Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Bezpieczeństwo i nadopiekuńczość

Moderator: Moderatorzy

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 19-10-2005 14:45

Bezpieczeństwo i nadopiekuńczość

Wydaje mi sie, ze ten temat juz sie przewijal, ale ponowię, bo mam z tym duzy problem. Chodzi mi tu akurat konkretnie o bezpieczenstwo na drodze. A mój problem wział sie stąd, że jak wczoraj odwoziłam Kube do szkoły, to mi 10-latek wpadł pod samochód . Strachu, nerwów co niemiara, pogotowie go zabraó, wyglądało groźnie, tym bardziej, że dzieciak wymiotował. Pojechalismy potem z męzem do szpitala, na szczescie okazalo sie, że skonczylo sie na potłuczeniach i strachu, ale mogło byc duzo gorzej. jechałam wolno, bo to przy szkole, masa dzieci przechodzi gdzie popadnie, przyhamowałam, bo inne dziecko wysiadało z samochodu przy ulicy, ale tamto poczekało, a wybiegł chłopiec zza samochodu, wogóle go nie widziałam. W kazdym razie jakby mi nie wpadł, to naprzewciwko jechala ciezarówka. Strasznie sie zdenerwowałam, Kuba siedział jak trusia cichutko - moze chociaz zajarzy, jakie to niebezpieczne. Wiadomo policja i te sprawy, swiadkowie zeznawali, ze to nie moja wina, ze wbiegl prosto pod kola, ale wina winą, a poczucie ze to ja mu krzywde zrobilam jest. Cale szczescie, ze tak to sie skonczylo. W każdym razie wczorajszy dzien spedziłam na mysleniu i dzwonieniu do szpitala.
Ale w zwiazku z ta sprawa zaczelam sie zastanawiac co zrobic, zeby wlasnemu dziecku zapewnic bezpieczenstwo, teraz jestem w stanie go odprowadzac di szkoly, ale co potem? Przeciez on wogole nie zwraca uwagi na ulice i samochody, wczorajsza sytuacje wykorzystala, zeby z nim na powaznie po raz kolejny porozmawiac, sam zreszta widzial co sie stalo, tylko na ile to go nauczy "myslenia"? Czasami spotykam sie z opiniami znajmoych, ze jestem nadopiekuncza, ze ciagle go pilnuje i kontroluje, ale ciezko mi nad tym zapanowac, tym bardziej teraz jak w sumie na wlasnej skórze sie przekonałam, jak to wyglada. Jak sobie z tym poradzic? Ja wiem, ze gadac to ja sobie moge, a jak przychodzi co do czego to on zupelnie nie zastanawia sie tylko przebiega po prostu, a nie wiem czy zmądrzeje do czasu jak bedzie musial byc bardziej samodzielny. Co ciekawsze jak ma pod opieka mlodsze dziecko to jest w stanie uwazac na nie, zarowno na ulicy jak i w domu, wiec czemu o siebie tak nie zadba? I jak przeskoczyc własną nadopiekuńczość?
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

ag.ma72

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 388


Rejestracja:
11-03-2005 18:25

Lokalizacja: Olkusz

Post 19-10-2005 17:29

Też nie potrafię sobie z tym poradzić.Najlepiej czuję się jak mam dziecię przy sobie - mimo,że ma 11 lat.
Majda Agata
Pracownia Terapeutyczna ALFA
ag.ma@poczta.onet.pl, tel. 512 331 430
www.pracowniaterapeutycznaalfa.manifo.com
Baza danych instytucji pomagających osobom z ADHD i innymi problemami.

karina

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 511


Rejestracja:
25-07-2005 13:49

Lokalizacja: Chorzów

Post 19-10-2005 18:03

:lol: :lol: ja też nie radzę sobie z tym
młodego najchętniej nosiłabym w kieszeni :shock: też ma prawie 11 lat
i to chyba nie za dobrze :cry: on jest mądrym dzieciakiem,ale nie samodzielnym,moja nadopiekuńczość chyba go tłamsi :cry:
KARINA
mama Martina-chłopca z"domowym,kanapowym"ADHD
(\--/)
(O.o)
(> <)To jest Króliczek. Skopiuj Króliczka do swojego podpisu i pomóż mu w jego misji zdobywania dominacji nad światem!

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 19-10-2005 18:14

No właśnie, tylko co zrobić, żeby nie przegapić granicy?Przecież tak nie możemy, ale łatwo sie mówi.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 19-10-2005 18:50

Tez to mam dziewczyny,jestem nadopiekuncza.Mysle ze to meczy jedna i druga strone.Co do rozwagi na ulicy to moj syn okolo 2 lata temu mial wypadek.Potracilo go jak na ironie L [nauka jazdy]na przejsciu dla pieszych.Tez sie nic nie stalo ale do dzis syn jest od tej pory ostrozny na ulicy.Nie chce powiedziec przez to ze musi dziecko poznac cos na wlasnej skorze ale wiecie ze nasze dzieci takie sa.Znam wasze rozterki bo sama wiecznie sie zastanawiam czy cos sie dzisiaj nie stanie.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

