Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

AS u dziewczynki 12 lat, późno zdiagnozowane, co dalej?

Moderator: Moderatorzy

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 505


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 04-05-2017 07:32

Dodam jeszcze, że tak, jest to sukcesem, ale idziemy dalej.
Młody dopiero się rozgrzewa.

Co do jeansów - hehe, to dobry przykład.
U nas jest tak, że Młody ma opinię (wśród terapeutów i większości dorosłych) człowieka, który nie znosi dżinsów, bo go drażnią, jest nadwrażliwy itp.
Jak ma iść w teren (a to uwielbia), daję mu specjalnie dżinsy (chodzi o spodnie, które może brudzić błotem itp. - tak, robię eksperymenty na żywym człowieku, specjalnie wybieram dżinsy) i nigdy nie słyszałem od niego, żeby go drażniły - ubiera i nie ma w ogóle tematu.

Uważam, że większość rzeczy (nie wiem ile, a może i wszystkie) - zachowań, ograniczeń - bierze się z tego co się dziecku mówi. Od paru lat sprawdzam to na nim. Nigdy przez to nie ucierpiał, zawsze wychodziło to na plus.
Jeśli się wierzy (ale to kwestia prawdziwej wiary, tu nie ma miejsca na ściemę!), że coś jest ok, np. dżinsy, i przekazuje to dziecku ("przekazuje" nie musi się równać "mówi") to one naprawdę są ok. Nawet jeśli stado innych powtarza, że dżinsy=nadwrażliwość.

Tak, Młody się wścieka gdy ma zrobić coś nowego i mówi "Nie umiem".
Ja mówię: "Umiesz, tylko jeszcze nie zacząłeś. Spróbuj".
On: "Nienawidzę jak tak do mnie mówisz".
Ja: "Wiem. Ale co mam ci powiedzieć? Możesz spróbować albo nie i tyle. Próbuj, czekam."
I on próbuje - często robi to tak, żeby się nie udało. Wyłapuję to i każę mu jeszcze raz. Czasem potrzebna przerwa. Do momentu, aż mogę powiedzieć "No i co, okazało się, że umiesz. Warto działać." I przytulam, ściskam, idziemy grać w piłę.

A przy następnej nowej rzeczy jest to samo albo podobnie.
Jak zaczyna się dyskusja, to odwołuję się do poprzedniej sytuacji. Jest do czego, on to pamięta.
To być może nie ma końca, ale ilość powtórzeń daje korzyść.

karrrola

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 32


Rejestracja:
18-02-2017 11:31

Dzieci: córka 12 lat ZA

Ja: Ja DDD, mąż ZA

Post 04-05-2017 09:23

Dzięki za te informacje, bo już myślałąm, że wredna matka jestem, bo nie ćwiczyłam z dzieckiem tyle ile powinnam, a widzę, że nie wszystko da się wyćwiczyć, zresztą nie ma czasu ogarniać wszystkiego równie dobrze.

Sama mam nadwrażliwość, ( brrr.. rajstopy ...wrrr) więc mogę zrozumieć i nie każę jej zakładac na siłę pewnych rzeczy, ale już zapinanie guzików będę jej nakazywać ćwiczyć ;) trudno.

Wiązanie sznurowadeł wyćwiczyła nieco. Chodzenie , ech, z tym walcze od lat, jakoś tak człapie zamiast chodzić prosto i sprężyście, na tle koleżanek strasznie przykurczona jakoś, stopa też nie stawiana teges, a to przecież dziewczynka. Trochę to wina krzywego kręgosłupa, ale nie wszystko, bo jak chce, to się wyprostuje i przez pół minuty idzie jak modelka. Ale zaraz jest tym zmęczona i znowu się przygarbia.

Teraz jesteśmy na etapie ćwiczenia rozmów przez telefon.... zadzwoń do empiku, zadzwoń do cioci... NIE , sama zadzwoń... i w końcu jakoś dzwoni, a jak ktoś coś się spyta, co nie przewidziała (czy w ogóle cokolwiek :P) , to biega i szuka, komu przekazać słuchawkę ;) Jaka jest "mowa" waszych dzieci? Mam na myśli, czy jest płynna, czy zacina się, czy jakoś odróżnia się od rówieśników w tym aspekcie? Moja nie ma płynnego toku wypowiedzi, ale już formułuje coraz dłuższe zdania. Często mówi coś zbyt niewyraźnie, jakoś tak szybko przeskakując pierwsze słowa, że trudno ją zrozumieć.

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 505


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 05-05-2017 07:26

Mowa?
Spróbuj go zagadać. Jak dla mnie Mistrz Mowy Polskiej, płynnie i z polotem, z użyciem wyszukanych słów.
Od małego - gada jak dorosły. Dla niektórych jest to kłopotliwe.
W rodzinie ksywa "Profesor".

karrrola

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 32


Rejestracja:
18-02-2017 11:31

Dzieci: córka 12 lat ZA

Ja: Ja DDD, mąż ZA

Post 06-05-2017 11:26

To prawie tak jak mój teść, gada , gada, dużo i mądrze, patrzy w oczy, jak próbujesz uciekać, to nawet do toalety za tobą pójdzie ;) ale tylko gada, jak nadajnik, gorzej z odbiorem ... niestety ma echolalię, więc słuchanie go, jest w pewnym sensie denerwujące, bo jak tu słuchac kogoś, kto na początku co drugiego zdania powtarza 3 razy twoje imię.

Córka natomiast używa wyszukanych słów, ale w krótkich i węzłowatych komunikatach, dłuższe zdania chce jak najszybciej skończyć, więc albo na poczatku, albo na końcu przyspiesza. Ma też taki tembr głosu trochę jakby gardłowy, mówi z wysiłkiem, tak jakby generalnie wydawanie dźwięków sprawiało jej trudność. Struny ma ok.
Czyli co AS, to inne objawy z mową ;)

Marynia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 96


Rejestracja:
14-10-2011 18:10

Dzieci: Syn 17 lat - ZA

Post 06-05-2017 14:16

Mój syn mówi trochę za głośno( pracujemy nad tym :glawa w sciane: ) Używa długich zdań i w zasadzie zanim skończy już słuchacz zapomina od czego Młody zaczął. Często wprost mu mówię "przejdź do konkretów" i on się dopiero reflektuje. Nigdy nie mówi np ".. nie przyjdę, bo nie mogę, tylko zawsze ponieważ nie mogę"- takie przesadnie staranne mówienie. Trzeba cierpliwości, bo mówi dość zawile, chociaż jak się przysłuchać to naprawdę mądrze. Jednym słowem- nie tak jak współcześni nastolatkowie. Ciocie 60+ są nim zachwycone, więc może kiedyś w dorosłym życiu będzie miał prościej z komunikacją ;)
Taka ogólna refleksja : fakt, nie ma dwóch jednakowych Asów. W przypadku nastolatków trzeba jeszcze brać poprawkę na to co w ich zachowaniu jest spowodowane ZA , a co jest po prostu nastolatkowe. Ja się łapię na tym, że w trosce o Asa zwracam uwagę i wymagam tego na co rodzice innych nastolatków machają ręką, bo nie chce im się z tym walczyć np. z nosem w telefonie przy świątecznym stole itp.

karrrola

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 32


Rejestracja:
18-02-2017 11:31

Dzieci: córka 12 lat ZA

Ja: Ja DDD, mąż ZA

Post 08-05-2017 15:21

A jak z dłuższymi wyjazdami z klasą? Na wyjazdach bywa różnie i czesto ujawnia się hierarchia, jeszcze bardziej niż w szkole. Np. w pokoju, w autobusie, wyłapywanie lepszych miejsc, kolejność kąpieli w łazience, używanie czegoś, czego jest mało do podziału ( np. gniazdka do ładowania) słowem zawsze wyjdzie coś, co dalej utwierdza dziecko, że jest ostatnie w hierarchii. Dlatego mam watpliwości, cz wyjazdy na 5-6 dni mają sens, bo co z tego, że dziecko ćwiczy samoobsługę w warunkach obozowych, jesli to ostatecznie i tak prowadzi go do pogłębienia odczucia, że jest inne albo odpychane na koniec stada.

