Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Głośne czytanie przez dzieci - tak czy nie?

Moderatorzy: małgosia, Moderatorzy

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 24-09-2006 14:03

"Skutki głośnego czytania przez dzieci
Nakłaniając dziecko do samodzielnego, głośnego czytania
utrwalamy w nim złe nawyki i utrudniamy przyszłą naukę...
Kampania "Cała Polska czyta dzieciom" ma zachęcić dorosłych
do codziennego czytania dzieciom dla przyjemności, ponieważ w dzisiejszym świecie mediów tylko w ten sposób można wychować czytelnika. Chodzi tu zresztą nie tylko o kolejną przeczytaną książkę, ale o wspólnie spędzony czas, budowanie więzi i zaufania, możliwość pytań i rozmowy. Nasze apele są jednak często źle rozumiane - wiele osób, pod hasłem kampanii CPCD, na różne sposoby próbuje nakłonić dzieci do głośnego czytania. Intencje są dobre - skutki nie.

Gdy dzieci czytają na głos, utrwala się u nich nawyk subwokalizacji, który bardzo ogranicza tempo czytania - będą w przyszłości czytać po cichu w tempie czytania na głos. Młody mózg koduje sobie udział narządu głosu w czytaniu i w dorosłym życiu nadal w myślach "czytamy na głos". W dobie zalewu informacji i konieczności szybkiego zapoznawania się z nimi wolne czytanie to prawdziwe kalectwo.
My, dorośli, na ogół czytamy wolno: ok. 200 słów na minutę, co jest skutkiem sposobu, w jaki uczono nas czytać. Nie róbmy tego dzieciom!

Mózg potrafi uporać się z czytaniem, zrozumieniem i zapamiętaniem
od ok. 500 do ok. 3000 słów na minutę (nie mówimy o rekordach,
bo nie o to tu chodzi), gdy prawidłowo wykształcimy system oko-mózg.

Nie mieszajmy do tego krtani!. Dzieci nie powinny czytać na głos! Prawidłowa nauka czytania wiedzie poprzez słuchanie, a następnie słuchanie i patrzenie na całe wyrazy i zdania czytanego im tekstu. Wymaga to odejścia od stereotypu, że uczymy się czytać poprzez głośne sylabizowanie liter i zgłosek. Zatem - nie programujmy dzieci do wolnego czytania nakłaniając je do czytania na głos (np. poprzez wszelkie konkursy "Pięknie czytam", inicjatywy, by dzieci czytały dzieciom itp.), bo uczynimy z nich ludzi czytelniczo niesprawnych.

To my - rodzice i wychowawcy - czytajmy dzieciom na głos!"

http://www.calapolskaczytadzieciom.pl/n ... zice_sgcpd
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 04-10-2006 15:57

Nakłaniając dziecko do samodzielnego, głośnego czytania
utrwalamy w nim złe nawyki i utrudniamy przyszłą naukę...


Mam ponad dwudziestoletną praktykę jako nauczyciel nauczania zintegrowanego. Pracowałam też w oddziale przedszkolnym.
Nie zgadzam z się z powyższym stwierdzeniem. Czytając cicho dziecko może rozumieć przeczytaną treść ale nie przeczyta tego płynnie i z intonacją na głos. Właśnie ten, który uczy dzieci czytania doskonale wie, że czytajac głośno dziecko szybciej bedzie czytało płynnie, poprawnie i ze zrozumieniem, bo słyszy, co czyta. Jak dziecko ma się płynnie nauczyć czytać wg tych "specjalistów"?
Dziecko czytając cicho nie słyszy wyrazów przez siebie czytanych i nie wie jak brzmi czytany przez nie wyraz. Czy prawidłowo wymawia, czy z sensem, czy z intonacją.
Najpierw tekst czytam sama lub proszę o to ucznia, który bardzo dobrze czyta.
Jeśli po jednokrotnym czytaniu dziecko nie potrafi przeczytać płynnie zdania, proszę o powtórzenie (czasem kilkakrotne) poprawiając błędnie czytany wyraz i prosząc o poprawne powtórzenie.
Czyżby nagle zmieniła się matodyka nauki czytania?
Co innego jest czytanie metodą globalną (patrząc na wyraz i zapamiętując jego obraz całościowo - w okresie przedliterowym). Czytanie, to bardzo skomplikowany proces. Ruch gałek ocznych, procesy myślowe itd.

Owszem u dzieci z zaburzeniami słuchu fonematycznego lub z innymi zaburzeniami stosuje się inne metody nauki czytania.

Czy ktoś widział naukę tańca tylko poprzez patrzenie jak tańczą inni?
A jak dzieci uczą się chodzić? Czy tylko poprzez przyglądanie się, jak ktoś chodzi, czy też poprzez własne doświadczenie i metodą prób i błędów?