AgaK

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 53


Rejestracja:
23-09-2005 12:45

Lokalizacja: Warszawa

Post 19-10-2005 19:20

Mój syn wpadł pod samochód dwa lata temu. Na naszym, zamkniętym osiedlu. Wyleciał na ulicę, bo widział, że po drugiej stronie tata parkuje. Dobrze że facet dopiero ruszał. Skończyło się na strachu i potłuczeniach, ale do dziś jak słyszę sygnał karetki, to mam łzy w oczach. Okropnie się o niego boję - taki mój los - ale myślę, że daję mu dość dużo swobody. Nadmierna opiekuńczość bardzo szkodzi. Nie chcę, żeby wyrósł na jakiegoś nieudacznika. I tak ma trudniej niż inni, więc niech się powoli wdraża do samodzielności.
Agnieszka, mama ośmiolatka z ADHD

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 19-10-2005 19:25

Aga ja tez tak uwazam i tez daje duzo swobody aczkolwiek wiem ze za duzo swobody moze spowodowac ze wpadnie w powazne klopoty.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 19-10-2005 20:01

No i macie dziewczyny problem. Taka jest wasza natura, mężczyźni rzadko kiedy bywają nadopiekuńczy. Ale tak to przeważnie jest, że mamusia jest od rozpieszczania, a tatuś od wprowadzania zasad. Tylko że, niestety w pracy z dzieckiem z ADHD to się nie sprawdza. Nadopiekuńczość jest wrogiem konsekwencji, która jak jest ważna same dobrze wiecie. Wiem, że to poważny dylemat, bo baaardzo długo trwało zanim moja żona zaczęła przestrzegać zasad, które sama wprowadziła i dopiero wtedy zrozumiała jak zabójcza może być nadopiekuńczość i to nie tylko dla dziecka, ale i dla niej samej.

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 19-10-2005 21:14

Nie wiem, ale dla mnie nadopiekunczość konskewencji nie wyklucza. A nadopiekunczonsc w tej chwili u mnie sprowadza sie w duzej mierze wlasnie do zaostrzenia zasad i przestrzegania ich, ciagle sie boje, ze młody cos zmaluje, albo wpadnie w tarapaty. Maz juz mi wytyka, ze jak Kuba jest na podwórku to ja stercze na balkonie i jak tylko chwile go nie slysze to szukam i tluke do glowy, ze ma nigdzie nie odchodzic. I nie potrafie sama sobie odpuscic, boje sie ze jak odpuszcze to wtedy cos przegapie. Po wczorajszym zdarzeniu boje sie, zeby nie bylo gorzej, ze wogole zaczne go non stop pilnowac, a nie chce tego. Moze zajakis czas wyicszy sie to troche, poki co nie wiem jak bede reagowac.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

hella100

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 175


Rejestracja:
15-03-2005 12:35

Lokalizacja: Warszawa

Post 20-10-2005 08:13

Antka koledzy juz od jakichs 2 lat wychodza sami na podworko. Ja, niestety albo wlasnie stety nie zgadzalam sie na takie samodzielne wyjscia. Moze to nadopiekunczosc ale z drugiej strony wiem, ze Antek potrafi wymyslic takie rzeczy, ze umarlabym chyba wyobrazajac sobie co sie moze stac. Fakt, mam dobry pretekst w postaci mlodszej siostry, z ktora i tak wychodze na place zabaw, wiec mam Antka na oku. Obok malego placyku dla mlodszych dzieci jest duzy plac dla starszych, wiec Antek nie czul sie pod obstrzalem, mial swobode (tak mu sie przynajmniej wydawalo :) ) a ja moglam go obserwowac.
Od jakiegos czasu pozwalam mu wychodzic samemu do kolegi, ktory mieszka niedaleko. Ale wszystko odbywalo sie "malymi kroczkami". Najpierw, wracajac z Hela z przedszkola, pozwalalam mu zostac 15min. na boisku (mial zegarek) i uprzedzalam, ze jesli sie spozni, zapomni lub oleje, to wiecej nie bedzie mogl sam nigdzie zostawac.
I musze przyznac, ze pilnuje sie baaaardzo. Czas poza domem wydluzam mu powoli i za kazdym razem uprzedzam, ze nie moze mnie zawiesc, bo nie bede miala do niego zaufania w tej kwestii, co wiaze sie z zakazem wychodzenia samemu np. do kolegi.
Jak ma wrocic o 17tej, to mowie, ze musi wyjsc chwile przed 17ta, zeby zdazyc, ze musi sobie doliczyc kilka minut na dojscie.
I wiecie co? jeszcze nigdy nie zdazylo mu sie spoznic wiecej niz 5 minut :D
Pozdrawiam
Agnieszka

