Strona 1 z 1

Koordynacja ruchowa

Post: 21-10-2005 12:51
autor: elzbieta
Dziecko z ADHA ma zaburzoną koordynację ruchową - to wiemy, ale jak w tym momencie ma być traktowane na lekcji WF - ulgowo, czy tak jak wszyscy, czy możemy się domagać od nauczyciela żeby naszemu dziecku nie stawiał jedynek za to że nie przebiegnie czterech okrążeń wokół sali gimnastycznej a tylko jedno? Jak tu wybrnąć żeby inne dzieci nie czuły się też pokrzywdzone że od naszego się mniej wymaga? Nie wiem jak postawić sprawę w rozmowie, może ktoś z Was to przerabiał...
To trochę paradoks - dziecko nadruchliwe, żywe, a jak mu się postawi konkretne wymagania to się pojawia problem...

Post: 21-10-2005 14:14
autor: kaszka
Sądzę, że trzeba wyważyć ile "opieki" jest potrzebne naszym dzieciom. Ja bym nie przesadzała. Dzieci latami uczą się swoich możliwości i oceniają je. Prędzej czy później zorientuje się delikwent, że w piłce nożnej nie jest najlepszy, ale w innych dyscyplinach idzie mu dobrze, np. w jeździe na rowerze. Dzieci z ADHD uwielbiają (tak mi wynika z obserwacji) wspinać się. Jako dziecko wspinałam się po drzewach (i nie tylko) namiętnie. Na wfie było średnio. Ale kiedyś miałam swój wielki dzień. Były jakieś zawody. Oczywiście wypadałam przeciętnie, wywaliłam się w paru miejscach, potknęłam się przed skrzynią itd, ale było też wiszenie na rękach, na drążku, z czołem przy drążku. Kiedy przyszła na mnie kolej - zawisłam i wisiałam i wisiałam i wisiałam i wisiałam... w końcu wszyscy zaczęli mi liczyć kolejne sekundy. Mijały minuty a ja dalej wisiałam. Pobiłam w tym wiszeniu wszystkich. Nie wiedziałam do czego mogę wykorzystać ten sukces, ale było to bardzo przyjemne i dało mi silę na długo. Myślę, że te silne mięśnie w rękach byly efektem tego, że uwielbiałam się wspinać i niestety robiłam to błędnie, bo rękami. Każdy taternik (przynajmniej za mojej młodości) wiedział, że po ścianie łazi się nogami a nie rękami...
Nie chrońmy przesadnie naszych dzieci, one na prawdę poradzą sobie, potrzebują natomiast naszej miłości i wsparcia.
Ale się wymandrzam. Obrzydliwe.

Post: 21-10-2005 14:21
autor: nieszki
Ja staram sie, zeby Kuba mial jak najmniej taryfy ulgowej, a to dlatego, ze swietnie to wykorzystuje, nieraz czegos mu sie nie chce, bo nie, a nie dlatego, ze nie potrafi. Wiadomo, niektorych rzeczy uczy sie dluzej np. jazdy na rowerze, nie mogl zalapac i sie odwazyc, a niektore przychodza mu latwo. Do tej pory nie jestem w stanie przeskoczyc sznurowadel - nie moge go nauczyc. Ale on szybko sie zniecheca i staram sie najpierw sprawdzic, czy faktycznie nie umie, czy wychodzi lenistwo. Wiem, ze nie lubi klockow, puzli, bo nie potrafi drobnych czesci zlozyc w calosc, to tez wykazaly testy psychologiczne i jest zaburzenie koordynacji wzrokowej i nie zmuszam go, ale czasami cwiczymy - klocki ostatnio wracaja do lask, ale bardzo opornie.

Post: 22-10-2005 11:08
autor: sylwus
Może to źle zabrzmi, ale ja "olałam" wf. Z moich informacji Wojtek na wf nie bierze czynnego udziału. Wszyscy grają w piłkę na boisku a on właśnie np. łazi po drzewach (cz pan tego nie widzi?). Niestety nie dla niego zabawy zespołowe. Nie ingeruję w to bo po co?
A kiedy przychodzi ocenianie musi sobie radzić. W końcu nie mogę wymagać od wszystkich nauczycieli, by obniżyli mu wymagania. Bo co to znaczy? By zamiast czterech zadań z matematyki zrobił tylko jedno?

