Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Przemoc w szkole

Moderator: Moderatorzy

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 01-12-2005 23:43

No i z tego zdenerwowania napisałam nie ten tytuł książki. Przeczytałam "W świecie ADHD". Ale i tak jest mi źle. :cry:
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 02-12-2005 06:40

Przeczytaj w takim razie "Wszystko o ADHD" oraz "Wychować dziecko z ADD, ADHD" tam znajdziesz praktyczne wskazówki jak postępować z dzieckiem
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 02-12-2005 08:45

Wolałabym raczej pomoc człowieka, a nie książkę. Samej mi brak konsekwencji i zorganizowania, a nikt nie chce mi nic konkretnego powiedzieć. :cry: Każdy mi każe się zastanawiać i wywnioskować we własnym zakresie. Zawsze rozmowa zaczyna się od litanii jakim niedobrym dzieckiem jest mój syn, a potem jaką ja jestem niedobrą matką. Nie wiem czy mam na to siły :cry:
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 02-12-2005 09:03

Spotykaj sięz innymi matkami nadpobudliwych dzieci to pomaga. Zaglądaj na forum grupy wsparcia, i staraj się jak najczęściej spotykać.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 22-12-2005 07:07

Dlaczego jest przemoc w szkole

Przeczytajcie ten artykuł, jest oparty na badaniach i naprawdę nasze dzieci nie do końca są winne agresji.
http://www.poradnia.ids.bielsko.pl/aktu ... resja.html


Zjawisko przemieszczania agresji

Zwykle pierwszy i zarazem najsilniejszy wybuch agresji skierowany jest przeciwko jej źródłu. Chłopak uderzony w czasie zabawy przez kolegę usiłuje go pobić; dziecko któremu nie wychodzi wykonanie jakiegoś przedmiotu, usiłuje go zniszczyć. Te otwarte formy agresji mogą jednak zostać zahamowane w obawie przed karą lub negatywną oceną otoczenia, co nie oznacza że gniew i pragnienie zemsty ulegną także przyhamowaniu. Gdy zagraża surowa kara, zaczyna działać hamulec motoryczny, jednostka powstrzymuje się od przejawów otwartej agresji, lecz tendencja dalej istnieje i przenosi ją na obiekt zastępczy, lub też manifestuje w postaci wrogich myśli, pragnień, wyobrażeń. Przemieszczona agresja przynosi o wiele mniejszą ulgę, a wartość takiej formy katharsis jest o wiele niższa, niż w przypadku gniewu skierowanego na właściwy cel. Przemieszczona agresja oznacza często znalezienie sobie "kozła ofiarnego". U ludzi dorosłych takim kozłem ofiarnym stają się zazwyczaj obcokrajowcy, mniejszości narodowe, seksualne, czy ludzie innego wyznania. U dzieci obiektem przemieszczonej agresji stają się jednostki w jakikolwiek sposób odmienne tzn. otyłe, kalekie, mniej lub bardziej niż przeciętnie zdolne, ubrane inaczej, uczniowie spokojni, słabsi fizycznie, w zasadzie każdy może stać się kozłem ofiarnym w zależności od sytuacji.

Układ nauczyciel - uczeń

Jest to specyficzny układ w którym rzadko dochodzi do rozładowania gniewu w formie otwartej. Władza, którą posiada nauczyciel, wachlarz kar, którymi dysponuje nie pozwala uczniowi na skierowanie agresji przeciwko niemu; szuka więc innego bardziej "bezpiecznego" obiektu lub sposobu rozładowania swego gniewu. Uczeń wybiera zachowania polegające na;

przezywaniu nauczyciela po cichu, składania mu w myślach jak najgorszych życzeń- agresja w postaci wrogich myśli (60,4 &)

obgadywanie nauczyciela, z głośnym przezywaniem go podczas rozmów z rówieśnikami, uczniami tej lub innej szkoły

przenoszenie agresji na przedmioty (zarówno własne jak i cudze), uderzając w nie, kopiąc, rzucając, tłukąc, doszczętnie niszcząc - (29 %)

przemieszczanie agresji na grupy rówieśnicze, koleżeńskie, zespoły uczniowskie - (18,6 %)

Układ młodzież - rówieśnicy szkolni

W większości przypadków, złość, gniew wywołany przez rówieśników wywołuje agresję skierowaną przeciwko nim samym (60,4 %), a 23,2 % młodzieży przemieszcza agresję na innych rówieśników owych w/w "kozłów ofiarnych", najczęściej uczęszczających do młodszych klas. Dominują tutaj bójki, kopanie, szturchanie, aż po fizyczne znęcanie się. Tylko 11,6 % młodzieży przemieszcza agresję ze swoich rówieśników na przedmioty.
W układzie młodzież - rówieśnicy pojawiają się niestety ekstremalne formy przemocy w tym okrucieństwo. Akty fizycznej przemocy mają miejsce głównie na przerwach międzylekcyjnych i po zajęciach szkolnych. 73,7 % uczniów poluje na swoje ofiary na przerwach, a tylko 26,3 % czeka na nich po skończonych lekcjach na zewnątrz. Niepomierny tłok na korytarzach i hałas bardzo sprzyja potajemnemu rozładowywaniu agresji w toalecie czy szatni. Oczywiście w stosunku do rówieśników występują także łagodniejsze formy przemieszczonej agresji takie jak; walka na słowa, ubliżanie, dokuczanie, przezywanie.

NAUCZYCIEL JAKO ŹRÓDŁO AGRESJI UCZNIÓW

Zapytani o szkolne uwarunkowania zachowań agresywnych uczniowie wymieniali głównie przyczyny tkwiące w nauczycielu :

brak sprawiedliwości w ocenianiu (51,1 %)

poniżanie przez osoby dorosłe (nauczycieli, innych pracowników).

Na dalszych miejscach badani wskazywali:
- niepowodzenia w nauce (34,1%)
- konflikty z koleżankami i kolegami (33,6%).

Można zatem powiedzieć, że podstawowe źródło agresji uczniów tkwi w sposobie
funkcjonowania nauczyciela, a głównym źródłem agresji dzieci i młodzieży na terenie szkoły są sytuacje związane z kontrolą i oceną.

W pracy pedagogicznej niezwykle ważne są sposoby oddziaływania na
wychowanków , a wśród nich :

sposób podejścia do ucznia, takt,

poszanowanie jego godności,

umiejętność wczuwania się w jego przeżycia,

powstrzymywanie się przed bolesnymi, poniżającymi komentarzami i opiniami

Dzięki ich stosowaniu, sytuacje kontroli i oceny mogą przebiegać w atmosferze
życzliwości, mogą stanowić czynnik mobilizujący do dalszego wysiłku i poprawy.

Badani uczniowie wskazują, że jednym z podstawowych źródeł ich agresji w sytuacjach wychowawczych (głównie w czasie trwania lekcji) jest POSTAWA NAUCZYCIELA - jego wypowiedzi i zachowania, system nagród i kar.

52,2% uczniów twierdzi, że czynnikiem wyzwalającym ich agresję jest nie tylko sama ocena niedostateczna, ale również zachowania i wypowiedzi nauczyciela. Do najczęściej wymienianych należą :

wyśmiewanie i wyszydzanie (52,3%) (np. "Oczywiście, znowu niczego się nie nauczyłeś", "Zdziwiłabym się, gdybyś coś powiedziała", "Siadaj! Nie wiem po co ktoś taki jak ty chodzi do szkoły") - wyzwiska (51,2%) ("tuman", "baran", "półgłówek"). Nauczyciele są również oskarżeni o ujawnianie powierzonych im tajemnic i osobistych problemów (35,2%), skarżenie (13,6%), oszczerstwa (9,4%). Nieliczni uczniowie (4,7%) skarżą się na stosowanie kar fizycznych.

Źródłem agresji uczniów jest także stosowany przez nauczycieli system kar i nagród. Uczniowie karani są "za przeklinanie", "za nieuctwo", "za pyskowanie do nauczyciela", "za bicie kolegów", "za niszczenie mienia społecznego", "za palenie papierosów", "za picie alkoholu", "za wyzywanie", "za przeszkadzanie nauczycielowi w prowadzeniu lekcji", "za nieodrabianie zadań domowych". Ponad potowa badanych (55,2%) wskazuje, że reakcją nauczyciela na ich przewinienia jest "przemówienie" wobec całej klasy {"Tak mi nagadała, że nie wiedziałam, gdzie mam uciec. Byłam na nią wściekła", "Nieraz jak historyczka zacznie na nas nadawać, to prawie całą lekcję gada. Ale my się przyzwyczailiśmy. Już jej nie słuchamy", "Matematyk tak mi nagadał przy całej klasie, że miałem ochotę go zabić").

Stosowane kary określane są przez uczniów Jako mało skuteczne, wszystkie budzą gniew i agresję. Niektóre z nich. Jak np. wezwanie rodziców (12,3%) czy wysyłanie do dyrektora (5,8 %) wydłużają moment kary, powodują dodatkowy lęk. Bardzo rzadko przewinienie rozpatrywane jest w rozmowie "w cztery oczy" (14,7%), która w opinii uczniów jest metodą przykrą, ale najmniej agresotwórczą.

Dalekie jest to od założeń współczesne] szkoły powierzającej nauczycielowi rolę opiekuna, doradcy w uczniowskim rozwoju, przewodnika po coraz bardziej skomplikowanej rzeczywistości. Uczniowie nadal czują się w szkole osaczeni i bezradni. Doznawane frustracje odreagowują w zachowaniach agresywnych kierowanych zarówno na inne osoby, przedmioty, jak i na samych siebie.

DIAGNOZA ZACHOWAŃ AGRESYWNYCH UCZNIÓW W SZKOLNYCH SYTUACJACH WYCHOWAWCZYCH

Wyróżniamy następujące sytuacje wychowawcze skategoryzowane według rodzajów jednostek organizacyjnych życia szkolnego :
- sytuacje występujące w czasie lekcji przedmiotowych,
- przerw międzylekcyjnych,
- w czasie pozalekcyjnym.
Na podstawie badań w grupie uczniów klas V, V! i VII szkoły podstawowej stwierdzono, że zdecydowana większość badanej populacji (87 %) dostrzega zachowania agresywne swoich
koleżanek i kolegów w szkole, ale tylko 23,5 % ogółu ocenia, że zdarzają się one często. Zaledwie 13% uczniów badanych klas stwierdza, że w ogóle nie zauważa zachowań agresywnych młodzieży na terenie szkoły. Zdecydowana większość badanych przyznaje się do podejmowania działań o charakterze agresywnym (79,4% ogółu).

Wśród form zachowań agresywnych dostrzeganych przez uczniów dominują:

- w zakresie agresji słownej: wyśmiewanie, przezywanie, odtrącanie od zabawy, używanie przykrych, poniżających przezwisk, zachęcanie do agresji, przeklinanie, przezywanie innych osób z użyciem wulgarnych słów;

- w zakresie agresji fizycznej dominują: niszczenie wytworów, poszturchiwanie, popychanie z zamiarem zrobienia krzywdy, uderzanie przedmiotami, zanieczyszczenia trwałe (np, malowanie po ścianach), plucie, zabawy wyrządzające krzywdę.

Ilościowa analiza zachowań agresywnych pozwala stwierdzić wysokie wskaźniki agresji. Średnio na jednego ucznia przypada 11,6 przejawów agresji słownej i 11,9 przejawów agresji fizycznej.

Zachowania agresywne uczniów w sytuacjach lekcji przedmiotowych i ich źródła.

Najwyższy wskaźnik zachowań agresywnych uczniów obserwuje się podczas lekcji przedmiotowych. Właśnie w czasie lekcji przedmiotowych szczególnie często występują sytuacje trudne powodujące frustrację i gniew. Należą do nich sytuacje kontroli i oceny, zagrożenia, zadaniowe, oraz konfliktu z kolegami lub nauczycielem. Dla ponad 2/3 uczniów (67%) sytuacją szczególnie agresotwórczą jest kontrola i ocena; ponad połowa badanych odczuwa w trakcie lekcji sytuacje zagrożenia (58,2%); blisko połowa ( 48,8%) reaguje agresją na sytuacje zadaniowe, rzadziej problemowe (44,&%). Najrzadziej występują sytuacje konfliktów z kolegami (28,2%). 30,6% ogółu badanych akcentuje sytuacje konfliktu z nauczycielami.

Przyczyny agresji uczniów w czasie lekcji (według nich samych):

obawa przed niską oceną (55,3%),

obawa przed niepowodzeniem (53,6%),

duża ilość zadań domowych (36,4%),

nie zapowiedziane kartkówki (31,2%),

częste prace klasowe (21,7%),

brak swobody w wyrażaniu własnego zdania (25,9%),

antypatia nauczyciela wobec ucznia (22,9%),

lęk przed naganą (16,4%),

obawa przed złośliwymi uwagami pod swoim adresem (15,9%),

obawa przed pogorszeniem opinii i stosunków z kolegami(14,7%),

obawa przed karami fizycznymi ze strony nauczyciela (4,7%).

Główne źródła zagrożenia ucznia w procesie dydaktycznym są ściśle związane z sytuacją kontroli l oceny - Blisko połowa uczniów akcentuje agresorodną rolę sytuacji zadaniowych (48,8%). Na przyczyny agresji uczniów w sytuacjach zadaniowych składają się :
- nadmiar zadań do wykonania (57,6%),
- złożoność zadań (53,5%),
- warunki wykonania zadania - presja czasu, hałas (12,9%).

Zbyt liczne zadania lub ich wysoki stopień złożoności często przekraczają możliwości dużej części uczniów, prowadząc do gniewu bądź frustracji. W efekcie prowadzi to do przeciążenia ilościowego i jakościowego powodującego najczęściej zachowania agresywne. Przejawiają się one w postaci agresji przemieszczonej, np. niszczenia własnego wytworu pracy, bądź też wytworu pracy kolegi czy zespołu, a także agresji bezpośredniej w formie przekleństw formułowanych pod adresem siebie i innych osób (w tym nauczyciela).

Kolejną sytuacja trudną jest sytuacja problemowa, kiedy uczeń z różnorakich przyczyn, nie potrafi osiągnąć założonych celów. W takich sytuacjach, w zależności od postawy samego nauczyciela, może zwrócić się o pomoc do prowadzącego lub innych kolegów, bądź też - przy braku wsparcia ze strony osób trzecich - może reagować agresją, czy też zaniechaniem rozwiązania problemu. W opinii ponad połowy uczniów (53%) nauczyciel reaguje na sytuację problemową ucznia zupełną obojętnością uznając, że wychowanek powinien rozstrzygnąć ją samodzielnie. 30,6% badanych twierdzi, że odpowiedzią nauczyciela na sytuację problemową ucznia są kary. Zaledwie 16,4% ogółu badanych stwierdza, że nauczyciel proponuje zlikwidowanie sytuacji problemowej poprzez wspólne próby jej rozwiązania,

Często podczas lekcji występują sytuacje o charakterze konfliktu tj, takiego stosunku między dwiema lub większą ilością osób, w którym ma miejsce sprzeczność dążeń do nie dających się pogodzić celów. Realizacja celów przez jedną osobę utrudnia lub uniemożliwia osiągnięcie celów innych osób. Sytuacje konfliktowe występować mogą między uczniami i wywołują najczęściej zachowania agresywne uczestników wobec siebie nawzajem. Sytuacje konfliktów nauczyciel - uczeń są specyficzne z powodu asymetryczności stosunków, jakie łączą te dwie osoby; z natury rzeczy zaznacza się tu przewaga dorosłego. Przyczyny konfliktów uczniów z nauczycielami tkwią w funkcjonowaniu obu podmiotów. Z jednej strony wynikają one z lenistwa uczniów, z drugiej - z nerwowości i wybuchowości nauczyciela, jego wysokich i nierównych wymagań wobec wychowanków oraz nietaktownym postępowaniu.

Zachowania agresywne uczniów w sytuacjach przerw międzylekcyjnych i ich źródła.

Ponad polowa badanych (52,3%) przyznała, że podejmuje zachowania agresywne właśnie podczas przerw. Najczęściej dominują przejawy agresji fizycznej, takie jak poszturchiwania, popychanie, zabawy o charakterze agresywnym, kopanie. Spośród form agresji słownej występują przezwiska, wyśmiewanie osoby lub jej rzeczy. Przyczyny takiej sytuacji według uczniów to warunki pracy szkoły - hałas i tłok (31,8%), wąskie korytarze (31,3%), organizacja przerwy w tym dyżurujący uczniowie (25,9%) i dyżurujący nauczyciele (24,7%)- Podczas przerw cele nauczyciela i wspomagających go dyżurujących (tj. dbanie o bezpieczeństwo uczniów) są sprzeczne z celami i oczekiwaniami uczniów (zaspokojenie potrzeby ruchu, nieskrępowanej niczym swobody, możliwości biegania, hałasowania, zabawy). Stąd też próba dyscyplinowania uczniów, wyciszania ich, prowadzi do konfliktów, w następstwie których pojawiają się zachowania agresywne.
Miejscami nasilonej agresji są pomieszczenia odosobnione, małe, w których uczniowie przebywają najczęściej bez obecności nauczyciela - ubikacja,, szatnia, wejście do szkoły. W nich to dominują formy agresji fizycznej skierowanej na osoby i przedmioty : poszturchiwania, kopnięcia, bójki, oblewanie wodą zamykanie w ubikacji, wkładanie głowy do muszli klozetowej, niszczenie (cięcie czy plamienie) ubrań, chowanie czy zamienianie butów.

Zachowania agresywne uczniów w sytuacjach zajęć pozalekcyjnych i ich źródła.

Takie formy zajęć pozalekcyjnych jak dyskoteki, imprezy szkole typu : konkursy, zabawy, zawody, zajęcia sportowe stwarzają okazję do agresji uczniów, przy czym najczęściej pojawiają się one podczas szkolnych dyskotek. Zwraca na to uwagę blisko połowa badanych uczniów (46,4%). Źródłem zachowań agresywnych są koledzy spoza szkoły oraz uczniowie klas starszych, siłą wymuszający posłuszeństwo młodszych kolegów.

Opracowała Anna Jakubiec
Na podstawie badań (różnych); Grażyny Mikołowskiej - Olejniczak; Barbary Czadeckiej;
Ireny Pufal - Struzik,
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 22-12-2005 07:16

Atak furii nauczyciela - film w internecie
"Nowy Dzień": Nauczyciel łódzkiego liceum dostał ataku furii na lekcji i zwymyślał uczennicę. Jej koledzy z klasy nagrali awanturę na komórkę i film umieścili w internecie. Wybuchła jeszcze większa awantura.
To była lekcja przedsiębiorczości w IX Liceum Ogólnokształcącym w Łodzi. Nauczyciel siedzi za biurkiem. Uczennica stoi przed nim. Zgłasza, że nie przygotowała się do lekcji. Była chora, dopiero wróciła do szkoły. Rozmawiają cicho, nic nie zapowiada wybuchu złości. Nagle nauczyciel wali pięścią w stół. - Wróć na miejsce, do cholery! - krzyczy, wstając.

Jest wyższy od uczennicy, wymachuje jej przed twarzą ręką. - Wróć na miejsce! - wrzeszczy raz po raz. Napiera na dziewczynę. Ta przerażona cofa się. Kryje twarz w dłoniach. - Nie dociera do ciebie?! Jedynkę dostałaś! Obniżam ci ocenę z zachowania! - krzyczy dalej nauczyciel. - Wróć na miejsce! Niedorozwinięta jesteś?!

W końcu uczennica ucieka do ławki. Nauczyciel ciężko siada za biurkiem i jak gdyby nigdy nic wraca do prowadzenia lekcji. - To wszystko widać na filmie, który nagrali uczniowie z klasy IIf. Film trafił na klasową stronę internetową. Mają go w komórce prawie wszyscy uczniowie szkoły. Ktoś w końcu pokazał go rodzicom.

Czy krewkiego nauczyciela spotka kara? Dyrektor IX LO nie zgodził się na rozmowę. Sam nauczyciel też nie rozmawia z dziennikarzami. Po tym jak skandal w liceum opisała lokalna gazeta, film zniknął ze strony internetowej klasy IIf. - Chłopaki, co go nagrali, wystraszyli się - mówi ich kolega.

Mariola Chojnacka z biura Rzecznika Praw Dziecka jest zdruzgotana. - Nie wolno naruszać godności bezbronnego ucznia. Po raz pierwszy spotykam się z nagraniem takiego skandalicznego zachowania na wideo - mówi. Chojnacka narzeka, że dostaje coraz więcej skarg od uczniów, którzy są obrażani w szkole: - Niestety, większość z nich potwierdza się.

http://wiadomosci.onet.pl/1214263,11,item.html
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13291


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 22-12-2005 08:01

Współczuję nauczycielowi.
Myślę, że uczniowie wcześniej dali mu nieźle popalić.
Takie wybuchy nigdy nie są tak bez powodu.

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 22-12-2005 08:53

Jak ja chodziłam do szkoły to systematycznie uczniowie byli wyzywani od najgorszych, miałam ogromną fobię szkolną, a teraz nie dość, że nauczyciele traktują uczniów jak zło konieczne, bo to wg. nich uczniowie są dla nich, a nie odwrotnie, to jeszcze tolerują najgorszych agresorów w szkołach, rozwydrzonych bachorów, którzy znęcają się nad swoimi kolegami. Teraz przynajmniej piętnowane są takie zachowania nauczycieli, a w naszych czasach szkolnych, to nauczyciel zawsze miał rację i nawet jak dzieciak przychodził do domu z ponadrywanymi uszami, to i tak nauczycielowi nic nie groziło. Jak jest się nauczycielem, to nie można dać się sprowokować do takich zachowań, bo nauczyciel jest od tego, żeby świecić przykładem, a jak się już zdenerwował nie musiał się wyżywać na bogu ducha winnej dziewczynie, znacznie lepiej byłoby wyjść z lekcji, choćby do dyrektora i poprosić, żeby ktoś go w tej chwili zastąpił, bo on został wyprowadzony z równowagi, ale do tego trzeba mieć odwagę, bo wtedy przyznałby się do swoich słabości, a tak wyżył się. Jakie to proste, zwyzywać słabszego i zależnego od siebie, gdyby był pracodawcą, to oskarżony zostałby o mobbing, a ponieważ jest nauczycielem, to dostanie najwyżej naganę i dalej będzie wyżywał się na bezbronnych.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 22-12-2005 09:21

dreptak pisze:Współczuję nauczycielowi.
Myślę, że uczniowie wcześniej dali mu nieźle popalić.
Takie wybuchy nigdy nie są tak bez powodu.

Jeśli nauczyciel nie potrafi zapanować nad klasą, to powinien się zastanowić, czy nie lepiej byłoby np. pietruszkę sprzedawać [smilie=real mad.gif]

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13291


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 22-12-2005 09:57

golombek pisze:Jeśli nauczyciel nie potrafi zapanować nad klasą, to powinien się zastanowić, czy nie lepiej byłoby np. pietruszkę sprzedawać [smilie=real mad.gif]

I zgadzam się i nie. Ale też w tym filmiku widzieliśmy kawałek rzeczywistości. Nie ma ludzi idealnych, nauczyciel też miewa swoje emocje. To nie jest maszyna.
Przecież nie wiemy, czy był to jednoraowy wybuch, czy systematyczne wyżywanie się na uczniach. Bo jednorazowy wybuch po jakimś wrednym zagraniu uczniów ja wybaczyłbym bez problemu. Można wtedy wyjaśnić, ugłaskać. Co innego jeżeli jest to reguła. Wtedy powinien zmienic pracę.

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 22-12-2005 20:02

Myślę że prawda leży po środku. Fakt nauczyciel też człowiek, tym samym ma wybór czy chce pracować w tym zawodzie czy nie. Zgadzam się z Halinką ja z moich czasów szkolnych wyniosłam fobie. Szkolę wspominam jako jeden wielki koszmar, to dobrze, że się ujawnia takie sytuacje. Licealiści są na tyle dorośli ludzie, że mogli by zrozumieć, jest zmęczony czy poprostu ma zły dzień. Za często słyszałam też że jestem nienormalna albo niedorozwinięta a ja miałam tylko głęboką dysleksje. Nie wierze, że wtedy nie diagnozowano dysleksji. Pierwsze towarzystwo powstało w Polsce w latach dwudziestych ubiegłego wieku. Ja natomiast jestem sporo młodsza. Może tak przydała by się większa selekcja kandydatów na nauczycieli.

porta

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
12-03-2005 15:41

Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Post 01-02-2006 12:20

kryzys rodziny a zachowania uczniów

Mam nadzieję, ze nie narażę sie tu wielu osobom, które zbyt często biorą do siebie moje refleksje. Nie chciałabym też powiedziec, ze dzieję sie to zgodnie z zasadą: "uderz w stół... Ale jestem pewna, ze większość z nas przyzna mi rację. Od lat bowiem obserwuje się upadek wszelkich autorytetów. I to nie dlatego, ze młodzież takowy przechodzi zgodnie z prawami rozwoju i dojrzewania, ale dlatego, że w rodzinach bardzo źle się dzieje. A oto przykład z życia wzięty, i zapewniam, nie jedyny: dziecko przychodzi ze szkoły, mamusiaa pyta: co taki jesteś zły? Chłopię odpowiada: bo ta świnia uwzięła się na mnie i ciągle sie mnie czepia. Nikogo więcej! wp.... mi jedynke i jeszcze wpisała uwage do dzienniczka!

Jak zachowuje się matka, która kocha swoje dziecko i zależy jej na jego dobru
? Ano mówi:Co? Jutro pójde do szkoły i z nią zatańcze. Dość tego! A jak jeszcze raz zacznie się ciebie czepiać, odwróć się tyłem!!!" :shock:
Opisałam tę sytuację w bardzo kulturalnych, cenzurowanych słowach. Nie posłużę się językiem, który słyszałam. Nie dochodziłam, co się wydarzyło na drugi dzień i czy matka była w szkole "rozprawić się" z nauczycielką. Rozmawiałam natomiast z dzieckiem koleżanki, której córeczka chodzi do tej samej klasy z owym chłopcem: na drugi dzień chłopak siedział przez prawie całą lekcję odwrócony ostentacyjnie tyłem do nauczycielki. A nawet kiedy do niego podeszła, by zwrócić mu uwagę, że przeszkadza w ten sposób innym dzieciom, chłopię odrzekło: odwal sie! Mama dzisiaj przyjdzie i zrobi awanturę! Znam podobnych wypadków sporo, bo się przecież bywa i bywało wśród ludzi :shock: Ale dlaczego umieszczam tę właśnie refleksję w tym wątku: moim ogromnym pragnieniem jest skonsolidowanie działań wszystkich środowisk dziecka (nie tylko z problemami ADHD/ADD) w celu prawidłowego wyprowadzania go z zaburzonych zachowań (lub prawidłowego wprowadzania go w zycie społeczne). Niezbędne jest w tym celu oczyszczenie tych środowisk z wszelkiej maści opornych na wiedzę osobników!! A jeśli tymi osobnikami okazują się rodzice dziecka? Co wówczas? Jak oczyścić? Czy można ich zmusić do podjęcia walki w celu zmiany ich mentalności? Jakich argumentów używać, by nie skrzywdzić emocjonalnie dziecka a pomóc rodzinie, by zrozumiała, że to w nich tkwi największy problem?
Opadają mi ręce, kiedy poświęcam swój cenny czas na indywidualne konsultacje, by zaobserwować dziecko w jego rodzinnym środowisku, rozmawiam z rodzicami, jest wszystko ok, i nagle na drugim spotkaniu dowiaduję się, ze dziecko w domu jest świadkiem obrzydliwych walk rodziców i obwiniania się za zaistniałą sytuację! Czy potrzeba ADHD, żeby dziecko było nerwowe o ujawniało objawy nadpobudliwości? Teraz tworzymy grupy wsparcia, zachęcamy do udziału w zajęciach mających wyposażyc kochających rodziców w narzędzia usprawniające komunikację między nimi a ich dzieckiem, jednocześnie mające na celu poprawę także relacji dziecko - inne środowiska. Zajęcia odbywają się bezpłatnie, a wiedza o ośrodkach i grupach jest rozpropagowywana sukcesywnie. Jesli prawdą jest, że 3-5% populacji to ADHD-owcy lub ADD-owcy - to na 20 tys. dzieci i młodzieży liczba ta wynosiłaby ok. 1 tys. W naszym ośrodku pojawiło się maksymalnie 100 rodziców! Dyrektorzy wszystkich szkół i przedszkoli wiedzą o istnieniu ośrodka i przekazują (podobno) informacje, gdzie się mieści. Stale też samam osobiście roznoszę i rozdaje wizytówki po wielkich i małych sklepach, na ulicach wszystkim napotkanym ludziom. Pojawia się zaraz po takiej mini-kampanii dwóch, trzech rodziców, i znikają. Uważają, że z nimi jest wszystko w porządku! Nie mają czasu na reularne, bezpłatne zajęcia w celu nabycia wiedzy na temat właściwego postępowania z dzieckiem nadpobudliwym. Czy rodzice ci mają prawo oskarżać nauczycieli (choć często niebezpodstawnie) o złą wolę, skoro sami nic nie robią? Jarek w jednym z wątków napisał, że coraz częściej zdarzają sie przypadki oddawania spraw do sądów rodzinnych o ograniczenie władzy rodzicielskiej nad małym nadpobudliwcem! Czy aż tego trzeba, żeby zacząć szukać pomocy? Pomocy, to znaczy współdziałania, a nie czekania z założonymi rękami, że ktoś za nas coś zrobi! To właśnie rodzice adhdowca wiedzą, ile pracy, cierpliwości, łez kosztuje codzienne zycia z małym nadpobudliwcem. Dlaczego więc tak niewielu, tak niewielka garstka korzysta z wsparcia i naprawdę działa dla dobra swego dziecka? Otóż, właśnie kryzys rodziny, która stała się "stacją paliw", do której podjeżdża się, "tankuje", przemyje "szybki", "odkurzy dywaniki" i dalej w swoją drogę. Nie może być mowy o wymianie myśli, tam kierowcy nie gadają z sobą, bo każdy ma swój cel. Bardzo żałuję, że tak wielu zarejestrowanych użytkowników a tak niewielu komentujących i piszących na forum. Podobna sytuacja jak z szukaniem pomocy. Wejdę zajrzę, ponudzę się to wyjdę. A szkoda, bo im więcej nas aktywnych, tym więcej można by zdziałać dla naszych dzieci. A tak sobie pomarudzimy, ponarzekamy, poklniemy na nauczycielską brać i jakoś lżej na sercu. Tylko że żadnych efektów to nie daje. Dzieci jak żyły w horrorze, tak żyją nadal... Ale nam jest lżej! Szkoda, bo wiele sobie obiecywałam po tym forum... Proszę, by nie odnosiły do siebie moich uwag osoby, które nie czują się winne temu, co opisałam powyzej. Moja wypowiedź podyktowana jest smutną refleksją, że pomimo tylu wysiłków niewielu rodziców przyjmuje do wiadomości, że przede wszystkim od nich zależy przyszłość ich dzieci, taka jest prawda. Narzekanie jest dobre do pewnego momentu, później trzeba konstruktywnie działać. Nie pomogą zadne stowarzyszenia, jeśli sobie będą. To nie towarzystwo wzajemnej adoracji, to zrzeszenie ludzi mających pomysły i coś do zrobienia! A może sie mylę?
Pozdrawiam i przepraszam za niezamierzone ewentualne przytyczki.
...chroń mnie, Boże od pseudoprzyjaciół, z prawdziwymi wrogami sobie poradzę...

ag.ma72

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 388


Rejestracja:
11-03-2005 18:25

Lokalizacja: Olkusz

Post 01-02-2006 13:00

Brak autorytetów zgadza sie jak najbardziej.Coraz z tym gorzej wśród społeczeństwa.Co do rodziców to ja mam nadzieje ,ze na tym forum są raczej RODZICE SWIADOMI,którzy chca współpracować i chcą jak najlepiej dla swych dzieci i widać ,że często im sie to nie udaje-nie z ich winy !Wydaje mi sie też ,że tacy rodzice jakich opisałaś raczej tu nie zaglądają ,bo im tak na prawdę nie zależy - smutne to.Pozdrowienia.
Majda Agata
Pracownia Terapeutyczna ALFA
ag.ma@poczta.onet.pl, tel. 512 331 430
www.pracowniaterapeutycznaalfa.manifo.com
Baza danych instytucji pomagających osobom z ADHD i innymi problemami.

bjoern

Posty: 1


Rejestracja:
29-01-2006 17:33

Lokalizacja: Śląsk, Beskidy, W-wa

Post 02-02-2006 21:07

Re: kryzys rodziny a zachowania uczniów

porta pisze:/ ... /
W naszym ośrodku pojawiło się maksymalnie 100 rodziców!
Uważają, że z nimi jest wszystko w porządku! Nie mają czasu na reularne, bezpłatne zajęcia w celu nabycia wiedzy na temat właściwego postępowania z dzieckiem nadpobudliwym
/ ... /
Dlaczego więc tak niewielu, tak niewielka garstka korzysta z wsparcia i naprawdę działa dla dobra swego dziecka?


Hej Porta [smilie=hi ya!.gif]

To zjawisko o którym piszesz nie dotyczy tylko rodziców dzieciakow z ADHD ... to samo jest we wszystkich srodowiskach z problemami - jakimikolwiek - nalogiem, kalectwem, brakiem kasy, przemocą ...
to samo dotyczy srodowisk zawodowych ;) - przeciez wiele znanych nam obojgu ;) systemów i ruchów - takze pomocowych kreci sie wokol tego samego - winni są wokól, winni są wszyscy - niewiedza i brak tego czy owego dotyczy innych - nas nie! 8)
takim jestesmy spoleczenstwem, ze powiedzenie "nie wiem" - "potrzebuje pomocy" i "to moja wina cholera ale coś zrobie zeby to naprawić" to bajka z innego swiata ;) - ale nie płacz tylko róbmy swoje i po swojemu a po paru pokoleniach ... :piwko:

porta

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
12-03-2005 15:41

Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Post 03-02-2006 19:47

i co dalej...?

Kochani! Spieszę powiadomić Was, że jestem zdruzgotana... ten stan spowodowała wczorajsza wizyta i obserwacja dziecka w tak ważnym wychowawczo dla niego środowisku, jakim jest przedszkole! Do tej pory miałam możliwość na prośbę rodziców obserwqować dzieci w ich środowisku rodzinnym, w którym dziecko czuje się pewnie, bezpiecznie, co zazwyczaj znacznie zniekształca prawdziwe jego zachowania. Musimy jak najszybciej zacząć działać, by uchronić dzieci przed tym, co wczoraj widziałam, bo jeśli nie my zaczniemy je ratować, nikt tego za nas nie zrobi. I powiem Wam, iż najgorsze jest to, że dziecko to doprowadzone jest do stanu, w którym nie ma juz nic do stracenia. Totalnie nieakceptowany przez rówieśników w grupie, głównie za swoje zachowania. Nikt jednak nie widzi, iż te jego zachowania mają charakter wtórny. Koło zamknięte. Klasyczna niemoc wobec klasycznego ADHD. Myślę, ze nie powinnam Was karmić szczegółami - zaoszczędzę wam tego opisu!!! Jedno jest pewne: rzeczywistość przerosła moje wyobrażenie. Jeśli wszędzie tak wyglądają zajęcia czy lekcje z dzieckiem z ADHD, to można nastawić się na brzemienną w wydarzenia przyszłosć.
Moja propozycja jest następująca: zgodnie z ideą znanego serialu super-nianii i innych tego typu działań. Na tej samej zasadzie - tam, gdzie nie ma wyszkolonych w tym kierunku nauczycieli - obserwacja dziecka z ukrytej kamery, reakcje nauczyciela, (oczywiście za jego zgodą, bo dlaczego miałby się nie zgodzić?), obejrzenie nagrania, szkolenie nauczyciela w trakcie zajęć z konkretnym dzieckiem w konkretnych sytuacjach - to jedna z kilku możliwości ale konieczna, bo dziecko, które ja wczoraj widziałam w akcji, jest już nad przepaścią. Dalej są już tylko psychiatryki, psychotropy, uzależnienia i katastrofa! Mama nie jest w stanie nic zrobić, dopóki dziecko nie napotka życzliwego, akceptujacego je człowieka. W przypadku przeze mnie opisywanym to ostatni dzwonek. A jak jest z Waszymi dziećmi? Czy dane Wam było poobserwować Wasze dzieci w sytuacjach, gdy nie wiedziały, że je obserwujecie? Obiektywnie i bez wzajemnych oskarżeń. Jeśli tak, opiszcie je tutaj. Naszym zadaniem jest albo nakłonienie nauczycieli do tego typu współpracy albo też działania ukierunkowanie na ustanowienie takiego systemu działań, by tego typu metodę zalegalizować w przypadku dzieci z ADHD/ADD. Nie ma innego sposobu na sprawdzenie i kontrolę atmosfery, w jakiej wzrastają nasze dzieci w środowiskach, w które powierzamy nasze dzieci. I najgorsze jest to, że wobec tej atmosfery wychowawca jest bezradny lub ma niewielki wpływ na zapobiegnięcie jej. Nie bardzo wie, jak temu zaradzić.
Pozdrawiam Was z ogromnym smutkiem
...chroń mnie, Boże od pseudoprzyjaciół, z prawdziwymi wrogami sobie poradzę...

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 03-02-2006 20:24

Wiem Porta u nas to też różnie bywało. Ale miałam jedną zasadę udało mi się nauczyć dzieciaki i to jak były bardzo małe. Zawsze je starałam się wysłuchać i nigdy nie negowałam ich emocji jak coś opowiadały. Dla nas to mogła być błahostka a dla takiego szkraba wielka tragedia. Mój najstarszy syn miał kłopoty w podstawówce kilku chłopaków klasy go nie akceptowało, bo chętnie odwiedzał w zerówce siostrę. Odbierał ją ze szkoły dobrowolnie, prosił mnie abym go przepisała z tej klasy. Pytałam wychowawcę, co się dzieje ten nic nie widział. Daniel mówił, że mu dokuczają, bo jest za mało męski(w 5 klasie) siostrę i pisze wierze. Przepisaliśmy go do innej klasy, którą sam wybrał. Funkcjonował tam wspaniale. Może nie tyle kamery czy podglądanie dzieci. Wiecie, co musimy chyba czasem bardziej uważnie słuchać, co dzieci nasze mówią, a zwłaszcza między wierszami. Bo tak naprawdę tylko my jesteśmy stanie naszym dzieciakom pomóc.

porta

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
12-03-2005 15:41

Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Post 04-02-2006 13:00

I znów zostałam źle zrozumiana, jednak mam problem z werbalizowaniem swoich myśli: nie podglądanie dzieci, lecz obserwowanie ich w taki sposób, by nie wiedziało o tym! Obecność osoby postronnej może albo nasilić albo obniżyc poziom tych zachowań dziecka, które decydują o spadku akceptacji rówięsników i nie tylko. Nie twierdzę też, że dotyczy to każdego dziecka!!! Ja mówię o sytuacjach, kiedy rodzice, nauczyciele i rówieśnicy nie mogą dogadać się w kwestii zachowania dziecka. Wszyscy obwiniają siebie nawzajem o nieudolność wychowawczą, o brak wychowania (a to naprawdę delikatne zarzuty - ag.ma zna to właśnie z tej strony!), rosną żale i pretensje, ale co to daje dziecku? Jego sytuacja nie tylko się nie poprawia, ale dochodzi do eskalacji takich zachowań, że ktoś nie zorientowany w temacie zdecydowanie orzekłby upośledzenie umysłowe dziecka!!! Sytuacja każdego dziecka jest inna, każde dziecko jest inne, i nawet, jeśli jest dobra wola ze strony nauczyciela przedszkolnego, niewiele ona da bez odpowiedniej wiedzy i wdrażanych procedur postepowania w stosunku do kazdego z dzieci! Ja mówię o sytuacjach, w których w centrum jest dziecko, które nie jest rozumiane, potępiane i oskarżane o wszelkie zło, choćby nie wiem jak bardzo starać się dotrzeć do niego nieuwzględniając specyfiki pracy jego mózgu. Jeśli tego się nie weźmie pod uwagę, można flaki z siebie wypruć (przepraszam za dosadność), serce na dłoni oddać, a dziecko nie zrozumie, o co nam chodzi. I z tego powodu jest nazywane niewdzięcznikiem itp. Konieczne jest zaobserwowanie dziecka, stwierdzenie, w jakich sytuacjach zachowuje się ono nieadekwatnie do sytuacji, pokazanie osobie zainteresowanej, na czym polega jej błąd, bo inaczej możemy sobie teoretyzować, nawijać, a i tak będziemy mówić innym językiem, niezrozumiałym dla osób niezorientowanych w metodach postępowania z dzieckiem z ADHD.
Już nie mogę jaśniej tego wytłumaczyć. Nie piszę do rodziców, którzy sobie swietnie dają radę, bo im rady i pomoc nie jest potrzebna. Samo też pisanie na tym forum o problemach również mija się z celem tworzenia stowarzyszeń, bo i po co? Przecież, żeby se pogadać, wystarczy łącze i sprawa załatwiona. To forum ma służyć również jego użytkownikom (i nie tylko), którzy nie są w stanie sprostać temu, z czym na codzień spotykają się w środowisku dziecka. Zaszczuci przez pracowników placówek, w których dzieciom przyszło przebywać, przez rodziców innych dzieci i nie mający znikąd pomocy. Nie wszyscy tutaj są w tej samej sytuacji, co Ty Ireno. Masz komfortową sytuację, ale uwierz mi, sporo z tych rodziców, którzy nie mają dostępu do internetu, żyje na skraju załamania. O nich też myśę, o ich dzieciach. Myślę, że niewielu z Was tak naprawdę zdaje sobie sprawę, co dzieje się poza domem. Jestem pewna, że ma to miejsce w większości pacówek, z usług których nasze dzieci muszą korzystać. Jeśli w stosunku do cztero-, sześcioletniego dziecka nauczycielowi opadają ręce, jest bezradny jak mucha wobec klapki, to jak można mówić o wychowywaniu dziecka z ADHD? Spytałam też pewną panią dyrektor pewnej placówki: czy ma jeszcze podobnie zachowujące się dzieci?- odpowiedziała, Nie, aż tak żadne się nie zachowuje! Aż tak! Ale żeby dziecko zachiowywało się aż tak, musi najpierw nieci w lżejszej formie odbiegać od reszty zachowaniem, nie? czy to tak nagle spada, jak grom z jasnego nieba? Dlatego myślę o profilaktyce, o obserwowaniu dzieci w zabawie i kontaktach z rówieśnikami znacznie wcześniej, kiedy ma ono 3, 4 latka. Bo wówczas jest odpowiedni czas na korygowanie niewłaściwych zachowań w stosunku do rówiesników a nie twierdzenie: wyrośnie z tego! Może nie wyrosnąć. A dziecko to nie roślinka, którą się hoduje. To materia, którą trzeba odpowiednio stymulować, nie do końca więc podzielam pogląd naturalistów, twierdzących, iż nie należy ingerować w rozwój wewnętrzny dziecka, (bowiem skąd mają znać regóły współżycia społecznego, skąd duchowość, skąd moralność, choć rzeczywiście środowisko zewnętrzne może mieć znaczący niekorzystny wpływ na kształrtowanie się jegoosobowości). Tęgie umysły od wieków kombinują, co tak naprawdę ma decydujący wpływ na ostateczny finał procesue wychowywania jednostki, ja jestem za głupia.
Pewna nauczycielka powiedziała mi: wie pani, mam dwójkę takich niesfornych dzieci w klasie, tylko jednemu matka w końcu załatwiła leki! Czy to ma być ten lepszy sposób na załatwienie problemu "niesfornych" dzieci? Wszyscy obecni tu wiemy (a może nie wszyscy?), że prochy to ostatecznosć. Że w niektórych wypadkach rzeczywiście bez tego się nie da prowadzić wszechstronnej terapii! Ale to nie jest większość i nie od tego należy zaczynać. Nie wiem, czy w przypadku dziecka opisanego przeze mnie wcześniej obejdzie się bez leków, ale wcześniej nie było to potrzebne napewno! Nie demonizuję też tego zjawiska, bo inaczej nikomu nie przyszłoby do głowy tworzyć jakieś tam stowarzyszenia służące obronie pokrzywdzonych, bo by ich w ogóle nie było. Tego jestem pewna. Dlatego kochani rodzice! Jeśli wasze relacje z pracownikami przedszkoli, szkół i innymi instytucjami opieki i wychowania waszego dziecka są jak należy, jest wam czego pozazdrościć, ale to nie tylko Wasz w tym wkład, ale i wszystkich osób zajmujących się Waszym dzieckiem! Słusznie prawię? I nie do Was wówczas kieruję moje apele, chociaż nigdy nikomu nie zawadzi, jak głupszy mądrzejszemu doradzi!
Pozdrawiam wszystkich
...chroń mnie, Boże od pseudoprzyjaciół, z prawdziwymi wrogami sobie poradzę...

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 04-02-2006 15:44

Porta masz całkowitą rację nie zrozumiałam cię dobrze. Tak to prawda dziecko trzeba obserwować. A może już zapomniałam jak to było, na początku naszej drogi. Gdzie ja widziałam, ,że coś jest nie tak. Szkoła z kolei patrzyła na mnie dziwnie, że coś wymagam i staram się tłumaczyć. Że to może nie do końca jest Wojtka wina, że się tak zachowuje, a nie inaczej. Sama poszłam do poradni, wychowawczyni nie widziała takiej potrzeby. Tylko ja z dzieckiem przerabiałam cały materiał, bo na lekcji nie był w stanie się skupić. No i do tej pory wspominamy uwagi Wojtka w zeszycie:”Syn biega po klasie i krzyczy” – ciekawe, dlaczego. Ja sama wychodziłam terapie dla dzieci nadpobudliwych, później dla dyslektyków. Szkołę tylko informowałam, że Wojtek bierze udział w jakieś terapii. No i z żelazną konsekwencją egzekwowałam zalecenia psychologów. Zresztą to akurat robię do tej pory. Wiesz mi znam dobrze poczucie bezsilności i bezradności, kiedy nie wiedziałam jak mam dziecku pomóc. No cóż tak jestem w komfortowej sytuacji mieszkam w dużym mieście, gdzie mam większe możliwości dotarcia do wiedzy. Wiele godzin przesiedziałam w bibliotece wyszukując wszystko na temat dysleksji i ADHD. Do tego stopnia, że to stało się moim konikiem. Moja starsza córa już w zerówce miała opinie psychologa, że jest dzieckiem z ryzyka dysleksji. Okazało się, że była pierwsza w historii szkoły( pani pedagog mi się tym faktem pochwaliła). Wiesz, co jak mam jakieś konflikty w szkole mam zasadę wpierw rozmawiam z dzieckiem, później z nauczycielem. Pierwsze moje pytanie jest jak możemy razem pomóc dziecku. Bo czy mi się podoba, czy nie tylko razem możemy coś zdziałać, inaczej nic z tego nie będzie.

porta

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
12-03-2005 15:41

Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Post 07-02-2006 07:43

Moje uznanie

Ireno, cała Twoja wypowiedź praktycznie zawiera sentencję problemu! Gratuluję dociekliwości, konsekwencji i umiejętnosci współdziałania a także rozumienia, że to nie dziecko ma problem, lecz jego otoczenie. BYłoby cudownie, gdyby wszyscy zainteresowani problemem rodzice czy opiekunowie dziecka z ADHD zdawali sobie z tego sprawę i potrafili oprócz wiedzy współdziałać na rzecz własnej pociechy.
Pozdrawiam serdecznie
...chroń mnie, Boże od pseudoprzyjaciół, z prawdziwymi wrogami sobie poradzę...

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 07-06-2006 20:36

Re: Moje uznanie

porta pisze:Gratuluję dociekliwości, konsekwencji i umiejętnosci współdziałania a także rozumienia, że to nie dziecko ma problem, lecz jego otoczenie.


A ja myślę, że problem jednak leży gdzieś po środku, jak to zazwyczaj bywa..
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 07-06-2006 21:04

Re: Moje uznanie

małgosia pisze:
porta pisze:Gratuluję dociekliwości, konsekwencji i umiejętnosci współdziałania a także rozumienia, że to nie dziecko ma problem, lecz jego otoczenie.

A ja myślę, że problem jednak leży gdzieś po środku, jak to zazwyczaj bywa..
Jak by nie patrzył nasze dzieci dzieci stanowią zdecydowaną mniejszość na tle całej populacji i to jednak one mają problem. Nie wiemy jeszcze w którą stronę pójdzie rozwój cywilizacji w kolejnych dziesięcioleciach. Być może odstające od ogółu jednostki będzie się wynosić na wyżyny, a może też likwidować, jako niewygodne. Póki co, mamy je przystosować do życia w dzisiejszych czasach i nie należy mówić tu o nieprzystosowaniu całej reszty, bo troszkę tu komunizmem to trąca, gdy jednostki chcą dominować rzeszę.

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 08-06-2006 14:33

Nie rozumiem Twoich rozwazań Gołąbku. Co komunizm ma do przystosowania. Są takie, a nie inne warunki, normy życia społecznego, czy też sytuacje życiowe, do których przystosować sie muszą wszyscy. Jednym jest łatwo, idzie to jak z płatka, a innym jak po przysłowiowej "grudzie". Wiadoma rzecz, że osobie niepełnosprawnej trudno jest przebrnąć przez wysokie krawężnki, schody są barierą nie do pokonania. Dziecko z ADHD natomiast potrzebuje zrozumienia dla swojej ruchliwości, impulsywności, ale też opieki i ochrony, no i cierpliwości. Osoba nieśmiała musi pokonaś wewnętrzne zahamowania i wiele barier natury psychologicznych. Świat jest tak skonstruowany, niestety i brutalny. Zawsze to mniejszość dążyła do przystosowania sie do wiekszości. W tych przypadkach trzeba pomóc osobom z różnymi problemami jak najlepiej przystosować się do życia, do samodzielności. To jest zadanie rodziców i wszelkich instytucji.
Ja nie wiem jakbym miała sie przystosować do mojego ucznia z ADHD lub nakłonić całą klasę. Bo nasladować nie zamierzam :wink:
Moze to, że pracuję indywidualnie na lekcji, dzieciom z klasy tłumaczę jego nietypowe zachowania, uczę tolerancji. Czasem pobłazam i staram się nie zwracać uwagi na zachowanie owego ucznia, gdyż wiem dlaczego tak postepuje, ze musi pomachać nogami, wstać, odezwać się nieproszony. U innych dzieci nie pochwalam takich zachowań, a jemu po prostu wolno więcej.

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 08-06-2006 14:54

Re: Moje uznanie

golombek pisze:Jak by nie patrzył nasze dzieci dzieci stanowią zdecydowaną mniejszość na tle całej populacji i to jednak one mają problem.


Gołąbku gdyby tak podchodzić do życia to można powiedzieć, że bardzo wielu ludzi ma problem, np. dziecko chore na białaczkę wyłysiałe po "chemii" też ma problem. Nie trzeba w nikogo "wmawiać" problemów, trzeba je rozwiązywać i współdziałać.
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 08-06-2006 20:13

Re: Moje uznanie

porta pisze:to nie dziecko ma problem, lecz jego otoczenie.
małgosia pisze:gdyby tak podchodzić do życia to można powiedzieć, że bardzo wielu ludzi ma problem, np. dziecko chore na białaczkę wyłysiałe po "chemii" też ma problem. Nie trzeba w nikogo "wmawiać" problemów, trzeba je rozwiązywać i współdziałać.
Pokaż mi człowieka bez problemów, każdy ma jakieś. Nie powiesz mi chyba, że dziecko chore na białaczkę nie ma problemu i że nie jest to przede wszystkim problem tego dziecka i jego rodziny. Chciałbym myśleć tak, jak Ty, ale chyba bardziej realnie patrzę na nas wszystkich problemy. Nie wiem w jakim środowisku się otaczasz, ale ja mógłbym na palcach jednej ręki wyliczyć osoby z kilkudziesięciu moich znajomych, które coś robią poza współczuciem. Nie mam zamiaru nikomu wmawiać tych problemów, bo one po prostu istnieją. Nie ma z naszymi dziećmi problemów większość nauczycieli, bo zawsze znajdą sposób, by się niewygodnego ucznia pozbyć, więc problem ma dziecko, bo nie jest takie, jak większość dzieci i na okrągło przypomina mu się o tym. Rodzice też często nie rozumieją problemu i poddają się presji otoczenia, przyjmując za pewnik, że to ich wina. Stosują coraz wymyślniejsze kary, nie zdając sobie sprawy, że w ten sposób osiągają odwrotny od zamierzonego skutek. Że rozwiązywać problemy należy i współdziałać, to rzecz oczywista, nie napisałem, że nie. Tylko marzy mi się, żeby wszyscy myśleli podobnie. Jak na razie działania osób władnych są wręcz przeciwne. Zamiast zmniejszać ilość dzieci w klasie, zwiększamy. Zamiast otwierać nowe szkoły z oddziałami terapeutycznymi, takie jak gimnazjum przy Wokalnej w Warszawie, chcemy likwidować te, które jeszcze funkcjonują. I kto ma problem? Dziecko największy, bo nie rozumieją go rodzice, sąsiedzi, nauczyciele. Nic nikomu nie mam zamiaru wmawiać, ja to w ten sposób postrzegam. Dorosły prawie zawsze znajdzie sposób na rozwiązanie problemu z dzieckiem, ale niestety jeszcze rzadko kiedy zdarza się, że zrozumie, iż problem nie jest jego, tylko dziecka i należałoby znaleźć sposób, by temu dziecku pomóc. Największym problemem według mnie jest brak zrozumienia przez dorosłych problemów dzieci z ADHD. Chorym na białaczkę dzieciom po chemioterapi współczują wszyscy, bo przecież widać cierpienie tego dziecka. U naszych dzieci tego cierpienia nie widać, bo cierpi jego dusza, często niewyobrażalne dla przeciętnych katusze. Znam te problemy z autopsji i nie przekonasz mnie nigdy, że to nie ja miałem problem, a moje otoczenie, bo ten problem nadal rzuca cień na moje życie.
Ciekawska pisze:Co komunizm ma do przystosowania.

Sorki, to skrót myślowy. Komunizm, to wspaniały ustrój, ale tylko w teorii, bo praktycznie nieosiągalny, tylko, że ja nie miałem na myśli komunizmy, tylko komunę, tak do dnia dzisiejszego określa się schyłkowy okres ustroju socjalistycznego w Polsce, gdy większość społeczeństwa była przeciw, a garstka trzymała się władzy rękami i nogami. To było odniesienie do postu "porty", w którym napisała "to nie dziecko ma problem, lecz jego otoczenie". Już wyżej się do tego ustosunkowałem. Nie przenośmy naszych i naszych problemów na osoby, których problem nie dotyczy. Co przysłowiowego Kowalskiego może obchodzić, że jego sąsiad ma ADHD? Nic, on tylko chce spokoju w swoim domu, bez nadmiernych hałasów i wrzasków. I ma do tego prawo, jako obywatel, a my mamy prawo domagać się właściwego podejścia do naszych dzieci. I tu jest właśnie kwadratura koła, bo konstytucja - konstytucją, a życie - życiem i możemy sobie tylko pomarzyć o jej przestrzeganiu przez organy rządzące, gdy nie zauważają one żadnych problemów społeczeństwa, tylko problem, jak załatać dziury w budżecie, nieważne czyim kosztem.
Zeszło na politykę, przepraszam, nie o to tu chodzi, ale niestety jest ona nierozelwalnie złączona z problemami naszymi i naszych dzieci.
Wracając do postu "porty". Podstawą wszelkiego działania mającego pomóc naszym dzieciom jest zrozumienie, że to nie my mamy problem ze źle wychowanym bachorem, ale właśnie to, że to dziecko ma problem i my musimy ten problem zrozumieć i próbować go rozwiązać.

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 08-06-2006 20:35

Re: Moje uznanie

golombek pisze:Znam te problemy z autopsji i nie przekonasz mnie nigdy, że to nie ja miałem problem, a moje otoczenie, bo ten problem nadal rzuca cień na moje życie.


Ja cały czas twierdzę, że "problem' z problemem lezy po srodku. Ty go masz, inni też. I trzeba współdziałać żeby go rozwiązać.
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 08-06-2006 21:24

Tylko i wyłącznie współdziałanie może ten problem rozwiązać. Czy leży on pośrodku, nie wiem. Są skostniali nauczyciele i tak samo betonowi rodzice. Ale nadal twierdzę, że największy problem ma samo dziecko i tylko od naszej chęci współpracy zależy, czy ten problem potrafimy pomóc mu rozwiązać, dziecko na to wpływu żadnego nie ma. Piszę o realiach warszawskich. Znajdź wszystkie posty pozytywne i negatywne na forum i policz sobie sama. Nie będę operował nikiem, ale jedna z naszych forumowiczek wyniosła się z Warszawy na wieś, by zapewnić prawidłowe traktowanie przez nauczycieli dziecka.
P.S.
Podstawą zrozumienia problemu jest to, że problem mają nasze dzieci, nie my.

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 08-06-2006 22:24

Jeszcze jedno.
Czy dziecko niedosłyszące, czy też niedowidzące nie ma problemu? Problem dotyka tego dziecka bezpośrednio a społeczeństwo ten problem rozumie i akceptuje. Sadza się takie dziecko w pierwszej ławce, ma pełną pomoc państwa w postaci szkół przeznaczonych wyłącznie dla takich dzieci, aparaty słuchowe, okulary. Naszym dzieciom nikt nic nie chce dać, zabiera się im nawet to, co już mają i wypycha do ostatniej ławki, bo wiekszość nauczycieli nawet na nie patrzeć już nie chce i w głębokim poważaniu ma zalecenia PPP.

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 09-06-2006 22:16

Gołąbeczku drogi!!! Dzieci są różne. Jedne mają niebieskie oczy, drugie kręcone włosy. Są takie i nic na to nie poradzimy. Mają problemy ze wzrokiem, zgryzem, kręgosłupem itd. Chyba nie ma wielu takich, które nie miałby jakiegoś problemu. I mamy za to winić wszystkich dookoła? Bo mnie lekarz nie zrozumiał, to granatem rzucać w służbę zdrowia? A nauczyciel powiedział coś uszczypliwego lub nie po myśli dziecka, to go zlinczować.
Nie wiem skąd jesteś, ale u mnie na prowincji, nauczyciele umieją czytać zalecenia z ppp. Tak sie składa, ze nas ktoś z respektowania zaleceń rozlicza. Pisząc opinię o uczniu nie piszę bzdur, są to wyniki moich obserwacji konsultowane z pedagogiem szkolnym. Ja się pod tym podpisuję, ja potem czytam zalecenia i muszę tak postępować, zebym się nie wstydziła przed kimś i miała spokojne sumienie. Jak nie bardzo rozumiem o co poradni chodziło, to pytam pedagoga lub jade do miasta i zasiegam opinii badającego, proszę, zeby mi, jako wychowawcy udzielono wskazówek do pracy. Zzalecenia również są przekazywane innym nauczycielom uczącym dane dziecko. A pedagog w mojej szkole też czuwa nad całą sprawą. W szkołach istnieje system pomocy uczniom z problemami edukacyjnymi, z problemami w zachowaniu, z problemami zdrowotnymi. Rodzice tego na ogół nie dostrzegają albo co gorsza nie chcą widzieć. To jest nasza dodatkowa praca. Tego nie ma w przydziale obowiązków.
A co do ostatniej ławki, to Ci powiem. Moja córka zawsze siedziała w ostatniej lub przedostatniej ławce pomimo krótkowzroczności, bo była najwyższa w klasie. Miała wszystkim zasłaniac tablicę? Obok siedział uczeń z ........
jak chcesz wiedzieć, co było potem, to napisz. Odpowiem

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 09-06-2006 22:22

Przeczytałam, ze jesteś z Warszawy. No to Wy tam macie i tak najlepiej. Klasy integracyjne, terapie jak nie tu to tam. U nas...... niestety takich luksusów niet. A do tego ministerstwo wiadome niedaleko to poprotestować mozna. Dla nas to setki km i wielka wyprawa. :wink: Rodzice uczą się co dolega ich dziecku, często sie wstydzą, uczą z tym żyć i spełniać swoje role. Najlepiej to mają w Anglii.

aleks

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 191


Rejestracja:
28-03-2005 15:47

Lokalizacja: Gdańsk

Post 10-06-2006 00:38

Chce nawiązać do nagrań zajęć . Widziałam 2 z moim synem. ! to było w klasie w szkole gdzie Pani lała go książką po głowie jak nie chciał usiąść , gdzie pedagog szkolna twierdziła że jest niebespieczny dla otoczenia. Na nagraniu pani była oczywiście aniołem tylko mały wyszedł na potwora:( I wszystko pięknie ładnie szkoła miała podstawe by twierdzić że dziecko jest koszmarne, nauczycielka podkładke że jest cacy. I tylko nikomu nie przyszło do głowy że to dziecko przez prawie pół roku było w szkole zaszczute, i poniżane i że jeden dzień kiedy nauczyciel jest miły nie zmieni go. Proza życia my możemy udawać przez godzine że jesteśmy inni ale dzieci z adhd tego nie potrafią. 2 film był nakręcony na treningu w klubie poleconym przez psychiatre. W środowisku gdzie mały był zrozuminy ,prowadzony idealnie, akceptowany :) między filmami było chyba ze 2miesiące różnicy. To nie to samo dziecko :) Zresztą te 2 filmy pani psychiatra pokazywała na szkoleniu pedagogów szkolnych jako przykład wpływu środowiska na zachowanie dziecka.
Czemu to pisze tu , może dla tego żebyście zrozumieli że film to jedno ale na filmie nie widać calej prawdy:( nie widać przyczyn .Oczywiście idealnym rozwiązaniem było by nagrywanie w tajemnicy przed szkoł ciekawa jestem jak by na takim filmie wypadli nauczyciele Ci co mają takie straszne prolemy z dziećmi i chcą je wydalać ze szkoły.
pozdrawiam
Aleks

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 10-06-2006 10:13

Dziwne, ciekawe i zarazem szokujące. To moje pierwsze refleksje, jakie mi sie nasuwaja. Ale skoro dziecko jest takie, czy nie lepiej byłoby poprosić rodzica na lekcję? Nie znam sytuacji, nie wiem w jakim wieku jest Twoje dziecko. jakie to było to zachowanie agresywne. Kto zrobił nagranie? Sorry, nie wiem co o tym myśleć. Jedno wiem, że też nie chciałabym, żeby ktoś bił moje dziecko.
A z drugiej strony, im więcej czytam o ADHD i tym, jak przeszkadza dzieciom normalnie funkcjonować, tym mniej wiem ...
Tu na forum piszecie o samym życiu, bo w ksiażkach sa tylko lukrowane rady typu: wysyłać dziecko po kredę, kazać zmazać tablicę (a to chce robić każde dziecko w klasach młodszych).

aleks

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 191


Rejestracja:
28-03-2005 15:47

Lokalizacja: Gdańsk

Post 10-06-2006 11:11

Przepraszam może zamało napisałam o oklicznościach ale już to kiedyś opisywałam i może przez to:)
Było to w pierwszej klasie ,film nakręciły panie z poradni . A zachowanie syna , był wciąż po za grupą , nie reagował na polecenia , reagowal buntem na polecenia pani. Na lekjach bywałam i wtedy był normalnym dzieckiem , czemu? bo przy mnie czuł się bezpiecznie , bo pani nie ośmieliła się wtedy go uderzyć i wyzwać.
Szokujące tak było dla wszystkich pedagogów na tym szkoleniu, nie wierzyli że może być taka zmiana w tak krótkim czasie. Zgodziłam się na pokzaniu obu filmów na wszelkich szkoleniach tego typu. Miałam nadzieje że to pomoże innym dzieciom ,że otworzy oczy pedagogom, no i przyznam się chciałam dokopać tej pedagog i nauczyielce:) Chciałam je zawstydzić w gronie zawodowym . czy osiągnełam zamierzony skutek ,hmm nie dokońca, winne nie zobaczyły swojej winy ,mówiły że napewno był na lekach na drugim filmie itp (nie brał i nie bierze leków) A inni nie wiem mam nadzieje że to przemyśleli że może te filmy pomogły choć jedemu dziecku.
Z tego co wiem filmy te były wykorzystane na paru szkoleniach. I zawsze wywoływaly burze, smutne że pierwszą reakcją na nie był zawsze szok i niedowierzanie .
Aleks

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 10-06-2006 14:05

Ciekawska pisze:Dziwne, ciekawe i zarazem szokujące. To moje pierwsze refleksje, jakie mi sie nasuwaja.

Może, gdy przejdzie Ci zdziwienie i szok, zaczniesz patrzeć na te sprawy z innego punktu. To nie bajka, to życie dzieci z ADHD i ich rodziców.

Ciekawska pisze:Ale skoro dziecko jest takie, czy nie lepiej byłoby poprosić rodzica na lekcję?

Nie rozumiem, czemu rodzic ma się zwalniać z pracy i ryzykować jej utratę, gdy nauczeciel jest nieudolny i swoimi niepowodzeniami próbuje obciążyć właśnie rodzica :?:

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 10-06-2006 16:57

Dlaczego zaraz nauczyciel nieudolny?
Najlepiej powiedzieć, ze nieudolny i do niczego sie nie nadaje. Nie było napisane co owe dziecię wyczyniało, ze pani go okładała ksiażką. Za to, że nie słuchał? A pani wiedziała, ze jest filmowana? Ukryta kamera? Trochę dziwne metody nagrywania materiału szkoleniowego. (Ja rzuciłabym się z ksiażką na kamerzystę :wink:
Takie agresywne nauczycielki macie, ze rzucają się na dzieciaki? To właśnie mi się w głowie nie mieści!!! Przy mamie chłopczyk czuł się bezpieczny i moze był dlatego grzeczny. Czy to pierwsza klasa podstawówki? Jaka to szkoła? Masowa, klasa integracyjna?
A tak na marginesie powiem Wam, ze pomimo dużej liczby dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi jakiś czas temu nie uczyło się na studiach lub w SNach kandydatów na nauczycieli tego, jak pracować z takimi właśnie dziećmi. System kształcenia też ma sporo do tego. Uczą wielu niepotrzebnych rzeczy, zaśmiecają pamięć, a tego, co może sie w praktyce przydać, to dowiesz się człowieku jak spotkasz taką sytuacje w pracy. Kandydaci powinni być przygotowani nie tylko teoretyczne ale też praktycznie do pracy właśnie z takimi dziećmi. Powinni odbywać praktyki w klasach integracyjnych itd.

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 10-06-2006 17:36

Ciekawska pisze:Dlaczego zaraz nauczyciel nieudolny?
Najlepiej powiedzieć, ze nieudolny i do niczego sie nie nadaje.


Właśnie Gołąbku, dlaczego? :cry:
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

aleks

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 191


Rejestracja:
28-03-2005 15:47

Lokalizacja: Gdańsk

Post 10-06-2006 18:23

No i ciśnienie mi się podnioslo:) szkoła podstawowa , pani szarpała i wyzywała od debili wszystkie dzieci bo takie miała metody bo przez wiele lat uchodziło jej to na sucho, nie pracuje już w szkole z czego jestem bardzo dumna bo przyczyniłam się do tego . Co wyczyniał dzieciak ? wyobraż sobie że śmiał wiercić się w ławce i gadać. Czemu nie udolna , bo wychowywanie ,uczenie dzieci w jej wydaniu to zastraszanie, poniżanie. Przykre jest to że podeszłaś do tej chistorji jak typowy pedagog czyli bronisz nauczyciela za wszelką cene mając gdzieś dziecko. Kiedy zwróciłam tej pani uwage a wzasadzie zapytałam czemu udeżyła moje dziecko po głowie książką usłyszałam " bo nie chciał usiąść " budujące prawda? Szkoła państwowa ,klasa 18 uczniów więc mała . Mówisz nie uczono nauczycieli fakt tylko coś Ci powiem moja ciocio babcia była nuczycielka starej daty bo zaczeła uczyć w czasie okupacji , wtedy o adhd nikt nie wiedzial a mimo to nigdy żadnego ucznia nie udeżyła, nigdy nie tłumaczyła się niewiedzą , tylko podchodziła do każdego ucznia indywidualnie. Nawet nie chodzi o przygotowanie tylko o powołanie ,takie typowo ludzkie podejście. A nagrywanie już wyjaśniłam było przez panie z poradni i nauczycielka wiedziała o nim tydzień przed. Ukryta kamera to mój pomysł ,myśle że był by to ciekawy eksperyment. Bo skoro nauczyciel jest ok to niby czego ma się bać? Widzisz właśnie takie podejście jak Twoje jest załamujące ,bo zamiast skupić się na tym jaka zmiana nastąpiła w dziecku i pomyśleć czemu szukasz argumętów doobrony nauczyciela.[/list]
Aleks

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 10-06-2006 18:46

Co takiego musi zrobic dziecko, żeby nauczyciel mógł go uderzyć? nie ma takiej rzeczy według mnie.
Miałam podobny przypadek, tyle, że nie w szkole. Mój syn na badaniu eeg dostał po łapach od pani, za to, że bał sie, zadawał pytania, kręcił się i próbował dotknąć czapeczki do badania. Był przerażony i jeszcze za to dostał po łapach. ja ryczałam razem z nim, zrobiłam lekką burdę, przyszła inna pani, a Kuba zdecdował sie, że spróbuje jeszcze raz. Nikt nie ma prawa uderzyć mojego dziecka, a juz na pewno nie obca pani, obojętne czy w szkole czy gdziekolwiek indziej.
Jeżeli pani wiedziała o nagraniu to trudno sie dziwić, że zachowywała sie dobrze, a wiadomo, że dziecko tego nie potrafi, zwłaszcza dziecko z adhd, działa pod wpływem impulsu.
A że kiedyś nie uczyli o pracy z dziecmi trudnymi - teraz juz uczą, są szkolenia podejrzewam, jest juz literatura na ten temat, nie wiem, wystarczy chcieć. Moje nauczycielki, u mojego syna, tez krótko pracowaly z takimi dziecmi, ale ucza sie, proszą o materiały, pytają, ale wiem, ze moje dziecko wlasnie w szkole również czuje sie bezpieczne, nie tylko przy mamie. Mama nie moze byc wszędzie, a według mnie właśnie szkoła jest miejscem, gdzie dziecko bezpiecznie czuć sie powinno, zwłaszcza w obecności nauczycieli.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 10-06-2006 18:52

Ciekawska pisze:Dlaczego zaraz nauczyciel nieudolny?
Najlepiej powiedzieć, ze nieudolny i do niczego sie nie nadaje. Nie było napisane co owe dziecię wyczyniało, ze pani go okładała ksiażką.
Sorki, ale czegoś nie rozumiem :?: . Usprawiedliwiacie agresywnego nauczyciela :?: . Co by to dziecko nie wyprawiało, walenie go książką po głowie jest co najmniej wykroczeniem, o ile nie przestępswem. Jest to przemoc fizyczna wobec drugiego człowieka. Skoro w obecności matki dziecko zachowuje się poprawnie, więc mniemam z tego, że zna zasady i potrafi ich przestrzegać. W środowisku, w którym zasady i konsekwencje nie obowiązują, dochodzi do tego typu ekscesów. Stąd mój wniosek, że nauczyciel w tym przypadku był nieudolny, a nawet śmiem twierdzić, że stanowczo minął się z powołaniem. Nic go nie usprawiedliwia. Śmieszny jest Twój post, wynika z niego, że nauczyciel ma się zachowywać zgodnie z prawem tylko wtedy, gdy wie, że jest obserwowany i filmowany.

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 10-06-2006 22:08

Ludzie, na miłość boską, poobrażajcie się może na mnie, ale czytajcie ze zrozumieniem. Czytacie to, co chcielibyście przeczytać. Czy ja panią usprawiedliwiam, bronię i tłumaczę? Chciałam się dowiedzieć trochę wiecej o okolicznościach. Pani nic nie usprawiedliwia. A jeśli tak jest, to zadaniem rodziców jest dążyć, żeby taka osoba nie pracowała z dziećmi, bo robi więcej szkód i pożytku.
Pisze ogólnie prawdę jaka jest, jak wygląda kształcenie. A Wy zaraz oczy byście mi wydrapali. Fak jest taki, ze nauczyciele są przygotowywani do pracy z dziećmi zdrowymi (poza tymi, którzy decydują się na pracę z dziećmi z problemami edukacyjnymi w ośrodkach szkolno wychowawczych). No a jak do szkoły masowej trafi uczeń z problemami eduakcyjnymi, to trafia na nieprzygotowanych do tego nauczycieli.
Dlaczego? bo są to wąskie specjalności. Takie są różnice (moze przykład niefortunny, ale to mi na razie przyszło do głowy) jest kasjerka w sklepie i w banku. Jedna i druga ma do czynienia z pieniędzmi, ale kazda z nich ma inne kompetencje i zakres odpowiedzialności.
I teraz jeszcze jedno moi drodzy. Przyszłam tu na forum, piszę, czytam i pytam, nie dlatego, żeby kogoś, kto bije dzieci bronić. Do przyjścia tutaj zachęcił mnie Dreptak na innym forum. Moim zamiarem jest jak najwiecej dowiedzieć się o ADHD z pierwszej ręki, a nie z amerykańskich książek. Popytać. A cel jest jeden. Mam ucznia z ADHD i chcę z nim jak najlepiej pracować. Chcę się tego dowiedzieć od praktyków. Chcę widzieć jak do niego dotrzeć, jak pomóc rodzicom, bo nie mieszkam w wielkim mieście, gdzie rodzice mają dostęp do grup wsparcia, terapii. W małej społeczności mieć dziecko z problemami to niestety jeszcze wstydliwa sprawa. Nie każdy ma w domu Internet, sterty fachowej literatury. Ale nie zamirzam też być dla Was chłopcem do bicia za wszeklie Wasze porażki i przykre doświadczenia na płaszczyźnie kontaktów nauczyciel - rodzic, bo to nie jest miłe być atakowaną.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13291


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 10-06-2006 22:17

Ciekawska, słusznie prawisz. Trochę się zagalopowaliśmy.
Prosimy o wybaczenie, wiesz ... mamy problemy z koncetracją. Przynajmniej niekórzy, więc zdarza nam się nie do końca doczytać.
Proszę stonujmy. Ciekawska ma inny punkt widzenia. I dobrze. Wyjdźmy trochę z naszego grajdołka.

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 10-06-2006 22:27

Dzięki Dreptak, za głos rozsądku.
Przepraszam Ciekawska za mój post. Faktycznie nie zrozumiałem jego pełnej wymowy, wybacz. Walczę z bólem skręconego kulasa i mam problem ze skoncentrowaniem się na pełnej treści przesłania :oops: . Wstydzę się swojego postu, mam nadzieję, że mi go wybaczysz.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 10-06-2006 22:59

dreptak pisze:Prosimy o wybaczenie, wiesz ... mamy problemy z koncetracją.

Jeszcze raz: prosimy Ciekawską o wybaczenie.
Mamy nie tylko problemy z koncentracją
Mamy także, nie wiem czy wszyscy, ale spora część na pewno, poczucie krzywdy.
Krzywdy wyrządzonej naszym dzieciom, a więc pośrednio także i nam.

Aleks pisała, jak traktowano jej dziecko.
Gołąbek też wiele doświadczył.

Dla dzieci zrobimy wszystko.
Pójdziemy do psychologa, psychiatry, znajdziemy terapie, zmienimy szkołę, ..., ... .
Ale w nas samych to wszystko się osadza i tkwi jak zadra.
I dziwnie łatwo wyszczerza zęby, kiedy pojawi się okazja.

Proszę,
zauważny ten fakt.
Weźmy poprawkę.

Bez takiej świadomej poprawki zbyt łatwo kogoś urazić!
Ciekawską na przykład, która w rzeczy samej niczemu nie jest winna.

Ciekawska pisze:Ale nie zamierzam też być dla Was chłopcem do bicia za wszeklie Wasze porażki i przykre doświadczenia na płaszczyźnie kontaktów nauczyciel - rodzic, bo to nie jest miłe być atakowaną.

Słusznie!

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 10-06-2006 23:03

Jak zwykle prawdę piszesz, reagujemy nie dość, że impulsywnie, to jeszcze nerwowo na wszystko, co ze szkołą związane. Jeszcze raz proszę o wybaczenie.

mamaewa

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 13


Rejestracja:
27-04-2006 19:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 10-06-2006 23:31

Nie chcemy atakować nauczycieli

Jako matka szóstoklasisty spotkałam na razie więcej nauczycieli niechętnych mojemu dziecku, niż takich jak Ciekawska. W trzech kolejnych szkołach podstawowych (warszawskich) nauczyciele prezentowali cały wachlarz zachowań, budzących w nas po prostu złość.
Ciekawska pisze: A nauczyciel powiedział coś uszczypliwego lub nie po myśli dziecka, to go zlinczować.

"Coś uszczypliwego", powiedziane przez Panią (nauczycielkę w szkole podstawowej) przy innych dzieciach dla zwykłego dziecka może być przykre (i moim zdaniem też nie powinno się zdarzać), ale dla mojego syna było powodem do przepłakanego popołudnia, a później przekładało się na poważne problemy z samooceną.
Ja wiem, że syn reaguje "nieadekwatnie" do bodźca, ale i nauczycielka też to wiedziała i mimo wszystko tak mówiła. Po kilku takich sytuacjach może niekoniecznie chciałam ją zlinczować, ale chętnie powiedziałabym "coś nie po jej myśli". I wielu rodziców w końcu to mówi, także na forum.

Ciekawska pisze:Nie wiem skąd jesteś, ale u mnie na prowincji, nauczyciele umieją czytać zalecenia z ppp. Tak sie składa, ze nas ktoś z respektowania zaleceń rozlicza. Pisząc opinię o uczniu nie piszę bzdur, są to wyniki moich obserwacji konsultowane z pedagogiem szkolnym. Ja się pod tym podpisuję, ja potem czytam zalecenia i muszę tak postępować, zebym się nie wstydziła przed kimś i miała spokojne sumienie. Jak nie bardzo rozumiem o co poradni chodziło, to pytam pedagoga lub jade do miasta i zasiegam opinii badającego, proszę, zeby mi, jako wychowawcy udzielono wskazówek do pracy. Zzalecenia również są przekazywane innym nauczycielom uczącym dane dziecko.

To właśnie postawa, jakiej oczekujemy od nauczyciela.
Ale często jest inaczej. W szkołach, do których chodził mój syn było dokładnie odwrotnie.
Nauczyciele (z nielicznymi wyjątkami) nie chcieli i nie umieli czytać zaleceń. Nie były im potrzebne konsultacje z lekarzem prowadzącym dziecko. Nie wiem, czy rozumieli, o co poradni chodziło, ale po prostu mieli inne zdanie na ten temat. Wyrażali je i do dziecka, i do nas, rodziców.
W ostatniej szkole zalecenia przekazane wychowawcy jeszcze po trzech miesiącach nie były znane innym nauczycielom.
Rozumiem też odczucia Ciekawskiej, bo nauczycielką jest moja Mama i długo nie mogła uwierzyć, w to co się dzieje w szkołach. Mówiła, że niemożliwe jest, aby nauczyciel się tak zachował czy powiedział.
Ale po pewnym czasie też miała ochotę odpisać na niektóre uwagi, zamieszczane przez nauczycieli (w zeszytach przedmiotowych, a nie w dzienniczku).
Mamy cudowne dzieci, stwarzające nauczycielom wiele kłopotów. Pewnie dlatego częściej spotykamy się z tą mniej sympatyczną stroną nauczycielskich charakterów. I oczywiście reagujemy emocjonalnie, bo jesteśmy rodzicami, a nie obserwatorami sytuacji w szkolnictwie.

aleks

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 191


Rejestracja:
28-03-2005 15:47

Lokalizacja: Gdańsk

Post 11-06-2006 00:20

Nie zgodze się z tym że w szkołach masowych nauczyciele nie są przygotowani , bo teraz mały chodzi też do szkoły państwoej ( nie stać nas niestety na prywatną) A jego wychowawczyni jest wspaniała ,wciąż się doszkala, pyta ,stara. Myśle że tu chodzi o chęci . Reaguje inpulsywnie tak po 3 szkołach u 8 latka mam do tego prawo. Ale pokazuje i chwale się obecną szkoła, pedagog, dyrekcją , wychowawczynią, panią wspomagającą. Są naszymi aniołami, pozwoliły nabrać chęci do szkoły mojemu synowi. Przykleiły plastry na jego dusze. Wkurza mnie tylko takie podejście niedowierzania. Czemu tak trudno uwierzyć matce a łatwo nauczycielowi. Zaproponowałam Ci Ciekawska rozmowe i wyjaśnienie wszystkich okoliczności . Niewiem czy jest taka koszmarna sytuacja w oświacie czy to my mamy takiego pecha , jak to mówią do 3 razy sztuka :)
Aleks

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 11-06-2006 14:59

:) No oczywiście, że Wam wybaczam. Złość mnie bierze na te wredne nauczycielki, które są co tu obwijać w bawełnę, tępe. Wstyd mi za nie, bo psują opnię innym, które nie okładają dzieciaków książkami po głowie, nie wyzywają. Widocznie nizbyt im zależy na dobrym imieniu, na poważaniu środowiska, na pracy, a najmniej na dzieciach. Ostatnimi czasu uczeń i jego rodzice postrzegani i określani są (trochę to dziwne określenie) jako nasi klienci. W szkołach mamy robić wszystko, żeby było jak najwiecej uczniów i żeby byli zadowoleni z nas. Mamy przedstawiać taką ofertę edukacyjną, która przyciagnie uczniów. Wiem, ze są leniwe panie, ale np. w mojej szkole robi sie wszystko dla dziecka. Mamy tak uczyć, zeby nauczyć. Wiedząc już przed tamtymi wakacjami, że dostanę pewnego ucznia z dziwnym zachowaniem (gdy zobaczyłam co wyrabia zaczęłam przypuszczać, ze to ADHD) byłam przezorna i wyszukiwałam wszystko o tej chorobie. W połowie września dostałam opinię z PPP stwierdzajacą nadpobudliwość, a potem potwierdzenie od psychiatry dziecięcego, ze oje przypuszczenia były trafne.
Po co to robiłam? Mogłam siedzieć przed komputerem i czytać o modzie i urodzie, czy coś w tym stylu.
Ano po to, bo nie chciałam być bezradna, jak uczeń zacznie zachowywać się w niekonwencjonalny sposób. Chciałam wiedzieć jak mam zaradzic pewnym sytuacjom, co mam od niego wymagać, na co przymknąć oko i pozwolić. Nie powiem, ze wszystko mi się idealnie udaje, że nie popełniam błędów, ale staram się, jak mogę. I to by było tyle na teraz :wink:

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13291


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 12-06-2006 06:29

Ciekawska pisze:Ostatnimi czasu uczeń i jego rodzice postrzegani i określani są (trochę to dziwne określenie) jako nasi klienci. W szkołach mamy robić wszystko, żeby było jak najwiecej uczniów i żeby byli zadowoleni z nas. Mamy przedstawiać taką ofertę edukacyjną, która przyciagnie uczniów.

Wreszcie!
Po tylu latach, szkoła ma szansę zmienić się z aparatu przemocy w miejsce przyjazne ludziom.
Ja bardzo chcę być zadowolony z naszych szkół !!!

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 13-06-2006 19:14

Ja tez chciałabym, aby rodzice pochlebnie wyrażali sie o pracy nauczycieli. Czytać o tych, co im sie nic nie chce, to żenujące. Ale na dobra opinie trzeba sobie zapracować. No i odrobina dobrych chęci.
Intryguje mnie Gołąbek. To pani czy pan? Tak ładnie fotografuje kwiaty :)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13291


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 13-06-2006 19:49

Ten duży to gołąbek
Obrazek

natasza

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 109


Rejestracja:
05-11-2005 21:13

Post 13-06-2006 20:50

Witam wszystkich
A ta piekna kobieta obok golombka to zona dreptaka.
Ja tez mam problem z nauczycielem, na szczescie nie bije ale wykancza moje dziecko psychicznie a to chyba nawet gorsze!
PoprzedniaNastępna

Wróć do Szkoła, przedszkole



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.