Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Wychowanie bezstresowe

Moderator: Moderatorzy

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 10-12-2008 22:08

Wychowanie bezstresowe

Dziś byłem na dworcu i sobie obejrzałem scenkę.
Mamusia (chyba) z synkiem. Synek lat około 12-14. Rozmawiali w jakimś zupełnie obcym mi języku, może w którymś ze skandynawskich, bo nic nie kumałem.

Synek do mamusi odzywał się agresywnym wrzaskiem albo z pogardliwą miną. Miał chyba pretensję, że pociąg jeszcze nie przyjechał. Przynajmniej tak wyglądało.
Co chwila doskakiwał symulując uderzenia pięścią w twarz matki.
Matka odpowiadała coś żałosnym głosem i nie reagowała na wyczyny synka.

Tak mi się zdaje, że otoczenie pomyślało coś o adhd, bo chłopaczek odpowiadał stereotypowi. A był to zwyczajny rozbestwiony bachor.

Wiecie co? Żal mi ich.
Ech ....

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 10-12-2008 22:20

Re: Wychowanie bezstresowe

dreptak pisze: Żal mi ich.
Ech ....


Kogo Ci żal Dreptaczku? Ludzi myślących stereotypami czy tej rodziny?
Według mnie ani jedni ani drudzy nie potrzebują Twojego żalu.
Ci ludzie, myśląc stereotypami, upajają się własnymi sukcesami wychowawczymi i zapewne w tym względzie są szczęśliwi. Patrząc na tę rodzinę jeszcze się w tym szczęściu utwierdzają.
Ta rodzina (o ile masz rację, że to nie ADHD) wierzy w swój system wychowania i skoro ma takie "sukcesy" to zapewne nie przyjmuje do wiadomości innego.

A jeżeli jednak miał ADHD? Pewnie żadnemu z nas niczyj żal nie jest do niczego potrzebny. Co najwyżej zrozumienie.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 10-12-2008 22:57

nie ma znaczenia czy miał czy nie miał. Bycie rozbestwionym bachorem ma niewiele do adhd.
Żal mi rodziców, którzy zgadzają się na takie zachowanie. Kręcą sobie własnoręcznie powróz na własną szyję.

adamino

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 675


Rejestracja:
05-10-2007 22:20

Post 10-12-2008 23:01

dreptak pisze:Żal mi rodziców, którzy zgadzają się na takie zachowanie. Kręcą sobie własnoręcznie powróz na własną szyję.


Na własnej piersi hodują sobie małego tyrana.
Mama 9-letniego Adama z ADHD.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 10-12-2008 23:05

taki mały to on już nie był.
Za rok, dwa będzie rzeczywiście problem jak nie zatrzyma swojej pięści przed nosem mamusi, tylko walnie.

aneczka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3889


Rejestracja:
25-03-2008 16:23

Lokalizacja: UK

Post 10-12-2008 23:06

dreptak pisze:nie ma znaczenia czy miał czy nie miał. Bycie rozbestwionym bachorem ma niewiele do adhd..

Dreptaczku, sam napisałeś,że nie rozumiałeś tego o czym mówią...a pomyśl jak na ulicy często odbierane są nasze dzieciaki

Jak rozbestwione "bachory"

A może tym razem to ty przypominałeś takich myślących "odmiennie"?
Ostatnio zmieniony 10-12-2008 23:07 przez aneczka, łącznie zmieniany 1 raz

adamino

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 675


Rejestracja:
05-10-2007 22:20

Post 10-12-2008 23:06

No to się wtedy mamusia bardzo zdziwi co zrobiła nie tak.
Mama 9-letniego Adama z ADHD.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 10-12-2008 23:20

Widzisz, moje dzieci tak się nie zachowywały. Wiele innych dzieci, które widziałem tez się tak nie zachowywały.
Mimo, że wszyscy mieli zdiagnozowane adhd.

Nasze dzieciaki były ruchliwe, podskakiwały, machały rękami i nogami. Ale nie wyrażały agresji każdym gestem. Dla mnie to jest trudne do zrozumienia.

anka-niko

Awatar użytkownika

Wsparcie i Łowca Talentów

Posty: 8543


Rejestracja:
27-04-2008 16:50

Lokalizacja: warszawa, Żoliborz

Dzieci: młody dorosły z ADHD (wbrew pozorom)

Ja: takie sobie coś ;)

Post 10-12-2008 23:31

Ten chłopak po prostu miał pozwolenie na takie gesty. Jak widać z opisu - nikt nie zareagował - nikt nie powiedział "stop. Ręce precz od matki/twarzy". Czyli - można po raz kolejny wywnioskować, że wychowanie bezstresowe nie jest dla wszystkich dobre. Że ludzie muszą mieć wyznaczane granice działań dozwolonych. Że trzeba być bardzo konsekwentnym w swej stanowczosci...
Obrazek
mama super syna - KĄT-owicza z ADHD, dysgrafią... i pasją

Jerzy Liebiert
Uczyniwszy na wieki wybór// w każdej chwili wybierać muszę... Jeździec

