Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

BRAK MI CIERPLIWOŚCI, MAM JUŻ DOŚĆ!!!

Moderator: Moderatorzy

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 11-03-2005 09:06

BRAK MI CIERPLIWOŚCI, MAM JUŻ DOŚĆ!!!

To wątek dla tych mam i tatów, którzy akuratnie mają doła i chcą z siebie wyrzucić to, co ich boli. Dla tych, co nie mają już nerwów, których roznosi złość od wewnątrz, dla tych, co nie wiedzą jak sobie z tym poradzić i szukają pomocy!

Nieskończenie wiele jest wspaniałych rad i pocieszeń na forum gazety na wątku o tym samym tytule, dlatego podaję link do tej strony:
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html? ... w=19452224
ale liczę na to, że i tutaj uda nam się stworzyć miły "kącik psychoteraupetyczny".
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 11-03-2005 09:50

Wklejam tu moje wczorajsze załamki oraz komenatrze dziewczyn.

MAM JUŻ DOŚĆ !!! Chce mi się już wyć z bezsilności !!! Ja po prostu już
wysiadam!!!
Mojego Wiktora nosi już 3 tydzień i nie potrafię sobie z nim poradzić. Nie
wiem, co mu sie stało, przecież już było tak fajnie. Wydawało mi się, że
dotarłam do niego, że rozumie co do niego mówię, że zaczęło mu zależęć, a tu co? Nie wiem, może to już jakaś depresja sezonowa, przemęczenie szkołą, cholera w zasadzie nie wiem co.
W szkole dokucza dziewczyno (nagminnie!), pani mi się raczej nie skarży, ale docierają do mnie te informacje innymi drogami, na lekcji rzuca samolocikami, gada, przeszkadza, nie chce mu sie notować lekcji, uczyć w domu tez się nie chce, wrzeszczy na mnie, przeklina, odzywa sie po chamsku, bije siostrę i dokucza jest (też cieleśnie) NOTORYCZNIE, ma wszystko w d...., nic go nie obchodzi, nic mu sie nie chce, wciąz wszystko zapomina itp., itd., wciąż tylko nerwy, nerwy, nerwy....
Najgorsze jest to, ze było już dużo lepiej i teraz mam poczucie, ż wszystko wróciło do początku. Nie wiem, jakie kary mu wymierzać, a w sobotę jak chciałam mu zrobić lanie bo skrzywdził roksanę, to nawet nie potrafiłam mu solidnie dać paskiem po dupie, bo jest większy ode mnie i silniejszy. Ludzie, ja chyba zwariuję ! Mam straszną załamkę i aż mi sie wszystkiego odechciewa.
Najgorsze jest to, że jego jest trudno zmotywować, bo na niczym mu nie zależy, jak stawiam mu jakiś warunek, to tylko wzrusza ramionami i ma to gdzieś, co ja do niego mówię. Ignoruje mnie, po prostu olewa, odzywa sie do mnie jak do koleżanki, jest chamski. Czy to moja porażka wychowawcza !???!!
Wszystko trzeba zacząć od nowa..... chyba tego nie wytrzymam.. Ryczeć mi się chce.....
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 11-03-2005 09:52

Moniko,
jak czytałam Twój list to łzy same mi leciały.Tak dobrze Cię rozumiem.
Ja wciąż zaczynam od początku,potem upadam i znów zaczynam.Postanowiłam sobie jedno:NIGDY WIĘCEJ NIE UDERZĘ MOJEGO SYNA.
Wiesz co robię jak jest totalnie źle? Zaczynam od pochwał.Dostrzegam każdy maluteńki kroczek w stronę poprawy zachowania.Dodatkowo wypisuję liste zadań do wykonania na cały dzień np:
1.Wstac prawą nogą i ucałować wszystkich domowników.
2.Przygotować zaczarowaną kanapke dla mamy.
3.Zbudować lotnisko z klocó lego.
4.Odrobić porządnie lekcje /sprawdzę!/
itp.itd.
Zaznaczam każde wykonane zadanie kolorowym znaczkiem i gratuluję dobrego wykonania w terminie.Nagradzam również dodatkowym przywilejem, na którym synowi zależy.Dzieci z DAHD uwielbiają mieć wszystko zaplanowane,poukładane,nawet w stylu :"umyć zęby do godz.20 05"
Wczoraj mój syn budował z siostrą namiot, a potem jak Ona sprzątała,to rzucił się na dywan i zaczął w tym wszystkim kotłować,rozwalać krzesła, chichotać.Niechcący walnął siostrę ciężkim przedmiotem w policzek,aż
miała szramę i zadrapanie do krwi.Najchętniej to bym Mu dokopała ile w
lezie,ale chcę być dorosła,opanowana,mądra!Tyle razy popełniłam błędy,że chcę się na nich uczyć!
Wzięłam córkę,żeby jej zrobić kompres i przytrzymałam męża błagając,żeby nie robił porządku "po swojemu",czyli wrzaski, kary,obwinianie...Syn przyszedł i spytał czy może sie orzytulić,przytuliłam go ,ale nic nie mówiłam.Kiedy siedziałam z małą na kolanach,on w tym czasie wysprzątał cały pokój,łącznie z biurkiem,na którym miał totalny chaos i od tygodni tego nie sprzątał.Potem rąbnął sam siebie w czoło (!),żeby mieć szramę i zrobić z siebie pokrzywdzonego.To jego stały numer w celu odwrócenia uwagi i potraktowania go jako ofiary,a nie winowajcy.Spokojnym głosem powiedziłam,że znam ten teatrzyk i nie zrobi tym na mnie wrażenia.Spytałam czy przeprosił siostrę i wyjaśniłam, że własnie takie przewalanki mogą być niebezpieczne i zrobić komus niezamierzoną krzywdę.W rezultacie nie nagrałam Mu obiecanego fimu i chociaż się wściekał,to jednak sie z tym pogodził.
Sorry,że się tak rozpisałam.Ale czasami trzeba cos z siebie wyrzucić.
Trzymajcie się
Agata a444
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 11-03-2005 09:53

Agato, dzięki, dzieki, dzięki i za odpowiedź i za zrozumienie.
Tak naprawdę, to chyba wszyscy tu na forum przerabiamy to samo. Wzloty i upadki, radości i smutki, wielkie doły i fantastyczne osiągnięcia, ale...... dlaczego to ja. Czasem mam takie mysli, że ja tego ciężaru już nie dam rady dźwigać. Czasem mnie to już przerasta i nie wiem, co robić.
Twój syn jest młodszy od mojego, więc masz szanse na to, żeby w wieku 13 lat nie był taki jak mój. Ja w przeszłości miałam dla niego mniej zrozumienia, więcej wymagań, ciągle był porównywany z lepsza i grzeczniejsza siostra, co skutkuje teraz jego nienawiścią do niej. Wiem, że źle robiłam i dlatego nie mam usprawiedliwienia dla siebie i musze ponosić tego konsekwencję.
Pochwały - stosuję, choć często po czasie, bo zapominam. a poza tym, to dla 13 -letniego chłopaka pochwała za porządek w łazience, czy za złożone łózko jest przyjmowana przez niego z ironicznym usmieszkiem. Patrzy na mnie jak na idiotkę, czy sobie z niego nie kpię.
Niestety to już zaczyna sie wiek dorastania, hormony mu buzują, wszystkich olewa, zero szacunku, wszyscy sie go czepiają i się nad nim znęcają (bo np.każe mu się uczyć na głos), wciąz wałęsa się po domu bez celu, jęczy, narzeka, nic mu sie nie chce, z nudów wyżywa sie na psie i siostrze, a nas wyprowadza z równowagi swoimi odgłosami, które wydaje przy okazji.Szaleństwo!!!
Jestem i będę wdzięczna za wszystkie wskazówki i rady, więc piszcie proszę.
Wiem, że te moje doły przejdą, ale potrzebuję dodatkowego napędu.
Wczoraj wieczorem przez 1,5 godziny robiłam z nim zadania z matmy, ktore powinny byc zrobione na lekcji, ale on nie mial na to czasu, bo jak mi nauczycielka napisała notatkę, to na lekcji nie pisał, rozmawiał, rzucał
samoloty, nie sluchał poleceń itp itd. Dziś zaplanowałam mu po szkole
samodzielne zrobienie kilku zadań i żebyście słyszeli, co on wygadywał, jak mu to rano powiedziałam. Rozlicze go z tego i pochwale jeśli zrobi, ale istnieje też możliwośc, że nie zrobi, bo .... i tu wymieni min. 10 powodów, dla których nie był w stanie tego zrobić, a pierwszy z brzegu to będzie ten, że sam tego nie potrafi. Chyba mnie szlag trafi!
Zapowiedziałam mu, że jak w czw i piątek przyniesie złe zachowanie z matmy i nie odrobi w domu wszystkich zadanych zadań z matmy, to nie pójdzie na sb/nd na Turniej ZAstępów ZHP. I tu mam znowu rozterkę, czy znów nie zaszalałam z tą karą?? Przygotowuje sie do tego turnieju już 3 tygodnie i jak nie spełni wymagań, to będzie musiał zostać w domu. On będzie wściekły, a mnie będzie serce pękać. Wszystko to jest bardzo pomieszane: miłość, złość, żal, radość.
Wiecie, czasem mam wrażenie, ze nie umiem być matką, która dobrze wychowuje.
Nie wiem jakie kary stosować, nie sypie pomysłami jak z rękawa, brak mi radości na codzień, jestem wciąż zalatana i mam mało czasu.
A niech to....
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 11-03-2005 09:54