Anchen

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1392


Rejestracja:
11-02-2011 17:50

Dzieci: Jaś, 12 lat, ZA i Staś, 10 lat, NT

Post 12-05-2017 07:27

A do czego korzystnego prowadzi unikanie takich sytuacji, które są integralną częścią życia rówieśników?

Gdyby w klasie moje dziecko czuło się bardzo źle, zapewne starałabym się zmienić klasę/szkołę dziecku. Jednak gdyby nie czuło się bardzo źle, chciałabym, żeby jak najpełniej uczestniczyło w życiu rówieśników. Może jestem wyrodną matką, ale wysłałam syna z ZA pierwszy raz na wakacyjny obóz (dwa tygodnie), zanim skończył lat 6, neurotypowego wysłałam na takiż obóz w wieku lat 5. Owszem, pierwsza zielona szkołą w klasie 1 była życiowym występem Jasia, narozrabiał tak, jak nigdy w życiu. Ale każda następna była lepsza, a wakacji bez obozu, choć teraz jeżdżą na dość hardcorowe obozy żeglarskie, zupełnie sobie nie wyobrażają.

Nadmierne chronienie dziecka jest moim zdaniem pułapką: nie da się uczyć życia wyłącznie teoretycznie, a ludzie mają większą tolerancję dla maluchów popełniających błędy niż dla nastolatków. A problemy z hierarchią nie dotyczą wyłącznie dzieci z ZA czy innymi zaburzeniami, spędzają również sen z oczu neurotypowym dzieciom (i ich rodzicom). Można się tym irytować, ale hierarchia jest częścią życia we społecznościach i każdy musi się nauczyć wybierać swoją prywatną strategię - czy ignoruje hierarchię, czy walczy o lepsze miejsce, czy szuka kontaktów poza wierzchołkiem hierarchii, czy godzi się ze swoim miejscem w hierarchii.

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 505


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 12-05-2017 10:34

U nas działa coś, co nazwałem "Męskim trybem" - nie ma możliwości inaczej nauczyć się przepychać. Musi używać łokci. Ale zasada jest taka, że ma nie krzywdzić.

karrrola

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 32


Rejestracja:
18-02-2017 11:31

Dzieci: córka 12 lat ZA

Ja: Ja DDD, mąż ZA

Post 15-05-2017 23:18

Anchen, ale jak to "narozrabiał", jeśli wolno spytać? Tzn. Twój As jest dosyć "energiczny", rozumiem? Gryf, o niczym innym nie marzę, tylko o tym , żeby moje dziecko chociaż raz rozepchnęło się choć jednym łokciem...

Wasze Asy wydaja mi się z opisów bardziej śmiałe, córka jest chyba trochę nietypowa. Jest cichutka, zamknięta w sobie, spychana na margines, nikt jej nie dostrzega.Nie uczestniczy w życiu klasy, bo wstydzi się odezwać do koleżanek. Tylko pytana króciutko cos odpowie. Nie umie rozrabiać i bardzo bym chciała, żeby coś kiedykolwiek gdzies narozrabiała. Ale ona wstydzi się uczuć, wstydzi się wszystkiego. Nawet jak jako maluszek jedyny raz w życiu upadła, to uciekała ode mnie. Inne dzieci zazwyczaj biegną się przytulić do mamy. Ja chciałam ją przytulic a ona mnie odpychała i uciekała w drugą stronę :cry: Do dzisiaj tak reaguje, wstydzi się płakac przy mnie i przy obcych też. Wpada w rozpacz z powodu drobiazgów, np. czegoś nie umie i nie pozwoli, by ją nauczyć, bo wydaje jej się, że powinna umieć od razu. Ostatnio popłakała się, jak chciałam nauczyc ją związywać włosy w kitkę. Nie pozwolila sie przytulić, odpychała mnie. Jednocześnie wiem, że kto jak nie ja? muszę ją trochę rzeczy nauczyć, inaczej będę musiała ujawnć diagnozę, bo dłużej juz ukrywać się nie da. A to prawdopodobnie zmusiłoby nas do zmiany szkoły i trafienia w nieznane środowisko. Ona ma złe wyobrażenie o sobie. Myśli że jest brzydka, że nic nie umie, widzi różnicę między sobą a innymi dziećmi, mówi, że czuje sie niewidzialna. Obojętnie jak próbujemy ją wspierać i mówić, że jest wspaniała, to i tak nic to nie daje. Bo za chwilę przychodzi moment, kiedy trzeba ją czegoś nauczyć, co inni już "nabyli" automatycznie, i ona znowu nie chce. Boję się, że to idzie w kierunku depresji... a jednocześnie sama popadam powoli w depresję, bo widzę, ze córka mnie nie kocha. Płacze i mówi "idź sobie, nie patrz na mnie, nie dotykaj mnie..." Co mam zrobić? Wyjść? Ona nie chce wsparcia, ale przeciez jest dzieckiem, kto ma ją pocieszyć? Psychologowie sobie z tym nie radzą.

Anchen

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1392


Rejestracja:
11-02-2011 17:50

Dzieci: Jaś, 12 lat, ZA i Staś, 10 lat, NT

Post 16-05-2017 07:24

karrrola pisze:Anchen, ale jak to "narozrabiał", jeśli wolno spytać? Tzn. Twój As jest dosyć "energiczny", rozumiem?


Pisałam o tym wtedy obszernie na forum, więc tutaj tylko skrót: poszedł do podstawówki jako sześciolatek, wiec podczas pierwszej zielonej szkoły miał niespełna siedem lat i doświadczenie z obozów wakacyjnych, gdzie nie było sztywnych obowiązkowych zajęć. A na zielonej szkole był nabity plan i zamiast chodzić po lesie i budować zamki z piasku trzeba było w nich uczestniczyć. I mu się nie podobało. Wiał z zajęć i robił taki cyrk, że kierowniczka zielonej szkoły wzięła go na pogadankę i zaczęła mu pokazywać zdjęcia, jakie to cudne go przygody czekają.
- O, tu jest mostek nad rzeczką - ucieszył się Jaś.
- Tak, tak, jest mostek nad rzeczką - przytaknęła mu pani.
- A, to ja się z niego rzucę do wody i utopię - ucieszył się jeszcze bardziej Jaś, który już wówczas pływał jak ryba.
Odtąd spanikowane panie przydzieliły Jasiowi oddzielną opiekunkę, która chodziła z nim do lasu, podczas gdy wszyscy inni się męczyli na zajęciach, a noce spędzał w pokoju kierowniczki: bardzo był skuteczny w osiąganiu swoich celów, a kadra dawała się wodzić za nos, niestety.
Po powrocie do domu rozjuszona matka kazała mu wykonać pracę wielkoformatową pt. Opiekunowie odpowiadają za moje bezpieczeństwo i nie wolno ich straszyć. Na następnych zielonych szkołach nie rozrabiał.

karrrola pisze: Boję się, że to idzie w kierunku depresji... a jednocześnie sama popadam powoli w depresję, bo widzę, ze córka mnie nie kocha. Płacze i mówi "idź sobie, nie patrz na mnie, nie dotykaj mnie..." Co mam zrobić? Wyjść? Ona nie chce wsparcia, ale przecież jest dzieckiem, kto ma ją pocieszyć? Psychologowie sobie z tym nie radzą.


