Post 28-06-2011 20:22

ADHDowiec i kot - czy to możliwe?

Piszę do was już w pewnej rozpaczy, wyczerpały mi się możliwości i mam wrażenie, że sytuacja jet już patowa.
Od października mamy kota. Kot był wyproszony, wyczekany, wymarzony.
Niestety kot + adhd to kot nieszczęśliwy i nerwy w domu. Miśka kota dręczy. Wielokrotnie na ten temat z nią rozmawialiśmy, tłumaczyliśmy, nie pomogło nic. Obserwuję te reakcje i wydaje mi się, że przede wszystkim są one wynikiem impulsywności i nieprzewidywania konsekwencji. Nie przejdzie obok kota żeby nie wziąć go na ręce ( a potem rzucić, często ze zbyt dużą siłą.. :? ), posiłek to wstawanie do kota kilkunastokrotne, zasypianie razem z drażnieniem się z kotem... dochodziło do sytuacji przykrych jak np. ciągnięcie kota za jedną łapę czy oklejenie taśmą do pakowania :( . Ja w swojej złości też już chyba przeszłam wszystko włącznie z pokazywaniem jak to kota boli ( okleiłam jej włosy tą taśmą..). W końcu podeszliśmy do problemu z zachowaniem wszystkich zasad behawioralnych: ustalone zasady, konsekwencje ich nieprzestrzegania i nagrody. W dużym skrócie: po trzech ostrzeżeniach ma zakaz telewizji na cały dzień a brak tych ostrzeżeń to określony punkty w systemie nagród ( nie zdarzyło się nigdy.. :( ). Niestety efekt zerowy. Obcięła kotu wąsy, zamknęła w pralce (na szczęście wyłączonej), dzisiaj zamknęła w walizce aż się kot posikał.
Doszliśmy do ściany.
W zasadzie trzeba by było wyciągnąć konsekwencje nadrzędne i oddać kota :( ale wszystko we mnie się burzy na takie rozwiązanie. Bo przecież wszyscy się przywiązaliśmy, przeszliśmy najtrudniejsze etapy kiedy kot był mały, drapał i budził po nocach, zaszczepiliśmy, wysterylizowaliśmy. Szkoda tego. Ale też szkoda mi zwierzaka kiedy jest tak dręczony. Po za tym czy to nauczy ją odpowiedzialności??
Myślałam o całkowitym zakazie zbliżania się do kota ale jak mam to wyegzekwować i jak wyciągnąć konsekwencje?
Gdybym była pewna że ją to jakoś obejdzie to bym spróbowała znaleźć kotu zastępcze lokum na tydzień w ramach postraszenia oddaniem ale mam poważne wątpliwości czy ją to jakoś dotknie. I jest pat. Oddając kota ukarzę przede wszystkim siebie i innych członków rodziny.
Może ktoś z was wpadnie na coś, czego ja nie widzę.
Michasia-12 lat, zdiagnozowana
Marianna- 9 lat
Ignaś - 5-lat