Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Jak dorosnąć do samodzielności swojego dziecka?

Moderator: Moderatorzy

aleks

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 191


Rejestracja:
28-03-2005 15:47

Lokalizacja: Gdańsk

Post 24-05-2005 15:33

Jak dorosnąć do samodzielności swojego dziecka?

Właśnie zdałam sobie sprawe z tego że nie dorosłam jeszcze do samodzielności mojego syna. Narazie jest to niewielka samodzielność a i tak mi trudno, jak sobie z tym radzicie żeby nie być nadopiekuńczymi rodzicami? Podam taki przykład; mały umie sam już sobie zrobić herbate a ja wciąż się boje że się poparzy, umie zrobić sobie kanapki a ja boje się że sie potnie nożem. No i zamiast go mobilizować to ja mu zabraniam ze strachu i to jest silniejsze odemnie.
Aleks

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 24-05-2005 15:53

Aleks, pozwól mu zrobić sobie kanapke i herbatę , ale dyskretnie obserwuj jak to robi, bądź przy tym, kurcze, musisz mu pozwolić, bo inaczej nigdy go nie wypuścisz spod swoich skrzydeł, a gorzej będzie jak się sam wyrwie.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

filip222

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 247


Rejestracja:
08-04-2005 13:13

Post 24-05-2005 20:34

Nadopiekuńczość :)
Dużo samodzielności daje dziecku poczucie, że mu się ufa. Mało - że się jest ograniconym stworem. A małe rzeczy czasami dają dużo radości i dumy obu stronom. Tak to odbieram :)

PS. Niech sie poparzy - każdy przez to przeszedł. Skaleczenie też nie jest takie straszne. Nie ma się czego bać. Nie mówię oczywiscie, żeby parzyc go celowo :wink:

tomek

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 830


Rejestracja:
20-02-2005 23:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-05-2005 21:14

Filip ma rację.
Ja osobiście jak zacząłem robić sobie i reszcie rodziny kanapki, a później obiady, to nie było przebacz i pierwszych kilka prób zaowocowało posiłkiem dla wampirków (czyt.: pociętymi paluchami). Potem było już lepiej.

Twój syn musi uczyć się na błędach. Małemu nadpobudliwemu można długo tłumaczyć, że będzie bolało, że tak się nie robi i wogóle. I tak zapomni, musi wytworzyć sobie skojarzenie z autopsji (jak dotknę, to zaboli tak, jak poprzednio)

Myślę, że dopóki problem dotyczy tylko kanapek, to musisz się przemóc jak najszybciej, bo później przyjdzie pora na wbijanie gwoździ, piłowanie desek i wiele innych ciekawych czynności.
A jak mu będziesz ciągle zabraniać, to za pare lat może się okazać, że syn jest super hiper i wogóle genialny, tylko kompletnie nieprzygotowany do życia (to jest naprawdę straszne, gdy harcerz z pierwszej klasy gimnazjum nie umie chleba pokroić, a zdarza się to nader często).
Polska to kraj odwrotny (...) jesteśmy gdzieś między antylopami a słoniami)

Ignacy Baumberg, koordynator medyczny psp.

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 25-05-2005 08:23

Wiktor sam robi sobie kanapki, picie, wychodzi sam do szkoły, jeździ na rowerze po drodze, sam wyjeżdża na kolonie, niby wszystko ok, ale gdzieś tak w moim sercu zawsze czai sie lęk, że coś mu sie stanie, że coś mu się zdarzy.
Ale MUSI to robić SAM, bo do cholewci nie będe mu matkować do końca życia, nie!
Faktem jest, ze jest samodzielny, ale przy tym nie zważa na to, co pozostawia po sobie po tych swoich obowiązkach tj. brudne gary po jedzeniu, rzucone ubrania, niezgaszone światło i niezammknięte drzwi wejściowe po wyjściu do szkoły, rower pozostawiony na chodniku bez kontroli, notoryczne gubienie różnych rzeczy ....

