Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Przemoc w szkole

Moderator: Moderatorzy

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 13-06-2006 21:11

A tak konkretnie, to co się dzieje?

natasza

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 109


Rejestracja:
05-11-2005 21:13

Post 13-06-2006 21:45

Dziecko jest wysmiewane przy calej klasie ,on sam mi tego nie mowi ,wiem to od innych rodzicow lub od jego kolegow i kolezanek.Ale w tej chwili to sie bardzo cieszy ,ze juz jest koniec roku i moze bedzie lepiej.Wogole zamierzam zmienic szkole.troche sie martwie bo ma duze braki ,lezal poltora miesiaca w szpitalu i juz nie dal rady nadrobic a pani wcale mu nie pomaga tylko jeszcze bardziej go doluje i straszy a on to bardzo przezywa.

aleks

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 191


Rejestracja:
28-03-2005 15:47

Lokalizacja: Gdańsk

Post 14-06-2006 08:16

Nadrobi my mieliśmy półtora roku zaległości i wreszcie nadrobiliśmy:) Mamy zdolne dzieciaki :)
Aleks

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 14-06-2006 08:18

A w której on jest teraz klasie?
Znaczy: w której będzie po wakacjach?

natasza

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 109


Rejestracja:
05-11-2005 21:13

Post 14-06-2006 13:12

bedzie chodzil do czwartej klasy,bardzo sie boje bo nie wiem czy sobie poradzi

Gość

Post 14-06-2006 13:17

w IV zmieniaja sie nauczyciele to dobrze, może kolejna pani bedzie mądrzejsza. Przykre że tacy ludzie zajmują sie dziećmi.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 14-06-2006 16:44

Czy wiesz już kto będzie wychowawcą jego klasy?
Może pójdź i porozmawiaj jeszcze przed wakacjami.

natasza

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 109


Rejestracja:
05-11-2005 21:13

Post 14-06-2006 19:20

Jeszcze nie wiem kto bedzie jego wychowawczynia ale tak jak pisalam wczesniej chce zmienic szkole i teraz tylko o tym mysle.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 14-06-2006 20:25

Rozmawiałas już z kimś w tej nowej szkole? Z dyrekcją, nauczycielami?
Albo z rodzicami dzieci tam chodzących?

natasza

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 109


Rejestracja:
05-11-2005 21:13

Post 14-06-2006 21:00

Kochanie ,rozmawialam i bardzo bym chciala ,zeby ich przyjeli.Ta szkola jest w Radomiu ,wiec musialabym ich dowozic ale zrobie wszystko .Bylam w tej szkole ,rozmawialam z pedagogiem,psychologiem.
Zapewniaja:
-nauke w klasach 6- 8 osobowych
-wykwalifikowana kadre nauczycielska
-zajecia indywidualne z psychologiem i pedagogiem
-zajecia logopedyczne
-zajecia socjoterapeutyczne dla uczniow i rodzicow
-zajecia wspomagajace rozwoj{kinezjologia edukacyjna
P.Dennisona,terapia W.Sherbourne oraz M. i ch. Knillow}
-zajecia w pracowni komputerowej
-gimnastyke korekcyjna
-liczne kola zainteresowan.
Teraz tylko czekam na opinie z Poradni Psychologiczno-pedagogicznej u nas i bede juz wiedziala ,ta szkola tez sie juz kontaktowala z moja poradnia,wiec czekamy.Mam nadzieje ,ze do konca czerwca bedzie juz wszystko wiadomo.

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 15-06-2006 16:23

Dzięki za fotkę. Teraz już wiem :D Wybaczcie, że tak pytam. Ale po to tu przychodzę.

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 15-06-2006 17:00

Oczywiście wybaczamy. Pytasz, bo ciekawska jesteś i tyle :wink:

Gość

Post 16-06-2006 06:27

Czyli wszystko na dobrej drodze. powodzenia

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 17-06-2006 11:24

Oj!!! i podoba mi się tutaj coraz bardziej

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 05-07-2006 07:19

Ciekawska pisze:Oj!!! i podoba mi się tutaj coraz bardziej


Mnie się też podoba.. :wink:
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

Iwona30

Awatar użytkownika

Posty: 6


Rejestracja:
05-05-2006 16:37

Lokalizacja: Radom

Post 03-08-2006 11:28

teresa pisze:Kochanie ,rozmawialam i bardzo bym chciala ,zeby ich przyjeli.Ta szkola jest w Radomiu ,wiec musialabym ich dowozic ale zrobie wszystko .Bylam w tej szkole ,rozmawialam z pedagogiem,psychologiem.
Zapewniaja:
-nauke w klasach 6- 8 osobowych
-wykwalifikowana kadre nauczycielska
-zajecia indywidualne z psychologiem i pedagogiem
-zajecia logopedyczne
-zajecia socjoterapeutyczne dla uczniow i rodzicow
-zajecia wspomagajace rozwoj{kinezjologia edukacyjna
P.Dennisona,terapia W.Sherbourne oraz M. i ch. Knillow}
-zajecia w pracowni komputerowej
-gimnastyke korekcyjna
-liczne kola zainteresowan.
Teraz tylko czekam na opinie z Poradni Psychologiczno-pedagogicznej u nas i bede juz wiedziala ,ta szkola tez sie juz kontaktowala z moja poradnia,wiec czekamy.Mam nadzieje ,ze do konca czerwca bedzie juz wszystko wiadomo.


przeczytałam twój post i ciekawa jestem o jakiej szkole w Radomiu piszesz, bo ja jestem z Radomia i mój syn chodzi do klasy integracyjnej w szkole podstawowej nr6 na ulicy Rapackiego...

natasza

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 109


Rejestracja:
05-11-2005 21:13

Post 03-08-2006 21:03

Witam
Ta szkola jest na Werena jesli dobrze pamietam,jest to szkola dla dzieci nieslyszacych ale przyjmuja z roznymi deficytami.Niestety moje dzieci nie bedz tam chodzic.We wtorek bylam u naszego Burmistrza i moze cos sie da zalatwic dla naszych dzieci ,bylo nasz wiecej matek i mamy dostac w ciagu tygodnia odpowiedz.Jesli odpowiedz bedzie negatywna tobede szukala szkoly w Radomiu i czekaja mnie dojazdy,ale zrobie dla nich wszystko,zeby tylko mieli lepiej i byli traktowani jak normalne i zdrowe dzieci.

