Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Przemoc w szkole

Moderator: Moderatorzy

Maja

Awatar użytkownika

Pszczółka

Posty: 2619


Rejestracja:
01-02-2007 19:54

Post 09-06-2010 15:05

Dreptaku masz rację.
Chyba trzeba pomóc opracować plan dla wychowawczyni do wykorzystania w klasie (zrobić robotę za nią). System z plusami i konsekwencjami dla większej grupy?

aneczka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3889


Rejestracja:
25-03-2008 16:23

Lokalizacja: UK

Post 09-06-2010 19:35

Na pewno będę rozmawiać o spisaniu kontraktów pomiędzy chłopcami. Są to stale ci sami, do nich po pewnym czasie dołączają inni.

Trudno mi jednak wymyślić system konsekwencji i nagród.
Mamy na to całe wakacje.

aneczka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3889


Rejestracja:
25-03-2008 16:23

Lokalizacja: UK

Post 10-06-2010 05:27

Odnosnie rozmów z rodzicami sprawa się wczoraj rozwiązała sama. Będą indywidualne zaraz po zebraniu.

Wicedyrektorka szkoły obserwowała wczoraj dyskretnie co sie dzieje na przerwach w szkole i chłopcy sami wpadli- na jej oczach kopali Natana.

Ida

Awatar użytkownika

Lady Chaos

Posty: 4734


Rejestracja:
08-07-2008 14:38

Post 10-06-2010 22:50

Napisz koniecznie jaki będzie miała finał ta sprawa. :)
"Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię na swój poziom, a potem zabije doświadczeniem."

aneczka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3889


Rejestracja:
25-03-2008 16:23

Lokalizacja: UK

Post 11-06-2010 06:05

Finał jest taki:
Pani rzeczywiscie zasugerowała na zebraniu, że jest problem w klasie i zrobiła to w sposób jaki opisała ŻonaDreptaka(bez jakiejkolwiek mojej sugestii).
Konsekwencją zachowania sie chłopców jest zajęcie im czasu na przerwach do zakończenia roku szkolnego z zastrzeżeniem na przyszły rok szkolny(nie maja ze soba kontaktu, ani z innymi dziecmi na przerwie-robią coś w klasach) oraz obniżona ocena ze sprawowania.

Po zebraniu miał odwagę również podejść do mnie jeden z rodziców. Z pytaniem czy syn w szkole już Natana przeprosił i czy moglibyśmy wspólnie zastanowić sie jak nasze dzieci mogłyby sie lepiej poznać.
Żeby w przyszłości nie dochodziło do podobnych sytuacji.

Są przygotowywane zajęcia nie tylko z pedagogiem , ale i psychologiem dla klasy.

Józefina

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 701


Rejestracja:
27-01-2010 13:10

Lokalizacja: okolice Warszawy

Dzieci: córka 11 lat ZA i synek 8 lat ZA

Ja: walczę

Post 11-06-2010 08:48

Wygląda na to, że to może być czas przełomu. Życzę powodzenia. :)
Edukacja Domowa bardzo pomaga nam żyć :)

Ida

Awatar użytkownika

Lady Chaos

Posty: 4734


Rejestracja:
08-07-2008 14:38

Post 11-06-2010 09:34

Jeśli to co zapowiadają zostanie zrobione, to pogratulować :D
"Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Najpierw sprowadzi Cię na swój poziom, a potem zabije doświadczeniem."

aneczka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3889


Rejestracja:
25-03-2008 16:23

Lokalizacja: UK

Post 11-06-2010 22:30

Jak na razie nie zawiodłam sie na tej szkole...czasem mam wrażenie jakby odcztywali moje myśli.

A może podczytują forum? :hmmm:

gaja7

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 609


Rejestracja:
23-10-2008 22:36

Lokalizacja: Katowice

Post 13-07-2010 10:27

Moje przedszkole podczytuje i mam nadzieję, że nie tylko po to, by zbierać argumenty przeciwko mnie. Ostatni dywanik u Pani dyrektor zakończył się poruszeniem tematu jak to paniom było przykro po przeczytaniu moich tekstów o przedszkolu. A przecież ja je wychwalałam pod niebiosa.
Ja, matka szukająca, Gustaw 1996 niezdiagnozowany AS, Gaweł 2004 AS+ADHD, Gosław 2007 póki co naśladowca Tajfuna

Sabina

Waleczny rodzic

Posty: 37


Rejestracja:
14-02-2010 17:18

Lokalizacja: wielkopolskie

Post 05-01-2011 19:21

Może ktoś mi poradzi co zrobić gdy to nauczyciel-wychowawca w drugiej klasie szkoły podstawowej moje dzieci szykanuje,ośmiesza przy klasie,mówi,że się brzydzi sprawdzać zeszyty itp..Ktoś mi podsunął temat ,że mogę oskarżyć tą nauczycielkę o mobbing(że to właśnie tak wygląda),.Dodam,że ciągnie się to od pierwszej klasy i prawdopodobnie celem jest zmuszenie mnie do przeniesienia dzieci do innej szkoły,bo >jej nie pasują>Proszę o radę,bo pan dyrektor nie wie co ma zrobić bo nie ma żadnych dowodów.
Mama dwójki niezwykłych dzieci.

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 05-01-2011 20:39

Napisz trochę więcej przykładów.

Na razie podałaś jeden, że nauczyciel brzydzi się brać do ręki zeszyty, na szykany to jeszcze trochę za mało. Co jeszcze?

Sabina

Waleczny rodzic

Posty: 37


Rejestracja:
14-02-2010 17:18

Lokalizacja: wielkopolskie

Post 06-01-2011 08:34

że się brzydzi zeszytu to było powiedziane już któryś raz z kolei,ale tym razem zabroniła mu w nim przepisywać z tablicy,mam mu kupić nowy zeszyt bo inaczej nie będzie sprawdzać tego starego,zostawienie w szatni na 45 min na wfie bo stwierdziła,że syn i tak nie miał ochoty iść i ją nie interesowało co w ogóle robił,wyśmiewanie się na forum klasy,że dziecko jest brudne po zjedzeniu śniadania,po czym nastąpił wstręt do jedzenia w szkole przez jakiś czas i określonych posiłków,wyśmiewanie się ,że córka wygląda jak czarownica,po przyjściu z przerwy i,że ma sobie zamówić gumki u św. mikołaja,przy całej klasie,żeby się z niej śmiali,....było by jeszcze....a do tego powiedziała mi,że dziecko jej zdaniem nie na daje się do normalnej szkoły i mam pomyśleć o innej-a moje zdanie jest,że się nadaje bo jest bardzo zdolny.....nie chcę za dużo pisać bo się boję,że pani x odczyta i będzie jeszcze gorzej. :(
Mama dwójki niezwykłych dzieci.

