Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Problem zmiany szkoły

Moderator: Moderatorzy

Ile razy zmieniałeś szkołę/przedszkole?

Nigdy
11
30%
1 raz
10
27%
2 razy
6
16%
3 razy
8
22%
Więcej niż 3 razy
2
5%
 
Liczba głosów : 37

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 14-06-2005 10:06

Problem zmiany szkoły

Zawsze myślałam, że klasę, a tym bardziej szkołę zmieniają tylko ci najgorsi z uczniów. Najgorsi pod względem nie tyle nauki, co zachowania, problemów wychowawczych. Zawsze mi się to kojarzyło z jakąś patologią, marginesem społecznym, z młodocianymi chłopakami podpijającymi wódkę i palącymi papierosy. Takie wrażenie wyniosłam z moich doświadczeń szkolnych.

No, a teraz przyszło mi wychowywać syna, który wcale nie jest łatwym przypadkiem :wink: . Nie podpala, nie podpija, ale ma ADHD. Rodzina całkiem przyzwoita, żadnej patologii, a tu nagle przyszła potrzeba zmiany szkoły. No i pojawiły się wątpliwości, czy tak trzeba, czy to wypada, czy to będzie dobre rozwiążanie, bo przecież cały czas w mojej głowie pokutuje przesąd, że to jednak każdemu kojarzy się z najgorszym.

No i ten przesąd złamałam sama w sobie. Nieważne, co inni pomyślą, ale jak zmiana szkoły może wyjść mojemu synowi tylko na dobre, to nalezy taką decyzję podjąć. Gorzej niż w dotychczasowej szkole być nie może.

Na tym forum, w wielu wątkach dorośli z ADHD i rodzice dzieci z ADHD piszą, jak często zmieniali szkołę - bo taka była potrzeba.
To forum powstało dopiero kilka miesięcy po podjęciu przeze mnie decyzji o zmianie szkoły, ale utwiordziło mnie, że zmiana szkoły to nie żadna katastrofa, żaden wstyd i upokorzenie.
Założyłam ten wątek, abyście napisali tu swoje zdanie, co myślicie o zmianie szkoły. Napewno jest to bardzo ważna i trudna decyzja, ale nie można sie czuć gorszym i zawstydzony jej podjęciem.
Może niektórym rodzicom, stojącym przed takim dylematem, Wasze opinie i sądy pomogą podjąć decyzję.
Ostatnio zmieniony 14-06-2005 10:18 przez mtmonika, łącznie zmieniany 1 raz
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 14-06-2005 10:16

Ciekawe, zapytałas o zmianę szkoły, a u mnie pierwsze zmiany były już w przedszkolu, nie zniosłam traktowania mojego Piotrka, który miał kłopoty z koncentracją, jak dziecka upośledzonego i najpierw była zmiana przedszkola, na zerówke w szkole prywatnej. Później zmiana szkoły prywatnej, na klasę integracyjną w szkole podstawowej, w niedzielę usłyszałam od jednej byłej pani nauczycielki, że w klasach integracyjnych jest niższy poziom, myślałam,. że ją zamorduję, dlaczego takie mity krążą wszędzie. Następnazmiana szkoły przyszła naturalnie, podstawówka na gimnazjum, ale nie z poprzednimi kolegami, tak trzebabyło, a teraz miałam tez wątpliwości, bo Piotre4k w klasie nie czuje się najlepiej......... I gdyby nie zdał byłby już w innym gimnazjum.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 14-06-2005 20:04

Raz zmieniałam szkołę, oficjalnie z powodu nowej rejonizacji (pobudowali drugą podstawówkę i rozładowywali klasy po 40 uczniów), nieoficjalnie z powodu nauczycielki. Poza tym dwa razy klasę - pierwszego nie liczę, bo to bylo na samym początku, jak tasowali te nowe klasy i próbowali wypośrodkować, żeby było tyle samo uczniów w każdej, a do jednej się za mało osób zgłosiło. Potem przenosiłam się w siódmej klasie, całkowicie świadomie i na moją własną prośbę - miałam złe relacje z rówieśnikami. Decyzja, jak się okazało, najlepsza z możliwych - klasa, do której trafiłam potem, miała znacznie wyższy poziom (20 czerwonych pasków na koniec szkoły, a moja dawna - osiem) i w związku z tym było mniej tworzenia klik, zabawy w wykluczanie i szukanie kozłów ofiarnych. Dzieci były po prostu mądrzejsze.

