Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Jak dorosły z ADHD chciałby być wychowywany w dzieciństwie?

Moderator: Moderatorzy

truskawka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 72


Rejestracja:
16-03-2005 18:49

Lokalizacja: Lublin

Post 22-03-2005 23:48

Jak dorosły z ADHD chciałby być wychowywany w dzieciństwie?

Chodzi mi o dzieciństwo.
Nie wiem już czy to ja mam poprzestawiane priorytety, bo sama jestem ( a raczej bardzo chciała bym być ;) osobą dosyć uporządkowaną i pedantyczną . Duży nacisk kładę na szkołe, później na to,żeby wyrobić w Oli nawyki porządkowania swoich rzeczy żeby nie musiała żyć w otaczającym ją haosie rzeczy. Raczej nie oczekuję pomocy , tylko chcę tylko ,żeby wyrobiła w sobie określone odruchy. Zjedzony obiad-wynosimy talerz do kuchni , powrót ze szkoły - kurtka ląduje na wieszaku a nie na podłodze pod nogami ...itp czynności.
Powtarzam setki razy czego oczekuję i po co właśnie tego najbardziej się czepiam :)
Staram się dużo rozmawiać. Tłumaczę wszystko o co pyta. A przede wszystkim staram się słuchac !
A mimo wszystko ciągle słyszę: mamo ty mnie wcale nie rozumiesz...:(

No i faktycznie chyba nie rozumiem, bo dla mnie wyniesienie tego talerza po zjedzeniu jest rzeczą tak oczywistą jak dwa razy dwa .
Może macie jakieś rady jak zrozumieć co siedzi w głowie małego człowieka , który ma w głowie 100 razy więcej myśli na minutę niż ja ??
Może macie pomysł/sposób na to jak się dogadać?
Czego oczekiwaliście od rodziców? co dobrego i jak wam przekazali?
Może w ten sposób łatwiej będzie mi zrozumieć ?

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 23-03-2005 06:08

Zadałaś bardzo trudne pytanie.
Niestety moja mama była tak samo nieuporządkowana jak ja, a ojciec tak samo impulsywny jak ja. Jak tylko dojrzałam i zaczęłam obserwować świat zaczęłam zauważać, że odziedziczyłam po rodzicach same ich najgorsze cechy, zachowywałam się dokładnie tak jak oni i robiłam dokładnie to czego oni nie akceptowali, a ja była bardzo zdziwiona tym brakiem akceptacji, bo to były dokładne odwzorowania ich zachowań, oni wzajemnie też mieli problemy z zakceptowaniem siebie. Zarówno ja jak i mój młodszy brat zachowywaliśmy się bardzo podobnie, tylkoja byłam bardziej niepozbierana, bardzo rzadko udawało mi się doprowadzić do końca swoje zamierzenia. Dziś obserwuj to samo u moich synów, nie mogę im świecić przykładem, bo mój płaszcz nie zawsze wylądowuje tam gdzie powinien, podobnie jest z moim mężem, chyba ludzie z ADHD się przyciągają. U nas nie ma kto wszystkiego wziąć pod rozsądną kontrolę, intensywnie żyjemy, poza momentami, kiedy za długo śpimy. Nigdy nie wiemy jak będzie wyglądał następny dzień, bo nawet jak sobie coś zaplanujemy, plany najczęściej zmieniają się kilka razy na godzinę, kwadranc, czasem minutę. A czego oczekiwałabym od swoich rodziców więcej mądrej konsekwencji, ale to było niewykonalne u nich. I niestety jest prawie niewykonalne u nas. To znaczy teraz, gdy mam świadomość swojego ADHD usiłuję częściej panować nad emocjami, ale to jest bardzo trudne.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

fn_ghost

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
09-03-2005 14:22

Post 23-03-2005 08:58

a ja nie rozumiem... dla mnie umycie talerza zaraz po zjedzeniu, czy odwieszenie plaszcza na miejsce jest czyms zupelnie nieistotnym... jak sie skoncza czyste talerze, to umyje, jak sie potkne o plaszcz, to odwiesze... jest tyle ciekawszych rzeczy ;) poza tym dla mnie porzadek jest koszmaaarnie nudny, odkad mieszkam sama mieszkam w tzw. "artystycznym nieladzie" i chyba to uszczesliwia mnie najbardziej z rzeczy, ktore moge robic odkad wyprowadzilam sie z domu :D

moze to co dla Ciebie jest wazne, dla corki zupelnie nieistotne? sproboj tak na to spojrzec :)

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 23-03-2005 09:03

Drogie dziewczyny, chyba moge tak powiedziec :) . Najwazniejsze jest to, zeby sie akceptowac. Ja wiem, ze zawieszenie kurtki, ulozenie butow w przedpokoju, wyniesienie teczki do pokoju to jest zestaw czynnosci, ,ktory jest prawie niewykonalny dla osoby z adhd, albo po prostu - dla osoby, dla ktorej zewnetrzny lad i uporzadkowanie nie jest najwazniejszy w zyciu.
Tez mnie to zlosci, jak moja corka rozrzuca wszystko, ale ja tez taka jestem. Tylko trening czyni ze mnie mistrza :wink: .
Mam troche lepiej od Ciebie Halinko, bo moj maz jest uporzadkowany i pedantyczny (choc nie do przesady, bo by ze mna nie wytrzymal).
Powaznie mowiac - najwazniejsze jest to, zeby siebie w miare lubic i nie wymagac od siebie rzeczy, ktore sa poza zasiegiem. Ja wiem, ze nigdy, nigdy nie bede miala super odlotowo wysprzatanego mieszkania, w ktorym wszystko jest na swoim miejscu. Szkoda mi czasu.
Co do dzieci z adhd- ja mam dosc rozlegle kryterium radzenia sobie z adhd - dopoki radza sobie jakos w szkole, sa zadwowolone z siebie i swojego zycia - to jest ok. Jesli pojawiaja sie jakies atrakcje - to wtedy potrzebna jest pomoc. Na razie, trzymajcie sie.
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13298


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 23-03-2005 18:31

Rzeczywiście. Dla mnie robienie porządku jest torturą. Najlepiej się czuję jak mam wokół siebie artystyczny bałagan. Wiem co gdzie jest. A jak posprzątam to jest tragedia.
Moja najukochańsza żona zgrzyta zębami, ale już mnie nie bije za bałagan na biurku i wokół niego. Ale wcześniej różnie to bywało.
Tyle jest rzeczy pięknych i ciekawych na świecie, że na sprzątanie nie starcza mi czasu i energii.
Więc nawet nie staram się zmuszać za bardzo Tomka i Adama do sprzątania, bo nie mam serca.
Ostatnio zmieniony 09-04-2005 17:43 przez dreptak, łącznie zmieniany 1 raz

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 23-03-2005 19:25

wiem o czym mowisz, truskawko. i wbrew temu co napisali moi poprzednicy powiem,z e masz racje.
jednym z podstawowych punktow terapii behawioralnej dla adhdowca jest wypracowanie "struktur zewnetrznych". czyli mowiac po ludzku - wyrobienie w nim pewnych nawykow, odruchow nad ktorymi nie musi sie zastaanwiac ani myslec, bo robi je automatycznie (jak sieganie po i odkladanie szczotki do zebow).
z artystycznym balaganem jest tak, ze i owszem, jest on mily, ale tylko do pewnego stopnia. kiedy juz przekracza granice kryzysowa - przynajmniej u mnie - zaczyna dzialac przeciw mnie, bo rozrzucone dookola rzeczy bardzo mnie rozpraszaja, a brud tak czy inaczej zle dizala na moja psychike. i co gorsza - im wiecej balaganu, tym trudniej jest sie zabrac za porzadek - bo juz zupelnie nie wiem od czego zaczac, problem mnei przerasta, a to frustruje jeszcze bardziej. dlatego uwazam, ze jak najbardizje nalezy jak najwczesniej wyrabiac pewne odruchy. moze nie koniecznie idealnego porzadku, ale przynajmniej "jakiego takiego". talerz w zlewie zaraz po jedzeniu jest dobrym pomyslem, bo pusty stol nie przyciaga uwagi rozbieganych i bez tego mysli.
pytanie jak uczyc, zeby stalo sie to odruchem? wydaje mi sie, ze napewno nie gadaniem, napominaniem (to wzmacnia i tak silny odruch prowadzneia jalowych dyskusji, szkolenia sie w szukaniu argumentacji nie do zbicia (mamo ty mnie nie rozumiesz) itd.). kiedy mala konczy jesc kiwnij palcem w charakterystyczny sposob, i kiwaj dokladnie tak samo przy kazdym posilku, co bedize jej przypominalo, i co w koncu, po ilus tam powtorzeniach wytworzy pewnein refleks, i spowoduje ze na przyszlosc nawet bez ciebie bedize widziec ten palec w swojej glowie.
nie wchodz w dyskusje na temat czy rozumiesz czy nie. bo nie rozumiesz, i nie zrozumiesz ( i nie tylko dlatego ze ona ma adhd, ale dlatego ze zadni rodzice nie rozumieja swoich dzieci), za to zdecydowanie wymagaj. ale tez nie gan i nie rob awantur kiedy sie nie uda, zapomni itd. nawet, jesli mloda dlugo nie bedize mogla wypracowac w sobie tego odruchu, i bedzie ci sie zdawalo, ze juz nigdy nie wypracuje, to z pewnoscia, kiedy bedize starsza i zacznei sie zastanawiac nad soba i swoim zyciem, bedize chciala pare rzeczy w nim zmienic. moze wlansie zechce ktoregos dnia zapanowac nad porzadkiem, i wtedy ta kalka w glowie zadziala. ja tak mam po mojej mamie. oczywiscie ona popelnila mase bledow, a najwazniejszy to ten, ze bez przerwy mnie karcila i niedoceniala moich wysilkow, przez co mam bardzo niskie poczucie wartosci, ale naprawde wiele z tych schematow dizala w miare sprawnie. nie wymagam od siebie idealnego porzadku, zrezygnowalam juz dawno z takich czy innych zasad i zachowan, kiedy przerastaly moje mozliwosci, ale - np w kwestii porzadku - mam silny nawyk "grupowania" przedmoiotow. nie mam porzadku w szafie, za to na kazdej polce lezy co innego. oddzielnie spodnie, oddzielnie bluzki, koszulki itd. podobnie z garnkami, i wsyztkimi innymi przedmiotami w domu. rupiecie i niepotrzebne gadzety tez trzymam w oddzielnym miejscu, co pozwala w razie potrzeby w miare szybko je znalezc.
wyrabiaj w niej rozne nawyki, tylko jej pomoga.

