Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

nie potrafię się uczyć

Moderator: Moderatorzy

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 21-05-2006 13:06

Lucy, napisz jak spisał się asystent, proszę! I jeśli możesz, napisz szerzej, na czym Twoja metoda polega. Chcę pomóc starszemu synowi, może taki asystent dla niego to byłoby "to" ?

Rozumiem Cię doskonale i popieram w dążeniach.

Mnie udało się zdobyć ten tzw."papier" i o ile pamiętam, nigdy jeszcze się nie podpisałam "mgr" - raczej nikt o tym nie wie, dopóki się sam wprost nie zapyta. Podobnie jak golombek wychowywałam się w czasach, kiedy papier nie był potrzebny do niczego ale zależało na tym mojej Mamie, każdym małym sukcesem sprawiałam jej tyle radości, że stawałam na głowie, aby była ze mnie dumna. Dopingowało mnie też to, że mojej starszej siostrze się nie udało (przeszkodziło jej drugie dziecko) i chciałam Mamie wynagrodzić ten zawód.

"Papier" jak się okazuje jest potrzebny i to nie tylko w celu uzyskania lepszej pracy. Mnie dopiero on pozwolił wyzwolić się z myślenia o sobie jako o kimś gorszym, kto nigdy nie kończy zaczętych spraw i do niczego się nie potrafi zmobilizować. Często w czasie tego typu "dołu" przypominam sobie te 5 lat walki i myślę - nie jest tak źle, naprawdę ważne rzeczy potrafię nie zawalić. Po studiach odczuwałam niedosyt, wiedziałam, że powinnam była się bardziej starać a nie wszystko przechodzić "byle zdać" ale i tak sama świadomość zdobycia tego papieru dała mi bardzo dużo. Wiary w siebie nigdy nie miałam, teraz nie jest już źle a to właśnie dzięki temu osiągnięciu i mężowi, który ma dar leczenia mnie z wszelkich kompleksów (wybierajcie swoich facetów również pod tym kątem - radzę wam!).

Miałam te same problemy z nauką, wymyślanie wszystkiego, co wydaje mi się w tej chwili ważniejsze niż nauka - zresztą to tylko "momencik" a poza tym bez jakiegoś odprężenia nie będę się w stanie skupić... No i "odprężałam się" dokładnie cały dzień.

Metodą, którą znalazłam już na pierwszym roku studiów i którą pociągnęłam aż do końca było działanie pod wpływem stresu. Opiszę ją, bo u mnie zadziałała. Polegała ona na:

1) Przez pół roku między sesjami nie robiłam nic oprócz chodzenia na ćwiczenia i wykłady obowiązkowe. Jeśli już na tym obowiązkowym byłam, to starałam się "udzielać" zgłaszając się do prostszych zadań, szczególnie jeśli ćwiczeniowiec był jednocześnie wykładowcą i egzaminatorem ;) . Dzięki temu raz udało mi się "zdać" na 5 egzamin z przedmiotu, który większość oblała. Nie umiałam nic, przyszłam wcześniej przełożyć egzamin na inny termin a wykładowca zaiteresował się, czemu przekładam, pogadał ze mną o moich planach, namówił mnie, żeby kontynuować oba kierunki i kazał dać indeks :) ;

2) Następnie gdy pojawiały się na tablicy plany egzaminów planowałam sobie w kalendarzu sesję - ponieważ ostatecznie (przez dziwny przypadek) przez pierwsze dwa lata ciągnęłam dwa kierunki równocześnie było to konieczne, i jednocześnie okazało się zbawienne dla mnie. W razie kolizji terminów szłam do wykładowców i prosiłam o przeniesienie egzaminu (wytłumaczenie ciągnięcia jednocześnie dwóch kierunków zawsze spotykało się z odpowiednią reakcją - podziwem i przychylnością egzaminatora). Tak, że ostatecznie lawirowałam tak, aby na każdy przedmiot mieć co najmniej tydzień, a w przypadku wyjątkowych "kobył"- dwa tygodnie;

3) Na dwa tygodnie przed egzaminem (zgodnie z kalendarzem) kserowałam wykłady od ładnie piszącej koleżanki (zawsze tej samej, poukładanej, systemetycznej i z ładnym charaterem pisma - niedościgniony wzór dla mnie, dotąd się przyjaźnimy :) );

4) Wiedząc ile zapłaciłam za ksero - wiedziałam, ile stron tekstu mnie czeka (na szczęście całkiem nowego dla mnie :) ) i obliczałam w godzinach czas potrzebny na przeczytanie;

5) Zabierałam się do tego tekstu jak każdy ADHD-owiec, szczyt paniki osiągałam w momencie, gdy bez spania byłabym w stanie tylko 2 razy przeczytać tekst i wtedy niezważając na nic zaczynałam w całkowitej panice go czytać po drodze kontrolując, czy mieszczę się w czasie (oczywiście się nie mieściłam!), co mnie jeszcze bardziej dopingowało. W czasie czytania podkreślałam rzeczy, które były typową "pamięciówką" (byłam na matmie, więc tak wiele tego na szczęście nie było); Rzeczy wyjątkowo trudne zostawiałam na "potem" - które najczęściej niestety nigdy nie nadeszło.

