Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Brak zainteresowania na zajeciach dodatkowych

Moderator: Moderatorzy

Twitti

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
22-10-2014 11:30

Dzieci: Arnisia 5 lat, prawdopodobne ADHD, Maurycy 1 lat

Post 24-10-2014 10:40

Brak zainteresowania na zajeciach dodatkowych

Moja corka ma 5 lat i podejrzenie adhd. Jest nadruchliwa i ma duze problemy z koncentracja.
We wrzesniu zapisalam ja na judo. Myslalam ze jej sie spodoba. Pierwsze 2 zajecia super. Na 3 dobrala sie z mlodsza dziewczynka i robily zupelnie inne rzeczy niz pozostale dzieci. Wspinaly sie na drabinki i skakaly, biegaly itd. Trwalo to jakies 3 zajecia, bo czym mala dziewczynka musiala opuscic zajecia. Niestety nastepne zajecia wygladaly tak samo, wiec rowniez zabralusmy corka. Do tego sama mowila ze nie chce chodzic.
Za namowa naszej terapeutki SI zapisalam ja na inne zajecia sportowe ogolnorozwojowe. To klub proponowany przez poradnie psychologiczna do ktorej chodzimy.
I znow to samo. Pierwsze 2 zajecia chwalona. Trzecie juz gorzej. Wszystkie dzieci dostaly koszulki. Trener obiecal jej ze jak bedzie robic to co dzieci, to dostanie koszulke. Po ostatnich zajeciach wraca zla i mowi ze nie bedzie nosic rzadnej koszulki, bo nie lubi czerwonego koloru :) potrm sie przyznala ze znow robila co chciala i nawet sturlala sie z materaca i uderzyla glowa :/
Mimo wszystko na razie chodzi chetnie. Nie wiem czy ja motywowac jakos, czy nie ma sensu ja tam prowadzic.. Jak wasze dzieci pracuja na takich zajeciach?

Anchen

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1392


Rejestracja:
11-02-2011 17:50

Dzieci: Jaś, 12 lat, ZA i Staś, 10 lat, NT

Post 24-10-2014 13:29

W wieku lat 5 moje kochane maleństwo też się stawiało i usiłowało robić po swojemu, ale zaczął chodzić na aikido w przedszkolu, w wieku lat 3 lub 4, musiałabym sprawdzić, więc znał już dobrze panią, która prowadziła zajęcia. A pani jest też terapeutką SI, więc ogarniała grupę. Chociaż nie, wywaliła z dojo mojego bratanka, tyle że bratanek miał już wtedy ponad 8 lat i faktycznie się stawiał strasznie, ale szedł już wówczas energicznie w kierunku zaburzeń opozycyjno-buntowniczych. Ale z naszym synem sobie radziła, chociaż oczywiście próbował się wygłupiać i rozwalał zajęcia, jeśli dostał głupawki z jakimś kolegą. A co najfajniejsze, radziła sobie bez mojego udziału, bo bardzo Jasia lubiła i traktowała go jako wyzwanie pedagogiczne. Miał chłopak szczęście, że na nią trafił, bo on był bardzo wybuchowym i pełnym pomysłów młodzieńcem.

Z judo mieliśmy krótką przygodę, dojo było bardzo kompetytywne, trener patrzył na dzieci pod kątem ich szans na sukcesy sportowe i preferował wyraźnie te dzieci, które dawały mu szanse na zawodach. Nam akurat na osiągnięciach sportowych nie zależało wcale, tylko na zdrowym ruchu i budowaniu dobrych nawyków ruchowych na resztę życia. Poza tym uważam, że w przypadku takich małych dzieci, jak Twoja córka, ważne jest nie tylko przygotowanie sportowe, ale - i chyba nawet bardziej - przygotowanie pedagogiczne. Trener musi umieć zmotywować dziecko, zapanować nad grupą i cały czas pamiętać, że pracuje z malutkimi dziećmi, a nie nastolatkami, którym wystarczy powiedzieć, że jak się nie postarają, to ich wywali z treningu. Pewnie rozmawiałaś z osobami prowadzącymi te zajęcia. Jakie robią na Tobie wrażenie? I jakie mają cele? Bo jeśli chodzi im o wychowanie sobie wyczynowców, to może Twoja córka potrzebuje innego podejścia.