truskawka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 72


Rejestracja:
16-03-2005 18:49

Lokalizacja: Lublin

Post 23-03-2005 20:16

Dokładnie to miałam na myśli :)
Nie jestem tyranem który każe dziecku sprzątać na błysk .Ma swój pokój i tam może mieć swoje rzeczy tak jak je sobie położy. Ale warunek jest jeden. Nie mogą swoją obecnością kłuć w oczy czyli po prostu rozpraszać. Tam są zabawki i tam odrabia lekcje. Jeśli będzie bałagan to jak będzie wyglądało odrabianie lekcji ...?? :(
Więc każę żeby zabawki zamiast walać się po całym pokoju były w pojemniku do tego przeznaczonym.Nie każę ich układać w idealnym porządku na półeczkach według asortymentu tutaj lale, tam misie .... Tego by chyba nie dała rady nawet zrobic ;)
Tylko po prostu czasem mam już dosyć zdjętych ubrań i rzuconych tam gdzie je zdjęła i rozrzuconych zabawek i innych rzeczy którymi zajęłą się tylko przez chwilę. I wysiadam psychicznie i fizycznie ogarniając to co się dzieje w domu i doprowadzając do stanu używalności :)
Cóż ...takie dziecko to tak jakby dwoje bez ADHD :)Więc jestem mamą nie dwóch dziewczynek ale tak jakby całej trójki :)A czasem nawet czwórki dzieci bo mąż to tez takie duże dziecko przecież ! :wink:

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 24-03-2005 13:42

dreptak, no to dziewczyny i chlopaki :lol: , nie raczej panie i panowie.
Masz racje vero, pewnie, ze trzeba wyrabiac nawyki, ja nie mowie, ze trzeba na pelen luz wszystko puscic. Ja tylko pisalam o sytuacjach, gdy sie wymaga jedank zbyt wiele. Najgorzej maja dzieci pedantycznych mam, ktore zawsze wszystko mialy i maja poukladane i w glowie sie im nie miesci, ze potomek nie urodzil sie z ta cenna cecha. Na razie :)
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 24-03-2005 14:39

Tak, tak... Ach joj! Byłoby wspaniale, gdyby mi się udało wpoić mojemu Kubie te proste nawyki:
- rano poscielić łóżko
- zjeść śniadanie i przyjąć leki
- umyć zęby
- pójść do szkoły
po powrocie:
- buty do szafki
- kurtka na wieszak
wieczorem:
- ubranie do brudów
Ileż ja sie opisalam kartek w widocznych miejscach. Regulamin tez był. Przypominanie codzienne. Bez krzyków (udało się!).

I jaki efekt? Z tego (jak mi sie wydawało niezbyt obszernego zestawu) udało mi się wpoić:
-zjeść śniadanie i przyjąć leki
- pójść do szkoły (też nie zawsze)

Owszem sama w sobie wyrobiłam nawyk. Wchodzę do domu i mówię:
Kuba! Buty do szafki, kurtka na wieszak (wszystko leży rozrzucone w pokoju), pościel łóżko!
A Kuba mi odpowiada:
- za chwilę
a potem:
- już się nie opłaca! (to w kwestii pościelenia łóżka, na szczęście śpi na górze piętrowego, więc nie wiedać, że nie posłane).

W międzyczasie buty przestały się mieścić do szafki. A kurtkę owszem wkłada do szafy, ale twierdzi, że jest jeszcze za mały, żeby powiesić na wieszak.
No i niestety skapitulowałam. Przynajmniej na tym przyczółku.
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 24-03-2005 14:46

Ale poza tym, to nieraz sobie myślałam, że ciągle za mało mi wypowiedzi różnych osób dorosłych, którym zostało adhd, na temat jak powinniśmy postępować z dziećmi, żeby ich nie skrzywdzić a jak najwięcej nauczyć radzić sobie z utrudnieniami życia, które powoduje to zaburzenie. (Jakoś nie chcę nazywać adhd chorobą, chyba dlatego, że "pospólstwu" kojarzy się to zaraz z pedofilami, homoseksualistami itp. A przecież adhd, to raczej coś takiego jak nadczynność tarczycy, a nie ww. :( . Jak myślicie)

To wszystko przez ten artykuł, który Halina zciągnęła z Forum (link jest z 23.03)- ależ mnie przygnębiła część komentarzy i sam artykuł też.
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 24-03-2005 17:12

Kaszka!
Napisze tu herezje, ale ja napisze. Tez nie uwazam ADHD za chorobe, po prostu - dla mnie to jest pewien stan, ktory sie moze zmienic pod wplywem leczenia i oddzialywan srodowiska (rodziny, terapii, grupy wsparcia itd). I do tego jest to stan, ktory ciagle, nieustajaco ulega zmianom, raz jest lepiej, raz jest gorzej, najwazniejsze, zeby caloksztalt - byl do przodu.
I jeszcze jedno - jesli Twoj mlody sam je sniadanie, ubiera sie i wychodzi do szkoly (CHCE DO NIEJ ISC) to uwierz mi, jest NAPRAWDE niezle.
Moja jedna rada (starej :wink: matki z adhd). Mam w domu JEDNO miejsce, gdzie absolutnie ma byc przadek - to jest pokoj goscinny. Zadnych zabawek, zeszytow i ubran. Mozna powiedziec, ze to serce domu, taki rynek, do ktorego wszyscy schodza, zeby odpoczac. A wiadomo, ze w balaganie sie zle odpoczywa.
No i jeszcze tak sobie mysle nad pytaniem - jak to zrobic, zeby pewne rzeczy wyegzekwowac a dziecka nie zlamac. Jasne jest, ze dziecko z adhd jest wrazliwe, ale potrzebuje pewnych ram i wzorcow. Potrzebuje tez frustracji, oczywiscie odpowiednio dawkowanej. Nie da sie zyc bez pewnych ustalen, ktore czasem moga byc dla dziecka niewygodne i wtedy ono sie buntuje. Sek w tym, ze do pewnych rzeczy sie przyzwyczaic musi, do pewnych przeszkod i trudnosci w zyciu tez. Ja wiem, ze to jest trudne, narazac swoje dziecko na trudnosci i czasem wymagac od niego rzeczy, ktore sa dla niego trudne. Ale w sumie - i tak sie mlody czy mloda z roznymi sytuacjami w zyciu zetknie, lepiej, zeby mial wczesniej troche treningu w domu.
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 25-03-2005 09:48

Agato! Oczywiście! Nie ma lekko! Cały czas Kubie i Szymkowi powtarzam, że "per aspera ad astra" - Już umieją to na pamięć! Tłumaczę też dlaczego tak uważam i popieram przykładami.

Odpowiedź do Dreptaka: Ja już i tak poprawiłam, bo najpierw napisałam , "posólstwo". W tej poprawionej wersji. Wtedy się załamałam, a potem dostrzegłam nożyczki, no i skorzystałam. Rozumiesz o co mi chodzi? :mrgreen:

