Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

A jak byc macocha???

Moderator: Moderatorzy

MamaPodziomka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 26


Rejestracja:
12-05-2006 10:30

Lokalizacja: Berlin

Post 12-05-2006 11:40

A jak byc macocha???

Przedstawilam sie juz w watku dla doroslych ADHDekow, ale skrotowo napisze i tu. Mam 29 lat i zestaw objawow wspaniale pasujacych do ADHD. Przez wiele lat udawalo mi sie calkiem niezle funcjonowac, stosujaca cala mase tego co nazywalam "trickami" a od niedawna wiem, ze nosi dumna nazwe metod kompensacyjnych ;) Niestety ok. roku temu moje zycie kompletnie wywrocilo sie do gory nogami i od tego czasu ADHD wymknelo mi sie spod kontroli. Wierze jednak, ze uda mi sie powrocic do stanu poprzedniego.

Mam jednak w tej chwili wiekszy problem. Dzieci, a wlasciwie najbardziej syn mojego nowego partnera. Vinci ma 8 lat, zdiagnozowane powazne ADHD, dysleksje, dyskalkulie, dysgrafie,... Terapia obejmujet tylko dyskalkulie, bedzie powtarzal 2 klase. Czyta i liczy na poziomie zerowki. Generalnie jego rodzice (zwlaszcza mama) wyznaja zasade, ze nie mozna mu zabierac dziecinstwa ciagajac po terapiach. Ok, nie moje dziecko, nie moja sprawa.

Problemem jest jednak jego zachowanie, a dzieci sa u nas 5 z 14 dni (co drugi weekend i w kazdy wtorek). Obydwoje (corka ma 6 lat) absolutnie nie znaja pojecia kary, konsekwencji, nagrody. OK, daloby sie to nawet przeczekac, gdyby nie to, ze sama mam 2.5 letnia coreczke, na ktora ich zachowanie ma bardzo negatywny wplyw.

Mala sama jest zagrozona ADHD i dysleksja ze wzgledu na mnie i na powiklania okoloporodowe, choc w tej chwili przynajmniej na ADHD mi nie wyglada. Z dysleksja gorzej, bo ma opoznienia w mowieniu, choc ich przyczyna moze byc tez dwujezycznosc.

OK, ale wracajac do tematu, nie bardzo wiem jak mam z Vincim postepowac, tak aby jak najmniej ucierpiala na tym moje corka. Moj partner widzi roznice w wychowaniu malej i jego dzieci i przynajmniej jestesmy na etapie, ze nie chce aby byla ona tak samo wychowywana. Rozumie tez, ze stosowanie wobec niej konsekwencji i kar podczas gdy starsze dzieci nigdy ich nie doswiadczaja byloby chore. Jednoczesnie jednak nie potrafi wyzwolic sie od syndromu "biedne dzieci bez tatusia" i w jakikolwiek sposob byc wobec nich konsekwentnym.

Vinci, jak klasyczny ADHDek nie kontroluje zupelnie swojego zachowania i obie mlodsze siostry chodza ciagle posiniaczone. W tej chwili mala zaczela sie go bac. Rozumiem Vinciego, ale coraz czesciej zaczynam go po prostu nie lubic i coraz czesciej lapie sie na myslach o tym, ze powinnam go od malej izolowac... Jednoczesnie przeraza mnie brak jakichkolwiek konsekwencji za since, krwawiace nosy i zadrapania siostr. Najczesciej Vinci nie robi tego specjalnie, niemniej jednak jest przekonany o tym, ze takie zachowanie jest OK, a male nie powinny nawet beczec, kiedy cos im sie stanie.

Podobne problemy wystepuja nie tylko z rowiesnikami, ale ze wszystkimi dziecmi. Nieumiejetnosc dzielenia sie czymkolwiek, koniecznosc ciaglego stania w centrum uwagi, postawienia na swoim i wieczne negatywne nastawienie (zreszta obojga dzieci) dla jakichkolwiek propozycji spowodowaly, ze nikt nie chce sie z nim bawic.

