Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Co ma wspólnego deficyt uwagi z nadpobudliwością?

Moderator: Moderatorzy

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 30-09-2006 14:30

Co ma wspólnego deficyt uwagi z nadpobudliwością?

Zauważyłam coś, co ma bardzo duży wpływ na zachowanie mojego dziecka. Dopiero dzięki temu widzę, jak ściśle nadpobudliwość jest powiązana z deficytem uwagi i chciałabym z Wami o tym porozmawiać, bo często jescze błądzę a rozmowy z Wami mi bardzo dużo dają.

Zacznę od pytania.

ADHD przeważnie zaczyna się objawiać dopiero po podjęciu nauki, w szkole. W przedszkolu często ADHD-owcy to zwykłe, bardzo żywe, wesołe dzieci, mające dobre kontakty z rówieśnikami i które łatwo prowadzić o ile zadba się o odpowiednio ciekawe zajęcia. Tak wynika z historii rozwoju mojej dwójki chłopaków i widzę, że u wielu z Was jest podobnie. Nagle w szkole okazuje się, że dziecko ma problemy i to nie tylko z nauką ale też z zachowaniem. Nie tylko nie potrafi usiedzieć - ale też często zaczynają się "małpie" wygłupy, bieganie wokół kolegów, szturchanie ich, zaczynają się konflikty bo w końcu któryś szturchnięty zdenerwuje się i odda.

Jak myślicie, jakie są przyczyny tego, że dopiero w szkole widzimy pełnoobjawową nadpobudliwość?

Pierwsza nasuwająca się mi odpowiedź:
- Dlatego, że w szkole każemy dziecku siedzieć nieruchomo 45 min i ono po wyjściu na przerwę jest małym nakręconym bąkiem, który uspokoi się dopiero po wyczerpaniu energii.

Widzicie jeszcze jakieś inne możliwe przyczyny?
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 30-09-2006 16:54

Dosiu, dziecko w szkole nie siedzi nieruchomo przez 45 minut. To wierutna bzdura!!! Poproś nauczycieli Twoich dzieci niech zorganizują zajęcia otwarte dla rodziców i popatrzysz sobie czy dzieci siedzą 45 minut nieruchomo. A jeszcze lepiej poproś czy mogłabyś poobserwować podczas zajęć w szkole swoje dziecko. Na pewno Ci nie odmówi. Jeśli dzieci są znużone, nauczyciel robi przerwy środlekcyjne. Trwają one od 5 do 7 minut. Okno jest szeroko otwarte, dzieci wykonują ćwiczenia wg. przygotowanego zestawu (w pozycji nie na siedząco). Na początku roku szkolnego, gdzy dzieci nie są jeszcze wprawione do dłuższego utrzymania uwagi, sama robie w ciagu jednej lekcji nawet i 3 taie przerwy po kilka miut. Na początku zajeć wymagajacych intensywniejszego myslenia stosuję ćwiczenia z zakresu gimnastyki mózgu Dennisona.
Poza tym dziecko wstaje do odpowiedzi, podchodzi do tablicy, zbiera zeszyty, podchodzi do nauczyciela, do koleżanki. Gdy dzieci pracują w grupach przemieszczają sie po klasie. Odgrywaja scenki dramowe, to też ruch. Śpiewają piosenkę, wiec stoją lub inscenizują ruchem treść. Są szkoły, w których w klasach są na środku dywany na których dzieci mogą usciaść, poleżeć itp.
Może dzieci z ADHD maja większe trudności z koncentracja uwagi, bo w szkole jest mniej tych luźnych zajęć, tylko jest nauka, pisanie, czytanie, rysowanie, liczenie, a to wymaga siedzenia przy stoliku. Trzeba skupić uwagę na dłużej.
W przedszkolu (u 6 latków) dzieci mają 2 zajęcia i do tego znacznie krótsze.
Mój uczeń z ADHD juz w zerówce nieźle dawał do wiwatu pani i grupie swoją nadruchliwością i szalonymi pomysłami. Wiem, bo moja klasa graniczyła z zerówką i czasem dzieci przychodziły na skargę. U mnie na zajęciach raczej nie wychodzi bez potrzeby ze swojego miejsca, ale widzę nieraz jak "same chodza mu tęce, nogi i mięśnie twarzy". Czasem pokłada sie na stoli. Jest to dla mnie sygnał, ze trzeba "zrobic pobudkę. Dzieciom z klasy też przydaje sie odrobina ruchu.
Ostatnio zmieniony 30-09-2006 16:59 przez Ciekawska, łącznie zmieniany 1 raz

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 30-09-2006 17:21

Wiem już z innych postów, że u Ciebie, Ciekawska tak jest :) . Niestety nie było ani nie jest tak na lekcjach u Marcinka :( (a no byłam na lekcji) . Obawiam się, że u wielu innych nauczycieli na lekcjach też jest wymagane siedzenie 45 minut w ławce.