Ale w domu myślałam o tym co napisałam wczoraj, że mi się Kuby nie udało tak dokładnie tą behawioralną metodą potraktować. No i wymyśliłam, że zupełnie zapomniałam, iż może i by się udało wprowadzić te odruchowe działania, gdyby było współdziałanie wszystkich domowników. Ale czy to gdziekolwiek jest wykonalne? W mojej rodzinie jest przynajmniej trzech domorosłych psychologów, z których każdy inaczej ocenia Kubę (żaden nie rozpoznał, że Kuba ma adhd) i co gorsza inaczej traktuje... Zaczęłam się solidnie zastanawiać, czy nie lepiej jest dla takiego dziecka, gdy wychowuje je jedna osobą, ale konsekwentnie, niż gdy jest w pełnej rodzinie, ale niejednomyślnej? I rano znalazłam post Agaty. I jednak myślę, że może nie jestem w stanie przeprowadzić wszystkich zasad wskazywanych w wychowywaniu dziecka z adhd i mój mąż działa innymi metodami, (dawniej nawet paskiem, ale już nie pozwalam - ale trwały ślad został: Kuba do Szymka ciągle mówi, że jak czegoś nie zrobi, to dostanie w tyłek- wczoraj np. że jak do zerówki będzie dwa razy chodził, to dostanie pasem...) ale to jest właśnie to, to są te trudności, które zawsze w życiu są i trzeba uczyć się je pokonywać.
Ciekawa jestem jakie jest zdanie innych, szczególnie dorosłych adehadowców.
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

nieszki

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 4132


Rejestracja:
09-03-2005 20:02

Lokalizacja: Gdańsk

Dzieci: Synowie: 16 lat - ZA z cechami ADHD, 9 lat

Post 25-03-2005 19:34

Z tym balaganieniem to chyba jakas norma? Ja nie umiem, nie potrafie, nie jestem w stanie miec porzadku. Mimo, ze bardzi sie staram,a le nie wychodzi. Wiesz friendly, ja tez rzeczy sprztam dopiero jak sie potykam, albo nie mam gdzie usiasc. Jak juz cos mi zejdzie z oczu to i z pamieci. Kuba ma tak samo, i jak - o zgrozo - gderam jak najeta, ze ma balagan. Dobrze, ze on jeszcze mi sie nie odgryzl, ale to chyba dlugo nie potrwa. ja nie dam rady zmienic, tego u mnie, bo mecze sie okrutnie pamietajac wkolko o rzeczach nieistotnych - dla mnie oczywiscie - wie chyba musze zaakceptowac jego balaganiartswo. Ale czasem tam naprawde ruszyc sie nie mozna. Dzisiaj musialm mu posprzatac, bo pekł u niego kaloryfer i siła wyzsza - wszytsko trzeba bylo wynosic i suszyc, wiec przy okazji...
A z porzadkiem u mojego Kuby to podobnie Kaszka jak u Ciebie - po co scielic lozko, przeciez mniej bedzie roboty wieczorem, kurtka na srodku przedpokoju, buty tez. Najpierw sama sprzatalam, ale powiedzialam dosc - cofam go od jego zajec, zeby posprzatal, moze w koncu zapamieta.
Ale teraz jak to napisalam uswiadomilam sobie, ze za czesto strofuje go za rzeczy które sama robię - albo których nie robię. :roll:
Obrazek
Agnieszka -starszy syn lat 16 - ZA, drugi - lat 9 - takie sobie zwykłe, niezwykłe dziecko.

ona

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
09-03-2005 12:07

Post 30-03-2005 14:00

i chcialabym to zapamietac kiedy dorosne do dziecka

Oczywiscie czytajac wszystko miałam miloion myli o których zapomniałam.
Będac dzieckiem tak naprawde chciałam zawsze usłyszec od rodziców ze sa ze mnie dumni. Zamiast tego grzmiali mi nad głowa ze do pokoju nie mozna wejsc, a wygladało tam jak podczas oblezenia i co? Mam 20 lat i nadal tak wyglada, wyciagam z szafu rzeczy i rzucam je na ziemie i kiedy sie koncza w szafie dopiero jestem w stanie posprzatac. Codziennie chodze z tacka po domu i kolekcjinuje szklanki, talerzyki, słoiki po drzemie i łyżeczki. I chyba juz sie wszyscy do tego przyzwyczaili. Niestety wbrew oczekiwan rodziców nie zostałam wybitnym dzieckiem bo byłam.. tak tak.. leniwa byłam. Z tym że dla mnie wazniejsza była podróż o ogrodach w mojej głowie niż liczenie zadan z matematyki z którwa i tak nie mialam nigdy problemów. Poprawnie czytac nauczyłam sie w wieku 12? moze 13 lat do tego czasu było to jakanie bo nie moglam usiedziec przy ksiazce. Zamiast starac sie zrozumiec rodzice probowali mnie dostoswac do swoich wymagań. I co z tego że nie dostałam sie na studia dzienne skoro nie chciałam. Skoro szkoła wykancza mnie psychicznia , przez która mam niby nerwice choc tak naprawde wydaje mi sie ze ta diagnoza w wieku 14 lat była zbyt przedwczesna i pochopna. I wiesz co? Dalej nie usłyszałam od rodziców ze sa ze mnie dumni, nawet nie powiedziałam im o ksiazce bo po co skoro bedzie opisywac cos co i tak im sie nie spodoba czego nie zroumiaje. Ciagłe krzyki i awantury wiesz do czego prowadza? do ucieczek. U mnie ucieczki nazywały sie raz wino raz marichuana raz amfetamina raz exstazy. Do tej pory nie maja pojecia ze odreagowwałam w ten sposób bardzo czesto. Po co mowic im cos czego nie zrozumieja bo dla nich zawze proiorytetem był talerz w zlewie a nie moje myśli.
I mimo ze teraz mam 20 lat pamietam jak mama przerywała mi ciekawa historie bo cos tam leciało w tv. Wiec jesli mogłabym czegosc sobie zyczyc przy powtórnym wychwywaniu mnie zyczyłabym im cierpliwosci w słuchaniu i choc odrobine zrozumienia.
I nie nie sa az takimi tyranami :) swoja droga sa nawet syympatyczni tylko nic nie rozumieja.
"Przepraszam nie spełniłam waszych marzen spełniam cos o czym sama marze"
Taaaa niska samoocena rzadzi. Tak myśle ja i tylko ja.

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 30-03-2005 14:29

Pytanie do Onej: i nie usłyszałaś nigdy, że sa z Ciebie dumni?
Ja mówię to często Kubie (mam z czego być dumna! Np. ostatnio nauczył się świetnie nie kontynuować kłótni!), ale mimo wszystko też staram się od niego wymagać, a jak nie wykonuje polecenia wydanego po raz 10 to fakt czasem szlag mnie trafia. ALE pytanie: czy on będzie pamiętał, to że go chwalę, czy tylko to, że się wkurzałam?
Mówi, że mnie kocha, a ja jego. Rozmawiamy ile się da. Staram się być całkowicie do dyspozycji moich synów (mąż już dawno się wkurzył!). Mogą opowiadać kiedy tylko chcą. (Telewizji nienawidzę - z wyjątkiem filmów typu "Niedźwiadek"). Staram się zawsze kiedy tylko jestem i jest taka potrzeba słuchać i rozmawiać... Ale trochę się boję, że to nie zostanie zauważone... Ja też nie zauważyłam kiedyś poświęcania mojej mamy. Zrozumiałam to dopiero w wieku dopiero 37 lat.
No to trzymaj się Ona. Kupa życia jeszcze przed nami. Moja mama zrobiła doktorat w wieku chyba 50-ciu lat, a teraz jej książka zdobyła nagrodę (mama na mur beton ma adhd).
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

ona

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
09-03-2005 12:07

Post 30-03-2005 14:54

..

Widzisz to jest kwestia tego, że ja ogolnie od 8 roku zycia wychowywalam sie sama. Moze faktycznie chwaliła mnie ale nigdy nie powiedziała ze jest ze mnie dumna nawet kiedy zdałam mature z wyróznieniem. Przynajmniej takie mam odczucie wiesz zawsze brakowalo zawze moglo byc lepiej.
Coz jako dziecko tak zwanych dorobkiewiczów zawsze pasłam sie samowolnie. Moze dlatego tak protsto jest zapalić zamiast łyknac tabletke. Bo ja nieprosze o pomoc mimo ze powinnam. Bo czasami wole je zaćpac zeby miec na drugi dzien siły zeby sie podnieść. tylko ze to nie ma nic wspolnego z tym o czym pisalas.
Widzisz mi zawsze brakowalo rodziców. Potem ich zabralko mnie ale ja juz bylam daleko. Ja juz w wieku 15 lat rozbijalam sie po polsce desperacko szukajac milosci. I jak na ironie kiedy wszyscy zakopalismy topr malzenstwo sie rozpadlo i to chyba moment w ktorym zniknela cala wina.
Bo skad oni moglo wiedziec ze rzeczywiscie bylam chora i ze takie trudnosci sprawia mi masa rzeczy ? Wiesz to zmusza do myslenia zastanowienia sie bo wybaczac nie ma tu co.
Nie chcialabym nigdy zeby moje dziecko poczuła sie jak ja wtedy kiedy mama robila glosniej tv zeby posłuchac wiadomosci zamiast mnie. Brutalne prawdziwe wszystko da sie przezyc. Moze dzieki temu mam taka twarda dupe ;)

Jesli rozmawiasz i słuchasz i masz cierpliwosc i nie robisz tego z kwasna mina to mysle ze powinny to w koncu docenic , bo wiesz oczywiste jest ze 8latek bedzie bardziej pamietal mame tyrana co to kaze mu wkladac rzeczy do szafy ale jak dorosnie przypomi sobie i doceni ile rzeczy mu tłumaczyłas i ze nie musiało wszystkiego dowiadywac sie samo. Ja przynajmniej tak mysle.

weczi

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 541


Rejestracja:
20-03-2005 19:54

Lokalizacja: zagłebie

Post 30-03-2005 18:10

Ona - to co piszesz - piszesz o mnie i o moim domu...
zawsze mialem glod pochwal, nigdy od ojca nie uslyszalem ze jest dumny, wrecz czuje nieraz ze jestem zly, bo nie dopisuje, bo nie spelniam wymagan rodziny, brat skonczyl studia, ma dobra prace, siostra za granica wyszla za maz, ma dobra prace, ja 6 lat robilem szkole srednia, a o pracy nie wspomne... dlaczego niby mialbym myslec o sobie ze nic zlego sie nie dzieje, ze jest ok, skoro jestem "niereformowalny" to bardzo przygnebia :(
Mam 22 lata... tez mialem rozne przygody, trawka, alkohol, ucieczka...
Jednak dzis poswiecic chce sie uswiadamianiu innym, ze jest wiecej osob takich jak my!! Ze trzeba uswiadomic rodzicow, nauczycieli, srodowisko i pomagac takiej osobie! Nie traktujmy tego jak kara! Ze takie osoby (dzieci czy tez dorosli) sa wyjatkowe i obdarzone czyms specjalnym!
Zanim djament stanie sie djamentem i bedzie cenny trzeba go oszlifowac - pomagajmy w tym sobie nawzajem.
Zycze tego zarowno sobie jak i wam
Bartłomiej Weczera
www.ADHD.org.pl
bo razem łatwiej
weczi@o2.pl
________________
weni widi weczi