Jednakże aktor uczy się swojej roli głośno. Szeptem powtarza tylko czy zapamiętał tekst. Czegoś takiego jak poprawna wymowa, intonacja, nie nauczymy dziecka po cichu. Dzisiaj kilku moich uczniów czytając głośno miało problem z czytaniem wyrazów: wyszczerbiony, na rozstaju itp. Po korekcie i kilku ćwiczeniach w czytaniu, potrafią.
Nauczyłam czytać w swojej karierze zawodowej ponad 2 setki dzieciaków, również własne dzieci i skoro robiłam to źle, to już zaczynam mieć wyrzuty sumienia. :wink:


Dzieci nie powinny czytać na głos! Prawidłowa nauka czytania wiedzie poprzez słuchanie, a następnie słuchanie i patrzenie na całe wyrazy i zdania czytanego im tekstu. Wymaga to odejścia od stereotypu, że uczymy się czytać poprzez głośne sylabizowanie liter i zgłosek. Zatem - nie programujmy dzieci do wolnego czytania nakłaniając je do czytania na głos (np. poprzez wszelkie konkursy "Pięknie czytam", inicjatywy, by dzieci czytały dzieciom itp.), bo uczynimy z nich ludzi czytelniczo niesprawnych. Jeśli nie powinny, to może wogóle mają się nie uczyć i nie posiaść tej umiejętności? Czyżby umiejętnosć poprawnego głośnego czytania przez dzieci była wg autorów akcji niepotrzebna?
Moje osobiste dzieci bardzo chętnie uczyły się czytać głośno do czasu aż doskonale opanowały technikę głośnego czytania. Czytają bardzo szybko, dużo i nie zauważyłam, żeby miały złe nawyki. No chyba tylko to, że i przy jedzeniu zdarza się czytać, a ja tego nie lubię. I rzecz najważniejsza to, że rozumieją czytany tekst.

Gdy dzieci czytają na głos, utrwala się u nich nawyk subwokalizacji, który bardzo ogranicza tempo czytania - będą w przyszłości czytać po cichu w tempie czytania na głos.
Do licha, że też kilkanaście lat tego nie objawiono światu, Dochodzę do wniosku, że moje osobiste dzieci są jakimiś mutantami czy kosmitami i zaprzeczają odkrytym mądrościom. (Wyuczyłam też dobre dwie setki takich mutantów, bo zachecałam do głośnego czytania, robiłam konkursy, stawiałam oceny.) Tylko dlaczego moje dzieci czytają szybko? Syn czytał w IV klasie jeden tom "Władcy pierścieni" w ciągu 3 - 4 dni? A teraz książkę ok. 300 - 400 stronic w ciągu dnia? I jeszcze opowiedzieć potrafi. To chyba rozumie, co czytał. Równiez głośno czyta bardzo ładnie.

Młody mózg koduje sobie udział narządu głosu w czytaniu i w dorosłym życiu nadal w myślach "czytamy na głos". W dobie zalewu informacji i konieczności szybkiego zapoznawania się z nimi wolne czytanie to prawdziwe kalectwo.
My, dorośli, na ogół czytamy wolno: ok. 200 słów na minutę, co jest skutkiem sposobu, w jaki uczono nas czytać. Nie róbmy tego dzieciom!

Dochodzę do wniosku, że mam kaleką rodzinę. Wszyscy uczyliśmy się tą wadliwą metoda i wbrew logice to nam wyszło. Innym ludziom też.
Nie mieszajmy do tego krtani!. Dzieci nie powinny czytać na głos! Prawidłowa nauka czytania wiedzie poprzez słuchanie, a następnie słuchanie i patrzenie na całe wyrazy i zdania czytanego im tekstu.
Ciekawa jestem co za specjalista od nauki czytania to wymyslił?
W takim razie po co litery? Może od razu pismo obrazkowe albo chińskie pismo? Pokazać znaczek i wymówić, ze to znaczy DOM a to KROKODYL.

Wymaga to odejścia od stereotypu, że uczymy się czytać poprzez głośne sylabizowanie liter i zgłosek. Zatem - nie programujmy dzieci do wolnego czytania nakłaniając je do czytania na głos (np. poprzez wszelkie konkursy "Pięknie czytam", inicjatywy, by dzieci czytały dzieciom itp.), bo uczynimy z nich ludzi czytelniczo niesprawnych.

To my - rodzice i wychowawcy - czytajmy dzieciom na głos!"
To wg specjalisty, kiedy dziecko ma sie nauczyć czytać? Jak będzie studentem dalej mu czytać głośno?

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 04-10-2006 19:10

Nie uczyłem się czytania na głos, czytała mi mama i babcia. Gdy poznałem literki śledziłem wzrokiem czytany przez dorosłego tekst. Efekt był taki, że w wieku 6 lat gdy poszedłem do szkoły, czytałem na głos płynnie i bezbłędnie i w pierwszej klasie tylko jeden kolega mi w tym dorównywał. Nie uczyłem się nigdy szybkiego czytania, ale czytanie na głos zawsze stanowiło dla mnie problem, bo to trwa tak wolno. Nudzi mnie takie czytanie i popełniam błędy, bo skaczę do następnych linijek i zanim skończę jedną stronę chciałbym już być na trzeciej.