Przedszkola nie liczę, chociaż zmieniałam, ale to chyba była kwestia lokalizacji.
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

alva

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 82


Rejestracja:
08-06-2005 18:14

Lokalizacja: Toruń

Post 08-09-2005 17:05

Mój synek zaliczył dwa przedszkola,a trzecią klasę rozpoczynał w trzeciej szkole.Dopiero tu ,w obecnej,spotkałam się z życzliwością i zrozumieniem. Poprzednie wspomnienia do teraz dają niestety znać i pozostał strach,że znowu usłyszę:"pani syn się nie nadaje".W poprzednich placówkach ,mam wrażenie,że chciano się pozbyć problemu,no i nie "obniżać" poziomu!!!

AgaK

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 53


Rejestracja:
23-09-2005 12:45

Lokalizacja: Warszawa

Post 30-09-2005 20:48

szkołę nie (choć w rozpaczy i o tym myślałam). Ale klasę dwukrotnie. Syn zaczynał zerówkę z innymi dziećmi, potem pierwsza z innym i teraz druga z kolejnymi.
Agnieszka, mama ośmiolatka z ADHD

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 11-05-2006 04:42

Ja mam ciągłe problemy ze szkołą. Obecna wychowawczyni Marcina podjęła się pracy z nim znając jego opinię a w rozmowach wykazuje się całkowitym brakiem wiadomości na temat ADHD :( . Wcześniej, w I klasie (inna szkoła) nauczycielka Marcina uraczyła mnie godzinną opowieścią na temat braku wychowania Marcina już w pierwszym dniu roku szkolnego, potem tak już było co tydzień. Nie jestem konfliktowa, zwykle umiem się porozumiewać z ludźmi ale w kontakcie szkoła-ja nawalam całkowicie. Nie potrafię już słuchać spokojnie, gdy dorośli ludzie z taką nienawiścią wypowiadają się o moich dzieciach nie próbując dowiedzieć się nic na temat ADHD i postępując całkowicie wbrew zasadom pracy z takimi dziećmi. Już kilka razy zareagowałam płaczem, kilka razy powiedziałam nauczycielowi, co myślę o jego postępowaniu (dość delikatnie, ale wiecie, jak działa jakakolwiek krytyka na ludzi). Rozmawiam już z nauczycielami niemal wyłącznie w obecności pedgoga szkolnego. Dzieciach, bo Piotr też był nadpobudliwy tyle że bez rozpoznania i bez leczenia. Do obu szkół jestem wzywana regularnie, po wywiadówkach muszę zostać co najmniej na godzinę dodatkowo, by wysłuchać, co nauczycielka ma do powiedzenia na temat Marcina (zresztą u Piotra tak samo), dochodzi do tego, że unikam już szkoły jak ognia. Mój pomysł, żeby nauczycielka zapisywała codziennie w zeszycie do kontaktu z rodzicami krótko, czy Marcin pracował na lekcji, zachowywał się poprawnie czy nie (zrobiłam kalendarz do uzupełniania) został zarzucony przez nią po 2 tygodniach, a jak zapytałam - czemu to oświadczyła, że nie widziała rezultatów... Nie mam siły. Kilka innych pomysłów (również prośba, by zapisał, co ma zadane) zostało przez nią skwitowane: "ja mam 30 dzieci w klasie, nie mogę się cały czas zajmować Marcinem".

To koniec 3 klasy, Marcin teraz pójdzie do 4 i jestem po prostu przerażona! Nie mogłam się dogadać z jedną nauczycielką, to jak poradzę sobie z kilkoma - od każdego przedmiotu będzie inna. Boję się szukać innej szkoły. Piotr w podstawówce chodził (też po 2 zmianach szkoły) do integracyjnej ale tam był trakowany jak zdrowy, nikt nie widział większego problemu a ja uważałam, że jego problemy z czytaniem i pisaniem wynikają z lenistwa i niesystematyczności :oops: . Piotruś w większym stopniu potrafił hamować swoje napady agresji, niż Marcin.

Teraz boję się dla Marcina następnej zmiany szkoły, bo wcale nie trafiam na lepsze - a dla dziecka to duży dodatkowy stres :( . Może to faktycznie problem tego, że ja jestem matką do kitu? Poza tym od nowego roku szkolnego zmienią się nauczyciele, może Marcin będzie się starał im nie narazić? Psyhiatra odradza następną zmianę szkoły, mówi że wszędzie będzie to samo.

