Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

JA GLUPIA CZY PEDAGOG?

Moderator: Moderatorzy

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 15-07-2005 08:24

JA GLUPIA CZY PEDAGOG?

Zastanawialam sie czy pisac o tym na forum, ale czemu nie.Nie bede sie rozpisywac bo pisze to juz drugi raz[wlasnie sobie to niechcacy zmazalam wszystko co napisalam]i nie mam juz sily.Powiem tak bylam w poradni z synem zeby zrobic testy na dysleksje i sysgrafie[nie wiem czy dobrze to pisze].Jedna pani pedagog raczej wyklucza dysleksje i napewno adhd mowiac mi [bo ja zapytalam dlaczego wiec psychiatra wydal taka opinie?]ze to teraz takie modne.No ludzie i co jam ma dalej robic?Co prawda to nie chce faszerowac moje dziecko jakimis lekami a zwlaszcza psychotropami lub pochodnymi.Ja poprostu chce wiedziec co sie dzieje z moim dzieckiem, bo to co sie z nim dzieje to --no wlasnie --jest wina albo moja[bo go nie potrafie dobrze wychowac],albo tego ze ma adhd.Wisze w prozni ,nie wiem co dalej?Dwie opinie i dwie odmienne.Wyglada na to ze musze chyba pojechac do Warszawy i tam moze sie cos dowiem.Czy to jest odplatnie w tej Warszawie jesli tak to ile?
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 15-07-2005 08:28

Chyba troche balaganiarsko napisalam.Chcialabym wyjasnic watek z tym adhd.Pani pedagog wykluczyla adhd,wiec ja zapytalam -to dlaczego psychiatra stwierdzil ze syn ma adhd?Wiec pani psycholog powiedziala z usmiechem na twarzy ze teraz to jest takie modne ,to adhd.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 15-07-2005 08:32

Nie przejmuj się. TO normalne. W Warszawie jest tak samo. Co lekarz to opinia.
A ile czasu psycholog poświęciła dziecku i jak przebiegało badanie?
Bo jak na mój gust, to trochę trudno jest zdiagnozować adhd po jednym badaniu trwającym 15 minut. A słyszałem o takich przypadkach.
Rysiu, poczytaj sobie dokładnie o charakterytycznych symptomach adhd, i zastanów się, czy psycholog zwracała uwagę na te cechy.

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 15-07-2005 08:37

Dreptaku drogi wlasnie pani psychiatra po okolo 5 min rozmowy z synem i 15 min rozmowy ze mna stwierdzila ze syn ma adhd.Natomiast pani pedagog ktora teraz robila testy[ o kolo godz.]na dysleksje nie stwierdzila ani dysleksji,ani adhd[powiedziala ze za grzecznie siedzial]
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

DorDa

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 108


Rejestracja:
06-06-2005 12:22

Lokalizacja: Poznań

Post 15-07-2005 11:08

To, że grzecznie siedział u pani pedagog przez godzinkę będąc przez cały czas w centrum uwagi też jeszcze o niczym nie świadczy. Moim zdaniem dopóki dziecko nie musi zażywać żadnych leków to "profilaktycznie" warto zastosować wszystkie zalecenia dotyczące pracy z dzieckiem nadpobudliwym psychoruchowo z deficytem uwagi. Nawet gdyby się okazało, że to nie to -napewno nie zaszkodzi! A skoro opinia pedagoga i psychiatry jest skrajnie rozbieżna to warto udać się jeszcze do psychologa a przede wszystkim neurologa.
Pozdrawiam,
Dorota

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 15-07-2005 13:05

Dorda ja tez tak uwazam- ze o niczym nie swiadczy,tym bardziej ze moj syn w nowym otoczeniu z nowymi osobami jest grzecznym dzieckiem.A co do neurologa to tez nad tym myslalam tylko nie wiem czy musze miec skierowanie i od kogo jezeli tak?
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 15-07-2005 13:20

A dreptak jeszcze do ciebie.Juz gdzies pisalam o tym ze tyle ile czytalam o adhd to duzo zeby nie powidziec wszystko pasuje do mojego syna.Moim skromny[ acz pewnie ubogim jeszcze w duza wiedze]zdaniem to moj syn ma adhd,ale moze sie myle.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

DorDa

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 108


Rejestracja:
06-06-2005 12:22

Lokalizacja: Poznań

Post 15-07-2005 13:30

Do neurologa potrzebne jest skierowanie. Ja je otrzymałam od lekarza rodzinnego.
Powodzenia!
Pozdrawiam,
Dorota

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 15-07-2005 15:13

Rysiu,
Przypuszczam, że Twoja wiedza przewyższa wiedzę większości psychologów. Dlatego też pytam, czy według Ciebie psycholog i psychiatra zwracali uwagę na znane Ci objawy. Czy ich pytania świadczyły o wiedzy o problemie.
Bo jak nie, to nie przejuj się. Wywal ich diagnozy do kosza i szukaj kogoś lepszgo. Tylko staraj się nie stawiać diagnozy przed lekarzem. Ale słuchaj pilnie, na co zwraca uwagę i o co pyta.

Na tym forum jest juz podane kilka adresów niezłych lekarzy.

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 15-07-2005 17:28

Na mój mały rozumek, to niezależnie od diagnozy widać, czy dziecko nadpobudliwe, a jak tak, to metody wychowawcze dla adhdowców będą działać równie dobrze...
Ale poszukaj kogoś z głową. Bo jak ktoś się nie zna, to oczywiście będzie unikał diagnozowania. Choćby po to, żeby nie przediagnozować.
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

olkit

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 182


Rejestracja:
12-03-2005 22:10

Lokalizacja: Bydgoszcz

Post 15-07-2005 21:48

stworzonko pisze:Na mój mały rozumek, to niezależnie od diagnozy widać, czy dziecko nadpobudliwe, a jak tak, to metody wychowawcze dla adhdowców będą działać równie dobrze...

Czy znasz jakieś zalecenie do wychowywania adhdowca, które byłoby szkodliwe dla zwykłego dziecka? Bo ja jakoś nie:) Konsekwencja, uwaga, miłość, krótkie polecenia, pozwolenie na trochę ruchu podczas długich lekcji. Co w tym złego?
Olka

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 15-07-2005 22:12

Dreptak czy ja dobrze rozumiem?...ze jak pojde do nastepnego specjalisty to mam nic nie mowic o diagnozie tylko.....no wlasnie co mam powiedziec jak mnie specjalista zapyta--co mnie tu sprowadza?
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

porta

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
12-03-2005 15:41

Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Post 16-07-2005 07:18

"Co jest z mo0im dzieckiem?"

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że coraz więcej rodziców chce mieć "w ręku poświadczenie o adhd" (czyt. diagnozę) po to, by przed otoczeniem usprawiedliwić swoją bezradność wychowawczą. Od kilku miesięcy prowadzę ośrodek dla rodziców dzieci zdiagnozowanych i niezdiagnozowanych (ale nadpobudliwych - pełną gębą) Sami wiecie, że dzieci nadpobudliwe to problem społeczny. Chyba w każdej klasie jest takie dziecko, (oczywiście o różnym stopniu nadruchliwości), a więc to rzeczywiście około 3-5% dziecięcej populacji. Zgłosiło się do mnie ponad 40 rodziców (a miasto i gmina to jakieś 90 tys ludności) mających problemy z dziećmi, ze szkołą, z przedszkolami, w których nauczyciele już zaszufladkowali ich dzieci. A wiecie, ilu rodziców skorzystało ze szkoleń? Średnio, na nieodpłatne szkolenia przychodziło 6 rodziców!!! Czyżby już wszystko wiedzieli na temat metod wychowawczych? Dlaczego łatwiej im podać dziecku psychotropy, zamiast zmienić w sobie wiele nieprawidłowości? Po co komu papier z diagnozą? Boję się, ze znów z tą akcją o adhd trafiliśmy jak kulą w płot: zamiast pomóc dzieciom, rodzice dostaną w rękę "usprawiedliwienie" dla nieczynienia nic we własnym środowisku domowym. Oczywiście, nie piszę tu o wszystkich rodzicach!!! Ale wielu chce mieć "czyste sumienie", że nie byli w stanie nic zrobić ze swoim dzieckiem, "bo to przecież winne adhd, a nie oni". Urażonych moją uwagą przepraszam.
Wanda
...chroń mnie, Boże od pseudoprzyjaciół, z prawdziwymi wrogami sobie poradzę...

