Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Nadzieja matką głupich.

Moderator: Moderatorzy

KawaZCynamonem

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 27


Rejestracja:
24-05-2006 09:37

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-05-2006 10:48

Nadzieja matką głupich.

Witam i aż dziwię się,że dopiero teraz tu trafiłam. Niemniej cieszę się,że tu jestem (choć wolałabym nigdy nie mieć powodu,zeby tu trafiać).
Od początku: nazywam się Agnieszka i całe życie miałam kłopoty. Teraz już wiem,że zawdzięczam je ADD.
Poza ADD mam jeszcze męża milczka i dwie córki-bliźniaczki. Mają dwa i pół roku i właściwie na 100% jedna z nich ma ADHD,a druga coraz bardziej mi wyglądana ADD. Jeszcze nie byłam z nimi u lekarza,bo w naszym życiu i tak jest zbyt wielu lekarzy-Kalina jest po operacji (refluks moczowy IV stopień) i po długiej terapi ruchowej-była dzieckiem napięciowym. To właśnie ona mi wygląda na ADHD. Jagódka nie miała aż takich przygód,na szczęście.
Nie mam łatwego życia. Nie dosyć,że sama z sobą nie do końca sobie radzę,to jeszcze w całości spada na mnie obowiązek wychowywania moich córeczek,co nie jest takie proste. Przedstawiłam się i już kończę,bo i tak piszę tego posta od dobrej godziny. Idę do moich córek,bo one nie za bardzo lubią być same,strasznie szybko się wszystkim nudzą...
Aktualnie mam ciężki kryzys wiary w siebie i ludzi. Mam nadzieję,że ten podpis za jakiś czas ulegnie zmianie...

Gość

Post 24-05-2006 10:51

głowa do góry
witam

KawaZCynamonem

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 27


Rejestracja:
24-05-2006 09:37

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-05-2006 10:56

Dziękuję,choć w tej chwili mam już wszytkiego dosyć. Młode zakatarzone i nie poszłyśmy na spacer,więc demolują dom zamiast przyprawiać mnie o stany przedzawałowe na placu zabaw.
Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony 24-05-2006 10:57 przez KawaZCynamonem, łącznie zmieniany 1 raz
Aktualnie mam ciężki kryzys wiary w siebie i ludzi. Mam nadzieję,że ten podpis za jakiś czas ulegnie zmianie...

MamaPodziomka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 26


Rejestracja:
12-05-2006 10:30

Lokalizacja: Berlin

Post 24-05-2006 10:56

Witaj, ja mam jedna taka skarbenke. Dwa i pol roku to bardzo trudny wiek, z ADHD czy bez.

Trzymaj sie!

Dopisane: Na placu zabaw wyluzuj. Takie male sa stosunkowo niezniszczalne, moja ma dwojke przyrodniego rodzenstwa i chce zawsze to samo robic co oni, wiec juz sie nauczylam nie dostawac zawalu wudzac ja na samej gorze drabinek ;)
Pozdrawiam
Gosia

KawaZCynamonem

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 27


Rejestracja:
24-05-2006 09:37

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-05-2006 11:04

Witaj! U nas trudny wiek zacząl się,kiedy zaczęły dzieweczki chodzić i trwa nieprzerwanie :D
Kiedyś na nasz plac zabawa przyszła jakaś obca mama, a ja akurat byłam na spacerzez tylko z Kalinką,bo Jagódka była chora. Obca mama patrzyła na wyczyny mojej pociechy ze zdumieniem w oczach. Nawiązałyśmy pogawędkę i kiedy jej powiedziałam,że mam jeszcze takie drugie do kompletu,to dziewczynie odsłownie opadła szczęka i wykrzyknęła: "toż ta jedna wystarczy za troje!" 8) Tak to właśnie jest,eeeeeh...

Ps.: na placu zabaw nawet już nie próbuję za nimi biegać,bo nie da się biegać w dwie stony na raz. Z tego właśnie powodu mam owe stany przedzawałowe!
Aktualnie mam ciężki kryzys wiary w siebie i ludzi. Mam nadzieję,że ten podpis za jakiś czas ulegnie zmianie...