Jeśli tak się sprawa ma, to zajmij się na początek sobą. Przez te lata, kiedy jestem na forum, zauważyłam, że sporo rodziców uważa, że zachowanie dzieci z ZA jest jakimś deficytem emocji, że nie kochają swoich rodziców, robią im na złość, nie starają się wystarczająco. Moim zdaniem to najstraszniejszy błąd, jaki można zrobić samemu sobie i swojej rodzinie. Dla mnie ZA był zawsze zaburzeniem komunikacji - i tyle. Wiesz, ja w normalnym życiu pracuję na założeniach i kiedy Jaś był malutki, prawie nie mówił, za to gryzł wszystko jak popadnie, łącznie z młodszym bratem i kablami, i wpadał w furię, kiedy coś mu się nie podobało (a nie zdarzało się to rzadko), założyłam sobie, że moje dziecko mnie kocha nad życie, tylko ma problem z komunikacją. Nie mogłam tego dowieść, ale nie mogłam też dowieść tezy przeciwnej, więc założenie, że kocha, było po prostu korzystniejsze dla mojego zdrowia psychicznego. Nie zadręczałam się. Po prostu wypracowałam metody sensownej komunikacji i okazywania uczuć w formach, które satysfakcjonują obie strony.

I jeszcze jedno: to, że dwunastolatka odgania rodziców i reaguje hiperemocjonalnie, jest niestety naturalne. To już dojrzewanie. Nasz Jaś też ma dwanaście lat i zachowuje się podobnie. Przed nami parę parszywych lat.

mama w pracy

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 89


Rejestracja:
11-05-2016 07:25

Dzieci: Młody 12 lat ZA, Misiek 13 lat "zespół gimbusa" ;)

Post 16-05-2017 09:18

Anchen pisze:
I jeszcze jedno: to, że dwunastolatka odgania rodziców i reaguje hiperemocjonalnie, jest niestety naturalne. To już dojrzewanie. Nasz Jaś też ma dwanaście lat i zachowuje się podobnie. Przed nami parę parszywych lat.

Też tak mam, gdy wychodzimy z domu ja do pracy na 8, a Młody do szkoły, jest pokrzykiwanie idź już sobie, żeby przypadkiem razem nie przejść kawałeczka 50 m, gdy wracam do domu, czasami po 17 jest pytanie już przyszłaś, nie mogłaś jeszcze posiedzieć w pracy?
Ale jakoś wcale mnie to nie rusza, wiem że wieczorem będzie gadał, a nawet domagał się tego żeby gadać (oczywiście o tematach jego interesujących) Twoje założenie Anchen wydaje mi się całkiem słuszne, co prawda trzeba włożyć trochę wysiłku, ale można zauważyć, że te kanciaste Asy naprawdę się starają i po swojemu kochają. :D
karrrola pisze:a jednocześnie sama popadam powoli w depresję, bo widzę, ze córka mnie nie kocha.

Chyba Cię rozumiem, też przeżywałam jeszcze niedawno ciężkie chwile, ale bardzo staram się skupić na tym, że to ja mam kochać, okazywać dumę i radość z osiągnięć dzieci, a "Gimbusy" dopiero się uczą okazywać uczucia w cywilizowany sposób, (dotyczy to też całkiem neurotypowego nastolatka). :wink:

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 505


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 18-05-2017 09:07

"o niczym innym nie marzę, tylko o tym , żeby moje dziecko chociaż raz rozepchnęło się choć jednym łokciem... "
Wiesz kiedy u nas się zaczęło? Jak zobaczył moje rozpychanie się łokciami.
Sam byłem sobą zaskoczony.
I tym co było potem.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13259


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 19-05-2017 06:35

Gryf44 pisze:Wiesz kiedy u nas się zaczęło? Jak zobaczył moje rozpychanie się łokciami.
Bo tłumaczenie nic nie daje. Trzeba pokazać w działaniu, wtedy, kiedy dziecko widzi wtedy ma szansę powtórzyć.

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 505


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 19-05-2017 08:12

Dreptaku, dzięki za poparcie.
Wszystko to jest bardzo ciekawe - jak patrzę z perspektywy czasu na to co się działo, że miałem i mam kluczowy udział w tym co się dzieje z ASem.

Jak umiem zafundować faul, to nie jestem faulowany - nikt nawet nie próbuje.
A to przekłada się na coś jeszcze więcej.
Nie wiem czy ktokolwiek to badał - to tylko moje obserwacje i doświadczenia na własnym przykładzie - moim zdaniem podejście rodzica do kwestii ZA u dziecka jest ogromnie ważne. Jeśli postawa krąży wokół "cóż, tak już mamy, na całe życie, może jakoś da radę w społeczeństwie", to jest słabo. Jak jest bliżej opcji "dobra, jest diagnoza, ale co tam, działamy po swojemu, mało kto ma wiedzieć o co chodzi, nie musi, a my idziemy tylko w kierunku neurotypowym", to po prostu jest neurotypowo.

Wiem, że to opisuję w skrócie, ale nie da się tak zwyczajnie tutaj.
Ważne jednak, by odpowiednią postawę mieć naprawdę. Bo dziecko wyczuwa wątpliwości. Jak się ma przekonanie, to wtedy moc działa.

Marynia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 96


Rejestracja:
14-10-2011 18:10

Dzieci: Syn 17 lat - ZA

Post 19-05-2017 13:01

To prawda.
Gryf44 pisze:"cóż, tak już mamy, na całe życie, może jakoś da radę w społeczeństwie", to jest słabo.
Teraz, gdy to czytam zdałam sobie sprawę, że "przepraszam, że żyję" mojego Asa jest moją winą! Zawsze ugrzeczniona, no bo jakże będę stawiać wymagania światu, skoro mam
t a k i e dziecko!
Dopiero od swojej terapeutki Młody dowiedział się, że może być czasem uszczypliwy, bo taka bywa obrona przed atakami innych. I to było dla niego odkrycie- a dla mnie zdziwienie, że pani terapeutka odważyła się Mu tak powiedzieć! Ale szybko zrozumiałam, że dobrze zrobiła. Cienka jest granica między tym co jeszcze wypada np. broniąc się, a co już jest niefajne. Ale ja poszłam w drugą stronę i pozwalam sobie wchodzić na głowę ... i mój syn też tak długo się waha czy wypada się tak czy inaczej "odgarnąć", że jest postrzegany jako ofiara.. Trochę się to zmienia na szczęście ..

Zwróciliście uwagę na ważną rzecz!

karrrola

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 32


Rejestracja:
18-02-2017 11:31

Dzieci: córka 12 lat ZA

Ja: Ja DDD, mąż ZA

Post 19-05-2017 13:26

Kochani, ale moja dziewczynka wie, że może ... wie, że może się bronić, odgryźć słownie, oddać, jeśli musi, ale ona nie potrafi!
Tłumaczymy, uczymy i nic.

