty talent – talent, który musi dojrzewać na „podatnym gruncie”, musi on zostać wykreowany przez człowieka, może się zmieniać z upływem czasu i często rozwija się w pełni dopiero kilka lat po ukończeniu szkoły. Obydwa aspekty dysleksji, negatywny i pozytywny, mają charakter rozwojowy, dlatego można, a nawet trzeba nad nimi pracować.

W swojej książce Davis dzieli się z nami tym, czego sam doświadczył, jako uczeń i nauczyciel. Dzięki temu pomaga nam zrozumieć miliony osób, które prezentują niezwykły styl uczenia się znany jako dysleksja. Praca Davisa ukazuje nam sposoby zrozumienia procesu uczenia się dyslektyka. Opracowane przez niego metody odpowiadają specyfice uczenia się dyslektyków i przywracają im nadzieję powodzenia.

Dzieło Davisa udostępnia nam klucze otwierające cztery tajemnice uczenia się dyslektyka.

- Klucz do zrozumienia, iż styl uczenia się dyslektyka to w rzeczywistości jego atut.
- Klucz do pojęcia wielowymiarowej świadomości dyslektyka.
- Klucz do zrozumienia istoty i dezorientacji, w jaką dyslektyk wpada.
- Klucz do metod pozwalających kontrolować tą dezorientację, a tym samym opanować symptomy dysleksji.

Metody Davisa przynoszą poprawę u 97% osób uczestniczących w zajęciach korygowania dysleksji. Co więc łączy Cher, Leonarda da Vinci, Edisona, Whoopi Goldberg i Walta Disneya? Dysleksja. Można by pomyśleć, że jednak osiągnęli sukces pomimo swojego defektu. Ronald D. Davis twierdzi, że osiągnęli swój sukces dzięki dysleksji [...]

Okazuje się, że dyslektycy mają wrodzoną zdolność do łączenia rzeczy, rozumienia mechanizmów, elektroniki, konstrukcji, sztuk wizualnych i innych pokrewnych dziedzin. Dla nich wszelkie zadanie wymagające twórczej lub innej wyobraźni okazuje się często bardzo łatwe. Prawdopodobnie właśnie dlatego wśród wynalazców, naukowców, sportowców i twórców można spotkać wiele osób z symptomami dysleksji.
To, że ktoś jest dyslektykiem, nie warunkuje automatycznie geniuszu, ale sama świadomość, że umysł dyslektyka funkcjonuje w taki sam sposób, jak umysły niektórych genialnych ludzi, dobrze działa na poczucie wartości dyslektyków. Ważne jest też, by wiedzieć, iż problemy z czytaniem, pisaniem lub matematyką nie oznaczają, że ktoś jest po prostu głupi. Problemy te być może powodują te same funkcje umysłowe, które tworzą geniuszy.

Funkcje mentalne powodujące dysleksję są darem w prawdziwym tego słowa znaczeniu, są naturalną zdolnością, talentem. Stanowią specyficzną własność nadającą koloryt indywidualności. Nie wszyscy dyslektycy rozwijają takie same zdolności, jednak pewne funkcje umysłowe są powszechne.

Oto lista podstawowych zdolności, jednakowych dla wszystkich dyslektyków:

1. Korzystają z wrodzonej zdolności do przetwarzania i kreowania doznań percepcyjnych.
2. Cechuje ich większa wrażliwość na otoczenie.
3. Są bardziej ciekawi niż przeciętny człowiek.
4. Myślą obrazami, a nie słowami.
5. Mają lepszą intuicję i są bardziej przenikliwi.
6. Myślenie i spostrzeganie ma charakter polisensoryczny (wykorzystują wszystkie zmysły). Widzenie trójwymiarowe.
7. Realistycznie przeżywają swoje myśli.
8. Mają żywą wyobraźnię.

Wymienione powyżej cechy, jeśli nie zostaną stłumione bądź zniszczone przez rodziców lub w procesie edukacji, dają w rezultacie wyższą od przeciętnej inteligencję i ponadprzeciętne zdolności twórcze. Prawdziwy dar dysleksji może zaowocować prawdziwym mistrzostwem.
Mistrzostwo można rozwijać na wiele sposobów w różnych dziedzinach. Dla Alberta Einsteina była to fizyka, dla Walta Disneya – sztuka, a dla Grega Louganisa – sport.