Wiecie co, teraz sobie uzmysłowiłam, że wczoraj po tej 1,5 godz. nerwów i wrzasków i stania nad nim jak kat (czytaj: nauki z wiktorem), jak już chodziłam po domu cała w nerwach, z cholernym bólem głowy, to on do mnie podszedł i powiedział: "przepraszam, ze tak musiałaś się ze mną męczyć" i poprosił, żebym go przytuliła. a ja co na to? Przytuliłam, ale automatycznie i powiedziałam, zeby poszedł do swojego pokoju, bo musza dojść do siebie. I widzicie! Znowu się nie sprawdziłam jako dobra matka, a przecież dał mi tę szansę.
Cholera, zaraz się poryczę...
Monika
PS. Wiecie, fajnie wygląda, jak wielki chłop 1,77 wzrostu przytula mamusię troche niższą od siebie i zachowuje sie wobec niej jak zakochany psiak.
KOCHAM GO !
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 11-03-2005 09:55

Droga Moniko,

Mój syn jest tylko o rok młodszy,ale wiem,ze na tym etapie nawet rok to wielka róznica.
Nie musisz chwalić Wiktora za porządek w łazience,ale za dotrzymanie słowa,za odpowiedzialność,za to,ze pomyślał o innej osobie i zatroszczył się o nią.Te ironiczne uśmieszki to tylko maska.
Nie możesz sobie tylko mówić,że popełniłaś błędy i musisz ponieść konsekwencje.
Ja zawsze powtarzam synowi,że nie jest tak źle,bo zawsze może NAPRAWIAĆ.My też możemy.
Moja rada dla Ciebie zalatanej,zagubionej i zawstydzonej swoją bezdradnością jest taka: Napisz do Wiktora list.Napisz co czujesz i jak barzdo Go kochasz. Przeproś za to za co chcesz przeprosić.I włóż mu ten list do jego rzeczy.Zobaczysz jak odpada kawałek muru między Wami.Zobaczysz...On ten list będzie miał na zawsze w sercu.Niektórym łatwiej jest napisać niż powiedzieć,może należysz do tej grupy osób.
Proszę, zrób to! I następnym razem przytul Go jakby był Twoim nowo narodzonym dzieckiem.
Agata a444
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 11-03-2005 09:56

O rany, dziewczyny, wlasnie sie poryczalam czytajac Was. Myslalam, ze tylko janie radze sobie z wlasnymi emocjami, ze jestem zla matka, ktora krzyczy iwscieka sie na syna. Staram sie wykrzesac z siebie coraz to wiecej cierpliwosci, ale czasami po prostu pekam i krzycze.
Czasami, tak jak Wy, mysle sobie - dlaczego wlasnie ja? Kocham mojego synka nad zycie i zrobie wszystko, zeby byl szczesliwy. Tak bardzo sie staram a wydaje mi sie ciagle, ze jednak za malo. Co jeszcze moge zrobic? Czy to sie kiedys skonczy? Ciagle wydaje mi sie, ze to jakis koszmar, dlaczego inni maja dobre, ulozone dzieci? Wiem, ze to glupie pytania, ale same mi sie nasuwaja.
Pozdrawiam cieplutko.
hella100
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 11-03-2005 09:56

Hella ! To my mamy wspaniałe dziecie, które nie mieszczą się w granicach
narzuconych przez skretyniałych ludzi!
Kaszka
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 11-03-2005 09:57

kaszka napisała:

> Hella ! To my mamy wspaniałe dziecie, które nie mieszczą się w granicach
> narzuconych przez skretyniałych ludzi!
> K.

Wiem, wiem:))) ale nie o ludzi mi chodzi, ja wiem, ze moj Antek jest wspanialym, wspolczujacym i na prawde kochanym dzieckiem. Ja po prostu juz nie wiem, skad mam brac cierpliwosc. Do tego wszystkiego nie jestesmy w stanie dogadac sie z mezem, jesli chodzi o podejscie do syna, obawiam sie, ze predzej sie rozstaniemy niz dogadamy.
Dam rade, musze dac rade, nie mam wyjscia, tylko czasami jest mi smutno i tak glupio zazdroszcze innym udanych malzenstw, spokojnych dzieci i braku problemow.
Echhhh, troche sie wyzalilam:)
hella100
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 11-03-2005 09:58

Muszę Was jakoś rozśmieszyć! To sposób mojego Kuby na zapłakanego lub złoszczącego się Szymka. No, po prostu trzeba wzlecieć do góry, żeby wszystko zobaczyć z innej perspektywy, wtedy łatwiej wydostać się z tarapatów. Jak mogłam to wchodziłam np. na Trzydniowiański Wierch. I na prawdę pomagało. Latać nie latałam. Przetrenowałam w młodości, że się nie da.

Acha! Miałam rozśmieszyć.\Pewnie mi nie wyjdzie.

No więc jak mnie już takie jak Was nastroje dopadną, to myślę (a czasem co gorsza mówię!) - "Ja mam to wszystko gdzieś. IDĘ DO ZAKONU!"
Albo mówię niesubordynowanym: "Nie będę się starała cały czas, żeby ten dom jakoś działał, tylko będę się za Was modlić!"
I wiecie co? Zwykle skutkuje... Hi, hi.
Kaszka
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 11-03-2005 09:58

"No więc jak mnie już takie jak Was nastroje dopadną, to myślę (a czasem co > gorsza mówię!) - "Ja mam to wszystko gdzieś. IDĘ DO ZAKONU!"
> Albo mówię niesubordynowanym: "Nie będę się starała cały czas, żeby ten dom > jakoś działał, tylko będę się za Was modlić!"
> I wiecie co? Zwykle skutkuje... Hi, hi.
> K."

Podoba mi się!
Oj,dziewczyny,chętnie poszłabym z Wami na czerwone wino i posmiała się z czego
się da!

Agata a444
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 11-03-2005 09:59

Zgadzam się z Kaszką!
I nigdy nie mówcie sobie, że jesteście złymi matkami, bo wtedy się ma mniej siły do walki. Ja też sie wrednie drę na moje dziecko i trzy sekundy potem mam takie wyrzuty sumienia, że mi się wydaje, że się własnym gardłem udławię. Też się wtedy uważam za nieudolną matkę, ale tak nie można! Pierwszą rundą walki o nasze dzieci jest zaakceptowanie siebie jako rodzica.
Zresztą dlaczego by nie??? Jak możemy być złymi rodzicami skoro na tym forum jest TAKI POKŁAD MIŁOŚCI???!!!
Musimy sobie powtarzać jak mantrę: jestem dobrą matką, jestem dobrą matką, jestm zajeb... matką...

Ilona - ilelito
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 11-03-2005 10:01

No, gdybyśmy rozmawiały osobiście, to bym powiedziała: przejeb..., ale na piśmie to jakoś nie wygląda.

U nas może w przyszłości być tak samo. Cyprian ma na razie 6 lat i już jest krnąbrny, a ja, jak typowy adehadowiec, nie umiem znaleźć cholernego złotego środka, żeby go właściwie spacyfikować. Też wydawało mi się, że już jest fajnie, że wyprostowaliśmy nasze relacje nadwątlone niewiedzą o istnieniu ADHD w naszej rodzinie. Jednak ostatnio mamy znowu kryzys, młody robi się coraz bardziej krnąbrny i pyskaty (to zapewne skutek moich działań w celu poprawiania jego samooceny - jak zwykle przegięłam i stał się małym cwaniakiem - no nic, teraz muszę to prostować). Taki to już pewnie nasz los. W chwilach triumfu musimy się przygotowywać na kolejną porażkę.