MamaPodziomka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 26


Rejestracja:
12-05-2006 10:30

Lokalizacja: Berlin

Post 24-05-2006 11:13

Nie biegam. Siedze. Gadam ze znajomymi. Odwracam glowe i NIE patrze, kiedy robi sie niebezpiecznie.

Natomiast szczerze przyznam, ze nie lubie placow zabaw w Polsce, bo zazwyczaj mamy i babcie zaraz biegaja za dziecmi, zeby sie nie zmeczyly/spocily/spadly. I slyszy sie tam teksty takie jak: "Bo sprawa jedzenia jest najwazniejsza dla kazdej matki". Taaaak??? Wole nasze, berlinskie, bo dzieci moga uzywac wszystkich zabawek w piaskownicy, dostana jesc od kazdego kto akurat cos ma, nikt sie nie dziwi widzac moja, dosc mala, dwuipolatke na samej gorze drabinek, najwyzej zdejma jak ryczy ;)
Pozdrawiam
Gosia

deprim

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
30-04-2006 17:19

Post 24-05-2006 11:19

MamaPodziomka pisze:Nie biegam. Siedze. Gadam ze znajomymi. Odwracam glowe i NIE patrze, kiedy robi sie niebezpiecznie.

Natomiast szczerze przyznam, ze nie lubie placow zabaw w Polsce, bo zazwyczaj mamy i babcie zaraz biegaja za dziecmi, zeby sie nie zmeczyly/spocily/spadly. I slyszy sie tam teksty takie jak: "Bo sprawa jedzenia jest najwazniejsza dla kazdej matki". Taaaak??? Wole nasze, berlinskie, bo dzieci moga uzywac wszystkich zabawek w piaskownicy, dostana jesc od kazdego kto akurat cos ma, nikt sie nie dziwi widzac moja, dosc mala, dwuipolatke na samej gorze drabinek, najwyzej zdejma jak ryczy ;)


ojjj to chyba daleko nam do Niemiec
Obrazek

KawaZCynamonem

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 27


Rejestracja:
24-05-2006 09:37

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-05-2006 11:51

Moja kochana Mama twierdzi,żę wychowuję moje córki twardą ręką,bo: Pozwoliłam im samodzielnie jeść,jak tylko wprowadziłam pokarmy bardziej stałe do ich diety. Bo kiedy wreszcie się zmuszę do sprzątania,to towarzystwo dostaje po wilgotnej gąbce i musi sprzątać ze mną. Bo nie reaguję na ataki histerii,a trafiają się średnio 5 razy dziennie. Bo,wreszcie,nie trzymam kurczowo za rączkę na placu zabaw.
Muszę też przyznać,że na moim placu zabaw mamy są akurat postępowe i tylko jedna babcia uprawia taki cyrk z trzylatkiem,że wszystkie patrzymy zbaraniałe- chłopaczyna na zjeżdżalnie samodzielnie nie wejdzie i z niej nie zjedzie,a w 25 stopniowym upale chodzi w polarowej czapce :shock: :D
Aktualnie mam ciężki kryzys wiary w siebie i ludzi. Mam nadzieję,że ten podpis za jakiś czas ulegnie zmianie...

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 24-05-2006 19:02

Witaj jak to dawno i fajnie było, gdy moje orlątka były w tym wieku ech. Wiesz dobra rada przestań się przejmować, że młode włażą tam gdzie się teoretycznie nie da. Wojtek jest i podejrzewam, że będzie do końca życia będzie wchodził tam gdzie się teoretycznie nie da. No cóż ten typ tak ma. A pierwszą wizytę u chirurga zaliczyliśmy w wieku dwóch lat. Rozbił głowę w domu no i oczywiście tam gdzie teoretycznie nie miał takiej możliwości. Na mnie babcia też dziwnie patrzyła jak młodzi w wieku dwóch lat dostawali ściery w garść i do sprzątania się brali. Ale za to teraz, gdy są dużo starsi potrafią wszystko w domu zrobić. Wojtek, jakie ciasta robi najlepsza gospodyni by się nie powstydziła, Najstarszego obiady to poezja smaku. Także nie przejmuj się rób swoje i po swojemu. Tak apropo teraz i tak nie jest źle, trzeba było wam widzieć miny babć i mam gdy Wojtka prowadziłam na szelkach do których była przypięta smycz :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: . Co miałam robić jak w wieku 1,5 roku nie dał się wsadzić do wózka a za rękę prowadzić było rzeczą niemożliwą do przeprowadzenia. Tak dziecko ciężko, szczęsliwe że niby szło samo a ja, że mi nie wlezie pod samochód. :P Drugi z reguły grzecznie maszerował obok mnie, ale niestety nie Wojtek.