Oboje z mężem jesteśmy asertywni ( ale w dzieciństwie oboje byliśmy bardzo nieśmiali), potrafimy powalczyć o swoje. Mąż czasami jest nawet pyskaty ;) ale przykład póki co nic nie daje - ostatnio córka rozpłakała się z nerwów w samochodzie, jak mąż wykłócał się (grzecznie) z policjantem o mandat :? Zamiast podpatrzeć, że nie trzeba się bać, to wręcz przeciwnie, była mega zestresowana. Co w tej sytuacji robić, jak przykład nic nie daje? W domu pozwalamy jej walczyc o swoje- może pyskować, negocjować, ale na zewnątrz to nie działa. Nawet 4-latek odeśle ją do kąta i ona pójdzie, bo nie potrafi się sprzeciwić. A jak ktoś obcy sie do niej miło odezwie, to sztywnieje i odpowie ewentualnie tak, nie, yhmm...

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 505


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 22-05-2017 08:53

Marynia, tylko nie wiem czy ok jest aż takie podkreślanie swojej winy. I w ogóle ja słowo "wina" raczej wywalam z naszego słownika. Ładujesz w Siebie jakąś winę, to dziecko może robić to samo.

Karrrola: "mąż wykłócał się (grzecznie)". No właśnie.
"Co w tej sytuacji robić, jak przykład nic nie daje?" - właśnie daje! To jest właśnie ten przykład.
Tu właśnie to działa - ten przykład tak daje. Dziecko nie widzi, że można się inaczej wykłócać, widzi tylko wersję "grzecznie".
Może wiedzieć, że istnieje inna wersja, może być niesamowicie wyposażona w teorię, ale widzi tylko tę wersję.
I to ta wersja działa, a nie przekonywanie, zapewnianie, wiedza.

Zacytuję Klasyka: "Bo tłumaczenie nic nie daje. Trzeba pokazać w działaniu, wtedy, kiedy dziecko widzi wtedy ma szansę powtórzyć."

Marynia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 96


Rejestracja:
14-10-2011 18:10

Dzieci: Syn 17 lat - ZA

Post 24-05-2017 08:09

Mam dylemat:
Marynia pisze:Cienka jest granica między tym co jeszcze wypada np. broniąc się, a co już jest niefajne

Ja wiem ( albo mi się zdaje ,że wiem :) ) kiedy się np. zatrzymać, nie powiedzieć za dużo, nie być niekulturalną , gdy muszę się upomnieć o sprawiedliwość dla siebie. Ale AS ? Rozpędzi się, powie za dużo, narobi sobie wrogów..itd Zawsze się boję, że mój syn się nie zorientuje, że przeholował , albo w jego przypadku zorientuje się, ale po fakcie i pogorszy swoją sytuację, będzie mu z tym źle. I chyba właśnie dlatego uczę ( i może inni rodzice też), takiej bardziej zachowawczej postawy. Ale czasem mnie kusi myśl "Co by było, gdyby Młody powiedział dosadnie co sądzi ?" Hmm..
Ale co racja to racja... przykład pociąga.. nie słowo!

karrrola

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 32


Rejestracja:
18-02-2017 11:31

Dzieci: córka 12 lat ZA

Ja: Ja DDD, mąż ZA

Post 25-05-2017 12:41

Właśnie moja córka tego się boi - że odgryzie się tak , że ktoś się obrazi, a wtedy wszyscy obrócą przeciw niej i będzie ofiarą. Zwłaszcza, że w tym wieku dziewczyny są nadwrazliwe. Jako prawie ostatnia w ogonie, nikt jej nie dokucza i ogólnie jest w miarę akceptowana, ale podświadomie chyba zdaje sobie sprawę, że hierarchia raz ustalona bardzo rzadko zmienia się na korzyść ostatniego. I liderzy zazwyczaj bronią tych za nimi ( swojego dworu), nawet jeśli nie mają racji, a potem ofiara złośliwości jednej osoby staje się ofiarą całej grupy. Obserwowała takie zachowania w szkole. Drobiazgi urastały do kilkuletnich wojen. Woli się nie odzywać nawet w zwykłych sytuacjach, np. zaproponować swój pomysł, bo boi się, jak zareagują inni, żeby nie pogorszyć sobie sytuacji (np. z ogona stać się ofiarą).

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 505


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 25-05-2017 13:20

"Zawsze się boję, że mój syn się nie zorientuje, że przeholował , albo w jego przypadku zorientuje się, ale po fakcie i pogorszy swoją sytuację, będzie mu z tym źle" - no i on to czuje. I pewnie tak się dzieje.
Dobrze jest zmienić postawę. Ciężka robota. Ale możliwa.

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 505


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 25-05-2017 13:23

"hierarchia raz ustalona bardzo rzadko zmienia się na korzyść ostatniego" - tak, dopóki ostatni nie chce nic zmieniać.
U nas było tak, że nauczyłem Młodego kilku zachowań. Zmienił coś w sobie. Wykorzystał to raz jak musiał.
To był klasyczny cios w żebra - starcie z chłopakiem wyższym o głowę. Ten chłopak nigdy go już nie zaczepił.
A na dodatek Młody to pamięta, czuje że ma możliwość i... nie podchodzą już do niego tak chętnie.

karrrola

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 32


Rejestracja:
18-02-2017 11:31

Dzieci: córka 12 lat ZA

Ja: Ja DDD, mąż ZA

Post 01-06-2017 19:51

Gryf, ja miałam na myśli hierarchię raczej w sytuacjach bez konfliktu. Tzn. zawsze ktoś jest ostatni, niekoniecznie do bicia - ale ostatni do pary, ostatni jako towarzysz do siedzenia w ławce, ostatni w kolejce do kibelka i takie tam, niepisane, podświadome prawa grupy. Aspi niestety jako ten, który "nie czuje" grupy, bywa ostatni częściej niż neurotypowi.

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 505


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 05-06-2017 06:57

" zawsze ktoś jest ostatni, niekoniecznie do bicia" - jak przychodzi do bicia, to szukają ostatniego.

"niepisane, podświadome prawa grupy" - a skąd wiesz co tam jest podświadomego w grupie? A sprawdziłaś, czy to nie podświadome w Tobie i czy nie przekłada się potem na to co dalej?

mama w pracy

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 89


Rejestracja:
11-05-2016 07:25

Dzieci: Młody 12 lat ZA, Misiek 13 lat "zespół gimbusa" ;)

Post 05-06-2017 08:12

Nie rozumiem po co na siłę wpychać dzieci w wyścig w grupie. Mój młody, jest outsiderem, ale jednocześnie ma szacunek w klasie. Znam również inne dziecko, które jest bardzo zdolne (NT) i nie zależy mu na byciu liderem w grupie. Stanie na uboczu nie zawsze jest złe, sama pamiętam z dzieciństwa, że nie bawiły mnie zbytnio zabawy i zainteresowania moich koleżanek z podstawówki i dzisiaj widzę, że wtedy towarzysko plasowałam się w ogonie, ale to wcale nie powodowało, że byłam nieszczęśliwa.

