Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

A gdzie są nauczyciele?

Moderator: Moderatorzy

DorDa

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 108


Rejestracja:
06-06-2005 12:22

Lokalizacja: Poznań

Post 26-09-2005 09:20

A gdzie są nauczyciele?

Teraz mnie tak naszło...
(Mam nadzieję, że się myle).
Ale... Gdzie są nauczyciele, którzy potrzebują pomocy w pracy z dzieckiem nadpobudliwym?? Jesteśmy tu My, Rodzice - czasami ogarnia nas zwątpienie, nie dajemy rady - szukamy tutaj pomocy i wsparcia.
Jest też sporo psychologów, specjalistów chcących poznać problem "od podszewki" i służyć nam radą i pomocą (dzięki stokrotne im za to). Było też kilkoro młodych ludzi zbierających informacje o ADHD bo pisali prace (godne uznania) i nawet (o ile się nie mylę) dziennikarz. To Forum dotyczy ADHD (jak sama nazwa wskazuje) i nie jest tylko dla Rodziców Dzieci z ADHD czy dla ADHD-owców! Wiem, że kiedyś był głos pani nauczycielki ale to było tak dawno, że nie pamiętam! Jeśli sie mylę to z góry przepraszam, ale takie jest moje odczucie...
Czy nauczyciele nie mogą zwrócić się tutaj o pomoc, o wsparcie, o rady...
Przecież nikt tak dobrze nie wie, że to trudny chleb i lekko nie jest jak Rodzice!! Nauczyciele, nie bójcie się przyznać, że to nie jest łatwe i czasami też macie tego wszystkiego dość!! Tu chodzi o dzieci, o to żeby im pomóc a nie żeby zwalać odpowiedzialność ze szkoły na dom i odwrotnie! TO ONE SĄ PRZECIEŻ NAJWAŻNIEJSZE!!!
Pozdrawiam,
Dorota

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 26-09-2005 09:54

DorDa skarbie zgadzam sie z toba w 100%. :lol:
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

biedroneczka33

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 129


Rejestracja:
30-03-2005 20:29

Post 26-09-2005 17:14

..hm..

Nie wszyscy maja odwage przyznac sie do swojej niewiedzy lub nie daj boze do wlasnych bledow ...wiec mozliwe ze tez stad bierze sie ich milczenie..Udzial w forum daje mozliwosc wymiany pogladow ..spojrzenia na to z innej strony a czesto nauczyciele postepuja wobec wyuczonych zasad i norm :-((( Zeby zawitac tutaj trzeba byc otwarty na wszystkie propozycje :-)))) ups...otwarty jak to brzmi hi,hi

AgaK

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 53


Rejestracja:
23-09-2005 12:45

Lokalizacja: Warszawa

Post 26-09-2005 17:52

są szkoły, którym temat ADHD nie jest obcy.

chciałam tylko napisać, że nie wszystkie szkoły są tak nieobeznane z tematem ADHD. Miałam wielkie szczęście, że moje dziecko trafiło akurat do takiej szkoły. Wielkie wsparcie dla mnie i dla niego, pełne zrozumienie problemu. Powiem więcej - to pedagog szkolna namawiała mnie po zerówce, bym załatwiła synowi orzeczenie o nauczaniu integracyjnym (przewidywała problemy, zresztą ona rozumie te dzieci, bo sama ma ADHD). Próbowała też umieść syna w klasie ogólnej z odpowiednio wyrozumiałym wychowawcą. Niestety nie udało się. Syn popadł w konflikt i został odrzucony przez rówieśników, co pewnie też i nasiliło jego negatywne zachowania.
Teraz syn jest w innej klasie - i to też zasługa szkoły (a zwłaszcza pedagog) - obie wychowawczynie zostały odpowiednio przygotowane, mają doświadczenie w prowadzeniu dzieci z ADHD, no i syn czuje się tam o wiele lepiej. Mam nadzieję, że tak mu zostanie.
A ta szkoła, to SP 342 w Warszawie na ul. Strumykowej.
Agnieszka, mama ośmiolatka z ADHD

ela lech

Wsparcie

Posty: 450


Rejestracja:
17-05-2005 11:58

Lokalizacja: Stalowa Wola

Post 26-09-2005 21:49

Bardzo bałam się rozpoczęcia nauki przez mojego syna w gimnazjum,zapowiadało się pod koniec roku niewesoło.Ale życie potrafi płatać figle i to nie zawsze złe.Nauczanie indywidualne w pierwszym półroczu,prosiłam na terenie szkoły i udało się.Prosiłam o włączanie do klasy i udało się.Zaproponowałam pani wicedyrektor spotkanie z wszystkimi nauczycielami,którzy będą uczyć mojego syna i udało się!Przyniosłam na to spotkanie zalecenia od dr.Skotnickiej-p.psycholog przeczytała wszystkim.P.wicedyrektor sama prosiła mnie o pomoc w przybliżeniu problemów ADHD nauczycielom.Przyniosłam wydruki z internetu,podałam stronę.Nikt nie zaoponował,nauczyciele chcą wiedzieć jak postępować z ADHD-owcem.Jak mają jakieś wątpliwości pytają o poradę mnie RODZICA.Nie wiedzą to pytają,nie błądzą,nie krzywdzą -bardzo to cenięMoże przeglądają naszą stronę?
Tfu,tfu na psa urok-żeby nie zapeszyć.
Gimnazjum nr 2 Stalowa Wola
Pozdrawiam

basia

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 240


Rejestracja:
14-05-2005 20:38

Lokalizacja: Darłowo

Post 27-09-2005 09:43

Ja nie mam problemów z nauczycielami,ani z dyrekcją szkoły ,nasza współpraca dobrze się układa,jeżeli jest jakiś problem wspólnie go rozwiązujemy.Nasza szkoła jest przyjazna dzieciom,a jest to Szkoła Podstawowa nr.3 w Darłowie.
Czasami się zastanawiam czy w wielu wypadkach nie są winni sami rodzice,nie przychodzą na zebrania,nie za bardzo interesują się wynikami pracy dziecka.Problem się zaczyna jeżeli nauczyciel nie może już poradzić sobie z dzieckiem ,wtedy widzi się tylko winę nauczyciela a nie rodziców,a przecież wychowanie jest naszym obowiązkiem.

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 27-09-2005 17:31

Są, tylko rzadko czytają forum. Potrzebują głównie konkretnych informacji, a przez naszą skądinąd sympatyczną paplaninę trudno się czasem przebić. Wiem, bo jednego znam.
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

tane

Posty: 2


Rejestracja:
26-09-2005 13:10

Post 27-09-2005 21:35

są, są 8)
Od jakiegoś czasu czytam forum.
Pracuje w przedszkolu i do ubiegłego roku pracowałam w szkole średniej.
Pracowałam w bardzo trudnej i dużej szkole i tam, albo nie trafiła na ucznia z ADHD, albo o tym nie wiedziałam :wink:
W przedszkolu miałam dwóch malców z ADHD. Z jednym udało się dogadać . Z drugim nie. Od października znowu zaczynamy zajęcia i mam nadzieje, ze będzie lepiej.

biedroneczka33

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 129


Rejestracja:
30-03-2005 20:29

Post 28-09-2005 06:21

tane pisze:są, są 8)
Od jakiegoś czasu czytam forum.
Pracuje w przedszkolu i do ubiegłego roku pracowałam w szkole średniej.
Pracowałam w bardzo trudnej i dużej szkole i tam, albo nie trafiła na ucznia z ADHD, albo o tym nie wiedziałam :wink:
W przedszkolu miałam dwóch malców z ADHD. Z jednym udało się dogadać . Z drugim nie. Od października znowu zaczynamy zajęcia i mam nadzieje, ze będzie lepiej.