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 31-03-2005 17:09

ja jestem jakies 10 lat starsza od was, i powiem wam cos czego jeszcze nie wiecie :) zawsze cierpialam na te sama chorobe co i wy - glod uczuc, pochwal, akceptacji. alkohol, trawa, faceci, wagary, tia, wsyztko to mam za soba. wiecie co sobie teraz mysle? ze to nie chodzi o naszych rozdzicow, tylko o nas samych. to my siebie nie cenimy, nie szanujemy, nie rozumeimy, ze nasza innosc jest tak naprawde darem. nie radzimy sobie zupelnie ze swiatem i z zyciem, bo tak cholernie i za wszelka cene probujemy byc normalni. miec porzadek w szafie. nie spozniac sie. nie zapominac... zloscimy sie sami na siebie, dlatego tak barzdo potrzebujemy slyszec od innych, ze jednak jestesmy ok. ona - czy gdybys byla pewna siebie, gdybys wierzyla w to co robisz i lubila to i siebie - czy bylby ci potrzebny ktos z zewnatrz do wsparcia? nie, nie tak bardzo, nie tak dramatycznie, zeby np. cpac. moje zycie bardzo sie zmienilo, kiedy zaczelam sie akceptowac. kiedy przyjelam, ze - trudno - jestem inna, zawsze bede inna. jestem jaka jestem. i co to kogo obchodzi? dopoki nikomu nie robie krzywdy, to fuck off all. czy musze chodzic w wyprasowanych ubraniach, tylko dlatego ze srodowisko tego ode mnei wymaga? dlatego ze tak jest przyjete? ze wszyscy tak robia? kiedy ja nie pamietam o prasowaniu, albo pale ubrania, albo nie zauwazam ze sa pomiete. nie, wcale nie musze. moge chodzic pomieta, skoro tak chce. tylko nie moge sie tego wstydzic. po prostu jak sie raz wejdzie na jakas droge, to trzeba nia isc i nie ogladac sie do tylu. a zeby bylo smieszniej - w moim ukladzie z rodzicami tez nastapil taki dziwny przelom. zupelnie niedawno, 2, czy 3 lata temu, uslyszalam od mojej mamy cos, co spowodowalo przyslowiowy opad szczeny. jedna moja ciotka w ktoras niedizele (tradycyjnie zreszta) zaproponowala, bardzo delikatnie, ze moze jednak powinnam sobie zalozyc cos innego, ze bardzo bym dobrze wygladala w tym czy innym, prawda maryska? - zwrocila sie do mojej mamy, jaka myla akurat gary. a matka sie wtedy odwrocila, spojrzala na mnie i z takim ogromnym spokojem powiedizala: ee, ona i tak zrobi po swojemu, przeciez wiesz, ze zawsze robi po swojemu. wlasnei ten jej spokoj przekonal mnie, ze - mimo iz nigdy w zyciu mi tego nie powiedizala wprost - ona mnie AKCEPTUJE. wie ze jestem inna, nie rozumie tego, nie rozumie mnie, ale akceptuje. zwraca mi uwage na te czy inna rzecz, bo wychowana byla w swiecie pewnych wartosci, i usiluje mi je przekazac, uwazajac ze sa najwlasciwsze. bo niby co jeszcze ma uwazac? przeciez nie zna innego swiata. nie zna mnie, ani mojego zycia.
przeciez ja jej tez od lat nic nie mowie. a jesli jej nie mowie - to do onej - to dlaczego mam oczekiwac ze zrozumie? uklad robi sie uczciwszy, kiedy ja jej nie mowie, ale tez nie oczekuje ze mnei zrozumie. zastapilam za to glebokie zrozumienie zupelnie innym - codziennym. pytam ja co tam u niej slychac. pytam co robi, jak sie czuje. co sadzi o tym czy innym. pozwalam gadac dlugo, choc mnie to nudzi. opowiadam jej jakies bzdury, plotki, cos co bedize w stanie zrozumiec. siadam obok niej przy stole w niedizele i choc nic nie mowimy, cieszy nas obie to siedzenie. ot, takie bycie sobie obok. przeciez wiez miedzy nami istnieje. istnieje milosc i przywiazanie. po prostu nie ma zrozumienia. ale powiedz ilu ludzi na swiecie cie rozumie? tak szczerze i uczciwie ilu? 2? 3? dlaczego wymagamy bezwzglednego zrozumienia od rodzicow, kiedy tak naprawde ludzie sie ogolnie nie rozumieja?
zacznijcie z nimi rozmawiac, zapytajcie, po prostu zapytajcie, czy was kochaja, akceptuja, sa dumni. nie wtdy kiedy matka oglada tv, ale kiedy jest wolna i nic ne robi. po prostu zapytaj i po porstu powiedz, ze chcialabys to uslyszec. ona byla wychowana w takiej a nie innej kulturze. polacy sie nie chwala, a jak sie chwala, to mowia "no, kurwa, niezle". nie tak? jesli ta kultura ci sie nie podoba, to ja zmien. powiedz matce, ze slicznie wyglada. albo ze zrobila dobry obiad, ze ojciec cos fajnego zmajstrowal. zacznijcie pierwsi.

porta

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
12-03-2005 15:41

Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Post 31-03-2005 21:21

Moim największym szczęściem, jakie mogło mnie w życiu spotkać jest fakt, że mieszkam na obrzeżach miasta! Dzięki temu nie miewam nalotów niespodziewanych gości! Matko kochana, co się dzieje, kiedy jednak raz na rok nagle zabrzmi dzwonek i do świadomości mojej dociera, że tuż za drzwiami czai sie obcy, który odkryje moją największą tajemnicę: w moim mieszkaniu jest zawsze nieład; taki "artystyczny" :D Ale to jest naprawdę silniejsze ode mnie. Jak mówi Frendly, jest tyle ciekawszych, a nawet śmiem twierdzić, ważniejszych rzeczy do zrobienia, nich chodzenie w kółko i sprzątanie po sobie! Wystarczy, że w kuchni muszę spędzac jakąś godzinę na gotowaniu!!! Tragedia!!! Kiedyś nawet myślałam o jakieś dochodzącej dwa razy w tygodniu rencistce do pomocy, ale to bez sensu, bo ze wstydu sama bym przed jej przyjściem musiała sprzątać. Moja rodzina wie, że trzeba mnie najpierw uprzedzić przynajmniej jakieś trzy godziny wcześniej o wizytacji, bo jak by tego nie zrobili, wszystkie rzeczy wylądowałyby w jakiś zakamarkach, a szukałabym ich później tygodniami.
Moja mama natomiast przeszła samą siebie: nie tylko, że zrozumiała całe moje życie i postępowanie, to jeszcze teraz robi wszystko, żeby pomóc dzieciakom w mojej rodzinie, bo adhdowców u nas ci dostatek! Oczywiście sama jest nim również, ale jest jakaś poukładana, porządna, systematyczna - ale to przedwojenna szkoła. Niestety, jej ojciec a mój dziadek to był dopiero adhdowiec! Więc ona była strasznie biedna i tak jej zostało z tym poukładaniem. Ale teraz jesteśmy jak wielkie przyjaciółki: ja przynajmniej za nią przepadam.
Mój synuś zawsze miał dywan zasłany swoimi rzeczami,: używane ze świeżo wypranymi walały się na podłodze, a między nimi buty! Prawie nigdy nie wchodziłam do jego pokoju, bo nogami musiałabym rozgarniać te walające sie rzeczy. No... ja nigdy aż tak nie bałaganiła, ale do jego pokoju się nie wtrącałam, to było jego królestwo! Teraz dopiero wiem, jak mój mąż ma tego dosyć: syn się wyprowadził na swoje, a mąż wyremontował ten pokój i przeprowadził moje królestwo do pokoju po synie mówiąc: skończy się wieczny rozgardiasz! Do tej pory nigdy nic nie mówił. Myślałam, że mu to nie przeszkadza! A jednak. To chyba tylko wrodzony takt zamykał mu usta. Ja bym tego nie wytrzymała. No cóż, mama robiła wszystko, żebym wyszła na ludzi... a ja sie nie dałam :( Najlepiej orientuję się w tym wszystkim wówczas, kiedy jest ten bałagan, ale nie daj Boże poukładam!!! już nic znaleźć nie mogą i przeklinam chwilę, w której zachciało mi się porządku... nie dość, że straciłam czas to jeszcze orientację... brrrrr niecierpię ładu, bo jest taki nie do życia....

