Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

po kim Ona to ma?!

Moderator: Moderatorzy

Ivcia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 14


Rejestracja:
14-06-2005 15:26

Lokalizacja: Piaseczno

Post 15-06-2005 09:19

po kim Ona to ma?!

Kochani!
jestem nowym nabytkiem na ym forum, całkiem niedawno padło "podejrzenie" na moje dziecko i wszystkie znaki na niebie wslkazuja na to że moje dziecie to adhd-owieć z barkiem koncentracji uwagi głównie. Po wstępnej lekturze zaczęła m sie zastanawiac które z nas (ja czy mąz) brzydko mówiąc "sprzedało" dziecku te chorobę? bo przeciez jezeli któreś z nas jest nieleczonym adhadowcem to może wyjąsnic wiele spraw a i pomóc. Jestem umówiona juz na spotkanie z psychologiem ale do wtorki moje myśłui mnie zamęczą!!
Może napisze troche o mnie i męzu.
Mąz w szkole podstawowej zawsze miał opinie zdolnego lenia, był bardzo żywiołowym dzieckiem ale rózniez wrażliwym. Raczej na brak kolegów nie narzekał, ale jestem jeszcze przed wywiadem u teściowej i nie jestem pewna. Generalnie tak jak patrze naniego z perspektywy juz dorosłego człowieka, to ma mnóstwo objawów.....jest bardzo inteligentny ale zawsze na wszystko ma czas i zrobi sie, jest bardzo impulsywny, łatwo można go wyprowadzić z równowagi i bardzo emocjonalnie reaguje często bardziej niż wymaga tego problem, jest zapamietany w swojej pasji, nie jest w stanie skupic sie na czymś co go nie interesuje, czyli na większości spraw oprócz dwóch wielkich pasji. Ptrafi w połowie drogi np do lazienki zatrzymac sie i oglądac tv, w tym czasie moge sobie mowic do niego a i tak nie dotrze....nie wiem być może to tylko trudny charakter a moze nie?...
O sobie moge troche wiecej powiedzieć. Zawsze byłam dzieckim żywym, kiedyś mówiło sie cygańskim dzieckiem. W szkole nie miałam żadnych problemów z nauką. Mam starsza o dwa lata siostre, więc materiał szkolny miałam opany juz w wieku 5,6 lat z czego póxniej wynikały rózne problemy. Uważałąm ze skoro ja to wszystko wiem to nie musze siedzec w ławce, non stop łaziłam po klasie, oglądałam co koleżanki robia, mazałam sobie po tablicy w czasie lekcji, ale zwyczajnie wychodziłam na korytarz, bo mi sie nudziło. Ilości dzienniczków w pierwszej i drugiej klasie nie zlicze. Nie zmienia to faktu że nawet podczas mojego rajdu po klasie zapytana o cos przez nauczycielke zawsze potrafiłam odpowedzieć. Nie potrafiłam nigdy normalnie wrócic ze szkoły do domu, zawsze swoimi "skrótami" gdzie po trzech godzinach zastawałam w domu rodzinke wydzierająca sobie juz włosy z głowy. Zawsze jak szłam to musiała, albo podskakiwac albo kopac worek, albo machac rękoma albo śpiewać, albo wszystko naraz. Wszyscy uważali że jestem pogodnym dzieckiem i pewnie dlatego taka żywiołowa. Jesli chodzi o naukę, to no cóż problemów nie miałam, mogłabym być prymusem gdyby mi sie chciało, tzn na wszystko zawsze miałam czas, jeszcze zdaze sie podciągnac jeszcze zdąze poprawic zawalona klasówke. Wszystko na ostatnią chwile. Jedynie mogłam sie zmobilizować, ba! przychodziło mi bezproblemowo z przedmiotami które mnie interoswały. Z tych przedmiotów ja nawet zeszytów nie prowadziłam a ksiązki uzywałam sporadycznie a i tak byłą jedną z najlepszych w klasie. Zawsze mnóstwo szalonych pomysłów, zawsze lepeij dogadywałam sie z chłopcami, zawsze wolałam latac po drzewach garażach albo bagnach w lesie, niz łazić z wózkiem i lalkami. W podstawówce czynnie uprawiałm sporty ale zawsze było mnóstwo innych rzeczy ważniejszych, a mogłam w sporcie cos osiągnac. Uwielbiałam czytac ksiązki i widxiec to wszystko co czytam w swojej głowie, często jak jest mi źle mam problemy, włączam ulubiona muzykę zwijam sie w kłebek zamykam oczy i przenosze sie do miejsca gdzie jest mi dobrze.....czy to normalne?
Oboje z mężem jesteśmy potwornymi bałaganiarzami, choć u mnie w domu uczono mnie porządku itp, nasze mieszkanie czasem wygląda jak pole walki. Wszyscy troje potrafimy w ciagu godziny z posprzatanego mieszkania zrobić sajgon. I ja nawet nie wiem jak to sie dzieje.
Nie wiem co bym mogła jeszcze napisac.....byc moze mamy taki po prost charakter ale skoro adhd jest dziedziczne to chyba normalne ze mnei takie myśłi nachodzą? jak to jest? :( :?:
pozdrawiam:)