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 20-10-2005 08:34

nieszki pisze:dla mnie nadopiekunczość konskewencji nie wyklucza

Upieram się przy swoim. Napiszę trochę inaczej. Niekontrolowana nadopiekuńczość wyklucza według mnie rozsądne stosowanie zasad i wyciąganie konsekwensji. Z Twojego postu wynika, że radzisz sobie ze swoją nadopiekuńczością, chociaż w pierwszym poście pytałaś się: "I jak przeskoczyc własną nadopiekuńczość?". W drugim pisałaś o granicy. To jest dylemat, trudno nam samy się ocenić, to co nam samym się wydaje normalne inni mogą oceniać bardzo różnie, przecież matka robi to co jej serce dyktuje (ojciec zresztą też), nie zdając sobie sprawy, czy jest to wychowawcze i dobre dla dziecka, czy nie. Nadopiekuńczość, to nie nasze myśli, a działania, potrafiące zatruć życie naszym pociechom. Jeżeli zdamy sobie sprawę z własnych słabości i nauczymy się rozsądnie podchodzić do pewnych tematów zniknie nadopiekuńczość.

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 20-10-2005 08:42

hella100 pisze:Moze to nadopiekunczosc ale z drugiej strony wiem, ze Antek potrafi wymyslic takie rzeczy, ze umarlabym chyba wyobrazajac sobie co sie moze stac.

Brawo Hella.
To nie nadopiekuńczość, to zdrowy rozsądek i przezorność. Wydaje mi się, że sama wiesz najlepiej, kiedy Antek na tyle będzie się kontrolował by móc spokojnie wychodzić na podwórko. Na wszystko jest czas. Twoje zasady są dobre, małymi kroczkami do przodu i wszystko pod kontrolą, tylko pilnować się trzeba, żeby z tą kontrolą nie przesadzić :!:

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 20-10-2005 10:39

Golombek może i racja, u mnie duzo rzezcy "odbywa" sie w moich myslach, nie wszytsko pokazuje na zewnatrz i moze dlatego bardziej mój mąż o tym wie niz Kuba odczuwa. Kuba ma problem z granicami, na zegarku za nic w świecie nie moge go nauczyc sie znac, czas jest dla niego abstrakcją, wiec odpada mi mówienie póki co ile ma czasu, chociaz i tak mówię :) . I musze chodzic za nim jak przyjdzie pora. A ztym pzreskoczeniem nadopiekuńczości to chyba własnie jest tak:jak nie przekroczyc granicy, bo wiadomo, ze większość matek tak ma.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

karina

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 511


Rejestracja:
25-07-2005 13:49

Lokalizacja: Chorzów

Post 20-10-2005 11:28

ja przekraczam na bank......................
chociaż z drugiej strony ,na zielonej szkole(trwała 3 tyg---wiecie jak to długo?!?!?!?!?chyba ze 100 lat :wink: )młody radził sobie świetnie,panie twierdziły,że jest nad wyraz samodzielny :shock:
więc doszłam do tego,że on jak musi to jest samodzielny-a jak jest w domu i wie,że nie musi to nie jest
wie że jestem nadopiekuńcza,bo czasami mi tłumaczy,że mam wyluzować ,odpuścić ,bo on nic nie narobi-wie że to jest wyraz mojej miłości do niego i jak mu za dużo to mi od razu mówi,tłumaczy itd
więc wychodzi na to ,że martin to świadomy,leniwy,wyrachowany cwaniaczek :shock: który jest samodzielny wtedy kiedy mu pasuje :wink: a jak jest w domku to po co?mama zrobi,pomoże itd
KARINA
mama Martina-chłopca z"domowym,kanapowym"ADHD
(\--/)
(O.o)
(> <)To jest Króliczek. Skopiuj Króliczka do swojego podpisu i pomóż mu w jego misji zdobywania dominacji nad światem!

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 20-10-2005 20:38

Bardzo bym chcialabyc taka madra i stanowcza jak wy ale nie umiem.DLACZEGO? :cry:
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 20-10-2005 20:43

Rysiu, bo tego się trzeba nuczyć, to nie przychodzi samo z siebie, trzeba bardzo chcieć się zmienić i uczyć się samemu. Czytać, chodzić na kursy i szkolenia, bo tego nikt sam nie wymyśli.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 20-10-2005 20:57

Halinko to wiem tylko czasem checi nie wystarcza......oj za duzo by pisac,ale dzieki. :)
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

karina

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 511


Rejestracja:
25-07-2005 13:49

Lokalizacja: Chorzów

Post 21-10-2005 17:46

taaaaaaa
ja też bym chciała być stanowcza,konsekwentna,zawsze mieć właściwe odpowiedzi i w ogóle być matką na medal :cry: :cry: :cry:
KARINA
mama Martina-chłopca z"domowym,kanapowym"ADHD
(\--/)
(O.o)
(> <)To jest Króliczek. Skopiuj Króliczka do swojego podpisu i pomóż mu w jego misji zdobywania dominacji nad światem!

sylwus

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
02-07-2005 01:27

Lokalizacja: Radom

Post 22-10-2005 10:50

Chyba każda z nas by chciała. Ale jak tu być stanowczą kiedy dzieciaczki tak wspaniale nas proszą czy rozbrajająco się tłumaczą?

