Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

ADHD a inne dzieci

Moderator: Moderatorzy

olaoska

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 58


Rejestracja:
28-04-2005 23:40

Post 03-07-2005 22:56

ADHD a inne dzieci

Kuba z rodzenstwem dogadać się nie potrafi -w domu ciągłe bójki i awantury ,natomiast na podworku bawiąc się z innymi /ale młodszymi dziećmi jest nad wyraz opiekuńczy / jak to wygląda u was????

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 03-07-2005 23:10

Mam 2 nadpobudliwców i jak są sami w domu jest wszystko ok, ale jak ja jestem to ze sobą walczą, chyba chcą zwrócic na siebie uwagę.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 06-07-2005 22:05

Moj czteroletni siostrzeniec z ADHD- Bartek- bawi się przeważnie SAM, nie potrafi jakoś zintegrować się z dziećmi. Czasami je bije. Ale najczęściej zachowuje się tak, jakby w ogóle nie obchodziły go ich uczucia i reakcje. Jak ma ochotę, to podejdzie i pokaże coś na bluzce jakiejś obcej dziewczynki (albo pociągnie ją za warkocz ;)), jak ma ochotę, to coś sobie weźmie ze sklepowej półki bez pytania, albo kogoś walnie, gdzieś wejdzie... Z młodszym (2,5 roku) bratem W OGÓLE nie jest w stanie się dogadać. Ciągle go bije i dokucza, czasem nawet w bardzo niebezpieczny sposób :?...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

basia

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 240


Rejestracja:
14-05-2005 20:38

Lokalizacja: Darłowo

Post 07-07-2005 14:39

Te zachowania raczej nie bardzo wiążą mi się z ADHD,bo i owszem dzieci mające ADHD są samotne ale z powodu odrzucenia a nie dlatego że tak chcą,no i nie wiem jak inne dzieci ale mój syn jest bardzo wrażliwy na ból i cierpienie innych,jeżeli nikt mu nie dokucza to on spokojnie przygląda się zabawie innych dzieci.
Wydaje mi się że musi być jakaś inna przyczyna takiego zachowania,i na pewno trzeba jej poszukać.

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 07-07-2005 14:57

Babsy pozwolę sobie tu w tym miejscu zaproponować Twojej siostrze przeczytanie tej książki, ona naprawdę pomaga w wychowywaniu dzieci, również nadpobudliwych. "Kiedy pozwolic ? Kiedy zabronic ?"-dzieciom od 2 do 16 lat. Robert MacKENZIE
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 08-07-2005 09:56

u nas do niedawna tez tak bylo, Kuba nie potrafil bawic sie z innymi, bil, kopal, wyzywal, tylko czasami jak jemu bardzo zalezalo to potrafil sie opanowac. Ale w tej chwili to sie zmienilo. bawi sie bardzo fajnie z innymi dzieciakami i w przedszkolu i na podwórku, jest kolezenski - az za bardzo dzieli sie z innymi swoimi rzeczami. A wczoraj zaskoczyl mnie bardzo, byla u mnie kolezanka z dwuletnia coreczka, Kuba tak super sie nia zaopiekowal, ze oczy otwieralam ze zdumienia - oczywiscie chwalilma potem ile wlezie - to dobrze wrozy na majace sie pojawic w grudniu rodzenstwo. Ale moje zaskoczenie bylo wielki.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 08-07-2005 11:46

nieszki gratulacje [smilie=mylove.gif] . To fajnie, że Kuba będzie mieć rodzeństwo. A ty zostaniesz znów mamusią :) .
Mój 8-latek też b. często przychodzi z płaczem, bo nie chcą sie z nim bawić dzieci z podwórka, albo go 'natłuką'. Pytałam się dlaczego - bo jest taki dziwny, nie umie się dostosować do reszty, bo jego pomysły chce tylko realizować, itd. Nie bronie za wszelką cenę małego, bo niejednokrotnie wina leży po stronie 'podwórka', innym razem dziecka.
Dzieciaki w domu tłuką się, biją, dokuczają, i jest coraz lepiej. Hmm, niedługo chyba nie zapanuję nad nimi :? .
Basia, chyba masz racje. Tu chodzi o odrzucenie. Nie zaakceptowanie małego przez dzieciaki. Pamiętam, że pod tym względem też miałam problemy w dzieciństwie. <BRAK AKCEPTACJI PRZEZ OTOCZENIE>.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 08-07-2005 12:13

Z moich obserwacji wynika (choć jestem "tylko" ciocią), że dzieci potrafią być bardzo okrutne i rozprawiają sie z młodszymi, których nie chcą koło siebie, w sposób bezpardonowy. Nie wiem, czy to wynik obecnego wychowania i dzisiejszego świata, w którym nie tylko dzieci, ale i (dorosły) sąsiad sąsiadowi wilkiem, co potem przechodzi na pociechy (zauważyliście to? Ludzie są wobec siebie potworni, zamykają się na świat, kiszą się we własnym sosie, są nieużyci i nieskorzy do alturizmu). W każdym razie dzieci z ADHD często muszą godzić się z odrzuceniem, bo są nierozumiane, "za szybkie", często władcze (chcą przeforsować swoją metodę zabawy- sama taka byłam). Dopiero jak są starsze- są świetnymi przywódcami, na których inni chętnie cedują wszelakie obowiązki.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 08-07-2005 15:33

Dzięki WIolka. Jest maly problem, Kuba marzy o siostrze, i mam obawy co bedzie jak bedzie brat. Ale poradzimy sobie. Co mamy nie poradzic.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 08-07-2005 16:49

Z mojego doświadczenia rodzeństwo lepiej się dogaduje między sobą, niż z dzieciakami z podwórka. Mam brata młodszego lat dziesięć i jako nastolatka robiłam dla niego za guru. Teraz już nie potrzebuje guru, ale jesteśmy w dobrych relacjach.
Natomiast z drugim bratem, ledwie dwa lata młodszym, darliśmy koty. Ale w normie.
Więc może nie będzie tak źle? Jeśli Kuba poczuje się autorytetem, a nie ofiarą konkurencji, może być nawet świetnie.
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 08-07-2005 16:54

Bartek ma młodszego brata, którego chyba autentycznie nienawidzi. Jest zazdrosny o matke. Bije młodszego, czasami nawet w bardzo niebezpieczny, a nade wszystko złośliwy sposób...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 08-07-2005 16:58

Znam to, jak byłam mała cały czas biłam moją siostrę, i to czasem było bardzo niebezpieczne, ona była młodsza tylko 2 lata, i cały czas podawano mi ją za przykład grzecznej dziewczynki, jak się urodził mój brat, o 8 i pół roku młodszy, to z nim już było znacznie lepiej.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 08-07-2005 19:02