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 16-07-2005 07:30

Porta mam nadzieje ze to nie tyczylo sie do mnie, poniewaz ja wlasnie nie jestem za tym zeby faszerowac moja pocieche chemia.A jesli chodzi odiagnoze to poprostu chce wiedziec co jest z moim dzieckiem.Czy to moje bledy wychowawcze, czy to az tak nadpobudliwe dziecko ze musze szukac gdzies pomocy.A tak na marginesie jezeli ty sie tak tu wypowiadasz to co sie dziwic rodzicom tych zwyklych dzieci,ze maja takie zdanie o wiekszosci rodzicow dzieci z adhd.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 16-07-2005 07:35

A co do spotkan dla rodzicow to ja i maz wlasnie bedziemy chodzic ,tylko pani z poradni ma mi podac termin pierwszego spotkania.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

porta

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
12-03-2005 15:41

Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Post 16-07-2005 14:41

re

Rysiu, jeśli nie umyjesz rąk po pierwszym spotkaniu tylko podejmiecie trud wprowadzenia zmian w swoje życie to gratuluję i oczywiście - moje spostrzezenia nie dotyczą takich osób. Najważniejsze jest dobro dziecka, nie rodziców święty spokój.
jesli poczułaś się urażona, przepraszam. Ale mam nieraz na ujawnienie moich dygresji. Sorki
Pozdrawiam Wanda
...chroń mnie, Boże od pseudoprzyjaciół, z prawdziwymi wrogami sobie poradzę...

porta

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
12-03-2005 15:41

Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Post 16-07-2005 15:27

Mam nadzieję, że to forum nie służy budowaniu Towarzystwa Wzajemnej Adoracji. :( Jest to miejsce, w ktorym każdym wypowiada sie na określony temat. :oops: Moje spostrzeżenia wynikają z autopsji i nie mogę mówić tylko tego, co by się chciało usłyszeć :? . Przykro mi Rysiu, że w taki sposób zinterpretowałaś moją wypowiedź. Możliwe też, że żadna z osób tu wypowiadających się nie należy do tej opisanej przeze mnie grupy rodziców. Jeśli jednak jest tu taka osoba, to czas, by dotarło do niej, że nie kosztem dziecka należy oczekiwać zmian, lecz poświęceniem siebie. Natomiast polecam lekturę Carli Hannaford - "Zmyślne ruchy - które doskonalą umysł" i inne (np. "Serce dziecka") zanim zdecydujesz się, drogi rodzicu - na podawanie leków mających tak ogromny wpływ na gospodarkę biochemiczną mózgu.
Decyzja oczywiście zawsze należy do rodziców, i są przypadki kiedy rzeczywiście zanim podejmie się jakąkolwiek terapię - dziecko jest tak pobudzone, że nie da sie w inny sposób dotrzeć do niego. Ale zazwyczaj są to przypadki uwikłane jeszcze innymi zaburzeniami neurologicznymi. Tu znów nie chcę narazić się innym forumowiczom, którzy nawet w wieku dorosłym nie funkcjonowaliby bez stymulatorów :D i ich pragnę przeprosić. Nie było moim celem potępienie leków ani zażywających je, lecz wykazanie, że jesli wszystko zawiedzie, to zawsze jest czas na psychotropy, psychostymulatory i jak by ich jeszcze nie nazwał, nikt nie podejmie dyskusji, dowodzącej, że są one obojętne dla biochemii mózgu.
Chciałabym, abyś Rysiu mnie dobrze zrozumiała, jeśli wypowiadam swoje zdanie, to mam do tego prawo. Nie wszyscy pedagodzy są głupcami - mam nadzieję, że trafisz na takiego, który będzie z Tobą współpracował dla dobra dziecka - bez względu na to - czy ma adhd czy nadpobudliwość spowodowały inne czynniki. Wszystkie dzieci zasługują na tyle uwagi i wysiłku ze strony dorosłych - by mogły im zaufać i harmonijnie się rozwijać bez farmakologii.
Srdecznie tego życzę wszystkim naszym dzieciom.
Pozdrawiam Wanda
...chroń mnie, Boże od pseudoprzyjaciół, z prawdziwymi wrogami sobie poradzę...

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 16-07-2005 18:42

Wando. Wiesz, że nie zawsze się z Tobą zgadzam. Zwłaszacza w sprawie leków.
Mam nadzieję, że nie zarzucasz mi bycia złym ojcem.
Uważam, że w wielu przypadkach najlepszą formą terapii jest połączenie leków z terapią psychologiczną.
I uważam, że sięganie po leki dopiero jak wszystko inne zawiedzie jest działaniem spóźnionym. Bo doskonale wiem, jak dziecko z adhd potrafi zaleźć za skórę otoczeniu. I jak wszystkie inne metody zawiodą, to oznacza, że i rodzice i dziecko mogą mieć mocne urazy. Odkręcić to później może być bardzo trudno.

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 16-07-2005 20:02

To jest tak, że naszym dzieciom trzeba pomagać, po pierwsze pomagamy im poprzez zmianę swojego stosunku do nich, sami musimy nauczyć się konsekwencji i odpowiedniego wydawania poleceń, a w tym celu czytamy i próbujemy stosować teorię w praktyce, nie zawsze jest różowo, bo nasze starania nie zawsze wychodzą, często sami nie potrafimy sobie dać rady ze sobą, ale się staramy, może warto byłoby najpierw samemu poddać się farmakoterapii, mnie ona pomaga, tak naprawdę to najpierw trzeba się zająć sobą, żeby nie robić dzieciom krzywdy, i żeby się zająć sobą musimy czytać, kształcić się, żeby pomagać sobie i dzieciakom. Bez starań z naszej strony nic nie pomoże, a farmakoterapia ale dobrze dobrana jest bardzo często potrzebna i nam i naszym dzieciom. Choć ostatnio lekarz mi powiedział, że jeśli mnie zachowania moich dzieci nie przeszkadzają, a szkoła, czy przedszkole nie robi im krzywdy, to nie trzeba stosować farmakoterapii. Ale diagnoza w żaden sposób nie zwalnia od pracy, i to ciężkiej pracy nad sobą i swoimi zachowaniami i nad zachowaniami własnych dzieci, bez tej pracy nawet farmakoterapia nie pomoże, ale w tej pracy niestety powinna nas wspierać w pierwszej kolejności szkoła, czy przedszkole, i tu najczęściej zaczynają się schody.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

porta

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
12-03-2005 15:41

Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Post 16-07-2005 22:47

Drogi Dreptaczku! Mimo wielkiej sympatii do Ciebie pozwolisz, że zostanę przy swoim zdaniu. Masz prawo nie zgadzać się ze mną, nie odbieram Ci go. Reagujesz w taki sposób, jakbyś czuł się atakowany. Proszę więc, przeczytaj raz jeszcze moje wypowiedzi, jeśli dojrzysz ich meritum, świetnie. Jeśli nadal będziesz się uważał za obrażonego - trudno.
Pozdrawiam
Wanda
...chroń mnie, Boże od pseudoprzyjaciół, z prawdziwymi wrogami sobie poradzę...

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 17-07-2005 07:48

Porta wcale bym sie nie dziwila gdyby dreptak troche sie czul atakowany, poniewaz ja sama tez tak czuje.Pewnie chcialas dobrze ale forma i tresc wypowiedzi [przynajmniej dla mnie]jest troche atakujaca,tym bardziej ze jezeli czytalas wszystko co ja napisalam to powinnas wiedziec ,ze ja wlasnie nie jestem zwolenniczka farmakologi[no chyba ze naprawde ma pomoc].Ja tez sie poczulam zaatakowana przez ciebie ,bo ja pisze ze nie wiem co mam zrobic i jak dalej postepowac z moim dzieckiem nie wiedzac czy ma adhd czy nie.Wydaje mi sie ze z takim dzieckiem ktore ma adhd to trzeba postepowac innaczej niz z takim ,ktory jest rozpieszczony lub zle wychowany?I ja wlasnie to chce wiedziec dzieki tym diagnozom,bo czlowiek jest tylko czlowiekiem i nie zawsze musi wychowac dziecko tak jakby chcial,a byc moze moje dziecko jest poprostu rozpieszczone bo ja popelnilam bledy.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

porta

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
12-03-2005 15:41

Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Post 17-07-2005 11:09

Jest mi przykro, że poczułaś się dotknięta czy atakowana. Wyraziłam swoje spostrzeżenia a propos tematu, jaki w wątlu poruszyłaś. Piszę zawsze po to, by nasuwały się wnioski, a nie by kogokolwiek atakować. Niewyedukowany rodzic to rodzic nieświadomie krzywdzący własne dziecko - a dziecko powinno być przecież przecież największą radością a nie utrapieniem!!! Dlatego przede wszystkim rodzice powinni korzystać z warsztatów typu: Szkoła rodziców; bo wówczas dopiero otwierają im się oczy! Zasada jest taka: jesli mam problem z dzieckiem, to znaczy że moje metody są niewłaściwe!!! Czy nie tak oceniamy nauczycieli?
Więc dlaczego w stosunku do siebie nie dopuuszczamy słów prawdy? Natomiast sytuacja z dzieckiem, które dopuszcza się agresji na innych czy autoagresji, wymaga jak najszybszej konsultacji ze specjalistą! Im dłużej trwająca rzeczywistość, tym dłużej trwa terapia!
Wszyskich urażonych przepraszam, bo nioe to było moim zamiarem :cry:
...chroń mnie, Boże od pseudoprzyjaciół, z prawdziwymi wrogami sobie poradzę...