Uczę się ciebie człowieku.//Powoli się uczę, powoli.//Od tego uczenia trudnego//Raduje się serce i boli. *** (Uczę się ciebie, człowieku...)

aneczka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3889


Rejestracja:
25-03-2008 16:23

Lokalizacja: UK

Post 10-12-2008 23:32

A ja widziałam...dzieci wyrażające agresję każdym gestem...i odbiór innych był taki jak twój...choć okazywało się,że ta agresja wcale nie jest wymierzona w tą stronę w którą by się wydawało

Nie oceniajmy po pozorach,tak naprawdę nie wiadomo jaka była realna przyczyna takich gestów

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 10-12-2008 23:37

No nie, pięść zatrzymana centymetr przed nosem i do tego twarz wyrażająca agresję - to nie może być pozór.
Obojętnie czego by to nie dotyczyło to dla mnie jest to niewyobrażalne.

aneczka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3889


Rejestracja:
25-03-2008 16:23

Lokalizacja: UK

Post 10-12-2008 23:57

A może masz rację

Agresji nic nie tłumaczy...ja mam po prostu dość ...oceniania...i życia

anka-niko

Awatar użytkownika

Wsparcie i Łowca Talentów

Posty: 8543


Rejestracja:
27-04-2008 16:50

Lokalizacja: warszawa, Żoliborz

Dzieci: młody dorosły z ADHD (wbrew pozorom)

Ja: takie sobie coś ;)

Post 10-12-2008 23:58

aneczka pisze:A może masz rację

Agresji nic nie tłumaczy...ja mam po prostu dość ...oceniania...i życia


Aneczka!! wyłaź z tego doła!! NATYCHMIAST!!
Obrazek
mama super syna - KĄT-owicza z ADHD, dysgrafią... i pasją

Jerzy Liebiert
Uczyniwszy na wieki wybór// w każdej chwili wybierać muszę... Jeździec

Uczę się ciebie człowieku.//Powoli się uczę, powoli.//Od tego uczenia trudnego//Raduje się serce i boli. *** (Uczę się ciebie, człowieku...)

aneczka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3889


Rejestracja:
25-03-2008 16:23

Lokalizacja: UK

Post 11-12-2008 00:05

Za głeboki

anka-niko

Awatar użytkownika

Wsparcie i Łowca Talentów

Posty: 8543


Rejestracja:
27-04-2008 16:50

Lokalizacja: warszawa, Żoliborz

Dzieci: młody dorosły z ADHD (wbrew pozorom)

Ja: takie sobie coś ;)

Post 11-12-2008 00:25

uwaga - leci lina (ta lina - to taka drabina)!! łap, chwytaj się i wspinaj :
Obrazek
mama super syna - KĄT-owicza z ADHD, dysgrafią... i pasją

Jerzy Liebiert
Uczyniwszy na wieki wybór// w każdej chwili wybierać muszę... Jeździec

Uczę się ciebie człowieku.//Powoli się uczę, powoli.//Od tego uczenia trudnego//Raduje się serce i boli. *** (Uczę się ciebie, człowieku...)

aneczka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3889


Rejestracja:
25-03-2008 16:23

Lokalizacja: UK

Post 11-12-2008 00:32

anka-niko pisze:uwaga - leci lina (ta lina - to taka drabina)!! łap, chwytaj się i wspinaj :


Dzięki Aniu :calus:

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 11-12-2008 08:18

Zgadzam się z Aneczką. Nie lubię szybkich diagnoz. Za dużo ich przez ostatnie parę lat usłyszałem.

Kiedyś moje dziecko też pokazało w szkole taki obrazek. Akurat wtedy na fali wśród chłopaków była debilna bajka Ben 10.
Oczywiście natychmiast zredukowaliśmy oglądanie tego kretynizmu i ustaliliśmy, konsekwencją następnego takiego pokazu będzie całkowity zakaz "Bena 10". I na razie powtórki nie było.
Ale wtedy wyglądało to podobnie do opisywanej sytuacji przez Dreptaka. I zapewne oceny niewiele się różniły.
A moje dziecko ma ADHD i wychowanie (choć zapewne pełne wpadek) z bezstresowością nie ma wiele wspólnego.

A Ty Aneczko trochę się wyprostuj! Na dołki przyjdzie czas na emeryturce. :D

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 11-12-2008 08:30

Ale czy odpowiadałeś żałosnym głosem? Czy zareagowałeś ostro?
Bo dla mnie wyglądało, że matka jest pogodzona z takim zachowaniem.

anka-niko

Awatar użytkownika

Wsparcie i Łowca Talentów

Posty: 8543


Rejestracja:
27-04-2008 16:50

Lokalizacja: warszawa, Żoliborz

Dzieci: młody dorosły z ADHD (wbrew pozorom)

Ja: takie sobie coś ;)

Post 11-12-2008 08:46

W podobnych sytuacjach, a także w odwrotnych - kiedy to matka (czy inny dorosły) atakuje słownie czy gestem dziecko - zastanawiam sie jak zareagować, no i czy zareagować.