Bartek może być w przedszkolu tylko do 13.00, bo później zaczynają się zajęcia, które rzekomo "dezorganizuje". A pani przedszkolanka spytała mojej siostry, kiedy w końcu Bartek zacznie brać proszki. Tak się bowiem w dzisiejszych czasach załatwia problem "trudnego dziecka". Skandal.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 08-07-2005 20:06

I tu sprawa dla Twojej siostry zmienić przedszkole, bo w tym to już nic dobrego Bartka nie spotka, poszukajcie jakiegoś innego przedszkola, albo porozmawiajcie z dyrektorem tego, która Pani ewentualnie mogłaby bardziej profesjonalnie podejść do Bartka, bo dotychczasowa wychowawczyni na pewno się nie nadaje.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 11-07-2005 11:04

Halina pisze:Babsy pozwolę sobie tu w tym miejscu zaproponować Twojej siostrze przeczytanie tej książki, ona naprawdę pomaga w wychowywaniu dzieci, również nadpobudliwych. "Kiedy pozwolic ? Kiedy zabronic ?"-dzieciom od 2 do 16 lat. Robert MacKENZIE


To ja tak apropos tej książki i problemów siostry babsy...

Kiedy byłam mamą czteroletniego rozbrykanego do granic możliwości chłopca koleżanka (która miała już dzieci w wieku ok. 8 lat) poleciła mi przeczytać książkę „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały”. Być może nawet przejrzałam tę książkę, ale nie zmusiłam się do konsekwentnego wprowadzania proponowanych sposobów postępowania. Być może nie potrafiłam ich zapamiętać, albo nie wyobrażałam sobie, że mogę je zastosować w mojej rodzinie, albo wydały mi się po prostu głupie-„ot, takie rozdzielanie włosa na czworo” Jaka była przyczyna tego, że książka „do mnie nie trafiła”– nie pamiętam. Chyba poszukiwałam jednak czarodziejskiej różdżki, która za mnie załatwi sprawę. Nie docierało do mnie, że wychowanie dziecka o zdecydowanych cechach charakteru jest bardzo ciężką pracą, wymagającą rezygnacji z wielu celów, które chciałam w życiu realizować. Chciałam, przede wszystkim znaleźć sposób, żeby nie poświęcać dziecku tak wiele czasu i myśli. Byłam wówczas zrozpaczona, chciałam zostać naukowcem, a tu na drodze moim marzeniom stanął mąż i dziecko oraz brak pieniędzy.(tak, tak, oczywiście, że sprzeczność, przecież nikt mnie do małżeństwa i posiadania dzieci nie zmuszał!) To na to chciałam znaleźć rozwiązanie, a nie na to, żeby dobrze wychować dziecko i stworzyć dobrą rodzinę(tak sobie dzisiaj myślę...). Chyba dlatego tamta książka nie zrobiła na mnie wrażenia. Proponowane metody wymagały dużej pracy nad sobą i sytuacjami, które projektowało życie.
Ale, po paru latach, gdy poziom napięcia w naszej rodzinie wzrósł do niewyobrażalnego stopnia i nie miałam już żadnych możliwości na realizację własnych (i mojej mamy) celów, trafiłam na kurs dla rodziców. Panie które prowadziły ten kurs powiedziały, że odnosi się on właśnie do wymienionej powyżej książki. Długo trwało zanim zrozumiałam naprawdę jakie błędy popełniam w odnoszeniu się do dzieci. Jednak najbardziej pomogły mi w tym (wyśmiewane wcześniej przeze mnie) warsztaty, odgrywanie scenek i zadania, które zadawały nam panie terapeutki. Nauczyłam się wyznaczania granic dzieciom, zrozumiałam, że moje dzieci są inteligentne i nie oczekują ode mnie rady, ale wysłuchania, wczucia się w ich emocje, akceptacji ich emocji.
Oczywiście miałam wątpliwości. Nie wszystko z teorii pasowało do praktyki. Dla mnie proponowane metody działania były o tyle trudne, że musiałam zawsze wiedzieć czego dokładnie chcę, mieć gotowy plan w głowie i zdecydowanie w sobie, być wodzem (a nie lubię tego), no i przestać stosować wcześniejsze przyzwyczajenia (to jest najtrudniejsze).
W efekcie krótko po zakończeniu kursu wróciłam do starych metod. Napięcie znów rosło.
Wróciłam więc do książki. Na przeszkodzie stawał też cały czas mąż, który nie pamiętał o tym, co przekazałam mu w trakcie chodzenia na kurs (sam jakoś nie zdecydował się na ten kurs – to kłóciło się z jego męską ambicją (chyba)) i cały czas wracał i wtrącał się z rozwiązaniami siłowymi. Co niweczyło wprowadzane przeze mnie zasady i sposoby postępowania.
Lata płynęły, pojawiły się problemy, które zaczęły mnie przerastać, zapomniałam o zasadach, które postanowiłam wprowadzać. Może zostały one w jakichś mizernych resztkach (uważałam chyba, że nadal je stosuję). Skupiłam się na walce z własnymi emocjami. Byłam wściekła, że się denerwuję na dzieci, że nie potrafię się opanować, gdy mnie poniżały i obrażały, gdy dopuszczały się działań kompletnie niezgodnych z moją hierarchią wartości.
No i (gdy dostałam jakieś dodatkowe pieniądze) wpadłam do księgarni i kupiłam książkę „Kiedy zabronić, kiedy pozwolić”.
Zaczęłam ją czytać i zaczęłam rozumieć, że tak naprawdę wcześniej nie zrozumiałam co to jest stawianie granic,
Na razie tyle. Jestem w trakcie czytania.
Oczywiście mam nadal problem, bo gdy próbuję wprowadzać proponowane metody, mój małżonek nagle wkracza z działaniami siłowymi czy to psychicznymi, czy to fizycznymi, co mnie rozbija psychicznie i wkurza totalnie.
No cóż, może tym razem będę jednak konsekwentna... i nie dam się sprowokować ani nie zrezygnuję z powodu przeciwności.
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 11-07-2005 12:01