Moj partner jest bardzo fajny. Spokojny, tolerancyjny, cieply. No, inaczej pewnie by ze mna nie wytrzymal, zna mnie tylko po moim Big Bang-u i czesto mam wrazenie, ze wcale mi nie wierzy, ze kiedys mialam zycie i swoje wybuchy calkiem niezle pod kontrola ;) Bede musiala go dopiero przekonac ;) Niemniej jednak te cechy utrudniaja mu widzenie Vinciego takim jaki jest, a nie wyidealizowanego obrazu wytesknionego dziecka. Chyba nie do konca rozumie takze, ze konsekwencje zachowania Vinciego ponosza jego siostry, a takze ja (bo jak Vinci nie chce jesc tego co wszyscy jemy - a jest to regula - to musze wstac i zrobic mu cos innego, itd. itp.)

OK tyle obrazu ogolnego. Jak wybrnac z sytuacji majac w duzej czesci zwiazane rece?? Nie chce zebysmy wiecznie z mala ponosily konsekwencje. Nie chce wiecznie odwolanych swietnych planow weekendowych, bo dla Vinciego kosciol jest glupi, zoo beznadziejne, jedzenie ohydne, a zwierzeta rogate ;) Jak wytlumaczyc i dzieciom i partnerowi, ze od dwulatki nie mozna oczekiwac tego samego co od 6 i 8-latkow? Jak wytlumaczyc malej, ze jak cos przeskrobie to ponosi konsekwencje, kiedy starsze dzieci nie musza?

I przede wszystkim jak w tym chaosie nowej, patchworkowej rodziny poradzic sobie samej, z domem, praca, studiami, wychowaniem dziecka i nowo budowanym zwiazkiem?
Pozdrawiam
Gosia

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 12-05-2006 13:17

Moim zdaniem żeby ten patchwork dobrze zszyć wskazana jest praca z całą rodziną, ewentualnie z parą małżeńską, żeby wynegocjować i ustalić reguły i zasady panujące w rodzinie. Z tego co piszesz MamoPodziomko(jak fajna ksywka :lol: ) wygląda, ze masz niższą pozycję w rodzinie od Vinciego i nie jestes traktowana jak mama i żona, tylko jak służąca (robienie jedzenia jak młody nie chce, odwoływanie fajnych planów). Już nie mówię o Twojej córeczce, która chyba nie ma żadnych praw i bardzo słabą pozycję, a naprawdę jest jeszcze maleństwem i to ona powinna być chroniona.
Żyć w rodzinie rekonstruowanej (tak się to nazywa) jest cholernie trudno, bo się otwierają sprawy z poprzednich związków, są dzieci z poprzednich związków. To wymaga jasnego określenia zasad i hierarchii. Pozdrawiam!
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-05-2006 22:57

Vinci, jak klasyczny ADHDek nie kontroluje zupelnie swojego zachowania i obie mlodsze siostry chodza ciagle posiniaczone.

Protestuję.
To zdanie powinno brzmieć:
Vinci, jak klasyczny rozwydrzony bachor nie kontroluje zupelnie swojego zachowania i obie mlodsze siostry chodza ciagle posiniaczone.

MamaPodziomka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 26


Rejestracja:
12-05-2006 10:30

Lokalizacja: Berlin

Post 15-05-2006 11:13

Ufff, dzieki Wam! Powoli przestaje sie czuc jak zla macocha, ktora tylko czycha na biedne dzieci ;) Na dodatek chyba w koncu udalo mi sie przekonac partnera, ze problem istnieje naprawde, a nie tylko w mojej glowie, co jest juz olbrzymim sukcesem :)

I od piatku bylo sporo zmian, jesli cos dzieciom nie smakuje, to moga sobie same zrobic cos innego do jedzenia. Vinci zostal odeslany do swojego pokoju za wywalanie ziemi ze skrzynek na balkonie i mial szlaban na pchanie wozka z mala na caly weekend (2 tygodnie temu ja paskudnie wywrocil). W sumie weekend byl bardzo upakowany atrakcjami, wiec i dzieci zachowywaly sie w miare OK, na marudzenie po prostu nie zwaracalismy uwagi. Zobaczymy co bedzie jutro bez dodatkowych atrakcji.

Na dodatek w sobote udalo mi sie po raz pierwszy wrzasnac na dzieciarnie. Wiem, ze krzykiem nic sie nie osiagnie i ze jest bez sensu, ale dla mnie to byl wazny krok do pokonania wewnetrznej bariery. Mysle, ze latwiej bedzie mi teraz wprowadzic zasady i reguly i rzeczywiscie ich przestrzegac.