Tane ...z "naszymi"dziecmi zawsze sie idzie dogadac ..szczegolnie jak mowisz to co wlasnie chca uslyszec a najlepiej w "ich"jezyku hi,hi,hi
ale nie ma tak zle ..potrzeba tylko duzo cierpliwosci ,cierpliwosci i jeszcze raz cierpliwosci i jakies stalowe nerwy :-))) ale coz to z niezapomnianymi wrazeniami jakie dostarczaja :-)))

DorDa

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 108


Rejestracja:
06-06-2005 12:22

Lokalizacja: Poznań

Post 30-09-2005 08:57

tane pisze:są, są 8)
Od jakiegoś czasu czytam forum.


I o to chodzi!!! Pomagajmy sobie nawzajem !
Chodzi o NASZE pociechy! Zresztą, nie uwierzę że mamy-nauczycielki nie mogą mieć małego ADHD-owca pod swoim dachem! :twisted:

Tane, cieszymy się, że jesteś z nami! Odezwij się częściej - razem łatwiej dojść do kompromisów!

basiu, też masz rację, że Rodzice czasami się dziećmi nie interesują. I to nie dotyczy Rodziców dzieci z ADHD tylko Rodziców w ogóle. Często też Rodzice nie wiedzą, że dziecko może mieć jakiś problem - z tego samego powodu - bo się nie interesują. Wtedy naprawdę rola pedagoda szkolnego i wychowawcy - żeby dziecko trafiło do PPP. A z drugiej strony, My, ROdzice którym zależy aby swoim dzieciom pomóc nie możemy pokutować za innych...Nie uogólniajmy!!

Dlatego cieszę się z całego serca, że są nauczyciele, którzy nie boją się pomagać naszym dzieciom i dobrze, że wymienianiacie przyjazne szkoły (i przedszkola) bo to znaczy, że jak sie CHCE to MOŻNA!!!
Pozdrawiam,
Dorota

tane

Posty: 2


Rejestracja:
26-09-2005 13:10

Post 30-09-2005 10:03

Od października zaczynam zajęcia i wtedy bede was zadręczać prośbami o pomoc :twisted: .

Z moich dotychczasowych doswiadczeń wynika, ze śa pewne cechy ADHD, z którymi dosyć łatwo sobie poradzić. Zaczne od chwalenia sie i opisze mojego pierwszego ucznia z ADHD (nazwijmy go Maciuś), z którym udało mi się całkiem fajnie pracować
- mały był piekilenie ruchliwy i nie było szans, zeby go usadzić w jednym miejscu. Zabierałam jego grupe do małej, prawie pustej sali. Maciuś zabierał ze sobą samochodzik i w czasie, kiedy inne dzieci siedziały na dywanie. On biegał w kółko i jeżdził samochodzikiem po ścianach. Udało nam się wypracować kompromis, ze nie robił w tym czasie brummmbrrrum :wink: . Wydawało się, ze nie zwraca prawie zupełnie uwagi na to co ja pokazuje i mówie, ale zawsze wszystko wiedział.
- musiał zaczynać każdą gre jako pierwszy. Dzieci się do tego przyzwyczaiły i nie było problemu. Po kilku minutach gra mu się nudziła i robił swoje. Pozwalałam na to pod warunkiem, z nie będzie przeszkadzał innym. Układał w tym czasie obrazki, oglądał książeczki.
- najwiekszym problemem było odprowadzanie dzieci do sali. Nie chciał wyjść z zajęć, a kiedy już wyszedł uciekał i to niestety nie do sali, a w różne niedozwolone zakamarki przedszkola. Kiedy go próbowałam trzymać za ręke, szelki czy cokolwiek innego zaczynał się cyrk na całe przedszkole. Wycie, rzucanie się na ziemie, kopanie, gryzienie itp. Wymyśliłam, ze przyznam mu funkcje strażnika. Miał iść pierwszy i pilnować, zeby dzieci nie wyprzedzały i szły grzecznie. Na schodach miał pomagać najmniejszym i pilnować, zeby wszyscy schodzili powoli. Był z tego szalenie dumny i problemy z powrotami się skończyły. Funkca strażnika była mu odbierana, kiedy na zajęciach np. uderzył jakieś dziecko.
- chwalić, chwalić i jeszcze raz chwalić. Jak na jednych zajęciach rozrabiał i się pokłóciliśmy to na następnych szybko starałam się wyszuksć coś za co mogłam go pochwalic, albo zadanie w którym mógł mi pomóc.


Z czym sobie nie radze. To niestety dotyczy kolejnego ucznia, z którym nie moge się dogadać.
-nie działa zasada, ze nie musi siedzieć przy nas. Nie może znieść, ze nie jest w centrum uwagi. Sam zaczyna rozrabiać i koniecznie musi w to wciągać inne dzieci. Jeśli nie chcą się przyłączyć zaczyna się bicie, rzucanie w grupe klockami itp.
- nie jest w stanie przestrzegać jakichkolwiek zasad. Sam nie bierze udziału w grach i natychmiast je niszczy. Niszczy w sposób przemyślany i świadczący o inteligencji. Dobrze wie, co jest podstawą danej gry i w to uderza.
- histeria dotycząca niemalże wszystkiego. Pierwszy z brzegu przykład. Ja chowam po sali obrazki a dzieci muszą je odszukać. Mały znajduje kotka i urządza histerie, ze chciał psa. Wycie, rzucanie zabawkami, bicie.
-prowokacje innych dzieci. Dzieci szybko wyczuły, ze łatwo go wyprowadzić z równowagi. Znalazły się takie, które robią to celowo. Jeśli zauważe, ochrzaniam prowokatora. Czesto jest jednak tak, ze widze tylko atak Damiana. Zdarza się, ze prowokują go inne dzieci a jemu puszczają nerwy w najmniej oczekiwanym momencie i obrywa zupełnie niewinne dziecko, które np. przeszło zbyt blisko.
Przez rok nie udało nam się dojść do porozumienia. Wydawało mi się, ze znalazłam na niego sposób. Zabierałam go na zajęcia z inną grupą, do innej sali. Tam chodził bardzo chętnie i zachowywał się grzecznie. Nawet było mu wstyd, ze ma tak zniszczoną książke (wielokrotnie ją bazgrał i rzucał po ścianach). Pożyczałam mu swoją i nigdy jej nie zniszczył. Niestety rodzice się temu sprzeciwili. Stwierdzili, ze nie życzą sobie, zeby miał zajęcia z inną grupą.