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 17-07-2005 13:16

Tu nie należy sie zastanawiać, czy to nasze błędy wychowawcze, czy też ADHD, tu trzeba działać i niezależnie od tego czy diagnoza będzie ADHD, czy nie trzeba wprowadzać zasady i konsekwencje, i znowu będę nudna i znowu odsyłam do książki,
"Kiedy pozwolic ? Kiedy zabronic ?"-dzieciom od 2 do 16 lat.Robert MacKENZIE
i do książki,
"Jak mowic zeby dzieci nas sluchaly ,jak sluchac zeby dzieci do nas mowily" Adele Faber ,Elaine Mazlish

Mnie one niesamowicie pomagają dostrzegać w dzieciach najmniejsze sukcesy i chwalić je za nie oraz w wyznaczaniu granic i konsekwencjach, za ich łamanie.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

porta

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
12-03-2005 15:41

Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Post 17-07-2005 22:30

jeszcze raz re

Kochani, słów kilka o niektórych źródłach nadpobudliwości: "Rodzina to miejsce, gdzie pojawiają się wszystkie pierwsze wzorce zachowania. Zorganizowane, spokojne i bezpieczne środowiska domowe pomagają uchronić dzieci przed wieloma czynnikami prowadzącymi do zachowań LZUP (autorka książki określa w ten sposób: Ludzi zestresowanych, ukierunkowanych na przetrwanie) "Nasze reakcje stresowe mogą zacząć się wcześnie, nawet już w łonie matki. Płód może być pod wpływem podwyższonego poziomu adrenaliny matki. Kobiety ciężarne, kiedy czują się zestresowane, kiedy czują się zestresowane, często zauważają różnice w ruchach dziecka w macicy w porównaniu z okresami, gdy czują się pełne spokoju i zrelaksowane. Ponieważ macica jest bardzo ważnym miejscem, w którym dziecko się uczy, matki chcą zapoznać się ze sposobami obniżania poziomu stresu w okresie ciąży.
Niemowlęta są bardzo wrażliwe na emocje opiekunów (rodziców, rodziny, przyjaciół). Potrafią natychmiast odczuć lęk i napięcie wokół nich i same mogą stać się zestresowane. Jest to szczególnie wyraźne u pierwszych dzieci, a zwłaszcza u chłopców. Ponieważ rozwój chłopców od momentu przyjścia na świat jest 2 do 3 tygodni wolniejszy niż u dziewczynek, ich układ pokarmowy nie jest tak dobrze rozwinięty jak u dziewcząt. Potrzebują oni w związku z tym jeść częściej i częściej oddawać mocz, przez co śpią mniej i więcej płaczą. Jeżeli rodzice stają się zbyt zmęczeni lub zmartwieni, dziecko może dostrzec ich lęk i niepokój, a wtedy koncentruje się głównie na przetrwaniu i może zareagować np. kolką". Widzicie więc, że nastrój i stan emocjonalny najbliższych osób zajmujących się dzieckiem ma ogromny wpływ nie tylko na psychikę dziecka ale i funkcjonowanie a raczej zaburzenia w funkcjonowaniu jego organizmu". I jeszcze jeden fragment: uświadamia m. in. dlaczego nasze dzieci tak często reagują niewspółmiernie do zaistniałej sytuacji i często nie potrafią właściwie jej zinterpretować: dzieci stale krytykowane, karane, piętnowane żyją w ciągły stresie. Oto przykład, dlaczego tak się dzieje: "Choć wszystko w naszym życiu to wydarzenie, o tym, jak będziemy je postrzegać, decyduje nasz umysł. Jeżeli postrzegamy coś jako groźbę, wydzielana jest adrenalina, aby nas chronić przed niebezpieczeństwem. Groźby przyjmują wiele form i stopni, w zależności od naszej indywidualnej percepcji świata. Jak się czujesz, kiedy pomyślisz o: egzaminie, spotkaniu kogoś nieznajomego, przemawianiu, rzeprowadzeniu interesów, lotu samolotem, przebywaniu z palącymi w dusznym pokoju, terminach w pracy lub w szkole, przebywaniu w danym towarzystwie, (...) Tak długo będziemy wydzielać adrenalinę, jak długo będziemy postrzegać daną sytuację jako zagrożenie lub jako niebezpieczeństwo.
(...) W czasie stresu kora nadnerczy również wydziela grupę hormonów zwanych glukokortykoidami. Najważniejszy z nich to KORTYZOL. (...) Badania na Uniwersytecie McGill wykazały, że większa ilość kortyzolu wiąże się z mniejszą możliwością uczenia się i słabszą pamięcią, a także z problemami koncentracji.(...) Nic więc dziwnego, że ciężko skupić się i pamiętać informacje (...) Nadmierna ilość adrenaliny powoduje ciągły stan napięcia, gotowości do walki lub ucieczki. Ciągły stres: w domu, w piaskownicy, w przedszkolu, w szkole - ciągłe zakazy i niezadowolenie otoczenia - ustawiają dziecko w pozycji gotowości do walki lub ucieczki. Najmniejszy bodziec z otoczenia nauczył już je jednej reakcji: obrony. Nawet często nie wysłucha do końca, nie analizuje sytuacji, bo nic nowego się nie spodziewa, nic go nie zaskoczy... Stąd te reakcje nieadekwatne do sytuacji. Złośc dziecka jest wyrazem jego bezsilności, jest ostatecznym krzykiem o pomoc i zrozumienie. Później już nie prosi o to lecz reaguje.
Dlatego tak rozpaczliwie apeluję: nasze dzieci potrzebują przede wszystkim zapewnienia, że zawsze mogą liczyć na naszą miłość, zrozumienie i życzliwość. A zrozumienie procesu powstawania i utrwalania się tzw. "niepożądanych społecznie" zachowań - ułatwić nam powinno decyzję o powzięciu zmian zaczynając od nas samych. Nie mozemy zmieniać innych, ale zmiany na dobre dokonujące się w nas mają dobroczynny wpływ na innych. A na nasze dzieci przede wszystkim.
Pozdrawiam serdecznie
Wanda
...chroń mnie, Boże od pseudoprzyjaciół, z prawdziwymi wrogami sobie poradzę...

porta

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
12-03-2005 15:41

Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Post 17-07-2005 23:02

Farmakoterapia? A moze inne sposoby?

Oczywiście: zapomniałam napisać, skąd zaczerpnęłam poprzednie cytaty: to wspominana przeze mnie książka Carli Hannagord: "Zmyślne ruchy, które doskonalą umysł".
Tu jeszcze pozwolę sobie na usprawiedliwienie swojego stanowiska co do ogromnych zastrzeżeń wobec farmakoterapii i nadużyć ze strony lekarzy odpowiedzialnych za jej stosowanie: swoje stanowisko opieram nie tylko na wypowiedziach wielu przerażonych matek wypowiadających się z obawą o skutkach ubocznych, które są jeszcze gorsze w swych objawach niż zaburzenie leczone - ale również wielotetnią badaczką problemu nadpobudliwości - wspomnianą wcześniej autorką cytowanych fragmentów jej publikacji - która również była dzieckiem nadpobudliwym.
Wypowiada się ona następująco ( a jest wieloletnim neurofizjologiem-profesorem biologii, praktykiem w pracy terapeutycznej z dziećmi nadpobudliwymi):
"(...) ryzyko związane ze stosowaniem lekarstwa jest zazwyczaj większe niż korzysci. Lekarstwa aktywnie działają na mózg i ciało zawiłymi, często niepożądanymi sposobami. Valium (w Polsce odpowiednik relanium) - współcześnie jeden z najpowszechniej stosowanych w naszym społeczeństwie leków uspakajających stanowi dla nas ostrzeżenie. Valium rywalizuje z neuropeptydami odpowiedzialnymi za tworzenie poczucia niepokoju. Uspakajające działanie leku dezorientuje cały układ nerwowy i równocześnie powstrzymuje wyrażanie emocji. Valium oddziaływuje również na monocyty (białe ciałka krwi, które niszczą mikroorganizmy chorobowe), przez co bezpośrednio wpływa na układ odpornościowy. Dodawanie modyfikujących związków chemicznych do już skomplikowanej struktury ciała i układu odpornościowego wydają się bardzo ryzykowne w czasie, gdy zwiększają sie przypadki chorób zagrażających życiu (rak, AIDS i choroby serca).
To tylko parę zdań na temat szkodliwości ingerencji w biochemiczną strukturę mózgu naszych dzieci!!!

