Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Wycieczki szkolne

Moderator: Moderatorzy

gosiasz

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 45


Rejestracja:
06-10-2005 07:23

Lokalizacja: Legnica

Post 19-06-2006 07:56

Dziewczyny! moja córka jest obecnie w I klasie gimnazjum, ale w szkole podstawowej na wycieczki zawsze z nią jeździłam, ponieważ wychowawczyni chętnie zabierała rodziców, a ponieważ nie pracowałam i nadmiar czasu mi doskwierał, więc tym bardziej chętnie wyjeżdżałyśmy razem. Nie wspomnę o tym, iż z kilkoro rodzicami zaprzyjaźniliśmy się i dotąd utrzymujemy kontakty. Nigdy moja córka nie była przy mnie, tylko z grupą i zawsze zajmowałam się innymi dziecmi, a chyba Ciekawska sama przyznasz, że z maluchami jest mnóstwo roboty i należy miec oczy naokoło głowy :) Oczywiście przy okazji byłam w kilku ciekawych miejscach. W klasach IV-VI też byłam na kilku wycieczkach, ale to już z tego względu, że inne nauczycielki nie jeździły, więc opieka była konieczna. I bardzo mile wspominam ten okres :)
radość - to wołanie miłości

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 22-06-2006 12:06

Jak widać, nie taki straszny diabeł, jak go malują. :twisted: Nauczyciele też sa ludźmi życzliwymi i przyjaznymi dziecku. Nie wszyscy mają rogi. kopyta i robią dzieciom krzywdę. Z takimi rodzicami, jak Gosiasz i wielu innymi z tego forum i poza, można wiele zdziałać i pomóc dzieciom, które tak bardzo tego oczekują.

gosiasz

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 45


Rejestracja:
06-10-2005 07:23

Lokalizacja: Legnica

Post 23-06-2006 09:24

Dzięki Ciakawska :) A o ile łatwiej i przystępniej rozmawia się z nauczycielem na wycieczce, to chyba każdy wie! znika wtedy bariera nauczyciel - rodzic, a pojawia się coś na kształt kobieta-kobieta, lub matka-matka. Przynajmniej ja tak odbierałam wszelkie kontakty z nauczycielkami. A dziś też byłam w szkole na rozdaniu swiadectw, bo córka bardzo mnie prosiła o to, a zrobiła nam wielką niespodziankę, ponieważ świadectwo było z wyróżnieniem i tzw.czerwonym paskiem :) , więc duma mnie rozpiera straszna! o Kasi nie wspomnę, jaka jest szczęśliwa!
radość - to wołanie miłości

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 24-06-2006 21:08

Pzdrawiam Twoją Kasię. Kasie to fajne dziewczyny. Ambitne i pracowite. Wiem coś o tym, bo też mam jedną :wink: tylko jest już bardzo duuuża

gosiasz

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 45


Rejestracja:
06-10-2005 07:23

Lokalizacja: Legnica

Post 26-06-2006 06:52

Dzięki za pozdrowienia :D Zgadzam się z Tobą w 100%, że Kasie to świetne dziewczyny! Gdybym ja była taka ambitna jak ona, to już dawno byłąbym kobietą z wyższym wykształceniem :) , a tak, to na starośc przyszło mi się uczyc he he i za dwa tygodnie będę szczęśliwą studentką II roku socjologii:-), jeszcze tylko 2 egzaminy i kilka wpisów i wakacje!
radość - to wołanie miłości

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 02-07-2006 19:00

Gosia, lepiej późno niż wcale. Dziecko masz duże, a studia to taka odskocznia. No i człowiek czuje sie znacznie młodziej. Myślę, że jesteś już po egzaminach i zaliczeniach, i masz zasłużone wakacje.

