Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Śmierć otwiera oczy.

Moderator: Moderatorzy

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 28-12-2005 12:12

Śmierć otwiera oczy.

Cały ten rok dla mnie wiązał się ze śmiercią. Przez całe moje życie w tak krótkim czasie nie umarło tylu bliskich.
A drugiego dnia świąt przeżyłam następny koszmar. Mąż zachłysnął się. Zamiast odkaszlnąć, jeszcze popił. Zaczął łapać powietrze i gdy okazało się to niemożliwe, spanikował. Nie potrafię tego, co się potem działo ubrać w słowa. W ogóle tego nie da się opisać. Widziałam ogromne przerażenie w oczach męża i panikę teściów i szwagierki. Każdy na swój sposób próbował go ratować, a on żęził i robił się coraz bledszy. I tu wyszła moja adhdowa natura. Oczywiście wiele razy czytałam, co powinno się robić w takich przypadkach, ale to były suche wyrazy. Nic z tego nie pamiętam, a na kurs pierwszej pomocy zapisywałam się setki razy z wiadomym skutkiem.
Mąż w końcu złapał powietrze, ale to tylko dlatego,że pogodził się ze śmiercią i w końcu uspokoił się.
Potem oczywiście przychodzi refleksja. Otwierają się oczy. Inaczej patrzy się na świat. Chce się dokończyć wszystkie niezałatwione sprawy itd.
Z kolei wczoraj znajoma stwierdziła, że po niedawnej śmierci brata zmieniła sobie system wartości. Raptem wszystko ma inny wymiar. Zwolniła, dała sobie czas na przemyślenia.
Dlaczego dopiero taka trauma daje jakiś bodziec do zmian? Czy musi stać się coś naprawdę tragicznego, by zmienić się na lepsze?
Tak naprawdę ten rok zmienił mój stosunek do wielu rzeczy. I do ludzi.
A ten post chciałam napisać m.in. po to, by przypomnieć o tym, jak ważne są podstawowe wiadomości z udzielania pierwszej pomocy. W szkole mnie nie nauczono tego, bo ktoś sobie olał temat.
A w ogóle, jak Wy reagujecie w tak skrajnych sytuacjach?
Ja już wcześniej wiedziałam, że mąż wpada w ogromną panikę, a ja mam spowolnione wszystkie reakcje, jakby zamiast adrenaliny włączała się jakaś blokada.
Pozdrawiam.
Mama wyjątkowej nastolatki.
(\--/) "Najgorsze wykorzystanie czasu
(O.o) to robienie bardzo dobrze tego,
(> <) czego wcale nie trzeba robić" B.Tregoe

fn_ghost

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
09-03-2005 14:22

Post 28-12-2005 14:40

Eee, u mnie jest zupelnie inaczej - jak tylko pojawia sie adrenalina od razu lepiej sie skupiam, szybciej reaguje i szybciej podejmuje decyzje. A kursow pierwszej pomocy skonczylam kilka :D i sadze, ze jest to podstawowy kurs, ktory powinien skonczyc kazdy czlowiek.

No i chyba jeszcze w zyciu nie spanikowalam. Tak w doslownym tego slowa znaczeniu i zawsze myslalam, ze ADHD uniemozliwa panikowanie - wydawalo mi sie, ze jak juz masz ten silny bodziec, to na nim sie skupiasz i dzieki temu unikasz paniki. A sutacji mialam kilka - pracowalam w sluzbach porzadkowych podczas imprez masowych, udzielalam tez pierwszej pmocy pare razy. Widac dokonalam nadinterpretacji (z tym bodzcem).

Natomiast zawsze po skonczonej takiej akcji dopadala mnie telepanka. Jak juz wszystko bylo spokojnie, to ja zaczynalam odreagowywac i zazwyczaj objawialo sie to trzesacymi sie dlonmi, tudziez uczuciem, jakby zaraz mialo mi cos rozerwac klatke piersiowa, wyskoczyc i pobiec.

A, a odnosnie I pomocy, to na upartego mozna sie zapisac na weekendowy kurs - siedzisz cala sobote, kawalek niedzieli, pozniej masz pozoracje i egzamin. Oczywiscie to nie robi z nikogo fachowca, ale zapoznaje z podstawowymi mechanizmami, ktore moga komus uratowac zycie.

