Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Literatura dla rozwojowców. Jak przeskoczyć ADHD

Moderator: Moderatorzy

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 24-10-2007 09:23

Literatura dla rozwojowców. Jak przeskoczyć ADHD

witam, jak juz ktos sie przestal uzalac nad soba i swoim adhd, to polecam bardzo rozwojowe ksiazeczki.
-dla odreagowania wzorcow DDA: Robin Norwood "Kobiety, kotre kochaja za bardzo"
-dla odreagowania toksycznego dziecinstwa i zlych przekonan na wlasny temat: Robert Krakowiak "Dzieci regresji. Terapia dziecinstwa"
-dla podniesienia samooceny (bardzo wazna pozycja dla adhd): Nathaniel Branden "6 filarow poczucia wlasnej wartosci"
-dla odkrycia wlasnych talentow i znalezienia pracy zycia: Sanaya Roman i Dune Packer "Tworzenie pieniedzy. klucze do obfitosci"

bardzo, bardzo pomocne lekturki na poczatek. lzy same sie leje strumineiami, kiedy sie odkrywa w sobie rozne ograniczenia. co zostaje z ciebie, kiedy juz odrzucisz wszystkie obciazenia zdobyte do tej pory? czysta, radosna, poukladana istota, cieszaca sie zyciem i soba. cudownie jest znalezc swoje miejsce w zyciu :) przekonajcie sie sami ;)
w miare, jak doczytam inne, to polece tez :)

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 28-10-2007 15:29

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 28-10-2007 17:34

Wow!
Verowa!
Świetnie, że znów jesteś :)

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 31-10-2007 12:31

Verowa, dziękuję Ci, że poruszyłaś ten temat, mnie również wydaje się on bardzo ważny.

Ta książka:
"Wychowanie do szczęścia" Majewska - Opiełka Iwona(Link prowadzi do opisu tej książki na naszym forum)
wbrew pozorom jest również o samorozwoju. I jest w niej polecanych przez autorkę kilka innych pozycji, które dotyczą tego tematu, jak książka do mnie wróci to przepiszę te lektury.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 18-11-2007 22:38

zonadreptaka pisze:Wow!
Verowa!
Świetnie, że znów jesteś :)

pozdrawiam wszystkich serdecznie, ale nie ma mnie ;)
wpadne czasem, jak bede miec cos do powiedzenia
usciski i powodzenia we wlasnej drodze rozwoju!
z adhd da sie zyc i to calkiem szczesliwie :)

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 04-12-2007 10:48

Dosia pisze: I jest w niej polecanych przez autorkę kilka innych pozycji, które dotyczą tego tematu, jak książka do mnie wróci to przepiszę te lektury.

No to przepisuję:
1. Sarah Ban Breathnach, Ścieżka prostej obfitości - dla kobiet
2. Stephen R.Covey, 7 nawyków skutecznego działania - dla wszystkich
3. Sean Covey, 7 nawyków skutecznego nastolatka - dla nastolatków
4. Ewa Foley, Zakochaj się w życiu - dla wszystkich
5. Shakti Gawain, Wizualizacja - dla wszystkich
6. Susan Jeffers, Mężczyźni też chcą być kochani - dla kobiet
7. Susan Jeffers, Pomimo lęku - dla kobiet
8. Pat Mesiti, Zbudź się do marzeń - dla wszystkich, także dla młodzieży
9. Tadeusz Niwiński, Ja - dla wszystkich
10. Tadeusz Niwiński, My - dla wszystkich
11. Marianne Williamson, Wartość kobiety - dla kobiet
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 02-01-2008 11:47

Edward Hallowell
(tak, tak, ten sam Hallowell!)

