Post 01-06-2006 12:04

Samoocena

Temat regul, nagrod i konsekwencji w domu jest walkowany mniej wiecej codziennie, wiec wroce do niego jak cos sie wykluje ;)

Natomiast mam inne obserwacje/pytanie. Chodzi mi samoocena Vinciego. Czasami kiedy cos poplacze mowi o sobie, jaki ja jestem glupi, etc. Zawsze wtedy wkraczam i koryguje, ze kazdemu sie moze poplatac, ze margaryna zamiast masla tez jest jadalna, etc. Mnie sie takie poplatactwa zdarzaja nagminnie i po prostu trzeba sie wiecej nabiegac ;) Czy taka reakcja jest OK, jesli takie sytucje zdarzaja sie bardzo rzadko?

Natomiast co mnie bardziej zastanawia to jego absolutnie bezkrytyczne widzenie swoich umiejetnosci. Nie ma zadnych problemow w szkole, umie jezdzic konno, na rolkach, swietnie grac w pilke nozna. Nie ma potrzeby niczego potrenowac, bo i tak jest super. Rzeczywistosc wyglada diametralnie inaczej, nie bede sie rozwodzic. Do tej pory w ogole nie reaguje na to, bo zupelnie nie wiem jak. Wydaje mi sie, ze troche realizmu bardzo by mu sie przydalo, chociazby aby zaakceptowac potrzebe treningu, w sumie w kazdej dziedzinie, nawet w tych, ktore bardzo lubi (pilka nozna). Przeciez nawet najlepsi trenuja i nie rodza sie doskonali, tylko do tego wlasna praca dochodza. Nie chodzi mi tutaj o niszczenie go tekstami typu, jestes glupi i nic nie umiesz.

Dzieki.
Pozdrawiam
Gosia