Wiadomo, że ADHD-owiec rzeczywiście całkiem nieruchomo nie usiedzi, jeśli nie uda mu się wstać, to będzie się kręcił, odwracał, kiwał, mielił nogą, bawił ręką lub w najlepszym wypadku robił miny. Ale prawda jest taka, że to wszystko to jest namiastka ruchu i mały po 45 minutach i tak jest "naładowany" jak bączek.

To tak na marginesie.
A więc u Ciebie dzieci się ruszają w czasie lekcji - to tym bardziej ta pierwsza przyczyna okazuje się być co najmniej niewystarczająca. Czyli Twoim zdaniem dlaczego nagle w szkole dopiero się dowiadujemy, że nasze dziecko ma jakiś problem z zachowaniem?
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 30-09-2006 20:18

Być może dlatego, ze jest wiecej bodźców, które rozpraszaja dziecko. W domu masz jedno lub dwoje dzieci, na biurku poukładane, w pokoju pusto i dziecko moze się nieco dłużej skupić. W szkole co chwile nowy bodziec, a to koledze coś spadnie, a to pani coś każe wyjąć itp. No i ta zwiększona potrzeba ruchu u dziecka. Ono po prostu ją ma i trzeba ją zaspokoić. Wtedy i nauczycielowi lepiej sie prowadzi lekcje, Nie musi upominać, dzieci są zrelaksowane. Jeśli chodzi o przerwę, no tu dziecko jest bombardowane bodxcami ze wszystkich stron, musi też rozładować napięcie i biega jak nakręcone.
Twój synek jest w 3 czy 4 klasie?
Zresztą porozmawiaj z nauczycielem wychowawcą i uswiadom, że dziecku z ADHD i innym też, potrzebny jest ruch. To moze byc chwilka zabawy ze śpiewem, machanie rękami, ruchy naprzemienne i takie tam rzeczy. Podrzuć coś z forum o tej potrzebie. Poproś o te ćwiczenia śródlekcyjne. Naprawdę przydadzą sie wszystkim dzieciom. Potem rosną nam takie z krzywymi kregosłupami i odstajacymi łopatkami.
Moja córka gdy zaczęła chodzić do IV klasy, to często narzekała, że nie może usiedzieć, że ją bola plecy od siedzenia i dlatego ciągle się zgłaszała do odpowiedzi, zeby chociaż chwileczkę postać sobie. Ciekawe, czy pani usiedziałaby nieruchomo za biurkiem 45 minut.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 30-09-2006 20:21

Niestety, prędzej czy później szkoła nieuchronnie wprowadza model
"siedź w ławce, słuchaj i notuj, czy cię to interesuje czy nie",
bo ... chyba jeszcze nikt nic innego nie wymyślił.
(Wiem, wiem, Montessori, szkoły Steinerowskie i inne takie wynalazki. Tak, istnieją. Ale chodzi o model do zastosowanie w szkolnictwie masowym.)

Jeśli nauczanie początkowe wygląda tak, jak u Ciekawskiej :D ,
to problem wyłazi w klasie czwartej :?
U nas tak było.

To ma swoje dobre i złe strony.
Dobre:
- część dzieci przez te trzy lata nadrabia "braki dojrzałości",
- dziecko może naprawdę polubić szkołę, pierwsze (ale i ugruntowane) skojarzenia ze szkołą są pozytywne a nie negatywne,
- dziecko, które przez trzy lata jednak nie "wyrosło z objawów", mimo wszystko jest już w czwartej klasie dojrzalsze, może bardziej świadomie podejść do swojego problemu.
Złe:
- dziecko nie wdraża się wcześnie do poważnej, ciężkiej pracy; rodzice zresztą też :wink: ; a to trochę jak z nauką języka obcego - im później tym trudniej.

Moim osobistym zdaniem zalety tu przeważają.
(I dlatego Ciekawska wielką jest :!: )

A może ktoś wskaże jeszcze inne zalety lub wady?

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 01-10-2006 08:32

Masz racje Żonodreptaka. To "wychodzi" w klasie IV. U mjego dziecka wyszło, inni też musieli się zaaklimatyzować. Szczególnie trudne jest to siedzenie po dłuższych przerwach w nauce, a już po wakacjach najbardziej. Szkoda, że nie uwzglądnia sie potrzeb dziecka w klasach starszych. O ile w nauczaniu zintegrowanym trzeba robić przynajmnij jedna przerwę śródlekcyjną, to potem juz nie. Jakaś inna metodya nauczania, czy inna konstrukcja lekcji?
Dużo też zależy od nauczycieli i stosowanych przez nich metod. W szkole, gdzie uczę nauczyciele stosują czynnościowe metody nauczania na j. polskim, historii, biologii, j. niemieckim i dzięki temu uczeń nie siedzi przez 45 min. wbity w ławkę. Na matematyce raczej juz musi posiedzeć. Na plastyce i muzyce dzieci swobody ile zechcą (pod kontrolą oczywiście).
Gorzej było na religii. Syn ciągle przynosił uwagi (a jest bardzo grzecznym dziecikiem), bądź słyszałam skargi od księdza, że sie wierci albo rysuje. Bo on po prostu sie wiercił i nawet wiersz na pamięć uczył sie biegając po domu. Jest kinestetykiem. Tak więc nie wszycy rozumieją, że dziecko ma wiekszą lub mniejszą potrzebę ruchu.

Ciekawska

Wsparcie

Posty: 439


Rejestracja:
26-05-2006 18:51

Post 01-10-2006 08:41

Dzięki za pochwały :D
Powiem tak, że do pewnych doświadczeń dochodzi się poprzez wieloletnią praktykę, poprzez obserwacje uczniów a także poprzez doświadczenia z własnymi dziecmi. To są bardzo cenne sygnały. A to wprowadzenie ruchu na zajeciach to wręcz intuicja podpowiada, ze coś trzeba zrobić z dzieciakami, skoro sie wiercą i nie uważają. Gadanie czy krzyczenie nic nie pomoże. To taka samoobrona przez nadwyrężaniem strun głosowych. Odbyłam kilka fajnych kursów, pomocne tez były wykłady z psychologii no i kurs z zakresu gimnastyki mózgu. Ćwiczenia Dennisona wykonuję codziennie z moimi dzieciakami. Tez mi to dobrze robi. Na spotkaniach z rodzicami też troszkę ćwiczyliśmy i sami sie przekonali, ze "ruchy naprzemienne" trzeba wyćwiczyć, żeby w domu dziecko sie nie śmiało z mamy lub taty. :wink:

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 01-10-2006 15:03

Ćwiczenia Denisona - znam większość, chodziliśmy do pani, która jest specjalistką. Ale coś nie tak robię, bo Marcin ich nie cierpi. Mieliśmy w grafiku codziennie 15 minut i zawsze "odwalał" je byle jak, niezależnie od tego, czy ćwiczyłam z nim, czy nie. W przerwie w czasie robienia domowego zadania woli biegać (podskakiwać) od jednego pokoju do drugiego powtarzając coś rytmicznego. Wyjątkiem jest masaż Denisona, tylko że on strasznie długo trwa ;) . Jak to robisz, Ciekawska, że dzieci w klasie i Twój syn to lubią?

zonadreptaka pisze:Moim osobistym zdaniem zalety tu przeważają.
(I dlatego Ciekawska wielką jest :!: )

Moim też. Dziecko i tak wdraża się do pracy. Rodziców to nie rozleniwi, bo przy systemie Ciekawskiej nic nie stoi na przeszkodzie, aby codziennie dziecku coś do domu malutkiego zadać.

Ciekawska pisze:Być może dlatego, ze jest wiecej bodźców, które rozpraszaja dziecko. W domu masz jedno lub dwoje dzieci, na biurku poukładane, w pokoju pusto i dziecko moze się nieco dłużej skupić. W szkole co chwile nowy bodziec, a to koledze coś spadnie, a to pani coś każe wyjąć itp. No i ta zwiększona potrzeba ruchu u dziecka. Ono po prostu ją ma i trzeba ją zaspokoić. Wtedy i nauczycielowi lepiej sie prowadzi lekcje, Nie musi upominać, dzieci są zrelaksowane. Jeśli chodzi o przerwę, no tu dziecko jest bombardowane bodxcami ze wszystkich stron, musi też rozładować napięcie i biega jak nakręcone.
Twój synek jest w 3 czy 4 klasie?
Zresztą porozmawiaj z nauczycielem wychowawcą i uswiadom, że dziecku z ADHD i innym też, potrzebny jest ruch. To moze byc chwilka zabawy ze śpiewem, machanie rękami, ruchy naprzemienne i takie tam rzeczy. Podrzuć coś z forum o tej potrzebie. Poproś o te ćwiczenia śródlekcyjne. Naprawdę przydadzą sie wszystkim dzieciom. Potem rosną nam takie z krzywymi kregosłupami i odstajacymi łopatkami.
Moja córka gdy zaczęła chodzić do IV klasy, to często narzekała, że nie może usiedzieć, że ją bola plecy od siedzenia i dlatego ciągle się zgłaszała do odpowiedzi, zeby chociaż chwileczkę postać sobie. Ciekawe, czy pani usiedziałaby nieruchomo za biurkiem 45 minut.

Marcin jest w 4 klasie. Spróbuję porozmawiać z nauczycielami, podsunę coś z forum, dzięki. Może przynajmniej niektórzy zastosują się. Chociaż obawiam się, że się zniechęcą - pamiętam że w moich początkowych klasach pani próbowała coś takiego wprowadzić ale robiła to bez polotu (ręce do góry, ręce w bok itp.) i kończyło się tylko rozgardiaszem, trudno było znów klasę uspokoić, więc szybko rezygnowała.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 01-10-2006 15:20

Re: Co ma wspólnego deficyt uwagi z nadpobudliwością?

Wracam do pytania z pierwszego postu:
Dosia pisze:Jak myślicie, jakie są przyczyny tego, że dopiero w szkole widzimy pełnoobjawową nadpobudliwość?

No więc ja zauważyłam jeszcze jedną możliwą przyczynę:
- Dziecko ma problemy z nauką. Dziecko widzi, że nie jest "głupsze" od innych a jednocześnie np. za żadne skarby nie potrafi złożyć do kupy literek przy czytaniu. Albo wciąż "b" i "d" oraz "p" to dla niego te same literki. Mój Marcin tak właśnie ma (dodatkowo jeszcze parę tego typu problemów). I wiecie co? Reagował nerwowością, złością, czuł się głupi, walił książką w głowę. Do szkoły chodził coraz mniej chętnie i był w niej podminowany, ciągle wściekły na siebie. A problem z zachowaniem zaczął być naprawdę poważny.
Są dzieci, które dysleksji i dysgrafii nie mają a mają ADHD, ale i tak one mogą mieć podobny problem, bo przez kłopoty z koncentracją uczą się mniej skutecznie niż dzieci bez tego problemu.

Zauważyłam ciekawą sprawę, że od kiedy u Marcina nazwaliśmy te problemy (połowa drugiej klasy) i obiecaliśmy, że się ich pozbędzie Marcin znów uwierzył w siebie. Bardzo chętnie chodzi na wszystkie zajęcia dodatkowe, na których ćwiczy czytanie i pisanie. Co więcej, skończyła się praktycznie jakiekolwiek zaczepianie kolegów. Nadal bardzo łatwo go sprowokować - ale od tego czasu nigdy sam nie "zaczął". Wiadomo, nie zrobiło się z niego nagle spokojne dziecko, ale jednak z największymi problemami sobie poradził i to jeszcze zanim zastosowałam system konsekwecji i system nagród.

Uczymy Marcina czytać i pisać metodą "18 struktur wyrazowych" (uważam że ta metoda to rewelacja po prostu) ale niedawno dopiero to odkryłam (bo pani prowadząca z nim zajęcia niestety nie chiała tego powiedzieć i dopiero przeglądając metody tutaj na forum zauważyłam, że opis tej metody zgadza się z tym, co Marcin przerabia). Kupiłam więc książkę o tej metodzie i zobaczcie co we wstępie przeczytałam:

"(...) niezbędna jest ścisła współpraca terapeuty z nauczycielami uczącymi dziecko oraz jego rodzicami.
Jeżeli oba warunki są spełnione, a terapia dziecka z trudnościami w czytaniu i pisaniu prowadzona jest prawidłowo, to pozytywne zmiany zachodzą nie tylko w zakresie ćwiczonych funkcji, ale również w sferze emocjonalnej i mogą powodować u dziecka zanikanie lęków i niechęci do podejmowania wysiłku (...)"

Na tym forum przy rozmowie o problemach z zachowaniem dziecka przeważnie mówi się o systemie konsekwencji, o systemie nagradzania itp. Czyli tak naprawdę każemy dziecku samemu poradzić sobie ze swoimi problemami. Moim zdaniem trzeba też sięgnąć głębiej, poszukać co może u niego powodować frustrację i pomóc mu rozwiązać ten problem - na wstępie z nim chociaż tylko porozmawiać z dzieckiem i uświadomić mu pewne rzeczy, aby przestało się czuć gorsze.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 01-10-2006 16:29

Re: Co ma wspólnego deficyt uwagi z nadpobudliwością?