Twitti

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
22-10-2014 11:30

Dzieci: Arnisia 5 lat, prawdopodobne ADHD, Maurycy 1 lat

Post 24-10-2014 15:48

Na judo trenerzy raczej mieli podobny stosunek jak u Ciebie. Nie dalo sie tego polaczyc, bo zbyt powaznie to traktowali. Tutaj jest przede wszystkim zabawa. Terener traktuje dzieci jak przedszkolaki, a nie zawodnikow. Wiec chyba ma szanse pochodzic. :) tylko ze przed zajeciami juz wie ze nie bedzie sie sluchac. Mimo ze ja namawiam zeby chociaz troche pocwiczyla.

Anchen

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1392


Rejestracja:
11-02-2011 17:50

Dzieci: Jaś, 12 lat, ZA i Staś, 10 lat, NT

Post 24-10-2014 15:56

Twitti pisze: tylko ze przed zajeciami juz wie ze nie bedzie sie sluchac. Mimo ze ja namawiam zeby chociaz troche pocwiczyla.


Ona już wie, że może się nie słuchać, czy Ty już wiesz, że nie będzie? Z wyprzedzeniem nie da się chyba 5-letniego dziecka skłonić do dobrego zachowania, musi być motywowane na bieżąco. U nas za brykanie były przysiady, potem pompki (pani egzekwowała). I pani cały czas pozytywnie motywowała do wysiłku, przeplatała prościutkie ćwiczenia zabawami. Może porozmawiaj z trenerem, że córka potrzebuje dyscypliny, jasnych zasad, pozytywnej motywacji. Ale trener musi sam wprowadzić dyscyplinę, Ty tego nie załatwisz.

Twitti

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
22-10-2014 11:30

Dzieci: Arnisia 5 lat, prawdopodobne ADHD, Maurycy 1 lat

Post 24-10-2014 18:43

Anchen pisze:
Twitti pisze: tylko ze przed zajeciami juz wie ze nie bedzie sie sluchac. Mimo ze ja namawiam zeby chociaz troche pocwiczyla.


Ona już wie, że może się nie słuchać, czy Ty już wiesz, że nie będzie? Z wyprzedzeniem nie da się chyba 5-letniego dziecka skłonić do dobrego zachowania, musi być motywowane na bieżąco. U nas za brykanie były przysiady, potem pompki (pani egzekwowała). I pani cały czas pozytywnie motywowała do wysiłku, przeplatała prościutkie ćwiczenia zabawami. Może porozmawiaj z trenerem, że córka potrzebuje dyscypliny, jasnych zasad, pozytywnej motywacji. Ale trener musi sam wprowadzić dyscyplinę, Ty tego nie załatwisz.


Przed zajeciami mowie do niej: "Moze dzis uda ci sie troche wiecej pocwiczyc z panem", albo "sprobuj wiecej sluchac pana". A ona mowi ze nie chce. Ze i tak bedzie robic co chce. Chociaz jak dzis rozmawialam z trenerem, to mowil ze zle nie bylo. Ale koszulki na razie nie dostala :) Tak czy siak chyba przestane sie wtracac. W koncu tam sa od tego trenerzy. Oni powinni ja motywowac, a nie ja. Moze nie potrzebnie sie przejmuje.

anka-niko

Awatar użytkownika

Wsparcie i Łowca Talentów

Posty: 8543


Rejestracja:
27-04-2008 16:50

Lokalizacja: warszawa, Żoliborz

Dzieci: młody dorosły z ADHD (wbrew pozorom)

Ja: takie sobie coś ;)

Post 24-10-2014 19:13

Twitti pisze: Tak czy siak chyba przestane sie wtracac. W koncu tam sa od tego trenerzy. Oni powinni ja motywowac, a nie ja. Moze nie potrzebnie sie przejmuje.

Bardzo dobra decyzja :OK:

A z mojego podwórka - nawet nie myślałam o dodatkowych zajęciach, gdy Niko miał 5 lat. Fakt, w przedszkolu miał sporo (zapisywałam wg prostego klucza: "wszystko co się rusza") Po przedszkolu sama organizowałam te kilka godzin przed snem. Niko był bardzo ruchliwy i zdawałam sobie sprawę, że nie da rady (po kilku godzinach w przedszkolu) jeszcze się koncentrować na stałych zajęciach.

