Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Metodyka zuchowa a praca z dziećmi napobudliwymi.

Moderator: Moderatorzy

tomek

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 830


Rejestracja:
20-02-2005 23:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 02-06-2005 13:49

Metodyka zuchowa a praca z dziećmi napobudliwymi.

Jakoś nie mogę znaleźć kategorii, do której należałoby przydzielić to co napisałem.
Jest to opis moich wrażeń po zlocie w górach świętokrzyskich, który pchnięty został dostępnymi mi kanałami w światek harcerski, a po dostosowaniu dla użytkowników forum zostaje opublikowany tutaj

-------------------------------------------------------------------------------------

Metodyka zuchowa w pracy z dziećmi nadpobudliwymi (ADHD)
Próba analizy na przykładzie


W pracy tej chciałbym przedstawić swoje obserwacje z zastosowania metodyki zuchowej w realizacji projektu z udziałem dzieci nadpobudliwych.
Na początku przybliżmy, czym jest ADHD. ADHD jest to angielski skrót, który na polski tłumaczony jest jako Zespół Nadpobudliwości Psychoruchowej z Zaburzeniami Uwagi i błędnie nazywany jest przez wielu chorobą. Tak naprawdę, jest to zestaw cech, w każdym przypadku trochę inny, które razem dają dość charakterystyczny efekt u dzieci: spora nadruchliwość (nie może usiedzieć w miejscu, jest ciągle w biegu), słaba i krótkotrwała koncentracja na jednym zagadnieniu, brak hierarchizowania dochodzących do mózgu bodźców.
Niektóre z tych cech zanikają lub osłabiają się z wiekiem, inne zostają na całe życie. Obecnie uważa się, że ADHD jest przekazywane, w znacznej większości przypadków, genetycznie.

W drugiej kolejności należy przedstawić choćby zarys metodyki zuchowej. Metodyki poszczególnych grup wiekowych (w tym zuchowa, czyli dla dzieci najmłodszych – od zerówki do klasy 3 szkoły podstawowej), są odpowiednim przystosowaniem metody harcerskiej do pracy z daną grupą wiekową.
Metoda harcerska jest dość dokładnie opisana i oto jej zwięzła definicja (cytat za www.media.zhp.pl): Metoda harcerska to sposób działania odznaczający się:
- pozytywnością,
- indywidualnością,
- wzajemnością oddziaływań,
- dobrowolnością i świadomością celów,
- pośredniością,
- naturalnością,
będący systemem wspierania samorozwoju zuchów, harcerzy, harcerzy starszych i instruktorów przez:
- Przyrzeczenie i Prawo,
- uczenie w działaniu,
- system małych grup,
- program stale doskonalony i pobudzający do rozwoju.

Metodyka daje instruktorom do ręki narzędzia realizowania zadań wynikających z metody. W przypadku zuchów mamy tu: Prawo i Obietnicę Zucha, sprawności zespołowe i indywidualne oraz charakterystyczny zestaw form pracy: zabawę tematyczną, zwiad zuchowy, gawędę, piosenki i pląsy, zuchowe obrzędy i tajemnice, majsterkę, zuchowy teatr, pożyteczne prace, gry i ćwiczenia.

Obserwację swoją przeprowadziłem podczas współorganizowanego przeze mnie zlotu użytkowników forum ogólnopolskiego portalu www.adhd.org.pl, który odbył się w Nowej Słupi w końcu maja 2005r.
W zlocie uczestniczyło 28 osób w tym 10 osób nadpobudliwych (6 w wieku zuchowym i 4 starsze).
Za główny cel pracy z dziećmi podczas zlotu postawiliśmy sobie odciążenie, choć na chwilę, rodziców (by mogli spokojnie porozmawiać i odetchnąć) oraz zmęczenie dzieci na tyle, by sprawnie poszły spać.
Zajęcia miały formę zwiadowczej wyprawy na szczyt Łysej Góry w celu spotkania z pilnie wzywającym nas czarodziejem, który porozmawiał chwilę z dziećmi o tym, czego dowiedziały się po drodze (nazwa parku narodowego, góry na której są, informacji o stojącym po drodze Buku Jagiełły i innych) i zostawił im, ku wielkiej radości, worek słodyczy, który później konsumowano.