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 04-10-2006 20:18

Śledząc literki, miałeś przed sobą graficzny obraz słyszanego wyrazu. To znacznie ułatwie naukę czytania. Samo słuchanie czytanego tekstu wyrabiać może "melodię czytania", poza tym uczy uważnego czytania, zachęca do czytania, zaciekawia dziecko światem liter, ksiażek, ale nie nauczy czytania i nie wyręczy.
Wcale mi sie nie podoba sposób propagowania przez sponsora akcji "Cała Polska czyta dzieciom". Te argumenty są conajmniej dziwne. Tak się składa, że podałam link do tej strony koleżance uczącej w klasie I oraz polonistce. Reakcja była bardzo podobna do mojej.
Nie sądzę, żeby ten tekst pisał fachowiec.
Jak widaĆ Golombku, wiele dzieci w rózny, czasem nietypowy sposób posiadło sztukę czytania.
Też czytałam swoim dzieciom na dobranoc opowiadania, wiersze itd. Gdy córka poznała kilka liter i bardzo chciała sama czytać (w wieku 5 lat) nie dało rady jej nauczyć. Owszem czytała pojedyncze wyrazy typu: mama, tata, lala, ale to było czytanie gl
obalne. Trudniejszych wyrazów nie przeczytała, bo nie miała wykształconego słuchu fonematycznego. Po upływie roku będąc juz sześciolatkiem, tak gdzieś pod koniec grudnia czytała jak przystało ma 6 latka, to co pani nauczyła w przedszkolu. W wakacje czytała płynnie, z intonacją wszystkie wyrazy (długie, trudne, z dwuznakami). Przez cale wakacje codziennie czytała głośno (nawet 2 razy dziennie przed spaniem) swojej siostrze wszystkie baśnie i bajeczki o krolewnach jakie tylko były w domowej biblioteczce. Nie była zmuszana, była zauroczona czytaniem i czytała wszystko, co drukowane. W pierwszej klasie była z niej wyręka, bo czytała dzieciom na głos opowiadania, lektury, polecenia do zadań. Takich przykładów mogłabym sypać tu sporo.
I niech mi ktoś powie z tych mądrali, że głośne czytanie jest negatywne, że coś tam spowalnia!!
Może jeszcze udowodnia, że ujemnie wpływa na intelekt?
A może w teraz dzieci maja inne mózgi?

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 04-10-2006 20:59

Nie mam osobiście zdania na podjęty przez Ciebie temat, przedstawiłem swoje doświadczenia i nie mam odpowiedniej wiedzy, by polemizować. Na pewno na wszystko jest odpowiednia pora i do samodzielnego czytania też trzeba "dorosnąć". Jeśli chodzi o czytanie przez rodziców to chyba ten element "edukacji" jest w zaniku i do tego powinno się przede wszystkim zachęcać.

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 04-10-2006 21:13

Ciekawska, weszłam na ten wątek przy okzaji i czytam te wszystkie kawałki o konieczności zakazu czytania przez dzieci na głos. No straszliwe brednie! W pełni Cię popieram, ktos chyba wymyślił jakąś pseudoteorię naukową na użytek akcji. Ja też czasem prowadzę reedukację (wiem wiem, to się nazywa korekcyjno-kompensacyjne teraz) i zawsze jedną z metod jest czytanie na głos po moim głosie, falbankowanie i inne takie. Boże drogi! Do czego to doszło, ja chyba też zmutowana jestem, książek mi na dobranoc nikt nie czytał, a teraz czytam dużo, szybko i ze zrozumieniem. Moje prywatne dziecko tez uczyłam na głos czytać i teraz świetnie czyta, coś jak Twoje, Harrego Pottera w 3 dni machała.
Ostatnio zmieniony 04-10-2006 21:38 przez Agatka, łącznie zmieniany 1 raz
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 04-10-2006 21:36

:D Już obawiałam się, że ze mną coś nie tak.
Dziwne, że ten "specjalista" od czytania nie podał swojego imienia i nazwiska. Jesli to jakiś Amerykanin (lub inny niesłowiański obcokrajowiec), to sie wcale nie dziwie, że napisał, że nie powinno się uczyć czytać głośno, bo u nich to zawsze inaczej. Poza tym biedaczysko musi mieć ogromne problemy w czytaniu po polsku i sie stresuje.

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 04-10-2006 22:00

golombek pisze:Na pewno na wszystko jest odpowiednia pora i do samodzielnego czytania też trzeba "dorosnąć". Jeśli chodzi o czytanie przez rodziców to chyba ten element "edukacji" jest w zaniku i do tego powinno się przede wszystkim zachęcać.

Tu się z Tobą całkowicie zgadzam. Każde dziecko ma inne predyspozycje. Tak, jak uczyło się mówić, tak podobnie może być i z czytaniem.
A czytanie przez rodziców, dziadków, jest po prostu cudowne. Pozostawia niezapomniane wspomnienia z dzieciństwa. Kształtuje wyobraźnię, wzmaga, motywuje do samodzielnej nauki czytania. Już nie o technikę tu chodzi, ale o wzorzec do naśladowania, o więź rodzinną, poświęcenie czasu dziecku w tym zaganianym świecie. A przed snem wprowadza dziecko w pogodny nastrój, wycisza, uspakaja. Dziecko ma wtedy rodzica tylko dla siebie. Ja to swoim pociechom musiałam jeszcze śpiewać przed snem.
Do spisu lektur powinno się dołączyć bajki terapeutyczne (w niektórch przypadkach). A przed snem zalecać czytanie Muminków.