Zainteresowania zmieniał bardzo szybko. Najdłużej wytrwał w harcerstwie (od 1 do 5 klasy), stosunkowo długo chodził na informatykę i wioślarstwo... Inne - zwykle kończył po kilku zajęciach: angielski, taniec, szachy, chór, unihokej, gitara. Z kilku go wywalili, z innych sam rezygnował. Różnych zainteresowań sami próbowaliśmy: pływanie, nurkowanie, łyżwy, rolki, deskorolka, rower, wspinaczka górska, gotowanie... Oj, już nawet wszystkiego nie pamiętam :)

Nie należy się przywiązywać do zajęć. Raczej na razie pokazywać możliwości i różnorodności. W końcu trafi na swojego konika :)
Obrazek
mama super syna - KĄT-owicza z ADHD, dysgrafią... i pasją

Jerzy Liebiert
Uczyniwszy na wieki wybór// w każdej chwili wybierać muszę... Jeździec

Uczę się ciebie człowieku.//Powoli się uczę, powoli.//Od tego uczenia trudnego//Raduje się serce i boli. *** (Uczę się ciebie, człowieku...)

Twitti

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
22-10-2014 11:30

Dzieci: Arnisia 5 lat, prawdopodobne ADHD, Maurycy 1 lat

Post 25-10-2014 17:31

Dzieki za wpis. U nas w przedszkolu zajec coraz mniej. Z tancow ja wypisalam, bo nie chciala chodzic. A te zajecia sportowe traktuje troche jak forma rehabilitacji SI. Z reszta wlasnie terapeutka namawiala.
Wiekszy problem mam z innymi zajeciami. Razem z wychowawczyniami zapisalysmy ja na zajecia z niesmialosci, ktore sa w poradni. Ostatnio wytrzymala 80%, co na nia jest sukcesem. Pierwsze trzy zajecia sa z rodzicami, potem juz dzieci same. Corka nie chce sie wypowiadac publicznie. Gdy pani pyta, chce zebym ja odpowiadala. Ok, w koncu po to sa te zajecia. Na ostatnich zajeciach pod koniec zajela sie rysowanie. Lezaly sobie kredki, wiec zaczela rysowac, mimo ze dzieci mialy robic cos innego. Nie chciala dac sie namowic na wspolprace, wiec zabralam te kredki i odlozylam dalej. No i wkurzyla sie. Z reszta zobaczyla ze ja tez nie jestem zadowolona. Jak wyszlysmy to wpadla w mega zlosc, czego byla histeria w autobusie. Powiedzialam ze jak sie nie uspokoi to wysiadamy. I wysiadlysmy.
Mam pytanie - co zrobic jak na nastepnych zajeciach znow sie wylaczy i odejdzie na bok. Czy namawiac ja, czy dac jej spokoj? Musze chyba tez wykasowac w sobie niezadowolenie, bo ona odczuwa moje emocje, jak jakis wykrywacz :) Macie jakies rady?

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 25-10-2014 22:04

Twitti pisze:Musze chyba tez wykasowac w sobie niezadowolenie, bo ona odczuwa moje emocje, jak jakis wykrywacz :)
Słusznie!

Twitti pisze:Jak wyszlysmy to wpadla w mega zlosc, czego byla histeria w autobusie. Powiedzialam ze jak sie nie uspokoi to wysiadamy. I wysiadlysmy.
To sie nazywa konsekwencja. Tak trzymaj!

Twitti pisze:Na ostatnich zajeciach pod koniec zajela sie rysowanie. Lezaly sobie kredki, wiec zaczela rysowac, mimo ze dzieci mialy robic cos innego. Nie chciala dac sie namowic na wspolprace, wiec zabralam te kredki i odlozylam dalej. No i wkurzyla sie. Z reszta zobaczyla ze ja tez nie jestem zadowolona.
Mam pytanie - co zrobic jak na nastepnych zajeciach znow sie wylaczy i odejdzie na bok. Czy namawiac ja, czy dac jej spokoj?
Skoro tylko początkowe zajęcia są z rodzicami, a potem już dzieci same, może spróbuj dać jej przedsmak tej sytuacji.
Fizycznie jesteś, ale praktycznie jakby Cię nie było.
To oznacza, że nie będziesz jej przywoływać do porządku, gdyby chciała robić nie to co trzeba; ale także nie będziesz za nią odpowiadać na pytania.
Dasz radę?