Pozdrawiam

Post: 04-11-2005 09:29
autor: anka68
Miałam i troszke jeszcze mam ten sam problem z córka. Ma 12 lat. Zawsze wydawało mi się że wysoka szczupła dziewczynka nie może mieć problemu z wf. Ja zawsze byłam jedna z lepszych trenowałam pływanie a tu taki klops. Nie wiedziałam wtedy że dziecko nadpobudliwe jest słabe ruchowo.
Jeżdzić na rowerze nauczyła się dopiero w drugiej czy nawet trzeciej klasie, bardzo cierpiała na wf w szkole ponieważ jako ostatnia wybierali ja do swojej druzyny.
Nie miałam pojęcia dlaczego. Wysoka dziewczynka ma problemy z siatkówką, a jej koleżanka mniejsza i bardzo gruba jest sprawniejsza od niej?
To trwało przez pierwsze lata podst. czyli dość długo. Nie pozwoliłam jej zrezygnować z wf przecież dziecko w tym wieku rozwija się rośnie i musi być sprawne to dla jego zdrowia i samopoczucia psychicznego.
Wydaje mi sie że nie wolno tego zostawic tylko z dzieckiem ćwiczyć tak jak ja to robiłam z pomocą dziadka oczywiście.
Kupić piłke do kosza i siatkówki, i z dzieckiem ćwiczyć w domu łapanie piłki, od razu zauwazysz że dziecko ma problemy z koordynacją. Na osiedlach teraz sa boiska z zamocowanymi koszami. Dziecko może wyjść z ojcem czy nawert matka i trenować. Na efekty nie będzie trzeba długo czekać, oczywiście nie oczekujmy cudów, ale radość dziecka po szkolnym wf, kiedy mu sie powiedzie jest ogromna.
Nie można lekceważyc ćwiczeń i się poddawać, potrenować z dzieckiem i będa efekty.
pozdrawiam Anka

Post: 04-11-2005 09:33
autor: anka68
zapomniała dodać do tego co napisałam poniżej że moje dziecko oczywiście też się czesto potyka, wywala gdzie tylko może i wspina sie gdzie tylko sie da uwielbia to. Wraca ze szkoły dzieciaki patrza a ta od razu na drzewo. Myslałam o tej spinaczce dla niej ale to drogo wychodzą te ściany spinaczkowe, tańsze są drzewa na działce:)
pozdr.

Post: 04-11-2005 09:56
autor: kasiask
Lejecie miód na moje matczyne, sterane serce!!!!!!!!!!!!!!!!! ;-)

Jakbym czytała o moim Julku.
Przewraca się na prostej drodze, na rowerze uczył się jeździć przez dwa lata, nie ma za grosz pociągu do piłki nożnej, czy jakiejkolwiek innej, za to we wspinaniu nie ma sobie różnych. Każda latarnia i drzewo jest jego. Teraz rozumiem dlaczego!!

Post: 04-11-2005 10:01
autor: elzbieta
Wywraca się na prostej drodze włazi w słupy, futryny, latarnie no tak i jesteśmy stałymi bywalcami poradni chirurgiczno - ortopedycznej :lol: :D rozlewa, tłucze jak słoń wskładzie porcelany....wiecie jak się coś takiego stanie to się śmieję do łez

Przepraszam, za wyjątkiem sytuacji poważnych gdzie dziecko wsadzam w auto i pruję na ostry dyżur....

Post: 04-11-2005 10:08
autor: missblack
A mi było tak okropnie głupio, gdy spoglądałam na te wszystkie znajome osoby jeżdżące na rowerach ze swoimi pociechami. Rower Ali stoi na klatce cały zakurzony. Nie mogę namówić jej do jazdy. Mieszkamy kilka kilomertów od lasu i moim marzeniem były rowerowe wycieczki. Niestety, będę musiała poczekać na nie chyba jeszcze parę lat.

Pozdrawiam.