Uffff chcieliście to macie :wink: . Chyba wystartuje w konkursie na najdłuższy post na forum.
To tyle z punktu widzenia nauczyciela.
Jeśli macie jakieś pomysły i rady bede bardzo wdzięczna.

slawia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 76


Rejestracja:
14-09-2005 15:41

Lokalizacja: Lublin

Post 30-09-2005 16:09

Kamil zmienił się nie do poznania po rozpoczęciu nauki w gimnazjum. Jak już pisałam w innym wątku w nowej szkole spotkaliśmy się z ogromnym zrozumieniem i życzliwością.Wychowawca owinął sobie Kamila wokół palca już po tygodniu, gdy syneczek wdał się w pierwszą bójkę - oczywiście "wymierzając sprawiedliwość" koledze za zaczepianie w czasie lekcji. Pan wziął chłopaków na stronę, sprawę wybadał, chłopak przyznał sie do winy i przeprosił Kamila. Oprócz tego dał chłopakom drugą szansę a sprawy niby nie było. My też o tym incydencie oczywiście nic nie wiemy [smilie=happy.gif]. Pierwszy raz uznano, że Kamil nie był winny rozróby. Nauczyciel jest "w porzo".
Nie sądziłam, że atmosfera w szkole i osoba wychowawcy ma aż tak duży wpływ na dziecko. Nie łudzę się, że ze wszystkimi nauczycielami współpraca będzie dobra, ale dobre chęci "szefostwa" pozwalają mieć NADZIEJĘ ,że bedzie do wytrzymania.
Niech żyje nasza szkoła [smilie=mylove.gif] [smilie=mylove.gif].
Gimnazjum Nr 19 w Lublinie
Aha, od tamtej pory nie było żadnej bójki.
I jeszcze tak na wszelki wypadek ... pukam w niemalowane :lol:
Iwona

AgaK

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 53


Rejestracja:
23-09-2005 12:45

Lokalizacja: Warszawa

Post 30-09-2005 16:45

Slawia, ja widzę po moim synu, że klasa i nauczyciel mają KOLOSALNE znaczenie. To co przeżywaliśmy w zeszłym roku to był horror (łącznie z kończeniem wcześniej semestru zimowego i letniego, bo dzieciak nie wyrabiał i dobitną sugestią ze strony szkoły, żebyśmy się zdecydowali na nauczanie indywidualne). Załatwiłam orzeczenie, dzieciak poszedł do klasy integracyjnej i jakby go zaczarowali. Chodzi chętnie, pracuje, jest zmotywowany, nawet go wybrali do trójki klasowej :!: Co go jeszcze mocniej zmotywowało. I to wszystko bez leków. Cieszę się, ciągle jeszcze boję się, że może to się zmienić, ale myślę, że tak źle jak w klasie pierwszej już na pewno nie będzie.
Agnieszka, mama ośmiolatka z ADHD

alva

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 82


Rejestracja:
08-06-2005 18:14

Lokalizacja: Toruń

Post 30-09-2005 17:52

Bardzo się cieszę,że Ty DorDo wpadłaś na tak genialny pomysł i jestem pełna podziwu dla,narazie jedynego,Przedstawiciela Ciała Pedagogicznego w tym gronie.Bardzo chętnie będę śledziła wypowiedzi,gdyż szkoła nie sprzyja takim szczerym kontaktom.Zdaję sobie sprawę,że nasze pociechy wzbudzają w nas różne emocje i myślę,że to może być wyjątkowo interesujące.Pozdrawiam i żałuję,że nie gości tu nikt z mojego Kuby otoczenia.

DorDa

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 108


Rejestracja:
06-06-2005 12:22

Lokalizacja: Poznań

Post 10-10-2005 10:08

tane pisze:Przez rok nie udało nam się dojść do porozumienia. Wydawało mi się, ze znalazłam na niego sposób. Zabierałam go na zajęcia z inną grupą, do innej sali. Tam chodził bardzo chętnie i zachowywał się grzecznie. Nawet było mu wstyd, ze ma tak zniszczoną książke (wielokrotnie ją bazgrał i rzucał po ścianach). Pożyczałam mu swoją i nigdy jej nie zniszczył. Niestety rodzice się temu sprzeciwili. Stwierdzili, ze nie życzą sobie, zeby miał zajęcia z inną grupą.



Dziękuję, Tane, za te słowa... Praca z dzieckiem nadpobudliwym nie jest łatwa. Widać, że to rozumiesz i starasz się znależć najlepsze rozwiązanie. Nie piszesz, czy Rodzice wiedzą o problemie synka i jak na to reagują. Często trzeba znależć jakiś "złoty środek" dla każdego dziecka indywidualnie. W tym przypadku zadziałała zmiana otoczenia. ZADZIAŁAŁA!!! Może spróbuj zaprosić Rodziców na dłuższy pobyt w przedszkolu (może mogą obserwować synka niezauważenie?) i pokaż, że takie działanie pomaga mu skoncentrować się na książce i zajęciach!
Podoba mi się ta metoda! (Jeśli chłopczyk nie odczuwa tego jako kary...)

Jeśli chodzi o niszczenie to u mnie w domu zadziałała metoda totalnego ignorowania. On chciał zwrócić na siebie uwagę, wywołać we mnie emocje, być w centrum uwagi. Ja zniszczoną grę lub zabawkę (często jego ulubioną ale w złości nie zwracał uwagi co niszczy) wyrzucałam spokojnie do śmieci nie zwracając uwagi na protesty synka. On w histerię a ja nic - po chwili się uspokajał i było dobrze. Wtedy mogliśmy porozmawiać. Teraz stosuję metodę "4 miuty" (1 min na rok życia) w separacji. Jak dostaje złości to go wynoszę do osobnego pokoju. I faktycznie po 4 minutach jak ręką odjął. Choć szczerze mówiąc teraz coaraz rzadziej. Nauczyliśmy się przewidywać jego napady: unikamy nudy, dajemy mu dużo prostych zadań do wykonania (takich codziennych, "normalnych"). Bardzo często chwalimy!! No, staramy się żeby przynajmniej czuł się w centrum uwagi!
Teraz nie pamiętam kiedy ostatni raz został wyniesiony "do pokoju". To działa! Tylko kwestia Rodziców: co oni na to???
Pozdrawiam,
Dorota

slawia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 76


Rejestracja:
14-09-2005 15:41

Lokalizacja: Lublin

Post 15-10-2005 13:34

Szperając po innych stronach trafiłam na literkę- forum nauczycielskie.Jest tam sporo ciekawych i w moim odczuciu dobrych artykułów napisanych przez nauczycieli pracujących z dziećmi "adehadkami". Ujawnia się też spora grupa nauczycieli chcących coś dobrego dla tych dzieci zrobić. Polecam.

Z literki:
W pracy swojej kieruję się 10 zasadami współpracy nauczyciela z rodzicami :
1. W kontaktach z rodzicami ufaj swojej intuicji, ale tylko wtedy , gdy poznasz swoje reakcje i potrzeby.
2. Nie rezygnuj z prawa ostatecznej decyzji dotyczącej ucznia na rzecz poprawnych stosunków z rodzicami.
3. Słuchaj uważnie uczniów, wnioski wyciągaj na końcu .
4. Od pierwszej chwili spotkań z rodzicami dbaj o porozumienie na płaszczyźnie wspólnych wartości
5. Podkreślaj w rozmowie z rodzicami znaczenie dobrych chęci ucznia, wysiłku i motywacji do pracy .
6. Bądź wychowawcą – nauczycielem, ale nie kolegą – partnerem.
7. Wyznacz granice poufałości i partnerstwa. Nie daj się wciągnąć w zbyt bliski kontakt uniemożliwiający utrzymanie autorytetu wychowawcy.
8. Podtrzymuj rodziców w ich roli opiekuna i wychowawcy dziecka, nie krytykuj ich działań i nie narzucaj własnego punktu widzenia.
9. Rozmawiaj , a nie wygłaszaj mowy. Nie przekazuj samych komunikatów.
10. Zajmuj zdecydowane stanowisko w sprawach zagrożeń, np. alkoholu , narkotyków.