Pozdrawiam Wanda

ona

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
09-03-2005 12:07

Post 31-03-2005 22:20

Verowa a wiesz że coś w tym jest. Być moze to ja siebie sama nigdy nie doceniałam. Nie trafiaja do mnie opinie że jestem w czymś dobra bo niby powiedziała to niodpowiednia osoba, bo pewnie chciałabyc miła.. rozumiesz szukanie wszelakej mozliwosci aby obalić coś co dla kogos innego jest faktem.
Z tym że ja od jakiegoś już czasu zaakceptowałam że nie bede normalna.. ba chyba bym umarła gdyby ktoś zmiernił mi mózg pisałabym poprawnie i sprzatała zamiast wymyslac i opowiadac sobie samej historie o świecie do którego płyne biegne w którym sie przypadkiem obudziłam. Moja mam wie że ja prędzej zadławie sie kłaczkami niż dokurze podłoge bo jeśli nie wcisnie mi odkurzacza do rak i nie oderwie od czego to ja o tym nawet nie pomyśle. Bo ludzie którzy sprzataja maja naprawde nudne zycie tak mi sie wydaje.
Co do złoszczenia to fakt. Jestem szalenie krytyczna wobec siebie wobec tego co robie i strasznie trudno mnei przekonać ze co jest dobre. Moj przyszly maz probuje pchac mnie do przodu wszelkimi mozliwymi aplauzami i uznaniem ale widze ze tu nie o to moze chodzic. Tylko widzisz jak zrozumiec to? Bo ja to wiem ja to nawet uwazam za logiczne ale co z tego skoro zara usiade napisze pare stron poczym stwierdze ze sa do dupy i połoze sie z płaczem spac?
Widzisz wierze w siebie. Wierze w to że mam moc i że moge zrobić i dokonac czegoś wielkiego. Słysze że mam niebywała siłe przebicia ale kiedy widze efekty pracy to bycie wielka gdzies ucieka i rzucam w kat koszulke "jestem zajebista" . Do lubienie siebie może dojde z czaem narazie mam za duzo wybryków by tak łatwo to przełknac i moc patrzec w lustro bez krzywienia sie a moze znowu mi sie wydaje? Nie umiem nie patrzeć w stecz to chyba moje najwieksze przekleństwo.
Własnie tak naprawde chyba uzyskałam wiele skoro moja babcia akceptuje nawet to że mam dredy i nie kaze mi ich scinać bo to przeciez ja ,, nie jej starsza przykładna wnuczka to ja ta wiecznie potargana i o dziwio dopiero zdałam sobie z tego sprawe nie jestem mniej kochana od niej mimo ze całe zycie zyłam wtakim przeswiadczeniu bo ona studiuje prawo na UJ wiecie ;) wysze swery ja miotam sie na zaocznych bo na dzienne w zyciu nie pujde bo zeswirowałabym siedzac na wykładach. I może nie chodzi o aplauz tylko o akceptacie to też na a.. cóz byłam blisko :) Bo czy moge oczekiwac zrozumienia kiedy dzieli nas sporo lat? Oczywiscie zdarza sie ale nie keidy ja dopiero z pieluch wyszłam a ja juz mmaz zotawił faktycznie oczekiwanie aby zrozumiała mój swiat w którym walcze z potworami było absurdalne tylko samemu ciezko na cos takiego wpaść.
Wydaje mi sie z cały czas w moim postepowaniu nastepował bład taktyczny bo ile razy chciałam sie do niej zblizyc uderzalam natychmiast zamiast tak jak sugerujesz wyczekac odpowiedni moment bo wiesz mi tak trudno sie doczekac ale chyba czasem warto.
A obiedy ja uwielbiam gotowac (coprawda sprzatam póżniej z przyszłym przez godzine bo przeciez co róz sie cos rozlewa) i robie to codziennie i mozemy kiedys wszyscy razem zamieszkac i ja bede gotowac tylko chyba nie starczyłoby nam podług do bałaganienia.


porta własnie sie zastanawiam ja tez nie wyszłam na ludzi. A co to znaczy? Ze niby co ze w rozsznurowanych burtach chodze ciagnac nogami ? Ze nie przeszkadza mi jak cos jest nadprute poplamionetroche lub phi niewyprasowane? Bo łatwiej nam znaleśc ksiażke na stercie bo wiemy pomiedzy czymleży albo gdzie ja ostatnio czytaliśmy ? byciem ludziem mysi byc w takim razie nudne i szare ale zgodne z przedwojennymi zwyczajami których ja chyba nigdy nie zaakceptuje.

ptyska1

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 13


Rejestracja:
21-03-2005 11:53

Lokalizacja: - slask

Post 31-03-2005 22:41

Po 14 latach wychowywania adhd-owca i po co najmniej 20 latach intnsywnej pracy nad soba doszlam do wniosku, ze balagan w pokoju = balagan w glowie.
Jako dziecko nie potrafilam nic zrobic, jesli byl w pokoju balagan. Nielad wyprowadzal mnie z rownowagi. Kiedy mialm np napisac wypracowanie - zaczac trzeba bylo od porzadkow w pokoju, ktory to proces trwal strrrasznie dlugo, bo porzadkowalam najodleglejsze szufladziska, z sortowniem ubran i myciem podlogi tudziez. A potem bylo pisanie wypracowania. Tylko lad pozwalal sie mi skupic. To samo dotyczylo halasu.
Ni jestem pedantka, ale uwielbiam porzadek i piekne zapachy. Tylko to pozwla mi dobrze pracowac.
I to samo zauwazam u mojego syna. Czase, gdy wejde do jego pokoju, zastaje go siedzacego w rozgrzebanej poscieli posrod stosu ciuchw z ogolnym " fuj" Teraz, po latch treningu mowie: " Masz 10minut na uporzadkowanie pokoju. Podziel go sobie na 4 kwadraty i nie opuszczaj kwadratu, po dokladnym uporzadkowaniu go." Syn wie, ze jesli tego nie zrobi, przyjede po 10 minutach i zrobie mu pilota total. Bo robilam.
No i te wyglaszam monologow dlugasnych tylko rzycam haslami:
" Daje ci 4 rzeczy do zrobienia: - ubrania, papiery, lozko i skarpetki" I on sobie zapamietuje te "4" i to robi. Po latch cwiczen niektore rzeczy zakodowal sobie na tyle, ze robi je automatycznie. Np odrabianie lekcji : Na biurku leza dwie kupki - ksiazki i zeszyty. I po kolei, z planem lekcji leci z tym swiatem odkladajac na trzecia kupke zrobione.
W balaganie nie zrobi nic. Tlumacze mu, ze jakie otoczenie, taki mozg. A w glowie trzeba sobie poukladac. Ma w niej szufladki, a w nich posegregowane wiadomosci i zero smieci. No i zapisywac.
Dziala.
ptys

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 01-04-2005 07:18

Na razie przeczytałam tylko dwa posty po moim ostatnim: onej i wecziego i bardzo chcę Wam coś napisać. Jestem przekonana, że moja matka (100% adhd) w wieku 20 lat czuła to samo co Ona. Nieraz mi to mówiła. Tylko, że po drodze była II wojna światowa, ojciec w Oświęcimiu, matka opuściła moją mamę, oddała ją do sierocińca prowadzonego przez zakonnice (mówię Wam horror!). Potem totalny brak akceptacji ze strony rodziców dorobkiewiczów... Efekt wszystkich życiowych zmagań - godny pozazdroszczenia. Ale ta moja Baśka bardzo długo wygrzebywała się z kompleksów, żyła w atmosferze sekowania jej i braku akceptacji. W całym środowisku zawodowym uważano ją za stukniętą, wybuchową, ale w końcu wypracowała sobie sama (nikt jej nie pomógł!) na prawdę dobrą pozycję. A tak jak już kiedyś pisałam: mój dom rodzinny był pełen takich dziewczyn jak Ona, jak weczi, (a ja miałam kompleksy, że nie jestem tak oryginalna i inteligentna jak te ludki co do nas przychodziły pogrzać się przy mojej matce. Nie, nie byłam zazdrosna.). I tym, którzy chcieli to ona pomagała, dogaduje się z dwudziestolatkami i młodszymi i starszymi do tej pory bardzo dobrze. Rozumie ich, ale jest jedno ale... u niej nie ma cackania się ze sobą, albo coś chcesz sensownego w życiu robić, coś co ma sens, albo nie mamy o czym gadać. Nigdy nie było ćpania, za dużo alkoholu, ale zawsze były ciekawe dyskusje, szukanie sensu życia, dyskusje o literaturze, sztuce, młodzieńczych marzeniach, planach, próby stworzenia przeróżnych działań, teatrów, klubów, wydawnictw i Bóg wie jeszcze czego. Nie spotkałam jeszcze takiego domu i żałuję, że sama nie umiałam takiego stworzyć, ale może Ona to zrobi, albo weczi, a może mój Kuba?
Bardzo chciałabym Was poznać z moją ukochaną mamą, może w Łopience w Bieszczadach?
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

weczi

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 541


Rejestracja:
20-03-2005 19:54

Lokalizacja: zagłebie

Post 01-04-2005 14:59

urzekła mnie twoja historia

godne podziwu...
moja mama tez swietnie dogaduje sie z moimi znajomymi... im lepiej i wiecej ich poznaje tym oni czesciej przychodza do niej jak do mnie :P ;)
niestety albo i stety u mnie niema czegos takiego - konkret... znaczy chcialo by sie... ale i mama i ja jestesmy ADHDowcami i jakos nam sie to zycie tak mamła...
jestem komputerowcem, informatykiem, webmasterem, grafikiem... bardzo bym chcial miec prace w tym zawodzie... tyle ze jak narazie to saaaaamaaa nudaaa... a wiece jak jest z nami... musi sie cos dziac, dziac, duzo dziac... bo jak 2 tygodnie siedzialem nad projektem jednej strony to mnie juz ku...ca brala i zucilem to w holere... mimo ze niezle mi szlo...
nieumiem, niepotrafie sie zmobilizowac, dluzej skupic sie na jednym... a co? szefowi powiem, ty stary ja mam ADHD i chce teraz sobie porobic co innego a twoj termin jest nie wazny...? nie da sie... wiec jest cienko...
ale podstawa to optymizm...
zauwazylem ze wlasnie jestem strasznym falowcem - jesli chodzi o nastroje... ostatnio cos kiepsko w tej materii u mnie :(
niech mnie ktos przytuli
Bartłomiej Weczera
www.ADHD.org.pl
bo razem łatwiej
weczi@o2.pl
________________
weni widi weczi