Jakie moje dzieci byłyby bezproblemowe, gdyby nie istniała szkoła. Z nadpobudliwością w domu radzę sobie doskonale - wogóle nie wiedziałam że inne dzieci potrafią być spokojne, zresztą cieszyła mnie zawsze aktywność, ciekawość świata, ciągły ruch :) . Zanim pojawiła się szkoła myślałam, że w taki sposób dzieci właśnie dojrzewają a agresji praktycznie nie było żadnej (kontakt z innymi dziećmi był pod moją kontrolą).

Nie wiem, czy znów zmienić szkołę a jeśli tak, to jak poszukać tej właściwej. Doradźcie coś, proszę!
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 11-05-2006 07:48

Dosiu, jak ja świetnie wiem, co czujesz :wink: . To samo przechodziłam przez kilka lat! To przykre, że tak mała wola współpracy jest ze strony niektórych nauczycieli. Ja zabrałam Wiktora po V klasie do innej szkoły mimo, że wszyscy stukali sie w czoło :? Zaryzykowałam i sie opłaciło :lol: ! Wiktor skończył podstawówkę w gronie życzliwych mu nauczycieli, ciut lepszymi ocenami i w miare lubiącymi go koleagmi. Też bywało róznie, były systuacje konfliktowe, ale zawsze miałam wsparcie w pedagogu i wychowawczyni. Byli oni chętni do poczytania materiałów nt. ADHd, pojechali na konferencję (zorganizowałam im dojazd autem mojego taty :D ), szukaliśmy wspólnie metod radzenia sobie z zachowaniem Wiktora, aby nie rozwalał zajęć.
I dało się? Dało się!!
Dlatego mimo, że to wielki stres dla dziecka, to może rozważ decyzje o zmianie szkoły. Najpierw porozmawiaj z synem, jak on się czuje w tej obecnej, czy lubi kolegów, wybadaj czy będzie mu czegoś szczególnie brakować gdyby musiał chodzic do innej szkoły (ale delikatnie). Sama spróbuj pójśc do innej szkoły na rozmowę z pedagogiem, przedstaw problem, powiedz, że szukasz wsparcia w nauce syna, podpytaj czy takie i takie metody miałyby racje bytu na lekcji w tej szkole itp....
Ja tak własnie zrobiłam ...
Życzę podjęcia dobrych decyzji i POWODZENIA!!!
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 11-05-2006 15:52

Dzięki, mtmonika za słowa otuchy. Dzisiaj rozmawiałam z panią w poradni dydaktycznej - w Koszalinie nie ma szkół, które znają problem. Jedyne osoby, które pojechały z nimi (z osobami z poradni) rok temu na szkolenie z ADHD to było kilka nauczycielek z jedynej u nas szkoły integracyjnej ale tam Marcin nie ma najmniejszych szans się dostać, ponieważ miejsca czterech "integracyjnych" dzieci są w każdej klasie już obsadzone. Radzą mi pozostać w obecnej szkole na próbę przez pierwsze 2 tygodnie następnej klasy, właśnie dlatego, że zmienią się wszyscy nauczyciele i być może trafię na bardziej otwartych. Poza tym jest pani pedagog, ona coś na temat choroby wie - w każdym razie nie uważa, że Marcin jest "niewychowany" i nie jest do niego zrażona - twierdzi, że nie ma z nim większych problemów pomimo, że Marcina wiecznie do niej odsyła w czasie lekcji obecna wychowawczyni, jeśli sobie nie umie poradzić z jego złym nastrojem (a nie umie nigdy).

Spróbuję podrzucić pani pedagog parę artykułów znalezionych na tej stronie, jeśli się nie obrazi tylko obieca przeczytać to zostanę do września :) . Może ona spróbuje dać je nauczycielom, myślę że z jej rąk przyjmą wiedzę bez oporów.

Kilka rzeczy stąd już sobie wydrukowałam i przykleiłam na ścianach :) . Sposoby wyglądają ciekawie - Marcin nawet nie uznał "pudełek" na odrabianie lekcji za dziecinne, kiedy dowiedział się, że mu to pomoże widzeć ile jeszcze do końca i uporządkować trochę świat, to je zaakceptował :)

Cieszę się bardzo, że Was znalazłam, to naprawdę wielka ulga widzieć, że nie jestem sama i móc się poradzić kogoś, kto przeżywa te same problemy.