Marzenie...
Iwona

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 15-10-2005 16:40

Chciała bym opisać moje kontakty z nauczycielami jak podstawówke będe chwalić po wszelkich odpustach. Generalnie dobrze mi się współpracuje z podstawówką (nr.41 w szczecinie). Tak z gimnazjum dużo gorzej, chociaż w tym wszystkim Wojtek miał tyle szczęścia że trafił na dość rozsądną wychowawczynie. Generalnie nie ma większych problemów, za to musiałam prawie "ręcznie" tłumaczyć kwestie dysleksji. Ale udało się i perzetłumaczyłam, że to nie tylko język polski. A co się na gadałam i nakłóciłam to moje, ale najważniejsze udało sie. Ale za to teraz jak starszy miał wstrząs mózgu i na lekcji stracił przytomność, to nauczycielka tłumaczyła się. Że nie reagowała bo myślała, że on śpi. Wieszcie mi nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać nad głupotą jej. Ale do czego zmierzam dużo zależy od nas samych, od naszego uporu( i tu podziwiam upór ADHD,bo tyko taki w niektó). Można i w szkole opornej na nasze dzieciaki coś wyegzekwować, ale i nauczyciele muszą chcieć. nas słuchać i egzekwować zalecenia. A niestety często to im z wielkim trudem a jeszcze większym bólem przychodzi. Ale mniejmy nadzieje że to się powoli zmienia. pozdrowienia

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 15-10-2005 22:45

Literkę ja tez polecam - bardzo dobre nauczycielskie forum.
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 31-05-2006 20:09

No właśnie. Szukam pomocy, rad, jak inni radzą sobie ze swoimi uczniami. Mój pierwszaczek owszem na lekcji zachowuje się jako tako. Ogryzie ołówek, porysuje podłogę, powierci się, powierzga nogami.
Na więcej mu nie pozwalam, bo rzuca w dzieci kredkami, błaznuje, zaczyna się skarżenie itd. Robię często przerwy śródlekcyjne, ćwiczenia Dennisona.
Ale widzę jak dziecko nie moze się skupić. Jakie ma ogromne kłopty z koncentracją. Gdy klasa cicho pracuje, ja stoję przy nim, proszę, wyjaśniam, wskazuję palcem. A on twierdzi, że pisanie jest nudne. Nie mogę zachęcić, zmotywować. Mam na to 10 - 15 minut na lekcji. Angażuję do wypowiedzi, ale nie wie co ma mówić, Czasem zachęcony przeczyta 1 - 2 krótkie zdania. Chwalę przed klasą.
Za to na przerwie jest urwanie głowy. Zaczyna się rzucanie kamieniami, żwirem włażenie gdzie sie da, a potem jest las rąk skarżących i poszkodowanych. Zzwracanie uwagi, zachęcanie do innych zabaw nic nie daje, bo dziecko ma własną wizje zabawy. Twierdzi, ze w domu skacze po drzewach. Mam w klasie jeszcze drugiego ucznia, który w orzeczeniu sprzed 2 lat ma napisane w nawiasie "ADHD?". Obecnie jest w trakcie badania psychologicznego - już trzeciego w tym roku. Zachowanie podobne. Jednak na lekcjach pracuje bardzo pilnie. Dzisiaj za napisanie samodzielnie ułożonych zdań dostał 5. Szczęsliwy był.

Izabela Falęcka

Posty: 2


Rejestracja:
01-05-2006 18:51

Lokalizacja: CIECHANÓW

Post 31-05-2006 20:55

Mój pierwszaczek od początku roku parę razy spowodował, że nie wiedziałam jak sie zachować- wszelkie wyczytane mądrości brały w łeb.
Najważniejsze jednak, że się lubimy i jasno, często mówię i okazuję mu że go lubię. Z sytuacjami trudnymi typu pogryzienie dziecka, wurzucenie okularów, pocięcie kurtki- różnie sobie radzę, próbowałam bardzo delikatnie- wtedy spazmował,że nie ma domu, obsmarkiwał sięi rozmazywał smarki po twarzy,przykładał nożyczki do gardła. Po rozmowie z mamą , o tym, że ona daje mu sie trochę podenerwować, a później sam przeprasza- nie pozwoliłam mu wyjść do łazienki, nie dałam piórnika i próbowałam dalej prowadzić lekcje(26 osób), powiedziałam, że bardzo i ja i dzieci lubimy go, gdy nie robi sobie i innym dzieciom krzywdy, a w takich sytuacjach jak wyrzucenie koledze bez powodu okularów powoduje, że nie lubię go w tym momencie. Po lekcji, na przerwie porozmawiałam z nim przytuliłam , powiedział, że przeprosi Radka ,mówiłam, :oops: że nie można nikomu rzeczy bez pozwolenia brać itd( na początku zawsze zprzecza, że coś zrobił).Mam bardzo dobry kontakt z mamą- dzwonię raz w tygodniu i omawimy jego zachowanie, z akcentem na pozytywy, poza tym rzeczywiście jest coraz lepiej. Dzieci go akceptują- mówią do niego Sebuś, pomagają mu się spakować po lekcjach, gdy boi się ,że się spóźni na autobus. czasem go szantażuję, za zgodą rodziców, że jęsli tego nie napisze, zostanie po lekcjach, albo będzie pracował na przerwach. Bardzo polecam książkę"Mały nieszczęśliwy człowiek z ADHD"- WZRUSZAJĄCE I POZWALAJĄCE WIELE ZROZUMIEĆ.
izafal

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 31-05-2006 21:45

Izo super że są tacy nauczyciele którzy chcą i potrafią pracować z naszymi dzieciakami. [smilie=kiss of love.gif] [smilie=kiss of love.gif] [smilie=mylove.gif] [smilie=mylove.gif]

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 01-06-2006 01:53

Izabela Falęcka pisze:powiedziałam, że bardzo i ja i dzieci lubimy go, gdy nie robi sobie i innym dzieciom krzywdy, a w takich sytuacjach jak wyrzucenie koledze bez powodu okularów powoduje, że nie lubię go w tym momencie.
Wspaniale :ithr: . Nie mów tylko nigdy, że go nie lubisz, mów, że nie podoba Ci się jego zachowanie.

DorDa

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 108


Rejestracja:
06-06-2005 12:22

Lokalizacja: Poznań

Post 01-06-2006 07:36

Wreszcie zrozumiałam :P
Postaram się już nie używać słów: wszyscy, nikt itp, itd...