6) Ostatecznie nigdy nie udało mi się przeczytać tekstu dwa razy, a jeśli zdązyłam chociaż raz, to potem zerkałam tylko na podkreślone rzeczy usiłując je spamiętać wymyślając śmieszne skojarzenia;

7) Szłam zawsze na egzamin niezależnie od tego, ile umiałam. Stresu prawie nie czułam, bo już myślałam tylko o spaniu (w czasie paniki nie pozwalałam sobie na spanie a że nie zginęłam z głodu zawdzięczałam tylko współlokatorkom). I często zdawałam! Przeważnie był to tzw "fart", bo nikt po jednokrotnym przeczytaniu nie jest dobrze przygotowany ale okropny stres w czasie czytania powodował, że jednak coś w głowie zostawało... A o średnią ze studiów nikt nie pyta :) .

Nie było to tak różowe, jak to teraz opisuję - stres towarzyszył mi przez całe te 5 lat, z powodu nie uczenia się i nie chodzenia na zajęcia budziłam się w nocy zlana potem, z czarnymi myślami, że nawet rozmawiać ze mną na uczelni juz pewnie nie będą chcieli. Mocne postanowienia poprawy miałam tak średnio raz na 3 dni, regularne zrywy (a raczej postanowienia) systematycznego uczenia się były codziennością. Szczególnie ciężko psychicznie mi było po urodzeniu dziecka (wzięłam dziekankę ale powrót z rocznym dzieckiem był strasznie trudny), wtedy już byłam codziennie pewna, że nie mam po co na uczelnię wracać (szczególnie że czasem przez miesiąc nie miałam czasu pojechać)... Ale pamiętajcie, póki te czarne myśli są, póki jeszcze Ci zależy - nie jest źle, uda się! Im więcej się martwisz tym bardziej możesz być pewna, że w końcu dopniesz swego - z tysiącem pomysłów na przechytrzenie samej siebie, z tysiącem poprawek ale w końcu się uda.

Zostało mi to w dorosłym życiu, teraz też zabieram się za różne rzeczy dopiero w ostatniej chwili i nigdy nie zdążę na czas (a panie na poczcie niestety porzuciły wspaniały zwyczaj przekręcania daty dopiero około 4 nad ranem :( ) ale dzięki Wam staram się bardziej systematycznie z tym walczyć.

Oczywiście znowu piszę na forum zamiast zabrać się do 3 najważniejszych punktów, które w notatniku siedzą i się śmieją, ale co tam, może w nocy będę miała "wenę" i jedną z nich zacznę ;) . Kurczę, ale obiad raz w niedzielę mógłby być porządny...
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

lucy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 165


Rejestracja:
13-05-2005 23:26

Lokalizacja: Z CHOINKI

Post 22-05-2006 13:21

Dosiu,

dziekuje ogromnie za ten obszerny opis.

Jezeli chodzi o asystenta to jest to strzal w dziesiatke, albo jak kto woli- najlepsze wyjscie z mozliwych. Dzieki mojej Pani Monice musze siadac do zadanego materialu regularnie, niezaleznie od tego czy mam na to ochote czy nie. Po prostu praca musi isc do przodu. Moge zaoszczedzic czas ktory normalnie spedzilabym na bezczynnym snuciu sie po domu. Moja metoda polega tylko na tym, ze uczymy sie razem, Ona odpytuje mnie z materialu, czesto razem czytamy notatki i przerabiamy tekst ktorego sama nie moglabym ogarnac, bo oczywiste, ze jezeli go nie zruzumiem to tez nie przyswoje. Zarobilysmy juz razem kilka dobrych ocen wiec uwazam, ze pomysl byl trafiony. Mysle, ze z synem tez warto sprobowac, zwlaszcza, ze poki co nic bardziej skutecznego chyba nie wymyslono.

ja juz w tej chwili 'znormalnialam' pod wzgledem planowania i organizacji pracy, bo do testu ktory mam np. w czwarek lub piatek szykuje sie juz w poniedzialek, nawet jezeli szykowanie polega tylko na drukowaniu sciag:)
Uwazam to za duzą zmianę w porownaniu z tym jak funkcjonowalam przed kilkoma laty. Kiedys to byloby nie do pomyslenia.
rytmów poezji, wiersze praw nie wbiła we mnie rózga szkolna. Przepisów od najmłodszych lat nie uznawała dusza wolna. Pędziłam w świat przez szumny wiatr, gwiżdżąc i kpiąc z belferskich reguł. Ja jestem dziki, bujny kwiat żywotu nieokiełznanego.

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 22-05-2006 13:40

Serdecznie gratuluję!

Muszę coś takiego zrobić, tylko albo to musiałabym być ja (a ja nie dość, że druga z ADHD, to jeszcze do tego syn będzie się wymigiwał jak tylko się da) albo ktoś rzeczywiście najęty - na to nie starczy kasy. Ale jeśli metoda taka dobra, to coś przez wakacje przecież wymyślę!

Hm, a może sumienny kolega z klasy? Przecież musi się uczyć tego samego, więc może nie będzie zbyt drogo.

Bardzo Ci dziękuję!
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 22-05-2006 13:51

Dosia pisze:7) Szłam zawsze na egzamin niezależnie od tego, ile umiałam


A! złota rada! Mogłam pomysleć za wczasu.... :)
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 22-05-2006 13:55

Dosia pisze:Serdecznie gratuluję!
Hm, a może sumienny kolega z klasy? Przecież musi się uczyć tego samego, więc może nie będzie zbyt drogo



E , sumienny kolega ,to chyba nie będzie miał tyle cierpliwości....
Uczenie się z kimś to naprawdę niewdzięczna praca.
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

deprim

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
30-04-2006 17:19

Post 22-05-2006 13:59

Marta pisze:
Dosia pisze:Serdecznie gratuluję!
Hm, a może sumienny kolega z klasy? Przecież musi się uczyć tego samego, więc może nie będzie zbyt drogo



E , sumienny kolega ,to chyba nie będzie miał tyle cierpliwości....
Uczenie się z kimś to naprawdę niewdzięczna praca.


absolutnie się nie zgadzam ...
Obrazek

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 22-05-2006 14:30

Czyli deprim uważasz, że kolega z klasy to dobry pomysł? (Muszę się wtedy w szkole jakoś się dowiedzieć, który sumienny, bo Piotrek i tak spadnie o klasę w dół-przejście do 3 klasy w tym roku jest bez szans :( ).
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

deprim

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
30-04-2006 17:19

Post 22-05-2006 15:47

nie wiem czy z klasy bo to zależy jakich ma tam kolegów ale wiem jedno ze zdecydowanie lepiej przekazuje wiedze kolega/koleżanka niz nauczyciel.
Nauczałem kilku i zawsze jakoś lepiej rozumieli materiał (matematyka) niż jak im w klasie nauczyciel tłumaczył. Może bierze się to stąd że nie krępuje/boji się zapytać- nie wiem ja tylko na bazie własnych doświadczeń to mówie/piszę.
Obrazek

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 23-05-2006 14:13

Jasne ze kolega moze sie z tobą łatwiej dogadać, bo jest w twoim wieku.
Jasne ze masz mniejsze opory zeby jego o cos zapytać.
Jasne ,ze jak nie wiedziałam , to pytałam kolegów a nie pani nauczycielki :) ; jasne że sie z kolegami uczyłam ( z kolezankami znaczy się własciwie...)

Ale to o czym pisze lucy polega na tym ,że człowiek przychodzi do ciebie regularnie , niezaleznie od swojego i twojego widzimisię i nastroju siada i czytacie i cie odpytuje.
A kolega :
*jesli cie lubi , to moze szybciutko przystac na twoja propozycje zabawy albo sie z toba zagadać. Czas przeznaczony na nauke minie,kolega pójdzie do siebie i nauczy się sam a ty- niekoniecznie
(Zreszta to znaja chyba wszyscy studenci - nieadehadowcy też -zbieraja sie grupowo na powtórke i : nagle sie chce pić , jeśc , a jeszcze tylko ten sweterek pokazać koleżance... )
* Jesli jest naprawde sumienny to może nie rozumieć dlaczego ty nie rozumiesz dalej skoro "to takie łatwe", zniecierpliwic się i tyle.
* a juz na pewno nie bedzie zasuwał za tobą po domu i ładował ci wiedzy miedzy pokojem a balkonem ( Nie wiem na ile ruchliwy jest twój synek ,Dosiu)

Ale moze to ja miałam złe doswiadczenia...

Nie chce ci tu Dosiu serwowac żadnego czrnowidztwa.

Możesz spróbowac.
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

deprim

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
30-04-2006 17:19

Post 23-05-2006 20:06

przyznam się - czytałem tylko kilka ostatnich postów i to głównie tych krótkich :wink:

ale tu nie chodzi chyba o naukę całkowicie całego materiału - tylko chyba jakiejś tam części.

ja goscia co nic (ale nie dosłownie) nie umiał z matmy (poziom podstawówki ale tej sprzed reformy bo nie wiem jaki jest zakres teraz) nauczyłem w 2 x po kilka godzin.

No ale ja mam niesamowity dar pedagogiczny i wogóle ... :twisted:
Obrazek

KawaZCynamonem

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 27


Rejestracja:
24-05-2006 09:37

Lokalizacja: Warszawa

Post 25-05-2006 09:46

Pozwolę sobie zabrać głos w dyskusji,choć jako nowa na forum powinnam odsiedzieć swoje w pierwszej ławce bez prawa chodzenia na pogaduchy do kibla.

Poczytałam sobie wasze posty i teraz czuję się jak po silnym ciosie w głowę. Poprostu nie mogę pojąć,jak można być tak głupim,żeby przez dwadzieścia z okładem lat nauki uważać siebie za jedyną na świecie osobę dotkniętą tym kalectwem.
Ja tez nie umiem się uczyć. Naukę zawsze odkładałam na potem,doprowadzając do takich monstrualnych sytuacji,kiedy mialam jedną noc na wykucie się całego roku biologii (egzamin komisyjny,a jakże!). I zdałam! A to przecież było tylko liceum. Na studiach miałam więcej problemów,bo tam nikogo nic nie obchodziło, egzamin masz zdać i już. A ja nawet nie miałam notatek z wykładów. No,może z pierwszych pięciu minut,ale ponieważ miałam jeden notatnik "do wszystkiego" i na dokładkę często zapominałam go zabrać to właściwie spokojnie mogłam do niego nie zaglądać. A było co kuć: filozofia,prawo,historia,logika... Do zaliczenia tej ostatniej podchodziłam 14 razy,chyba zresztą tylko dlatego,że moje nerwowe próby markowania wiedzy bawiły tego palanta doktora. Do tego dochodziło jeszcze poczucie bycia głupszą i gorszą... zresztą powielam wasze wypowiedzi. Cóż,idę rozdzielać kolejną bójkę 8)
Aktualnie mam ciężki kryzys wiary w siebie i ludzi. Mam nadzieję,że ten podpis za jakiś czas ulegnie zmianie...

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 25-05-2006 09:53

KawaZCynamonem pisze:jako nowa na forum powinnam odsiedzieć swoje w pierwszej ławce bez prawa chodzenia na pogaduchy do kibla.
Na forum prawo głosu ma każdy, bez wględu na staż, czy ilość napisanych postów. Gdyby wszyscy mieli takie obawy przed pisaniem, to pewnie tylko jeden dział by tu istniał - powitania :D

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 25-05-2006 10:48

KawaZCynamonem pisze:Do zaliczenia tej ostatniej podchodziłam 14 razy,chyba zresztą tylko dlatego,że moje nerwowe próby markowania wiedzy bawiły tego palanta doktora. Do tego dochodziło jeszcze poczucie bycia głupszą i gorszą... zresztą powielam wasze wypowiedzi.


Jeśli podeszłaś 14 razy do egzaminu, to gratuluję wytrwałości! Ja na pewno dużo wcześniej bym skapitulowała - należy Ci się order za to, że naprawdę wiesz, co jest dla Ciebie ważne i potrafisz się jednak przełamać i pójść po raz kolejny narażać się na kpiny jakiegoś "palanta". Naprawdę, mało kto ma tyle samozaparcia! Poczucie bycia głupszą i gorszą dobrze jest tłumić w sobie przypominaniem sobie sukcesów (np. "nie mogę być głupsza, skoro w 1 noc nauczyłam się do poprawki"). Ja tak robiłam przez cały okres studiów i działało całkiem nieźle ;) .

Wracając do Piotrka, to powiedział to samo co Marta (że z kolegami za dużo wspólnych tematów). Na razie studiuje nasze forum aby uwierzyć w siebie - zobaczyć, że inni wartościowi i inteligentni ludzie, którzy często dopięli swego jeśli chodzi o wykształcenie też mają podobne problemy i mają sposoby, aby z nimi żyć jak najlepiej :) . Potem zamierzamy znaleźć metodę, która w przyszłym roku mu pomoże. Najgorzej jest z motywacją, bo on sobie zdaje sprawę, że cel (choćby ukończenie szkoły średniej, a marzy też o studiach) jest bardzo ważny, ale jakoś nie potrafi tego przełożyć na codzienne życie, wydaje mu się, że na jego osiągnięcie nie ma wpływu to, czy usiądzie do lekcji teraz albo za 15 minut. Albo za następne 15 minut. Albo za następne 15 minut....
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

deprim

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
30-04-2006 17:19

Post 25-05-2006 11:56

KawaZCynamonem pisze: A ja nawet nie miałam notatek z wykładów. No,może z pierwszych pięciu minut,ale ponieważ miałam jeden notatnik "do wszystkiego" i na dokładkę często zapominałam go zabrać to właściwie spokojnie mogłam do niego nie zaglądać.


Dlatego też majątek na ksero przewaliłem ... heheh babka z ksera byla tak mila ze jak ktos sobie cos kserowal z mojego roku to od razu robila drugą kopię dla mnie :) ja tylko przychodzilem, płaciłem i odbierałem :)
Nawet mi się pożyczać notatek nie chciało ( znaczy się nie wiem czy nie chciało czy co ale nie widziałem takiej potrzeby )

Dosia pisze:Najgorzej jest z motywacją, bo on sobie zdaje sprawę, że cel (choćby ukończenie szkoły średniej, a marzy też o studiach) jest bardzo ważny, ale jakoś nie potrafi tego przełożyć na codzienne życie, wydaje mu się, że na jego osiągnięcie nie ma wpływu to, czy usiądzie do lekcji teraz albo za 15 minut. Albo za następne 15 minut. Albo za następne 15 minut....


ja zawsze myślałem że jestem jakiś leniwy albo że to wszystko jakoś takie mało ważne :) ... baa... jak ktos sie mnie pytal czemu sie nie przykładam to mówiłem że mam inteligncje wrodzoną i nie muszę jej udawadniać :D <--joke
Obrazek

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 25-05-2006 14:53

deprim pisze:Dlatego też majątek na ksero przewaliłem ... heheh babka z ksera byla tak mila ze jak ktos sobie cos kserowal z mojego roku to od razu robila drugą kopię dla mnie :) ja tylko przychodzilem, płaciłem i odbierałem :)


Taaa...
Ludzie, żyjecie w epoce, w której istnieją ogólnodostępne ksera :idea:

KawaZCynamonem

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 27


Rejestracja:
24-05-2006 09:37

Lokalizacja: Warszawa

Post 25-05-2006 18:51

Do zaliczenia podchodziłam czternaście razy. Pajac uwielbiał gnębić i robił zaliczeniowe kolokwia poprawkowe. Nie ja jedna miałam tę przyjemność,ale do mnie należał rekord podejść. Nie powiem,żeby mnie to nobilitowało w oczach w innych,a także własnych. A co do siły...to raczej działałam siłą rozpędu.
Aktualnie mam ciężki kryzys wiary w siebie i ludzi. Mam nadzieję,że ten podpis za jakiś czas ulegnie zmianie...

KawaZCynamonem

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 27


Rejestracja:
24-05-2006 09:37

Lokalizacja: Warszawa

Post 25-05-2006 22:50

DO LUCY

Od baby dziennikarza z ADD: kobieto,Ty umiesz pisać.Masz refleks,masz cięty język,sprawną,inteligentną ripostę. Do tego umiesz zmusić ludzi do dyskusji. Nie powiem,że mnie to bardzo zaskakuje,bo ogólny poziom tego forum byłby powalił na kolana kolesi z Mensy,ale Ty masz coś.
Ty masz coś,a ja mam istynkt do wyczuwania cosiów.
Zapamiętaj moje słowa.
Aktualnie mam ciężki kryzys wiary w siebie i ludzi. Mam nadzieję,że ten podpis za jakiś czas ulegnie zmianie...

ayla

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 406


Rejestracja:
29-11-2005 16:15

Lokalizacja: Poznań

Post 26-05-2006 08:22

KawaZCynamonem pisze:DO LUCY

Od baby dziennikarza z ADD: kobieto,Ty umiesz pisać.Masz refleks,masz cięty język,sprawną,inteligentną ripostę. Do tego umiesz zmusić ludzi do dyskusji. Nie powiem,że mnie to bardzo zaskakuje,bo ogólny poziom tego forum byłby powalił na kolana kolesi z Mensy,ale Ty masz coś.
Ty masz coś,a ja mam istynkt do wyczuwania cosiów.
Zapamiętaj moje słowa.


Jak na dziennikarza to dziwny zwrot:byłby powalił...
Sorka za czepialstwo.
http://www.bociany.ec.pl/

Religia jest czymś głęboko infantylnym, porównywalnym z dziecięcą neurozą –Zygmunt Freud.

KawaZCynamonem

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 27


Rejestracja:
24-05-2006 09:37

Lokalizacja: Warszawa

Post 26-05-2006 08:38

Na tym forum nie jestem dziennikarzem,a jedną z was. Inna sprawa,że masz całkowitą rację.
Pełzam w pyle u stóp adjustatorki.


Dodane po jakimś czasie: uderzyłaś,nawet nie wiesz,jak mocno. Z powodu choroby (do nie dawna nawet nie wiedzialam,jakiej) tak naprawdę długo juz nie pracuję w zawodzie. Moim problemem była niemożność zapamiętania pewnych faktów,cyfr,nazwisk,z którego to powodu albo pisałam zbyt długo,albo nie mogłam napisać wcale,bo akurat brakowało mi źródeł,albo wogóle zapominałam o terminach i zostawałam z ręką w nocniku. Kto,na dłuższą metę,bedzie tolerował takiego pracownika? Dodatkowo od prawie trzech lat wychowuję w domu dzieci,czyli pracuję jako sprzątaczka,praczka,prasowaczka,kucharka. Wiesz,ja jednak mam większe ambicje.Na dokładkę jestem cholernie dumna z tego,że udało mi się jednak te studia skończyć,na co miałam szanse sięgające może jednego procenta. I wreszcie: jedyne,co ze studiów wyniosłam,to właśnie umiejętność pisania.Tyle tylko,że ja tu nie tworzę felietonów na swój temat- piszę o rzeczach,o których do tej pory nawet bałam się rozmawiać, wybacz mi więc brzydotę języka moich wypowiedzi.
Przepraszam Administrację,ale poprostu musiała to napisać,myślałam,ze mnie rozsadzi... :oops:
Aktualnie mam ciężki kryzys wiary w siebie i ludzi. Mam nadzieję,że ten podpis za jakiś czas ulegnie zmianie...

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 26-05-2006 14:17

"byłby powalił" - świetny zwrot, dynamiczny i od razu wiadomo co co chodzi. Sama tak mówię i tak myślę i pisze też, zwłaszcza na tym forum. Pozdrawiam. P.S. Kawa z cynamonem - piszesz ciekawie, soczyście i barwnie. Dobrze się czyta i się człowiek nie nudzi. :lol:
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

ayla

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 406


Rejestracja:
29-11-2005 16:15

Lokalizacja: Poznań

Post 27-05-2006 08:02

Przepraszam.Ja na prawę nie chciałam Ciebie urazić.Na tym forum powstrzymuję się od poprawiania błędów ortograficznych.Ale jest takie forum gdzie wytykam byki i aby było śmieszniej założyłam wątek:Na poprawę humoru i humor napisałam przez ch :lol:
http://www.bociany.ec.pl/

Religia jest czymś głęboko infantylnym, porównywalnym z dziecięcą neurozą –Zygmunt Freud.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 27-05-2006 09:20

A ja po cichutku poprawiam najgorsze babole w postach niektórych osób:)

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 27-05-2006 09:22

dreptak pisze:A ja po cichutku poprawiam najgorsze babole w postach niektórych osób:)
No widzisz Ayla, Twój "chumor" by tu nie przeszedł :wink:

deprim

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
30-04-2006 17:19

Post 27-05-2006 09:23

dreptak pisze:A ja po cichutku poprawiam najgorsze babole w postach niektórych osób:)


no to ze mnom mósisz mięć dórzo pracy ;)
Obrazek

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 27-05-2006 10:04

dreptak cały spocony, słownik ortograficzny przy klawiaturze, kartki wytarte furkoczą. Matko, ale wizja, trza miec zapał:))
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 27-05-2006 12:27

deprim pisze:no to ze mnom mósisz mięć dórzo pracy ;)


Twoje wyczyny to jeszcze mały pikuś. Znam duuużo lepszych od Ciebie.
Dawnymi laty rozbawiło mnie jedno ogłoszenie sołtysa na jakiejś wsi w kieleckim. Wszystko było napisane konsekwentnie przez 'ż' i 'u'. Fspaniałe :)

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 27-05-2006 19:41

Dreptak pod tym względem jesteś wielki!!!! Wiem, że z moimi postami pewnie masz najwięcej roboty jestem kompletnie nieortograficzna :oops: . Programy ortograficzne przy moich zdolnościach wysiadają :cry: :cry: :cry: . Próbowałam z dzieciakami przechodzić terapie dyslektyków już chyba dla mnie za późno niewiele się to zdało. Ale próbuje cały czas, może jestem po prostu za stara. Dlatego wielkie dzięki Dreptak za cierpliwość nad moją pisaniną. [smilie=mylove.gif] [smilie=mylove.gif] [smilie=mylove.gif]

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 27-05-2006 22:15

Irenko, nie przeceniaj swoich możliwości. Są lepsi od Ciebie. Ostatnio poprawiałem u kogoś 'prubóję'.

Poza tym ostatnio widzę u Ciebie olbrzymią poprawę. Choć początki, przyznaję, miałaś ciekawe :twisted:

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 29-05-2006 12:05

O fuck!
Ja chyba wcale nie pilnuję ortografii a potem dreptak nocami siedzi nad tym....
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 03-06-2006 19:07

Ja też sie nie potrafię uczyć, olaboga!

"Bo ja sama wszystko wiem
I samochód sama zjem,
I śniadanie sama zrobię,
I z wszystkim poradzę sobie!

A jak zapytać Zosię (martę znaczy)
Ile jest dwa i dwa ?
Osiem! ( no przecież dyskalkulia galopujaca!)
A kto był Kopernik ?
Król! ( no, kiedyś próbowałam sie nawet nauczyć historii na maturę a efekt i tak był żaden )
A co nam Śląsk daje?
Sól! ( no, jak bedzie trzeba to wiem w jakiej ksiązce szukać )
A gdzie leży Kraków? (no nie to to akurat wiem , bo to istotne )
Nad Wartą!
A uczyć się warto?
NIE WARTO!!!!!!
Bo... jak wyżej


:lol: :lol: :lol:
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 19-06-2006 19:35

No i z tym przekonaniem ,że ja przecież wszyssko umiem z natury swojej usiadłam do książek zeby nie robić sobie wyrzutów ,że się nie uczyłam jakbym tak nie zdała...


i uświadomiłam sobie
ze musi w moim zyciu zapanować totalny kisiel i bezruch, zaro kompa zero rozmów zebym się zastamnawiła nad tym co czytam.

Przez jakieć 4 dni wytrzyłamal bez kompa i być może czegoś się nauczyłam a potem się zaczełoooooooo.
i nie wiem czy jeszcze czegoiś mi sie uda nauczyć, bo cały czas myslę juz o czym innym
:?


:? :?
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 19-06-2006 19:44

Bo takie siedzenie bez zadnego kontaktu ze światem szybko sprawia, ze mój mózg "okleja wata"- w ogóle juz nic nie wiem i nic nie rozumiem.

A potem dostaję cholery.
Robię się zła i niemiła i nie mogę spać i musze biegać

A potem następuje okres kedy to na tydzień przed egzaminem ( wstępnym na studia, od którego tyyyyyyyyyyyle zależy) myslę sobie ,że ja mam jeszcze duuuuuuuuuuuuuuuuuużo czasu.

a potem to hmmm wiadomo
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

Kuba5

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 64


Rejestracja:
11-12-2005 22:16

Lokalizacja: Warszawa

Post 21-06-2006 12:38

Już zawaliłem 2 egzaminy, niedługo będzie pewnie trzeci. Kto da więcej?
Dzięki mózgowi myślimy, że myślimy.

Gość

Post 21-06-2006 12:53

nie przesadzaj nie ma tak źle. A od czego jest wrzesień? :lol:
Za ten trzeci trzymam kciuki

deprim

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
30-04-2006 17:19

Post 21-06-2006 14:32

ja na drugim roku miałem 9 poprawek
Obrazek

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 22-06-2006 09:02

deprim pisze:ja na drugim roku miałem 9 poprawek


he he
kariera mojego męża:
1) kampania wrześniowa
2) repeta
3) wznowienie
4) wypad z uczelni ;-)

teraz studiuje zupełnie coś innego, właśnie (jako drugi z roku) złożył indeks ze średnią, która gwarantuje mu stypendium naukowe.

k66

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 1833


Rejestracja:
20-01-2006 10:12

Lokalizacja: Landsberg

Post 22-06-2006 15:39

to moj szwagier go bije na glowe - 3 kierunek 2 uczelnia
studiuje 5 lat jest na 2 roku ;)

P.S. ale on nie ma adhd tylko lenia :D

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 24-06-2006 12:19

Może to nie powinno być w tym wątku, ale cóż...

Dziś w godzinach rannych mój szanowny małżonek zdał końcowy egzamin na podyplomówce z pedagogiki. Pisał pracę o adhd.
O ostatnim terminie zaliczeń dowiedział się w czwartek (po kilku miesiącach braku kontaktu z uczelnią). Jeden dzień poprawiania pracy dyplomowej, jeden wieczór nauki na obronę. Pół dnia kompletowania dokumentacji.

Jak dla mnie to mistrzostwo świata.
Pozdrawiam.
Mama wyjątkowej nastolatki.
(\--/) "Najgorsze wykorzystanie czasu
(O.o) to robienie bardzo dobrze tego,
(> <) czego wcale nie trzeba robić" B.Tregoe

wiola

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 237


Rejestracja:
30-11-2005 15:00

Lokalizacja: dolnośląskie

Post 24-06-2006 14:50

Podstawówkę ukończyłam z wyróżnieniem i ponoć byłam geniuszem matematycznym, co nie przeszkodziło mi oblać matury z matmy. Dlatego rozumiem doskonale moje dzieci i ich problemy z koncentracją. Moja córcia ukończyła wczoraj podstawówkę ze średnią 5,5 i wiem, że muszę być bardzo czujna. A swoją drogą nie wiem jak ona radzi sobie z nauką 3 języków obcych i ma "6" z dwóch. Czyżby pamięć doskonała?
Ja - ?, mąż - ADHD, do którego nie przyznaje się, córka (16 lat) - ADHD?, syn (12lat) - zdiagnozowane ADHD

Kuba5

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 64


Rejestracja:
11-12-2005 22:16

Lokalizacja: Warszawa

Post 06-07-2006 12:31

Wersja ostateczna jest taka: mam 5 poprawek i zobaczymy czy z tego wybrnę, a we wrześniu miałem być za granicą więc musiałbym chodzić za wykładowcami i zdawać na własną rękę :roll: . Dlatego korci mnie żeby to rzucić tym bardziej że to raczej szkółka a nie szkoła. Podejmę decyzje po wynikach z egzaminów wstępnych. Zdawałem na PW i UW to zobaczymy, a przez te nowe matury to czekać trzeba długo :( . Już trzeci dzień są do wglądu punkty a ja boje się sprawdzić. Chyba kupie sobie flaszkę i dopiero wejdę na stronę. :wink:
Dzięki mózgowi myślimy, że myślimy.

lucy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 165


Rejestracja:
13-05-2005 23:26

Lokalizacja: Z CHOINKI

Post 02-09-2006 16:41

Anonymous pisze:nie przesadzaj nie ma tak źle. A od czego jest wrzesień? :lol:
Za ten trzeci trzymam kciuki


:lol:
rytmów poezji, wiersze praw nie wbiła we mnie rózga szkolna. Przepisów od najmłodszych lat nie uznawała dusza wolna. Pędziłam w świat przez szumny wiatr, gwiżdżąc i kpiąc z belferskich reguł. Ja jestem dziki, bujny kwiat żywotu nieokiełznanego.

lucy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 165


Rejestracja:
13-05-2005 23:26

Lokalizacja: Z CHOINKI

Post 02-09-2006 16:45

dreptak pisze:Irenko, nie przeceniaj swoich możliwości. Są lepsi od Ciebie. Ostatnio poprawiałem u kogoś 'prubóję'.

Poza tym ostatnio widzę u Ciebie olbrzymią poprawę. Choć początki, przyznaję, miałaś ciekawe :twisted:


ups, to u mnie chyba?
rytmów poezji, wiersze praw nie wbiła we mnie rózga szkolna. Przepisów od najmłodszych lat nie uznawała dusza wolna. Pędziłam w świat przez szumny wiatr, gwiżdżąc i kpiąc z belferskich reguł. Ja jestem dziki, bujny kwiat żywotu nieokiełznanego.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 02-09-2006 22:11

Lucy
Ty do pięt nie sięgasz do tego, o którym piszę!

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 03-09-2006 11:28

dreptak pisze:Lucy
Ty do pięt nie sięgasz do tego, o którym piszę!
No tak Lucy, niska samoocena. Od razu wszystko do siebie przyjmujesz, skąd my to znamy... :roll:

lucy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 165


Rejestracja:
13-05-2005 23:26

Lokalizacja: Z CHOINKI

Post 04-09-2006 13:51

golombek pisze:
dreptak pisze:Lucy
Ty do pięt nie sięgasz do tego, o którym piszę!
No tak Lucy, niska samoocena. Od razu wszystko do siebie przyjmujesz, skąd my to znamy... :roll:


to wy to ZNACIE, czy po prostu kazdy wie ze ja wszystko zawsze do siebie? ;-)
rytmów poezji, wiersze praw nie wbiła we mnie rózga szkolna. Przepisów od najmłodszych lat nie uznawała dusza wolna. Pędziłam w świat przez szumny wiatr, gwiżdżąc i kpiąc z belferskich reguł. Ja jestem dziki, bujny kwiat żywotu nieokiełznanego.

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 04-09-2006 21:32

Nie, nie znamy (przynajmniej ja nie znam). A że inni mi to ciągle mówią, że wszystko biorę do siebie......... no ich problem :wink:
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 05-09-2006 06:16

lucy pisze:
golombek pisze:
dreptak pisze:Lucy
Ty do pięt nie sięgasz do tego, o którym piszę!
No tak Lucy, niska samoocena. Od razu wszystko do siebie przyjmujesz, skąd my to znamy... :roll:


to wy to ZNACIE, czy po prostu kazdy wie ze ja wszystko zawsze do siebie? ;-)

My wiemy, bo jesteś jedną z nas. Inni są przeciętni i nie wiedzą tak dużo o nas, nieprzeciętnych.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 09-10-2006 16:50

O !
Więcej sie mozna nauczyć podrożując!
Podroze kształcą!
No Przecież!
Wróciłam do studiowania i juz mi się przypomnialo!
NAJLEPIEJ UCZY SIĘ W TRAMWAJU!
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

tomek

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 830


Rejestracja:
20-02-2005 23:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 10-10-2006 10:57

Metro lepsze:P
Polska to kraj odwrotny (...) jesteśmy gdzieś między antylopami a słoniami)

Ignacy Baumberg, koordynator medyczny psp.

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 10-10-2006 12:55

Przyznam sie, ze z tego watku przeczytalam 2 pierwsze strony i ostatnia. Dopiero dzisiaj tu zajrzalam i nie chcialo mi sie wszystkiego czytac. Co moge powiedziec Lucy? Ja nie mam ADHD (chyba). Studiuje, ale jak zaczynam sie uczyc z ksiazki, to zanim dotre do konca strony juz zdaze pomyslec co chce ugotowac jutro na obiad, a jakie oceny moi synowie ze szkoly przyniesli, czy sie czegos uczyli, gdzie bylam, co robilam itd. itp. Niby przewracam kartke, ale za chwile zdaje sobie sprawe z tego, ze nic nie wiem. Innym razem znowu zasypiam po trzech pierwszych zdaniach :) Zalezy jak bardzo to nudne, czego mam sie uczyc :) Mysle, ze kazdy ma swoje metody na nauke. Ja najbardziej lubie sluchac kogos jak mi tlumaczy, albo odpowiadac na pytania, w trakcie ktorych dostaje jeszcze wskazowki, jesli nie wszystko powiedzialam. Mysle, ze gdybym uzyla dyktafonu, to tez bym za moment "odplynela". Tylko inny czlowiek moze mnie zmobilizowac do nauki. Chociaz jest jeszcze jedna teoria, ktora sie w moim przypadku sprawdzila. To wysilek fizyczny, ktory podobno pomaga sie uczyc. Chodzilam kiedys na silownie i podczas jazdy na rowerku stacjonarnym (z takim programem, ze sie jedzie pod gorke i z gorki) blyskawicznie nauczylam sie nazw lacinskich roslin. Jak tak zaczynam rozstrzasac sprawe nauki to odszukuje w sobie cechy ADHD-owca i jeszcze ta niewiara we wlasne sily i mozliwosci, niepewnosc wlasnej wiedzy. Odchodzenie od glownego tematu :D
Tak wiec Lucy !!! Nie przejmuj sie i rozwijaj swoje zainteresowania. Wlasnie tym sie zajmij. Pomysl, czy czasem z tego nie moze byc jakas kasa :) Nie przejmuj sie ludzmi, ktorzy szpanuja, ze Pana Tadeusza czytali. Ja tam wiekszosci lektur nie pamietam i filmow, ktore ogladam tez i wiesz jaka jest zaleta??? Jak jest cos fajnego, to moge to sobie wiele razy ogladac i mi sie nie nudzi, bo ciagle to zapominam :D Tzn. pamietam, ze to bylo smieszne i fajne, ale nie szczegoly.
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM
PoprzedniaNastępna

Wróć do Praca, nauka



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.