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 06-01-2011 10:34

Sabina pisze:nie chcę za dużo pisać bo się boję,że pani x odczyta i będzie jeszcze gorzej. :(


Obawiam się, że jednak będziesz musiała to wszystko powiedzieć tej przemiłej pani.

Według mnie pierwszym krokiem powinno być wspólne spotkanie z dyrekcją gdzie omówicie każdy przypadek po kolei. Ta pani będzie musiała się wytłumaczyć z każdego tekstu osobno.

Dodatkowo pogadałbym z innymi rodzicami, możliwe że ta pani ma taki sposób na życie i podobnie traktuje inne dzieci również. Dość prawdopodobne, że inne dzieci traktują to dość swobodnie a Twoje biorą to strasznie do siebie (może ze względu na ZA czy też niską samoocenę). Nie mówię oczywiście, że tak na pewno jest ale według mnie taką możliwość trzeba wyeliminować, bo jak narobisz afery a okaże się, że Twoje dzieci mają problem z odczytywaniem żartów, to przypną Ci na długo łatkę awanturnicy.

Sabina

Waleczny rodzic

Posty: 37


Rejestracja:
14-02-2010 17:18

Lokalizacja: wielkopolskie

Post 06-01-2011 14:01

Przejdę się do dyrekcji,porozmawiam co mam dalej robić bo oni i tak znają sytuację,wiedzą jaka ta pani jest a i tak sami nie wiedzą jak to rozwiązać.Przykre,ale prawdziwe.
Mama dwójki niezwykłych dzieci.

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 06-01-2011 14:41

I dopóki rodzice nie wezmą sprawy w swoje ręce, nie zbiorą się razem, żeby pani nie miała do czynienia z ich dziećmi, nikt nic nie zrobi.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 06-01-2011 15:08

Na pewno punkt widzenia pozostałych rodziców trzeba poznać. Jeżeli myślą tak jak Ty to sytuację masz komfortową i szybko sprawę załatwicie.

Jeżeli nie, no cóż.... będzie trochę trudniej.

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 06-01-2011 15:43

A poza tym jeśli chcesz cokolwiek załatwić pozytywnie dla własnych dzieci, to nie chodź do dyrekcji z pustymi rekami, tylko z pismami.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 06-01-2011 17:13

Halina pisze:A poza tym jeśli chcesz cokolwiek załatwić pozytywnie dla własnych dzieci, to nie chodź do dyrekcji z pustymi rekami, tylko z pismami.

No może z wyjątkiem pierwszego spotkania. ;)

Pismo na pierwszym spotkaniu to jak seks na pierwszej randce. Niby nic tragicznego ale jednak lekki niesmak pozostaje. :D

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 06-01-2011 17:40

Tylko ja wnioskuję, że pierwsze spotkania z dyrekcją już były i dyrekcja jest bezradna.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13288


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 06-01-2011 18:04

W takim razie należy zadziałać tak.
Na koniec spotkania z dyrekcją wyciągamy kartkę i długopis i mówimy tak:
"W czasie tego spotkania ustaliliśmy pewne rzeczy, więc aby nie zapomnieć ich proponuję zapisać te ustalenia."
I spisujemy o czym była mowa i co kto ma zrobić. Każdy się podpisuje i dostaje kopię.
Potem umawiamy się na następne spotkanie.
Następne spotkanie rozpoczynamy od wyciągnięcia kartki i sprawdzamy co kto zrobił i z jakim efektem. Jak coś jest OK, wyrażamy uznanie jak nie - delikatnie zwracamy uwagę, że były pewne umowy i prosimy o poprawę. To jest taka gra wstępna.
Dopiero po kilku wpadkach, gdy mamy na piśmie kolejne wpadki dyrekcji możemy przystąpić do pisania pism.
W ten sposób i wilk syty i owca cała.
Seksu na pierwszej randce nie było, ale była cały czas obietnica, że coś z tych działań wyniknie.

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 06-01-2011 18:11

Halina pisze:Tylko ja wnioskuję, że pierwsze spotkania z dyrekcją już były i dyrekcja jest bezradna.


Bo też tak napisała Sabina. Ale czy to było spotkanie o jakim pisze Dreptak, z udziałem rodzica, dyrekcji, pedagoga i nauczycielki? Tego nie wiemy a raczej o takie spotkanie nam chodzi.

Dreptak pisze:Seksu na pierwszej randce nie było, ale była cały czas obietnica, że coś z tych działań wyniknie.


Dreptaku, zadziwiasz mnie. :shock: :D

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13288


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 06-01-2011 18:40

Tomaszek pisze:
Dreptak pisze:Seksu na pierwszej randce nie było, ale była cały czas obietnica, że coś z tych działań wyniknie.


Dreptaku, zadziwiasz mnie. :shock: :D
Ja? A czymże tak Cię zadziwiam?

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 06-01-2011 18:47

Dość swobodnym, rzekłbym nawet luzackim, stylem wypowiedzi. Dodam, że bardzo pozytywnie mnie zadziwiasz. :D

Widać Dreptaku, że święta kościelne mają na Ciebie zbawienny wpływ. :lol:

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13288


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 06-01-2011 18:58

Taaaa.... Zwłaszcza kościelne :rotfl:

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 06-01-2011 19:29

Sabina pisze:że się brzydzi zeszytu to było powiedziane już któryś raz z kolei,ale tym razem zabroniła mu w nim przepisywać z tablicy,mam mu kupić nowy zeszyt bo inaczej nie będzie sprawdzać tego starego,zostawienie w szatni na 45 min na wfie bo stwierdziła,że syn i tak nie miał ochoty iść i ją nie interesowało co w ogóle robił,wyśmiewanie się na forum klasy,że dziecko jest brudne po zjedzeniu śniadania,po czym nastąpił wstręt do jedzenia w szkole przez jakiś czas i określonych posiłków,wyśmiewanie się ,że córka wygląda jak czarownica,po przyjściu z przerwy i,że ma sobie zamówić gumki u św. mikołaja,przy całej klasie,żeby się z niej śmiali,....było by jeszcze....a do tego powiedziała mi,że dziecko jej zdaniem nie na daje się do normalnej szkoły i mam pomyśleć o innej-a moje zdanie jest,że się nadaje bo jest bardzo zdolny.....nie chcę za dużo pisać bo się boję,że pani x odczyta i będzie jeszcze gorzej. :(