Życzę Wam cierpliwości i siły.
I gratuluję dobrego kontaktu z klasą, Sebusiem i jego Rodzicami.
I mam nadzieję, że tak dobry przykład zaowocuje!!! [smilie=heart fill with love.gif]
Pozdrawiam,
Dorota

Izabela Falęcka

Posty: 2


Rejestracja:
01-05-2006 18:51

Lokalizacja: CIECHANÓW

Post 01-06-2006 18:57

To nie jest chyba tak,że potrafię, czasem mi się udaje i chyba bardziej intuicyjnie i dlatego,że nie chcę go skrzywdzić.Boję się o to co będzie po trzeciej klasie, bo już słyszę, że on po prostu jest rozpuszczony przez rodziców. wiem, że panują w domu określone zasady- nie wyjdzie, nie obejrzy bajki, dopóki nie odrobi lekcji, przeprasza, gdy coś źle zrobi, a ogólnie jest kochany. Gdy kogoś nie lubi w danym momencie to by go zabił, ale,gdy lubi jest tak czuły, że mnie rozczula. Ma trzecią miłość w tym roku i jest to naprawdę super dziewczynka: miła, współczująca , rozumiejąca. Wczoraj obronił ją przed kolegą na przerwie- głaskał po główce, przytulał. W wakacje będzie chodził na terapię - nie wiem dokładnie jaka jest nazwa tej terapii, ale chodzi o słuchanie muzyki Mozarta w specjalnym gabinecie ze słuchawkami na uszach. Koleżanka powiedziała mi o tej formie pracy i powiedziałam o tym mamie Sebka. Zajęcia prowadzone są dla dzieci z tej szkoły, ale dyrektor zgodził sie bezpłatnie przyjąć chłopca na zajęcia. :D
izafal

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 08-06-2006 16:30

slawia pisze:Kamil zmienił się nie do poznania po rozpoczęciu nauki w gimnazjum. Jak już pisałam w innym wątku w nowej szkole spotkaliśmy się z ogromnym zrozumieniem i życzliwością.Wychowawca owinął sobie Kamila wokół palca już po tygodniu, gdy syneczek wdał się w pierwszą bójkę - oczywiście "wymierzając sprawiedliwość" koledze za zaczepianie w czasie lekcji. Pan wziął chłopaków na stronę, sprawę wybadał, chłopak przyznał sie do winy i przeprosił Kamila. Oprócz tego dał chłopakom drugą szansę a sprawy niby nie było. My też o tym incydencie oczywiście nic nie wiemy [smilie=happy.gif]. Pierwszy raz uznano, że Kamil nie był winny rozróby. Nauczyciel jest "w porzo".
Nie sądziłam, że atmosfera w szkole i osoba wychowawcy ma aż tak duży wpływ na dziecko. Nie łudzę się, że ze wszystkimi nauczycielami współpraca będzie dobra, ale dobre chęci "szefostwa" pozwalają mieć NADZIEJĘ ,że bedzie do wytrzymania.
Niech żyje nasza szkoła [smilie=mylove.gif] [smilie=mylove.gif].

Gimnazjum Nr 19 w Lublinie
Aha, od tamtej pory nie było żadnej bójki.
I jeszcze tak na wszelki wypadek ... pukam w niemalowane :lol:

http://www.gim19.lublin.pl/
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

takisobiegość

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
07-12-2006 23:26

Lokalizacja: Gdzieś na wschodzie

Post 12-02-2007 01:41

Jak to, gdzie są nauczyciele...
To dzieci nic Wam nie mówiły :?:

"Po zebraniu makulatury, sprzedaliśmy ją razem z panią."

I wszystko jasne :D
"Nie słowa, a czyny się liczą" - gdzieś zasłyszane

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 12-02-2007 19:31

Mam nadzieję gościu, że to tylko żart. A teraz zapytam tym samym tonem "a gdzie są rodzice przez cały czas nauki?" Nie mają żadnych problemów? Doskonale sobie radzą podczas odrabiania lekcji z dzieckiem? I dlaczego dziecko nie ma odrobionych zadań domowych i nic nie umie? A moze zbieraja makulaturę dla pociechy? :wink:

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 12-02-2007 19:39

Dziecko bardzo często nie ma odrobionych lekcji, ponieważ nauczyciel nie przypilnował, żeby było zapisane co jest zadane, a rodzic nie jest duchem swiętym i nie ma obowiązku dzwonienia po kolegach swojego dziecka z pytaniem co na jutro było zadane?
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 12-02-2007 21:57

Tak, to bardzo częsty problem. Powiem, że nie jestem wzorową mamą, konsekwencji mi brak, a do szkolnych plecaków mam wstręt po prostu. Zniechęciłam się. Jednak zaglądam tam od czasu do czasu i co? Nic. Co mam kazać zrobić skoro nic nie jest zaznaczone? Panie mi się tłumaczą, że on ma być samodzielny i sam zapisywać, ale on nie jest samodzielny w tej kwestii 8) No i mamy się siłować? To mu niszczy oceny, bo zadania domowe są główną bolączką. Wprowadziłam teraz zeszyt, w którym są codziennie + i -. Narazie przerwały nam ferie, ale jestem dobrej myśli.
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 13-02-2007 10:05

To się sprowadza do pytania: co ważniejsze?
Systematyczne przerabianie materiału, a więc również wykonywanie prac domowych,
czy raczej owa samodzielność?

Nauczyciel na ogół spodziewa się obu na raz,
a tu, niestety, trzeba wybrać jedno,
po czym (o ironio) ponieść konsekwencje tego wyboru.

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 13-02-2007 18:11

No i ciekawa jestem co nauczyciel wybierze...?
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

takisobiegość

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
07-12-2006 23:26

Lokalizacja: Gdzieś na wschodzie

Post 13-02-2007 18:54

Ciekawska pisze:Mam nadzieję gościu, że to tylko żart. :wink:


Widzę, że swoim żartem wywołałem małe zamieszanie(szczerze mówiąc to chciałem bardzej wywołać Wasz uśmiech, i oderwać choć na chwilę od codzienności) :D , a tu masz - dyskusja na całego.
Ale jeżeli tak, to i ja swoje zdanie dorzucę.

Nauczyciel - człowiek zacny, co to na lekcjach ma być 18 godzin w tygodniu.
Ale pracuje 40 więc pozostałe sumiennie poświęca na przygotowanie sie do bezpośrednich starć z uczniami od dzwonka do dzwonka. :)
Przychodząc na lekcję ma przecież gotowy plan poprowadzenia danych zajęć(a jak plan ma-przynajmniej powinien mieć, to wie, co zada do domu). :shock:
Dzieci, którym trzeba pomóc w zapamiętaniu zadanej pracy domowej jest przecież tylko kilka w klasie(jedno, dwoje). Żeby nawet zapisać im w zeszycie zadaną pracę domową(zadania A, strona B) wystarczy dosłownie minuta(to tyle ile zajmuje wpisanie uwagi BRAK PRACY DOMOWEJ :!: :!: :!: ).
Wszystko zależy od chęci, bo komu pomóc to on raczej wie :twisted:
Tym drobnym gestem skierowanym do rodzica pedagog zaskarbi sobie jego dozgonną wdzięczność(bo już nie będzie tłumaczenia, że nie wiadomo co było zadane). :lol:
I tak właściwie wtedy dopiero okaże się, czy rodzic systematycznie pracuje z dzieckiem, czy ma wszystko gdzieś.
Ale do tanga trzeba dwojga, a jak jedna czy druga strona nie chce, to najlepiej do dyskoteki...
Zrób mały eksperyment nauczycielu(nie na dziecku, a na rodzicu). Nie zajmie Ci to wiele czasu, a wiele się dowiesz. Ale pierwszy ruch należy do Ciebie. A jak spotkasz się z pozytywną reakcją rodzica, potraktuj tą ostatnią minutę lekcji jak normalny element zajęć. :lol:
"Nie słowa, a czyny się liczą" - gdzieś zasłyszane

