Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

udzielicie rady nauczycielce???

Moderator: Moderatorzy

cichawoda

Awatar użytkownika

Posty: 2


Rejestracja:
16-02-2007 20:04

Post 16-02-2007 20:23

udzielicie rady nauczycielce???

witam, właśnie wróciłam do pracy po dłuższym urlopie- i mam w klasie (II SP)chłopca z ADHD. niby wiem, czego się spodziewać, to nie pierwszyzna dla mnie, ale ten jest ABSOLUTNIE WYJąTKOWY.
niezły w nauce, pracuje jak szatan, skupia się na zadaniach ile trzeba, kreci się co prawda w ławce i chodzi po klasie, ale to w normie.
problem tkwi w jego zachowaniach społecznych i wyrażaniu emocji. kiedy robię coś nie po jego myśli, rzuca zeszytami, ławką, bije inne dzieci, przeklina, obraża mnie... kiedy tłumaczę mu spokojnie, czego od niego wymagam, czerwienieje, wrzeszczy na całe gardło, nie słucha.
najgorsze jest to, że w tych atakach jest potwornie agresywny wobec innych dzieci- łapie pierwsze z brzegu dziecko, dusi, próbuje wydłubac oko, skacze po ich tornistrach...
dziś podbiegł do okna i naprawdę mocno uderzał w nie pięścią- potwornie bałam się, że posypie się szyba na niego i pracujące w ławce dziewczynki, a nie mogę go przytrzymać- to powoduje jeszcze większą agresję, kopanie, szał...
jak mam reagować w takich sytuacjach??? jak zabezpieczyć się od strony prawnej?
rodzina w porządku, skierowałam mamę po opinię do PPP, potem terapia- co proponujecie?

Justynka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 5718


Rejestracja:
03-12-2006 14:04

Lokalizacja: znad Bałtyku

Post 16-02-2007 22:36

Witaj :)

Czekamy tutaj na nauczycieli z utęsknieniem :) Zby wielu tutaj nie zagląda i baaardzo cieszymy się, że Ty się na to zdecydowałaś. Mamy na forum dwie baaardzo aktywne panie, tj. małgosię i Ciekawską. One sa z "nauczycielstwa i z pewnością coś Ci poradzą oraz podziela się z Tobą swoimi doświadczeniami. Poza tym tutaj:
http://portal.adhd.org.pl/phpbb/viewfor ... 16171587fb
nauczyciele się wypowiadają.
Czytaj, jak najwięcej czytaj. Znajdziesz jakieś wątki, które Cię zainteresują.
Poza tym ciężka praca przed Toba i przede wszystkim utrzymuj dobry kontakt z rodzicami, to połowa suksecu, kiedy rodzice słuchaja Ciebie i Ty tez ich słuchasz. Nad agresja można zapanować i niekontrolowanymi dotychczas wybuchami agrecji czy buntu - tez to wszystko było już niejednokronie opisywane na naszym forum. Poczytaj o konsekwencjach.
A doraźnie postaraj się, aby ten wulkan energii mial jakies dodatkowe obowiązki w klasie.
Pozdrawiam :)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 17-02-2007 00:37

Na temat zabezpieczenia prawnego, to tylko inni nauczyciele Ci odpowiedzą.
Natomiast adhd nie jest równoznaczne z agresją. Agresja to są już zaburzenia zachowania.
Tu musi ruszyć mocna praca nad rodzicami chłopca i nad stosunkami w klasie. Tylko błagam, nie sztorcuj rodziców. Oni na pewno i bez tego są zgnębieni. Dużo lepsze jest wskazanie lektur, dobra rada, czy też podpowiedzenie, że to forum istnieje.

Poszukaj kontaktu z którymś z lokalnych stowarzyszeń, nie napisałaś skąd jesteś to i nie wiem gdzie cię skierować.

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 17-02-2007 00:56

Jeżeli pojawia się tak duża agresja ja bym:
1. zastanowiła sie nad wprowadzeniem leków - moim zdaniem takie zachowania są w klasie niedopuszczalne!!!!Chłopiec jest groźny dla siebie i dla innych dzieci.
2. Poszukała zasobów z zewnątrz - czyli stażystów, wpountariuszy itd
3. Naradziła się z dyrektorem i innymi nauczycielami co robić, bo z moich doświadczeń wynika, ze wcześniej czy później rodzice innych dzieci się zbuntują (i mają rację - powtarzam uszkodzenia ciała, i przemoc są niedopuszczalne!!!) Agresji nic nie usprawiedliwa, nawet duża impulsywnośc chłopca. Trzeba tez popatrzeć na fakt, że inne dzieci moga się zacząć bać chodzić do szkoły, no i nieźle oberwać za nic.
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