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 01-04-2005 18:34

Re: urzekła mnie twoja historia

weczi, ja mam nadwrazliwosc dotykowa + gruboskorosc wrodzona, to cie nie przytule, ale skarz sie dalej, moze jakas kobieta sie zlituje :D
ona, daj sobie wiecej czasu. do niektorych rzeczy trzeba po prostu dojrzec. malymi kroczkami zmieniaj cos wokol siebie i ktoregos dnia zobaczysz, ze swiat nie jest taki zly, a ty nie jestes tak calkiem nieudana :)
kaszko, z twoja matka to swieta prawda - zeby cos osiagnac tzreba wiedziec czego sie chce, nie uzalac sie nad soba, nie marnowac czasu na trawe czy piwo. wziac sie w garsc i cwiczyc umysl. oczywiscie, ze to wspanialy pomysl, zeby poznac twoja matke i czegos sie od niej nauczyc.
pozdrawiam cala brac
r

fn_ghost

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
09-03-2005 14:22

Post 02-04-2005 09:21

Verowa!! Ty tez? jak milo! ;) milo w sensie, ze jeszcze nie spotkalam nikogo, kto to ma, a sama sie z tym czuje troche jak czubek ;) ale mnie normalnie w ulamku sekundy trafia jak ktos (poza waziutenkim gronem osob, ktorym na to pozwalam, chyba jest ich 2 albo 3) dotyka, "trycia", szturcha lub nawet za blisko stoi... bym mogla rozszarpac na kawalki :evil:

ona

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
09-03-2005 12:07

Post 02-04-2005 20:41

Kaszka z checia pozanam twoja mame nich mnie tylko targnie po Polsce to jak bede w poblizu napewno nie omieszkam zajrzec i sie przywitac jesli mozna :)
Verowa ja przepraszam czy ja naprawde stwarzam cały czas takie wrazenie? Nie nie uwazam ze swiat jest zły, moze moje wypowiedzi były troche nadwyraz. Pozatym wiesz zawsze uwazałam ze jestem zajebista.. tzn od kiedy skonczyłam lat 17. Jak mnie akceptujesz super jak nie to spier@!#@!. Krótka piłka bo mi sie nie chce w zyciu meczyc i zastanawiac sie czy ktos mnie lubi czy nie. Jestem inna i fajnie przynajmniej dla mnie.. wiesz tak naprawde 100% podazamy za moda dzisiejsza.. jestesmy inni, wyrózniamy sie. Mnie to gila i gila mnie podejscie społeczenstwa do mneie pbo po raz pierwszy z czystym sumieniem moge powiedziec ze mam takich znajomych którzy akceptuja mnie w pełni obojetnie czy biegam po samochodach czy kopie śmietnik na ulicy ze złości.

A ja lubie sie przytulac z kims kogo lubie chociaz troche. Wprost przeciwnie jest jak kogos nie lubie kiedy zbliza sie na tyle zebym "poczuła jego oddech" mdli mnie. CZuje jakby na mnie napierał i chciał dotknac a ja nie mam na to ochoty i mam prawo nie miec ;)

iwcia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 97


Rejestracja:
28-03-2005 18:51

Lokalizacja: najpierw Kraków,obecnie Koszalin

Post 02-04-2005 21:14

hej hej - wracajcie gąski, wracajcie do tematu bo podryfowałyście-weczi syneczku ty kłamliwa wredoto JA CIE NIE CHWALE? nie rozpływam sie w zachwytach nad ka żdym twoim osiągnięciem, nie pękam z dumy z powodu każdego wojego najmniejszego plusika.czyż nie jesteś moim oczkiem w głowie idziurką w nosku.czyż cię ciągle nie przytulam pragnąc nadrobić to nawet za ojca?jeśli jestem ciepła dlatwoich przyjaciół to jakże nie stokrotnie bardziej dla ciebie -sama ciągle potrzbuję ciepłych gestów iznam ich magiczne działanie,0t wdzięczność dziecka :roll:
_______________
www.ADHD.org.pl
A do południa budzikom śmierć!

iwcia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 97


Rejestracja:
28-03-2005 18:51

Lokalizacja: najpierw Kraków,obecnie Koszalin

Post 02-04-2005 21:32

weczi jest wspaniały, mam wspaniałą córkę-też ma dorodne adhd gdybym w nich nie wierzyła po co bym żyła :?:mam też syna sarszego z wątlutkim adhd (on nawet w nie niewierzy)ijak go prztulam to cały się jeży
ani człowiek nie czuje jak mu sie rymuje :P
_______________
www.ADHD.org.pl
A do południa budzikom śmierć!

aleks

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 191


Rejestracja:
28-03-2005 15:47

Lokalizacja: Gdańsk

Post 02-04-2005 21:59

A moja mama jest straszną pedantką. Całe życie mnie goniła do porządków, a ja czułam sie jak więzień, mi dobrze w nieładzie, bezpieczniej. Mama do tej pory jak mnie odwiedza, teraz na szczęście uprzedza przed wizytą, mieszkanie zdąże dopieścić a wiecie jakie to straszne to ona i tak zagląda po kontach i szuka,i zawsze coś znajdzie. No i sie zaczyna awantura. Dlatego ja mojego małego tak nie katuje, bo za co. Ja mu tłumaczyłam chcesz zaprosić kogoś do siebie to musimy sie przygotować i pomęczyć. I musze wam powiedzieć że łóżko ścieli sam zanim wyjdzie z pokoju, w przedpokoju ściąga buty i odkłada na miejsce. Skąd mu sie to bierze to niewiem :lol: Za to w pokoju chce sie czuć bezpieczny wiec jest pobojowisko. Ale wiem że to jego azyl i ma prawo go mieć. Talerze odkłada i sam myje bez przymusu, czyli chyba da sie pogodzić potrzebe nieładu ze sprzątaniem. Łukaszowi udało sie to pogodzić choć mi samej nie. Ale może dlatego że ja go akceptuje i staram sie wspierać a mnie rodzice tresowali według standartów. A TAK W OGÓLE TO DZIĘKI WAM JESTEM DUMNA ŻE JESTEM JEDNĄ Z WAS BO JESTEŚCIE WSPANIALI. Ale może ja to tak odbieram bo jestem nowa i czytając wasze wypowiedzi jestem zafascynowana BO NIE JESTEM INNA DZIWNA BO JESTEŚCIE WY.
Aleks

iwcia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 97


Rejestracja:
28-03-2005 18:51

Lokalizacja: najpierw Kraków,obecnie Koszalin

Post 03-04-2005 00:22

jeśli chodzi o główny temat to z tym wychowywaniem jest tak-jak byłam mała, byłam karana np. za zniszczenie, rozbicie czegoś.uważałam to za niesprawiedliwe bo przecież nigdy nie robiłam tego specjalnie, więc kiedy moje dzieci coś zniszczyły nie byłam dla nich zbyt surowa,tylko żeby posprzątały,ale potem one niczego nie szanowały.ot zniszczyło sie no i co.wniosek- skrajności nie są dobre,we wszystkim potrzebna jest równowaga i zdrowy rozsądek-ale równowaga u adehadowca to chyba mit
_______________
www.ADHD.org.pl
A do południa budzikom śmierć!

weczi

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 541


Rejestracja:
20-03-2005 19:54

Lokalizacja: zagłebie

Post 03-04-2005 01:00

Jeszcze kazala mi odkupywac... ale za co jak nie dostawalem kieszonkowego :?: :x
Bartłomiej Weczera
www.ADHD.org.pl
bo razem łatwiej
weczi@o2.pl
________________
weni widi weczi

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 03-04-2005 18:03

friendly, nadwrazliwosc dotykowa ma bardzo wielu adhdowcow. z kims komu ufam i czuje sie w jego towarzystwei bezpiecznie moge sie przytulac bez konca, ale z wiekszoscia ludzi, anwet dobrych znajomych trudno mi sie chocby w policzek pocalowac na przywitanie.

fn_ghost

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
09-03-2005 14:22

Post 04-04-2005 16:04

wiesz, bym radzila uwazac, ja kiedys za "spontaninczy" uscisk rzucilam cegla a raz "lajtowo" - telefonem (tyle ze stacjonarnym) :D
a Verowa wyglada na silniejsza ode mnie.... ;)

ona

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 25


Rejestracja:
09-03-2005 12:07

Post 04-04-2005 20:15

O o telefonach tez mialam.. raz facet mnie zostawil jak to zwykle ze starymi i niedojrzalymi bywa przez telefon bo mu skoda chyba na bilet bylo.. telefonem rzucilam raz .. skutecznie.. nie wiedzialam ze jest tyle czesci w telefonie.. i gdybym nie plakala to bym sie pewnie przyjrzala..
a zazwyczaj rzucam wszystkim co mam pod reka jak mnie tylko cholera wemie albo głupek do mnie przemowi.. ograniczony gulek zwyklych nie bije bo sie poce.