Przyznaje sie, ze po czesci bylo to rowniez spowodowane moim lenistwem. Wychowywanie jednego dziecka to znacznie mniej pracy niz wspolwychowywanie trojki. W sumie to moj partner juz wczesniej prosil mnie o wlaczenie sie do egzekwowania regul i zasad, ale do tej pory jakos nigdy nie udalo mi sie tak naprawde zrobic tego ostatecznego kroku.

Chyba ostatecznie pomoglo rowniez to, ze dostalam od Vinciego prezent na Dzien Matki (niemiecki byl w niedziele), choc generalnie mam z nim gorszy kontakt niz z jego siostra.

Generalnie stosunki miedzy cala trojka sa calkiem niezle jak na pozszywana rodzine. Dzieci sie lubia i chetnie sie ze soba bawia mimo sporej roznicy wieku. Ustalilismy zasade, ze Vinci bedzie wykluczony z zabawy na jakis czas, jesli uderzy, uszczypnie czy ugryzie ktoras z siostr. Mam nadzieje, ze to zadziala.

No i dzis rano opadla mi szczeka. Vinci zapomnial u nas wczoraj swoje buty i moj partner zamiast jak zwykle zawiezc mu je do szkoly, powiedzial, ze Vinci moze je sam odebrac od nas dzis wieczorem.

Dzieki!!!

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 15-05-2006 21:21

Brawo tak trzymaj i nie daj się a przede wszystkim pamiętaj, że jesteś tylko człowiekiem. :P :P

MamaPodziomka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 26


Rejestracja:
12-05-2006 10:30

Lokalizacja: Berlin

Post 16-05-2006 09:30

No i lipa, po buty przyszla mamusia, bo Vini gral w pilke na podworku. Gwoli wyjasnienia mieszkamy od domu dzieci jakies 3 minuty na piechote. Rece opadaja.

No nic, zobaczymy jak bedzie dzisiaj :)

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 06-06-2006 10:24

Napisze tak: u nas jest pokrewna sytuacja, tyle że: to ja mam dwoje dzieci: Wiktor 14 lat i Roksanka 13 lat i wychowujemy go wraz z moim partnerem od 6 lat. Problemów wychowawczych mamy mnóstwo, tym bardziej, że ojciec dzieci wciąż czyni ferment w naszej zrekonstruowanej rodzinie.
Jest to trudna sytuacja, dlatego też najważniejsze, aby trzymać wspólny front wobec wszystkich dzieci (czy z ADHD czy nie), WAsz wspólny front - Twój i partnera!
Wszystkie dzieci muszą obowiązywać zasady i wszystkie muszą ponosić konsekwencje - nie może być wyjątków i tłumaczenie, że on jest inny (myslę tu o Vincim). Oczywiście wiedza nt. ADHD jest jak najbardziej wazna, ale nie może usprawiedliwać jego złych zachowań. Łatwo mi pisać, co? Sama mam problemy z synem z ADHD, ale widzę, że te wszysktie lata starałam się, jak mogłam, po części mi sie udało.
Życzę Wam powodzenia!
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

MamaPodziomka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 26


Rejestracja:
12-05-2006 10:30

Lokalizacja: Berlin

Post 09-06-2006 18:19

Dzisiaj dzieci zedecydowaly, ze jestem wstretna i ciagle czegos wymagam i nie chca spedzac z nami weekendow.

Nie musze chyba pisac, ze moj facet jest zalamany i nie wie co ma robic, a ja sie oczywiscie czuje winna, ze przeze mnie dzieci traca tatusia. Tak w sumie to chyba najbardziej odpowiednie wydaje mi sie w tej chwili zrezygnowac z tego zwiazku, nie chce do konca zycia czuc sie winna i nie chce ciagle sie bac, ze ten moj zmieni zdanie i odejdzie, bo bedzie mu zalezalo na dzieciach... Tyle, ze tak bardzo nie chce, ze wzgledu na siebie i na moja corke tez, ona juz raz stracila tate...
Pozdrawiam
Gosia

Wróć do Wychowanie, czyli jak być rodzicem



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.