Czy mozemy przećwiczyć na forum takie różne warianty, zastanowić się nad naszą reakcją? Wiem, całego świata nie zmienię. Ale kiedy nie zareaguję, to mam potem strasznego kaca moralnego :(
Obrazek
mama super syna - KĄT-owicza z ADHD, dysgrafią... i pasją

Jerzy Liebiert
Uczyniwszy na wieki wybór// w każdej chwili wybierać muszę... Jeździec

Uczę się ciebie człowieku.//Powoli się uczę, powoli.//Od tego uczenia trudnego//Raduje się serce i boli. *** (Uczę się ciebie, człowieku...)

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 11-12-2008 08:46

Nie odpowiadałem żadnym głosem, bo mnie przy tym nie było. A zareagowałem, może nie ostro, za to zdecydowanie. Ustaliłem, że następny raz będzie równoznaczny z pożegnaniem głupawej bajki.

Ale zdarzyło mi się pare razy być w sytuacji kiedy Szymek akurat miał fazę "znudzonego wariactwa" i ze względu na spory tłum wokół nas nie za bardzo miałem możliwość zareagowania. Zawsze jest dylemat czy obserwatorzy mają mieć przedstawienie z Szymkiem w roli głównej czy dołożyć im jeszcze drugiego aktora z rolą wychowawcy?

Dlatego potrafię sobie wyobrazić sytuację matki na dworcu, między jednym pociągiem a drugim. Pewnie szaleństwa znudzonego syneczka mogły trwać już od wielu godzin. Miała dość, nie chciała robić przedstawienia, po prostu sobie odpuściła. I potrafię to zrozumieć. Niezbyt to wychowawcze ale... rodzice czasem też mają dość i odpuszczają.

Może wróciła do domu, odpoczęła i za zachowanie na dworcu wprowadziła konsekwencje? Kto to wie?

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 11-12-2008 08:53

Ja nie miałem nigdy wątpliwości.
Jakiekolwiek próby cyrków moich dzieci były gaszone zdecydowanie i natychmiast.
Nie obchodzą mnie ludzie z otoczenia. Widzę ich po raz pierwszy i zapewne ostatni. To po co mam się nimi przejmować?

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 11-12-2008 09:06

Wyobraź sobie Dreptaku taką sytuację.

Jedziecie po południu po zakupy.
Fatalny zestaw przypadków składa się z:
- przy kasie kolejka na 15 minut,
- jedziecie bez żony, która zawsze może wyjść z dzieckiem i pochodzić po galerii
- akurat tego dnia był Mikołaj w szkole i dziecko objadło się słodyczy,
- dziecko pobudzone i znudzone i zaczyna się popisywać,
- znasz dziecko i wiesz, że nie postoi spokojnie,
- po pięciu minutach popisów ustalasz, że jak się nie uspokoi zabierzesz z koszyka ulubiony jogurt dziecka i odstawisz na półkę,
- po następnych dwóch minutach niestety musisz być konsekwentny i odstawiasz jogurt,
- po chwili protestów, chwili smutku następuje wieszanie się na koszyku, przesuwanie go, itd. Przy okazji szarpnięcie za taśmę przy kasie, która wzywa od razu ochroniarza. Ochroniarz wzywa rodzica do opanowania dziecka.
- uczestnicy kolejki patrzą z nieukrywanym zaciekawieniem i oczekują na ciąg dalszy,
- dziecko ma widownię, w kolejce jest jeszcze inne dziecko, które na jego popisy reaguje zadowoleniem.
- a teraz dopisz ciąg dalszy. Masz przed sobą jeszcze 10 minut kolejki. :D

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 11-12-2008 09:12

Łapię młodego za fraki. Zostawiam koszyk i wychodzę ze sklepu.

Koszyk poczeka, albo zajmie się nim obsługa sklepu.

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 11-12-2008 09:21

dreptak pisze:Łapię młodego za fraki. Zostawiam koszyk i wychodzę ze sklepu.

Koszyk poczeka, albo zajmie się nim obsługa sklepu.


To ja tu się męczę z opowieścią a Ty mi tu ... :D

A muszę Ci powiedzieć, że kiedyś tak zrobiłem. I miałem do siebie o to pretensje. A to dlaczego:
1. Uznałem, że nie w każdej sytuacji tak się da. Akurat przy zakupach jest to możliwe. Ale np kobieta na dworcu nie może przerwać podróży w połowie np na dworcu w Kutnie. Byłeś kiedyś na dworcu w Kutnie? :D Tam się nie da zostać!
2. Pokazuję młodemu, że znudzenie można przerwać - wystarczy rozrabiać i wyjdziemy ze sklepu. Konsekwencje oczywiście będą ale tego może już nie zarejestrować.
3. Zadaniem naszym było zrobienie zakupów. To zadanie ustalili rodzice i ma być wykonane. Dziecku nie wolno zmieniać decyzji rodziców.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 11-12-2008 09:33

A pozostanie w sklepie pokazuje, że tolerujesz takie zachowanie. Więc nie ma dobrych wyjść w tej sytuacji.
Natomiast ja spacyfikowałem ostro kilka razy takie próby i potem już nie było problemu. Ważne było, że reagowałem ostro i stanowczo na początku, nie dopuściłem do eskalacji problemu.