Ja właściwie nie stosuję kar, choć nie jest to wychowanie bezstresowe, bo i bez kar synowi stresu nie brakuje. Staram się, by ponosił konsekwencje swoich działań, choć tu często mi samej brakuje konsekwencji w działaniu (mąż na szczęście jest twardszy). Z własnego dzieciństwa wiem, że kary (i cielesne i inne) nie przynoszą oczekiwanego skutku u buntowniczych dzieci. Je trzebaby co chwila karać, a wtedy się uodporniają i olewają to kompletnie. Ja też taka byłam, w swoim mniemaniu byłam harda i sądzę, że inne dzieci tak też na to patrzą. Poza tym, po odbyciu kary dziecko czuje, się rozgrzeszone i może robić to samo do następnego rozgrzeszenia.
Dziś wiem, że podstawowym problemem w moich relacjach z rodzicami było to, że sie wzajemnie nie słuchaliśmy. Oni mówili to co rodzic mówić powinien, a ja to olewałam w ramach zemsty, że wcześniej oni mnie nie słuchali. I tak to błędne koło kręciło się kilkanaście lat. Gdy sama zostałam matką wiedziałam, ze nie mogę do czegoś takiego dopuścić w swojej rodzinie.
O wychowaniu dzieci przeczytałam tylko jedną książkę, bo jakoś nie lubię takich publikacji (o ile nie chodzi o jakieś specyficzne problemy). Przeczytałam bo sam tytuł zapowiadał próbę odpowiedzi na dręczące mnie pytania. Może się wygłupiam, bo czytałyście tę książkę, ale najwyżej sie wygłupię: "Jak mówić, zeby dzieci słuchały, jak słychać, zeby dzieci mówiły" Adele Faber i Elaine Mazlish.
Jeśli chcemy zastosować się do tego co one tam mówią, to trzeba się przygotować na zaciśnięcie zębów na parę miesięcy, bo trzeba być tym mądrzejszym i trochę ustąpić. Faktycznie dużo chwalić, za byle co, tylko dostosować pochwały do wieku. Ten turniej harcerski u Was to z pewnością wielka rzecz, tylko musicie to jakoś wyprostować.

Dobrze by było z Wiktorem na spokojnie pogadać, wymienić się własnymi poglądami na te same problemy, ale to się tak łatwo mówi... Każdy rodzic wie, że powinien, a jakoś najczęściej nie wychodzi. Może napisz do niego list opisujący jak Ty to widzisz, co czujesz i wyślij pocztą. Albo wydrukuj to co do nas napisałaś i pokaż mu. Przekona się jak bardzo go kochasz.
Pierwszą rzeczą jaką uderzyła mnie czytając posty na tym forum był gigantyczny pokład miłości tutejszych matek do ich dzieci (w Twoim też). Jest to miłość tym większa, że szalona, trudna pełna rozpaczy i bezsilności. Nasze dzieci nawet nie wiedzą z jakim uczuciem my o nich mówimy. Może, gdyby wiedziały, byłoby nam łatwiej się dogadać. Ale znowu: to tak łatwo się mówi...
Tak sobie myślę, że może z tą pocztą to dobry pomysł.

Zobaczymy jak będę gadać jak mój maluszek będzie miał 13 lat. Już sie boję. Muszę sobie ją znowu przeczytać, bo z wiekiem dziecka problemy się zmieniają. Gdy czytałam ją drugi raz też mi pomogła, choć wydawało mi się wcześniej, że wszystko wiem, tylko jakoś nie wychodzi.
Pozdro - Ilona
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 11-03-2005 10:02

mtmonika napisała:
> Tak naprawdę, to chyba wszyscy tu na forum przerabiamy to samo.

Tak Moniko. Właśnie przeczytałam Wasze listy i stwierdziłam, że oba dotyczą mojego Kuby. I oba dotyczą moich zachowań. Czasem jestem jak Agata, czasem krew
mnie zalewa jak teraz zalała Monikę, czasem ręce opadają.

"Twój syn jest młodszy od mojego, więc masz szanse na to, żeby w wieku 13 lat nie był taki jak mój." - Sama naprawdę tak nie myślisz. Jestem o tym przekonana, to tylko wynik dołka. Wiko jest wspaniały, ale mu teraz bardzo trudno. Tylko cholera jak pomóc?

Moniko, pamietam takie chwile, kiedy sądziłam, że mój syn jest OGROMNE BE pod każdym względem. NIe, nie jest tak. Powoli. Spokojnie. Czy my Ci poradzimy? Nie wiem. Ja w takich chwilach zaczynałam czytać to co już wiele razy czytałam o ADHD. Zaczynałam traktować adhd jak chorobę. Starałam się pamiętać, ze nie mogę dokopać jeszcze Kubie. (Oj. Różnie bywała z tymi moimi postanowieniami).
Stawiałam też twarde warunki. Brałam urlop i kontrolowałam go. Chodziłam do szkoły i rozmawiałam z nauczycielami i pedagogiem. Rozmawiałam z Kubą twardo, a jednocześnie dając znać, że go kocham, że na jego zachowania się nie zgadzam, ale jego kocham.
Może Wiko ostatnio ma większą potrzebę, żeby zwrócić na niego uwagę. Przecież u naszych dzieci to chyba jest tak, że muszą być w centrum uwagi nieustannie (nawet jak są cały czas, to chcą jeszcze więcej).

"Ja w przeszłości miałam dla niego mniej zrozumienia,
więcej wymagań, ciągle był porównywany z lepsza i grzeczniejsza siostra, co skutkuje teraz jego nienawiścią do niej. Wiem, że źle robiłam i dlatego nie mam usprawiedliwienia dla siebie i musze ponosić tego konsekwencję." - Jak ja się tego boję! Ale wierzę, że można nadrobić stracony czas.

"Niestety to już zaczyna sie wiek dorastania, hormony mu buzują, wszystkich olewa, zero szacunku, wszyscy sie go czepiają i się nad nim znęcają (bo np.każemu się uczyć na głos), wciąz wałęsa się po domu bez celu, jęczy, narzeka, nic mu sie nie chce, z nudów wyżywa sie na psie i siostrze, a nas wyprowadza z równowagi swoimi odgłosami, które wydaje przy okazji.Szaleństwo!!!"

TO JEST TEMAT, KTÓRY NIE JEST PORUSZANY ZBYT CZĘSTO, A MOŻE W OGÓLE W LITERATURZE!

"Zapowiedziałam mu, że jak w czw i piątek przyniesie złe zachowanie z matmy i nie odrobi w domu wszystkich zadanych zadań z matmy, to nie pójdzie na sb/nd na Turniej ZAstępów ZHP. I tu mam znowu rozterkę, czy znów nie zaszalałam z tą karą?? "

MONIKA JA Z TEGO ZREZYGNOWAŁAM!!! WŁAŚNIE Z TAKICH KAR!! Nie wiem dlaczego, ale
zrezygnowałam. Intucicyjnie czuję, że one tylko pogarszają sprawę.

Moniko! Ale mojego Kubę też ostatnio okropnie roznosi i na matmie to samo co u
Ciebie! Może to pora roku tak na nich działa? Może są już bardzo zmęczeni?

Napisz jak sobie poradziłaś. I niczym innym się nie przejmuj, tylko skup sie na Wiktorze.

kaszka
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 11-03-2005 10:16

No i przeżyłam wczorajsze popołudnie, w dodatku całkiem nieźle :)

Po pierwsze Wiko odrobił SAM zadane mu przeze mnie zadania z matmy. Pouczył się przyrody (choć trochę po łebkach, ale odpuściłam, bo myslami jest już na turnieju). Zachowanie na matmie w szkole byuło dobre!

Cholewcia, a jednak mu zależy na turnieju!

Był wczoraj na zbiórce z namiotem, bo ćwiczyli rozkładanie na czas. Sam z siebie się śmiał wieczorem, że musiał na ulicy wyglądać jak kretyn z tym namiotem (w zimie )!

