Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Szukam wyjścia z sytuacji...

Moderator: Moderatorzy

ciocia

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 65


Rejestracja:
13-12-2006 22:49

Lokalizacja: Warszawa

Post 13-12-2006 23:43

Szukam wyjścia z sytuacji...

Witam... Przed kilkoma chwilami odnalazłam to forum i sie na nim zarejestrowałam, aby opisać przypadek mojej siostry. Ja sama jestem ciocią dziecka chorego na ADHD... Paweł ma teraz 7 lat i jest strasznie żywym i absorbującym dzieckiem. Ma całe mnóstwo problemów emocjonalnych, ponieważ od początku moja cała rodzina nie była absolutnie przygotowana na ADHD i mielismy do małego złe podjeście...
Teraz sytuacja zrobiła się bardzo zła. Z Pawłem jest coraz gorzej. Oczywiście moja siostra chodziła z nim do wszelkich mozliwych specjalistów, psychologów, neurologów i innych ...logów, ale niestety, zaden z tych specjalistów nie umiał jej do tej pory pomóc...
Obecnie moja siostra jest już u kresu wytrzymałości psychicznej. Dziecko wychowuje sama, ponieważ tata wypiął się na tę sytuację. Teraz Paweł chodzi (po raz drugi) do zerówki, tym razem szkolnej. Moja siostra ma stresującą pracę, w której nie czuje się komfortowo, ma równiez małe mieszkanie (jeden pokój). Teraz pomaga jej nasza mama, która odbiera małego ze szkoły oraz chodzi z nim na jakieś zajęcia... Mama po tygodniu opiekowania się Pawłem wraca do domu wykończona, w histerii, cała roztrzęsiona... Czasem mam wrażenie, że powoli i ona, i moja siostra, zaczynają Pawła nienawidzieć... Dzisiaj mama powiedziała mi przez telefon, że moja siostra mówi, ze się zabije i małego tez zabije... Przeraziło mnie to, co usłyszałam, i choć nie sądzę, aby tak zrobiła, to jednak zaczynam się powaznie martwić o jej stan psychiczny...
Kiedy starałam się namówić siostrę, żeby poszukała dla siebie pomocy profesjonalisty i poszła na psychoterapię, siostra kategorycznie odrzuciła moją propozycję twierdząc, ze ona nie zamierza zwierzać się nikomu, od nikogo nie chce słyszeć, jak ma postepowac, i zna źródło swoich problemów lepiej, niz psychologowi by się to wydawalo. Jednym slowem - jest przeciwna wszelkim psychoterapiom. I tu moja rola się kończy - nie mam pojęcia, jak jej w takiej sytuacji pomóc...
Zwłaszcza że znając Pawła i wiedząc, jaki jest , trudno mi zaoferowac pomoc np. w postaci jakiegoś z nim wyjazdu (bo ja bym zwariowała)
Nasza rodzina znalazła się w jakimś ślepym zaułku, z którego nie ma wyjścia. I gdy wydawałoby się, wyjście jest np. w psychoterapii, moja siostra nie chce o tym słyszeć. Czasem myslę, ze jedyną rzeczą, jaka chce moja siostra, jest to, aby ktoś wreszcie zabrał od niej "tego potwora"...
Oczywiście nie jest tak, ze go nie kocha,. Kocha go bardzo, szaleje na jego punkcie (jak miał drgawki gorączkowe, to wpadła w taką histerię, że słysząc ją przez telefon, myślałam, że mały umiera!) Myslę sobie, że w mojej siostrze jest wiele ambiwalentnych uczuć i emocji wobec własnego dziecka. Kocha go, ale czasem ma wrażenie, że i nienawidzi, lubi go, ale czasem niecierpi, przytula go, ale czasem wrzeszcy i bije, kiedy już traci cierpliwość...
Dodam, ze wszelkie "metody" były juz wypróbowane - Pawel zachowuje się tak, jakby żadne sposoby nie dotyczyły go... Jest niesamowicie złośliwy, wszystko psuje, w miejscach publicznych potrafi zrobić cos takiego, że wszyscy ludzie zniesmaczeni patrzą się na niego (np. dzisiaj podobno rzucił cos pod drzwi autobusu i omal ich nie zablokował)... Ma niesamowity talent do psucia wszystkiego, czego się dotknie... Notorycznie wrzuca coś do umywalki w łazience, zapychając ją i doprowadzając moja siostrę do furii...

Już nie wiem, co można jeszcze zrobić... Boję się zarówno o moją siostrę, jak i siostrzeńca, nie wiem też, jak długo moja mama jeszcze to wytrzyma... Może ktoś z Was był w podobnej sytuacji lub wie, co najlepiej zrobić?

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 14-12-2006 00:02

Ciociu witam cie gorąco.Bardzo dobrze że tu trafiłaś.Niestety nie będę osobą która ci powie jak rozwiązać ten problem ale może coś podpowiem.Myślę że pomysł żeby twoja siostra poszła do psychiatry to strzał w 10-ke.Ale skoro ona nie chce to już gorzej.Może powiesz jej o naszym forum.Powiedz że może sobie tu wejść kiedy chce i może być anonimowa.Tu znajdzie odpowiedzi na dręczące ją pytania.Ty sama porozglądaj się tu i poczytaj a potem powiedz jej ile tu można ciekawych rzeczy się dowiedzieć.Pozdrawiam i czekam na siostrę.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

k.l.tukaj

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
12-12-2006 11:29

Post 14-12-2006 00:41

Tak, myślę, że potrzebujecie wsparcia, ciepła i świadomości, że nie jesteście sami. Zacznijmy od tego, że Twój siostrzeniec, przemiła Ciociu, nie jest chory, ADHD to nie choroba, nie dajcie sobie tego wmówić. Otaczają go bardzo wrażliwe istoty, które bardzo go kochają, ale same potrzebują pomocy, chyba dobrze trafiłaś, a jeszcze lepiej, żeby trafiła tu Twoja siostra i mama. Możecie mnie teraz wszyscy zgromić, ale przecież ADHD, to nie koniec świata! To "tylko" ADHD, dziecko jak dziecko, jak każde inne, tylko potrzebujące więcej zrozumienia. Ciociu kochana, z tego co zauważyła, to na tym forum znajdziesz to czego szukasz, wsparcie.
Kaśka. I tyle. :)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-12-2006 07:59

Re: Szukam wyjścia z sytuacji...

ciocia pisze:Oczywiście moja siostra chodziła z nim do wszelkich mozliwych specjalistów, psychologów, neurologów i innych ...logów, ale niestety, zaden z tych specjalistów nie umiał jej do tej pory pomóc...
Nie jesteście wyjątkami. Większość z nas ma nieciekawe wspomnienia z kontaktów z ...logami. Udawało się trafić na fachowca zwykle po wielu próbach.
ciocia pisze: Jednym slowem- jest przeciwna wszelkim psychoterapiom. I tu moja rola się kończy - nie mam pojęcia, jak jej w takiej sytuacji pomóc...
Jeżeli ktoś nie chce sobie pomóc, my nic nie poradzimy. Obecne ustawodawstwo daje pełną wolność człowiekowi, nawet w przypadku chorób psychicznych nie wolno pacjenta do niczego zmuszać, w szczególności nie wolno zmuszać do leczenia.
ciocia pisze:Dodam, ze wszelkie "metody" były juz wypróbowane - Pawel zachowuje się tak, jakby żadne sposoby nie dotyczyły go...

To oznacza, że albo metody były źle stosowane albo chłopak kwalifikuje się na natychmiastowe ostre leczenie psychiatryczne. Po prostu metody wychowawcze, które propagujemy, są po prostu skuteczne. Sami je sprawdzaliśmy na naszych dzieciach, obserwowaliśmy ich stosowanie na innych dzieciach. To nie jest wiedza "wydumana" ani wynikająca z poprawności politycznej.
To jest czysta praktyka.

ciocia

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 65


Rejestracja:
13-12-2006 22:49

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-12-2006 12:33

Dziękuję Wam serdecznie za odpowiedzi! Bardzo się cieszę, że do Was trafiłam!
Wydaje mi się, że moja siostra powoli zaczyna zamykać się na wszelkie rady, sugestie i wsparcie, a jedynym rozwiązaniem (wg niej) jest natychmiastowe zabranie od niej Pawła... Oczywiście taka sytuacja się nie zdarzy - to ona jest matką i to ona musi dziecku (i sobie) pomóc. Nikt nie zrobi tego za nią - i tu pojawia się problem, bo ona nie chce/nie może tego zrozumieć...
Na pewno pokażę jej to forum, ale nie wiem, co ona z tym zrobi. kiedyś pokazałam jej inne, a ona poczytała, po czym zaczęła sobie łazić po innych, totalnie niezwiązanych z tematem, forach - tak jakby forum o ADHD było forum o motylkach, które w ogóle jej nie dotyczą...

Zdaję sobie sprawę, że ściezki rodziców takich dzieci sa podobnie wydeptane - trafiacie na róznych, całkiem nieciekawych ...logów, a trafienie na tego naprawdę właściwego czasem trwa... latami. Moja siostra trochę się jakby poddała. Ponieważ żaden z tych "fachowców" do tej pory nie pomógł jej, coraz bardziej utwierdza się w przekonaniu, ze "co oni tam mogą widzieć. Niech wezmą Pawła na miesiąc do domu, to wtedy porozmawiamy"...

dreptak pisze:Jeżeli ktoś nie chce sobie pomóc, my nic nie poradzimy. Obecne ustawodawstwo daje pełną wolność człowiekowi, nawet w przypadku chorób psychicznych nie wolno pacjenta do niczego zmuszać, w szczególności nie wolno zmuszać do leczenia.


Masz rację... ale co z takim człowiekiem, który po prostu nie wierzy w żadną psychoterapię i nie chce się jej poddać? Myslę, że mojej siostrze potrzebna byłaby długoterminowa... Żeby zrozumiała, że gdy krzyczy do syna "Nienawidzę cię!", to nie znaczy, że coś z nią jest nie tak i nie znaczy to też, że nie nadaje się na matkę, tylko nie wytrzymuje tej trudnej sytuacji z różnych powodów...
Staram się ją nakłaniać do takiej terapii, bo trudno mi powiedzieć sobie "ok, nie chce sobie pomóc, to nie"... Chociazby z egoistycznego powodu - bo ja tez juz nie wyrabiam. Nie dźwigam już tego wszystkiego, tych telefonów, tej świadomości, ze moje bliskie osoby mają tak tragiczną sytuację...