karrrola

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 32


Rejestracja:
18-02-2017 11:31

Dzieci: córka 12 lat ZA

Ja: Ja DDD, mąż ZA

Post 05-06-2017 20:54

Gryf - podświadome zachowania grupy występują, zarówno bez konfliktu, jak i w konflikcie, zazwyczaj w grupie dziewczyn. Ogólnie wiadomo, że dziewczyny sa inne niż chłopcy, i jak obserwuję, to ich grupy kierują się nieco innymi, bardziej ukrytymi zachowaniami. A juz jak jest konflikt, to zgroza, u nas tak niestety było. (kilkuletnie "wojny"- między dziewczynkami, które tworzyły grupy, mniej więcej od 3 klasy podstawówki, wmieszani rodzice, psychologowie, dyrekcja, klasa podzielona na dwie części o zmiennej wielkości, itp...) to nie moje podswiadome wymysły. Prawa grupy (niepisane, podświadome) działały natychmiast, jak ktoś się wychylił. I dziewczynki sa w tym o wiele gorsze, bo to jest ten wiek, kiedy dziewczyny stają się bardzo perfidne. Chłopcy, nawet neurotypowi, mają trochę inne zachowania/emocje, ogólnie są bardziej prostolinijni i jednoznaczni. Nie o wyścig szczurów mi chodzi, tylko o zwykłe, codzienne relacje w klasie, które w tym wieku między dziewczynami bywają niezwykle trudne. Czasem zazdroszczę rodzicom chłopców ;) Z dziewczynami jest tak, że nagle o coś im chodzi, ale nikt nie wie o co, nawet one same, tworzą się jakies kliki, stronnictwa, po czym może to trwać miesiącami. A dziewczynka Aspi jest w takim stanie rzeczy bezradna. Nie staje po niczyjej stronie, nie jest w stanie rozczytać tych wszystkich niuansów, spojrzeń, ruchów, które sobie dziewczynki przekazują ponad słowami. Co już z założenia stawia Aspinkę w ogonie relacji.

mama w pracy

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 89


Rejestracja:
11-05-2016 07:25

Dzieci: Młody 12 lat ZA, Misiek 13 lat "zespół gimbusa" ;)

Post 06-06-2017 07:18

Z opisu Twojej córki przypominam sobie swoje dzieciństwo. Co do fochów i wiecznych przyjaźni to chyba od wieków nic się nie zmieniło. Czy Twoja córka ma choć jedną bliską koleżankę? Czy ma zainteresowania "wystające" poza grupę? Jeżeli tak to gierkami nastolatek niech przejmują się inni. Doskonale pamiętam sytuacje, gdy w klasie tworzyły się dwie wrogie grupy, a ja byłam pośrodku tzn. nie byłam obrażona ani na jednych, ani na drugich bo nie wiedziałam o co. Byłam ostatnią "łajzą" w klasie (wszyscy mnie tak nazywali, łącznie z nauczycielką w-f), ale jednocześnie miałam wsparcie w domu, swoje zainteresowania i umiejętności o których inne dziewczynki mogły pomarzyć. Jeszcze raz Ci piszę z własnego doświadczenia, to że jak jest się z boku, nie oznacza automatycznie, że jest się nieszczęśliwym. Trzymajcie się, już niedługo wakacje :D

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 505


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 06-06-2017 09:01

Karrrola - no sęk w tym, żeby umieć funkcjonować niezależnie. Jasne, dziewczyny bywają bardziej okrutne (ocenianie, dyskryminacja modowa itp.). Na pewno trudno coś z tym zrobić, dlatego moim zdaniem najlepsze wyjście to zrobić coś ze sobą.
Nie być uzależnionym od akceptacji czy nieakceptacji.
Owszem, to niełatwe.

Działa prawo stada - wybierana jest najsłabsza jednostka i gnojona. Ale jeśli ta jednostka umie na to odpowiedzieć (albo nie odpowiedzieć jeśli trzeba), to daje radę.
Moim zdaniem jeśli zaś rodzic z założenia przyjmuje, że "moje dziecko jest bezradne" - no to jest ono bezradne. Jeśli rodzic nie widzi w dziecku tego że ono da radę, to jak ono ma dać radę?
Może nawet dałoby, tylko jak rodzic tak a nie inaczej zakłada, to... to właśnie to na dziecko działa bardzo mocno.

Nie chcę się wchrzaniać w prywatne - dyskutujemy jednak, to wolę walnąć co myślę. Napisałem "A sprawdziłaś, czy to nie podświadome w Tobie i czy nie przekłada się potem na to co dalej?" - ale może coś w tym jest?

"Ona jest bezradna, ona jest na pewno w ogonie relacji" - no jest, bo Ty masz takie zdanie. U nas działa to tak, że jak ja nie wierzę w Młodego, to Młody w siebie też nie. Nie chodzi o słowa, afirmacje itp., tylko realną wiarę.

Piszesz: "prawa grupy działają, Aspi jest bezradna itd." - no i co? I co można dalej?
A powiedz: "Aspi coś jednak może, tylko co? Na razie nie wiem, ale musi być coś takiego. Dowiem się, ona sama się dowie, poczuje to, będzie zmiana na lepsze". No i tu można dalej.

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 505


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 06-06-2017 09:03

Popieram mamę w pracy - można mieć poczucie, że się jest łajzą w szkole, ale jak się ma wsparcie w domu, to nie ma potwierdzenia o tej łajzowatości, a jest co innego, co można sobie wybrać i takim być.

karrrola

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 32


Rejestracja:
18-02-2017 11:31

Dzieci: córka 12 lat ZA

Ja: Ja DDD, mąż ZA

Post 14-06-2017 16:31

Gryf- idąc Twoim tokiem rozumowania to świat byłby pełen samych liderów ;)

W końcu każdy z nas w siebie wierzy, dopóki otoczenie go nie przepcha i nie da mu do zrozumienia, gdzie jest jego miejsce. W domu moje dziecko ma wsparcie i dostaje informacje, że na wszystko znajdzie się rada. W wielu przypadkach stosuje sie do zaleceń i wychodzi na tym dobrze, ale problemem Aspich jest to, ze nie umieją wyuczonych zachowań przenieść na inne sytuacje niz wyuczone. Przykładowo Aspi uczacy się karate obroni się na sali gimnastycznej a juz na ulicy będzie miał z tym problem. W życiu nie sposób przewidzieć wszystkiego i nauczyć dziecko radzić sobie w kazdej sytuacji. Neurotypowi korzystają ze swojej intuicji, doświadczenia, itd., czyli tych atrybutów , których brakuje aspikom.

Jeszcze wrócę do tej dyskusji, a teraz mam inną PILNĄ prośbę. Muszę dzisiaj podjąć decyzję, czy jechać na turnus rehabilitacyjny. Córka mogłaby tam uczestniczyć w terapii SI, zajęciach indywidualnych i grupowych dla aspików. jednak mam mooocno mieszane uczucia... w czym rzecz: otóż, zauważam od lat, że niektóre powtarzalne dziwne zachowania, manieryzmy, stymulacje, tiki, miny itp. u córki nie biorą się znikąd. Są one pochodną zaobserwowanych u innych gestów, odruchów, fragmentów zachowań, które gdzieś, kiedyś zostały przez córkę świadomie lub podświadomie zauważone i "przetworzone" do własnego użytku. Zazwyczaj są to momenty, które ją: - zdziwiły, - zaskoczyły, - zszokowały, - zainteresowały, - rozśmieszyły.