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 13-02-2007 19:58

takisobiegość pisze:
Ciekawska pisze:Mam nadzieję gościu, że to tylko żart. :wink:



Dzieci, którym trzeba pomóc w zapamiętaniu zadanej pracy domowej jest przecież tylko kilka w klasie(jedno, dwoje). Żeby nawet zapisać im w zeszycie zadaną pracę domową(zadania A, strona B) wystarczy dosłownie minuta(to tyle ile zajmuje wpisanie uwagi BRAK PRACY


Kilkoro, razy minuta to jest kilka minut. Czy wiesz jak brak tych minut w klasie 1- 3? Ciagle brak. Ale zapisuję na tablicy, sprawdzam, czy zapisali lub zaznaczyli w zeszytach, kartach pracy itp. Jak nie, to sama zaznaczam na czerwono (żeby nie wymazał). Taki nawyk wyrabiam od pierwszych dni w szkole i potem mam spokój, tylko sporadycznie kontroluję no i tych, co maja problemy z zapisaniem.

takisobiegość pisze:Wszystko zależy od chęci, bo komu pomóc to on raczej wie :twisted:
Tym drobnym gestem skierowanym do rodzica pedagog zaskarbi sobie jego dozgonną wdzięczność(bo już nie będzie tłumaczenia, że nie wiadomo co było zadane). :lol:


Niech tam będzie wdzieczny skoro uważa, że jest za co. Ale wolałabym, zeby rodzic troche stosował sie do moich wskazówek i interesował się własnym dzieckiem. Tylko wtedy rodzic musiałby tez trochę z siebie dać.


takisobiegość pisze:I tak właściwie wtedy dopiero okaże się, czy rodzic systematycznie pracuje z dzieckiem, czy ma wszystko gdzieś.
Ale do tanga trzeba dwojga, a jak jedna czy druga strona nie chce, to najlepiej do dyskoteki...


A właśnie. I co z tego, że ja mam chęci, że poświecam czasem przerwę na sprawdzenie jeszcze raz, czy na zapisanie co i jak zrobić w zeszycie korespondencyjnym (pół strony wskazówek) jak w domu nikt nie przypilnuje i nie otworzy nawet tam, gdzie te zadana są do odrobienia?


takisobiegość pisze:Zrób mały eksperyment nauczycielu(nie na dziecku, a na rodzicu). Nie zajmie Ci to wiele czasu, a wiele się dowiesz. Ale pierwszy ruch należy do Ciebie. A jak spotkasz się z pozytywną reakcją rodzica, potraktuj tą ostatnią minutę lekcji jak normalny element zajęć. :lol:


Tylko mały niuans, ja nie robię takich eksperymentów, lecz tak pracuję od zawsze. Chyba nie mogłabym wymagać zadania od dziecka, skoro sama nie dopilnowałam, zeby zapisało co zadałam. To przeciez świadczyłoby o mnie, bo dziecko ma prawo zapomnieć, prawda? W tym zaznaczaniu jestem po prostu upierdliwa.

Zresztą dzisiaj rozmawiałam z koleżanką, która uczy j. polskiego i ona sprawdza i zaznacza zadania domowe uczniowi z V klasy. I do mamy nie dochodzą sygnały, co zadane, bo chłopak wyrywa kartki, wymazuje i kombinuje. Wiec ma przychodzic do niego do domu? :wink: Wcześniej ja miałam ten sam problem z tym uczniem.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 14-02-2007 08:55

Ciekawska pisze:Zresztą dzisiaj rozmawiałam z koleżanką, która uczy j. polskiego i ona sprawdza i zaznacza zadania domowe uczniowi z V klasy. I do mamy nie dochodzą sygnały, co zadane, bo chłopak wyrywa kartki, wymazuje i kombinuje. Wiec ma przychodzic do niego do domu? :wink: Wcześniej ja miałam ten sam problem z tym uczniem.

W tej sytuacji należałoby się poważnie zastanowić nad tym, dlaczego ten chłopak tak bardzo nie lubi tego polskiego?
Przecież wie, że za brak pracy domowej dostanie jedynkę, uwagę. Rodzice w końcu na wywiadówce się dowiedzą, bura w domu będzie na pewno.
Jakby z nim tak spokojnie porozmawiać, to on to wie. A jednak wyrywa kartki, wymazuje i kombinuje.
Dlaczego?

mamaGumisia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
16-03-2006 11:54

Lokalizacja: Biała Podlaska

Post 14-02-2007 12:02

Halina pisze:Dziecko bardzo często nie ma odrobionych lekcji, ponieważ nauczyciel nie przypilnował, żeby było zapisane co jest zadane, a rodzic nie jest duchem swiętym i nie ma obowiązku dzwonienia po kolegach swojego dziecka z pytaniem co na jutro było zadane?

Ja też mam problem z zaznaczaniem u syna prac domowych, a także brakiem współpracy rodzic-nauczyciel.
Bo, co z tego, że ja poświęcam czas kosztem zwalniania się z pracy, aby porozmawiac z nauczycielem, a rozmowa kończy sie na obiecywaniu...
Szkoda, że nauczycielowi łatwiej jest wpisać ,, Brak pracy domowej" i jedynkę, niż dopilnować by dziecko zapisało co jest zadane.

PANIUSIA69

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 387


Rejestracja:
15-11-2006 19:15

Lokalizacja: BYTOM

Post 14-02-2007 12:23

Halina pisze:Szkoda, że nauczycielowi łatwiej jest wpisać ,, Brak pracy domowej" i jedynkę, niż dopilnować by dziecko zapisało co jest zadane.


U nas Pani wpadła na lepszy pomysł....Poprostu to co ona nie zdąży na lekcji przerobic z małym to ja mam zadane go nauczyć mimo iż niekiedy nie ma na to czasu bo ma do 15.15 lekcje.Zadania domowe także nie są zaznaczane pomimo wielu ,bardzo wielu próśb.Masakra z z tymi nauczycielami mam nadzieję że mój średni syn nie dostanie tej pani od 1-szej klasy bo sie chyba zastrzele.Pozdrawiam pa pa
SZCZĘŚLIWA MAMA TRZECH WSPANIAŁYCH SYNÓW.

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 14-02-2007 14:08

W zupełności zgadzam się z Takimsobiegościem.Mam wrażenie że więcej jest jednak rodziców którzy się starają a nie ma odzewu z tej drugiej strony.Bardzo bym chciała żeby w szkole mojego syna byli wszyscy tacy nauczyciele jak wychowawczyni mojego syna i ty Ciekawska.Niestety musisz jednak wiedzieć(na pewno to wiesz)że większość nauczycieli nie sprawdza się.Przykre ale prawdziwe.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 14-02-2007 14:38

Jednakowoż nie chodzi o to, kogo jest więcej.

Pewnie, że najlepiej by było, jakby wszyscy byli wspaniali.
Ale nie są.
W tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz.

Ale jeśli z tych dwojga (nauczyciel <-> rodzic) chce tylko jedno,
to co ma robić?
Jak skłonić drugą stronę do współpracy?

takisobiegość

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
07-12-2006 23:26

Lokalizacja: Gdzieś na wschodzie

Post 14-02-2007 18:12

Ciekawska pisze:[
Tylko mały niuans, ja nie robię takich eksperymentów, lecz tak pracuję od zawsze. Chyba nie mogłabym wymagać zadania od dziecka, skoro sama nie dopilnowałam, zeby zapisało co zadałam. To przeciez świadczyłoby o mnie, bo dziecko ma prawo zapomnieć, prawda? W tym zaznaczaniu jestem po prostu upierdliwa.

