Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Orzeczenie o niepełnosprawności - jak "wydreptać"

Moderator: Moderatorzy

danuta2002

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 897


Rejestracja:
12-09-2011 19:34

Dzieci: Asia ADHD,ZA a może całkiem coś innego ?

Post 26-07-2012 19:18

Zobaczymy za dwa lata:) .Dzisiaj odwiedziłam sobie przy okazji wizyty u specjalisty, PFRON. Tak z ciekawości chciałam się dowiedzieć, czy mam szansę na dopłatę do zakupu okularków i oczywiście,że tak..ale pod warunkiem, że dopłaci NFZ.Jak NFZ da jak parę lat temu 12zł, to PFRON da tyle samo, a okularki kosztują ciut więcej (ok.500 zł). Jak NFZ nie da, to i oni nie dadzą.:) Spytałam też o turnusy rehabilitacyjne dla mojego małego ADHD-owca. I tu jest problem, bo samemu trzeba sobie poszukać, ale tylko te co są na specjalnej stronie, bo tylko te dofinansowują. Pani stwierdziła, że tu może być ciężko, bo dużo rodziców się skarży, że dla dzieci nadpobudliwych nic nie ma. :hmmm:

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 26-07-2012 21:04

są nasze, już od tego roku można otrzymać dofinansowanie
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

danuta2002

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 897


Rejestracja:
12-09-2011 19:34

Dzieci: Asia ADHD,ZA a może całkiem coś innego ?

Post 30-07-2012 11:34

Halina pisze:są nasze, już od tego roku można otrzymać dofinansowanie


Mam nadzieję, że w przyszłym roku też będą. :)

MamaExpresika

Wsparcie

Posty: 1050


Rejestracja:
16-02-2012 19:29

Dzieci: Expresik 7 lat i 3 mc - prawdopodobnie ADHD (zdania uczonych są podzielone)

Ja: PPP sądzi, że mam ADHD ;)

Post 22-08-2012 13:30

Słuchajcie. Pogubiłam się już trochę :hmmm: Czy na samo ADHD przysługuje dziecku orzeczenie czy też musi "mieć" coś jeszcze? A jeśli tak jak poważne to muszą być schorzenia czy deficyty.
Odpuściłam sobie ten temat, ale widzę, że jednak takie orzeczenie kilka spraw by nam ułatwiło. Przez to, że nie mamy papierka Młodemu nie przysługuje (przynajmniej u nas w mieście) asystent. Mógłby mieć też terapię za 15zł/h, a nie za 80zł itd.itp. Jednak nie wiem czy w ogóle mam z czym startować.
Diagnozę ADHD mamy jedynie od neurologa, a od psychiatry "możliwy opóźniony nieharmonijny rozwój z nadpobudliwością psychoruchową oraz deficytem koncentracji i pamięci świeżej". Młody nie ma zaburzeń zachowania (chociaż ostatnio mnie raz uderzył). Poza tym ma "łagodną" alergię i nie choruje (ostatnio antybiotyk brał w lutym 2010r.).
W każdym z nas tkwi talent ważne by go dostrzec i w niego uwierzyć...

danuta2002

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 897


Rejestracja:
12-09-2011 19:34

Dzieci: Asia ADHD,ZA a może całkiem coś innego ?

Post 22-08-2012 21:47

MamaExpresika pisze: Czy na samo ADHD przysługuje dziecku orzeczenie czy też musi "mieć" coś jeszcze?


Nie wiem, jak to jest gdzieś indziej. My dostałyśmy na ADHD.

MamaExpresika pisze:Diagnozę ADHD mamy jedynie od neurologa,


My miałyśmy też tylko diagnozę od neurologa i zaświadczenie od okulisty. Reszty nie zdążyłam załatwić i w naszym przypadku starczyło. Nie wiem czy to miało znaczenie, że córka już dosyć długo jest pod opieką specjalistów. :hmmm:

MamaExpresika

Wsparcie

Posty: 1050


Rejestracja:
16-02-2012 19:29

Dzieci: Expresik 7 lat i 3 mc - prawdopodobnie ADHD (zdania uczonych są podzielone)

Ja: PPP sądzi, że mam ADHD ;)

Post 23-08-2012 10:32

Zobaczymy, ale chyb naprawdę nie ma na co czekać i muszę się za te orzeczenie zabrać.
W każdym z nas tkwi talent ważne by go dostrzec i w niego uwierzyć...

klara

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 193


Rejestracja:
18-06-2012 23:18

Dzieci: syn15l. ADHD, spektrum autystyczne; córka11l.

Post 24-08-2012 11:25

Z tego co wiem, to orzeczenia z PPP o kształceniu specjalnym już na samo ADHD nie są wydawane. Od ok. 2009r. Ja w kazdym bądź razie na samo ADHD dla syna nie dostałam. I orzeczenie o niepełnosprawności na samo ADHD chyba podobnie. Może jednak to sprawdzić, zanim przekażesz dokumenty na komisję.
"Idź własną drogą, bo w tym cały sens istnienia, żeby umieć żyć."
Nie jest ważne, ile razy upadniesz. Ważne, że się podniesiesz.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 26-08-2012 12:52

klara pisze:Z tego co wiem, to orzeczenia z PPP o kształceniu specjalnym już na samo ADHD nie są wydawane.
Zgadza się. tak jest w istocie.

klara pisze: Od ok. 2009r.
Wcześniej też na samo ADHD orzeczenia o kształceniu spejalnym nie dawali. Czasem tylko naciągali wpisując jakiś inny rodzaj zaburzeń (np. "zaburzenia zachowania").

MamaExpresika

Wsparcie

Posty: 1050


Rejestracja:
16-02-2012 19:29

Dzieci: Expresik 7 lat i 3 mc - prawdopodobnie ADHD (zdania uczonych są podzielone)

Ja: PPP sądzi, że mam ADHD ;)

Post 26-08-2012 19:09

Ale mnie nie chodzi o kształcenie specjalne (wiem, że na ADHD nie przysługuje) tylko o niepełnosprawności :roll:
W każdym z nas tkwi talent ważne by go dostrzec i w niego uwierzyć...

danuta2002

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 897


Rejestracja:
12-09-2011 19:34

Dzieci: Asia ADHD,ZA a może całkiem coś innego ?

Post 26-08-2012 19:53

Ja mam tylko orzeczenie o niepełnosprawności i dostałam, mimo, że pani doktor (neurolog ) w zaświadczeniu wpisała tylko ADHD i dodatkowo miałam tylko zaświadczenie od okulisty. Nie wierzyłam, że dostanę...i dostałam na dwa lata.

klara

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 193


Rejestracja:
18-06-2012 23:18

Dzieci: syn15l. ADHD, spektrum autystyczne; córka11l.

Post 26-08-2012 20:35

A ja 4 lata temu nie dostałam - Michał miał na wniosku wpisane ADHD i niedosłuch. Potem mi ktoś powiedział, że ten niedosłuch musiałby mieć obustronny lub jednostronny, ale o większym ubytku.
"Idź własną drogą, bo w tym cały sens istnienia, żeby umieć żyć."
Nie jest ważne, ile razy upadniesz. Ważne, że się podniesiesz.

dorota.sz

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 63


Rejestracja:
16-01-2006 09:39

Lokalizacja: sosnowiec

Post 30-08-2012 19:11

Mój syn też dostał do ukończenia 16 roku życia-na ADHD i zaburzenia zachowania. Miałam ksero kartoteki od psychiatry-wizyty raz na dwa miesiące. Wniosek wypełnił neurolog i psychiatra.

Justyna77

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
12-04-2007 13:15

Post 29-01-2013 13:44

ADHD a Orzeczenie po 16 r.ż.

Witajcie,
Dziś stajemy z synem na Komisję i mam w związku z tym pytanie: czy ktoś z Was stawał już na komisję z ADHDowcem po ukończeniu przez niego 16 lat. Mój syn ma orzeczone ADHD od 9-10 lat, do tej pory miał orzeczenie o niepełnosprawności do 16 r.ż. Od 2 lat nie pracuję i zajmuję się nim. Bierze też leki. Kiedy kilka lat temu dostawał orzeczenie do 16 r.ż. byłam święcie przekonana, że jego problemy uda się opanować do tego czasu na tyle, że da radę funkcjonować samodzielnie. Uznałam te kilka lat za szmat czasu. Niestety, pomimo psychoterapii, farmakoterapii i oddziaływania w domu metodami nacelowanymi na ADHD (rodzice po warsztatach dla rodziców dzieci z ADHD) - funkcjonowanie syna nie za bardzo uległo poprawie. Owszem, brak jest agresji obecnej kiedyś, ale jeśli chodzi o deficyt uwagi i zaburzenia koncentracji - przechodzimy koszmar, a moja obecność jest nieodzowna.
Od rana: nie wstaje sam - budzik wyje na cały dom, a on go nie słyszy - więc muszę budzić. Samo obudzenie nie wystarczy, dalej muszę dopilnować, by nie położył się z powrotem - niejednokrotnie zdarza się tak, że wychodzi do łazienki, a po powrocie zapomina, że nie wstał tylko po to, by zrobić siusiu. No więc znowu nad nim stoję i pilnuję. A czas płynie... Dalej przypominam, by się ubrał - inaczej będzie się po domu kręcił w piżamie bez celu. No więc się ubiera za zamkniętymi drzwiami. Mija 5, 10, 15, 20, 25 minut - on twierdzi, że nadal się ubiera. Wchodzę. On w połowie ubrany. Pytam co robił do tej pory, on twierdzi, że się ubierał, albo że szukał ubrania. W takiej sytuacji przypominam, że ubranie leży przygotowane. On na to, że nie zauważył... Ale to nie koniec. Okazuje się np. że w okresie zimowym syn zamierza iść do szkoły w podkoszulce i spodniach 3/4 długości, bo, jak twierdzi, w szkole jest ciepło i w ogóle mu ciepło. No więc tłumaczę, że ani strój nie jest przyjęty za odpowiedni o tej porze roku, ani w drodze do i ze szkoły z uwagi na mróz - staram się dyplomatycznie, ale i tak powstaje bunt i awantura. A czas dalej mija..., jeszcze trzeba zjeść śniadanie, które staram się przygotowywać podczas całej tej sytuacji, nie mówiąc już o tym, że spóźni się do szkoły. No dobrze - ubrany, polecam zejść szybko na śniadanie. Mijają kolejne minuty, ja kilkakrotnie nawołuję, słyszę "juuuuż" i czas mija dalej. No więc idę po niego, a on - pakuje się. No więc, zdając sobie sprawę z upływającego czasu i zagrożenia spóźnieniem, zaczynam się denerwować (choć nie powinnam) i pytam dlaczego dopiero teraz, a nie wieczorem, się pakuje. On na to, że zapomniał. A teraz nie może znaleźć podręczników, zeszytów, piórnika lub czegokolwiek innego. Gdy pytałam poprzedniego dnia wieczorem, zapewniał mnie, że jest spakowany, teraz okazuje się, że niekoniecznie. Ot, odpowiedź na odczepnego, byle nie robić tego wieczorem, gdy nie miał na to ochoty. Znowu nerwy, czas ucieka. Wreszcie siada do śniadania. Muszę siedzieć przy stole lub co najmniej go obserwować i przypominać, by jadł, bo się zagapia, albo wstaje od stołu i robi coś, o czym właśnie sobie przypomniał. Wreszcie zjadł, więc polecam spakować śniadanie do szkoły i umyć zęby. Z dąsami idzie myć zęby (trzeba sprawdzać czy myje, czy też tylko posiedzi w łazience lub przepłucze usta wodą), po czym wychodzi po plecak nie zabierając śniadania do szkoły. No więc trzeba dopilnować by je spakował. Ubieramy się, czekam przy drzwiach gdy on nadal się ubiera, bo akurat jeszcze zapomniał czegoś z pokoju. W końcu pędząc odwożę go do szkoły, w nerwach, on niby rozumie, że jest ślisko, że jeździ się wolniej i trzeba wychodzić wcześniej zaczyna przepraszać i po raz n-ty obiecuje, że jutro to już wstanie od razu i zrobi wszystko szybciej (przestałam już ufać tym obietnicom - i tak za każdym razem jest tak samo). Ktoś zapyta dlaczego trzeba odwozić 16-latka do szkoły… Dlatego, że inaczej do niej nie dociera wcale lub z dużym opóźnieniem, później nie tylko powstają zaległości, które ostatecznie spadają na moją głowę (on się nimi nie przejmuje), uwagi i pretensje szkoły, że dziecko jest niedopilnowane… No dobrze, otrzymuję informację od córki sąsiadki z tej samej klasy, że dotarł. Odjeżdżam do domu i staram się do jego powrotu ogarnąć obowiązki domowe; przygotować obiad, posprzątać, pozałatwiać sprawy w urzędach etc.
Koniec lekcji. Jadę po niego. Dlaczego? Inaczej nie zdąży na PKS lub gdzieś pójdzie, jak to nie raz już było, przy jednoczesnym braku kontaktu z nim, bo np. nie włączy telefonu po zajęciach. No dobrze, wracamy. Podaję obiad, znowu obserwacja, pilnowanie, przypominanie itd. – jak przy śniadaniu, inaczej grzebie w talerzu i się zamyśla – obiad stygnie, znowu trzeba odgrzewać, a czas ucieka. Po obiedzie czas na odpoczynek, w tym czasie sprawdzam zeszyt do kontaktu z rodzicami, wypełniany na moją prośbę przez nauczycieli. Dzięki temu mam szansę dowiedzieć się o tym co jest zadane, czy był obecny, jakie dostał oceny, jakie i na kiedy planowane są sprawdziany. Często zeszyt wypełniony jest tylko w 50-60%, bo zapomniał dać nauczycielowi. Czasem okazuje się, że np. wyszedł z kolegą ze szkoły do sklepu „do towarzystwa”, tylko, że tamten kolega miał „okienko”, a mój syn zapomniał, że ma lekcje.
Spisuję wg tego zeszytu i wcześniejszych zapisów plan pracy w domu – punkt po punkcie. Ramy czasowe, o których wiem, że i tak nie zostaną zachowane, przygotowuję minutnik (bezsens), w końcu omawiam z synem plan. Przeglądam zeszyty, a tam szczątkowe, pourywane notatki, albo w ogóle ich brak. Dzwonię do córki sąsiadki z tej samej klasy – dowiaduję się, że notatki były, więc musimy zacząć od ich uzupełnienia. Jedziemy po zeszyty, kserujemy, ustalony plan trzeba rozbudować o uzupełnianie. Muszę siedzieć z nim, inaczej popisze parę minut i przestanie lub będzie pisał w nieskończoność, żeby było szybciej – nierzadko dyktuję. W trakcie syn oczywiście komentuje system edukacji w Polsce jako niewłaściwy, informacje jako niepotrzebne – stara się wciągnąć mnie w dyskusję, odciągając od pracy nad lekcjami i uzupełnianiem, więc moją dodatkową rolą jest przywoływanie go do pracy. Kiedy już uda się uzupełnić, bierzemy się do odrabiania lekcji. No to wtedy on jest już zmęczony (leki już dawno nie działają), więc robię 15 minut przerwy. On wtedy stwierdza, że jest głodny, więc zgadzam się, by zrobił sobie kanapkę i herbatę. Mija 15 minut na robieniu, kolejne 15 (!) na jedzeniu nie jednej a np. czterech kanapek. Czas ucieka. Pospieszam, ukrywając narastające napięcie. No to jeszcze siusiu i milion pytań nie na temat. Wreszcie udaje się z powrotem zagonić go do pokoju. Siadamy. Dyskusja nad tym dlaczego ten przedmiot najpierw, a nie tamten. Godziny robią się już mocno przedwieczorne lub wieczorne. Odszukujemy materiał do odrobienia, czyta polecenia, sprawdzam czy je rozumie, jeśli nie – tłumaczę. Ok, uznaję, że gotowy do pracy. Zaczyna, a ja siedzę. Samodzielna praca trwa wolno, ale trwa… Polecam, by robił dalej i wychodzę zrobić sobie kawę i zapytać co u męża, który w międzyczasie wrócił z pracy. Wracam po 15-20 minutach i okazuje się, że tuż po moim wyjściu syn przestał pracować, bo chciał sobie włączyć muzykę i zaczął grzebać w płytach, albo wyszedł do łazienki i tam siedzi, albo schodzi na dół, by przywitać się z tatą i znowu milion pytań o to, czy o tamto do ojca. Zaganiam do pokoju. Znowu siadamy, tłumaczę mu, że przeciąganie czasu na pracę domową pozbawia go tej samej proporcji czasu na przyjemności. No to on, że przeprasza i że już się bierze. Robimy dalej. W międzyczasie tłumaczę materiał, omawiam, nadzoruję, przywołuję do pracy, pospieszam, przypominam o czasie, pilnuję przerw. Po 3-4 godzinach takiej pracy (która normalnie zajęłaby jakieś 1,5-2 godzin) jest już na tyle późno, że zostaje tylko czas na szybką kolację, umycie się, spakowanie i położenie się spać. Syn rozgoryczony faktem, że nie może zająć się przyjemnościami, bo jest za późno – ma pretensje do mnie, że mu nie pozwalam i w ogóle „głupia szkoła” itp.
Biorę się za robienie kolacji, on ma się spakować i umyć. Po jakichś kolejnych 15 minutach nadal nie schodzi się umyć, więc dopytuję czy się spakował. Cisza. Idę do niego. Leży na łóżku. Pytam o spakowanie, słyszę „Juuuuż” pełne zniechęcenia i obrażenia. Proszę, by za 5 minut zszedł do mycia. Schodzi. Pytam czy się spakował. Potwierdza. Zamyka się w łazience. Mija 15-20 minut, pytam czy mógłby już kończyć, on na to, że jeszcze nie zaczął. Staram się nie denerwować, ale to trudne. Pytam co robił do tej pory, a on różnie: albo się bawił patyczkami do uszu, albo „robił kupę”, albo wyciskał krosty na twarzy i zapomniał. Wchodzę do łazienki, wanna nawet nie umyta. Każę ją umyć. Jakoś tam ją przeciera, nie czepiam się, choć chciałabym, by robił to dokładniej. Nagle zauważam, że zniknął z łazienki, wołam, znowu słyszę „juuuuż”, okazuje się, że poszedł po piżamę, której zapomniał wcześniej, pomimo tego, że przypominałam. Wchodzi do łazienki, napuszcza wodę do wanny. Pytam przez drzwi czy się myje. Potwierdza. Idę do męża, staram się odsapnąć. Pora późna, czas ucieka. Po 15 minutach mówię do syna, by już kończył. Odpowiedź: „juuuuuż”. Czekam kolejne 5 minut, nadal nie wychodzi, powtarzam, ta sama odpowiedź. Po 10-15 minutach wychodzi. Woda czysta, mydło suche, on śmierdzący, przebrał się jedynie w piżamę. Szlag mnie trafia z powodu utraconego czasu i coraz późniejszej pory na położenie się jego, co poskutkuje jego sennością w dniu następnym, co będzie mieć przełożenie na jego funkcjonowanie w szkole, a co za tym idzie skutki także dla mnie i domu. Kolacja cały czas czeka, herbata dawno wystygła.
Każę mu wziąć prysznic, awantura, że „przecież się mył”, pokazuję mu jego twarz, stopy, polecam powąchać pachy etc. Wchodzi znowu, ale nie bierze prysznica, tylko znowu leje wodę do wanny, bo poprzednia wystygła, a jemu zimno… Koszmar. Kolejne 20 minut pomimo ponagleń, wychodzi umyty. Kolacja, podobnie jak obiad czy śniadanie – pilnowanie, pospieszanie. 15-20 minut. Jest już bardzo późno. Przypominam o umyciu zębów – znowu awantura, że wg niego to zabiera mu czas, że umyje rano, że będzie niewyspany (no proszę!) etc. Pretensje do czasu, że płynie, a do mnie za całe zło tego świata. Proszę, by przygotował ubrania na rano, by ich nie szukał i nie tracił rano czasu. Przypominam o jego porannej obietnicy, że jutro „się wyrobimy” – reakcja jak z myciem zębów. I znowu szarpanina, bo on nie chce tego zrobić. Strata czasu na coś, co zajęłoby kilka minut.
W końcu gasi światło i „idzie spać”. Nierzadko mijają kolejne 2 godziny, gdy okazuje się, że on przez ten czas nie spał (choć udaje zaspanego), bo np. oglądał sobie filmiki na komórce lub grał – bój o zabranie komórki.
Zasypia b. późno, w efekcie czego rano ciężko go dobudzić. Zresztą zawsze ciężko go dobudzić, nawet jeśli śpi tyle, ile powinien.
W przeszłości dochodziły moje nocne dyżury, ponieważ wyczekiwał w nocy aż z mężem zaśniemy, a następnie włamywał się do komputera zabezpieczonego hasłem lub do pokoju z komputerem (zamkniętego na klucz), by nocą (w dodatku w tygodniu – szkoła!) grać w gry w Internecie. W efekcie na lekcjach spał. Odcięliśmy Internet – skończyło się.

Tak w wielkim (naprawdę!) skrócie wygląda mój dzień. Wielokrotnie wyprowadzałam syna na prostą w kwestiach szkolnych (nadrabianie zaległości, wprowadzanie nawyku systematyczności, planu pracy etc.), po czym przekazywałam mu odpowiedzialność za te sprawy, nie pilnowałam w sprawach samoobsługi (żeby funkcjonował jak normalny 16-latek) – kończyło się katastrofą za każdym razem. Np. zapominał założyć bielizny (autentycznie) i nie przebierał na wf-ie, nie notował, nie odrabiał lekcji, nie uczył się, nie czytał lektur, uciekał ze szkoły etc. W efekcie – zagrożenia. I od nowa – włączałam się, znowu wywiązywał się ze swoich obowiązków, wszyscy byli z niego zadowoleni, a ja zmęczona.

Tak trwa to do dziś. Pani z Komisji spyta mnie o czynności samoobsługowe i co mam powiedzieć? Przecież zje sam, siusiu i kupkę zrobi sam tam gdzie trzeba, ubierze się sam, umyje się – umie. Czy to wystarczy, by uznać, że ktoś jest samodzielny, jeśli zapomni się podetrzeć, założyć majtek, czy wejdzie do wody, posiedzi i nie umywszy się wyjdzie? A robiąc sobie jedzenie albo przerwie w połowie, albo zostawi włączony gaz pod garnkiem i wyjdzie na godzinę?
Gdy miałam wątpliwości co do tego jak powinnam wypełnić wniosek, zadzwoniłam do PZON, pytam o pkt dotyczący samodzielności w prowadzeniu gospodarstwa domowego, Pani pyta mnie czy samego go puszczę na zakupy? Co mam powiedzieć, że jest samodzielny czy z pomocą? Umie włożyć produkty do koszyka, zapłacić, ale zapomni co miał kupić. Albo w drodze do sklepu przyjdzie mu coś innego do głowy i pójdzie gdzie indziej, wyda pieniądze i zapomni o zakupach, które miał zrobić? Nawet jak mu dawałam listę to o niej zapominał.
Co gorsza kilka razy posłałam go po coś, a on poszedł do innego sklepu – ochrona wzywała mnie, bo próbował coś wynieść – pytam po co mu to, co chciał ukraść, a on, że nie wie…
Czy wg Was można takiego człowieka uznać za samodzielnego w pełnieniu swych ról społecznych?
Dziękuję Wszystkim, którzy ponieśli trud zapoznania się z tym długim tekstem, jak również za wszelkie rady i wypowiedzi.

Beata

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 5000


Rejestracja:
08-06-2006 07:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 29-01-2013 14:28

Nie znam Was, więc nie chciałabym wysnuwać jakichś pochopnych wniosków.
Jedno co mi się nasunęło od razu, to fakt, iż Twój syn jest kompletnie niesamodzielny.
Nie wiem z czego to wynika i czy przypadkiem nie Twoja szeroka opieka nie spowodowała jego bezradności w codziennym życiu. Jeżeli nie, to poważnie zastanawiałabym się na ponownym przebadaniem pod kątem zmiany/rozszerzenia/uzupełnienia diagnozy.

To nie jest zachowanie 16-latka z ADHD, który jest poddawany terapii i prowadzony zasadami nakierowanymi na ADHD-owców.

Co do orzeczenia o niepełnosprawności, to samo ADHD nie jest wskazaniem do jego uzyskania w tym wieku.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13298


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 29-01-2013 15:25

W tym wieku, o ile prowadzona jest właściwa terapia i do tego jeszcze podawane leki to zachowanie powinno wyglądać nieco inaczej.
Na Twoim miejscu zastanowiłbym się nad:
1. Zmianą terapii
2. Zmianą diagnozy
3. Zmianą własnego sposobu działania.

Co najmniej jedna z tych trzech rzeczy jest niewłaściwa.
Oczywiście nie widzieliśmy dziecka, więc możemy sobie gdybać. Jakbyśmy obejrzeli to moglibyśmy powiedzieć więcej.

Justyna77

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
12-04-2007 13:15

Post 29-01-2013 18:30

Bardzo dziękuję za wytrwałość w czytaniu :) i pochylenie się nad naszym przypadkiem.
Opisałam wszystko w wielkim pośpiechu, być może w sposób niewystarczający opisałam samo ADHD, a w jego ramach deficyt uwagi i impulsywność. Przebieg funkcjonowania syna jest na bieżąco zgłaszany i opisywany psychiatrze, czasem i ja zastanawiam się czy aby na pewno jego problemy nie biorą się z czegoś innego, ale lekarka uspokaja, że jego zachowania są jak najbardziej związane z deficytem uwagi i impulsywnością.
Trudno tak, na szybko, opisać wszystko, chciałam skoncentrować się na tym, jak absorbujące jest życie z synem tak, by wpajać mu systematyczność w działaniu, a jednocześnie by nie zawalał terminów, szkoły, narażał zdrowia.
Stosowaliśmy system żetonowy - nie zdał egzaminu, nagradzanie przywilejami również, bo syn wolał czegoś nie robić niż zdobyć przywilej, odbieranie przywilejów również zawiodło - w pewnym momencie nie było już czego go pozbawiać... Chwalenie za każdy, najdrobniejszy postęp, przynosi krótkotrwały efekt, porażek staram się nie komentować, bo syn i tak sam zdaje sobie z nich sprawę. Jemu naprawdę zależy, by się zmienić, poprawić, ale później znowu z czymś nawali i się dołuje.
Psychoterapia opierająca się o kontrakty, wzmacnianie pozytywne, wspólne z synem zastanawianie się co i jak zorganizować, by lepiej sobie radzić to fikcja - tuż po wyjściu od terapeuty w synu nic z tych rozmów nie zostaje, nie wspominając o braku wpływu na jego zachowanie. Kilku terapeutów nie dało sobie rady, kręciliśmy się w kółko, a oni tracili pomysły jak do syna trafić. Będąc u nich niby się skupiał, rozumnie potakiwał, był w żywym kontakcie - po wyjściu "wracał do siebie".
Farmakoterapia, jak wszyscy wiemy, nie leczy problemu, ułatwia jedynie pracę z nim. Opisałam sytuacje, których doświadczam gdy lek jeszcze lub już nie działa, przed lub po szkole.

Nie chcę, byście myśleli o mnie jako osobie, która z pasją ogranicza swoje dziecko, a ono jest zahukane, nienauczone samodzielności. Gdy syn jest na lekach w dużo większym stopniu sobie radzi, "wpadki" są rzadsze. Nie czerpię radości z wyłączenia z życia zawodowego, bardzo chciałabym wrócić do pracy i naprawdę nie cieszy mnie taka sytuacja, jaka jest. To nie jest tak, że syn nie ma szansy wykazania się samodzielnością, ponieważ otrzymuje je praktycznie non stop, a ja za każdym razem mam nadzieję, że choć w jednej dziedzinie "zaskoczy" i zacznie sobie radzić. On rozumie zasady, wie, jak powinno być - teorię zna, w praktyce postępuje w sposób zaprzeczający tej wiedzy.

Rozmawiamy bardzo dużo, przypominamy zasady postępowania, omawiamy plany, on opowiada o swoich odczuciach, bolączkach, analizujemy to. Mówimy o sytuacjach społecznych, których doświadcza, dzieli się swoimi przemyśleniami, odczuciami (najczęściej jednak opinie te są kategoryczne i generalizujące), staramy się z mężem tłumaczyć mu dlaczego tak, a nie inaczej się dzieje, wpajać mu empatię, która u niego mocno kuleje. I to wszystko na nic. W takim kontakcie wszystko jest ok, jak wchodzi "między ludzi" traci pamięć nt. wszystkiego, co zna w zakresie norm społecznych. Zachowuje się jak w amoku - nie panuje nad przesadnymi reakcjami, zachowuje się impulsywnie, niestosownie do kontekstu społecznego.

Lekarz, terapeuci, pedagodzy każą nie tracić wiary - twierdzą, że widać, że syn te zasady zachowania zna i ta wiedza kiedyś "zaskoczy", trzeba być cierpliwym i robić dalej swoje. Nikt nas, rodziców, nie skrytykował jeszcze za złe metody wychowawcze - raczej mówi się o tym, by niczego nie zmieniać i że syn jest dobrze wychowany. Krótko mówiąc rokowania "specjalistów" są takie, że przyjdzie moment, kiedy syn "zaskoczy" i zacznie zachowywać się zupełnie inaczej - trzeba tylko czekać. Mnie czasem ogarnia brak wiary, że to kiedykolwiek nastąpi. Tymczasem staram się otoczyć go opieką w dziedzinach, w których "nawala", a które są kluczowe dla jego przyszłości (szkoła).

Nie wiem gdzie tkwi błąd, naprawdę. Jeśli spotkaliście się kiedyś z podobnym przypadkiem, podzielcie się ze mną tą historią. Dziękuję :)

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 29-01-2013 19:00

Wiesz co, zgadzam się z Beatą i Dreptakiem, coś nie do końca gra.
Czekanie aż zaskoczy, jak dla mnie nie jest tłumaczeniem specjalistów. Oczywiście to jest Twoje dziecko i Twoje decyzje.
Z swoim prywatnym potworem, skonsultowałabym z innym lekarzem.
Coś nie działa i syn jest trochę duży by czekać aż zaskoczy.

Justyna77

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
12-04-2007 13:15

Post 29-01-2013 19:33

Ja również tak o tym myślę, jednak opisuję jaka jest reakcja specjalistów, ireno. Konsultowałam syna u trzech psychiatrów, żaden niczego innego nie wymyślił. Najczęściej słyszę, że nie każdy w jednakowym tempie dorasta, każdy układ nerwowy jest inny. Ja wielokrotnie jestem skłonna posądzać syna o zwykłe lenistwo, ale są sytuacje gdy nabieram wątpliwości, np. gdy wiem, że na czymś mu bardzo zależy i nie jest w jego interesie nawalić, a jednak tak się dzieje.

Co do innych możliwości diagnozy - objawy z niczym mi się nie kojarzą. Jak już pisałam, lekarze, z którymi do tej pory miałam do czynienia, jednogłośnie zrzucają wszystko na deficyt uwagi.

A co do terapii - już opisałam. Współpracowaliśmy już z wieloma psychologami i pedagogami na przestrzeni tych lat - brak chęci poważnego podejścia do zaleceń ("bo to trudne").

Liczyłam trochę na Waszą pomoc, doświadczenie, a czuję jakby w subtelny sposób zmywano mi głowę... :cry:

Łatwo mówić; zła diagnoza, zła terapia lub złe metody wychowawcze - to tylko ogólniki. Ja wiem, że mam w domu koszmar z synem i wielokrotnie szukałam i nadal szukam skutecznej pomocy, wskazówki co zmienić - nie znajduję takiej, która zmieniłaby kierunek tych sytuacji. Owszem, z biegiem czasu coś tam działa lepiej niż działało, ale te zmiany są, wg mnie zbyt powolne. Wierzcie mi, ja nie czerpię z tej sytuacji żadnych korzyści, martwię się ogromnie jako matka, bo najważniejsze jest dla mnie to, by przygotować go do wejścia w dorosłość. A to nie działa...

MamaExpresika

Wsparcie

Posty: 1050


Rejestracja:
16-02-2012 19:29

Dzieci: Expresik 7 lat i 3 mc - prawdopodobnie ADHD (zdania uczonych są podzielone)

Ja: PPP sądzi, że mam ADHD ;)

Post 29-01-2013 19:37

Justyna77 pisze: Jeśli spotkaliście się kiedyś z podobnym przypadkiem, podzielcie się ze mną tą historią.

Przyznam, że tu na forum nie znalazłam podobnej historii - twoja jest pierwsza.
Cóż moje dziecko ma 8 lat i prezentuje wiele podobnych zachowań lecz powiedziałabym , w dużo mniejszym natężeniu. Tylko wiesz Justyno ... ja coraz bardziej wątpię, iż on w ogóle ma ADHD. Dlatego aktualnie, z własnej nieprzymuszonej woli, zmierzam diagnostycznie w zupełnie innym kierunku ... . Z tego względu bywam na innych forach. Tam nikogo podobne do twojej historii nie dziwią, a wręcz są chlebem powszednim :(
W każdym z nas tkwi talent ważne by go dostrzec i w niego uwierzyć...

Justyna77

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
12-04-2007 13:15

Post 29-01-2013 19:44

A co do Komisji - jestem zszokowana i zawiedziona. Oprócz pytań o wykształcenie syna i o to, do jakiej szkoły chodzi, nie pytano o nic - Pani Przewodnicząca jedynie wczytywała się w dokumenty, reszta składu - nic. A ja miałam tyle do powiedzenia. Pierwszy raz z czymś takim się spotkałam. Zobaczymy co będzie, wynik ma być za 2 tygodnie.

Justyna77

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
12-04-2007 13:15

Post 29-01-2013 19:51

Ogromnie dziękuję za odzew, MamoExpresika :) Dajesz mi iskierkę nadziei... :) Skoro nic do tej pory nie działa, a przynajmniej nie przynosi miarodajnych efektów - być może rzeczywiście nie powinnam oglądać się na specjalistów tylko sama szukać? Czy mogłabyś zatem podsunąć mi drogowskaz odnośnie tych innych miejsc, gdzie powinnam szukać wskazówek odnośnie mojego syna? Będę Ci naprawdę bardzo wdzięczna, naprawdę! :)

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 29-01-2013 19:53

To nie tak, by Ci ktokolwiek zmywał głowę.
Moja córa w tej chwili 19 letnia, to damskie wydanie twojego syna :wink: , z przed paru lat.
My mieliśmy całe worki diagnoz, począwszy od upośledzenia, niedopatrzenia i niewydolnej rodziny, po ADD (Adhd odpadało na starcie z powodu, bardzo powolnego trybu życia :lol: ).
Dokładnie wiem co czujesz, sama wiele lat temu to przerabiałam.
Dopiero u nas "zaskoczyło" , jak doszliśmy co to jest. Wtedy wszystko zaskoczyło i weszło na swoje miejsce.
Teraz wiemy co możemy odpuścić, na zasadzie ten typ tak ma i tyle :mrgreen: .
Z czym musimy bezwzględnie walczyć np. kontakty z klasą. :glawa w sciane:
Od kiedy wiemy, co jest pięć, Paula zrobiła milowe kroki do przodu.
Nie sądzę, żebyśmy zrobili takie postępy, bez tej wiedzy.
Pauli też widzę, że ta wiedza przyniosła ulgę.
Ma w domu brata z ADHD i nie wierzyła, że też to ma :hmmm:.
Kiedyś z Nią rozmawiałam na ten temat.
Przez wiele lat uważała się za świra i dziwaka, który zgubi własną głowę i ciało.
Teraz wie, że Ona po prostu tak ma i nie wszystko jest od Niej zależne. To też skłoniło ją do poszukiwania własnych rozwiązań w okiełzaniu zwłaszcza deficytu uwagi i impulsywności.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13298


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 29-01-2013 20:17

Jeżeli jesteś z okolic Warszawy - zapraszamy do stowarzyszenia.

MamaExpresika

Wsparcie

Posty: 1050


Rejestracja:
16-02-2012 19:29

Dzieci: Expresik 7 lat i 3 mc - prawdopodobnie ADHD (zdania uczonych są podzielone)

Ja: PPP sądzi, że mam ADHD ;)

Post 29-01-2013 20:32

Justyna77 pisze:Czy mogłabyś zatem podsunąć mi drogowskaz odnośnie tych innych miejsc, gdzie powinnam szukać wskazówek odnośnie mojego syna?

Mam szczerą nadzieję, że nasza bajka nie jest waszą.
W pierwszej kolejności myślę, że powinnaś się udać do Stowarzyszenia. Powodzenia :OK:
W każdym z nas tkwi talent ważne by go dostrzec i w niego uwierzyć...

Justyna77

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
12-04-2007 13:15

Post 29-01-2013 21:38

[quote="irena"]
Od kiedy wiemy, co jest pięć, Paula zrobiła milowe kroki do przodu.

Bardzo dziękuję, ireno, za całą Twą wypowiedź, zrozumienie i słowa otuchy. Od razu człowiek czuje się lepiej gdy wie, że ktoś miał podobnie, co więcej, poradził sobie z taką sytuacją. Niestety, chyba nie wystarcza mi intelektu, by rozgryźć co masz na myśli w powyższym cytacie...? :( Jeśli publicznie nie można, może mogłabyś wyjaśnić mi na prv? Bardzo zależy mi, by dowiedzieć się więcej na ten temat, by wreszcie znaleźć właściwy, skuteczny ku poprawie, tor działania.

Dreptaku, MamoExpresika - jesteśmy z Mazur, więc daleko, ale to nie chodzi o samą odległość tylko o brak środków na ewentualne częste przejazdy (300 zł/os/m-c), poza tym to 3h drogi w jedną stronę, więc trochę ciężko byłoby nam obrócić w 6h, no i zawalenie szkoły. Jak wygląda ewentualna częstotliwość takich spotkań? Nie traktujcie, proszę, moich obaw jako niby-chęci do zmiany, po prostu jestem osobą odpowiedzialną za podejmowane zobowiązania (a za takie uważam współpracę ze Stowarzyszeniem), dlatego chciałabym odpowiedzialnie ocenić czy mielibyśmy transport w tę i z powrotem, czy, po prostu, nie nawalilibyśmy, czego bym nie chciała. Mogę prosić o jakieś, choćby ogólne, informacje nt. tego jak to wygląda?

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 29-01-2013 22:21

Paula gdzieś do 15- 16 lat, była traktowana jako ADD, nigdy nie była nadpobudliwa ruchowo.
Wszystkie mądre głowy twierdziły, że ma ma ADD.
Paula to raczej Aspi, chociaż oficalnego papiera nie ma, teraz nam nie jest do szczęścia potrzebny. Nasza lekarka, też uważa, że to ZA.
Młoda całkiem dobrze sobie radzi, wypracowaliśmy sporo rzeczy jej bardzo ułatwiające życie. W szkole funkcjonuje, zwyczajnie nie ma innego wyboru. Klasa i rówieśnicy raczej do szczęścia nie są potrzebni.
Nauczyła się pilnować swoich spraw, jak poniosła naturalne konsekwencje. Było to bardzo trudne, ale konieczne. Dopiero od nie dawna nosi skarpety do pary, musi dawać dobry przykład swoim harcerzom. :wink:
Mnie też to kosztowało sporo zdrowia i nerwów, o ilości zgubionej garderoby i innych rzeczy nie wspomnę.
Ma swoich znajomych, działa w harcerstwie. Młodsze dzieci obłaskawia w ciagu paru chwil :wink:.
Dlatego zrozumienie co jest z Paulą, pomogło nam w pracy z Nią i pozwoliło na jej rozkwit.
Szczerze powiedziawszy nigdy do końca nie pasowało nam u Niej ADD.
Nasz przykład wcale nie oznacza, że Twój syn to też ma ZA. Na ten temat powinni wypowiedzieć się specjaliści.
Ostatnio zmieniony 29-01-2013 22:30 przez irena, łącznie zmieniany 1 raz

Beata

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 5000


Rejestracja:
08-06-2006 07:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 29-01-2013 22:29

Nie uważam, aby ktokolwiek zmył Ci głowę.

Napisałam o swoich wnioskach i spostrzeżeniach, zaznaczając, że Was nie znam i są to bardzo luźne wypowiedzi. Zrozumiałam, że skoro tak szeroko opisujesz zachowania syna, to liczysz na jakiś odzew, sugestie. Teraz wygląda na to, że chciałaś podzielić się jedynie swoim losem.

Rzadko jest tak, że droga naszych dzieci jest prosta i jednorodna. Warto jednak szukać nowych ścieżek, a zwłaszcza gdy czujemy, że coś jest nie tak.

Nie zakładaj proszę, że ludzie chcą Ci zmyć głowę, bo tak naprawdę naszym celem jest pomoc, taka jest idea forum. :wink:

Justyna77

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
12-04-2007 13:15

Post 29-01-2013 22:40

Jeszcze raz ogromne dzięki, ireno :)
Kiedyś ktoś zasugerował, żeby przebadać naszego syna w kierunku ZA, tak też zrobiliśmy - całe mnóstwo testów - wykluczono. Mimo wszystko jeszcze raz poczytam i zastanowię się, jak się mają moje obserwacje Młodego do literatury, w razie czego podpytam Was co i jak.

Witaj, Beato, dobrze mnie zrozumiałaś - prosiłam, nawet wprost, o odzew i sugestie, za które bardzo dziękuję. To tylko moja nadwrażliwość, po prostu staram się jak mogę, a nagle zderzam się, że tyle lat wysiłku w przepaść... Byłam przekonana, że robię, co mogę, okazuje się, że nie do końca dobrze. Absolutnie nie czuję się urażona, broń Boże, po prostu człowiek się w takiej chwili podłamuje...

Bardzo dziękuję Wam za dzisiejsze wsparcie, przynajmniej odetchnęłam od bycia "katem" ;) (dzisiaj mąż mnie zastępuje). ;)

Ściskam Wszystkie z Was b. mocno, jeszcze raz dziękuję za Waszą pomoc, sugestie oraz rady i "do następnego". :)

Justyna77

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
12-04-2007 13:15

Post 12-02-2013 10:17

Witajcie ponownie :),
Zgodnie z obietnicą, informuję o wyniku Komisji. Dziś odebrałam Orzeczenie - stopień umiarkowany, symbol 11-C, bez żadnych wskazań... Szykuję się do odwołania w kwestii opieki.
Czy możecie mi wyjaśnić skąd taka zmiana z 02-P na 11-C? Gdy powiedziałam psychiatrze syna o symbolu (całościowe zaburzenia rozwojowe), był mocno zdziwiony od kiedy to ADHD podlega pod CZR...? Czy możliwa jest nagle taka zmiana klasyfikacji schorzenia, przecież wg ICD-10 zespół kinetyczny wchodzi w zakres schorzeń psychicznych? Acha, nie wpisano także żadnej z towarzyszących chorób syna - kompletnie nic - tylko ADHD.
Jak już pisałam, komisja trwała dosłownie kilka minut, pytania dotyczyły tego czy syn chodzi do szkoły i czy ma kolegów - to wszystko. Dziś wyczytałam, że w skład składu orzekającego wchodził jedynie pracownik socjalny i lekarz - neurolog. Czy nie uważacie, że przy ADHD powinien badać psychiatra, poza tym w komisji dot. takiego przypadku oczekiwałabym psychologa i pedagoga... Co Wy na to?

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 12-02-2013 10:54

To kto akurat siedzi w przewielebnej komisji, to jest loteria.
Moją najmłodszą orzekała lekarka medycyny pracy, a ma chorobę reumatyczną, czyli standart.

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 12-02-2013 11:35

Masz bardzo dobre orzeczenie od niczego się nie odwołuj, bo zepsujesz, może zauważyli w nim cechy autyzmu i stąd 12 -C.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Justyna77

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
12-04-2007 13:15

Post 12-02-2013 11:38

Witaj Ireno,
Dla mnie to absurd..., przecież w rozdziale 6, par. 33, pkt 3 wyraźnie mówi o tym, że "(...) spośród członków PZON powołuje się skład orzekający do rozpoznania wniosku i wydania orzeczenia, w tym lekarza - członka zespołu ze specjalnością odpowiednią do rozpoznanej choroby zasadniczej osoby zainteresowanej (...), w razie potrzeby do składu orzekającego powołuje się dodatkowo specjalistę odpowiedniego do choroby współistniejącej (...)".
Burzę się, ponieważ nie uważam, by akurat neurolog był najwłaściwszym specjalistą w zakresie wydawania orzeczeń ws. ADHD, o ile nie opieramy się wyłącznie na fakcie zaburzeń EEG. Poza tym w głowie mi się nie mieści jak jedynie pracownik socjalny może miarodajnie ocenić funkcjonowanie osoby, która doświadcza w codzienności trudności w funkcjonowaniu mające podłoże psychiczne. Uważam, że w stosunku do takiej osoby, szczególnie doświadczającej problemów w procesie edukacji, powinien wypowiedzieć się pedagog, oprócz tego oczywistą jest dla mnie także obecność psychologa, którego zabrakło. A przecież w rozdziale 2, par. 20 ww. Rozporządzenia wyraźnie czytamy o składzie pzon - wchodzą w niego: lekarz, psycholog, pedagog, doradca zawodowy, pracownik socjalny, wskazane tu także zostało o czym każda z tych osób się wypowiada.
Pracownik socjalny posługuje się formularzem, który, wg mnie dobry jest do orzekania samodzielności wobec osób niesprawnych ruchowo, niewidomych - jeśli będziemy wg niego oceniać nasze, sprawne fizycznie i widzące, dzieci, żadne z nich nie otrzyma wskazania o potrzebie pomocy, sami zobaczcie ten formularz (w załączniku).
Załączniki
ospoleczna.doc
(95.5 KiB) Pobrany 94 razy

Justyna77

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
12-04-2007 13:15

Post 12-02-2013 11:41

Wreszcie nie wpisałam o jaki dokument mi chodzi: Rozporządzenie Ministra Gospodarski, Pracy i Polityki Społecznej z dnia 15.07.2003 r. w sprawie orzekania o niepełnosprawności i stopniu niepełnosprawności (Dz. U. z 2003 r. nr 139, poz. 1328) z późn. zm. (Dz. U. z 2009 r., nr 224, poz. 1803)

Justyna77

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
12-04-2007 13:15

Post 12-02-2013 11:43

Witaj Halino :),
Jak mogli w nim cokolwiek zobaczyć skoro u Pani neurolog byliśmy max. 2 minuty, a ona nawet nie wiedziała co ma przed sobą w dokumentach? Lekarka spojrzała na niego jedynie w chwili gdy wchodziliśmy do gabinetu... :)

olusia123212

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 74


Rejestracja:
07-01-2013 16:55

Dzieci: Cyprian 8 lat ZA i ODD

Post 26-03-2013 07:55

A ja też chciałam się pochwalić :) byłam wczraj na komisji i mieliśmy panią psychiatre jako orzecznika . Popatrzyła w w papiery i, [smilie=happy.gif] powiedziała że nie będzie podważać pana doktora który prowadzi małego ,bo wie co on robi mi współczuje ale wie że dajemy wszyscy radę .Powiedziała że dostaniemy do 2018r cieszę się ale czekam jeszcze na papier,choć mam nadzieje że już nic tego nie zmieni :) [smilie=happy.gif]

Justyna77

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
12-04-2007 13:15

Post 15-04-2013 12:07

Witajcie ponownie,
Czy mógłby mnie ktoś poratować i podzielić się doświadczeniem odnośnie przebiegu procesu odwoławczego na poziomie sądowym, tj. odwołania od orzeczenia WZON? Ile to trwa, jak przebiega - ogólnie: czego można się spodziewać? Z góry bardzo dziękuję :)

Fann

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 178


Rejestracja:
21-12-2010 06:30

Lokalizacja: Wrocław

Dzieci: Starszy 13 ZA, młodsi 10 ZA

Post 15-04-2013 12:20

Ile trwa, to pewnie zależy od obłożenia sprawami. My mieliśmy komisję: pedagog, pediatra i neurolog. Stwierdzili, że dziecko nie wymaga stałej opieki. Później była jeszcze wizyta u biegłej psycholog, która napisała, że dziecko potrzebuje tejże opieki :OK: Ponoć bardzo pomocna była opinia ze szkoły, że syn wymaga mojej obecności na wszelkich wyjściach poza szkołę i że szkoła nie jest w stanie zapewnić mu opieki po lekcjach. Na rozprawie byłam tylko ja, sędzia i protokolantka. Pani sędzia stwierdziła, że skoro psycholog przyznaje mi rację, to ona też. W sumie od pierwszej komisji do otrzymania wyroku to jakieś półtora roku minęło. W listopadzie kończy się nam orzeczenie, ciekawe ile tym razem będziemy się bujać z systemem.

Justyna77

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
12-04-2007 13:15

Post 15-04-2013 13:54

Fann, bardzo dziękuję :).
Dzwoniłam dziś do naszego Sądu, powiedziano mi, że u nas około 3 miesięcy; miesiąc po wpłynięciu wniosku wyznaczają termin badania przez biegłych, później biegli mają miesiąc na wydanie opinii, a następnie kolejny miesiąc na termin rozprawy....

A jak jest na tym spotkaniu z biegłymi - bardzo stresująco?

Fann, gratuluję, że spotkałaś psycholog "z jajami". Ja na komisji WZON miałam psychiatrę, która uznała, że syn wymaga opieki, a psycholog uznała, że nie, bo wystarczy zorganizować mu nauczanie indywidualne, które załatwi sprawę... Suma sumarum - przegraliśmy - zdanie psycholog okazało się ważniejsze :(.
Napisz, proszę, jak wygląda takie badanie przez biegłych, czy byłaś tam razem z dzieckiem?

Jeszcze raz wielkie dzięki.

Fann

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 178


Rejestracja:
21-12-2010 06:30

Lokalizacja: Wrocław

Dzieci: Starszy 13 ZA, młodsi 10 ZA

Post 16-04-2013 13:00

Na WZON nie byłam przy badaniu, odbywało się w sąsiednim pomieszczeniu za drzwiami. Poza tym raczej bezstresowo, normalna wizyta lekarska :wink:
Co do rozwiązania typu "nauczanie indywidualne, które załatwi sprawę... ", to tu rzeczywiście mogłoby pomóc pismo ze szkoły, ze poza lekcjami nie są w stanie zapewnić dziecku opieki. Zwłaszcza, jeśli nie może korzystać ze świetlicy. A na pewno można napisać, ze nie może :wink:

Justyna77

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
12-04-2007 13:15

Post 17-04-2013 13:09

Fann, ogromnie mnie wsparłaś - bardzo serdecznie dziękuję Ci za pomoc :)

Fann

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 178


Rejestracja:
21-12-2010 06:30

Lokalizacja: Wrocław

Dzieci: Starszy 13 ZA, młodsi 10 ZA

Post 23-09-2013 16:25

Dzisiaj dostałam pisma z PZON, że młodsze dzieci (diagnoza - całościowe zaburzenia rozwoju z elementami autyzmu) są (chyba?) zdrowe. W oparciu o badanie stwierdzili, że "skutki schorzeń nie powodują znacznego zaburzenia funkcjonowania organizmu ani konieczności zapewnienia dziecku całkowitej opieki lub pomocy w zaspokajaniu podstawowych potrzeb życiowych, w istotny sposób przewyższający wsparcie potrzebne osobie w tym samym wieku." Nie widzą też oczywiście konieczności codziennego współudziału opiekuna w leczeniu, rehabilitacji i edukacji. Fajnie, wyleczyli mi dzieci :twisted: Szkoła się ucieszy ;) , zwłaszcza jak powiem, że nie jadę na wycieczkę, bo dzieci są zdrowe :lol:

Justyna77

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
12-04-2007 13:15

Post 23-09-2013 17:20

No tylko gratulować, Fann.... - żartuję oczywiście...
U mnie jest podobnie, czekamy na wypowiedź Sądu - bez optymizmu....
Ciekawe, ile w ostatnim roku nastąpiło "cudownych ozdrowień" - szkoda, że te mądrutkie Panie "specjalistki" od orzekania o tym czy i w jakim stopniu nasze dzieci odstają od "norm przyjętych dla danego wieku" i czy wymagają opieki nie mają okazji pożyć z naszymi dziećmi, zasmakować tego "braku odstępstw", "braku konieczności opieki i współudziału".... Co można powiedzieć podczas kilku, kilkunastu czy kilkudziesięciu minut?!
U mnie w ogóle ignoruje się zaświadczenie lekarskie i opinię lekarza prowadzącego... - przecież Panie wiedzą lepiej.... - kasa musi się przecież zgodzić, a to, że stajemy przed dylematem porzucenia opieki nad naszymi dziećmi na rzecz uniknięcia przymarcia głodem - kogo to obchodzi..., przecież to nie życie Szanownych Komisji :(

Fann - to jakiś absurd - co planujesz teraz? WZON?

Fann

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 178


Rejestracja:
21-12-2010 06:30

Lokalizacja: Wrocław

Dzieci: Starszy 13 ZA, młodsi 10 ZA

Post 23-09-2013 17:49

A co mam robić? WZON. W listopadzie (albo grudniu, nie wiadomo kiedy będzie termin) będzie komisja starszego. Ciekawe co jemu orzekną po wyroku sądowym i z orzeczeniem o NI ;)

Justyna77

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
12-04-2007 13:15

Post 23-09-2013 17:55

Bardzo ciekawe :), w każdym razie mocno trzymam za Was kciuki :)

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 23-09-2013 21:25

Niestety we Wrocławiu coraz częściej nasze dzieci zdrowieją.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

dorota.sz

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 63


Rejestracja:
16-01-2006 09:39

Lokalizacja: sosnowiec

Post 18-11-2013 13:56

Dziś odebrałam orzeczenie syna, który skończył 16 lat.
Dostał stopień umiarkowany do 19 roku życia.

Justyna77

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
12-04-2007 13:15

Post 19-11-2013 13:33

Gratulacje :D

Adam.W

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 393


Rejestracja:
13-06-2012 14:53

Ja: ZA

Post 21-11-2013 17:15

:)

Gratuluję! Myślę,że następne będzie na stałe. Dorośli ( przynajmniej w Bielsku) z ZA dostają już na stałe:)
Zawsze chętny do rozmowy:)

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 29-11-2013 18:05

Krzysiek mój jest dorosły, a dostał na 5 lat chyba. Mam nadzieję, że dadzą se spokój i następne już stałe będzie...
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Justyna77

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
12-04-2007 13:15

Post 15-02-2014 11:08

Witajcie Kobitki,
Długo mnie nie było, bo i nie miałam czym (dobrym) się z Wami podzielić (niestety). Nasza sprawa dalej wisi w Sądzie, przerzucam się uwagami z "biegłymi". Niestety, przypomina to walenie głową w mur - ja o koniu, oni o słoniu. W związku z tą sytuacją czuję się już totalnie rozsypana psychicznie, nie mam już siły walczyć sama, emocjonalnie - ruina. Potrzebuję pilnej pomocy - termin na odwołanie 6 dni. Czy te z Was, które przeszły przez sprawę w Sądzie (oby szczęśliwie) mogłyby polecić mi swoich prawników (jeśli z ich pomocy korzystały)? Nie mam już sił, ale nie chcę odpuścić. Szukałam prawnika na własną rękę, ale nie znalazłam nikogo, kto zajmowałby się tą tematyką. Renty, wypadki przy pracy itp. - owszem, ale nie kwestie ustalania stopnia niepełnosprawności. Błagam, jeśli tylko któraś z Was coś wie - pomóżcie mi. Z góry bardzo Wam dziękuję. Piszcie, oczywiście, na PW.
PoprzedniaNastępna

Wróć do Korzystajmy z naszych praw



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.