Dam Wam znać, jak sprawa zmiany szkoły wyszła w przypadku Marcina -może nie będzie to konieczne. Marcin ma w tej klasie kilku kolegów, których uważa za dobrych (co nie przeszkadza im się raz na jakiś czas pobić a potem pogodzić), nie chciałabym aby raz jeszcze był tym "nowym". Wiem, że znalazłby innych ale stres jest duży a poza tym jeśli trafię na złą panią pedagog? Pierwsza rozmowa nie daje zbyt wiele, z obecną wychowawczynią Marcina rozmawiałam :( . Faktem jest, że na temat ADHD i sposobów radzenia sobie z tym wówczas wiedziałam o wiele mniej.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 12-05-2006 08:06

Dosia, wczoraj wieczorem po napisaniu swojego wczesniejszego postu myslałam jeszcze o Waszej systuacji i własnie miałam dzis dopisać, żę próbuj w dotychczasowej szkole pozyskać nauczycieli i "oświecić" ich wiedza o ADHD i poobserwuj jeszcze, jak sie będzie to rozwijać. Zawsze masz czas podjąć decyzję o zmianie szkoły :) . może akurat w Waszym przypadku nauczyciele będą elastyczni i chętni do współpracy i co najważniejsze nie będa źle nastawieni do Twojego syna :D .
Tryzmajcie się!
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 14-05-2006 23:22

Dziękuję, tak właśnie zrobię :) . Zobaczymy jak wyjdą te pierwsze dwa tygodnie, zmiana szkoły jest w końcu prawie tak samo stresująca w czasie wakacji jak i podczas roku szkolnego. A nuż się uda? W Koszalinku zbyt wielkiego wyboru i tak nie mamy :( .
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 07-06-2006 10:49

Ja nie wiem ,czy mój post to na temat bedzie , bo nie wiem ,czy moja siostra ma ADHD ale coś z nią jest nie tak na pewno.

Otóż słodkie to dziecię( jakie dziecię zresztą??? Ma 15 lat ! Tylko ja mam takie przyzwyczajenie zboczone, żeby oniej myśleć jak o maluchu) wymysliło sobie, ze nie chce już wiecej chodzić do tej szkoły więc najskuteczniej będzie sprawić żeby ją wywalono.
Logika powalająca ale wiele wskazuje, że faktycznie może odnieść skutek.
Miałam okazję rozmawiąć z jej panią wychowawczynią oraz panią pedagog.
Nie wiem, która lepsza . Obydwie siebie warte. Jedna nie kryła swojej nienawiści do Magdy i radosci z jej niepowodzeń, druga miała wszystko w dupie.
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 08-06-2006 15:19

Marta pisze: wymysliło sobie, ze nie chce już wiecej chodzić do tej szkoły więc najskuteczniej będzie sprawić żeby ją wywalono.


No to może być z tego niezły problem. A dlaczego twoja siostra tak bardzo nie chce chodzic do szkoły?

Marta pisze: Miałam okazję rozmawiąć z jej panią wychowawczynią oraz panią pedagog. Nie wiem, która lepsza . Obydwie siebie warte. Jedna nie kryła swojej nienawiści do Magdy i radosci z jej niepowodzeń, druga miała wszystko w dupie.


To aż takie? PO czym poznałaś, że tak bardzo jej wychowawczyni nienawidzi i cieszy się z jej porażek? Pani aż tak była szczera i wręcz to powiedziała? :wink:
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 08-06-2006 20:09

małgosia pisze:PO czym poznałaś, że tak bardzo jej wychowawczyni nienawidzi i cieszy się z jej porażek? Pani aż tak była szczera i wręcz to powiedziała? :wink:


NIe ale
- Miała taaaaaaaaki szeroki uśmiech gdy pokazywała mi dziennik. Napawała się kazdym słowem w zdaniu " No, prosze zobaczyć na te sensacje"
Każdą opuszczoną godzinkę liczyła na palcach.
Cytowała mi z pamięci jakie to teksty ma w zeszytach i co kiedy na jakiej lekcji powiedziała.
Z lubością powtarzała " No , a konferenja niedłuuugo". I zaprawiała to złośliwym uśmieszkiem.
W końcu : "Każdy się dowie jaki to gagatek! Pani od muzyki też..." ( to szkoła muzyczna)
Powiedziała też, ze żaden nauczyciel nie widzi najmniejszej szansy dla niej.
Nauczyciele zaś w istocie szansę widzieli " jeśli tylko ona( moja siostra) zechce"
Na konec powiedziała "jest zbyt inteligentna i zdolna żeby za nią chodzić "
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 08-06-2006 20:36

małgosia pisze: A dlaczego twoja siostra tak bardzo nie chce chodzic do szkoły?