Ha ha ha, zaproponowałam mojej 16 letniej córce, że jej poczytam w ramach akcji. Popatrzyła dziwnie i zapytała, czy ze mną wszystko OK i powiedziała, ze skoro taką potrzebę czuję, to jutro w pracy się będę spełniać bo ona sobie już od nastu lat sama czyta.
Aha Golombku, powiem Ci jedno. Ten sposób czytania Twojej mamy i babci jest bardzo dobry. Gdy w szkole czytam dzieciom tekst opowiadania lub wiersza (drugi raz) to zawsze każę patrzeć w tekst i pokazywać palcem czytany wyraz i zdanie. (Pierwszy raz dzieci koncentrują się na treści: postaciach, akcji gdyż zawsze po wysłuchaniu sprawdzany jest stopień zrozumienia).
To pokazywanie palcem pomaga w szybszej nauce czytania szczególnie trudniejszych wyrazów, zwiększa koncentrację uwagi, pomaga w zapamiętaniu pisowni.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 04-10-2006 22:49

Na metodyce nauczania czytania nie znam się kompletnie, więc - podobnie jak Gołąbek - nie polemizuję, a jedynie dzielę się swoim doświadczeniem:

Ja uczyłam się czytać sama odczytując podczas spacerów i zakupów napisy na sklepach (spożywczy, odzież, obuwie itp.). Potem dłuższe napisy - tytuły w gazetach. W pierwszej klasie czytałam już na głos płynnie i poprawnie. Wtedy moje czytanie "oczami" było zdecydowanie szybsze niż innych dzieci w klasie.
Teraz natomiast czytam stosunkowo wolno, to znaczy właśnie w tempie czytania na głos. Po prostu nie potrafię inaczej.
Dlaczego? Czy gdzieś w mojej edukacji został popełniony jakiś błąd?

Moi synowie uczyli się i byli uczeni czytania tak samo (nie tak samo jak ja, tylko jeden tak samo jak drugi :) ). Bo my-rodzice nie robiliśmy tu różnic, a i nauczycielkę nauczania początkowego mieli tę samą - 3 lata różnicy wieku akurat.
Teraz starszy czyta dużo i szybko, młodszy mało, powoli i niechętnie, bo... takie są ich predyspozycje po prostu.
Paradoksalnie, to starszy miał początkowo większe z tym problemy: słaba koodrynacja oko-ręka, leworęczność...

Związku tego wszystkiego z kwestią, czy dziecko powinno czytać na głos, czy wręcz przeciwnie - jakoś nie dostrzegam :wink:

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 05-10-2006 12:23

Zonodreptaka, to czytanie napisów, szyldów i tytułów, to właśnie jest czytanie globalne (zapamietujesz cały wyraz). Trzeba by mieć jakąś fenomenalną pamięć, żeby zapamiętać całościowo wszystkie wyrazy w naszym jezyku. Kilka tysięcy? (Jak tego nauczyłyby się dzieci ze słabą pamicią a w szczególności z zaburzoną pamiecia wzrokową? A co z wyrazami ze zmienionymi końcówkami? Przecież odmieniamy wyraz podstawowy przez przypadki, lizcbę, czas, osoby. Albo wszystko musiałoby wygladać jak w "słowniku Kalego": ja jeść, on jeść.
Dlatego właśnie najpowszechniejsza i najszybsza w nauce czytania jest metoda analityczno - syntetyczna (czyli głoskowania i scalanie).
Owszem są inne metody które są skuteczne w pracy z dziećmi z zaburzonymi analizatorami słuchu, wzroku, z zaburzonym spostrzeganiem, mysleniem i in. Tylko, że ucząc czytania tamtymi metodami dzieci z normalnymi predyspozycjami zanudzilibyśmy te swoje pociechy, bo są to metody żmudne. I też opierają sie na głośnym czytaniu przez ucznia.

Należy zauważyć, że to czy uczeń w przyszłosci będzie czytał szybko czy wolno, czy ze zrozumieniem czy rozumiejac połowę treści tekstu, nie zależy tylko od nauczyciela, metod i treningu ale od dojrzałosci dziecka do podjecia nauki czytania i od jego indywidualnych predyspozycji.
Podobnie jest z nauką liczenia.

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 05-10-2006 16:27

"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 05-10-2006 19:02

Dokładnie Małgosiu taka własnie jest metodyka nauki czytania.
I tutaj nikt nie zakazuje ćwiczeń w czytaniu na głos.