Siostra chodziła przez pewien czas na grupę dla rodziców dzieci ADHD... Grupa się skończyła, a ona nic konkretnego z tego nie wyniosła...

Oczywiście metody, o których pisałam, są stosowane, zmieniane, udoskonalane tak, aby znaleźć te najwłaściwsze... Teraz jest etap plusów i minusów - za dobre, nawet drobne pozytywne rzeczy dostaje plusy, a za złe minusy. Za plusy ma oglądanie tv czy inne przyjemności (jak wyjście do kina, teatru, do parku rozrywki itp.), minusy oddalają te przyjemności... Na poczatku może jakiś skutek był, a teraz mały już tak się wycwanił, ze nic go nie obchodzi... Nie obejrzy tv? Ok, nie szkodzi, w domu jest przeciez tyle fascynujących rzeczy do robienia, chociażby demolowanie sprzętów... Nie pójdzie do kina, teatru? Ok, zawsze można coś innego porobić, np. cały papier toaletowy powrzucać do sedesu... Nie pójdzie do parku rozrywki? Nie szkodzi, przeciez park rozrywki ma w domu - coś zbroi, mama krzyczy, to on się przynajmniej posmieje (i już prak rozrywki jak znalazł!)
W takich momentach moja siostra zadaje sobie pytanie, czy to ma sens? I ja się jej nie dziwię. Jest teraz konsekwentna i mimo ze metoda przechodzi kryzys, nadal ją stosuje. Ale jak długo? Tym bardziej, że dla niej wyjście z nim do kina jest o wiele przyjemniejsze niż siedzenie w domu, gdzie Paweł potrafi wyjątkowo zaleźć za skórę... W kinie przynajmniej siedzi i ogląda film (pomijając samą drogę do tego kina, gdzie w autobusie robi różne numerki)...

Co do leczenia psychiatrycznego... Hmmm, kiedyś mały dostawał prochy, a skończyło się to tym, że w przedszkolu zapadł w "śpiączkę", tzn. nagle im fiknął i spał, spał, spał kilka godzin... Wtedy akcja z prochami natychmiast została zakończona.
Mały ma jeszcze jakiś dziwny problem neurologiczny, którego żaden neurolog nie umie wytłumaczyć. Otóż ma "tiki" czy "ruchy mimowolne", nie do zdiagnozowania przez żadnego z lekarzy (żaden nie wie, co to jest i żaden nigdy wczesniej nie spotkał się z czymś takim!) "Ruchy" i "tiki" to nasze popularne nazwy, bo jakoś to trzeba nazywać...
Otóż jak się bardzo czymś emocjonuje (np. jedzie samochodzik i ma już już walnąć w jakąś budowlę z klocków), wtedy napręża ręce, podnosi je do góry i wykrzywia buzię. A te ręce skręca w przedziwny spsób, dłońmi robi kółka, a całe mięśnie rąk ma niesamowicie napięte. Ostatnio nagraliśmy to na płytke i teraz ta płytka krąży wśród lekarzy, bo maja postawić diagnozę - póki co żaden nie potrafi...
Kolejny problem - z uczuleniem... Paweł uczulony jest NA WSZYsTKO, a lekarka wierzyć nie chciała, jak go po testach zobaczyła. Niedawno miał robione testy na pylki drzew - uczulony jest na wszystkie!

Od jednego lekrza słyszymy, że całe to jego zachowanie może być spowodowane przez uczulenie, od drugiego, ze to bzdury, od trzeciego, że może to te ruchy i tiki sa przyczyną, od czwartego, ze to tylko złe wychowanie... I tak sprawa wygląda...

Przepraszam za koszmarnie długi post, tak po prostu samo wyszło - jak już nie wiadomo, co robic, to chociaz wypisać się mozna...
Pozdrawiam!

k.l.tukaj

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
12-12-2006 11:29

Post 14-12-2006 12:47

A ja bym chciała Pawełka poznać... :) , ot tak, poznać :).
Kaśka. I tyle. :)

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 14-12-2006 13:11

Ciociu i bardzo dobrze że się wypisałaś, bo czym więcej będziesz pisać tym my lepiej będziemy mogli poznać problem. Coś będzie może można zaradzić wspólnie.Mam wrażenie że stosowanie plusów i minusów trochę źle jest zorganizowane.Jeżeli za plusy(czyli rozumiem za dobre zachowanie) ma nagrodę to nie można mu tego odbierać czy oddalać w czasie tą nagrodę.Powinna siostra ustalić zasady i konsekwencje oraz nagrody.Wejdź na temat - "Wychowanie,czyli jak być rodzicem" i dalej na wątek-"Kary,nagrody,konsekwencje".Tam jest dużo fajnych i dobrych przykładów.Mam wrażenie że trochę siostra popełnia błędy w stosowanych metodach.Pomyślałam właśnie że może twoja siostra chciałaby poznać ludzi którzy mają takie same problemy.Może poznać całą rodzinę Dreptaków.A uwierz mi to jeden z autorytetów na tym forum.Znają temat- wychowanie-od podszewki.Dreptaki może zabierzecie tu głos.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-12-2006 13:25

Uczulenia mogą być przyczyną objawów adhd. Nie wiem na jakiej podstawie ten "lekarz" wykluczył wpływ uczuleń.
Z tego co piszesz, wnioskuję, że Twoja siostra jest ostro znerwicowana. Przypuszczam też, że jest w depresji. Nie wyobrażam sobie skutecznego stosowania metod wychowawczych przez osobę w depresji i w dodatku znerwicowanej. Nie ma na to szansy. Po pierwsze siostra musi sama zacząć się leczyć.
Co do epizodu z ze "śpiączką", to rzeczywiście może zniechęcić, ale jest to ewidentny przykład, że leki dobierał dyletant. Przepraszam, że mówią tak brutalnie, ale nic innego mi nie przychodzi do głowy. Przypuszczam, że zaaplikował jakiegoś uspokajacza, co oczywiście przy adhd kończy się katastrofą.

Proponuję następujący scenariusz, bo jak widzę jesteś z Warszawy:
1. Bierzesz siostrę pod pachę i przyprowadzasz w poniedziałek na spotkanie do "Ponad". Namiary poszukasz w stowarzyszeniach. Tylko nie namawiasz i dyskutujesz, tylko oświadczasz, że idziecie obie. Człowiek w depresji znajdzie milion przyczyn, żeby się wykręcić.
2. Bierzesz ją, choćby siłą do psychiatry. Musi być diagnoza, czy jest depresja czy nerwica czy wszystko razem. Odpowiednie leczenie. Bez tego można zapomnieć o jakimkolwiek wpływie na dziecko.
3. Zapisujesz siostrę z dzieckiem do CBT. Namiary na CBT znajdziesz na forum.
4. Te objawy wykręcania rąk wyglądają na jakąś formę epilepsji. Nie jestem fachowcem, filmu też nie widziałem, ale to jest moja pierwsza myśl. Czyli natychmiast zrobić EEG. Mam nadzieję, że się mylę.

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 14-12-2006 14:20

Zgadzam się z Rysią. Te plusy i minusy mi nie pasują. Tym bardziej, że jest taki kłopot z dzieckiem, że to już nie tylko ADHD, ale też jakieś chyba zaburzenia towarzyszące. Powinno być jak najwięcej tych pozytywnych ocen, a za złe zachowanie - konsekwencje. Zupełnie inne niż te punkty, no i odpowiednio dobrane, tak żeby zostały wykonane. Widzę tu duży opór u siostry jeśli chodzi o rady od innych osób. Rozumiem. Zawiodła się. Odsyłam podobnie jak Rysia do wątku "Wychowanie ..." oraz do literatury. Są książki, które naprawdę potrafią pomóc (bez lekarskiego bełkotu). To narazie tyle, do czasu aż zrobicie wszystko to, co powiedział Dreptak (i słuchaj się go, bo wie co mówi).
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

mamaGumisia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
16-03-2006 11:54

Lokalizacja: Biała Podlaska

Post 14-12-2006 14:28

Dreptak, bardzo dobrze Ci radzi i proponuje wskazówki.
Z postu wynika,że Twoja siostra ma mocną nerwice, więc nie ma na co czekac, bo bedzie jeszcze gorzej. Musi, zaczac najpierw od siebie.

deprim

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
30-04-2006 17:19

Post 14-12-2006 22:26

z tym wykręcaniem rąk to chyba po przedawkowaniu psychotropów też tak jest. Wiem bo widziałem takiego okaza co myślał że po tych lekach jest FAJNIE.
Obrazek

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-12-2006 22:52

Ale ja zrozumiałem, że ten chłopak już żadnych leków nie bierze.
Więc Twoja uwaga jest ciut nie na temat.
Oczywiste, że psychotropy podane w dużej dawce mogą robić absolutnie dowolne cuda. Nie zawsze przyjemne ...

ciocia

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 65


Rejestracja:
13-12-2006 22:49

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-12-2006 23:48

Słuchajcie, bardzo serdecznie Wszystkim Wam dziękuję :D Wasze odpowiedzi skłoniły mnie do konkretnego działania - najpierw w mailu poinformowałam siostrę, że zabieram ją niedługo w pewne miejsce, gdzie ktoś jej w końcu pomoże, nastepnie napisałam, ze musi zacząć się leczyć, bo dopiero wtedy bedzie w stanie pomóc Pawłowi... Wszystko jest na dobrej drodze:) Dzięki - Wam i Dreptakowi:)
Tak, Paweł nie bierze psychotropów (leki to tylko epizod), a mały wykręca ręce od wielu lat, a wiążę się to na pewno z emocjonalnym pobudzeniem (bo to sami zaobserwowalismy)
W kazdym razie jestem teraz lepszej mysli. Mam wielką nadzieję, ze miejsce, o którym piszesz, Dreptak, jest tym, którego szukamy... I że siostra nareszcie dostanie konkretną pomoc! Wydaje mi się, ze to ostatni dzwonek...
Pozdrawiam Was serdecznie :D Napisze potem, jak wszystko się potoczyło :D
Uhhh, trochę się boję...

ciocia

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 65


Rejestracja:
13-12-2006 22:49

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-12-2006 23:54

k.l.tukaj pisze:A ja bym chciała Pawełka poznać... :) , ot tak, poznać :).