Leonardo da Vinci mógł sobie wyobrazić helikopter na czterysta lat przed skonstruowaniem silnika, który napędza helikopter. Opisując rysunek, artysta posłużył się pismem lustrzanym; takiego pisma używał w swoich notatkach. Nie ma wątpliwości co do tego, że doświadczył on latania i podwodnej żeglugi setki lat przedtem, zanim stało się to możliwe. Polimodalne zdolności pozwoliły mu przeżywać myśli tak, jakby były rzeczywistością, a rysunki, które potem powstały, pozwoliły także innym je zobaczyć. Zapewne w czasach Leonarda da Vinci niektórzy uważali jego pomysły za szalone.

Zanim dyslektyk zdoła w pełni sobie uświadomić i docenić pozytywną stronę dysleksji, będzie odczuwał przede wszystkim jej negatywne aspekty. Nie oznacza to, że pozytywna strona nie może się ujawnić przed rozwiązaniem problemów. Dar pozostaje darem, nawet jeżeli sobie go nie uświadamiamy. Niejeden dorosły dyslektyk korzysta w swojej codziennej pracy z atutów, które daje mu dysleksja, nie zdając sobie z tego sprawy. Uważa, że ma do czegoś smykałkę, i nie przypuszcza nawet, iż jego talent pochodzi z tego samego źródła, co niemożność sprawnego pisania, czytania lub liczenia.
Zachęcam do lektury tej niezwykle ciekawej książki wszystkie osoby zainteresowane zagadnieniem dysleksji.

Opracowane na podstawie:
Ronald D. Davis, Dar Dysleksji, Wyd.Zysk-SKA, Poznań 2001.

Małgorzata Olczak-pedagog,
specjalista z zakresu psychologii
pomagania, interwent kryzysowy.
e-mail: olczak@xl.wp.pl

http://www.archiwum.literka.pl/modules. ... t&sid=2009
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

dorotas7

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 97


Rejestracja:
09-08-2005 15:27

Post 07-02-2007 08:01

Brawo [smilie=kiss of love.gif] Małgosiu.
Dzieki Tobie - my rodzice i nasze dyslektyczne pociechy mają dużo lepsze nastawienie do życia i nadzieję.
Ukłony i pozdrowienia.
Dorota

:D :D

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 07-02-2007 21:44

:D
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 13-02-2007 22:45

I. Dysleksja to rezultat szczególnej percepcji.

Słysząc słowo "dysleksja", ludzie zazwyczaj wyobrażają sobie dziecko, które ma w szkole kłopoty z nauką pisania i czytania, z ortografią i matematyką. Zapominamy, że dyslektyków charakteryzują także szczególneuzdolnienia.

Oto lista podstawowych zdolności, jednakowych dla dyslektyków:
- Korzystają z wrodzonej zdolności do przetwarzania i kreowania
doznań percepcyjnych.
- Cechuje ich większa wrażliwość na otoczenie.
- Są bardziej dociekliwi niż przeciętny człowiek.
- Myślą obrazami, a nie słowami.
- Mają lepszą intuicję i są bardziej przenikliwi.
- Myślenie i spostrzegania ma charakter polisensoryczny
(wykorzystują wszystkie zmysły).
- Realistycznie przeżywają swoje myśli.
- Mają żywą wyobraźnię.

Wymienione powyżej cechy, jeśli nie zostaną stłumione przez rodziców
lub w procesie edukacji, dają w rezultacie wyższą od przeciętnej
inteligencję i ponadprzeciętne zdolności twórcze.

Chcąc zmienić nasze podejście do dysleksji, tak by widzieć w niej
dar, a nie rodzaj upośledzenia, musimy dobrze poznać samą dysleksję
i zrozumieć, skąd się bierze. Ujawnią się przy tym zarówno
pozytywne, jak i negatywne jej aspekty.

Dysleksja jest rezultatem szczególnej percepcji.

Chcąc zrozumieć, jak myślenie przyczynia się do powstania
dyslektycznego uczenia się, musimy przyjrzeć się naszemu językowi.
Można uznać, iż język jest odbiciem procesów zachodzących w umyśle.
Język składa się z symboli. Symbol tworzą trzy elementy:
1. Brzmienie symbolu.
2. Znaczenie symbolu.
3. Obraz symbolu.