Cytaty zaczerpnięte z: Carla Hannaford, Zmyślne ruchy..."
W następnym poście przedstawię w skrócie opinię autorki na temat Ritalinu, oraz jej propozycje terapii alternatywnych

Pozdrawiam
Wanda
...chroń mnie, Boże od pseudoprzyjaciół, z prawdziwymi wrogami sobie poradzę...

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 18-07-2005 08:48

Wanda czyli jezeli ja np. czesto plakalam i sie martwilam,i bylam pelna niepokoju bedac w ciazy tzn.ze moje dziecko teraz jest takie wlasnie dlatego?Tzn. nerwowy,agresywny,pyskaty i bardzo pobydliwy?Chce nadmienic ze jak byl maly to go chyba jednak troche rozpieszczalam,ale to dlatego ze przeciez kogo mialam rozpieszczac jak nie jego[bylismy sami bo maz czesto wyjezdzal i to bardzo daleko], a poza tym to uwazam ze to co sie daje dzieciom,to to sie pozniej od nich dostaje.Widze Wanda ze masz ogromna wiedze i powiem nie skromnie ze napewno bede z niej korzystac. :lol:
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

DorDa

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 108


Rejestracja:
06-06-2005 12:22

Lokalizacja: Poznań

Post 18-07-2005 08:58

Mam mieszane uczucia po przeczytaniu wcześniejszych postów. Porta twierdzi, że nie atakuje, MY rodzice znowu czujemy się pod obstrzałem.
Otwieramy się tutaj w poszukiwaniu rady, wsparcia. To nie jest Towarzystwo Wzajemnej Adoracji. Jesteśmy otwarci na rady. Fakt, czasami nie są one "głaskaniem po główce" ale o to chodzi... Porta mówi, że źródłem wszystkego może być stres. Pewnie i w tym coś jest... Ale chciałabym poznać rodzica patrzącego z pełnym spokojem na swoje najukochańsze dziecko gdy widzi, co się dzieje!!! Chcemy mu pomóc a nie wiemy jak! Z ogromnym zaangażowaniem stosujemy wszystkie zalecenia (to te, które są uniwersalne zarówno w przypadku ADHD jak i chuligana). Efekty są. Na chwilę! Potem znowu... Jakby ta chwila była tylko okiem cyklonu!!! Nasze życie kręci się wokół niego a czasami mamwrażenie,że to on kręci...
Stajemy czasami okoniem gdy ktoś próbuje coś zasugerować. To nie dlatego, że ta osoba może mieć złą wolę wręcz przeciwnie. Osoby, które mają do czynienia z nadpobudliwością psychoruchową z deficytem uwagi (z papierkiem czy bez) wiedzą, że niestety nic tutaj nie jest białe lub czarne! Mamy całą gamę szarości... Mam wrażenie, że często osoby nie mające takiego skarbu w domach znają "złoty środek" i nie chcą nam go zdradzić!! DLACZEGO?
Wydaje mi się, że ja już zrozumiałam, że takiego "złotego środka" po prostu nie ma! Czekają nas lata intensywnej pracy! I naprawdę cieszymy się z każdej, nawet najdrobniejszej poprawy... Jeżeli chodzi o leki, to uważam, że dobro dziecka jest najważniejsze! I tutaj strach uogólniać, bo każdy przypadek jest inny i łatwo jest zasugerować coś sprawdzającego się w naszym przypadku a totalnie szkodzącego w innym.

Porta, naprawdę boli serce słysząc, że na 40 rodzin tylko 6 zdecydowała się na zajęcia...
Ale znależć naprawdę dobrego psychologa też nie jest łatwo...
Pozdrawiam,
Dorota

porta

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
12-03-2005 15:41

Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Post 18-07-2005 11:35

Znów kogoś uraziłam?

Nie starajcie się interpretować moich pobudek, którymi kieruję się zamieszczając własne spostrzeżenia. Dajcie już spokój z uogólnianiem. Ja jestem adhdowcem, mój syn nim był (i wszystko wskazuje, że nim jest nadal). Mam doświadczenie rodzica, który metodą "macania" - czyli prób i błędów dochodził do jakichś rozwiązan, ale dzisiaj, mając pewne doświadczenie i jako taką wiedzę - mogę dzielić sie swoimi wnioskami. Jestem otwarta na nowości, ale swoje wypowiedzi "przemyślałam". W ostatnich postach nie wypowiadałam własnego zdania, lecz cytowałam fragmenty poglądów osoby, która możnaby rzec, zjadła zęby na temacie. Ale nie ukrywam, że moje doświadczenie mówi mi, że, w 90% ma kobita rację, choć nie we wszystkim.
Wątek, na temat którego się wypowiadamy brzmi: JA GŁUPIA CZY PEDAGOG? Moje dążenia skierowałam przede wszystkim na badanie metod skutkujących w stosunku do dziecka z zespołem nadpobudliwości: są nimi: głęboka, bezwarunkowa miłość - ale nie mylić z pobłażaniem; życzliwość, służenie pomocą ale nie wyręczanie; a przede wszystkim już od urodzenia stosować jasne, proste zasady zrozumiałe dla dziecka w odpowiednim wieku. Natomiast moje wiedza - sorry - jest tak nikła, jak wiedza o wszechświecie i funkcjonowaniu mózgu człowieka. Ile adhdowców tyle doświadczeń, charakterków i temperamentów. Nie rozumiem, dlaczego ciągle ktoś czuje się dotknięty. Piszę o faktach, a z nimi się nie dyskutuje. Boli mnie, że przychodzący rodzice mają problem, a zaraz okazuje się, że sami sobie z nim poradzą. Może właśnie przyszli po tę "Złotą Receptę"? Pytanie, na jak długo wystarczy im cierpliwości, życzliwości, miłości? Na dwa dni, tygodnie, miesiące? Nigdy nie zawadzi, jak głupi mądremu doradzi. A grzech zaniechania u dorosłych zawsze przyniesie negatywne konsekwencje dziecku. Rodzice mogą tylko się później przyglądać. I nikt nie mówił, że macierzyństwo będzie bułeczką na śniadanko. Kto ma pszczoły, ten ma miód, kto ma dzieci... I jeszcvze jedno: żeby już się nikomu nie tłumaczyć: nie mam zamiaru nikogo atakować!!! Natomiast głupotę i lekceważący stosunek dorosłych wobec własnego czy cudzego dziecka będę zawsze wykazywać i komentować - więc nie zachowujcie się, jak nożyczki, które podskakują w momencie uderzenia w stół :( . Rozumiem, że jesteście nastawione na obronę, bo byłyście zawsze atakowane z racji nieodpowiednich zachowań Waszych dzieci. Ale źle określiłyście wroga! Ja nim nie jestem. Powiem Wam więcej: ponieważ nie mam już adhdowca w wieku szkolonym, mam możliwość trzeźwiej patrzeć na problem. Jestem naprawdę bezstronna!!! Ale to powoduje również, że wiem, kiedy popełniałam błędy, a kiedy postępowałam prawidłowo z własnym dzieckiem.
A teraz do Rysi: wreszcie wiem skąd wzięły się Wasze (Twoje i Dreptaczka)pretensje do mnie! Nie dawało mi to spokoju kilka dni. Kilka razy czytałam swoją wypowiedź i nie zmieniłabym tam ani słowa. Ale już wpadłam na to, co spowodowało to niemiłe nieporozumienie!!! :? Niestety, zawiniła tu moja paskudna cecha. Mówię i myślę skrótami :evil: Między Twoimi wypowiedziami a moją pierwszą wypowiedzią upłynęło wiele myśli, których nie zawarłam w poście, bo zabrakłoby miejsca na tym forum :lol: Zawarłam tam już tylko ich sentencję. Więc, jak już raz pisałam, nie bierzcie do serca tych wypowiedzi, które się do was nie odnoszą. Natomiast ja piszę o tym, ponieważ trafia mnie, gdy ktoś udaje, że szuka rady!!! A nie zdaje sobie sprawy z tego, że jego zaniechanie przyniesie może nawet tragiczne konsekwencje jego dziecku. A z takimi osobami mam naprawdę do czynienia.
Pozdrawiam Wanda
...chroń mnie, Boże od pseudoprzyjaciół, z prawdziwymi wrogami sobie poradzę...