Dziękuję Ci za te ciepłe slowa:D Paweł oczywiście ma całe miliony pozytywnych cech,. ale w tym niedobrym ADHD one się gubią i zaczyna dostrzegac się tylko te negatywne... A to błąd...


A co do plusów i minusów (zapomniałam napisac w poprzednim poście), to byc może cała metoda jest niedopracowana. Choc terapeuta zwrócił uwagę siostrze, żeby mały dostawał bardzo duzo tych plusów... I np. jak dostanie 10 plusów i 3 minusy, to ma 7 plusów. Natomiast nikt mu chyba nie odbiera tego, co juz juz prawie ma (np. wyjście do kina itp.). Generalnie o metodzie nie mogę się szerzej wypowiadac, bo dokładnie jej nie znam...
Poszperam na forum, poczytam, poznam Was wszystkich lepiej i na pewno zajrzę do działu o wychowaniu!
Strasznie się cieszę, że na Was trafiłam!

Beata

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4999


Rejestracja:
08-06-2006 07:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 15-12-2006 07:41

Ciociu, wielka brawa za serce i zaangażowanie. Twoja siostra ma dużo szczęścia, ze ma Ciebie.
[smilie=mylove.gif]
Ps. Jak najszybciej umówcie się do CBT, tam napewno Wam pomogą.
[smilie=heart fill with love.gif]

ciocia

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 65


Rejestracja:
13-12-2006 22:49

Lokalizacja: Warszawa

Post 16-12-2006 13:58

bgbeata pisze:Ciociu, wielka brawa za serce i zaangażowanie. Twoja siostra ma dużo szczęścia, ze ma Ciebie.
[smilie=mylove.gif]
Ps. Jak najszybciej umówcie się do CBT, tam napewno Wam pomogą.
[smilie=heart fill with love.gif]


Dziękuję Ci bardzo 8) Jednak po początkowym zapale mam teraz wiele wątpliwości, czy uda mi się to ogarnąć.
Zwłaszcza że moja siostra chodzi do CTB. Nie wiem, dlaczego, ale tam tez nie znajduje pomocy - być może nie jest dość zaangażowana? Jesli potrzebna jest teraz pomoc mojej siostrze, to dlaczego terapeutka z CTB nie zaproponowała jej tego? A może moja siostra odrzuciła tę propozycję... Nie wiem, ponieważ ciężko się z nią na takie tematy rozmawia - ostatnio po prostu nie chce.... Ale z drugiej strony wiem, że moje stanowcze stanowisko w tej sprawie i zapowiedź wzięcia się za nią, jest dla niej jakąś nadzieją...

Zastanawia mnie, dlaczego wszyscy tak polecacie warszawskie CTB, a moja siostra nie jest nim zachwycona... Może ona już nie potrafi w nic się zaangażować...?
mimo to jestem dobrej myśli :) I na pewno będę tu szukać wsparcia... Mam nadzieję, ze mi w tym pomożecie :)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 16-12-2006 14:43

Nie można pomóc komuś, kto nie chce samemu sobie pomóc. Najlepszy terapeuta nie pomoże, jak pacjent się uprze i nie chce. Czasem potrzebny jest delikwentowi wstrząs, że nie wszystkie książki mają sens, że trzeba czytać ze zrozumieniem i że trzeba się zabrać za siebie.
Znane są nam przypadki delikwentów co to wszystkie rozumy zjedli, u psychologów byli, wszystkie książki przeczytali, tylko nie rozumieją, dlaczego to dziecko jest takie okropne !!!

Ludzie w CBT nie mają patentu na nieomylność, tam też są lepsi i gorsi, i ci znakomici i ci co się dopiero uczą. Nie znamy Twojej siostry, nie wiemy do kogo trafiła w CBT. Ale mam nadzieję, że się dowiemy i coś może naprostujemy.
CBT cenimy, bo od niech wielu z nas uczyło się podstaw. Wielu z nich znamy i cenimy. A tak na marginesie mówiąc, wielu z pracujących w CBT zna adhd z własnego doświadczenia. Czyli nie jest to wiedza wyuczona, ale trenowana codziennie na sobie.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 16-12-2006 23:34

ciocia pisze:Zwłaszcza że moja siostra chodzi do CTB.

Ups.... nie zajarzyłem.CBT
Ty piszesz o CTB a ja piszę o CBT.
Znalazłem CTB - Centrum Treningu Biznesowego. Ale myślę, że nie o to chodziło :)
Jest jeszcze CTPB - Centrum Terapii Poznawczo-Behawioralnej, taka przychodnia na Narbutta. Tyle że ja nie miałem z nimi żadnego kontaktu i nic o nich nie wiem.
CBT, o których ja piszę są na ul Pięknej.

ciocia

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 65


Rejestracja:
13-12-2006 22:49

Lokalizacja: Warszawa

Post 17-12-2006 11:14

Chodziło mi o to samo CBT :D Po prostu myślałam, że nazwa tego ośrodka to "Centrum Terapii Behawioralnej", a więc CTB - teraz wiem, że się pomyliłam 8)

dreptak pisze:Nie można pomóc komuś, kto nie chce samemu sobie pomóc. Najlepszy terapeuta nie pomoże, jak pacjent się uprze i nie chce. Czasem potrzebny jest delikwentowi wstrząs, że nie wszystkie książki mają sens, że trzeba czytać ze zrozumieniem i że trzeba się zabrać za siebie.


Tu mam duży problem z siostrą - ona chce pomocy (kto by nie chciał...), ale nie może pogodzić się z tym, że nie będzie to pomoc w postaci zabrania od niej (przynajmniej na jakiś czas) Pawła... Nie chce mysleć o tym tak, że to ona będzie musiała przejść przez trudną terapię, trudne wychowanie i trudną konsekwencję, trudne zmaganie się z codziennością... Kiedy słyszy o tym, od razu się zamyka, nie chce tego brać do siebie. Myślę, że wciąż ucieka... Kiedyś poważnie rozmawiałysmy o jej sytuacji (jakiś czas temu, kiedy jeszcze miała siły na takie rozmowy) i ona powiedziała mi bardzo istotną rzecz - otóż stwierdziła, że ona zawsze kochała wolność, niezależność, że jest jej to potrzebne do szczęścia - by móc jechać tam, gdzie chce, wyjść tam, gdzie chce, iść tam, gdzie chce... A teraz nie może. MUSI siedzieć w domu z Pawłem, MUSI poświęcać mu każdą wolną od pracy chwilę, MUSI, MUSI, MUSI... I tak sobie myślę, że to też ma duży wpływ na jej zły stan psychiczny...
Kiedy w jej brzuchu pojawiła się fasolka zapowiadająca Pawła, wtedy nie była pewna, czy chce tego dziecka, zwłaszcza że sytuacja w jej małżeństwie daleka była od ideału. Zdecydowała się jednak, moze na przekór matce, która koniecznie chciała, by siostra się jednak nie zdecydowała... Ale kiedy moja siostra podejmowała tę decyzję, w najgorszych snach nie przypuszczała, ze dziecko będzie miało ADHD. Ona nie była na to przygotowana! Każdy rodzić chce czasem odpocząć, wyjechac gdzieś, oddać na chwilę dziecko pod opiekę kogoś zaufanego (dziadkowie, ciocie, itp..) Siostra, kiedy zorientowała się, ze ma dziecko z ADHD, wiedziała już, że to wszystko nie jest dla niej... Oddanie pod opiekę komukolwiek Pawła wiązało się z ogromnym strsem dla nowych opiekunów (i dla siostry - jak oni poradzą sobie z tą sytuacją...). Kolonie, wyjazdy, które mają w perspektywie przeciętni rodzice, dla niej również są niemożliwe, bo przeciez Pawła nie można spuszczać z oka, ponieważ może być dla siebie samego zagrożeniem. Itd., itp....

dreptak pisze:Ludzie w CBT nie mają patentu na nieomylność, tam też są lepsi i gorsi, i ci znakomici i ci co się dopiero uczą. Nie znamy Twojej siostry, nie wiemy do kogo trafiła w CBT. Ale mam nadzieję, że się dowiemy i coś może naprostujemy.


Nie wiem, czy powinnam wymieniać tutaj terapeutę z nazwiska... 8) Wiem, ze chodzi do jednego z tej wyższej półki (że się tak głupio wyrażę). Miałam okazję widzieć terapeutkę - od razu ją polubiłam i myslę sobie, ze jest wspaniałą osobą, z podejściem do dzieci i rodziców. A jednak... Być może moja siostra zamyka się przed nią ze swoimi problemami, nie daje w siebie nikomu wejrzeć...


dreptak pisze:CBT cenimy, bo od niech wielu z nas uczyło się podstaw. Wielu z nich znamy i cenimy. A tak na marginesie mówiąc, wielu z pracujących w CBT zna adhd z własnego doświadczenia. Czyli nie jest to wiedza wyuczona, ale trenowana codziennie na sobie.


Tak, wiem. Siostry terapeutka przyznaje się do ADHD :) I czuję swoim instynktem (a mam dobry w tych sprawach, bo sama jestem w terapii 8) ), że jest to wspaniałe miejsce - ale co z tego, kiedy siostra nie potrafi już niczego wziąć od nikogo... Być może jest w takiej rezygnacji wewnętrznej, ze już nie ma siły na rozmowy, potakuje grzecznie, mówi że się zgadza, a wewnętrznie ucieka, ucieka, ucieka, oby jak najdalej od tych problemów...