Post: 04-11-2005 10:11
autor: kasiask
Mój Julek, a to aż dziwne, poza ubitymi we wczesnym dzieciństwie przednimi zebami, nie zaliczył jeszcze /odpukać w niemalowane!!!!/ poważniejszych urazów. Kilka razy pozdzierał sobie skórę z twarzy, ubił nos, rozbił wargę, kolana i łokcie, ale nie odwiedzaliśmy jeszcze z jego powodu ostrego dyżuru.
Natomiast Antek, który póki co, cech ADHD nie wykazuje, zaliczał chirurgie dziecięcą juz 3-krotnie...

Post: 04-11-2005 10:32
autor: nieszki
Missblack wiesz co u nas z rowerem bylo tam samo. nauczył sie jezdzic na dwóch kółkach na małym rowerze, w zeszłym roku kupiliśmy mu większy i nie chciał jezdzic, mowil, ze sie boi. W tym roku bylo to samo do momentu jak zobaczyl, ze corka mojego meza wsiadla i jezdzila po osiedlu. On wzial tate i poszedl tez na rower i od tej pory jezdzi po wszytskich wertepach, strach minal i jest OK.

Post: 29-12-2005 17:23
autor: Malgosik
U nas już jest cyrk na gimnastyce w przedszkolu. Każdy środowy poranek zaczna się tak samo - że może dzisiaj nie poszliby do przedszkola, bo w środę jest gimnastyka. Z tego co wiem, to oni i tak bardzo wybiórczo interesują się ćwiczeniami - tylko jak zajęcia są w ogrodzie i jest rywalizacja między dwoma grupami, a takpoza tym to ignorują ćwiczenia i robią dym, albo mówią, że już nie mają siły ćwiczyć; pani się denerwuje,że ćwiczyć im się nie chce , a biegać i przeszkadzać to mają siłę. I tak co środa...

Post: 29-12-2005 21:05
autor: irena
Wojtek jak wcześniej pisałam uwielbia się wspinać. W podstawówce miał ledwo 4 z wf za to w gimnazjum zabłysną. Trafił na bardzo dobrego pana który potrafi wykorzystać jego ruchliwość a nie męczy go grami zespołowymi. W tej chwili ma z wf 6 na półrocze. Za to sprawność Pauliny pozostawia bardzo wiele do życzenia. Ma wielkie problemy z koordynacją ruchową. Na rower i owszem wychodziła ale po to aby go wyprowadzić na spacer. Jeździć się nauczyła dopiero jak młodsza siostra jeździła i jej zrobiło się bardzo wstyd, że ona jeszcze nie potrafi. Wiązać sznurówki nauczyła się też bardzo późno. Do tej pory robi to bardzo powoli w ogóle wszystko robi pooooooooowoli jest to nasz taki domowy Kubuś Puchatek

Post: 30-07-2006 18:47
autor: siepacz
Moje "świętokrówstwo" na wf-ie faktycznie może wkurzać, ale cóż, jak się na nim czyta takie ksiązki, których wuefista nigdy na oczy nie widział, to mogę tak siedzieć i siedzieć i nikt mi nic nie powie (robi też swoje doskonał kamuflaż- strój jest i potencjalna gotowość do podjęcia działań). Moja poprzednia wuefistka rozumiała moją nienawiśc do gier zespołowych i wszelkiego ruchu, ale niestety ludzie zachodzą w ciąże i się doskonałych nauczycieli traci.. Mój nowy wuefista, przekonał się, że nakłanianie mnie do grania w piłkę nozną nie ma sensu, ponieważ na poczatku roku po 10 minutach meczu ze mną 3 dziewczyny były sfaulowane.. Cóż, zdarza sie :twisted: ..
I tak mam 4 z wf-u. Moje kolezanki podnoszą krzyk, ze dostaje TAKĄ ocenę za 1/4 tego, co one robią, ale ja im odpowiadam, że trzebabyło czytać książki... :twisted:

Post: 31-07-2006 11:12
autor: dorotas7
To chyba jest normalne. W podstawówce córka miała 4-dzięki Pani Dyrektor i wizytatorowi, bo pani w-f dawała 2 lub 3 w najlepszym wypadku- tylko dlatego, że był problem z grami zespołowymi, brak równowagi na hi,hi -RÓWNOWAŻNI ale to, że jako jedyna w klasie dobrze pływa, jeździ na nartach itp wogóle nie było brane pod uwagę. Obecnie ma 5, bo Pan W-F rozumie pewne rzeczy.
Czy w-fiści kończą pedagogikę czy awf ?????