A poza tym zawsze znajdowałem coś interesującego do rozmowy. Podskakiwanie w miejscu i machanie łapkami nikomu nie przeszkadzało.

A moje dzieci były chowane w nieco gorszych czasach niż dziś...

ps. Byłem na dworcu w Kutnie. Widziałem też kilka gorszych...

anka-niko

Awatar użytkownika

Wsparcie i Łowca Talentów

Posty: 8543


Rejestracja:
27-04-2008 16:50

Lokalizacja: warszawa, Żoliborz

Dzieci: młody dorosły z ADHD (wbrew pozorom)

Ja: takie sobie coś ;)

Post 11-12-2008 09:41

Jeśli nie można uspokoić - ja bym też wyprowadziła delikwenta. Chwila na dworze, rozmowa, 10 przysiadów, podskoków lub "wybieganie". A potem ustalenie konsekwencji za następne przymusowe wyjście (dość ostrych), a nastepnie powrót do sklepu i dokończenie zakupów.

Przerobiłam na własnej skórze.

Niko bardzo źle znosi tłum, a tłum z hałasem "szczekaczek" to już = amok, więc wybieram pory robienia zakupów (robimy zakupy raz w tygodniu - sobota ok. 8 rano, wyjście ze sklepu max 10), daję mozliwość obejrzenia ulubionych działów, wysyłam po coś co "zapomiałam" albo "trzeba wymienić" (moje ulubione działanie w sferze A). W tej chwili właściwie nie ma problemu (baardzo sporadyczne)
Obrazek
mama super syna - KĄT-owicza z ADHD, dysgrafią... i pasją

Jerzy Liebiert
Uczyniwszy na wieki wybór// w każdej chwili wybierać muszę... Jeździec

Uczę się ciebie człowieku.//Powoli się uczę, powoli.//Od tego uczenia trudnego//Raduje się serce i boli. *** (Uczę się ciebie, człowieku...)

smoczydlo

Awatar użytkownika

Forumoholik

Posty: 2637


Rejestracja:
14-02-2007 18:02

Lokalizacja: Łuków, woj. lubelskie

Post 11-12-2008 12:00

Trudna sprawa z tymi zakupami :(.

Ale prawda jest taka, że publiczność jest nie potrzebna. Czyli jestem za wyprowadzeniem dziecka ze sklepu, ustaleniem konsekwencji na przyszłość.

Aniu świetny pomysły na wymianę jakiegoś produktu na inny, lub poproszenie o doniesienie czegoś o czym zapomnieliśmy, nasze podlotki dadzą sobie radę. Sprawa tylo się komplikuje jeśli dziecko jest młodsze.
Człowiek jest wielki,
nie przez to, co ma, lecz przez to kim jest,
nie przez to co posiada, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.

anka-niko

Awatar użytkownika

Wsparcie i Łowca Talentów

Posty: 8543


Rejestracja:
27-04-2008 16:50

Lokalizacja: warszawa, Żoliborz

Dzieci: młody dorosły z ADHD (wbrew pozorom)

Ja: takie sobie coś ;)

Post 11-12-2008 12:31

Z młodszymi fakt - trzeba radzić sobie troszke inaczej. Świetne ćwiczenie na wyobraźnię :lol:

Kiedy Niko jeszcze mógł siedziec w koszyku problem był prostszy. Dostawał coś do ogądania, graliśmy w łapki, albo inne zabawy słowne lub ręczne (bawiliscie się sznurkiem albo gumką recepturką?? super sprawa!!)
Kiedy już nie siedział w koszyku bywało różnie. Fajnie sprawdzało się zbieranie koszyków (tych małych) i odnoszenie ich w jedno miejsce (jakos personel sklepu nie protestował :)), pomagał wykładać na taśmę, trzymał kartę "punktową", liczył ile mamy produktów, ...itd itp
Obrazek
mama super syna - KĄT-owicza z ADHD, dysgrafią... i pasją

Jerzy Liebiert
Uczyniwszy na wieki wybór// w każdej chwili wybierać muszę... Jeździec

Uczę się ciebie człowieku.//Powoli się uczę, powoli.//Od tego uczenia trudnego//Raduje się serce i boli. *** (Uczę się ciebie, człowieku...)