Kaszko. U mojej siostry jest równie "ciekawie". Ona sama ma (najprawdopodobniej) ADHD i nie radzi sobie ze sobą samą. Jest impulsywna, przez co często nie myśli, zanim zrobi (zupełnie jak ja). Kiedyś lekarz powiedział jej, że przede wszystkim powinna się zająć sobą, a kiedy już się podleczy- zająć stosunkami w rodzinie. Z Twojej opowieści (choć ja, rzecz jasna, żadnym specjalistą nie jestem) wynika, że taka sama sytuacja może zachodzić i w tym przypadku. Twoje ambicje, które nagle wzięły w łeb, powodują frustrację, a to z kolei wpływa na Twoje zachowanie. Tak samo jest u mnie- frustracja z niezadowolenia z życia zaburza moje kontakty z otoczeniem i nie jestem w stanie nic na to poradzić, dopóki nie zajmę się sobą i swoją terapią. Dopiero jak siebie uleczę- zyskam grunt, na którym będę mogła budować poprawne relacje ze światem.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

DorDa

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 108


Rejestracja:
06-06-2005 12:22

Lokalizacja: Poznań

Post 11-07-2005 13:48

Patryk uwielbia bawić się z innymi dziećmi. Sam zaczepia, inicjuje zabawy, lgnie do każdego... Natomiast inne dzieci nie nadążają za nim. On nie potrafi jeszcze mówić więc nie zawsze go rozumieją. Jest za szybki, wszędobylski, czasami natrętny - ogólnie jest odtrącany. Najgorzej jest z rówieśnikami. Starsze dzieci są bardziej pobłażliwe. Przy maludach czuje się "dorosły" i nie ma problemu z porozumieniem. Na razie jest jedynakiem...
Pozdrawiam,
Dorota

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 11-07-2005 13:57

Z moim Krzysiem było bardzo podobnie lgnął do dzieci, tylko one mu dokuczały, teraz jak już umie mówić cały czas do nich lgnie, tego dokuczania już prawie nie ma, ale poszukuje akceptacji, kilka razy dziennie zadaje swoim kolegom pytania "Lubisz mnie"? I ciągle poszukuje potwierdzenia, że jest lubiany.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 12-07-2005 19:59

ja wlasnie mam problem na tle kontaktów dziecka z innymi, ale przy okazji na tle konfoliktu z rodzicami. moj Kuba od kilku dni skarzy sie, ze dwie dziewczynki od sasiadow go wyzywaja, wiec mu tlumacze, zeby byl madrzejszy i nie wyzywal ich, tylko odwrocil sie i odszedl. raz sama bylam swiadkiem jak bylam z mlodym na spacerze, jak powiedzial kolezance czesc i uslyszal czesc maly durniu. Mimo to dalej tlumacze, ze nie warto. Nie twierdze, ze moj Kuba nie ma glupich zartow i dowcipow jak to szesciolatkowie, jeden powie drugiemu, wszytsko ich smieszy a im bardziej "pro natura" odzywki tym smiesniejsze. Ale tluke do glowy, ze tak sie nie robi, bo moze kogos obrazic. no ale dzisiaj slysze jak on placze na podworku, wiec wyszlam na balkon, a tam tata dziewczynek wrzeszczy na Kube, a on w nogi na gorke i placze. Wiec poszlam. tata odszedl mruczac, ze Kuba wyzywa jego dzieci, wiec mu powiedzialam, ze vice versa. I poszlam po mlodego, bo nie chcial wrocic. Odchodzac z podworka powiedziala dziewczynkom,ze jak na przywitanie kolegi czesc nie potrafia odpowiedziec, to lepiej niech nic nie mowia, i ze w koncu sa starsze i powinnybyc madrzejsze. no i przylazly z mamusia, ktora wydarla sie na pol ulicy, ze ja sie dzieckiem nie zjamuje, ze odkad sie wprowadzilam to dzieckiem sie nie opiekuje, ze ona to zglosi gdzie trzeba, ze kuba kamieniami rzuca w dzieci - ciezko mi w to uwierzyc, ale nie wiem nie widzialam. Wiem, ze raz maz szedl po placzacego Kube, ze one w niego rzucaly i uciekly, ale na skarge nie poszlam, bo w koncu dzieci sa dziecmi i nie zawsze trzeba ingerowac. Ze mam sie w koncu dzieckiem zaopiekowac. nie wiem czy dobrze, ale jej powiedzialam, ze akurat dzieckiem to sie opiekuje, bo ma adhd i jest pod bardzo dobra opieka, ale ona byla zaaferowana wrzaskiem,ze chyba nawet uwagi na to nie zwrocila. Ale mi cisnienie podniosla. kuba plakal, ze on pierwszy nie przezywa, bylmocno przetsraszony. usiadlam z nim i mu spokojnie probowalam wytlumaczyc po raz kolejny o skutkach uzywania brzydkich slow nawet w zartach, ze tak wlasnie to sie moze skonczyc. Zobaczymy czy zrozumial.
moze to go tez czegos nauczylo.
Nie wiem czy w dobrym miejscu o tym pisze, ale nic innego mi do glowy nie przyszlo. Poradzcie, czi cos jeszcze moge zrobic? Jakos sprawe zalagodzic? Czy pozstawic swojemu biegowi?
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 12-07-2005 21:00

PO pierwsze (muszę Wam to napisać): jesteście świetnymi rodzicami, ponieważ pochylacie się nad problemem, chcecie go zgłębić i odpowiednio dostosować swoje zachowanie. Ja nie miałam takiego szczęścia, moi rodzice o ADHD nie wiedzieli, co ma teraz swoje fatalne skutki. Chodzę do psychologa i mam nadzieję, że kiedyś wylezę z koszmarnie niskiego poczucia własnej wartości, przeświadczenia, że jestem zła i nic niewarta i nie powinno mnie być na świecie. To właśnie bowiem dzieje się z niewłaściwie traktowanymi dziećmi z ADHD. Wasze pociechy mają szansę tego uniknąc i to jest WSPANIAŁE. Dziecko z ADHD (dobrze to pamiętam) potrzebuje przede wszystkim WSPARCIA i poczucia, że rodzice zawsze będą po jego stronie. Potrzebuje także pozytywnego wzmocnienia (to jest chyba najważniejsze). Musi mieć wypracowane poczucie własnej wartości, co można zrobić przez podkreślanie zalet. Pewnie zresztą to wszystko doskonale wiecie, więc nie będę się więcej wymądrzać.
Dzieci potrafią być dla siebie niesamowicie okrutne i problem polega na tym, że rodzice nie ochronią ich przed tym. To taka pierwsza "szkoła życia", przez którą każdy musi przejść. Najważniejsze, byście umacniali dzieci w poczuciu własnej wartości i ZAWSZE STAWALI PO ICH STRONIE. To powinno dać dzieciakom siłę.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

olajaksa

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 105


Rejestracja:
04-07-2005 18:42

Post 12-07-2005 21:37

babsy bardzo ładnie to powiedziała. Często o to najbardziej mi chodzi, kiedy rozmawiam z rodzicami dzieci posiadających trudności w kontaktach z rówieśnikami. Ale też jakie dzieci tych trudnosci nie mają? Koncentruję się na tym, że przede wszystkim rodzice mogą dać swoim dzieciom siłę, poczucie wartości. To na ich opinii dzieciom najbardziej zależy. Potem rozglądają się za akceptacją dalszego otoczenia. Nigdy nie będzie tak, że wszyscy nas polubią, ani też, że każdy nas odrzuci. Dziecko silne dobrym słowem rodziców łatwiej sobie poradzi z nieprzyjaznym zachowaniem rówieśnika.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 12-07-2005 22:00