Żaneta

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 179


Rejestracja:
26-08-2005 19:03

Lokalizacja: Katowice

Post 22-10-2005 17:04

Tak się zastanawiam kiedy wasze dzieci zaczeły same wychodzić na podwórko.mój młody skończył 6 lat ,nie puszczam go samego bo jak widzę jak przebiega przez jezdnię nie patrząc czy jedzie samochód,albo idzie i nagle na chodniku wyrasta mu słup lub drzewo.Poza tym kompletnie nie zwraca uwagi na otoczenie jak zacznie szaleć to nie widzi nic.Nawet w domu go samego nie zostawiam jak muszę wyjść z psem lub do sklepu bo boję się czy czegoś sobie nie zrobi.Jak to piszę to zastanawiam się czy nie jestem chorobliwie nadopiekuńcza
Żaneta mama i żona ADHD-owców

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 22-10-2005 17:24

Kuba zaczął sam wychodzic na podwórko na wiosne tego roku - mial 6,5 roku. Ale ja stercze prawie non stop na balkonie, chyba ze bawi sie u sasiadów w ogródku, to rzadziej, bo tam jeszcze oni pilnuja. Ale caly czas mam stresa z tego powodu, on tez przebiega przez jezdnie, co prawda u nas jest mała uliczka i rzadko samochody jezdza, ale jednak. Poza tym on jest taki glosny, ze caly czas go slysze, ajk przestaje to wychodze i patrze co sie dzieje.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

zorza

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 16


Rejestracja:
07-05-2007 11:56

Lokalizacja: Szkocja

Post 19-05-2007 21:59

Nie wiem czy należy "odswieżać" tak dawne posty, ale gdybym założyła nowy temat - to dotyczyłby tego samego problemu :(

przez swoja głupote (czytaj: nadopiekuńczosć) juz nie jestem w stanie normalnie funkcjonować
martwie sie o wszystko :shock: i sama już nie moge zniesć swojego zachowania
czasem mam wrażenie że jestem "klawiszem" wieziennym, bo mysle za każdego członka mojej rodziny (głównie 7letnią córkę), przewiduję co się za chwilkę wydarzy, widzę tez często "czarne" scenariusze zdarzeń...
Wykańczam się
u córki zaczęłam się dopatrywać ADHD (nie wykluczone że ma jakies symptomy) ale przede wszystkim wydaje mi się teraz, że ona próbuje sie ode mnie uniezaleznić
ale ja nie umiem przestac zwracać jej NON STOP uwagi, żeby uważała jak trzyma chomika, żeby nie spadł... aby nie hustała się na krzesle bo spadnie, żeby patrzyła pod nogi gdy idzie i wiele wiele innych i tak bez ustanku

Córka jest bardzo ruchliwa i gadatliwa, lecz jej krnąbrne zachwania prawdopodobnie spowodowane są moim postępowaniem :roll:
cos jeszcze - córka ma charakter "po tacie" i on potrafi zrozumieć jej zachowanie (nie wszystkie, ale z 90%)
ja byłam spokojnym i cichym dzieckiem, dlatego wogóle Jej nie rozumiem :cry:
jestem niezłą panikarą jeżeli chodzi o choroby... z tym, że córka nie przechodziła nigdy poważnych chorób (jedynie anginy i katary)
ale byc może to dzieki własnie mojej troskliwosci nie ma blizn po stłuczonym kolanie lub innych wspomnień po "przygodach"
ale tego się nie dowiemy - co by było gdyby.....

jak przestać być tak obsesyjnie nadopiekuńczą?
czy to egoizm? czy przesadne poswięcenie dla rodziny?
sama nie wiem co o tym mysleć
czy znacie sposób, bym mogła pomóc sobie?

z drugiej strony, gdybym nie przypominała jej by wzięła szkolne przybory to na 99% by zapomniała, to samo z wybieraniem sie do szkoły.... gdybym ciągle nie poganiała to spóźniałaby się bardzo często (mogłabym wymieniać wiele innych bardziej błachych lub powaznych sytuacji).
Ale to tez może być wynikiem, że sama ja tego nauczyłam, że nie musi mysleć samodzielnie, bo ja robie to za nią :(
więc oduczanie od mojej nadopiekuńczosci musi objąc tez Ją, nie mogę z dnia na dzien powiedzieć "licz na siebie" bo to jest nierealne...
więc nazbierało sie pracy..... zmiana mojego postępowania, większe usamodzielnienie córki (męża w niektórych sprawach tez to dotyczy, bo też sie przyzwyczaił, że ja o nich dbam i zawsze przypomnę o wszystkim...)

proszę o jakies porady i z góry dziękuję
dobrej nocy
córka lat 7

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 19-05-2007 23:39

Musisz jej pozwolić spóźnić się kiedyś do szkoły :lol: i rozbić kolano :lol: jak się pożądnie walnie, to zapamięta gdzie się nie chodzi :lol:

To tak ogólnie, a szczegółowo znajdziesz w "Od chaosu do spokoju" Poszukaj tu na forum w literaturze autora i wydawnictwo. W tej książce jest wiele praktycznych przykładów. Można ją kupić przez internet, a ja kupiłam w Matrasie.