weczi

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 541


Rejestracja:
20-03-2005 19:54

Lokalizacja: zagłebie

Post 04-04-2005 21:23

Valentynko nie kop pana bo sie spocisz ;)
hehe dobre :D
a ja nie rzucalem niczym bo wystarczylo jak raz wywalilem caaaaly kredens - zastawa stolowa i wszystko wogole - poszlo sie jeee.... :D
ale to byla akcja... buehehe jak byscie zobaczyli mine moich starych ;)
nie pamietam czy dostalem czy nie i jak to bylo - ale pamietam ze potem juz bardziej patrzylem na rece (i nogi) ;]
chociaz ja to piore rekami w sciane albo glowa...
ktos mi powiedzial - ze glowa muru nie przebije - ale plotek nie slucham :P
Bartłomiej Weczera
www.ADHD.org.pl
bo razem łatwiej
weczi@o2.pl
________________
weni widi weczi

wojtkam

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 29


Rejestracja:
27-04-2005 19:56

Lokalizacja: Ślask

Post 29-04-2005 07:53

:wink: [smilie=hi ya!.gif]Czytam i czytam i zastanawiam sie czy ja i mój starszy syn to tez adehadowiec tylko nie zdiagnozowani :!: Piszecie o tak przyziemnych sprawach że mam wątpliwości czy jest jakaś rodzina która nie ma dziecka z adhd :?: Z rozmów z wieloma mamami wnioskuje że te nasze dzieciaczki wszystkie maja problem z utrzymaniem porządku i dostosowaniem sie do naszych wymagań a jak sięgam pamięcia to mogła bym śmiało powiedziec że czasami widze swoje lustrzane odbicie w moim starszym synu ma dopiero 12 lat a czasami wydaje mi sie to znaczy jestem pewna ze sobie za duzo pozwala (pyskówki i takie tam...)Zainteresowało mnie to forum poniewaz piszecie o wielu ciekawych sprawach i sa to sprawy które czasami (mam takie wrazenie) i mnie dotyczą.Napiszcie prosze gdzie sie trzeba udać aby zdiagnozować adhd, moze to i nasz :?: problem :?: Drugi syn ma 9 lat jest uposledzony w zwiazku z choroba genetyczna :cry: Życ nie umierać :!: :? POZDRAWIAM

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 29-04-2005 19:34

witaj, fajnie ze nas czytasz, ale zanim ruszysz w dluga i kolejkowa wycieczke po przychodniach, zastanow sie czy dignoza jest ci (albo synowi) do czegos potzrebna. bo jesli jestescie tylko delikatnymi dziwakami, ale radzicie sobie w zyciu, to chyba szkoda czasu. po diagnoze warto ruszyc w przypadku, kiedy wsyztko wymyka sie spod kontroli i nie umiesz sobie sam z zyciem poradzic, keidy potzreba jakiejs terapii albo lekow.
jesli tak jest, to przeszukaj watek o lekach i lekarzach (na stronie glownej forum), tam sa wsyztkie potzrebne informacje pozdr
r

wojtkam

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 29


Rejestracja:
27-04-2005 19:56

Lokalizacja: Ślask

Post 29-04-2005 20:19

:( kiedy wsyztko wymyka sie spod kontroli i nie umiesz sobie sam z zyciem poradzic, keidy potzreba jakiejs terapii albo lekow.

Te słowa czasami to cała ja-ale tylko czasami :? Tylko to ''czasami''zdarza sie coraz częsciej :!: :!: Juz dawnio zastanawiałam się czy nie udac sie do jakiegoś specjalisty -ale jakiego?Nie wiem czy to skutki życia w ciagłym napieciu czy moze cos innego.Jak wspomniałam wcześniej mam syna z uposledzeniem umysłowym do tego jest bardzo nadpobudliwy psycho-ruchowo,żyje w ciągłym stresie i to powoduje moje obawy co do mojej przyszłosci i jak czytam to forum to w niektórych przypadkach to cała ja.Dziekuje verowa za odzew :wink:

wojtkam

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 29


Rejestracja:
27-04-2005 19:56

Lokalizacja: Ślask

Post 29-04-2005 20:26

:roll: Dodam jeszcze że czeka mnie niezła lektura(mam na mysli forum)ciekawa i pouczajaca :wink: :lol:



POZDRAWIAM :P

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 30-04-2005 11:19

to poczytaj, a jak ci sie wyloni jakis pelniejszy obraz, bedziesz mial pytania, to wal smialo. jaka chorobe ma twoj uposledzony syn? nie wiem czy wiesz, ale sa rowineiz fora dla rodzicow dizeci z uposledzeniami. na pewno dobrze by ci zrobilo poszukanie odpowiedniego forum.
co do przychodni i lekarzy - jak pisalam szukaj w watku "medycznym"
czym sie

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 30-04-2005 17:55

przy uposledzeniu tez sie rozpoznaje ADHD, przy diagnozie ADHD nie ma kryterium poziomu inteligencji.
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

wojtkam

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 29


Rejestracja:
27-04-2005 19:56

Lokalizacja: Ślask

Post 02-05-2005 10:11

:) Znalazłam forum o dzieciach autystycznych, zchorobami genetycznymi no i wasze :? Mój syn ma chorobe genetyczna o nazwie zespół Frax-a inaczej łamliwego chromosomu x,szukam kontaktu z rodzicami dziecka z tą chorobą ale nikt sie nie odzywa musze sie uzbroić moze w cierpliwosc.Dodam jeszcze że mój syn ma pare cech autystycznych i adhd wszystko pomieszane-nadpobudliwosc psychoruchową To by było narazie tyle ,jestem w tej chwili u rodzinki i nie chce naduzywac kompa POZDRAWIAM SERDECZNIE

zespoł Frax-a :wink: :wink: :wink: :wink: :wink: :!: :!: :? :roll:

jarek

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 434


Rejestracja:
21-04-2005 18:32

Lokalizacja: WAW

Post 03-05-2005 01:09

Witam,
ADHD, to dysfunkcja, której kryteria diagnostyczne spełnia 100 - 200 tysiecy dzieci i 200-400 tysiecy osob dorosłych w Polsce, zespół Fraxa jest bezporównania rzadziej rozpoznawany,więc i trudniej spotkac osobę , której problem dotyczy nawet poprzez siec.

Agatko, rozpoznanie ADHD nie zalezy od poziomu IQ - to prawda, jednak dla osob z ADHD i wysokim IQ pokonie problemu ADHD przynosi zasadniczą zmiane jakości życia, możliwosci sukcesu. Natomiast przy niskim IQ i ADHD, gdy ograniczy sie wpływ ADHD zapewne łatwiej będzie pracować nauczycielom lecz jakośc osiągnięc dziecka niewiele się zmieni. Dlatego dla wysokiego IQ coś takiego jak ADHD ma większe znaczenie i realnie bardziej skuteczna będzie terapia ADHD.

W przypadku, gdy pojawia się zespol fraxa, autyzm, ADHD plasuje się na co najmniej trzecim miejscu w hierarhi potrzeb terapeutycznych.
Warto oczywiście mieć świadomość istninia ADHD i dlatego może cieszyć obecność Wojtkam tu na forum, który napewno wie co jest jego główną troską jako rodzica.
pozdrawiam

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 04-05-2005 09:39

No jasne Jarek, ale nie zapominajmy o dzieciach uposledzonych i nie stawiajmy ich poza nawias. Nadpobudliwosc czasem towarzyszy uposledzeniu czy ktos tego chce, czy nie. ten problem rowniez dotyka i dzieci z innymi schorzeniami.
Nie zgadzam sie, ze metody terapeutyczne wzgledem ADHD odnosza mniejsze skutki przy dzieciach uposledzonych. One swietnie ida na metody behawioralne, o czym przekonala mnie jedna z nauczycielek szkoly specjalnej, ktora mialam okazje poznac. Oczywiscie te lzejsze postacie uposledzenia. Byc moze osiagi i sukcesy jakosc[/b] osiagniec sa mniejsze, ale czy swiat jest tylko dla inteligentnych i wspanialych? Nie warto pracowac z osobami upsledzonymi?
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

jarek

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 434


Rejestracja:
21-04-2005 18:32

Lokalizacja: WAW

Post 10-05-2005 17:58

Dopiero teraz zobaczyłem wypowiedź Agatki.
Nie chcialem nikogo rzucać poza nawias, dwie sprawy:
1/ efektywnośc, czy skutecznośc rozumiem jako poprawę funkcjonowania i skutki jakie ta poprawa niesie dla osoby leczonej. W przypadku wysokiego IQ, ograniczenie objawów i jest o-key na calej linii. W przypadku innym zmieni sie element behawioralny jak pisze Agatka, to dużo, ale skutek nie taki jak w przypadku wysokiego IQ.
2/ to ważne aby uchwycić główny problem, przyczyne, adhd leczy się wówczas gdy inne przyczyny nie wystepują ( diagnoza róznicowa ) lub leczy się równolegle.