Wrócił ze zbiórki z tysiącem zadań do zrobienia tzn. co trzeba kupić, co zabrać, co będzie potrzebne i powiedział, że mam mu kupić podkoszulek niebieski, bochenek chleba i pasztety i ketczup, i menażkę (skąd mam ją wziąśc?) i termos, no i najważniejszy problem: czy ma zabrać pidżamę??
Aha, no i sam stwierdził, ze musi zabrać GETRY i skarpet więcej par, bo w nocy też będą mieć jakieś podchody. No i jeszcze laterkę i dobrą finkę, no i kalimate i śpiwór- Boże, zasypał mnie tymi detalami, aż się nie mogłam połapać. A o 21:30 to jeszcze zniósł z garderoby wieeelkii plecak i uczył sie go "obsługiwać", bo jak stwierdził "jeszcze nigdy takiego wielkiego nie używał". Pokazaliśmy mu, gdzie i co się wiąże, zapina, gdzie schować dokumenty, gdzie kalimatę, a po co te i inne zapięcia, paski itp. itd. Poszedł spać zadowolony ... i ja też.

A rano powiedziałam mu, że dziś wieczór zrobimy razem listę rzeczy i zakupy :))

Jeszcze coś: sam mi sie wczoraj przyznał, że wszkole była afera z zapalniczką. Chłopcy w klasie oskarżyli go, że to on przyniósł ja do szkoły, on twierdził, że ona wypadła innemu chłopcu ze spodni w szatni na w-f. Zadzwoniłam do pani wyjasnić tę sprawe i poręczyłam za wiktora, że wierze w to, co mówi i pani przynała mi rację, bo później jednego z chłopców przepytała, jak to było, a ten zaczął kręcić i uśmiechał się ironicznie. Niesstety, to nie pierwszy raz zmawiają się przeciwko niemu! Cudowne jest to, że pani wierzy wiktorowi!!!

aha, powiedziałam mu dizś rano, że JEGO PANI MU WIERZY I ŻE JA TEŻ MU WIERZĘ I ŻE CIESZĘ SIĘ, ŻE POWIEDZIAŁ MI O TEJ AFERZE!!

Świat jest cudowny!!!
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 11-03-2005 14:43

ciąg dalszy -według relacji Wiktora ptrzez telefon:
1. zapomniał iść do dziadka po kalimatę, ale
2. uprosił dziadka, zeby go zawiózł z plecakiem na miejsce spotkania, bo przecież nie zmieści się z nim w minibusie :D
3. zachowanie w szkole 2x dobre i 2 x nieodpowiednie
4. zapomniał zesytu do matmy i nie pisał w brudnopisie, bo po co - ale pozyczy od kolegi i odpisze
5. pisali teścik próbny na wzór egzaminu końcowego i stwierdził, że nic nie wiedział i odpisywał (a przecież na egzaminie będzie siedział w oddzielnej sali!).
Wcale się nie denrwuje, jestem bardzo spokojna :roll:
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 11-03-2005 14:54

Przecież pisałaś, że się nie przejmujesz tym egzaminem. Jak będzie siedział sam w sali, to napisze bez problemu. Ja sobie głowę daję uciąć.

Co się czepiasz dziecka? Chcesz żeby był idealny? Nie będzie i wcale o to nie chodzi, żeby był. Radzi sobie. I to jest ważne.
Dzwoni do CIebie. Kuba ze mną przez telefon w ogóle nie chce rozmawiać.

A Ty nigdy nie odpisywałaś? Ja nie, bo nie umiałam!

Monika wyluzuj! Wczoraj pozwoliłam Kubie budować fortyfikacje śnieżne, mimo, że nie odrobił lekcji. Kurczę! Przecież oni muszą mieć możliwość bycia dziećmi. Drugi raz tej frajdy nie będą mieli.

Miłego weekendu
K.
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 11-03-2005 15:15

Dobra, dobra juz luzuję.
Wiesz, jak człowiek nie ma porównania z doświadczeniami innych, to mu sie wydaje, ze starania jego dziecka są wciąż za małe.
Ale OK, będę bardziej wyrozumiała :wink:
niestety nie rozpisze się więcej, bo kończę dniówkę i czas do domu.
Życze miłego i spokojnego weekendowania
Pa
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 13-03-2005 10:19

Ja mam właśnie przedsmak odrabiania z Kuba lekcji. Narazie ma napisać cyfry od 1 do 10, po 3 linijki każda. W przedszkolu jak dostał ta pracę to sie ponoc zezłościł, kartke pogniótł, ale potem dogadał sie z panią, że zrobi w domu. No i robimy juz tydzień. Czego on nie wymysla, jak ma odrabiać jakieś zadanie. Pies za oknem zaszczeka on musi zpbaczyć, wyciera krzesło z kurzu niewidzialnego, drapie sie i pisze jednocześnie - możecie sobie wyobrazic co z tegowychodzi), jest zmęczony - mimo, że jest dopiero rano. teraz jak skończył gania jak szalony i zmęczenie mu przeszło. Oszaleć można. czy to tak juz będzie? to dopiero zerówka, a co potem? Już posprzatalismy biurko, żeby go nic nie rozpraszało, ale i tak zawsze znajdzie sobie jakiś "rozpraszacz". jak my damy rade później? jajuż sie wkurzam, wiem że on tego celowo nie robi - chociaż czasami złośliwie się śmieje, jak napisze coś zupełnie innego niż miał, chyba zajarzył, że mnie tym wkurza. A teraz jeszcze biega, drze się jak opętany i niczym się nie może zajać. RATUNKU
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13293


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 13-03-2005 11:30

Potem będzie tylko ciekawiej.
:twisted:

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 13-03-2005 11:55

Dzięki, super perspektywa. Jak go zmobilizować do pracy? On niby lubi prace w książce, ale najęczy sie przy tym, a jaka wyobraznia odnośnie kombinowanai mu sie rozwija, hoho. Ale musze pochwalić, przed chwila sam zrobil siódemki, jeszcze 8,9,10 i skonczymy. moze za tydzien?> chyba dopada mnie pesymizm, ale damy rade, czemu nie?
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 14-03-2005 11:13

Agniecha, pewnie że dacie radę :lol: .
Oh, jak ja świetnie znam to, jak wygląda odrabianie lekcji z naszymi dzieciakami. Czasem mnie tez rozpacz zbiera, czasem po prostu rzucam mu zeszytem i mówię, że mam już dość i że jak zdecyduje się na wspólne odrabianie, to niech wtedy przyjdzie do mnie, albo niech robi sam. Po czym robi sam, ja póxniej sprawdzam i najczęściej jest tak, że siadamy do zadania razem od początku. Ale czasem mnie zaskakuje i naprawde potrafi sam.
Moja rada: Twój kuba jest jeszcze mały, więc z nim siedź, ale z czasem jak będziesz widziała, że są chwile, gdy sam pracuje to bądź w poblizu, ale nie siedź z nim czy nad nim. Nie doprowadź do sytuacji, że przyzwyczai się do Twojej obecności tuż koło siebie, bo będzie się to pogłębiać coraz bardziej i okaże się później, że na koniec podstawówki też będziesz z nim ślęczała nad lekcjami. Zapewniam, wykończysz sie w ten sposób - znam to z autopsji :cry: .
Ja do końca 4 klasy siedziałam z nim, uczyłam się, tłumaczyłam teksty pisane w książce, bo nic nie rozumiał z nich, jak sam czytał i co? Efekt był taki, ze oceny miał 4 i 5, a ja padałam dzień w dzień na pysk wieczorem i sił nie miałam na nic ani czasu dla nikogo innego w domu, ani dla siebie też.
W 5 klasie zmieniliśmy system: próbował uczyć się sam - ja sprawdzałam zrobione ćwiczenia, odpytywałam, ale i tak często kończylo sie tym, ze np. przyrode czy historię (czyli to co na pamięc) i tak musiałam mu streszczać to co w książce. Efekt: oceny spadły na 2 i 3, ale to nic, uważam, ze trzeba im dać w pewnym momencie wolną rękę i dać im sie trochę usamodzielnić. Teraz jest klasa 6 i jak to jest? A róznie :wink: : czasem odrobi lekcje sam, czasem twierdzi, że naprawdę tego nie rozumie i tłumaczę mu, a przyrodę i historie każę mu czytać na głos i sobie streszczać i go z tego odpytuję. Efekt jest tez rózny, ale oceny 3 i 4, i niech tak będzie, byle robił jak najwięcej sam. Czasem jak ma zapał to sam ćwiczy np. granie na flecie czy robi rysunki na plastykę - w tych przypadkach brak mu najczęściej wykończenia tych dzieł, ale ważne jest, że chociaż chce to odbębnić, bo tłumacze mu, żeby zrobił jak umie najlepiej, ale zeby nie miał przynajmniej ciągłych "braków zadań" i "np". I tak się to kreci :wink: .
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 14-03-2005 12:38

