Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Dlaczego rodzina nie jest pomocą? Oraz- depresja.

Moderator: Moderatorzy

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 16-10-2005 09:34

Słusznie prawisz.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 16-10-2005 23:01

golombek pisze:Zonadreptaka napisała, że na związek (w podtekście na mężczyznę, a przynajmniej ja to tak odebrałem) trzeba spoglądać jak na dziecko.

No to mnie, Gołąbku, nie całkiem zrozumiałeś.
Chodziło mi właśnie o podkreślenie różnicy:
Z facetem, kobieta powinna obchodzić się jak z normalnym, dorosłym, równym sobie człowiekiem!
Natomiast z małżeństwem można postępować jak z dzieckiem (na przykład, patrz niżej, z dzieckiem w wózku :wink: )

Czyli generalnie się zgadzamy, choć ja piszę "po damsku" a Ty "po męsku". Chodzi o to, że:
golombek pisze:życie staje się dużo łatwiejsze, gdy w związku oboje pchamy nasz wózek, a nie każdy w swoją stronę.


I jeszcze:
golombek pisze:szansę poprawy każdego związku widzę w próbie zrozumienia drugiej osoby, jej uczuć, a przede wszystkim musimy zacząć rozmawiać o uczuciach, to bardzo ważne. Związek dwojga osób to ciągły kompromis i ustępstwa. Jest to sztuka, której musimy się nauczyć.

Zgoda w 100%.
Dreptak też stwierdził, że słusznie prawisz,
więc zgoda w 200%. :wink:

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 17-10-2005 04:19

Dzięki za poparcie, polecam się na przyszłość :D

karina

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 511


Rejestracja:
25-07-2005 13:49

Lokalizacja: Chorzów

Post 17-10-2005 09:18

uuuufffffffffffffffffff
może i mój mąż dorośnie???dojrzeje???jak pomidorek
zrozumie???
kocham go bardzo,ale nie mam siły walczyć i naprawiać i tłumaczyć i jemu i młodemu
do tego dochodzi choroba męża(ma zapalenie wątroby-przed nami szpital,biopsja itp,)jego też trzeba podtrzymywać ,pomagać ,tłumaczyć
eeeeeeehhhhhhhhhh :cry:
ale dziasiaj rano młody miał swój atak i krzysiek stwierdził,że to nie jest zachowanie rozpieszczone dzieciaka--doszedł do tego,że martinowi "coś"jest,jest coś nie tak
wcześnie,nie :shock: ???
no ale może to coś zmieni?!?!?!?!?!
15 listopada idziemy do psychologo-psychiatry
mój mąż stwierdził,że pójdzie z nami--może jak porozmawia z lekarką to coś do tej jego"zakutej:pały wejdzie?!!??!!
bo jak ja mu to przekazuję to tylko słyszę ---eeeeeeetam rozpuszczony jest i tyle
może coś się zmieni??jak można komuś zmienić ciasne horyzonty??
KARINA
mama Martina-chłopca z"domowym,kanapowym"ADHD
(\--/)
(O.o)
(> <)To jest Króliczek. Skopiuj Króliczka do swojego podpisu i pomóż mu w jego misji zdobywania dominacji nad światem!

klodi12

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
16-10-2005 21:01

Lokalizacja: Kraków

Post 03-11-2005 00:17

Karina pisze:uuuufffffffffffffffffff
15 listopada idziemy do psychologo-psychiatry
mój mąż stwierdził,że pójdzie z nami--może jak porozmawia z lekarką to coś do tej jego"zakutej:pały wejdzie?!!??!!
bo jak ja mu to przekazuję to tylko słyszę ---eeeeeeetam rozpuszczony jest i tyle
może coś się zmieni??jak można komuś zmienić ciasne horyzonty??


z wlasnego doświadczenia powiem Ci, że do tej zakutej pały mojegobyłego małżona ja nie trafiałam, dopiero lekarz neurolog, i po mału dochodziło do niego że nasz młody ma problemy( ma padaczke skroniową) i od tego czasu mimo że jesteśmy rozwiedzeni ja go staram sie targac do lekarza, bo przedtem słyszałam że przesadzam a młody też.
I tak łazi z nami do neurologa, na eeg- w koncu zobaczył jak młody wygląda po i że to problem a nie cudowanie.
Ot taki ciemnogród,

angazuj go we wszystko to sam sie przekona

powodzenia
pozdrawiam wszystkich
zdiagnozowane ADHD

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 03-11-2005 05:30

Zrozumieć jest trudno. Bardzo długo trwało, zanim doszliśmy do obecnego stanu świadomości. Oczy otwierały się nam powoli, kolejne ksiązki, rozmowy z psychologami, wynalezione przez rodzinę publikacje, filmy, kolejne warsztaty, szkolenia. Tak naprawdę dojrzeliśmy dopiero około roku temu, po warsztatach na Litewskiej. Jeszcze wszystkiego nie wiemy, ale w końcu zrozumieliśmy i potrafimy zastosować zdobytą wcześniej wiedzę. Bardzo nam to pomogło, także we wzajemnych stosunkach.