Zresztą dzisiaj rozmawiałam z koleżanką, która uczy j. polskiego i ona sprawdza i zaznacza zadania domowe uczniowi z V klasy. I do mamy nie dochodzą sygnały, co zadane, bo chłopak wyrywa kartki, wymazuje i kombinuje. Wiec ma przychodzic do niego do domu? :wink: Wcześniej ja miałam ten sam problem z tym uczniem.


I chwała Ci za to dobra kobieto, bo każdy, to co robi, powinien robić dobrze. [smilie=mylove.gif] Szkoda tylko, że "jedna jaskółka wiosny nie uczyni".
W swojej wypowiedzi odniosłem się akurat do dwóch przypadków, jakie mają miejsce w dwóch róźnych lokalnych szkołach.
O prośbie(tak prośbie-nie myl z awanturą) rodzica nauczyciel zapomina już na drugiej lekcji.
Akurat pomagam trochę dziecku w pracy z matematyką.
W zeszycie karteczki na swoim miejscu, na stronie zapisana data, temacik i..... nic więcej(przecież coś chyba przez te 45 minut piszą choćby z tablicy-dziecko, zgodnie z wyegzekwowanym w końcu zaleceniem poradni siedzi w pierwszej ławce).
Sama widzisz, więcej takich obowiązkowych, jak Ty, potrzeba :cry:
Popatrz tylko na samo forum, jaki tu pedagogów tłok :twisted:
"Nie słowa, a czyny się liczą" - gdzieś zasłyszane

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 14-02-2007 22:25

zonadreptaka pisze:
Ciekawska pisze:Zresztą dzisiaj rozmawiałam z koleżanką, która uczy j. polskiego i ona sprawdza i zaznacza zadania domowe uczniowi z V klasy. I do mamy nie dochodzą sygnały, co zadane, bo chłopak wyrywa kartki, wymazuje i kombinuje. Wiec ma przychodzic do niego do domu? :wink: Wcześniej ja miałam ten sam problem z tym uczniem.

W tej sytuacji należałoby się poważnie zastanowić nad tym, dlaczego ten chłopak tak bardzo nie lubi tego polskiego?
Przecież wie, że za brak pracy domowej dostanie jedynkę, uwagę. Rodzice w końcu na wywiadówce się dowiedzą, bura w domu będzie na pewno.
Jakby z nim tak spokojnie porozmawiać, to on to wie. A jednak wyrywa kartki, wymazuje i kombinuje.
Dlaczego?

On nic nie lubi, nic go nie interesuje. Najchetniej nic by nie robil, tylko siedzial i patrzyl sobie na dzieci. I nad, jak go czyms zainteresowac i dlaczego nie lubi uczyc sie zastanawiamy sie juz piaty rok. Nie tylko zastanawiamy ale robimy wszystko aby zaintesowac go czymkolwiek. Matka pracuje do wieczora, ojciec nie zajumuje sie edukacja dziecka. Wiec wg Was co mamy jescze zrobic? Chyba kupic pol litra oleju i wlac na sile do glowy :wink:

takisobiegość

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
07-12-2006 23:26

Lokalizacja: Gdzieś na wschodzie

Post 14-02-2007 22:36

Ciekawska pisze:Wiec wg Was co mamy jescze zrobic? Chyba kupic pol litra oleju i wlac na sile do glowy :wink:


Ło matko, toż to operacja.
A jak nie robiona w szpitalu to i NFZ nie zapłaci... :D

A tak na poważnie, to chyba nic na siłe...
Trudno coś zdziałać, jeżeli to Wam zależy, a rodzice nie garną się do współpracy.
"Nie słowa, a czyny się liczą" - gdzieś zasłyszane

Justynka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 5718


Rejestracja:
03-12-2006 14:04

Lokalizacja: znad Bałtyku

Post 14-02-2007 22:38

takisobiegość pisze:
Ciekawska pisze:Wiec wg Was co mamy jescze zrobic? Chyba kupic pol litra oleju i wlac na sile do glowy :wink:


Ło matko, toż to operacja.
A jak nie robiona w szpitalu to i NFZ nie zapłaci... :D

A tak na poważnie, to chyba nic na siłe...
Trudno coś zdziałać, jeżeli to Wam zależy, a rodzice nie garną się do współpracy.


i vice versa of course :)

Ciekawska, ściagnij tu swoich kolegów i koleżanki, Tobie będzie łatwiej :)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13306


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-02-2007 22:54

Ciekawska pisze:On nic nie lubi, nic go nie interesuje. Najchetniej nic by nie robil, tylko siedzial i patrzyl sobie na dzieci. I nad, jak go czyms zainteresowac i dlaczego nie lubi uczyc sie zastanawiamy sie juz piaty rok. Nie tylko zastanawiamy ale robimy wszystko aby zaintesowac go czymkolwiek. Matka pracuje do wieczora, ojciec nie zajumuje sie edukacja dziecka. Wiec wg Was co mamy jescze zrobic? Chyba kupic pol litra oleju i wlac na sile do glowy :wink:
A jeszcze lepiej kupić sobie srebrny młoteczek i wybić niemądre pomysły z głowy :)
No pewnych spraw nie przeskoczysz. Jeżeli chłopak wyniósł z domu lekceważenie dla nauki i rodziców to interesuje zmiana tego stanu rzeczy to w pewnym momencie trzeba sobie odpuścić. I albo wysłać do szkoły specjalnej albo przepychać z klasy do klasy albo zostawić, niech kibluje.
Uważam, że są przypadki, kiedy nauczyciel musi sobie odpuścić, bo zwariuje.

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 14-02-2007 22:58

Sorry, za brak polskich liter, ale na tym komputerze tak mam :cry:

Zeby nie bylo rozowo, to powiem Wam, ze tez znam nauczycieli, ktorzy sie nie przejmuja, odbebnia swoje i spoko. Niestety i w podstawowkach sa i gimnazjach i liceach, Im dalej, to gorzej. Nikt nie przejmuje sie slabszym uczniem (nie pomaga, nie motywuje) ani tym zdolnym (nie rozwija zdolnosci lecz zniecheca wrecz).
Doswiadczam tego niestety na wlasnych dzieciach. Tak niestety bylo z moim synem. Blyskotliwy i zdolny nie mial wsparcia ze strony matematyczki i w ktoryms momencie pojawily sie problemy (ulamki i procenty). Problem nie od razu wyszedl na swiatlo dzienne bo moja czujnosc byla uspiona (chodzil do szkoly w ktorej pracuje), skoro taki zdolny, pani nie informowala, bo niczego nie zauwazyla (a raczej nie chciala widziec), dzieciak sie czail, bo wiazalo sie to z dodatkowa praca. No i skonczyly sie piatki, a jednoczesnie przestal lubiec przedmiot. Na szczecie lubi przedmioty humanistyczne i przyrodnicze. Ale moglby wiecej lubiec, umiec.