Twitti

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
22-10-2014 11:30

Dzieci: Arnisia 5 lat, prawdopodobne ADHD, Maurycy 1 lat

Post 25-10-2014 22:33

Uuu odwaznie :) tyle ze na razie rodzice odpowiadali za dzieci :) czy w takiej sytuacji tez nie odpowiadac za nia?

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 25-10-2014 23:52

:hmmm: Pozostali rodzice też odpowiadają za dzieci?
To chyba prowadzący powinien stwierdzić coś w stylu "dziękuję za odpowiedź, ale pytanie było do Jasia a nie do jego mamy".

Bo to są dwie strony tego samego medalu: trzeba nauczyć dzieci samodzielności, ale trzeba też oduczyć rodziców wyręczania dzieci.

Twitti

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
22-10-2014 11:30

Dzieci: Arnisia 5 lat, prawdopodobne ADHD, Maurycy 1 lat

Post 26-10-2014 07:47

To byle pierwsze zajecia i wiele dzieci tak jak moja corka w ogole nie chcialo sie odezwac. Rodzice wiec robili to za nie. W zabawach dzieci chetnie uczestniczyly. Moja do pewnego momentu. W zasadzie wylaczyla sie jak probowalam ja wlasnie namowic do opowiedzenia o wylosowanej karcie.
Jeszcze dwa zajecia z rodzicami, a potem mysi sobie radzic sama.

Twitti

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
22-10-2014 11:30

Dzieci: Arnisia 5 lat, prawdopodobne ADHD, Maurycy 1 lat

Post 27-10-2014 21:18

A jak Wasze dzieci znosza zbyt duza ilosc zajec?
Ostatnio mamy duzo jakis wybuchow zlosci i zastanawiam sie czy nie ma za duzo zajec. Sportowe 2x tyg i 1x z niesmialosci. Wolalabym zeby na sportowe chodzila 1x tyg ale w tym klubie nie ma takiej opcji. Dzis byly kolejne zajecia. Pytalam jak bylo. Powiedziala ze w ogole nie ceiczyla z dziecmi. Zaczynam sie zastanawiac czy jest sens chodzic.

Anchen

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1392


Rejestracja:
11-02-2011 17:50

Dzieci: Jaś, 12 lat, ZA i Staś, 10 lat, NT

Post 27-10-2014 22:51

Moi akurat w wieku lat pięciu-sześciu próbowali mnóstwa rzeczy. Niektóre sprawy wypaliły fantastycznie, np. taniec, który prowadził w przedszkolu absolutnie cudowny Pan Maciuś, zresztą niegdysiejszy wychowanek dyrektorki przedszkola, który żartem, zabawą niezwykle te dzieci roztańczył - nigdy później nie trafili na takiego trenera tańca i nie ćwiczyli w szkole. Ale z kolei ceramika nie wypaliła, bo pani prowadząca była zbyt apatyczna dla Jasia i kiedy on tracił zainteresowanie pracą, traciła zainteresowanie nim - zależało mi na tej ceramice ze względu na terapię ręki, ale odpuściłam, kiedy zobaczyłam, że zupełnie nie ma chemii między nauczycielką a dzieckiem; wrócił do ceramiki w szkole, gdzie z kolei nauczycielka była cudowna. Aikido wypaliło, ponieważ prowadziła je świetna pani. Jazda konna nie wypaliła, bo po roku dojazdów za miasto mieliśmy dość zajętych sobót, ale dzieci bawiły się przednio i bardzo lubiły (a już wręcz uwielbiały obiady w Ikei, które się z jazdą konną wiązały). Pływanie - pływają jak rybki, od dziecka bardzo lubią wodę, ale też mieli dobrych nauczycieli. Judo - średnio się nam spodobało, odpuściliśmy. A, jeszcze przez kilka lat biegaliśmy do filharmonii na programy dziecięce, zrezygnowaliśmy dopiero, kiedy się zaczęły powtarzać zajęcia; obaj bardzo lubią muzykę i znikła gdzieś nadwrażliwość słuchowa Jasia.