kaszanka

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 21


Rejestracja:
20-10-2005 15:23

Lokalizacja: WaWa

Post 09-11-2005 11:56

A mnie nikt nie rozumie:(( To przede wszytskim moja wina bo z nikim nigdy o tym nie rozmawiałam. Dla moich znajomych jestem bardzo zakręcona, rodzina nie ma pojecia o adhd/add. Próbowałam niedawno pogadać o tym z moim chłopakiem ale on stwierdził, że tylko go nastraszyłam, że on myślał, że to jakaś groźna choroba. I co prawda nie potraktował tego jak mojego wymysłu ale też za bardzo nie chciał drążyć tematu. Potraktował problem w moim mniemaniu lekceważąco, chociaż wysłuchał mnie do końca, zadał kilka pytań m.in. "czy to bardzo przeszkadza w życiu?" a potem już niegdy do tago nie wracał. Smutne :(

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 09-11-2005 12:05

Sądzę, że ludziom zdrowym trudno w pełni zrozumieć i wspierać człowieka z ADHD, ponieważ:
1. zdrowy ma wrażenie, że chory posiada wymówkę na wszystkie "nieodpowiednie" zachowania (np. kłótnie w związku) i sam czuje się osłabiony, zagrożony (gdyż takiej wymowki nie posiada);
2. zdrowy może sądzić, że ADHD to wymysł, usprawiedliwający niegrzeczne i rozpieszczone dzieci oraz źle wychowanych dorosłych;
3. zdrowemu trudno sobie wyobrazić jak to jest mieć ADHD i na przykład nie móc się powstrzymać od wyrażania własnych emocji i nie móc usiedzieć w miejscu, bo przecież zdrowy to potrafi.
Już kiedyś to pisałam- tak samo jak zdrowi mają "problem" z adhdowcami, tak samo adhdowcy mają "problem" ze zdrowymi, którzy ich ni w ząb nie rozumieją. Z mojego doświadczenia jednak wynika, że po wielu próbach i ROZMOWACH, a także uświadamianiu istoty problemu z ADHD można zacząć lepiej współpracować w związkach z innymi. Ale do tego potrzebna jest obopólna dobra wola.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

kaszanka

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 21


Rejestracja:
20-10-2005 15:23

Lokalizacja: WaWa

Post 09-11-2005 13:30

babsy, z pewnością masz rację. Żeby mieć poprawne relacje z innymi ludźmi trzeba tłumaczyć i rozmawiać o ADHD. Ja będe próbować tego z moim chłopakiem ale z rodzicami i znajomymi dam sobie na razie spokój. Boje się, że rodzice nie uwierzyliby mi a wtedy bym się wstydziła i byłoby jeszcze gorzej w komunikacji między nami. W końcu przez całe życie mieli mnie taką, trochę się przyzwyczaili do moich zachowań, choć nie do końca bo chyba wciąż ich zadziwiam nieodpowiedzialnością, roztargnieniem i głupstwami, które wciąż wydają im się niezrozumiałe i absurdalne. Wydaje mi się, że oni nigdy nawet nie próbowali dochodzić skąd się biorą moje dziwne zachowania i dlaczego taka jestem. Ale kto wie, moze za jakiś czas się przełamię. Póki co to skutecznie niszcze relacje między nami. Wybuchy złości, złośliwości, awantury-to wszystko z pewnością nie buduje a niszczy. Zawsze potem bardzo żałuje takiego zachowania ale wciąż powtarzam te same błędy.

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 09-11-2005 13:58

A ja ostatnio nakupowałam książek o ADHD i próbuję wcisnąć je rodzicom. Nic nie sugeruję, niech sobie przeczytają i sami pogłówkują. Ale, niestety narazie ani tata ani mama nie mają cierpliwości, aby dobrnąć dalej niż do 20-stej strony. A szkoda.
Pozdrawiam.
Mama wyjątkowej nastolatki.
(\--/) "Najgorsze wykorzystanie czasu
(O.o) to robienie bardzo dobrze tego,
(> <) czego wcale nie trzeba robić" B.Tregoe

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 09-11-2005 14:19

kaszanka pisze:Próbowałam niedawno pogadać o tym z moim chłopakiem ale on stwierdził, że tylko go nastraszyłam, że on myślał, że to jakaś groźna choroba.


