Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

BRAK MI CIERPLIWOŚCI, MAM JUŻ DOŚĆ!!!

Moderator: Moderatorzy

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 21-11-2005 13:39

Piszesz o chwytaniu za rękę, krzyku, biciu. To jest agresja wymierzona w Twojego syna. Jego zachowania, to konsekwencja tych zachowań. Rozumiem, że przed porodem jesteś rozdrażniona, ale musisz sobie zdać sprawę, że w tej chwili jest to zamknięte koło, nakręcacie się nawzajem. Spróbuj odpuścić czasami i zachowywać się spokojnie i konsekwentnie. Gwarantuję Ci, że odniesie to skutek, ale nie jutro, czy za tydzień. To działania długofalowe i na efekty trzeba trochę poczekać. Żeby móc skutecznie oddziaływać na Kubę, musisz dojść do ładu ze sobą. Może gdy urodzisz, zejdzie z Ciebie trochę tych emocji. We wcześniejszym poście to nie było wsparcie, reaguję bardzo emocjonalnie na agresję fizyczną w ogóle, nie tylko w stosunku do dzieci, przepraszam.

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 21-11-2005 13:50

Ja też przepraszam. Nie tak miało to wyglądac i nie o to chodziło. To co opisałam to była chwilowa sytuacja, zdarza sie bardzo rzadko, moja reakcja jest reakcja na jego agresję, choć to ja powinnam dawac przykład i nie dać sie sprowokować. Odpuszczam sobie non stop, tłumaczę, tłukę do głowy na spokojnie, staram sie uprzedzać wydarzenia i przygotowywać go na nie, ale to nie działa, on ma to gdzieś. Przeważnie w sytuacjach jego agresji ja wychodzę z pokoju i uprzedzam, że będę z nim gadać jak sie uspokoi. Jeżeli już reaguję w taki sposób to jest ostateczność, moja granica po prostu, dlatego napisałam posta, bo nie dałam rady.
Jeżeli chodzi o moje emocje, staram sie nikogo nimi nie obciążać, a już najmniej Kube i informować go, że jestem na przykład zdenerwowana, zmęczona itp, ale mimo wszytsko na nim sie nie wyładowuję, bo to nie metoda (znam to, bo moja mama wyładowywała swoje emocje na mnie). I widzę, że on też sie stara, jak juz wybuchamy to obydwoje, tylko dlaczego on zawsze staje okoniem, jak nie ma czasu, trzeba np, wychodzic z domu? Jakby wiedzial, ze wtedy mnie wkurzy i dam sie wyprowadzić z równowagi.
Zresztą już sama nie wiem, może rzeczywiście to ja sobie nie radzę i muszę znaleźć inny sposób. Dzięki jednak mimo wszytsko.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 21-11-2005 14:08

Nikt nie powiedział, że zawsze już będzie pięknie. Sama na pewno doskonale wiesz, że jeśli chodzi o zachowanie to jest ono falowe, są dni lepsze i są gorsze. Wnioskuję z Twoich wypowiedzi, że nie jest to stałe zachowanie, a raczej pojawiające się od czasu do czasu, więc trzeba przyjąć, że tak jest i nie wpadać w złość, gdy coś takiego się dzieje. Co jest lepsze, spóźnienie się do szkoły, czy też zszargane nerwy Twoje i Kuby? Nie możemy też przeginać w drugą stronę, czasami warto odpuścić, nie należy robić wszystkiego na siłę. Spóźni się, trudno, poniesie konsekwencje. Lepsze jest takie rozwiązanie, niż warczenie na siebie nawzajem. Może też tu działać empatia. Zaczynasz się denerwować, że nie zdąży, on to czuje, nerwy przechodzą na niego i tak w koło Macieju. Nie wiem jak to działa, ale zdarza mi się, gdy wracam do domu w dobrym nastroju już na klatce odczuwać zdenerwowanie, otwieram drzwi i już wiem dlaczego, moja żona jest na coś wkurzona, a ja na odległość te uczucia odbieram.

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 21-11-2005 14:21

Być może właśnie to o to chodzi, chcę w każdej kwestii dać radę, w każdej sytuacji, a przecież się nie da w ten sposób. Masz rację, że czasem trzeba odpuścić, nikt ideałem nie jest i Kuba tak jak i ja ma prawo do gorszego dnia i złego humoru czu zdenerowania. Mam poczucie, że każda taka sytuacja to moja porażka, staram sie nauczyć wartości jakie dla mnie są ważne - w tej konkretnej sytuacji jest to punktualność - a nie potrafie sobie odpuscić, jego sprzeciw powoduje u mnie nerwy - ale też nie w każdej sytuacji, jeśli wiem, że moge odczekać, to po prostu czekam, mówię mu, czego oczekuje i czekam, ale czasem sie nie da i wtedy odpuścić nie potrafię. Może czas sie nauczyć i tego i dac w końcu jemu możliwość poniesienie konsekwencji - choć i to staram sie robic, ale nie we wszytsklich sytuacjach - i tu chyba wychodzi nadopiekuńczość i chęć chronienia.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 21-11-2005 14:28

Święte słowa, nie nauczysz go życia myśląc za niego, daj mu prawo wyboru i możliwość poniesienia konsekwencji swoich zachowań. Wiem, że to trudne, ale nie niemożliwe, na pewno Ci się uda. Powodzenia.

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 21-11-2005 14:35

Dzięki golombek. Wzięłam się troche w garść, przestałam ryczeć i zaraz idę do szkoły po młodego. Zobaczymy co tam sie działo. Ale chyba musze z nim porozmawiać i wyjaśnić pewnie rzeczy, nie ma rady. Mamy czas w koncu ma kare na kompa i TV. Moze dzięki temu uda sie nam zrobic coś razem.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

karina

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 511


Rejestracja:
25-07-2005 13:49

Lokalizacja: Chorzów

Post 21-11-2005 16:06

nieszki
widzę,że i ciebie dopadło :cry: ,u mnie też trudne dni :?
jak po szkole?jak zareagował Kuba na karę,jest spokój czy się złości? [smilie=heart fill with love.gif] trzymaj się cieplutko :lol:
KARINA
mama Martina-chłopca z"domowym,kanapowym"ADHD
(\--/)
(O.o)
(> <)To jest Króliczek. Skopiuj Króliczka do swojego podpisu i pomóż mu w jego misji zdobywania dominacji nad światem!