Do innych: wiem, że często tę książkę polecam, oświadczam, że wydawnictwo nie płaci mi za reklamę, a książkę po prostu uważam za baaaardzo przydatną.
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 20-05-2007 05:10

Twoja córka jest jeszcze naprawdę mała, tu o nadopiekuńczości nie możesz jeszcze mówić, ale... Może to być groźne gdy będzie starsza, a każde dziecko będzie badało granice, i szukało możliwości ich przerwania, zwłaszcza dziecko z trudniejszym charakterkiem.
Natomiast z mężem powinnaś trochę wyluzować i nauczyć go, że sam jest odpowiedzialny za swoje zachowania, choć ja np. potrzebuję bardzo takiego przypominacza a niestety nie mam go i często zapominam o wielu sprawach i spóźniam się itd... itp...
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

zorza

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 16


Rejestracja:
07-05-2007 11:56

Lokalizacja: Szkocja

Post 20-05-2007 09:22

dzięki za odpowiedzi

dzis mąż wrócił z "nocki", więć spi.... zwykle milion razy musze uciszać córkę w tym czasie
dzis powiedziałam jej, że musi sama się pilnować, bo ja jej nie będę uciszała i jak będzie budzic tatę, to ten wstanie niewyspany i nie będzie miał siły na zabawę....... zobaczymy czy poskutkuje

innym moim problemem jest moja "obowiązkowosć"
więc jest mi trudno pozwolić by spóźniła się do szkoły :roll:

problem jest złożony - moje zachowanie wynika z mojego charakteru ale i z mojego rodzinnego domu, gdzie musiałam być bardzo samodzielna itp.
ale z tego wynika m.in. taka moja wada: nie lubię przytulania, okazywania uczuć (też innych osób wobec mnie ), nie lubię gdy ktos prawi mi komplementy - to jest dla mnie dziwne :shock:

poszukam tymczasem wskazówek w google, bo muszę zmienić swoje zachowanie i pozostaych członków mojej rodziny...... żeby nie wykończyc siebie lub innych

jeszcze raz dzięki
spokojnej niedzieli
córka lat 7

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 20-05-2007 23:03

zorza pisze:Nie wiem czy należy "odswieżać" tak dawne posty, ale gdybym założyła nowy temat - to dotyczyłby tego samego problemu :(
Należy jak najbardziej :)

Zorzo, jestem pod wrażeniem!
Samoobserwacja na piątkę z plusem.

Wiesz, co powinnaś zmienić - a to znaczy, że najważniejsze pierwsze kroki na tej drodze już zrobiłaś.

zorza pisze:...innym moim problemem jest moja "obowiązkowosć"
więc jest mi trudno pozwolić by spóźniła się do szkoły Rolling Eyes

matken pisze:Musisz jej pozwolić spóźnić się kiedyś do szkoły lol i rozbić kolano lol

OK. Powiedzmy, że szkoła to zbyt poważny temat. Ale kolano to dobry przykład.
Musisz nie tylko pozwolić jej na rozbicie kolana. Musisz także zdjąć z siebie za to odpowiedzialność. Bo Twoja odpowiedzialność jest inna.

Nie jest Twoim, jako matki, zadaniem "uzyskanie" za kilka lat dorosłej dziewczyny bez żadnej blizny (jak się to tak sformułuje, to dopiero widać absurd!).
Nie jest też Twoim zadaniem wychowanie osoby, która na pewno - dzięki wysłuchaniu odpowiedniej ilości przestróg - uniknie wszelkich życiowych zagrożeń. To jest po prostu nierealne.

Twoim zadaniem jest wychowanie osoby, która będzie umiała sama kierować swoim postępowaniem, podejmując mądre decyzje na podstawie własnego doświadczenia i obserwacji, a także będzie umiała radzić sobie w sytuacjach trudnych różnego typu.

Wracając do rozbijania kolan:
Nie jest Twoim zadaniem uniknięcie za wszelką cenę rozbicia kolana.
Twoim zadaniem jest:
- pokazanie, w jakich okolicznościach taki przypadek może się zdarzyć (nieostrożne, nieuważne bieganie),
- pokazanie konsekwencji takiego zdarzenia (nie osiągnęła celu biegu, ból, blizna),
- nauczenie, co należy zrobić, jak już się taki przypadek zdarzy (ranę trzeba opatrzyć i nie jest to trudne, boli oczywiście, ale da się to przeżyć, kilka dni niewygody jest do zniesienia, w sumie to nie koniec świata).

Uogólniając:
zorza pisze:martwie sie o wszystko :shock: ... mysle za każdego członka mojej rodziny (głównie 7letnią córkę), przewiduję co się za chwilkę wydarzy, widzę tez często "czarne" scenariusze zdarzeń...