Post: 31-07-2006 11:23
autor: deprim
AWF

Post: 31-07-2006 14:00
autor: Marta Mocek-Owsińska
moje dziecko uwielbia biegać,wtedy kiedy nie powinno - na dokładkę ma astmę;w przedszkolu o gimnastyce nie słyszałam nic - widocznie nie było problemu...potrafił za to na spacerze po lesie złamać rękę w łokciu;chodzi poobijany;przewraca się na chodnikach - strach pomyśleć o wf. :roll: ...

Post: 31-07-2006 17:26
autor: wiola
Moja córka ma skrzyżowaną lateralizację w związku z czym miała zawsze problemy z koordynacją i nie radziła sobie dobrze z wf-u. W IV klasie trafiła na mądrą wuefistkę, która doceniała jej starania i dopytała z teorii na "5" żeby nie psuć jej świadectwa. W V klasie natomiast powstała w szkole sekcja judo i moja Ola świetnie odnalazła się w tym sporcie zdobywając kilka złotych medali, puchar dla najlepszej zawodniczki oraz tytuł dziecięcej mistrzyni województwa w swojej kategorii. Po tych sukcesach dostała "6" na koniec roku. Szczerze powiem, iż nie spodziewałam się, że moja córka może odnieść jakiś sukces w tej dziedzinie. Ona na szczęście próbuje wszystkiego: uczy się 3 języków obcych, trenuje judo, chodzi na plastykę do mdk-u, chce grać na gitarze, a teraz jest na obozie rekreacyjno - sportowym i właśnie żegluje. Jedno wiem napewno: sukcesy w sporcie bardzo podniosły jej niską samoocenę i myślę, że trochę odblokowało ją to, bo zdecydowanie bardziej garnie się do sportu, kiedyś go unikała. Uff, ale rozpisałam się.

Post: 01-08-2006 19:13
autor: siepacz
Mimo braku koordynacji ruchowej świetnie pływam. Właśnie w odpytywaniu z teorii widziałabym wyjscie dla wszyskich wuefowych "leniuchów". Dzięki temu w 1 klasie gimnazjum na półroczu dostałam 4+ z mozliwoscią na 5 (z testu teoretycznego dla 3-klasistów 5). Ale nauczyciele, jak juz mówiłam, zmieniaja się i nie wszyscy rozumieją.. a jeśli chodzi o sporty walki, to mam juz wszystko przerobione przez walki z bratem ( w jaki sposób obezwladniłam pewną koleżankę która chodzi na judo, drugą- która chodzi na karate?) 8) A jezyki - tez swietna sprawa - angielski, niemiecki i łacina! :D

Post: 20-11-2008 12:06
autor: Mariola44
A ja myślałam że to tylko moje dziecko nie potrafi dać sobie rady z głupim rowerem??? :lol:
Ale od dziś wiem,że ADHD-ma to do siebie ,iż spowalnia w tym kierunku.
Za to upadki różnego rodzaju często mu sie przytrafiają .
W wieku 3 lat miał rozbity łuk brwiowy,a pół roku p.ózniej pękniętą kość piszczelową.
Tak więc przez 8 lat jego życia cały czas oboje z mężem musimy mieć oczy dookoła głowy i w porę reagowac :)

Post: 20-11-2008 12:40
autor: DagmaraM
Mariola44 pisze:A ja myślałam że to tylko moje dziecko nie potrafi dać sobie rady z głupim rowerem??? :lol:
Ale od dziś wiem,że ADHD-ma to do siebie ,iż spowalnia w tym kierunku.
Za to upadki różnego rodzaju często mu sie przytrafiają .
W wieku 3 lat miał rozbity łuk brwiowy,a pół roku p.ózniej pękniętą kość piszczelową.
Tak więc przez 8 lat jego życia cały czas oboje z mężem musimy mieć oczy dookoła głowy i w porę reagowac :)


Na rowerze Kuba nauczył się jeździć prawie po 3 latach intensywnej nauki. Nie raz Kuba kopal rower i rzucał epitetami.
Co roku mieliśmy nowy wydatek - a był nim nowy rower :) . Kuba rośnie strasznie szybko i egzemplarze z poprzedniego roku były za małe.
Tego lata dostał "górala". Zaraz pierwszego dnia wysłałam męża z Kubą na męski dzień do parku i się udało - facet faceta zrozumie :D.

