Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Niecne przygody Jasia i Stasia

Moderator: Moderatorzy

MamaExpresika

Wsparcie

Posty: 1050


Rejestracja:
16-02-2012 19:29

Dzieci: Expresik 7 lat i 3 mc - prawdopodobnie ADHD (zdania uczonych są podzielone)

Ja: PPP sądzi, że mam ADHD ;)

Post 25-01-2013 15:58

Po obronie mojej pracy magisterskiej podszedł do mnie pewnie doktor i rzekł, że chciałby wykorzystać moje "dzieło" w swojej pracy naukowej. Zaproponował mi udział w niej za odpowiednią kwotę (dość znaczną) i obiecał kontakt telefoniczny. Nigdy nie zadzwonił :hmmm:
W każdym z nas tkwi talent ważne by go dostrzec i w niego uwierzyć...

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13318


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 25-01-2013 16:08

MamaExpresika pisze:Po obronie mojej pracy magisterskiej podszedł do mnie pewnie doktor i rzekł, że chciałby wykorzystać moje "dzieło" w swojej pracy naukowej. Zaproponował mi udział w niej za odpowiednią kwotę (dość znaczną) i obiecał kontakt telefoniczny. Nigdy nie zadzwonił :hmmm:
A zajrzałaś w "dzieła" tego pana? Może jednak wykorzystał?

MamaExpresika

Wsparcie

Posty: 1050


Rejestracja:
16-02-2012 19:29

Dzieci: Expresik 7 lat i 3 mc - prawdopodobnie ADHD (zdania uczonych są podzielone)

Ja: PPP sądzi, że mam ADHD ;)

Post 25-01-2013 18:45

Dreptaku to było w tak zamierzchłych czasach, że nawet najstarsi Indianie nie pamiętają - jak ów Doktor się zwał :wink: Przyjmijmy, że się załapał na przedawnienie ;)
W każdym z nas tkwi talent ważne by go dostrzec i w niego uwierzyć...

Anchen

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1393


Rejestracja:
11-02-2011 17:50

Dzieci: Jaś, 12 lat, ZA i Staś, 10 lat, NT

Post 30-10-2013 08:46

Pożegnanie

Zdałam sobie sprawę, że od ponad pół roku nie odzywam się w tym wątku i myślę, że to znak, że pewien etap w naszym życiu dobiegł kresu.

Jaś jest w IV klasie, Staś w II i nasze życie nie różni się od życia innych rodzin z wczesnoszkolnymi dziećmi. Kiedy się tak temu wszystkiemu przyglądam, nie widzę, żebyśmy mieli więcej problemów niż inni. Nie widzę też, żeby nasze problemy były jakieś szczególnie dotkliwe. Ot, raz lepiej, raz gorzej, ale normalnie.

IV klasa faktycznie okazała się szokiem. Szkoła zafundowała nam dosyć emocjonujące zmiany, łącząc klasę Jasia z klasą dzieci o rok starszych (jak reszta jego klasy, poszedł do szkoły jako sześciolatek) i 2 września byłam pełna obaw. Nowi nauczyciele, nowe przedmioty, mnóstwo prac domowych i ciągły brak czasu na cokolwiek, bo poza szkołą ma jeszcze hip-hop, aikido, basen, grę na instrumencie. A jednocześnie Jaś radzi sobie w tym wszystkim świetnie, dzielnie te prace domowe odrabia, ma świetne oceny. Z ogromną łatwością dogadał się z tymi starszymi chłopcami i właściwie jako jedyny z tej starej klasy wszedł w ich grupę. Co ważniejsze, znalazł kolegę. Siedzą razem w ławce, bawią się razem, pilnują, dbają o siebie, co jest w ogóle wzruszające. Odwiedzają po lekcjach. Zostają na noc. I tym jestem chyba najbardziej zachwycona, bo o kompetencje intelektualne Jasia byłam raczej spokojna, natomiast marzyłam dla niego o takiego kumpla, na którym będzie mógł polegać, któremu będzie mógł zaufać, który nie będzie się z nim bawił tylko wtedy, kiedy to się opłaca. No więc teraz ma szansę na właśnie taką przyjaźń.