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 21-11-2005 17:09

Narazie spokój, zapomniał o karze, ale mu przypomniałam i nawet sie nie zbuntowal. Tylko najpierw zaczął jęczeć, że chce jeść, a ziemniaki musza sie ugotować - skwitowałam to tylko, stwierdzeniem, ze to ze bedzie jeczal nie pomoze, zeby ziemniaki sie szybciej ugotowały - i jeszcze przy lekcjach jeczal straszliwie, ale udalo mu sie zrobic, on ostatnio jest koszmarnie pobudzony, non stop zie kreci, wierci, skubie, drapie itd.
Próbowałam z nim tez porozmawiac na temat dzisiejszej awantury, ze nie chcialabym kłotni, nie mam sily i checi na to, przyszedł, przeprosił i zamiast wysłuchać do końca zaczął mi gadać o spidermanie. reće opadaja, ale juz dzisiaj ma dosyc użerania sie.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

daggy

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 140


Rejestracja:
03-11-2005 01:10

Lokalizacja: Opole

Post 21-11-2005 17:33

Nieszki a jak z Twoim mężem?? Czy Cię wspiera ?? Kiedy mi brakuje argumentów - męskie podejscie jest bardzo pomocne, czasami wystarczą dwa słowa zamiast moich pięciu , a co do ponoszenia konsekwencji to fakt , ze działa ze spoznionym zapłonem ale za to tak , ze mozna być w szoku, one się naprawde szybko uczą - czy konsekwencji czy manipulacji nami - więc warto nawet jak czasem jest nam cięzko i żal dziecka to tak naprawde mniej krzywdy robimy ucząc go , ze za przewinienie jest konsekwencja i juz....nie ochronimy przed całym złem świata - musimy nauczyć dzieci jak mają sobie samodzielnie radzić . Wiem , ze napewno jest Ci cięzko ale pamiętaj ze po burzy świeci słonce...... :P :)

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 21-11-2005 18:12

Mąż jak najbardziej mnie wspiera, tylko że przeważnie długo jest w pracy, a z konsekwencjami czekać nie mogę az wróci. Kuba bardziej sie jego slucha - ja nie wiem jak to jest, że facetowi łatwiej wyegzekwować - i jak nie daję rady a on jest w domu to on reaguje i młody słucha natychmiast. Podejrzewam, że w ich relacji to działa w ten sposób, że mój mąż od początku ich znajomości (on nie jest biologicznych ojcem Kuby) nauczył małego, że dwa razy nie powtarza, było konsekwentny nawet wtedy gdy nie wiedzieliśmy co z nim jest - że to nie jest zwykły upór. razem wypracowujemy metody i w sumie dzięki niemu umiem w tej chwili dużo więcej i sama nauczyłam sie konsekwencji i postepowania z własnym dzieckiem (Kuby tata biologiczny nie jest zainteresowany rozwiązywaniem problemów dziecka, mimo, że czasami sie spotykają).
Ja staram sie, żeby Kuba ponosił konsekwencje własnego zachowania - mnie tego nikt nie nauczył, więc początki mojego "dorosłego" żcyia nie były różowe, co pewnie nie jest bez znaczenia, jeżeli chodzi o moje relacje z Kuba. Staram sie nie powielać błędów, które mi nie pomogły i po kilku latach moje relacje z Kuba są bez porównania lepsze.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

Kate

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 124


Rejestracja:
18-10-2005 13:47

Lokalizacja: Warszawa

Post 21-11-2005 22:24

Nieszki,

Świetnie rozumiem twoje wybuchy i brak cierpliwości. U mnie w domu jest tak na okrągło. Mój Kuba na każde zadane pytanie odpowiada "nie", a jak trzeba coś zrobic na czas, np wyjść do szkoły to nerwy sięgają zenitu. Ja cały czas nabieram doświadczenia jak go "obsługiwać" i są sytuacje ze sobie nie radzę, ale jedną rzecz polecam do wypróbowania. U mnie to się bardzo często sprawdza, własnie w sytuacjach, gdy czas gra rolę. Liczenie. Daję Kubie czas na skonczenie danej czynności zanim policzę np. do 20. Często sama jestem w szoku jak to dobrze działa. I to obustronnie. Ja jak sobie policzę to się uspokoje, a Kuba wie ze nieuchronnie zbliża się godzina zero. Czasem sobie myślę co będzie jak skoncze liczyć a nie będzie efektu i przyznam się, że nie mam pojęcia. Na szczęście jeszcze tak się nie zdarzyło :lol:
Moje nerwy w ostatnich dniach opanowane i tego tobie równiez życzę. Trzymaj się.

Kate

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 124


Rejestracja:
18-10-2005 13:47

Lokalizacja: Warszawa

Post 21-11-2005 22:28

A co zrobic, gdy mój mąż w ogóle nie ma posłuchu??? To ja biedna słaba istotka muszę sobie ze wszystkim radzić. Większość facetów rzeczywiście ma jakiś magiczny wpływ na dyscyplinę domową. Niestety nie u mnie. U nas jest wręcz odwrotnie. To ja muszę mieć "silną rękę". :shock:
He he jak by mnie ktoś zobaczył, to raczej nie wyglądam na osobe, która wszystko trzyma w garści :D

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 22-11-2005 00:48

Kate pisze:Czasem sobie myślę co będzie jak skoncze liczyć a nie będzie efektu i przyznam się, że nie mam pojęcia.

I to właśnie musisz sobie wypracować. Nie powinno Cię nic zaskoczyć. Musisz być przygotowana na wszystko. Jeśli coś obiecujesz, musisz z góry przewidywać, co się może zdarzyć. Szkoda, że nie masz takiego wsparcia w mężu, ale może i nad tym da się popracować.

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 22-11-2005 06:34

Coś takiego dzisiaj w necie znalazłem:

Matki, które nie są zadowolone ze swej pracy bądź czują się wycieńczone nerwowo, przenoszą stres na swoje dzieci - wynika z badań opublikowanych w brytyjskiej prasie.
Badania przeprowadzone na grupie 56 przedszkolaków w wieku od 3 do 4 lat pokazały, że dzieci matek niezadowolonych z pracy oraz wyczerpanych nerwowo rolą gospodyni domowej, mają wyższy poziom hormonu stresu - kortyzolu - niż dzieci, których matki lubią swą pracę.
Poziom kortyzolu u dzieci zestresowanych matek był niemal dwa razy większy niż u dzieci, których matki były bardziej zadowolone ze swej pracy - wynika z badań przytaczanych przez dziennik "The Guardian".
Zdaniem naukowców z trzech brytyjskich uniwersytetów, dłuższe przebywanie w żłobku lub przedszkolu może pomóc chronić dzieci przed tzw. przenoszeniem stresu.
Anna Widzyk (mila)