cichawoda

Awatar użytkownika

Posty: 2


Rejestracja:
16-02-2007 20:04

Post 17-02-2007 11:22

dziękuję - kilka słów wyjaśnienia

dziękuję za wszystkie odpowiedzi. nie chciałam pisać zbyt długiego postu, bo kto by go przeczytał, ale jeszcze kilka słów o moim uczniu...
w ciągu ferii przeczytałam wszystko na waszej stronie, forum i w innych miejscach netu. jestem po terapii ped. i mam kilkunastoletni staż- stąd wypracowane pewne metody, procedury , które dotąd się sprawdzały.
mama chłopca jest nauczycielką, mocno gotowa do współpracy, podobno wchodzi tu na stronę.
moim zdaniem, oprócz adhd ten
przypadek rzeczywiście cierpi też na "zaburzenia zachowania i emocji" (termin ze stron psychiatrii), połączony z brakiem wczesnej diagnozy i odpowiedniego prowadzenia (czyt. wychowania) i terapii.
na dzień dzisiejszy MUSZę uporać się z zagrożeniem, jakie niesie dla pozostałych dzieci, które rzeczywiście się go boją i unikają jak mogą... ich rodzice zgłaszają, że oczekują jakiejś konkretnej reakcji z mojej strony- do tej pory zastępowała mnie młoda stażystka.
cóż mogłam im obiecać - że podejmę scisła współpracę z rodziną, skieruję ich do poradni i dopilnuję terapii. jeśli przy mnie nastąpi uszkodzenie ciałą jakiegoś dziecka- natychmiast dzwonię po rodziców, aby dokonali obdukcji lekarskiej - i dalej dochodzili swoich roszczeń na drodze administracyjnej.
i mó j największy problem:JAK ZACHOWAć SIę W TRAKCIE NAPADU ZłOśCI I AGRESJI u tego dziecka- ostatnio nie mogłam go wyciszyć ani ja, ani dyżurująca koleżanka -atak szału trwał przez ok. 45 min
CZY MOGę WTEDY ZADZWONIć PO KARETKę, ABY WSPOMóC GO FARMAKOLOGICZNIE???bałam się, że zacznie się dusić- jest alergikiem, leczony też neurologicznie
nadal czekam na podpowiedzi- I DZIęKUJę!!!

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 17-02-2007 11:38

Sorki, że się wtrącę, bo nie wiem, czy chcesz porady od mamy, czy od innych nauczycieli...
Konieczny byłby moim zdaniem wolontariusz. W momencie ataku szału trzeba dziecko odizolować. Wyprowadzić, czy wręcz wynieść z klasy i zamknąć w pomieszczeniu, w którym nic sobie nie zrobi. Wolontariusz może tam z nim przebywać pod warunkiem, że zupełnie zignoruje jego zachowanie (tak jakby go tam nie było). Powiedzieć chłopcu, że tak się nie można zachowywać i jeśli się uspokoi, wróci do klasy. Popraw mnie Agatko jeśli się mylę, ale rozmawianie z nim i tłumaczenie w takiej chwili nie ma najmniejszego sensu (i może żeczywiście tylko wzmagać agresję). Nie można zamykać go za karę, tylko dla bezpieczeństwa jego i innych. No i on musi o tym wiedzieć. Nie panuje nad sobą, więc musi być gdzieś, gdzie i on, i inne dzieci będą bezpieczne. Uspokoi się i będzie mógł wrócić do klasy. Oczywiście musi zostać pochwalony, że się uspokoił. Wiadomo, że na początku szał może trwać dłużej niż zwykle, ale z czasem powinno się to zmienić. Nie jest to rozwiązanie - na już, ale takich rozwiązań po prostu nie ma.
Mam nadzieję, że to się na coś przyda :)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 17-02-2007 11:48

Ja się bardzo mocno dziwię, że dopiero teraz zauważono ten problem w szkole (w domu też?). Przeciez to dziecko nie było do września 2006 roku zawieszone w próżni. Wcześniej uczęszczało do zerówki lub przedszkola, potem do pierwszej klasy. I nie był chłopak agresywny, tylko tak nagle to sie stało? :shock:
Skoro mama nauczycielka, to chyba miała jakąś skalę porównawczą z innymi zachowaniami dzieci. Co wcześniej mama robiła? Jak wytrzymywali z tym chłopcem w domu? Ustępowali, krępowali go i kneblowali, chowali przez światem jak rzucał przedmiotami, wyzywał i wrzeszczał?
Tego nie mogę jakoś pojąć. Ale to juz po herbacie.
Porozmawiaj z matką, co ona robi, jak dziecko ma atak szału, czy chodzi do lekarza. Zaproponuj zeby odwiedziła psychiatrę dziecięcego. Może3 skontaktuj sie z nauczycielami, którzy wcześnij uczyli chłopca, panią z I klasy, z przedszkola, przecież też jakoś musiały sobie z nim radzić. Dalej moja wiedza juz nie sięga. :cry:

