Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Ogólnie o zdrowiu psychicznym

Moderator: Moderatorzy

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 09-10-2005 12:07

Ogólnie o zdrowiu psychicznym

Przełamywanie tabu
Renata Krzyszkowska

41/2005
W ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba pacjentów zarejestrowanych w poradniach zdrowia psychicznego wzrosła w naszym kraju aż dwukrotnie. W 1995 roku takie placówki przyjęły ok. 650 tys. osób, a w zeszłym - już ok. 1,2 mln. Ten wzrost nie dotyczy tylko Polski. Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia, liczba osób dotkniętych chorobą psychiczną do roku 2020 wzrośnie w Europie aż o pięćdziesiąt procent. Już dzisiaj na rozmaite zaburzenia cierpi na całym świecie 450 mln ludzi. By zwrócić uwagę na ten problem, 10 października, począwszy od 1992 roku, na całym świecie obchodzony jest jako Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego.


Zdaniem specjalistów wzrost liczby Polaków szukających pomocy w rozwiązaniu problemów psychicznych jest spowodowany nie tylko coraz częstszym występowaniem tych schorzeń, ale także m.in. stopniowym przełamywaniem tabu. O depresji oraz innych zaburzeniach psychicznych pisze i mówi się coraz więcej, wzrasta więc świadomość społeczna problemu i wizyta u psychiatry przestała już być czymś niezwykłym. Z przeprowadzonego w tym roku sondażu CBOS wynika, że 6 proc. ankietowanych ma chorych psychicznie w najbliższej rodzinie, 8 proc. w dalszej rodzinie, tyle samo w kręgu przyjaciół, a 21 proc. - w gronie znajomych lub sąsiadów. 32 proc. badanych przyznało, że z osobami chorymi psychicznie zetknęło się wśród ludzi znanych z widzenia, a 50 proc. poprzez media i literaturę. Sondaż wskazuje ponadto, że 44 proc. chciałoby więcej wiedzieć o problematyce zdrowia psychicznego i chorób psychicznych. Prawie co drugi badany czasami niepokoi się o swoje zdrowie psychiczne. Blisko jedna trzecia przyznaje, że spośród najcięższych schorzeń, takich jak nowotwory, choroby serca czy AIDS, najbardziej obawia się właśnie chorób psychicznych. 85 proc. badanych uważa, że obecne warunki życia w Polsce są szkodliwe dla zdrowia psychicznego ludzi i zwiększają ryzyko zachorowań na choroby psychiczne. Do najbardziej szkodliwych dla zdrowia psychicznego czynników ankietowani zaliczają: bezrobocie (77 proc.), kryzys rodziny (47 proc.), biedę (41 proc.), nadużywanie alkoholu i narkotyków (39 proc.), niepewność jutra (25 proc.), złe stosunki między ludźmi (16 proc.) oraz nadmierny pośpiech i tempo życia (16 proc.).

Stresująca starość

Występowanie zaburzeń psychicznych, głównie depresji i różnego rodzaju lęków czy nerwic, wzrasta wraz z rozwojem cywilizacyjnym. Premiuje on bowiem osoby przebojowe, odporne na stres, silne i skuteczne w działaniu. W coraz bardziej wymagającym społeczeństwie osoby nieposiadające tych cech mogą się czuć zagubione i trudno im funkcjonować. Wszystkie słabości najboleśniej odczuwają ludzie starsi.
- Z wiekiem zmniejszają się zdolności adaptacyjne organizmu, wolniej przebiegają procesy poznawcze, pogarsza się pamięć. Często pogorszeniu ulega sytuacja materialna, wraz ze śmiercią współmałżonka pojawia się osamotnienie, lęk o przyszłość. Utrata sił witalnych i intelektualnych prowadzi do poczucia mniejszej wartości. U osób słabszych psychicznie wszystko to może prowadzić do depresji. Dodatkowo wraz z wiekiem zmniejsza się w organizmie wydzielanie neurohormonów, m.in. serotoniny, utrzymujących odpowiedni poziom napięcia w ośrodkowym układzie nerwowym. Bez nich zmniejsza się energia potrzebna do normalnego funkcjonowania. Depresji sprzyja też miażdżyca i spowodowane wiekiem gorsze ukrwienie mózgu. Na zaburzenia nastroju duży wpływ mają również wahania hormonalne. Na przykład spadek poziomu estrogenów, żeńskich hormonów płciowych u kobiet, w okresie przedmenopauzalnym wpływa na obniżenie poziomu serotoniny w mózgu, co może skutkować obniżeniem nastroju, a nawet depresją. Wykazały to liczne badania naukowe przeprowadzone m.in. w Klinice Psychiatrycznej Akademii Medycznej w Poznaniu.