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 22-11-2005 09:39

Liczenie juz przerobilismy. Na początku działało świetnie i migiem leciał i robił co do niego należalo, ale jak zwykle działało krótko. Miałam ten sam dylemat, co jak skoncze liczyć i z efektu nici? Nie doszłam do żadnych wniosków i nie wpadłam na żaden pomysł.
golombku coś w tym jest - ja z pracy jestem bardzo zadowolona (oprócz kasy), ale od lipca siedzę w domu i rola "kury domowej" mi nie pasuje - nudno, po prostu nudno. Kuba lubi jak jestem w domu, ale ja chyba odwrotnie, wole pracowac i pewnie nerwowo mnie to dobija.
A dzisiaj od rana szopka, nie wstanę, nie idę do szkoły itd. Ale sie nie dałam i zdążyliśmy. Jak to działa u dzieci, jak musza wstać to zmęczone jakby całą noc rugały, a jak jest wolne to to skoro świt na nogach.
Najbardziej mnie wkurza ja on jest bezczelny w stosunku do mnie, wie że mnie już wyprowadził z równowagi zachowaniem, to wtedy zaczyna pyskować.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 22-11-2005 11:11

A ja modlę się, żeby codziennie padał śnieg. To mi rozwiązało problem z porannym niechciejstwem Ali. Wygląda przez okno - śnieg - no to w kilka minutek jest już ubrana, najedzona i pędzi na podwórko polepić bałwany.
Rewelacja
Pozdrawiam.
Mama wyjątkowej nastolatki.
(\--/) "Najgorsze wykorzystanie czasu
(O.o) to robienie bardzo dobrze tego,
(> <) czego wcale nie trzeba robić" B.Tregoe

Kate

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 124


Rejestracja:
18-10-2005 13:47

Lokalizacja: Warszawa

Post 22-11-2005 11:25

oj coś w tym jest! Doskonale się te badania potwierdzają w moim przypadku. Jak tylko coś w pracy mi nie idzie przenosze to na dzieci i cierpliwości mam jakoś mniej. Tylko ile jest takich osób, ktore sa zadowolene z pracy? Ja teoretycznie powinnam, a jednak ciągle mam poczucie ze mogłabym więcej, lepiej, ale nie potrafię i stoję w miejscu :(
A siedzenie w domu to koszmar.
I jak tu wychowac zdrowo swoje potomstwo. :?:

Aska

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 83


Rejestracja:
07-08-2005 21:07

Post 22-11-2005 11:32

U nas jest cały poranny rytuał :D Uwielbiam budzić moje dziecko, jest jeszcze takie cieplutkie i jakby spulchnione snem, i takie bezbronne gdy obcałowuję główkę, buźkę, szyjkę, łapki i nóżki. Daję sobie na to ładnych parę minut :wink:
Potem albo dziecko chętnie wstaje albo dalej jest nieprzytomne jakby całą noc tyrało. Wtedy u nas najskuteczniejszym środkiem jest hasło: "mam dla ciebie soczek" albo "zrobię ci kanapeczkę". Bo mój Skarb to łasuch.
No a później dopiero zaczyna się sajgon: UBIERAJ SIĘ, UBIERAJ SIĘ, UBIERAJ SIĘ... :evil: :wink:

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 22-11-2005 20:49

Wiecie co ja mam dosyć. Paulina dzisiaj ma przyniosła powiastki ze szkoły, po których mi ręce opadły już teraz do podłogi. Pilnuje ją z odrabianiem lekcji całe stado ludzi, oprócz mnie i dwoje a czasem troje wolontariuszy. Chodzi na świetlice prowadzoną przez studentów „mieć równe szanse”. Ja także co wieczór sprawdzam czy ma odrobione lekcje spakowana i tak dalej, a moje słoneczko przynosi uwagę :Paulina po raz kolejny nie odrobiła zadania domowego z języka polskiego”. Przecież to ręce opadają i wyć się chce, a jeszcze przyniosła kartkę do podpisania co umie a co nie z języka angielskiego i historii. W tym momencie dostałam szału. Jak można pisać dziecku z opinią o głębokiej dysleksji, że w języku angielskim nie opanowało zasad poprawnej pisowni, ani gramatyki. Skoro powszechnie wiadomo, że paulina po polsku nie jest w stanie pisać ortograficznie najprostrzego słowa. Nie wspominając przy tym, że opanowała cokolwiek w stopniu chociażby dobrym, a chociaż poprawnym. Wiem, że ona prochu nie wymyśli, ale jej chociaż za pracowitość przydałaby się pochwała. Tym bardziej, że ona to dostała na lekcji. No i przeczytała sobie. No a drugi kwiatek to taki z historii, paulina nie potrafi ustawić chronologicznie dat ich nie zna . Nie wyrobiłam i napisałam że ona dopiero od nie dawna pamięta całą datę urodzin łącznie z rokiem. No i druga sprawa mapa, ludzie kochani czy w szkole to ślepi czy nie potrafią czytać. Przecież to wszystko opisane czarno na białym w jej opinii. Wiecie co myślałam, że po Wojtku uodporniłam się na tego typu powiastki jednak nie. A w domu oczywiście płacz, że ja jestem głupia nic nie potrafię i tak dalej. Później jeszcze w szkole wysłuchuje, że Paulina jęczy, że ją brzuch boli. Nie dziwie się jak wiecznie słyszy, że z coś nie potrafi czy nie umie i jest wysyłana na kolejne wyrównawcze czy rewalidacje. Ona chyba ma powoli wszystkiego dosyć. Jest przy tym bardzo ambitna i się mocno stara, pomimo braku docenienia jej za to w szkole. Zaczęła mi reagować na sytuacje stresowe bólami brzucha już naprawdę nie wiem co mam z tym dzieckiem robić. Czuje się jak jakaś zła, wyrodna nie odpowiedzialna matka. Przede wszystkim, nie potrafiąca dopilnować i zadbać o własne dziecko, mam dosyć i po prostu wyć mi się chce. Nie mam już siły. :cry: :cry: :cry:

daggy

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 140


Rejestracja:
03-11-2005 01:10

Lokalizacja: Opole

Post 22-11-2005 21:57

Irenko, kurcze , az mnie szlag......a motywacja gdzie?? Nie dziwie się , ze córkę brzuch boli- na samą myśl o tym że znów pewnie bedzie żle i tak niezaleznie jak się bedzie starać , jesli jest ambitna to napewno to mocno przeżywa ze nikt nie docenia jej starań..nauczyciele często nie zastanawiają się nad tym . I tu własnie wielki ból, który sama od wrzesnia poznaje.....a jutro znowu kolejny dzień ...w szkole....