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 17-02-2007 11:51

Sposób, który ja podaję wzięłam z książki "Od chaosu do spokoju", więc to nie ja wymyśliłam - żeby było jasne :)
Podkreślam jeszcze raz, że w napadzie szału, tłumaczenie na nic się nie zda. Trzeba z chłopcem wcześniej ustalić jakie będzie postępowanie w takim wypadku (procedura).
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 17-02-2007 16:20

Zgadzam się z Agatką i Matken.Myślę że naprawdę trzeba się zastanowić nad przyczyną dlaczego tak zachowuje się ten dzieciak.Czy to że nie robisz coś po jego myśli wywołuje u niego gniew,agresję czy może on w ten sposób chce zwrócić na siebie uwagę?
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

kamela

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 84


Rejestracja:
03-05-2007 23:07

Lokalizacja: Mazowsze

Post 03-06-2007 18:19

Witam. Jestem nauczycielką i mam syna ze zdiagnozowanym ADHD. Wiem co to znaczy, gdy dziecko nie chce pracować na lekcji. Zastanawia mnie tylko fakt, jak teń uczeń funkcjonował w klasie I?! Nigdy nic nie dzieje się bez przyczyny. Myślę, że najwazniejszą sprawą jest w tej sytuacji porozmawianie z nauczycielką, która uczyła go w klasie I-jak zachowywał się , czy pracował.
I koniecznie z rodzicami.Bez współpracy z rodzicami, osiągnięcie jakichkolwiek efektów jest trudne a czasami wręcz niemożliwe.

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 04-06-2007 14:53

Dobra rada, tylko jak ją zastosować wobec rodziców, którzy wszystko wiedzą lepiej i nie są ciekawi co ich dziecko robi w szkole i jak pracuje na lekcji oraz wskazówek co zrobić, aby było lepiej? Wzmiankę o negatywnym zachowaniu dziecka (plucie, rzucanie kamieniami itp.) zaczynaja kwitować tym, ze dziecko jest chore na ADHD.

kamela

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 84


Rejestracja:
03-05-2007 23:07

Lokalizacja: Mazowsze

Post 04-06-2007 22:52

Niestety, zdarzają się i tacy rodzice, którzy zrzucają całą odpowiedzialność na szkołę. Myślę, że po prostu boją się podjąć wyzwanie by walczyć o przyszłość swojego dziecka. Boją się oceny, krytyki czy nawet tego, że nie poradzą sobie a nie potrafią poprosić o pomoc.A może nikt im nie powiedział, że nieleczone ADHD prowadzi do zachowań aspołecznych?

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 05-06-2007 06:03

A może wygodniej jest nic nie robić i zwalać całą winę na szkołę?
Są tacy rodzice, którzy nie mają czasu, ochoty ani nawet potrzeby zajmowania się swoimi dziećmi.
Są również tacy nauczyciele, którzy nie mają ochoty ani potrzeby zajmowania się powierzonymi sobie dziećmi.
Jest to wynik naszego socjalistycznego szkolnictwa, w którym nauczycielowi najczęściej wszystko wisi smętnym kalafiorem, a rodzice mogą bezkarnie prezentować postawy roszczeniowe.

kamela

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 84


Rejestracja:
03-05-2007 23:07

Lokalizacja: Mazowsze

Post 05-06-2007 21:14

W swojej pracy ostatnio spotykam się z takimi rodzicami coraz częściej. Jest mi z tym bardzo źle. A dosadniej mówiąc jestem na nich wściekła. Jak można wymagać od innych, nie dając nic z siebie.
Może zabrzmi banalnie, ale ja kocham swoją pracę i dzieci.Jeśli widzę, że rodzic stara się pomóc swojemu dziecku i współpracuje ze mną, nigdy go nie odtrącam. To daje mi radość i satysfakcję. Tym większą, gdy dotyczy to dziecka z problemami. Przecież to nie sztuka uczyć dzieci, które nie sprawiają żadnych problemów. Wystarczy przecież tylko ich odpowiednio nakierować. Ale sukces jest dopiero wtedy, gdy dziecko z niską samooceną zaczyna wierzyć w siebie i rozwija się.