Dziękuję Dreptak.
Ja nie zrezygnuję tak łatwo, nie teraz 8)

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 17-12-2006 11:52

Może sama powinnaś pójść do tej terapeutki i z nią pogadać. Podzielić się tymi wszystkimi wątpliwościami, o których nam tu mówisz. Być może ona (terapeutka) nie wie, że to co mówi, do siostry nie trafia i wydaje jej się, że wszystko jest na dobrej drodze ??? Czasami warto pokazać problem od innej strony. Tak mi się wydaje. Może w stosunku do siostry też trzeba użyć podstępu, jak to wielokrotnie robimy z naszymi dziećmi :) Może nieprecyzyjnie się wraziłam, ale ... może mogłabyś ją pochwalić, że sobie dobrze z czymś poradziła, z czymś co dotyczy jej syna ... może mogłabyś zastosować w stosunku do dziecka którąś z prezentowanych tu (na forum) metod, gdyby zobaczyła, że działa, może sama by zaczęła ją stosować. Ja na przykład wykorzystuję jeśli dzieci czegoś chcą np. grać na komputerze, wtedy mówię zrób ..... (wynieś śmieci, pozamiataj schody itp.) i zaraz jak to zrobisz, możesz wykorzystać swoją godzinę grania na komputerze. Wtedy robią wszystko bardzo szybko i często nawet bez szemrania :lol:

Szkoda, że Twoja siostra postrzega swoje dziecko jako ciężar :( Dzieci takie rzeczy wyczuwają. Powinna zmienić swoje nastawienie, a jeśli uda jej się popracować nad synem, trochę go wyciszyć i wychować :) , to z pewnością będzie się mogła częściej cieszyć wolnością, bo nie będzie to już taki kłopot, zostawić go komuś pod opieką.
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

PANIUSIA69

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 387


Rejestracja:
15-11-2006 19:15

Lokalizacja: BYTOM

Post 17-12-2006 23:48

Droga ciociu!Ja też jestem na początku drogi do nikąd,walcze ze szkołą walcze ze samą sobą.Znalazłam złoty środek!Powiedziałam moim chłopakom że w nagrode za swoje zachowanie i to jak się starają pojadą sobie na wczasy.Dostałam skierowanie z NFZ do sanatorium dla nich na 27 dni.Razem robimy zakupy,pytam się czy to im się podoba i czy chcą to mieć ze sobą na wczasach.Mówię że będą inne dzieci i jak będzie śnieg pójdą na sanki i może na basen,poprostu staram się im pokazać piękne strony tego wyjazdu.Sama już jestem zmęczona tym wszystkim i tym ciągłym stresem,także nie umiałam uzyskać żadnej pomocy dla dzieci od specjalisty.Chłopaki są na tabletkach ale staram się rozsądnie wszystko im planować,gdyż potem emocje same wychodzą.NIe załamuj się może takie sanatoriu przydałoby się i siostrze i małemu.Może wkońcu chodz na chwilę by odpoczęła! pozdrawiam pa pa.
SZCZĘŚLIWA MAMA TRZECH WSPANIAŁYCH SYNÓW.

ciocia

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 65


Rejestracja:
13-12-2006 22:49

Lokalizacja: Warszawa

Post 20-12-2006 11:59

Matken, Paniusia - dzięki za odp.!

Sprawa trochę się skomplikowała. Otóż moja siostra przeczytała to forum (w tym Wasze odpowiedzi) i stwierdziła, że ona była wszędzie tam, gdzie proponujecie iść (czyli w Ponad, w CBT i w wielu wielu innych miejscach...)
O CBT powiedziała tyle - ze terapetkę lubi, owszem, ale... no własnie, babka jest tak zapracowana i zagoniona, że coraz częściej niczego nie pamięta. Nie pamięta wielu wątków z poprzedniej wizyty, wiec siostra musi tracic czas na przypominanie, bo terapeutka nie prowadzi żadnego zeszytu, w którym cokolwiek by zapisywała. Przy takiej ilości pacjentów (z całej Polski) jest to conajmniej dziwne... W związku z tym moja siostra czuje się tam trochę olewana. Nawet najwspanialsza i najznamienitsza terapeutka nie jest w stanie pamiętać o każdej omawianej sprawie, więc nie dziwne, ze zapomina - ale od tego są notatki...
W fundacji Ponad siostra była i nie dostała tam żadnej konkretnej pomocy... W związku z czym odpada juz "wzięcie jej pod rękę i zaprowadzenie w to miejsce"... bo po co?

Matken, dzięki - na poczatku powaznie zastanawiałam się nad Twoją propozycją, wydawała mi się bardzo sensowna, ale po tym, co siostra powiedziała o terapeutce, już nie mam ochoty... Jesli ona nie pamięta o omawianych problemach z poprzednich wizyt, to nie mam żadnej gwarancji, ze w ogóle pamięta o mojej siostrze...:( Ale dziękuję Ci bardzo za zaangażowanie!

Paniusia, dzięki - oj przydałoby się jej, to pewne, ale na razie małego samego nigdzie nie można wsyłac... W sumie siostra wyjężdża z nim i mamą na ferie zimowe, będą tam jakieś zajęcia dla dzieci itd., ale coś nie sądzę, że ona tam odpocznie...

Coraz poważniej myslę o tym,że siostrze przydałaby się terapia indywidualna, bez dziecka,w której pracowałaby nad sobą i nad stosunkiem do dziecka...

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 20-12-2006 12:04

No niestety Ciociu tak to jest z tymi terapeutami. Ciężko trafić na kogoś naprawdę zaangażowanego i myślącego. Przeważnie trzymają się schematów i tak jak było w moim przypadku, tylko mnie dołowała, a nie pomagała. Życzę Ci powodzenia i może jeszcze coś wymyślisz :) albo ktoś mądrzejszy podpowie :)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

ciocia

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 65


Rejestracja:
13-12-2006 22:49

Lokalizacja: Warszawa

Post 20-12-2006 12:21

albo ktoś mądrzejszy podpowie


No co Ty, Matken:) Jesteś bardzo mądrą i współczującą osobą i super mi podpowiadasz, tylko wiadomo, ze często rzeczywistość jest inna od wyobrażeń:) Tak na marginesie, śniła mi się Twoja świnka, jak bawiła się z wielką papugą (ciekawe, jak by Jung zinterpretował mój sen;) hihi

A z tą terapeutką jest bardzo wkurzające chociażby dlatego, że wszyscy ją tutaj polecają. i wtedy czuje się taki mur - skoro wszyscy ja polecają, a siostra twierdzi, że ona taka wspaniała nie jest, to kto jest wspanialszy? Ponoć nie ma... I znowu człowiek zostaje sam:(

mamaGumisia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
16-03-2006 11:54

Lokalizacja: Biała Podlaska

Post 20-12-2006 12:39

Witam, ja myślę, że Twoja siostra się zniechęciła i rozumię ją, ale sama sobie nie poradzi, tylko bardziej wpadnie w depresję. Powinna, też pomyśleć o swoim dziecku, aby mu pomóc.

Wiem, że ciężko trafić na odpowiedniego terapeute, psychologa, pedagoga, czy lekarza, ale trzeba szukać dalej i nie poddawać się.

Ja , też miałam i mam podobne problemy, ale nie poddaję sie bo chcę pomóc swojemu dziecku, oraz sobie.

PANIUSIA69

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 387


Rejestracja:
15-11-2006 19:15

Lokalizacja: BYTOM

Post 20-12-2006 12:40

No co wy.Moja pani psycholag z poradni PPP powiedziała mi w chwili zwątpienia "Ona może tylko go wziąść na rozmowe powiedzieć że ładny z niego chłopczyk i żeby wziął się za nauke i słuchał w szkole panią i mamę i może go pogłaskać po głowieTo dopiero jest dołujące.NIe ma się co dołować samemu trzeba wziąść się za wszystko. :) Tylko skąd siły na to wziąść.Pa pa
SZCZĘŚLIWA MAMA TRZECH WSPANIAŁYCH SYNÓW.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 20-12-2006 12:42

Przepraszam, ale kto poleca tą terapeutkę?
Nie znam nazwiska, więc kogo mam polecać albo nie?
Zresztą wszystko jedno. Nigdy nie jest tak, że dobry terapeuta pomoże każdemu. Zawsze może coś nie zagrać, wtedy zmienia się terapeutę a nie biadoli nad losem.

Przykro mi, ale życia za nią nikt nie przeżyje. Jak nie chce pomocy to nie. Nie ma takiej siły, żebyśmy cokolwiek dla niej zrobili tak długo jak ona wie wszystko lepiej.

Przypuszczam, że ma depresję, więc jak ktoś jej nie da kopa to ona nic sama nie zrobi.
Może też sama lubi przedstawiać siebie jako ofiarę i jest jej z tym dobrze. Znam takie przypadki.

PANIUSIA69

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 387


Rejestracja:
15-11-2006 19:15

Lokalizacja: BYTOM

Post 20-12-2006 18:24

:D Nie każdy jest szczęśliwy że musi stale czegoś szukać! :) Ja sama nie raz zwątpiłam już we wszystko. :? Nie raz pytałam nawet samego Pana Boga dlaczego mnie tak doświadcza! :? Wiem że to nie koniec świata ale moje dzieci już dość przeszły wiec dlaczego jeszcze to?? :? Dominik jako mały chłopiec miał ciężką postać astmy do dziś spłacam kredyty i aż się płakać mi chce ale dziś jest w jako takim porządku. :) Wiem że i inni rodzice są załamani a nie wszystkie poradnie oferują pomoc i wsparcie więc wcale nie dziwie się że ktoś może już miec nawet depresję. :) Nie ma co nikogo ganic za swoje słowa tylko należy coś poradzić nawet jeśli to tylko czcze gadanie. :D Wiemy bynajmniej że ktoś coś pisze czyli go interesują nasze losy :) Głowa do góry musi kiedyś być lepiej!!!
SZCZĘŚLIWA MAMA TRZECH WSPANIAŁYCH SYNÓW.

ela lech

Wsparcie

Posty: 450


Rejestracja:
17-05-2005 11:58

Lokalizacja: Stalowa Wola

Post 20-12-2006 20:27

Witam.
Nasza terapeutka z CBT robi notatki ,zapisując ważniejsze wątki.Wszystkiego się nie da,czasem przypominam jakieś szczegóły, ale w większości sama nie pamiętam o czym mówiłam-przecież mija 2-3 m-ce!
Może problemem jest to,że żaden specjalista nie naprawi nam dziecka(O mój Boże jak ja bym chciała).A gdy mamy poważne problemy(i z dzieckiem i ze sobą)tego oczekujemy.Psycholog może wytłumaczyć nam w czym tkwi problem i jak pracować z dzieckiem,dać wskazówki-reszta to nasza codzienna ciężka praca .
Pozdrawiam
Mama szesnastolatka z ADHD i prawie piętnastolatka z ADD

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 20-12-2006 22:52

ela lech pisze:Może problemem jest to,że żaden specjalista nie naprawi nam dziecka(O mój Boże jak ja bym chciała).A gdy mamy poważne problemy(i z dzieckiem i ze sobą)tego oczekujemy.Psycholog może wytłumaczyć nam w czym tkwi problem i jak pracować z dzieckiem,dać wskazówki-reszta to nasza codzienna ciężka praca .