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 22-11-2005 22:30

Daggy masz racje wiecie co to chyba prawda, że po prostu szkoła ją bardzo dołuje. Siedzę i intensywnie myślę o tym moim słonku co z nią zrobić. Tym bardziej, że co raz częściej jestem wzywana do szkoły aby młodą zabrać do domu z powodu ostrych bóli brzucha. Wiem że nic jej nie jest fizycznie(miała robione wszelkie możliwe badania) wykluczyliśmy dokładnie wszystko. Lekarze stwierdzili, że są to bóle endogenne związane z dużym stresem. Dom w miarę normalny o ile można takim nazwać z dwójką z ADHD (tata i synuś). Paulina ma z obydwoma świetny kontakt, rozumie ich rekcje i niektóre wyskoki brata przyjmuje z dużym przymrużeniem oka. Co ciekawe boli ją ten brzuch zawsze w szkole, pytałam się jest ogólnie lubiana w kasie. W domu nigdy nie krzyczałam ani nie karałam za słabsze oceny. Wręcz odwrotnie widząc ile ją kosztuje pracy chociaż nauczenie się na 3 słówek z angielskiego, podkreślałam że jestem bardzo dumna i z tej trój. Przecież nie każdy musi mieć same 5i6. Jest ogólnie wszędzie bardzo lubiana (na świetlicy, podwórku). Co ciekawe chwalona za jej pracowitość, uczynność. Pani psycholog na badaniach była nią ciężko zachwycona tym co osiągnęła, chwaliła że tak pracowitego dziecka to dawno nie widziała. Paulina ma pełną dysleksje łącznie z dysgrafią. Tak długo ćwiczyła, że wypracowała pismo bardzo kształtne, ze względu na bardzo dużo błędów jest nadal nie czytelne. Chodzi na terapie dla dyslektyków w poradni i tam pani pedagog bardzo ją chwali, że jest pracowita. Świetnie z nią pracuje, bardzo chętnie chodzi na zajęcia. W szkole natomiast od roku słyszę, że Paulina czegoś wiecznie się nie nauczyła czy nie odrobiła. Czasem myślę, że to jakieś inne dziecko chodzi, a nie o moją córcię. Podpowiedzcie coś błagam, bo nie tylko ja ale i moja córcia się wykończy nerwowo. Ja już kompletnie nie wiem co robić. Może faktycznie jestem złą matką i nie potrafię się nią odpowiednio zająć.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 23-11-2005 00:36

Witaj, Ireno,
czytam to, co piszesz, i jakbym czytała o sobie i swoich dzieciach kilka lat temu. Kropka w kropkę.
Ewidentnie coś jest w szkole nie tak, skoro Ci się dziecko tak stresuje. Która to klasa? Czy coś się tam zmieniło w stosunku do poprzedniego roku szkolnego, jacys inni/nowi nauczyciele?
Czy przedmioty, z którymi jest problem (piszesz o polskim, historii, angielskim), są u córy tradycyjnie kiepskie, a z matematyki i przyrody jest ok? Czy raczej jest to takie "przypadkowe", na zasadzie, że jak się we wrześniu źle zacznie, to potem przez cały rok ten przedmiot jest do tyłu?
Jakiego przedmiotu uczy wychowawczyni?

Najprościej będzie chyba z polskim. Jeżeli mimo skrupulatnego pilnowania odrabiania lekcji "po raz kolejny nie odrobiła zadania domowego", to chyba znaczy, że informacja o tym, co zadane, nie została na lekcji zapisana. Zgadza się? Powiedz polonistce jasno i wyraźnie, że dziecko odrabia lekcje bardzo starannie i pracowicie, ale tylko te, które są zapisane do zrobienia. A za dopilnowanie, żeby zapisała, odpowiada pani nauczycielka.

Dziecko pracuje stale z pedagogiem i psychologiem i ci specjaliści ją chwalą. Jednocześnie twierdzą (i to się zgadza z Twoimi obserwacjami), że jej bóle brzucha są związane ze stresem.
Spróbuj spotkać te panie ze sobą (umówiwszy wcześniej sprawę z psychologiem). Zaciągnij psychologa do szkoły, albo wychowawczynię do poradni. Niech nauczycielka usłyszy to wszystko nie od Ciebie, ale od kogoś, kto w jej oczach jest specjalistą. I jeszcze niech to dostanie na piśmie razem z zaleceniami co do sposobu nauczania/wymagania/oceniania.
Chodzi o zmianę układu nauczyciel <-> rodzic (w domyśle: fachowiec <-> matka nieudolna ale za to z pretensjami, brr, jak to okropnie brzmi), na układ: zwykły nauczyciel <-> wysokiej klasy specjalista z poradni (w domyśle: specjalista wie lepiej od nauczycielki).

I broń Boże nie daj sobie wmówić, jakobys była złą matką :!: :!: :!: Niezależnie od tego, kto to wmawia. Jasne :?: :!: :?:

Monia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
13-09-2005 13:46

Lokalizacja: Warszawa

Post 23-11-2005 09:50

Ja też już mam dość, długo nie pisałam,ale dziś po prostu muszę się sie komus wygadać. Chce mi się wyć, nie wiem juz co mam robić niby bliscy mnie rozumieją ale tak na prawdę jestem w tym wszystkim chyba sama. Z Mateuszem dzieje się coraz gorzej. Nie działąją proszki, nie działają kary, konsekwencje, nic po prostu nic. W domu zachowuje się jak terorysta.Robię wszystko aby było dobrze, ale nic, nic na niego nie działa! W szkole ma same pały, załatwiłam mu wolontariuszkę, która przychoodzi dwa razy w tygodniu, oczywiście jak dla niego to niepotrzebnie. Ostatnio nie wpóścił jej do domu,bacia była w pokoju, wyjął klamkę z drzwi i siłą rzeczy nawet babcia nie mogła jej wpóścić. Dostał karę na kompa i telewizor, tego samego dnia nie oglądał, ale wczoraj powiedział że idzie do biblioteki o 18 i wrócił o 21.40(był u prababci) jak się skończyły seriale które ogląda to wrócił. Powiedziałam mu że kara będzie przedłużona. Wtedy się wściekł i powiedział że jak on nie bedzie oglądał to my tez nie. Wyjął łącznik od kablówki i juz się nie da oglądać. Więc znów postanowił na swoim. Myślałam że go zatłukę. Powiedziłam że ma się wynieśc do ojca albo ja mu załatwię jakiś ośrodek, a on na to że juz mu obiecuję od dwóch lat, a on się nie może już doczekać. Powiedział że nie chce ze mną mieszkać pod jednym dachem. Do szkoły chodzi na która chce, nie odrabia lekcji, nie robi nic kompletnie Nie mam już siły. jestem jeden kłębek nerw Powiedzcie co robić jak wszyskie próby zawodzą? Proszę poradźcie mi coś. :x
Monika 33 lata
syn 14 lat specjalista od motorów ( ADHD)

Aska

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 83


Rejestracja:
07-08-2005 21:07

Post 23-11-2005 10:30

O rety Monia :shock:
A może to co już na innym wątku ktoś komuś sugerował: zacznij go ignorować?
Chociaż ja jestem zwolenniczką rozmowy. Wyszłabym z dzieckiem na spacer i porozmawiała tak od serca, co jest nie tak, jak ono to wszystko widzi, jak samo by rozwiązało zaistniałe problemy, czego ode mnie jako matki oczekuje. To czternastolatek, więc chyba można go już po partnersku traktować?