deprim

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
30-04-2006 17:19

Post 24-05-2006 19:06

Z tą smyczą to ja kiedyś sobie tak myślałem że to w końcu świetny sposób na upilnowanie dziecka ;) Zawsze mnie dziwiło czemu nikt na to nie wpadł :D
Obrazek

KawaZCynamonem

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 27


Rejestracja:
24-05-2006 09:37

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-05-2006 22:01

Hahahaha,właśnie mi przypomniałaś nasze przygody ze smyczami :D Moje panienki szybko odkryły,że będąc przyczepioną do smyczy nie da się wykopyrtnąć,w związku z czym wieszały się na owych smyczach całym ciężarem ciała i uprawiały swobodne loty. W ten sposób zostawałam kilometr od domu z dwoma dyndającymi na sznurkach i wyjącmy z radości babami,które musiałam wlec po chodniku,żeby wogóle ruszyć z miejsca.Trzeba było zobaczyć TE miny różnych kumoszek i mamuś z wymuskanymi na różowo aniołkami,kiedy cała mokra ciągnęłam za sobą zasmarkane ze śmiechu i nieziemsko brudne potomstwo 8) :D
Z beczki placu zabaw: ponieważ przynajmniej jedno z moich dzieci ma ADHD,to wypracowałam sobie taki system postępowania,że pacyfikuję i zaganiam do zabawy całą populację piaskownicy lepiej,niż hitlerowski capo,dzięki czemu nie ma bójek o zabawki i mam w tym rejonie wszystko pod kontrolą. Poza,oczywiście,moją Kalineczką,która w tym czasie albo wysadza w locie jakieś dziecko z chuśtawki,albo pędzi w bliżej nieokreśloną dal,która to dal kończy wyjątkowo ruchliwą ulicą,albo akurat postanawia zeskoczyć z czegoś,na które to coś nawet nie wiem,jak wlazła. Kiedy drę się "zostaw-wracaj-złaź!" moja druga córka Jagódka cichaczem ucieka z piaskownicy na wyjątkowo,pardon,obsraną górkę i zaczyna się po niej turlać,śpiewając: "a ty masieruj,masieruj,głośno ksić,niech zije nam Wodia Lić!". Czyli Wołodia Ilicz. I nawet się bardzo zezłościć nie umiem,bo sama byłam taka...
Ostatnio zmieniony 24-05-2006 22:03 przez KawaZCynamonem, łącznie zmieniany 1 raz
Aktualnie mam ciężki kryzys wiary w siebie i ludzi. Mam nadzieję,że ten podpis za jakiś czas ulegnie zmianie...

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13288


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-05-2006 22:01

Jak to nie wpadł. Ja prowdzałem młodego na smyczy.

KawaZCynamonem

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 27


Rejestracja:
24-05-2006 09:37

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-05-2006 22:05

I chciał chodzić? W moim sercu rodzi się zawiść... U moich panienek ani wózek, ani smycz nie działały.
Aktualnie mam ciężki kryzys wiary w siebie i ludzi. Mam nadzieję,że ten podpis za jakiś czas ulegnie zmianie...

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13288


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-05-2006 22:07

miał rok. I nie miał innego wyjścia.

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 24-05-2006 22:21

Wojtek zwykłe sznurkowe smycze i parciane szelki rwał z szybkością światła, za to porządne skórzane szelki i smycz starczyły na długo i nie pomogło wieszanie się na nich wytrzymały wszystko :twisted: :twisted: :twisted: . Po prostu ich nie mógł zerwać.