O, to święta prawda.

Co do siostry - to Dreptak jak zawsze walnął prosto z mostu ;) .
Wydaje mi się, że tym razem nie ma racji. Problem wcale nie w tym, że Twoja siostra nie chce pomocy. Problem w tym, że jest taki typ charakteru, który nigdy nie pójdzie do lekarza dlatego, że jest u kresu wytrzymałości psychicznej. Tego typu człowiek za wszelką cenę będzie próbował sobie sam poradzić i nawet jeśli będzie już dla niego oczywiste, że sam sobie nie da rady, nie będzie w stanie tego zrobić. Nie będzie w stanie przyznać się obcej osobie, że ma problem ze sobą. Nawet jeśli ją zmusisz, to pójdzie do lekarza i będzie przed nim grał, że nic się nie dzieje :( . Tak robią osoby, które były wychowywane na takie, które "zawsze muszą sobie same poradzić".
Ja podobnie reaguję w depresji. Wówczas jedyną osobą, która potrafi mi pomóc jest mój mąż, a czasem (ale bardzo rzadko) siostra, brat, mama, tata. Ale tego już nie potrafi najbliższa nawet przyjaciółka, przed nią bezwiednie znów gram "silną".

Z tym, że tutaj koniecznie musicie rozpocząć od wyleczenia siostry z depresji się zgadzam, bo w tym stanie nie pomoże dziecku.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 20-12-2006 23:09

Dosiu
Czemu piszesz, że nie mam racji?
Przecież napisałaś w łagodniejszych słowach to, co ja napisałem :)
A napisałem ostro nieprzypadkiem.

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 21-12-2006 09:12

Bo, Dreptaczku:

dreptak pisze: Jak nie chce pomocy to nie.

To tu się z Tobą głównie nie zgadzam - chce pomocy, tylko nie potrafi okazać obcemu (terapeucie), że jej potrzebuje również ona a nie dziecko. Myślę, że jeśli już mówi o problemie, to wskazuje tylko dziecko, a nie siebie.

dreptak pisze:Przypuszczam, że ma depresję, więc jak ktoś jej nie da kopa to ona nic sama nie zrobi.

Zależy, co rozumiesz pod pojęciem "kop". Jeśli to samo, co ja to tu też się z Tobą nie zgadzam.
Nie zgadzam się, że w takiej sytuacji danie jej kopa cokolwiek da. Może samej się uda jej wyjść z kryzysu, może z pomocą siostry lub mamy, być może Cioci uda się nawiązać kontakt z terapeutą i wspólnie coś wymyślą. Ale uważam, że kolejne wstrząsy czy psychiczne kopy nie są jej teraz wogóle potrzebne, raczej tylko pogłębią depresję.

dreptak pisze:A napisałem ostro nieprzypadkiem.

Jeśli dlatego, że uważasz, że jej są teraz kopy potrzebne to... jak wyżej
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

deprim

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
30-04-2006 17:19

Post 21-12-2006 09:41

Dosia pisze:Bo, Dreptaczku:

dreptak pisze: Jak nie chce pomocy to nie.

To tu się z Tobą głównie nie zgadzam - chce pomocy, tylko nie potrafi okazać obcemu (terapeucie), że jej potrzebuje również ona a nie dziecko. Myślę, że jeśli już mówi o problemie, to wskazuje tylko dziecko, a nie siebie.

dreptak pisze:Przypuszczam, że ma depresję, więc jak ktoś jej nie da kopa to ona nic sama nie zrobi.

Zależy, co rozumiesz pod pojęciem "kop". Jeśli to samo, co ja to tu też się z Tobą nie zgadzam.
Nie zgadzam się, że w takiej sytuacji danie jej kopa cokolwiek da. Może samej się uda jej wyjść z kryzysu, może z pomocą siostry lub mamy, być może Cioci uda się nawiązać kontakt z terapeutą i wspólnie coś wymyślą. Ale uważam, że kolejne wstrząsy czy psychiczne kopy nie są jej teraz wogóle potrzebne, raczej tylko pogłębią depresję.

dreptak pisze:A napisałem ostro nieprzypadkiem.

Jeśli dlatego, że uważasz, że jej są teraz kopy potrzebne to... jak wyżej


Można rozróżnić kopy pozytywne i neagtywne.

Kopy pozytywne są jak najbardziej pozytywne i skuteczne. Nie przypuszczam żeby chodziło o kopa w sensie "dobicia" tylko kopa motywującego czasami ostrego ale sprowadzającego na właściwy tor.
Obrazek

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 21-12-2006 09:55

Przepraszam, że się wyraziłem niejasno.
Oczywiście "danie kopa" rozumiałem jako zdecydowane zmotywowanie do działania. Może nawet zmuszenie.
Jak można myśleć o dawaniu kopa dołującego człowiekowi w depresji?

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 21-12-2006 10:05

Wyraziłem się
"Jak nie chce pomocy to nie."
W tym miejscu miałem na myśli postawę "cierpiętnicy". Cierpiętnica odrzuci każdą pomoc, wykaże bezsens jakiegokolwiek działania. Będzie wykazywać, że wykorzystała już wszystkie możliwości, a teraz będzie cierpieć i niech wszyscy się nad nią litują.
Potrzebuje tylko zwracania na nią uwagi i współczucia.

Oczywiście taka postawa wydaje się nielogiczna, ale ponieważ z takimi przypadkami się zetknęliśmy, nie można wykluczyć i w tym przypadku.

PANIUSIA69

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 387


Rejestracja:
15-11-2006 19:15

Lokalizacja: BYTOM

Post 22-12-2006 01:18

Droga cioci dawno nic nowego nie pisałaś? Jak tam przygotowania doświąt?Moje dzieci rozrabiają i dają popalić mi jak nigdy do tąd!Nie wiem co w nich wstąpiło,mają szlaban na komputer i ciekawe jak ja z tego wybrne bo serce sie kraja.Już ostatnio siadają mi nerwy ale nic nie mówie bo i komu i po co -przecież nikt za mnie nic nie zrobi.Mąż ma wolne prawie 2 tygodnie więc może w domu będzie mniejsze urwanie głowy ale i tak już sił nie mam.Pozdrów siostre i siostrzeńca i głowa do góry.Nie warto wszystko brać dosadnie do serca.Pozdrawiam pa pa
SZCZĘŚLIWA MAMA TRZECH WSPANIAŁYCH SYNÓW.

ciocia

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 65


Rejestracja:
13-12-2006 22:49

Lokalizacja: Warszawa

Post 23-12-2006 22:23

Hej:)
Dzięki za wszystkie słowa, przeczytałam uważnie, każdy z Was ma rację, Paniusia, dziękuję za dobre słowa i zrozumienie dla siostry!
Kurczę, siostra ma chyba jakieś negatywne nastawienie do wszelkich specjalistów. Ta, do której chodzi, to pani Skotnicka (a co mi tam;) )
Dosia, zgadzam się z Tobą, że ludzie są różni, w tym tacy, co nigdy nie dadzą się zaciągnąć do psychologa. myyślę, że gdyby siostra dała namówić się na terapię, to na takiej terapii mogłaby się pozornie z psychologiem zgadzać, ale swoje i tak by wiedziała. Zresztą ona jest na tyle niepokorna, że potrafiłaby takiemu psychologi walnąć prosto z mostu "bzdura, co pan/[pani mówi, wcale tak nie jest"... Myslę sobie, że kazdy psycholog miałby z nią ciężką przeprawę... I tutaj boję się o to, że nie umiałaby skorzystać z terapii...
Elu, wiodocznie trafiłas na kompetentną osobę, skoro robi notatki, bo terapeutka mojej siostry podobno jesli cokolwiek zapisuje, to potem te luźne kartki "fruwają" po gabinecie, a terapeutka nigdy już z nich ponownie nie orzysta (najprawdopodobniej je gubi). Nie daje też żadnych konkretnych rozwiązań, żadnych metod nie podpowiada... W sumie moja siostra sama musiała wypracowywać te wszystkie metody, a terapeutka jedynie "aprobuje" bądź nie Plusy i minusy zostały zaaprobowane...
Podkreślam, ze jest to opinia mojej siostry. Ja widziałam terapeutkę raz w życiu i wydała mi sie bardzo fajną babką. Byc może siostra ma coraz bardziej dosyć"dobrych rad specjalisty" i krytykując ją, chce sama przed sobą usprawiedliwić się na wypadek, gdyby przestała do niej chodzić ( o czym coraz częściej mówi)...

Paniusia, wyobrażam sobie, jak Ci ciężko z dwójką chłopców! Ale przynajmniej znajdujesz sobie tę mobilizację potrzebną do działania, bo moja siostra już chyba wszystko olewa. Może nie wszystko, bo wciąż jeszcze próbuje coś robić, ale zbyt często poddaje się i daje się wyprowadzać z równowagi. A każde dziecko potrzebuje jasno postawionych granic i jasnych komunikatów...

Paweł i siostra przyjechali teraz do nas na święta. obserwuję małego i robi mi się słabo, kiedy widze, jak bardzo się nie słucha... Może opiszę przykładowe sytuacje. im bardziej go o coś proszę lub mu karzę, tym bardziej robi na przekór! Strasznie to denerwujące i właściwie wtedy człowiek staje bezradny wobec małego dziecka. No bo co zrobić, kiedy taki mały knypek mówi "nie" (na moją jakąś prośbę, by "to" zostawił) i wciąż robi to, cczego mu nie wolno? I jeszcze im bardziej mi zalezy na czymś, tym bardziej on postępuje "złośliwie" i śmiejąc się, kontunuuje to, czego mu nie wolno. Oczywiście totalnie olewa wszelkie "zrób to, przynieś to, chodź tu"itd.