Monia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
13-09-2005 13:46

Lokalizacja: Warszawa

Post 23-11-2005 11:05

Dzięki Asiu,
Ja już próbowałam wszystkiego, ignorowałam go, ale to nic nie daje o rozmowie na temat jego zachowania, jego oczekiwań co do mnie to nie ma mowy,z nim nie ma rozmowy, on by musiał chcieć rozmawiać, a on nie chce. Ile ja juz przeprowadziłam tych rozmów (praktycznie ja mówiłam a on czasem udawał że słucha).
Monika 33 lata
syn 14 lat specjalista od motorów ( ADHD)

Aska

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 83


Rejestracja:
07-08-2005 21:07

Post 23-11-2005 12:12

Monia, a czy Twój syn nie ma do Ciebie o coś żalu? Bo mi to tak wygląda, jakby się na Tobie odgrywał i cokolwiek byś nie zrobiła, to będzie be.
Nie jestem żadnym specjalistą ale wydaje mi się, że przede wszystkim trzeba znaleźć przyczynę jego niechęci do Ciebie i Twoich działań a nie szukać nowych sposobów na okiełznanie go.
Tak myślę, co ja bym na Twoim miejscu zrobiła... Może gdzieś bym wyjechała z synem na weekend, zostawiając wszystkie problemy za zamkniętymi drzwiami domu? Tam byśmy sobie pobyli na luzie, rozmawiając o wszystkim i o niczym, robiąc coś albo nic, i może sam zacząłby mówić?

PS. A swoją drogą to sprytny jest: iść do prababci, żeby sobie pooglądać seriale :wink:

Monia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
13-09-2005 13:46

Lokalizacja: Warszawa

Post 23-11-2005 12:31

Asiu nie wiem za co by miał mieć do mnie żal, ja nic mu nie zrobiłam. Gdybym mu na wszystko pozwalała na co by miał ochotę, nic od niego nie wymagała (a i tak nic nie robi), dawała mu dużo pieniędzy i tak jak to on mówi nie czepiała sie do niego to może by było ok. Asiu on jest strasznie złośliwy i robi wszystko żeby mnie zdenerwować i wyprowadzić z równowagi- chyba sprawia mu to przyjemność. A jechać z nim gdzieś, jak bym mu zaproponowała to chyba by mnie wyśmiał, pzrecież matka jest głupia i na niczym się nie zna. Na prawde próbowałam wszystkiego, po dobroci, prosząc, rozmawiając , stosując kary i nic. Co ja bym nie zrobiła to i tak jest źle i tak, a ja jestem ta najgorsza
Monika 33 lata
syn 14 lat specjalista od motorów ( ADHD)

Aska

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 83


Rejestracja:
07-08-2005 21:07

Post 23-11-2005 13:32

Monia, ja się jednak będę upierać, że on ma jakiś problem. I myślę, że to nie jest złośliwość z jego strony, tylko niemoc. Moim zdaniem on próbuje dotrzeć do Ciebie, coś Ci zasygnalizować ale nie wie jak, nie umie z Tobą rozmawiać, więc swoim zachowaniem stara się zwrócić Twoją uwagę na siebie.
A może znasz kogoś, jakiegoś psycholga, kto przyjrzałby się Waszym relacjom i coś konstruktywnego doradził? Bo mi się wydaje, że teraz nie szkoła itp. problemy a Wasze stosunki są priorytetm.

A tak na marginesie to przyznam Ci się szczerze, że sama bardzo boję się tego "wieku nastoletniego". Staram się rozmawiać z moim synkiem, spędzam z nim jak najwięcej czasu, mówię mu jak bardzo się cieszę, że jest moim dzieckiem, że jest bardzo ważny w moim życiu, pocieszam, gdy wątpi w siebie, mówię, że go kocham nawet jak narozrabia... Ale czym to zaowocuje w przyszłości? Tego nie wie nikt...

Monia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
13-09-2005 13:46

Lokalizacja: Warszawa

Post 23-11-2005 13:36

Asiu być może masz rację, ja juz sama nie wiem. w każdym razie bardzo Ci dziękuję
Monika 33 lata
syn 14 lat specjalista od motorów ( ADHD)

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 23-11-2005 14:40

Chciałabym coś mądrego napisać, ale szczerze mówiąc nie wiem jak wybrnąć z takiej sytuacji. Wydaje mi się, że pomału, po kawałeczku. Zastanów sie kiedy zaczęło się dziać źle, kiedy zaczął Cie lekceważyć. ja bym chyba próbowała rozmowy mimo wszytsko, potraktowania go jak równego - chociaż tak sie nie zachowuje. Może jak wyłapiesz moment kiedy sie popsuło znjadziesz chociaż malutką przyczynę takiego zachowanie. Czy on ma kontakt z ojcem? Czy nie jest tam buntowany i nastawiany? Wiem, że to jest ważne. Mój Kuba co wszytsko mi powie, co dzieje jak jedzie do taty, wiem kiedy ma żal do niego, kiedy nie spodoba mu sie , że tata coś nie tak powie na mnie. Ale zanim sie otworzy trzyma to w sobie, musze wyciągać.Tylko, że moje dziecko jest o połowę młodsze i jest mi wydaje sie przez to troche łatwiej. Nie wiem jak będzie za kilka lat, jak zacznie doratsać, ale ma nadziej, że do tego czasu nauczymy go wartości i zasad panujących w domu i szacunku dla innych i wtedy może nie będzie źle - ale mogę się mylić, bo przecież dużo z Was tu piszących uczy tego swoje dzieciaki, a i tak cos idzie nie tak.

Przyjrzyj sie Mateuszowi, zaoferuj pomoc, jeśli ma jakis problem, czy chociażby wysłuchanie, może w końcu się przełamie i otworzy sie, spytaj go co mógłyby zaproponować, żeby poprawić Wasze relacje, bo nie sądzę, żeby w takiej atmosferze on czuł sie komfortowo. I tak pisała Aśka dobrze by było poradzić sie psychologa, może jest ktoś taki kto potrafi spojrzeć z boku na Wasze relacje i podpowiedzieć coś.