Gorzej jest, jak sobie uzmysławiam, ze on zaczyna mieć swoje zdanie, że jakieś cele na przyszłość mu się klarują, a on uparty jest jak osioł i nie słucha żadnych naszych rad. Zmienny przy tym jest, chwiejny niebotycznie, co chwile cos innego jest ważne, jak coś robi to robi to pobieżnie, byle jak i nie kończy. I to mnie przeraża......
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 25-05-2005 09:34

Witajcie :D . Cieszę się trafiłam na tę stronę dzięki TVP 2, gdzie podali wasz adres w programie o ADHD (wtorek). Mam 14-latka i 8-latka. Starszy jest po badaniu psychologicznym i ma stwierdzoną: dysgrafię, dysortografię i dysleksję. Na dokładkę u młodszego podejrzewam nadpobudliwość psychoruchową. O mnie lekarz (rodzinny) mówi, że mam nerwice depresyjną. Brr. Jeszcze jakoś żyję. Ale jak długo tak pociągnę, nie wiem. To w ramach wstępu. A co do tematu. Rzeczywiście "odpępowienie" jest niekiedy bardzo trudne. Jeden przykład pomógł mi to zrozumieć "fizycznie". Młodszy syn mając ok. 2 latek wziął świeżo zalaną kawę w szklance ze stołu. Fakt, jest jednak bardzo wysoki jak na swój wiek, ale nie dosięgał do blatu. Weszłam do kuchni właśnie w tym momencie jak robił obrót z tą gorącą kawą. Moje (jeszcze wtedy opanowanie) spowodowało, że nie krzyknęłam w tym czasie na niego. Ale zbladłam. :shock: Wtedy to zrozumiałam, że nie zawsze będziemy w stanie zapanować nad sytuacją, kontrolować ją. Dzieciaki muszą kiedyś same oparzyć się, czy uciąć. Aleks, ja też mam ten problem. Ale widzę dziś, ile mnie to kosztuje nerwów. Nie wiem, czy to jest poprostu moja nadopiekuńczość, czy to są objawy ADHD? Moje dzieciaki wszystko wiedzą, wszystko zrobią, ale zapominają, gubią, nie chcą, co innego jest ważniejsze, pozostawiają gdzie popadnie, itd.. A nie wspomnę o odrabianiu lekcji, gdzie to jest koszmarem dnia codziennego. Moja mama powtarzała mi zawsze <będziesz miała swoje dzieci, zobaczysz co to za miód>. Miało to się tyczyć, że nie mówiłam gdzie wychodzę, o której przyjdę. Poprostu martwiła się. Hmm, i tak jest, że matki zawsze będą się martwić. Nie ważne, czy dziecko ma 5 latek czy 35 lat. Ale proponuję więcej zaufania choć wiem, że to dość trudne. Tomek ma tu dużo racji. Trzeba mu zaufać iiiiiiiii :) :? zaopatrzyć apteczkę domową. :wink:

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 25-05-2005 10:29

Problem "nadopiekunczosci" dotyczy wszystkich rodziców :) Zawsze jest obawa, ze cos sie stanie, no przeciez po drodze ze szkoly moze sie zdarzyc tysiace rzeczy. Tez to mam, taki wielki lek czajacy sie na dnie duszy, ale przeciez trzeba zyc, no nie? Wiem, ze dzieci z adhd przysparzaja wiecej powodów do tego, zeby sie martwic, no bo i zapominaja i gubia i nie zamkna i cala lista sie tu otwiera. Kazdej mamie, która sie czuje zle, albo wie, ze ma nerwice, radze zadbac o siebie. W koncu to od takiej mamy zalezy caly dom, no nie? czasem lepiej nie dosprzatac, nie domyc, nie prasowac a odpoczac, troche polezec, poczytac ksiazke, wyjsc gdzies, pogadac przez telefon z kolezanka, poleniuchowac. Wiem, ze to sie latwo mówi, bo sama czasem za duzo biore na siebie, ale robie takie stop klatki i przypatruje sie sobie z boku - w jakiej jestem formie i co tak naprawde chce dzis robic. co by mi sie przydalo, moze chwila dla siebie. Pozdrawiam wszystkich.
P.S. Ja pokój mojej córki - odpuscilam - chce, to ma balagan, zaprasza kolezanki - to wtedy sprzata. Nie bede jej sprzatala, mam dosc swojej pracy.
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

Wróć do Związek, miłość, rodzina



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.