gosiasz

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 45


Rejestracja:
06-10-2005 07:23

Lokalizacja: Legnica

Post 03-07-2006 06:56

No właśnie w sobotę miałam egzamin z filozofii; napisałam na 4, a z cwiczeń 5:-), miał byc jeszcze z demografii, ale prof. przełożył na 15.07!, więc o wakacjach jedynie marzę...Jak uda mi się dobrze z demografią, to może załapię się na stypendium naukowe :D a forsa bardzo by się przydała. Nawet sobie nie wyobrażasz, jaka jestem szczęśliwa, że poszłam kontynuowac edukację! w końcu robię coś tylko dla siebie:-) Pozdrowionka .P.S.jak masz na imię Ciekawska?
radość - to wołanie miłości

MILIM

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 24


Rejestracja:
18-03-2009 12:12

Lokalizacja: Kraków

Post 03-09-2009 08:38

A moja córunia nigdy nie była na żadnej wycieczce szkolnej ( obecnie I kl. Gimn.) nie ma takiej siły ,żeby ją przekonać ..., do kina, teatru itp. z klasą też nie chodzi. Mówi,że dzieci wrzeszą, dużo gadają i źle się wśród nich czuje. W szk. podst. jakoś przeszło, ale obawiam się w Gimn. większych problemów - często z takich wyjść trzeba pisać recenzje, opisywać.. i co wtedy ? :(

Maja

Awatar użytkownika

Pszczółka

Posty: 2619


Rejestracja:
01-02-2007 19:54

Post 05-10-2009 08:44

Czy spotkaliście się z sytuacją, żeby wychowawca zabronił dzieciom zabierania na wycieczki komórek?
Taki przypadek dzisiaj miałam i na hasło "wszystkie dzieci maja oddać rodzicom komórki" postawiłam się.

Rodzice mnie zaskakują, bo nikt poza mną w tej sprawie nie odezwał się. Po mojej uwadze, że daję synowi komórkę dla jego bezpieczeństwa bo JA chcę mieć z nim kontakt, pani odpuściła. Pomarudziła, że rodzice dzwonią co 5 minut , że dzieci zamiast słuchać przewodnika to bawią się komórkami itp, itd.

W szkole zabrania im posiadania komórki (jestem w stanie to zrozumieć), ale wycieczka to już inna bajka. Pierwszy raz z nimi jedzie i od razu z góry zakłada, że coś będzie nie tak.
W finale zgodziła się, żeby dzieci komórki miały. :twisted:

Poprzednia wychowawczyni (w poprzednich latach) kazała dzieciom brać z domu komórki na wszystkie wycieczki. Dawała dzieciom swój nr tel. na wypadek zagubienia się. Nowa wychowawczyni ma zupełnie inne metody. :twisted:

Beata

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 5000


Rejestracja:
08-06-2006 07:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 05-10-2009 08:52

U nas takie rzeczy omawia się z rodzicami na zebraniach.
Na zostawienie komórek w domu rodzice nigdy się nie zgodzili.

kanton

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 29


Rejestracja:
16-12-2009 14:55

Post 18-12-2009 12:22

temat świetny

Szanowne Panie!
Bardzo mi się podoba ten temat.
Ja byłem na 2 wycieczkach moich synów. Pierwsza odbyła się tuż po zmianie szkoły przez starszego. Specjalnie poprosilem, żeby mnie wzięli jako opiekuna, ponieważ chciałem naocznie przekonać sie co jest warta nowa wychowawczyni. Okazała się osobą bardzo odpowiedzialną i na swoim miejscu. Natomiast mamusie innych dzieci (3 sztuki), które pojechały na wycieczkę byly absolutnie nieprzydatne. Ze zdziwieniem skonstatowałem, że pojechały tylko po to żeby się zajmować swoimi dziećmi!!!! Nawet jak w Kętrzynie dzieci się zrobiły głodne przed wejściem do zamku i zaproponowałem, żeby 2 osoby zostały i po prostu zrobiły "trochę" kanapek dla 40 dzieci :) (2 klasy)to staneło na tym, że one zwinęły d.... do zamku a kanapki robiłem sam.
Druga wycieczka odbyła sie również bez problemów, rolą rodziców jest tylko dużo liczyć, przy każdej okazji i blokować głupie pomysły pilota i przewodników, a najważniejsze - pilnować, że plan wycieczki nie musi być wykonany za wszelką cenę. Znowu była mamusia która pojechała pilnować tylko swojego dziecka.
Zdecydowanie aby zapanować nad klasą na wycieczce 1 osoba - nauczyciel, to za mało (optimum to w sumie 3 osoby na max 30 dzieciaków), natomiast uzależnianie wyjazdu dziecka od obecności jego rodzica to zwykłe chamstwo i brak profesjonalizmu ze strony nauczyciela. Poza tym nie ułatwia to integracji dziecka z klasą. Z drugiej strony, bez urazy, zdarzają się rodzice, którzy po prostu nie potrafią rozmawiać z nauczycielami (i dalej z innymi ludźmi) skąd biorą się konflikty i obopólna agresja. Każdy problem można rozwiązać chociażby zmieniając szkołę (to też ćwiczyłem).
Nie pytaj komu bije.... bije on TOBIE.