KawaZCynamonem

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 27


Rejestracja:
24-05-2006 09:37

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-05-2006 22:22

To się nazywa męskie podejście. Może mój mąż lepiej by sobie poradził,no ale on w końcu PRACUJE...stop,zaczynam się robić cyniczna.
Aktualnie mam ciężki kryzys wiary w siebie i ludzi. Mam nadzieję,że ten podpis za jakiś czas ulegnie zmianie...

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13288


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-05-2006 22:24

Szelki były wykonane z linki żeglarskiej. Około tony wytrzymałości. NIe miał szans.

KawaZCynamonem

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 27


Rejestracja:
24-05-2006 09:37

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-05-2006 22:31

U nas największym problemem były spacery zimą. Nic nie było w stanie powstrzymać Kalinki przed jedzeniem śniegu,nieważne jak bardzo był brudny i obsikany. Chwila nieuwagi bach,śnieg w buzi. Jakiekolwiek tłumaczenie nie przynosiło efektów-martwy wzrok człowieka,który nie słyszy i obsesyjne pchanie się do tego cholernego śniegu. Wogóle Kalineczka ma taki nerwowy nawyk przeżuwania pewnych rzeczy. Wyjątkowo smakuje jej papier toaletowy,którego zjadła już chyba tonę. Wszystkie lalki mają obgryzione ręce i stopy. I to nie są nawyki niemowlęce-bardziej przypomina to jakąś nerwową manię-ostatnio zaczęła się z tym przede mną nawet trochę ukrywać.
Aktualnie mam ciężki kryzys wiary w siebie i ludzi. Mam nadzieję,że ten podpis za jakiś czas ulegnie zmianie...

KawaZCynamonem

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 27


Rejestracja:
24-05-2006 09:37

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-05-2006 22:37

Tona-nie tona, dla mnie problemem była raczej moja wytrzymałość kostno-mieśniowa,nie jakość szelek.


Przy okazji: mam niejasne uczucie,że strzeliłam już kilka ładnych "ortografów",ale niestety,dysleksja i dysgrafia, pomimo ciężkiej pracy i wykształcenia humanistycznego daje o sobie niekiedy znać. Z góry przepraszam.
Ps. I dyskalkulia niestety też :oops:
Ostatnio zmieniony 24-05-2006 22:46 przez KawaZCynamonem, łącznie zmieniany 1 raz
Aktualnie mam ciężki kryzys wiary w siebie i ludzi. Mam nadzieję,że ten podpis za jakiś czas ulegnie zmianie...

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 24-05-2006 22:42

Czy to nie jest tak czasem, że ona w ten sposób poznaje wszystko? Wiesz kiedyś było takie powiedzonko odnośnie dzieci: ”poznane to polizane”. Wojtkowi bardzo smakował piach, już sama nie wiem ile go zjadł, aż dziwne, że tylko raz przerobiliśmy owsiki. Młoda zdaje sobie sprawe, że nie podoba Ci się, że smakuje niestrawne rzeczy. Dlatego to robić zaczyna po kryjomu.u nas skończyło się jedzenie piachu jak przestałam wrzeszczeć na niego za to. Po prostu zgrzytałam zębami i udawałam, że tego nie widze. Poskutkowało u nas.

KawaZCynamonem

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 27


Rejestracja:
24-05-2006 09:37

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-05-2006 22:50

Wiesz,też tak myślalam do pewnego momentu. Ale zwykłe poznawanie świata przerodziło się w dziwny nawyk,który bardziej przypomina... obryzanie paznokci,niż poprostu metodę poznawania świata. Ponadto i Kalinka i Jagódka to dzieci bardzo inteligentne-pewne etapy mają już za sobą,wyczuwam to intuicyjnie,ale także pilnie je obserwuję i poprostu jakoś pewne rzeczy...wiem. I nawet nie karcę jej już ostatnio,bo w jej przypadku krzyki nie działają-ona dalej żuje,robi to bez zainteresowania gryzionym materiałem,bardziej przypomina palacza,niż niemowlaka. Ja wiem,że to niejasne,ale tak to odbieram. Do tego pluje,bełkocze pod nosem,kręci się,skacze na głowę,nerwowo rechocze,nie słucha,specjalnie sika na dywan,gryzie,ma straszne ataki złości,biega,biega,biega...a potem pada mi w ramiona-kocham cie,mamusiu,a ty mnie kochasz? psieplasiam,obiecuję,kocham cie,jesteśmy psijaciółki,i od nowa pluje,bije siostrę,wali drzwiami...etc.