Dosia pisze:Jak myślicie, jakie są przyczyny tego, że dopiero w szkole widzimy pełnoobjawową nadpobudliwość?


Bo przed pójściem do szkoły dzecko zachowuje się normalnie.
To znaczy: cała rodzina twierdzi, że normalnie.

Biega? Jak każde dziecko.
Gada non stop? Bardzo dobrze, nie będzie nieśmiały.
Krzyczy? Wszyscy wokół głośno mówią.
Nie chce spać w przedszkolu? A kto z krewnych spał?
Nie może chwili w miejscu usiedzieć? Tatuś (wujek, dziadek, niepotrzebne skreślić) też taki był.
Impulsywny? Łatwo się irytuje? Zupełnie jek tata! Czemu się tu dziwić?
Absorbujący, że matka nadążyć za nim nie może i nerwy traci? To normalne, tak samo ma szwagierka ze swoimi dziećmi. A posłuchajcie opowieści babci!
itd. itp.

Na tym właśnie polega dziedziczność ADHD.

Jeśli przedszkolanki dobrze sobie radzą, to nie dojdzie do poważniejszych starć, czy to z paniami, czy z innymi dziećmi.

Tylko czasem jakaś zaduma człowieka nachodzi, kiedy widzi różne inne dzieci. Jak taki pędrak potrafi przez pół godziny grzecznie siedzieć i rysować, w dodatku bardzo starannie i dokładnie? Dlaczego spokojnie siedzi przy stole, mimo, że skończył jedzenie? Siedzi w miejscu i słucha czytanej bajki. Na spacerze drepcze równiutko między rodzicami i wcale nie biega, nie skacze. Dziwne zaprawdę.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 01-10-2006 16:34

Re: Co ma wspólnego deficyt uwagi z nadpobudliwością?

Dosia pisze:Zauważyłam ciekawą sprawę, że od kiedy u Marcina nazwaliśmy te problemy (połowa drugiej klasy) i obiecaliśmy, że się ich pozbędzie Marcin znów uwierzył w siebie. ... Moim zdaniem trzeba też sięgnąć głębiej, poszukać co może u niego powodować frustrację i pomóc mu rozwiązać ten problem - na wstępie z nim chociaż tylko porozmawiać z dzieckiem i uświadomić mu pewne rzeczy, aby przestało się czuć gorsze.

Racja!
Przeciez jednym z objawów ADHD jest niska samoocena :(

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 01-10-2006 20:52

zonadreptaka pisze:
Dosia pisze:Jak myślicie, jakie są przyczyny tego, że dopiero w szkole widzimy pełnoobjawową nadpobudliwość?


Bo przed pójściem do szkoły dzecko zachowuje się normalnie.
To znaczy: cała rodzina twierdzi, że normalnie.


No niby tak. Ale dopiero w szkole nagle nadpobudliwość zaczyna być naprawdę trudna do opanowania i zaczynają się zachowania już wykraczające ponad nadpobudliwość - zaczepianie kolegów (niby żartem ale w końcu ktoś odda i bójka gotowa), huśtawka nastrojów, "odpyskowanie" pani itp. Moim zdaniem jest to spowodowane właśnie poczuciem, że jest się gorszym od reszty. Wcześniej, w przedszkolu i zerówce trochę dzieci się już uczą ale nie ma ocen, wyraźnych testów sprawdzających te umiejętności i dziecko jeszcze nie zauważa że jego problemy z nauką są o wiele większe niż innych.

Wiecie w jakim jeszcze momencie Marcin mnie totalnie zaskoczył i pokazał, jak bardzo jest sfrustrowany?
Pierwsza lekcja nauki czytania była bardzo trudna - Marcin nie tylko wiercił się (co robi do teraz) ale szybko zniechęcał, złościł, krzyczał że nie rozumie. Pani prowadząca zajęcia jest bardzo mądrym i doświadczonym pedagogiem, w pewnym momencie zapytała:
- Marcin, a dlaczego się tak złościsz?
Marcin naburmuszony milczy
- Czy Ty uważasz, że ja jestem na Ciebie zła, że tego nie umiesz?
- No jasne!
- Nie jestem na Ciebie o to zła.
- Jak to, przecież widzę!
Długo go obie przekonywałyśmy, że to nie jego wina i że nikt na niego nie jest zły, że czegoś nie umie ale dopiero od tego momentu (i od następnej rozmowy dotyczącej celu tych lekcji) zaczął na nie chętnie chodzić i zawsze rzeczywiście mocno na nich pracuje, bez fochów i marudzeń.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Wróć do Wychowanie, czyli jak być rodzicem



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.