Żeby to zobrazować, podam przykłady:
1) kilka lat temu zauważyłam, że córka od kilku tygodni całymi dniami nosi dziwnie podniesioną prawą rękę, w dosyć nienaturalnej pozycji. Mijały tygodnie, miesiące, i tak to trwało. Cały czas miałam wrażenie, że skądś znam ten, nazwijmy to "układ" ... aż w końcu olśniło mnie. Do sąsiadów od czasu do czasu przyjeżdżała dziewczynka z niewielkim porażeniem mózgowym, objawiało się własnie tylko w tej podkurczonej rączce. Moją córkę musiało to jakoś zaintrygować i bezwiednie przeniosła to na siebie.
2) od ok 3-4 lat córka szturcha się co jakis czas kilkakrotnie palcem w bok. Robi to, gdy jest czymś zdenerwowana. Okazało się, że dokuczała jej w ten sposób kiedyś koleżanka w pierwszej klasie. Dokuczanie było sporadyczne i mało szkodliwe, zakończyło się szybko, ale córka przejęła to i do teraz dokucza sama sobie.
3) kiedyś przyszedł do nas ktoś, kto chwilowo kulał na jedną nogę. Po ok dwóch tygodniach moje dziecko zaczęło kuleć przez miesiąc, do tego stopnia, ze wylądowaliśmy na ostrym dyżurze. Tak naprawdę do dzisiaj można zauważyć ślad tego "chodu".

Wiem po córce, że Aspi potrafią przejąć fragmenty jakichś zachowań, które wydają im się nietypowe, inne, mogą stać się u nich tikami. Wiem to też po moim mężu. Kilka lat temu rozśmieszyła mnie jego mina, kiedy opowiadał jakiś dowcip, poprosiłam, żeby ją powtórzył. Do dzisiaj zwracając się do mnie, robi tą minę :shock: , a mija już ze 7 lat... Co to ma wspólnego z turnusem? Otóż wiedząc o tej skłonności do naśladowania, starałam się unikać wdrożania dziecka w grupy, które mogą ją do tego stymulować, dlatego nawet nie rozważałam wysyłania dziecka do szkół zajmujących się np. zespołem Aspergera. W ośrodku w grupie córka będzie teraz obserwować dzieci z różnymi problemami zdrowotnymi, porażeniami, zespołami, itp. Trochę się obawiam, czy będąc zaciekawiona nowymi znajomymi, nie nabędzie nowych tików i autostymulacji... żeby to chciało działać w odniesieniu do zwyczajnych czynności, które robi większość, np. mówienia "dzień dobry " przy wejściu w drzwi, to bym była szczęśliwa, niestety naśladuje bezwiednie tylko jakieś szczególnie indywidualne i charakterystyczne fragmenty motoryki innych. Co radzicie?

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13259


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 16-06-2017 10:51

Dziecko nie uniknie kontaktów z "dziwnymi" ludźmi. Spotka na ulicy garbatego i będzie problem.
Nadmiernie chroniąc je niespecjalnie mu pomożemy. Raczej dziecko powinno otwierać się na świat.
Natomiast, jeżeli obóz będzie fachowo prowadzony, może mu pomóc radzić sobie z takim naśladownictwem i natręctwami.

Marynia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 96


Rejestracja:
14-10-2011 18:10

Dzieci: Syn 17 lat - ZA

Post 18-06-2017 14:12

karrrolo :) Pewnie decyzja w sprawie wyjazdu już zapadła.. Napisz co zdecydowaliście :)
Gdybym ja miała możliwość wysłania syna na fachowy turnus to bym się nie wahała. Niestety nie mam takiej możliwości. Za to syn sam zdecydował, że chce pojechać na rekolekcje oazowe- tydzień w nowym miejscu z całkiem nieznanymi sobie osobami- bez rodziców co oczywiste. Po raz pierwszy w swoim 17-to letnim życiu. A tam samoobsługa- w kuchni, na stołówce- i ogólnie samodzielność wszelaka. Pragnął tego bardzo, ma ogromną nadzieję, że pozna tam przyjaciół, albo choćby kolegów, którzy go zaakceptują, a czy tak będzie?? Okaże się...
A ja mam prośbę: czy ktoś był może w podobnej sytuacji? czy może coś istotnego ( ponad to co oczywiste) trzeba zawczasu z Asem przedyskutować i co ewentualnie myśleć i odpowiadać w razie jakichś smutnych, zrozpaczonych telefonów od dziecka? Nie śmiejcie się proszę, ale muszę się jakoś sama na tą rozłąkę przygotować i uzbroić psychicznie na wypadek, gdyby młody dzwonił i jęczał do słuchawki ( a On to potrafi, oj potrafi! ) Bardzo proszę o radę...

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13259


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 18-06-2017 20:43

Ja wysyłałem swoich od najwcześniejszych lat, obozy zuchowe, harcerskie, kolonie.
Nie przyszło mi do głowy, żeby ich jakoś przygotowywać, bo o zaburzeniach do wiedziałem się dużo później.

Jak młodzieniec zacznie jęczeć należy odłożyć słuchawkę. Ostatecznie ma 17 lat, czas się usamodzielniać.
Inaczej na zawsze zostanie przy mamusi.
No chyba, że chcesz mieć pasożyta na łonie do końca dni Twoich, wtedy przyjmij radośnie jęczącego niedołęgę i pogłaszcz po główce.

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 505


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 19-06-2017 07:06

karrrola
" każdy z nas w siebie wierzy, dopóki otoczenie go nie przepcha " - figa z makiem. To co to za wiara w siebie, którą rozwala otoczenie albo ktoś, kto się przepycha?
Wiara w siebie niezależnie od warunków - to zapewnia praktycznie wszystko.

Długi weekend był słaby, Młody jakiś zdekoncentrowany, ja stawałem na głowie, żeby go przywrócić do rzeczywistości i odpuściłem. Dostanie kopa, to się obudzi i da radę. Nie uchronię go przed wszystkim, sam się uchroni.

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 505


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 19-06-2017 07:11

Łapa w ogień, ale: moim zdaniem jakoś za dużo kobiecego wychowania obecnie. Chcecie dobrze, no to wiadome, ale pojawiają się pytania typu "czy to czasem nie jest chęć pozostawienia dziecka jak najdłużej przy sobie?" albo inne.
Młody spytał mnie ostatnio (bo idzie do średniej szkoły) "to ty chcesz, żebym cię opuścił?". "No tak, odpowiedziałem. Będzie smutno i przykro ale z drugiej strony radośnie, bo idziesz w świat. Tak ma być".

Też się boję itp., też mam wątpliwości "czy to już teraz?", ale to się po prostu okaże. Będzie dobrze cokolwiek będzie.

Marynia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 96


Rejestracja:
14-10-2011 18:10

Dzieci: Syn 17 lat - ZA

Post 19-06-2017 07:36

Dziękuję za odpowiedzi :) Oczywiście, że chcę by syn się usamodzielniał. Chciał jechać- jedzie! Zanim podjął decyzję mówiliśmy mu z czym się wiąże taki wyjazd, twierdzi, że zrozumiał i nadal bardzo chce pobyć bez rodziców za to z rówieśnikami !
Dreptaku! umocniłeś minie słowami "odłóż słuchawkę", gdyby narzekał. :) Ty się na tym znasz i wiesz co mówisz.
Głowy mu tam nie urwą, a nowych doświadczeń nabierze z pewnością. Dziękuję!

mama w pracy

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 89


Rejestracja:
11-05-2016 07:25

Dzieci: Młody 12 lat ZA, Misiek 13 lat "zespół gimbusa" ;)

Post 19-06-2017 09:23

Maryniu, Karollo i inni których dzieci mają możliwość i chęci wyjechania gdzieś na wakacje bardzo Wam zazdroszczę. My jak zwykle całe dwa miesiące w jednym pokoju, może poza małym weekendowym wypadem. Nawet chciałam coś zorganizować w tym roku, ale Młody oprotestował wszystko, łącznie z półkoloniami w pobliskim miasteczku. :(

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13259


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 19-06-2017 12:02

Chciałbym Was uczulić.
Dla aspiego świat jest trudny i niezrozumiały a rówieśnicy nieprzewidywalni. Jeżeli czasem nie zmusimy dziecięcia do samodzielności skończy się życiem na koszt rodziców po wsze czasy.
Jeżeli dziecię ma możliwość ucieczki z trudnej sytuacji pod skrzydełka mamusi to ucieknie, nie przyjdzie mu do głowy, żeby powalczyć. A potem przeniesie ten schemat na wszelkie aktywności - nie będę się starał, po co? Mamusia ugłaszcze i utuli, da papu, upierze. To ja sobie usiądę do komputera i pogram. I mamy życiowego nieudacznika.