Ja nie wiem, może się narażę trochę tym co napiszę. Ale jak przeczytałam nasunęło mi się, że może Pani w nieudolny sposób próbuje zwrócić uwagę na różne rzeczy u dziecka. Mi nasunęły się pytania:
- może nie doczytałam - syn i córka w jednej klasie?
- jak wygląda zeszyt?
- jak czeszesz córkę do szkoły?
- czy przestrzega zasad? Nasze dzieciaki często mają z tym problem.
- czy relację o zachowaniach Pani masz od dziecka, czy Pani Ci mówi co mówi do dziecka?
Tak czy inaczej trzeba by umówić spotkanie, żeby ustalić zasady dla dzieci, ewentualnie systemy punktowe, ale to już poprzednicy pisali.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

Sabina

Waleczny rodzic

Posty: 37


Rejestracja:
14-02-2010 17:18

Lokalizacja: wielkopolskie

Post 06-01-2011 20:17

Dziękuje za wszystkie rady.A spotkania są tak jak powinno być.Córce gdy biegała na przerwie potargały się włosy i ja za to nic nie mogę,wystarczyło delikatnie zwrócić jej uwagę a nie na forum klasy.Często zastanawiam się czy nie jestem przewrażliwiona,ale jeżeli zachowanie pani pogarsza stan zdrowia dziecka i jego zachowanie też się pogarsza ,bo go pani prowokuje to co ja mam myśleć.Powiedzcie tylko czy w takiej sytuacji dobrym wyjściem będzie postaranie się o lekcje indywidualne albo przeniesienie do szkoły z klasą integracyjną,bo jak rozmawiałam z lekarzem to jest przeciwny bo to może pogorszyć jeszcze stan zdrowia-chodzi o lęki społeczne.No i pewna kompetentna pani powiedziała,że dlaczego właściwie karać dziecko za to,że pani wychowawczyni jest nieudolna.
Mama dwójki niezwykłych dzieci.

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 06-01-2011 20:31

Na razie zapomnij o zmianie szkoły i o nauczaniu indywidualnym. Bez względu na przyczynę tego co się dzieje, żaden z tych kroków nie pomoże.

Problem jest w dorosłych, którzy nie mają chęci się dogadać, żeby pomóc dziecku. Taki sam problem może zaistnieć w każdej innej szkole.

Pytanie jest następujące: jeżeli masz zamiar spotkać się ze szkołą to w jakim składzie i co masz zamiar im przekazać? To bardzo ważne bo jeżeli nie będziesz miała pomysłu na rozwiązanie tego problemu i nie przekażesz go odpowiednim osobom, to nie licz za bardzo, że szkoła sama wymyśli coś co może utrudnić jej życie.

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 06-01-2011 21:02

Nauczanie Indywidualne nic w tej sytuacji nie da, wręcz odwrotnie. Tylko pogorszy sytuację, podobnie zmiana szkoły. To tak trochę zamiatnie kłopotów pod dywan. Nic to nie da.
Musisz dogadać się ze szkołą, dla dobra dzieciaków.
Tylko od ciebie zależy jak wyjdzie.
Przygotuj się dobrze do rozmowy z dyrektorem szkoły.
Najlepsza metodą to metodą kija i marchewki.

olusia123212

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 74


Rejestracja:
07-01-2013 16:55

Dzieci: Cyprian 8 lat ZA i ODD

Post 08-04-2014 16:42

Mam pytanie. Co byście zrobili na moim miejscu,bije się z tym od piątku. Właśnie w piątek dowiedziałam się że mój syn ZA jest szykanowany,bity i poniewierany w szkole przez młodsze od niego dzieci. Oczywiście jak tylko się dowiedziałam w poniedziałek poszłam do szkoły,ponieważ w piątek już było za późno. O całym zdarzeniu powiedział mi chłopiec który był świadkiem zajścia,i interweniował by pomóc małemu.Ale najpierw poszedł po panią dyżurującą,która coś sobie czytał i powiedziała '' powiedz im że mają się nie bić,i ma być spokój" nie poszła nie zobaczyła,mały zamknął się w toalecie skulił w kulkę i płakał.Nie skarżył się nic w ogóle nie mówił,mi w domu bo "zapomniałem".Pani przeprosiła mnie dziś i prosiła o wybaczenie,ale czy nie powinnam zgłosić tego do kuratorium? Mam straszny żal i serce mi pęka,że jak mogło dojśc do takiej sytuacji,a do tego okazało się że trwa to od dłuższego czasu.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 08-04-2014 18:16

Pani przeprosiła i jest szansa, że od teraz będzie dyżurować uważniej.
Ale to ona jedna, a przecież takie dyżury mają rotacyjnie wszyscy nauczyciele.
Jeśli coś takiego sie powtórzy, oczywiście interweniuj.
Ale nie od razu do kuratorium, tylko najpierw pismem do dyrekcji.
(Kuratorium zostaw sobie "jakby co" na następny krok.)

olusia123212

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 74


Rejestracja:
07-01-2013 16:55

Dzieci: Cyprian 8 lat ZA i ODD

Post 08-04-2014 18:55

dziękuje Żono Dreptaka ta sytuacja po prostu rozwaliła całą moją równowagę.Pani była jedna to prawda,ale siedziała w drzwiach klasy i sobie coś czytała czy pisała. Najbardziej zabolało mnie to że jak jej chłopcy powiedzieli o sytuacji,nie było jej reakcji. Ale rzeczywiście napiszę skargę do dyrekcji na panią.

Ryba 15

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 129


Rejestracja:
07-04-2014 15:59

Dzieci: Ania 8 lat ZA

Post 08-04-2014 21:04

Tak czytam sobie o agresji w szkole. Moja córka nie jest agresywna wobec innych dzieci (wyjątek stanowi brat ale to ponoć inna bajka) dzieci nie są agresywne wobec niej . Problemem w szkole bywa za to agresja mojego dziecka wobec nauczycieli i to nie tylko słowna. Zdarza się to też innym dzieciakom z ZA ?
Kiedy zdarzyło się to pierwszy raz byliśmy w szoku (wtedy jeszcze nikt Ani nie podejrzewał o ZA) . Teraz zdarza się to sporadycznie i nie na taką skalę nie wiem czy wystraszyła się tego całego zamieszania czy po prostu nauczyciele przezornie jej nie drażnią .