Staś... psoci. Ku naszemu nieskrywanemu przygnębieniu, zaczął intensywną karierę piłkarską i nieustannie wozimy go na treningi albo jakieś mecze towarzyskie. Uczy się bez wysiłku, umysł ma jak żywe srebro i otacza go gęsty krąg przyjaciół. Bezczelny jest coraz bardziej, wyszczekany również.

To nie znaczy, że jest idealnie, bo czasami zdarzają się takie weekendy, jak ten ostatni, kiedy wszyscy się na siebie drą i mają ochotę wymordować. Mamy zdecydowanie mniej czasu na zabawy rodzinne, bo dzieci praktycznie codziennie mają jakieś zajęcia dodatkowe. Dużo czasu musimy poświęcać na uczenie dzieci uczenia i efektywne wykorzystywanie czasu, bo teraz już nie da się siedzieć godzinami nad książką, trzeba szybko robić pracę domową i decydować, co da się odpuścić. Ale nadal mamy radosne, ciekawe świata dzieci, które wszystko - niestety, bo doba krótka - interesuje i które nieustannie szukają sobie kącików, żeby się w nich zaszyć z jakąś książką.

Mam natomiast wrażenie, że w IV klasie sporo dzieci dogoniły ich problemy, które do tej pory jakoś udawało się omijać: dysleksja (która wbrew często spotykanym opiniom nie jest nieumiejętnością ortograficznego pisania, tylko poważnym zaburzeniem percepcji), zaburzenia koncentracji (bo już nie da się zawieszać na lekcji, sprawdziany są praktycznie codziennie i są duże), zaburzenia zachowania (zmienia się nastawienie nauczycieli), męczliwość, powolność. I paradoksalnie dobrze prowadzone dziecko z ZA - no, przyznajmy uczciwie, że z niesamowitą pamięcią i fiksacją na wiedzy - jest w dużo lepszej sytuacji niż dzieci "zdrowe". Częścią tego sukcesu jest zresztą również to, że Jaś od musiał ciężko pracować i potrafi pracować: wiele dzieci, którym wszystko dotąd przychodziło łatwo i bez wysiłku, ma teraz problem. I piszę o tym przede wszystkim dlatego, że warto te klasy I-III wykorzystać na intensywną pracę nad uczeniem dziecka uczenia się, bo to się niezmiernie potem opłaca.

Kończę wątek o przygodach Jasia i Stasia również dlatego, że nie mam już w domu słodkich małych bobasków, tylko, hm, takie dwie zaliczki na młodych mężczyzn i czuję się coraz bardziej nielojalnie, opisując ich rozmaite wyczyny. Jaś podjął decyzję, że nie mówi w szkole o ZA, mimo że dałoby mu to konkretne ułatwienia. Nie wstydzi się, ale nie chce tych ułatwień. ZA jest dla niego cechą, ale nie buduje, mam wrażenie, swojej tożsamości wokół tego faktu i to też jest, uważam, cudowne. Ma mocną świadomość, że ludzie są różni. I lubi ludzi, dobrze się wśród nich czuje.

Właściwie to po tych wszystkich latach diagnoz, terapii, lęków i morderczej pracy - patrzę z optymizmem w przyszłość.

anka-niko

Awatar użytkownika

Wsparcie i Łowca Talentów

Posty: 8543


Rejestracja:
27-04-2008 16:50

Lokalizacja: warszawa, Żoliborz

Dzieci: młody dorosły z ADHD (wbrew pozorom)

Ja: takie sobie coś ;)

Post 30-10-2013 08:59

Anchen, wieści szkolno-towarzyskie super :OK:

Kurcze... normalnie zazdroszczę :D w 4 klasie to u nas jeszcze diagnozy nie było, walczyliśmy i zmagaliśmy się z różnymi koszmarami i murami, a u Was - tyle wypracowane i ustawione :OK: Faktycznie, zaliczki genialne i super rokujące :lol:

Ale jakaś smutność zapada, że opowieści się urwą :(
Obrazek
mama super syna - KĄT-owicza z ADHD, dysgrafią... i pasją

Jerzy Liebiert
Uczyniwszy na wieki wybór// w każdej chwili wybierać muszę... Jeździec

Uczę się ciebie człowieku.//Powoli się uczę, powoli.//Od tego uczenia trudnego//Raduje się serce i boli. *** (Uczę się ciebie, człowieku...)