Agnieszko!
Chciałabym napisać: przed Tobą najtrudniejszy etap. Ale może u Ciebie będzie inaczej?
Zerówka była koszmarem. Kuba kategorycznie odmawiał pisania. To był horror. Wściekałam się i zrobiłam wtedy najwięcej błędów wychowawczych.
Zastanawiałam się co zrobiłabym dzisiaj. I doszłam do wniosku, że nie zmuszałabym na siłę do pisania. Pracowałabym bardzo krótkimi etapami. Nie dopuszczałabym do wzrostu napięcia. Nie wiem jakim cudem. Jak już zmądrzałam to łykałam "tony" środków uspokajających, żeby nie stracić panowania nad sobą. I tak różnie było ze skutecznością.
Ale kiedy Kuba był w zerówce nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo i długofalowo wpływa moje zachowanie na niego. Teraz widzę skutki i te złe i widzę też skutki późniejszego pozytywnego oddziaływania.
Właśnie kiedy Kuba był w zerówce, a potem w pierwszych klasach zaczęłam szukać pomocy, bo sobie rady nie dawałam.
Agnieszko! Sądzę, że ważniejsze niż nauka są Twoje dobre relacje z synkiem. Stosuj wszystkie terapie jakie są polecane i jakie możesz. Jestem przekonana, że one dadzą skutek, tylko nie od razu. (Ilez razy już to pisałam na forum? Czy jest sens powtarzać? Kuba niedawno powiedział do mnie, gdy załamana zapytałam ile mam mu jeszcze powtarzać, że przed wyjściem na dwór w zimie trzeba się ciepło ubrać, bo w przeciwnym razie można się rozchorować, potem nie chodzi się do szkoły i są zaległości i jest to dużo bardziej nieprzyjemne niż chodzenie codzienne, bo nie wychodzi się długo na dwór i trzeba uzupełniać zeszyty itd, itd.
A Kuba na to: powtarzaj mamo! Powtarzaj tysiąc razy, tylko to mnie uratuje! - Agnieszko, gdy po latach powtarzania i pracy i wymyślania własnych sposobów usłyszysz coś takiego, to jakbyś dostała największą nagrodę. A jestem przekonana, że tak będzie w Twoim przypadku, bo dzięki forum i swojej dociekliwości już wiesz co to jest adhd i w pełni rozumiesz jak ciężko jest Twojemu Kubie i że... tylko TY możesz go uratować! (Jak powiedział mój Kuba)
O rany znowu górne loty.

Tu jest ważniejsze. Jak chcesz poproszę znajomą nauczycielkę, (która jest rewelacyjna w wymyślaniu sposobów na pracę z dziećmi o przeróżnych problemach zdrowotnych, emocjonalnych itp.)żeby Ci udzieliła konsultacji przez telefon. Albo wydrukuję sobie z internetu Twoje posty i zapytam się jej (jutro u mnie będzie) czy mogłaby Ci poradzić jak postępować.
Chcesz?
Wczoraj opowiadała mi jak pracuje z chłopcem, który jest bardzo agresywny, ma okropne kłopoty z koncentracją uwagi i jeszcze na dodatek nie ma ustalonej lateralizacji.
Mówiła też o tym kiedy i na jakich zasadach jest sens wprowadzać nauczanie indywidualne. O tym napiszę chyba w osobnym poście, albo jak temat wróci.
K.
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 14-03-2005 12:46

Acha! Jeszcze chciałam napisać, że mój Kuba zdecydowanie w zerówce nie był jeszcze dojrzały emocjonalnie do nauki. Zmuszaniem go do wypełniania zadań zniechęciałam go tylko do nauki.
Sądzę, że z czasem nadrobił te zaległości, dzięki dobremu nauczycielowi, który z nim miał reedukację w pierwszych klasach. A w zerówce, którą miał przedszkolu bardzo często był wysyłany do maluchów, bo nie chciał pracować na zajęciach i przeszkadzał. Więcej niż pozwalają mu jego własne możliwości na danym etapie rozwoju, na siłę się nie osiągnie.

Ale może głupoty piszę... Teraz jest tyle nowych metod np. uczenie czytania trzylatków...
K.
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 14-03-2005 12:56

I jeszcze. U nas nie ma pustego biurka, ale jest stały zestaw na biurku i pozwalam Kubie wybrać sobie dowolną pozycję. Idę na układy. Zgadzam się na jego różne, o ile są sensowne, propozycje. Tylko to chyba można robić później. Twój synek jest chyba jeszcze za mały i potrzbuje jasno wyznaczonych granic. I pokazywania konsekwencji przekraczania tych granic.

Zeszyty rwał, wściekał się, histerycznie reagował na uwagi, zaczął kłamać... na to trzeba się psychicznie przygotować, chyba, że ktoś wymyśli jakąś czarodziejską różdźkę. Ale stosowanie metod polecanych w szkole dla rodziców (w Lublinie prowadzone np. w Poradni Terapii Rodzin i w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej na ul Rzeckiego) daje z czasem bardzo pozytywne efekty.
K.
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 14-03-2005 13:47

Kaszka, napisz na forum co radzi ta pani nauczycielka. Myslę, że wszystkim na to może się prezydać bez względu na wiek dzieci.

U nas biuro tez nie jest idealnie puste, a często uczymy sie gdzie indziej, najczęściej tam, gdzie akurat jest pusto i CICHO!
Odpuściłam sobie z tym porządkiem na biurku - to było nie do przejścia.
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 14-03-2005 14:28

Temat do omówienia z panią Ewą mamy trochę inny.
Zresztą chyba się nie da ogólnie opisać jej metod, gdyż ta pani indywidualnie dobiera metody postępowania - według schematów wychowania behawioralnego, czy też innych metod, których pewnie torchę zna. Nie będę tak z doskoku opowiadać, tylko chciałabym napisać coś bardziej konkretnego. TYlko nie wiem czy mi się to uda..., w tym miejscu tez jestem adehadowcem, tzn. zamierzenia mam wspaniałe, a z realizacją kiepsko.
K
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 14-03-2005 14:33

kaszka pisze:Nie będę tak z doskoku opowiadać, tylko chciałabym napisać coś bardziej konkretnego. TYlko nie wiem czy mi się to uda..., w tym miejscu tez jestem adehadowcem, tzn. zamierzenia mam wspaniałe, a z realizacją kiepsko.
K


Kaszka, Twoje rady są dla mnie zawsze bezcenne, więc nie przesadzaj z tym swoim ADHD. Zamierzenia Twoje są OK i realizacja też :lol:
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 14-03-2005 20:20

o rany. Super ze jestescie, dzieki bardzo.
Mam koszmarny metlik w glowie, koszmarny dzien. dzisiaj udalo nam sie zrobic linijke osemek. Rozmawialam z pania, w przedszkolu (pisalam juz ze Kuba chodzi do terapeutycznego) i mowila, ze jest tez ciezko go zmobilizowac, niech robi po literce, byle robil. Staram sie nie krzyczec na niego, nie wkurzac sie, ale ciezko strasznie. kaszka dzieki bardzo za propozycje, jak by ta koleznaka mogla jakiechs wskazowek nam udzielic by;loby super. Kuba w sumie lubi pisac, ale tylko do czasu kiedy on sam tego chce. kiedy zacyna sie zadanie zadanie robi sie problem. caly czas mam nadzieje, ze z nauka nie bedzie zle, on juz we wrzesniu czytal samodzielniie, teraz czyta plynnie, pisze tez nielze. Problemy zaczna sie w momencie robienia lekcji, kiedy cos TRZEBA zrobic. Tak przypuszczam. Musze troche pobserwowac, i zobacze jak to bedzie, narazie zaczynamy, ale chyba musmy choc troche potrenowac, zeby pote bylo latwiej. A moze nie mam racji?
Dzisiaj Kuba dal mi popis jakich dawno nie bylo. Sherborne koszmar. Biega, krzyczy, smieje sie glupio, zlosliwie. Odzywa sie bezczelnie. Kompletnie nie dociera nic do niego, juz nie wiem co robic. I jeszcze do tego wszedl w etap "pro natura", wiec bekanie i tym podobne mamy co chwila. Mam serdecznie dosc. na szczescie poszedl spac i naczej bym go chyba zamordowala. Nie wyrabiam. Dolozyl mi jeszcze dzisiaj jego kochany tatus (chyba to nie miejsce na pisanie o tym, ale chyba napisze choc pare slow), nie jest w stanie pojac, ze zabieranie dziecka w srodku tygodnia, nie jest dla niego dobre, nie interesue go co sie z Kuba dziej, bo to moj problem (pisalam juz tez, ze to ja odeszlam, a on myslac ze msci sie na mnie caly czas uderza w Kube), ...rany nawet skoncetrowac sie nie moge. w kazdym razie nawrzeszczal na mnie, czym wkurzyl mnie podwojnie, i rzucil sluchawka. tak w skrocie. Poprosilam pania psycholog z przedszkola o pomoc jutro, chce zeby z nim pogadala, co prawda na oczy go nie widziala, bo nie pojawia - a tak swoja droga nie jest upowazniony do odbierania Kuby, bo kilka razy zrobil go w konia. Zobaczymy czy bedzie chcial, kiedy juz podjelam probe, ale olal pania psycholog z poradni. W kazdym razie planuje uderzyc do kuratora, zeby mi poradzila, jak to wszytsko uregulowac dla dobra Kuby, to co jest nie ma sensu. Bronilam sie przed tym dlugo, ale chyba nadszedl czas.
Dziekuje Wam bardzo za rady, za to ze jestescie, super, naprawde.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 15-03-2005 08:14