A to nie jest groźna choroba???
Ja już mam próbę samobójczą za sobą.
wystarczy poczytać niektóre wątki i zastanowić się co nam głównie w głowie siedzi...
ja nie twierdzę, że wszyscy z adhd to potencjalni samobójcy, ale tak gigantyczny odsetek samodestruktów jest wśród nas...

kaszanka

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 21


Rejestracja:
20-10-2005 15:23

Lokalizacja: WaWa

Post 09-11-2005 14:34

To prawda, depresja i mysli samobójcze są bardzo niebezpieczne. Poza tym nawet jak ktoś nie myśli o samobójstwie to i tak to wszystko często jest bardzo męczące. Myślę, że ludziom, którze nie mają ADHD bardzo ciężko jest zrozumieć, że my walczymy ze sobą codziennie, że każdy dzień to wyzwanie, praca nad sobą.
Missblack, to nie jest zły pomysł ale ja myslałam, żeby zrobić to tak jakby przez przypadek,żeby mama natknęła się na ksiązkę i poczytała. Podejrzewam jednak, że skończy się tak jak w przypadku Twoich rodziców :/

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 09-11-2005 18:38

Wybuchy złości, a potem poczucie winy- skąd ja to znam. Też tak miałam całymi latami. A teraz biorę sobie Zoloft i nagle nie chce mi się już tak awanturować, jestem bardziej spolegliwa, nie chce mi się wybuchać. ADHD SIĘ LECZY!!!! A farmakoterapia może naprawdę pomóc. Przede wszystkim pozbyć się wyrzutów sumienia. Nie chcę nagle powiedzieć, że pigułka jest dobra na wszystko, ale akurat mi naprawdę pomaga. Poza tym konieczna jest PSYCHOTERAPIA!!!
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

kaszanka

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 21


Rejestracja:
20-10-2005 15:23

Lokalizacja: WaWa

Post 10-11-2005 08:55

Tylko, że ja całkiem niedawno zorientowałam się, że mam ADHD. Wcześniej myślałam, że tak poprostu jestem inna i tyle. Teraz jak już wiem oczywiście chce się leczyć. Jednak znam siebie na tyle, że wiem, że będzie to bardzo trudne. Do tej pory nie wykonałam badań(nie związanych z Adhd), które lekarz kazał zrobić mi bardzo, bardzo dawno.Parę razy zapisywałam się do okulisty aż w końcu odpuściłam sobie całkowicie. Naprawdę bardzo trudno jest mi dotrzymywać terminów wizyt, zapisywać się do lekarzy, pamiętać o wszystkich. Być może brzmi to idiotycznie ale w wieku 22 lat trzeba mnie ciągnąć za rączkę. Wciąż brakuje mi czasu. Najsmutniejsze jest to, że brakuje mi go na ważne sprawy a potrafie większośc dnia poświęcić na bzdury albo poprostu go przespać. Jak myślicie? Czy z tego kiedyś się wyrasta, czy całe życie ktoś będzie musiał nas prowadzić? Czy terapia w tej kwestji jest konieczna?

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 10-11-2005 08:59

myślę, że jak będziesz już mamą to przynajmniej o obowiązkach wobec dzieci nie zapomnisz, jeśli chodzi o Ciebie zawsze bedzie tak samo, wszystko będzie ważniejsze, choć może jak trafisz na dobrego lekarza i psychoterapeute, to do nich będziesz pamiętała kiedy iść, bo będa Twoją deską ratunku.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 10-11-2005 09:06

Ja nie wyrosłem i tak już pewnie zostanie do końca życia. Radzę sobie jakoś bez lekarzy i leków, choć parę osób już mi powiedziało, że powinienem coś zrobić ze swoją deprechą. Też niedawno zorientowałem się, co mi dolega i powoli przewartościowuję swoje życie pod tym kątem. Nie wiem jeszcze w którą stronę to pójdzie, na lepsze, czy gorsze, czas pokaże. Na razie jakoś się trzymam, chociaż jest to trudne mając na dokładkę żonę i dziecko z ADHD. Najważniejsze to polubić siebie, takim, jakim się jest, dopiero później można próbować coś z tym zrobić. Głowa do góry, świat się nie kończy, musimy być silni, mamy dla kogo żyć, to wzmacnia.