Ivcia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 14


Rejestracja:
14-06-2005 15:26

Lokalizacja: Piaseczno

Post 15-06-2005 09:20

przepraszam za błędy i "palcówki" ale na świezo jak pisze to standard :?

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 15-06-2005 09:38

Wiesz jak to czytam to jakbym widziała siebie, tylko z tym sportem było znacznie gorzej, do dziś mam zaburzoną koordynację ruchową, teraz wiem , że to zaburzenia integracji sensorycznej, które mają i moi chłopcy. Jak pani psycholog robiła wywiad potwierdzający diagnozę lekarską na temat mojego Piotrka, to jej zapytałam, czy, aby na pewno pyta o niego, czy o mnie z dzieciństwa, jak patrzę na mojego Krzysia to widzę siebie, jak byłam mała. W którymś programie telewizyjnym dziennikarka zapytała mnie kiedy zauważyłam, że z moimi dziećmi jest coś nie tak, powiedziałam, że nie zauważyłam tego, bo ja sama w dzieciństwie skakałam po meblach, chuśtałam się na krzesłach ( do dziś to robię), przełaziłam po gzymsach z balkonu do okna na pierwszym piętrze, skakałam z dachu. To było dla mnie normalne zachowanie się dziecka, pewnie bardziej zastanawiałabym się, co jest z moimi dziećmi gdyby tego nie robiły. Gdyby siedziały cicho i nie miały dzikich pomysłów. Dopiero wtedy byłabym zaniepokojona, czy aby nie są chore. Moje dzieci są spokojne wtedy, gdy mają wysoką gorączkę i to jest dla mnie sygnał, że są chore.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Ivcia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 14


Rejestracja:
14-06-2005 15:26

Lokalizacja: Piaseczno

Post 15-06-2005 09:54

Witaj Halinko
ja zuważyłam że z moim dzieckiem jest cos nie ta dopiero kiedy zaczęła miec kłopty w szkole. Wszystko inne wydawało sie normalne. Moja mam bardzo często mówi że jak patrzy na Justyne to jakby mnie widziała. Jedyna róznica ja z nauka nie miałam problemu, Justyna ma duży problem z brakiem koncentracji uwagi. Jeszcze musze porozmawiac z tesciowa ale coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu że to raczej ja "sprzedałam" Justynie adhd. Nawet jak patrze teraz na siebie, jako dorosłą osobe to widze mnóstwo symptomów. Nawet jak sprzątam mieszkanie to czesto robie 10 rzeczy na raz i nigdy nie moge skonczyc boo w końcu tak sie zamotam że mam juz dosc, siadam i oglądam tv! jesli chodzi prace, to no cóz jeśli robie to co lubie to jestem w tym świetna! potrafie sie tak skoncentrowac że moge robic i 10 rzeczy na raz i wszystko mi wychodzi, ale jeśli moja praca to "nie moje życie" to nie ma bata, odbebniam bo kasa potrzebna ale nic wiecej no i oczywiście jakośc tej pracy pozostawia wiele do rzyczenia, ale nie potrafie sie zmusic! Tak samo było ze studiami, poszłam na takie które miałby dac kase w przyuszłości, myślisz że skończyłam? a skąd! trzy lata w.....ech ale teraz mam zamiar wybrac sie (mimo 30 stki na karku) na studia które mnie interesuja, do których wiem że bede miała "serce" i mam nadzieje je skończyć!
jedna rzecz sie tylko zmieniła, w dziecinstwie nic mi nie było straszne, drzewa garaze, karuzele itp. Teraz to jestem tai cykor że na zadna karuzele nie wejde, za to moja Justyśka mogłaby zaliczyć wszystko niezaleznie od wielkości i szybkości .
Nie wiem, nie wiem, mam nadziej że wtorkowa wizyta u lekarza pomoze mi znalexc odpowiedzi, choć wiele znalazłam tutaj:)