lolinka2

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 198


Rejestracja:
21-07-2007 17:44

Lokalizacja: Warszawa

Post 11-12-2008 12:52

U nas w zasadzie nigdy nie było źle, ale Dużej się agresor włącza po przekroczeniu magicznej granicy pół godziny (a zakupy 1- i 2-tygodniowe na ogół trwają dłużej, przy czym nie zawsze mam możliwość zrobić je sama), to, co sprawdza się obecnie to sprawdzanie kodów z ceną na półce :) i ganianie do czytnika cen "sprawdź, czy to rzeczywiście tyle kosztuje" (w sumie już się sama dopomina, że pójdzie i sprawdzi...).
Akcja z dzikim krzykiem była dwa razy - za 1 razem szłyśmy po bibułę zieloną (na przebranie) - wyszłyśmy, bez bibuły, natychmiast. Ojjj, odczuła konsekwencję. Ubłagała mnie o jeszcze jedną szansę, żebyśmy poszły wieczorem do innego sklepu i "przy okazji" nabywania serków i jogurtów zorganizowały tę bibułę. I spokojna jak aniołek była :) Za drugim razem poszło o szampana Piccolo ("bo wy mi wszystkiego żałujecie, a jak mnie nie było to piliście Piccolo i nikt mi nie zostawił!!!!!!!! Nienawidzę Was!!! Chcę nowych rodziców!!! - wyjaśnienie: wyjeżdżała na 2 tyg na wakacje, to było pół roku wcześniej, w trakcie jej nieobecności mała przestała lać w pieluchy i na to konto była imprezka z Piccolo :). Konsekwencja: "miałam ci zamiar to Piccolo kupić, po to podeszłyśmy do półki. Nie życzę sobie, żebyś do mnie krzyczała i skutek odnosisz w tym momencie taki, że szampana nie będzie." Efekt: cisza absolutna i ugodowość do końca zakupów (czyżby się bała że jakaś fajna rzecz wyjdzie z wózka z powrotem na półkę?)

monika.zdz

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 163


Rejestracja:
25-06-2007 16:40

Lokalizacja: jabłonna

Dzieci: Kuba, lat 13, autyzm wysokofunkcjonujący,a oficjalnie ZA

Post 11-12-2008 19:25

dreptak pisze:Ja nie miałem nigdy wątpliwości.
Jakiekolwiek próby cyrków moich dzieci były gaszone zdecydowanie i natychmiast.

Zgadzam się. Ja tez tak robię. Od razu reaguję stanowczo na próby takich zachowań syna. Przyznam, że nie zdarzają mu się często ale reagowac trzeba od razu. Może właśnie dlatego nie zdarzająmu się często.Teraz jest jeszcze mały ale trzeba zaszczepiać odpowiednie zachowania od początku. Potem, w okresie buntu nastolatka to juz bez względu na to czy mają czy nie mają adhd to im odbija. Jak się potresuje za młodu to może coś w tej głowie zostanie. A, Skandynawowie to chyba trochę pofolgowali swojej młodzieży bezstresowym wychowaniem , kiedyś o tym czytała i teraz zbierają "owoce" bo przegięli.
Natomiast jeżeli chodzi o społeczeństwo i jego odbiór dzieci z adhd to przez kilka ostatnich dni portal "wirtualna gazeta" pokazywał zdjęcie duszonego w przedszkolu 5-cio latka (na zdjęciu wyglądał zresztą jakby był skutecznie uduszony co było zapewne celowym zabiegiem WP). Dusił go chłopiec z adhd bo gówniarz bezczelnie zabrał mu zabawkę (wyrwał) z ręki. Artykuł był ostry w tonie i nieprzychylny chłopcu i dyrektorce przedszkola, która stwierdziła, że chłopca nie da wyrzucić z placówki. Zakończyło się stwierdzeniem, że WP będzie ja obserwować i chłopca także. Jak poczytałam te komentarze pod artykułem to mi się włosy zjeżyły na głowie.Ci ludzie natychmiast chcieli ukamienowania dziecka z adhd,podważając w ogóle istnienie czegos takiego. Żenua jak to sięmówi.

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 11-12-2008 20:55

U mnie niestety takie zachowania się zdarzają, niestety przy odrabianiu lekcji, po raz pierwszy pojawiły sie w tym roku, jakiś miesiąc temu. Ale reaguje stanowczo i zdecydowanie, najpierw mówię stanowczym głosem, jeśli nie pomaga chwytam za rękę. Mamy tez zasady na taką okoliczność, laptop wędruje do mamy do końca dnia. A mimo to zachowania sie powtarzają. Przy lekcjach.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 11-12-2008 21:32

Bo ja, tak naprawdę, wynalazłem głupi przykład. Wyjście ze sklepu jest banalną sprawą. Niczego się nie traci z wyjątkiem może uczucia porażki.

Wiadomo, że każde rozwiązanie jest, w takiej sytuacji, beznadziejne i szuka się mniejszego zła. Mniejsze zło to wyjście ze sklepu i dalsze czynności, nazwijmy to, wychowawcze.

Odrabianie lekcji też nie odpowiada tematowi wątku bo brak szumu, tłumu, bodżców, zaciekawionych obserwatorów itd.

Nakreślony przez Dreptaka problem jest następujący: bezradność rodzica w tłumie obserwatorów, bez szansy na jakikolwiek sensowny ruch.
I nasuwają mi się kolejne sytuacje:
1. Pociąg, przedział, kilkoro dorosłych, jedno dziecko zaciekawione naszym zanudzonym dzieciaczkiem. Dla urealnienia sytuacji wracamy właśnie od babci napakowani słodyczami, lekko rozpieszczeni i obsypani prazentami z myślą, że po powrocie do domu wszystkie zasady wrócą do normy... :) Wyjść z przedziału na spacerek nie możemy bo bagaże...
2. Jakiś apel w szkole. Jakieś dzieci występują. W pierwszych rządach dzieci, w kolejnych rodzice. Nasze cudowne dziecko zaczyna się nudzić, wiercić, zaczepiać. Jest coraz gorzej. Alternatywa jest następująca:
a) patrzymy ze zgrozą raz na dziecko, raz na zegarek, kiedy to się skończy,
b) przedzieramy się najpierw przez rodziców, potem przez dzieci, przeszkadzamy występującym i wyciągamy latorośl tą samą drogą poza salę.