kaszanka

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 21


Rejestracja:
20-10-2005 15:23

Lokalizacja: WaWa

Post 10-11-2005 09:25

A Ty Halina trafiłaś na jakiegoś dobrego specjalistę? nie chodzi mi o konkretne adresy i nazwiska, tylko pytam tak z ciekawości :lol: Czy sama domyśliłaś się, że masz ADHD, czy ktoś to u Ciebie zdiagnozował, czy sama wybrałaś się do specjalisty? Bo jak ja byłam dzieckiem nigdy nie byłam badana w tym kierunku i chyba nikt tego u mnie nie podejrzewał. Może dlatego, że w szkole nie byłam nadpobudliwa a wręcz przeciwnie. Nadpobudliwość wystepowała wtedy gdy wpadałam w "szał" kłócąc się z rodzicami. A swoją drogą to jak fajnie by było gdyby rodzice, wtedy gdy co chwila robiłam awantury i groziłam, że popełnie samobójstwo, wiedzieli, że to nie do końca ja, że ja tak nie chcę ale też czasami nie potrafię inaczej. Myślę, że wtedy i im i mi byłoby łatwiej. A kiedyś naprawdę dawałam im popalić. Po każdej awanturze obiecywałam sobie, ze nigdy więcej po czym następnego dnia wywoływałam kolejną kłótnię. Dzisiaj też zdarza mi się zagotować wewnętrznie i wypowiedzieć słowa, których nie chcę wypowiadać ale duzo rzadziej. To chyba dlatego, że częściej o tym myślę i mam bardziej ogólne spojrzenie na moje relacje z rodzicami

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 10-11-2005 09:31

Czy jest dobry to nie wiem :??: Ale dogaduję się. Moja diagnoza została wypracowna przez psychologa, który diagnozował mojego syna.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

kaszanka

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 21


Rejestracja:
20-10-2005 15:23

Lokalizacja: WaWa

Post 10-11-2005 09:35

Wiesz, Golombek to, ze mam dla kogo żyć to dla mnie podstawa. W innym przypadku nie wiem czy dałabym radę. Ja też próbuję pracować nad swoim życiem, wziąć sprawy w swoje ręce, zrozumieć co jest dla mnie naprawdę ważne i dążyć do tego. Jednak to bardzo trudne

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 10-11-2005 10:04

kaszanka pisze: Jednak to bardzo trudne

Aż wyć się chce.
AUUUUUUUUUUUUU!!!!!!
Jestem przekonany, że Kuba nigdy nie powie, że go nie rozumieliśmy i nie wspieraliśmy w dzieciństwie, już teraz nam dziękuje za wsparcie i opiekę. Płakać się w takim momencie chce ze szczęścia, że cały wysiłek i poświęcenie nie idzie na marne.

kaszanka

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 21


Rejestracja:
20-10-2005 15:23

Lokalizacja: WaWa

Post 10-11-2005 11:09

Wasz synek ma ogromne szczęście :D , że ma takich rodziców i że wyrasta w atmosferze zrozumienia i miłości.

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 10-11-2005 11:18

kaszanka pisze:Wasz synek ma ogromne szczęście

Tylko szkoda, że my tego szczęścia nie mieliśmy :cry:

joannas

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 66


Rejestracja:
07-11-2005 17:35

Lokalizacja: Warszawa

Post 10-11-2005 14:27

:)

a ja wczoraj po przeczytaniu waszego forum wróciłam uśmiechnięta do domu..postanowiłam poinformoawac moją kochaną rodzicielke ,że moje bałaganiarstwo, roztrzepanie i inne wg.niej moje wady z którymi nie da sie żyć to może być adhd...i co usłyszałam??a mianowicie ,że jestem porąbana , wymyślam sobie ,mam fanaberie i jestem zwykłą bałaganiarą i ,ze napewno mam to po jakiejś cholerze z rodziny itd...ni to:)jakoś mnie i tak nie zraziła tymi słowami..przez lata tego "procederu"jakoś nauczyłam sie dawać sobie rade z jej opiniami:)czytam was dalej z zaciekawieniem:)
joanna
w górach jest wszysctko to co kocham najbardziej....