Dla mnie ten wiek to był w ogóle dobry czas, żeby pokazywać chłopakom różne rzeczy, prowadzać ich do teatru, do muzeów, na różne wystawy, na zajęcia tematyczne i warsztaty. Po części nie mieliśmy wyjścia, bo nie mieliśmy na podorędziu nikogo, kto by się naszymi potworkami zajął, a skoro już i tak wisieli mi nieustannie u gardła, to chciałam robić z nimi coś ciekawego. To wspólne odkrywanie świata było cudowną przygodą. No i nie zrażałam się niepowodzeniami, bo pamiętam wyraźnie, jak pierwszy raz zabrałam Jasia do teatru. Darł się, nie chciał wejść. Potem darł się, bo nie chciał wyjść. W domu powiedział, że najbardziej podobał mu się cudowny, ogromny i pomalowany na czerwono śmietnik przed teatrem :lol: Ale po latach teatr bardzo lubi, nie ma oporów przed dramą, właśnie z własnej woli przygotowuje jakiś spektakl dla maluchów po angielsku (znowu świetna nauczycielka angielskiego mu się trafiła).

Wydaje mi się, że trzeba obserwować dziecko i jeśli masz poczucie, że jesteście zmęczeni zajęciami, a dziecko rozdrażnione, to odpuścić. Te zajęcia w młodym wieku nie są w sumie po to, żeby się czegoś nauczyć, tylko żeby się dobrze bawić i wyjść z nich z przeczuciem, że są fajne, że ruch jest fajny albo muzyka jest fajna. Jeżeli to idzie w innym kierunku i dzieci się nie bawią, to odpuszczałabym i próbowałabym później z innym trenerem. Nasi synowie robią parę rzeczy, bo w pewnym momencie swojego życia trafili na rewelacyjnych nauczycieli, którzy zarazili ich pasją, mieli do nich cierpliwość, patrzyli na nich jak na wyzwania, nie na aroganckich gówniarzy, którym się nie chce. Taki dobry nauczyciel jest moim zdaniem kluczowy dla dziecka-perfekcjonisty, które nie uczy się linearnie i z dużą trudnością radzi sobie z emocjami, kiedy coś mu nie wychodzi tak idealnie, jak by chciało. Gdybym teraz była na Twoim miejscu, szukałabym cudownych nauczycieli, zupełnie nie przejmując się, czy uczą hokeju na trawie czy origami. Szukałabym ich blisko domu, żeby nie marnować czasu na dojazdy, bo właśnie dojazdy były dla moich dzieci najbardziej frustrujące i pochłaniały najwięcej czasu.

Ryba 15

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 129


Rejestracja:
07-04-2014 15:59

Dzieci: Ania 8 lat ZA

Post 27-10-2014 23:56

Twitti pisze:A jak Wasze dzieci znosza zbyt duza ilosc zajec?

Moje dzieci nie mają zbyt dużej ilości zajęć , chodzą tylko na to, co chcą , poza szkołą i terapią. Bardzo irytuje mnie ten ślepy pęd na te wszystkie zajęcia, i taka presja "moje dziecko chodzi tu a moje tu" . Wyścig szczurów od przedszkola.
Inna sprawa że córka potrzebuje samotności by regenerować siły. Ostatnio po powrocie z TUS-u weszła do pokoju i oznajmiła "teraz się będę relaksować w samotności proszę nie wchodzić " :)

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 28-10-2014 02:33

Ryba 15 pisze:Ostatnio po powrocie z TUS-u weszła do pokoju i oznajmiła "teraz się będę relaksować w samotności proszę nie wchodzić " :)
Słodkie. :OK: :lol:
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

JanJanuszJa

Posty: 3


Rejestracja:
26-08-2015 09:36

Post 26-08-2015 11:33

Dosia pisze:
Ryba 15 pisze:Ostatnio po powrocie z TUS-u weszła do pokoju i oznajmiła "teraz się będę relaksować w samotności proszę nie wchodzić " :)
Słodkie. :OK: :lol:

Urocze! Dzieci są niesamowite w swoich odzywkach :D

kalarepa150

Posty: 6


Rejestracja:
06-07-2016 18:50

Lokalizacja: Warszawa

Dzieci: jestem rodzicem.

Ja: prawdopodobnie ADHD

Post 06-07-2016 23:34

haha, Dzieci potrafią :lol: :lol: . Czasami aż szczęka opada jak się usłyszy jak dziecko potrafi "dorośle" się zachowywać :D :opada: :opada:

Wróć do Po lekcjach



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.