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 18-07-2005 12:11

Porta! Nie przeczytałam do końca Twoich postów, bo nie mam czasu... :oops:
Cieszę się ogromnie, ze napisałaś o "Sercu Dziecka" i "Zmyślnych ruchach". Szkoda, że nie poszło to do wątku o literaturze, który chciałabym rozwinąć, ale ... :oops: nie mam na razie czasu... :oops:

Mam tylko do Ciebie ogromną prośbę!
Napisz o autorce, o rodzinie autorki i o warunkach w jakich autorka wychowywala córkę. To też jest bardzo ważne.

A swoją drogą polecam przeczytanie zarówno książek które poleca Porta jak i polecanych przez Halinę.

I jeszcze jedna sprawa. Na pewno co rodzic to obyczaj. Każdy z innych przyczyn nie przychodzi na darmowe szkolenia. Mnie w moim życiu udało się to zrobić jeden raz. I na każdym spotkaniu siedziałam jak na drożdżach, bo nie byłam pewna, czy za chwilę nie dostanę telefonu: "wychodzę za 10 minut. Wracaj." Albo czegoś równie miłego.
Do specjalistycznej poradni nie poszłam. Dlaczego?Bo jest na drugim końcu miasta i nie mam pieniędzy żeby dojeżdżać do tej poradni. Bo nie mogłam na ten czas zapewnić odpowiedniej opieki moim dzieciom. - takie przyczyny też są.
Moja wypowiedź to tylko próba pokazania, że są też inne przyczyny nie chodzenia na bezpłatne szkolenia, a nie tylko chęć zapewnienia sobie alibi i spokoju.
I nie ma tu nawet cienia pretensji. Naprawdę. :)
Pa.
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

porta

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
12-03-2005 15:41

Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Post 18-07-2005 13:24

Rysiu. To, co napisałaś o stanie Twoich emocji w okresie ciąży, potwierdza tę bolesną prawdę: okres prenatalny jest niezmiernie ważny dla prawidłowego rozwoju układu nerwowego płodu. Niewiele osób uzmysławia sobie, że to najwrażliwszy z okresów jego rozwoju. Do końca pierwszego trymestru w życiu płodu ma miejsce tyle zmian związanych z kształtowaniem się różnych narządów jego organizmu, tyle dzieje się rzeczy w życiu tego maleństwa, że strach pomyśleć, jak bardzo wszystko, co dzieje się z matką - ma wpływ na rozwój psychofizyczny tej FASOLKI. Niestety, przeważnie matka do czwartego tygodnia ciąży nic nie wie o swoim sublokatorze. Może w tym czasie zażywać jakieś leki uspokajające, przeciwgrypowe czy przeciwbólowe, nie mówiąc o alkoholu czy narkotykach!!! Ale zakładając, że niczego nie zażywa, a tylko przeżywa ciągłe stresy!!! Czytałaś, jak bardzo szkodliwy jest kortyzol? A wytwarzany jest on w towarzystwie adrenaliny, jest jakby "produktem ubocznym", który jak w naczyniu połączonym również ma działanie w tym maleńkim organiźmie, w tym maleńkim człowieczku!!! I matka nic nie może zmienić do tego momentu. Ale w chwili, gdy dociera do niej, że moze być w ciąży, natychmiast musi wprowadzić wiele zmian w swoim życiu, by później nie czynić sobie wyrzutów. Wiedza na ten temat powinna być wprowadzana w ramach np. lekcji biologii od szóstej klasy szkoły podstawowej. Bo co komu z tej wiedzy, gdy ma się już problem? Teraz to już tylko leczenie - na zapobieganie za późno! Resztę piszę Ci w prywatnej korespondencji
Pozdrawiam Wanda
...chroń mnie, Boże od pseudoprzyjaciół, z prawdziwymi wrogami sobie poradzę...

DorDa

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 108


Rejestracja:
06-06-2005 12:22

Lokalizacja: Poznań

Post 18-07-2005 13:51

Do Porty

Teraz ja nie rozumiem, dlaczego odebrałaś to jako jakąś interpretację Twoich pobudek! Zawarłaś sporo gorzkich słów w swojej wypowiedzi i miałam dylemat czy pisać czy nie... Bo w końcu nie chcę abyś myślała, że uderzyłaś w stół... Proszę tylko przeczytaj mój poprzedni post tak powoli i bez emocji. Zawarłam tam kilka słów swojej refleksji... "Porta twierdzi, że nie atakuje, MY rodzice znowu czujemy się pod obstrzałem. [ czujemy się =wydaje nam się, że jesteśmy]
Otwieramy się tutaj w poszukiwaniu rady, wsparcia. To nie jest Towarzystwo Wzajemnej Adoracji. Jesteśmy otwarci na rady. Fakt, czasami nie są one "głaskaniem po główce" ale o to chodzi... "
"...ja już zrozumiałam, że takiego "złotego środka" po prostu nie ma! Czekają nas lata intensywnej pracy! I naprawdę cieszymy się z każdej, nawet najdrobniejszej poprawy... "

Chyba muszę też dodać: nie bierzcie do serca tych wypowiedzi, które się do was nie odnoszą!
Pozdrawiam,
Dorota