Wiesz...ja bardzo nie chcę,zeby któreś z moich dzieci miało ADHD,ale,ze względu na moją chorobę,objawy,które az za dobrze znam i to,do czego mnie ta choroba doprowadziła muszę patrzeć i słuchać i móc dać szansę,która mi nigdy nie była dana. Właśnie kończę kurację przeciwdepresyjną,a bynajmniej nie jest ona pierwszą w moim życiu. Depresja dopadła mnie już w podstawówce,pewnie w wyniku niskiej samooceny i faktu że nikt,dosłownie nikt mnie nie akceptował,w czym prym wiedli zresztą nauczyciele. Na niczym nie umiałam się skupić dłużej,niż na parę minut,potem odlatywałam w fantazje. Męką był przymus odrabaiania lekcji,czego unikałam jak mogłam. W efekcie miałam opinię bardzo zdolnego megalenia,która to wlokła się za mną aż do ukończenia studiów.Które to,nawiasem mówiąc,skończyłam chyba cudem,bo notorycznie dostawałam ataku senności po pierwszych dziesięciu minutach wykładu. Życie nijak nie chciało sie dopasować do fanatzji,w której żyłam,więc coraz częściej wpadalam w depresję,finałowo lądując na obserwacji w wiadomym szpitalu po wiadomej próbie. Pierwsza diagnoza na gorąco:borderline. A potem psychiatra zasugerowal,że może to jednak "dorosłe ADD lub ADHD". Dziś mam 31 lat i ciągle walczę. Dzieciaki dają mi siłę,ale straszą też genetyką,na którą mogą być żywym dowodem. Nie chcę,żeby szły moją drogą,tym bardziej,że nie muszą. Mogą ominąć rafy,na które ja wpadłam,a których ominąć nie miałam szans.
Nie lubię prosić o pomoc.Niemniej proszę.
Aktualnie mam ciężki kryzys wiary w siebie i ludzi. Mam nadzieję,że ten podpis za jakiś czas ulegnie zmianie...

teresa66b

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 24


Rejestracja:
17-12-2005 01:08

Lokalizacja: lublin

Post 25-05-2006 00:45

nadzieja matką głupich

Nie licz do końca na siebie ,czy innych - my ludzie zawodzimy, spojrzyj nieraz "w górę"
pozdrawiam -Teresa

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 25-05-2006 15:16

KawaZCynamonem pisze:Witaj! U nas trudny wiek zacząl się,kiedy zaczęły dzieweczki chodzić i trwa nieprzerwanie :D
Kiedyś na nasz plac zabawa przyszła jakaś obca mama, a ja akurat byłam na spacerzez tylko z Kalinką,bo Jagódka była chora. Obca mama patrzyła na wyczyny mojej pociechy ze zdumieniem w oczach. Nawiązałyśmy pogawędkę i kiedy jej powiedziałam,że mam jeszcze takie drugie do kompletu,to dziewczynie odsłownie opadła szczęka i wykrzyknęła: "toż ta jedna wystarczy za troje!"


KawaZCynamonem pisze:Moja kochana Mama twierdzi,żę wychowuję moje córki twardą ręką,bo: Pozwoliłam im samodzielnie jeść,jak tylko wprowadziłam pokarmy bardziej stałe do ich diety. Bo kiedy wreszcie się zmuszę do sprzątania,to towarzystwo dostaje po wilgotnej gąbce i musi sprzątać ze mną. Bo nie reaguję na ataki histerii,a trafiają się średnio 5 razy dziennie. Bo,wreszcie,nie trzymam kurczowo za rączkę na placu zabaw.


KawaZCynamonem pisze:Trzeba było zobaczyć TE miny różnych kumoszek i mamuś z wymuskanymi na różowo aniołkami,kiedy cała mokra ciągnęłam za sobą zasmarkane ze śmiechu i nieziemsko brudne potomstwo.