kanton

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 29


Rejestracja:
16-12-2009 14:55

Post 18-12-2009 12:30

Maja pisze:Czy spotkaliście się z sytuacją, żeby wychowawca zabronił dzieciom zabierania na wycieczki komórek?
Po mojej uwadze, że daję synowi komórkę dla jego bezpieczeństwa bo JA chcę mieć z nim kontakt


Nie bardzo rozumiem co ma komórka na wycieczce do bezpieczeństwa dziecka zwłaszcza w górach, na wycieczce zorganizowanej z przewodnikiem, chyba raczej to drugie - zeby sobie z dzieckiem pogadać. U nas w szkole nauczycielka nie stawiała w ogóle takiej sprawy, kto chciał to bral komórkę, natomiast komórkę nauczycielki wszyscy mieli wbitą w swoja i jak sie chceli czegos dowiedziec to dzwonili do nauczycielki.
Nie pytaj komu bije.... bije on TOBIE.

sredni

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 355


Rejestracja:
14-12-2007 23:11

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Michał 17lat ZA, Maja 8 lat ZA z zaginiona, więc nigdzie nie zgłaszana diagnoza

Post 18-12-2009 15:12

Tu nie chodzi tylko o zwykłe "pogadać" Nie wszystkie dzieci czują sie dobrze przebywając kilka dni w grupie, do tego w innym niż zwylke otoczeniu.

Po tym co i w jaki sposób dziecko mówi, wiem w jakiej jest kondycji. Najlepsza jest oczywiście opcja "dojechaliśmy, no to pa" i cisza przez następne dni :D

Maja

Awatar użytkownika

Pszczółka

Posty: 2619


Rejestracja:
01-02-2007 19:54

Post 18-12-2009 20:24

kanton pisze:Nie bardzo rozumiem co ma komórka na wycieczce do bezpieczeństwa dziecka zwłaszcza w górach

Nie bardzo rozumiem komu przeszkadza rozmowa dziecka z rodzicem w czasie wycieczki- zwłaszcza w górach.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 19-12-2009 00:24

Wiecie, co,
wycieczki (szkolne i nie tylko) są między innymi po to, żeby dziecko się nauczyło funkcjonować bez mamusi. I bez gorącej linii do tejże.

Jeśli nie ma po temu jakichś szczególnych powodów - komórka jest zbędna.
Ewentualnie może leżeć w plecaku z poleceniem: można włączyć w przypadku zagrożenia życia.

MILIM

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 24


Rejestracja:
18-03-2009 12:12

Lokalizacja: Kraków

Post 19-12-2009 14:14

chodzi przecież o to by dziecko próbowało być w grupie, swoją energię i aktywność skierowało na rówieśników, / z czym ma problem /, a nie na wsłuchiwanie się w to czy dzwoni komórka ... może Mama dzwoni, a może ja zadzwonię ??? itd..... Opiekun ma przecież nr tel. do Rodzicówi jakby co, to nawiąże kontakt. Jeżeli my nie będziemy mieć zaufania do Opiekunów dorosłych...., to jak ma je budować dziecko ??!!
Albo idziesz prze życie, albo ono Cię wlecze . . .