Monikah

Posty: 5


Rejestracja:
08-04-2014 12:28

Dzieci: Daniel 11 lat ADHD

Ja: OFICJALNIE NIE

Post 09-04-2014 14:19

To co przeczytałam na tym wątku... :opada:
Niestety w naszym przypadku schematy się powtarzają, od wakacji jestem osoba bezrobotną i muszę powiedzieć że to SZCZĘŚCIE w nieszczęściu. Bardzo bałam się jak syn poradzi sobie w IV klasie, zmiana sal, nauczycieli niestety kolegów w klasie bo chodził do sportowej (o profilu pływackim) ale z niej zrezygnowaliśmy. I niestety cześć obaw się sprawdziła. Rówieśnicy w klasie okazali się okropnym towarzystwem które dokucza synowi i podpuszcza go do robienia różnych coraz bardziej niebezpiecznych rzeczy. Daniel bardzo pragnie akceptacji i chce znaleźć PRZYJACIELA więc znaleźli się tacy którzy wykorzystują to w okropny sposób: "Pobij tamtego to zagrasz z nami w piłkę" "Kup nam chipsy to będziesz naszym kolegą" "Oddaj karteczki na obiad to po szkole z tobą zagramy w necie". Od września miały już miejsce 3 poważne zajścia w których mój syn został pobity przez 4 "kolegów" z klasy (ciągle ci sami) były rozmowy z wychowawcą i rodzicami Wniosek końcowy: Daniel ich szturcha i zaczepia. :glawa w sciane: koniec końców postanowiliśmy przenieść go do innej szkoły bo sytuacja stała się nie do zniesienia rodzice innych nic z tym nie robią a wręcz pokazują dzieciom że mogą robić co chcą i żadna kara ich nie spotka.

Zgadzam się z moimi przedmówcami że nie można tego tolerować i trzeba z tym walczyć ale nie kosztem zdrowia fizycznego i psychicznego naszych dzieci. Jeśli rodzice w domu nie wychowują to my też tego za nich nie zrobimy, a ciało pedagogiczne w szkole bagatelizuje drobne incydenty typu: stukanie ADHDowcowi w krzesełko, szeptanie coś za uchem, docinki w stylu jesteś debil, daun, nawet własna matka cie nie kocha, a na powitanie pod klasą co rano słyszy tekst PO COŚ TU ZNOWU PRZYLAŁ SIEDŹ W DOMU, To jest to zwykła walka z wiatrakami i wtedy lepiej znaleźć inne przyjazne środowisko (czyli zmienić szkołę) aby dzieciństwo było szczęśliwsze i aby na lekcjach przyswoił jak najwięcej.

olusia123212

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 74


Rejestracja:
07-01-2013 16:55

Dzieci: Cyprian 8 lat ZA i ODD

Post 09-04-2014 19:51

Cyprian podobno jak mu się przeszkodzi i wybije z rytmu pracy to warknie. Ale żeby ubliżać bić absolutnie nie ,co innego z bratem :D wtedy gryzie bije i co tylko,a tak ogólnie jest w szkole bardzo smutny. Ale dziś się dowiedziałam że jednej pani zamknął drzwi od klasy i nie chciał wpuścić bo "podaj hasło" skąd mu się to bierze nie wiem :).

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 10-04-2014 07:53

olusia123212 pisze:dziękuje Żono Dreptaka ta sytuacja po prostu rozwaliła całą moją równowagę.Pani była jedna to prawda,ale siedziała w drzwiach klasy i sobie coś czytała czy pisała. Najbardziej zabolało mnie to że jak jej chłopcy powiedzieli o sytuacji,nie było jej reakcji. Ale rzeczywiście napiszę skargę do dyrekcji na panią.

Olusiu nie pisz nic w formie skargi, tylko w formie prośby o lepsze zabezpieczenie na terenie szkoły Twojego niepełnosprawnego dziecka.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

olusia123212

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 74


Rejestracja:
07-01-2013 16:55

Dzieci: Cyprian 8 lat ZA i ODD

Post 10-04-2014 12:53

Halinko masz racje. Dziękuje :-)

kinga.9

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 50


Rejestracja:
21-10-2009 08:01

Lokalizacja: mazowsze

Dzieci: Młody 11lat ZA i ADHD; Średni 13 lat ADHD, Dama 14 lat ADHD

Ja: ADHD

Post 22-09-2014 19:40

wyzywanie przez dzieci

Na koloniach Eryk był wyzywany od "niedorozwojów". Nie powiedział nikomu, bo nie chciał robić "afery". Jak usłyszał, że ma ZA to przyznał mi, że inne dzieci wyzywają go, najczęściej od "downów". Przestali jak nie pokazuje, że to mu przeszkadza (tzn. udaje zadowolonego lub obojętnego). Ja pojęcia nie mam co powinnam mu doradzić. Jakich reakcji uczyć? Oczywiście rozmowa z opiekunami szkoły i innych miejsc z jednej strony. Lecz z drugiej nie wszędzie są dorośli. Staram się nie dopuszczać do sytuacji, że chodzi sam gdzie może być zaczepiony przez grupkę (takie akcje już były). Może macie podobne doświadczenia? Eryk jest chętny do nauki (np. powtarza to co mu opowiadam o danej przenośni i co ona może znaczyć). Ostatnio naprawdę się stara. Ale boję się o niego.

Beata

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 5000


Rejestracja:
08-06-2006 07:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 22-09-2014 21:16

Twój syn ma zapewne również problem z rozumieniem kodów społecznych.
Przydałby mu się TUS - trening umiejętności społecznych. Na takich zajęciach miałby szansę zrozumieć zachowania rówieśników i nauczyć się radzenia sobie z nimi.
Czy macie takie zajęcia?

kinga.9

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 50


Rejestracja:
21-10-2009 08:01

Lokalizacja: mazowsze

Dzieci: Młody 11lat ZA i ADHD; Średni 13 lat ADHD, Dama 14 lat ADHD

Ja: ADHD

Post 23-09-2014 05:11

Nie. Podejrzewam, że dostanę razem z pismami do PPP i punktu orzecznictwa skierowanie na terapię. Jasne jest dla mnie, że Erykowi jest potrzebna. Na pewno będzie min 50 km od miejsca gdzie mieszkamy- tu nic nie ma. Na szkołę nie liczę, bo podobno jest bardzo dużo dzieci z ZA i nauczyciele mają na ten temat wiedzę. Jednak nikt nie wpadł na to, że Eryk go ma tylko pojawiały się pomysły typu "dziecko ma wyjątkowo małe zdolności intelektualne", "nie ma pomocy w domu" i nawet pisma od lekarza prowadzącego ADHD nic nie pomagały. W teorii wszystko jest ok, ale praktyka idzie zupełnie innym torem. W tutejszej PPP jest podobnie. Jest jeszcze nowa poradnia dla dzieci, lecz tam nie mają takiej terapii. Pani logopeda na pierwszym spotkaniu pomyślała, że Eryk ma ZA, lecz nic nie powiedziała mi. A pani psycholog stwierdziła, że dziecko ma stany depresyjne bo prawdopodobnie jest bite (a nie jest!) i oznajmiła Erykowi "czy to się mamie podoba czy nie nic nie musisz w domu robić (sprzątać)". Eryk oczywiście posłuchał i wyrzucał w domu wszystko z szafek, a nic nie sprzątał.... Z panią psycholog miałam pogadankę i bez przekonania odkręciła słowa, po czym skierowała go na terapię indywidualną (do kogoś innego). Takich to mamy specjalistów...