Jestem, ze tak powiem nauczycielem "starej daty" i nie wyobrazam sobie, zeby uczen mi na lekcji nie pisal, nic nie robil (przeciez wtedy najczesciej przeszkadza). A do tego, co o mnie powie rodzic?
Jakos zawsze chce, zeby uczen jak najwiecej zrobil na lekcji (oczywiscie wg swoich mozliwosci). Jeden wyliczy wszystkie zadania i jeszcze dostanie dodatkowe, drugi zrobi polowe. I jesli rozumie, to co liczy, potrafi, to tez dobrze. To sa takie male kroczki, ale jesli dziecko robi postepy, chce pracowac, to jest super.
Nie zawsze jest tak fajnie, nie zawsze jestem konsekwentna (szczegolnie co do pilniejszego sprawdzania cwiczen czy zadan domowych na ocene) ale wole postac przy tablicy i wytlumaczyc lub pochodzic po klasie i potlumaczyc indywidualnie, tym, co potrzebuja wskazowek, bo to bardziej procentuje niz poprawianie bledow na czerwono i stawianie nizszych ocen. Oj, chyba zzera mnie rutyna, bo wiele rzeczy robie z wrodzonego lenistwa i dla swietego spokoju. :wink:

Co do obecnosci nauczycieli na forum, to powiem, ze jak naczytaja sie narzekan na temat nauczycieli, to wola sie nie ujawniac, Sama tez sie balam, wiele rzeczy nie rozumialam. Ale przezwyciezyla ciekawosc, bo wiele sie tu dowiaduje i wiele zrozumialam czytajac Wasze posty, tak od "podszewki", Czasem sie z czyms nie zgadzam, dziwie, czy cos mnie bulwersuje, ale nikt nie jest doskonaly (to mi uswiadomil kiedys moj syn, jak mialam wobec niego zawyzone wymagania co do charakteru pisma).
Maz tez mowi, ze jestem ciekawska, a to nieprawda. :wink:

takisobiegość

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
07-12-2006 23:26

Lokalizacja: Gdzieś na wschodzie

Post 14-02-2007 23:09

Ciekawska pisze:Maz tez mowi, ze jestem ciekawska, a to nieprawda. :wink:


W swojej pracy traktuj to jako komplement, a nie wadę... :D
"Nie słowa, a czyny się liczą" - gdzieś zasłyszane

Justynka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 5718


Rejestracja:
03-12-2006 14:04

Lokalizacja: znad Bałtyku

Post 14-02-2007 23:15

Ciekawska pisze:Maz tez mowi, ze jestem ciekawska, a to nieprawda. :wink:


Ależ prawda, prawda. :)

I dzięki Bogu, że jesteś :D Ja chcę więcej takich "ciekawskich".
Podoba mi się poza tym Twoje podejście do jakości, a nie ilości.
I kolejny plus - Ty wiesz, że dziecko zrobiło mniej, ale za to wiesz też, że rozumie to co zrobiło. A ilu nauczycieli jeszcze tak ma? :)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13306


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-02-2007 23:19

Ciekawska pisze:Sorry, za brak polskich liter, ale na tym komputerze tak mam :cry:
To nie tak. Nikt Ci nie poustawiał, żeby się pojawiły polskie litery. W tej chwili nie ma już systemów operacyjnych, które nie obsługują znaków narodowych.

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 15-02-2007 14:10

No zupełnie nie wiem o co chodzi z tym brakiem polskich liter. Moze to wina klawiatury. Chyba sie zmobilizuję i zmienię, to się okaże.

Co do krnąbrnego i upartego ucznia, to mama już 5 lat go broni i jednocześnie sama juz sobie nie daje z nim rady, Dziecko nie chce odrabiac lekcji, czytać tematu z książki, potrafi napluć na książkę, rzucać, wyrwać kartkę przy mamie, sam nie usiądzie do lekcji, tylko musi być przez nią zmuszony (tak matka opowiada o horrorze odrabiania lekcji). Nie jest to dziecko z ADHD. Chłopiec jest bardzo flegmatyczny i w młodszych klasach mama nie pracowała z nim wcale (czasem tylko były kilkudniowe zrywy), a pisałam do niej konkretne wskazówki, co i jak, zapraszałam na lekcje, dawałam materiały. Terez to zaniedbywanie i pobłazanie zaczyna sie mścić.

tomek

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 830


Rejestracja:
20-02-2005 23:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 15-02-2007 14:51

Tak sobie czytam ten wątek i nasuwa mi się jedyne skojarzenie: w piłce nożnej coś takiego nazywa się samobójem...

Można dzieciakowi próbować stwarzać warunki, walczyć z nim i rodzicami. Ale skoro mamusia nie przejawia chęci współpracy i nie interesuje się swoim dzieckiem, to wychowa potencjalnego kryminalistę i szkoda nerwów nauczyciela. Niech sobie olewa, byle toku lekcji Ci nie przerywał. A jak próbuje rozrabiać to ma ponieść konsekwencje.

Gdzieś kiedyś przeczytałem komentarz do artykułu w wyborczej o "ludziach" w wieku lat 17-18, którzy mają problemy z ukończeniem gimnazjum bo "im się nie chce, bo to nie dla nich". szło to jakoś tak: "I dobrze: nie chcą, to nie. Matołami łatwiej się rządzi...".

Naprawdę, jak ktoś jest głupi, to trzeba mu to wprost powiedzieć, bo sam może na to nie wpaść...
Polska to kraj odwrotny (...) jesteśmy gdzieś między antylopami a słoniami)

Ignacy Baumberg, koordynator medyczny psp.

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 15-02-2007 17:42

No fakt.
W tym przypadku mama przejawia chyba pozorne zainteresowanie. Przychodzi do szkoły, dużo mówi, narzeka, robi dużo szumu. Przez kilka dni po jej wizycie są zmiany w zachowaniu, nauce, a potem znowu bierna postawa dziecka i tumiwisizm.
Jednak powiem Wam, że dużo złego narobiło przekonanie, że uczeń musi zdać do nastepnej klasy (bo statystyki, bo ktoś kogoś rozlicza i tysiąc innych powodów). I to nie uczeń ma problem, lecz nauczyciel, "jak go zdać". Nauczyciel ma go tak pytać, tak mu zadawać materiał, żeby mieć powód do postawienia pozytywnej oceny (uczeń cos tam pod koniec semestru grzebnie i już ma to, o co chodziło). To nauczyciele są rozliczani z każdej oceny niedostatecznej postawionej na semestr lub koniec roku szkolnego. Jeszcze miesiac przed wystawieniem oceny trzeba powiadomić rodzica o swojej propozycji i dać szansę. (Procedura słuszna, ale tylko w uzasadnionych przypadkach, a nie u leni). A jak nie wykorzysta szansy, to trzeba tę ocenę solidnie umotywować. A dyrektor i tak zapyta, a co ty nauczycielu zrobiłeś, żeby uczeń nie miał tej oceny negatywnej?
Na niektórych uczniów trzeba patrzeć inaczej i ich wiedzę mierzyc inną miarką wg możliwosci i wkładu pracy, ale jak to sie ma do leni, obiboków i cwaniaków, którzy cały semestr mają w nosie zadania domowe, dyscyplinę na lekcji, systematycznosć i wogóle uczenie się? No i czego to uczy ich i rodziców? A jaki to jest motywujący przykład dla innych dzieci?
Następna

Wróć do Szkoła, przedszkole



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.