Wydaje mi się, że nie możemy znaleźć klucza do Pawła... Dzisiaj kompletnie nie wiedziałam, co mam zrobić - w końcu powiedziałam, ze jak dalej będzie tak robił, to zabieram mu 15 minut z jutrzejszej gry na koputerze. Zaczął wypróbowywać moją silną wolę i wciąż zachowywał się źle, więc odejmowałam te 15 minut, i znowu, i znowu, az został mu tylko jakiś wycinek tego, co na początku miał do zagrania... I gdyby nie to, że poszedł spać, to jestem pewna,. że musiałabym odjąć mu wszystko, i jutro w ogóle nie mógłby usiąść przed komputerem...
Ale myslałam o tym, co mi pisaliście - że to nie powinno tak być... No i nie wiedziałam, co mam zrobić. Bo w tych sytuacjach nie mogłam wymyslać czegos pozytywnego. jesli niszczył jakiś przedmiot, nie mogłam mu powiedzieć, że "jesli nie zniszczysz, to będziesz miał dodatkowe 15 minut gry na komputerze, bo to byloby pzekupstwo...
Zaczynam rozumieć siostrę;)
Wiecie, zaoferowałam siostrze, ze po Nowym Roku przeprowadzę się do niej na tydzień,a ona przeprowadzi się do nas i odpocznie od Pawła. ja będe go odprowadzac do szkolenj zerówki i będę z nim przez tydzień mieszkać... Tylko czy ja nie zwariuję;)
Proszę, macie jakies propozycje odnośnie takego złośliwego zachowania? Czytałam o wychowaniu na forum,. ale wciąz nie moge znaleźć jakiejś dobej zasady. Plusy i minusy naprawdę w oógle na niego nie działają:( Juz się tak wycwanił, ze w ogóle się ani plusami, ani minusami nie przejmuje...

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 23-12-2006 22:43

Często tak jest, że metoda, która działa na początku, po jakimś czasie staje się zawodna. Nie wiem, czy to nie będą już zachowania opozycyjno-buntownicze. Jest o tym wątek w "Wychowaniu" (zdaje mi się, że tam). Jeśli plusy i minusy nie działają, to może ten komputer, albo pieniądze ???? Nie martw się, że go przekupujesz, bo jeśli z góry wszystko ustalisz, to będzie to zachęta, a nie przekupstwo :)
Pewnie już gdzieś o tym pisałam, ale napiszę Ci jak to jest teraz u mnie :)
Chłopcy mają przyznane po 5 zł w niedzielę. Od poniedziałku do soboty mogą sobie pieniądze zarabiać, albo tracić. Jak przyłapię przy komputerze, to aż 2zł płacą. Za nieposłuszeństwo po 0,50 zł, tylko mamy ustalone, że najpierw ich wyliczam 1, 2, 3 (w tym czasie mają szansę na usłuchanie). Na 3 zabieram kasę (kasa jest odkładana do słoiczka i jak się nazbiera, zamówimy sobie pizzę dla wszystkich). Przy różnych innych zachowaniach ustaliliśmy np. jedno ostrzeżenie. Jeśli syn Twojej siostry jest rzeczywiście taki niegrzeczny jak mówisz, to może powinnaś wyznaczyć 1 zł dziennie i karać go bardzo małymi kwotami, a wieczorem wypłacić :) Tak, żeby widział jak to działa i nie musiał czekać cały tydzień :) Można też ustalić zachowania pozytywne, za które przyznawane są nagrody 0,10 zł, czy 0,20 (u mnie to jest mycie naczyń i takie tam).

Wszystkie pomysły czerpałam z książki "Od chaosu do spokoju" POLECAM GORĄCO !!!!
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

IRak

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 144


Rejestracja:
19-12-2006 10:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 23-12-2006 23:38

[quote="ciocia"]

Witaj Ciociu :)

My w przypadku naszego dziecka długo szukaliśmy " haczka " na młodego.
Szybko wpadliśmy na to, że należy uderzyć tam, na czym mu najbardziej zależy. Naj pierw był to resorówki. Był zwyczaj że dostawał jeden samochodzik na tydzień. Jak przeskrobał zakupy odpadały.
W miarę wzrostu zmieniały się piorytety.
Obecnie jest to komputer.

Przeprowadziłam kiedyś z młodym rozmowę na temat zasad w domu. Ponieważ mówił że my wszystko mu nakazujemy, kazałam mu spisać obowiązki które mógł by wykonywać w tygodniu i weekend, oraz dodatkowe przywileje. Zgodził się powstał plan. Od tego czasu mówi mu się że są to zasady do których stosujemy się " WSZYSCY " My ich przestrzegamy i on musi, bo na tym polega np: zaufanie do siebie.
Jedną z zasad był komputer we wtorek 1h i w weekend 2 h.

Oczywiście jak to "cwany" 10 latek kombinuje. I tak pewnego dnia młodzieniec wraca ze szkoły do domu dzwoni do mnie i mów " że będzie odrabiał lekcje i oglądać film, bawić się.
Wróciłam z pracy. Ogarnęłam się i pytam co robił ? Nagle tak z głupia frant pytam czy włączał komputer. Odpowiedz brzmi NIE . W drugim zdaniu już się przyznał a jak się już przyznawał to płakał. Potem wzięłam smyka posadziłam przy komputerze i pokazałam logi.
Zrobiło mu się strasznie głupio. Najpierw powiedziałam mu że jest nam przykro że nie możemy mieć do niego zaufania i czy uważa że jeśli my przestrzegamy wspólnych zasad to on może się wyłamywać ? Po rozmowie dałam mu 10 min. aby pomyślał weszłam do pokoju i zabrałam przywilej komputera w weekend na 2 tyg.

Wiesz ciociu ja spróbowała bym eksperymenty pt: samowola kontrolowana.
Z tego co piszesz jest to bardzo mądry chłopak.
Wydaje mi się że może w jakiś sposób chce zaistnieć ? zachowując się w taki sposób. Dała bym mu troszkę więcej swobody oczywiście kontrolowanej !!! to tak apropo : kontrolowanego " kopa " bo najlepsza nauka jest na błędach.

Dużo zdrówka na Święta Ci życzę i tego aby spełniły się twoje marzenia.

Pozdrawiam cieplutko

ela lech

Wsparcie

Posty: 450


Rejestracja:
17-05-2005 11:58

Lokalizacja: Stalowa Wola

Post 24-12-2006 00:02

Droga Ciociu,my chodzimy właśnie do dr Skotnickiej!!!!!!!!!!!!
Nic z tego co opisuje Twoja siostra się nie zgadza.Wszystkie kartki z zapiskami są w naszej teczce,na kolejnych wizytach pani Skotnicka sprawdza o czym była mowa na poprzednich wizytach.Pyta co udało się nam zmienić,czy wprowadzenie jakiejś metody przyniosło oczekiwane rezultaty.Metody pracy są zalecane przez panią doktor!Większość sprawdza się świetnie!Przykład:syn miał problem z zasypianiem,dr Skotnicka stwierdziła ,że za późno kończy grę na komputerze,zanim się po niej wyciszy mija sporo czasu.Zaproponowała,aby kończył grę o zawsze o 21.00(weekend również).Sprawdziła się ta metoda rewelacyjnie ,czasem syn idzie spać późno,ale wieczór jest cisza i spokój.To była podpowiedź,ale to ja musiałam to egzekwować codziennie-a opór synuś stawiał zaciekły!Pomysł pani doktor-ale codzienna ciężka praca- moja.
Mama szesnastolatka z ADHD i prawie piętnastolatka z ADD

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 24-12-2006 00:56

ciocia pisze:Ta, do której chodzi, to pani Skotnicka (a co mi tam;)

:D Ona nawet wie, z którego przedmiotu miała być klasówka, a z którego innego miał poprawiać ocenę. Naprawdę.

ciocia pisze:Kurczę, siostra ma chyba jakieś negatywne nastawienie do wszelkich specjalistów... myślę, że gdyby siostra dała namówić się na terapię, to na takiej terapii mogłaby się pozornie z psychologiem zgadzać, ale swoje i tak by wiedziała. Zresztą ona jest na tyle niepokorna, że potrafiłaby takiemu psychologi walnąć prosto z mostu "bzdura, co pan/pani mówi, wcale tak nie jest"... Myslę sobie, że kazdy psycholog miałby z nią ciężką przeprawę... I tutaj boję się o to, że nie umiałaby skorzystać z terapii...

I niechby takiemu psychologowi tak właśnie walnęła, byle szczerze. O to właśnie chodzi! O psychologa się nie martwcie, poradzi sobie.
Wydaje mi się raczej (tylko mi się wydaje, mogę się mylić!), że Twoja siostra robi właśnie to, co opisujesz w trybie przypuszczającym: siedzi grzecznie, przytakuje, otwarcie się nie sprzeciwia, ale właśnie - swoje myśli i swoje wie. Wtedy, tak naprawdę, nie ma kontaktu :cry:

Być może dotknęłaś właśnie sedna problemu: nieumiejętności skorzystania z terapii. A może nawet szerzej - w ogóle z pomocy.
Strasznie niepewnie się czuję, kiedy to piszę. Same mgliste przypuszczenia :(

ciocia pisze:Nie daje też żadnych konkretnych rozwiązań, żadnych metod nie podpowiada... W sumie moja siostra sama musiała wypracowywać te wszystkie metody, a terapeutka jedynie "aprobuje" bądź nie Plusy i minusy zostały zaaprobowane...

Wrednie i złośliwie odwróćmy sytuację: co by było, gdyby terapeutka powiedziała "proszę zrobić tak_a_tak"? Byłoby: "bzdura, co pan/pani mówi, wcale tak nie jest"...
Znowu - tylko przypuszczenia :(

ciocia pisze:... bo moja siostra już chyba wszystko olewa. Może nie wszystko, bo wciąż jeszcze próbuje coś robić, ale zbyt często poddaje się i daje się wyprowadzać z równowagi. ...Wiecie, zaoferowałam siostrze, ze po Nowym Roku przeprowadzę się do niej na tydzień,a ona przeprowadzi się do nas i odpocznie od Pawła. ja będe go odprowadzac do szkolenj zerówki i będę z nim przez tydzień mieszkać... Tylko czy ja nie zwariuję;)

Hmm, a czy Twoja siostra miała kiedyś taki porządny "urlop od dziecka"? Czy Paweł pojechał kiedyś na dwutygodniowe wakacje do babci (na przykład)? Twoja noworoczna inicjatywa rzeczywiście może umożliwić jej odpoczynek.
Swoją drogą pomyślcie o jakiejś formie kontrolowanej rozłąki na przyszłość. Może kolonijka zuchowa w lecie? (patrz wątek o ZHP w "Po lekcjach")

ciocia pisze:...im bardziej go o coś proszę lub mu karzę, tym bardziej robi na przekór! Strasznie to denerwujące i właściwie wtedy człowiek staje bezradny wobec małego dziecka. No bo co zrobić, kiedy taki mały knypek mówi "nie" (na moją jakąś prośbę, by "to" zostawił) i wciąż robi to, czego mu nie wolno? I jeszcze im bardziej mi zalezy na czymś, tym bardziej on postępuje "złośliwie" i śmiejąc się, kontunuuje to, czego mu nie wolno.