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 25-09-2014 10:39

kinga.9 pisze:Na koloniach Eryk był wyzywany od "niedorozwojów". Nie powiedział nikomu, bo nie chciał robić "afery". Jak usłyszał, że ma ZA to przyznał mi, że inne dzieci wyzywają go, najczęściej od "downów". Przestali jak nie pokazuje, że to mu przeszkadza (tzn. udaje zadowolonego lub obojętnego). Ja pojęcia nie mam co powinnam mu doradzić. Jakich reakcji uczyć?
Wydaje mi się, że Eryk sam, intuicyjnie znalazł właściwy sposób: zacisnąć zęby i okazać obojętność. Brawo!!!

Jeśli chodzi o komentarz, wytłumaczenie dziecku sytuacji, to ja bym poszła w kierunku oderwania tego od ZA.
Raczej bym tłumaczyła, że w grupie, zwłaszcza ad hoc zbieranej (jak np. na koloniach) często zdarza się wyśmiewanie kogoś, jakiegoś "innego".
Ale równie dobrze może to być np. okularnik, otyły, rudy - cokolwiek co jakoś wyróżnia.
I że jest to cecha grupy, bo zapewne każdy z chłopców z osobna, pozostawiony z Erykiem 1:1, potrafiłby się z nim fajnie bawić.

kaczuszka

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 175


Rejestracja:
30-03-2012 16:27

Dzieci: adehadowe chłopaki - rozrabiaki

Ja: nadal bez diagnozy;)

Post 16-10-2015 13:12

Na sali było trzech nauczycieli i zadzwonili po Ciebie. Już nie wiadomo, co o tym myśleć...

kaczuszka

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 175


Rejestracja:
30-03-2012 16:27

Dzieci: adehadowe chłopaki - rozrabiaki

Ja: nadal bez diagnozy;)

Post 16-10-2015 13:14

Przepraszam, przez pomyłkę odpowiedziałam na stary post Matken :)

muffinkaa

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 11


Rejestracja:
24-10-2013 18:30

Dzieci: Igor 8 lat ADHD

Post 03-11-2015 08:59

Agresja mojego syna

Witam,
Pomożcie drodzy rodzice. Mój syn chodzi do 1 klasy. Jestem w trakcie przygotowania orzeczenia o ADHD.Oprócz zachowań nadpobudliwych ma również tiki wokalne i ruchowe, zauważyłam kilka cech aspergerowskich. Chociaż może mylnie. Ale o to zapytam dr Skotnicka.
Potrzebuje kilku wskazówek od Was, bo mądrzy z Was ludzie i z tego co czytam z dużo większą wiedzą niż ja.
Mój syn w szkole bije inne dzieci. Kłamie mnie do tego.Zrobiłam z siebie już ze dwa razy wariatkę stojąc w jego obronie. Rodzice innych dzieci są wściekli. Co jest zrozumiałe. Np. uderzył dziewczynkę na WF-ie bo odpadł z gry, kopnął w krocze kolegę bo go szarnął za koszulkę - wg opinii mojego dziecka,bo nikt inny tego nie widział. Dziś dowiedziałam się że w szatni krzyczał "dupa dupa" nawet do Pani. Ignoruje polecenia Pani typu usiądź w pierwszej ławce. Jestem załamana. Stworzyłam tablicę motywacyjną ze słoneczkami.Dałam je też Pani w szkole żeby mu je dała za poprawne zachowanie. Na razie trudno mi ocenić czy tablica działa bo jest krótko. Ale ja to mam ochotę pasem mu dziś wpieprzyć z bezsilności oczywiście mojej.

Przy mnie mój syn przymnie potrafi być życzliwy dla kolegów, sprząta naczynia, wykonuje polecenia -czasem muszę je powtarzać ze sto razy. Powtarza że mnie kocha chyba z 10 razy dziennie, lepi się do mnie. Taki miodek słodki z niego.Który jak się okazuje potrafi mamusię okłamać żeby tylko była milutka. Pewno mnóstwo jest moich błędów wychowawczych - niestety za bardzo nie wiem co mam robić.
Pracuje co drugi dzień do 10.00 d0 21.00 i jak przychodze do domu to młody już śpi. Jest wtedy z babcią która odrobi z nim lekcje wyjdzie na dwór i potem to już ogląda swoje seriale. Nie mogę znaleźć innej pracy bo nie dam rady utrzymać domu. Wychowuje go sama.
To dość niekomfortowa sytuacja ale jest jak jest. Help, help .

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13288


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 03-11-2015 10:20

hmmm... myślę, że musisz popracować nad swoim dzieckiem i swoimi emocjami.
Dziecię Cię owija wokół palca przytulaskami! Pamiętaj, dziecię w tym wieku uczy się przez obserwację, więc zauważyło, że miękniesz pod wpływem przytulań i pewnych słów, to powtarza te zachowania. Te zachowania nic nie mówią o rzeczywistych uczuciach dziecka.

muffinkaa

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 11


Rejestracja:
24-10-2013 18:30

Dzieci: Igor 8 lat ADHD

Post 09-11-2015 16:33

Dreptak masz rację. W szkole dałam Pani "biedronki". Ma je dawać młodemu za każdy dzień poprawnego zachowania. Wieszam je na tablicy motywacyjnej. Na 5 dni przyniósł 4 biedronki. Pani powiedziała, że widzi poprawę zachowania, ale ze Borys jest rozkojarzonyna lekcjach. Powiedziałam jej że najpierw pracujemy i utrwalamy zachowanie a potem zajmiemy się kolejną sprawą. Zauważyłam, że muszę po prostu codziennie mieć z nią kontakt żeby być na bieżąco. Łazić, obserwować młodego, dopytywać się.
A to że młody ma mnie w "miłosnej pułapce" -to prawda. Dodatkowo powoduje to fakt że od 5miesiący wieczorami ma ogromną pokrzywkę na całym ciele -kilka razy wymagała nawet wizyt w szpitalu, gdyż groziła mu wstrząsem.Moje całe życie jest ustawione pod wizyty u lekarzy, w laboratoriach i w szkole. Jestem na niego przeczulona,ciągle go obserwuje. Dziś np.po dwóch dniach pracy po 12 godzin w weekend, spędziłam pół dnia na Izbie Przyjęć z młodym. Bo rodzinny nie umie już leczyć mojego młodego i wysłał go do szpitala. A w szpitalu stwierdzili że nie ma bezpośredniego zagrożenia życia, robili mu przez pól dnia badania. I odesłali do dwóch specjalistycznych poradnii.Znowu nowe terminy,nowe badania. Cholera! Nie jest lekko, zaliczam w takich momentach "większe" doły.
Najbardziej jednak serce mi skacze z nerwów jak młody idzie do szkoły,bo tam nie mam nad niczym kontroli.Normalnie mam stres przed każdym dniem w szkole jak przed każdą swoją sesją :hmmm: Gorzej nawet. Normalnie w pracy czasem mam tak mega stresujące sytuacje że inni wymiękają a ja nie. Pełen luz :D Wszyscy mnie znają z opanowania i stalowych nerwów. A tu proszę .......na myśl o wywiadówce robi mi się słabo i popłakuje w nocy...

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 16-02-2017 12:08

Swego czasu Dreptak wspomniał tu o spisywaniu zasad z dyrekcją szkoły/pedagogami.
Szkoda, że nie udało mi się do tego odwołać na spotkaniu w szkole, w którym miałem okazję brać udział ostatnio. Sprawa pozostała niezałatwiona i nie wiadomo co dalej. Zobaczy się.

Nasmarowałem więc pismo.
Chciałbym się podzielić jego treścią, może ktoś mi coś podpowie, może jeszcze co innego.
Czytania niemało - ale zobaczymy, może ktoś coś tu dla siebie czy dla mnie znajdzie.

Nie liczę na cuda typu zmiany w szkole, moc sprawiedliwości, jakieś spektakularne rozstrzygnięcie itp. Chociaż zmiany mogłyby być korzystne. Chciałbym się skupić na tym co mogę zrobić sam albo we współpracy z kimś kto staje po stronie nie tylko krzywdzącego ale i krzywdzonego. Liczę na uzyskanie standardu, który się każdemu należy.

Treść poniżej:

Do XXX Kuratora Oświaty

Szanowni Państwo!

Piszę do Państwa w reakcji na postawę pedagoga gimnazjum z Zespołu Szkół xxx w xxx (ul. xxx). Polecił on mi zwrócenie się z konkretną sprawą do prokuratury i policji, co można by zastosować, ale więcej podstaw jest do tego żeby zwrócić uwagę na sposób w jaki załatwia się takie rzeczy w ww. szkole. Rzecz zatem dotyczy miejscowego Kuratorium Oświaty.

Wczoraj odbyło się spotkanie w sprawie (to ta, którą wskazałem powyżej) pobicia mojego syna 777 (zdarzenie z dnia xxx) – spotkali się: rodzice 777, rodzice chłopca, który użył przemocy wobec mojego syna, wychowawca klasy, nauczycielka WF oraz ww. pani pedagog. W trakcie spotkania przyznano i przyjęto, że 777 w szatni „został sprowadzony do parteru” przez kolegę z klasy. 777 miał uszkodzony nos (siniak) i połamane okulary po tym zdarzeniu.

Okoliczności zdarzenia nie zostały jednoznacznie ustalone. Zapewne są istotne, ale obecnie nie wydaje mi się żeby można je było uściślić, bo zdania stron są w pewnym stopniu rozbieżne. Zgodne są co do tego, że jeden z chłopców zadziałał (przewrócił na podłogę), a drugi odniósł szkodę (uszkodzony nos i okulary po uderzeniu w podłogę). Spotkanie odbyło się 3 tygodnie po zdarzeniu i to też ma wpływ na interpretację zdarzeń – to uznaję za uchybienie w postępowaniu – wniosek pierwszy jest taki, że szkoła nie umie reagować na bieżąco w sytuacjach konfliktowych. Nie przyjmuję tłumaczenia p. pedagog, że wychowawca był na zwolnieniu. Znaczy to, że p. pedagog mając świadomość sytuacji działa nieporadnie, poza tym nie czuje odpowiedzialności za to.

Jako ojciec nie zostałem poinformowany o zdarzeniu – to kolejne poważne uchybienie. Zdarzenie miało miejsce we wtorek, a ja dopiero dwa dni później mogłem rozmawiać z wychowawcą (był na zwolnieniu ale chciał angażować się w sprawę – to jedyna osoba, która zwróciła się do mnie z własnej woli) na ten temat. Sam musiałem ubiegać się o to, by szkoła mnie informowała o znanych sobie faktach z wyżej przytoczonego zdarzenia. Przeszedłem drogę telefoniczną od sekretariatu do dyrekcji – jako rodzic czuję się pozbawiony wsparcia i lekceważony. To nie jest szkoła przyjazna rodzinie pomimo certyfikatu o takiej treści, który wisi w hallu placówki (pismo załączam do instytucji, która wydała certyfikat).

Postawa p. pedagog w czasie spotkania nie była obiektywna i merytoryczna – jest to nie do przyjęcia w środowisku szkolnym. Zabrakło jednej najważniejszej rzeczy: przyznania, że jeden uczeń szkoły użył przemocy (byłem jedynym, który na spotkaniu tak określił jego postępowanie) a drugi na tym ucierpiał. Postawa rodziców chłopca stosującego przemoc jest poniekąd zrozumiała, bo bronią go niezależnie od sytuacji. Jednak pedagog szkolny nie może być pozbawiony obiektywizmu. Świadczy to o tym, że w tej szkole nie nazywa się rzeczy po imieniu w sytuacjach przemocowych i na dodatek je tuszuje.