Malwinka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1526


Rejestracja:
25-09-2008 20:49

Lokalizacja: Wielkopolska

Post 11-12-2008 21:58

dreptak pisze:Nie obchodzą mnie ludzie z otoczenia. Widzę ich po raz pierwszy i zapewne ostatni. To po co mam się nimi przejmować?


Noo, tak rzeczywiście jest , kiedy się mieszka w dużym mieście.
Gdybyś mieszkał w małej miejscowości lub na wsi , nie mógłbyś tego powiedzieć .
Pozdrawiam. Malwinka - mama trzynastolatka z ADHD.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 11-12-2008 22:26

Malwinka pisze:
dreptak pisze:Nie obchodzą mnie ludzie z otoczenia. Widzę ich po raz pierwszy i zapewne ostatni. To po co mam się nimi przejmować?


Noo, tak rzeczywiście jest , kiedy się mieszka w dużym mieście.
Gdybyś mieszkał w małej miejscowości lub na wsi , nie mógłbyś tego powiedzieć .
Problem w tym, że jak od razu zgasisz awanturę, to szybko nie będziesz miała powtórki. A jak będziesz ulegać z żałosnym tonem to będziesz miała awanturę co tydzień.
To jaki wariant wybierasz? Nawet w małym mieście?
Raz z przytupem czy wiele razy?

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 11-12-2008 22:58

dreptak pisze:Problem w tym, że jak od razu zgasisz awanturę, to szybko nie będziesz miała powtórki.


Hmm, ... lekki banał. :? Za proste żeby było prawdziwe.
Szybkie i proste rozwiązania zostawiamy tym, którzy ulegają stereotypom albo wierzą w geniusz prostoty.
My lubimy długie, żmudne, często syzyfowe działania. :D
Dreptaku, Twój sposób jest genialnie prosty i ... zapewne skuteczny. W dłuższym okresie czasu. Tylko, że upraszczasz temat wątku, który sam wywołałeś.

Temat według mnie jest następujący: Szybka diagnoza na dworcu. Szybki pomysł na załatwienie sprawy.
Oponent, czyli ja sugeruję, że: ho, ho, nie tak szybko z tą diagnozą. Nie raz spotkaliśmy się z krzywdzącymi diagnozami w stosunku do nas - nie bądźmy tacy sami jak ci, którzy nas niesprawiedliwie oceniali.

I w tym celu rozważamy różne sytuacje, które pozornie wyglądają na żałosną nieudolność rodziców.

Anna

Wsparcie

Posty: 1327


Rejestracja:
06-12-2007 11:59

Lokalizacja: Warszawa

Post 11-12-2008 23:07

tomaszw pisze:2. Jakiś apel w szkole. Jakieś dzieci występują. W pierwszych rządach dzieci, w kolejnych rodzice. Nasze cudowne dziecko zaczyna się nudzić, wiercić, zaczepiać. Jest coraz gorzej. Alternatywa jest następująca:
a) patrzymy ze zgrozą raz na dziecko, raz na zegarek, kiedy to się skończy,
b) przedzieramy się najpierw przez rodziców, potem przez dzieci, przeszkadzamy występującym i wyciągamy latorośl tą samą drogą poza salę.



Na zkończenie przedszkolnej zerówki, był bardzo ciekawy, ale i baaaaardzo długi występ dzieci.
Gdy mój syn na samym środku sceny zaczął się wiercić i zaczepiać sąsiadów, podeszła do niego wychowawczyni, położyła mu rękę na ramieniu i do końca przedstawienia stała tak za nim.
To co zrobiła wychowawczyni, było genialnie proste i skuteczne.
syn 14 lat

Nulka

Awatar użytkownika

Pieniacz urzędowy

Posty: 832


Rejestracja:
04-11-2008 00:25

Lokalizacja: Gdansk

Post 11-12-2008 23:26

Malwinka pisze:
dreptak pisze:Nie obchodzą mnie ludzie z otoczenia. Widzę ich po raz pierwszy i zapewne ostatni. To po co mam się nimi przejmować?


Noo, tak rzeczywiście jest , kiedy się mieszka w dużym mieście.
Gdybyś mieszkał w małej miejscowości lub na wsi , nie mógłbyś tego powiedzieć .


Ja mieszkam w małym miasteczku i też przerabiałam, rzucanie się na ziemię, wrzaski, wieszanie się na moim ubraniu.

Jak wrzeszczał, kazałam wychodzić ze sklepu i krzyczeć na ulicy, jak się rzucał na podłogę, to pozwalałam mu na to starając się jak najspokojniej dokończyć zakupy, wieszanie za specjalnie mi nie przszkadzało ;)

Po skończonych zakupach brałam go pod pachę i wynosiłam ze sklepu, raz czy drugi się wyrywał i wtedy lądował na ziemi ... pupa stłuczona trudno.