Tego pewnie tak łatwo nie zmienisz. Może z czasem trochę.
Natomiast na pewno potrafisz zmienić to, co robisz, gdy Ci się taki czarny scenariusz w głowie pojawia.
Zamiast programu: "natychmiast działaj! zapobiegnij nieszczęściu!"
włącz program: "najpierw pomyśl! czego dziecko się nauczy?"

Dasz radę spróbować?

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 21-05-2007 14:04

Zorza, to czym piszesz, to nie są wady. Tez tak mam pomimo grzecznych, dobrze poukładanych i prawie dorosłych dzieci. Jak mam je na oku, to ok, a jak gdzieś poza domem są, to wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach.
Ale czego oczy nie widza, tego sercu nie żal. Dowiedziałam sie, że córka skakała na bango. I było fajnie. Jakbym wiedziała wcześniej to.... przeżyłabym horror. Syn złamał rękę biegajac po korytarzu i nawet nie wierzyłam, że jest złamana, uwierzyłam dopiero lekarzowi. Srednia latorośl zapisała sie na kurs szybowcowy. Dopiero mam o czym myśleć. W życiu bym jej o to nie podejrzewała, bo miała silny lęk wysokości.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 21-05-2007 14:13

Ciekawska pisze:Jak mam je na oku, to ok, a jak gdzieś poza domem są, to wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach.
Ale czego oczy nie widza, tego sercu nie żal.

Dzieci o tym bardzo dobrze wiedzą.
I kalkulują sobie, co i kiedy nam powiedzieć.

zorza

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 16


Rejestracja:
07-05-2007 11:56

Lokalizacja: Szkocja

Post 21-05-2007 17:19

dzięki za Wasze wypowiedzi

cięzko będzie mi "wyposrodkować" moją opiekuńczosć itd. bo ja popadam w skrajnosci, albo czyms się bardzo przejmuję albo wogóle :?

wczoraj mimo, że miałam szczere chęci i tak musiałam uciszac córkę, bo zaczynała "przesadzać" z krzykami, skakaniem itp.
dobrze, że mąż ma mocny sen :)

żono dreptaka, robię tak jak piszesz - tłumaczę, przedstawiam co sie stanie, gdy będzie nadal np. hustała się na krzesle
ale ona mi chyba nie wierzy, bo nigdy nic poważnego jej sie nie stało.

Ponadto uważam, że ona nie umie sama przewidzieć co może ją spotkać gdy będzie kontynuowała daną czynnosć. Np. skacze z łóżka na fotel... niby nic - ale kiedys upadła podczas podobnych akrobacji i o mało nie uderzyła głową w kant stołu a następnie o wielką ceramiczną donicę... Bóg nad nią czuwał, bo ominęła wszystko i runeła z hukiem na podłogę....

Jednak gdy stanie się jakas drobnostka, to wpada w panike :roll: i praktycznie nie sposób ja uspokoić
powodem do histerii może byc np. wymiotowanie (np.po czekoladzie)
naturalnie krótkotrwałe wymioty, ale przy tym histreryzuje jakby zaraz miała umrzeć....


własnie mąż pojechał z nią do przychodni
nadal ma zapalenie pęcherza lub czegos podobnego (choc wykanane badania moczu nic nie wykazały)
do tego stan podgorączkowy, wieczorami gorączka, katar itd.
przy okazji ma zapytac o testy na alerie i badanie poziomu tarczycy ( w związku z jej nadruchliowscią)

ale pewna nie jestem czy czegos się dowie, lub czy dostanie jakies skierowanie...

Ciekawska - moja nadopiekuńczosc chyba zaczeła przekraczać granice zdrowego rozsądku, bo chyba nie ma godziny bym kilkakrotnie nie ostrzegała Ją przed czyms lub zabraniała czegos
I poza tym źle mi samej z moim zachowaniem :(

to tyle
własnie zaczełam czytac specjalistyczną książkę, by pomóc sobie i Jej.

pozdrawiam
Obrazek
córka lat 7

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 21-05-2007 22:30

zorza pisze:żono dreptaka, robię tak jak piszesz - tłumaczę, przedstawiam co sie stanie, gdy będzie nadal np. hustała się na krzesle
ale ona mi chyba nie wierzy, bo nigdy nic poważnego jej sie nie stało.

Ponadto uważam, że ona nie umie sama przewidzieć co może ją spotkać gdy będzie kontynuowała daną czynnosć. Np. skacze z łóżka na fotel... niby nic - ale kiedys upadła podczas podobnych akrobacji i o mało nie uderzyła głową w kant stołu a następnie o wielką ceramiczną donicę... Bóg nad nią czuwał, bo ominęła wszystko i runeła z hukiem na podłogę....

Ano właśnie.
Samo Twoje tłumaczenie nie wystarczy - jeżeli nie będzie poparte doświadczeniem.
Doświadczeniem na tyle kontrolowanym (przez Ciebie), żeby nic wielkiego się nie stało, ale też na tyle bolesnym, aby zapadło w pamięć.
Bez takiego doświadczenia Twoja córka nie uwierzy w żadne przestrogi i nie nauczy się przewidywać.
Nie ma takiej opcji :??:

Czyli, jak napisała Matken:
matken pisze:jak się pożądnie walnie, to zapamięta gdzie się nie chodzi lol

Nie zapamięta po Twoim kolejnym ostrzeżeniu.
Zapamięta, jak się porządnie walnie. Właśnie wtedy należy dołączyć tłumaczenie o powiązaniu przyczyna-skutek.