Ivcia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 14


Rejestracja:
14-06-2005 15:26

Lokalizacja: Piaseczno

Post 15-06-2005 10:02

A tak w ogóle może sie przedstawie:)
Iwona z Piaseczna pod Wawą, 30 lat:)
dzięki za przyjęcie:)

Ivcia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 14


Rejestracja:
14-06-2005 15:26

Lokalizacja: Piaseczno

Post 15-06-2005 15:30

zmieniłam sobie juz avatara, mam nadzieje że nikt takiego nie ma.....

etam

Awatar użytkownika

Linuxiarz młodszy

Posty: 811


Rejestracja:
10-03-2005 20:37

Lokalizacja: W-wa

Post 15-06-2005 15:33

niestety rysia ma tego pieska.
Obrazek
Obrazek

Margola

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 16


Rejestracja:
30-05-2005 09:27

Post 15-06-2005 22:39

Po twoim poscie Iwono zrobiłam małą psychoznalizę i no cóż... do i ze szkoły miałam całkiem taka samą drogę jak ty, przy czym jeszcze odprowadzałam kilka koleżanek ( apropo... szkołę miałam po drugiej stronie ulicy), trenowałam piłkę ręczną, biegi i judo, wychodziłam na spacery z psem i jeszcze mnie nosiło. Kłótnie i wojny z braćmi to była normalka. Z nauką nie miałam większych problemów. Ogólnie w szkole podstawowej byłam raczej grzeczną dziewczynką, zmiana i to drastyczna nastąpiła w liceum. A mój mąż? No cóż... po 20-letniej znajomości stwierdzam, ze jest wiecznie roztargniony, zabiegany, uwielbia się spóźniać, ma dysleksję i dysortografię, nigdy nie kończy tego co zaczął ( tzw, słomiany zapał), albo zaczyna kolejną rzezc nie skończywszy pierwszej, bo to jest w jego mniemamniu ważne w danej chwili. Dzięki siłom w niebiesiech mąż pracuje w "terenie" :wink: Kiedyś pracował w zamkniętym zakładzie. To była jego pierwsza praca. Wytrzymał pół roku... Zwolnił sie w trybie natychmiastowym, bo nie wyrabiał 8 godzin w zamknięciu. Mówił, że czuł się jak w więzieniu.
Oboje jesteśmy impulsywni... A nasze mieszkanie?? Bałagan totalny w 3 godziny? U nas zabiera to zdecydowanie mniej czasu. Biorąc pod uwagę nasze domowe ZOO ( kot, pies, mysz, żółw). Za to w ogródku mam bajkę. O koszenie trawnika jest kłótnia przeciwnie proporcjonalna do chęci do mycia naczyń.
Ciekawe czy to norma u rodziców czy tylko czysty przypadek.... :wink:

Ivcia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 14


Rejestracja:
14-06-2005 15:26

Lokalizacja: Piaseczno

Post 16-06-2005 15:44

witaj Margola :D
tak samo z pracą, wczesniej pracowałam w firmie gdzie może mniej płacili a i praca była bardziej stresująca i odpowiedzialna, ale non stop cos sie działo, codziennie była "akcja" a teraz? siedzie sobie na tyłku, nic mnie nie stresuje, lepsza kasa ale dlaczego sie dusze? dlaczego brakuje mi tamtej gonitwy i zakręcenia? ech !
oj słomiany zapał to moja specjalność. Standard to wielkie plany rano ile to ja rzeczy zrobie jak wróce z pracy, wracam z pracy i co? i nic, bo juz mi chec minęła albo zajęłam sie juz czyms innym, poleciec tu poleciec tam, do jednej funfeli, do drugiej...

Wróć do Związek, miłość, rodzina



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.