Iwona30

Awatar użytkownika

Posty: 6


Rejestracja:
05-05-2006 16:37

Lokalizacja: Radom

Post 07-08-2006 19:55

wiem Teresa o jakią szkołę ci chodziło, szkoda że nic z tego nie wyszło, mam nadzieję, że w końcu wszystko będzie po twojej myśli i jakoś się to ułoży :wink: będę trzymała kciuki :wink:
i ta szkoła jest na ulicy Wernera :wink:

Marta Mocek-Owsińska

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 294


Rejestracja:
12-06-2006 08:00

Lokalizacja: Łeba

Post 08-08-2006 06:51

przemoc w szkole

czytam i włos jeży mi się na głowie;
na szczęście nie miałam takich problemów i obym ich nie miała...
nauczyciel starał się nie krzyczeć na dzieci,a dzięki pomocy szkolnej pedagog potrafił wytłumaczyć (na ile to moźliwe) sześciolatkom,że mój syn to taki sam chłopiec,jak i oni;dzieci pytają...pytały i mnie - a dlaczego on robi tak lub tak...problem w miarę mądrej odpowiedzi...
nie wystarczy odpowiedzieć,bo taki jest - dzieci nie rozumieją...
taki,to znaczy jaki?!
w sprawę mojego dziecka zaangażowało się wiele osób z samą dyrekcją na czele;ale to mała społeczność - z reguły prawie wszyscy się znają...
nauczyciele z doświadczeniem zawodowym pamiętają mnie jako ucznia;a rodzice kojarzą mnie,bo uczyłam ich dzieci (krótko)...
na razie nie nie narzekam- zobaczymy od września,kiedy to zmnieni się nauczyciel;co prawda zapisałam dziecko do pani,która ma doświadczenie w pracy z dziećmi z różnymi problemami - mam nadzieję,że starczy jej cierpliwości i chęci,by było dobrze...
memo

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 22-10-2006 09:13

:arrow: Rosyjska szkoła, jestem przekonany, że w wielu szkołach u nas też zdarzają sięn takie numery.

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 08-11-2006 13:28

Boze jak ja ogladam czy slysze cos takiego to poprostu plakac mi sie chce. Skad tyle wrogosci i glupoty w ludziach..? Niestety ja tez mam z tym problem.Znowu (przed chwila) dostalam telefon od p.pedagog ze szkoly ze moj syn kogos pobil.Boze POMOZCIE ludzie bo mam juz tego dosc.Nie wiem jak mam tlumaczyc,karac i co jeszcze wymyslac to i tak nic.Juz nawet jak mu nauka gorzej idzie to nie raz odpuszczam(tzn.zawsze kaze poprawic ale nie gderam do ucha i nie karam) ale jak bije to mam ochote go udusic.Moze to dlatego ze wczoraj mielismy awanture(ale to na watku o odrabianiu lekcji opowiem)...? :roll: Ale ja go nie bije i wie ze dla mnie bicie jest czyms wstretnym.LUDZIE blagam pomocy co ja mam zrobic zeby on przestal :cry:
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

Beata

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 5000


Rejestracja:
08-06-2006 07:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 08-11-2006 13:41

Rysiu, moj syn również należy do tych, co mu ręcę często ,,lecą".
Wiem jak to boli. Moze sprobuj na początem ustalić w jakich okolicznościach się to zdarza i czy dotyczy zawsze tych samych kolegów.

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 08-11-2006 13:53

Beatko dotyczy to roznych kolegow i nie kolegow,w roznych sytuacjach.Syn zawsze mowi ze ktos zaczal.To cos na niego przeklnal,to go wyzwal,to go klepnal,to go kopnal itd...itd...ale zawsze ten pierwszy zaczal a nie on.Znowu bedzie ze to moj syn strasznie pobil a tamten drugi jest biedny i nie winny.Boze jak ja mam tego serdecznie dosc-CHCE MI SIE WYYYYC :cry: :cry: :cry: :cry:
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

Beata

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 5000


Rejestracja:
08-06-2006 07:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 09-11-2006 09:27

Rysiu, nasze dzieci często są prowokowane i łatwo dają się podpuszczać. Najważniejsze, że to nie Twój syn prowokuje sytuacje konfliktowe.
Jestes wspanialą, troskliwą mamą, interesujesz się sprawami syna na bieżąco i każdy rozsądny nauczyciel na pewno to dostrzega.
Nasza rolą jest utrzymanie jak najlepszego kontaktu z dzieckiem i ciągłe rozmowy, tłumaczenia i tak w kółko. Jest to trudne, nużące, często denerwujące, ale z czasem musi zaprocentować.
Nie załamuj się, pamiętaj, że nie jesteś sama. Jesteśmy po to by się wspierać. Trzymam kciuki. [smilie=happy.gif]

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 09-11-2006 10:14

Dzięki Beatko za dobre słowo i wsparcie.No to fakt że procentuje bo po roku starania się(chodzenia nagminne do szkoły, wysłuchiwania i tłumaczenia) zostało to zauważone przez panią wychowawczynie i docenione.Szkoda że reszta nauczycieli tego nie dostrzega.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

Beata

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 5000


Rejestracja:
08-06-2006 07:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 09-11-2006 10:37

Rysiu,
kropla drąży skałę.
Przyjdzie czas, że i reszcie nauczycieli oczy się otworzą. :wink:

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 30-11-2006 12:37

Chyba już nie długo będę kolejną mamą która prosi o pomoc bo chcą jej dziecko zamknąć w zakładzie poprawczym lub wychowawczym.Znowu pobił dziecko w szkole(tym razem dziewczynę).Pani pedagog wezwała go na rozmowę a przy okazji przy tym była pani kurator.Mam przyjść na rozmowę do szkoły.Boje się co też pani pedagog ma mi do powiedzenia.Na pewno usłyszę żebym w końcu coś z tym zrobiła.Tylko co mam zrobić?W pieprzyć tak żeby na dupie nie siadł przez tydzień czy chodzić z nim na lekcję czy się powiesić.Sory za ton ale chce mi się wyć,jestem zła,rozgoryczona,przestraszona i nie wiem co jeszcze.Jak wróci ze szkoły to (na tą chwile)mam ochotę go rozszarpać.och jak mi źle..... :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: .Jestem bez radna.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

Beata

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 5000


Rejestracja:
08-06-2006 07:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 30-11-2006 12:53

Rysiu, bardzo mi przykro, ze znowu powracaja dawne problemy.
Rozumiem, że jesteś zła i wzburzona, większość z nas wielokrotnie to przeżywała.
Przemoc nie jest rozwiązaniem. Chcesz pokazać synowi, że jak nie potrafisz sobie poradzić, to używasz argumentów siłowych?
Natomiast pomysł z chodzeniem na lekcje wydaje mi sie fajny. Dla chłopaka w tym wieku obecność mamy na lekcjach to obciach.
Powiedz mu, ze bedziesz przychodzila do szkoly na przerwy, a jak bedzie trzeba to i na lekcje.
Moze warto porozmawiac o tym problemie z psychologiem, który się Wami opiekuje?
Domyslam się, że problemem jest tu nadmierna impulsywność.
Czy Twój syn ma jakieś możliwości rozładowania napięcia?
Może jakiś sport, basen?
Trzymam kciuki za rozmowę w szkole.

:OK:

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 30-11-2006 14:04

bgbeata pisze:Chcesz pokazać synowi, że jak nie potrafisz sobie poradzić, to używasz argumentów siłowych?
Beato nie.Napisałam tylko co czuje a przemocy nie używam do nikogo(no może czasem do swoich psów-dostaną w tyłek za złe zachowanie :wink: ).Właśnie jak wróci to mu zapowiem- że już mu dawałam tyle szans i konsekwencji tyle razy już ponosił że czas wykonać to co mu obiecywałam parę razy, jak dalej tak będzie.Co do sportów to chodzi na basen 2x w tygodniu i na piłkę nożną.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 01-12-2006 01:46

Myślę, że jak kilka razy mu obiecałaś, że będziesz z nim na lekcji, to on Ciebie sprawdza, co musi zrobić, żebyś konsekwentnie to wprowadziła.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 01-12-2006 21:18

Tak, wykonaj to , co zapowiedziałaś.
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 01-12-2006 21:28

Agatka pisze:Tak, wykonaj to , co zapowiedziałaś.