"Miej odwagę wybaczyć"

Nie tylko dla ADHDowców.

anka-niko

Awatar użytkownika

Wsparcie i Łowca Talentów

Posty: 8543


Rejestracja:
27-04-2008 16:50

Lokalizacja: warszawa, Żoliborz

Dzieci: młody dorosły z ADHD (wbrew pozorom)

Ja: takie sobie coś ;)

Post 16-01-2009 09:18

Za kilka dni trafi do księgarń:
George Prigatano
Rehabilitacja neuropsychologiczna

Książka skierowana głównie do studentów i wykładowców psychologii klinicznej oraz neuropsychologii oraz psychologów-praktyków

http://ksiegarnia.pwn.pl/produkt/7148/r ... tegoria=73
Obrazek
mama super syna - KĄT-owicza z ADHD, dysgrafią... i pasją

Jerzy Liebiert
Uczyniwszy na wieki wybór// w każdej chwili wybierać muszę... Jeździec

Uczę się ciebie człowieku.//Powoli się uczę, powoli.//Od tego uczenia trudnego//Raduje się serce i boli. *** (Uczę się ciebie, człowieku...)

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 06-11-2010 19:12

Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 12-02-2012 19:55

Właśnie skończyłam czytać i gorąco polecam:

ELIZABETH GILBERT: "JEDZ, MÓDL SIĘ KOCHAJ"

Dla mnie jest to świetna książka o samorozwoju i leczeniu depresji - ale taka nietypowa, bo napisana z ogromnym poczuciem humoru i dystansem do siebie. Książka którą można by również nazwać "podróżnicza", ponieważ właściwie jest książką o rocznej podróży autorki. Czyta się ją lekko, chociaż przekazywane treści są głębokie i wartościowe.

Dla mnie rewelacja. :OK:

Zacytuję Wam dwa fragmenty:

Skąd bierze się u autorki pomysł na roczną podróż: ;)
Kiedy więc starzec sam zwrócił się do mnie i zapytał, czego bym chciała, wydobyłam z siebie inne, prawdziwsze słowa.
- Chcę doświadczyć trwałego przeżywania Boga - powiedziałam. - Czasami mam wrażenie, że rozumiem, w czym się wyraża boskość tego świata, ale po chwili to mi umyka, bo rozpraszają mnie małe pragnienia i lęki. Chcę być z Bogiem cały czas. Ale nie pragnę zostać mniszką ani zrezygnować całkowicie z ziemskich przyjemności. Raczej chciałabym wiedzieć, jak żyć w tym świecie i cieszyć się nim, a jednocześnie móc poświęcić się Bogu.
Ketut stwierdził, że może odpowiedzieć za pomocą rysunku. Pokazał mi, co narysował kiedyś podczas medytacji. Była to bezpłciowa ludzka postać stojąca z rękami złożonymi jak do modlitwy. Miała cztery nogi, tam zaś, gdzie powinna być głowa, widniała plątanina paproci i kwiatów. Na sercu postać nosiła małą, uśmiechniętą twarzyczkę.
- Żeby odnaleźć równowagę, na której ci zależy - mówił Ketut za pośrednictwem tłumacza - musisz być właśnie tym. Musisz stać mocno na ziemi, jakbyś miała cztery nogi, a nie dwie. Dzięki temu wytrzymasz na tym świecie. Musisz jednak przestać patrzeć na niego za pośrednictwem głowy. Zamiast tego musisz patrzeć sercem. W ten sposób poznasz Boga.
Potem zapytał, czy może poczytać mi z ręki. Podałam mu lewą, a on zaczął składać mnie w całość tak gładko, jakbym była trzyczęściową układanką.
- Jeździsz po świecie - rozpoczął.
Pomyślałam, że to dość oczywiste, zważywszy na fakt, że byłam właśnie w Indonezji, ale się nie odezwałam...
- Masz więcej szczęścia niż inni, których poznałem. Będziesz żyła długo, miała wielu przyjaciół, wiele doświadczeń. Zobaczysz cały świat. Masz tylko jeden problem w życiu. Za dużo się martwisz. Podchodzisz do wszystkiego zbyt emocjonalnie, zbyt nerwowo. Jeśli ci obiecam, że nie będziesz miała w życiu powodu do zmartwień, to mi uwierzysz?
Skinęłam głową, ani trochę nie wierząc.
- Twoja praca ma charakter twórczy - ciągnął - to coś takiego jak praca artysty, i dostajesz za nią dobrą zapłatę. Zawsze będziesz dostawała dużo pieniędzy za to, co robisz. Jeśli chodzi o pieniądze, to jesteś szczodra, może za szczodra. I jeszcze jedno. Raz w życiu stracisz wszystkie pieniądze. Wydaje mi się, że niedługo.
- Chyba za jakieś sześć do dziesięciu miesięcy - przytaknęłam, myśląc o rozwodzie.
Ketut skinął głową, jakby chciał powiedzieć: Taa, to by się z grubsza zgadzało.
- Ale się nie przejmuj - mówił. - Jak stracisz te pieniądze, to niemal natychmiast je odzyskasz. Od razu ci się poprawi. Dwukrotnie w życiu będziesz mężatką. Jedno małżeństwo będzie krótkie, drugie długie. I będziesz miała dwoje dzieci...
Czekałam, aż powie: „jedno krótkie, drugie długie”, ale on nagle zamilkł i ze zmarszczonymi brwiami wpatrywał się w moją dłoń.
- Dziwne... - mruknął, co jest słowem, którego wolałabyś nie słyszeć ani od wróżącego ci z ręki, ani od dentysty. Poprosił, żebym przesunęła się bezpośrednio pod wiszącą żarówkę, by mógł lepiej widzieć.
- Pomyliłem się - oświadczył. - Będziesz miała tylko jedno dziecko. Późno, córeczkę. Może. Jeśli się zdecydujesz... ale jest coś jeszcze. - Zmarszczył brwi, po czym podniósł wzrok, nagle całkowicie pewny. - Pewnego dnia, niedługo, wrócisz na Bali. Musisz tu wrócić. Zostaniesz jakieś trzy, może cztery miesiące. Zaprzyjaźnisz się ze mną. Może zamieszkasz tutaj z moją rodziną. Będę mógł z tobą ćwiczyć angielski. Nigdy nie miałem nikogo, z kim mógłbym poćwiczyć. Wydaje mi się, że ze słowami czujesz się swobodnie. Chyba ta twoja twórcza praca ma coś wspólnego ze słowami, zgadza się?
- Tak! - przyznałam. - Jestem pisarką. Piszę książki!
- Jesteś pisarką z Nowego Jorku - oświadczył, potwierdzając moje słowa. - Wrócisz więc na Bali, będziesz tu mieszkać i uczyć mnie angielskiego. A ja nauczę cię wszystkiego, co wiem.
Potem wstał i otrzepał dłonie, jakby chciał powiedzieć: Zatem sprawa jest załatwiona.
- Skoro mówisz to poważnie, nauczycielu, to ja też traktuję to poważnie.
Obdarzył mnie promiennym, bezzębnym uśmiechem.
- Nie zwlekaj, będę czekał - powiedział.

Jeśli indonezyjski szaman w dziewiątym pokoleniu mówi mi, że moim przeznaczeniem jest przeprowadzka na Bali i zamieszkanie u niego na cztery miesiące, robię wszystko, żeby doprowadzić to do skutku - do takich właśnie osób należę. I w taki właśnie sposób cały ten mój pomysł o rocznej podróży zaczął się krystalizować. Koniecznie musiałam wrócić do Indonezji, tym razem na własny koszt. To było oczywiste. Choć nie potrafiłam jeszcze wymyślić, jak miałabym tego dokonać, zważywszy na panujący w moim życiu zamęt.