Po kilku obtłuczeniach pupy już się nie wyrywał :lol:

Po kilku następnych takich akcjach, przekonał się, że nie ma mocnych i musi czasami chodzić ze mną nawet tam gdzie się nudzi, oraz to, że wrzaskami i rzutami na glebę nic nie osiągnie.

Natomiast jeżeli spokojnie powie że się nudzi, to zawsze znajdowałam w torebce jakieś zabawki np pacynki na palce, jakieś zabawki elektroniczne :D

Sytuacja opanowana.

Przynajmniej tak mi się wydawało, o naiwności.

Jakiś czas później Piotr pod opieką babci, no i przypadkiem spotykam ich w sklepie, a moje dzieciątko jest właśnie w środku pełnego popisu, aby wymusić na babci zakup jakiś drobiazgów.

No i poniosło mnie, złapałam go za fraki wyniosłam ze sklepu i sprałam tyłek :oops:

Koszmarnie się poczułam, ale Piotr już nigdy więcej nikomu nie robił takich numerów.

Może dlatego, że właściwie po za kilkoma machnięciami ścierką po plecach, nigdy nie stosowałam kar fizycznych.
Mama 16-letniego Aspi i 10-letniej naśladowniczki :)

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 11-12-2008 23:27

Anna pisze:To co zrobiła wychowawczyni, było genialnie proste i skuteczne.


Czasami najmądrzejsze pomysły potrafi zastąpić ktoś kto ma odrobinę wyobraźni, zdrowego rozsądku i chęci.
W naszym przypadku żona wprowadziła plan b) :?

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 11-12-2008 23:30

tomaszw pisze:
dreptak pisze:Problem w tym, że jak od razu zgasisz awanturę, to szybko nie będziesz miała powtórki.


Hmm, ... lekki banał. :? Za proste żeby było prawdziwe.
Wiesz, ja lubię proste rozwiązania. I je stosowałem i z dobrym skutkiem!
Jak zaczynał się płacz pod tytułem "ja chcę" albo "kup mi" odwracałem się plecami i głuchłem. I robiłem to niezależnie od otoczenia.
Problem szybko się skończył.
Ale w zamian jak młody przychodził z prośbą i próbował argumentować to była zupełnie inna rozmowa i jeżeli prośba była realna to ją spełniałem.

Co zrobiłbym na dworcu? U mnie przy pierwszej próbie machnięcia pięścią skończyło by się natychmiast unieruchomieniem łapy, daniem w skórę i ciężką awanturą. Oczywiście zaraz mnie zakrzyczycie, że tak nie wolno. Ale ja tak robiłem i skutecznie wykorzeniłem jakiekolwiek próby tego typu zachowań.

Teraz moja teoria. Sam na to wpadłem.
Jesteśmy produktem ewolucji. Przodkowie ludzi przez miliony lat żyli w stadach w naturalny sposób budując hierarchię społeczną.
Jak to się działo? Ano młody próbował atakować wodza. I od wodza dostawał wciry. Jak wódz w końcu nie dawał rady, młody zostawał wodzem. Przy czym istniały naturalne hamulce nie pozwalające wyrządzić drugiemu dużej krzywdy. Wpadłem na to oglądając programy o życiu małp.

Potem próbowałem tłumaczyć zachowania chłopaków podobnymi mechanizmami "ewolucyjnymi".

Wymyśliłem to dość dawno. Wtedy brakowało mi jakiejkolwiek podbudowy teoretycznej. Ale może i dobrze, że nie wgłębiałem się w temat. W latach '80 jeszcze był schyłek dr. Spocka z jego niedorzecznymi teoriami.

Dla mnie, to zachowanie na dworcu było przykładem, że młody pastwił się nad matką demonstrując otoczeniu przejęcie pozycji wodza. Nie napotykał na opór, więc się nakręcał. Spacyfikowanie młodego zakończyłoby agresję. Nadal by skakał i biegał, ale to nie szkodzi i nie ma na to ma plastra.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 11-12-2008 23:34

Nulka, miód lejesz na moje serce :)

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 11-12-2008 23:42

Co prawda widzę, że grzebiecie właśnie jedynie słuszne teorie ale... rozumowaniu nic zarzucić się nie da.

Jasny gwint, banalna odpowiedź mi się nie nasuwa. Zrobię sobię przerwę na przemyślenia. :D
Jak Was w międzyczasie obedrą ze skóry - sami sobie byliście winni. :D

Nulka

Awatar użytkownika

Pieniacz urzędowy

Posty: 832


Rejestracja:
04-11-2008 00:25

Lokalizacja: Gdansk

Post 11-12-2008 23:51

Nie lubię stosowania kar fizycznych, uważam, że poniżają zarówno dziecko jak i rodzica.

Ale są takie sytuacjie kiedy są one konieczne, Młody dwa razy wystartował do mnie z łapkami, sytuacja analogiczna do tej na dworcu.

Na szczęście dla mnie, jego ojciec był w pobliżu i spacyfikował fizycznie Młodego.

Ale generalnie uważam, że wiele zależy od charakteru dziecka, są dzieci które potrzebują czasami poczuć silną rękę, a inne nie.