Na marginesie: skakanie z łóżka na fotel to świetna zabawa. Gdzieś już o tym pisałam. Chyba w wątku Paniusi. Poszukaj :wink:

zorza pisze:Jednak gdy stanie się jakas drobnostka, to wpada w panike :roll: i praktycznie nie sposób ja uspokoić ... histreryzuje jakby zaraz miała umrzeć....
zorza pisze: ... ja popadam w skrajnosci, albo czyms się bardzo przejmuję albo wogóle :?
Hmm... to brzmi podobnie, nieprawdaż?

zorza pisze: cięzko będzie mi "wyposrodkować" moją opiekuńczosć itd.
Dlatego trzeba ustanowić zasady. Spokojnie i na chłodno przemyśleć i postanowić. A potem się tego postanowienia trzymać :twisted:

Pasuje?

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13288


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 22-05-2007 06:08

Więc jak się buja na fotelu, zadbaj żeby z tyłu nie stało nić ostrego. Jak skacze po kanapie, usuń wszelkie ostre przedmioty z okolicy.
I poczekaj. A na histerię reaguj chłodno.
Sami tak robiliśmy. Chłopaki są całe i zdrowe. A że czasem byli posiniaczeni, no cóż ... takie jest życie.

Jak sobie nie odpuścisz, ty i córka będziecie nieszczęśliwe i znerwicowane a męża szlag trafi.

Przypuszczam, że córka przyzwyczaiła się do twojego gadania i po prostu traktuje je jak element tła akustycznego i w ogóle ich nie słyszy. Nic do niej nie dociera. To jest normalny skutek ciągłego upominania.

Poczytaj o regułach. Zakazy mają być proste, łatwe do zrozumienia i natychmiast egzekwowane.
Czyli wcześniej musi być powiedziane
"jeżeli będziesz krzyczeć w czasie, kiedy ojciec śpi to ...."
Po pierwszym krzyku ostrzeżenie, po drugim wykonanie konsekwencji.

zorza

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 16


Rejestracja:
07-05-2007 11:56

Lokalizacja: Szkocja

Post 22-05-2007 10:56

jestescie okrutne ALE macie rację :!:
smiałam sie przez łzy, czytając to co napisałam - i Wasz komentarz do moich słów...

oh dluga droga przede mną
ale z mężem już częsciowo porozmawiałam i teraz czas na realizacje pierwszych postanowień

dam znać

wielkie dzięki
Obrazek
córka lat 7

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 22-05-2007 12:52

Zorza, ja mam podobnie. Córka jest jedną z nielicznych osób w jej klasie, które nie chodzą same do szkoły. A to dlatego, że ona nie idzie, tylko pędzi,biegnie,gna. Ciągle krzyczy, że się spóźni, nawet gdybym powiedziała, że ma dwie godziny czasu. Oczami wyobraźni widzę, jak rozkłada się, jak długa na ulicy i wrzeszczy w niebogłosy, bo zdarła sobie naskórek i że się spóźni. Najmniejsza kropelka krwi powoduje u niej ogromną panikę i jęki. Puściłam ją samą do szkoły tylko raz.
A teraz na swoje życzenie zrobiłam sobie szkołę cierpliwości. Postawiłam dzieciom na podwórku huśtawkę. Kilka razy widziłam, jak córka spada, huśta się na stojąco,myślałam, ze dostanę zawału, ale zawzięłam się i stwierdziłam, że nie będę się wtrącać. Chodzi poobijana i obdrapana, ale cieszę się, że upadki z huśtawki nie wywołują u niej wrzasku, chyba dlatego, że myśli tylko, by szybko się pozbierać, żeby nikt nie zajął jej kolejki. I łapię się już na tym, że jak mówię, "Ala przestań, bo..., Ala nie biegnij, nie skacz "itd., to robi mi się słabo, sama nie mogę siebie słuchać, ale robię to już jakoś odruchowo. [/list]
Pozdrawiam.
Mama wyjątkowej nastolatki.
(\--/) "Najgorsze wykorzystanie czasu
(O.o) to robienie bardzo dobrze tego,
(> <) czego wcale nie trzeba robić" B.Tregoe

zorza

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 16


Rejestracja:
07-05-2007 11:56

Lokalizacja: Szkocja

Post 22-05-2007 20:47

missblack :) możemy sobie podac rękę

trzymaj sie ciepło
córka lat 7

zorza

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 16


Rejestracja:
07-05-2007 11:56

Lokalizacja: Szkocja

Post 23-05-2007 20:09

zawiało do nas ospą
więc muszę zdobyc się na łagodnosć z powodu wyprysków i gorączki...

pozdrawiam
córka lat 7

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 24-05-2007 12:22

zorza pisze:missblack :) możemy sobie podac rękę

trzymaj sie ciepło


Jeżeli chodzi o strach o bezpieczeństwo dziecka, to tak :piwko: , ale jeżeli mowa o opiekuńczości i obowiązkowości, to u mnie jest odwrotnie :crying:
Jestem mistrzem w dezorganizacji. Moja ukochana koleżanka przypominała mi o wszystkim, a jak wyjechała za granicę, katastrofa. I tu mogę sobie podać rękę z Haliną. Najgorsze jest to, że z roku na rok jest gorzej.
Halinko, u Ciebie też to postepuje, czy jest na tym samym poziomie?