Maja

Awatar użytkownika

Pszczółka

Posty: 2619


Rejestracja:
01-02-2007 19:54

Post 21-12-2009 10:00

A czy ktoś mówił o tym, że matka albo dziecko ma wisieć na telefonie? Przecież tu chodzi o możliwość kontaktu albo braku takiej możliwości.

Poprzednia wychowawczyni (mądra kobieta) kazała dzieciakom zabierać komórki i wszystkie otrzymały jej numer telefonu. Po co? Jeżeli którekolwiek się zgubiło miało możliwość kontaktu i zapewniony szybki powrót do grupy. Co mu po telefonie wychowawczyni jak jej nie ma obok?

Jeśli ktoś ma czyste intencje i nie ma nic do ukrycia komórki nie stanowią dla niego problemu.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13306


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 21-12-2009 10:31

Maju, cały czas nie rozumiesz. Tu nie chodzi o czyste intencje i o coś do ukrycia.
Chodzi o sytuację, kiedy pojawia się problem, który trzeba rozwiązać. Na przykład młody zgubił skarpetki.
Dziecko ma do wyboru:
1. Próbować rozwiązać samemu
2. Zadzwonić do mamusi

Mamusia i tak nie pomoże, bo i jak? Niemniej jednak dzieci dzwonią i przy okazji upewniają się, że same nie potrafią rozwiązywać takich problemów.
No chyba, że mamusia weźmie na wstrzymanie i na żądanie natychmiastowej pomocy w kwestii skarpetek odpowie krótko i treściwie
- spadaj
i przerwie rozmowę. Ale ja takich mamuś nie znam. No... może poza jedną.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13306


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 21-12-2009 10:37

Na obozach harcerskich rozwiązanie jest bardzo proste. Brak źródeł zasilania i duża odległość do BTS'ów. Dzięki temu najdalej po 3-4 dniach wszystkie komórki milkną i jest porządek.

Anna

Wsparcie

Posty: 1327


Rejestracja:
06-12-2007 11:59

Lokalizacja: Warszawa

Post 30-12-2009 18:15

Na niektóre obozy harcerskie, też już dotarła cywilizacja i co kilka dni pozwalają doładować padnięte komórki hi hi...:D
syn 14 lat

MILIM

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 24


Rejestracja:
18-03-2009 12:12

Lokalizacja: Kraków

Post 02-01-2010 19:57

Możliwość kontaktu dziecko ma. Przecież jest pod opieką
Albo idziesz prze życie, albo ono Cię wlecze . . .

basisko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 805


Rejestracja:
07-01-2010 20:43

Lokalizacja: Bytom/Zgorzelec

Post 12-01-2010 14:20

a moj Piotrek nigdy nie chcial uczestniczyc w zadnych wycieczkach szkolnych.
bal karnawalowy odchorowal dwudniowa goraczka: 38.5 - 39.

specjalnie prosilam mile Panie w bytomskiej podstawowce nr 9 o to, zeby Piotrek ten bal przesiedzial w swietlicy.....
zaciagnely go tam pomimo protestow (gdybym mogla to przewidziec, zostalby w domu). potem zawezwano mnie do szkoly i szanowne cialo pedagogiczne wraz z dyrekcja zaczelo mi udowadniac, ze Piotrek (ZA) moze byc nieobliczalny. dodam, ze do czasu, kiedy szkola otrzymala orzeczenie o nieplelnosprawnosci i drugie o potrzebie ksztalcenia... nigdy nie bylo z synsm najmniejszego problemu.
fakt, ze dziecko dzieli sie swoimi fobiami ze mna w domu skwitowano: " widocznie w szkole jest mu lepiej niz w domu, bo w szkole nie mowi o fobiach..."
zaczeto mnie wzywac bez powodu i zeby nie stracic pracy zmienilam dziecku szkole.

i nie ma z nim problemow, jest po prostu przecietny (a szkoda, bo ma ogromny potencjal).
teraz tylko powinnam zawalczyc o warunki egzaminowania - bo to 6 klasa juz :)......... a czuje, ze bez walki sie nie obejdzie.
"każdy ma prawo do szczęścia, ale nie każdy ma szczęście do prawa"
-----------------------------------------------------------------------------------------
mama 14 latka z ZA

Beata

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 5000


Rejestracja:
08-06-2006 07:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 13-01-2010 12:33

basisko pisze:teraz tylko powinnam zawalczyć o warunki egzaminowania - bo to 6 klasa juz :)......... a czuje, ze bez walki się nie obejdzie.

dowiedz się dokładnie, bo wydaje mi się, że takie warunki to ustala się do końca września.

basisko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 805


Rejestracja:
07-01-2010 20:43

Lokalizacja: Bytom/Zgorzelec

Post 13-01-2010 13:04

wiem.
do wrzesnia pisalo sie podanie do dyrekcji o dostosowanie......
napisalam, a teraz oni nie maja pojecia jak to dostosowanie ma wygladac
"każdy ma prawo do szczęścia, ale nie każdy ma szczęście do prawa"
-----------------------------------------------------------------------------------------
mama 14 latka z ZA

Anna

Wsparcie

Posty: 1327


Rejestracja:
06-12-2007 11:59

Lokalizacja: Warszawa

Post 18-01-2010 18:48

basisko pisze:wiem.
do wrzesnia pisalo sie podanie do dyrekcji o dostosowanie......
napisalam
, a teraz oni nie maja pojecia jak to dostosowanie ma wygladac

Czegoś nie rozumiem.
Z tego co ja wiem, aby dostosować warunki egzaminu do potrzeb ucznia potrzebna jest opinia PPP, która powinna je określać.
Samo podanie do dyrekcji rodzica to za mało.
Opinię PPP trzeba dostarczyć do szkoły do końca września tego roku szkolnego, w którym ma być egzamin.

Czy masz opinię PPP, o konieczności dostosowania warynków egzamniu?
syn 14 lat

basisko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 805


Rejestracja:
07-01-2010 20:43

Lokalizacja: Bytom/Zgorzelec

Post 18-01-2010 19:35

Anna pisze:Czegoś nie rozumiem.
Z tego co ja wiem, aby dostosować warunki egzaminu do potrzeb ucznia potrzebna jest opinia PPP, która powinna je określać.
Samo podanie do dyrekcji rodzica to za mało.
Opinię PPP trzeba dostarczyć do szkoły do końca września tego roku szkolnego, w którym ma być egzamin.

Czy masz opinię PPP, o konieczności dostosowania warynków egzamniu?


opinia lezy w szkole od momentu jak zostala wydana, czyli juz kilka lat. podobnie jak orzeczenie o niepelnosprawnosci - aktualne.
niezaleznie od tego, do dnia 15 wrzesnia nalezalo wystapic do dyrekcji z podaniem o dostosowanie warunkow egzaminacyjnych do mozliwosci syna. takie podanie w odpowiednim czasie zostalo do szkoly dostarczone. poradnia nie ma obowiazku instruowac szkoly o detalach (chociaz moze to zrobic, gdy szkola jest oporna) - to jest okreslone w warunkach egzaminacyjnych wydanych przez ustawodawce i instytucje pokrewne.

dla dziecka z ZA stosuje sie takie same warunki, jak w przypadku autyzmu: wydluzony czas, osobna sala i nauczyciel wspomagajacy.

i tu sukces: dzisiaj zadzwonila do mnie p.pedagog szkolny z informacja, ze dyrekcja przychyla sie do mojej prosby i zaprasza na ustalenie szczegolow :):):)

umowilam sie na wtorek i zobaczymy, co sie bedzie dzialo - jestem dobrej mysli
"każdy ma prawo do szczęścia, ale nie każdy ma szczęście do prawa"
-----------------------------------------------------------------------------------------
mama 14 latka z ZA

Babcia Ola

Awatar użytkownika

certyfikowany killer

Posty: 4138


Rejestracja:
21-08-2006 20:40

Lokalizacja: GLIWICE

Dzieci: Konrad 19 lat - ZA z cechami ADHD

Ja: Babcia - ADHD z cechami ZA

Post 19-01-2010 18:39

Trzymam kciuki!

ania0911

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 15


Rejestracja:
25-01-2014 23:24

Dzieci: Paweł 10 lat ZA

Post 28-01-2014 12:06

zielone lekcje - co zrobić ?

Witam
juz od jakiegoś czasu Was poczytuje i mam nadzieje, ze w dobrym miejscu chce Was poprosić o porade.
Dziecko - syn stwierdzone ZA (szkoda że tak późno), 3 klasa szkoły podstawowej
zachowanie w szkole naganne i ostatnio dwa wybryki:
1. podobno niechcacy zachaczył koleżankę z ławki nożyczkami i obcioł jej kawałek grzywki :( było to w czasie lekcji z wychowawcą
2. po przeczytaniu książki "Słup soli" E Zubrzycka zaatakował młodszego kolegę w szkole i chciał wymusić od niego pieniądze. Cała sprawa trafiła do wychowawcy i dyrekcji że Paweł wymusza pieniądze.

Na zebraniu rodziców wychowawczini oświadczyła, że za karę Paweł nie pojedzie na zielone lekcje.
Z opini pani psycholog dowiedziałam się ze można porozmawiac z wychowawcą i zaproponować jej określone warunki które Paweł musi spełnić żeby mógł jechać lub zaproponować jej ze rodzic pojedzie jako opiekun.

Z dotychczasowych opini wychowacy: "ja nie mam z nim problemów, Państwo się czepiają" ale zachowanie nigdy nie mógł mieć nawet poprawnego bo inni nauczyciele mają z nim problem (wf, basen, religia, angielski)

Poradzcie co zrobić? nalegać na wychowawce? pisać pismo do szkoły?

nie wiem co robić jestem zupełnie rozbita czytam to forum, ale natłok informacji mnie przywala :glawa w sciane: zawsze myślałam że mam niegrzeczne dziecko! karciłam je, karałam zabierając komputer, gry, zakazując !!! a tu się okazało że nie tędy droga !!!
zaczynamy przygodę z ZA - młody 10lat

w domu niezdiagnozowane foczki: 2,5 lata i 4 lata

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13306


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 28-01-2014 14:05

Bo mnożenie kar nie skutkuje.
U naszych dzieci to działa inaczej. Poczytaj. Jak jesteś z okolic Warszawy, możesz do nas wpaść i się dowiesz więcej "na żywo".

ania0911

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 15


Rejestracja:
25-01-2014 23:24

Dzieci: Paweł 10 lat ZA

Post 28-01-2014 14:26

tak teraz juz to rozumiem kara to nie metoda wiele piszecie na forum cennych informacji ale nie wiem jak rozwiązać problem z tym wyjazdem
zaczynamy przygodę z ZA - młody 10lat

w domu niezdiagnozowane foczki: 2,5 lata i 4 lata

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 28-01-2014 16:11

Jak dla mnie myślę, że powinnaś napisać najpierw do wychowawcy klasy pismo, z prośbą o umożliwienie wyjazdu dziecku niepełnosprawnemu, ponieważ że wykluczenie go z tego wyjazdu jest dyskryminacją, ale najpierw napisz to pismo tu, żebyśmy je pomogli Ci napisać, aby nie było zbyt ostre.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

ania0911

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 15


Rejestracja:
25-01-2014 23:24

Dzieci: Paweł 10 lat ZA

Post 13-02-2014 21:22

Halina pisze:Jak dla mnie myślę, że powinnaś napisać najpierw do wychowawcy klasy pismo, z prośbą o umożliwienie wyjazdu dziecku niepełnosprawnemu, ponieważ że wykluczenie go z tego wyjazdu jest dyskryminacją, ale najpierw napisz to pismo tu, żebyśmy je pomogli Ci napisać, aby nie było zbyt ostre.


Nic nie umiem wymyślić, nie mam pomysłu jak mam to napisać ! Wiele pim pisze i nie mam z tym problemu a tu taki zonk - to tak jak bym chciała coś powiedzieć i miała kluski w gardle!!!
zaczynamy przygodę z ZA - młody 10lat

w domu niezdiagnozowane foczki: 2,5 lata i 4 lata

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 14-02-2014 10:23

ania0911 pisze:
Halina pisze:Jak dla mnie myślę, że powinnaś napisać najpierw do wychowawcy klasy pismo, z prośbą o umożliwienie wyjazdu dziecku niepełnosprawnemu, ponieważ że wykluczenie go z tego wyjazdu jest dyskryminacją, ale najpierw napisz to pismo tu, żebyśmy je pomogli Ci napisać, aby nie było zbyt ostre.


Nic nie umiem wymyślić, nie mam pomysłu jak mam to napisać ! Wiele pim pisze i nie mam z tym problemu a tu taki zonk - to tak jak bym chciała coś powiedzieć i miała kluski w gardle!!!

Spokojnie.
Ta sprawa bardzo mocno dotyka Ciebie osobiście, stąd taka emocjonalna blokada.
Widzisz, takie pismo służy nie tylko rozwiązaniu problemu.
Służy także Tobie, abyś uporządkowała określenie problemu, cel jaki chcesz osiągnąć i argumentację.

Sądząc po tym, co piszesz w kilku wątkach, pisemne zwrócenie się do szkoły wydaje się pożądane.
Zacznij jakkolwiek. Pomożemy.

Może na początek dwa punkty:
- co jest Twoim zdaniem niewłaściwe w postępowaniu szkoły z Twoim dzieckiem?
- jak wygląda stan, który chciałabyś osiągnąć?

Zofia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 174


Rejestracja:
15-06-2011 14:53

Lokalizacja: Warszawa

Dzieci: syn 13 lat - ZA i ADHD

Post 22-05-2014 18:13

Żona Dreptaka pisze:Wiecie, co,
wycieczki (szkolne i nie tylko) są między innymi po to, żeby dziecko się nauczyło funkcjonować bez mamusi. I bez gorącej linii do tejże.

Jeśli nie ma po temu jakichś szczególnych powodów - komórka jest zbędna.
Ewentualnie może leżeć w plecaku z poleceniem: można włączyć w przypadku zagrożenia życia.


Odkopuję temat po świeżych obserwacjach używania komórki do kontaktu z rodzicami podczas wycieczki szkolnej.
1. Mama wydzwania do dziecka, które nie odbiera, ponieważ świetnie się bawi i zwyczajnie nie ma czasu na gadanie przez telefon. W końcu mama wysyła dziecku rozpaczliwy SMS - "Monika, odezwij się! Co się dzieje? Nie mam z Tobą kontaktu!" Rzeczona Monika odczytuje treść SMS koleżankom, ale dzwoni do mamy.
2. Dziecko ok. godz. 23.00 dzwoni do taty, szlochając mówi, że mu smutno i tęskni. Popłakuje, kończy rozmowę i kładzie się spać. Po chwili do dziecka dzwoni zdenerwowana mama (budząc tym współlokatorów w pokoju), a dziecko odpowiada, że już wszystko dobrze, dobranoc i zasypia. Ciekawe ile czasu zajęło rodzicom zaśnięcie i czy w ogóle im się udało.
3. Dziewczynka zbyt długo zatrzymuje się przy straganie z pamiątkami. Zauważa, że jej grupa już się oddaliła, ale nie wie w jakim kierunku. Wokół tłum turystów, kilka różnych wycieczek szkolnych. Na szczęście ma komórkę, dzwoni do koleżanki, koleżanka zgłasza problem wychowawczyni. Klasa zatrzymuje się przy restauracji "Krokus" i tam czeka na zagubioną koleżankę, która po 5 minutach dociera do swojej grupy. Bez większych stresów w komplecie wszyscy ruszają dalej.
Żona Dreptaka napisała całą prawdę i tylko prawdę. Jeśli dziecko nie dzwoni z wycieczki i nie dzwoni nauczyciel, to raczej wszystko jest w najlepszym porządku. Zostaje to "raczej", które pozwala się rozwinąć wyobraźni, niestety.
A tak w ogóle weszłam w ten wątek, ponieważ zastanawiam się czy rodzic uczestniczący w wycieczce szkolnej jako opiekun dodatkowy, pomoc wychowawcy, w przypadku jakiegoś wypadku ponosi odpowiedzialność? Czy jest to odpowiedzialność w takim samym zakresie jak nauczyciela?
Chodzi mi o sytuację, gdy któreś z dzieci jest ranne, jest konieczna pomoc lekarska i sprawą interesuje się policja, prokurator. Wiem oczywiście, że wszystko zależy od okoliczności i jeśli jest już postępowanie karne, sąd orzeka w tym zakresie.
Przed wyjazdem na wycieczkę z klasą mojego dziecka szukałam na ten temat informacji, ale nic konkretnego nie znalazłam, żadnych podstaw prawnych. Słyszałam wśród rodziców na wywiadówce opinie, że nawet gdy rodzic jedzie na wycieczkę i tak całą odpowiedzialność ponosi nauczyciel, ale nie wydaje mi się by to była prawda. Ktoś z Was wie coś więcej na ten temat?
"Bo ty cłeku ni mozes zyć tak, ze se ino zyjes: jak se pojes, to ci sie spać fce, jak sie wyśpis, to ci sie jeść fce. Tobie trza wyrozumieć, po co robis i co!" Ks. Józef Tischner