I nie tylko tym razem, ale zawsze, gdy coś "obiecasz". Na tym polega konsekwencja, by robić to, co sie mówi.

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 02-12-2006 12:50

Rysia pisze:już mu dawałam tyle szans i konsekwencji tyle razy już ponosił że czas wykonać to co mu obiecywałam parę razy, jak dalej tak będzie.


Nie rozumiem, to ponosił te konsekwencje czy nie? Obiecywałaś mu coś poza nimi? W innym temacie mówiłaś o 2 dniach niewychodzenia na dwór ale to chyba nie o to chodzi... Rozumiem że obiecałaś siedzieć z nim w czasie lekcji? Nie gniewaj się że nie wiem, ale ostatnio nie miałam czasu wszystkiego tutaj śledzić.

Rysiu, przez 3 lata szkolne miałam takie problemy z synem (w 2 różnych szkołach i początkowo ze dwa razy na tydzień), więc wiem, jakie to dla Was trudne ale wierz mi, że da się to przezwyciężyć. U mnie już ponad 2 miesiące żadnego zatargu z kolegami a wrześniowa bójka była sprowokowana przez kolegę (kolega sam się przyznał).

Moim zdaniem klucz leży przede wszystkim we wzmocnieniu poczucia własnej wartości dziecka. Pedagog, kurator - on już swoją dawkę adrenaliny ma, niech poczuje, że w domu ma kogoś, kto się bardzo przejmuje jego problemami z samokontrolą ale go nie potępi ostatecznie i nie opuści. Wykonaj konsekwencje skoro je zapowiedziałaś ale tak, żeby wiedział, że nadal wierzysz w niego. Trzymam za Was kciuki!
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 20-12-2006 16:31

Dosia pisze:Rysiu, przez 3 lata szkolne miałam takie problemy z synem (w 2 różnych szkołach i początkowo ze dwa razy na tydzień), więc wiem, jakie to dla Was trudne ale wierz mi, że da się to przezwyciężyć. U mnie już ponad 2 miesiące żadnego zatargu z kolegami a wrześniowa bójka była sprowokowana przez kolegę (kolega sam się przyznał).

:cry: 3 miesiące wytrzymał ale dzisiaj się pobił z dwoma chłopakami - pierwszy oszukiwał w zabawie i Marcin się na niego rzucił i trzymał go za kark a drugi stanął i krzyczał "Psychol! Psychol!", więc Marcin zaczął się bić z tym drugim. Ponoć przepłakał następne lekcje siedząc w szafie. Na całe szczęście nikogo nie uszkodził. Ale ten, który go wyzywał ma bardzo nerwowego ojca, więc znowu będzie jutro gigaafera i pewnie grożenie policją. Na dodatek jest on kolegą, który uczestniczył we wszystkich wcześniejszych bójkach Marcina. Nie mogą żyć bez siebie a ze sobą tym bardziej.
Przy mnie Marcin płakał ponad godzinę powtarzając "Nie chciałem, nie wiem co mi się stało, nawet nie pamiętam jak się biłem". Pyta "Co ja takiego zrobiłem w dzieciństwie, że mam to cholerne ADHD?". Boi się co teraz będzie a ja nie mogę go pocieszyć, bo też się boję o niego :( , o to co następnym razem wywinie.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Beata

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 5000


Rejestracja:
08-06-2006 07:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 21-12-2006 10:45

Dosiu, jakże dobrze Cie rozumiem.
Dzisiaj i ja zostałam wezwana do szkoły, nie pierwszy raz.
Nie wiem jak mam już z nim rozmawiać :cry:

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 11-03-2007 23:58

Polecam artykuł/wstępniak w Polityce nr 10 (2595) z dnia 10-03-2007.

Można go też przeczytać tu:
http://www.polityka.pl/archive/do/regis ... id=3354181

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 12-03-2007 00:11

Myślę, że warto, go zachować, jest ciekawy i prawdziwy, niestety


Polityka - nr 10 (2595) z dnia 10-03-2007; s. 6 Raport
Rzecz o szczuciu
Z prof. Januszem Czapińskim o niespodziewanych konsekwencjach poczynań ministra edukacji Romana Giertycha w polskich szkołach i o tym, jak wybrnąć z tego bigosu – rozmawia Jacek Żakowski
Jacek Żakowski

Jacek Żakowski: – Jak wygląda polska szkoła rok po rozpoczęciu ministerialnej krucjaty przeciwko przemocy?

Janusz Czapiński: – Na pewno nie wygląda lepiej. Jak wynika z badań „Szkoła bez przemocy” przeprowadzonych w latach 2006 – 2007 w dalszym ciągu mniej więcej co dziesiąty uczeń przyznaje, że był ofiarą agresji ze strony kolegów. W dalszym ciągu kończąc gimnazjum 18 proc. chłopców i 12 proc. dziewcząt dość systematycznie bierze narkotyki. W szkołach ponadgimnazjalnych takich uczniów jest już jakieś 30 proc. Ale najbardziej niepokojący jest problem z alkoholem. Wśród piętnastolatków ponad 60 proc. przyznaje się do picia w ciągu ostatniego roku, a 40 proc. przyznaje, że piło w ciągu ostatniego miesiąca.

To robi wrażenie.

A co pan powie na to, że już wśród trzynastolatków pijących w ostatnim miesiącu jest 20 proc.? To są dzieci ze szkoły podstawowej.

Czyli minister Giertych ma rację, że szkoła staje się siedliskiem patologii.

Nie mamy żadnego mocnego dowodu pozwalającego stwierdzić, że w ciągu ostatniej dekady uczniowie zaczęli się zachowywać jakoś istotnie gorzej. Pod tym względem od lat sytuacja była dość stabilna. Skala większości patologii nie rosła ani nie malała. Przynajmniej tak było do zeszłego roku, kiedy niektóre rodzaje szkolnej przemocy zaczęły się gwałtownie nasilać.

Jakie rodzaje?

Głównie agresja pomiędzy uczniami a nauczycielami. Tu w ciągu ostatniego roku mamy radykalny przyrost. Z 14 do 19 proc. wzrosła grupa nauczycieli przyznających, że byli przez uczniów prowokowani do wybuchu gniewu. A procent nauczycieli przyznających, że uczniowie ignorują ich polecenia, wzrósł z 20 do 29. Rok temu 3 proc. nauczycieli twierdziło, że uczniowie zmuszają ich do zrobienia czegoś, na co nie mają ochoty. Teraz jest takich nauczycieli 5 proc. Jak na tak krótki okres jest to potężna zmiana.

A skąd to się wzięło?

Do tego dojdziemy, ale niech pan zwróci jeszcze uwagę, że równie radykalnie wzrosła agresja nauczycieli wobec uczniów. Rok temu 6 proc. uczniów twierdziło, że padli ofiarą przemocy ze strony nauczyciela. Dziś twierdzi tak 8 proc. Na używanie obraźliwych słów przez nauczyciela rok temu skarżyło się 16 proc. uczniów. Dziś skarży się już 20 proc.

To by sugerowało, że w szkole zaczęła się wojna pokoleń.

Ale to nie jest naturalny konflikt. On został sztucznie napędzony przez media i władze.

W jaki sposób?