Pełna napięć młodość

Prof. Irena Namysłowska, konsultantka krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, poinformowała w ubiegłym roku, że ok. 20 proc. dzieci i młodzieży w Polsce cierpi na zaburzenia psychiczne różnego typu. W Polsce nie przeprowadzono dotychczas dużych badań nad stanem zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Są tylko badania dotyczące niektórych zaburzeń lub niektórych populacji - na ich podstawie dokonywane są szacunki. - Niepokojące jest szczególnie rozpowszechnienie zaburzeń depresyjno-lękowych. Jak wynika z badań przeprowadzonych wśród krakowskich uczniów, blisko 30 proc. z nich cierpi na zaburzenia depresyjno-lękowe (cierpią na nie nawet dziesięciolatki). Obserwuje się także stały wzrost zapadania na anoreksję i bulimię.
- Każdy z nas przeżywa w którymś momencie swego życia przygnębienie, smutek, rozpacz, załamanie, bezradność, lęk, niepokój. Są to normalne ludzkie uczucia. W większości przypadków dajemy sobie z tym radę. Czasami jednak nie wystarcza odpoczynek, życzliwa pomoc rodziny i przyjaciół. Trzeba udać się do lekarza. Według szacunków, 40-60 proc. ludzi doświadcza w życiu jakichś problemów, z powodu których zastanawia się, czy nie skorzystać z pomocy psychiatry. Niestety, dostęp do tych specjalistów jest w Polsce znacznie utrudniony. W Warszawie są poradnie, w których czas oczekiwania na wizytę wynosi 3-4 miesiące. Po tym okresie pomoc bywa mocno spóźniona - mówi prof. Jacek Wciórka z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Gdy smutek zwycięża

W Polsce brakuje Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. Potrzebę jego utworzenia widzi aż 85 proc. Polaków, którzy wzięli udział w badaniach CBOS.
Mógłby on przebudować model opieki psychiatrycznej i zmienić nieprawdziwe wyobrażenia na temat chorych psychicznie. Do wad polskiego modelu opieki psychiatrycznej należy przede wszystkim brak pieniędzy i możliwości refundacji najnowszych leków, a także to, że leczenie pacjentów koncentruje się w dużych szpitalach odizolowanych od społeczeństwa, a nie w małych, środowiskowych poradniach, klinikach przy szpitalach ogólnych, klubach środowiskowych czy lecznictwie domowym.
Unijny komisarz ds. zdrowia i ochrony konsumentów Markos Kyprianou uważa, że w całej Europie za mało dba się o zdrowie psychiczne. Według podawanych przez niego danych, około 58 tys. mieszkańców Unii umiera każdego roku w wyniku samobójstw lub samookaleczenia. Dla porównania - w wypadkach drogowych ginie rocznie ok. 50 tys. osób, a w wyniku morderstw i zabójstw - 5 tys. Dane WHO wskazują, że samobójstwa stanowią 13. przyczynę śmiertelności w świecie, a nieudane próby samobójcze są 6. przyczyną chorób. Co 30-40 sekund na świecie ktoś odbiera sobie życie. W Polsce co roku kilka tysięcy osób umiera właśnie w ten sposób. Większość samobójstw popełniają ludzie będący w stanie depresji. Zdaniem Kościoła nie należą oni do kategorii "jawnych grzeszników" i do ich liturgii pogrzebowej nie należy wprowadzać zmian. Tak wynika z dekretu wydanego w ubiegłym roku przez metropolitę lubelskiego abp. Józefa Życińskiego. Zawiera on rozróżnienie pomiędzy samobójcami, którzy świadomie odrzucili chrześcijańskie zasady życia, a takimi, których decyzja była wynikiem choroby psychicznej, depresji lub głębokich stresów.