kaszanka

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 21


Rejestracja:
20-10-2005 15:23

Lokalizacja: WaWa

Post 14-11-2005 07:23

Podejrzewam, ze u mnie byłoby podobnie. Zapewne usłyszałabym tak jak Ty, że jestem po prostu bałaganiarą, której nic się nie chcę i nic ją nie interesuje. Z resztą słyszę to praktycznie codziennie. Wiem, że dopóki nie spróbuję mogę się tylko domyślać jak zareagują moi rodzice gdy powiem im o moim Adhd. Jednak coodziennie to odkładam, nie chcę przysparzać sobie kolejnych powodów do zmartwień. Joannas moim zdaniem to dobrze, że się na to zdobyłaś. Może Twoja mama, pomimo takiej reakcji, zacznie zastanawiać się nad tym co jej powiedziałaś:)
Wydaję mi się, że czasami jest tak, że ludzie reagują na taką wiadomość niemiło, z niedowierzaniem albo obojętnie a dopiero potem się nad tym zastanawiają, ewentualnie sięgają po fachową literaturę i zmieniają punkt widzenia

joannas

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 66


Rejestracja:
07-11-2005 17:35

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-11-2005 12:22

kaszanka pisze:Podejrzewam, ze u mnie byłoby podobnie. Zapewne usłyszałabym tak jak Ty, że jestem po prostu bałaganiarą, której nic się nie chcę i nic ją nie interesuje. Z resztą słyszę to praktycznie codziennie. Wiem, że dopóki nie spróbuję mogę się tylko domyślać jak zareagują moi rodzice gdy powiem im o moim Adhd. Jednak coodziennie to odkładam, nie chcę przysparzać sobie kolejnych powodów do zmartwień. Joannas moim zdaniem to dobrze, że się na to zdobyłaś. Może Twoja mama, pomimo takiej reakcji, zacznie zastanawiać się nad tym co jej powiedziałaś:)
Wydaję mi się, że czasami jest tak, że ludzie reagują na taką wiadomość niemiło, z niedowierzaniem albo obojętnie a dopiero potem się nad tym zastanawiają, ewentualnie sięgają po fachową literaturę i zmieniają punkt widzenia
wiesz...u mnie to było tak,że wszyscy w okół mówili mi o tym ,ze coś ze mną jest zle,że to nie jest normalne ,że nie umiem sie skupić na niczym i robie kilka rzeczy jednoczesnie , że mam ciągły bałagan mimo tego ,że wiecznie sprzątam i mimo wielkich starń nic mi z tego nie wychodzi:(nauczyłąm to sobie jakoś tłumaczyć ..szkoda tylko ,że bliscy ludzie tego nie rozumieją:(z moją mamą to jest tak,że trudno jej zrozumieć to wszystko i uważa moje teksty za zupełne brednie...niestety...może rzeczywiscie zacznie na ten temat myślec ale nie wiem czy to sie na coś zda..ona uważa ,że jestem dorosłą osobą , mam dziecko i mam fanaberie i tłumacze sobie swoje bałaganiarstwo....ech , co za życie:(
joanna
w górach jest wszysctko to co kocham najbardziej....

kaszanka

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 21


Rejestracja:
20-10-2005 15:23

Lokalizacja: WaWa

Post 14-11-2005 13:17

Oj, no właśnie...ale głowa do góry :) Dobrze, że my chociaż wiemy, skąd się biorą nasze wpadki i dziwne zachowania. U mnie w domu też mówią, że jestem już dorosła i to w sumie moja sprawa ale wiem, że martwią się, że trudno będzie mi kiedyś normalnie funkcjonować i odnaleźć się w codzienności. Ps. I tak Cię podziwiam, bo piszesz, że wciąż sprzątasz, ja tego nienawidzę i potrafię w posprzątanym pokoju zrobić bałagan w zaskakująco szybkim czasie. To naprawdę brzmi jakbym była poprostu tylko leniwa..

joannas

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 66


Rejestracja:
07-11-2005 17:35

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-11-2005 13:55

kaszanka pisze:Oj, no właśnie...ale głowa do góry :) Dobrze, że my chociaż wiemy, skąd się biorą nasze wpadki i dziwne zachowania. U mnie w domu też mówią, że jestem już dorosła i to w sumie moja sprawa ale wiem, że martwią się, że trudno będzie mi kiedyś normalnie funkcjonować i odnaleźć się w codzienności. Ps. I tak Cię podziwiam, bo piszesz, że wciąż sprzątasz, ja tego nienawidzę i potrafię w posprzątanym pokoju zrobić bałagan w zaskakująco szybkim czasie. To naprawdę brzmi jakbym była poprostu tylko leniwa..
oj tak:)sprzątam ale też tego nie znosze , nie cierpie i w ogóle:)wiesz ile wymaga to wysiłku?gadam sama do siebie "asieńko teraz zrób to bo zaraz zarośniesz i dziecko nie może na to patrzeć"to nie jest tak,że misie chce albo to lubie, nie znosze!!!wiesz co robie żeby posprzatać pózniej???mase czynnosci byle tylko odwlec czas...mam zasade "przewróciło sie niech leży":)a dlugo żyłam w poczuciu ,że jestem leniwa do granic bólu...a jesli chodzi o robienie bałaganu to jestem mistrzynią:)sprzątam w pracy na biurku po cym mam taki bałagan po 5 min.,ze głowa mała.....i tak ze wszystkim...nic nie umiem odłożyć na miejsce...ciągle czegoś szukam albo przekładam...ale jakoś z tym żyje:)
joanna
w górach jest wszysctko to co kocham najbardziej....