Zorza, życzę szybkiego powrotu do zdrowia, bo nie wiem, jak u Was, ale tu piękna pogoda i szkoda siedzieć w domciu. [smilie=heart fill with love.gif]
Pozdrawiam.
Mama wyjątkowej nastolatki.
(\--/) "Najgorsze wykorzystanie czasu
(O.o) to robienie bardzo dobrze tego,
(> <) czego wcale nie trzeba robić" B.Tregoe

zorza

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 16


Rejestracja:
07-05-2007 11:56

Lokalizacja: Szkocja

Post 24-05-2007 19:32

oh u nas bardzo wietrznie i deszcz na przemian ze słońcem

nie moge sie doczekac kiedy córka wróci do szkoły, bo już uzbierało sie w niej nazbyt duzo energii :|

pozdrawiam
córka lat 7

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 26-05-2007 10:26

Powiem Wam tak: z nadopiekunczości sie nie wyrasta. Ona jest w każdej matce choćby w 1%, ale jest. Moja mama zawsze mi"doradza" jak mam sie ubrać. Bo w pogodzie zapowiadali, ze będzie padać, bo wyszła na podwórko i jest zimno itd. I albo posłucham i załuję, że sie naubierałam, albo nie i wtedy zmarznę, albo też i nie. Wkurza mnie to nieraz, ale sama robie bardzo podobnie. Stoję na korytarzu i filuję, jak moje latorosle sie ubierają i doradzam. Widzę, jak je denerwuję. Ostatnio zaczęłam wdrazać w życie poglądy M. Montessori czyli: jak zmarznie, to sie na drugi raz ubierze, jak będzie głodny to kupi sobie bułkę itd. Mniej nerwów a dzieci muszą jakoś przeciez nabywać doświadczenia życiowe.
Namądrowałam sie strasznie, a córka proponuje mi przejażdżkę samochodem i chce prowadzić, bo chce zdobywać doświadczenie. A ja .... nie chce, zeby mi wzrosło ciśnienie i nie marzę o większej dawce adrenaliny. Co z tego wyjdzie? Moze sie pochwalę, a może ... ;)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13288


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 26-05-2007 11:01

Wsiądźcie do samochodu i heja!
Niedługo się przyzwyczaisz, że córka prowadzi i będzie to całkowicie bezstresowe.
Ja tak zrobiłem, że jak jechaliśmy całą rodziną to zawsze sadzałem Tomka do kierownicy a sam pakowałem się na tylne siedzenie.
Nie ma lepszego rozwiązania.

zorza

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 16


Rejestracja:
07-05-2007 11:56

Lokalizacja: Szkocja

Post 26-05-2007 19:23

co do prowadzenia auta, to moja córka ma 7 lat więc jeszcze "troszkę czasu" do tej chwili..... ale już sie obawiam o mojego męża :wink: zobaczyłam oczami wyobraźni jak to z żartem na ustach daje córce kluczyki do auta... a potem siedzi i zaciska zęby z nerwów lub żeby za dużo jej nie instruować :lol:
Jak jutro wróci z pracy to sie zapytam co ON powie na taką przyszłosciową sytuację .....

ospa powoli mija, ale córka do szkoły pójdzie dopiero w srodę :shock:
teraz w domu mam cos na kształt wulkanu Etna.....
tymczasem jest w miarę OK

życzę spokojnego weekendu
córka lat 7

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 26-05-2007 20:35

dreptak pisze:Wsiądźcie do samochodu i heja!
Niedługo się przyzwyczaisz, że córka prowadzi i będzie to całkowicie bezstresowe.
Ja tak zrobiłem, że jak jechaliśmy całą rodziną to zawsze sadzałem Tomka do kierownicy a sam pakowałem się na tylne siedzenie.
Nie ma lepszego rozwiązania.
Wiem, mój tata też tak robił.

W sumie, to ją namówiłam na prawko i nauczyłam prowadzić oraz dawałam korepetycje na leśnych wertepach. Ale ona się uparła jechać autem ojca, a ono jest szersze, zaś drogi, którymi miała mie wozić trochę za wąskie, a dalej zbyt ruchliwe. Kurcze, na dodatek nie lubię być wożona. Tu raczej mój strach wziął górę. Jutro będzie wozić tatę (niech on też ma coś od życia :wink:

Wróć do Wychowanie, czyli jak być rodzicem



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.