Rzecz jasna, nie chodzi tutaj o to, by głaskać dziecko po główce, kiedy właśnie zdzieliło rówieśnika pięścią w głowę. Chodzi o to, by wobec świata zewnętrznego być po stronie dziecka. A w domu, kiedy dziecko nie jest narażone na śmieszność i poniżenie wobec otoczenia, należy mu wytłumaczyć, że biciem nie rozwiązuje się problemów międzyludzkich. Cholerka, wierzcie mi, u mnie w domu najgorsze było to, że moi rodzice przeważnie mnei nie bronili. Zawsze to ja byłam ta zła, zawsze musiałam wszystkich i za wszystko przepraszać (nawet- co gorsza!- gdy racja była po mojej stronie). To bylo dla mnie potwornie upokarzające i sprawiło, że nie miałam poczucia, że jest na świecie bezpieczne dla mnei miejsce (bo jeśli dom nim nie jest, to co ma być?). Miałam raczej wrażenie "wykorzenienia". I wpoiło mi zasadę, że muszę nieustannie walczyć o swoje, ponieważ nikt mnie nie obroni. I to pokutuje do dziś, manifestując się w agresji i niesamowitej impulsywności emocjonalnej.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 12-07-2005 22:46

Dzięki Wam bardzo. Troche mi lepiej. Rozmawialam jeszcze z druga mama, i wiem ze pare sytuacji z wyzywaniem i sypaniem piachem bylo, ale ona przynjamniej nie przychodzi i nie drze sie, tylko najpierw Kubie zwraca uwage, a jak nie skutkuje odsyla go do odmu i Ok. poprosilam ja tylko, zeby mi takie sytuacje sygnalizowala, zebym wiedziala w czym rzecz, bo nie wszytsko widze i jestem w stanie zobaczyc - i tak ju zmam gumowe oczy i uszy. jutro jeszcze z mlodym pogadam.
Ale dzieki za slowa wsparcia, Pierwszy raz mialam taka konforntacje i ciesze sie, ze stanelam po stronie Kuby. A mowiac babie o adhd nie tlumaczylam Kuby zachowania tylko zarzut o braku opieki nad dzieckiem, co mnie chyba wkurzylo najbardziej.
A w domu i tak uslyszal co mial uslyszec - mimo, ze wiem juz ze nie powiedzila prawdy do konca, ale to chyba ze strachu, wiec jutro mama jeszcze jeden temat do przepracwania, tez nie po raz pierwszy - prawdomownosci.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 12-07-2005 23:29

Gdzieś już rozmawialiśmy o prawdomówności, dzieciaki z ADHD bardzo często swoje wyobrażenia biorą za prawdę i nie zawsze to co nam wydaje się kłamstwem jest ukartowanym kłamstwem, często to co nam wydaje się kłamstwem, to wyobraźnia, która miesza się z rzeczywistością.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 13-07-2005 08:25

Oj, a takie przelamie wyobraźni w rzeczywistość często kończy się nieciekawie :cry: .
nieszki, wiem co czujesz w takiej sytuacji. Mam dokładnie to samo. Od małego uczyłam swoich, żeby nigdy nie bili, nie sypali piaskiem, nie wyzywali. Ale życie nakazało zmienić pogląd i ...... nie zaczynaj sie bić, ale też nie daj się bić, nie stój jak ten kołek, żeby ktoś miał z ciebie worek treningowy. Starszy przychodził ze szkoły w 5 kl. z płaczem. Do szkoły miał z 50 m. I potrafili go natłuc. Raz nos rozwalony, raz oko podbite, raz ledwo co doszedło do domu, bo dostał w brzuch, itd. Chodziłam do szkoły, zgłaszałam problem, aż sama wzięłam sprawe w swoje ręce. TY sam nie bij, ale jak masz dostać - to oddaj tak by więcej nie podniósł ręki na ciebie. No i poskutkowało. Teraz czas na 'szkolenie' młodszego. Też przychodził z płaczem, bo nie chcą sie z nim bawić, bo biją go, plują, wyzywają. I znów mówię, nie stój jak kołek - oko za oko, ale tak by więcej tego robił. I zaczynają się efekty. Bo ani do rodziców nie dociera, ani do dzieciaków.
Co do 'łaciny'. Przykro mi, ale starszy dostał ode mnie. Jego język stał się nie do zniesienia. Na dniach słyszę <k..., du..., sp...., pie... ku..., itd.>. Stojąc w kuchni aż zamarłam. Na 10 słów tylko 2 były PO POLSKU!. Zawołałam go i pytam się co to było? <Bo on coś tam coś tam!!!!> Nie dość, że operuje takim słownictwem, to nawet nie ma skruchy co do opwieści w stosunku do mnie. Dostał za słownictwo (bo tyle razy tłumaczyłam, żeby nie używał ich) i za brak szacunku do mnie (jak bym ja była wszystkiemu winna). Wiem poniosło mnie. Ale uważam, że w słusznej sprawie. Jest mi wstyd, że moje dziecko tak klnie bez krępacji.
Czy ktoś może wytłumaczyć dlaczego dzieciaki używają tych przecinków? Przecież to uroku im nie daje, tylko patrzy sie na nich z politowaniem. Dlaczego rodzice nie zwracają na to uwagi? Dlaczego pozwalają na takie zachowanie? Nie uważam, żeby był to problem adhd. A jak wy uważacie?