Trzymam kciuki, powodzenia.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

Monia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
13-09-2005 13:46

Lokalizacja: Warszawa

Post 23-11-2005 15:08

Dzięki wam za wszystko. Tak źle zaczęło się dziać jak poszedł do gimnazjum. Najpierw myślałam że to wina klasy, chciał żeby mu zmienić, więc od początku listopada jest w nowej klasie. Szkołę tez zaczął olewać w tym samym czasie. Może mi się tak wydaje ale ja nigdy nie byłam jego autorytetem Z ojcem widuje się może ze 3 razy do roku, więc tez nie jest przez niego nastawiany przeciwko mnie. Nie wiem skąd to się wzięło, gdzie popełniłam błąd, że on jak sam mówi nienawidzi mnie.
A dziś po powrocie z pracy nie wiem co bedzie się działo w domu, ponieważ powiedział że zadzwoni do oca aby go zabrał (pewnie tego nie zrobi) dziś ma przyjść wolontariuszka do lekcji - wczoraj powiedział że znów jej nie wpóści, albo wyjdzie z domu. Dzwoniłam do niej,powiedziałam o wszystkim a ona mimo to powiedziała że mnie chce wesprzeć i mimo wszystko przyjedzie i ewentualnie poczeka ze mną na niego. Chce z nim porozmawiać bo musi wiedzieć na czym stoii. Nie wiem czy to dobry pomysł, zobaczymy.
Napisałam bez ładu i składu ale bardzo was przepraszam.

A co do rozmowy z synem to zawsze jest tak jak bym ja rozmawiała z głucho - niemym.
Monika 33 lata
syn 14 lat specjalista od motorów ( ADHD)

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 23-11-2005 15:20

Dobrze, że wolonatriuszka chce chociaż spróbować Cię wesprzeć. Wydaje mi się, że on faktycznie ma jakis problem, ale jest zbyt dumny, żeby z Toba porozmawiać, uważa sie pewnie za zbyt dorosłego. Do ojca pewnie nie zadzwoni, ale wie, że Tobie zrobi przykrośc mówiąc w ten sposób.
A jakby go posadzic i niech on mówi, a Ty dla odmiany będziesz słuchała co on ma do powiedzenia? Ale wtedy musisz siedzieć i słuchać, nawet jeśli będzie to dla Ciebie przykre i zastanowić w jaki sposób dalej coś postanowić, rozwiązać, możwe wytłumaczyć i uzgodnic jeśli cokolwiek da sie ustalić. Może jeśli to dla niego za trudne, niech napisze list, albo Ty napisz do niego? Ja kiedys tego spróbowałam w relacjach z moja mama, pomogło, byłam w stanie napisać to, czego nie potrafiłam jej powiedzieć.

Myślę, zastanawiam się, może coś się przyda, coś zadziała.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

Monia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
13-09-2005 13:46

Lokalizacja: Warszawa

Post 23-11-2005 15:27

Agnieszko, gdyby on tylko chciał rozmawiać, ja zawsze jestem gotowa go wysłuchać. Własnie do mnie zadzwonił z pytaniem czy Pani Agnieszka przyjdzie, powiedziałam że pewnie tak bo dziś jest środa a on na to żebym zadzwoniła i ją odwołała. I znając życie pewnie wyjdzie z domu. I co zrobić takiemu gnojowi? NIE MAM JUŻ SIŁY!!!!
Monika 33 lata
syn 14 lat specjalista od motorów ( ADHD)

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 23-11-2005 15:35

A pani Agnieszka nie pasuje mu tak dla zasady, czy może coś mu sie w tym układzie nie podoba? Czy on sobie zdaje sprawę, że gdyby sam wziął odpowiedzialność za swoje lekcje to pani Agnieszki by nie było? Dużo pytań. Masz kontakt z psychiatrą może?
Nie wiem, czy dobrym wyjściem byłoby postawienie sprawy na ostrzu, ja sama nie wiem czy bym potrafiła, ale skoro chce byc odpowiedzialny za siebie i za to co robi, to niech będzie z wszelkimi konsekwencajmi, od szkoły, po jedzenie i "obsługę" samego siebie włącznie, dkoro nie podoba mu sie to co Ty robisz?

Ja bym chyba na początek spróbowała z listem, ale nie masz gwarancji, że będzie chciał przeczytać.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

Monia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
13-09-2005 13:46

Lokalizacja: Warszawa

Post 23-11-2005 15:43

Pani Agnieszka mu nie odpowiada, ponieważ jak przychodzi to karze mu siedzieć i coś robić, a jak jej nie ma to on nie musi nic, bo nigdy nie ma nic zadane. Dzwoniłam do domu i chyba będzie jak ona przyjdzie, ponieważ mu powiedziałam że jak nie chce żeby przychodziła to niech sam jej o tym powie i niech sam to z nia załatwi.
List to on może by przeczytał, ale na pewno by nie odpisał.
Agnieszko bardzo Ci dziękuję za wszystkie rady i wsparcie, teraz juz muszę wychodzić z pracy, a jutro się odezwę.

Pozdrawiam
Monika 33 lata
syn 14 lat specjalista od motorów ( ADHD)

Kate

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 124


Rejestracja:
18-10-2005 13:47

Lokalizacja: Warszawa

Post 23-11-2005 17:00

Monia, jak tak czytam twoje posty mam retrospekcje ze swojego dziciństwa. Pamietam jak dziś, że nigdy nie chciałam ze swoją mamą rozmawiać i tak naprawdę nie potrafiłam tego wytłumaczyć. Jak już dorosłam zaczęłam szukać przyczyny i doszłam do wniosku, ze ton jej głosu i sposób zwracania się do mnie tak mocno mnie irytował, że miałam blokadę i tak jest do dzisiaj. Ona pewnie nie rozumiała o co mi chodzi a i ja nie potrafiłam tego określić.
Oczywiście nie twierdze, że tak jest w twoim przypadku, ale moze jest cos tajemniczego co przeszkadza...i tak sobie mysle, ze taki list to bardzo dobry pomysł. Ja wtedy chciałam taki list dostać. Szczery, bez pretensji, taki po prostu szczery list jak do dorosłego człowieka, jak do przyjaciela, co czujesz, czym się martwisz, ze kochasz...
Wierz mi ja też mowiłam swojej mamie, ze jej nienawidze, ze uciekne do ojca itp (rodzice po rozwodzie), ale nigdy powaznie o tym nie myslałam, to taki bunt, zeby zranic, ale bez konkretnej przyczyny. Chęć zwrócenia na siebie uwagi. Nawet powiedziałabym krzyk rozpaczy.

Nie mam zielonego pojęcia, czy to można porównać z twoją sytuacją i nie miej mi za złe jesli bzdury plote. Wiedz jednak, że każdy sposób dotarcia do dziecka jest dobry.