Wanda Baranowska

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 188


Rejestracja:
18-05-2006 21:44

Lokalizacja: Łódź

Post 06-12-2006 15:09

Myśle, że chodzi o pewną równowagę i dostosowanie metody do celu, jaki chcemy osiągnąć. Pamietajmy, że bez głośnego czytania z korygowaną intonacją nie będziemy kształcić optymalnie ekspresyjnego mówienia, a od niego zależą nasze kontakty interpersonalne.
Nasze dzieci rozwijają się etapami i na tych etapach mają inne potrzeby, dodatkowo przejawiają potrzeby indywidualne.
Wobec powyższego pojawia się konieczność doskonalenia głośnego czytania (z wszystkich względów podanych przez Ciekawską), a wraz z nią konieczność czytania cichego, które będzie doskonaliło rozumienie treści i tempo czytania (nie wspomnę o konieczności usuwania wewnetrznego lektora!). Raczej chodzi o to, by z niczym nie przesadzic w żadną stronę.
Kompletnie nie pamietam, jak nauczyłam sie czytać, ale czytałam jako pięciolatka - głównie książeczki "Poczytaj mi mamo"- tyle, że to ja czytałam mamie. Moje dziewczyny czytają głośno dla mnie w nagrodę za moje "pożądne" zachowanie, ja czytam im, wszyscy czytamy cicho i opowiadamy o tym, itd.

Skrajne poglądy do niczego mądrego nie prowadzą, bo eliminują coś, co przysługuje innym.

Ciekawska- rób dalej te konkursy, wszak nie muszą w nich brać udziału wszyscy! Zapewne są to konkursy dla chętnych!
pozdrawiam!

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 07-12-2006 14:42

Wando, dzieciaki uwielbiają takie konkursy. Nawet te, które mają problemy z czytaniem (czy to związane z dysleksją czy z dużą wadą wymowy). Rwą się do czytania, bo też chcą zaistnieć na forum klasowym i chcą, żeby zauważono ich pracę. Dlatego wyrabiam u uczniów cierpliwość w słuchaniu wszystkich, a szczególnie uwaznie dzieci, które jeszcze słabo czytają. Zawsze chwalę (coraz częściej wspólnie z klasą) postępy czytających. Podkreślam też na forum klasy wkład pracy, jaki dzieci musiały włożyć w nauczenie się czytania. I właśnie za tą prace je oceniam i nagradzam nalepką, zakładką, obrazkiem. Satysfakcja jest obopólna :D

Wanda Baranowska

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 188


Rejestracja:
18-05-2006 21:44

Lokalizacja: Łódź

Post 07-12-2006 21:35

I tak trzymaj! Taka Twoja rola. Jeśli chętni są wszyscy, bez względu na swoje motywy, to naszym zadaniem jest stworzyć okazję. Chodzi jedynie o to, by nie zmuszać- co innego zachęcać. Sama obserwujesz korzyści i ja sie do nich przyłączam.
Szanuję wszystkie nowe odkrycia i poglądy, ale nie wszystko "co stare nie jest jare".
Buziaki!!! [smilie=heart fill with love.gif]

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 08-12-2006 14:42

No to może macie jakiś pomysł, jak zachęcić do czytania wogóle??? Mój Jędrek (brak adhd :wink: ) nie znosi czytania. Już nawet nie wymagam, żeby czytał głośno, byle czytał, a i tak są z tym wielkie problemy. Woli kotu kuwetę sprzątnąć, niż czytać :( No i wogóle wymyśla najróżniejsze, ważniejsze i niecierpiące zwłoki zajęcia. Z Krzyśkiem (adhd) jest na odwrót. Trzeba go od książek i gazet nożyczkami odcinać :) Odpływa i nie wie, co się na świecie dzieje :)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Wanda Baranowska

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 188


Rejestracja:
18-05-2006 21:44

Lokalizacja: Łódź

Post 08-12-2006 16:33

Moja Olesia (też adhd) może zostać żoną Krzysia- czyta rano, wieczorem, w kibelku, zamiast odrabiania lekcji- siedzieli by sobie wieczorkami i czytali.
Paulę (13 lat, bez adhd) polecami na żonę Jędrka- ksiązki parzą i gryzą. Chyba, że.... trafia je w ręce coś o kaktusach, zakochanych nastolatkach itp. teksty.
A tak na poważnie- to ludzie, w obojętnym wieku, czytają chętnie, gdy pragną poprzebywać w innym świecie lub tez wtedy, gdy chca zdobyć jakieś interesujące ich informacje.
Matken- pomyśl chwilkę, jakie Jędrek ma zainteresowania, potem sukcesywnie go "odcinaj" od innych źródeł informacji. W końcu wpadnie na książke.
Mój problem z Paulą polegał na tym, że chciałam, by czytała to, co inne dzieciaki (a najlepiej to, co ja uznawałam za słuszne). nadziwić sie nie mogłam (jako ten zjadacz książek), że moja pierworodna preferuje inne zajęcia. Jej jednak wystarczał jako źródlo informacji otaczający świat. Zmieniło sie, gdy zaczęła hodowac kaktusy i ... jakoś nie chceili nadawać w tv programów o tym, a jej matka o kaktusach wiedziała tyle, że ... istnieją.
W mojej opinii jednak ma to niewiele wspólnego z umiejetnością czytania- tą można nabyć na fragmntarycznych tekstach, np.sklepowych szyldach, reklamówkach zabawek, instrukcjach ciekawych gier, itp., zawsze wtedy, gdy małolata w tym czytaniu nie wyręczymy, a on będzie czegoś ciekaw.
Uczniów z "książkowstrętem" uczyłam czytać na komiksach z kaczorem donaldem, lub rysując historyjki "chmurkowe" o ciekawej dla nich fabule.
Dzieci z adhd często uprawiają auto- biblioterapię- sięgają po książki, zamykają sie w nich i rekompensują niedogodności realnego świata. I wypoczywają. A czy trzeba kogoś namawiać do wypoczynku?