KawaZCynamonem pisze:Kiedy drę się "zostaw-wracaj-złaź!" moja druga córka Jagódka cichaczem ucieka z piaskownicy na wyjątkowo,pardon,obsraną górkę i zaczyna się po niej turlać,śpiewając: "a ty masieruj,masieruj,głośno ksić,niech zije nam Wodia Lić!". Czyli Wołodia Ilicz. I nawet się bardzo zezłościć nie umiem,bo sama byłam taka...


JJJEEEJJJKKKKUUU :!: :!: :!:
Dreptaku!
Toż to dusza bratnia!

(a jest gdzieś taki emotikonek, co by podskakiwał z radości?)

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 25-05-2006 21:32

Dokładnie zgadzam się z wami. Jak to fajnie, że nie tylko moje dzieciątko jest takie. Podziwiam Cię, że panujesz na tym razy dwa jesteś wielka. Wojtek do tej pory ma zadziwiające szczęście włazić w kuuuuu.Tak apropo dzisiaj Wojtek pochwalił się że na strychu chodził po belkach stropowych około 4m nad ziemią. O dziwo przyjełam to bez większych nerwów. Poprostu ucieszyłam się że nie spadł i se karku nie złamał. Zabranianie i tak by nic nie dało tym bardziej by tam wlazł. Uf kiedy to było jak Wojtek właził na wysokość 1,5 wspaniałe to były czasy

KawaZCynamonem

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 27


Rejestracja:
24-05-2006 09:37

Lokalizacja: Warszawa

Post 25-05-2006 21:54

Dzięki,kochane,gdyby nie autoironia już dawno bym siedziała w jakimś przytulnym pomieszczeniu bez klamek,szczelnie owinięta kaftanikiem ;)
Moja walka nigdy się nie kończy,choć nie sposób nie dostrzegać w niej elementów humorystycznych. Dzięki Ci,Panie,za święto. Święto cierpliwość ;-)

Ps. Ja często patrzę w górę. Niewiele widzę,ale nie tracę nadziei,że góra ma lepszy teleskop.
Aktualnie mam ciężki kryzys wiary w siebie i ludzi. Mam nadzieję,że ten podpis za jakiś czas ulegnie zmianie...

KawaZCynamonem

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 27


Rejestracja:
24-05-2006 09:37

Lokalizacja: Warszawa

Post 25-05-2006 22:00

Cztery metry??? To jeszcze i takie wyzwania mnie czekają?
Masz zimną krew,ja ze strachu pewnie bym dodała coś od siebie do ,wspomnianej kilka postów wcześniej, górki.
Aktualnie mam ciężki kryzys wiary w siebie i ludzi. Mam nadzieję,że ten podpis za jakiś czas ulegnie zmianie...

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13288


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 25-05-2006 22:16

KawaZCynamonem pisze:Kiedy drę się "zostaw-wracaj-złaź!" moja druga córka Jagódka cichaczem ucieka z piaskownicy na wyjątkowo,pardon,obsraną górkę i zaczyna się po niej turlać,śpiewając: "a ty masieruj,masieruj,głośno ksić,niech zije nam Wodia Lić!". Czyli Wołodia Ilicz. I nawet się bardzo zezłościć nie umiem,bo sama byłam taka...

Hejkum kejkum! Skąd to dziecko zna takie wspaniałe piosenki?
Bo to jedna z moich ulubionych :)

Pewnego razu zapytała mnie dziewczyna:
Czemu tak mało przypominasz mi Lenina?

Ref:
A ty maszeruj, maszeruj, głośno krzycz:
Niech żyje nam Wołodia Ilicz!

Dziś w telewizji nie wystąpi zespół Nowi:
Bo cały program poświęcony Leninowi.

Dziś w Poroninie żyje jeszcze taki baca,
Co Leninowi zsiadłym mlekiem leczył kaca.

Dziś cała Moskwa pełna nocnych jest polucji
Na samą myśl o wielkim wodzu rewolucji.

Pewnego razu przywieziono mi trofeum:
Czerwone ucho wywiezione z mauzoleum.

Dziś w Poroninie stoi jeszcze ten piaskowiec,
Z którego Lenin obserwował stado owiec.