Pisz więc może się uda. :D

karina

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 511


Rejestracja:
25-07-2005 13:49

Lokalizacja: Chorzów

Post 23-11-2005 18:50

powiem ci Kate,że chyba masz rację
Moniu--w trakcie moich ,szczerych chwil i rozmów z synem-wyszło kiedyś(ja myślę,że u nas to dopiero się zaczyna :cry: ),że właśnie -z powodu mojej miny,jakiegoś gestu(nieśżwiadomego zupełnie),tonu--martinowi włącza się BLOKADA i on wtedy nie umie,nie może (za cholerę-to jego słowa)zrobić tego o co go proszę,bądź czego wymagam
i od tego u nas zaczyna się awantura
ja jestem tego zupełnie nieświadoma--tyle ,że widzę jak w jednej chwili nastrój,humor,dobra wola moje syna rozmywa się ,znika we mgle........
i koniec haja na całego :cry:
KARINA
mama Martina-chłopca z"domowym,kanapowym"ADHD
(\--/)
(O.o)
(> <)To jest Króliczek. Skopiuj Króliczka do swojego podpisu i pomóż mu w jego misji zdobywania dominacji nad światem!

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 23-11-2005 20:48

Jestem właśnie po rozmowie w szkole z panią psycholog, wychowawcy się nie doczekałam, więc nie mogłam porozmawiać. Jednak napisałam w zeszycie kontaktów parę słów do niej. Efekt taki, że pani się usprawiedliwiała przed młodą, że mama się wściekła, ale ona musi pisać o jej postępach w ten sposób. Bo jej dyrekcja kazała (co ciekawe młodsza córa nie przynosi mi takich powiastek). Ona natomiast wie, co Paula ma w opinii. Z panią psycholog sobie chwile porozmawiałam, doszyłyśmy do takiego wniosku. Założę jej zeszyt pochwał gdzie będą wypisywać każdy jej sukces. Myślę, że to da efekty oby tylko nauczycielą się chciało. A Paulina jest bardzo łasa na pochwały, więc może to da efekty. Przede wszystkim po raz kolejny tłumaczyłam, że jej bóle, pomimo, że nie mają fizycznej przyczyny są przez nią odczuwalne. Mam nadzieje, że wezmą się w końcu do roboty, a nie będą zwalać na młodą wszystkiego. Jeszcze raz wielkie dzięki za wsparcie, nie wiem jakbym sobie poradziła bez was. [smilie=mylove.gif]

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 23-11-2005 22:56

Monia pisze:I co zrobić takiemu gnojowi? NIE MAM JUŻ SIŁY!!!!

Monia,
Ty jesteś u kresu wytrzymałości nerwowej.
Młody ma problemy, które zamiast się rozwiązywać - tylko się coraz bardziej zapętlają.
Warczycie na siebie nawzajem nakręcając to wszystko jeszcze bardziej.

Moim skromnym zdaniem, to Wam jest potrzebna pomc specjalisty. Młodemu na pewno. A i Tobie chyba też.
Psycholog? Psychiatra? Pomyśl.

Tak na boku: nie ma tam gdzie koło Was jakiej drużyny harcerskiej? Wzięliby go w lecie na obóz, postawili na baczność, nauczyli reagować na gwizdek, zagnali do roboty w kuchni. Wydaje mi się, że to by mu dobrze zrobiło.

Monia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
13-09-2005 13:46

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-11-2005 11:22

Bardzo Wam wszystkim dziękuje za wsparcie i słowa otuchy.

Wczoraj było ok, wpóścił wolontariuszkę do domu. Porozmawiali sobie, oczywiście młody nie powiedział prawdy o poniedziłkowym incydencje ( o tym że nie wpóścił jej do domu) powiedział że grał na kompie i nie słyszał pukania. Nie powiedział tez że nie chce by ona przychodziła. Wieczorem sobie razem porozmawialiśmy (nawet chciał) i można powiedzieć że było ok. Usłyszałam że mam nie martwić się szkołą bo on juz sobie wszystko zalicza. A co do zachowania - powiedział że robi mi specjalnie na złość.

Dzis dzwoniłam do wychowawczyni aby dowiedzieć się o stopnie, czy coś poprawił czy tylko tak mi mówi. Niestety nie dowiedziałam się, Pani mówiła mi na temat jego proszków (na ostatniej wywiadówce powiedziała że sprawdzi co to za proszki - ritalin i czy dobrze robię że mu je podaje). Dowiedziałam się że rozmawiała z bardzo dużą grupą lekarzy i szyscy powiedzieli jak ja mogę podawać takie proszki w takiej dawce 14 letniemu dziecku, kto je przepisał, kto wpadł na pomysł i na jakiej podstawie że moje dziecko ma ADHD), że jest to kompletna pomyłka. Że w szkole są dzieci z ADHD a młody zachowuje się zupełnie inaczej niż one. Proponowała mi odstawić te leki bo są to leki pobudzające,(a przy ADHD powinny być podawane leki wyciszające)i że młody ma po nich skutki uboczne. Młody powiedział pani że ma bół w klatce piersiowej, że jest mu po nich nie dobrze, że kręci mu się w głowie. Mi może kiedyś coś wspomniał, ale jednorazowo, a podobno ma to regularnie. Concerta tez jest z tej samej grupy i tez nie mam sobie co nią zawracać głowy. Po prostu proponowała mi odstawić leki badź zmniejszyć tą końską dawkę. Oczywiście mam zrobić to co uważam za słuszne.

Dowiedziałam się że wychowawczyni go broni, ale nauczyciele sa raczej do niego nie najlepiej nastawieni. No i jest problem z pierwszymi lekcjami, nie dociera na nie.

I co wy na to wszystko?


A co do harcerstwa to młody nigdzie nie chce chodzić, nie chce sam jeździć na wakacje, tylko z mamusią (dziwne prawda), a to pewnie dlatego że tam musiał by się kogoś słuchać, wykonywać polecenia, a z mamusią jest luz- blus.
Monika 33 lata
syn 14 lat specjalista od motorów ( ADHD)

Aska

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 83


Rejestracja:
07-08-2005 21:07

Post 24-11-2005 12:18

Monia, w porównaniu z tym co pisałaś wczoraj to różnica kolosalna in plus.
Jednak chce i potrafi z Tobą rozmawiać :D

Dobrze że ma wsparcie u pani wychowawczyni. On widocznie też to czuje i dlatego jej tyle o sobie mówi.

Co do leków to się nie wypowiadam, bo nie mam bladego pojęcia. Ale może pani dałaby Ci namiary na jednego z tych lekarzy, żebyś mogła z nim osobiście skonsultować kwestię leków?