Na łyżwach, wrotkach uczymy się 2 rok, pływać już 3.
Ale za to biegać nie musieliśmy go uczyć :D (choć bieg wygląda niezgrabnie). Ale Kuba ma już kilka numerów startowych na koncie z udziału w różnych imprezach związanych z lekkoatletyką. Najnowszy z wiosennej edycji "Polska biega" - przebiegł bez mamy i taty 3,6 km, był najmłodszym i nie ostatnim na lini mety uczestnikiem :D

A co do kontuzji to mieliśmy ich całą masę. Ostatnio była złamana ręka w łokciu z przemieszczeniem. Miesiąc w gipsie i kolejny miesiąc rehabilitacji.

Post: 20-11-2008 22:01
autor: adamino
Mój Adam też jest ciągle poobijany, w strupach. Jak zaczyna się robić ciepło i czas na krótkie spodnie to kolana to po prostu masakra.
Miał złamaną rękę w nadgarstku-efekt jazdy na rolkach i szyty język-nadział się na rączkę od huśtawki.

Słabo sobie radzi w grach zespołowych, ale to bardziej z tego powodu że lubi dominować, być w centrum uwagi a przede wszystkim wygrywać.

Natomiast jazdę na rowerze opanował bardzo szybko, już w wieku 3 lat, a rok później kazał sobie odczepić małe kółeczka, dwa upadki i tylko kurz po nim widziałam.

Podobnie było z rolkami i łyżwami. Łyżwy dostał w tamtym roku na gwiazdkę. Po dwóch wizytach na lodowisku, śmigał jak szalony a na wiosnę rolki już nie stanowiły problemu.

Ale najlepsza zabawa to oczywiście wspinanie się po drzewach i płotach.

Post: 20-11-2008 22:31
autor: smoku
adamino pisze:Mój Adam też jest ciągle poobijany, w strupach. Jak zaczyna się robić ciepło i czas na krótkie spodnie to kolana to po prostu masakra.
Miał złamaną rękę w nadgarstku-efekt jazdy na rolkach i szyty język-nadział się na rączkę od huśtawki.

Słabo sobie radzi w grach zespołowych, ale to bardziej z tego powodu że lubi dominować, być w centrum uwagi a przede wszystkim wygrywać.

Natomiast jazdę na rowerze opanował bardzo szybko, już w wieku 3 lat, a rok później kazał sobie odczepić małe kółeczka, dwa upadki i tylko kurz po nim widziałam.

Podobnie było z rolkami i łyżwami. Łyżwy dostał w tamtym roku na gwiazdkę. Po dwóch wizytach na lodowisku, śmigał jak szalony a na wiosnę rolki już nie stanowiły problemu.

Ale najlepsza zabawa to oczywiście wspinanie się po drzewach i płotach.



jak bym widział małego Rafała, gdzie on????, drzewo, płot, dach....o już u sąsiada, zaraz zaraz, nie pojechał rowerem , ale gdzie???? - i takie tam inne rewelacje, witamy w klubie pozytywnie zakręconych :wink: :wink:

Post: 21-11-2008 07:53
autor: irena
Hi HI z nas to się śmieją, że powinniśmy mieć kartę stałego klienta na chirurgi. Po tylu latach to się nie dziwią, że co jakiś czas się pojawiamy. Wojtek ma w tej chwili 17,5 roku i ilość kontuzji tylko odrobinę zmalała (no cóż dobre i to :twisted: :twisted: ).
Kocha wspinaczkę, ale ze względu na padaczkę musiał z niej zrezygnować. Tu muszę się pochwalić, jak byli na wycieczce szkolnej sam dobrowolnie zrezygnował ze skałek ze względu na chorobę, nie czuł się najlepiej i wolał nie ryzykować. Jednak jego aktywność się nie zmniejszyła.
Z tym doborem sportu jest coś na rzeczy. Paula na wf, jakoś tam se radzi, na koniec zeszłego roku miała 3. I to tylko dlatego, że sprawdzian z rzutu piłką lekarską zaliczyła na 6 (rzuciła na 20m, najdalej w całej szkole).
Jednak rozkwitła i tam się wyżywa w cyrku. Od roku bierze udział w grupie cyrkowej.
Tu mnie wprawia w ciężkie osłupienie, dziecko z brakiem koordynacji ruchowej , chodzi na szczudłach, żongluje, jeździ na monocyklu. Uwielbia ćwiczenia na trapezie. Cały czas z WF to razi sobie tak średnio czyli ledwo 3.