Na spotkaniu zaznaczyłem, że nie widzę powodu aby piętnować czy szczególnie karać chłopca, który użył przemocy. Podtrzymuję to zdanie – jestem za tym, by sytuacje konfliktowe rozwiązywać poprzez komunikację, zrozumienie oraz przyjęcie konsekwencji własnych czynów. Nie spotkałem się jednak z chęcią rozstrzygnięcia sprawy w sposób, który uwzględniłby potrzeby osoby poszkodowanej. Według mnie chodzi o to, aby osoba, która użyła przemocy, zrozumiała swoje postępowanie i potrafiła przyjąć konsekwencje. Nawiązując do słów ojca tego chłopca, który stwierdził, że „oni załatwiają swoje sprawy po męsku” – to właśnie męskie cechy: odpowiedzialność i odwaga wobec konsekwencji. Chodzi o nauczenie młodego człowieka odpowiedzialności za własne postępowanie wobec innego człowieka.

Nie określam tych konsekwencji (mogłyby to być np. szczere przeprosiny) - nie ma jednak o nich mowy w sytuacji gdy rodzice pozwalają chłopcu na postawę pozbawioną refleksji i chęci przeproszenia za popełniony czyn. Są to ich sprawy rodzinne i nikt nie jest w stanie stosownie w nie wniknąć jeśli rodzina tego nie zechce. Natomiast postawa pedagoga powinna być tu obiektywna i jednoznaczna. Zabrakło tego wyraźnie, co jest szkodą dla mojego syna. Może się on czuć w tej sytuacji skrzywdzony nie tylko przez kolegę z klasy ale i osoby odpowiedzialne za wychowanie i bezpieczeństwo dzieci.

Skandaliczne jest to, że pedagog szkolny zamiast uwzględnić słowa wszystkich stron sprawy okazuje urażenie i poleca skierowanie się do policji i prokuratury. Robi to w sytuacji gdy wie, że matka dziecka (ma ona wyłączną władzę co do decydowania o leczeniu dziecka) nie zrobiła obdukcji i jakakolwiek interwencja w ww. instytucjach zakończyłaby się umorzeniem sprawy. To wyraźne i świadome skierowanie przez pedagoga sprawy istotnej dla wychowania dzieci w kierunku jej nierozstrzygnięcia. Wedle tego jak przebiegało spotkanie można stwierdzić, że pedagog nie tylko
nie potrafi rozstrzygać sytuacji konfliktowych, ale i deleguje to donikąd, byle dalej od siebie.

Piszę to pismo także dlatego, że ww. sprawa nadal jest nierozstrzygnięta. Nikt nie wie co dalej z chłopcami i ich zachowaniem w szkole. Jeden zastosował przemoc a drugi ucierpiał - zadziwiały mnie stwierdzenia na spotkaniu, że „chłopcy już się dogadują” i że „już będzie dobrze".
Nie wierzę w to jako osoba z wykształceniem pedagogicznym, ojciec dziecka oraz człowiek jak każdy inny, ponoszący konsekwencje za swoje postępowanie i oczekujący normalnych reakcji drugiego człowieka. Nie życzę sobie, by jakiemukolwiek dziecku, a szczególnie mojemu, w szkole czy poza nią fundowano przeżywanie urazu bez konkretnego wsparcia i przekonywanie go, że sytuacja jest już załatwiona. Bo nie jest załatwiona. Ustalono, że z chłopcami porozmawia wychowawca i poinformuje o efektach. Ale sprawa nadal nie jest załatwiona.

Piszę także dlatego, że to nie pierwszy przypadek niekompetencji kadry w tej placówce. Jako ojciec jestem odsuwany od życia szkoły – przykładem jest to, że nie informuje się mnie o podstawowych sprawach jak krzywda dziecka albo sytuacja sprzed dwóch lat, o której także Państwa pisemnie informowałem (możliwe, że nawiążą do niej Państwo chcąc wyjaśnić opisany tutaj przypadek). Według mnie osoby niekompetentne w tej szkole nie potrafią sobie dać rady z rzeczowymi argumentami, gdy trzeba podjąć decyzje i być odpowiedzialnym za swoją pracę. Dziwne to, bo one unikają tego, czego mają nauczać.

Nie przypominam sobie, by w poprzedniej sprawie zareagowali Państwo w konkretny sposób, choć dyrektor szkoły miał do mnie pretensje że o czymkolwiek informuję Kuratorium, czyli jakaś reakcja musiała być. Ja takiej informacji sobie nie przypominam, ale proszę o nią teraz, w sytuacji obecnej.

Liczę na to, że sprawy między uczniami wyjaśnią się w korzystny sposób. Nie chciałbym, żeby załatwiali to sami, bo jeszcze nie czas na to. My jesteśmy od tego, żeby reagować i im pomóc. Chciałbym, aby szkoła podejmowała realne kroki w wyjaśnieniu tej sprawy, m.in. pozostawiała uczniom możliwość poniesienia konsekwencji za zaistniałe sytuacje, a przede wszystkim – tu zwracam się do Państwa szczególnie jako ojciec 777 - zapewniała podstawowe poczucie bezpieczeństwa i możliwości dochodzenia swoich praw.

Pismo załączam do wybranych instytucji z nadzieją, że może ono - jako głos ojca - być inspiracją do podejmowania dyskusji w tej i podobnych jej sprawach. Liczę także na podjęcie działań pomocnych w tej sytuacji.
Jest jeszcze wiele do dopowiedzenia, ale wystarczająco dużo już napisałem w niniejszym piśmie. Pozostaję do dyspozycji jeśli chcieliby Państwo nawiązać ze mną dialog lub oczekiwali wsparcia w Państwa pracy dotyczącej poruszonych przeze mnie spraw.

Z poważaniem

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 17-02-2017 09:22

Po wczorajszym poście. Dostałem maila od wychowawcy, że chłopcy się dogadali. Wzięła ich na przerwie na korytarz i się dogadali.
Młody przez telefon: "No, jest już ok".
Ja: "zmieniło ci się, wcześniej nie było ok. Dziwię się temu. Jeśli chcesz to tak zostawić, to ok, twoja decyzja. Ja mam swoje zdanie."

Dla nie to smutne, że przyklepuje się takie rzeczy.
I dziwne, że młody człowiek po skrzywdzeniu mówi nagle, że jest ok.

Obserwuję.

Anchen

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1392


Rejestracja:
11-02-2011 17:50

Dzieci: Jaś, 12 lat, ZA i Staś, 10 lat, NT

Post 17-02-2017 09:55

Przeczytałam kilka razy, ale nadal nie jestem pewna, co chcesz osiągnąć: czy się wygadać, jak bardzo jesteś niezadowolony z reakcji gimnazjum, czy zawnioskować jakieś konkretne rozwiązania. Co chciałbyś osiągnąć? I czy chcesz jakieś zmiany w szkole, czy też raczej dać jej pracownikom do zrozumienia, że nie odpuszczasz i nie zawahasz się wciągnąć wyższych instancji w obronę dziecka? Tak czy inaczej, obawiam się, że jeśli nie napiszesz konkretnie, dostaniesz co najwyżej jakąś ogólnikową odpowiedź, że zbadają sprawę i wdrożą środki naprawcze - a nie zmieni się zupełni nic.