A co do zajęć dodatkowych. Może go jakiś sport interesuje? Pływanie, boks, piłka nożna?
A jak u niego z relacjamu z rówieśnikami? Zwykle dzieci w tym wieku wstydzą się już pokazywać ze "starymi" i wolą wyjazdy, i czas wolny spędzać z kolegami.

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 24-11-2005 12:27

Może niech się jednak ta pani zajmie nauczaniem i wychowywaniem a nie doborem leków. A jeśli chce zasięgnąć opinii lekarza, sugeruję żeby wybrała się do konkretnego specjalisty a nie weterynarza.

Monia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
13-09-2005 13:46

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-11-2005 12:29

Jego największą pasją są motory ma na ich punkcie kompletnego bzika. Najbardzie to by chciał chodzic do jakiegoś klubu motorowegi i brać udział w zawodach. Ale jak na tą chwile jest to nie mozliwe, ponieważ zapisując się do takiego klubu trzeba mieć dośc sporo gotówki aby kupić odpowiedni motor (około 10 000) a mnie niestety na to nie stać. Co do rwwieśników to nie miał nigdy przyjaciela, jak już sobie znajdzie jakiegoś kolegę to spotyka się z nim bardzo często ale i bardzo krótko ( tydzień, dwa) i później koniec. A więc nie chce nigdzie jeździć , ani na kolonie, ani na obozy. Ze mną chyba nie wstydzi się chodzić, może się trochę złości jak ludzie myslą że ja jestem jego siostrą, a nie mamą
Monika 33 lata
syn 14 lat specjalista od motorów ( ADHD)

Monia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
13-09-2005 13:46

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-11-2005 12:30

Gołabku, ona mi powiedziała że tak się wypowiedział grupa około 30 lekarzy i nie weterynarzy
Monika 33 lata
syn 14 lat specjalista od motorów ( ADHD)

karina

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 511


Rejestracja:
25-07-2005 13:49

Lokalizacja: Chorzów

Post 24-11-2005 12:33

wiesz Moniu--tzn,że nie"stoisz"na straconej pozycjii :lol:
moje dziecko również woli czas spędzać z nami-obojętnie co-byle razem
nawet za punkty z punktowęża za które może mieć kasę ,słodkie,grę komputerową on wybiera spacer z nami,kino :shock:
a relacje z kolegami ma dobre
ja myślę,że te nasze -robiące wiecznie na złość ,wyzywające nas od najgorszych rodziców-dzieciaki nas potrzebują!!!i że to ich zachowanie to wołanie o pomoc zagubionej duszyczki,one tak bardzo potrzebują naszej uwag(ale nie takiej wymuszonej tylko szczerej,odłożenie na bok gazety,obiadu,wylączenie tv i wysłuchanie go) i miłości,że nie wiedzą już jak zwrócić naszą uwagę na ten krzyk o pomoc
a najgorsze jest to,że są tak bardzo WYCZULONE na każdy objaw nieszczerości w głosie ,w gestach z naszej strony--zaraz odbierają to jako atak na siebie,czy wręcz objaw braku uczucia,akceptacji-i stają okoniem i zaczyna się złość,agresja
z tymi naszymi diabełkami trzeba postępować jak z jajkiem
a to trudne,wyczerpujące i .......skąd wziąć tyle cierpliwości :shock: :shock:
cięzko-ale jak widzę uśmiech na buzi Martina-to wiem,że warto było
trzymam kciuki Moniu [smilie=heart fill with love.gif]
KARINA
mama Martina-chłopca z"domowym,kanapowym"ADHD
(\--/)
(O.o)
(> <)To jest Króliczek. Skopiuj Króliczka do swojego podpisu i pomóż mu w jego misji zdobywania dominacji nad światem!

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 24-11-2005 12:41

Monia pisze:Gołabku, ona mi powiedziała że tak się wypowiedział grupa około 30 lekarzy i nie weterynarzy

Weterynarz też lekarz, to po pierwsze, a po drugie, czy mówiła, że chodzi o specjalistów zajmujących się ADHD, i następne pytanie, jeśli tak, to skąd tylu na raz ich znalazła (i po co, wystarczyłoby dwoch, trzech). Mózg dziecka z ADHD należy pobudzać, wyciszanie w większości przypadków odnosi przeciwny skutek. Jeśli masz wątpliwości, co do dawki (jaka?), skonsultuj to z innym specjalistą. Ty jesteś matką i Ty decydujesz, czy podać lek wskazany przez lekarza, czy nie. Pani niech się zajmie nauką i nie szuka dziury w całym.

Monia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
13-09-2005 13:46

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-11-2005 13:08

Dzięki gołabku, masz rację. Młody bierze rano 2x 20 mg i po południu(gdy ma ochotę odrabiać lekcje, a raczej jej nie ma) 20 mg. Nie wiem tylko czy te objawy o których jej mówił to sa prawdziwe czy nie do końca. Co prawda on od samego poczatku twierdzi ze te leki mu nic nie dają. A co do Pani to powiedziała że u nas wogóle nie ma lekarzy którzy sie na prawdę znają na ADHD. Rozmawiałam przez telefon i to w czasie przerwy więc nie bardzo mogłam podyskutować na ten temat. Ma się jeszcze dowiedzieć w szpitalu na Sobieskiego czy tam jest jakiś odpowiedni lekarz zajmujący się tym.
Monika 33 lata
syn 14 lat specjalista od motorów ( ADHD)

Aska

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 83


Rejestracja:
07-08-2005 21:07

Post 24-11-2005 15:15

A ja myślę, że pani wychowawczyni kierowała się troską i dobrem dziecka podejmując taką rozmowę. Wiadomo, że nikt rodzicowi niczego nie narzuci, że to on podejmuje decyzję ale spostrzeżenia innych osób mogą okazać się cennymi wskazówkami.
Monia, myślisz, że takie kontakty z rówieśnikami go satysfakcjonują? Rozmawialiście na ten temat? Może tu tkwi jakiś problem, który w efekcie odbija się na Twojej osobie?

Monia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
13-09-2005 13:46

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-11-2005 15:52

Asiu, tak jak mówiłam on nie wiele mi opowiada, wszystko muszę z niego wyciągać i czekać az może kiedys będzie bardziej wylewny.
Monika 33 lata
syn 14 lat specjalista od motorów ( ADHD)

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 24-11-2005 16:42

Bardzo się cieszę Moniu, że udało Wam się chociaż troche "kulturalnie" porozmawiać. Może to dobry początek. Małymi kroczkami do przodu, jak ma lepszy dzień spróbuj z nim wtedy rozmawiać, może będzie bardziej chętny do współpracy.
Trzymam kciuki [smilie=kiss of love.gif]
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.
PoprzedniaNastępna

Wróć do Wychowanie, czyli jak być rodzicem



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.