Pani Ewa zachorowała. Grypa. Tak, że muszę poczekać z pytaniami. Ale nie zapomnę. Chyba.
K.
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 15-03-2005 08:31

Agniecha, ja tak a propos tatusia. Przerabiałam to samo przez 3 lata. Tatus odbijał sobie na dzieciach, opowiadając im różne historie na mój temat, umawiał się z nimi i nie przychodził, obiecywał prezenty i ich nie dawał, na zebrania chodził do szkoły i odgrywał dobrego ojca, ale mówił: "żona płaci składki", krytykował moje metody itp. itd. co do ADHD, to nigdy nie uznał diagnozy i uważał, że to złe metody wychowawcze. Uznawał, że jak to chłopak, to musi byc wychowywany twarda ręka! :evil: :evil:
Jesli coś mogę zasugerowac, to zaproponuj mu (listem poleconym za potwierdzeniem odbioru) , aby złożył na pismie oświadczenie, że chce się widywać z dzieckiem np. w dwa weekendy w miesiącu, niech okresli w które (np. 1 i 3 weekend miesiąca). Uważam, że dla każdego dziecka, a tym bardziej nadpobudliwego najważniejszym jest usystematyzowanie mu czasu, przewidywalność zdarzeń.
Nie ma nic gorszego od dziecka wyczekująće nw oknie, a potem płaczącego! Nie ma nic gorszego od dziecka, które wyzywa na ojca, nienawidzi go, bo ten go olewa!
Dlatego zrób wszystko - dogadaj się nim, napisz list, a jak to nie pomoże wystap do sądu, aby spotkania z ojcem były uregulowane. Jesli i wówczas z nich sie nie będzie wywiązywał, to będziesz miała podkładkę, że nie wykazuje inicjatywy do spotkań z dzieckiem. Ta rozmowa z kuratorem tez jest dobrym pomysłem, sprawdź co ci poradzi, ale nie licz na wiele z ich strony :?
Wiesz, a takich przypadkach jak nasze, dzieci i tak będa cierpieć przez zachowanie nierozsądnych ojców i nigdy nie obwiniaj siebie, że to twoja wina, że albo nie potrafisz z tym sobie poradzić. To są naprawde trudne sytuacje. Sprawdź w swoim mieście, czy funkcjonuje przy MOPS-ie jakaś instytucja, która wspiera matki samotnie wychowujące. Ja tam znalazłam pomoc :) .
Pozdrawiam
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

agawi

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 24


Rejestracja:
14-03-2005 08:19

Lokalizacja: Poznań

Post 15-03-2005 18:03

Mój syn jest własnie z tatą na badaniu EEG.Miał takowe sześć lat wcześniej i wykazało nadpobudliwość psychoruchową.Denerwuję się.
Jeśli neurolog zapisze Mu leki to czeka mnie wielka walka samej z sobą.Nienawidzę ingerencji chemii w organizm, wiem,że to ostateczność w naszym przypadku.Rozumiem,że czasami nie ma innego wyjścia,ale wykorzytsam WSZYSTKIE INNE sposoby zanim podam leki.

Pozdrawiam

Agata

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 15-03-2005 18:46

Dzieki Monika. Właśnie czekam, aż młody wróci. Ja już próbowałam z nim gadać, właśnie o wizytach Kuby, ale gorchem o ścianę. Pani psycholog tez próbowała, ale powiedział, że on pracuje i nie wie kiedy będzie miał czas, a potrem wyjął komórkę z kieszeni i coś tam sobie sprawdzał. :evil: Chodzi mi dokładnie, że dzieciak z adhd musi miec wszytsko uporządkowane, każde odstepstwo od reguły w naszym przypadku kończy sie wielka awanturą - nawet jeśli odstepstwo jest dla niego przyjemne. A od taty wraca rozdrażniony, płacze w nocy, moczy sie przeważnie. A ja właśnie ze względu na młodego chcę sie dogadać, ale on wciąż sie odgrywa, tylko na kim???A jeśli chodzi o sąd to właśnie widzenia chcę uregulować. Samotną matka juz nie jestem, na szczęscie. dzięki temu Kuba ma super tatusia w moim mężu - chociaż mówi po imieniu do niego. Marcin stara sie bardzo i dzięki niemu między innymi tak dużo juz osiągneliśmy, Kuba go kocha, ale ma tez respekt, wiesz w końcu facet.
idę sie uzbroić na spotkanie - w cierpliwość.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 18-03-2005 14:07

Agnieszko! Czytałam jeszcze raz materiały, które kiedyś przysłała nam Halina, a teraz umieściła je na forum we wskazówkach dla nauczycieli i zobacz tam są też wskazówki dla młodszych dzieci. Między innymi napisano" w zadaniu domowym zwracaj raczej uwagę na jakość niż ilość/ Dzieciom z ADHD służy odciążanie z obowiązków. Dopóki uczą się pojęć, powinniśmy im na to pozwolić . Odrobią pracę w tym samym czasie, a nie zostaną przygniecione nadmiarem obowiązków, z którymi nie będą mogły sobie poradzić".
Ja zostałam przygnieciona nadmiarem informacji, ale poradziłam sobie w ten sposób, że często wracam do tego co już czytałam... :D
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

biedroneczka33

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 129


Rejestracja:
30-03-2005 20:29

Post 31-03-2005 21:31

uff....ile mozna..