Przez napuszczanie i szczucie. Po kampanii medialnej na temat przemocy w szkole zaczęto nauczycieli bombardować żądaniem zaostrzenia dyscypliny w szkołach. Dyrektorzy i nauczyciele poczuli się bardziej odpowiedzialni za straszny obraz szkoły, który pokazały media.

Zauważyli problemy w zachowaniach uczniów, które wcześniej zdawały im się naturalne?

Moim zdaniem sami zaczęli się też inaczej zachowywać. Zrozumieli, że są zobowiązani do bardziej pryncypialnych zachowań i poczuli silne wsparcie władzy – kuratoriów, ministerstwa, polityków. Tak wiele razy słyszeli: „musicie być twardsi”, że dali się przekonać i stali się twardsi. W ten sposób sprowokowali uczniów do jeszcze bardziej odważnego eksperymentowania w kontaktach ze szkołą. Bo każdy młody człowiek w wieku 14–16 lat traktuje swoje życie jako eksperyment. Wciąż na rozmaitych polach sprawdza, jak daleko może się posunąć. Więc kiedy nauczyciele zachęceni przez władze zaczęli uczniów dociskać, to uczniowie postanowili sprawdzić, na ile dorośli są zdeterminowani w swoim rygoryzmie. W ten sposób uruchomiona została szkolna spirala agresji.

Czyli skutek okazał się przeciwny od zamierzonego.

Nie tyle przeciwny, co inny. Bo celem było ograniczenie agresji między uczniami, a ona nie wzrosła ani nie zmalała. Natomiast dramatycznie wzrósł poziom agresji między uczniami a nauczycielami.

Krucjata przeciw przemocy w szkole mimo woli uruchomiła falę nowej przemocy w szkole.

To widać czarno na białym. Najwyraźniej w gimnazjach, bo gimnazjaliści są w wieku życiowych eksperymentów, ale w podstawówkach i szkołach ponadgimnazjalnych też da się to nowe napięcie zmierzyć.

Czy to jakoś wpłynęło na funkcjonowanie szkoły?

Wpłynęło na stosunek uczniów do szkoły i nauki. W niespełna rok z 49 do 39 proc. spadła grupa uczniów, którzy lubią chodzić do szkoły, rok temu lekcje interesowały 4 na 10 uczniów, a dziś interesują 30 proc.

Rok temu 28 proc. chłopców i dziewcząt czuło się w szkole docenianych, dziś ta grupa zmalała o jedną trzecią.

Przez ten rok minister Giertych zdołał wywołać wojnę pokoleniową w szkołach oraz zniechęcić sporą część młodzieży do szkoły i nauki...

...najskuteczniej zniechęcił uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Procent uczniów, którzy lubią chodzić do szkoły, spadł tam z 36 do 25. To musi się przełożyć na wyniki nauczania.

Wiadomo, że nie o to rządowi chodziło. Co by pan teraz poradził Giertychowi?

Zmianę kierunku myślenia. Już widać, że na drodze spektakularnych akcji i oddziaływania karami doszliśmy do ściany. Więc może zamiast pedagogiki opartej na drylu i karach, lepiej by było poszukać metod wychowawczych opartych na nagrodach. W Polsce zwyciężył pogląd, że jak się szkoły weźmie mocno za twarz, to nastąpi poprawa. A może to nie jest najlepsza filozofia? Może po roku takiego eksperymentu można już odwrócić sposób myślenia o naprawianiu szkoły. Może nietrafne okazało się nie tylko przekonanie, że problem da się rozwiązać bardziej surowymi karami. Może niesłuszna jest także nadzieja, że problemy szkoły mogą być rozwiązane przez szkołę.

To kto ma je rozwiązać?

Przecież te dzieci poza nauczycielami mają też rodziców. A każdy nauczyciel wie, że w Polsce współpraca szkoły z rodzicami jest kiepska.

O ile pamiętam, nigdy nadzwyczajna nie była.

Ale ona też się w tym roku wyraźnie pogorszyła. Przed rokiem 33 proc. nauczycieli sądziło, że nie może liczyć na współpracę rodziców. Teraz sądzi tak już 40 proc. Z 15 do 6 proc. spadła grupa nauczycieli, którzy czują, że zdecydowanie mogą liczyć na rodziców. Na pytanie, jaka część rodziców interesuje się problemami szkoły, rok temu 29 proc. nauczycieli odpowiadało, że większość. Teraz odpowiada tak 17 proc. Jak na tak krótki okres, to też są rewolucyjne zmiany.

Więc obok wojny pokoleniowej i zniechęcenia uczniów do nauki minister Giertych zdążył spowodować wycofanie się rodziców ze współpracy ze szkołą.

Bo rodzice uważnie słuchali ministra i pomyśleli sobie: „dzięki Bogu, nareszcie znalazł się ktoś taki, kto zdejmie ze mnie odpowiedzialność za wychowanie dziecka”. Skoro już jest ten naczelny pedagog kraju, który wszystko załatwia i wszystkie problemy rozwiąże, to ja już nie muszę się męczyć. Już nawet chodzić na wywiadówki nie muszę. Rząd przecież obiecał, że szkoła pod kierunkiem ministra zrobi z niesfornymi bachorami porządek. Więc gdyby mój Jaś schodził na złą drogę, to jego również szkoła sprowadzi na właściwą drogę. Doskonale widać, jak łatwo państwo może zwolnić z poczucia odpowiedzialności tych, którzy naprawdę powinni ją ponosić. Przez niespełna rok nadaktywność państwa spowodowała, że głównym problemem szkoły stali się rodzice.

A może rodzice stwierdzili, że szkoła oszalała i nie tyle przestali się interesować wychowaniem dzieci, co zaczęli to robić sami, odrzucając współpracę z nauczycielami?

Być może, ale w wielu przypadkach sami rodzice nie poradzą sobie z wychowaniem dzieci. Podobnie jak nie radzi sobie z nimi sama szkoła. Potrzebna jest współpraca. To wyraźnie wychodzi w badaniach. Dzieci, których rodzice nie chodzą na wywiadówki, nie interesują się szkołą i nie utrzymują z nią stałego kontaktu poza wywiadówkami, od dwóch do dziesięciu razy częściej (!!!) biorą narkotyki, piją alkohol, palą papierosy i ulegają przemocy. Zerwanie kontaktu między domem a szkołą zawsze wiąże się ze zwiększeniem ryzyka i skali patologii. Także z zagrożeniem fizycznym dla dzieci, bo ofiary agresji najczęściej same są także agresorami.

Tu widać, że ministerialna akcja zwalczania przemocy w szkole stała się przeciwskuteczna w najściślejszym sensie. Co pana zdaniem można na to poradzić? Wprowadzić obowiązkową obecność na wywiadówkach? Nieobecnych karać mandatami?

Niech pan nie trywializuje.

Nie bardzo sobie wyobrażam, w jaki inny sposób można by skutecznie zaktywizować rodziców, którzy już poczuli, że państwo wzięło na siebie ciężar wychowania ich dzieci.

Łatwe to nie będzie. Ale niech pan sobie wyobrazi sytuację nauczyciela niegrzecznego Jasia, który nie chce się uczyć, pije, ucieka ze szkoły, wariuje na przerwach. Nauczyciel pisze Jasiowi uwagi, a rodzice ani nie odpisują, ani nie zjawiają się na wywiadówkach. Wreszcie nauczyciel wpisuje do dzienniczka prośbę, żeby rodzice pilnie zjawili się w szkole. I znów zero odzewu. Co w takiej sytuacji robi mądry nauczyciel?