Bo nie lubi nauczycieli oraz znajomych z klasy.
Lubi koleżanki z klasy "A" (z którymi chodziła do podstawówki) do której chodzić nie może , bo jest już zbyt liczna.

Ponieważ
-może się z koleżankami spotykać na korytażu
-nauczycieli nie lubi żaden prawie uczeń
-Magda w ogóle ma tendencję do mówienia ,że nikogo nie lubi i obrażania się z najbłahszych powodów
puszczałyśmy te uwagi mimo uszu.
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 08-06-2006 20:42

Marta to z siostra trzeba rozmawiać i pytać "dlaczego"? Co jest "nie tak" ze znajomymi, nauczycielami? Może da sie cos tutaj zrobić? Poza tym wydaje mi się, że może to "taki małolatowy wiek". A dlaczego zaden uczeń nie lubi nauczycieli??? To jakaś plaga.
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 08-06-2006 20:47

Marta pisze:
małgosia pisze:PO czym poznałaś, że tak bardzo jej wychowawczyni nienawidzi i cieszy się z jej porażek? Pani aż tak była szczera i wręcz to powiedziała? :wink:


NIe ale
- Miała taaaaaaaaki szeroki uśmiech gdy pokazywała mi dziennik. Napawała się kazdym słowem w zdaniu " No, prosze zobaczyć na te sensacje"
Każdą opuszczoną godzinkę liczyła na palcach.
Cytowała mi z pamięci jakie to teksty ma w zeszytach i co kiedy na jakiej lekcji powiedziała.
Z lubością powtarzała " No , a konferenja niedłuuugo". I zaprawiała to złośliwym uśmieszkiem.
W końcu : "Każdy się dowie jaki to gagatek! Pani od muzyki też..." ( to szkoła muzyczna)
Powiedziała też, ze żaden nauczyciel nie widzi najmniejszej szansy dla niej.
Nauczyciele zaś w istocie szansę widzieli " jeśli tylko ona( moja siostra) zechce"
Na konec powiedziała "jest zbyt inteligentna i zdolna żeby za nią chodzić "


Wiesz.. ja w pracy tez tak muszę informować rodziców - oczywiscie nie usmiecham się, gdy nie ma powodu. Ja tez muszę policzyc opuszczone godziny i wpisać ich liczbe do dziennika, do arkusza ocen i na świadectwie, i tez muszę informować o konferencji klasyfikacyjnej - myślę, że nie jest to nic nadzwyczajnego - po prostu taka jest procedura wynikająca z oswiatowego prawa. Ale swoją drogą to trzeba się za siostrę trochę wziąć "zeby zechciała" ... a to ostatnie zdanie to dla mnie jest kompementem... jest inteligentna i zdolna.... :wink:
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 08-06-2006 21:04

Małgosiu odrózniam ton " z przekąsem" od tonu poważnego.
Jasne ze trzeba wyliczyć ale to liczenie nie powinno cieszyć.
wpisać - wiadomo
i konferencja też jest.
Ale wychowawca jest od bronienia ucznia w czasie konferencji a nie informowanuia świata "jaki to z niego gagatek"
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 08-06-2006 21:06

Marta pisze:Małgosiu odrózniam ton " z przekąsem" od tonu poważnego.
Jasne ze trzeba wyliczyć ale to liczenie nie powinno cieszyć.
wpisać - wiadomo
i konferencja też jest.
Ale wychowawca jest od bronienia ucznia w czasie konferencji a nie informowanuia świata "jaki to z niego gagatek"


Myślę, że będzie bronił "swoje gagatka". Zobaczysz. Jeżeli ma nie zdać to na miesiąc przed klasyfikacja powinni rodzice otrzymać pisemna informację do domu (lub podpisac taka informację), ze jest zagrożona ocenami ndst. Jak nie dostali to nie jest zagrożona i zda.
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 19-06-2006 19:53

Pisemne informacje się z łatwością przechwytuje .
Mozna też utrzymywać przez telefomn ,ze mama jest chora i w szpitalu, można też udawać przez telefon swoja starszą siostrę, która o tym informuje.

:wink:
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

Wróć do Szkoła, przedszkole



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.