porta

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
12-03-2005 15:41

Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Post 18-07-2005 14:54

Trochę się rozpisałam, ale po tragedii, jaką opisuje dzisiejszy onet, warto poświęcić czas na uwidocznienie ogromnej roli, jaką odgrywa rodzina w życiu dziecka. Przytaczam tu fragment swojej pracy, która opisuje między innymi i tę dziedzinę życia człowieka:
"A. Jaworowska po przeprowadzeniu badań nad czynnikami warunkującymi prawidłowy rozwój społeczny* dzieci stwierdziła, iż „oddziaływania rodziny odgrywają przy tym zdecydowanie pierwszoplanową rolę. Tym elementem, który wydaje się mieć kluczowe znaczenie dla kształtowania mechanizmów regulacyjnych dziecka są postawy rodzicielskie. Niezwykle wyraziście ukazuje to przykład, jakim do unaocznienia tej kwestii posłużyła się Maria Ziemska. Powołując się na wyniki badań psychologów społecznych, którzy zajmowali się analizowaniem zachowań dzieci w dwóch różnych społeczeństwach melanezyjskich: Arapeszów i Mundugumorów. Przykład dotyczy odmiennych ustosunkowań do dzieci oraz atmosfery, w jakiej wzrastały . A oto on: „U Arapeszów wychowanie dzieci jest głównym celem życia. Wszyscy dorośli kochają wszystkie dzieci i zaspakajają ich życzenia. Związek dzieci z rodzicami jest ściślejszy, niż z resztą dorosłych. Rodzice traktują dzieci z miłością i pobłażaniem (nie mylić z rozpuszczaniem! przyp. W.J.). Dzieciom, podobnie jak roślinom, Arapeszowie starają się stworzyć możliwie najlepsze warunki rozwojowe. Są one (dzieci) dla nich dobrem samym w sobie, a nie dlatego, że staną się w przyszłości ludźmi dorosłymi. Rodzice nie spieszą się też ze zmuszaniem dzieci do podejmowania obowiązków dorosłych (nie mylić z obowiązkami w ogóle). Kochane i chronione, nie mają powodów do uważania otaczającego je świata za nieprzychylny. Arapeszowie od dzieciństwa wzrastają w poczuciu, że żyją w świecie zaludnionym kochającymi rodzicami, toteż kiedy sami stają się dorosłymi i rodzicami, trwa w nich potrzeba kochania i bycia kochanym. Mają poczucie, że przebywają wśród ludzi, którzy nie są im wrodzy. Gdy zaś wewnątrz ich społeczności wystąpi wrogość, to jej przejawy tłumaczą działalnością obcych czarowników. Ponieważ mieli niewiele okazji do przeżywania otoczenia społecznego jako wrogiego, mają silne poczucie bezpieczeństwa i koncentrują się raczej na zaspakajaniu potrzeb niż na obronie przed zagrożeniem. [b][u]Wręcz przeciwnie kształtuje się stosunek rodziców do dzieci w społeczeństwie Mundugumorów.[/b[/u]] Tu już sama perspektywa narodzin dziecka wywołuje lęk, a dziecko urodzone uważane jest za utrapienie, co z góry nastawia rodziców wrogo do niego. Mundugumorowie nie darzą dzieci zbytnią miłością i często je karzą. W społeczeństwie tym występuje wrogi stosunek między matką a córką, ojcem i synem oraz między rodzeństwem. Dzieci, wzrastając w takim społeczeństwie, mają stałe poczucie zagrożenia. Objawy ciepła czy uczucia są uważane za oznaki słabości, które mogą być wykorzystane przez innych. Stosunek do dzieci jest brutalny, rzekomo w celu uodpornienia ich na przyszłe ciosy ze strony bliźnich i otoczenia. W ten sposób utrwala się w dzieciach predyspozycja do przeżywania świata jako siły obcej i wrogiej. Nawet dorośli Mundugumorowie przejawiają stałą gotowość do obrony siebie samych przed zagrożeniem”. Przytoczone tu przykłady uświadamiają podstawową prawdę: to postawy rodzicielskie mają tak ogromny wpływ na kształtowanie się osobowości dzieci oraz na przyszłe życie dorosłe . Jeżeli dzieci dorastają w poczuciu bycia ciężarem dla rodziny, odczuwania niechęci czy nawet wrogości wobec siebie, przejmują takie nastawienie i w stosunku do swych dzieci postępować będą podobnie! To przekonanie Maria Tyszkowa uzasadnia w następujący sposób: „Rodzina stanowi nie tylko pierwsze środowisko społeczne jednostki, ale także środowisko o szczególnej wartości z uwagi na pierwszeństwo w doświadczeniu indywidualnym jak i na zakres związków oraz ścisłości i zagęszczenia procesów integracji i wymiany międzyjednostkowej, jakie w nim mają miejsce. Tak więc rozwój społeczny dziecka dokonuje się w kontekście procesów socjalizacji w środowisku społecznym, którego ważną część stanowi rodzina” . Na potwierdzenie powyższego wywodu można przytoczyć w tym miejscu wyniki badań, które dotyczyły określenia determinant mających wpływ na prawidłowe przystosowanie społeczne. Po przeprowadzeniu wielu badań nad czynnikami je warunkującymi dokonano generalnego uogólnienia: w rodzinach uważanych za szczęśliwe postawą charakterystyczną dla wszystkich bez wyjątku przebadanych rodziców jest postawa miłości, akceptacji, a ogólnie – postawa ciepła uczuciowego . Ponadto dowiedziono, iż „dzieci dobrze przystosowane zawsze wysoko cenią dobre stosunki z innymi ludźmi, a w swych działaniach z reguły kierują się dobrem innych osób .(...) Ich samoakceptacja i samoocena są na właściwym poziomie, charakteryzują się ponadto przychylnym stosunkiem do swych rówieśników , są wesołe, pogodne, reagują adekwatnie do natężenia bodźców . Natomiast wśród czynników wpływających na zaburzenia prawidłowego rozwoju psychicznego dzieci jak również na rozwój wśród nich nerwic stwierdzono między innymi: „różnego typu wadliwe układy środowiska rodzinnego, a zwłaszcza nieprawidłowe postawy rodziców wobec dzieci” .________________________________________________________

W tym fragmencie wykorzystano następującą literature:
*Rozwój społeczny rozumiany tu jako „szereg zmian, jakie dokonują się w osobowości jednostki powodując to, iż jednostka ta staje się zdolna do konstruktywnego uczestniczenia w życiu i działalności społeczeństwa”.
L. Wołoszyn, Młodszy wiek szkolny, , w: Psychologia rozwojowa dzieci i młodzieży, red. M. Żebrowska, Warszawa 1975, PWN
A. Jaworowska, Rodzina a przystosowanie społeczne dziecka, w: Materiały do nauczania psychologii, red. L. Wołoszynowa, seria II, tom 9, Warszawa 1982, PWN
M. Ziemska, Postawy rodzicielskie, Warszawa 1969, PW Wiedza Powszechna
M. Tyszkowa, Uspołecznienie dzieci jedynych i mających rodzeństwo, Materiały do nauczania psychologii, red. L. Wołoszyn, Seria II, tom 11, Warszawa 1982, PWN
A. Kozłowska, Sytuacja rodzinna i szkolna uczniów nerwicowych, w: Materiały do nauczania psychologii, seria II, T. 9


Wprawdzie to niewielki fragment wywodów podsumowujących ważność atmosfery w rodzinie dla rozwoju społecznych nawyków dziecka, ale gdyby uzupełnić sobie te informacje wymienionymi powyżej pozycjami, możnaby nabrać pewnego wglądu w zakresie sposobów podejścia do dziecka oraz sporego zakresu wiedzy na temat, jakie emocje można okazywać, a jakich wystrzegać się za wszelką cenę dla dobra dziecka. Ono musi miec pewność, że bez względu na okoliczności - choćby wszyscy zawiedli - Wy zawsze będziecie przy NIM. Bo alternatywa jest straszna!!! Narkotyki, alkohol, więzienie, śmierć? Albo... albo krótki okres poświęcenia się, ale ta inwestycja się opłaca: w perspektywie: zadowolony z życia, szczęśliwy człowiek - NASZE DZIECKO :lol: :lol: :lol:
Jeśli w czymś pomogłam, niezmiernie się cieszę
Pozdrawiam
Wanda
...chroń mnie, Boże od pseudoprzyjaciół, z prawdziwymi wrogami sobie poradzę...

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 19-07-2005 07:23

Bardzo dziekuje za zainteresowanie tematem i chcialam nadmienic iz rozumiem ze Wanda nie chciala nikogo atakowac aczkolwiek niektorzy lacznie zemna tak to odebrali.Jakby sie tak zastanowic bardziej to pomyslmy wszyscy-- Wanda ma racje.Przeciez napewno sa tacy rodzice ktorzy chca usprawiedliwic swoja nieudolnosc w wychowywaniu wlasnie taka diagnoza,ale miejmy nadzieje ze wsrod nas takich rodzicow nie ma.Zgadzam sie tez z Dorda ze wlasnie nigdzie indziej jak tu szukamy wsparcia,porad.Kazdy kto wychowuje dziecko to chyba zdaje sobie sprawe jakie to trudne.Jezeli chodzi o mnie to wlasnie szukam odpowiedzi na pytania:czy ja zle wychowuje[jak tak to chce to zmienic],czy moje dziecko ma zespol adhd[jezeli tak to co dalej robic],a moze jedno i drugie?Ja wcale nie uciekam od odpowiedzialnosci [ i nie wstydze sie przyznac] jezeli nie potrafie dobrze poprowadzic swoje dziecko przez zycie to chce to zmienic,bo wlasnie on i jego dobro jest dla mnie najwazniejsze. Ja chyba sama tez nie najlepiej zostalam wychowana,wiec skad mam wiedziec jak dobrze wychowywac. Najgorsze jest to ze bede musiala te wszystkie ksiazki[ktore mi podsuwacie]przeczytac a obawy mam tylko dlatego ,ze jezeli w tych ksiazkach sa okreslenia medyczne lub jakies inne trudne terminy, to juz mam dosc.Bardzo nie lubie trudnych i ciezkich ksiazek.POZDRAWIAM WSZYSTKICH I JUZ SIE NIE SPRZECZAJMY,BO NIE MA O CO---A MADREGO ZAWSZE DOBRZE POSLUCHAC. :lol:
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