Fragment o depresji:
Kiedy rozpadło się moje małżeństwo i kiedy rozwijał się mój dramat z Davidem, zaczęłam mieć wszystkie objawy ciężkiej depresji - bezsenność, utrata apetytu i libido, wybuchy niekontrolowanego płaczu, przewlekłe bóle krzyża i żołądka, poczucie obcości i braku nadziei, trudności z koncentrowaniem się na pracy, niezdolność do złości, nawet kiedy republikanom udało się psim swędem wygrać wybory prezydenckie... i tak dalej, i tak dalej.
Kiedy człowiek zagubi się w takim gąszczu, czasami zajmuje mu dłuższą chwilę, nim uświadomi sobie, że się zgubił. Bardzo długo jesteśmy przekonani, że zboczyliśmy ze ścieżki tylko odrobinę, że już lada moment znajdziemy się z powrotem na szlaku. A potem przychodzi jedna noc za drugą i nadal nie mamy pojęcia, gdzie się znajdujemy, i wreszcie musimy przyznać, że tak daleko odeszliśmy od ścieżki, że już nawet nie wiemy, po której stronie wschodzi słońce.
Walczyłam z depresją, jakby to była walka mojego życia; i tak w istocie było. Stałam się badaczką własnych depresyjnych doświadczeń, próbowałam rozwikłać przyczyny. Co jest źródłem tej czarnej rozpaczy? Czy jest ono natury psychicznej? (Wina mamy i taty?) Czy jest czymś przemijającym, „złym okresem” w moim życiu? (Kiedy skończy się rozwód, to czy wraz z nim skończy się depresja?) Czy ma podłoże genetyczne? (Melancholia, przeróżnie nazywana, przez całe pokolenia dotykała moją rodzinę, razem ze swoim smętnym partnerem, alkoholizmem.) Czy to sprawa kulturowa? (Pokłosie prób odnalezienia równowagi w tym coraz bardziej stresującym i alienującym środowisku wielkomiejskim przez postfeministyczną, amerykańską, robiącą karierę zawodową dziewczynę? Czy jest to kwestia astrologiczna? (Taki ze mnie smętek, ponieważ jestem drażliwym Rakiem, którego wszystkimi ważnymi poczynaniami rządzą niezrównoważone Bliźnięta.) A może artystyczna? (Czy nie jest tak, że ludzie twórczy zawsze cierpią z powodu depresji, ponieważ są tak nadzwyczajnie wrażliwi i wyjątkowi?) Czy ewolucyjna? (Noszę w sobie resztki strachu, jaki towarzyszył mojemu gatunkowi przez tysiące lat walki o przetrwanie w tym brutalnym świecie?) Czy wiąże się z karmą? (Te napady przygnębiającego smutku są konsekwencją złego zachowania w poprzednich wcieleniach, ostatnią przeszkodą na drodze do całkowitej wolności?) Z hormonami? Dietą? Filozofią? Ma charakter sezonowy? Środowiskowy? Czy to przejaw powszechnej tęsknoty za Bogiem? Czy wynika z zachwiania równowagi chemicznej? Czy też po prostu ktoś powinien mnie przelecieć?
Jaka ogromna liczba czynników składa się na jedną ludzką istotę! Na jak wielu poziomach działamy i jak przemożny wpływ wywiera na nas nasz mózg, nasze ciało, historia, rodzina, nasze miasto, dusza i nasze lunche! Zaczęłam odnosić wrażenie, że moja depresja może być jakimś nieustannie zmieniającym się zbiorem tych wszystkich czynników i że prawdopodobnie zawiera jeszcze coś, czego nie potrafię nazwać ani nawet sobie wyobrazić. Czekała mnie zatem walka na każdym poziomie. Kupowałam wszystkie te samouczki o żenujących tytułach (zawsze pamiętając obłożyć je w najnowszy numer „Hustlera”, żeby nieznajomi nie widzieli, co czytam). Zaczęłam korzystać z profesjonalnej pomocy terapeutki, która była równie miła jak wnikliwa. Modliłam się niczym nowicjuszka w zakonie. Przestałam jeść mięso (przynajmniej na jakiś czas) po tym, jak ktoś mi powiedział, że jem „ten strach, jaki zwierzę odczuwa w momencie śmierci”. Jakiś postrzelony newage'owy masażysta powiedział mi, że powinnam nosić pomarańczowe majtki, żeby przywrócić równowagę swoim seksualnym czakrom i co?... zrobiłam to. Wypiłam tyle cholernej herbatki z dziurawca, że starczyłoby do rozweselenia całego gułagu, u mnie bez widocznego rezultatu. Ćwiczyłam. Wystawiałam się na wpływ krzepiących dzieł sztuki, odgradzałam od smutnych filmów, książek i piosenek (gdyby ktoś w jedynym zdaniu wymienił takie słowa, jak Leonard i Cohen, wyszłabym z pokoju).
Bardzo starałam się zapanować nad płaczem. Pamiętam, jak pewnej nocy, zwinięta w kłębek w tym samym rogu tej samej starej kanapy, znowu zalewając się łzami pod wpływem tych samych co zawsze żałosnych myśli, spytałam samą siebie: „Czy jest w tej sytuacji coś, co mogłabyś zmienić, Liz?” Byłam w stanie wymyślić tylko tyle, by zwlec się z kanapy i nie przestając szlochać, próbować stać na jednej nodze pośrodku pokoju. Skoro nie potrafiłam powstrzymać łez ani zmienić tego ponurego wewnętrznego dialogu, chciałam udowodnić, że wciąż jeszcze sprawuję nad czymś kontrolę: przynajmniej mogłam się zapłakiwać, balansując na jednej nodze. To już było coś.
Przechodziłam na drugą stronę ulicy, żeby iść w pełnym słońcu. Szukałam wsparcia u pomocnych osób, podtrzymując kontakty z rodziną i pielęgnując moje najbardziej budujące przyjaźnie. A kiedy te natrętne czasopisma kobiece bezustannie mi powtarzały, że moja niska samoocena absolutnie nie pomaga w walce z depresją, zmieniłam fryzurę, kupiłam wymyślne kosmetyki i sprawiłam sobie ładną sukienkę. (Kiedy przyjaciółka pochwaliła mój nowy wygląd, potrafiłam tylko odpowiedzieć ponuro: „Operacja poczucie własnej wartości - pieprzony dzień pierwszy”.)
Ostatnią rzeczą, jakiej spróbowałam po mniej więcej dwóch latach walki z wszechogarniającym smutkiem, były leki. Jeśli mogę wyrazić w tym miejscu własną opinię, to one zawsze powinny być ostatnią rzeczą, jakiej się próbuje.
Chociaż ten fragment kończy się lekami, książka jest o tym, jak Liz się z tych leków wyzwoliła na stałe.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