Może to byłby dobry "temat" na czas Twojej tygodniowej opieki nad Pawłem? Bo nie możesz oczekiwać, że poprawisz "wszystko". Możesz skupić się na JEDNEJ sprawie. Na przykłąd wprowadź zasadę "Dotykam tylko tych rzeczy, których dotykać wolno".
Czyli:
Ustal listę rzeczy, których ruszać nie wolno. To powinno być wszystko, co niebezpieczne: noże i inne ostre sprzęty kuchenne, kuchenka gazowa, gniazdka elektryczne, cenny porcelanowy wazon, programator pralki, klawisz do włączania komputera, itp., a także np. Twoja torebka i torba z Twoimi osobistymi ubraniami. Wypisz to wszystko dokładnie i niech ta lista, wraz z pozytywnie sformułowaną zasadą, będzie zawsze widoczna (polecam przypięcie magnesikami do lodówki).
Za przestrzeganie zasady przez cały dzień - nagroda, na przykład pół godziny dostępu do komputera wieczorem (Ty włączysz, bo on ma nie dotykać włącznika :twisted: ) , albo złotówka, albo ... .
Jeśli zasada została złamana - oczywiście brak tejże nagrody.
(Zastosuj wyliczanie 1, 2, 3, tak jak pisze Matken).
Dalej pozostaje już tylko konsekwencja z Twojej strony.

I nie daj się wciągnąć w dyskusję, że "zawsze mogę grac na komputerze, tylko ciocia jest okropna i nie pozwala, a właściwie dlaczego?". Kiedy Ty sie nim opiekujesz, to nie jest "zawsze", w tym czasie obowiązują zasady, które Ty ustalasz. Kropka. Bez gadania.

Zauważ, że w takiej sytuacji mały będzie mógł ruszać wszystko inne, co nie znalazło się na "liście zakazanej", i na to się przygotuj. Dlatego dobrze przemyśl tę listę, żeby nic nie trzeba było do niej dodawać "bo właśnie zobaczyłaś coś takiego w rączkach". Bo, jak słusznie piszesz:
ciocia pisze:...każde dziecko potrzebuje jasno postawionych granic i jasnych komunikatów...

To tylko pomysł. Sama musisz ocenić, czy dobry.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-12-2006 12:22

To ja jednak wracam do mojego pomysłu cierpiętnicy.
Czyli nasze działania są całkowicie zbędne. Ona chce, żeby tak było.

Opis Skotnickiej jest całkowitą konfabulacją W związku z tym już wszystkie opowieści siostry traktowałbym z baaardzo dużym ograniczeniem zaufania. Miała uzasadnione przekonanie, że kłamstwo się nie wyda, ale cóż wpadka. Przypuszczam, że Skotnicka coś powiedziała, co nie odpowiadało siostrze i terapia się skończyła. Zamiast otwartej postawy "ja się nie zgadzam" ucieczka.

Natomiast opis chłopaka jest opisem rozbestwionego bachora. Może tam jest w tle adhd, ale to nie jest już główny problem. To są już zachowania opozycyjno buntownicze. Wcześnie chłopak zaczyna, już w tym wieku .... Inni zaczynają zwykle troszkę później.
Nie wiem, czy jest sens uświadamiać siostrze, że jak nic nie zadziała w tym temacie, to będzie hodowała w domu przyszłego kryminalistę. Przynajmniej tak wynika ze statystyk.

ciocia

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 65


Rejestracja:
13-12-2006 22:49

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-12-2006 15:31

Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi! Dreptak, rozumiem, że w dosadny sposób przekazujesz swoje mysli;), ale trochę buntuję się przeciw skazywaniu Pawła na ścieżkę kryminalną:( Wierzę, ze piszesz tak, by niby wstrząsnąć mną i moją siostrą, ale... ona się tylko na Ciebie wkurzyła (i mimo że miała się tu zalogować i coś od siebie napisać), nie zarejestrowała się nawet, z tej złości... Tym bardziej, że wciąż słyszy to samo od innych - że kryminalista, że mały przestępca...

IRaku, witam Cię:) Podziwiam Cię, że tak mądrze umiesz wyegzekwować od małego to, co chcesz. Nasz mały jest tak bardzo na "nie", że nic nie działa. Kiedyś jak czytałam o takich metodach, o których piszesz, myślałam sobie, ze nie ma nic prostrzego niż wychować dziecko. Teraz jednak tyle już zostało zaniedbane, że najpierw trzeba to wszystko naprostować.

Wiecie, daliście mi duzo do myślenia n/t tych opozycyjno-buntowniczych zachowań. Poczytam o nich , bo coś mi tu nimi pachnie;)

Co do Skotnickiej, to siostra szła do niej z wielką nadzieją. I być może dlatego tak się rozczarowała... Ale tu nie chodzi tylko o to, ze terapeutka nie mogła za nią wszystkiego odwalić (całej pracy;)), ale o to też, że nie pamięta o wcześniej omawianych problemach... Owszem, są kartki, ale nigdy w nie nie zagląda, a siostra o wszystkim musi jej przypominać...
Siostra chodziła na zajęcia dla rodziców dzieci z ADHD w CBT, prowadzony m.in. przez sisostry terapeutkę. Tam twierdziła ona, że dziecko musi od razu zostać nagordzone (najlepiej w tej samej chwili, w której zrobiło coś dobrego). Teraz terapeutka zaaprobowała tygodniowy system nagród (tzn. Paweł zbiera plusy na przykład na wyjście do kina). Wyjście do kina nie jest od razu, a więc Pawerł nie ma natychmiastowej nagrody, tylko nagrodę oddaloną w czasie, a więc pewnie w jakiś sposób abstrakcyjnej dla małego... Czy nie można zwariowac? Raz tak, raz inaczej...

Oczywiście mi trudno się wypowiadać w imieniu siostry, będę ją wciąż namawiać na zarejestrowanie się tutaj (napotykam na silny opór, a wypowiedź Dreptaka może być tylko wymówką;) )

Zono Dreptaka, dziekuję za wypowiedź, zgadzam się z Tobą. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że uda mi się na czas wyjazdu do pawła wprowadzić swoje zasady, które przyniosa jakiś skutek. poczytam też o tych zachowaniach buntowniczo-opozycyjnych. mam nadzieję, że uda nam się wszystko naprostować! Bardzo mi pomagacie, życze Wam wszystkim Wesołych, Spokojnych Świąt i samych sukcesów w Nowym Roku, zwłaszcza sukcesów w pracy nad dziećmi, czego i Wam, i sobie zycze:)

I przepraszam za chaotyczną wypowiedź, ale właśnie mały lata po pokoju, krzyczy (śpiewa, znaczy się;)) Dziś spytałam się go na spacerze, dlaczego tak bardzos ię buntuje, a on mi na to, że nie poświęcamy mu czasu. Tylko ja już mam do niego ograniczone zaufanie... On nauczył się wszystkich wyprowadzać w pole. Mówi coś, a następnie smieje się...
Ale ma w sobie wiele dobra, dlatego mam nadzieję, że nie będzie nigdy kryminalistą...

deprim

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
30-04-2006 17:19

Post 24-12-2006 15:37

ciocia pisze:Oczywiście mi trudno się wypowiadać w imieniu siostry, będę ją wciąż namawiać na zarejestrowanie się tutaj (napotykam na silny opór, a wypowiedź Dreptaka może być tylko wymówką;) )


No i jednak chyba Dreptak ma tu rację.
Obrazek

ciocia

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 65


Rejestracja:
13-12-2006 22:49

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-12-2006 15:44

dreptak pisze:To ja jednak wracam do mojego pomysłu cierpiętnicy.
Czyli nasze działania są całkowicie zbędne. Ona chce, żeby tak było.


Dreptak, Wasze działania nie są zbędne! Potrzebuję Waszego wsparcia i mam nadzieję, ze w jakiś sposób wpłynę w końcu na siostrę...


dreptak pisze:Opis Skotnickiej jest całkowitą konfabulacją W związku z tym już wszystkie opowieści siostry traktowałbym z baaardzo dużym ograniczeniem zaufania. Miała uzasadnione przekonanie, że kłamstwo się nie wyda, ale cóż wpadka. Przypuszczam, że Skotnicka coś powiedziała, co nie odpowiadało siostrze i terapia się skończyła. Zamiast otwartej postawy "ja się nie zgadzam" ucieczka.


Opis terapeutki jest subiektywnym odczuciem mojej siostry. Nie wiem, dlaczego odbiera w ten sposób osobę powszechnie wychwalaną? Może jakiś opór przeciw autorytetom? Moja sisotra zawsze była i jest krytyczna, w nic nie wierzy, we wszystko powątpiewa... Terapia się jeszcze nie skończyła, siostra wciąż do niej chodzi, ale z coraz mniejszym poczuciem uzyskiwania pomocy. Następnym razem Paweł ma mieć jakieś testy (dokładnie nie wiem, jakie) i siostra chce się przekonać, jak mu wypadną. Dlatego m.in. jeszcze chodzi...


dreptak pisze:Natomiast opis chłopaka jest opisem rozbestwionego bachora. Może tam jest w tle adhd, ale to nie jest już główny problem. To są już zachowania opozycyjno buntownicze.