Post: 21-11-2008 09:17
autor: Żona Dreptaka
irena pisze:... dziecko z brakiem koordynacji ruchowej , chodzi na szczudłach, żongluje, jeździ na monocyklu. Uwielbia ćwiczenia na trapezie. Cały czas z WF to razi sobie tak średnio czyli ledwo 3.
:hmmm: może ona koordynację ruchową tak w ogóle to ma,
problem jest tylko z koordynacją wf-ową, która jest lekko czym innym :?: ;)

Post: 22-11-2008 23:04
autor: Kornelia
Moj syn Konrad 12 lat bardzo zniechecil sie do roweru i juz chyba nigdy nie nauczy sie jezdzic :glawa w sciane: ma zdiagnozowane ADHD od 6 roku zycia . Dopiero rok temu nauczyl sie plywac (ja nie umiem do tej pory :oops: )
Jednak najgorsze to to ze sie ciagle "zawiesza" zwlaszcza na lekcjach . Od roku bierze concerte 18 , ale ostatno jakby przesta dzialc . Sama nie wiem co robic

Post: 23-11-2008 12:43
autor: irena
Korneli nauczy się jak dojrzeje do tego, ze mu taki rower jest potrzeby. Chłopakowi zawsze jest potrzebny.
Wiem po moich dzieciakach, że jak zaskoczą który sport im odpowiada to na całego wpadną w to.
Pauli cyrk bardzo pomógł, bardzo się wyrobiła. Tylko fakt koordynacja wf nadal kuleje, może z czasem. :P

Post: 23-11-2008 13:36
autor: Nulka
Wiecie, ja myślę, że to z w-f w polskich szkołach jest coś nie tak. Mój Piotrek ma już 3 rok zwolnienie z w-f, dosyć miałam użerania się z nauczycielami o dostosowanie wymagań do dysfunkcji syna :(
Ale nauczył się jeździć na rowerze, może trochę dłużej to trwało niź u innych dzieci ale jeździ, w tym roku nawet wyrobił sobie kartę motorowerową. Pływać pływa, w swoim tempie, ale pływa. Jak ma okazje to wspina sie na skałki. Ale niewykonalny dla niego jest rzut piłką lekarską :lol:
Buty musiałam mu sznurować do 3 czy 4 klasy ( :oops: mam nadzieję, że nie zobaczy tego postu)
Ale wiem jedno, że bardzo dużo zależy od nauczyciela. W pierszej klasie gimnazjum mimo zwolnienia chodził z klasą na basen, oczywiście docinki kolegów szybko go do tego zniechęciły. bo nuczyciel nie potrafił zapanować nad tym.
Podobna sytuacja była na plastyce i technice, docinki z jego prac ręcznych, porozmawiałam z nauczycielką, wyjaśniłam i na następnej lekcji ucięła docinki stwierdzeniem, że jeżeli ktoś potrafi robić lepsze prace na komputerze to zaprasza do współzawodnictwa. I był już spokój, Piotrek dostaje prace zlecone na komputer i za to ma oceny.

Post: 23-11-2008 14:38
autor: Magdalena Cieszyn
Nulka pisze:(...)
Ale wiem jedno, że bardzo dużo zależy od nauczyciela. W pierszej klasie gimnazjum mimo zwolnienia chodził z klasą na basen, oczywiście docinki kolegów szybko go do tego zniechęciły. bo nuczyciel nie potrafił zapanować nad tym.
Podobna sytuacja była na plastyce i technice, docinki z jego prac ręcznych, porozmawiałam z nauczycielką, wyjaśniłam i na następnej lekcji ucięła docinki stwierdzeniem, że jeżeli ktoś potrafi robić lepsze prace na komputerze to zaprasza do współzawodnictwa. I był już spokój, Piotrek dostaje prace zlecone na komputer i za to ma oceny.