DorDa

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 108


Rejestracja:
06-06-2005 12:22

Lokalizacja: Poznań

Post 19-07-2005 08:42

Podpisuję się obiema rękami pod tym co napisała Rysia. Ja też nie uciakam od odpowiedzialności i chcę działać. To nie może być słomiany ogień tylko głęboka wiara, że ciężką i mozolną pracą można osiągnąć bardzo wiele. [smilie=happy.gif]
Porta, ja również uważam, że najważniejsza jest rodzina. Napisałaś, że te bardzo ciekawe fragmenty dotyczące badań nad czynnikami warunkującymi prawidłowy rozwój społeczny dzieci pochodzą z Twojej pracy. Może zawarłaś tam inne aspekty, które mogłyby nam pomóc wychować i zrozumieć pełniej nasze dzieci? Dziękujemy, że dzielisz się z nami swoją wiedzą.
Pozdrawiam,
Dorota

porta

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
12-03-2005 15:41

Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Post 21-07-2005 11:46

Witajcie ponownie. Bardzo ucieszyły mnie Wasze wypowiedzi, bo chciałabym być dobrze rozumiana. Myślę również, że nasza obecność na forum powinna przynosić konstruktywne działania, a nie tylko narzekania i oczekiwanie na akceptację (chociaż ona jest również potrzebna). Jeśli chodzi o moją pracę, jej treść zawiera przede wszystkim:
- dowody zaczerpnięte z życia na temat wyższości wychowywania dzieci w rodzinach zastępczych oraz
- zupełną likwidację tzw. "domów dziecka", w których skutecznie zabija się w dziecku nie tylko indywidualizm, ale i ogromny potencjał twórczy! Najcudowniej byłoby, gdyby wszystkie dzieci wychowywali rodzice biologiczni - ale ja skupiałam się w tej pracy na losach tych dzieciach, o których pisał wielki nasz, zapomniany niestety - pedagog Kazimierz Jeżewski: „...Najlepszym zakładem dla dziecka - jest dom rodzinny, oparty o mocny, życiodajny warsztat, który zmusza rodziców i dzieci do współpracy nad zdobywaniem dla siebie dostatniego utrzymania". (...) ”A dzieci mające takich rodziców, jakich lepiej oby nie miały?! Dla tych kraj powinien stworzyć sztuczną, dać im własne domowe ognisko, własne gniazdo rodzinne, wolne od moralnej zarazy. I w zakładaniu takich rodzinnych gniazd, gdzie tych naszych piskląt nie będzie więcej nad kilka - kilkanaście, widzę rozwiązanie sprawy. I to ma być podstawą do akcji, jaką kraj powinien zorganizować”
A inny, fantastyczny pedagog-praktyk - J. H. Pestalozziego - pisał po doświadczeniach w tworzeniu zakładów opiekuńczych dla sierot, które straciły rodziców w wyniku różnych działań wojennych i niepokojów społecznych typu rewolucje i powstania: „Coraz bardziej zdaję sobie sprawę , że możliwości realizowania moich ideałów wspierają się na ojcowskim stosunku do dzieci. Bez nastawienia dzieci na takie odczuwanie tego stosunku budowanie przyszłości nie może dać dobrych wyników. Dopiero, gdy stosunki w zakładzie ułożą się jak w rodzinie, można będzie mieć nadzieję na dobre wyniki wychowawcze. Bez takiego stosunku w zakładzie wszelkie nadzieje pozostaną w sferze marzeń!”
Ci ludzie mówili o dzieciach cudzych, przygarniętych!!! I te słowa wprowadzali w czyn! Więc my - rodzice biologiczni - o ileż więcej winniśmy okazywać naszym rodzonym dzieciom cierpliwości, miłości, akceptacji i wyrozumiałości (ale nie pobłażliwości dla zachowań, których nie zaakceptuje społeczeństwo). Rzeczywiście, aby przeczytać trochę literatury o skutecznym wychowywaniu dziecka, trzeba dysponować więcej niż odrobiną czasu - ja to czytuję od jakichś dwudziestu paru lat, więc mogę się wymądrzać :lol: Ale słowo honoru: nigdy nie przeczytałam ani jednego Harlekina, (choć pięknym, romantycznych i przyzwoitych romansów bez pornoopisów parę było). Szkoda byłoby mi czasu :? A proza? I owszem, ale może z piętnaście pozycji - nie więcej w ciągu ostatniich siedmiu lat :oops: Ale czytuję pasjami książki. Jednak jest to literatura fachowa. Gorąco polecam dwie z ostatnio czytanych przeze mnie, które w niezwykle przystępny sposób przybliżają laikowi biochemiczne funkcjonowanie mózgu oraz uświadamiają skutki zachwiania braku lub nadmiaru pewnych związków w pływających na zaburzenie jego funkcji:
1) z serii "Krótkie wykłady": Alan Longstaff, "Neurobiologia",
2) R. Plomin, J.C. DeFries, G.E. McClearn, P. McGuffin, "Genetyka zachowania".
Właściwie to to nadaje się do wątku literatura! No cóż. Będę musiała tam zawitać, bo trochę tego jest, a chciałabym polecać te książki, które proponują różne metody wychowawcze, dzięki czemu zawsze można znaleźć coś dla siebie.
Kaszka, nie za bardzo dysponuję czasem, by opisywać prywatne życie C. Hannaford.
Każda z mam może dotrzeć do tego, jeśli dotrze do jej książek.
Serdecznie pozdrawiam
Wanda
...chroń mnie, Boże od pseudoprzyjaciół, z prawdziwymi wrogami sobie poradzę...

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 06-09-2005 14:37

Wracam znowu do tematu,bo w najblizszym czasie tj.w tym tyg.wybieram sie do poradni zeby sie dowiedziec jakie sa wyniki testow na dysgrafie i dysleksje,bo sama poradnia nie bardzo sie kwapi mnie powiadomic.Poza tym mialy byc od wrzesnia jakies spotkania dla rodzicow dzieci nadpobudliwych i z adhd.Jak juz bede cos wiedziec to napewno tu wpadne i wszystko opowiem :wink:
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

Luna

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 226


Rejestracja:
25-05-2005 22:20

Lokalizacja: gdynia

Post 06-09-2005 15:05

PORTA

Całkowicie się z Tobą zgadzam. Ja wiem, że mój syn ma to cholerne ADHD i nie potrzebuję diagnozy ani leków tylko konkretne metody wychowawcze. Dlatego pierwsze co zrobiłam to szkolenia na ten temat, które dają dobre rezultaty. Nie wszystko jest super ale nie ma lepszej kuracjii niż codzienna praca z dzieckiem, czasami ciężka, nie ukrywam.
Alan lat 14- ADHD, Ja lat 35 - chyba ADHD, Mąż - bez ( pewna nie jestem)

Jedynym ograniczeniem naszych przyszłych dokonań są nasze dzisiejsze wątpliwości.

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 28-09-2005 17:39

Tak wiec moi mili moj syn ma termin do poradni na terapie 05 pazdziernika,ja na spotkanie dla rodzicow dzieci nadpobudliwych i z adhd 11 pazdziernika,a razem wizyte u pani psychiatry 14 pazdziernika.No cos sie pomalu rusza do przodu i tu sie zgodze z Luna ze szkolenia przedewszystkim.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

masia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 170


Rejestracja:
03-09-2005 16:44

Lokalizacja: Zgierz

Post 29-09-2005 18:36

wiecie ja też się często zastanawiam nad tym czy Damian jest dobrze zdiagnozowany czy poprostu ja sie poddałam i poszlam na łatwizne że z papierkiem adhd bedzie łatwiej,przerobilismy kilku lekarzy i po większosci wszyscy mówili że to adhd a w poradni pp nie podwarzają tego tylko jeśli chodzi o terapię to dopiero terza po kilku latach Damian zaczął chodzić do socjoterapeutki,sama przeczytałam tony informacji o adhd bo tylko ja jestem ciągle z nim i w miare mozliwości jestem w stanie mu pomuc -chodż nie wiem czy robię to dobrze. Widzę że nie jestem sama z tymi rozterkami -dobrze że tu trafilam

biedroneczka33

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 129


Rejestracja:
30-03-2005 20:29

Post 29-09-2005 19:36

Rysia pisze:Tak wiec moi mili moj syn ma termin do poradni na terapie 05 pazdziernika,ja na spotkanie dla rodzicow dzieci nadpobudliwych i z adhd 11 pazdziernika,a razem wizyte u pani psychiatry 14 pazdziernika.No cos sie pomalu rusza do przodu i tu sie zgodze z Luna ze szkolenia przedewszystkim.


