Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Ideałów pewnie brak, ale wciąż dążymy do doskonałości

Moderator: Moderatorzy

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 22-06-2012 13:07

Ideałów pewnie brak, ale wciąż dążymy do doskonałości

Macie rację. Każdy w życiu popełnia jakieś gafy/wpadki czy u mnie jest to nagminne, trudno samego siebie oceniać, tylko na ile mocno należy naciskać na samokrytycyzm wobec siebie. Jestem osobą raczej długo cierpliwą, tylko jeśli ktoś ma zamiar mi wywiercić dziurę w brzuchu lub gdziekolwiek indziej lub obrażać się z powodu, że czasem inne osoby mają inne zdanie. Jak mówiłem na początku, że każdy błądzi i w wypowiedziach również. Czy wobec tego powinienem mieć ścisły nadzór przez wykwalifikowanych psychologów, aby pomogli prostować czasem moje błędne ścieżki rozumowania czasem w nie do końca jasnych przeze mnie sytuacjach? Osobiście uważam, że niby TAK, tyle że obawiam się, że terapia w moim przypadku może być długa i żmudna. Nie jestem do końca pewien czy wyjde z tak okropnych zaburzeń tzw.: emocjonalno-społecznych jakie posiadam - NIESTETY.

Adam.W

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 393


Rejestracja:
13-06-2012 14:53

Ja: ZA

Post 22-06-2012 13:32

Roboczy1

Wszystkie decyzje musisz podjąć zgodnie z własnym zdaniem,ale nie masz prawa obrażać siebie samego mówiąc ( z góry!!!) że jesteś taki ,śmaki i robaki.Masz wiele dobrego i na tym się skoncentruj,a to co złe staraj się eleminować .Wszyscy damy ci wskazówki. Sprawa niełatwa,ale do zrobienia:)
Zawsze chętny do rozmowy:)

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 22-06-2012 14:08

Możliwe, że nie jest ze mną aż tak źle.

Cieszy mnie Twoja Adam wypowiedz, i Twoje zdanie:) Człowiek zawsze stara się, aby było dobrze, ale czasem, niestety wychodzi jak zwykle. Jestem już troche podbudowany niż do południa:) Dziękuje Bardzo:)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 22-06-2012 15:12

olabaimow1 pisze:Czy wobec tego powinienem mieć ścisły nadzór przez wykwalifikowanych psychologów, aby pomogli prostować czasem moje błędne ścieżki rozumowania czasem w nie do końca jasnych przeze mnie sytuacjach?
Na pewno nie. Ale powinieneś przejść fachowo prowadzony trening zachowań społecznych. ZA jest deficytem powodującym, że masz problem z uczeniem się tego samodzielnie. Więc powinieneś się tego nauczyć od osoby z odpowiednimi kwalifikacjami.
A dalej trzeba radzić sobie samemu.

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 22-06-2012 15:44

Olek, trochę mnie wkurzyłeś marudzeniem i to wszystko :wink:
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 24-06-2012 18:34

Każdy ma WADY i ZALETY.

Całkiem możliwe, że czasem wystepuje u mnie marudzenie, ideałow przecież nie ma, tak mi sie tylko wydaje. Jesłi chodzi Wam o specjalistow i trening społeczny, a potem niby dalej mam żyć - nic się nie dzieje przecież w pięć minut. Sam nie do końca wierzę w skuteczność terapii, po wykryciu u mnie tego ZA. Możliwe, jesłi osoba z doświadczeniem życiowym pomoże wyleczyć tak marudna, i trudną jednostkę do "wyleczenia" z takimi zaburzeniami.
Przestałem wierzyć, bo jak już byłem u kilku psychologów, to niełatwo się leczy takie trudne przypadki jak ja. Zgodze się, że mogłem wkurzyć różne osoby moim marudzeniem na tym forum, lecz ograniczony kontakt z rówieśnikami mojego pokolenia wydaje mi się, że akurat tak się zachowuje. Nie jest to oczywiście 100% gwarantem, lecz uważam, że każdy poznaje siebie całe swoje życie, i zdarzają sie prawie każdemu jakieś błedy, bo któż ich nie popełnia.
Sam nie potrafie lepiej siebie oceniż możliwe, że może mam więcej WAD niż samych ZALET. Nie jestestem również przekonany czy będę kiedykolwiek godzien spotkać się z osobą by kogoś nie urazić, oraz czy moje rozumowanie jest całkowcie błęne i nieprawidłowe.
Wiadomo, każdy uważa według siebie, a szukanie klucza prawdy o sobie w calym swoim życiu jaki był wobec innych się predzęj czy później okaże będąc takim człowiekiem z którym pewnie nie ma sensu rozmawiać (nie wiem czy to jest użalania sie nad sobą, lecz błedy moje wiadomo są z pewnością okropne), więc jaki sens wobec tego sens gdziekolwiek wychodzić, by nie odpychać od siebie ludzi, bo wiem że to robię. Tak to jest jak się ma ZA (może niepotrzebnie zwalam wszystko to na swoje zaburzenia), i nie widzi lub nie łatwo dostrzec pomocy takim jak ja przypadkom, z którymi trzeba sie borykać. Dlatego, może i lepiej żyć w pojedynke, aby nikomu nie narzucać na głowe swoich problemów i zaburzeń. Wiem, że mój przypadek w ogóle do łatwych nie należy, a nawet może jest szczególnie trudny, i pomocy dla siebie po prostu nie widze, i nie dostrzegam. Pocieszenie jednak jest w tym, że można, a raczej należy przywyknać do takiej kategorii ludzi jakim definiuje siebie ZA, i będąc jego nierozerwalną częścią.

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 24-06-2012 19:04

olabaimow1 pisze:Jesłi chodzi Wam o specjalistow i trening społeczny, a potem niby dalej mam żyć - nic się nie dzieje przecież w pięć minut. Sam nie do końca wierzę w skuteczność terapii, po wykryciu u mnie tego ZA.
Spróbowałeś może zrobić listę "za" i "przeciw" terapii? W szczególności - co masz do stracenia?

Mamy tylko jedno życie i nie będziemy mieli drugiej szansy.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 24-06-2012 23:10

olabaimow1 pisze:Sam nie do końca wierzę w skuteczność terapii, po wykryciu u mnie tego ZA.
A przed wykryciem - uwierzyłbyś?

olabaimow1 pisze:Sam nie potrafie lepiej siebie oceniż możliwe, że może mam więcej WAD niż samych ZALET.
Poza niewieloma oczywistościami, raczej mało jest ludzkich cech, które jednoznacznie określa się jako wady lub zalety. Jedna i ta sama cecha (ot np. skłonność do używania logiki formalnej, a co za tym idzie tzw. czepiania się słówek) dla jednego może być wadą, a dla innego zaletą.
Dlatego nie można jednoznacznie stwierdzić, czy masz więcej wad czy zalet. To zawsze będzie subiektywne zdanie osoby oceniającej.

olabaimow1 pisze:Nie jestestem również przekonany czy będę kiedykolwiek godzien spotkać się z osobą by kogoś nie urazić, oraz czy moje rozumowanie jest całkowcie błęne i nieprawidłowe.
... predzęj czy później okaże będąc takim człowiekiem z którym pewnie nie ma sensu rozmawiać
Bingo!
Tu masz kwintesencję tego, co Cię blokuje.

Każdemu zdarza się czasem kogoś urazić. Takie życie, nikt nie jest bezbłędny. Jak Ci się coś takiego zdarzy, trzeba umieć z tego wybrnąć... i tyle.
Dlaczego wyciągać stąd od razu wniosek, że jakoby "nie jesteś godzien"?
Albo że jesteś "człowiekiem, z którym nie ma sensu rozmawiać"?

Nikt tu takich wniosków nie wyciąga.
Tylko Ty sam o tym piszesz...

olabaimow1 pisze:Całkiem możliwe, że czasem wystepuje u mnie marudzenie...
nie wiem czy to jest użalania sie nad sobą...
może i lepiej żyć w pojedynke, aby nikomu nie narzucać na głowe swoich problemów i zaburzeń.
To nie jest marudzenie ani użalanie się nad sobą.
To jest koszmarnie niska samoocena.

olabaimow1 pisze:Wiem, że mój przypadek w ogóle do łatwych nie należy, a nawet może jest szczególnie trudny, i pomocy dla siebie po prostu nie widze, i nie dostrzegam.

Ilu psychologów trzeba, aby wkręcić żarówkę?
Wystarczy jeden, ale żarówka musi chcieć :?

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 25-06-2012 19:56

Są sprawy oczywiste, które umiemy, i te ktorych sie nie pode

Zgadzam się z Waszymi tezami. Co do terapii, jaka była by różnica gdybym wiedział o niej wcześniej, i tak mimo wszystko już i tak zbyt późno sie za to zabrałem, czasem lepiej mmmoży zbyt poźnoz niż gdyby to totalnie olać. Mimo wszystko, jakos zmuslem sie do szukania pomocy. Czy człowiek potrzebuje tysiecy znajomych, by był szczęśliwy? Najprościej próbawac innym dawac radość, a sobie może sie nie opłaca, bo zawsze sie kupi jakies bzdury, (chociaż baardzo daleki jestem od tego) potem tylko gryzie sumienie "a po coś to kupil, a na co, a do czego Ci to będzie potrzebne" itp. jeśli będą pytać. Czyli jak sie to mówi 1000 pytań do w ciągu minuty:) Jak odróżnić rzeczy najbardziej niezbędne od niezbednych bez ktorych nie da sie żyć?
Co właściwie dają nam studia jako takie? Ja sobie krotko zdefiniowałem: Studia mają pomóc człowiekowi szukać, poznawać, rozwijać i rozszerzać swoje "horyzonty (wiedze) na każdy z możliwych tematów.
Czy wobec tego osoba z ZA po mgrtrze jest gorsza od osoby po podyplomowce? Wydaje mi się ,że tak może i żle mi się wydaje, bo pewnie ta osoba ma znacznie większa wiedze. Tylko jak później wykorzystać swoje talenty, aby nie wygasły niczym ogien do samego już popiołu? Wiadomo, że zawsze można wiele razy wracać do książek omawianych w czasie studiów. Czy wobec tego przesiadywanie do poznego wieczora z ksiązką jest poży teczne i zdrowe? Książka to zbiór jakichs mysłi a my z nich czerpiemy poglądy i wyrabiamy swoje zdanie, a czytanie zbyt długie może męczyć oczy. Sposób naszego rozwoju zawsze bedzie i jest zależny od naszych chęci:) Czy się nasze umiejętności kiedyś komuś przydadzą - z pewnoscią chyba tak.
Są oprócz studiów sprawy, ktorych panowie powinni sie podjąć, lecz wolą sie wymigać załatawianiem innych spraw, aby zatuszować to czego sie nie potrafi zrobić lub nie ma się do tego pewności, żeby czegoś nie zepsuć - tak to ujmijmy. Chodzi mi o tzw. przypisywanie typowych czynnosci do kobiet jak i panow, tj. zakupy, sprzątanie, gotowanie, prasowanie, odkurzanie, zmywanie itd. Jesłi panowie część potrafią, a czegoś nie to uważa się ich za brak talentu lub ironnicznych dogryzek typu: "Mamusia Ciebie nie nauczyła, to po co mi taki facet jak nie potrafi po sobie nic zrobić. Wiadomo nie każdy musi potrafic wszystko, aleno cóż jeśli ma się coś schrzanic lub odkladać az zrobi ta osoba co potrafi. Dla tej osoby co nie potrafi mogą nawet z biegem czasu nawarstwiać sie nowe stany depresyjne. Dlatego, może i lepiej życ w pojedynke, bo po co komuś włazić na głowę skoro pewnych spraw sie nie po prostu nie potrafi zrobić.
Oczywistym jest fakt, że każdy potrafi robić na tyle ile potrafi, lecz dzisiaj wymagania od nas wciąż rosną. Tylko czy my jestesmy skłonni sprostac nowym wymaganiom od nas, jesłi wiedza nasza niej zawsze jest tak szeroka na ile inni by chcieli by ona takowa była? Może i to coś zmieni w nas na bardziej otwartych i przystepnych Polaków dla innych ludzi?

Anchen

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1392


Rejestracja:
11-02-2011 17:50

Dzieci: Jaś, 12 lat, ZA i Staś, 10 lat, NT

Post 26-06-2012 12:10

Olku, przeczytałam kilkakrotnie Twój list powyżej i nie umiem zgadnąć, czy chcesz tak ogólnie podywagować o stereotypach i typowych rolach damsko-męskich oraz o znaczeniu wiedzy akademickiej w życiu człowieka, czy potrzebujesz od nas jakiejś pomocy lub rady. Czy mógłbyś mi wytłumaczyć, jakie masz oczekiwania?

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 26-06-2012 14:05

Możliwa pomoc lub rada:)

Nie jestem ekspertem w relacjach damsko-męskich przy podtrzymywaniu rozmowy. Dlatego każda pomoc lub rada będzie, tak przypuszczam dla mnie pomocna, chociaż w tym wypadku jestem strasznie pogubiony, i nie potrafie rozmawiać z kobietami tak, by nie doszło do jakiejs gafy/wpadki przeze mnie zrobionej, bo ewidentnie jest to moją najsłabszą stroną.
To, że nie zawsze od razu potrafię się połapać w relacjach i ich podtrzymywaniu, jak powiedziałem powyżej, szukam pomocy, bo uważam, że jestem zarejestrowany po to na tym portalu, aby fachowcy próbowali korygować moje błędy. Wiadomo, każdy człowiek zmienia się na lepszego lub gorszego człowieka, i nie zawsze można komuś pomóc. Dlatego ważną rolę w życiu odgrywają PRZYJACIELE, i jeśli nie oni, to będę musiał szukać tutaj pomocy w innych miejscach, i u innych ludzi, a akurat tak się składa, że to jedyny forum (o innych nie słyszałem), w którym można się otworzyć ze swoimi "bolączkami".
Generalnie rzecz biorąc staram się być do ludzi miły czy sympatyczny, lecz zawsze są pewne granice (każdy człowiek takie posiada), i w ich rozróżnianiu mam kłopot tzn. nie mogę określić poziomu krytyki wobec mojej osoby (z przyjmowaniem krytyki do siebie też mam ogromne problemy), i później muszę robić ripostę, by inni nie pomyśleli, że nic nie mam na swoją obrone, i że wolno po mnie jeżdzić jak się komu żywnie podoba - dlatego później relacje zaczynają się psuć przez moją niewiedzę w tym zakresie.
Mówiłem też o granicach krytyki: nie zawsze należy przytakiwać na nią i przyjmować ją z uśmiechem. W skrócie: nie potrafię nie przeżywać dosadnych komentarzy, i z nich jestem skłonny do odparcia wobec mnie złych intencji co się kończy dla innych nie przyjemnie.
Dlatego mam pytanie: Czy w związku z powyższym osoba dorosła z ZA może funkcjonować tak, by nie stwarzalała swoją postacią dla innych powód do kpin, drwin, obgadywania, poniżania itd.?
Według mnie, każdy jest jaki jest, lecz są osoby mniej i bardziej wrażliwe na wszelkiego typu komentarze, ja pisze się do tych ostatnich-tak przypuszczam.
Każda pomoc w takim trudnym wypadku jakim ja jestem wymaga pewnie sporo koncentracji przez fachowców od psychologii.
Boli mnie również to, jeśli coś do kogoś mówie, i jestem niezrozumiany, a te osoby robią dziwne miny jakbym mówił coś w obcym języku.
Mimo wszystko zawsze możemy się dalej kształcić, lecz wcześniej wydaje mi się należy wytrenowwać swoje słabości o których mowiłem powyżej, by inni nie mieli problemów co i jak do nich się mówi.

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 26-06-2012 16:08

olabaimow1 pisze:Dlatego ważną rolę w życiu odgrywają PRZYJACIELE, i jeśli nie oni, to będę musiał szukać tutaj pomocy w innych miejscach, i u innych ludzi, a akurat tak się składa, że to jedyny forum (o innych nie słyszałem), w którym można się otworzyć ze swoimi "bolączkami".
Więc może załóż, że tu otaczają Cię przyjaciele? :wink: Może nie znajdziesz tu samych ekspertów, ale jestem przekonana, że każde z nas ma w sobie niejakie pokłady wiedzy, bo sami jesteśmy troszkę pokręceni i nasze dzieci takoż. Przyjmij więc proszę nasze wypowiedzi za dobrą monetę, bo jak ja napisałam, że mnie wkurzyłeś marudzeniem (bo nie bardzo wiedziałam dokąd zmierzasz w dyskusji i o co Ci chodzi), to tylko i wyłącznie to miałam na myśli. Nie oceniam Ciebie, bo przecież Cię nie znam. Sytuacja była dla mnie irytująca. Koniec, kropka. Nie znaczy to, że jesteś mi wrogiem. obraziłam się i już się w życiu nie odezwę :OK:

Wracając do studiów. Żona Dreptaka napisała Ci, że taki "papier" zawsze może się przydać i ładnie wygląda w CV 8) Jednak nie jest to miernik wartości człowieka. Jak to mówią starzy górale: wykształcenie nie piwo, nie musi być pełne :D Jeśli chcesz rozwijać swoje pasje i czujesz, że podczas takich studiów będziesz się spełniał, to idź na nie.

olabaimow1 pisze:Generalnie rzecz biorąc staram się być do ludzi miły czy sympatyczny, lecz zawsze są pewne granice (każdy człowiek takie posiada), i w ich rozróżnianiu mam kłopot tzn. nie mogę określić poziomu krytyki wobec mojej osoby (z przyjmowaniem krytyki do siebie też mam ogromne problemy), i później muszę robić ripostę, by inni nie pomyśleli, że nic nie mam na swoją obrone, i że wolno po mnie jeżdzić jak się komu żywnie podoba - dlatego później relacje zaczynają się psuć przez moją niewiedzę w tym zakresie.
Ja tak sobie myślę, że Ty możesz czasem nie czuć po prostu żartu. Istnieją rytuały NT-ków polegające na wzajemnym krytykowaniu i obrażaniu się. Właściwie powinnam to ostatnie zdanie wziąć w cudzysłów :hmmm: Jeśli nie czujesz ironii, to masz poważny problem, bo nie wiesz kiedy słyszane słowa są naprawdę, a kiedy są żartem. Stąd zapewne nieporozumienia.

Przyjmij więc, że tu są osoby życzliwe. Jeśli odbierasz coś inaczej, to wal konkretnie i na temat. Wszystko można sobie wyjaśnić :OK:
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 26-06-2012 17:10

Jestem zawsze za zgoda i porozumieniem!

Jestem człowiekiem w miare konkretnym, otwartym na propozycje. Mam też swoje zdanie. Czasem każdego człowieka w obronie własnej mogą ponieść emocje w swojej riposcie, dlatego zastanawiam się czy brać tutaj osoby "za dobrą monetę", skoro nie wszyscy chcą ze mna czasem tak do końca życia gadać i chować w sobie do mnie urazy (akurat to najbardziej rozważam), że się kogoś nie zna. W pisaniu czy w mowie nie ma ludzi nieomylnych.
Dlatego jako człowiek otwarty na porozumienia jestem ZA tym, żeby wypominanie przeszłych emocji zostawić już w swej historii, a żyć tym co się wokół nas dzieje. Jeżeli ktoś lubi tutaj "grzebac w historii" co kto, komu, jak powiedział czy coś nie tak ujął ze swej niewiedzy, i będzie chciał rozgrzewać do czerwoności "stare sprawy" - nie ma problemu, moge oczywiście podebatować, tylko nie zawsze mogę zagwarantować, że wymiany zdań/poglądów będą spokojne.
Wiadomo nie wszyscy lubia isc ugodowym krokiem, ja jestem przeciwieństwem temu, dlatego do tego nie namawiam. Staram się w ludziach rozbudzać dobry nastrój, jeśli inni uważają inaczej, proszę bardzo. Porozmawiam lub spróbuje dać odpowiedź na tyle na ile potrafie.
Mimo wszystko będę jak prosicie mówił konkretnie, bo po co w sumie sie rozgadywac i debatowac skoro można wszystko porządnie w punktach odpowiedziec.
Staram się być człowiekiem ugodowym, lecz jako osoba błądząca nie na wszystkim sie znam. Dlatego radzicie iść na dalsze studia, DZIĘKUJE BARDZO za radę:):). Póki co rozwijam temat mojego "pobytu" na tym forum oraz próbuje analizować sensowność postawionego mi zaburzania ZA.

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 26-06-2012 17:53

Nie chodzi mi o grzebanie w przeszłości itd. Pewnie gadam po NT-cku i dlatego nie do końca mnie zrozumiałeś. Miałam na celu zamknięcie tematu, bo od tamtej pory, kiedy to napisałam, że mnie wkurzyłeś marudzeniem, nie odzywałam się. Więc piszę, że było minęło, dawno zapomniałam, a miałam wrażenie, że mocno Cię moje stwierdzenie zabolało.
olabaimow1 pisze:czy brać tutaj osoby "za dobrą monetę", skoro nie wszyscy chcą ze mna czasem tak do końca życia gadać i chować w sobie do mnie urazy (akurat to najbardziej rozważam), że się kogoś nie zna
Nie bardzo rozumiem, takie wykluczające się dla mnie jest to zdanie. Daj się poznać i daj nam szansę :wink: Ja piszę na tym forum ciut dłużej od Ciebie i dlatego proponuję Ci pozytywne nastawienie. Po prostu w większości znam osoby, które tu z Tobą rozmawiają, nie tylko wirtualnie znam 8)
olabaimow1 pisze:Mimo wszystko będę jak prosicie mówił konkretnie, bo po co w sumie sie rozgadywac i debatowac skoro można wszystko porządnie w punktach odpowiedziec.
No i zupełnie nie o to mi chodziło :roll: Jeśli poczujesz się urażony, obrażony, skrytykowany, źle osądzony, to nam po prostu o tym napisz. Jasne? :OK: Nie mam pojęcia co się dzieje w Twojej głowie podczas czytania (co tam czujesz, czy myślisz), dlatego proszę o informację zwrotną jakby co :mrgreen:
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 26-06-2012 22:41

Jestem zawsze pozytywnie nastawiony

Przeczytałem kilka razy odpowiedź. Nie mam się czemu dziwić skoro niektórzy już cale lata tutaj piszą na tym forum. Czy ten kto ma tysiące postów jest najbardziej popularny? Wydaje mi się, że jak zacząłem tu pisać to nie odczułem ogormnej fali przyjaciół, lecz jako takie wsparcie istnieje. Ja też znam ludzi i wirtualnie i nie wirtualnie - wiadomo z nie wszystkimi się widze osobiście.
Jestem optymistą i zawsze próbowałem pozytywnie podchodzić do spraw, no chyba, że sposób mojej wypowiedzi czasem pozostaje niezrozumialy.
Jak piszę to piszę co myśle i tyle. Nie każdy "nowicjusz" tego forum biegle potrafi odgadnąć co kto miał na myśli. Ja przekazuje moje myśli na piśmie, więc jeśli mówię nie wyrażnie to powtórze.
Uważam, że jeśli bym się wszystkim dookoła przejmował, to nie wiele idzie zdziałać.
Wiem, że czasem mnie poniesie w swoich wypowiedziach, ale to już zależy od tego czy ktos chce mi dopiec, lub mnie poddac probie krytyki dlatego potem wychoodzi jak wychodzi.
Nie mam zamiaru tutaj nikogo krytykować ani nikomu ubliżać - w skrajnych przypadkach zdarza sie w życiu, ale póki co ja sie na nikogo nie gniewam, tylko przedstawiam, to co uważam.
Ciesze się, że czasem jest tutaj komu co poopowiadac, lecz w życiu tak jest, że nasze ludzkie reakcje bywają czasem nie na miejscu jak chociażby moje.
Zawsze jestem i staram się ludzi pozytywnie nastrajać na tyle na ile to możliwe, lecz czasem skutki są odwrotne. Nie zawsze moje przemyślenia są godne akceptacji, lecz staram się w większosci panowac nad swoimi "niedociągnieciami".
Mam nadzieję, że wszystko powyższe będzie w miare zrozumiałe.

Adam.W

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 393


Rejestracja:
13-06-2012 14:53

Ja: ZA

Post 27-06-2012 09:47

I TAK TRZYMAJ

Każdy z NAS ma kryzysy, kiedy ma siebie dość, Ważne jest, aby je jakoś przetrzymać. Ja mam rodzinę i garstkę naprawdę serdecznych przyjaciół, oraz wymierną motywację, aby się nie załamywać choćby nie wiem co- moi podopieczni, których kocham jak moje dzieci( choć jeden ma 19 lat:):)) i zrobiłbym wielką krzywdę,gdybym użalał się nad sobą,a nie zajmował się nimi. Dlatego mogę powiedzieć ,że jestem pozytywnie nastawiony,choć czasami chciałbym sobie dać porządnie w twarz-tak na opamiętanie:)))
Zawsze chętny do rozmowy:)

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 27-06-2012 11:24

Bicie się po twarzy nie załatwi tak do końca sprawy.

Masz 100% rację - NIE WOLNO się poddawać i tracić wiare w siebie i własny pozytywny nastrój, jak też i motywację. Dzieci w każdym wieku wymagają jeszcze większej uwagi. Żadne dziecko nie lubi gdy się go pomija, dlatego znalezienie "złotego czasu" dla swoich najcenniejszych dzieci jest ZAWSZE BEZCENNE.
Każdy się zmaga z kryzysami, tylko wiadomo każdy różnie znosi takie dni, i jest sie w takiej sytuacji, jakby cały świat się od Ciebie odwrócił, i w dodatku nie miał ochoty z Tobą przynajmniej JEDNEGO SŁOWA znaleźć.
Nie martwmy się kryzysami, tylko jak wszystkim powtarzam korzystać i czerpać ze swojego życia jak najwięcej się da. Czasem, może jak mówisz dobrze jest jeśli się czasem smagnie po twarzy, tylko obiektywnie patrząc nie zawsze to pomoże, choć nie jestem specjalistą od rękoczynów - bo po co się właściwie okładać jak to mówią " Z LIŚCIA" lub "PIĄCHĄ PO GĘBIE", skoro można nad sprawą pomyśleć, i wyjdziemy lepiej z sytuacji niż okładanie się bez konkretnej potrzeby.
Najważniejsze jednak jak zawsze w życiu jest doskonały humor, uśmiech, pozytywne podejście i najlepsi przyjaciele (tylko tacy na których w każdej chwili możemy liczyć), zdrowie, a reszta się jakoś ułoży:).

Adam.W

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 393


Rejestracja:
13-06-2012 14:53

Ja: ZA

Post 27-06-2012 12:00

:)

No to ( na razie) witam czwartego na moich oczas ASPI-optymistę:)
Zawsze chętny do rozmowy:)

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 27-06-2012 14:35

Czwarty to jeszcze nie ostatni:)

Dzięki za powitanie:) Staram się do spraw jak zauważyłes podchodzić w miarę optymistycznie, no chyba, że pojawia sie jakaś "przeszkoda" to później mogą pojawiać sie schody różnego rodzaju - zależy później o co chodzi, rzecz jasna:)

Anchen

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1392


Rejestracja:
11-02-2011 17:50

Dzieci: Jaś, 12 lat, ZA i Staś, 10 lat, NT

Post 27-06-2012 22:08

Zaczęłam pisać ten list wczoraj, ale jakieś ścierwo przecięło w kilku miejscach kable elektryczne w naszym bloku, przepaliwszy się do nich wprzódy przez rury instalacyjne, zapaliła się instalacja i mieliśmy dwudniową katastrofę bez prądu, więc kończę dopiero teraz i z góry przepraszam, jeśli niektóre rzeczy się powtórzą z napisanymi później przez innych.

olabaimow1 pisze:Dlatego mam pytanie: Czy w związku z powyższym osoba dorosła z ZA może funkcjonować tak, by nie stwarzalała swoją postacią dla innych powód do kpin, drwin, obgadywania, poniżania itd.?


Jestem matką dziecka z ZA i mam w rodzinie dużo osób ze spektrum i z całym przekonaniem odpowiadam Ci, że oczywiście. Bo dlaczego i nie? Nikt nie powinien być obiektem kin, drwin, obgadywania i poniżania. Powtórzę, bo już o tym pisałam, że ZA to nie jest jakieś mroczne piętno, które determinuje przyszłość, jest pewną cechą, mniej lub bardziej istotną. Innymi słowy: mój syn ma ZA, ale nie jest ZA. Jeśli pewne jego zachowania dają powód do kpin, zmienimy je, jeśli mu kpiny przeszkadzają. Albo zmienimy towarzystwo.

olabaimow1 pisze:Nie jestem ekspertem w relacjach damsko-męskich przy podtrzymywaniu rozmowy. Dlatego każda pomoc lub rada będzie, tak przypuszczam dla mnie pomocna, chociaż w tym wypadku jestem strasznie pogubiony, i nie potrafie rozmawiać z kobietami tak, by nie doszło do jakiejs gafy/wpadki przeze mnie zrobionej, bo ewidentnie jest to moją najsłabszą stroną.


Dobra, to napiszę Ci konkretnie, jak ja sobie radzę, a jestem jednostką mocno aspołeczną i naturalnym sposobem porozumiewania się jest dla mnie pisanie, a nie mówienie (dlatego na forum jest mi znacznie łatwiej niż w kontaktach bezpośrednich).
1. Słucham. Zwykle warto więcej słuchać niż mówić, no i bardzo wielu ludziom wystarcza, jeśli się ich słucha, bardziej aktywne zaangażowanie w rozmowę nie jest konieczne. I warto chwalić, jeśli potrafisz, również w bardzo już precyzyjnie damsko-męskich relacjach, bo podziw jest strasznie silnym afrodyzjakiem.
2. Mam kilka swoich plemion, czyli ludzi, którzy podzielają moje zainteresowania i pasje (które też warto mieć). Rozmowa o wdziękach Maryni szybko mnie nudzi, ale na szczęście jest wielu ludzi, z którymi mogę pogadać o czymś innym.
3. Mam wypracowany zestaw tematów na niezobowiązującą pogawędkę, na przykład w pociągu, jeśli trafi się nadtowarzyski towarzysz podróży i nie daje mi czytać. Moje typy to gotowanie i hodowla roślin i spokojnie da się te sześć godzin przegadać - sprawdziłam doświadczalnie.
4. Nie przejmuję się. Nie ma szansy, żeby wszyscy każdego lubili, nie ma sensu próbować się wszystkim przypodobać, bo przewidywanie cudzych reakcji (i przewidywanie, że będą negatywne) za bardzo paraliżuje. Dla większości ludzi nie jesteśmy podstawowym punktem odniesienia, więc nie ma sensu przeceniać własnych gaf towarzyskich i lapsusów - ludzie szybko o nich zapominają.
5. Staram się być życzliwa, tak zwyczajnie po ludzku miła. I sporo się uśmiecham.
6. Kiedy byłam bardzo młoda, ćwiczyłam prowadzenie takich niezobowiązujących życzliwych pogawędek, co było może o tyle łatwiejsze, że mieszkałam wśród Anglosasów, gdzie ta konwersacyjna maniera jest trochę inna. Ale serio, ćwiczyłam zauważanie szczegółów i zagadywanie do portiera, że fantastyczna pogoda, i do wykładowczyni, że ma świetne szpilki, bo zupełnie tej umiejętności nie miałam. Teraz mam. Wyćwiczoną.

olabaimow1 pisze:W skrócie: nie potrafię nie przeżywać dosadnych komentarzy, i z nich jestem skłonny do odparcia wobec mnie złych intencji co się kończy dla innych nie przyjemnie.


Tu Ci nie pomogę, po mnie spływa jak po kaczce. Jedyną osobą, której krytyka jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi, jest moja matka, ale jeśli czuję, że zaraz wybuchnę, wizualizuję sobie misia koala i sięgam po następny liść eukaliptusa. Natomiast już tak serio, opanowanie jest istotną umiejętnością, bardzo użyteczną w życiu profesjonalnym, rodzinnym zresztą też. Nad tym warto pracować.

olabaimow1 pisze:Każda pomoc w takim trudnym wypadku jakim ja jestem wymaga pewnie sporo koncentracji przez fachowców od psychologii.


Przede wszystkim wymaga znajomości kontekstu. Wiemy o Tobie tyle, ile napisałeś i możliwe, że wiele moich rad jest całkowicie przestrzelonych, za co Cię ogromnie przepraszam, ale po prostu wiem o Tobie za mało. Widzę jedynie tekst, momentami pisany trudnym dla mnie stylem, więc nie odróżniam, co jest istotne, a co mniej, co jest problemem pierwotnym, a co skutkiem. No i to miejsce - w moim odczuciu, inni mogą oczywiście postrzegać to inaczej - jest połączeniem grupy wsparcia i klubu znajomych, bliższych i dalszych. Ale nie zastąpi terapii, więc jeśli czujesz, że masz duże kłopoty i chciałbyś coś zmienić, znajdź fachowca, który Ci będzie odpowiadał, a zapewne łatwiej uda się Wam pewne problemy rozwiązać i dojść do ich źródeł. Czego szczerze życzę!

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 28-06-2012 07:54

Dziękuje za rady:)

Wszystkie wymienione rady są bardzo przydatne, tylko, że nie mam ich wyćwiczonych do perfekcji, a raczej z tymi ostatnimi mam problem (dosadne komentarze, dokazywanie) sama obrona by się nie przejmować tym co ludzie o mnie gadają i ewentualna krytyka z ich strony do mnie jest w moim przypadku mizerna. Wiem, czas to zmienić, aby też "spływało to po mnie jak woda po kaczce". Jestem towarzyską osobą, jeśli jest temat do omowienia/obgadania to jestem zawsze otwarty. Występują takie sytuacje kiedy nie idzie sie opanowac i trudno sie powstrzymac od wybuchu. Z tym tez nie łatwo sobie radze. Wszystko wymaga praktyki i pewnie wypracowania wspólnie moich takich "słąbych stron" - chodzi mi również też o podtrzymywanie zdolności rozmów ze znajomymi.
Wiem, że im więcej się słucha tym lepiej, tyle, że jestem gadułą, i nad tym też musze popracować. Jestem zawsze gotowy na otwarte spotkanie do rozmowy.

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 28-06-2012 21:45

Czytałam wypowiedź Anchen, jak opowiadania o mnie. Też kiedyś uczyłam się "podtrzymywania rozmów", tyle że u mnie - z dość marnym skutkiem. Chociaż, jeśli temat jest dla mnie ciekawy, to bardzo łatwo włączam się do rozmowy.
Podobnie, jak Anchen bardzo chętnie i często przełączam się na słuchanie, które jest jednak o tyle niebezpieczne, że czasem "odlatuję" w trakcie, gdy moje myśli pójdą w innym kierunku.
Mąż natomiast uwielbia na głos mówić, dzięki czemu się cudownie uzupełniamy - często on wpada w trans mówienia, a ja godzinami słucham... A dobrze się go słucha, bo facet jest mądry.
W młodości też próbowałam się uczyć wypełniać tak zwaną "niezręczną" ciszę i zagadywać ludzi (coś w stylu "ładna dzisiaj pogoda"), ale szybko świadomie z tego zrezygnowałam - bo tego typu rozmowa jest dla mnie nienaturalna i męcząca. Jeśli ktoś mnie tak zagadnie, to uśmiecham się i kiwam głową, ale rzadko podejmuję rozmowę. Możliwe, że są osoby, którym to przeszkadza (zwłaszcza na początku znajomości), ale myślę, że szybko się przyzwyczajają i akceptują to. Tak naprawdę myślę, że raczej niewiele jest osób, które takie pogaduszki lubią - raczej robią tak, bo tak "wypada". Moim zdaniem nie ma sensu uczyć się tego na siłę. Bycie nieco oryginalnym czy nawet ekscentrycznym nie jest niczym złym.

olabaimow1 pisze:nie mam ich wyćwiczonych do perfekcji, a raczej z tymi ostatnimi mam problem (dosadne komentarze, dokazywanie) sama obrona by się nie przejmować tym co ludzie o mnie gadają i ewentualna krytyka z ich strony do mnie jest w moim przypadku mizerna. Wiem, czas to zmienić, aby też "spływało to po mnie jak woda po kaczce".
Nie jestem pewna, czy dobrze rozumiem te zdania. Czy chodzi Ci o to, że nie potrafisz się nie przejmować tym, co inni ludzie mówią o Tobie lub tym, jak inni ludzie myślą o Tobie?
Miałam ten sam problem i udało mi się to zmienić. Olku - jedno jest pewne, takie przejmowanie się zdaniem innych, to nie jest prosta sprawa, którą można zlikwidować mocnym postanowieniem czy wmawianiem sobie, że się nie przejmujemy. To tak, jak ze złością - im bardziej chcemy się nie przejmować, tym bardziej się przejmujemy. Trzeba dogłębnie zrozumieć, skąd ten problem się w Tobie bierze, a to jest moim zdaniem możliwe tylko na terapii. Ale naprawdę warto, 90% dotychczasowych powodów do stresu nagle znika i to się odczuwa jak niesamowitą wolność, ze zdobycia której trudno się jest nacieszyć. :OK:
Jedno chciałabym Ci jeszcze powiedzieć: umiejętność nie przejmowania się tym, co ludzie o mnie powiedzą, nie zmieniła ilości akceptujących mnie znajomych i przyjaciół. Czyli na pewno nie "opłacało się" przejmować zdaniem innych.
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 29-06-2012 08:11

Tylko pozytywne sprawy, i nie przejmowac się -to nie łatwe.

Zdaje sobie sprawe, jakim trudnym jest podjęcie się i nie przejmowanie się wszelakich irytujacych wypowiedzi ze strony znajomych. Pozytywny nastrój czasem z rana może zostać błyskawicznie zmieniony przez innych. Terapia może pomóc dać jakieś przykłady. Z tego co się "nawiedziałem:)" z różnych ksiażek, że są ludzie godni do pokojowego nastroju, a są i TOKSYCZNI ludzie, którzy traktują Ciebie jak powietrze lub jeśli zauważą to nie omieszkają się dodać czegoś opryskliwego, aby w Was zaczęła bulgotać złość oraz będą prowokować swoimi wypowiedziami tak, że pozytywnie i z grzecznosica trudno odpowiedziec. Wszystko może i można z twarzy wyczytać, lecz ukrytej przebiegłości nie łatwo dostrzec.
Żyjemy, kręcimy się ze swoimi sprawami, i czasem trudno się połapać jak odpowiedzieć, aby nie zaostro, bo może się zdarzyć naprawde wiele, aby popełnić mały błąd, a cała reszta już wszystko padnie (jedno czy 2 słowa mogą podziałać bardzo destrukcyjnie- żaden miecz nie rani jak słowo) przez kogoś z naszego otoczenia. Późniejsze łagodzenie konfliktu zaognionego lub pogodzenia się z kimś wymaga znacznie więcej czasu.
Są i takie sytuacje w życiu, że czasem można dostać furii od nie do końca przemyślanych wypowiedzi najbliższych lub ze strony znajomych.
Terapia - może dać jakieś klucze do radzenia sobie w różnych sytuacjach, tylko od nas (ode mnie również) zależy czy siła wzorców przełoży się na obecną rzeczywistość.

Adam.W

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 393


Rejestracja:
13-06-2012 14:53

Ja: ZA

Post 29-06-2012 09:58

/

Przed tym nic w 100% nie uchroni. I NT zdarza się coś głupiego powiedzieć i za to cierpieć...
Zawsze chętny do rozmowy:)

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 29-06-2012 11:18

Idzie lato, rozsądne myśli rozluźnione

Każdemu z nas jak pisałem zdarza się czasem coś palnąć za co się później wstydzimy, i przeżywamy, że do czegoś takiego dopuściliśmy. Zawsze lepiej niezbyt mądre myśli trzymać na wodzy:) w skrócie: panowie uwagi wymieniane z paniami zawsze powinny być rozważne:), do siebie też się odnosze:)

Adam.W

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 393


Rejestracja:
13-06-2012 14:53

Ja: ZA

Post 29-06-2012 11:58

:)

To prawda,ale to nie powód,żeby się izolować i ograniczać. Wynik tego zazwyczaj bywa odwrotny...
Zawsze chętny do rozmowy:)

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 01-07-2012 18:26

Odejscie do spekulacji nie będzie miało pozytywnego efektu.

Wiadomo, zawsze możemy i rozmawiamy o kobietach, jak by to u facetó by nie było:)
Masz racje, nie wolno się izolować chyba, że w czasie choroby, człowiek sie czuje zapomniany o wszystkich, przyjscie z wizyta bedzie zawsze pocieszeniem. Teraz rozszrzamy nasze letnie plany, dążenia i działajmy według własnych polanów na ile to możliwe i czas pozwala:) W skrócie pozytywne podejscie i doskonałe poczucie humoru to nasz najlepszy ratownik:)

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 16-07-2012 14:22

Wszystko powinno przebiegać płynnie

Jeśli chodzi o rady ds. jazdy autem mogę pomóc tj. mogę dać kilka wskazówek.
Wszystkie czynności o których się mówi w czasie kursów na prawko należy WYĆWICZYĆ przez praktyke czyli im więcej jazd po trasie tym lepiej:) Tylko ćwiczenie czyni mistrza:) Także SZEROKOŚCI:)

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 17-07-2012 08:02

Zanim zdobyłem prawko tez tak twierdziłem:)

Do płynności w prowadzeniu należy w skrócie mówiąc wsłuchać się w silnik i dostosować bieg (niższy przy wzniesieniach wyższy po równiejszych płaszczyznach) już w zależności po jakiej drodze się jedzie:):)
Praktyka w jeździe, i to jej sporo, a doświadczenie wejdzie latami w krew. Można również skorzystać z kursów doszkalających:) Oprócz praktyki, należy próbować przewidywać zachowania (to co się dzieje przed nami) na drodze i dostostosować taką prędkość, aby w razie zagrożenia zahamować.
Jeśli chodzi o jazdę to w sumie tyle:)

Adam.W

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 393


Rejestracja:
13-06-2012 14:53

Ja: ZA

Post 17-07-2012 13:22

:)

A jak ci się udaje przewidywać zachowania. U aspiego to zadanie z gwiazdką:)
Zawsze chętny do rozmowy:)

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 17-07-2012 14:39

Zasada ograniczonego zaufania:)

Czasem nie trzeba biegać po teatrach by odkryć prawdziwych artystów, u nas ich jest pod dostatkiem. W związku z tym może to tyczyć pieszych, rowerzystów, motocyklistów jak i artystów za kółkiem. Czasem jak kogoś ułańska fantazja poniesie czego też nam nie brakuje. Dlatego staram się jeździć rozważniej, choć sam jakieś błędy popełniam chociażby czasem zdarza mi się nagłe hamowanie. Jednak artyści co jadą np. powyżej 150 ntki na 70tce, to powiedzcie jeśli nie "piracenie" lub skoki przy zmianie pasów to jak się to fachowo nazywa? Czasem kierowcy jadą niczym tzw. tarany "na oślep" do przodu, i jeśli ktoś wywinie się z podporządkowanej z nadzieją, że spokojnie się zdąrzy to czasem efektem jest rów, drzewo stanęło komuś na drodze itp.
Są i tacy artyści, którzy są pewni, że "przelecą" na późnym żółtym jak i nie początkowym czerwonym. Sami "pewniacy" robią czary przy wyprzedzaniu na różne sposoby. Przy centrach handlowych na parkingach rządzą się inne prawa - PRAWO DŻUNGLI może nie dosłownie, lecz chociażby z miejscami dla niepełnosprawnych jak i w innych przypadków.
Takich sytuacji można mnożyć do potęgi nieskończonej, dlatego lepiej uważać za sobą, przed, po bokach, bo nigdy nie wiadomo co komu w głowie gra lub można być ofiarą czyjejś nierozwagi, braku koncetracji ("lewy łokieć"+ telefon przy uchu i jednym palcem po kierownicy), a za chwile pojawią się roboty drogowe, i brak kontroli nad pojazdem - efekt murowany nie włączając warunków pogodowych.
Rączki lepiej trzymać na godz. 14:45 i bedzie okey:)
Jeśli komuś zdarzy się jeździć w godzinach od 23 do 06:00, to może lepiej wcześniej z kimś ustalić inna pore dnia:) SZEROKOŚCI, PRZYCZEPNOŚCI:) + 0 korków:)

antosia

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
13-07-2012 19:56

Ja: zdiagnozowane ADHD

Post 17-07-2012 19:39

Wielkie dzięki za wszystkie rady.Jak zdam to się pochwalę.

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 18-07-2012 14:58

Jeśli chodzi o rady dot. jazdy to polecam sie:)

Jeśli pojawią się wszelkiego typu pytania, to czekam:) Przy egzaminie praktycznym tylko SPOKÓJ i OPANOWANIE oraz rozglądanie się (szczególnie jadąc po mieście) i generalnie na każdej innej trasie:)

antosia

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
13-07-2012 19:56

Ja: zdiagnozowane ADHD

Post 19-07-2012 18:05

Bardzo dziękuje.Egzamin tuż tuż bo dokładnie za tydzień.A co do spokoju,to trochę trudno zrobić.Wcześniej niebardzo się denerwuję.Dopiero jak wsiadam do egzaminacyjnego autka.W przyszłym tygodniu mam jeszcze 5h doszkolenia więc może nauczę się czegoś jeszcze.Pozdrawiam.

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 20-07-2012 07:51

Wszelkie rady od instruktorów jak tabliczka mnożenia.

Prawdopodobnie coraz bardziej rygorystycznie podchodzą egzaminatorzy. Najlepiej się skupić na opanowywaniu pedałów, skrzyni biegów, ruszanie z ręcznego hamulca (Rada: Jeśli egzaminator będzie sprawdzał umiejętności korzystania z ręcznego to robic wszystko tak samo jak do tej pory: powoli spuszczać sprzęgło, dodawać gazu i jednocześnie opuszczać/zwalniać hamulec ręczny) oraz też uwaga na znaki na trasie gdzie wolno lub nie skręcić i komu/kogo należy przepuścić. Egzaminatorzy sprawdzają zachowania na skrzyżowaniach, rondach, zakazach, ulicach jedno/dwukierunkowych. Nie lubią korków, lecz mogą się przyczepić do każdego złego manewru powodującego zagrożenie.
Jedynie proba spokoju może być lepsza, bo w stresie i tak zawsze jest (pamiętam bo zawsze jest + maksymalna koncentracja to co dzieje się na drodze, Rada 2: przy skręcaniu w lewo lepiej dużo aut przepuścić, by egzaminator, że próbuje się szybko wykonać manewr zagrażając sytuacje na drodze; Rada 3: szczególna uwaga: ronda, uważać kto na nim jest/ kto z niego zjeżdża), bo nigdy nie wiadomo jaka będzie wytyczona trasa.
Doceniają jak widzą pewność i opanowanie wyćwiczonych ruchów dotyczące prowadzenia/parkowania/hamowania tak aby zapewnic bezpieczeństwo/ wyprzedzania jeśli jest co najmniej 100% pewność.
Sytuacji na drodze jest bardzo wiele, nigdy nie ma się100% pewności na drodze. Rozwaga + bezpieczne pokonywanie zakrętów i dostosowana do ruchu drogowego prędkość będzie doceniona.
Wszelkiego rodzaju podjazdy (skrzyżowania i inne trasy) korzystać z ręcznego, po to jest. Życze opanowanych manewrów, płynności w ruchu drogowym i pozdrawienia:)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 20-07-2012 09:12

No akurat zupełnie się nie zgadzam na temat skupiania się na jeździe.
W czasie jazdy należy wyćwiczyć odruchy. Nie skupiać się na czynnościach, ale doprowadzić do tego, że ręka "sama zmieni bieg" w odpowiednim momencie.
Po takim wyćwiczeniu zostaje więcej czasu na rozglądanie się i uważanie na sytuację na drodze.
A do tego przećwiczyć wsiadanie do samochodu. U siebie na parkingu.
Wsiadasz, zapinasz pas, ustawiasz lusterka, spuszczasz hamulec.... I kilka, może kilkanaście razy takie ćwiczenie. Bo na egzaminie bez tego o czymś zapomnisz.
To ma być na poziomie odruchów czynnościowych a nie świadomego działania.

anka-niko

Awatar użytkownika

Wsparcie i Łowca Talentów

Posty: 8543


Rejestracja:
27-04-2008 16:50

Lokalizacja: warszawa, Żoliborz

Dzieci: młody dorosły z ADHD (wbrew pozorom)

Ja: takie sobie coś ;)

Post 20-07-2012 09:35

Popieram dreptak :) :OK:

Tylko takie wyrabianie odruchów trochę trwa, więc warto je początkowo ćwiczyć (nawet "na sucho") jak najczęściej.

Dodam jeszcze do tych odruchów:
- kierunkowskaz (warto zapamiętać, że czy jadę do przodu, czy jadę do tyłu - wajcha migacza "idzie" zgodnie z ruchem kierownicy)
- zamykanie okien
- zamykanie samochodu
- kluczyki ZAWSZE "na miejscu" (tym samym!)


aaaa - i jeszcze ważne - ZANIM otworzysz drzwi (przy wysiadaniu) NAJPIERW sprawdź, czy nic nie nadjeżdża, bo... stracisz drzwi (co przerobiono widowiskowo w jednym z programów motoryzacyjnych na całkiem drogim autku...)
Obrazek
mama super syna - KĄT-owicza z ADHD, dysgrafią... i pasją

Jerzy Liebiert
Uczyniwszy na wieki wybór// w każdej chwili wybierać muszę... Jeździec

Uczę się ciebie człowieku.//Powoli się uczę, powoli.//Od tego uczenia trudnego//Raduje się serce i boli. *** (Uczę się ciebie, człowieku...)

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 20-07-2012 11:58

Skoro nie na jeżdzie, to może na szmince w lusterku?

Ta tytułową wątpliwość skierowałem do Pana Administratora. Te podane powyżej rady przedstawiłem dla początkujacych kierowców Panie Administratorze, a to że czynności powinny być nawykiem jak kierunkowskazy, i opanowaniu do perfekcji czynności manewrowych jak też i zmiana biegów.
Każdy kiedyś panie Administratorze zaczynał od początku, a jeśli uważa Pan za zbędne doradzanie, to postaram się, że już nie podejmę się tego tematu.
Każdy nowy kierowca powinien wypracować ruchy przez praktyke, i to się dzieje latami, a to, że chce się doradzić nowym kierowcom, osobiście nie uważam za zbędne takich porad; oczywiście jeżeli jak wiadomo Panie Administratorze coś takiego przeszkadza to może Pan spokojnie usunąć mój wpis. Pozdrawiam:)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 20-07-2012 12:21

Czyżby dyskusja na forum była zakazana? Już nie wolno mieć własnego zdania?
Chyba szanowny Pan Aleksander się zagalopował. Proponuję czasem myśleć przed pisaniem.

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 20-07-2012 12:48

Wiem co Pisze Panie Adminisratorze

Jeśli chodzi Panu Administratorowi o moje myślenie, to może sobie Pan odpuścić przerzucanie lotkami błędów, a nawet komuś rad, czasem może pożytecznych dla kogoś innego. Pozdrawiam:)

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13307


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 20-07-2012 12:58

Szanowny Panie Aleksandrze.
Nic z ostatniej wypowiedzi nie zrozumiałem.
Ponieważ jednak widzę, że Szanownego Pana ponoszą emocje, proponuję chwilę ochłonąć.

Powtarzam moją myśl główną.
Różnica zdań jest rzeczą normalną i dyskusja, o ile jest prowadzona w kulturalny sposób, nie może kończyć się obrażaniem na rozmówcę.
Mamy różne doświadczenia i przemyślenia, więc wnioski też bywają różne. Dlatego wyskakiwanie z fochami jest tu niemile widziane.


Ja jeżdżę za kółkiem już jakieś 30 lat i uczyłem jazdy kilka osób. Więc mam już jakieś doświadczenia i przemyślenia.
A że są inne niż Szanownego Pana? Cóż, takie jest życie...

antosia

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
13-07-2012 19:56

Ja: zdiagnozowane ADHD

Post 21-07-2012 13:02

Studia podyplomowe

Hej panowie nie macie o co się sprzeczać.Olku nie obrażaj się.Bardzo mi pomogłeś!Na rondach faktycznie trzeba bardzo uważać. Raz oblałam na rondzie bo chciałam się poprawić i nagle zmienić pas.Innym razem skręciłam w lewo zamiast zawrócić bo jechałam na pamięć.Kiedyś chciałam ruszyć i nie zwróciłam uwagi na zaciągnięty ręczny.TO wszystko jest bardzo ważne.Dreptak z kolei ma rację,że jak sobie wyrobię mechaniczne odruchy to ich nie zapomnę.Zmieniać biegi uczyłam się na sucho na pokrywce.Obsługę auta mam w miarę opanowaną.Najgorszy jest ruch drogowy.Mam super instruktora.Mój mąż jest super kierowcą ale oni nie mają ADHD.Mężuś mimo diagnozy patrzy na moję roztrzepanie z przymrużeniem oka i mówi że mam się skupić zamiast wymyślać choroby.Dlatego pytam was.Anka ,świetna rada o kierunk.Skorzystam!Wszystkim serdecznie dziękuję i pozdrawiam.

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 23-07-2012 08:11

Naturalnie, że mamy różne przemyślenia Panie Administratorze

Wcale nie jest ważne obysypywanie się tytułami ile lat się jeździ, zależy jak się potrafi zachować w ruchu drogowym niezależnie od pory roku, warunków na drodze, reagowanie w różnych sytuacjach, a jeśli chodzi Panu Administratorowi o fochy, to możliwe że je zrobiłem celowo, bo jak zaczyna się komuś nadawać docinki trudno siedzieć spokojnie, a każdemu kto prosi o pomoc nie odmawiam, lecz jej udzielam i tyle.
To że Pan Administrator się puszy ilościa lat przejechanych i jakims tam swojemu wieloletniemu doświadczeniu świadczy oczywiście, lecz nie tylko Pan je ma inni co tu są też posiadają i są skromniejsi w wypowiedziach, i się nie chwalą.
Czy chodzi Panu Administratorowi, że powinienem się Panu podporządkować? Jak Pan słusznie zauważył każdy ma swoje przemyślenia, i swoje zasady, lecz nie zawsze musi od innych je respektować.
Każdemu gotów jestem udzielić jakiejś porady, choć przyznam nie jestem rzecz jasna chodzącą encyklopedia, bo wszystko co nas otacza się zmienia w każdym aspekcie naszego życia, a my staramy się do nich jakoś przyzwyczaić.
Człowiek indywidualny zmienia swoje poglady, przyzwyczajenia, i zasady, chociaż są i tacy ludzie na świecie, co jak widzą pomoc do kogoś kierowaną, starają się na wszelki sposób przeszkodzić, i wykazywać swoją wyższość nad innymi, że tak powiem "użytkownikami". Mimo wszystko pomocy swojej dalej będę jak zwykle udzielał, bo takim jestem typem ZAowca. Pozdrawiam wszystkich kierowców, i życzę przejezdności:)

anka-niko

Awatar użytkownika

Wsparcie i Łowca Talentów

Posty: 8543


Rejestracja:
27-04-2008 16:50

Lokalizacja: warszawa, Żoliborz

Dzieci: młody dorosły z ADHD (wbrew pozorom)

Ja: takie sobie coś ;)

Post 23-07-2012 18:47

Chyba się zagalopowało... :oops:

Olku, znam dreptaka kilka lat i z całą odpowiedzialnością za swoje słowa stwierdzam, że:

- dreptak się nie puszy (to że dąży do idealnego kształtu to raczej fizjonomia, a nie charakter).
- dreptak się nie wywyższa

A co co stylu jazdy - miałam przyjemność jechać z dreptakiem i jako kierowca-z-prawie-dwudziestoletnim-stażem mimochodem obserwowałam jego styl jazdy i zachowania na jezdni. Z czystym sumieniem polecam taką jazdę :OK:

Może po prostu przeczytaj jeszcze raz początek tego tematu, ale tym razem z innym nastawieniem. Bo, jak zapewne wiesz, odbiór tekstu zależy od nastawienia czytajacego.

Fochanie się :foch: jest niestety bronią bumerangową - głównie uderza w fochacza.

To forum nie jest typowym "gadulcem". Tu się pomaga. Po to ono jest.

Tak więc proszę - PAX!
Obrazek
mama super syna - KĄT-owicza z ADHD, dysgrafią... i pasją

Jerzy Liebiert
Uczyniwszy na wieki wybór// w każdej chwili wybierać muszę... Jeździec

Uczę się ciebie człowieku.//Powoli się uczę, powoli.//Od tego uczenia trudnego//Raduje się serce i boli. *** (Uczę się ciebie, człowieku...)

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 24-07-2012 15:03

Dla mnie już pewnie nie ma ratunku do pomocy.

Z tego wynika, że jestem uczestnikiem ZA, a co do stylu jazdy Pana dreptaka nie będę się wgłębiał. Osobiście mam 10 letnie doświadczenie jak już tak mówimy. Inne osoby też mnie polecają. Nie lubie się wychwalać, lecz również posiadam swój styl jazdy jak każdy -ważne, że bezpieczny i bezwypadkowy. Czego jeszcze trzeba, zdarzają mi się co prawda czasem ryzykowne sytuacje, lecz sztuką jest wyjście z trudnej sytuacji i wyprowadzenie pojazdu z opresji w różnych warunkach pogodowych.

anka-niko

Awatar użytkownika

Wsparcie i Łowca Talentów

Posty: 8543


Rejestracja:
27-04-2008 16:50

Lokalizacja: warszawa, Żoliborz

Dzieci: młody dorosły z ADHD (wbrew pozorom)

Ja: takie sobie coś ;)

Post 24-07-2012 17:14

Olku, no cóż, Twój post jest właściwie zgodny ze sposobem myślenia wielu Aspich - czarno-biały, czy zero-jedynkowy. A świat ma "wiele barw". To tak jak z prawdą: niby prawda jest jedna... ale... Słyszałeś powiedzenie "każdy ma swoją prawdę"?

Polecam też powiedzenie Aleksandra Kamińskiego - "trzeba być dzielnym i umieć się pięknie różnić". To cała sztuka życia społecznego. Wiem, to trudne. Trzeba spróbować patrzeć na świat nie tylko od swojej strony, ze swojego punktu widzenia, ale również od strony innych osób, tak, jakbyśmy byli nimi, mieli ich doświadczenia, ich wiedzę.
Obrazek
mama super syna - KĄT-owicza z ADHD, dysgrafią... i pasją

Jerzy Liebiert
Uczyniwszy na wieki wybór// w każdej chwili wybierać muszę... Jeździec

Uczę się ciebie człowieku.//Powoli się uczę, powoli.//Od tego uczenia trudnego//Raduje się serce i boli. *** (Uczę się ciebie, człowieku...)

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 25-07-2012 07:55

Można wdrażać w życie czyjeś wskazówki, lecz innymi nie będz

Zrozumiałem Pani przekaz, jednak chociaż jak chociaż byśmy się starali do kogoś upodabniać to i tak nic z tego dobrego nie wyjdzie. Wiele już słyszałem jak lepiej być sobą niż pod kogoś się podszywać.
Wiadomo, można wykorzystać czyjąś wiedze i z niej skorzystac w logiczny sposób (jak przy pisaniu prac dyplomowych) lub zdobywać doświadczenie od innych przez trud, prace, a postęp się osiaga latami działając w konkretnej dziedzinie.
Oczywistym jest fakt, że każdy z nas jest fachowcem w swojej dziedzinie nauki, i że ma od urodzenia swój talent, ktory należy rozwijać i wzbogacać. Sztuką radzenia sobie w środowiskach społecznych pewnie jest zdolność rozumienia kogoś, przyjęcie czyjejś wiadomości z jego punktu widzenia, lecz jak Pani słusznie zauważyła, pięknie się różnimy, a to dlatego bo w nas istnieją różne wizje kultur (wzgląd na pewne warstwy społeczne różnych grup i podgrup ludzi) i w nich działamy.
Odrębność lub inność jak głosi kultura sprawia, że nie zawsze potrafimy siebie w 100% zrozumieć. Tak jest ze wszystkim, możemy się pięknie różnić w wielu sprawach-jest to fakt również oczywisty, tyle że czasem dochodzi do zupełnie niepotrzebnych tzw. "zgrzytów słownych" czyli różnica w wymianie poglądów i zdań co prowadzi do wywołania napięć miedzy nami, które i tak są i będą powstawać, tak samo jak się to układa w kwestii przyrody (np. susze, ulewy, mgły, mrozy), i sprawy się podobnie mają, zawsze znajdzie się wyjście z sytuacji.
Niestety ludzie nie zawsze postępuja tak prawidłowo jak być powinno, lecz co nie znaczy, że są złymi/gorszymi ludźmi od innych, możemy czasem coś również doradzić co powinno wyjść dobrze, a wychodzi (mam na myśli rady dot. prowadzenia samochodu) zresztą jak zwykle a czasem i gorzej, że się w ogóle temat podjęło do rozpatrzenia. Cóż jestem tylko człowiekiem, i każdy z nas ma prawo do błędu. Są jednak sytuacje jeśli czasem nic się nie powie jest nie tak, a jeśli już to tak jak powiedziałem powyżej.
Wystarczy jedynie w moim przypadku tylko próbować..,może powinienem milczeć lub w ogóle się nie udzielać w wypowiadaniu się, jeśli miałoby to powodować burze społeczne tutaj na forum z mojego powodu.

Anchen

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1392


Rejestracja:
11-02-2011 17:50

Dzieci: Jaś, 12 lat, ZA i Staś, 10 lat, NT

Post 25-07-2012 09:32

olabaimow1 pisze:Wystarczy jedynie w moim przypadku tylko próbować..,może powinienem milczeć lub w ogóle się nie udzielać w wypowiadaniu się, jeśli miałoby to powodować burze społeczne tutaj na forum z mojego powodu.


Olku, wydaje mi się, że zbyt mocno się przejmujesz. Nic się nie stało. Nie ma żadnej burzy. Nie ma nawet kłótni - po prostu dwie osoby mają różne zdanie. To się często zdarza, ale zwykle nie wynika z tego nic strasznego i nie ma żadnego powodu, żebyś przestał pisać.

Natomiast nie wiem, jak rozumiesz to, co napisałeś tutaj:

Zrozumiałem Pani przekaz, jednak chociaż jak chociaż byśmy się starali do kogoś upodabniać to i tak nic z tego dobrego nie wyjdzie. Wiele już słyszałem jak lepiej być sobą niż pod kogoś się podszywać.
Wiadomo, można wykorzystać czyjąś wiedze i z niej skorzystac w logiczny sposób (jak przy pisaniu prac dyplomowych) lub zdobywać doświadczenie od innych przez trud, prace, a postęp się osiaga latami działając w konkretnej dziedzinie.


ale ja się z tym niezupełnie zgadzam. Człowiek jest niewiarygodnie elastyczną istotą. Potrafi się uczyć, pracować nad sobą i zmieniać się - ale właśnie "uczyć się" i "zmieniać", a nie "podszywać". W słowie "podszywać" jest zawarty pewien oślizgły ładunek oszustwa, więc kiedy mówię mojemu synowi - który ma ZA - żeby obserwował innych, analizował ich zachowanie i naśladował, nie uczę go oszustwa.

Uczę go norm i konwencji, które nie są dla niego instynktowne, bo dla niego pewne rzeczy są - mam wrażenie, że podobnie jak dla Ciebie - trudniejsze do rozpoznania. Trudniej odczytuje intencje. Trudniej mu odróżnić, kiedy ktoś się wygłupia, a kiedy go atakuje naprawdę. Trudniej mu zrozumieć przekazy skomplikowane albo wewnętrznie sprzeczne, na przykład ironię. Do tej pory mnie czasami pyta: "Mamo, czy teraz ironizujesz?". Przez lata pytał mnie: "Mamo, czy teraz jesteś zła?", a ja jestem dla niego potwornie trudnym rozmówcą, bo mimowolnie komplikuję komunikaty (mówię bardzo idiomatycznie, dużo archaizuję, wplatam masę cytatów), jestem bardzo opanowana i mam przymrożoną mimikę - i bardzo długo wydawało mi się, że on żartuje, że to taka nasza prywatna zabawa, chociaż nie była i pytał całkiem serio. Ale tu nie chodzi o podszywanie, nie piszę za niego pracy dyplomowej z życia, tylko udzielam mu korepetycji.

olabaimow1

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
07-06-2012 10:52

Ja: Olek ZA

Post 25-07-2012 15:04

Trzeba być po prostu sobą, a nie kimś innym

Chciałem przez to tylko powiedzieć, że nie możemy jak Pani to dobrze ujęła "podszywać się pod kogoś" być/ wcielać sie w czyjeś postawy i być takim jak ta osoba. Zgadzam się, jesteśmy elastyczni -tylko i to czasem stwarza problemy, chociażby w czasie (spośród wielu spraw najważniejszych umykają pozostałe sprawy mniej ważne niewykonane) nie potrafie wszystkiego wykonać, aby wszystkich zadowolić, i z tym mam problem. I tak PRAWIE wszystko robię to co ode mnie się oczekuje, jednak nie z wszystkim nadąże. Co udaje się załątwić -robie, a czego nie to nie.
Jeśli chodzi o prace dyplomowe, to chodziło mi tylko o tzw. "odsyłacze" do bibligorafii przy powoływaniu się, bo część magistrantó o tym zapomina, ja sobie czegoś takiego nigdy bym sobie nie pozwolił, i tyle.
Mogę jedynie próbować spełniać prośby, choć nie na wszystkim się znam, dlatego jestem jaki jestem. Jak każdy mam swoje, wady, zalety, a jak to mówia: "Ten się nie myli, kto nic nie robi". Na razie jestem po mgrce, i nie jestem przekonany do podyplomówki, dlatego wolę sie wyleczyć z ZA, na tyle na ile to możliwe. Pozdrawiam:)

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 25-07-2012 22:14

ZA to nie choroba taka jak grypa, czy angina, wyleczyć się z niej nie da, terapia pomaga w tym, żeby lepiej żyć z ZA, a nie leczy z ZA.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703
Następna

Wróć do Praca, nauka



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.