Czy Jędrek ma jakieś "dys.."? Napisz coś więcej o nim. Może wspólnie jakąś "marchewkę" opracujemy.
buziaki!

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 08-12-2006 18:32

Jeśli nie odwołają mi znowu wizyty u pedagoga (już 2 razy), to w poniedziałek powinnam wiedzieć już coś więcej. Jędruś ma kłopot z pisaniem ś, ć i ź. Nigdy nie wie, cz ś, czy si itp. Coś tam kiedyś mylił p i b chyba. Jak byłam na pierwszej wizycie u pedagoga, to dowiedziałam się, że wszystko jest ok i nie ma chyba żadnych dys... Byliśmy potem u psychologa, a potem ta druga wizyta jakoś nam umknęła (wakacje potem były i jakoś tak się rozmyło). Na wakacjach bratowa mi powiedziała, że coś mogło wyjść na badaniach u psychologa, więc się zarejestrowałam na tę drugą wizytę, ale mi ciągle odwołują i przekładają :( Zastanawaim się też, czy on nie ma jakichś deficytów uwagi. Być może to zwykłe lenistwo, ale źle mi pisze klasówki (mówi, że nie umie się skupić i pisze szybko, bez sprawdzania) i na lekcji nie zajmuje się lekcjami, tylko często coś sobie bazgroli. Nie pisze pięknie, ale nie jest to chyba dysgrafia. Chodzi do klasy sportowej i codziennie ma 2 lekcje WF. Jak są razem, on i Krzysiek, to potrafią się nawzajem nakręceć i potrafią być nie do zniesienia.
Co jeszcze???
Jak miał 6 miesięcy, to po raz pierwszy usiadł. Na następny dzień już stał w łóżeczku, a jak miał 7 biegał po domu na własnych nogach (zastanawiam się, czy dobrze pamiętam). Wyjadał suchą karmę psu z miski. Trochę był tłusty, a teraz jest chudy jak patyk. No chyba tyle.
Jak będę znała więcej konkretów, to napiszę.
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 08-12-2006 22:50

Wanda Baranowska pisze:czytają chętnie, gdy ... chca zdobyć jakieś interesujące ich informacje.

Gdyby nie CD-ACTION i inne gazetki o tematyce komputerowej to mój Kuba pewnie w ogóle by nie czytał.

Wanda Baranowska

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 188


Rejestracja:
18-05-2006 21:44

Lokalizacja: Łódź

Post 10-12-2006 17:15

Kuba jest więc kolejnym przykładem nabycia narzędzia (tu: czytania) na użytek poszerzania zainteresowań.
Najgorzej, gdy się "zakręcamy" na samym narzędziu- czytanie- już napisałam do czego służy; pisanie- pomaga nie zapomnieć tego, co powinno siedzieć w głowie, wyrażać odczucia i uczucia zawsze wtedy gdy nie chcemy lub nie możemy zrobić tego inaczej, dzielić się doświadczeniem, poglądami i... cała masa innych celów.
Zadaniem nauczyciela i rodzica jest pomóc dzieciakowi to narzędzie obsługiwać, z szacunkiem do indywidualnych możliwości (jeden np. wkręca śrubki trzymając śrubokręt lewą ręką, inny prawą, obydwaj jednak śrubkę wkręcą).
Czasem dzieje się tak, że zapominamy myśleć o celu, angażując się w intrukcję obsługi danego narzędzia i co za tym idzie, chcemy doprowadzić jego używanie do perfekcji. A przecież nie wszyscy muszą być specjalistami od obsługi. Zachęcać do korzystania trzeba jednak wszystkich, bo z używaniem tych różnych narzędzi po prostu w życiu wygodniej.
Reasumując- jeśli pojawi się wewnętrzny motyw, potrzeba- zwykle pojawi się działanie. :lol:

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 10-12-2006 17:37

Bywa też problem odwrotny - u Gołąbkowego Kuby, u mojego Etama, a i u mnie samej x lat temu (dlatego dobrze wiem, o czym tu piszę :evil: ).

Brak takich celów jak wymienione przez Wandę: wyrażać odczucia i uczucia zawsze wtedy gdy nie chcemy lub nie możemy zrobić tego inaczej, dzielić się doświadczeniem, poglądami i...

Wtedy, nawet jak człowiek "technicznie" czytać i pisać potrafi - nie widzi takiej potrzeby. Każde wypracowanie to męka: o czym tu pisać?

Wanda Baranowska

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 188


Rejestracja:
18-05-2006 21:44

Lokalizacja: Łódź

Post 10-12-2006 17:51

Pamiętam lekcję, na której dostałam w liceum huczącą pałę- z języka polskiego!
Pani profesor poleciła nam napisać samodzielną notatkę z gatunku tych "co poeta miał na myśli". Napisałam, że "nie ośmielę się nawet przypuszczać co miał na myśli i ci nim "targało". Dodam też, że własnej opinii nie posiadam, bo wiersz mnie uśpił." To nie było silnym bodźcem przykuwającym moję uwagę i wyzwalającym wewnętrzny motyw. Chyba ta samą sytuację oddajesz żonodreptaka?

Wiersz przeczytałam w minutę i pisać też umiałam "pięknie". Tyle, że treść mnie kompletnie nie zainteresowała. Za to na biologii zamiast zwięzłej tabeli o grupach krwi napisałam 14-stronnicowe wypracowanie o "mieszaniu się 11 grup krwi u koni", bo to była moja pasja.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 10-12-2006 18:48

Pamiętam męki straszliwe, kiedy zadane miałam "opisz swój pokój".
Co tu pisać? Nic szczególnego. Ściany, drzwi, okno, łóżko, szafa, biurko. Koniec.
Kiedy to było? Chyba 3 czy 4 klasa?

Potem się trochę nauczyłam, co jest konieczne, żeby w wypracowaniu było. Ale cały czas pisałam bardzo krótko.
Wszystko, co mnie interesowało, dawało się to napisać w kilku zdaniach.
Rozwiązanie zadania, jakis dowód czy wyprowadzenie wzoru wymaga logicznego wywodu, klarownych przejść między kolejnymi postaciami równań itp. - a nie wodolejstwa.

Etam miał podobne trudności od samego początku samodzielnego pisania "z głowy". Zadania typu: napisz trzy zdania z wyrazem "dom" były dla niego na początku szkoły zupełnie niewykonalne.

Teraz jest w II kl. liceum i ma oczywiście problemy z polskim.
Jak tu napisac wypracowanie, żeby miało 250 słów? (taki jest wymóg na maturze).

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 11-12-2006 12:27

zonadreptaka pisze:Jak tu napisac wypracowanie, żeby miało 250 słów? (taki jest wymóg na maturze).

Ja na maturze zaczęłam od opisu sali egzaminacyjnej :)
Potem przeszłam do wyglądu abiturientów.
A dalej do wyglądu mojej kartki (ze pusta).
I skonczyłam tez opisem kartki ( ze juz zapisana)
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 11-12-2006 17:02

Krzysiu jest też oszczędny w słowach :) Jak mamy coś napisać, to w kilku punktach, żeby nie było za dużo i najchętniej punkty jednowyrazowe :)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Tusiek

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 492


Rejestracja:
05-03-2007 00:58

Lokalizacja: Wawa

Post 08-03-2007 11:00

Wanda Baranowska pisze:Pamiętam lekcję, na której dostałam w liceum huczącą pałę- z języka polskiego!
Pani profesor poleciła nam napisać samodzielną notatkę z gatunku tych "co poeta miał na myśli". Napisałam, że "nie ośmielę się nawet przypuszczać co miał na myśli i ci nim "targało". Dodam też, że własnej opinii nie posiadam, bo wiersz mnie uśpił." To nie było silnym bodźcem przykuwającym moję uwagę i wyzwalającym wewnętrzny motyw. Chyba ta samą sytuację oddajesz żonodreptaka?

Wiersz przeczytałam w minutę i pisać też umiałam "pięknie". Tyle, że treść mnie kompletnie nie zainteresowała. Za to na biologii zamiast zwięzłej tabeli o grupach krwi napisałam 14-stronnicowe wypracowanie o "mieszaniu się 11 grup krwi u koni", bo to była moja pasja.


Ja odstawiłem podobną scenkę 'live' w trakcie wizytacji z kuratorium. Z całego wiersza zapamiętałem tylko to, że kiedyś o autorze czytałem, że był masonem i przyjacielem Schelley'ów (czyli pewnie Byron), a potem rozpocząłem monolog na temat teorii chaosu, czyli, że taki wiersz to i szympans napisze, jeżeli dać mu klawiaturę i odpowiednią ilość czasu. Dyrektor i Kurator kwiczeli ze śmiechu, ale polonistka wyszła z siebie i z klasy.To było podłe, ale i ona mi długo przypiekała, wcześniej i później. 8)

A jeżeli chodzi o pisemne, to ZAWSZE miałem za mało czasu i papieru. Jeżeli wcześniej nie zasnąłem, to potrafiłem zapisać gruby zeszyt na raz. Inna sprawa, że zupełnie nie na temat (i absolutnie nieczytelnie), dlatego prace pisałem jak najszybciej, żeby zostało mi dużo czasu na wykreślenia i redakcję. Ufff. Jedna z klasówek z historii została oceniona na jedynkę, z dopiskiem "Kraszewski - pod względem rozciągłości i zgodności z faktami:))

holecka

Posty: 2


Rejestracja:
11-07-2009 20:26

Post 11-07-2009 20:33

POMOCY!!!
Już nie wiem co mam robić...
Jak zachęcić ośmiolatkę do czytania.
Niby bez adhd, bez żadnej dys... i z ogromną niechęcią do czytania.
Jak nie zmuszę, to wynajdzie coś oby tylko nie czytać.
Efekt jest taki, że czyta fatalnie. Po skończeniu pierwszej klasy, potrafi literować "się" zanim je przeczyta.