Podam jeszcze inny autentyczny przypadek falszywego podejścia rodzica dziecka do przyczyn objawów ( podobnych do tych jak w ADHD ), ktory mial złe skutki dla dziecka.
Nastolatek, niskie IQ, kłopoty w szkole i w domu, awantury, agresja, ogromne ambicje rodziców - nadmierne. Ojciec uległ sugestii , że ADHD to Eistein i Churchil, więc wygodniej było mu przyjąc do wiadomości ADHD, niż niskie IQ ( badane przez różnych psychologów kilkakrotnie - wynik zawsze podważany przez rodziców) i z tego powodu niedostosowanie do wymogow itd.
Ządał leczenia ADHD, polecieli nawet do USA, tam przepisano mu popularny lek na ADHD ( tam o to b. łatwo) i zalecono opiekę u lekarza w kraju, ktory jednak widzial właściwe przyczyny problemów dziecka i chcial pomagać, bo dziecko wymagalo pomocy, ale nie na ADHD, a ojciec nie chcial o niczym innym słyszeć . Sytuacja była dramatyczna, kontakt lekarz - pacjent został zerwany. Nie wiem jak dalej ułożyły sie sprawy, ale napewno nie wesoło - dla dziecka.

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 11-05-2005 09:12

no chwileczke Jarek, chodzi o zmiane elementu behawioralnego i po tym oceniamy skutecznosc terapii behawioralnej w przypadku adhd. O jakim innym skutku mowisz w przypadku dzieci z wysokim IQ? Maja lepsze mozliwosci intelektualne i z nich korzystaja, po prostu. Dzieci z uposledzeniem umyslowym rowniez maja mozliwosci, mniejsze co prawda i tez z nich korzystaja.

Przypadek przez ciebie opisany - lekarz diagnozujacy powinien przeprowadzic trudna rozmowe z rodzicami naswietlajac problem i konkretnie (choc to trudne)nazwac trudnosci i powiedziec, ze nie wynikaja one tylko z adhd, a z opisu zachowania dziecka wynika, ze adhd towarzyszyly zaburzenia zachowania, ktore powinny byc w takim przypadku leczone farmakologicznie. No i oczywiscie jeszcze jedno zawsze rodzic decyduje o sposobie leczenia dziecka i ma do tego prawo.
A na marginesie, w tym konkretnym przypadku klania sie praca z cala rodzina. Pracujemy z tym, co zglasza klient, nie z naszymi przekonaniami i diagnozami, niestety :lol:
Byc moze sobie dziecko zaczelo jakos radzic na lekach?
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 11-05-2005 13:47

jarkowi zdaje sie, chodzilo o cos innego - ze przy wysokim iq dziecka, ograniczenie objawow nadpobudliwosci da wyjatkowo wysoki efekt, ktory bedize natychmiast widoczny i przekladalny np. na oceny w szkole i osiagniecia.
przy dizecku, ktore ma inne dysfunkcje czy choroby genetyczne, priorytetem bedize leczneie czy rehabilitacja objawow tejze choroby, zas adhd znajdzie sie na 2 miejscu.
nie chodzi tez o to, ze dzieci z niskim iq nie warto leczyc, bo nie osiagna olsniewajacych wynikow, lecz ze wlasnie wyniki, jakie sie osiagnie nie beda porownywalne do tych osiagnietych w terapii dziecka z wysokim iq.
co oznacza, ze od leczenia dzieci z niskim iq nie mozna wymagac tych samych efektow co od tych z wysokim - w sensie np. osiagniec szkolnych. w tym wypadku za sukces nalezy uznac terapie, ktorej efektem bedzie doprowadzenie dizecka do stanu, kiedy samodzielnie i dobrze wykonuje pewne czynnosci domowe, czy zwiazne z "samoobsluga".

jarek

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 434


Rejestracja:
21-04-2005 18:32

Lokalizacja: WAW

Post 11-05-2005 17:43

Dokładnie tak jak Verova to ujęła - o to mi chodziło, jeśli chodzi o "efektywnośc" terapii, jak napisalem "nie chce wyrzucac kogokolwiek po za" - jak wcześniej napisalem, każdy ma prawo do leczenia.

Natomiast co do opisanego przypadku - to nie zyczyłbym nikomu pracy z taka rodziną ( ojcem ), tam był problem, że objawy takie jak w ADHD mialy inne przyczyny, to nie bylo ADHD, była natomiast megalomania ojca.

Znamy z wielu innych dziedzin medycyny przypadki, że pacjent jest chory na jakąs chorobę obiektywnie zdiagnozowaną, a wmawia sobie i innym, że co innego mu dolega, w psychiatrii sytacja jest najbardziej drażliwa.

A problem ogolny to nadużywanie pojęcia ADHD przez jednych i odrzucanie faktu istnienia tej dysfunkcji przez innych.

klodi12

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 261


Rejestracja:
16-10-2005 21:01

Lokalizacja: Kraków

Post 19-03-2006 01:43

Wracam do tego tematu, bo ciagle mysle jakbym ja sobie wyobrażała to wychowywanie i czego mi brakowało a co przeszkadzało

przeszkadzało mi to ciągłe jojczenie na moje zachowanie, te ciągłe zwroty" ty znowu, jak zwykle, ty nigdy, dlaczego inni itd" - generalnie stałe pretensje, jakbym conajmniej na złośc to wszystko robiła albo raczej nie robiła

- porównywanie do dzieci znajomych- koszmar, do dzis mi to dzwięczy w uszach

- brak cierpliwości mamy
-krzyk, nie wiem dlaczego wydaje sie rodzicom ze jak krzyczą to cos zmienią, jedyne co czułam wtedy, ze strasznie głośno krzyczy i zastanaiwiałam sie czy pęknie jakieś szkło pod wpływem tego wrzasku- rodzicom chyba o co innego chodziło
- mówienie ze nic nie potrafie dokonczyc i ze do nieczego sie nie nadaje- z czasem przestało mnie to boleć ale przyjełam postawe ze skoro i tak oni tak uważają to tym bardziej mam to w nosie, wiec po co sie starac

- za długie wywody co ma zrobic, podkoniec prelekcji i tak nic nie pamiętałam- efekt- znowu wsciekli ze mam w nosie ich polecenia- to błędne koło, a przeciez ja miałam za duzo polecen naraz
- za dużo kar, z czasem przestały działać, i im ręce opadły, a ja i tak bylam niereformowalna
-brak "pokazania" jak cos zrobic, i metod usprawniających naukę,
- brak akceptacji, albo miałam takie poczucie, tego juz nie wiem, bo po zdiagnozowaniu własnego adhd nie wiem czy cos wynikało z mojej nadwrażliwosci czy z rzeczywistych faktów, ale czułam sie nieakceptowana

Mam wrazenie ze gdyby małymi kroczkami i małymi poleceniami ale spokojnymi mówili do mnie, i zauważyli , niekoniecznie słowem, bo przecież można czasem miną czu uśmiechem pochwalic, to było by zdrowiej i dla nich i dla mnie.

Wiecej rozmów, i chyba pomocy jak np przy sprzątaniu, wystarczyłoby czasem posiedziec , gadac do mnie na jakis tam temat i przy okazji mówić co mam poukładac,
nie drzec sie , i tak z czasem sie wyłączałam, wiec jakby grochem o ściane

Mam 38 lat , moja mama do mnie przychodzi i znowu zadaje pytanie czy zamierzam tu kiedys posprzatac albo czy moze bym sobie zatrudniła kogos do sprzątania- nauczyłam sie odpowiadac stale to samo: "zastanowie sie." Bo to konczy temat. I oczywiscie sie nie zastanawiam. Bo przeciez ja sprzątem , tyle ze cochwile w innym pomieszczeniu, ale nie przeszkadza mi to.

I jedno jeszcze robie: nie mówie jej o żadneym swoim sukcesie, bo i tak nie uwierzy ani nie doceni, -po co? Wiec o takie relacje chodzi?

Chyba jeszcze potrzeba ciągłego powtarzania pewnych polecen, i zasad- niech sie nikomu nie wydaje ze jednorazowe stwierdzenie da rezulataty, bo to jakos tak ucieka, i oczywiscie krótkich typu"zanies kutrke na wieszak"- i ani słowka wiecej

Napewno dobre są karteczki , ale takie stałe polecenia jak: odnies szkalnki z biurka, czy odłóz ksiązke na miejsce czy powies kutrke powinny byc chyba na stałe na ścianie przylepione. Bo komu to przeszkadza?

I niech ci rodzice kupią sobie ziołowe środki upakajające, bo wiem ze mozna dosatc cholery z takimi a przeciez my nikomu na złośc nie robimy, my tylko mamy swój swiat, taki bardziej beztroski.....
pozdrawiam wszystkich
zdiagnozowane ADHD

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 24-03-2006 10:19

Klodi pięknie to ująłeś i bardzo rzeczowo. Ale każdy medal ma dwie strony. Jojczenie bynajmniej w naszym przypadku odnosi jakiś skutek :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: . Wiem, że to jest denerwujące, ale w tym przypadku wszystkie chwyty dozwolone. Oprócz rzecz jasna jakiegoś znęcania się czy czegoś w tym rodzaju. Ile hektolitrów melisy już wypiłam, bez niej na pewno nie dałam bym se rady i mogłam bym jeszcze pozabijać moje kochane słonka :P :P :P . Wiecie, co ja zawsze moim kochanym najbliższym słonkom tłumaczę, że ja ich rozumiem. Nawet to, że ich mózgi pracują z szybkością światła. Ale jednocześnie mówię, że zrozumcie mnie też, że moja mózgownica pracuje w stosunku do waszego w tempie ślimaka na kacu :twisted: :twisted: . Pamiętajcie kochani, że nam czasami trudno za wami nadążyć.
Następna

Wróć do Związek, miłość, rodzina



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.