Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Dlaczego rodzina nie jest pomocą? Oraz- depresja.

Moderator: Moderatorzy

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 24-04-2005 08:17

Dlaczego rodzina nie jest pomocą? Oraz- depresja.

Cześć, Kochani. Odzywam się do Was po dłuższej przerwie, spowodowanej moją walką z samą sobą. Doprawdy, świat (ludzie) daje mi po dupie przez ostatnie kilka tygodni. I znowu sytuacja zaczyna się powtarzać- myśli samobójcze, depresja, poczucie beznadziei i brak siły na cokolwiek (a propos, odnalazłam bardzo ciekawą stronę dla ludzi w podobnej do mojej sytuacji: www.samobojcy.prv.pl ). Jeśli nie zgloszę się na terapię, to to wszystko źle się skończy, wiem. Dlatego postanowiłam wydać każde pieniądze, by to wszystko wreszcie się wyprostowało. Oczywiście dalej chętnie wysłycham propozycji, gdzie się zgłosić. Ale już chyba nie z ADHD, ale z depresją, bo sądzę, że u mnie ona się własnie zaczyna. Potrzebuję psychiatry- psychologa, najlepiej prywatnego, pewnie nawet farmakoterapii, bo sama ze sobą wytrzymać nie mogę i mam juz naprawdę dość. Zastanawiam się, czy może nie brak mi jednak piątej klepki ...?
A wiecie, co jest najlepsze? Mimo, że parę osób naprawdę się tym przejmuje i chce mi pomóc, to ja wciąż czuję się samotna i mam wrażenie, że tak naprawdę, to nie mam na kogo liczyć. Wiem, że tym samym obrażam moich przyjaciół, ale nic na to nie poradzę. A najśmieszniejsze jest to, że moja rodzina (rodzice) są ostatnimi osobami, do których mogę się zwrócić. Oni po prostu nie potrafią mi pomóc. Gadają jakieś farmazony, płytkie frazesy. Ciągle mi niby udowadniają, jaka jestem dla nich ważna, a ja nie mam ochoty nawet z nimi rozmawiać. Mam wrażenie, że ni cholery mnie nie rozumieją. Uciekam od nich, zeby zaoszczędzić sobie drażniących pytań i konieczności klarowania wszystkich, nawet najprostszych spraw. To pewnie dlatego, że jestem "późnym dzieckiem". Jak ma się młodszych rodziców, to wszystko- jak sądzę- wygląda inaczej...
Pogubiłam się. Jestem nieszczęśliwa. Nikt mi nie wierzy, bo na zewnątrz wydaję się zadowolona i pewna siebie. A w środku jestem potłuczona i w kawałkach, jak porcelanowa filiżanka. Pełno we mnie strachu i negatywnych emocji, a nade wszystko wyrzutów sumienia. Nie radzę sobie. Obecny brak pracy wpędza mnie w czarną rozpacz, studia mam beznadziejne (chodzi o towarzystwo), przebywanie na uczelni doprowadza mnie do szału. Mam wrażenie, że z nikim ani niczym nie mogę się identyfikować. Samotność mnie nierzadko dobija... Znowu zwracam się do Was, bo nic sensowniejszego nie przychodzi mi do głowy...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

ktostaki

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 14


Rejestracja:
22-04-2005 21:22

Lokalizacja: Łódź

Post 24-04-2005 13:41

droga babsy.. jestes dobrej sytuacji jak na samobojce ze chcesz sobie pomóc !!!! to jest najważniejsze, obecnie masz prawdopodobnie do czynienia z depresją, na początek proponuje ci zaopatrzyć się w Deprimki, brać regularnie i być wytrwałą przez 2-3 tygodnie ( deprimki zaczynaja dzialac dopiero ), wiem co musisz czuc bo kiedys przezywalem podobne chwile, życzę ci dużo wytrwałości i mimow wszystko skonsultuj się z psychologiem, apropos strnki to jest jeszcze jedna ciekawa, www.przyjaciele.org ja tam często obcowalem z ludzmi z podobnymi problemami. POzdrawiam Cie gorąco

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 24-04-2005 13:45

Babsy oni są poprostu niepewni, jak i o czym maja z Tobą rozmawiać, zwłaszcza, że Ty uciekasz przed tymi rozmowami. Bo napewno jesteś dla nich ważna i to nie są puste słowa, spróbuj w ten sposób przeprowadfzić rozmowę, żeby Cię wysłuchali, nastaw ich na tę rozmowę, może oni naprawdę nie wiedzą co się z Tobą dzieje. Napewno Cię kochają i chcą dla Ciebie jak najlepiej, tylko Ty sie bronisz przed nimi.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13298


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-04-2005 13:48

Może jakoś pomożemy? Może porozmawiam chwilę z Twoimi rodzicami?
Babsy, co o tym myślisz?

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 24-04-2005 13:52

Chyba rzeczywiście nie umiem rozmawiać, nie tylko z rodzicami, ale też z innymi. Być może za wiele od nich wymagam. Miotam się między "Muszę im pomóc mnie zrozumieć" a "Gdyby naprawdę mnie znali i kochali- wiedzieliby co zrobić!". Czy to jakaś absurdalna duma? A może nie potrafię komunikować się z ludźmi? Ech... jak nie spojrzeć wychodzi mi na to, że muszę się najpierw zacząć leczyć. Może na terapię powinna zacząć chodzić cała moja rodzina, wtedy byśmy się porozumieli...
Co do Deprimu, to nie mogę go brać, bo interreaguje on z innymi lekami, które biorę. Generalnie z tych uspokajających ziółek to mogę brać melisę, walerianę i Labofarm (mieszanka z tabletkach). Tylko że one zmulają i mam wrażenie, że nie do końca o to mi chodzi. Z pewnością jednak pomadają zasnąć, co jest dla mnie nie bez znaczenia. No nic, do lekarza trzeba iść... Ściskam i dziękuję za odzew! Tacy ludzie, jak Wy, są ważni!
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

ktostaki

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 14


Rejestracja:
22-04-2005 21:22

Lokalizacja: Łódź

Post 24-04-2005 13:58

babsy... amoze spróbuj odstawić leki ktore aktualnie bierzesz... nie wiem co to są za leki, jestli jestes przymulona po nich to bodaj syntetyki, czy te leki zalecil ci lekarz?? deprim jest naturalnym wyciagiem z dziurawca. nie ma po nim ubocznych skutkow ( z wyjatkiem dluzszego przebywania na sloncu, wyskakuja plamy na ciele)

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 24-04-2005 14:02

Ktosiutaki, sytuacja jest prozaiczna: biorę pigulki antykoncepcyjne, a przy nich nie można zażywać dziurawca, bo dziurawiec osłabia działanie pigułek :D. Z dwojga złego chyba wolę miec jazdy, niż zostać samotną mamą :D.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

ktostaki

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 14


Rejestracja:
22-04-2005 21:22

Lokalizacja: Łódź

Post 24-04-2005 14:09

hehehe, przez 3 tyg możesz udawać że boli cie głowa :)

olkit

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 182


Rejestracja:
12-03-2005 22:10

Lokalizacja: Bydgoszcz

Post 24-04-2005 19:58

ktostaki pisze:babsy... amoze spróbuj odstawić leki ktore aktualnie bierzesz... nie wiem co to są za leki, jestli jestes przymulona po nich to bodaj syntetyki, czy te leki zalecil ci lekarz?? deprim jest naturalnym wyciagiem z dziurawca. nie ma po nim ubocznych skutkow ( z wyjatkiem dluzszego przebywania na sloncu, wyskakuja plamy na ciele)


W przypadku prawdziwej depresji deprim guzik daje. Babsy, idź do lekarza, ja od ok. dwóch miesięcy łykam fluoksetynę (prozac, bioxetin,seronil) i czuję różnicę, zaczęłam nowy projekt i pracuję nad nim. Nie mów z czym przychodzisz, po prostu opowiedz objawy. Ja tak zrobiłam i dostałam właśnie fluoksetynę, bo u mnie depresja objawiała się brakiem motywacji do pracy i mam silną motywację anty-samobójczą (a fluoksetyna działa trochę pobudzająco, więc jest pomocna właśnie przy takiej apatii a dla potencjalnego samobójcy może być groźna bo budząca się energia może zostać wykorzystana w celu próby samobójczej). Możliwe że Tobie jest potrzebne całkiem co innego, ale nie sugeruj lekarzowi bo po co, opowiedz tylko co Ci jest a diagnozę (depresja, adhd, nerwica itd...) pozostaw już jemu. Ja dostałam się bardzo szybko, w ciągu tygodnia w BORPIE, spróbuj poszukać też takiego szybkiego bo w normalnych przychodniach to mogą Cię zarejestrować na za kilka miesięcy :/
Olka

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 24-04-2005 20:38

babsy, mysle ze zasadniczym problemem jest to ze uwazasz (my wsyzscy uwazamy), ze inni powinni nas rozumiec. ostatnimi czasy zaczelam rozumiec, ze zrozumienie (blehlehle) to czysta iluzja. ludzie sie z definicji nie rozumieja. a ci co rozumuja w podobny sposob co ty, maja podobna wrazliwosc, poodbnie oceniaja albo postrzegaja swiat tak naprawde sa bardzo nieliczni. chodzi zatem o to, zeby przestac przekonywac wszystkich w kolo zeby cie zrozumieli (bo to z gory skazuje cie na kleske), a skoncentrowac sie na poszukaniu odpowiedniego srodowiska. jesli z ludzmi na studiach nic cie nie wiaze, to traktuj je jako czysta formalnosc, a kontaktu poszukaj gdzie indziej. polaz na rozne spotkania, pogadaj z ludzmi o podobnych pasjach, jednym slowem rusz dupsko.
co do rodzicow - sprobuj rozdzielic dwie rzeczy - zrozumienie i akceptacje, czyli tzw. rodzicielska milosc.
zrozumienie - jesli go do tej pory nie bylo, to juz raczej nie bedzie. i nie o to chodzi zbey bylo. po co rodzice maja cie rozumiec? musieliby przeciez odmienic caly swoj swiat, sposob zycia, a to niemozliwe.
nawiasem mowiac ja mam mlodych rodzicow, i nic to nie zmienia, zrozumienia nie ma za grosz. ale odkad przestalam go szukac, nasze stosunki bardzo sie poprawily. po prostu nie rozmawaiam z mama o waznych dla mnie rzeczach, tylko o jakichs duperelach, ktore nie draznia ani mnie ani jej. to wzmacnia kontakt i pomaga unikac konfliktu.
a zrozumienie znajduje u garski - doslownie garstki - przyjaciol. czasem wystarczy jedna osoba ktora rozumie choc czesc tego co mowisz od tlumu wokol ktory nic nie rozumie.
tzreba tylko znalezc tych, co rozumieja. oni gdizes tam sa. po prostu poszukaj. uwolnij sie od szablonow i schmatow, od poruszania sie tymi samymi trasami, szlakami, a NOWE natychmast sie znajdzie.
tak czy inaczej psychiatra nie gryzie :)
trzymaj sie

jarek

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 434


Rejestracja:
21-04-2005 18:32

Lokalizacja: WAW

Post 24-04-2005 22:47

Najlepiej moga radzić osoby którzeCiebie osobiście znają,
z tego co piszesz sądzę, że nie jest to jeszcze depresja na myśl której przechodzą ciarki po plecach - na szczęście.

Jest Ci ciężko, ale jesteś dorosla i jesteś jeszcze w stanie sama coś zrobić, więc napewno musisz się udać po pomoc do psychologa , lekarza psychiatry.
Jesteś z W-wy, więc zajrzyj na np. do tej poradni
to jest centrum terapii poznawczo behawioralnej, ale nie to CBT od ADHD na Pięknej lecz CBTP w Al. Ujazdowskich 26. tam są spotkania , terapie
( pierwsze spotkanie do niczego nie zobowiązuje i jest bezplatne )
Zobaczysz czy Ci odpowiadaja ludzie.

Możesz udać się oczywiście gdzie indziej, ale ważne aby we właściwe miejsce i nie zwlekaj!!! w związku z czym najpierw nawet prywatnie.
I tak jak Olkit radzi - nie stawiaj diagnozy, nie możesz leczyć się sama i dobierać preparaty bez recepty nie tylko dlatego, że wchodzą w interakcje z innymi lekami.
nie poddawaj się - zadziałaj
pozdrawiam serdecznie

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 25-04-2005 12:57

Babsy, takie moje króciutkie spostrzeżenia:

- tak jak i verowa myslę, ze nie możesz z góry zakładać, że jak rodzice cie kochaja i znają, to wiedzą co ci jest i jak ci pomóc. Nic mylnego! Zapewne cie kochają, ale dopóki się przed nimi nie otworzysz, nie powiesz, co czujesz, to oni wcale nie muszą sie tego domyślać, bo skąd niby mają wiedzieć, co w tobie drzemie??
Sądze, że jak byś im powiedziała, że masz dość życia, że myśli samobójcze krążą Ci po głowie, to byliby przerażeni, co nie znaczy jednak, że nie chcieliby ci pomóc w tej sytuacji.

- leki - lekarze. Idź do lekarza, nie znajduj sobie sama diagnozy, nie łykaj co popadnie!

- masz nas - ludzi na forum! Jak ci źle to pisz na forum, na priva, nie zostawaj sama. My tu jesteśmy po to, aby sobie pomagać. Czasem nawet przelanie swoich uczuć na papier (na ekran) juz pomaga.

- jedź z nami w góry 28/29 maja! Koniecznie. Tam się odreagujesz, uspokoisz, wyluzujesz, wygadasz, czy co tylko będziesz chciała. I zobaczysz wrócisz do domu lepszej myśli!! Dreptak zaoferował transport z W-wy.

Pozdrawiam Cię!
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 25-04-2005 16:39

Kochani! Dziękuję Wam za szybki i kompetentny odzew. Rzeczywiście, coraz dobitniej się przekonuję, że naprawdę MAM WAS, dlatego zamierzam korzystać z tego forum ilekroc będzie taka potrzeba :). Dziś zadzwoniłam do CTB i zapisałam się na wizytę 16 maja. Trzymajcie za mnie kciuki :). A co do myśli samobójczych- moja mama o nich wie, ale nie wie, jak zareagować. A ja nie potrafię i nawet ie chcę od niej nic wymagać, ponieważ juz dawno przestałam ją traktować jak "powiernicę". Verowa ma rację- pogadac o pierdołach, o pogodzie i takich tam, ale w nic poważnego ich nie wtajemniczać. Niemniej, bardzo ciężko mi prosić kogokolwiek o pomoc. Staram się przemóc, ale idzie to opornie. Niemniej nie będę ustawać :). Dziękuję Wam raz jeszcze!
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 26-04-2005 07:27

Babsy, a co z naturo-terapią na Łysej Górze :lol: :lol: :lol: ?????
Może jednak.........
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 26-04-2005 09:19

Moniko, naturoterapia jak najbardziej ;), o ile tylko nie będę miała w tym czasie egzaminów oraz będę dysponowała jakąś gotówką :). Mam szczerą nadzieję, że się wtedy spotkamy!
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

fn_ghost

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
09-03-2005 14:22

Post 07-05-2005 21:14

...a do mnie dzis dotarlo, ze najbardziej podlym z podlych uczuc, jest poczucie obowiazku zycia. Obowiazku, a nie checi.

Tak naprawde jestem z obowiazku wobec mamy, taty, siostry... moze jeszcze 2 czy 3 osob... bo wiem, ze moja decyzja by ich zabolala. I to jest niesprawiedliwe - ze ktos wymaga od nas bycia.

A kiedy ja mam dosc i poprostu byloby latwiej... I co? I nie moge sobie pozwolic na ten komfort, bo kiedy pomysle, ze ktos mi bliski mialby odejsc, a mnie tu zostawic i wyobraze sobie, co bym czula i pomysle, ze ktos z w/w rodzicow czy przyjaciol chociaz w 0,001 poczulby sie tak z mojego powodu, poprostu nie moge.

Eh...

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 08-05-2005 10:04

...a do mnie dzis dotarlo, ze najbardziej podlym z podlych uczuc, jest poczucie obowiazku zycia. Obowiazku, a nie checi.

-friendly, to mozhe poczytaj troche teozofii?
miewam dokladnie takie samo poczucie bezsilnosci zwiazane z zyciem (czasownik). musze zyc bo tak sobie to bog wymyslil, ale po co, to jest pytanie, na ktore trudno znalezc odpowiedz, dopoki sie nie wejdzie w siebie i nie zrezygnuje z pewnej charakterystycznej dla ludzkiego umyslu proznosci. ja sie buntuje wewnetrznie przeciw zyciu, nawet nie dlatgeo,z e jest ciezkie czy jakies tam jeszcze, ale dlatego ze nie widze sensu w swoim istnieniu tu. bo nic nie moge zmienic, bo swiat zostal zaprojektowany tak a nie inaczej i rozwija sie niezaleznie ode mnie, bo nie mam wplywu wlasciwie na nic. po co zyje?
ostatnie moje przemyslenia i rozmowy na ten temat, doprowadzily mnie do do dwoch rzeczy - zyje po to, zeby odrobic zlo w ktorym bralam udzial kiedys tam w poprzednim zyciu, zyje wiec dla dobra. czym jest dobro? chyba bogiem po prostu. moj bunt pochodzi z dawnych czasow, wiem juz jednak jakie sa jego konsekwencje, wiem tez, ze samo samobojstwo nic nie da, bo dusza jest niesmiertelna i przyjdzie sie rodzic na nowo, i na nowo walczyc z tymi samymi problemami. co zatem musze teraz zrobic? otworzyc sie na dobro, na zycie. mam tu bardzo wyrazna robote do zrobienia, zadoscuczynienie sie to nazywa w chrzescijanstwie :)
czy teraz zrezygnuje ze swojego ego probujacego rzadzic swiatem, mierzacego sie z bogiem i jego zamyslem, czy przyjme pokore i zgodze sie na zwykla codzienna prace, ktora dzien po dniu bedzie ze mnie robic lepszego czlowieka, czy dalej bede sie miotac, klac i w ciemnosciach szukac oparcia? mam za soba cos kolo 20 lat miotania sie, walki, buntu. mam przed soba iles tam lat na pojscie w jasna albo ciemna strone. co wybiore? co ty wybierzesz? szukaj w sobie, szukaj w swojej duszy, nie tylko w umysle. umysl sprowadza na manowce, dusza jest madrzejsza.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 08-05-2005 14:25

A co, jeśli ktoś jest niewierzący, tak jak ja? Życie z Bogiem jest łatwiejsze, ponieważ spokojniejsze i więcej w nim odpowiedzi. Ja nie mam takiego komfortu i nigdy (przypuszczalnie) mieć nie będę. Mnie przy życiu nie trzyma myślenie o innych, ten etap mam już- niestety- za sobą. To raczej strach przed przejściem na drugą stronę, przed bólem (po np podcięcie żył boli), co jest w sumie żałosne i żenujące. Na dzień dzisiejszy czuję się nieco lepiej, ale kto mi zagwarantuje, że jutro znowu nie będę chciała się zabić?
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 08-05-2005 19:07

Wiem jak to jest, bo sama mam okrutne napady deprechy co jakiś czas. Nie doszłam do myśli samobójczych, ale zdarza się że jest "nic mi się nie uda, nic się w Polsce nie może udać, wszystko degeneruje" i wtedy się nie liczą drobne sukcesy, a małe problemy wyglądają jak słonie afrykańskie. Moja osobista religia jest tak synkretyczna, że trudno by o niej w ogóle opowiadać. I prawdą jest, że osobie naprawdę w dołku odpowiedzi mistyczne nie wystarczają.
Ale nie zamierzam jeszcze odchodzić. Z powodu bliskich, ale nie tylko. Bo:
- nie dokończyłam opowiadania
- nie mam jeszcze całej serii Sandmana po polsku
- muszę sklepać kolegę w "go"
- muszę wreszcie nauczyć się grać na gitarze
- ciekawe, czy wyjdzie moja książka
- odkryłam właśnie "icewind dale" i trochę mnie zassało, oby nie za bardzo
- jednak spróbuję kolejnego podejścia do projektu naukowego, chociaż jest to okropnie wkurzające
- właśnie jestem nażarta po uszy słodkimi rzeczami i może nie koncentruję się przez to zanadto, ale za to jest mi ciepło i dobrze.
- a trzynastego przyjeżdża Mistrz naszego stylu kopania.

Więc bycie małą miss perfect bywa czasem okrutnie męczące (szczególnie z ahdh), babsy, też mam to wbudowane w oprogramowanie i dlatego się zawieszam. Trudno jest nabrać umiejętności wyciągania się samemu za kark :/
I jeśli to kogokolwiek pocieszy, napady paniki są dużo gorsze niż dołek psychiczny. Już sam fakt, że minęły, sprawia, że żyje się całkiem inaczej.

Nieźle to zabrzmiało, w ogóle niedepresyjnie. A jeszcze rano byłam przekonana, że cały świat sprzysiągł się przeciwko mnie...
Niech żyje stabilność emocjonalna :-/
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 08-05-2005 21:17

babsy pisze:Życie z Bogiem jest łatwiejsze, ponieważ spokojniejsze i więcej w nim odpowiedzi. Ja nie mam takiego komfortu i nigdy (przypuszczalnie) mieć nie będę.


A próbowałaś tej "łatwizny"?

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 08-05-2005 21:26

Nie powiedziałam, że to "łatwizna", tylko że jest to łatwiejsze. Bo Bóg jest odpowiedzią i bezpieczną przystanią. Zawsze mozna się do niego odwołać, poza tym wiara w raj również jakoś tam pomaga. Wiem, że wierzyć też nie jest łatwo. Niemniej uważam, że religię wymyślono po to, by sobie pomagać, a nie utrudniać życie. Zresztą, to pewnie o wiele bardziej skomplikowany problem i mój laicki umysł go raczej nie ogarnia...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 08-05-2005 21:29

Drogie stworzonko, moje rozchwianie emocjonalne również daje się we znaki. Do tego stopnia, że potrafi się zmieniać w ciągu paru godzin czy parudziesięciu minut, ale to dla Ciebie pewnie nie pierwszyzna ;). Świadomośc, że się nie kontroluje samego siebie tez jest dobijająca. Ja trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję, że wydasz książkę i nauczysz się grać na gitarze. Ja też mam wiele takich celów przed sobą, ale one coraz częściej również przegrywają z moimi dołami. Nie są już powodem, by żyć. Właściwie to odnoszę wrażenie, że tylko czas wyrównuje moje czarne deprechy, tzn. muszę killa godzin (dni?) przepłakać, aż samo przejdzie. Jest to wkurzające, że czuję się taka bezradna wobec samej siebie. Może psycholog nauczy mnie, jak brać się w garść. Bo sama nie potrafię się zmobilizować.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 09-05-2005 08:29

zawsze uwazalam ze religijnosc zostala wymyslona dla ulatwienia nam zycia. dlatego nie jestem religijna :)
nie mowie, ze macie byc religijne, czy w cos wierzyc. mowie, ze trzeba poszuakc w sobie, zrezygnowac z proznosci, z ego, otworzyc sie - wtedy wszytsko samo staje na swoim miejscu i uklada sie w logiczna calosc. nie chodzi o to zeby na sile szukac boga, bo sie go nie znajdzie w ten sposob. chodzi o odnalezienie siebie, swojej duszy, obudzenie swojej duchowosci.

filip222

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 247


Rejestracja:
08-04-2005 13:13

Post 09-05-2005 11:40

Babsi, Twoje tematy stają się coraz trudniejsze :wink:
Już nie wiem co zostało, jak nawet dusza i religia biorą w tym udział. Ja odpadam. Zgadzam się z verową, że raczej odpowiedzi należy raczej szukać w sobie, a dokąd to osobę zaprowadzi to już inna historia. No i uważam, że religia w określonych stanach psychicznych dla określonych osób nie jest odpowiedzią ani możliwą, ani właściwą. Jak masz depresję to wmawianie na siłę, że wierzę w Boga itd. raczej ją tylko pogłębi. Choćby dlatego, że z jednej strony ma się świadomość, że właściwie to tylko próba chwilowej pociechy, bez jakiś mocnych fundamentów, a z drugiej strony te odpowiedzi pewnie nie byłyby zgodne do końca z Twoim światopoglądem, więc to też prowadzi do wewnętrznego konfliktu. Zresztą podkreślam, ma się świadomość, że się szuka pomocy, a wiara jest słaba.

Natomiast jeśli chodzi o odpowiedź na te powiedzmy "problemy egzystencjalne", to wydaje mi się, że każdy musi sobie jej sam poszukać. Stworzonko dała Ci swoją wizję świata, verowa swoją, ja mniej wiecej w innych postach sprzedałem swoją. A jaka będzie Twoja to nie mam zielonego pojęcia.

Gorzej, że na świat patrzysz tak depresyjnie. Dobry psycholog/psychiatra mam nadzieję pomoże.

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 09-05-2005 15:40

Babsi, nie trzeba być w stu procentach panią samej siebie. To nierealne i męczące. Trzeba się trzymać w jako takich granicach normy i korzystać ze swojego porąbania tak, jak się da. Bo ono się wbrew pozorom czasem przydaje. Skoro jak jest dobrze, uważasz, że będzie źle, to pomyśl na odwrót. Skoro jest źle, to będzie dobrze. A czasami jest też tak, że człowiek czuje się taki dumny z tego, że jest nieszczęśliwy, bo skupia na sobie uwagę. Znam z autopsji.
Wiem, może mi łatwo teraz mówić, bo akurat nie mam doła. Ale taki stan trzeba wykorzystać. Spróbujmy ubić deprechę. Zapraszam Cię do wątku z jajami.
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

andy

Posty: 2


Rejestracja:
07-06-2005 23:00

Lokalizacja: ŁÓDŹ

Post 18-06-2005 21:18

ADHD- depresja

Jestem tu absolutnie nowy. czy jestem ADHD-owcem? Być może......Muszę niestety przyznać...że mój lekarz tego do końca tego nie rozpoznał....Ale ciągla świadomość ...że jest coś ze mną nie tak.....napady wściekłości...impulsywność....oraz przeplatanie się z okresowymi depresjami..minipaniki w pracy...i drobne natręctwa....nie mam z tego powodu rewelacyjnego samopoczucia ze może rekompensuje to zwiększone IQ jak niektórzy tutaj.. a pracę mam taką /bank/że jak sie tylko wyłaczę..to sypią się błędy...samokontrola kosztuje mnie tyle ze ledwo żywy docieram do domu....
ale właściwie nie o tym chciałem mówić....
Lekarz psychiatra na szczęście bo badaniu EEG wykrył jakieś tendencje napadowe..i przepisał mi Tegretol ..jest to lek który łagodzi zmiany nastroju
i napadowe....musże powiedzieć że pomaga mi na depresję i wybuchy...
niestety nie rozwiązuje innych problemów ale przynajmniej lepiej pozwala funkcjonować z rodziną i zespołem w pracy....polecam....ponadto nie jest drogi......wada......trzeba go brać do końca życia jeśli pomaga....bo to jak wszyscy wiemy zaburzenie neurologiczne....ja przerwałem ale musiałem niestety do niego powrócić......jeśli kogoś zanudziłem to sorry ten lek adresuję Babsy.......ale dla pewności można zrobić EEG po nieprzespanej nocy........i po tzw.aktywacji alkoholowej....nie smiejcie sie to prawda musialem wypić 50 g wódki...pozdrawiam wszystkich andy

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 20-07-2005 07:32

Nie wiem czy to dobry post na taką informację. Znalazłam coś o depresji.
<Czy depresja może być powodem do zwolnienia?

Pracodawca lub bezpośredni przełożony, który zaobserwuje u swojego pracownika pogarszającą się jakość wykonywanej pracy, powinien ustalić przyczyny takiego zachowania. Powodem może być konflikt w środowisku pracy albo problemy osobiste. Okresowy spadek jakości pracy i jej wydajności może spotkać praktycznie każdego pracownika. Przyczyny tego mogą być różne, np. przemęczenie lub problemy osobiste pracownika.

Jeżeli taki stan trwa przez dłuższy okres, faktu tego nie należy bagatelizować, bowiem może się okazać, iż powodem obniżenia efektywności pracy jest depresja pracownika, a więc stan trwający znacznie dłużej niż chwilowe załamanie.
W takiej sytuacji pracodawca powinien w pierwszej kolejności ustalić przyczyny niskiej jakości i wydajności pracy. Jej źródłem może być zła atmosfera w środowisku pracy (np. mobbing) albo sytuacja osobista pracownika. Nie zawsze depresja wywołana czynnikami zewnętrznymi niezwiązanymi z miejscem pracy musi prowadzić do wypowiedzenia umowy o pracę.
Co to jest depresja?
Depresja jest coraz częściej pojawiającym się problemem, mającym bardzo różne podłoże. Osoby cierpiące na depresję mają problemy m.in. z podejmowaniem decyzji, zmniejsza się ich zdolność koncentracji, pogarsza pamięć, tracą wiarę we własne siły, mają zaburzenia snu oraz poczucie stałego zmęczenia (spadek energii życiowej). Wszystkie objawy towarzyszące depresji w konsekwencji mogą prowadzić do spadku aktywności nie tylko życiowej, ale i zawodowej. Niewątpliwie stany te odbijają się niekorzystnie na jakości świadczonej pracy. Pracownik zaczyna wykonywać swoje zadania coraz gorzej i wolniej, popełnia więcej błędów, zmniejsza się także ilość wykonywanej dotychczas pracy.
Długotrwały stan depresyjny wymaga leczenia i tylko lekarz jest w stanie postawić właściwą diagnozę w tym zakresie.
Jeżeli pracodawca lub bezpośredni przełożony zaobserwuje u pracownika niepokojące symptomy, powinien przede wszystkim przeprowadzić z nim rozmowę, w czasie której może uda się ustalić przyczyny zmiany podejścia pracownika do jego obowiązków. Jeżeli u podłoża leżą krótkotrwałe problemy, rozwiązaniem może okazać się np. kilkudniowy urlop wypoczynkowy. Gdyby jednak rozmowy nie odnosiły efektu, a zachowanie pracownika budziło zaniepokojenie, problemowi należałoby poświęcić nieco więcej uwagi.
Poznanie źródeł depresji
Pierwszym krokiem, który powinien uczynić pracodawca, jest ustalenie przyczyn pogorszenia stanu psychicznego pracownika. Depresja może mieć podłoże niezwiązane ze środowiskiem pracy, ale być efektem występującego w miejscu pracy mobbingu, określanego jako działania lub zachowania, które dotyczą pracownika lub są skierowane przeciwko niemu. Polegają o­ne na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, skutkując jednocześnie zaniżoną oceną jego przydatności zawodowej. Działania takie mogą powodować lub mają na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu pracowników (art. 943 § 2 k.p.).
W przypadku depresji wywołanej mobbingiem odpowiedzialność za to ponosi pracodawca, na którego nałożony został obowiązek przeciwdziałania takim praktykom (art. 943 § 1 k.p.). Jeżeli mobbing wywoła u pracownika rozstrój zdrowia (a jest nim niewątpliwie depresja) może o­n dochodzić od pracodawcy odpowiedniego zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę (art. 943 § 3 k.p.), przy czym przepisy prawa pracy nie określają górnej granicy takiego zadośćuczynienia.
ważne
Rozpoznanie, czy przyczyną depresji pracownika jest mobbing, czy jest o­na spowodowana czynnikami zewnętrznymi, jest bardzo istotne ze względu na inaczej ukształtowany zakres działania pracodawcy.
W przypadku gdy źródłem depresji pracownika okaże się mobbing, pracodawca powinien dążyć do zmiany wzajemnych relacji w środowisku pracy. Tolerowanie mobbingu wobec pracownika może wiązać się z wymiernymi konsekwencjami finansowymi dla pracodawcy, nie tylko wynikającymi bezpośrednio z obniżenia jakości pracy, ewentualnych pomyłek i błędów popełnianych przez pracownika, ale może również skutkować koniecznością wypłacenia pracownikowi stosownego zadośćuczynienia.
Poprawa sytuacji w miejscu pracy, czasem wraz z jednoczesnym leczeniem podjętym przez pracownika, może przynieść korzystną zmianę w zakresie jakości świadczonej pracy.
Wypowiedzenie umowy
Podobnie, starając się stworzyć pracownikowi przyjazne warunki pracy, należałoby postąpić w sytuacji, gdy podstawą depresji są czynniki zewnętrzne (np. śmierć lub porzucenie przez współmałżonka, przewlekłe konflikty rodzinne). Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że depresja jest schorzeniem przebiegającym z różnym natężeniem, a leczona umożliwia osobie dotkniętej nią normalne funkcjonowanie. Czasem pozytywny efekt może przynieść zmiana charakteru pracy. Jeżeli jednak stan obniżonej przydatności do pracy danej osoby nie ulega poprawie, pracodawca może podjąć decyzję o wypowiedzeniu umowy o pracę. W szczególności będzie to dotyczyć stanowisk wymagających dużej sprawności psychofizycznej, np. prac przy obsłudze podnośników i platform hydraulicznych, przy obsłudze układnic magazynowych, przy liniach napowietrznych niskich, średnich i wysokich napięć, przy obsłudze urządzeń ciśnieniowych podlegających pełnemu dozorowi technicznemu, a także pracy kierowców: autobusów, pojazdów przewożących materiały niebezpieczne oraz pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 16 ton i długości powyżej 12 m, trolejbusów i motorniczych tramwajów (rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z 28 maja 1996 r. w sprawie rodzajów prac wymagających szczególnej sprawności psychofizycznej – DzU nr 62, poz. 287). Powodem wypowiedzenia umowy mogą być także potencjalne lub realne straty finansowe, np. księgowa odpowiedzialna za terminowe odprowadzanie należnych podatków zapomni dopełnić swoich obowiązków lub też wykona je po terminie, a za to stosowane są kary finansowe.
Należy przy tym pamiętać, iż w przypadku umów zawartych na czas nieokreślony wypowiedzenie wymaga uzasadnienia (art. 30 § 4 k.p.). Przepisy Kodeksu pracy nie wskazują konkretnych przyczyn leżących u podstaw uzasadnienia, dlatego każdy przypadek rozpatrywany powinien być indywidualnie, przyczyna zaś wypowiedzenia powinna być konkretna i prawdziwa. W uzasadnieniu należałoby więc przedstawić w sposób opisowy konkretne zachowania pracownika i uchybienia w jego pracy oraz od jakiego czasu o­ne występują. Jeżeli pracownik wykonuje prace mogące narazić na utratę zdrowia lub życia siebie lub inne osoby, moim zdaniem, należałoby ten fakt wskazać w wypowiedzeniu.
ważne
Depresja nie może być jedyną przyczyną wypowiedzenia.
Biorąc pod uwagę fakt, iż jest to choroba przebiegająca z różnym natężeniem, samo jej wystąpienie nie musi wywoływać negatywnych skutków zawodowych, co związane jest także z rodzajem wykonywanej pracy.
Gdy dojdzie do sporu między stronami umowy, dotyczącego zasadności wypowiedzenia umowy, organem kompetentnym do rozstrzygnięcia, czy w danej konkretnej sytuacji wypowiedzenie było uzasadnione, będzie sąd pracy.>

WojtekN

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 11


Rejestracja:
24-09-2005 18:51

Lokalizacja: Olsztyn

Post 03-10-2005 19:35

..wiesz na twoim miejscu znalazl bym sobie kogos z kim mozesz pogadac, ale tak o wszystkim , psychologa czy ksiedza....w sumie nie ma to znaczenia....tylko ze ten drugi to tanszy..:-)...wierz mi lub nie, ale ja wlasnie dziki pewnemu ksiedzu zaczolem sobie pomagac...przez jakies 9 lat kiedy dreczylo mnie adhd(nadla dreczy, ale teraz swiadomie..:-), nie mialem nic wspolnego z kosciolem, az przez kumpla, ktory tez jak by nie bylo nagle sie nawrocil, po smierci najblizszego kolegi ktorego ktos zamordowal, no wiec ten kumpel skierowal mnie do ksiedza z ktorym moglem sie umawiac na prywatne pogadanki, spowiedz itd...i to bez tej calej szopki jaka jest normalnie w kosciele!
mam tez porownanie jesli chodzi o psychiatrow i psychologow. kiedys pare lat wstecz chodzilem na darmowa terapie(to bylo jeszcze w liceum) i powiem ci ze trezba miec naprawde duzo szczescia zeby trafic na kogos kto moze ci pomoc, w moim przypadku pani psycholog nie zabardzo potrafila nawiazac ze mna jaki kolwiekk kontakt, a ja ze swojej strony nie umialem przez to do konca sie przed nia otworzyc. ...zreszta teraz to ze 3 miesiace ttrzeba czekac na darmowa wizyte u psychologa!!!mam tez doswiadczenia z psychiatra, ktory bral duze pieniadze za kazda wizyte. prezpisal mi leki antydepresyjne(psychotropy)...skonczylo sie na tym ze niektorzy ludzie oskarzali mnie o to ze jestem jakims narkomanem....poprostu wszystko mi "zwisalo" po tych lekach...tak jak by ktos mnie wykastrowal emocjonalnie! nawet fizycznie sie inaczej zachowywalem...bylem wyluzowany na maxa...ze tak powiem..he.....nie wierze w zadne leki!!!....szczegolnie silne psychotropy....chyba ze w skrajnych przypadkach, kiedy nie ma juz zadnego wyjscia...i nawet wtdey to tylko na jakis tam okres czsu!! naprawde zastanow sie nad tym co napisalem..poszukaj w jakichs wspolnotach religijnych w twoim miescie lub cos takiego...to sie przynajmniej u mnie w miescie tak nazywa..nie zadna oaza ani kulko rozancowe..:-)....mi to naprawde bardzo pomoglo chociaz bylem zacieklym ateista!!!!...kurcze, to stary temat ale mam nadzieje ze masz wloczone powiadamianie o odpowiedziach na twoje posty?!!

[zmieniłem duże litery na małe. Dreptak]
Gadu-Gadu 2043838."....brazylijski serial juz nie cieszy jak kiedys"

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 03-10-2005 19:41

Proszę cię, wyłącz capslocka, bardzo trudno się czyta posty z wielkimi literami.

A ogólnie zgadzam się, że leki nie zawsze są wyjściem, ale byłabym bardzo, ale to bardzo ostrożna ze wspólnotami religijnymi. W ogóle nie przemawiają do mnie ruchy organizowane odgórnie, czy to religijne (wielka, wielka nieufnośc!), czy to typu harcerstwo (chociaż harcerzy podziwiam za odporność). Po prostu narzucenie mi przywódcy to jest proszenie się o kłopoty. Będę go testować na cierpliwość, nawet niechcący, i tym gorzej dla niego, jeśli w moim odczuciu nie zda egzaminu - albo sabotuję go bezpośrednio, albo powoli przejmę dowodzenie, a w organizacjach o ustalonej hierarchii to jest niemożliwe.

Co innego naturalne autorytety. Jeśli ktoś może mnie czegoś nauczyć, godzę się z jego przywództwem bez problemu.
Czasem zachowuję się pod tym względem bardziej po męsku, niż faceci...
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 03-10-2005 20:48

to zdecydowanie chodzi o autorytet, ale tez o pewnego rodaju oparcie. jestem daleka od jakichkolewiek organizacji religijnych, lacznie z kosciolem, ale chetnie rozmawiam wlasnie z osobami - ksiadz, czy ktos inny - o zyciu. nawet nie bezposrednio o bogu, ale czasem takie spokojne rozmowy o tym kim jestesmy i po co, luzne wymiany zdan strasznie dobrze robia. nie chodzi o rzucanie sie w sekty itd., tylko o znalezeinie kogos w tym amterialistycznym zapedzonym swiecie, z kim mozna by otwarcie i madrze porozmawiac. naprawde warto!

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 03-10-2005 21:36

Zgadzam się z "verowa". Sekta to jedno, organizacja typu kościół drugie a ludzki ksiądz to całkiem inna bajka. Nie mówię, że łatwo takiego znaleźć ale nie jest to niemożliwe (chyba najłatwiej w małych parafiach). Fakt, że jeśli źle trafisz, to możesz jeszcze większego doła dostać. Mieliśmy z żoną kiedyś kryzys małżeński. Poszła się pożalić do księdza i taką zj...kę dostała, że odechciało się jej w ogóle do kościoła chodzić.

WojtekN

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 11


Rejestracja:
24-09-2005 18:51

Lokalizacja: Olsztyn

Post 04-10-2005 00:21

verowa pisze:to zdecydowanie chodzi o autorytet, ale tez o pewnego rodaju oparcie. jestem daleka od jakichkolewiek organizacji religijnych, lacznie z kosciolem, ale chetnie rozmawiam wlasnie z osobami - ksiadz, czy ktos inny - o zyciu. nawet nie bezposrednio o bogu, ale czasem takie spokojne rozmowy o tym kim jestesmy i po co, luzne wymiany zdan strasznie dobrze robia. nie chodzi o rzucanie sie w sekty itd., tylko o znalezeinie kogos w tym amterialistycznym zapedzonym swiecie, z kim mozna by otwarcie i madrze porozmawiac. naprawde warto!

.....dokladnie to mialem na mysli!!.....tzn zeby poszukac w takiej czy innej wspolnocie jakiegos ksiedza osoby prowadzacej i zapytac sie czy jest mozliwosc umowienia sie na taka wlasnie luzna do niczego niezobowiazyjaca rozmowe w ktorej mozna by porozmawiac na dreczace nas tematy!!...tylko ze zapomnialem wlasnie dodac ze musi to byc osoba o jakims autorytecie o ktorej wiadomo ze zajmuje sie takimi soprawami....bo jezeli pojdziemy do pierwszego lepszego ksiedza to zeczywiscie mozna jescze sobie zaszkodzic a nie pomoc!!!....ale wlasnie te cale wspolnoty(czy jak to sie tam nazywa...juz zapomnialem....bo nie wstapilem do takowej...chociaz ten ksiadz mnie namawial...z takich smych powodow jak kolezanka powyzej napisala..:-)wiec te wspolnoty a raczej ksieza ktorzy je prowadza bardzo czesto zajmuja sie takimi sprawami..czyli przychodzi do niego osoba X i mowi ze ma problem i chce pogadac...I WSZYSTKO!!!
Gadu-Gadu 2043838."....brazylijski serial juz nie cieszy jak kiedys"

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 04-10-2005 13:38

Dajcie mi spokoj z księżmi. Nie cierpię kleru za zakłamanie, falszywość, hipokryzję i płyciznę psychiczną. Za wiele świństw ze strony kleru znam, żeby teraz zaufać jakiemukolwiek księdzu. Moją pomocą jesteście Wy, moi przyjaciele oraz chłopak i terapeuta. Od księdza jak najdalej. Zresztą, jak człowiek niewierzący, a w najlepszym razie agnostyk, skłaniający się raczej do protestantyzmu, ma się udać do księdza? Nie wyobrażam sobie tego. Dlaczego ci ludzie mają być mądrzejsi od innych? Bo noszą koloratkę? W większości jest odwrotnie. Vide ksiądz Rydzyk czy Jankowski. Never ever!
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

WojtekN

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 11


Rejestracja:
24-09-2005 18:51

Lokalizacja: Olsztyn

Post 04-10-2005 14:59

babsy pisze:Dajcie mi spokoj z księżmi. Nie cierpię kleru za zakłamanie, falszywość, hipokryzję i płyciznę psychiczną. Za wiele świństw ze strony kleru znam, żeby teraz zaufać jakiemukolwiek księdzu. Moją pomocą jesteście Wy, moi przyjaciele oraz chłopak i terapeuta. Od księdza jak najdalej. Zresztą, jak człowiek niewierzący, a w najlepszym razie agnostyk, skłaniający się raczej do protestantyzmu, ma się udać do księdza? Nie wyobrażam sobie tego. Dlaczego ci ludzie mają być mądrzejsi od innych? Bo noszą koloratkę? W większości jest odwrotnie. Vide ksiądz Rydzyk czy Jankowski. Never ever!


....ach ten mlodzienczy bunt!!!.....zakladam ze masz nie wiecej niz 20 latek......no i pieknie!...."dwudziestolatki, dwudziestolatki...."itd.....:-)...ale powiem ci ze ja myslalem podobnie nawet w wieku 24 lat.....teraz to bym nawet do wruzki poszedl, jezli mialo by mi to pomoc....nie chce cie martwic ale chyba "najlepsze" jeszcze przed toba!!!
Gadu-Gadu 2043838."....brazylijski serial juz nie cieszy jak kiedys"

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 04-10-2005 15:03

Lat mam 23, ale co to ma do rzeczy? Nie odmawiaj mi własnego rozumu tylko z racji wieku. Trochę szacunku i wiary w zdrowy rozsądek innych, którzy po prostu myślą inaczej od Ciebie. Szanuję Twoje poglądy choć się z nim nie zgadzam, ale nie nazywam Cię przy tym naiwnym smarkaczem. Tak się składa, że na temat wiary i kleru zbieram informacje już od dawna, a moja postawa jest wynikiem procesów myślowych i decyzyjnych, a nie hormonalnym impulsem. A najlepsze rzeczywiście przede mną- zaczynam nową pracę.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 04-10-2005 19:37

babsy pisze:Lat mam 23, ale co to ma do rzeczy? Nie odmawiaj mi własnego rozumu tylko z racji wieku. Trochę szacunku i wiary w zdrowy rozsądek innych, którzy po prostu myślą inaczej od Ciebie. Szanuję Twoje poglądy choć się z nim nie zgadzam, ale nie nazywam Cię przy tym naiwnym smarkaczem.

co jednoczesnie nie przeszkadza ci WSZYSTKICH ksiezy wrzucac do jednego worka z jankowskim i rydzykiem...
jak to sie mowi, nie rob drugiemu co tobie nie milo :)
poza tym czytaj uwazniej. chodzilo o >jakas< osobe, NP. ksiedza, a nie tylko i wylacznie ksiedza.
swoja droga wsrod agnostykow tez jest sporo madrych ludzi, mozesz i tam poszukac.

WojtekN

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 11


Rejestracja:
24-09-2005 18:51

Lokalizacja: Olsztyn

Post 04-10-2005 21:46

...nie no!...tak ogolnie to rozumiem podejscie kolezanki.....tylko tak sobie mysle.......jak to by bylo fajnie gdyby ludzie potrafili sie uczyc na cudzych bledach, zamiast na wlasnych...:-).......he!
Gadu-Gadu 2043838."....brazylijski serial juz nie cieszy jak kiedys"

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 05-10-2005 15:16

Z tymi błędami to pobożne życzenia, które są powtarzane przez matki, babki itd. od zarania dziejów. Toteż lepiej darować sobie marzenia o czymś nierealnym.Lekcje wyniesione z osobiście popełnionych błędów o wiele lepiej się zapamiętuje.
Verowa, oczywiście, że nie wszyscy księża są niekompetentnymi hipokrytami. Mi się jednak nie chce szuać w tym środowisku jakiejś wyjątkowej persony, bo po pierwsze szkoda czasu, po drugie na wyciągnięcie ręki mam pełno życzliwych osób, którym mogę się zwierzyć. POza tym Wojtek napisał do mnie jeszcze maila, w którym klaruje mi szczegóły swojej sugestii o pomocy księdza, stąd moja żywiołowa reakcja. To jest w ogóle dla mnie bardzo drażliwy temat.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 06-10-2005 12:43

Droga Babsy

Ciekawa jestem jak Twoja deprecha? Pytam, bo sama od 20 roku życia mam bardzo głębokie depresje, a od dziecka jak się teraz okazuje ADHD.

Mam stały kontakt z psychologiem, baardzo zatroskaną i bezradną w moich depresjach rodzinę i leczę się farmakologicznie. Przez lata nauczyłam się jak nie osiągać dna. Jeśli mogę służyć swoim doświadczeniem.....

Pamiętaj, że gdy masz depresję słowa "weź się w garść" niewiele pomogą, bo Ty nie masz właśnie tej garści, ale nad tym można zapanować, oswoić i słońce naprawdę zaczyna znów świecić.

Pzdr:)
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 06-10-2005 13:07

Witam! Moja depresja ma się nieźle, szczególnie jak od ludzi słyszę, jak to znowu narobiłam błędów i szkód. Staram się nie doprowadzić do tego, co było w lipcu- sierpniu, ale po moich ostatnich perturbacjach zw. z pracą nie wiem, czy się to uda. W tyle głowy mam strach, czy ten dół się nie powtórzy, myśli samobójcze towarzyszą mi właściwie cały czas. Mam wrażenie, że balansuję na bardzo cienkiej linii, a wewnętrznie dalej czuję się jak rozdygotany maluch, który toczy się przed siebie po drodze, ale gubi w jej trakcie części. W piątek przyszły idę do psychiatry, mam nadzieję, że on zaordynuje mi jakieś proszki, bo odnoszę wrażenie, że sama sobie nie poradzę. POtrzebuję teraz bardzo dużo wsparcia i dobrych słów, a nie "kopniaków na otrzeźwienie", bo- masz rację- one nie pomagają. Dziękuję za troskę o mnie! Będę dawała znać o moich postępach!
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 06-10-2005 13:24

Trzymam kciuki, i wiem, że z Twoim nastawieniem i wiarą, żę się uda, uda się na pewno.

Jeśli tak jak piszesz ten dół latem był pierwszym tak poważnym dołem i teraz, co naturalne najbardziej na świecie boisz się, że powróci to będąc w stałym kontakcie z psychologiem, któremu ufasz i który nie jest przeciwnikiem farmakologii (to niestety w Polsce nazbyt częste) i mając psychiatrę, który pomoże Ci dobrać właściwe leki masz wielką szansę, że dół totalny nie wróci.

Ja nie miałam tyle szczęścia, ale i tak jest ze mną nieźle, trzymam kciuki mocno :))))
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 06-10-2005 13:30

Właśnie takich słów wsparcia potrzebuję! Bo ja mam w ogóle zaburzony obraz samej siebie, a negatywne komunikaty pod swoim adresem wyolbrzymiam do monstrualnych rozmiarów i neiustannie rozstrząsam. Sądzę, że przydałyby mi się leki antydepresyjne i lekko "temperujące" moje ADHD. Wiem, że sama sobie nie poradzę, a wsparcie rodziny i przyjaciół to też- w tym momencie- za mało. NO nic, zobaczymy co będzie po wizycie u nowego lekarza. Jeszcze raz dziękuję za miłe słowa!
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

karina

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 511


Rejestracja:
25-07-2005 13:49

Lokalizacja: Chorzów

Post 14-10-2005 16:55

powiedzcie mi ludzie!!!!mamy i ojcowie
czy dziecko"inne"może doporwadzić do rozbicia małżeństwa??!!! :shock:
kłótnie między z nami z powodu młodego doprowadzają do tego,że psuje się --baaardzo---między nami :cry: :cry:
zaczynam się wahać ,jeżeli chodzi o drugie dziecko :cry: :cry:
hehhh
KARINA
mama Martina-chłopca z"domowym,kanapowym"ADHD
(\--/)
(O.o)
(> <)To jest Króliczek. Skopiuj Króliczka do swojego podpisu i pomóż mu w jego misji zdobywania dominacji nad światem!

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13298


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-10-2005 17:07

Popatrz, jak dużo jest na tym forum samotnych mam.
Jak myślisz, dlaczego?

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 14-10-2005 17:36

Może rozwalić "inne" dziecko związek, ale i może scementować. Ważna sprawa świadomość obojga. Powiecie że się mądruje, ale przerobiłam to ale oboje byliśmy uparci i jak na razie udaje sie.

karina

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 511


Rejestracja:
25-07-2005 13:49

Lokalizacja: Chorzów

Post 14-10-2005 17:43

u mnie sęk jest w tym,że oni oboje(tzn tata i synek)są bardzo podobni do siebie,i bardzo często obydwóch to samo wkurza(w tym samym momencie :shock: )i ani jeden ani drugi nie odpuści :evil:
no a ja..............ja z reguły staję po stronie młodego :cry:
booooooooooooooshe ale młyn
KARINA
mama Martina-chłopca z"domowym,kanapowym"ADHD
(\--/)
(O.o)
(> <)To jest Króliczek. Skopiuj Króliczka do swojego podpisu i pomóż mu w jego misji zdobywania dominacji nad światem!

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 14-10-2005 17:54

Moim zdaniem każde dziecko może rozwalić związek. Jak wie każdy rodzic wraz z maleństwem pojawia się cały kosmos nowych uczuć, dla kobiety to totalna rewolucja, dla mężczyzny konieczność znalezienia się w nowym układzie.

A do tego dochodzą potem różne sposoby wychowywania i konflikty gotowe.

A co do innych dzieci to mam dwójkę i tylko dlatego, że młodsza jest spokojnym, zdyscyplinowanym dzieckiem nie "wykorkowałam" jeszcze z poczucia winy, że to przeze mnie starsza jest taka jaka jest (czyli cudowna, ale inaczej niż młodsza)

Oczywiście nikogo do niczego nie namawiam i są to tylko moje opinie i doświadczenia,

jak zwykle pzdr:)
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 15-10-2005 19:11

Na własny użytek wymyśliłam taką myślową konstrukcję,
i niniejszym Wam ją sprzedaję.

Otóż małżeństwo jest jak dziecko.

Zwykle widzimy (nie tylko w sensie zmysłu wzroku, ale w ogóle postrzegamy) poszczególne osoby: ja, mąż, dziecko. I to jest naturalne.
Pytamy: co zrobić z dzieckiem, jak postępować, jak wychowywać, jak leczyć? Słusznie!
I tak samo: co zrobić z mężem, jak mu wytłumaczyć, jak nakłonić, jak powstrzymać, itp.? I tu pełne zaskoczenie :shock: . Kłótnia gotowa.

A tymczasem związek to osobny byt. Dwuosobowy. To nie to samo, co każde z dwojga z osobna, i nie to samo, co dwoje ludzi obok siebie.
Więc patrzę na związek właśnie (a nie tylko na faceta!) i pytam: jak pielęgnować, jak rozwijać, jak leczyć?

Mnie taka zmiana perspektywy pomogła bardzo.
Polecam.

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 15-10-2005 19:24

Święte słowa podpisuje je pod nimi obiema rękoma

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 15-10-2005 23:10

Małżeństwo to sztuka kompromisu typu: "ja nie będę opuszczał deski w kibelku a Ty nie będziesz robiła mi wymówek jak przyjdę do domu pijany" :D
A teraz na poważnie.
Problem z porozumieniem w małżeństwie nie jest prosty do wyjaśnienia, ale spróbuję go przybliżyć.
Zapewne większość z Was wie, że mózg kobiety i mężczyzny różni się troszkę w budowie i działaniu a co za tym idzie nasze psychiki różnią się i to znacznie. Inaczej postrzegamy, odbieramy i reagujemy na to, co nas otacza. Mężczyzna jest prosty, dla niego "a" to jest "a", 2+2=4. Dla kobiety odpowiedzi są różne np. nie wiem, zastanowię się, może tak. My myślimy konkretnie, Wy, dziewczyny intuicyjnie.
To podstawy, idziemy dalej.
Zonadreptaka napisała, że na związek (w podtekście na mężczyznę, a przynajmniej ja to tak odebrałem) trzeba spoglądać jak na dziecko. Można i tak, jeśli takie spojrzenie zaskutkuje poprawą wzajemnych stosunków. Każdy próbuje coś zrobić, znaleźć jakiś sposób, tylko nie zawsze nam to wychodzi. Nas do szału doprowadzają wasze kilkugodzinne zakupy podstawowych produktów w hipermarkecie, was ogarnia biała gorączka gdy widzicie po raz 10000 nie opuszczoną w/w deskę w klozecie. I w tym momencie zastanówcie się jak my na was patrzymy? W waszych oczach my mamy być dziećmi. To kim u licha wy jesteście w naszych, żeby tak się obrażać i dąsać o taką pierdułę???
To jeszcze nie koniec, nie wyłączajcie komputerów, odpowiedź znajdziecie dalej.
Pytanie: skąd problemy w porozumieniu?
Odpowiedź: z braku zrozumienia.
To fakt. Nie rozumiemy się nawzajem, a co gorsza nie potrafimy w ogóle ze sobą rozmawiać. Wydaje nam się, że rozmawiamy i wydaje nam się też, że się rozumiemy a tak naprawdę to wszystko można o kant d... potłuc bo słyszymy i rozumiemy to co chcemy, nie biorąc w ogóle pod uwagę uczuć drugiej osoby!!!
Problem z deską dla facetów. Tak naprawdę, to nam nie zależy, czy będzie podniesiona, czy opuszczona, dla wygody nie opuszczamy jej, bo po co, ale dla kobiety jest to bardzo ważne (nie wiem dlaczego, ale tak jest), więc chyba moglibyśmy pójść na małe ustępstwo i opuszczać, ją jak już odcedzimy kartofelki. Czy pozmywanie garów chociaż raz w tygodniu przyniesie nam taką uję na honorze? Chyba nie, więc możemy to zrobić i na pewno zyskamy uznanie w oczach kobiety.
A teraz najważniejsze!!!!!!!
Kobiety chwalą swoich menów. Wtedy rośniemy i jesteśmy szczęsliwi, należą nam się przecież pochwały, pracujemy, zarabiamy i przede wszystkim jesteśmy mężczyznami, czyli mądrzejsi, ważniejsi, silniejszy itd.
A co z kobietami? My, faceci uważamy, że nam się wszystko należy i to co kobiety dla nas robią jest oczywiste, tak ma być i już.
MĘŻCZYZNO!!!!! jeśli chcesz spokoju w domu zacznij chwalić swoją żonę, nawet nie zdajesz sobie sprawy ile możesz w ten sposób zyskać. Zacznij ją zauważać nie jako przedmiot, a jako człowieka, który ma uczucia. Myśli może w odmienny od ciebie sposób, ale cię kocha i zrób coś, żeby ta miłość nie wygasła. Jeśli zaczniesz ją traktować jak człowieka i szanować, ona odwdzięczy się tym samym i zrozumie, że musisz od czasu do czasu wyskoczyć z kumplami na piwo i jak wrócisz, nie zamknie ci drzwi przed nosem.
Mgłbym napisać dużo więcej ale mi się już nie chce, przechodzę do wyjaśnień.
Nasze zachowania są atawizmem. Człowiek jest zwierzęciem stadnym. We wspólnocie pierwotnej istniały dwa kręgi: zewnętrzny i wewnętrzny. Krąg wewnętrzny to kobiety, starcy i małe dzieci. Zewnętrzny to męźczyźni.
Mężczyźni zajmowali polowaniami, zdobywaniem żywności, musieli być silni sprawni i żeby nie zginąć musieli myśleć analitycznie. Kobiety zajmowały się wszystkim co jest związane z naszym odpowiednikiem domu, szykowały pożywienie, odzienie, zajmowały się dziećmi i musiały dbać o menów, dostawców pożywienia.
Przeanalizujcie, proszę swoje zachowania w takim kontekście. Mnie to olśniło gdy coś takiego usłyszałem i nagle otworzyły mi się oczy, znalazłem wytłumaczenie dla wielu swoich zachować. Nie wierzycie w atawizmy? To powiedzcie mi, dlaczego faceci jak chcą się odlać szukają drzewka, ściany, dużego kamienia? To też atawizm związany ze znakowaniem terenu, zwierzęta zachowują się tak samo, znakując swoje tereny.
Piszę już godzinę (wolno myślę) i mam dosyć, więc powoli kończę.
Reasumując:
Książka "Mężczyźni są z Marsa a Kobiety z Wenus" naprawdę nie jest bzdurą. Ciężko nam, facetom zrozumieć pewne rzeczy, ale wierzcie mi, życie staje się dużo łatwiejsze, gdy w związku oboje pchamy nasz wózek, a nie każdy w swoją stronę. Z góry wyjaśnię, że byłem typowym facetem, traktujacym kobiety tak, jak większość z nas i bardzo różnie w naszym małżeństwie się układało. Od jakiegoś czasu jest całkiem dobrze (nie powiem wspaniale, bo nie chcę zapeszyć) i szansę poprawy każdego związku widzę w próbie zrozumienia drugiej osoby, jej uczuć, a przede wszystkim musimy zacząć rozmawiać o uczuciach, to bardzo ważne. Jesteśmy macho, zdobywcy, władcy a tak naprawdę jesteśmy słabi tak samo jak kobiety, z tym, że w przciwieństwie do nich kryjemy swoje uczucia.
Związek dwojga osób to ciągły kompromis i ustępstwa. Jest to sztuka, której musimy się nauczyć. Może zostaniemy artystami, a może tylko marnymi grajkami. Na pewno poziom maestrii zależy od nas i naszej chęci osiągnięcia czegoś w naszy związkach. Niektórzy przyzwyczaili się i nie przeszkadza ciągłe zrzędzenie małżonek. Mi przeszkadzało, zrobiłem coś z tym i teraz żyje mi się w związku lepiej.
Ten tekst pisany jest w większości z punktu widzenia mężczyzny, ale tak samo sprawa wygląda z drugiej strony. Wy też musicie nas lepiej poznać zrozumieć i znaleźć sposób, aby zmusić nas do dialogu.
Następna

Wróć do Związek, miłość, rodzina



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.