bozena90

Posty: 2


Rejestracja:
05-08-2013 16:03

Ja: prawdopodobne adhd

Post 06-08-2013 09:53

anka-niko pisze:Za kilka dni trafi do księgarń:
George Prigatano
Rehabilitacja neuropsychologiczna

Książka skierowana głównie do studentów i wykładowców psychologii klinicznej oraz neuropsychologii oraz psychologów-praktyków

http://ksiegarnia.pwn.pl/produkt/7148/r ... tegoria=73

Na tą pozycję czekam szczególnie :D

anka-niko

Awatar użytkownika

Wsparcie i Łowca Talentów

Posty: 8543


Rejestracja:
27-04-2008 16:50

Lokalizacja: warszawa, Żoliborz

Dzieci: młody dorosły z ADHD (wbrew pozorom)

Ja: takie sobie coś ;)

Post 06-08-2013 15:20

bozena90 pisze:
anka-niko pisze:Za kilka dni trafi do księgarń:
George Prigatano
Rehabilitacja neuropsychologiczna

Książka skierowana głównie do studentów i wykładowców psychologii klinicznej oraz neuropsychologii oraz psychologów-praktyków

http://ksiegarnia.pwn.pl/produkt/7148/r ... tegoria=73

Na tą pozycję czekam szczególnie :D

Bożenko, ta książka od 4 lat jest dostępna w sprzedaży (spójrz na datę mojego posta i załączony link). Zachęcam do lektury książki :D
Obrazek
mama super syna - KĄT-owicza z ADHD, dysgrafią... i pasją

Jerzy Liebiert
Uczyniwszy na wieki wybór// w każdej chwili wybierać muszę... Jeździec

Uczę się ciebie człowieku.//Powoli się uczę, powoli.//Od tego uczenia trudnego//Raduje się serce i boli. *** (Uczę się ciebie, człowieku...)

Wróć do Literatura



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.