Nulka czy pani nauczycielka tylko na podstawie rozmowy z Tobą zgodziła się na ten świetny pomysł, czy ewentualnie mieliście jakieś zalecenia z PPP.

Pytam, bo mój synek co prawda do szkoły dopiero pójdzie, ale muszę w innej poradni, niż moja miejscowo załatwiać orzeczenie (nie znam tam nikogo) i nie wiem czy dla pierwszoklasisty takie zalecenia są przewidziane.

Wiem, że w klasach 1-3 inaczej wygląda plastyka czy prace techniczne(nauczanie jest zintegrowane) niż w klasach wyższych, ale mój synek sprawność manualną ma opóźnioną o ok. 2 lata - jeśli w ogóle, to rysuje głowonogi (z uśmiechem od ucha do ucha co prawda :D ), lepiej wychodzą mu auta i sprzęt elektromechaniczny, więc zastanawiam się czy można już teraz coś w PPP zasugerować? :hmmm:

Post: 23-11-2008 15:20
autor: Nulka
Nauczycielka postanowiła tak po rozmowie ze mną :D
Wtedy jeszcze nie mieliśmy pełnej diagnozy tylko orzeczenie z PPP o dysgrafi i dysortografi. Opowiedziałam po prostu historię z podstawówki, gdzie plastyczka cały czas stawiała mu 1 zamiast kreatywnie go wykorzystać.
Obecnie Piotr robi dla szkoły wszelkie dyplomy, podziękowania itp, do tego obróbka zdjęć, technikę zalicza robiąc za technicznego na uroczystościach szkolnych, czyli całe nagłośnienie, odpowiednie oświetlenie.
Piotr trafił do dobrego zestawu nauczycielskiego, który nie zraził go na "dzień dobry".
Może trochę pomogło to, że dyrektorka jego szkoły zna go od urodzenia, a nasze dzieci bawiły się razem w piskownicy i nie tylko, bo przez kilka lat mieszałyśmy w tym samym bloku.

Post: 23-11-2008 15:33
autor: Magdalena Cieszyn
Fajnie macie i w dodatku super mama z Ciebie :D

Zobaczymy co przyniesie życie.
:idea:
Mój przedszkolak też komputer opanował powoli tak dobrze jak ja, więc myślę, że dla niego to jest przyszłość.

Dzięki Nulka
:flowers:

Post: 23-11-2008 15:45
autor: Nulka
Wiesz Magdaleno, powinnaś poszukać dobrej nauczycielki. Piotr trafił do naprawdę świetnego pedagoga, niestety była "za dobra" i wygryźli ją :( Córcia trafiła znacznie gorzej, jej nuczycielka to niereformowalny beton.
"Dzieci biegają, krzyczą, nie potrafią usiedzieć spokojnie" jak się do ciorta nudzą to będą rozrabiać i tyle, do tego w wieku 6, 7, 8 lat ma się prawo do biegania i krzyczenia :lol:
Córka będąc w 3 klasie podstawówki ma fobię szkolną, a Piotr mimo problemów uwielbia szkołę.

Post: 23-11-2008 17:47
autor: Kornelia
Dokladnie, duzo zalezy od nuczyciela. Niestety nie wielu z nich stara sie zrozumiec takie wyjdkowe dzieci . Nie moge pogodzic sie z tym ze inni widza w naszych dziecach tylko dopust Bozy.
Rok temu nauczyciel mojego syna probowal zrobic mi na wywiadowce sad inkwizycyjny. Zebrala sie wiekoszc harpi - mamusiek i wszystkie zaczely drec sie jedna przez druga ze Konrad powinien byc w szkole specjalej (orzeczenie z PPP mowilo co innego). [smilie=real mad.gif] Sprawa oparla sie o dyrekcje.
Potym zdarzeniu Konrad zaczal brac Concerte.
Najciekawsze jest to ze na koniec roku czworo "normalnych" dzieci -tych najbardziej wojujacych mamusek- nie otrzymalo promocji to 5 klasy :oops: a Mlody teraz ma nominacje na gospodarza klasowego :lol: