Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Jak mogę pomóc mojej mamie?

Moderator: Moderatorzy

styka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 12


Rejestracja:
23-05-2005 10:09

Lokalizacja: Starachowice

Post 30-11-2005 16:50

Jak mogę pomóc mojej mamie?

Witam wszystkich ponownie...! Większość forumowiczów, zapewne mnie nie kojarzy, więc jeżeli ktoś chce, to tu można przeczytać co nieco o mnie, a raczej o moim bracie:klik!

Dawno tu nie pisałam, jakoś nie było czasu. Napiszę troszkę co w tym czasie ważniejszego się wydarzyło, a później przejdę do sedna sprawy.

Michał był w lipcu na obozie dla dzieci z ADHD, na Kaszubach. Wrócił zadowolony, jednak z kontuzją kolana i o połowę chudszy niż przed wyjazdem...Wyglądał okropnie... Chłopak 170cm wzrostu ważący niespełna 45 kg, to naprwdę niezby ciekawy widok... Pomału jednak doszedł "do siebie"... Nie wiem czym był spowodowany jego "stan", niby wszystko w porządku, a jednak sama mam pewne wątpliwości co do tego, co się tam działo ;) Ale było, minęło... grunt, że wrócił pełen wrażeń, poznał nowych ludzi, spędził miło z nimi czas ;)
W pierwszych tygodniach po obozie był bardzo wyciszony, stęskniony za domem zaskakiwał nas swoją postawą... Jednak nie dużo czasu potrzebował, aby się ponownie rozkręcić... Zaczęła się szkoła i wszystko powróciło do normy... Ciągły stan napięcia, lęków, kłopoty z koncentracją... Godziny spędzane przy książkach i zeszytach trwające wg. niego całą wieczność... Przy tym ciągłe wyzwiska kierowane do naszej Mamy, piski, wrzaski... (Jakby ktoś go nie znał, niegdy by nie powiedział, że ten chłopak ma prawie 14 lat :!:) Ja zamknięta w drugim pokoju, próbująca się skupić nad swoimi lekcjami, nie mogąca ścierpieć tego w jaki sposób Michał traktuje Mamę... Nie raz, nie dwa popadłam w furię, próbując stanąć w obronie Mamy, drąc się przy tym na pół bloku, nie mogąc nad sobą zapanować...To było silniejsze ode mnie...Ale po co to wszystko :?: Sama nie wiem, przecież to i tak bez sensu... on i tak wie lepiej co robić, co jest dla niego najlepsze... Ja nie mam prawa się odezwać... A Mama dla świętego spokoju daje sobą dosłownie pomiatać... Dorosła kobieta pod władzą 14nastolatka...Nie mogę tego zaakceptować, nie potrafię... Ile tak można? Ja nie wiem jak moja Mama jeszcze w ogóle funkcjonuje :?: Ja na jej miejscu już dawno wzięłabym sznurek i do lasu...
Z dnia na dzień jest coraz gorzej... Dzisiaj Michał zapechnął mamę z krzesła, przewróciła się na podłogę... Weszłam do kuchni, wpadłam w panikę...Natychmiast chciałam dzwonić na pogotowie, kiedy nagle usłyszałam głos mamy:"Martusia, nie dzwoń nigdzie...On tylko zepchnął mnie z krzesła... Ja nie mam już siły się bronić!"... Podniosłam Mamę z podłogi, zamknęłam się w pokoju i nie wiedząc co teraz zrobić zaczęłam ryczeć...Ogarnęła mnie totalna bezsilność...
Michał wyszedł z domu, nie ma go już 3 godziny... W tej chwili mało mnie obchodzi co się z nim dzieje, czasami tak sobie myślę, że najlepiej jakby go w ogóle nie było... ale to chyba normalne w chwilach złości :!: :?:
Teraz najważniejsza jest dla mnie Mama, ja nie chce Jej stracić... Muszę Ją jakoś wspomóc, ale nie wiem jak... nic sensownego nie przychodzi mi do głowy... Jeżeli macie jakieś pomysły, proszę, pomóżcie :!: :roll:
Jak już pisałam w pierwszym poście na tym forum, niiestety mama nie posiada większego wsparcia ze strony taty...Ona musiała zrezygnować z życia zawodowego, tata nie może tego zrobić... Nie mielibyśmy wtedy czego jeść, gdzie mieszkać... Ciągle go nie ma w domu... Wszystko jest takie skompikowane...
:(
Dziecko rodzi się z potrzebą miłości - i nigdy z niej nie wyrasta.

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 30-11-2005 19:16

wiem, ze to co teraz powiem bedzie dla ciebie trudne, ale jesli naprawde chcesz pomoc swojej mamie, sprrobuj zrozumiec to, co teraz napisze. twoj brat ma problemy, z ktorymi sobie nie umie poradzic. ogarnia go frustracja, ktora rozladowuje w najprostszy choc zarazem najglupszy na swiecie sposob - poprzez agresje. wyladowuje sie na matce, bo to od niej powinien otrzymac pomoc i wsparcie - w tym wypadku nie wyreczanie go i uleganie mu, a zdecydowane wyznaczenie granic i ustalenie scislych regul. matka twoja najprawdopodobniej jest w glebokiej depresji, zachowuje sie tak, jakby chciala umrzec, a przynajmniej nie chce juz zyc. zapewne jest bardzo delikatna i wrazliwa kobieta, ktora kiedys ulegla mezowi (zrezygnowala z pracy i kariery), a teraz ulega synowi, jakby na niego przerzucajac cala wine za taki obrot rzeczy. wydaje mi sie, ze w obecnej sytuacji nalezaloby sie skupic na wyleczeniu matki z depresji. nie wiem, jak to jest mozliwe, jesli ona sama nie bedize umiala sie zmobilizowac do wyjscia do lekarza, to bedziesz musiala albo pogadac z ojcem i go naklonic (chocby grozba czy szantazem, ze sie np. wyprowadzisz z domu, jeli on czegos nie zrobi) do dopilnowania, by mama podjela leczenie, albo tez sama zorganizowala lekarza i tak wplynela na matke, zeby do niego poszla.
teraz uwazaj, wazny punkt odnosnie ciebie. wydaje mi sie, ze jesetes jedyna osoba, na ktora zarowno matka, jak i brat moga polegac. wydaje mi sie, ze mama przelala z ojca (albo wczesniej ze swoich rodzicow) na ciebie odpowiedzialnosc za siebie. stawia sie w sytuacji, kiedy ty musisz ja chronic, bronic przed bratem. moze to dziwne co pisze, ale slaba psychicznie osoba bedzie sie podswiadomie doprowadzac do sytuacji granicznych, tylko po to,z eby wreszcie wzbudzic w kims uczucie i zainteresowanie. to bedzie trudne dla ciebie, ale powinnas swiadomie przestac ja chronic. wiesz, zachowuj caly czas kontrole nad tym co sie dzieje, ale nie okazuj jej tego w widoczny sposob. zachecaj ja, zeby sama sie pozbierala do kupy. niech sama podniesie sie z podlogi, neich cos zrobi. przeciez ty nie mozesz za nia zyc. rozmawiaj z nia, chwal za kazde jej osiagnicie (mamo, ale pyszny obiad zrobilas, a kto tu dzis tak ladnie posprzatal? itd), a kiedy widzisz ze cos jest nie tak, to wyciagnij ja chocby sila na spacer, albo do kina, czy na zakupy. jesli tego nie rozumiesz, to pytaj, wyjasnie ci bardziej szczegolowo.
wazne jest tez, zeby ona zaczela wierzyc, ze jej zycie ciagle jeszcze moze byc ciekawe. ze moze wrocic do pracy, albo zaczac robic cos fajnego. moze uda ci sie ja sprowokowac do jakichs marzen? moze niech ci opowie, o czym marzyla kiedys, dawno temu. moze uda sie wam wspolnie to cos zrobic?
jestes strasznie dzielna kobieta. ale pamietaj, ze przed toba cale twoje zycie. nie mozesz zyc za matke, ani za brata ani za ojca, ktorzy umyli od tego wszytkiego rece i cala odpowiedzialnosc zwalili na ciebie. naprawde. i jeszcze jedno, musisz uwierzyc, ze to wszystko co sie dzieje, to nie twoja wina. i nie twojego brata. to wina twoich rodzicow. oni powinni cos z tym zrobic. ty mozesz tylko pomoc im rozmawiajac z nimi. moze mamie pomogloby, gdyby sie rozwiodla?
pozdrawiam cie. to bardzo trudne, co przezywasz i co cie jeszcze czeka. badz jednak dobrej mysli, i szukaj lekarza dla matki. depresje trzeba leczyc.

styka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 12


Rejestracja:
23-05-2005 10:09

Lokalizacja: Starachowice

Post 30-11-2005 21:45

Chyba nie do końca się zrozumiałyśmy...

verowa pisze:zapewne jest bardzo delikatna i wrazliwa kobieta, ktora kiedys ulegla mezowi (zrezygnowala z pracy i kariery)


Moja Mama zrezygnowała z pracy, żeby móc zająć się Michałem, aby poświęcić mu jak najwięcej czasu. Robi wszystko co możliwe, aby jak najlepiej zorganizować mu dzień, pomaga mu we wszystkim, próbuje go zrozmieć, jest ona dla niego najprzyjaźniej nastawioną osobą pod słońcem. Jednak on nie potrafii tego docenić... Teraz jest szczególnie ciężko, ponieważ Michał jest w wieku dojrzewania i to wszystko kumulując się tworzy mieszankę wybuchową!

Michał za wszelką cenę próbuje zawsze postawić na swoim, każde przeciwstawienie się mojej Mamy kończy się awanturą... To nie jest tak, że Mama daje sobą zupełnie pomiatać... Jednak są sytuacje, kiedy mój brat przekracza wszelkie granice... ile tak można? Moja Mama jest tylko człowiekiem, nie jest czasem w stanie tego wszystkiego wytrzymać...

verowa pisze:mama podjela leczenie, albo tez sama zorganizowala lekarza i tak wplynela na matke, zeby do niego poszla.


Co do leczenia to były już podejmowane takie działania... jednak, żeby takie coś odnosiło jakieś sensowne skutki musiałoby trwać zawsze, do końca życia mojej Mamy...A to niemożliwe...

verowa pisze:moze mamie pomogloby, gdyby sie rozwiodla?


Nie... Moi rodzice się kochają, to nie wina ani jednego, ani drugiego, że nie mają możliwości wspierać się na codzień... Gdyby nie praca taty, już by nas nie było... Niestety bez pieniędzy żyć się nie da.

verowa pisze:stawia sie w sytuacji, kiedy ty musisz ja chronic, bronic przed bratem. moze to dziwne co pisze, ale slaba psychicznie osoba bedzie sie podswiadomie doprowadzac do sytuacji granicznych, tylko po to,z eby wreszcie wzbudzic w kims uczucie i zainteresowanie. to bedzie trudne dla ciebie, ale powinnas swiadomie przestac ja chronic. wiesz, zachowuj caly czas kontrole nad tym co sie dzieje, ale nie okazuj jej tego w widoczny sposob. zachecaj ja, zeby sama sie pozbierala do kupy. niech sama podniesie sie z podlogi, neich cos zrobi.


jak sobie tak myślę, ile ona już przeżyła to jestem w 100% pewna, że jest nadzwyczaj silną kobietą :!: mimo ciągłych zmartwień i przykrości jakich dostarcza Jej mój brat, ma siłę aby zająć się domem, wszystko zorganizować itp... Po prostu czasami sytuacje są już na tyle poważne, że mało kto by je przetrzymał...I ona także polega na polu walki...

verowa pisze:jestes strasznie dzielna kobieta. ale pamietaj, ze przed toba cale twoje zycie. nie mozesz zyc za matke, ani za brata ani za ojca, ktorzy umyli od tego wszytkiego rece i cala odpowiedzialnosc zwalili na ciebie. naprawde. i jeszcze jedno, musisz uwierzyc, ze to wszystko co sie dzieje, to nie twoja wina. i nie twojego brata


Niestety,ale dopóki mieszkam w tym domu muszę w pewnym sensie za nich żyć, muszę w tym wszystkim uczestniczyć... Fakt odbija się to wszystko na mojej psychice, na szkole itd, ale to teraz nie jest najważniejsze...

verowa pisze:a kiedy widzisz ze cos jest nie tak, to wyciagnij ja chocby sila na spacer, albo do kina, czy na zakupy.


Tak, tylko to jest tylko chwilowe odreagowanie sytuacji... Chociaż nawet jak jesteśmy dzieś we 2, to na wciąż zastanawia się co w tym czasie dzieje się w domu, czy Michał sobie, komuś czegoś nie zrobił itd...

Po głębszym zastanowieniu się nad sytuacją, pozostaje przeczakać ten tragiczny okres... Choć nie wiem jak to będzie, moja Mama nie jest już najmłodszą kobietą, zdrowia najlepszego również nie ma... Mam nadzieję, że nie skończy się to tragicznie...
Dziecko rodzi się z potrzebą miłości - i nigdy z niej nie wyrasta.

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 30-11-2005 23:53

Styka, to co piszę to tylko moje zdanie, ale naprawdę Cię podziwiam i Twoją dorosłość.

Uważam, że verowa (przepraszam Cię verova, ale tak uważam) napisała same głupoty bo to jest jeden wielki pseudo-psychologiczny bełkot.

Nie znam sytuacji w Starachowicach, nie wiem czy Twojemu bratu ktoś pomaga tzn czy jest pod opieką jakiegoś psychiatry lub psychologa, czy rozważaliście podawanie Ritalinu. Piszę o tym dlatego, że zachowania Twojego brata mogą być typowym huligaństwem, a mogą równierz wynikać tylko i wyłącznie ze strachu i bezsilności.

Mam nadzieję Styka, że zrozumiesz o co mi chodzi, bo jesteś naprawdę bardzo dojrzałą, odpowiedzialną i mądrze kochającą swoją rodzinę dziewczyną.

Myślę, że wiem jakie to jest dla Ciebie trudne, bo jak widać w moim podpisie jestem mamą dwu córek z których młodsza ( ma 6 lat) nie ma ADHD i widzę jak czasami cierpi z powodu "wybryków" starszej siostry.

Z tego jak piszesz widzę równierz, że pięknie i obiektywnie patrzysz na wysiłki Twojej mamy i mam nadzieję, że pamiętasz, że w sercu Twojej Mamy jest tyle samo miejsca dla Ciebie i dla Twojego brata (ani więcej ani mniej) - moim zdaniem powinnaś o tym zawsze pamiętać.

W moim domu nie zdarza się, że moja 8 letnia córa spycha mnie z krzesła, ale zdarzało się, że mnie biła, a ja starałam się tylko osłaniać od ciosów. Potem jest jej bardzo przykro (to wiem) ale jednocześnie bardzo często jest po prostu wściekła na mnie jako na jedyną osobę, która "zmusza" ją do odrabiania lekcji, zachowywania się poprawnie itp.

Twój brat jest już znacznie starszy i silny i w tzw. trudnym wieku, ale wydaje mi się, że jeśli pokażesz Mamie informacje z tego forum dotyczące konsekwencji, sposobów chwalenia, egzekwowania obowiązków, pozytywnego wzmacniania i karania dzieci (i młodzierzy ) z ADHD, może Wam to pomóc okiełznać trochę ten żywioł jakim jest Twój brat i naprawdę mu pomóc. Tak pomóc, bo choć pewnie mi nie uwierzysz to najprawdopodobniej Twój brat jest kłębkiem strachu, wyrzutów sumienia i dopiero potem wściekłości.

Tatusiowie zajęci zapewnianiem materialnego bytu rodzinie najczęściej nie mają czasu ( a i niestety wiedzy i świadomości co się dzieje w domu i wystarczjącego zainteresowania i empatii aby wiedzieć jak pomóc ) mówię to z doświadczeń własnych i innych moich koleżanek mam i żon.

Co do depresji Twojej mamy to myślę (i jeszcze raz podkreślam to moje zdanie), że jej sytuacja jest bardzo trudna i jeśli leki mogłyby jej pomóc lub pomagały wcześniej to nie należy ich odrzucać, tylko można (powtarzam można) brać pod uwagę ich branie. Ja okresowo biorę leki antydepresyjne pod kontrolą lekarza, bo bez nich byłoby mi znacznie trudniej funkcjonować jako mama, żona itp, ale naprawdę do niczego Ciebie ani Twojej mamy nie namawiam.

Bardzo chaotyczne jest to co napisałam, ale naprawdę spod serducha i mam nadzieję ( więcej wierzę ), że z czasem (równierz dzięki Twojemu zaangażowaniu i pomocy) będzie coraz łatwiej a nie coraz trudniej :)

Pzdr:)
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 01-12-2005 10:58

Cyntia, podpisuję się pod tym wszystkimi czterema kopytami
Również pod tym, że verowa ma jakieś niespożyte i niezrealizowane pasje psychoanalityczne :-)

a co do tego, co pisze Styka:
ja rad udzielać teoretycznie nie powinnam, bo nie mam dzieci, a mój brat nie ma adhd.
za to ja mam i wiem, jak swego czasu traktowałam mojego Ojca
wydawało mi się, że jest źródłem wszelkiego zła w moim życiu,
Mama zawsze stawała na rzęsach, żeby było wszystko o.k.
czasem przymykała oko, czasem chwaliła, czasem karciła jak się za mocno rozszalałam, ale była
Ojciec tylko wracał po pracy i przywracał pedantyczny ład i porządek w każdym kącie mojego chaotycznego życia
odrób lekcje, zjedz kolację, pościel łóżko, o tej godzinie masz zrobić to, a o tej tamto
restrykcyjnie i bez możliwości nagięcia zasad
nienawidziłam Go za to
i niejednokrotnie rzucałam się na Niego
wrzeszczałam
szukałam ciągle zaczepki
na początku wściekał się na mnie
potem z bezsilności popadał w przygnębienie, totalną deprechę i nie mógł sobie poradzić, aż...
wpadł na genialny pomysł, żeby mnie kompletnie olać
jak zaczynałam uzewnętrzniać swoje dramaty i robić Mu wyrzuty, to:
-albo odpalał telewizor lub radio (głośno)
-albo brał książkę albo gazetę, albo cokolwiek, co pozwalało mu skupć wzrok i udawać, że na mnie nie patrzy
-albo brał koc i poduszkę i udawał, ze ucina sobie drzemkę
- albo jak już nie mógł wytrzymać to szedł do kiosku po fajki
i ja zostawałam sama ze sobą, kompletnie zignorowana, zawstydzona swoim gniewem, totalnie skompromitowana
nie mówię, że to zadziała też w przypadku Twojego Brata
nie znam Go, Twojej Mamy, Twojej sytuacji
wydaje mi się, że mogłabyś spróbować wpłynąć na zmianę sposobu myślenia Mamy
postaraj się jej uświadomić, że to, co robi dla Twojego Brata, jest na prawdę wielkie i genialne, ale że Ona też ma swoje życie i musi nauczyć się z niego czerpać
że nie może być niewolnikiem własnego syna
zrób Jej ładny makijaż, ubierz w coś fajnego i idźcie na pyszne ciacho
i chociaż wiem, że Tata zajęty i może tego kompletnie nie zrozumieć, to może spróbuj poopowiadać Mu co się w domu dzieje
może On nie wie, jak Michał traktuje Mamę
może Mama, nie chcąc dostarczać Mężowi kolejnych zmartwień, nie dzieli się z Nim swoimi problemami
a przecież mieszkacie razem, kochacie się, więc powinniście udzielać sobie wsparcia

a tak w ogóle, to bardzo dzielna jesteś
podziwiam Cię
i mocno mocno trzymam kciuki
jak będziesz wierzyć i działać to na pewno się uda!

pozdrawiam

styka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 12


Rejestracja:
23-05-2005 10:09

Lokalizacja: Starachowice

Post 01-12-2005 18:30

Wielkie dzięki za tak szybkie odpowiedzi, naprawdę dzięki, jesteście wielkie ;) Tych pare słów jest w stanie pomóc! Świadomość, że nie tylko u mnie w domu jest taka sytuacja sprawia, że wszystko staje się odrobinę prostsze ;)


Nie znam sytuacji w Starachowicach, nie wiem czy Twojemu bratu ktoś pomaga tzn czy jest pod opieką jakiegoś psychiatry lub psychologa, czy rozważaliście podawanie Ritalinu. Piszę o tym dlatego, że zachowania Twojego brata mogą być typowym huligaństwem, a mogą równierz wynikać tylko i wyłącznie ze strachu i bezsilności.


Michał nie jest leczony w Starachowicach. Tu niestety nie ma odpowiednich specjalistów. Rodzice jeżdżą z nim do psychiatry dziecięcego do Kielc i dwa razy do roku do krakowskiego Prokocimia. Co ciekawe wyniki eeg z Kielc i z Krakowa znacznie różnią się między sobą, sposoby leczenia obu lekarek również są zupełnie inne. Nie wiadomo kogo słuchać :? Obecnie Michał przyjmuje jakieś leki, niestety nie znam dokładnych nazw. Spróbuję się dowiedzieć i napiszę dokładnie jakie to leki :)

Co do Ritalinu, lekarka stwierdziła, że nie jest jeszcze na tyle źle, aby zacząć przyjmować ten lek. W naszym mieście Michał ma kolegę z tym samym schorzeniem, który przyjmuje Ritalin od ponad roku i widać znaczą różnicę. Może wartałoby się zastanowić nad tym lekiem jeszcze raz, jednak to wymaga konsultacji ze specjalistą.

(...) najprawdopodobniej Twój brat jest kłębkiem strachu, wyrzutów sumienia i dopiero potem wściekłości.


Zapewne tak jest...

Ojciec tylko wracał po pracy i przywracał pedantyczny ład i porządek w każdym kącie mojego chaotycznego życia
odrób lekcje, zjedz kolację, pościel łóżko, o tej godzinie masz zrobić to, a o tej tamto
restrykcyjnie i bez możliwości nagięcia zasad



Z naszym tatą jest dokładnie tak samo... Zjawia się w domu raz na 2 tyg., przywraca ład i porządek: posprzątaj to, zrób tamto, a dlaczego to jest zepsute? gdzie jest mój śrubokręt? itd...itd... (Czasami zastanawiam sie czy nie powinien sie zdiagnozować, bo zadatki na ADHD ma i to niemałe...)

Michał podczas ostatniej rozmowy z psycholożką ;) stwierdził, że kocha tatę, ale boi się go, ponieważ on przyjeżdża tylko po to, żeby go "ustawić", żeby pokrzyczeć...Rzeczywiście tak jest, no ale cóż... Człowiek, który nie uczestniczy na codzień w tym co się dzieje w domu, nie jest w stanie tego zrozumieć...


może Mama, nie chcąc dostarczać Mężowi kolejnych zmartwień, nie dzieli się z Nim swoimi problemami
a przecież mieszkacie razem, kochacie się, więc powinniście udzielać sobie wsparcia


Tatusiowie zajęci zapewnianiem materialnego bytu rodzinie najczęściej nie mają czasu ( a i niestety wiedzy i świadomości co się dzieje w domu i wystarczjącego zainteresowania i empatii aby wiedzieć jak pomóc ) mówię to z doświadczeń własnych i innych moich koleżanek mam i żon.



dokładnie tak jest... Mama mówi tacie 1/100000000 tego co się dzieje podczas jego nieobecności...po co ma go martwić? lepiej wziąść wszystko na siebie...

Dziś pół dnia spędziłam w necie szukając różnych cennych rzeczy na temat ADHDowców, wydrukowałam Mamie najistotniejsze rzeczy dotyczące postępowania, konsekwencji etc... :) Mam nadzieję, że znajdzie czas i ochotę, żeby to przeczytać :)
Dziecko rodzi się z potrzebą miłości - i nigdy z niej nie wyrasta.

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 01-12-2005 20:00

Wiesz Styka, to może wredne co napiszę, ale z drugiej strony to trochę dobrze, że jest ktoś kogo Twój brat się boi, (u mnie jest podobnie dziewczyny boją się tylko taty, choć on jest w domu co dzień tylko późno wraca) mnie to bardzo denerwuje, że jego się boją i słuchają a mnie dużo mniej, ale zawsze jest jeszcze ta ostatnia instancja.

Wiem, że może za dużo informacji (bo mam nadzieję, że nie obowiązków ) na Ciebie wkładam, ale kolejnym argumentem za tym żeby Tata, choć żadko bywa w domu, wiedział co się dzieje i reagował jest to,że podobna reakcja obydwojga rodziców na pewne zachowania jest bardziej przekonująca dla młodego człowieka. Chodzi mi o reagowanie na jego dość daleko posuniętą agresję wobec mamy, a nie na to, że w danym momencie jest wściekły (moim zdaniem twój brat ma prawo być nawet wściekły na to co mama mówi, ale nie może być tak otwarcie agresywny) i dopuki Tata nie będzie o tym wiedział nie może swoim autorytetem zaświadczyć, że takie zachowanie jest niewłaściwe.

A tak ogólnie Styka to jak czytam Twoje posty, to wierzyć mi się nie chce, że jesteś taka młoda, znam osobiście kilka starszych od Ciebie młodych ludzi i uwierz mi czyta się to co piszesz jak wypowiedzi dorosłej osoby.

Mam nadzieję, że czasem się śmiejesz, żartujesz, wygłupiasz z koleżankami, kolegami mamą, a może czasem z bratem, bo obrazek misia, który sobie wybrałaś jest najsmutniejszy ze wszystkich dostępnych i mam nadzieję, że nie jest to obraz Twojego ciągłego samopoczucia?

Trzymaj się Styka, teraz może już być tylko lepiej (choć nigdy przecierz nie będzie idealnie :wink:

Pzdr:)
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 01-12-2005 20:14

Cyntia pisze:Uważam, że verowa (przepraszam Cię verova, ale tak uważam) napisała same głupoty bo to jest jeden wielki pseudo-psychologiczny bełkot.Pzdr:)

-nie mam nic przeciwko temu,z ebys sie nie zgadzala :)
napisalam cos, co troche wynika z mojego osobistego doswiadczenia, co prawda moj najmlodszy brat to dziecko z downem, a nie adhd, wiec i problemy inne, ale zachowania rodzicow (zwalanie odpowiedzialnosci itd) te same.
to wszytko o czym mowisz, to tez prawda, tylko ujmujaca sprawe z innej perspektywy.
wazna rzecza, ktora zapomnaialm napiac, jest oczywiscie koniecznosc wprowadzenia sensownej terapii u brata u jakiegos speckjalisty, prawdopodobnie leki bylyby wskazane, ale to powinien stwierdzic ktos kto sie zna :)
i absolutnie zgadzam sie z tym, ze styka jest wspaniala kobieta (choc obiektywnie rzecz ujmujac ciagle powinna byc dzieckiem :))

styka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 12


Rejestracja:
23-05-2005 10:09

Lokalizacja: Starachowice

Post 01-12-2005 22:20

Tata wrócił dziś do domu. Za każdym razem kiedy przyjeżdża mam wrażenie, że mama napełnia się choć odrobiną optymizmu, czuję się bezpieczniejsza :) Rozmawiali dziś o Michale, o rozmowie z psychologiem itd... Obyło się bez "ustawiania", rozkazów i przeglądu w jakim stanie znajduje się mieszkanie ;) Bo za każdym razem, kiedy tata wraca przybywa jakaś nowa zepsuta rzecz... Przez kogo zepsuta chyba tłumaczyć nie muszę ;)

A co do mnie samej, to oczywiście, że mam też swoje własne życie :) Mam mnóstwo znajomych, z którymi często się spotykam, śmiejemy się, gadamy, wygłupiamy itd ;) Poza tym mam ukochanego psa Chestera, do którego mogę się zawsze przytulić, a kiedy jest mi bardzo źle to biorę smycz i szybciutko idziemy na spacer ;) To jest taka moja mała, ukochana odskocznia od tego co dzieje się w domu ;)

Ps. Avatarek wybierałam w pośpiechu, absolutnie nie odzwierciedla on mojej osoby ;) Zaraz go zmienię, bo rzeczywiście przygnębiający ;) A poza tym myślę o zadomowieniu się na forum, razem zawsze raźniej :)

WIELKIE DZIĘKI za tyle ciepłych słow co do mojej osoby :) Z tą moją dorosłością to jest tak, że przeżyłam już chyba odrobinę więcej niż większość osób w moim wieku :)

Pozdr :)
Dziecko rodzi się z potrzebą miłości - i nigdy z niej nie wyrasta.

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 01-12-2005 22:47

dzięki verowa< że się nie obraziłaś< a mogłaś jeśli twoje opinie są spowodowane osobistymi doświadczeniami>

chodziło mi tylko o to, że moim zdaniem rodzice nie zrzucają odpowiedzialności na dziecko za opiekę nad sobą i pomoc w trudnej sytuacji. Ta trudna sytuacja (np chore rodzeństwo) po prostu w domu jest i niewiele można zrobić żeby znikła.

Ale piszę tego posta w konkretnym celu.

Moja młodsza córa nie ma żadnych objawów ADHD, jest grzeczną, słodką lekko rozpieszczoną sześciolatką, która ma starszą siostrę z wielkim serduszkiem, energią a czasem agresywną i zaczepną

Dla młodszej starsza jest (i bardzo dobrze) autorytetem, ale jednocześnie młodsza musiała się przystosować tzn:
-oddawać starszej zabawki, które ta jej wyrywa,
-ulegać (nie bez krzyków i oporów) zbyt natarczywemu zachowaniu starszej,
- przyzwyczaić się, że starsza swoim zachowaniem skupia na sobie więcej uwagi otoczenia, choć jest rzadziej chwalona

Obie kocham najbardziej na świecie, staram się żeby o tym wiedziały, czasem mam wrażenie, że zaniedbuję młodszą, czasem, że za bardzo ciągle krytykuję starszą i staram się to wyważyć tak aby te różnice w zachowaniu i poświęconej uwadze zniwelować.

To tyle przydługiego pisania.

Mam do Ciebie pytanie: jak Ty odczuwałaś swoją sytuację, skąd pogląd, że wymaga się w takich sytuacjach opieki i większej dorosłości, pytam bo bardzo nie chciałabym skrzywdzić mojego 6 letniego skarba nieświadomie, pakować jej na barki czegoś czego nie będzie mogła udźwignąć, a wiem, że jak teraz nie zwrócę na to uwagi to potem będzie coraz gorzej.

Pzdr:)
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 01-12-2005 22:52

No styka teraz wyglądasz duuużo lepiej :lol: , a te spacerki z psem, no rewela i często naprawdę pewnie jedyny sposób żeby nie zwariować :wink:

pozdr:)
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 02-12-2005 13:55

Cyntia pisze:Mam do Ciebie pytanie: jak Ty odczuwałaś swoją sytuację, skąd pogląd, że wymaga się w takich sytuacjach opieki i większej dorosłości, pytam bo bardzo nie chciałabym skrzywdzić mojego 6 letniego skarba nieświadomie, pakować jej na barki czegoś czego nie będzie mogła udźwignąć, a wiem, że jak teraz nie zwrócę na to uwagi to potem będzie coraz gorzej.Pzdr:)

lo jezu, musialabym opisac cala pokretna historie zycia i mojej rodziny :)
nie mam teraz na to czasu. mysle ze nie masz sie co obawiac, ze krzywdzisz swoje dzieci. rozmawiaj z nimi i probuj byc jak najbardziej naturalna. podobnie jak zadne z rodzenstwa nie powinno sie wyrzekac siebie na rzecz rodziny, tak samo rodzice nie powinni sie siebie wyrzekac na rzecz dizeci. oczywiscie mowie o skrajnych przypadkach, nie o codziennych kompromisach do jakich musimy dochodzic zyjac w rodzienie i spoleczenstwie. skrajnym nazywam stan, kiedy w celu ochrony, badz opieki nad innymi, zrzekasz sie siebie, swoich minimalnych potrzeb, tracisz sily, popadasz w depresje. jesli zyjesz normalnie szanujac i siebie i bliznich jednakowo, to wszytko jest mniej wiecej ok. jesli matka styki miewa momenty,z e przewrocona przez syna na podloge nie chce sie z niej podniesc, to znaczy,z e granica dawno juz zostala przekroczona i powinna ona podjac terapie. kiedy zacznie sobie lepeij radzic ze soba, od razu lepeij poradzi sobie z synem. ja uwzam, ze awanturnicze zachowania syna, w koncu dziecka jeszcze, to tylko odzwierciedlenie zachwianych proporcji. wydaje mi sie,z e matka za bardzo oddajac sie wychowaniu dziecku, stracila wlasna witalnosc zyciowa, a tym samym jej opieka nad dzieckiem stala sie nieproduktywna. maly to czuje podswiadomie i probuje doprowadzic matke swoim zachowaniem do jakiejs zmiany. prawdopodobnie po takiej awanturze sam czuje wyrzuty sumienia, co przez chwile pozwala mu zlapac wewnetrzne granice. zwroc uwage, ze kiedy wrocil po obozie byl mily, steskniony i kochajacy. to znaczy,ze jest dobrym czlowiekiem, tylko nie radzi sobie z problemami. moze na obozie mial lepeij wyznaczone granice, moze nie mogl robic tego co z matka i to mu pozwalalo na wytworzenie wewnterznych granic, tego co hallowell nazywa struktura. pamietam swojego pierwszego faceta, ktory wychowywany byl przez matke bez wydzielenia przez nia granic tego co wolno, a co nie wolno. bylo to podobne do tego o czym pisze styka. facet powiedzial, ze cale dziecinstwo czul sie jak w pokoju bez scian. podchodzil do miejsca w ktorym powinna byc sciana, chcail sie o nia oprzec reka, a tymczasem sciana sie rozplywala w powietrzu, nie bylo jej. to budzilo w nim lek, a potem agresje. oczywiscie najbardizej agresywny byl w stosunku do matki.
u mnie wygladalo to nieco inaczej. moja matka jest dosc silna, jednak nie radzi sobie z akceptacja siebie, a co za tym idzie ma mocno zachwiana strefe emocjonalna. moj ojciec jest agresywnym alkoholikiem, cale nasz dziecinstwo byl albo nieobecny, albo jak sie pojawial to kompletnie pijany, lal matke i moich braci. ja bylam najstarsza wiec wzielam na sebie odpowiedizlanosc za swoja slaba pod tym wzgledem matke. jak ja lal, to sie mu czepailam do nog i wrzeszczalam,z eby przestal. jej to chyba dawalo jakies oparcie, bo zaczela ode meni wymagac wsparcia w wielu innych kwestaich. i tak , zanim skonczylam 15 lat w zasadzie prowadzilam dom. co oczywiscie nie bylo jej wina, bo musiala jakos na nas zarabiac, skoro na ojca w tej kwestii nie mozna bylo polegac. jak mialam 10 lat urodzil sie najmlodszy z downem. zanim skonczyl rok, juz bylam jego pelnoetatowa opiekunka. spedzalam cale dnie z malym na rekach, ojciec pil, a matka pracowala. kiedy wyjechalam do liceum wydawalo mi sie, ze sie swiat beze mnie zawali. ze nikt z nich nie ma pojecia jak sie tym dizeckiem zajmowac, co robic. w rzeczywistosci wiedzieli az za dobrze, tylko uciekali przed tym. mialam jakies 16, 17 lat, jak mlody wkrecil sie rekawem w jakas maszyne. wciagalo go do srodka, a ojciec, ktory stal obok w panice zaczal wolac "patrzcie, patrzcie co sie dzieje". dopiero brat podbiegl i wylaczyl przycisk, ktory byl w zasiegu reki ojca. mlodemu scielo kawalek twarzy z przy skroni i poharatalo szyje. ojciec latal spanikowany i nie mial pojecia co robic, matka byla tak przerazona, ze totalnie sie wyciszyla i jakby nigdy nic wrocila do swojej roboty. uciekala do wewnatrz (to co robi matka styki), zamiast sie bronic, robic cokolwiek. oczywiscie to ja musialam pojechac z nim na pogotowie i byc przy szyciu. nie byl to zbyt piekny widok, nie da sie ukryc. jak sie ma tak bezradnych (emocjonalnie) rodzicow, to w sposob naturalny przjemuje sie ich obowiazki. i wszystko pieknie i ladnie, tylko trzeba wiedziec, gdzie jest ta granica i jak sie z niej wyzwolic. trzeba pamietac o swoim zyciu. kiedy kazdy z nas (jest nas 5) zalozyl swoje rodziny, nagle okazalo sie, ze jednak rodzice tez potrafia sie zajmowac mlodym. ze jak zaszla taka koniecznosc, to ojciec co drugi dzien nie pije, bo tomek ma dializy i trzeba z nim pojechac kawal drogi do szpitala. chodzi mi o to, ze czasem trzeba rodzicow zostawic sam na sam z ich problemami. milosc do rodzicow nie powinna byc tym samym, co zalatwianie za nich pewnych trudnych spraw. kiedys musza dojrzec, wziac na siebie jakies zyciowe decyzje. w przypadku mojej matki to powinien byc rozwod, na ktory nigdy si enie odwazyla. chroniac ich tylko odciagamy w czasie moment, w ktorym sami siegna dna i zechca sie z niego odbic.
a pomijajac wszytsko inne - kiedy poswiecasz sie dla rodziny, bardzo trudno jest ci potem normalnie ulozyc swoje zycie. moj pierwszy zwiazek (z ojcem mojego syna) polegal dokladnie na tym samym - chorym i zachwianym ukladzie, w ktorym ja sie poswiecam, oddaje wsyztko, a w zamian nie mam nic. po 5 latach wazylam 54 kg (na 172 cm wzrostu i mocna budowe), nieustanie chorowalam i bylam w totalnej depresji. trudno bylo sie z tego wyzwolic. trudno bylo dobrze wychowywac dziecko. kolejne zwiazki to kolejne nieudane proby wyzwolenia sie.
a ja tylko chce, zeby styka wiedziala, ze jesli ktoregos dnia zechce sie wyzwolic, to ma do tego pelne prawo. ludziom, zwlaszcza tym najblizszym mozna pomagac na naprawde wiele sposobow, ale najgorszy sposob to ten pozornie najlepszy, chroniacy przed wzieciem odpowiedzialnosci za swoje zycie na siebie.

Wróć do Związek, miłość, rodzina



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.