Nie mam zielonego pojęcia.

Idzie do domu Jasia. Nawet jeżeli nie uda mu się w kulturalnym języku nawiązać kontaktu z rodzicami Jasia, bo ojciec jest pijany, a mama baluje, to przynajmniej może zdiagnozować sytuację rodzinną. Uzbrojony w tę wiedzę będzie mógł zastosować odpowiednie metody albo zwrócić się do odpowiednich instytucji państwowych. Bo przecież są instytucje, których zadaniem jest czuwanie nad tym, jak rodzice wywiązują się ze swoich obowiązków.

Czyli sądy rodzinne i opieka społeczna.

Ale to już jest sytuacja skrajna. W 90 proc. przypadków po tego typu akcji rodzice zaczną utrzymywać regularniejsze kontakty ze szkołą. To są proste zabiegi i można by je włączyć do szkolnej pragmatyki. Tylko czy nauczyciel tak opłacany jak dziś będzie chciał się bawić w ten sposób?

Raczej popędzi do drugiej czy trzeciej pracy.

Pewnie. Bo dużo prościej jest napisać wniosek o umieszczenie Jasia w specjalnym ośrodku. A poza tym tego rodzaju działania są mało spektakularne, trudno je pokazać w telewizji albo na konferencji prasowej. Jest cała masa drobnych, żmudnych, organicznych i kompletnie niespektakularnych działań, które w sumie mogą przynieść prawdziwą poprawę. W odróżnieniu od bombastycznych akcji proponowanych przez ministra Giertycha. Działania spektakularne mogą najwyżej przesunąć brud z jednego miejsca w drugie. Obaj przecież wiemy, że specjalne ośrodki dla trudnej młodzieży tylko zamienią niesfornych uczniów w zawodowych przestępców, którzy przecież wcześniej czy później jednak wyjdą na wolność. A wtedy problem wróci ze zwielokrotnioną mocą i uderzy w całe społeczeństwo. Jeśli Giertych postawi na swoim, to szkolna patologia po zwielokrotnieniu przeniesie się na ulice.

To jest oczywiste. Ale skoro oceniamy, że w szkołach jest zbyt wiele patologii...

...bo przecież jest ich zbyt wiele, skoro jakieś 8–10 proc. uczniów przyznaje, że w ostatnich miesiącach padło w szkole ofiarą fizycznej przemocy. A do tego dochodzi spora grupa nauczycieli, którzy byli w szkole przedmiotem agresji ze strony własnych uczniów.

To niewątpliwie jest niepokojące. Ale powstaje pytanie, czy to jest anomalia, czy może jest to stan naturalny, na który my zaczęliśmy reagować w sposób histeryczny. Wie pan, co się w istocie wzmaga – przemoc w szkołach czy nasza wrażliwość na nią?

O ile umiemy to zmierzyć i porównać, to zasadniczej zmiany w kondycji uczniów nie widać. W 1999 r. wśród piętnastolatków było 12 proc. chłopców i 5 proc. dziewcząt mających za sobą przynajmniej sześciokrotne zażycie narkotyków.

Czyli tych, którzy wyszli poza eksperyment.

Właśnie tak. Więc w tym roku takich chłopców jest tylko 9 proc., a dziewcząt – 2 proc.

Czyli spadek.

Powiedzmy, że przynajmniej brak wzrostu. Ale dealerzy nie muszą się martwić, bo ten ubytek równoważą dorośli. Gorzej jest z alkoholem. W 1994 r. wśród piętnastolatków 22 proc. chłopców i 9 proc. dziewcząt przyznawało się do picia alkoholu przynajmniej raz w tygodniu. Dziś chłopcy piją tyle samo co dawniej. Natomiast dziewczęta skoczyły z 9 na 17 proc. Piją dwa razy częściej.

Bo gorzej się czują na świecie?

Bo zrównują się w zachowaniach z chłopcami. Zresztą nie tylko w zachowaniach. W 1994 r. bardzo szczęśliwych było 37 proc. chłopców i 32 proc. dziewcząt w wieku 13 lat. W 2007 r. bardzo szczęśliwych chłopców pozostało tyle samo, a odsetek dziewcząt wzrósł do 36 proc. W 1997 r. samotność doskwierała 14 proc. chłopców i 30 proc. dziewcząt. Teraz doskwiera 20 proc. chłopców i 28 proc. dziewcząt.

Czyli nawet tu maleją różnice między płciami.

To jest bardzo szybki proces, który widać praktycznie we wszystkich odpowiedziach.

Wróćmy do pytania o sens tego, co się dzieje. Mniej ćpają, więcej piją, są średnio biorąc trochę bardziej szczęśliwi i trochę bardziej samotni, a dziewczynki mniej różnią się od chłopców. Umie pan powiedzieć, jaka właściwie jest suma tych wszystkich procesów? Inaczej mówiąc: czy jest gorzej, czy lepiej?

Zmiany społeczne, które przez ostatnie kilkanaście lat dokonały się w Polsce, są elementem cywilizacyjnego procesu wchodzenia do świata wolności i konsumpcji. Więc trzeba by zapytać, czy i pod jakim względem polska młodzież różni się od młodzieży krajów, które do tego świata należą od dawna. Jak wyglądamy na tle innych względnie zamożnych krajów. Po pierwsze, wśród 21 państw OECD polska młodzież jest wyraźnie najzdrowsza: ma najmniejszą nadwagę, najczęściej je owoce i najbardziej regularnie je śniadania przed wyjściem do szkoły. Także jeżeli chodzi o papierosy, alkohol i narkotyki polscy uczniowie należą do najgrzeczniejszych. Z inicjacją seksualną też się młodym Polakom nie spieszy. Pod tymi względami cały Zachód może nam zazdrościć.

A pod względem przemocy?

Tu jesteśmy dokładnie w środku stawki OECD. Pod względem wszystkich patologii w całym OECD grzeczniejsi od Polaków są tylko młodzi Szwedzi. Najgorsi są Brytyjczycy i Amerykanie. Więc w porównaniu z sielską szkołą Peerelu jest wyraźnie gorzej – więcej jest przemocy, papierosów, alkoholu i zwłaszcza narkotyków. Ale na tle innych krajów rozwiniętych jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Jeżeli odstajemy od reszty cywilizowanego świata, to…

...pod względem histeryczności dorosłych?

Też, ale przede wszystkim odstajemy in plus. I to nie tylko pod względem zachowań ryzykownych. Bo polska młodzież jest też zdecydowanie bardziej szczęśliwa na przykład od amerykańskiej. Bardzo i dość szczęśliwych jest u nas 88 proc. 11–16-latków, a w Stanach 79. Dokładnie na odwrót niż w populacji dorosłych. W ogóle dość dobrze widać, że Polacy psują się z wiekiem.

I kiedy już dorosną, to jako rodzice wmawiają swoją frustrację dzieciom, jako nauczyciele – uczniom, a jako politycy – wyborcom.