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 31-10-2013 16:53

Bardzo budujące. Szczere gratulacje Anchen, tym bardziej, że o ile dobrze pamiętam, wchodziłaś w ten nowy rok szkolny z potężnymi obawami. Pewnie tym przyjemniejsze jest teraz odczucie ulgi. :OK:

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 31-10-2013 16:59

anka-niko pisze:Kurcze... normalnie zazdroszczę
Ech... ja też...

MamaExpresika

Wsparcie

Posty: 1050


Rejestracja:
16-02-2012 19:29

Dzieci: Expresik 7 lat i 3 mc - prawdopodobnie ADHD (zdania uczonych są podzielone)

Ja: PPP sądzi, że mam ADHD ;)

Post 02-11-2013 21:55

Anchen gratuluję z całego serca olbrzymich sukcesów :)
Oczywiście żałuję, iż nie będzie mi dane dalej czytać o niecnych przygodach. Jednak jak najbardziej rozumiem taką decyzję.
Pozdrawiam serdecznie.
W każdym z nas tkwi talent ważne by go dostrzec i w niego uwierzyć...

Anchen

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1393


Rejestracja:
11-02-2011 17:50

Dzieci: Jaś, 12 lat, ZA i Staś, 10 lat, NT

Post 18-07-2016 09:10

Kochani, dużo czasu spędziliśmy razem w tym wątku, a osobiście nie cierpię historii, które się urywają wpół słowa, więc króciutko napiszę, co tam u naszych bohaterów. Staś kwitnie w klasie sportowej, chociaż mnie trochę martwi to środowisko, jest przesycone rywalizacją i to bynajmniej nie szlachetną. Jaś właśnie się dostał do jednego z najlepszych warszawskich gimnazjów, świetnie napisał i sprawdzian szóstoklasisty, i test kompetencji językowych. Wędruje przez system bez orzeczenia, więc ścigał się z neurotypowymi dziećmi bez żadnych ułatwień. Obaj mają kumpli, bardzo dobrze się dogadują ze sobą, jeżdżą na obozy żeglarskie i codziennie o 8 rano wyprowadzają psa, a czasami nawet przynoszą mi śniadanie do łóżka :-)

To nie znaczy naturalnie, że nie ma kłopotów, awantur i frustracji: kiedy świętowaliśmy gimnazjum Jasia, Staś złośliwie skonstatował, że to dzięki wsparciu, czyli darciu się mamusi. Wygadani też są.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13318


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 19-07-2016 21:50

Dzieciaki kwitną :)

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 01-08-2016 21:01

W to darcie się mamusi to nie uwierzę. To musi być nadwrażliwość słuchowa. :) Gratulacje Anchen!

Anchen

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1393


Rejestracja:
11-02-2011 17:50

Dzieci: Jaś, 12 lat, ZA i Staś, 10 lat, NT

Post 03-03-2019 21:14

W parę lat później

Zbieram się do tego wpisu od dawna, dokąd Dreptak mnie zagadnął mailowo, ale właściwie nie wiem, co napisać. Jest normalnie. Gimnazjum Jasia wie, że młody ma ZA, gdyż w pierwszym tygodniu nauki z przytupem pokłócił się z nauczycielką, świetną zresztą, machając jej przed nosem statutem - a na to nasze nobliwe gimnazjum nie było gotowe. Po owej akcji zostałam w trybie pilnym wezwana na przesłuchanie do psychologa szkolnego, który wygłaszał duperele w stylu "My tu takie prestiżowe gimnazjum, jak to w ogóle możliwe!", z sugestią niewypowiedzianą acz oczywistą, że my i nasz synalek wystarczająco prestiżowi nie jesteśmy. Zabolało mnie to, nie ukrywam, ale był to właściwie jedyny zgrzyt, a mnie też przez te wszystkie lata rodzicowania dziecku z ZA zgrubiała skóra.