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 05-06-2007 21:56

Nie podzielam opinii na temat socjalistycznego .... Wszyscy gdzies mamy korzenie tkwiące w tym przebrzydłym socjaliźmie. A to do przedszkola ktoś uczęszczał, a to do żłobka w tym czasie, lub zaczynał pracę. I nie mozna wszystkich pod jedna kreskę i jedną przyczynę podawać, ze to zwisa nauczycielom bo ten wstrętny socjalizm. A rodzice? Jak im zwisa, to przyczyna gdzie? W socjaliźmie? Do licha, to przeciez ich dziecko i im powinno też zalezeć. A ja durna przenoszę te sprawy dodomu i sie przejmuję, a przeciez mam korzenie w socjaliźmie. :wink:

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 05-06-2007 22:43

Ja nie mówię, że każdy kto ma korzenie w socjalizmie jest zły. Przecież i ja się tu wychowałem.
Ja powtarzam jak mantrę, że socjalizm skłania ludzi do takich zachowań. Zdejmuje z nich odpowiedzialność za swoje działania lub zaniechania.

Sam staram się nie korzystać z "dobrodziejstw" socjalizmu bo uważam, że zatruwają one dusze ludzkie i powodują gnuśnienie.
W związku z tym moje dzieci chodziły do niepaństwowej szkoły podstawowej i gimnazjum. W państwowej służbie zdrowia też nas nie było od lat.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 05-06-2007 23:07

Socjalizmu może rzeczywiście nie mieszajmy :?

A wracając do meritum.
Ludzie, którym mocno zależy, którzy wkładają całe serce w to co robią - są w mniejszości.
Mądra zasada Pareto sugeruje szacować, że jest ich jakieś 20%.
Na drugim biegunie są totalne olewusy - też jakieś 20%.
Cała reszta społeczeństwa jest "średnia".

Tacy są, przekrojowo patrząc, rodzice, nauczyciele, lekarze, urzędnicy, i wszyscy inni. Można wstawić dowolny zawód albo rolę rodzinną czy społeczną.
U mnie w pracy też taki rozkład widać.

Jak sobie to spokojnie uświadomić, to zrozumiałe staje się, że:
- nauczyciel, któremu zależy, zauważa w większości olewających rodziców; i to go wścieka; tym bardziej, że wśród dzieci z problemami takich rodziców jest pewnie więcej niż w średnio w populacji
- jeśli dziecko z problemami ma rodziców, którym się chce, to oni zauważają w większości olewających, a co najwyżej "średnich" nauczycieli, podczas gdy "nauczyciele wspaniali" to istne rodzynki (ale są, są - prawie każdy takiego w życiu spotkał, a może nawet dwóch-trzech).

Więc:
recepty na to, jak sobie radzić, gdy druga strona jest też z "drugiego bieguna skali", zawsze będą potrzebne.
Ale:
wszelka "praca organiczna", jaką staramy się uprawiać, jest ze wszech miar sensowna, gdyż koncentruje się na konkretnych osobach. A każdy (dziecko/uczeń, rodzic, nauczyciel), komu udało się pomóc - to przecież sukces.

Czyli:
Róbmy swoje! :idea:
I wspierajmy się w tym nawzajem :idea:

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 06-06-2007 17:03

Dreptaku nie denerwuj mnie. Dobrze, że miałeś taką możliwość. Są jednak w naszym kraju osoby, które jej nie mają i to nie jest ich wina, wiec nie mozna uoglniac.

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 06-06-2007 17:09

Zonodreptaka, masz swieta racje. :D

aleks

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 191


Rejestracja:
28-03-2005 15:47

Lokalizacja: Gdańsk

Post 22-08-2007 23:09

Moim zdaniem jest jeszcze jedna sprawa , z którą spotkałam się osobiście.
A mianowicie to że jak rodzicom bardzo zależy nauczyciele często to wykorzystują , np. w klasie mojego syna są też inni adhadowcy , których rodzicom tak nie zależy jak mi . Efekt jest taki że ode mnie wymagają nauczyciele więcej , nawet to bym to ja interweniowała u innych rodziców . Po jakimś czasie staje się to tak męczące i wywołuje taki bunt że odechciewa mi się wszystkiego.
Może to dlatego że czasem nauczyciele zapominają że praca rodzica , któremu zależy jest naprawdę ciężka i też ma prawo być zmęczony czy zniechęcony.
A może w naturze ludzkiej leży wykorzystywanie słabszych(naiwnych) jednostek.
Prawdę mówiąc ta sytuacja doprowadziła do tego że na jakiś czas sobie odpuściłam,
Nie jestem z tego dumna ale może to jest przyczyną że czasem nie widzimy pracy rodziców bo są właśnie w takim momęcie swojego życia.
Aleks

Wróć do Dziecko z ADHD w klasie



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.