Nauczycieli bym chyba z tej wyliczanki wyłączył. Bo oni w ostatnich kilkunastu latach stali się wyjątkowo pozytywną grupą. Kiedy na początku lat 90. badałem nauczycieli, była to najbardziej przygnębiona i sfrustrowana grupa zawodowa w Polsce. Dziś w sposób ewidentny wyszli z psychicznego doła. Prawie 90 proc. stanowią już szczęśliwi albo bardzo szczęśliwi. A polska średnia jest o jakieś 15 pkt proc. niższa. Gdyby ich nie poszczuto na uczniów, nie pakowaliby się w niepotrzebne konflikty, bo ludzie szczęśliwi są mniej konfliktowi, a nauczyciele stali się jedną z najszczęśliwszych grup zawodowych w Polsce.

Chociaż dostają bardzo mało pieniędzy.

Ale za to mają satysfakcję. W podstawówkach prawie 70 proc. stanowią zadowoleni albo bardzo zadowoleni z pracy. W gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych ta grupa sięga prawie 60 proc. To nie jest zły wynik. I wbrew tym, którzy biją na alarm, praktycznie nie ma różnicy między gimnazjami a szkołami ponadgimnazjalnymi.

Czy ja dobrze rozumiem, że pana zdaniem całe zamieszanie ze szkolną przemocą było niepotrzebne, bo w szkołach nic się nadzwyczajnego nie dzieje? Uważa pan, że starczyłoby siąść i z dumą podziwiać ten szkolny kraj-raj?

To już by była przesada. Każdy szkolny ćpun czy chuligan to o jednego za dużo. Ale niewątpliwie są w polskiej oświacie zjawiska znacznie bardziej niepokojące, choć zapewne mniej spektakularne. Tylko że one są całkiem gdzie indziej, niż się na ogół uważa i pokazuje w mediach czy w politycznych programach.

Na przykład?

Wychowanie obywatelskie. Jacy będą Polacy, gdy dorosną i wyjdą ze szkół – podstawówek, gimnazjów, liceów? Wie pan, kim oni będą?

Będą Polakami.

Z pewnością. Pod względem patriotyzmu i przywiązania do swojej tożsamości polska młodzież całkiem nieźle wypada na tle innych krajów. I także pod tym względem bardzo przypomina dorosłych, co jednak wcale nam zbyt dobrze nie wróży. Nie dlatego, że patriotyzm jest czymś negatywnym, ale dlatego, że taki akurat model patriotyzmu nie jest zbyt rozwojowy. Bo dorośli Polacy – przy swoich bardzo pozytywnych uczuciach wobec kraju i dumy z minionej chwały narodu – są jednak na samym końcu europejskiej stawki, jeśli chodzi o zdolność tworzenia wspólnot, gotowość do dobrowolnego organizowania się i zaufanie wzajemne.

Polska jako wspólnota abstrakcyjna, historyczna, symboliczna – tak. Polska jako wspólne przedsięwzięcie Polaków – nie bardzo.

I ten polski syndrom pogarsza się z wiekiem. Z upływem lat młodzi Polacy coraz mniej sobie ufają i są coraz mniej skłonni do współdziałania. W tegorocznych badaniach bardzo dobrze widać, że poziom zaufania, za którym iść powinna gotowość do wspólnego działania, w młodszych rocznikach młodzieży jest imponujący, a w starszych rocznikach stopniowo topnieje aż do poziomu dorosłych.

Czyli następuje negatywna socjalizacja. W procesie wychowania dzieci stają się coraz mniej uspołecznione zamiast coraz bardziej.

Otóż to! I coraz większy jest rozdźwięk między teorią a praktyką. Pod względem wiedzy obywatelskiej polskie 14-latki są na pierwszym miejscu wśród krajów wysoko rozwiniętych. Naprawdę jestem z nich dumny. Ale już 17-latki lądują zaledwie w środku stawki. Pod względem przygotowania do życia w demokracji przez trzy lata życia między 14 a 17 rokiem młody Polak zostaje przegoniony przez połowę cywilizowanego świata.

Dlaczego?

Prawdopodobnie dlatego, że taki intelektualny kapitał może się rozwijać tylko w realnych zachowaniach społecznych. A pod względem zbiorowej aktywności już wśród 14-latków dość dobrze widać zapowiedź regresu. Jeżeli chodzi o ich udział we wspólnych przedsięwzięciach, Polska plasuje się na 28 miejscu wśród 28 najzamożniejszych krajów. Z wiedzy, którą mają polskie 14-latki, niestety kompletnie nic nie wynika.

Więc intelektualnie jesteśmy doskonali, a społecznie kompletnie do kitu.

Dokładnie. Na początku jest promyk nadziei na wychowanie aktywnych obywateli. A potem ten promyk bardzo szybko gaśnie. Bo system nie tworzy zachęty do współdziałania. Polska szkoła nie uczy demokracji, chociaż na początku bardzo dobrze uczy „o demokracji”. I wszyscy w szkole to czują. W podstawówkach uczniowie i nauczyciele jeszcze nie najgorzej oceniają działanie samorządów uczniowskich. Ale potem te oceny wciąż się pogarszają. Maturzyści już praktycznie nie różnią się od dorosłych. Ani pod względem zaufania do innych, ani pod względem aktywności społecznej, która jest niebezpiecznie niska. To nie narkotyki, nie papierosy i nawet nie przemoc powinny być największym zmartwieniem polskiej szkoły, ale fakt, że ona nie tworzy społeczeństwa i nie wychowuje odpowiedzialnych za los wspólnoty obywateli. Pod tym względem bardzo radykalnie odstajemy od światowej normy. A patriotyzm w wersji abstrakcyjnej, historycznej, obrzędowej, okazjonalnej to o wiele za mało, by kraj mógł być szczęśliwy. Kiedy się patrzy na skutki procesu wychowawczego, trudno nawet być pewnym, czy nowe pokolenie będzie w stanie utrzymać frekwencję wyborczą na poziomie czterdziestu paru procent. A to jest przecież dramatycznie mało.

Jest na to jakiś sposób?

Jakaś czarodziejska różdżka? Jak mundurki, które mają załatwić przereklamowany problem braku dyscypliny? Oczywiście, w świecie rzeczywistym nie ma żadnych czarodziejskich różdżek. Ale można sobie wyobrazić taki system zachęt, który uruchomi dziesiątki inicjatyw lokalnych w poszczególnych szkołach. Tylko że to wymaga elastycznego myślenia, a nie krojenia wszystkiego według jednego strychulca. Po co na przykład we wszystkich szkołach wprowadzać monitoring. W niektórych to jest konieczne. Ale w wielu innych dużo bardziej pomogą różne inne działania. I zresztą one już same się pojawiają bez wielkich zachęt ze strony ministerstwa. Wystarczy niewielka zachęta. Na konkurs ogłoszony w ramach kampanii „Szkoła bez przemocy” dostaliśmy setki niesamowitych pomysłów. To jest prawdziwa kopalnia. I te pomysły działają. Ale ich skuteczność w dużym stopniu polega na tym, że są dostosowane do konkretnych lokalnych warunków. A na szczeblu centralnym wszystko próbuje się wcisnąć do jednego koryta.

Problem bierze się chyba przede wszystkim z tego, że politycy są w zdecydowanej większości natchnieni ideą jednej książki. Do niedawna tą książką był „Wolny wybór” Miliona Friedmana. Teraz – zwłaszcza w oświacie – widać, że jej miejsce zajęły „Wybite szyby” Kellinga i Colesa oraz spopularyzowana przez nich idea „zero tolerancji”.