Początek czytania to zawsze płacz, lament przechodzący w histerię... że ja znowu muszę...
Po 30 min takiej jazdy panna raczy otworzyć książkę.
I znowu są łzy bo w książce tyle liter.

W drugiej klasie będzie musiała przeczytać "Karolcię" 142 str.
Zaczęłyśmy już tą "cegłę" czytać.

Ja czuję się jak oprawca. Zmuszam własne dziecko do robienia rzeczy której ono nienawidzi.

Jak jej pomóc? Jak mam pomóc samej sobie?

Nulka

Awatar użytkownika

Pieniacz urzędowy

Posty: 832


Rejestracja:
04-11-2008 00:25

Lokalizacja: Gdansk

Post 11-07-2009 20:51

holecka pisze:W drugiej klasie będzie musiała przeczytać "Karolcię" 142 str.
Zaczęłyśmy już tą "cegłę" czytać.

Ja czuję się jak oprawca. Zmuszam własne dziecko do robienia rzeczy której ono nienawidzi.

Jak jej pomóc? Jak mam pomóc samej sobie?


Może spróbuj audio książek, w jakimś sklepie internetowym widziałam Karolcię :D
Mama 16-letniego Aspi i 10-letniej naśladowniczki :)

Malwinka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1526


Rejestracja:
25-09-2008 20:49

Lokalizacja: Wielkopolska

Post 11-07-2009 22:09

Ja by zachęcić Piotrusia do czytania, czytałam z nim na zmianę.

Na początku tekst przez niego czytany był bardzo krótki. Stopniowo go wydłużaliśmy.

Doszliśmy do tego, że ja czytam jeden rozdział , on głośno czyta ( dla mnie ) drugi.

Mój syn również skończył pierwszą klasę.
Czytamy teraz "Dzieci z Bullerbyn". Bardzo mu się podoba.

Nie wiem, czy nagrania są dobrym pomysłem w przypadku dziecka literującego lub nawet sylabizującego, bo one nie zachęcają do ćwiczeń.

Przecież każde dziecko powinno opanować umiejętność samodzielnego i płynnego czytania.
Nie znam innej drogi niż ćwiczenia.

Sposób, który opisałam zdał u nas egzamin.

W tym roku byliśmy podczas ferii zimowych z teściową w górach.
Piotruś czytał "Jacka, Wacka i Pankracka".
Jeden rodział czytała babcia, a drugi Piotrek.

Raz weszłam do ich pokoju i zastałam taki obrazek.
Babcia czytająca swoją książkę na dole piętrowego łóżka i Piotruś czytający swoją - na górze. :D
Pozdrawiam. Malwinka - mama trzynastolatka z ADHD.

holecka

Posty: 2


Rejestracja:
11-07-2009 20:26

Post 11-07-2009 22:14

My próbowałyśmy tak:
Ja czytałam bardzo wolno, ona miała palcem śledzić wyrazy.
Po drugim zdaniu oczęta w okno patrzyły, palec między włosami wylądował...
bardzo daleko od książki ;)

Żunia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3564


Rejestracja:
05-01-2008 16:37

Post 12-07-2009 07:30

Uczyliśmy się czytać na Elementarzu Falskich . Ladne, króciutkie teksty, obrazki ( szkoda, że wycofany ze szkół). W księgarniach jest dostępny.
Jedno zdanie ja, drugie Szymon.

Póżniej były te malutkie, ilustrowane książeczki o Kubusiu Puchatku.
mój kochany czternastolatek ma zdiagnozowane ZA i ADHD

Nulka

Awatar użytkownika

Pieniacz urzędowy

Posty: 832


Rejestracja:
04-11-2008 00:25

Lokalizacja: Gdansk

Post 12-07-2009 08:24

Żunia pisze:Uczyliśmy się czytać na Elementarzu Falskich . Ladne, króciutkie teksty, obrazki ( szkoda, że wycofany ze szkół). W księgarniach jest dostępny.


Ja zakupiłam ten elementarz przed 1 klasą córci, czytaliśmy i ... niewiele to pomagało :(

Wtedy zaczeliśmy przygodę z audio książkami, które mają to do siebie, że wydany jest pierwszy tom a na drugi trzeba czekać dość długo ;)
No i córcia sama nie raz prosi jak ją zainteresuje jakiś cykl żeby kupić, pożyczyć wersje papierową :D

Choć z drugiej strony wiem, że ma problemy z dysleksją, jest w trakcie badań, do tego dochodzi prawdopodobnie ADHD podtyp dziewczęcy, czyli zaburzenia koncentracji itp.

Po za tym nie wszystkie dzieci łapią od małego bacyl czytania, ja pamiętam, że dopiero gdzieś na przełomie 4 i 5 klasy zaczęłam czytać wszystko co mi wpadło w ręce, Młody zaczął w wieku 5 lat.
Mama 16-letniego Aspi i 10-letniej naśladowniczki :)

Wróć do Bank pomysłów



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.