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 13-07-2005 09:26

Opowiem Wam coś. Jako 18latka byłam w USA jako au pair. Zajmowałam się tam 3letnim Nickim, który może nie miał ADHD, ale napewno był niesamowicie żywy. A przede wszystkim cholernie silny. I miewał swoje odbicia. Np. ataki szału. Matka w takiej sytuacji zapinała go w foteliku samochodowym i pozwalała się wyszaleć. Pomagało. Czasem Nicki miał :odchyły: i zdzielił kogoś rakietą tenisową po głowie. To już było niebezepieczne. Ale matka nigdy nie traciła rezonu. Zabierała mu rakietę, tłumaczyła, co się mogło stać, karciła, np. odsyłała do pokoju, ale NIGDY nie biła ani nie darła się jak opętana. Dzieci w Stanach mają fantastyczne wsparcie w domu. CHoć dostają kary, to rodzice zachowują się tak, że nie czuje się, że "odsuwają" się od dziecka, które potem musi ich błagać o przebaczenie. Kiedy dzieciak robi coś złego, rodzic mówi, ze jest mu przykro, że poczuł się dotknięty, tlumaczy, na czym polega błąd, po czym wymierza SPRAWIEDLIWĄ karę, po wykonaniu której nie odsuwa się od dzieciaka, ale daje mu kolejną szansę. To działa. W USA dzieci są pewne siebie i wzrastają w atmosferze, która pomaga sie im rozwijac. Tak przynajmniej było w rodzinie, u której byłam ja.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 13-07-2005 09:44

Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

DorDa

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 108


Rejestracja:
06-06-2005 12:22

Lokalizacja: Poznań

Post 13-07-2005 12:06

Babsy napisała:"Ale matka nigdy nie traciła rezonu." Dlaczego mi nie zawsze się udaje? Przecież się staram! Czasami naprawdę ręce opadają...
Jednak ja nie uważam, że powinniśmy stawać ZAWSZE po stronie swoich dzieci. Zgadzam się, że powinniśmy umacniać dzieci w poczuciu własnej wartości ale gdy będą pewne, że ZAWSZE staniemy po ich stronie to może odnieść skutek odwrotny. Wydaje mi się, że ZAWSZE muszą wiedzieć, że je kochamy, akceptujemy i rozumiemy. Staram się unikać słów typu: "jesteś" taki czy siaki ale "zachowałeś" się tak czy siak...
Ja wiem, że mój synek potrafi rzucić piachem czy machnąć łopatką. Jest jeszcze na tyle mały, że jest cały czas pod okiem osoby dorosłej. Dlatego wiem, że te zachowania często są sprowokowane przez inne dzieci. Wszystko więc zależy od sytuacji i tak naprawdę przeważnie prawda leży pośrodku...
Pozdrawiam,
Dorota

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 13-07-2005 12:18

Nie wiem, jak ona to robiła. Ja też mam ADHD i mi się przeważnie nie udaje niczego utrzymać, a już napewno nie rezonu. Może zaciskała mocno zęby, a może waliła potem pięściami w poduszki. Nie wiem. Z tym poparciem dzieci, to już pisałam. Nie chodzi o chwalenie, kiedy nasze dziecko rzuci w kogoś kamieniem. Chodzi o to, by go publicznie nie poniżać, ale nauczyć przepraszać, a tłumaczyć jego zle zachowanie w domu, z dala od dzieci, by nie podkopywać godności. I tyle.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 13-07-2005 12:20

Mnie sie wydaje, ze stac po stronie dziecka wobec powinnismy, ale potem w domu wyt;umaczyc co mi sie nie podoba w twoim zachowaniu., Ja dzisiaj przeprowadzilam kolejna rozmowe z Kuba i widzialam jak rosl w oczach jak mu mowilam, ze dla mnie jest jaukochanszy, nawet jak zloszcze sie na niego to i tak kocham najmocniej itp. Ale tez powiedzilaam,ze chcialabym moc mu ufac, zeby mowil mi prawde i nie wytreacala argumentow z reki, zebym naprawde mogla go bronic. I ze brzydkie slowa w ustach takiego ladnego chlopca sa okropne i naprawde mzoe kogos zranic tak mowiac, nawet jesli wg niego to zarty. Zobaczymy jaki bedzie efekt. Ma tez pojsc przeprosic dziewczynki za to ze je przezywal, spytal mnie czy ine go tez przeprosza, wiec powiedzilam,ze nie wiem, ze to zalezy jak je rodzice wychowuja i ze w sumie mnie to malo obchodzi, dla mnie wazne zeby on sparwe zalatwil i zrobil to co do niego nalezy i wtedy bedzie OK. no i jeszcze zeby staral sie wiecej tegp nie robic.
Oby poskutkowalo.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 13-07-2005 12:26

Sądzę, że Amerykanie mają jedną, podstawową zaletę : potrafią czasem wrzucić luz. I nie dają dzieciom wchodzić sobie na głowę. Przykłady:
1. moja pracodawczyni chce iść popływać na jachcie. Bez dzieci. Rano ubiera sie i idze do samochodu. Żegna się czule z dziećmi i mówi im, że zostaną ze mną. Nicky dostaje histerii. Płacze, że nie chce być sam itd. MAtka go uspokaja, całuje, przytula, a potem mówi, że musi być dzielny, wsiada w samochód i odjeżdza. Ciekawe ile polskich matek by tak zrobiło? Ile miałoby śmiertelne wyrzuty sumienia, które zawóciłyby je wpół drogi?
2. dzieci wariują i włażą mi na głowę. Kiedy próbują zrobić ze mnie konia, moja pracodawczyni mówi: Nie rób nic, na co nie masz ochoty. One to muszą zrozumieć.I to jest świetne podejście! Dzieci muszą wiedzieć, że ich wolność kończy się, gdy zacyzna się wolność innych.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 13-07-2005 15:29