Jaś ma się świetnie. Uczy się bardzo dobrze, zna dwa języki obce, gra na instrumencie, sportowo jest bardzo sprawny, pływa jak rybka, jest laureatem ogólnopolskiej olimpiady, czekamy na wyniki drugiej, ale już wiemy, że do liceum pójdzie poza rekrutacją, co w roku kumulacji roczników daje mu bardzo spokoju. Ma kumpli, jeździ z najlepszym kumplem na zimowe i letnie obozy (narty i żagle), Sylwestra spędzał na domówce (i wrócił trzeźwy). Jest zupełnie zwyczajnym nastolatkiem: siedzi z nosem w komórce, uwielbia grać na komputerze i sam organizuje sobie czas. Oczywiście wydziera się czasami, kłóci bez sensu i jest uparty jak muł oraz paskudnie flegmatyczny, ale poza tym jest empatycznym, czarującym, dowcipnym chłopcem, który wie, co jest dobre, a co złe. I wiecie, co jest najzabawniejsze: lubi ładnie wyglądać. Włosy układa dłużej niż ja.

Staś jest niewiarygodnie zdolny i jeszcze bardziej leniwy. Po prawdzie sprawia więcej kłopotów wychowawczych niż brat (cóż, nie wszystko da się zwalić na spektrum). Etyka pracy jest dla niego zwrotem w obcym języku. Niestety umie oczarować nauczycieli, więc postanowiłam, że nie będę się kopać z koniem. Ale brat jest dla niego wielką inspiracją - chociaż się do tego nie przyzna - i właśnie postanowił, że też będzie się przygotowywał do olimpiad. Zobaczymy. Lubi ruch, uprawia piłkę nożną i akrobatykę sportową, gra na instrumencie, pięknie śpiewa. Książki najchętniej czyta chłopackie, lektury szkolne napełniają go obrzydzeniem - pełna normalność, powiedziałabym. Kumpli ma w bród i jest bardzo samodzielny. Jest serdeczny, nastawiony na współpracę, nie zazdrości, w szkole jest bardzo lubiany.

Nie miejcie złudzeń, to nie jest życie bez cieni, bez gorszych dni i bezsennych nocy. Ale nadal lubimy spędzać ze sobą czas i zdarza nam się rozmawiać o sensie życia, choć robią się skryci, jak to nastolatki. W ostatnich dwóch latach powoli zaczęłam odzyskiwać swoje życie i coraz więcej czasu poświęcać sprawom zawodowym. Chłopcy posiadają podstawowe sprawności harcerskie, więc mogę wyjeżdżać: potrafią sobie kupić żarcie w garmażerce na rogu, rozmrozić zupę, posprzątać, wyprowadzić psa i zadbać o koty. Robią sobie śniadania i kolacje, odgrzewają obiady, chodzą na zakupy. Nie boją się świata i nie boją się ludzi. Potrafią się ze sobą dogadywać, trzymają sztamę przeciwko rodzicom (nie skarżą na siebie nawzajem w ogóle) i bez oporu angażują się w pomaganie innym.

I tylko ja mam wciąż pod powiekami tego trzyletniego chłopczyka, który kiwał się i nie potrafił mówić i którego nie chcieli w przedszkolu. Ale cóż, może to, co jest w życiu ważne, nie może przychodzić bez trudu.

Beata

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 5001


Rejestracja:
08-06-2006 07:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 26-05-2019 21:22

Piękny, bardzo optymistyczny wpis. Dziękuję, że się tym podzieliłaś, bo też często o Was myślę.
Tak jakoś, w tym Dniu Matki, wydaje się być szczególnie ważny.
Poprzednia

Wróć do Nadzieja, czyli o naszych pociechach pozytywnie



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.