[quote][/quote]Nie wiem czemu ale czesto zastanawiam sie ile jeszcze razy trzeba upasc zeby podniesc sie i dalej isc do przodu :? Ostatnio czuje sie jak chodzaca bomba zegarowa a moje nerwy i uczucia sa juz na granicy mozliwosci ..wlasciwie czekam juz tylko na to kto pociagnie ten zapalnik . :roll: Wszystko jest jeszcze w granicha normy ,przynajmniej jak dla mnie kiedy jestem w stanie zapanowac nad wszystkim a juz tm bardziej nad moim ukochanym Jacusiem .Ostatnio jednka od 3 tygodni dzieje sie cos bardzo niedobrego i tak naprawde to nie wiiadomo co..bo ile wokol nas specjalistow i lekarzy tak tyle teori i podejrzen .Szkola postanowila ze moze lepiej nim Jacek wroci do szkoly lepiej bedzie jak zdiagnozuje go lekarz bo zachowanie jakie ma calkowicie nie pasuje do obrazu ADHD na ktore leczony jest syn ( i naprawde niepokojace jest to ze jacek wybucha takim dziwnym smiechem calkowicie nieadekwatnie do sytuacji ,albo wyzywa nas wszystkch w domu od najgorszych ,czesto stawia sie jako ofiara ze chcemy wyrzadzic mu tylko krzywde ,jest agresywny ..jego emocje sa na granicy euforii by za chwile popasc w stan takiego otepienia bez zadnych zainteresowan i odbierania bodzcow z zewnatrz.Wszytko jest na nie ,nikt nie moze mu pomoc a fakt ze calkowicie zatraca kontakt z zewnetrzntym swiatem jest czyms strasznym)No i oczywiscie poszlismy ..pani dr.rowniez zaniepokojona stanem w jakim zobaczyla syna ..dolozyla leki ..zalozyla ze moze na chwile obecna to moga byc pozcatki psychozy ,albo omamow itd.Oczywiscie od szkoly mamy sobie odpoczac i zobaczymy co dalej .Leki zwiekszyly swoja dawke wiec i kontakt z Jackiem sie poprawil ..jednak sam fakt ze ma wracac do szkoly doprowadza mnie do szoku.Wychowawczyni syna przyzwyczajona do samodyscypliny syna ,jego wysokiej sredniej powyzej 4 nie potrafi zrozumiec ze na dzien dzisiejszy Jacek juz nie jest tym samym dzieckiem co 3 tygodnie temu.Ze nadmiar pracy sprawi tylko ze to co osiagnelismy znowu mozna stracic pod wplywem nowego stresu .Nie umiem pogodzic sie z faktem ,ze lekarz prowadzacy uwaza ze nie ma potrzeby umieszczenia go w szpitalu na obserwacji a ja uwazam ze sa wskazania i to jak najbardziej .Bo przedewszystkim obserwacja a nie tylko farmakologia moze w koncu potwierdzic przypuszczenia pani dr.co do innych chorob syna.Jestem wykonczona juz ta cala walka i wiele zawdzieczam Tobie Halinko ze wspierasz mnie dobrym slowem :-))) Bo byly takie dni ze nie potrafilam znalezc w sobie sily do tego zeby wstac z lozka i zajac sie pozostala 2 dzieci.Cudowne w tym wszystkim jest to ze pomoc obcych ludzi daje mi sile do przetrwania a jezeli chodzi o moja rodzine to zostalam z tym wszystkim sama.. :-(( Wieczorami kladac sie spac zastanawiam sie czy bylo warto postawic wszystko na jedna karte ,zrezygnowac z pracy zawodowej i poswiecic wszystko dzieciom ...ale wierze ze tak ..bo przeciez one maja tylko mnie ..kiedy ja zwatpie w to ze moga cos osiagnac w zyciu zostana same tak jak ja .A tak codzienie budzac sie rano stawiam czolo 3 urwisow :twisted: z ADHD :-))) Musialam to z siebie wyrzucic bo znowu na mojej watrobie jest o 0,5 kg trosk mniej a Wy jestescie przyjaciolmi jakich jeszcze mam :P

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 31-03-2005 21:52

Biedroneczko to forum po to powstało, żeby nas wspierać, każdy z nas ma chwile załamania i każdemu to wsparcie jest potrzebne, a ja dopóki mi sił wystarczy będę walczyła o nasze dzieciaki, bo są tego warte.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 01-04-2005 07:46

Biedroneczko [smilie=kiss of love.gif]

Przykre jest to, co piszesz, ale wierz w to, co robisz!
Poświęciłaś pracę, podziwiam cie za to, bo ja bym tego nie zrobiła i często jest tak, ze sobie wyrzucam, że gdybym miała więcej czasu, to ... byłoby lepiej? Sama nie wiem, ale są chwilę zwątpienia. Każdy je ma, ale jesli sądzisz, że coś jest powaznie nie tak, to drąż dalej sprawę szpitala!
Trzeba problem zdiagnozować, żeby umieć sobie z nim radzić.
Wyobrażam sobie, jak musi Ci być trudno, ale..... bądź dobrej mysli i pisz na forum, czy jest Ci dobrze, czy źle.
Po to tu jestesmy, zeby wzajemnie sie wspierać :wink: .
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

hella100

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 175


Rejestracja:
15-03-2005 12:35

Lokalizacja: Warszawa

Post 01-04-2005 09:11

Jak w temacie, mam juz dosc, chce mi sie wyc i nie chodzi tu o Antka tylko o jego tate :( . Nie mozemy sie dogadac, m uwaza, ze jak sie nie krzyknie, nie da w doope to do Antka nic nie trafia, a to nie prawda :(
Jest glupio madry, wymadrza sie na temat ADHD, mimo ze nic na ten temat nie przeczytal, oprocz tego tendencyjnego, glupiego artykulu, ktory stwierdza, ze ADHD to jakis wymysl rodem z Wysp Brytyjskich.
Jestem u kresu, mam wrazenie, ze predzej sie rozwiedziemy, niz dogadamy i wydaje mi sie, ze dla Antka tez bedzie tak lepiej. Nie wiem, jak sobie poradze ale szkoda mi dziecka, do ktorego tata odnosi sie per: ty przykukancu :(
Ciagle sa sprzeczki i awantury o Antosia.
Dwa dni temu bylismy u dr.Kolakowskiego, ktory stwierdzil, ze od wrzesnia trzeba bedzie podawac leki. Oczywiscie w gabinecie m nic nie powiedzial ale pozniej okazalo sie, ze "leki to jakas glupota, potrzeba wiecej dyscypliny".
Nie ma dla niego zadnych autorytetow, wszystko wie najlepiej, lekarze? co tam oni wiedza...nie da sie z tym czlowiekiem dyskutowac, brak mi juz argumentow, bo zadne do niego nie trafiaja :(
Przepraszam, ze sie tak zale, ale jest mi na prawde ciezko, sama lecze sie na depresje od ponad roku, ale poki tak bedzie wygladalo moje zycie to nie wiem czy z tego wyjde. Musze znalezc w sobie dosc sily, zeby w koncu zakonczyc tek chory zwiazek :( dla dobra dzieci. Moze na odleglosc, m bedzie lepszym ojcem? bardziej wyrozumialym?
Poza tym, jestem przekonana, ze m sam ma ADHD, wiec dlaczego tak sie zachowuje wzgledem wlasnego dziecka? Antos jest tak podobny do ojca...mam nadzieje, ze uda mi sie go wychowac na lepszego czlowieka.
O boszszsz, jak mi smutno.

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 01-04-2005 09:26

hella :cry:

A czy jakieś spotkanie z psychologiem Ty i on? No sama nie wiem, bo problem jest trudny. Nie umiem teraz nic sensownego napisać, ale nie trać wiary i nie odpuszczaj. Może powiedz mu o forum i niech tu trochę poczyta?
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

hella100

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 175


Rejestracja:
15-03-2005 12:35

Lokalizacja: Warszawa

Post 01-04-2005 09:40

mtmonika pisze:hella :cry:

A czy jakieś spotkanie z psychologiem Ty i on? No sama nie wiem, bo problem jest trudny. Nie umiem teraz nic sensownego napisać, ale nie trać wiary i nie odpuszczaj. Może powiedz mu o forum i niech tu trochę poczyta?



On nie pojdzie do psychologa, bo co oni tam wiedza....Sytuacja juz od dluzszego czasu jest nieciekaw rowniez miedzy nami, nie che mi sie juz nic z tym robic, musze odpuscic, CHCE juz odpuscic.
Mowilam mu o forum, podsylalam rozne linki o ADHD ale to wszystko mija sie z celem, wiem ze nie czyta tego.
Sama musze sobie z tym poradzic i wiem, ze dam rade, tylko jest mi po prostu, tak zwyczajnie przykro. Nie za tego czlowieka wychodzilam za maz, co sie z nami stalo, przeciez kiedys go kochalam, mial wiele zalet, co sie z nimi stalo?
Troche odbiegam od tematu, zamiast o ADHD syna, pisze o problemach malzenskich...
Jakos mi tak lzej jak sie wyzalilam i wygadalam :)
pozdrawiam

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 01-04-2005 09:52

I tu zaczyna się problem, on prawdopodobnie w dzieciństwie też nie odnosił sukcesów i wymarzył sobie, że jego syn bedzie lepszy, chciał bardzo tego i niestety syn odziedziczył po nim ADHD, może warto byłoby go przekonać, żeby ze sobą poszedł do dr Kołakowskiego i, żeby zaczął się spotykać z dorosłymi z ADHD i uwierzył w siebie, a wtedy ta jego wiara przesunie się też na syna. Dobrze jest dawać takie rady, ale spróbujcie, może się uda.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 01-04-2005 10:00

Trudna i poważna sprawa. I przykra :cry:

Hella, jedno tylko napiszę. Przeszłam odejście od męża, rozwód - jest to baardzo trudne i ciężkie przeżycie, nie tylko dla ciebie, ale i dla dzieci, a może przede wszystkim dla nich.
Może i rozejście się z mężem pozwoli ci na traktowanie dzieci, tak jak Ty uważasz, ale zapewniam ci, że powstaną nowe - nieprzewidywalne w tej chwili problemy wychowawcze!!
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

hella100

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 175


Rejestracja:
15-03-2005 12:35

Lokalizacja: Warszawa

Post 01-04-2005 10:19

mtmonika pisze:Trudna i poważna sprawa. I przykra :cry:

zapewniam ci, że powstaną nowe - nieprzewidywalne w tej chwili problemy wychowawcze!!