Myśląc werbalnie, używamy dźwięków mowy. Prowadzimy monolog
wewnętrzny złożony ze zdań, pytań i odpowiedzi, które pojawiają się
w umyśle.

W myśleniu niewerbalnym posługujemy się znaczeniami, których
nośnikiem są mentalne obrazy pojęć i idei. Obrazy są nie tylko
wizualne. Można by je przyrównać do trójwymiarowego filmu
oddziałującego na kilka zmysłów. Zmieniają się one i ewaluują po
przeczytaniu zdania. Proces ten przebiega znacznie szybciej niż
myślenie werbalne. Pojawiają się jednak trudności, ponieważ niektóre
elementy języka są łatwiejsze do zobrazowania niż inne.

Trzeba pamiętać, że dyslektycy nie prowadzą monologu wewnętrznego, a
więc nie słyszą tego, co czytają, jeśli nie czytają na głos. W
zamian tworzą oni mentalny obraz poprzez dodawanie znaczeń, bądź
obrazów znaczeń, każdego nowo napotykanego słowa.

II. Dwa rodzaje słów.

Słowa, które oznaczają realnie istniejące przedmioty lub czynności,
nie sprawiają kłopotu dyslektykom. Można operować w myślach
rzeczownikami, np. dom, ołówek, drzewo, książka. Można myśleć
czasownikami: latać, czytać, spać, itd.

Osoba stosująca myślenie niewerbalne nie jest w stanie myśleć
słowami, których znaczenia nie potrafi zobrazować. Do grupy takich
słów zaliczamy zaimki np. ( wy, oni, tamten), przyimki (przy, w,
obok), spójniki (ale, a, lub, oraz).

Obraz tego, co zdanie znaczy, ewoluuje w trakcie czytania. Stopniowo
rozwijający się obraz wywoływany przez zdanie zostaje zatrzymany za
każdym razem, gdy znaczenie nie znanego słowa nie może zostać
włączone do obrazu. Problem pojawi się zawsze, gdy napotkamy słowo,
którego sens nie koresponduje z powstającym w umyśle obrazem.
Otrzymamy w rezultacie serię nie powiązanych ze sobą obrazów.

Myślący niewerbalnie człowiek odczuwa zamęt za każdym razem, gdy
zatrzymuje się proces powstawania obrazu. Zamęt jest spowodowany
tym, że obraz zaczyna być niespójny. Koncentrując się na czytaniu,
dyslektyk może pominąć "białe plamy" niezrozumiałych słów, ale im
dalej czyta, tym bardziej czuje się zagubiony.

W tym momencie wchodzi w stan dezorientacji.

Dezorientacja oznacza, że percepcja symboli (liter) zmienia się i
ulega wypaczeniu, a wtedy czytanie oraz pisanie staje się
niemożliwe.

III. Gdy dyslektyczne dziecko próbuje czytać na głos

Symptomy dysleksji są wyzwalane przez najprostsze i najkrótsze
słowa. Takie słowa - bodźce mają sens abstrakcyjny i często są
wieloznaczne. Dyslektycy wpadają w pułapkę tych słów, gdyż nie
znajdują ich wizualnej reprezentacji w postaci przedmiotów czy
działań, a na domiar złego w mowie potocznej pojawiają się one
najczęściej.

Proste zdanie nie sprawi kłopotu dziesięciolatkowi, który myśli za
pomocą słów. Proces ten jest trudniejszy dla dziesięcioletniego
dyslektyka, który podczas czytania konstruuje w umyśle obraz, np.

"Pewien chłopiec szedł polną ścieżką i śpiewał."

Pierwszy wyraz wywoła u małego dyslektyka pusty obraz, ponieważ nie
istnieje wyobrażenie tego słowa. Ten pusty obraz wywoła poczucie
zagubienia. Wyrazy "chłopiec szedł polną ścieżką" zbudują obraz w
wyobraźni dziecka, ale spójnik "i" na nowo sprawi, że koncentracja
dziecka rozproszy się, a uczeń poczuje się ponownie zagubiony.
Dobrnie do końca zdania zdezorientowany, ponieważ zebranie obrazów
okaże się bardzo trudną czynnością.