Mam wrażenie, że większość polskich polityków zna te książki raczej z opowiadań czy streszczeń. Co gorsza, na ogół mają przekonanie, że nikt poza nimi niczego nie przeczytał. Wierzą, że są w stanie wszystko nam poukładać. Nie chcą korzystać z mądrości nauczycieli i dyrektorów szkół. Nie chcą zachęcać rodziców, żeby poczuli się bardziej odpowiedzialni za własne pociechy. Wszystko chcą za wszystkich pozałatwiać za pomocą kilku prostych pociągnięć. A to jest uzurpacja, która musi prowadzić do porażki. Zwłaszcza że towarzyszy jej bardzo naiwna wiara w możliwość skutecznego przecięcia każdego węzła gordyjskiego. Żaden polski polityk nie ma ochoty latami bawić się w rozplątywanie bezliku społecznych supłów, a bez tego żadnej trwałej poprawy uzyskać się nie da.

rozmawiał Jacek Żakowski



Prof. dr hab. Janusz Czapiński (ur. 1951) pracuje na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego oraz w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania. Zajmuje się przede wszystkim zagadnieniami makropsychologii i postaw politycznych. Przewodniczący Rady Monitoringu Społecznego, która opracowała „Diagnozę społeczną 2005”, największe badanie socjologiczne ostatnich lat. Opublikował m.in. takie prace jak „Psychologia szczęścia”, „O naturze realizmu” i „O naturze optymizmu”.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 12-07-2007 22:14

O, przeczytałam mój stary post :) . Stare czasy na szczęście nie jest źle, wtedy się okazało że bójka nie była jego winą a do końca roku już nie brał udziału w bójkach, prócz dwóch - w których bronił bitego przez innych kolegę :D

Ale weszłam aby zapytać o co innego. Czy słyszeliście o ostatnim (dzisiejszym) wystąpieniu Mr G.? Ponoć (osobiście tego nie słyszałam, przekazano mi) chce on wprowadzić prawo, aby trudnych uczniów do ośrodków wychowawczych kierował dyrektor szkoły, bez potrzeby wyrażania zgody przez rodziców, sąd czy radę pedagogiczną... Kurczę, to chyba jakiś żart :shock: ? Powiedzcie, że nie...
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 13-07-2007 10:10

Poszukałam - to nie żart, tylko niedokładne słuchanie UFFF :D . Nie będzie decydował dyrektor sam.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,51514,wid,9 ... omosc.html

Czwartek, 12 lipca 2007
Giertych zapowiada ośrodki wsparcia wychowawczego
PAP 13:45 (aktualizacja 15:14)
Utworzenie w przyszłym roku co najmniej jednego ośrodka wsparcia wychowawczego w każdym województwie, czyli szkół dla gimnazjalistów, którzy utrudniają naukę innym oraz zaniechanie naboru do liceów profilowanych, a w konsekwencji ich likwidację - to niektóre z zapisów projektu nowelizacji ustawy o systemie oświaty, który trafił do konsultacji.

Jak mówił na konferencji prasowej wicepremier, minister edukacji Roman Giertych, projekt nowelizacji jest w dużej mierze realizacją zapisów rządowego programu "Zero tolerancji dla przemocy w szkołach".

Od dwóch tygodni do roku

Zgodnie z założeniami do projektu, ośrodki wsparcia wychowawczego (OWW) mają być placówkami, w których prowadzona ma być praca wychowawcza z uczniami na wczesnym etapie problemów. Zakładamy, że uczniowie będą przebywać w ośrodkach od 14 dni do maksymalnie 12 miesięcy - poinformował Giertych.

Do ośrodka uczeń może być skierowany do ośrodka wsparcia przez dyrektora szkoły na podstawie uchwały rady pedagogicznej, po uzyskaniu orzeczenia zespołu działającego w publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej. Jeśli rodzice nie wyrażą na to zgody o ewentualnym umieszczeniu ucznia w OWW zadecyduje sąd rodzinny. Jak mówił minister edukacji, skierowanie do ośrodka ma być "środkiem ostatecznym dla dyrektorów szkół". Zaznaczył, że chodzi o "jednostki patologicznie agresywne, które powodują demoralizację innych osób".

Zgodnie z projektem, do 30 kwietnia 2008 r. ma powstać w kraju co najmniej 16 OWW. Początkowo w jednym ośrodku będą umieszczane zarówno dziewczęta, jak i chłopcy; po 2011 r. ośrodki będą niekoedukacyjne. Chcemy by w przyszłorocznym budżecie były zagwarantowane środki - około 130 mln zł - na zbudowanie 16 szkół - powiedział Giertych.

W projekcie nowelizacji umieszczono także katalog praw i obowiązków uczniów oraz systemu kar i nagród dla nich (do tej pory każda szkoła sama określała je w statucie). Szkoły będą też prowadzić specjalne karty, na których odnotowywane będą wszystkie nagrody i kary, jakie otrzymają uczniowie. Karty te będą - jak zaznaczył minister edukacji - "szły za uczniem, gdy będzie on zmieniał szkołę". W projekcie zapisano także, że przyznanie stypendium socjalnego uczniowi będzie uzależnione od oceny z zachowania.

Kary za gry komputerowe?

Wymieniając elementy programu "Zero tolerancji", jakie znalazły swoje odzwierciedlenie w projekcie, Giertych wspomniał również możliwość wprowadzania przez samorządy tzw. godziny bezpieczeństwa dla młodzieży, czyli zakazu przebywania w miejscach publicznych w porze nocnej osób nieletnich bez opieki osoby dorosłej. Straż miejska, zgodnie z projektem, będzie miała obowiązek informowania dyrektorów szkół o wagarującej młodzieży.

Nowelizacja zakłada także zmiany w kodeksie karnym i kodeksie cywilnym. Zgodnie z nimi karane będą osoby, które małoletnim udostępnią program komputerowy lub grę wideo zawierającą elementy przemocy lub pornografii, zaś osoby, które udostępnią alkohol małoletnim będą odpowiadały za szkody przez nich wyrządzone pod jego wpływem.

W projekcie zapisano także, że począwszy od roku szkolnego 2008- 2009 nie będzie prowadzona rekrutacja do liceów profilowanych; szkoły te będą likwidowane poprzez stopniowe wygaszane. Licea profilowane to trzyletnie szkoły, kształcące w piętnastu profilach kształcenia ogólnozawodowego. Z ubiegłorocznego raportu NIK wynika, że licea profilowane zarówno źle przygotowują do matury, jak i niewystarczająco do wykonywania zawodu.

Zaproponowano także zmianę terminu egzaminów zawodowych w technikach; zgodnie z projektem, uczniowie nie będą ich zdawać tak jak obecnie zaraz po maturze, lecz rok wcześniej.