A ja coraz czesciej sie zastanawiam,ze wszystkie konferencje sa dobre ale najwazniejsze jest szkolenie rodzicow,zaznajamianie ich z metodami postepowania i utrwalanie tego ,utrwalanie ...bo to jak postepujemy ma chyba najwiekszy wplyw na wychowanie naszych dzieci szczegolnie tak trudnych jak nasze :-)))

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 16-10-2005 12:46

Oj...dawno mnie tu nie bylo i musze sie podzielic z wami co u mnie.Juz wczesniej pisalam o tym ze bylam u psychiatry dzieciecego.Pierwsza wizyta 5 lat temu na ubezpieczenie-syn nie zostal zdiagnozowany.Druga wizyta w tym roku,w maju prywatnie-syn zostal zdiagnozowany[ustnie]i zostaly mu przepisane leki[pisalam o tym w temacie leki].Trzecia wizyta 14 pazdziernika na ubezpieczenie.No wlasnie i tu jestem znowu glupia.Poniewaz pani doktor nie dosc ze byla nie zbyt mila to jeszcze jak jej przypomnialam ze bylam u niej wczesniej prywatnie i powiedziala mi ze syn ma zespol adhd i chcialabym wiedziec czy zeczywiscie tak jest bo bede potrzebowala potwierdzenia na papierze dla szkoly,to powiedziala ze;Nie ma takiej potrzeby bo nadpobudliwy to on jest ale nie kazda nadpobudliwosc to adhd[czy cos w tym rodzaju,bo juz teraz nie pamietam dokladnie jej slow].Prosze kupic sobie ksiazke dr.Wolanczyka pt.dziecko nadpobudliwe i zastosowac sie do rad i byc konsekwentnym.Dobrze tez bedzie jak pani bedzie dalej chodzila do ppp.Zapytalam czy to wszystko-powiedziala ze tak.Wiec teraz zastanawiam sie po co wogole bylo mi mowic ze ma adhd skoro nie ma.To ze jest nadpobudliwy to wiem od jego urodzenia i to ze nie kazda nadpobudliwosc to adhd tez wiem.Tyle tylko ze [jak sie dobrze orientuje] z dzieckiem nadpobudliwym pracuje sie troche inaczej niz z dzieckiem ktory ma adhd.Wiem ze podobnie sie pracuje ale czasem w stosunku do dziecka z adhd stosuje sie inne metody wychowawcze a do dziecka poprostu nadpobudliwego inne.Jezeli jestem w bledzie to mnie poprawcie.Poza tym po co robic komus z mozgu wode.Ja nie chodze przeciez z synem po lekarzach i poradniach po to zeby szukac u niego adhd czy czegos podobnego tylko po to zeby mi ktos powiedzial co z nim jest ,dlaczego tak sie dzieje i nam pomogl.Jezeli jest tak ze ja sobie nie radze z nim wlasnie przezemnie to chce o tym wiedziec,bo wiem ze to ma znaczenie przeciez w wychowywaniu ale jezeli to z moim synem cos sie dzieje to tez chce to wiedziec[boze nie wiem czy mnie rozumiecie co chce powiedziec].Ja szukam pomocy bo czy tak,czytak to mam problemy w wychowywaniu.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

Mama

Posty: 3


Rejestracja:
22-09-2005 17:13

Lokalizacja: bydgoszcz

Post 17-10-2005 10:27

Porta - brawo, brawo, brawo....... Powiedziałaś głośno to co większość wie. Ja dodam jeszcze - pojawiają się nauczyciele, pedagodzy i inni, którzy też pragną, aby dziecko z którym muszą pracować miało diagnozę - po co? Po to aby podnieść swoje kwalifikacje (kosztem naszych niegrzecznych dzieci), aby odnieść sukces w pracy ( to oni poradzili sobie z takim "przypadkiem" - w rzeczywistości wymagając farmakologicznej interwencji) , to ONI JEDYNI POMAGAJĄ - tak twierdzą. Pewnego razu mój syn spytał się mnie co to znaczy "wsadż sobie". Pytam się skąd zna to wyrażenie - on na to, że kiedy oddawał pani gumkę spytała się czy ma sobie wsadzić ją. Syn odpowiedział - możesz sobie wsadzić. Następnego dnia wezwana do szkoły usłyszałam że mój syn używa wobec wychowawczyni wulgarnych słów (właśnie wsadź sobie) i dodając do tego wcześniejsze zachowania MUSZĘ IŚĆ DO SPECJALISTY, gdyż tylko w przypadku diagnozy ADHD szkoła będzie mogła tolerować te zachowania. Nawiasem mówiąc nauczycielka właśnie chwali się doprowadzeniem do ładu jednego ze swoich byłych wychowanków - uważa to za swoj największy sukces ostatnich lat. Myślę, że potrzebuje kolejnego przypadku, ale dlaczego wlaśnie mego syna???? UWAŻAJCIE NA WSZYSTKO I WSZYSTKICH - WYCHOWUJCIE SWE DZIECI< WYCHOWANIE TO NIE CHOROBA!!

sylwus

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
02-07-2005 01:27

Lokalizacja: Radom

Post 18-10-2005 18:38

Ja chciałam mieć "papier" i może po to by usprawiedliwić swoją bezradność.
Bo bezradna jestem. Mam wpływ na jego chamstwo czy agresję i tu jakoś sobie radzimy, ale nie poradze nic, że na lekcji nie słucha nie uważa kręci się a wszystko ląduje na podłodze.
A kiedy pyta się mnie po co żyje? kiedy wspomina o tym by skoczyć z okna to co czekac? czy podac leki?

Pozdrawiam

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 24-10-2005 10:42

Chyba nikt nie czytal mojego posta bo nikt nie zabral glosu w tej sprawie.Coraz bardziej mysle ze powinnam dac sobie spokoj z lekarzami no moze jedynie bede chodzila do poradni.Teraz jak chodze tam na warsztaty dla rodzicow to bardzo mi sie to przydaje.Naprawde nie wiem juz co mam robic,co myslec.Znowu przychodzi mi do glowy mysl o tym ze nie umiem wychowac dobrze mojego syna a przez to zaczynam nie dawac sobie ze soba rady.No ale jestem dobrej mysli :lol: .Pozdrawiam wszystkich i zycze powodzenia.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-10-2005 10:46

Chyba wiele osób przeczytało Twój post. Ale nikt nie czuł się na siłach odpowiedzieć coś sensownego.
Sami mamy takie same problemy i czasem głupiejemy słysząc co wygadują "lekarze".

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 10-10-2006 12:06

Pozwole sobie odswierzyc ten temat. 9 wrzesnia bylam z synem u innej pani doktor (na ubezpieczenie) i stwierdzila ze wszystko wskazuje na to ze moj syn ma adhd ale musi jeszcze przeprowadzic ze mna test i poobserwowac syna. Ta pani doktor a poprzednia to niebo, a ziemia. Nastepna wizyte mamy 23 pazdziernika i zobacze co bedzie dalej. Chodzimy tez do p. psycholog, ktora nam polecila p.doktor i tez widze ze kobita zna swoj fach. Jezeli jestescie zainteresowani co dalej w tej sprawie to bede pisac. Pozdrawiam wszystkich.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 10-10-2006 12:34

Pisz, Rysiu.
Takie perypetie mogą przydarzyć się każdemu i wszędzie.
Ktokolwiek to przeczyta, będzie wiedział, że nie jest sam.

Ważne, że dotarłaś do kompetentnej osoby.
Powodzenia!

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 10-10-2006 12:56

Dzieki ladniejsza polowo-dreptaka. Postaram sie informowac was na biezaco.
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 10-10-2006 13:19

Kiedy ja trafilam wreszcie do lekarza (co bylo wczesniej nie wspomne) pierwsza diagnoza byla depresja. Nie dlatego, ze lekarz przeoczyl ADHD, ale dlatego, ze nie chcial pochopnie wydac takiej diagnozy. Skierowal mojego syna do szpitala na obserwacje i teraz mam pewnosc, ze to ADHD i nic innego. Ja sie dopytywalam, mowilam, ze mi pasuja wszystkie objawy ale on byl nieugiety i przed szpitalem niczego mi nie powiedzial. Dobrze Rysiu, ze nareszcie trafilas jakiegos specjaliste. Niestety niewielu z naszych lekarzy "czuje" to co robi. Czesto wydaje mi sie, ze skonczyli studia medyczne "bo mama tak chciala" :(
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

mamaGumisia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
16-03-2006 11:54

Lokalizacja: Biała Podlaska

Post 10-10-2006 14:28

Ja też jestem bardzo ciekawa wiec pisz Rysiu.Ja też miałam i mam podobny problem ale dzięki Rysi byłam na spotkaniu zreszto pierwszym szkoły dla rodziców.Tyle razy prosiłam zeby dano mi znać jak bedzie gr.wparcia ale bez skutku.A tak obiecywali że napewno ktos zadzwoni.Pozdrawiam pa,
Następna

Wróć do Związek, miłość, rodzina



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.