Nie wiem, czego dotyczyła poprzednia sytuacja, na którą się powołujesz w piśmie. Jeżeli incydent w szatni nie był pojedynczym wybrykiem, trzeba napisać wprost, że takie sytuacje się zdarzają i dziecko jest ofiarą przemocy (nie jestem pewna, czy kuratorium będzie analizowało poprzednią korespondencję). Ja bym w podobnej sytuacji wnioskowała przede wszystkim o:
- natychmiastowe informowanie rodziców o tego typu zajściach, zwłaszcza że dziecko jest objęte opieką psychologiczną i jest w grupie ryzyka depresji etc. (tyle że nie wiem, jak to wygląda od strony prawnej, czy szkoła ma obowiązek informować oboje rodziców, czy wystarczy jedno)
- udzielenie natychmiastowego wsparcia dziecku będącemu ofiarą przemocy poprzez jasne wskazanie zachowania nagannego (choć nie wiem, jaka była skala obrażeń, z zadrapanym nosem pewnie też nie biegłabym na obdukcję, chociaż to zupełnie inaczej wygląda w długotrwałym kontekście, a tu go nie znam) - dla mnie to by było najważniejsze
- zapewnienie dziecku bezpieczeństwa na terenie szkoły (to obowiązek szkoły, nie policji) - ale na 100% nikt tego nie zapewni
- ewentualnie naprawienie straty (bo jeśli te okulary poszły w drzazgi, to może krewki młodzian powinien je odkupić).

Sporo piszesz o swoich emocjach, a właściwie nic o emocjach syna i tym, jak on odebrał tę sytuację. To celowe?

Więcej nie umiem pomóc, nasi synowie nie mieli takich perypetii. Ale parę lat temu, kiedy jeszcze ich odbierałam z podstawówki, na trasie do domu, koło gimnazjum, trzech młodzieńców popychało kolegę, okularnika. I te okulary mu spadły, a ja też jestem okularnikiem, całą młodość musiałam uważać na okulary, jak mi spadły, zawsze miałam taki straszny moment utraty kontroli nad otoczeniem. No więc wlazłam między młodzież, rozgoniłam tych atakujących. Dzieciak miał te okulary zniszczone, więc dałam mu swój numer telefonu, na wypadek gdyby rodzice chcieli się ze mną skontaktować. Wieczorem zadzwonił ojciec i najbardziej był poruszony tym, że syn dostał wsparcie od obcego dorosłego. Bo to ponoć nie był pierwszy raz, kiedy jego syn doświadczał przemocy od kolegów.

PS. Widzę, że sprawa się rozmyła, kiedy smarowałam ten mail. Ale czy oni się naprawdę dogadali, czy szkoła urobiła Twojego syna, nie wiem, nie znam dziecka?

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 17-02-2017 11:08

Anchen, bardzo trafnie.

Też w pewnej chwili przyszło "czy ja czasem nie nasycam czegoś w sobie?". Ale nie, chodzi o to, by było normalnie - żeby ktoś, kto popełnił błąd, zrozumiał i poniósł konsekwencje.
Bo teraz wygląda to tak: chłopak skrzywdził drugiego, nie przeprosił, rodzice go wsparli, pedagog nie zareagował, minęły z 4 tygodnie i na korytarzu doszło do porozumienia. A skrzywdzony - wie, że ucierpiał i to na oczach innych. A na przeprosiny (o ile były, bo nie wiem jak się dogadali) czekał 4 tygodnie - i ciekawe jakie to przeprosiny. Ale nie dowiemy się tego.

Mnie chodzi o to, by Młody wiedział, że jak ktoś mu dowali, to pozostawienie tego bez reakcji albo z reakcją osłabianą przez tych, którzy chcą zamiecenia pod dywan, może skutkować różnie, np.
- będzie w głębi nadal wściekły i miał chęć dowalenia tamtemu,
- nie będzie czuł wsparcia,
- będzie czuł się zagrożony.
Ma się uczyć rozwiązywać takie akcje po ludzku. A zamiatanie pod dywan to nie po ludzku. Stąd moja reakcja, pismo - niech Młody wie, że ktoś stoi po jego stronie, bo jak został sam w szkole, to na korytarzu cos ponoć załatwiono. Ale czy Młody się czuje po tym ok? Nie wiem, jeszcze z nim nie gadałem oko w oko, zbadam.

Najgorzej jakby udawał przed sobą, że jest ok - gdyby nie było.
Dla mnie by nie było, on może mieć po swojemu, ale ja chcę to wiedzieć.

To o czym piszesz, że należy wnioskować - informowanie rodziców o zajściach, udzielenie wsparcia, zapewnienie bezpieczeństwa, naprawienie straty - to norma! Nawet nie czuję, że powinienem wnioskować, ja mogę wymagać. Oni zaś udają, że czegoś nie ma i nie trzeba podejmować takich środków.

"nic o emocjach syna i tym, jak on odebrał tę sytuację. To celowe?" - cieszę się, że zwracasz na to uwag; nie mam z nim kontaktu na co dzień. Pogadam z nim i dam znać.
Ostatnio był jeszcze wściekły i czuł się poniżony (rozmawialiśmy długo): "dowalę mu, a jak ma mnie przeprosić to szczerze, przy klasie".
Jak zaś odbiera obecną sytuację - jeszcze nie wiem. Dziwne, że mu się zmieniło. Nie wierzę w to, za silny charakter.

"czy oni się naprawdę dogadali, czy szkoła urobiła Twojego syna, nie wiem, nie znam dziecka?' - i znowu w dziesiątkę, dzięki! Też nie wiem. Dowiem się.

Gryf44

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
14-04-2015 08:33

Lokalizacja: Białystok

Dzieci: Córka 12 lat, syn 15 lat

Post 20-02-2017 09:21

Była rozmowa z synem.
Ciężka jak cholera.
Zasmuciło mnie zdanie "mama namówiła mnie, żebym zakończył tę sprawę".
W tym zakresie nic nie mogę. Szkoda.

Ale mogę w swoim, i przy tym pozostaję.
Poprzednia

Wróć do Szkoła, przedszkole



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.