No i niech sie koniecznie tutaj Tomek wypowie, bo to nasze forumowe guru ratownictwa przedmedycznego :D

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 28-12-2005 15:52

No to moim postanowieniem noworocznym jest zrobienie jakiegoś dobrego kursu pierwszej pomocy, choćbym miała jechać go robić nawet do Warszawki.
I jeszcze coś mi się przypomniało. Czy w Waszych zakładach pracy kursy bhp też odbywają się w ten sposób, że przychodzi bhp-owiec, spisuje dane pracownika, wypisuje rachunek i na tym koniec ? Jak pracuję ok.10 lat ( to mój 4 zakład pracy) nigdy nie przeszłam porządnego kursu BHP. Dlaczego pracodawcy nie przywiązują do tego odpowiedniej wagi? W jednym z zakładów stolarz odciął sobie piłą kilka palców i wszyscy od niego uciekli. Ludzie, czy ja mieszkam na jakiejś innej planecie?
W obecnej firmie pojechałam na szkolenie osób odpowiedzialnych za apteczkę i udzielanie pierwszej pomocy. Trwało ono 10 min. Pan doktor na korytarzu swojego gabinetu pokazał nam na tablicy, jak wygląda sztuczne oddychanie. I finito. Won, po szkoleniu. Chciałam sobie z nim pogadać, ale inni dali mi dobitnie do zrozumienia, że się śpieszą. Lekarz też.
Wiecie, że w moim najbliższym otoczeniu nikt nie zrobił kursu pierwszej pomocy? No tylko faceci, którzy są strażakami i babka,która jest ochroniarzem i paru innych, którzy z racji zawodu musieli się nauczyć udzielania pierwszej pomocy.
Pozdrawiam.
Mama wyjątkowej nastolatki.
(\--/) "Najgorsze wykorzystanie czasu
(O.o) to robienie bardzo dobrze tego,
(> <) czego wcale nie trzeba robić" B.Tregoe

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 28-12-2005 16:28

U mnie szkolenia BHP wygladały tak samo.
Może ostatnim razem, w HP, szkolenie trwało trochę dłużej, ale nie było tematu pierwszej pomocy. Większość osób szkolonych miała tak tragicznie znudzone miny, że nie wierzę, żeby cokolwiek z tego zapamiętali.
Za to na każdym piętrze były wyznaczone osoby, które miały odpowiednie szkolenia i były jako tako wyposażone w sprzęt pierwszej pomocy.

Tyle, że ja, jako były harcerz i były płetwonurek mam ogólne pojęcie o temacie, a Tomek przy okazji swoich szkoleń przypomniał mi cokolwiek.

Niestety tak jest, że o tym ludzie przypominają sobie jak jest za późno. Sam już się wiele razy spotkałem z sytuacją, że jako jedyny umiałem się jakoś zachować w sytuacjach kryzysowych.

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 28-12-2005 17:30

Spółka, w której pracuję (już niedługo) pod tym względem staje na wysokości zadania. Kursy BHP odbywają się regularnie, zgodnie z grafikiem i trwają jedną dniówkę roboczą, materiał jest bardzo obszerny, na każdym szkoleniu jest lekarz szkolący w zakresie pierwszej pomocy. Całość szkolenia prowadzi firmowy BHP-owiec, bieże też udział dyżurny strażak. Całość materiału przedstawiana jest w bardzo przystępny sposób z elementami humoru, by nie zanudzić towarzystwa.

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 28-12-2005 20:33

No to ja podobnie jak Friendly w momentach zagrożenia uspakajam się (choć na codzień jestem panikarą straszną) i wiem co robić. To chyba jedyne momenty w moim życiu kiedy myślę jednotorowo i jestem spokojna.

I podobnie jak Friendly telepki dostaję jak już wszystko jest opanowane (ze stanami pół omdlenia włącznie).

Choć szczerze mówię nie było w moim życiu przypadków naprawdę tragicznych, a "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono".

I kursu oczywiście żadnego też nie mam (oprócz tej nędzej namiastki, która jest na kursie prawa jazdy), a tak sobie teraz pomyślałam, że mając dziecko z ADHD powinnam coś na ten temat wiedzieć (przez 8 lat jej życia dwa razy kończyny w gipsie, podbródek pęknięty po upadku, poważne stłuczenie czoła, o siniakach i guzach nie wspominając).

A teraz sobie skojarzyłam dlaczego boję się taki kurs robić: otóż jako typowa przesądna baba z ciemnogrodu jakoś się boję, że jak się pojawi wiedza to i okazja jej wykorzystania przyjdzie, aż mi skóra cierpnie, brrrr.
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 28-12-2005 20:40

Cyntia :!: Lepiej wiedzieć i nie wykorzystać, niż nie wiedzieć, nie wykorzystać i całe życie żałować, że się nie wiedziało, gdy była potrzeba :roll:

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 28-12-2005 20:52

Toż ja to wiem przecież (teoretycznie), a baba z ciemnogrodu się we mnie odzywa i tak.
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

jarek

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 434


Rejestracja:
21-04-2005 18:32

Lokalizacja: WAW

Post 29-12-2005 06:53

To nie jest kwestia tylko szkolenia, które jest ważne oczywiśćie aby wiedziać co robić, ale sprawa reakcji na stres.

Wydaje się mi, że lepiej wypadamy na tle innych, tak jak doświadcza tego friendly net ghost.

Nie trcimy głowy - swiadomość zagrożenia sprawia, że się mobilizujemy.
Czy tak?

Gdy uświadamiamy sobie bezśliność jednocześnie zachowujemy względny spokoj, jak missblack.

W obu wypadkach postrzegają nas często jako ludzi bez emocji, nie przejmujących się, ale właśnie to pozwala nam zachować trzeźwość w krytycznych sytuacjach.

Żaneta

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 179


Rejestracja:
26-08-2005 19:03

Lokalizacja: Katowice

Post 29-12-2005 18:03

Ja miałam podobny przypadek zachłysłam się kawą i dopuki nie leżałam sina na ziemi mój mąż pękał ze śmiechu.Przechodziłam kurs pierwszej pomocy ale jak kto by się spytał to nie wiem czy mogła bym odpowiedzieć,ale tak jakoś jest że gdy coś się wydaży to przychodzi olśnienie i instynkt sam podpowiada co trzeba zrobić.Prawda jednak jest taka że gdy przychodzi opanowanie i emocje odchodzą długo się to odchorowuje i myśli nad tym.Przeczytałam tytuł tego postu i na myśl przyszedł mi mój mąż bo on ze śmiercią patrzył sobie w oczy.Jego rodzina jest obciążona nowotworem i tak naprawdę został tylko on z ojcem,a w przeciągu pięciu lat stracił dziadków ,matkę ,małego braciszka ,aż sama nie wiem jak on to udżwigną.
Żaneta mama i żona ADHD-owców

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 30-12-2005 11:23

Cyntia pisze:A teraz sobie skojarzyłam dlaczego boję się taki kurs robić: otóż jako typowa przesądna baba z ciemnogrodu jakoś się boję, że jak się pojawi wiedza to i okazja jej wykorzystania przyjdzie, aż mi skóra cierpnie, brrrr.


Ja też czytając Twój post Cyntio przypomniałam sobie, że miałam przebłyski takich myśli. Potem, jak okazywało się, że nie można zebrać odpowiedniej liczby kursantów i szkolenia nie będzie, trochę odczuwałam ulgę. Ale nie mam zamiaru czekać, aż coś złego się wydarzy. Wolę być przygotowana. Tym bardziej, że do pogotowia mamy daleko.
Pozdrawiam.
Mama wyjątkowej nastolatki.
(\--/) "Najgorsze wykorzystanie czasu
(O.o) to robienie bardzo dobrze tego,
(> <) czego wcale nie trzeba robić" B.Tregoe

karina

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 511


Rejestracja:
25-07-2005 13:49

Lokalizacja: Chorzów

Post 30-12-2005 14:50

ja bardzo często mam tak-że jak jest mi dobrze
tzn.wszyscy są zdrowi,w miarę grzeczni-to boję się cieszyć :shock: albo chwalić--z obawy ,ze to stracę ,zepsuję........
mam 33 lata i bardzo kocham męża i syna no i..psa,ale już z góry zastanawiam się jak to będzie jak np.mąż umrze przede mną(jest mi z nim tak dobrze-i zamiast cieszyć się z tego to zastanawiam sie jak to będzie jak go nie będzie :shock: :cry: )
paskudnie ,nie???
KARINA
mama Martina-chłopca z"domowym,kanapowym"ADHD
(\--/)
(O.o)
(> <)To jest Króliczek. Skopiuj Króliczka do swojego podpisu i pomóż mu w jego misji zdobywania dominacji nad światem!

Gość

Post 31-01-2006 13:20

To się nazywa OPTYMIZM INACZEJ.

ag.ma72

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 388


Rejestracja:
11-03-2005 18:25

Lokalizacja: Olkusz

Post 31-01-2006 14:07

karina pisze:ja bardzo często mam tak-że jak jest mi dobrze
tzn.wszyscy są zdrowi,w miarę grzeczni-to boję się cieszyć :shock: albo chwalić--z obawy ,ze to stracę ,zepsuję........
mam 33 lata i bardzo kocham męża i syna no i..psa,ale już z góry zastanawiam się jak to będzie jak np.mąż umrze przede mną(jest mi z nim tak dobrze-i zamiast cieszyć się z tego to zastanawiam sie jak to będzie jak go nie będzie :shock: :cry: )
paskudnie ,nie???



Mam to samo ,zwłaszcza dzisiaj.Pozdrawiam.
Majda Agata
Pracownia Terapeutyczna ALFA
ag.ma@poczta.onet.pl, tel. 512 331 430
www.pracowniaterapeutycznaalfa.manifo.com
Baza danych instytucji pomagających osobom z ADHD i innymi problemami.

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 31-01-2006 15:50

karina pisze:ja bardzo często mam tak-że jak jest mi dobrze
tzn.wszyscy są zdrowi,w miarę grzeczni-to boję się cieszyć :shock: albo chwalić--z obawy ,ze to stracę ,zepsuję........
zamiast cieszyć się z tego to zastanawiam sie jak to będzie jak go nie będzie :shock: :cry: )
paskudnie ,nie???


Ja mam tak, że w chwilach prawdziwej sielanki próbuję wszystkimi zmysłami i siłami chłonąć te dobre momenty,jakbym się bała, że ktoś może mi zaraz je zabrać. Cieszę się, jestem szczęsliwa, ale nachodzą właśnie te myśli, że takie chwile są z reguły krótkie.
Pozdrawiam.
Mama wyjątkowej nastolatki.
(\--/) "Najgorsze wykorzystanie czasu
(O.o) to robienie bardzo dobrze tego,
(> <) czego wcale nie trzeba robić" B.Tregoe

ayla

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 406


Rejestracja:
29-11-2005 16:15

Lokalizacja: Poznań

Post 01-02-2006 09:34

Skoro wątek jest o śmierci to mam pytanie:-Boicie się śmierci?
http://www.bociany.ec.pl/

Religia jest czymś głęboko infantylnym, porównywalnym z dziecięcą neurozą –Zygmunt Freud.

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 01-02-2006 10:34

Może bym i przyznała się ... Ale boję się o tym pisać.
Pozdrawiam.
Mama wyjątkowej nastolatki.
(\--/) "Najgorsze wykorzystanie czasu
(O.o) to robienie bardzo dobrze tego,
(> <) czego wcale nie trzeba robić" B.Tregoe

reuptake

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 313


Rejestracja:
16-10-2005 19:48

Post 01-02-2006 11:21

"Pogadajmy tak na luzie na inne tematy" ;)

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 01-02-2006 11:28

A ty to masz jakąs skłonnośc do zmiany tematów. Podobnie było w watku o urodzie. Co ty masz jakies ADHD?

A! to by sie zgadzało! Cierpisz wielce na terminalną chrobę . Nic dziwnego ,że odsuwasz od siebie mysl o smierci !
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

Gość

Post 01-02-2006 11:37

Reuptake coś mi się wydaje, że samoocena to u Ciebie niziutka.
To może jakieś miłe słówko:
Fajnie Ci się błyszczy czółko?

Gość

Post 02-02-2006 12:19

reuptake o czym moglibyśmy sobie porozmawiać? co Ci pasi?

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 02-02-2006 13:19

Baska pisze:Reuptake coś mi się wydaje, że samoocena to u Ciebie niziutka.


eeee
to tylko taka kokieteria
pan reuptake jest stworzeniem inteligentnym, przystojnym i urokliwym
jeśli ma jakieś kompleksy to doprawdy nie wiem na jakim punkcie

reuptake

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 313


Rejestracja:
16-10-2005 19:48

Post 02-02-2006 19:02

pas...

Kate

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 124


Rejestracja:
18-10-2005 13:47

Lokalizacja: Warszawa

Post 03-02-2006 13:58

Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach temat śmierci jest bardzo nam obcy. Boimi się o tym mówić, udajemy, że nas nie dotyczy, a gdy się przydaży w pobliżu nie wiemy co ze sobą zrobic, jak o tym rozmawiać, jak pocieszyć lub przetrwać. To ból naszych czasów, postępu w medycynie i wszelkiego rodzaju "eliksirów wiecznego życia".

Śmierć jest częścia naszego życia i chciałabym czuć się z nią bardziej oswojona, bo kiedy przychodzi paraliżuje.

Przezyłam nagłą śmierć kolegi z pracy, który wyszedł na lunch i zginał w wypadku. Ten szok pamiętam do dzisiaj, choć minęło już prawie 5 lat. Wtedy nauczyłam się rozmawiać o smierci, o umarłych... nawet z tymi dla których to jest najbardziej bolesne, bo okazało się, że to takie ważne i niezbędne, żeby nie zwariować i móc dalej żyć, dla wszystkich.

Ja oczywiście boję się śmierci i ciężko mi sobie wyobrazic, że będe u kresu swojego życia i nie będzie mnie już nic czekało oprócz śmierci.. Tego najbardziej się boję, Czekania na nią.

Oczywiście mam mysli ze mogłaby byc czasem wybawieniem...

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 03-02-2006 14:25

ej, to chyba trochę nie tak.
myślę, że za dużo smutku w naszym życiu i za dużo tragedii (teraz Katowice, prom w Egipcie...)
mamy chyba dosyć śmierci, która jest w gazetach, w telewizornii, na drogach, słowem wszędzie.

może i boję się śmierci, nie wiem, nie zastanawiam się
ale ryzyko lubię
i balansuję na krawędzi robiąc rzeczy poniekąd głupie, ale jakże uświadamiające mi, że nadal żyję

siedzenie całymi dniami w domu ze strachu przed niespodziewaną śmiercią to też moim zdaniem umieranie
tym bardziej, że nie znamy dnia ani godziny :twisted:

Kate

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 124


Rejestracja:
18-10-2005 13:47

Lokalizacja: Warszawa

Post 03-02-2006 14:32

No własnie to tylko pozorne, ze temat śmierci jest nam tak bliski....Zawsze jest gdzieś i u kogoś. Jak dotyka bezpośrednio to nie wiemy co robić.

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 03-02-2006 14:52

Kate pisze:No własnie to tylko pozorne, ze temat śmierci jest nam tak bliski....Zawsze jest gdzieś i u kogoś. Jak dotyka bezpośrednio to nie wiemy co robić.


o.k.
trochę pobudziłaś moją szarą komórkę do myślenia.
bez wątpienia mam luźny stosunek do własnej śmierci
szczerze mówiąc średnio zależy mi na życiu i w zasadzie to żyję dla kogoś, dla siebie mi się nie chciało
jako niedoszły samobójca, w jakiś tam niewielki sposob śmierci dotknęłam.
może byłoby przyjemniej gdyby nie płukanie żołądka :wink:

śmierć fascynuje, śmierć pociąga,
nie mamy żadnej wiedzy co jest po drugiej stronie i czy w ogóle jest jakaś druga strona...

ech...
ja tam chyba mimo wszystko jestem Tralfamadorianką
zdarza się
it it
:-)

Gość

Post 09-02-2006 12:22

No i stało się mrczno, ciemno i zapadła grobowa cisza....................

masia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 170


Rejestracja:
03-09-2005 16:44

Lokalizacja: Zgierz

Post 09-02-2006 15:12

jestem przerażona na mysl o smierci kogos z najblizszysz-paraliżuje mnie wtedy tak mocno że nie jestem w stanie oddychać a w ubiegłym roku umarło tyle osób do okoła mnie że nawet nie jestem w stanie ich wszystkich wymienić i wtedy zaczyna się widziec i rozumieć co to się ma .W ubiegłym tygodniu na basen przyszła mama chłopca,który uczestniczył w zajęciach[,bardzo lubią się z moim Damianem szaleli na maxa zawsze razem] powiedziała że Artek nie będzie juz przychodził,my wszyscy dlaczego chory jest?Tak jest w ciężkim stanie-ma raka w głowie..Wiecie nie potrafiłam się ruszyć,stałam jak słup soli,nie potrafiłam wypowiedzieć nawet jednego słowa tej kobiecie ale nagle zrozumiałam dlaczego oan miała taki wyraz twarzy.......

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 09-02-2006 15:38

To ja się własnej śmierci nie boję i nie bałam nigdy. Tylko odkąd mam dzieci boję się, że będzie przedwczesna. Boję się tylko (i to panicznie) śmierci najbliższych.

Wiecie co do śmierci to nachodzą mnie tylko takie myśli o jakości życia, które prowadzę, że ta kostucha coraz bliżej a ja jeszcze nic ciekawego, znaczącego nie zrobiłam i taki stach paniczny że już chyba nie zrobię :cry:
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

karina

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 511


Rejestracja:
25-07-2005 13:49

Lokalizacja: Chorzów

Post 09-02-2006 17:29

a ja obecnie---jakoś nie myślę o śmierci -myślę o zyciu i jego wartości....28.01.-------zginęła cała znajoma rodzina,zginęli mąż i brat znakomej,zginęli sąsiedzi.powiesił się nam kolega który miał 37 lat :cry:
także życie jest piękne,,,,,żyć trzeba tak ,jakby każdy dzien był ostatnim.Trzeba tak się z wszystkimi przed wyjściemżegnać ,jakby miało się go więcej nie ujrzeć.......i trzeba kochać,kochać,okazywać miłość............
ehhhh :cry: :cry:
KARINA
mama Martina-chłopca z"domowym,kanapowym"ADHD
(\--/)
(O.o)
(> <)To jest Króliczek. Skopiuj Króliczka do swojego podpisu i pomóż mu w jego misji zdobywania dominacji nad światem!

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 09-02-2006 18:18

Co można powiedzieć... <ściska mocno>
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 09-02-2006 18:26

Karinko, a jak słuchałam w wiadomościach, że w Chorzowie w każdym bloku żałoba, to sobie myślałam, że to takie dziennikarskie gadanie na wyrost.

Głupia jestem i już............

Serduchami jesteśmy z Tobą.....
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

karina

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 511


Rejestracja:
25-07-2005 13:49

Lokalizacja: Chorzów

Post 09-02-2006 19:13

to jest tragedia................zawsze jest tragedia jak ktoś ginie
ale..........tu zginęły całe rodziny.......matka z synkiem(miał 10 lat)
,matka,ojciec,córka,zięć i dwoje wnuków..................
życie dla tych co pozostali straciło sens.....
w jednym momencie utracić wszystkich bliskich :?: :shock: :cry: :cry: :cry:
brak słów.........a moi wyszli stamtąd przed 17.00
KARINA
mama Martina-chłopca z"domowym,kanapowym"ADHD
(\--/)
(O.o)
(> <)To jest Króliczek. Skopiuj Króliczka do swojego podpisu i pomóż mu w jego misji zdobywania dominacji nad światem!