'Śmiertelne wyrzuty sumienia', hmm. W podobnych sytuacjach to sprawa przeciąga się o jakieś pół godziny. Pogadają, popłaczą, pomarudzą. Ale i tak jeśli muszę iść to MUSZĘ iść. Ostatnio nauczyłam się izolować myśli o domu od załatwianej sprawy. Może to komórki spowodowały, że jestem spokojniejsza o to co w domu. Może ktoś będzie twierdzić, że dziecko z komórką to luksus lub 'jak pies na smyczy'. Ale ja czuję bezpieczeństwo i spokój o dzieci.
A jeśli takie tłumaczenia nie skutkują, potrzebna terapia wstrzącowa? Sami zdajecie sobie sprawe z tego, że adhd-owcowi trzeba adrenaliny. I jak od małego ma wysoki jej poziom to rozmowy swoja drogą, a w ostateczności podwyższenie adrenaliny (kara, podniesienie tonu głosu, stanowczość, a niekiedy pasek lub krzyk).
Napewno niesmaczne to było moje wyznanie o karze cielesnej. Ale uwierzcie, było mi cholernie wstyd jak usłyszałam taką wiązkę przecinków. Tłumaczyłam, rozmawiałam, inni zwracali mu uwagę, rodzina krzywo patrzy na mnie, że nie potrafię nauczyć dziecka dobrych manier. Zresztą co tu dużo mówić. Byłam dziś na rozmowie z pracodawcą. Poszła ze mną koleżanka (na 'kasting'), bo też chciała się dostać do tej pracy. I już drugi raz żałowałam, że poszłyśmy razem. Totalny brak kultury. Przysłowiowe na 10 słów 5 wulgaryzmów. Więc jak dzieciaki mają się zwracać do siebie inaczej, jeżeli rodzice też tak rozmawiają? U mnie nie ma przekleństw (sporadycznie pod nosem coś burknę, tak żeby nie słyszeli). I tego samego wymagam od dzieci.
<Zawsze po stronie dzieci>. Czy to aby dobre rozwiązanie? Może reprymenda nie przy ludziach, ale reakcja powinna być. Może inne dzieciaki nie mają innego przykładu i wezmą z nas? Mam w swoim sąsiedztwie chłopca, który widać, że pragnie zwrócenia na siebie uwagi ze strony matki. Tzn. widać to, że chciałby aby go przytuliła, obroniła, powiedziała ciepłe słowo, posiedziała z nim i pobawiła się, może gdzieś razem poszliby i porozmawiali. Naprawdę jest mi dzieciaka szkoda. Ale czy to jego wina, że ma taką matkę, która woli zainteresowanie innych i innymi sprawami niż własnym dzieckiem? Że woli plotki od własnych spraw? Chciałam mu pomóc, ale nie umiem. Odnosi sie wrażenie, że ma paskudną opiekunkę aniżeli matkę (zaczepia dzieci, bije, wyzywa, klnie jak szewc). A matka twierdzi, że jej synusia zawsze i wszyscy biją, więc on oddaje. A później leci na skargę do mamy i mówi, że chcą go zbić a on nic nie zrobił. Taki diabełek w anielskiej skórze. Dość często byłam świadkiem sytuacji, które normalny rodzic wziąłby pod uwagę. A tu nic - <moje dziecko jest święte i nic nikomu nie robi tylko się broni, to reszta bije go i zaczepia>. To jest ślepa sytuacja. Nic nie jest jej w stanie przetłumaczyć, że nie zawsze dzieci z podwórka zawiniły. Nigdy się nie spyta jak było. Tylko ocenia po wysłuchaniu lamentu małego.
I znów sie rozpisałam :? Pozdrowionka :) .

gg

Posty: 7


Rejestracja:
21-07-2005 17:31

Lokalizacja: zgorzelec

Post 23-07-2005 09:48

cześć, mam syna 9 lat , klasyczny przypadek ADHD, jestem ze Zgozrelca szukam kogoś z moich stron aby się spotkać , porozmawiać, a przede wszysztkim działać. Chciałabym zebrać grupę rodziców, abyśmy miełi siłę przebicia w szole- np wspólne spotkania, terapia, czy nawet wymiana uwag. POMOCY
gg

alva

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 82


Rejestracja:
08-06-2005 18:14

Lokalizacja: Toruń

Post 18-08-2005 21:50

Adhd a rówieśnicy

Mój 10-letni syn jest ciepłym, wrażliwym dzieckiem.Niestety, w kontaktach z kolegami odbierany jest zupełnie inaczej.Jego wielka potrzeba "bycia" nie pozwala mu zintegrować się z rówieśnikami.Cięrpię razem z nim ,a czasami wydaje mi się ,że bardziej od niego.Zaczyna powoli stawać się samotnikiem, choć jeszcze rok temu, mimo licznych skarg ,uczestniczył w zabawach.Teraz woli zerkać na bawiące się dzieci przez okno.W szkole zaczął symulować złe samopoczucie itp.tylko po to ,aby np. z klasą nie ćwiczyć na lekcjach wf.Jest to dla mnie przykre, bo na moich oczach otwarte ,komunikatywne dziecko ,moje ukochane dziecko, przeistacza się w zamkniętego odludka.Obserwuję jego rozwój i zmiany.Mnie było ciężko słuchać ciągle uwag pod jego adresem.Jestem dorosłą osobą, ale ta walka ze wszystkimi dookoła często powodowała apatię, wściekłość i bezsilność.A co ma zrobić mój synek który zawsze wiedział i czuł ,że jest głównym bohaterem niekończących się "dziwnych" sytuacji?

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 18-08-2005 21:57

To przeżywają wszystkie nasze dzieci tak naprawdę dobrze czuja się w towarzystwie dzieci do nich podobnych, a rówieśnicy nie są dla nich partnerami, oni wolą opiekować się młodszymi, albo przebywać ze starszymi, bo ze starszymi mają o czym pogadać, a młodsi starają się wykonywać ich polecenia i to tak z nimi niestety jest. A my rodzice martwimy się i przeżywamy ich niepowodzenia towarzyskie. Albo i są tacy, którzy tego nie zauważają, tak jak na przykład moi rodzice, jak byłam dzieckiem.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Anna1

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 13


Rejestracja:
10-08-2005 10:09

Lokalizacja: Bydgoszcz

Post 19-08-2005 06:26

Alva, rozumiem co czujesz. Codziennie zmagam sie z tym samym problemem. Mój syn ma 4 lata i do szkoły jeszcze nie chodzi, ale czas tak szybko biegnie...
Na razie chodzi do przedszkola i jest odrzucony przez swą "inność". Nikt nie chce się z nim bawić pomimo tego że jest miłym, uśmiechniętym i wrazliwym dzieckiem (i nie jest agresywny, co jest dość istotne).
Na samym początku chodzenia do przedszkola był szczęśliwy, dziś po 3 miesiącach kręci że jest chory, a to boli go noga, a to że on mnie przecież kocha i nie mogę tak po prostu zaprowadzić go do grupy itp.
Widzę że zaczyna obserwować zabawy dzieci przez szybę, czasem trwa to bardzo długo...
Najbardziej martwi mnie to, że on ma ogromną potrzebę obcowania z dziećmi, zabawy z nimi, a niestety nie bardzo to wychodzi. Już teraz został odrzucony, nie wiem co będzie w szkole...
Andzia