Liczba pacjentów zarejestrowanych w poradniach zdrowia psychicznego w Polsce, w poszczególnych latach:

1995 --- 649 494
1996 --- 658 526
1997 --- 664 140
1998 --- 705 538
1999 --- 782 591
2000 --- 821 645
2001 --- 923 489
2002 --- 1 074 937
2003 --- 1 149 959
2004 --- ok. 1 200 000

Źródło: GUS
Renata Krzyszkowska

http://www.przk.pl/przewodnik.php?id_art=8701
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 09-10-2005 12:14

Anoreksja - Wolę umrzeć niż przestać się odchudzać

Choruje dusza, a cierpi ciało
Grzegorz Górny



Chorobami, które szczególnie rozpowszechniły się w XX wieku, są spotykane wcześniej niezwykle rzadko zaburzenia żywienia. Lekarskie statystyki mówią, że choruje na nie ok. 5 procent dziewcząt w Europie, w tym 3-4 procent na bulimię, a 1-2 procent na anoreksję. Ta ostatnia jest najbardziej śmiertelną ze wszystkich chorób psychicznych. Oblicza się, że z jej powodu umiera nawet do 20 procent anorektyczek.


Wielu badaczy zjawiska zwraca uwagę na kulturowy kontekst rozprzestrzeniania się anoreksji. Tym bardziej że 90 proc. chorych stanowią kobiety, a tylko 10 proc. mężczyźni. Ulrike Juchmann, psychoterapeutka z berlińskiego ośrodka "Mondlicht", zajmującego się leczeniem anoreksji, mówi: "Myślę, że bardzo dużą rolę odgrywa tu reklama. Reklama z bardzo szczupłymi modelkami obecna jest wszędzie. Niezależnie, które czasopismo się otworzy, którą reklamę czy film się obejrzy, to konfrontują nas one z ideałem kobiety, z tym, jak powinna ona wyglądać. A w rzeczywistości tylko niewielki procent kobiet może sprostać temu ideałowi pod względem figury i normalnej wagi ciała. Kobiety żyją więc z dylematem, ponieważ widzą ten ideał, którego nie mogą osiągnąć i to tworzy niezadowolenie z własnego ciała. Mówią sobie: muszę wyglądać inaczej, niż wyglądam teraz. Jest to obszar napięcia, w którym nieustannie znajdują się nie tylko młode, lecz również starsze kobiety".

"Wolę umrzeć, niż przestać się odchudzać"

Lekarze podkreślają, że w niemal wszystkich przypadkach anoreksja rozpoczyna się od diety. Według statystyk, aż 70 proc. nastolatek ma za sobą doświadczenie odchudzania się. Nie oznacza to, że wszystkie zagrożone są tą chorobą. Dotyczy to części z nich, zwłaszcza tych, które mają niską samoocenę, brak poczucia własnej wartości, różne kompleksy, a zarazem duże ambicje i poczucie niezrealizowania związane z oczekiwaniami swoimi lub rodziców.
Anoreksja nie ma jednej przyczyny. Jest raczej splotem różnych uwarunkowań i okoliczności, wśród których znajdują się czynniki biologiczne, psychiczne i kulturowe. Najczęściej jest ona związana z głębokim zranieniem psychicznym lub dotkliwym doświadczeniem wewnętrznym, z którym dana osoba nie jest w stanie sobie poradzić. Nierzadko wydarzenia te odsyłają nas do okresu dzieciństwa i niezadowalających relacji z rodzicami lub otoczeniem.
Jak mówi dr Christian Thiele z kliniki im. Theodora Wenzla w Berlinie: "Zaburzenia związane z jedzeniem są próbą indywidualnego rozwiązania własnych problemów i stawienia im czoła, próbą poszukiwania własnej tożsamości i zorientowania na tle zmian społeczno-kulturowych". Najczęściej dotyczą one dziewcząt w okresie dojrzewania, które - jak zauważa berliński lekarz - mają "kruche poczucie własnej autonomii i wewnętrznej samodzielności, trudno jest im oddzielić się od innych i odczuwać oraz zachowywać się jak jednostka samodzielna".
Osoba dotknięta anoreksją na początku zaczyna odmawiać jedzenia, unika wspólnych posiłków z rodziną, wykazuje przesadne zainteresowanie wartościami kalorycznymi produktów spożywczych, dużą wagę przywiązuje do ćwiczeń gimnastycznych i wysiłku fizycznego, z czasem zaś coraz bardziej alienuje się od otoczenia. Nie postrzega siebie jako chorej, wręcz przeciwnie - ma poczucie sukcesu, jest dumna, że ma tyle samozaparcia i silnej woli, by kontrolować wygląd i wagę swego organizmu. Poczucie to jest jednak złudne, gdyż sytuacja wymyka się spod kontroli, lecz anorektyczka tego nie widzi.
Rozmawiałem z wieloma dziewczynami, które wyszły z anoreksji, i wszystkie opowiadały mi to samo: kiedy spoglądały w lustro, widziały siebie grubymi, tłustymi "cielochami", chociaż w rzeczywistości były wychudzone, a nawet wyniszczone. Ta zmiana percepcji własnego obrazu wynika ze zmian w mózgu, jakie powoduje stan permanentnego niedożywienia.
Dlatego też najtrudniejszym zadaniem w terapii anoreksji jest przekonanie osoby, że jest naprawdę chora i potrzebuje pomocy. Medycyna wyróżnia cztery czynniki, po których można rozpoznać to zaburzenie: istotny spadek masy ciała (powyżej 15 proc. normalnej wagi), stały lęk przed utyciem, wspomniana już zmiana percepcji swego wyglądu oraz wstrzymanie menstruacji. Wiele kobiet, mimo występowania u nich wszystkich tych objawów, nie daje się przekonać do leczenia. Jak wspomina profesor Irena Namysłowska z warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii, jedna z pacjentek na jej oddziale oświadczyła wprost: "Wolę umrzeć, niż przestać się odchudzać".