kaszanka

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 21


Rejestracja:
20-10-2005 15:23

Lokalizacja: WaWa

Post 14-11-2005 17:18

No tak masz dziecko :) Masz większą motywację niż ja. Ja swój bałagan w pokoju nazywam zawsze "artystycznym nieładem" ale jakoś nikt oprócz mnie się z tego nie śmieje

klodi12

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
16-10-2005 21:01

Lokalizacja: Kraków

Post 09-12-2005 00:28

Każdy ma jakieś doświadczenia, i ja tez, niestety. Moja rodzicielka jak byłam w szkole podstawowej wysłąła mnie do psychologa za ....kare.
Efekt do przewidzenia, jako od urodzenia buntownik, wypiełam sie na to.

A czkolwiek temat mnie zainteresował, bo miałam wrazenie ze kobieta słuchała co do niej mówiłam. Jak sobie to przypomnę, to w zaszdie to nie wiedziałam co ja do niej mowie, tzn wiedziałam tylko że w koncu nie wiedziałam o co mi chodzi, bo mi o nic nie chodziło to moja mamusiamiała ze mną problem,

Do dzis moja rodzicielka uwaza mnie za osobę : bałaganiarską do potegi entej, roztrzepaną, nieobliczalną, humorzasta, i czego tylko najgorszego chce sie to ja.

Chodziłam długo na terapie, pomogła mi ona zrozumiec pewne sprawy, ale nadal nie rozumie mnie moja rodzicielka, tyle że ja juz nie próbuje sie nadw tdo niej zblizyc, w sensie uczuciowym, to bez sensu.

Ale mam przyjaciólkę, Kasię, ona wie i ROZUMIE wszystko. I rozmawia duzo ze mną, taka terapia, działa świetnie.

A dlaczego rodzina nie jest pomocna?
Bo łatwiej odrzucić niz zaakceptować, bo łatwiej skrytykować niż pomóc,
bo tego niedobrego łatwiej oskarżtyc o besczelnocs, o arogancje o buntowniczy charakter , o wieczny bałagan, chaotyczne wypowiedzi czyli postawe nieakceptowalną i społecznie takie odrzucenie jest usprawiedliwione, bo przeciez widac jaki taki człowiek jest.
a jest trudny, to napewno.

Dzis rozmawiałam z moja rodzicielką, zdołowała mnie,

co mi pozostaje?
Ograniczyc rozmowy z rodzicielką, bo zamiast pomóc mnie dołuje,
wpadła rodzicielka na wspaniały pomysł, że pójdzie do mojej pani psycholog i powie jej jaka ja byłam okropnym dzieckiem i potem tez, i może w koncu bym sobie zrobiła pożadek, dałby Bog, tez o tym marze, od urodzenia,

nie warto nic mówic, bo bardziej taka postawa boli i człowiek sie nie moze pozbierac,

ilepiej czytac forum i czuc sie lepiej dzieki temu.....tu przynajmnie nikt nie rani drugiego człowieka

a jak próbujesz rozmawiac to masz potem taki stan jak ja dzis, i zastanawiam sie po cholere ta kobieta mnie urodziała?
pozdrawiam wszystkich
zdiagnozowane ADHD

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 09-12-2005 11:40

klodi12 pisze:a jak próbujesz rozmawiac to masz potem taki stan jak ja dzis, i zastanawiam sie po cholere ta kobieta mnie urodziała?


Po to, żebyś mogła tu z nami dzielić się właśnie takimi przeżyciami, żebyś poznawała takie Kasie, które Cię rozumieją. Normalne, że każdy marzy o tym, by mieć cudownych, akceptujących rodziców. Ale ileż jest różnych charakterków na świecie. Kiedyś też wyłam do księżyca: auuuu, dlaczego moi rodzice nie są inni? Są tacy, jacy są. Są wypadkową swojego środowiska. Wychowywali się w takich, a nie innych rodzinach i wynieśli takie, a nie inne modele zachowań. Nie możemy mieć do nich o to pretensji. Wyciągnij sobie wnioski z tego stosunku z własną rodzicielką. Czego się od niej nauczyłaś, czego nie chciałabyś powielać?Jeżeli chcesz, by ona zaakceptowała Ciebie taką, jaką jesteś, Ty również daj jej prawo do bycia sobą. Ja już nie patrzę w oczy rodziców jak w lusterka. Szkoda, że to dzieci uczą się tego, by tak nie robić, a nie rodzice tego, by dzieci zawsze spokojnie mogły oglądać odbicia w ich oczach.
Pozdrawiam.
Mama wyjątkowej nastolatki.
(\--/) "Najgorsze wykorzystanie czasu
(O.o) to robienie bardzo dobrze tego,
(> <) czego wcale nie trzeba robić" B.Tregoe