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 19-08-2005 07:01

Aniu, niestety takie odrzucenie przez dzieci w tym wieku jest zależne głównie od wychowawcy grupy, prawdopodobnie Pani przedszkolanka, która ma największy autorytet w grupie nie akceptuje Twojego syna i inne dzieci to wyczuwają, spróbuj porozmawiać w przedszkolu z dyrektorem, żeby przenieść syna do innej grupy, poobserwuj jak syn zachowuje się jak przychodzi do przedszkola, do której Pani jest przywiązany, a która go odpycha, ja miałam podobnie jak mój Krzyś był w maluszkach, na początu z radością szedł do przedszkola do dzieci, a później było coraz gorzej, ale zaobserwowałam jakie jest jego zachowanie przy wychowawczyniach, do jednej lgnął, natomiast jak przychodził do przedszkola i była druga nawet do niej nie podszedł, tylko stawał gdzieś na uboczu, później okazało się, że ta druga codziennie wyprowadzała go na korytarz i strofowała, jaki to on jest niedobry, poszłam do Pani dyrektor, zmieniłyśmy grupę i mój syn chętnie zaczął chodzić do przedszkola, i w tej drugiej grupie został zaakceptowany przez kolegów, a w poprzedniej zawsze bawił się na uboczu.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Anna1

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 13


Rejestracja:
10-08-2005 10:09

Lokalizacja: Bydgoszcz

Post 19-08-2005 07:27

Halinko, zgadzam się w zupełności z Tobą. Prawdopodobnie dzieci wyczuły złe nastawienie nauczycielek do mojego syna. On tylko chciał być zaakceptowany i nici z tego wyszły. Nie ma niestety pomocy ze strony szanownych pedagogów :cry: W tej chwili syn nie chodzi do przedszkola z powodu infekcji, ale mam zamiar zabrać go z tamtej placówki. Ostatnio rozmawiałam z mamą chłopca z ADHD i radziła mi poszukać fachowej opieki w przedszkolu integracyjnym. Uważam że to dobry pomysł. Właśnie staram sie dodzwonić do Kuratorium Oświaty i dowiedzieć sie gdzie są w Bydgoszczy przedszkola integracyjne, może tam syn odnajdzie się. Pozdrawiam wszystkich
Andzia

Luna

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 226


Rejestracja:
25-05-2005 22:20

Lokalizacja: gdynia

Post 19-08-2005 11:19

Mój synek też ma problemy z kolegami, bardzo potrzebuje kontaktu ale rówieśnicy go nie akceptują. Ma mało kolegów. Najlepszy kumpel jest o 4 lata starszy, swietnie dogaduje się z młodszymi, jest dla nich bardzo wyrozumiały i opiekuńczy. Niestety dzieci z podwórka częso mu dokuczają wiedząc, że da się sprowokować i wybuchnie. Alan jest teraz w 3 klasie, po 1 półroczu w 1 klasie pani mówiła, że owszem problemy są, dziecko nie uważa na lekcjach, biega po klasie, jednak nie jest agresywny, po 1 półroczu w 2 klasie, dziecko stało się agresywne, nawet zagraża innym dzieciom. Jak mam to rozumieć? Szkoła budzi agresję u naszych dzieci???
Alan lat 14- ADHD, Ja lat 35 - chyba ADHD, Mąż - bez ( pewna nie jestem)

Jedynym ograniczeniem naszych przyszłych dokonań są nasze dzisiejsze wątpliwości.

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 19-08-2005 11:51

Agresję, poczucie niepewności i niskiej wartości siebie samego....
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 19-08-2005 13:37

1). Ja też uważam, ze dużo by rozwiazało gdyby było lepsze podejście nauczycieli do sprawy zachowania, tolerancji, akceptacji, itp.
2). Mój 8,5-latek też ma kolegów raczej starszych, z którymi dogada się szybciej niż z rówieśnikami. Choć potrafią także i dokuczać mu. Natomiast dla młodszych to ma czym się popisać. Młodsi wpatrzeni są w niego jak w obrazek. Potrafi zorganizować zabawę, 'narzucić' w co się bawić. I takie maluchy idą za nim (a jak to śmiesznie wygląda [smilie=to funny.gif] ). Gorzej jest gdy taki maluch walnie go. Chciałby oddać, ale wie że nie ma takiej możliwości. Jednak dużo też czasu spędza ze starszymi dziećmi. Są to nieraz 10-15latkowie, a nawet i starsi, i jeśli tylko znajdą wspólny jezyk (komputery :x ) to gadają jak 'starzy'.

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 19-08-2005 16:26

Ja tez zauwazylam, ze Kuba lepiej funkcjonuje z mlodszymi dziecmi albo ze starszymi. Tylko, ze w kazdej z tych grup probuje przewodzic, chce sie bawic w to co on chce tylko, i o ile z molodszymi to sie udaje to ze starszymi nie za bardzo. On musi rzadzic i koniec, a inni zaczynaja miec go dosyc.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

anna.j

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 33


Rejestracja:
27-07-2005 19:08

Post 19-08-2005 16:33

witam w dniu dzisiejszym.Przeczytałam powyższe posty i widzę że nie jesteśmy sami z takim problemem.Damian chodził do żłobka,przedszkola teraz szkoła i nigdzie nie miał kolegi nie mówiąc już przyjacielu.mimo starań pań w przedszkolu był bardzo na uboczu a koledzy jak to koledzy albo wyśmiewali się z niego albo podpuszczali do rozrabiania i nawet jak nie była jego wina to i tak robili z niego kozła ofiarnego.W szkole jest tak samo ,żadnego kolegi tylko same wyzwiska .w drugiej klasie zmieniło się troche po wyrażnych interwencjach pani która wiedziała jak postępować z ADHdowcem.na podwórku totalna klęska aż łzy się w oku kręcą gdy pomyślę o tym-ludzie czy naprawde nasze społeczeństwo jest takie zacofane ?I wszystko co jest trochę inne niż ogół musi być tak bardzo piętnowane?Przecież nasze dzieciaczki są takie czułe ,otwarte na świat a to że szybciej robią niz myślą nie znaczy że są gorsze.SĄ NAJWSPANIALSZYMI DZIEĆMI !!!!!!!!!!! :ithr: :ithl: :ithl: :ithr:

alva

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 82


Rejestracja:
08-06-2005 18:14

Lokalizacja: Toruń

Post 19-08-2005 18:56

Trudno patrzeć z boku,gdy nasze dzieci borykają się z takimi problemami.Dziwi mnie jednak brak reakcji ze strony dorosłych.Wielokrotnie byłam świadkiem w szkole,gdy mój syn był wręcz wyrzucany z klasy przez dzieci.Niestety ci, od których wymagamy zrozumienia tematu ,nie stanęli na wysokości zadania.Pedagodzy dokształcają się, robią specjalizacje, ale niestety teoria nie pokrywa się z praktyką.Ich widoczne błedy w pracy z tzw. trudnymi dziećmi często ranią mnie nieprzeciętnie.Ci na których powinnam liczyć okazują się ludżmi,którzy jak najszybciej chcą pozbyć się problemu.Czyli znowu-moje kochane dziecko i ja.Wokół pustka.