Wiem, zdaje sobie z tego sprawe ale nie moze zostac tak jak jest. Jestem przygotowana [mam nadzieje] na problemy ale juz tak nie moge...
Dziewczyny, dzieki za podtrzymanie na duchu.
Halinko, nawet nie mam po co go przekonywac, wiem ze to nic nie da, wiem ze nie pojdzie z tym do dr. Kolakowskego ani do zadnego innego, on nie uwaza, zeby mial problemy ze soba. Wedlug niego to ja mam problem ze soba [i w pewnym stopniu ma racje] i z dziecmi. To z mojej winy Antek jest, jaki jest bo zle go wychowuje, moglabym tak jeszcze wymieniac, co robie zle ale nie ma sensu.
Kiedys wydawalo mi sie, ze nie ma ludzi niereformowalnych, okazuje sie jednak, ze nie mialam racji. Probowalam tlumaczyc, wysylac go do madrzejszych ode mnie, ale to on jest NAJMADRZEJSZY.
Juz mi sie po prostu nie chce.
Wysiadam.
Mam dosc...

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 01-04-2005 10:26

hella100 pisze:Wedlug niego to ja mam problem ze soba [i w pewnym stopniu ma racje] i z dziecmi. To z mojej winy Antek jest, jaki jest bo zle go wychowuje, moglabym tak jeszcze wymieniac, co robie zle ale nie ma sensu.


Nie wierz w to!!!!!!!
Najgorsze, to zacząć obwiniać siebie!!!!!!
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

hella100

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 175


Rejestracja:
15-03-2005 12:35

Lokalizacja: Warszawa

Post 01-04-2005 10:32

Nie wierz w to!!!!!!!
Najgorsze, to zacząć obwiniać siebie!!!!!!



Juz nie wierze, przestalam sie obwiniac jakis czas temu, ale przez dlugi czas tez tak myslalam. Jak sie komus dostatecznie dlugo wmawia, ze jest wielbladem to w koncu mozna uwierzyc :wink:
Chodzilam na terapie i udalo mi sie uwierzyc w to, ze wcale nie jestem zla matka. Bo nie jestem, popelniam bledy, ale kto ich nie popelnia? JESTEM DOBRA MATKA I BAAARDZO SIE STARAM BYC JESZCZE LEPSZA :)
Ech, oby do wiosny :wink:
musze konczyc, zajrze do Was pozniej, papapa

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 01-04-2005 17:29

Ja też mam za soba rozwód i byłego męża, który nie dopuszcza do siebie żadnych informacji na temat choroby Kuby. Twierdzi, że problemy Kuby to moja sprawa i dyscyplina rozwiąże problemy. Niestety uważa, że moją wina jest to co z Kuba sie dzieje - to ja odeszłam - a ja ciągle, chociaż już coraz mniej, walczę z poczuciem winy. Wiem, że to nie moja wina, ale mimo wszytsko.... Ale mam drugiego męża, który stara sie jak może pomóc i Kubie, włącza się w terapię i jest naprawdę cudowny, zreszta Kuba traktuje go jak własnego ojca.
Warto powalczyć, ale ja juz z tata Kuby nie mam siły walczyć, więc po prostu sobie odpuściłąm, o niczym go nie informuje, chyba ze sam zapyta, a to zdarza sie bardzo rzadko.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

weczi

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 541


Rejestracja:
20-03-2005 19:54

Lokalizacja: zagłebie

Post 01-04-2005 19:55

yy przepraszam, moze niestosowne... ale jest jakas wolna MDW*??

A tak serio to jestescie naprawde dzielne i podziwiam was...
Moja mama jest z wami!!

______
*MDW - popularny skrót "Mamuśka Do Wzięcia"
Bartłomiej Weczera
www.ADHD.org.pl
bo razem łatwiej
weczi@o2.pl
________________
weni widi weczi

iwcia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 97


Rejestracja:
28-03-2005 18:51

Lokalizacja: najpierw Kraków,obecnie Koszalin

Post 04-04-2005 00:30

mamy jesteście świetne :!: walczccie o swoje dzieci.to najważniejsze-jeśli chodzi o ojców to oni w większości tak mają, mój mąż już uwierzył w adhd ale i tak trudno mu zreformować swoje podejście do syna(weczi).pracujemy nad tym, niestety starszy syn, który ,nota bene, ma sam tylko niewiele i mało widoczne symptomy adhd nie wierzy w jego istnienie ilepiej z nim o tym nie rozmawiać. zresztą ożenił się właśnie i śie wyprowadził.boję się tylko co będzie jeśli kiedyś sam będzie miał dziecko z adhd, to przecież bordzo możliwe i dziś mu to powiedziałam.
chcę sie jednak podzielić z wami moimi doświadczeniami -mój brat doskonały 100%-owy adhdowiec-klasyczny,(ja- adhd z wyciszeniem-typ pasywny)wtedy gdy byliśmy dziećmi nikt nie słyszał o adhd, ojciec zawsze miał pretensje do brata, darł sie na niego i wogule to wszystko co już znacie,odszedł kliedy brat miał10lat,brat tak za nim tęsknił że jak mama zrobiła mu latawiec to na podwórku wszystkim sie chwalił że to tatuś,mama nie była zazdrosna- zdała sobie sprawę jak cierpi z braku ojca,kiedyś jej wykrzyczał że tatuś odszedł prez nią (to była ewidentna nieprawda, bo zdradzał ją, a w domu się awanturował i wszyscy mieliśmy dość) w miare jak brat dorastał,ojciec był zniego coraz bardziej niezadowolony,bo młody pakował się w coraz gorsze kłopoty ,złe toważystwo, alkohol itd. a ojciec był prywatnym przedsiębiorcą i obrastał w majątek i sukcesy,a taki syn to to tylko wstyd i problem.brat czasem do niego chodził pomagać mu w pracy i choć wychodził ze skóry żeby sie ojcu podobać ten nigdy nie był zadowolony,poniżał go wobec innych swoich pracowników irozstawali się w wielkiej kłutni a po jakimś czasie brat znów tęsknił, znów starał się o ojca względy i był szczęśliwy doczytując się uznania w każdym nawet najmniejszym geście, był już dorosłym żonatym facetem,a leciał na każde wezwanie ojca i poczytywał to sobie za zaszczyt, że ojciec sie nim wysługuje(mama wychowywała go z miłością i rozpaczą tak jak wy ,a nigdy tak się o jej względy nie starał-bo je miał i traktował jak coś oczywistego, jak jeszcze był nastolatkiem i nawywijał tak że trzeba go było wyciągać z aresztu,mama powiedziała zrozpaczona-ty mnie do grobu wpędzisz- a on na to -nie umieraj, nie umieraj, bo kto mnie wtedy będzie bronił- no i musiała żyć dla niego! ) w tym roku ojciec zmarł a brat był przy nim do ostatniej chwili.
_______________
www.ADHD.org.pl
A do południa budzikom śmierć!

iwcia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 97


Rejestracja:
28-03-2005 18:51

Lokalizacja: najpierw Kraków,obecnie Koszalin

Post 04-04-2005 00:54

i jeszcze, ngdy nie krzyczcie na swoje dzieci w czasie odrabiania zadań ,postarajcie sie zeby nauka była prawie zabawą,żeby było ciekawie i wesoło(no nie do nadmiernego rozbrykania bo nauka weżmie w łeb)wiem wiem to wymaga dodatkowej pracy i przygotowania od mamy, ale uwierzcie że warto, powiem więcej-tylko to jest droga do polubienia wiedzy, zapamietywania jej przez naszych roztrzepańców-i nie może trwać zbyt długo,bo nie wytrzymają-zwięzła kwintesencja, istota sprawy, powtóż i idż polatać(byle nie z balkonu :lol:)
_______________
www.ADHD.org.pl
A do południa budzikom śmierć!

weczi

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 541


Rejestracja:
20-03-2005 19:54

Lokalizacja: zagłebie

Post 04-04-2005 01:03

i kto by pomyslal ze taka oblatana w teorii :? :roll:
Bartłomiej Weczera
www.ADHD.org.pl
bo razem łatwiej
weczi@o2.pl
________________
weni widi weczi
Następna

Wróć do Wychowanie, czyli jak być rodzicem



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.