joannas

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 66


Rejestracja:
07-11-2005 17:35

Lokalizacja: Warszawa

Post 09-12-2005 13:57

klodi12 pisze:Każdy ma jakieś doświadczenia, i ja tez, niestety...

Niestety problem zrozumienia przez własną rodzicielke jest mi bardzo bliski, własciwie problem dotyczy obojgu rodziców...przez długi czas miałam "spokój"bo nie mieszkałam z nimi...niestety problem powrócił ze zdwojoną siłą kiedy po rozwodzie zamieszkałam z rodzicami..nie powiem ,ze łatwo żyło mi sie z męzem pedantem ale tobyło do przerobienia.natomiast codzienne afery z mamą są bardzo deprymujące...MOja kochana rodzicielka potrafi zrobić mi totalny kipisz w pokoju wg.niej to oczywiscie porządek, ja zupełnie nie radze sobie w tym jej uporządkowanym świecie gdzie każda rzecz ma swoje miejsce...dochodzi miedzy nami do awantur potwornych...zastanawiam sie czesto czy człowik może przez całe życie skupiać sie jedynie na porzadku i czy to jest naprwde aż tak istotna sprawa???zaczynam czuć sie jak Czubek...oczywiscie staram sie radzić sobie jak moge z ciągłymi atakami i epitetami ale nie jest to miłe:(czasem próbuje coś zmienić w żart ale czuje sie z tym zle....i żeby nie było ,ze nie staram sie ,staram sie bardzo mocno ...a im bardziej sie staram tym większy nielad robie...Moja mama uważa ,że porąbało mnie już całkiem i jak sie wezme za robote to przejdą mi te głupoty i przestane sobie wmawiać jakieś przypadłosci..i na nic zdają sie tłumaczenia, podsuwanie jej literatury...Ona wie najlepiej ...ostatnio doszla do wniosku ,ze musiałam sie wrodzić w jakąś cholere z rodziny...tłumaczenie godne Matki...jak dobrze ,że ja mojego syna nie traktuje podobnie ,staram sie nie powielać jej bledów...rozumiem wiec o czym piszesz i cóż?moge tylko współczuć ..ale nie dajmy sie :)
joanna
w górach jest wszysctko to co kocham najbardziej....

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 09-12-2005 20:11

Wiecie co nie mogę zgodzić się na wasze narzekania. Ludzie w pewnym wieku są nie reformowalni i tyle. A gdzie nasza tolerancja, czy to czasem nie jest tak, że my chcemy aby nas akceptowano. Dobrze czujemy się we własnym środowisku( i tak ma być). Ale gdzie podziała się nasza tolerancja. Depresja depresją też ją mam (od roku jestem na lekach). Jednak nie mam za nią żalu i pretensji o nią do nikogo. Też miałam matkę, która też nie była najlepszą. Byłam w dzieciństwie katowana przez nią. Ale z perspektywy czasu coś mnie to nauczyło. Wiem, że nie do końca była to jej wina poprostu była bardzo ciężko chora. Miała raka i przez wiele lat była na narkotykach i biła często w narkotycznym szale. Później też narkotyki zdegradowały jej psychikę. Ale wiecie co dokładnie wszystko bym dała aby móc z nią pogadać pokłócić się . Dzięki niej unikam podnoszenia ręki na dzieciaki( niestety nie zawsze mi się to udaje).

primus

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 33


Rejestracja:
08-12-2005 17:07

Lokalizacja: Rzeszów

Post 09-12-2005 20:25

:(

to u mnie podobnie..
jestem bo jestem bo tak wyszlo, nie bylem planowany i jestem poznym dzieckiem(kochany z przymusu), tez bylem katowany moze bardziej psychicznie niz fizycznie w dziecinstwie.. oczywiscie z powodu problemow z nauka. ja tez nie moge z rodzicami porozmawiac praktycznie o niczymi ich unikam, nie mowie o problemach bo zaraz bedzie klotnia.
...