Ja mam zwyczaj pacyfikowania dzieci po przez pracę fizyczną, jak już się rozbisurmanią, to po prostu robimy generalne pożądki, a właściwie one robią a ja nadzoruję i wytykam palcami błędy.

A we własnym domku, zawsze jest co robić, no i garaż zostaje w ostateczności :lol:
Mama 16-letniego Aspi i 10-letniej naśladowniczki :)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 12-12-2008 00:02

tomaszw pisze:Co prawda widzę, że grzebiecie właśnie jedynie słuszne teorie ale... rozumowaniu nic zarzucić się nie da.

Jasny gwint, banalna odpowiedź mi się nie nasuwa. Zrobię sobię przerwę na przemyślenia. :D
Jak Was w międzyczasie obedrą ze skóry - sami sobie byliście winni. :D
Nie rozumiem. Dlaczego twierdzisz, że grzebiemy jedynie słuszne teorie? Bo ja nie tego nie zauważam.

Gdybym twierdził, że jedyną metodą wychowawczą jest to, o czym mówiłem powyżej, to oczywiście strzeliłbym sobie gola. Ja jedynie mówię o wychodzeniu z sytuacji kryzysowej, gdzie dziecku wyłącza się rozum i zaczynają grać pierwotne instynkty.
Po zakończeniu kryzysu, kiedy już wiadomo kto rządzi w domu, należy natychmiast wrócić do pracy na pozytywach, motywacjach itp.

Musi być ustalone, kto rządzi w domu i kto kogo wychowuje. Bo skuteczność zdetronizowanego rodzica jest żadna.

Nulka

Awatar użytkownika

Pieniacz urzędowy

Posty: 832


Rejestracja:
04-11-2008 00:25

Lokalizacja: Gdansk

Post 12-12-2008 00:05

dreptak pisze:Musi być ustalone, kto rządzi w domu i kto kogo wychowuje. Bo skuteczność zdetronizowanego rodzica jest żadna.


Słuszne to i sprawiedliwe :lol:
Mama 16-letniego Aspi i 10-letniej naśladowniczki :)

Tomaszek

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 4125


Rejestracja:
02-10-2007 20:57

Post 12-12-2008 00:15

dreptak pisze:Nie rozumiem. Dlaczego twierdzisz, że grzebiemy jedynie słuszne teorie? Bo ja nie tego nie zauważam.


Zakodowałem sobie. Po przeczytaniu wielu rzeczy, spotkaniach z wieloma psychologami i psychiatrami, po prostu to sobie zakodowałem.

Ponieważ jednak jestem człowiekiem, może nawet w tej ewolucji znacznie bliżej niż dalej, popełniam błędy, jestem ułomny itd... zdarza mi się czasem przyłożyć.

Jednak zawsze zastanawiam się nad tym, czy przypadkiem nie zrobiłem źle, bo skoro wszyscy mówią, że nie wolno... :?
Zawsze też robię analizę w jakim stopniu to było spowodowane emocjami a w jakim wyrachowaną kalkulacją, tak jak w Waszym przypadku. Różnie to z tym bywa. Choć na szczęście nie za często.

Nulka

Awatar użytkownika

Pieniacz urzędowy

Posty: 832


Rejestracja:
04-11-2008 00:25

Lokalizacja: Gdansk

Post 12-12-2008 00:25

tomaszw pisze:Jednak zawsze zastanawiam się nad tym, czy przypadkiem nie zrobiłem źle, bo skoro wszyscy mówią, że nie wolno... :?


Bo tego nie robi się wolno, tylko szybko :lol:
Mama 16-letniego Aspi i 10-letniej naśladowniczki :)

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 12-12-2008 00:34

Wiecie co, nie mogę czytać spokojnie tej dyskusji.

Pokazanie "kto tu rządzi" - TAK,
Uderzenie dziecka, awantura - NIE.

Jest mnóstwo metod na okazanie dominacji dorosłego a te, które wskazałeś, Dreptaku, są prymitywne i mają "działanie uboczne".

Ale to już było, a mnie już sił brak... ;)
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 12-12-2008 00:47

Dosia pisze:... a mnie już sił brak... ;)

Nie wiem, Dosiu, Czy Cie to pocieszy... mnie też.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 12-12-2008 00:56

Zdaję sobie sprawę, że psychologowie są przeciw.
Nie powiem, żebym dobrze się czuł stawiając młodego do pionu.

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 12-12-2008 01:16

Żonko, od Ciebie akurat - bardzo pociesza, dziękuję :) .

dreptak pisze:Zdaję sobie sprawę, że psychologowie są przeciw.
Znaczy... Która awansowała 8) , Żonka czy ja?

dreptak pisze:Nie powiem, żebym dobrze się czuł stawiając młodego do pionu.
Litości, nie chodzi o fakt stawiania do pionu ale o metodę! Wiadomo, że dziecko musi wiedzieć, że dorosły bezwarunkowo rządzi i z tym powinieneś się dobrze czuć, bo to akurat dziecku jest bardzo potrzebne.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)
Następna

Wróć do Wychowanie, czyli jak być rodzicem



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.