Każde spotkanie dyslektyka ze "słowem - pułapką" to wstrzymanie
procesu tworzenia obrazu, dekoncentracja. Dalsze próby czytania to
mobilizowanie sił i koncentrowanie się na następnych wyrazach.
Proces czytania u dyslektyka to ogromny wysiłek. Dezorientacja rodzi
uczucie przypominające zawroty głowy. Dziecko czuje, jak robi mu się
niedobrze, a litery i słowa na kartce się rozpływają. Nie potrafi z
oderwanych elementów ułożyć mentalnego obrazu opisanej sceny.

Dziecko uczy się koncentrować uwagę. Gdy opanuje sztukę silnej
koncentracji, nauczy się czytać - powoli i z mozołem. Problem
stanowi to, że czytanie jest nieprzyjemne i bolesne. Nie czyta dla
przyjemności, gdyż nie ma mowy o przyjemności przy tak dużej
koncentracji.

IV. Jak rozwiązać problem?

Dyslektyk ma trudności z powodu niemożności używania w myśleniu
symboli i słów - pułapek, które wywołują dezorientację. Słowa te
wchodzą w zakres słownika dyslektyka, ale zapytany prawdopodobnie
nie poda ich definicji. Nie istnieje w jego umyśle obraz
odpowiadający znaczeniu tych słów. Dopóki dyslektyk naprawdę nie
zrozumie słów - pułapek i nie zacznie używać ich w myśleniu,
podjęcie prób korekcji może tylko pogorszyć sytuację.

Proces nauczania pomija ważny dla osób myślących niewerbalnie
czynnik, jakim jest kreatywność. Proces tworzenia i proces uczenia
się powinny być traktowane nierozerwalnie. Jeżeli jest coś, co
dziecko kocha, to tworzenie własnej kreatywności.

Nauka powinna być równocześnie zabawą. Ludzie uczą się łatwiej,
skuteczniej i szybciej, jeśli przedmiot nauki jest ciekawy i
dostarcza przyjemności.

Chcąc, by dyslektyk korzystał w myśleniu ze słów - pułapek, trzeba
pozwolić mu na stworzenie własnego obrazu mentalnego, który
dokładnie oddaje znaczenie słowa.

Metoda opanowania symbolu opiera się na kreowaniu przez osobę
znaczenia słowa lub symbolu w postaci trójwymiarowego obrazu. Uczeń
wykonuje z gliny model ilustrujący znaczenie słowa lub symbolu i
lepi z gliny lub plasteliny litery tworzące to słowo. W przypadku
słów abstrakcyjnych, jak przyimki, zaimki, rzeźbiony model przybiera
formę scenki ilustrującej ideę czy relację. Następnie uczeń głośno
wymawia słowo i układa z nim zdania. Tworząc z gliny obraz pojęcia i
słysząc brzmienie słowa, uzyskuje możliwość używania słowa i symbolu
zarówno w myśleniu werbalnym, jak i niewerbalnym.

Dyslektyk myśli obrazami, więc uczy się poprzez analizowanie i
tworzenie obrazu .W procesie dydaktycznym powinno wykorzystywać się
ilustracje, fotografie, itp.

Gdy słowa - pułapki stymulujące dezorientację zostaną opanowane,
dyslektyk nie powinien mieć już kłopotów z uczeniem się.

Przykładowe słowa - pułapki wywołujące dezorientację u dyslektyka

A, ale, aniżeli, bardzo, bez, będę, będzie, biec, być, byłby, być
może, co, co najmniej, chociaż, czy, do, dla, gdzie, gdy, ich, im,
inaczej, inni, ja, jak, jako, jednak, jego, jej, jest, jeżeli,
każdy, kiedy, kiedykolwiek, kilka, lub, mi, moje, mnie, nawet, o,
obok, oboje, od, ona, ono, podczas, pomiędzy, ponad, poniżej,
powyżej, poza, również, ten, wszelkie, z, z powrotem, zamiast,
znowu, żaden

Opracowanie: Marzena Baran, Jolanta Carkowska (wcześniej
opublikowano na www.profesor.pl)

http://wydawca.org/teksty/materialy-dyd ... m.htmlstad
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

Wróć do Dysleksja i inne dys...



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.