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 09-12-2005 21:49

Rodzice nie są ideałami... Ja też mam swoim coś niecoś do zarzucenia, chociaż ich błędy były popełniane MIMO TEGO, że BARDZO MNIE KOCHAJĄ. Oni po prostu nie wiedzą, że ja potrzebuję nieco "innej miłości", w której czuję się ważna, ale nie tak patologicznie, tylko tak zwyczajnie. Moja mama na przykład nie akceptuje moich wyborów i ciągle suszy mi głowę nt. moich facetów, czyli mnei nie akceptuje. Ale potem twierdzi, że kocha i że mogę do niej ze wszystkim przyjść. Jawna sprzeczność.
W dzieciństwie byłam zwalczana za to, jaka jestem- niepokorna, buntownicza, niepodporządkowana. Ale teraz mam świadomość, jak to na mnie podziałało. I mogę coś z tym zrobić, zamiast ciągle obwiniać rodziców. Mogę iść na psychoterapię i wyleczyć się z przeszłości. Mogę im wybaczyć, bo wiem, że suma sumarum bardzo mnie kochają i jakby co- zostaną mi TYLKO oni (bo nikt na świecie nie będzie nas tak kochał, jak rodzice). A to, że nie mogę do nich pójść ze swoimi kłopotami? Od tego mam wspaniałych przyjaciół.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Sonnenfinsternis

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 150


Rejestracja:
03-12-2005 00:54

Lokalizacja: z Chaosu

Post 10-12-2005 00:48

Nie moge zgodzic sie z tematem watku. Moja mama walczyla o mnie, choc lekarze chcieli robic swoje. Gdyby nie ona...nie wiem co by bylo. Co sie moze zdarzyc, to przegiecie w druga strone- pewna nadopiekunczosc, ktora moze sprawic problemy w wieku dorastania, bo niepowodzenia sa tez potrzebne, gdyz ucza i pomagaja w dojrzewaniu z ADHD.

primus

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 33


Rejestracja:
08-12-2005 17:07

Lokalizacja: Rzeszów

Post 10-12-2005 00:52

w moim przypadku ta nadopiekunczosc przejawiala sie wyplenieniem swiadomosci adhd - zrobieniem ze mnie normalnego na sile, co sie nie sprawdzilo... moze gdybym mial to mniej zaawansowane to by zdalaby ta metoda egzamin
...

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 10-12-2005 01:08

Pięknie powiedziane (to do Babsy i Sonnen'a) U mnie sytuacja była podobna, nadmiar miłości takiej "mimo wszystko" i nigdy nie trafiałam na ścianę, na opór mimo widocznego zmęczenia rodziców, ale też bardzo żadko byłam chwalona. W tamtych czasach o ADHD nikt nie słyszał, mama robiła co mogła (i więcej), ale nie byłam w Waszym wieku tak mądra, chyba bardziej obwiniałam rodziców za swoje niepowodzenia.

I jeszcze jedno, ta optyka baaardzo się zmienia jak się ma już swoje dzieci, można sobie całymi latami obiecywać, że będzie się postępować inaczej, a jak się urodzą to się kątem oka widzi, że się robi to samo co rodzice i już zaczyna się ich rozumieć.

I to jest też cudowny moment żeby świadomie zacząć coś zmieniać w myśleniu o sobie i w sposobie wychowywania dzieci (a jak się jeszcze trafi na takie fajne forum.....)
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

klodi12

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
16-10-2005 21:01

Lokalizacja: Kraków

Post 11-12-2005 01:01

A ja mam wrazenie, ze im dłużej jestem matką tym ostrzej widze swoją rodzicielkę,
Ostatnio zmieniony 31-03-2006 18:06 przez klodi12, łącznie zmieniany 1 raz
pozdrawiam wszystkich
zdiagnozowane ADHD

klodi12

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
16-10-2005 21:01

Lokalizacja: Kraków

Post 11-12-2005 01:34

babsy pisze: Mogę iść na psychoterapię i wyleczyć się z przeszłości. Mogę im wybaczyć, bo wiem, że suma sumarum bardzo mnie kochają i jakby co- zostaną mi TYLKO oni (bo nikt na świecie nie będzie nas tak kochał, jak rodzice). A to, że nie mogę do nich pójść ze swoimi kłopotami? Od tego mam wspaniałych przyjaciół.



Polecam hipnoze ale u dobrego specjalisty, mi duzo uświadomiła i pomogła.
pozdrawiam wszystkich
zdiagnozowane ADHD
Poprzednia

Wróć do Związek, miłość, rodzina



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot]

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.