Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

W jakich zawodach pracujecie?I jak sie ma to do waszego ADHD

Moderator: Moderatorzy

WojtekN

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 11


Rejestracja:
24-09-2005 18:51

Lokalizacja: Olsztyn

Post 04-10-2005 15:02

W jakich zawodach pracujecie?I jak sie ma to do waszego ADHD

...z gory dzieki za wszystkie odpowiedzi!!!!
Gadu-Gadu 2043838."....brazylijski serial juz nie cieszy jak kiedys"

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 04-10-2005 16:23

Technik - elektronik.
Plus taki, że każdy w serwisie ma samodzielne stanowisko.
Minus, że jednak stanowimy zespół.

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 04-10-2005 17:30

Wybacz, że nie powiem: zawód mam szczególny, a jeszcze mi życie miłe, żeby pracodawca miał tak na talerzu w jednym wątku...
Za to w paru innych wspominałam.
Jak się ma? Kiepsko, oj, kiepsko. Jestem wyreedukowanym adehadowcem i w przypadku "luźniejszych" zawodów nic by pewnie nie było widać, ale na tle tych wszystkich twardo stojących na ziemi ludzi odcinam się dość wyraźnie. Pech.
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 04-10-2005 19:20

ja do niedawna myslalam ze jestem naukowcem, ale nie jestem. wobec tego nie wiem kim jestem, i aktualnie nigdzie nie pracuje. dorabiam tlumaczeniami, choc mam ciekawe plany na zycie :)

olkit

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 182


Rejestracja:
12-03-2005 22:10

Lokalizacja: Bydgoszcz

Post 04-10-2005 21:14

Programerka-lamerka ;) Aktualnie nie pracuję, wychodzę z deprechy i nie mam ochoty pracować dla kogoś, więc zamierzam założyć własną firmę jesli dostanę dotację unijną na rozpoczęcie działalności.
Jak się ma do adhd? a właściwie add? Mogę się skoncentrować o ile program mi "leży", jeśli nie to muszę się ciężko zmuszać żeby choć linijkę napisać...
Olka

em jot

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 91


Rejestracja:
23-09-2005 22:14

Lokalizacja: Warszawa

Post 07-10-2005 19:38

A ja z zawodu jestem studentem. :lol: Potrwa to jeszcze przynajmniej 1 rok. W sesjach przeszkadza mi tylko brak koncentracji (niestety nie biorę amfetaminy :( ). Dzięki adhd studiuję już na 5 kierunku (na razie tylko 1 dyplom).
/nieczytelny/

WojtekN

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 11


Rejestracja:
24-09-2005 18:51

Lokalizacja: Olsztyn

Post 08-10-2005 02:51

...no mi tez jeszcze rok zostal...tylko nie wiem w ile sie ten rok zamieni...hle...hle...narazie "studiuje" kontraktorke w usa.....jestem na roku z Mietkiem, Jozkiem i dwoma Ryskami...:-)... a "dzikanem wydzialu" jest Wladek!!!.............ale dobrze jest bo duzo zajec mamy...tak od 9 do 11 godz dziennie!
Gadu-Gadu 2043838."....brazylijski serial juz nie cieszy jak kiedys"

Cooper

Awatar użytkownika

Posty: 9


Rejestracja:
13-10-2005 16:47

Post 13-10-2005 19:53

pracuje w biurze! powaga, nawet dwóch, jedno miejsce pracy u mnie w dziurze (etat) i drugie w Warszawie - w fajnej firmie, do której na szczęście nie muszę jeżdzić (od czego jest net).

Głównie piszę. Piszę prawie cały czas - komputer i papiery, dużo cyfr, obliczeń, arkiuszy masakra, czasem trochę mi ciężko ale muszę z czegoś żyć - nie za bardzo się do tego nadaję, nic innego z resztą nie umiem; wolałbym spokój na wsi.... Ale przyzwyczaiłem się do kasy i nie chce odpuścić, a powiniemem i pracować mniej i przede wszystkim chyba w innym zawodzie...

WojtekN

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 11


Rejestracja:
24-09-2005 18:51

Lokalizacja: Olsztyn

Post 14-10-2005 00:32

..a mnie wlasnie z kontraktorki wywalili!..chyba za malo wazeliny uzywalem w "stosunkach z szefem Wladkiem?!!...ale stany maja to do siebie ze szybko mozna inna prace znalesc!
Gadu-Gadu 2043838."....brazylijski serial juz nie cieszy jak kiedys"

kasiask

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
11-10-2005 16:13

Lokalizacja: Kraków

Post 14-10-2005 18:07

Im bardziej interesuję się ADHD w kontekście mojego syna, tym bardziej wydaje mi się, że to ADHD to on ma po mnie...

pracuję jako agent ubezpieczeniowy
Kasia mama Mateusza (1996), Julka (1999), Antka (2002) i Maksa (2005)

klodi12

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
16-10-2005 21:01

Lokalizacja: Kraków

Post 16-10-2005 21:26

Jakie to ma znaczenie, dla adhd duze
Ostatnio zmieniony 31-03-2006 17:55 przez klodi12, łącznie zmieniany 1 raz

Cooper

Awatar użytkownika

Posty: 9


Rejestracja:
13-10-2005 16:47

Post 17-10-2005 13:20

właśnie mija 7. godzina w biurze....Masakra!
Chce zmienić miejsce pracy na moje łóżko. Komputerek pod pachę i pod kocyk! Tam mi wygodniej. Popiszę do wieczora, a potem na pociąg i do Warszawy, pośpię sobie w sypialnym,obudzę się rano w innym mieście, gdzie mało butów nie pogubię, aby zdążyć wszystko załatwić, potem wracam i nadrabiam w pracy stracony wyjazdem czas.

Powiem tak: bez ADHD chyba nie dałbym rady robić połowy tego co robię. :D

Gość

Post 18-10-2005 01:03

em jot pisze: Dzięki adhd studiuję już na 5 kierunku (na razie tylko 1 dyplom).

A ja do tej pory myślałem, że cztery kierunki na których studiowałem to dużo :D (dwa skończyłem).
po studiach pracowałem (czas przeszły jak najbardziej na miejscu) jako copywriter i tak jak szybko udawało mi się znaleźć pracę, tak równie szybko wypadałem z firm (zaliczyłem oczywiście parę agencji).
siedzenie na krzesełku i wymyślanie przez parę dni jednego zdania, które ma zareklamować jakiś pasztet, który miałem centralnie w głębokim poważaniu to jest dopiero masakra :D
w tej pracy najgorsze jest to, że nie ma się nic czego można się uchwycić, jakiejś realności, która pozwoliłaby skupić uwagę.
Za to opatentowałem znakomite sposoby na dyskretną kimę w miejscu pracy, nawet dwie wersje - Myśliciel no. 1 i 2 :wink:
Pozdrawiam

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 19-10-2005 14:50

Wojtku! Podobne tematy poruszałam również ja w swoich postach. A to dlatego, iż uważam, że w pewnych zawodach adhdowcy po prostu NIE WYTRZYMAJĄ! Ja obecnie pracuję w telewizji jako dziennikarka i po prostu nie wyobrażam sobie innego miejsca! Tylko bieganie z miejsca na miejsce, presja czasu, kontakty z ludźmi, praca twórcza i kreatywna oraz klimaty lekko z Monty Pythona są w stanie sprawić, że chce mi się żyć i to robić. Bo żadna stateczna praca w biurze (próbowałam w TVN 24) mi nie wychodzi. Kiedy nie mam co robić, zaczynam myśleć, co by tu zmajstrować, żeby było ciekawiej (zupelnie jak małe dziecko!), np. śpiewam, tańczę, mam syndrom "wyalienowanej nogi bądź nóg" ;), dostaję głupawki, a energia rozsadza mnie od środka. Siedzenie lasuje mi mózg i wywołuje agresję. Dlatego uważam, że dla adhdowca tylko praca w ruchu, kreatywna, wymagająca stałego doplywu bodźców, angażująca, niesztampowa, z fajnymi, lekko świrniętymi ludźmi :D.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 19-10-2005 17:53

Co racja, to racja. Przez pól roku w firmie, w której pracuję jest istny galimatias. wszyscy biegają, telefon się grzeje, ciągły kontakt z klientami. jestem zmęczona, ale czuję, że żyję. Następne pół roku jest zastój i dostaję świra. Wpatruję się w telefon, który nie dzwoni.Wykańcza mnie udawanie, że coś robię. naprawdę nie ma się za co zabrać. Na szczęście jest w końcu internet i wy.Mam za dużo czasu na zastanawianie się nad sobą i wieloma innymi rzeczami i wtedy nie jest różowo. Zdecydowanie wolę, gdy silnie jestem czymś zajęta. Oczywiście myślę o zmianie pracy. Niestety w takiej pipidówce, w jakiej mieszkam nie ma co wybrzydzać.

reuptake

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 313


Rejestracja:
16-10-2005 19:48

Post 19-10-2005 18:45

babsy pisze:Tylko bieganie z miejsca na miejsce, presja czasu, kontakty z ludźmi, praca twórcza i kreatywna oraz klimaty lekko z Monty Pythona są w stanie sprawić, że chce mi się żyć i to robić.

[...]

Dlatego uważam, że dla adhdowca tylko praca w ruchu, kreatywna, wymagająca stałego doplywu bodźców, angażująca, niesztampowa, z fajnymi, lekko świrniętymi ludźmi :D.


to zazdroszcze. ja nie potrafię ani tak, ani w biurze. po kilku dniach "dynamicznej" pracy opanowuje mnie zmęczenie, poczucie, że już "swoje zrobiłem", że już mogę/powinienem odpocząć, wyluzować. i na ogół realizuję tą potrzebę... po czym znowu tęsknię za tym, żeby coś się działo.

no nic, może nie mam ADHD. albo jakąś nietypową postać. w każdym razie zazdroszcze tym, którzy mają stały dopływ energii. ja mam czuję się, jakbym cały czas naciskał jednocześnie na gaz i hamulec.

co pewien czas mam takie (z tego, co na razie wyczytałem -- dość dla ADHD typowe) okresy megakoncentracji. kiedy żyję tylko jakimś jednym problemem, myślę o nim natrętnie, zaniedbuję wszystko inne (to też jest spory kłopot) i często znajduje kreatywne rozwiązania (niestety, zdarza się, że pomijające różne uwarunkowania). tylko niestety, zupełnie nie jestem w stanie kontrolować tego stanu, wywoływać go, gdy jest potrzebny.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 20-10-2005 09:40

Ja też mam, oczywiście, momenty, kiedy mam wrażenie, że powinnam udać się na zasłużony odpoczynek. Ale praca, a raczej powołanie do niej, daje mi siłę, żeby jednak pracować dalej. No bo cóż, program ma się nie odbyć z mojego powodu? Tu nie ma możliwości myślenia w ten sposób. Może powinieneś znaleźć coś, co Cię naprawdę kręci, to wtedy będziesz miał siłę żeby robić nawet w nocy :D. Ja pracuję 7 dni w tygodniu, a mam jeszcze studia zaoczne i czuję , że żyję :D:D:D.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

reuptake

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 313


Rejestracja:
16-10-2005 19:48

Post 20-10-2005 10:40

babsy pisze:Może powinieneś znaleźć coś, co Cię naprawdę kręci, to wtedy będziesz miał siłę żeby robić nawet w nocy :D


pewnie tak. tylko, że to kręcenie nigdy za długo nie trwa.

nie chcę się rozpisywać, bo znowu dam tylko ujście negatywizmowi...

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 20-10-2005 12:27

Możesz dawać upust czemu chcesz, mnie to i tak nie zdziwi :D. Sama jestem raczej pesymistą i nierzadko malkontentem. I też zdarzają mi się "zjazdy", kiedy wszystko wydaje się bez sensu, kiedy na nic nie mam siły i generalnie mam dość. To chyba normalne. Do tego dochodzą jeszcze wieczne obawy, czy dam sobie radę, czy czegoś nie spartolę, czy nie zawiodę czyjegoś zaufania, i tak dalej, i tak dalej. Stres z tego powstaje niemożebny :/...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

ellen

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 40


Rejestracja:
20-10-2005 12:13

Lokalizacja: śląskie

Post 20-10-2005 16:43

a ja siedzę przy biurku

Jestem programistką - C++ i Python w moich ukochanych Linux'ach.
Mam niepokorny bałagan na moich 2óch biurkach, stosy zapisanych kartek - ciągle coś notuje, bo czasem nie bardzo potrafie zapamiętać nazwy nawet najprostszej funkcji :)
Czy nie mam problemu z koncentracją - a pewnie, jeszcze jak :) Godzina pisania kodu to szczyt moich możliwości /* niektórzy, w tym moja koleżanka, to potrafią bez przerwy po 5-6h */

Wielu pisało że najlepsza jest praca w ruchu - przyznam rację: jak zdarzy mi się dzień, w którym przez cały dzień biegam i załatwiam jakieś wnioski na sprzęt, jakieś nietypowe kable etc - to jestem szczęśliwa jak nigdy :)
Ale lubię to co robię, więc jakoś siedzę za tym biurkiem :) i odwiedzam kolegów w innych pokojach kiedy tylko moge :)

Muszę tylko w końcu napisać wniosek do dyrekcji o wykluczenie mnie z przymusu 40-godzinnego tygodnia pracy - TO DLA MNIE ZA DŁUGO !!! :)

reuptake

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 313


Rejestracja:
16-10-2005 19:48

Post 20-10-2005 20:03

Re: a ja siedzę przy biurku

ellen pisze:Jestem programistką - C++ i Python w moich ukochanych Linux'ach.


i nie masz problemów z chwilową koncentracją? nie robisz masy głupich, drobnych błędów (choćby literówek)? nie zapominasz nazw zmiennych? potrafisz doprowadzać projekty do końca? ja też zajmowałem się programowaniem, ale w którymś momencie odpadłem. w ktorymś momencie trzeba do projektu podejść systematycznie, podzielić pracę z innymi... mój umysł tego nie wytrzymał.

może masz przedwagę "HD" nad "AD". mi np. nie sprawia problemu siedzenie nad czymś co mnie wciągnie. ale w trakcie pracy jestem strasznie chaotyczny. już nie mówiąc o tym, że przełączenie sie na właściwe okienko to u mnie jakieś 5 kliknięć (klikam na niewłaściwe).

mam kolegę programistę i podziwiam jak on pracuje. zero użycia backspace w czasie pracy, sama szybkość pisania niesamowita. fakt, że czasem pisząc kod pisze go niepotrzebnie, albo nie jest w stanie zrozumieć i intuicyjnie wyczuć, że to co robi nie ma sensu, nie łapie "kontekstu", ale z drugiej strony praca programisty już od jakieś czasu polega głównie na kodowaniu tego co ktoś już wymyślił.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 21-10-2005 10:26

Ja sobie wszystko zapisuję. Na kartce. Co mam zrobić dziś, co mam zrobić jutro. Potem wykreślam albo odhaczam wykonane zadania. I 10 razy jeszcze się sama sprawdzam. Bardzo boję się swojej chaotyczności, ale nie zamierzam oddać się jej bez walki :D. POza tym polecam zasatę ZTOR- Zrób To Od Razu!
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

ellen

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 40


Rejestracja:
20-10-2005 12:13

Lokalizacja: śląskie

Post 21-10-2005 10:50

Odpowiedź dla reuptake

reuptake :
nie masz problemów z chwilową koncentracją? nie robisz masy głupich, drobnych błędów (choćby literówek)? nie zapominasz nazw zmiennych? potrafisz doprowadzać projekty do końca? ja też zajmowałem się programowaniem, ale w którymś momencie odpadłem. w ktorymś momencie trzeba do projektu podejść systematycznie, podzielić pracę z innymi... mój umysł tego nie wytrzymał.
>>>
A PEWNIE ŻE MAM !!! :)
co do nazw zmiennych i funkcji - to nie że 'zapominam je' - ja ich nawet nie potrafie zapamiętać :)
- dlatego moimi dwoma podstawowymi narzędziami w pracy są klawiatura + kartka format A3 leżąca pod klawiatura

- masa głupich drobnych błędów - oj pokazałabym ci wyjścia generowane przez 'mój' kompilator - tam jest WSZYSTKO - ale dzięki temu nauczyłam się je b. dobrze wykrywać - jak ktoś mnie prosi o pomoc 'bo się nie kompiluje' to wystarczy mi jeden rzut oka :)

- jesli chodzi o klikanie na niewłaściwe okienka - jak już pisałam - pracuję pod Linux'em a tam możesz mieć wiele pulpitów - i nauczyłam się trzymać rzeczy pod osobnymi numerkami - więc nie mam tego strasznego Windowsowego dłuuuugiego paska zadań /* tam faktycznie nie umiem sobie poradzić */

Generalnie strasznie dużo notuję - plany, schemaciki - i powiem ci, że to mi dobrze robi bo faktycznie unikam wtedy tego "chaotycznego pisania z rozpędu niepotrzebnego kodu"

>> praca programisty już od jakieś czasu polega głównie na kodowaniu tego co ktoś już wymyślił.
Polemizowałabym - ale króciutko - bo to pewnie nie to forum :) - uważam że każdą rzecz można zrobić na 10 000 sposobów i jak zrobisz to "w pierwszy lepszy jaki ci przyjdzie do głowy" to się potem można przejechać i narobić sobie strasznie dużo "wstecznej" roboty - nie mam racji ?

A backspace to mój ulubiony klawisz :lol:

ellen

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 40


Rejestracja:
20-10-2005 12:13

Lokalizacja: śląskie

Post 21-10-2005 11:11

Odpowiedź dla reuptake cd.

Ale żeby nie wmawiać Ci "że jest różowo" - mam duuuże problemy z czytaniem dokumentacji programistycznych.... - i na to nie umiem znaleźć rady :)

reuptake

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 313


Rejestracja:
16-10-2005 19:48

Post 21-10-2005 11:53

Re: Odpowiedź dla reuptake

ellen pisze:reuptake :
co do nazw zmiennych i funkcji - to nie że 'zapominam je' - ja ich nawet nie potrafie zapamiętać :)
- dlatego moimi dwoma podstawowymi narzędziami w pracy są klawiatura + kartka format A3 leżąca pod klawiatura


no to fajnie, to jednak znalazłaś jakiś sposób. ja się obawiam, że nie odczytałbym swojego charakteru pisma. nigdy nie przekonałem się do notowania (wiem, że to nie kwestia przekonania tylko). poza tym miałem chyba w swoim życiu taki moment, że świetnie wszystko pamiętałem (a raczej, że umiałem się skoncentrować wystarczająco). niestety, teraz się czuję, jakby się wyładowały baterie, jakby wysiłek, który wkładałem wtedy w pamiętanie (zamiast np. notowania), wyczerpał moje możliwości. z tym, że ja chyba nawet pamiętam w miare nieźle, natomiast przy pisaniu robię tak dużo literówek...

ellen pisze:- masa głupich drobnych błędów - oj pokazałabym ci wyjścia generowane przez 'mój' kompilator - tam jest WSZYSTKO - ale dzięki temu nauczyłam się je b. dobrze wykrywać - jak ktoś mnie prosi o pomoc 'bo się nie kompiluje' to wystarczy mi jeden rzut oka :)


to mam podobnie. potrafię znajdować błędy w programach, których nie rozumiem :) ostatnio udało mi się przyspieszyć skomplikowany system e-commerce o jakieś 100-500 razy (nie napisałem w nim ani linijki kodu). ale to głównie kwestia "myślenia intuicyjnego".

ellen pisze: - jesli chodzi o klikanie na niewłaściwe okienka - jak już pisałam - pracuję pod Linux'em a tam możesz mieć wiele pulpitów - i nauczyłam się trzymać rzeczy pod osobnymi numerkami - więc nie mam tego strasznego Windowsowego dłuuuugiego paska zadań /* tam faktycznie nie umiem sobie poradzić */


no ale pamiętasz, co jest na którym pulpicie? wiesz na którego screena się przełączyć? nie musisz "przelecieć" wszystkich w losowej kolejności, żeby właściwe okienko odnaleźć? ja zawsze kończyłem na 5-6 otwartych terminalach i klikaniu na oślep w poszukiwaniu tego, który otwarty jest na właściwym katalogu. bo pisanie tych wszystkich długich poleceń mnie przerastało.

od dawna już nie programuję, teraz moją zmorą jest zwykły firefox, ze swoimi fantastycznymi "tabami" (czyli zakładkami pozwalającymi na oglądanie kilku stron w jednym okienku). więc mam np. kilka okienek firefoxa, w każdym z nich po kilka "tabów" i czytam po 5 stron na raz klikając bez ładu i składu...
ellen pisze:Generalnie strasznie dużo notuję - plany, schemaciki - i powiem ci, że to mi dobrze robi bo faktycznie unikam wtedy tego "chaotycznego pisania z rozpędu niepotrzebnego kodu"

mi się w którymś momencie zaczęło w głowie mącić. i nie umiałem wymyślić czegoś, musiałem od razu realizować, sprawdzać w działaniu. nie potrafiłem rysować jakiegoś schematu przed. czasem życie mnie zmusiło, zeby sobie tam coś bazgrać, bo już w wyobraźni nie mogłem tego rozegrać, ale nie pamiętam, żeby mi zasadniczo pomogło.
ellen pisze:Polemizowałabym - ale króciutko - bo to pewnie nie to forum :) - uważam że każdą rzecz można zrobić na 10 000 sposobów i jak zrobisz to "w pierwszy lepszy jaki ci przyjdzie do głowy" to się potem można przejechać i narobić sobie strasznie dużo "wstecznej" roboty - nie mam racji ?


Masz rację, choć wszystko się powoli systematyzuje i idzie w takim kierunku, że na 100 sposobów to może rozwiązać problem analityk, na 10 sposobów projektant, a programista to może najwyżej na 1-2 zakodować...

A co do czytania dokumentacji, to wiadomo :) Ale chyba nikt tego nie lubi. Jeszcze gorzej jest z pisaniem. Pamiętam, że komentarze w moich programach to była taka rzadkość... na dodatek pojawiały sie zazwyczaj tam, gdzie musiały być, czyli gdzie i tak pamiętałem, że stosuję jakis trick.

No nic, gratuluję wciągającej pracy, pozdrawiam serdecznie.

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 21-10-2005 14:41

Chyba nie chce mi się pisać, że jestem urzędnikiem. Nigdy nim nie chciałam być, ale tylko to mi wyszło... :roll: Nienawidzę ubierać się w mundurki i ...jak one się nazywają... kostiumy, chodzić na wysokich obcasach (nie chodzę!), czytać ustaw i siedzieć za biurkiem. Ale chyba żeby ze mnie zadrwić los sprawił, że zostałam urzędnikiem. Wolę tego nie komentować...
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

agadoc

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 41


Rejestracja:
23-04-2005 14:24

Lokalizacja: Poznań

Post 21-10-2005 14:51

A ja jestem lekarzem i wykladam na uczelni. Nosi mnie, ale to niezla paraca dla ADHD-owca. Wśród moich kolegów jest jeszcze jeden z ADHD (tez sobie jakos radzi) no i mamy mase znajomych po medycynie (głównie ginekologów-ciekawe dlaczego) z ADHD. Pozdrawiam.

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 21-10-2005 14:51

Ja tez jestem urzednikiem,tyle, że bez mundurka - kiedys juz pisalam gdzie, ale nie bede powtarzac, zeby sie nie narazac :oops: :) . Ale dla mnie z kolei to jest praca, którą lubie, pod warunkiem, ze cos sie dzieje, ze nie jest monotonnie. Dlatego tez jestem w pracy osoba, która, że tak pwoiem "łata dziury", gdzie cos sie sypie to Agnieszka jest przesunieta i naprawia - z jednej strony fajne i budujące, ajk ktos Cie docenia, z drugiej strony ile można biegac po róznych działach i łatać co ktos popsuł. Teraz jak siedze na zwolnieniu nudze sie strasznie, marze o powrocie do pracy, a pewnie zladuje jeszcze na wychowawczym. Ale wiem, ze mimo reorganizacji u nas w pracy i przesunieciom ludzi do innych oddzialow, ja zostaje, bo nie chca mnie oddac.
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 21-10-2005 14:55

O tak Agnieszko! Gdy przypomnę sobie jakie to było straszne gdy siedziałam w domu bez roboty, to już całuję po klamkach mój urząd.
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

elzbieta

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 41


Rejestracja:
05-10-2005 08:42

Lokalizacja: zabrze

Post 21-10-2005 22:35

Ja jestem księgową i wygląda to tak: całe szczęście że tu mam terminy: do 10 wypłata do 15 ZUS do 20 skarbowy całe szcęście że nie muszę być w pracy punktualnie o 7 ale jest też minus - jest tak monotonnie że zasypim przy biurku, potrafię cały czas nic nie robić a potem siedzieć do północy żeby nadrobić braki albo w niedziele musze przyjść albo w jakimś innym dziwmnym czasie.

klodi12

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
16-10-2005 21:01

Lokalizacja: Kraków

Post 23-10-2005 23:32

Polecam prace...

:D
Ostatnio zmieniony 31-03-2006 17:56 przez klodi12, łącznie zmieniany 1 raz
pozdrawiam wszystkich
zdiagnozowane ADHD

reuptake

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 313


Rejestracja:
16-10-2005 19:48

Post 24-10-2005 11:49

w życiu. przede wszystkim jak rozumiem praca agenta ubezpieczeniowego polega też na dbaniu o klienta. przypominaniu mu o kolejnych terminach, dzwonieniu itd. ja bym nigdy tego nie potrafił. każdy telefon, każdą sprawę odkładam w nieskończość, aż w końcu olewam. nie jest problemem nawet to "nie zapomnieć", tylko znalezienie w sobie energii, zeby to wykonać, żeby gdy jest zajęte zadzwonić jeszcze raz. plus umiejętności interpersonalne: niestety, nie jestem tu mistrzem świata, lata konfrontacji z otoczeniem (a wiadomo jak otoczenie traktuje "odmieńców" też mnie czegoś wyuczyły (choćbym nie chciał).

no cóż, zazdroszczę osobom z "energetyczną" formą ADD. takim, które muszą ciągle coś robić. ja nie mogę się na niczym skupić (a raczej nie potrafię sterować tym, na czym się mam skupić) i doprowadzać spraw do końca.

kasiask

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
11-10-2005 16:13

Lokalizacja: Kraków

Post 24-10-2005 16:56

Faktem jest, że w pracy agenta ubezpieczeniowego, ta cecha polegająca na odkładaniu wszystkiego na później, bardzo utrudnia życie. Też mam do tego skłonności, niestety. :-( Ratują mnie dyżury w biurze. Jak już tam dotrę, to pracuje, bo nie mam nic innego do roboty. Ale z polisami to rzadko docieram z wyprzedzeniem. Zazwyczaj jest to juz dead line. Nie przepadam tez za klientami, którym się spieszy i chcą mieć polise juz i teraz. Z jednej strony stres mobilizuje do pracy, ale z drugie wole mieć czas na przygotowanie się psychiczne do tego co mam zrobić, czyli poodkładac by trzeba troszkę, nie??
Kasia mama Mateusza (1996), Julka (1999), Antka (2002) i Maksa (2005)

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 24-10-2005 17:02

No to ciekawe, co dla mnie, bo ja mam okresowe napady nadpobudliwości z normą ADD. To znaczy najlepiej działam w ruchu, a pozbawiona takiej możliwości robię się nie tyle niespokojna, ile raczej kompletnie roztargniona. A poza tym niestety łatwo się przemęczam - nie mogę cały czas pracować na wysokich obrotach, dobrze działam zrywami. Wtedy załatwiam więcej, niż niejedna osoba przez dłuższy czas.
Może z tym wykładowcą to nieglupie? Ale do tego musiałabym zmienić zakład, w innym będę męczyć się tak samo, a tutaj przynajmniej jakoś się do mnie przyzwyczaili.
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

kasiask

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 42


Rejestracja:
11-10-2005 16:13

Lokalizacja: Kraków

Post 24-10-2005 17:06

O właśnie!!! Praca zrywami - to jest najlepsze określenie. Popracować, a potem mieć wolne. I tak na zmianę. :-)))
Ciężko byłoby mi się dogadać z szefem, który mówiłby "Pani KAsiu, dzisiaj musi pani zostać dłużęj!" A na drzewo! :-))))
Kasia mama Mateusza (1996), Julka (1999), Antka (2002) i Maksa (2005)

klodi12

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
16-10-2005 21:01

Lokalizacja: Kraków

Post 25-10-2005 20:37

reuptake pisze:w życiu. przede wszystkim jak rozumiem praca agenta ubezpieczeniowego polega też na dbaniu o klienta. przypominaniu mu o kolejnych terminach, dzwonieniu itd.




nie przeceniaj nas, mamy do tego program kompuerowy który jak otwierasz to wyświetla ci sie coddziennie lista osób z ratami, komu konczy sie polisa - wszystko mozna wydrukowac.
Tylko że ja przewazie drukuje kilka razy bo zawsze gdzies ta kartka znika- ot taka znikająca kartka
pozdrawiam wszystkich
zdiagnozowane ADHD

klodi12

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
16-10-2005 21:01

Lokalizacja: Kraków

Post 25-10-2005 21:28

kasiask"]O właśnie!!! Praca zrywami - to jest najlepsze określenie. Popracować, a potem mieć wolne. I tak na zmianę. :-)))
Ciężko byłoby mi się dogadać z szefem, który mówiłby "Pani KAsiu, dzisiaj musi pani zostać dłużęj!" A na drzewo! :


POPIERAM. To jest to! Jeden dzien zarzynamy się a 2 następne .....odpoczynek. I to poczucie wolności. Zawsze mozesz odwołac spotkanie.
pozdrawiam wszystkich
zdiagnozowane ADHD

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 27-10-2005 10:44

a ja mam taką śmieszną pracę, że trochę prowadzę biuro, trochę księgowość, a jak trzeba to zmieniam się w Bardzo Poważną Asystentkę Prezesa ;-)
strzaszny mam ubaw, jak szef mówi: Marto, przepisz mi to, to i to, a ja potem sprawdzę błędy :-)
bo najgorsze jest to że jestem totalnym matematycznym analfabetą i nawet jak widzę określone cyfry, to i tak napiszę jakieś inne.
koszmar z zapisywaniem nr telefonów
ale szeryf chyba ma do mnie słabość, bo już trzeci rok mnie w firmie hoduje :-)

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 28-10-2005 22:19

Teraz prowadzę własną, małą firmę w domu i nie polecam tego, ale nie polecam TYLKO kobietom, które mają jeszcze inne absorbujące domowe obowiązki, bo zawsze praca przegra z nimi.

Z jednej strony to lubię bo mam 100 pomysłów na minutę, z drugiej nie znoszę bo siedzę w domu, a to jak wiadomo.........

Ale ciekawsze jest to co robiłam przed urodzeniem dzieci, bo zajmowałam się tworzeniem dwu nowych działów w firmie i wtedy było suuuuper (chyba wiecie dlaczego?) ale potem za każdym razem szefostwo wpadało na pomysł żeby mnie zrobić szefem tych utworzonych przeze mnie działów i to już była klęska (moja i ich oczywiście)

Dlaczego to była klęska zrozumiałam do końca gdy weszłam na Wasze (a może już nasze?) forum i odkryłam, żę być może mam po prostu ADHD i stanie konsultantom nad głową i pilnowanie czy wyrabiają normy dzień po dniu to nie dla mnie.

Teraz szukam czegokolwiek co umożliwiłoby mi wyjście z domu, ale na 1/2 etatu i widzę, że jak się nie zdecyduję na pracę po 10 godz dziennie to nie ma szans, no załamka (i pomyśleć, żę kobiety na zachodzie i w stanach awanturują się, że jak urodzą dziecko to proponuje się im połowę etatu zamiast całego!!!)

Nawiasem, czy ktoś z Was jast lub był kierownikiem, bo ja po tych przejściach nie chcę już być nawet kierownikiem toalety w przejściu podziemnym.


PZDR:)
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 28-10-2005 22:45

Cyntia pisze:czy ktoś z Was jast lub był kierownikiem, bo ja po tych przejściach nie chcę już być nawet kierownikiem toalety w przejściu podziemnym.

To może w Toy-Toy :D
Kierownikiem nie byłem nigdy i nie zamierzam dostąpić tego wątpliwego zaszczytu.
W wojsku, gdy miałem dostać awans, upiłem się i dostałem ZOMZ (zakaz opuszczania miejsca zakwaterowania). Było to oczywiście działanie celowe z mojej strony.
W pracy, gdy zaproponowano mi awans, zapytałem o kasę. Kierownik był szczery i powiedział, że nie muszę awansować by więcej zarabiać, więc z przyjemnością odmówiłem.

maugis

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 19


Rejestracja:
02-09-2005 15:01

Lokalizacja: Bałtyk plumm

Post 31-10-2005 16:05

[smilie=hi ya!.gif] hmm ciekawe pytanie :) Ja po ukończeniu jednego z kierunku postanowiłam zostać pracownikiem w mundurze :D Jednak po czasie tam spędzonym :roll: wolę pomagać ludziom w inny sposób dlatego studiuję teraz ratownictwo medyczne- na roku jest jeszcze dwóch adhdowców :P - CZUJEMY ŻE TAKA PRACA JEST :ithl: :ithr: :OK:

silverstone

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 46


Rejestracja:
02-11-2005 13:56

Post 02-11-2005 14:14

Na szczęście mam zawód, w którym totalne rozpieprzenie, humorki, początki amnezji i cały nasz urok nie robi na nikim głębszego wrażenia :)
W chwilach zwątpienia wyobrażam sobie jednak, że zostaję kardiochirurgiem albo mechanikiem precyzyjnym: slaps! co to? serce pod stołem? Skalpel w oku pacjenta? hehe...

kaszanka

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 21


Rejestracja:
20-10-2005 15:23

Lokalizacja: WaWa

Post 03-11-2005 14:47

No i tu właśnie mam duży problem :cry:
Jeszcze nie pracuje, jestem studentką 4-ego roku. Zawsze miałam mnóstwo pomysłow na życie a ostatecznie poszłam na studia, które kompletnie mnie mnie interesują. W planach miałam medycynę (chirurgia albo med. sądowa), biotechnologie, dziennikarstwo, socjologie i in. Kolejnyty rok się męcze i z roku na rok jestem coraz bardziej zła na siebie. Przez pierwsze 3 lata miałam nadzieje, że może coś się zmieni, pojawią się bardziej interesujące przedmioty, zacznie dziać się coś fajnego. Nic z tego! Coraz częściej zastanawiam się czy nie rzucić tego w diabły, zdawać na dziennikarstwo, może zrobić jakieś kursy albo po prostu już nic nie robić tylko poszukać pracy. Tylko jakiej? Boje sie skończyć teraz naukę, zrobiłam w tym roku licencjat ale boje się reakcji rodziców (zwłaszcza taty), znajomych i tego, że ten krok przekreśli moje szanse na ciekawą pracę. Ciekawa praca? Raz to samo zajęcie wydaje mi się fascynują a raz śmiertelnie nudne. To, że o czymś marze nie znaczy, że chcę to robić, czsem wydaje mi się, że tylko podoba mi się jak wykonują te zajecia inni. Wiem jak bardzo ważne jest żeby lubić to co się robi bo wiem jak bardzo się męcze i jak bardzo brakuje mi motywacji teraz na studiach. Z tym, że ja nie wiem jaki zawód powinnam i chciałabym uprawiać. W przeciwieństwie do wielu z Was nie umiem jednoznacznie określić czy wolę pracę w ruchu, aktywną czy polegającą na wykonywaniu powtarzających się czynności. Bo z jednej strony nie znoszę nudy i unikam jej jak ognia, lubię jak coś się dzieje, lubię mieć dużo ludzi wokół siebie i panicznie boję się samotności (dlatego na zapas marwię sie gdy np. nie mam planów na piątkowy wieczór). Z drugiej strony mam takie dni czy chwile kiedy nie mogę odnaleźć sie wśród ludzi, nie chce mi się z nimi rozmawiać, patrzeć na nich, słuchać, usmiechać sie. Wtedy najchętniej nie wychodziłabym rano z domu a już na pewno nie mam ochoty na towarzyskie rozmowy, burzę mózgów czy bieganie po mieście. I wtedy najodpowiedniejsze byłoby zamknięcie się w pokoju przy komputerku,z kawą, z dala od reszty świata. Bo w takie dni mały problem nabiera duzych rozmiarów i ogólnie jest przykro i smutno.
Chciałabym poprostu mieć jasność co chcę robić w życiu, żeby podjąć jakiejś kroki. Chociaż dzisiaj mam dużo zapału do tego, jutro nie chce mi sie i nie widzę sensu. Jednak nie chce tkwić w martwym punkcie. Czuję, że to zalosne, że nie potrafię wziać losu we wlasne ręce. Jestem rozbita i bezsilna. Nie chcę by życie przeszło mi koło nosa, chcę mieć na nie wpływ. Czy Wam też tak trudno jest podejmować walkę o lepsze jutro, o zmiane swojego życia? Jak sobie z tym radzicie? Dodam, że wszystkie obowiązki zostawiam na ostatnią chwilę, mam ogromne trudności z podejmowaniem decyzji i coraz mniej siły, bo z dnia na dzień jest mi coraz gorzej z tym, że tak wiele pragnę a tak malo realizuję. A do tego nie znoszę tego całego "wyścigu szczurów", kursów angielskiego, zdobywania nowych papierków, doświadzceń. To zdecydowanie nie dla mnie. I choć wiem że w paru kwestjach zawiodę kochanego tate, nie bede tego robic, bo brzydzę sie takim stylem życia. Nie będe w tej sprawie postepować wbrew sobie. Chciałabym kiedyś uczciwie, zgodnie z moim wykształceniem i umiętnościami wykonywać satysfakcjonującą prace, bez walki tzw. dązenia po trupach do celu.Czasem chyba wolalabym juz nie mieć marzeń, tylko wieść bardzo proste życie, które i tak pewnie bym codziennie skutecznie komplikowała :)

Pozdrawiam [smilie=kiss of love.gif]

Ludek

Posty: 4


Rejestracja:
22-11-2005 19:01

Lokalizacja: Bielsko-Biała

Ja: ADHD

Post 22-11-2005 22:34

Przez ostatnie kilka lat byłam opiekunką , tzn. nianią. Każdy z moich trzech podopiecznych był dziwnie nadpobudliwy...Dobrze się czuli w moim towrzystwie. Od 5 lat próbuję się zmusić do skończenia pracy magisterskiej (pedagogika) i nic mi z tego nie wychodzi. Właśnie mija mi termin, to tez wybieram się na rozmowę do dziekana. Interesuje mnie stanowczo zbyt wiele rzeczy. Ostatnio zastanawiałam się co by tu nowego zaczać studiować. Mój mąż z własciwą sobie ironią zaproponował, żeby może: Informatykę filozoficzną z elementami antropologii. :roll:

Aska

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 83


Rejestracja:
07-08-2005 21:07

Post 23-11-2005 09:00

Kaszanko, jestem dokładnie taka jak Ty. I chyba sytuację rodzinną mamy podobną. To znaczy ja miałam jak studiowałam. Poszłam na studia, jakie zasugerował mi tata. Ale nie dlatego, że miał nade mną jakąś władzę (chociaż też miał duże ambicje ze mną związane) ale dlatego, że ja sama nie miałam pomysłu co studiować :??: To było straszne. Jakbym zupełnie siebie nie znała.
Dzisiaj już gdzieś tam osiadłam i wmawiam sobie, że lubię to co robię. To znaczy są pewne plusy i minusy mojej pracy (ja staram się skupiać na tych pierwszych). Natomiast co jakiś czas dopada mnie chandra, że tkwię w newłaściwym miejscu. Ba, żebym tylko wiedziała, gdzie jest to "właściwe miejsce" :roll:

Ludek, fajnego męża masz :mrgreen:

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 23-11-2005 19:40

Mruuuuuu..... wiecie, jak pomaga na samopoczucie klasyczna robota "na wczoraj", po której zostaje w ręku kawał dobrze napisanego tekstu, a nie popsuty żel :) :) :) :)
Zapieprz i zastrzyk adrenalinki ^^ Wyzwanie! Mniam.

Podobają mi się te studia ^^ Mam nadzieję, że nie znudzi mi się ^^ Na razie jest bardzo fajnie :) :) :)
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

SonnyBoy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 71


Rejestracja:
16-10-2005 11:17

Lokalizacja: Kraków

Post 24-11-2005 12:13

Ja pracuję jako typowy pierdzioch biurkowy w dużej firmie na odpowiedzialnym stanowisku. Radzę sobie jakoś już dobre parę lat, ale....
jest to dla mnie masakra jednak... :cry:
Jak przeczytałem " W świecie ADHD" to zrozumiałem o co chodzi.
Te nudne, schematyczne procedury związane z papierami mnie rozwalają.
Wewnątrz mnie się poprostu gotuje. Nie mogę usiedzieć na miejscu.

Wiecie jak mnie postrzegają u mnie w firmie?

-zakręcony, roztrzepany, bałaganiarz.
-kreatywny,pomysłowy,innowator,robi 20 rzeczy na raz,indywidualista, dynamit.(w firmie wprowadziłem chyba ze 100 znaczących innowacji, wszystkie wymyśliłem na poczekaniu :twisted: )

Dorosłem już do decyzji,że muszę coś znaleść pod ADHD jednak, bo się wykończę. Firmę, w której docenią pozytywne cechy mojego "daru".
Adult ADHD RULEZ!!
>> http://www.forum.ptadhd.pl/ <<

Malgosik

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 69


Rejestracja:
24-11-2005 11:14

Lokalizacja: Skierniewice

Post 02-12-2005 20:03

Ja też miałam mnóstwo pomysłów na studia, kilka kierunków studiowałam, dwa nawet skończyłam, w tym jeden z ogromnym bólem (prawo - uporządkowne procedury prawnicze to na pewno nie dla mnie, o fatalnej pomyłce wiedziałam już na drugim roku), ale też całe szczęście udało mi się skończyć filologię angielską i zajmuję się raczej angielskim...
Pozdrawiam
Mama dwóch drugoklasistów z ADHD

Sonnenfinsternis

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 150


Rejestracja:
03-12-2005 00:54

Lokalizacja: z Chaosu

Post 03-12-2005 13:57

pracuje jako chemik z ADHD rzecz jasna :D
Pozdrawiam Was

like.no.other

Awatar użytkownika

Posty: 3


Rejestracja:
09-12-2005 16:30

Lokalizacja: Wawa

Post 09-12-2005 21:45

Tak sobie Was czytam i czytam i już przynajmniej nie widzę przyszłości w czarnych barwach. :D
Mój mąż ma 31 lat i najprawdopodobniej ADHD - wspólnie doszliśmy do takiego wniosku po przeczytaniu artykułu "Kryteria diagnostyczne", trafione 20/20 oraz po konsultacjach z teściową. Od półtora roku leczy się psychiatrycznie ( farmakologicznie) na depresję i widzę, że pan psychiatra raczej nie trafił z diagnozą. Moim skromnym zdaniem jest znacznie gorzej po przyjmowanym leku (efectin er 75).
Co więcej chyba również i ja mam swoje małe ADHD ............. ghrryyyy nie mogę się skupić........... Małżonek ma własny mały biznes, zajmuje się metaloplastyką, sam sobie jest żeglarzem, sterem i okrętem :evil: ostatnio raczej woli siedzieć w domu przy komputerze (gry - symulatory lotu) niż realizować zlecenia i zarabiać pieniądze.
Cieszę się, że trafiłam na to forum, ktore jest dla mnie światełkiem w tunelu - zielonym światełkiem :D
pozdr. K
Następna

Wróć do Praca, nauka



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.