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 10-02-2006 14:02

masia pisze:jestem przerażona na mysl o smierci kogos z najblizszysz-

O!!! Witaj Masiu ! Już myślałam, że nas nie odwiedzasz.
Mam nadzieję, że znowu będziesz pisać [smilie=hi ya!.gif]
Pozdrawiam.
Mama wyjątkowej nastolatki.
(\--/) "Najgorsze wykorzystanie czasu
(O.o) to robienie bardzo dobrze tego,
(> <) czego wcale nie trzeba robić" B.Tregoe

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 10-02-2006 14:43

karina pisze:także życie jest piękne,,,,,żyć trzeba tak ,jakby każdy dzien był ostatnim.Trzeba tak się z wszystkimi przed wyjściemżegnać ,jakby miało się go więcej nie ujrzeć.......i trzeba kochać,kochać,okazywać miłość............
ehhhh :cry: :cry:


A ja jeszcze dodam, że z dziesięć lat temu przeczytałam takie coś:
" - Jeżeli byś się dowiedział, że jutro umrzesz, to do kogo byś zadzwonił i co mu powiedział?
- (...)
- To czemu jeszcze nie dzwonisz?! "

Wzięłam sobie to głęboko do serca.
Pozdrawiam.
Mama wyjątkowej nastolatki.
(\--/) "Najgorsze wykorzystanie czasu
(O.o) to robienie bardzo dobrze tego,
(> <) czego wcale nie trzeba robić" B.Tregoe

Maximiliana

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 12


Rejestracja:
03-01-2006 14:43

Lokalizacja: Częstochowa

Post 15-02-2006 23:05

karina pisze:ja bardzo często mam tak-że jak jest mi dobrze
tzn.wszyscy są zdrowi,w miarę grzeczni-to boję się cieszyć :shock: albo chwalić--z obawy ,ze to stracę ,zepsuję........
mam 33 lata i bardzo kocham męża i syna no i..psa,ale już z góry zastanawiam się jak to będzie jak np.mąż umrze przede mną(jest mi z nim tak dobrze-i zamiast cieszyć się z tego to zastanawiam sie jak to będzie jak go nie będzie :shock: :cry: )
paskudnie ,nie???


Mam dokładnie to samo, ale mocno próbuje z tym walczyć. Straszliwie się boję.

Ta pierwszą pomocą to mnie przeraziliście :/ Chyba musze też się dokształcić.

Nie boję się swojej śmierci, to znaczy nie bałam się. Martwię się o siebie głównie pod kątem właśnie mojej Drugiej Polowy. Chcę móc z nim być, a o niego, drżę bez przerwy. Zanim go poznałam, moje życie nie miało dla mnie kompletnie znaczenia. Teraz staram się dla Nas, bo dla siebie nie bardzo by mi się chciało.

Cyntia pisała o strachu, że niczego znaczącego jeszcze nie zrobiła. Miałam coś takiego jakieś siedem lat temu, dlatego zaczęłam pracować nad pisaniem. To wychodziło mi najlepiej ze wszystkiego... chyba niczego nie zdążę również znaczącego zrobić, ponieważ zbyt trudno mi wszystko pogodzić, a szczególnie chęć pisania z możliwościami, z innymi zajęciami.

missblack pisze:A ja jeszcze dodam, że z dziesięć lat temu przeczytałam takie coś:
" - Jeżeli byś się dowiedział, że jutro umrzesz, to do kogo byś zadzwonił i co mu powiedział?
- (...)
- To czemu jeszcze nie dzwonisz?! "

Wzięłam sobie to głęboko do serca.


Masz rację, trzeba załatwiać "sprawy" póki jeszcze można... Mnóstwo jest takich osób, do których chciałam i chcę "zadzwonić", ale mimo pamięci, nie jestem w stanie tego zrobić.
"Wyrok nie zapada nagle, samo postępowanie przechodzi stopniowo w wyrok." [...] "Tu nie mógł nikt inny otrzymać wstępu, gdyż to wejście było przeznaczone tylko dla ciebie. Odchodzę teraz i zamykam je." [...] "Sąd niczego od ciebie nie chce. Przyjmuje cię, gdy przychodzisz, wypuszcza, gdy odchodzisz."

Franz Kafka

Wróć do Pogadajmy tak na luzie na inne tematy



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.