Dziś wszystkie kwiaty, wszystkie ptaki, wszystkie drzewa,
Cała przyroda o Leninie dzisiaj śpiewa.

A kiedy rano nie chce ci się podnieść dupska,
Przypomnij sobie jak walczyła Nadia Krupska.

Podało radio i Moskiewska prasa:
W Moskwie widziano Lenina na golasa.

Kiedy do łóżka wpycha tobie się dziewczyna,
Wykopsaj ją i weź za dzieła się Lenina.

Dziś na ulicy spotkałem murzyna,
Który z profilu przypominał mi Lenina.

Wczoraj widziałem nowy western w kinie,
Wszyscy kowboje śpiewali o Leninie.

KawaZCynamonem

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 27


Rejestracja:
24-05-2006 09:37

Lokalizacja: Warszawa

Post 25-05-2006 22:37

Ano zna,bo ktoś ją tego nauczył w trakcie MARSZÓW po Kampinoskim Parku Narodowym. Jakoś mi tak pasował rytm... :D
Aktualnie mam ciężki kryzys wiary w siebie i ludzi. Mam nadzieję,że ten podpis za jakiś czas ulegnie zmianie...

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 26-05-2006 07:15

KawaZCynamonem pisze:Cztery metry??? To jeszcze i takie wyzwania mnie czekają?
Takie i większe. Kuba mając gdzieś tak około 7 lat w minutę wdrapywał się na czubki wielkich topoli i kasztanów. Ma to zresztą po mnie, mieszkałem blisko lasu i te najwyższe drzewa stanowiły dla mnie wyzwanie. Z 4 metrów to chyba nie skakałem, ale z 2 - 3 to zdarzało mi się często. Czasem kończyło się to zwichnięciem, czasem skręceniem kostki ale i tak nie powstrzymywało mnie to od dalszych skoków :D .

KawaZCynamonem

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 27


Rejestracja:
24-05-2006 09:37

Lokalizacja: Warszawa

Post 26-05-2006 07:26

Taaa... Ja tu robię wielkie niewinne oczy,a przecież sama skakałam z dachu garażu dziadka,na szczęście na trawę. Miałam też "swoją" gałąź na jabłoni w ogrodzie,ze trzy metry nad ziemią. Do dziś widac na niej ślady mojego tyłka :)
Aktualnie mam ciężki kryzys wiary w siebie i ludzi. Mam nadzieję,że ten podpis za jakiś czas ulegnie zmianie...

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 26-05-2006 08:40

No właśnie. Lepiej zamiast wpadać w panikę przypomnieć sobie, co samemu się w dzieciństwie wyprawiało i nie starać się na siłę zmieniać charakteru dziecka, bo to tak, jakbyś chciała mu kolor oczu zmienić :wink:

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 26-05-2006 18:04

Właśnie a dziwisz się dziewczyną. No cóż ja może to dziwnie zabrzmi trochę się do tego przyzwyczaiłam, trochę okrzepłam. Po za tym właśnie tutaj mi wytłumaczono, że tego nie przeskoczę :jestes_wielki: :jestes_wielki: . Dlatego postanowiłam się z tym próbować oswoić. Po prostu te typy tak mają, a z drugiej strony oszczędzaj nerwy na przyszłość. Jak naprawdę będą one potrzebne, a i tak złamań, zwichnięć, szycia raczej nie unikniesz. Chociaż życzę cię ci żebyś nie musiała tego przechodzić.

mamaPrzemka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 80


Rejestracja:
24-04-2006 10:39

Lokalizacja: Toruń

Post 21-07-2006 07:41

Hej Kawazcynamonem sporo co czytam to jakbym czytała o mim obecnie 4-letnim synku. Czesto i nam brakuje juz sił i cierpliowosci, ale jakos jeszcze radzimy sobie. ja podobnie jak Ty chcialabym dac Przemkowi dobry start mimo tego co go meczy, staram sie mocno pracowac nad nim aby jak pojdzie do szkoly jakos sobie jednak poradzic.

Pozdrawiam serdecznie, jestes wielka bo masz takie dwa szkraby i radzisz sobie.
Mama Przemka (2002r - ADHD czyli grzeczny i spokojny inaczej)

Wróć do Poznajmy się



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.