W projekcie nowelizacji znalazły się także zapisy sankcjonujące prawnie istnienie w polskim systemie szkolnictwa tzw. matury międzynarodowej - International Baccalaureate (IB). Zdają ją uczniowie z 700 szkół w 125 krajach na całym świecie. W Polsce program IB realizuje 26 szkół ponadgimnazjalne, większość to szkoły niepubliczne. (al)


Pomysł z grami nie jest całkiem bez sensu, bo gry z elementami przemocy dobrze byłoby wyeliminować - a dopóki inne dzieci grają w takie gry, to własnemu trudno jest je ograniczyć. Ale nurtuje mnie:
1) W jaki sposób i kto będzie decydował, czy dana gra zawiera elementy przemocy? Np. "Ragnarok" - przeważnie się chodzi ludzikiem i załatwia jakieś sprawy, zarabia, kupuje przedmioty itp ale istnieje takie narzędzie jak łuk, którym zabija się potwory.
2) Jakie kary planuje się dla tych, którzy udostępnią taką grę (czyli chyba dla rodziców) ?
3) W jaki sposób będzie wykrywane to "przestępstwo" - następny pretekst do nalotów na domy prywatne?
4) Czy w takim razie nie powinno się wyeliminować przemocy również z telewizji przed godziną 19? Jest ona tam przecież dużo bardziej realistyczna. A może też karać rodziców? Za zakup odbiornika TV...
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Jamniczek

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 609


Rejestracja:
18-01-2007 09:16

Lokalizacja: Koszalin

Post 13-07-2007 10:20

http://www.dziennik.pl/Default.aspx?Tab ... leId=52603

Ech.
Romuś to jest Romuś i basta.
Ja - "książkowe" (i rzeczywiste) DDA, Syn Kornel, 15 lat - ChAD i ADHD jako impreza towarzysząca ;)

Justynka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 5718


Rejestracja:
03-12-2006 14:04

Lokalizacja: znad Bałtyku

Post 13-07-2007 20:18

Dosia pisze:2) Jakie kary planuje się dla tych, którzy udostępnią taką grę (czyli chyba dla rodziców) ?


Myslę Dosieńko, że chodzi raczej o sprzedawców :)

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 13-07-2007 22:42

Justynka pisze:
Dosia pisze:2) Jakie kary planuje się dla tych, którzy udostępnią taką grę (czyli chyba dla rodziców) ?
Myslę Dosieńko, że chodzi raczej o sprzedawców :)
Justynka, to jest niemożliwe, bo zwykle dorośli kupują grę dziecku, więc sprzedawca (i słusznie) jest zwykle niewinny. Stoję więc nadal na stanowisku, że rodzic :( .
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 04-09-2007 14:43

Mój syn dzisiaj zaczął pierwszy dzień w szkole(1 kl. gimnazjum) od ucieczki z 3-ch ostatnich lekcji.Powód- jeden ze starszych chłopaków podszedł do ich kl. na przerwie i powiedział, że będą mieli chrzest(czyt.jedzenie kociej karmy, wychodzenie na drabinę i malowanie sprejem po ścianie, obliczanie jedną zapałką długość korytarza w szatni itp. Sprzeciw=manto).Szlak mnie trafia bo nie wiem jak to załatwić, żeby szkoła zareagowała ale z drugiej strony, żeby mój syn nie uchodził za "tchórza i konfidenta".A może to norma w każdym gimnazjum.Tylko skoro tak to ja sie nie zgadzam i jak będzie trzeba to załatwię to po swojemu.Dziękuję za uwagę.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

aleks

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 191


Rejestracja:
28-03-2005 15:47

Lokalizacja: Gdańsk

Post 04-09-2007 15:01

Powiem jak ja to załatwiłam choć nie do końca legalnie i pewnie uznacie że to nie odpowiednie. Mimo to uważam że kto mieczem wojuje od miecza ginie.
Więc mój młody poszedł do szkoły z kuzynem starszym(dużym) , który powiedział starszym chłopcom że jak nie dadzą młodemu spokoju to On im zrobi kocie zawody.
Efekt był taki że dali małemu spokój , obeszło się bez użycia siły i donoszenia ( a co za tym idzie zemsty) A kuzyn „tylko” odprowadził go pare razy do szkoły.
Aleks

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 04-09-2007 15:41

Rysiu,
powiedz o tym głośno i publicznie na pierwszym zebraniu rodziców.
Inni rodzice też zapewne o sprawie słyszeli, i przypuszczam, że nikt nie uzna, że "nie ma sprawy".

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 04-09-2007 16:10

Chętnie bym tak Żono zrobiła tylko nie chcę zrobić to ze szkodą dla syna.Andy nie chce żeby potem się go czepiali i wyzywali od konfidentów.Poza tym nie wiem czy na zebraniu nie będzie już za późno.A przy okazji to powiem wam, że mój mąż jest zły na syna, że tak zaczyna rok szkolny(od ucieczek).Uważa, że kiedyś musi być ten pierwszy raz, żeby dostać.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

Maja

Awatar użytkownika

Pszczółka

Posty: 2619


Rejestracja:
01-02-2007 19:54

Post 04-09-2007 16:19

Rysiu a moze porozmawiać z innymi rodzicami i wspólnie iść z tym do wychowawcy? Jeśli udałoby się zebrać kilka mam, Twój syn nie będzie sam. Jeśli nie widujesz innych mam moze telefonicznie się umówić?Najlepiej sprawę załatwić szybko, bo zanim w szkole zorganizują zebranie, większość zapomni o co chodziło.

Synowi nie dziwię się, że uciekł- bał się i wolał uniknąć upokorzenia w czasie takiego "chrztu". Na pewno nie wolno go za to bić, bo następnym razem zamknie się w sobie i nic wam nie powie. Byłaby to kara za szczerość wobec was.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 04-09-2007 16:53

To nie chwal się głośno niczym, co by mogło Andy'ego zidentyfikować. Nie mów, że "mój syn z tego powodu uciekł" (bo może był jedynym, który tak zareagował), a nazwiska przecież nie masz wypisanego na czole.
Zapamiętane zostanie, że jedna z mam podniosła taką sprawę i zrobiła się duża dyskusja.

olasp

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 158


Rejestracja:
29-06-2007 21:34

Lokalizacja: Tychy

Post 04-09-2007 21:01

Uważam, że powinnaś to koniecznie zgłosić i to jak najszybciej! Moim zdaniem wystarczy telefonicznie i wcale nie musisz podawać nazwiska, wystarczy informacja, że jesteś mamą "pierwszaczka".
Pozdrawiam
Ola terapeuta integracji sensorycznej
http://www.integra.edu.pl

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 04-09-2007 21:09

Właśnie tak Żono, mój syn jako jedyny uciekł ale nie dlatego jak pisze Maja bo bał sie upokorzenia(no może trochę)ale bardziej obawiał się(ja tak myślę), że będzie musiał odmówić co za tym idzie musiał by sie bić.A wiadomo, że jak ich było około 15-stu to nie miał szans i być może właśnie tego się bał.Mój syn uchodzi za takiego co to się raczej nikogo nie boi(to raczej jego omijają)a tu nagle taka porażka.Dostać baty...hmm to nie po jego.Poza tym miałby przechlapane w domu bo u nas jest zasada przestrzegana 'BICIE JEST ZABRONIONE".Może problem rozwiązał się sam bo syn poprosił starszych kolegów, żeby pogadali z tamtymi, żeby mu dać spokój.Mimo wszystko będę chciała na zebraniu poruszyć ten temat.Powiem, że mnie słuchy doszły, że chcą pierwszoklasistą zrobić chrzest i żeby szkoła coś z tym zrobiła.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".
PoprzedniaNastępna

Wróć do Szkoła, przedszkole



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot]

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.