DorDa

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 108


Rejestracja:
06-06-2005 12:22

Lokalizacja: Poznań

Post 22-08-2005 08:25

Mój synek ma dodatkowo problemy w komunikowaniu się, więc jak koledzy w przedszkolu wyczuli, że i tak pani nie naskarży, to potrafili Go kopać, podszczypywać, zaczepiać tak długo aż się zezłościł i zaczął rzucać- i tak wiedzieli, że pani wydrze się na Niego! Doszło do tego, że w poszukiwaniu akceptacji uznał to za rzecz NORMALNĄ!!! Na szczęście (???) miałam okazję zobaczyć to na własne oczy - już tam nie chodzi... Ale Pani wypisała mu opinię na 4 strony A4 drobnym maczkiem!!! Tekst żywcem przepisany z jakieś broszury o ADHD tylko osoba zmieniona: Patryk to, Patryk tamto... Czyli niby wszystko wie, ale...
Pozdrawiam,
Dorota

alva

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 82


Rejestracja:
08-06-2005 18:14

Lokalizacja: Toruń

Post 24-08-2005 21:11

Jako matce trudno mi patrzeć na odtrącanie mojego syna.To prawda,że potrafi mieć wspaniały kontakt ze starszymi od siebie,ale niestety klasy w szkołach utworzone są wiekowo.kuba bardzo stara się nawiązać dobre relacje z kolegami i wtedy,gdy obydwoje myślimy,że jest ok coś zaczyna pękać.Obecnie jest na etapie rezygnacji z wszelkich prób.Zbyt dużo było "niemiłych" scen.Dzieci potrafią być okrutne i wielokrotnie byłam tego świadkiem.Nie dają nawet szans,aby mógł się wykazać.Nie rozumieją jego spontaniczności,energii,impulsywności.Staram się tłumaczyć Kubie i wskazywać dobre zachowania zachęcające innych do kontaktów z nim.Mój mały teorię ma wspaniale opanowaną,ale nie panuje nad realiami.Nie mogę jednak stwierdzić,że jest w nim tyle złości i złośliwości co w jego"zdrowych" kolegach.

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 09-09-2005 17:35

Dzisiaj mój Kuba przez moment przeżył odtrącenie. Przyszedł jeden kolega (Kuba bawił się z dwoma innymi) i tamtych dwóch zaprosił a Kubę nie, powiedział, że jego nie chce. Kuba zaczal płakać bardzo, poszłam po niego i tłumaczyłam, że rozumiem, że mu przykro, ale nic na to nie poradzimy. Kuba płakała, że tamten zawsze go lubił, więc dlaczego. Ja na to, że to nie znaczy, że go nie lubi, ale może nie ma ochoty. rozumiem jego żal, bo wogóle jak to tak, bawią się razem, przychodzi trzeci i rozdziela. Ale za chwile go zawołali i Kuba oczywiście od razu poleciał. Przykro mi było i szkoda Kuby, ale co zrobić? O honorowym rozegraniu narazie nie może byc mowy.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

ZERÓWKA

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 15


Rejestracja:
07-09-2005 18:07

Lokalizacja: SZCZECIN

Post 09-09-2005 18:56

Nasz Kuba lepiej dogaduje sie ze starszymi, moze dlatego ,że do starszego syna ( 18 lat) przychodza koleżanki i koledzy no i ON musi im trochę podokazywać. Poza tym - tak jak napisała Alva teorię zachowań i tzw. grzeczności ma w jednym palcu, ale realizacja jesli chodzi o teren szkoły jest zerowa. Tam atakuje go deszcz bodźców, nad którymi nie moze zapanowac. W domu , gdy przyjdzie do niego rówiesnik bawią się zgodnie, poniewaz Kuba narzuca swój styl a tamtem ustepuje i godzi się z takim stanem rzeczy. Staramy się coś z tym zrobić, idzie opornie, ale będziemy ciagnąć aż do zwycięstwa,he, he...

Anka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 147


Rejestracja:
22-06-2005 08:47

Lokalizacja: warszawa

Post 15-09-2005 01:48

Mój Janek tez jest sam i ciągle przeżywa kolejne odtracenia.Boje sie ,że trafi na jakiś sekciarzy,bandziorów , dilerów itp którzy pokażą mu swoją akceptację i wiadomo co.Widzę jak powoli wchodzi w rolę ofiary.Byle tylko ktos z nim pogadał na przerwie.Ale czego chcieć od dzieci jak to wszystko dzieki rodzicom i nauczycielce wychowawczyni o pedagogu nie wspomnę.Czy na takich ludzi nie ma kary?Jak długo może funkcjonować dziecko poza marginesem klasy dla którego stresem jest pozyczenie od kogoś zeszytu - mamo nikt mi nie da, nie odrobię, nie wiem itp

iwcia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 97


Rejestracja:
28-03-2005 18:51

Lokalizacja: najpierw Kraków,obecnie Koszalin

Post 15-09-2005 05:54

mój syn Bartek-weczi też przeżywał podobne problemy w szkole, czasem było bardzo dramatycznie, będąc bardzo toważyski nie miał przyjaciół przez długie lata, obserwując go wiedziałam w czym leży przyczyna- w przymusie ciągłego zwracania uwagi na siebie, bycia niejako na pierwszym planie, wtrącania siedo każdej wypowiedzi, komentowania wszystkiego z głębokim przekonaniem o swej jedynie słusznej racji, w klasie sciągał na siebie uwagę wszystkich błaznowaniem itd.itd... pewnie to znacie, w pewnym momencie doszło do tego że odmówił(w liceum!) chodzenia do szkoły i nie chodził konsekwentnie przez chyba ponad miesiąc! z powodu odrzucenia przez społeczność klasową, poem dobierał sobie kolagów znacznie młodszych, ale z biegiem czasu i te znajomości się rozleciały,teraz ma 22 lata i chyba jest lepiej, choc mam wrażenie że czasem czuje się barzo samotny najlepiej gdyby sam to opisał z własnym komentarzem, jego doświadczenia i premyślenia mogły by pomóc wam i waszym dzieciom bożal sciska serce tak bezradnie przyglądać się ich zmaganiom i cierpieniu.
_______________
www.ADHD.org.pl
A do południa budzikom śmierć!
Następna

Wróć do Wychowanie, czyli jak być rodzicem



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.