Tu się z Tobą zgodzę, w pewnym zakresie (dlatego, że nie chcę uznać siostrzeńca tak do końca za rozbestwionego bahora)... To jest w jakiś sposób piorażka wychowawcza, a wiadomo, ze przyznanie się do błędu bywa trudne;) Ale i czasem jest tak, że dziecko bywa wyjątkowo trudne. Prawda zawsze lezy gdzies pośrodku, bo dziecko to nie maszynka, którą się da zaprogramować. Owszem, większość metod działa na większość dzieci, ale Paweł ma byc może jakiś problem emocjonalny, nie ma przy nim ojca, może tez czuje ze strony mojej siostry jakiś deficyt (nie miłości, ale... uwagi?)...


dreptak pisze:Nie wiem, czy jest sens uświadamiać siostrze, że jak nic nie zadziała w tym temacie, to będzie hodowała w domu przyszłego kryminalistę. Przynajmniej tak wynika ze statystyk.


Dreptak, zawsze jest sens;) Mam nadzieję. Dlatego usiłuję z nią rozmawiać, ale ciężko jest, bo ten jej opór..., bo ucieczki od tematu...

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-12-2006 16:02

ciocia pisze:Opis terapeutki jest subiektywnym odczuciem mojej siostry. Nie wiem, dlaczego odbiera w ten sposób osobę powszechnie wychwalaną? Może jakiś opór przeciw autorytetom? Moja sisotra zawsze była i jest krytyczna, w nic nie wierzy, we wszystko powątpiewa... Terapia się jeszcze nie skończyła, siostra wciąż do niej chodzi, ale z coraz mniejszym poczuciem uzyskiwania pomocy. Następnym razem Paweł ma mieć jakieś testy (dokładnie nie wiem, jakie) i siostra chce się przekonać, jak mu wypadną. Dlatego m.in. jeszcze chodzi...

Nie wierzę, że Skotnicką można tak odbierać. Po prostu nie wierzę.
A po co się zmyśla takie opisy? Dyskredytuje się autorytet po to, żeby z czystym sumieniem nie posłuchać zaleceń.
A później zwalić całą winę na autorytet. I znów przyjąć pozycję skrzywdzonego dziecka.

ciocia

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 65


Rejestracja:
13-12-2006 22:49

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-12-2006 16:04

zonadreptaka pisze::D Ona nawet wie, z którego przedmiotu miała być klasówka, a z którego innego miał poprawiać ocenę. Naprawdę.


Siostra, gdy to przeczytała, spytała się "no to dlaczego ona (terapeutka)nas tak traktuje?"...

zonadreptaka pisze:I niechby takiemu psychologowi tak właśnie walnęła, byle szczerze. O to właśnie chodzi! O psychologa się nie martwcie, poradzi sobie.


Wiem, że powinno się być szczerym na terapii, to podstawa. Jesli nie pasuje nam coś w psychologu, powinnismy to mówić. Ale... no właśnie, to o czym obie pisałysmy - ten wewnętrzny opór...

zonadreptaka pisze:Wydaje mi się raczej (tylko mi się wydaje, mogę się mylić!), że Twoja siostra robi właśnie to, co opisujesz w trybie przypuszczającym: siedzi grzecznie, przytakuje, otwarcie się nie sprzeciwia, ale właśnie - swoje myśli i swoje wie. Wtedy, tak naprawdę, nie ma kontaktu :cry:


Dokładnie! Ja też to podejrzewam:( Pewnie nie potrafi się w to wszystko zaangażować, mysli sobie - "tia, to nie takie proste", a przed terapeutką udaje, że wszystko jest ok.


zonadreptaka pisze:Strasznie niepewnie się czuję, kiedy to piszę. Same mgliste przypuszczenia :(


Zono, mam dokładnie tak samo, mimo że to moja siostra... Tak trudno czasem coś rozgryźć, wszystko jest tak skomplikowane:(


zonadreptaka pisze:Wrednie i złośliwie odwróćmy sytuację: co by było, gdyby terapeutka powiedziała "proszę zrobić tak_a_tak"? Byłoby: "bzdura, co pan/pani mówi, wcale tak nie jest"...


Bardzo możliwe! Na razie plusów i minusów sie trzyma, ale jak długo... Zwłaszcza że (jak pisałam wczesniej) terapeutka mówiła coś innego wcześniej, a teraz też mówi inaczej.


zonadreptaka pisze:Hmm, a czy Twoja siostra miała kiedyś taki porządny "urlop od dziecka"? Czy Paweł pojechał kiedyś na dwutygodniowe wakacje do babci (na przykład)? Twoja noworoczna inicjatywa rzeczywiście może umożliwić jej odpoczynek.
Swoją drogą pomyślcie o jakiejś formie kontrolowanej rozłąki na przyszłość. Może kolonijka zuchowa w lecie? (patrz wątek o ZHP w "Po lekcjach")


Miała - ze dwa lata temu zabrałysmy z mama Pawła na wyjazd na działkę (mordęga dla nas;), a siostra została w Warszawie. Po naszym powrocvie oznajmiła nam, że w sumie to ona wcale nie odpoczęła...
A co do wyjazdów zorganizowanych, to Paweł jest teraz na takim etapie, że absolutnie nie można go na taki wypad puścić:( nikt by go nie upilnował i tylko siostra by się wstydu najadła, jakby dostała telefon z prośbą o natychmiastowe go zabranie...

Dziękuję za podpowiedzi na ten mój tydzień z Pawłem. Spróbuję coś wykombinować. Co do sposobu z lodówką (tzn. przyklejenia kartki z zasadami o niedotykaniu niektórych rzeczy) w przypadku pawła nie miałby sensu - a skończyłby się na mojej nerwowej chorobie;) To taki aparat, że jakby coś takiego było, to stałby ptrzy tych rzeczch, których mu nie wono dotykac, i wciąż mnie porowokował. Wysuwałby palec w ich stronę, z usmieszkiem na buzi, po czym by ten pale cofał, potem znowu i byłaby to zabawa w kotka i myszkę.

Na razie staram się do nego dotrzeć,. Dziś na spacerze próbowałam go zachęcić do zwierzeń, ale płakał i mówił, że nie chce tak rozmawiać. Już sama nie wiem - może rzeczywiście jest za mały na takie rozmowy? Jak wczesniej napisałam, na spacerze, w końcu powiedział, że buntuje się, bo my nie zwracamy na niego uwaggi i zawsze mamy ważenijsze sprawy...
A w ogóle on jest takim dzieciuchem... Jak widzę, co czasem 7latki potrafią, to... I znowu jest to jego jakiś bunt - czasem tez potrafi, ale nie chce...

Pozdrawiam:)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13278


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-12-2006 16:12

ciocia pisze:Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi! Dreptak, rozumiem, że w dosadny sposób przekazujesz swoje mysli;), ale trochę buntuję się przeciw skazywaniu Pawła na ścieżkę kryminalną:( Wierzę, ze piszesz tak, by niby wstrząsnąć mną i moją siostrą, ale... ona się tylko na Ciebie wkurzyła (i mimo że miała się tu zalogować i coś od siebie napisać), nie zarejestrowała się nawet, z tej złości... Tym bardziej, że wciąż słyszy to samo od innych - że kryminalista, że mały przestępca...

Ja go nie skazuję, jego przyszłość nie jest zdeterminowana. Jeżeli oczywiście zmienią się metody wychowawcze.
ciocia pisze:Oczywiście mi trudno się wypowiadać w imieniu siostry, będę ją wciąż namawiać na zarejestrowanie się tutaj (napotykam na silny opór, a wypowiedź Dreptaka może być tylko wymówką;) )
Jakbyśmy tylko słodzili, to by powiedziała, że nie warto bo tu i tak nic nie wiedzą. A jak ktoś pisze, co myśli też jest źle. Czyli nie ma wyjścia. Siostra zawsze znajdzie wymówkę.
ciocia pisze:Dziś spytałam się go na spacerze, dlaczego tak bardzo się buntuje, a on mi na to, że nie poświęcamy mu czasu. Tylko ja już mam do niego ograniczone zaufanie... On nauczył się wszystkich wyprowadzać w pole. Mówi coś, a następnie smieje się...
Ale ma w sobie wiele dobra, dlatego mam nadzieję, że nie będzie nigdy kryminalistą...

To znaczy, że jeszcze można go z tego wyciągnąć. Jak będzie w oczach tępy upór i brak odpowiedzi, będzie dużo trudniej.
Wierzę, że jeszcze go wyciągniecie z tego.

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 24-12-2006 20:49

Ciociu nie dziwię się, że terapeutka coś zmienia. W przypadku naszych skarbów potrzebne są częste zmiany (jeśli chodzi o bodźce zachęcające i metody tego zachęcania). Jeśli przyznawane są plusy, to przecież natychmiast po zaistnieniu jakiejś pozytywnej sytuacji !!!! Nagroda jest natychmiast. To, że plusy służą jakimuś celowi, to chyba dobrze ?!

Jeśli siostra nie jest szczera, to do chrzanu cała ta terapia, a wszelkie rady może sobie do kosza wsadzić (no chyba, że są zapisane, to może jeszcze w toalecie użyć :evil: ). Zgadzam się z Dreptakiem, że Twoja siostra chyba chce być cierpiętnicą :( Nikt tu nie zwala na nią winy za to, że jej syn ma ADHD. Sami mamy takie dzieci i gdybyśmy za wszystko się winili, mielibyśmy GIGANTYCZNĄ depresję. Nie powinna się obrażac, tylko skorzystać z naszych rad, bo tu nikt nie zostaje odrzucony. Nikt kto chce pomocy :)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 25-12-2006 10:59

Jeszcze jedna metoda :) i wydaje mi się, że na tego gagatka będzie skuteczna :) Jeśli prowokuje tak, jak pisałaś, to po prostu nie zwracaj na niego kompletnie uwagi. Odwróć się plecami i sobie podśpiewuj. Tak jakby go wogóle nie było. To trudne, wiem, ale skuteczne :) Jeśli nic nie zagraża jego życiu i zdrowiu w danym momencie, możesz tak zrobić. Nie możesz na niego patrzeć, ani reagować na to co mówi, tak jakby nie istniał. Pozłości się, pokrzyczy, może coś zniszczy, ale musisz być twarda i nie dać się :) Nie dawaj mu zwrócić na siebie uwagi w sposób negatywny, tylko reaguj na zachowania pozytywne :) Po kilku razach zorientuje się, że nie tędy droga :)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM
Następna

Wróć do Poznajmy się



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.