Po realizacji projektu nasunęły mi się następujące obserwacje:
1. Metoda zuchowa jest w założeniu swoim nadpobudliwa, jednak dla dzieci szczególnie nadpobudliwych pewne formy pracy są nadal zbyt trudne. Mam tu na myśli wszelkie formy statyczne: z planu musiałem na bieżąco usunąć nawet króciutki krąg rady, majsterkę minutkę i wymagający stania w kręgu pląs.
2. Utrzymanie koncentracji dzieci na temacie wymaga wielkiego zaangażowania prowadzącego. Kilkukrotne powtarzanie najprostszych poleceń jest normą. Dzieciom nadpobudliwym, szczególnie najmłodszym, trzeba stale przypominać, w tym wypadku, o celu wyprawy, o którym zwyczajnie zapominają: wiedzą, że idziemy gdzieś, by się z kimś spotkać, ale bardzo szybko zaczyna interesować je np. bieganie wokół drzewa. Mniej więcej co pięć minut należało przypomnieć, że przecież czarodziej tam na górze na nas czeka.
3. Dzieci bardzo wczuwają się w klimat zabawy i dopóki nie skupią się na czymś innym, są bardzo zaangażowane. Wymaga to wielkiej rozwagi od prowadzącego, ponieważ jest przez cały czas zalewany potokiem pytań, propozycji zmiany trasy lub planu i wszelkich innych pomysłów maluchów.
4. Dzieci nie przejawiają zdenerwowania lub zdziwienia kolejnym w ciągu minuty naprowadzeniem ich z powrotem na wątek przewodni zajęć.
5. Konieczna jest, nawet przy tak małej grupie, pomoc przynajmniej jeszcze jednej osoby, której prowadzący może zaufać. Samemu nie zawsze można opanować wszystkie sytuacje nie tracąc przy tym kontroli nad tokiem zajęć. Tutaj rolę mojego przybocznego spełniał doskonale, również nadpobudliwy, chłopak będący harcerzem.
6. Należy stale zakładać, że jeżeli dziecka nie widzimy, to znaczy, że robi coś potencjalnie niebezpiecznego dla siebie lub innych.
7. Nie należy się zupełnie przejmować wszelkimi problemami określanymi żargonowo jako „foch z przytupem”. Dziecko nadpobudliwe samo bardzo szybko zapomni, za co tak właściwie się na nas obraziło i po krótkim czasie nie będzie nawet pamiętać incydentu. Jakiekolwiek próby negocjacji lub ustępstwa tylko utwierdzają dziecko, że tą metodą może coś wygrać i dramatycznie zwiększają ilość problemów.
8. Należy liczyć się ze zwiększonym zagrożeniem drobnymi urazami takimi jak drobne skaleczenia, otarcia itp. (maluchy wchodzą właściwie wszędzie i wszystkiego starają się dotknąć). Dzieci dążą do znacznego wyolbrzymienia takich problemów, jednak szybko im to przechodzi, zwyczajnie o tym zapominają.
9. Powierzenie dziecku odpowiedzialnej funkcji (trzymanie listu od czarodzieja czy opieka nad najmłodszym uczestnikiem wyprawy) bardzo silnie wpływa na jego zachowanie. Należy jednak stale baczyć, by nie zapomniało ono o swojej funkcji i raz na jakiś czas profilaktycznie przypomnieć mu jego zadanie.
10. Po takiej wyprawie większość zwykłych zuchów byłaby solidnie zmęczona. W tym wypadku dzieci odpoczęły kilka minut i szalały dalej. Później jednak spały jak zabite.

Będąc samemu osobą dość silnie nadpobudliwą, miałem niekiedy problem z ogarnięciem sytuacji i dodatkowa para oczu i rąk przybocznego ratowała mnie z opresji jednoczesnego powstrzymywania wyrywającego do przodu malucha, podczas gdy inny właśnie wisiał na pobliskim drzewie, a jeszcze kolejny obraził się na cały świat.
Przez chwilę miałem też wrażenie swoistej paranoi przy przyspieszonym przerabianiu z maluchami tego, co już zrobiliśmy (bo straciły wątek) i dokładaniu kolejnego kawałka historii.

Efekt końcowy, a więc spotkanie z czarodziejem, był dla dzieci pełnym zaskoczeniem. Nie dość, że nie zauważyły słabo zamaskowanego przeze mnie zniknięcia, na chwilę przed rozpoczęciem zajęć, osoby mającej go grać (ach ta nadpobudliwość...), to nie spodziewały się zupełnie, że kogokolwiek w ogóle spotkamy.

Obecnie w Polsce popularyzowany jest temat nadpobudliwości psychoruchowej i coraz więcej dzieci jest diagnozowanych pod jej kątem i odpowiednio leczonych. Bardzo prawdopodobne jest, że dzieci takie będą trafiać do gromad zuchowych, chociażby ze względu na akceptację otoczenia, której zwykle im brakuje czy dużą różnicę w zajęciach typowo szkolnych i zuchowych, które są dla nich ciekawsze i niekiedy bardziej poznawcze.
Dla dzieci nadpobudliwych bardzo atrakcyjne w pracy gromady jest to, że nie ma tam typowo szkolnej presji siedzenia w ławce, podstawą przekazywania wiedzy jest zabawa i pojawia się wiele elementów ruchowych. Prawo i Obietnica Zucha zwykle stanowią naturalne przedłużenie ustalonego w domu i szkole regulaminu, co dodatkowo motywuje dziecko do jego przestrzegania.
Jednocześnie trzeba bardzo uważać na próby tłumaczenia nadpobudliwością ewidentnych błędów wychowawczych. Dziecko zwyczajnie agresywne, zachowujące się wyzywająco lub odmawiające jakiejkolwiek współpracy, jest zwyczajnie niewychowane, a nie nadpobudliwe (często jest to efekt połączenia psychiki danego dziecka, eksperymentów z tzw. bezstresowym wychowaniem lub zwykłej nieudolności rodziców).
Bardzo dużym zadaniem drużynowego jest współpraca z rodzicami dziecka, którzy będą prosić o pomoc w terapii dziecka. Chodzi tu przede wszystkim o stosowanie wobec dziecka ustalonego w domu i szkole swoistego regulaminu, który ułatwia mu orientację w świecie, nie strofowanie go zbytnio (bardzo szybko prowadzi to do zaniżenia samooceny dziecka i dalszych powikłań), czy poświęcenie mu odrobinę więcej uwagi na zbiórce.
Bardzo często można liczyć na aktywną pomoc rodziców dziecka nadpobudliwego w pracy gromady, ponieważ te półtorej godziny zbiórki tygodniowo, w czasie której to my zajmujemy się ich dzieckiem, jest dla nich przysłowiowym błogosławieństwem.

Ćwik Tomasz Mizerski (tomekzhp@gazeta.pl)
Hufiec Warszawa-Ochota im. Cypriana Godebskiego
Polska to kraj odwrotny (...) jesteśmy gdzieś między antylopami a słoniami)

Ignacy Baumberg, koordynator medyczny psp.

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 03-06-2005 21:54

wow, tomek, niesamowity jestes :)
gratuluje
(ja bym to sprobowala wrzucic gdzies do terapii).

Wróć do Po lekcjach



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.