malami

Posty: 3


Rejestracja:
17-11-2015 21:13

Dzieci: Nikolas 10lat ADHD zdiagnozowane

Post 17-11-2015 22:03

Zielona szkoła

Witam
Mam 10 letniego syna z ADHD.Na samym początku były problemy z dostosowaniem odpowiedniego leku teraz jedynie nauczycielki narzekają jak syn zostaje na zajęciach korepetycyjnych i nie potrafi się skupić (lek już nie działa)zaznaczam ze nie bije innych dzieci nie dokucza im tylko kreci się wierci i wstaje z ławki bawi się długopisami.... co denerwuje nauczyciela i twierdzi ze reszta dzieci nie może się skupić.Ale największym problemem jest wyjazd na zielona szkole -gdzie nauczycielka nie chce zabrać syna .Zasięgnęłam opinii psychiatry który nie widzi przeciwwskazań .Na miejscu ma być pielęgniarka która na czas lekcji może podać mu lek (Medikinet -)Ma być 15 dzieci w tym 3 opiekunów wiec nie sadze żeby był to jakiś problem .Na pewno zadacie mi pytanie czy nie mogę jechać z nim niestety nie mogę mieć urlopu czy dyrekcja może nie wyrazic zgody ?

Zofia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 174


Rejestracja:
15-06-2011 14:53

Lokalizacja: Warszawa

Dzieci: syn 13 lat - ZA i ADHD

Post 19-11-2015 11:09

Malami, wydaje mi się, że szkoła nie powinna sprzeciwiać się udziałowi w wyjeździe na zieloną szkołę. Taki wyjazd to przecież przede wszystkim integracja dzieciaków. W czasie zielonej szkoły raczej nie odbywają się lekcje. Różne wyjazdy bywają, jednak w większości są to wycieczki z przewagą zajęć turystycznych, sportowych i rekreacyjnych. Często oprócz szkolnych opiekunów nad dziećmi czuwają także animatorzy z firm organizujących wyjazd.
Myślę, że warto byś porozmawiała z wychowawczynią. Dowiesz się, czego nauczycielka najbardziej się obawia i może znajdziecie wspólnie sposób w jaki można będzie zapobiec ewentualnym niepożądanym zachowaniom syna na wycieczce.
"Bo ty cłeku ni mozes zyć tak, ze se ino zyjes: jak se pojes, to ci sie spać fce, jak sie wyśpis, to ci sie jeść fce. Tobie trza wyrozumieć, po co robis i co!" Ks. Józef Tischner
Poprzednia

Wróć do Szkoła, przedszkole



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.