"Jest Ktoś, kto mnie akceptuje i kocha taką, jaka jestem"

Z tych powodów łatwiej jest leczyć z anoreksji dzieci niż dorosłych. Osoba pełnoletnia może odmówić terapii, a polskie prawo zawiera tak nieprecyzyjne sformułowania, że bardzo trudno jest ją do tego zmusić. W przypadku dzieci sprawa jest o tyle prostsza, że pozostają one pod opieką rodziców i to ci ostatni mogą zadecydować o podjęciu leczenia. Dlatego też śmiertelność wśród dorosłych anorektyczek jest o wiele większa niż wśród dzieci.
Jednak nawet jeśli dzieci poddane zostają terapii, trzeba uważnie ich pilnować, aby nie oszukiwały otoczenia. Anorektycy wypracowali wiele metod wprowadzania w błąd najbliższych, udając że jedzą posiłki, a w rzeczywistości niepostrzeżenie się ich pozbywają. Jak sami podkreślają, to jest silniejsze od nich.
Zdaniem specjalistów, osoba chora na anoreksję nie będzie w stanie poradzić sobie z tym problemem sama. Potrzebne jest wsparcie z zewnątrz - najlepiej ze strony rodziny, terapeutów, najbliższej wspólnoty. Przede wszystkim jednak to sama chora musi chcieć wyzdrowieć. Żeby jednak naprawdę pokonać chorobę, nie wystarczy uporać się z jej skutkami, czyli odkarmić organizm - należy zmierzyć się z jej przyczynami, które najczęściej leżą gdzieś głęboko we wnętrzu człowieka. Jak mówi wspomniana już prof. Irena Namysłowska, jest to sytuacja, w której "choruje dusza, a cierpi ciało". Spotkałem byłe anorektyczki, którym w pokonaniu choroby pomogło życie duchowe, porada duszpasterska i moc sakramentów.
Jak podkreśla bowiem Ewa, która w wieku 24 lat ważyła 26 kilo i w stanie krytycznym trafiła do szpitala, istotą anoreksji jest brak akceptacji siebie. Inna była anorektyczka, Lidia, mówi, że jej uzdrowienie zaczęło się od momentu, kiedy odczuła i zrozumiała, że jest Ktoś, kto akceptuje ją i kocha w pełni taką, jaka jest.
Kasia Wachułka z Krakowa uważa, że jej także w przezwyciężeniu anoreksji dopomogło to, że jest osobą wierzącą. Kiedy wyszła z choroby, postanowiła założyć własną stronę internetową (www.anoreksja.org), na której dzieli się z innymi swoim doświadczeniem. W ciągu roku wymienia ok. 2000 korespondencji. Namawia osoby chore do podjęcia leczenia. Ponieważ sama nie posiada uprawnień, by prowadzić terapię, niedawno rozpoczęła drugie studia - psychologię, z myślą o tym, aby w przyszłości pomagać anorektyczkom.
Anoreksja jest bowiem chorobą, którą da się całkowicie wyleczyć. "Dysponujemy wynikami szczegółowych badań, przeprowadzanych przez uniwersytet w Heidelbergu, w ramach których obserwowano osoby, nawet gdy ukończyły już 25 lat - mówi dr Christian Thiele. Na ich podstawie możemy powiedzieć, że połowa pacjentów z anoreksją powraca do zdrowia, u 30 proc. obserwujemy mniej lub bardziej przewlekły charakter choroby z polepszeniami i pogorszeniami sytuacji oraz nawrotami choroby, natomiast 20 proc. ma bardzo złe rokowania. Śmiertelność podaje się zwykle w przedziale między 5 a 20 proc. W wielu opracowaniach często pojawia się liczba 10 proc. Oficjalną przyczyną zgonu nie jest jednak anoreksja, lecz najczęściej niewydolność pracy nerek, to one bowiem zazwyczaj jako pierwsze odmawiają posłuszeństwa w zagłodzonym, wyniszczonym organizmie".
Dr Cezary Żechowski z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie opowiada o przypadkach chorych, w których wyleczenie zwątpili lekarze, rodziny i nawet oni sami, a jednak wrócili oni do zdrowia. Tak więc, chociaż anoreksja może zakończyć się śmiercią, jest ona chorobą uleczalną. Najważniejsze jest jednak wczesne jej rozpoznanie i podjęcie właściwej terapii.
Grzegorz Górny


http://www.przk.pl/przewodnik.php?id_art=7071
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 10-10-2005 16:33

No własnie. Rośnie swiadomośc spoleczna i akceptacja chyba coraz bardziej. :)
Ja sama wsrod znajomych nie czuje sie głupio ,gdy mowie ,że ide do psychiatry. I oni tez zaczynaja o tym jakby inaczej mysleć w związku z tym.
Co tam oni zreszta?
Musze przyznać ,że ja sama zaczęłam inaczej o tym myśleć. Bo wczesniej cóz... niby tak racjonalnie biorac to przyznawałam ,że wybrac się do psychiatry jest zupełnie tak samo jak do kogo innego ,ale jednak ...
- kojarzy się z amerykańska manią kozetki terapeutycznej i generalnie rozczulaniem sie nad soba
-i ten wdrukowywany przez pokolenia lęk ,tak- lek przed niepoczytalnościa

No ale chmmm... ludzie w kolejce do psychiatry zachowywali sie normalniej niz wielu mijanych w sklepie.
W ogóle jesli ktos przyznaje ,że cos z nim nie w porzadku to calkiem zdrowy objaw. :)

Teraz jakby ktoś sie skrzywił słysząc ,że ktos chodzi do psychiatry pomyślałabym sobie o nim żle.

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 10-10-2005 19:13

a to ciekawe, bo wsrod niektorych moich znajomych wrecz zrobila si emoda na chodzenie do psychiatry, psychologa, albo co najminej na jakas terapie, oczywiscie o medytacjach majacych na celu uzdrowienie duszy nie wspomne...
nie ma sie co przejmowac, i u nas niedlugo zapanuje moda taka jak na zachodzie. mozna sie cieszyc, z drugiej strony trezba sie smucic, bo ci jedyni dobrzy psychiatrzy pootwieraja prywatne gabinety na ktore nie bedzie nas stac...

slawia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 76


Rejestracja:
14-09-2005 15:41

Lokalizacja: Lublin

Post 10-10-2005 19:45

Taaak, czasy się zmieniają. Na szczęście.
Będąc młodą licealistką stwierdziłam,że moja mama ma nerwicę (do której w dużej mierze się przyczyniłam chociaż nie miałam ADHD- chyba) tak więc doradziłam jej wizytę u psychiatry - i naprawdę nie było w tym żadnego podtekstu. Niestety, ojojoj co to było, wióry ze mnie poleciały ojojoj, a mama mi to do dzisiaj pamięta.
Iwona

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 10-10-2005 20:06

Marta pisze:No własnie. Rośnie swiadomośc spoleczna i akceptacja chyba coraz bardziej.

Otóż to. Gdybym 10 lat temu dowiedział się, że ktoś znajomy chodzi do psychiatry na pewno bym się na niego patrzył co najmniej dziwnie i pewnie unikałbym z nim kontaktów. Teraz uważam psychiatrę, jako normalnego, czasami bardzo potrzebnego lekarza i nawet sam chyba powinienem się do takowego specjalisty udać.

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 11-10-2005 11:46

No tak. Człowiek przyzwyczaja się, że wizyty u psychologa itp. to coś normalnego. Tylko czy ten psycholog jest normalny, a przynajmniej kompetentny. Ja raczej nie mam pozytywnych doświadczeń z psychologami. Tak jak z innymi tak zwanymi specjalistami.
No cóż. To tylko ludzie.
Acha. W tak małym miasteczku, w jakim ja mieszkam jeszcze wśród wielu ludzi, nawet młodych, leczenie psych...
jest czymś o czym nie wolno głośno mówić.

Wróć do Pogadajmy tak na luzie na inne tematy



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.