Jak mi ktoś przyprowadza takiego dwudziestolatka to mogę jedynie rozłożyć ręce i skierować na leczenie odwykowe od komputera w zakładzie zamkniętym. Tylko jakoś nikt się nie chce na to zdecydować.

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 505


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 20-06-2017 15:45

Ale to fakt, że kwestie wychowawcze powiązane są z ZA.
Chociaż czy powinny? Jak tam nie patrzę na ZA w takich sprawach, Młody się wścieka, nie musi wyjść na moje ani na jego, ścieramy się ostro, ale jest to prawdziwe przynajmniej.

Wybrał szkołę z internatem. Jeszcze w sumie nie jest pewne, bo dopiero papiery w drodze, ale mam nadzieję że to wyjdzie.
On wie, że bardzo wspieram ten pomysł, ale wybór jest jego. Ma być jego. Nawet walnąłem podpuchę "a co by było gdybym ja nie chciał, żebyś tam poszedł?" "I tak bym tak poszedł"
Powiedziałem mu, że w razie czego mogę tam dojechać jakby co, ale wiem, że nie będzie potrzeby, bo da radę.

No i wraca jak bumerang "nienawidzę jak mówisz do mnie, że mam próbować". A ja mówię - "Twój biznes, ja za Ciebie nic nie chcę robić". Ale trudno się czasem powstrzymać.
I pięknie zagrywa na różne sposoby, żeby za niego robić...

karrrola

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 32


Rejestracja:
18-02-2017 11:31

Dzieci: córka 12 lat ZA

Ja: Ja DDD, mąż ZA

Post 21-06-2017 19:03

Córka jest już na turnusie. Chociaż turnus to dużo powiedziane - tam jednak nie ma dzieci w jej wieku. W praktyce więc terapię i zabiegi ma indywidualne :?

karrrola

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 32


Rejestracja:
18-02-2017 11:31

Dzieci: córka 12 lat ZA

Ja: Ja DDD, mąż ZA

Post 08-07-2017 13:22

Córka była dwa tygodnie. Zajęć w grupach, na kórych nam najbardziej zależało ,nie było, bo nie było grup, żadnych dzieci w jej wieku i ogólnie mało dzieci, z rózym schorzeniami. Było sporo zabiegów, nawet 6 dziennie, niestety utkane między 8-15, ale takie gonienie z zabiegu na zabieg w przypadku dziecka z ZA się nie sprawdza, opuściła dużo zabiegów, poza tym praktycznie nie starczało czasu na śniadanie czy obiad, zważywszy, że w środku tych zajęć był basen, a więc suszenie, przebieranie, itp. a obiad tylko do 15.30. Był z nią dziadek na turnusie. Turnus drogi, jak nfz nie pokrywa, to trzeba wyłożyć ok. 6 tysięcy. Pytanie, czy było warto, czy zauważamy zmiany na lepsze, pozostanie bez odpowiedzi, bo tak naprawdę trudno powiedzieć, ale gdyby nie ta cena, to raczej na plus ;)

Mam pytanie z innej beczki. Czy dziecko z ZA, zwłaszcza jedynak, bardzo przeżyje zmianę miejsca zamieszkania? Zmiana miejsca zamiezkania wiąże się z tym, że ludzie, których zna, zostaną daleko, nie będzie się miała z kim spotykać.

Mieliśmy już dawno wyjechać do Stanów, dla nas byłoby to lepiej finansowo, i w ogóle, córka miałaby terapię, ( ja mam obywatelstwo, urodziłam się tam, ale wyjechałam jako kilkulatek) tylko nie wiem, czy nie zrobimy jej krzywdy? straciłaby mozliwość spotykania wszystkich, z którymi ma jakieś bliższe relacje. Nie znałaby nikogo. Nowa szkoła, nowe życie ... Niestety Polskę moglibyśmy odwiedzać tylko raz w roku, o ile finanse by pozwoliły, bo to dosyć daleko, samolotem minimum 10 godzin. Chciałabym posłuchac Waszej opinii, szczególnie rodziców jedynaków ( gdyby córka przynajmniej miała rodzeństwo, wyjechalibyśmy bez skrupółow), co zrobilibyście na moim miejscu? Dodam, że nie mamy tam rodziny, jest ewentualnie kilkoro znajomych, ale z dorosłymi dziećmi.

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 505


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 13-07-2017 12:24

Bardzo dużo rozważasz, Karrrola.
I jakoś niewiele Twojego w tym zdania.
Jakbym był Twoim dzieckiem, to bym się czuł strasznie niepewnie w takiej sytuacji, a może w ogóle.
O wiele bardziej niepewnie niż wyjeżdżając do Stanów z mamą, która ma swoje zdanie.

Generalnie jakbym był takim dzieckiem, chciałbym jechać na turnus sam, bez dziadka, a Polskę (gdzie nie ma kumpli) zostawiłbym bez żalu z nadzieją, że mam przed sobą nową przygodę.
Chyba, żeby mnie mama straszyła np. swoją niepewną postawą.

Pozdrawiam!

Marynia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 96


Rejestracja:
14-10-2011 18:10

Dzieci: Syn 17 lat - ZA

Post 13-07-2017 18:50

Mój syn wrócił z rekolekcji szczęśliwy! Powiedział, że to była integracja "przez duże "I" :) " Dał radę, bo był po prostu zaakceptowany. Zobaczymy, czy uda Mu się utrzymać jakąś nawiązaną tam relację. Mówi, że chciałby, ale nie ma w tym doświadczeń, więc musi próbować tak jak potrafi...
Ja przeżyłam w związku z Jego wyjazdem atak paniki, ale przetrwałam i to mnie też czegoś nauczyło...

Karollo, nie wiem co Ci radzić... Czy córka zna język ? Czy rozmawiałaś z Nią o możliwości zmiany miejsca zamieszkania i wszystkim co się z tym wiąże?

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 505


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 14-07-2017 06:53

Ładnie, Marynia. Gratulacje.

A co do doradzania - chyba to nie tak tutaj. Nie ma potrzeby raczej.

karrrola

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 32


Rejestracja:
18-02-2017 11:31

Dzieci: córka 12 lat ZA

Ja: Ja DDD, mąż ZA

Post 30-09-2017 10:27

Moje dziecko w nowym miejscu, inne otoczenie, nikt nie wie (podobnie jak Gryf, postanowiliśmy nie zaznajamiać nikogo z diagnozą). Na razie nie ma przyjaciół, ale szczęśliwe. Nie wiem, co będzie z czasem ;) bo jak się czyta doświadczenia samych aspich, to różne scenariusze możnaby tworzyć ;) http://kociswiatasd.blox.pl/2016/08/JAK ... LUDZI.html
Fajnie, że niektórzy aspi sami podchodza do siebie z przymrużeniem oka.

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 505


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 02-10-2017 09:11

O, ciekawe!
U nas z przyjaciółmi to niewiadoma. Są koledzy i koleżanki - z którymi się biega, gra w piłkę, dziewczyny się podrywa itp.
I nikt nie wie o diagnozie.
O przyjaźni na razie nie było.

A Koci Świat uwielbiam - ona przerasta mnie i nie rozumiem wszystkiego co przeżywa, ale to świetny "przekaźnik".

tama

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 180


Rejestracja:
19-01-2008 18:23

Lokalizacja: Kraków

Post 03-10-2017 21:57

Syn w wieku 22 lata sam wiąże sznurowadła, ale i tak zaraz mu się rozwiązują. Jak dla mnie sporo manualnych spraw leży. Np. Okno które ja umyję za 20 minut (dorabiałam jako sprzątaczka) on myje 2 godziny. Chirurgiem nie zostanie :)
syn już studiuje rocznik 95; dysgrafia, dyslekcja stwierdzone, ADHD niestwierdzono, ale ma wszelkie objawy

karrrola

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 32


Rejestracja:
18-02-2017 11:31

Dzieci: córka 12 lat ZA

Ja: Ja DDD, mąż ZA

Post 04-10-2017 00:40

Właśnie, jeśli chodzi o manualne sprawy, to mam takie spostrzeżenia, że Aspi potrafią się wyspecjalizować w niektórych sprawach, a inne , czasem znacznie prostsze dla nas, chyba są trudniejsze dla nich. Moja np. cudownie i szybko rysuje, ale pisze jak kura pazurem. Wiązanie sznurowadeł przegra z przedszkolakiem, na różnego rodzaju nartach, łyżwach, rolkach itp. nauczyła się jeżdzić, ale to wszystko nie jest takie ,wiecie, płynne, tylko sztywniejsze i wolniejsze niż u innych, powiedziałabym asekuracyjne, tak jakby ogarnęła pdstawowy poziom i dalej ani rusz.

Zespół A chyba z tego co mi wiadomo z przeczytanych badań, jest mocno genetyczny. Zastanawialiście się czasem, czy jako rodzice nie macie jakichś objawów u siebie? Ja jako dziecko i przez długi czas, do ponad 30-tki byłam nieśmiała i unikałam patrzenia w oczy, średnio lubię dotyk, i w zasadzie trudno mi utrzymać kontakt ze znajomymi ( bo przyjaciół to mam na odległość i chyba tak wolę, spotykamy się parę razy w roku), tak jakby nie chce mi się, nudzi mnie to, sama nie wiem... bo jak już w końcu się przemogę i kogoś zaproszę, albo gdzieś pójdę, to jest fajnie. Manualnie natomiast było zawsze ok, tzn. żadnej sztywności, sprawność małpy i sport/wysiłek lubiłam, teraz trochę leniwsza jestem ;)

Ostatnie doniesienia o terapiach to komórki macierzyste. Robią dożylnie dzieciom chyba w Szwajcarii, na Ukrainie (tam bym się bała jednak) Ja mam przechowywaną krew pępowinową córki, czasem kusi mnie, by spróbować, ale może lepiej poczekać, aż to będzie bardziej sprawdzone.

Do Kociego świata wracam, jak tylko mam czas. Jak na Aspi, dziewczyna jest niezłą obserwatorką świata zewnętrznego i analizatorką uczuć :) Jej spostrzeżenia o neurotypowych są czasem powalające :D

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13259


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 04-10-2017 07:02

Z terapią komórkami macierzystymi bym uważał. Jak na razie nie ma żadnych doniesień naukowych, że to cokolwiek pomaga. Na razie jest to tylko marketing. Natomiast są poważne podejrzenia, że te komórki rakowacieją.
A co do genetyczności to sprawa oczywista, ja mam ADHD, mój ojciec i moje dzieci są oryginalne.

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 505


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 04-10-2017 08:46

U nas jest tak: jak jestem przy młodym, próbuje mnie wykorzystać i nie umie zapiać guzika.
Jak ma 3 minuty do apelu, ubiera koszulę i krawat szybciej niż ja.

Moja wersja: ZA to ZA, ok, ale jak trzeba, jak jest zdany na siebie, to palce działają jak należy.
Mam wrażenie, że to przy mnie uruchamia się więcej tego, co zostało nazwane ZA. Bardzo to w niego włożono i to się ożywia.

Łapię za słowa (ale tu są tylko słowa) - mam też wrażenie, że dzielimy świat na ZA i neurotypowych (Czy Koci Świat to oddziela? Może tak, ale pytanie czy tego nie musiała przyjąć, bo w takiej postaci to funkcjonuje, w postaci podziału), na tych co mają wewnętrzny i tych z zewnętrznego.
Ja nie dzielę, jesteśmy w tym samym świecie i tak samo zapinamy guziki - czyli różnie: jeden wolniej a drugi szybciej. Zależy od sytuacji.

karrrola

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 32


Rejestracja:
18-02-2017 11:31

Dzieci: córka 12 lat ZA

Ja: Ja DDD, mąż ZA

Post 11-10-2017 21:22

Gryf, to może Twój syn ma faktycznie mniej ZA i potrafi się zmobilizować - palce działają... albo powoli "wyrasta", bo większość ZA z czasem radzi sobie coraz lepiej. Np. mój mąż AS, który jako dziecko pomimo niezłych warunków fizycznych był dosyć gapowaty, fajtłapowaty, powolny i ogólnie żadnym orłem w sporcie nie był, np. kozła w życiu nie przeskoczył (niezła sekwencja czynności tu jest ;) dzisiaj motorycznie radzi sobie bardzo dobrze, jest super szybki i żadnej niezborności, niezgrabności po nim nie widać. Czyli "wyrósł" z co bardziej widocznych asowskich cech motoryki, pozostały tiki, autostymulacje i drobiazgi dostrzegalne dla znających się na rzeczy.

Co do tego, że przy Tobie... hmm, ja miałam coś takiego i mam nadal w obecności mojej matki- jak ona wchodzi do domu, mnie siły opadają, energia idzie w dół, siadam i nie mam siły ani ochoty się ruszyć, a nawet jak się ruszę, to nic nie potrafię, wszystko mi leci z rąk. W dzieciństwie było cały czas: " nie biegaj, sieddż spokojnie, cicho, idż poczytaj, daj mi spokój ..." zakodowało się i tyle.

Nie stosuję powyższych schematów do córki i bardzo tego pilnuję, więc ona jednak po prostu nie potrafi mieć sprawniejszych palców, Od malej ma motorykę trudną, czyli wyćwiczone rzeczy większe i prostsze ok, ale te precyzyjniejsze,albo podglądnięcie, jak ktoś coś robi i naśladowanie prawie niemożliwe. Nawet jak sytuacja jest podbramkowa, sekwencje czynności najwyżej 2-3 po sobie, z większą ilością to już problem, na ogół podobna sytuacja jak z krawatem skończyłaby się ogromnym stresem i płaczem, czy ja jestem czy mnie nie ma. Przykładowo kwestia sznurowadeł się rozwija w dobrym kierunku. Niektóre rzeczy, te co bardziej powtarzalne, można wyćwiczyć, ale chyba As musi do nich sam dojrzeć.
PoprzedniaNastępna

Wróć do Dziecko z Zespołem Aspergera



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.