Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

HOMEOPATIA - HISTORIA

Moderator: Moderatorzy

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 14-05-2005 13:42

HOMEOPATIA - HISTORIA

Historia homeopatii
artykuł dr. n. med. Jacka Czeleja

Twórcą homeopatii (z gr. hómois - podobny; pathos - cierpienie) był Samuel Friedrich Christian Hahnemann. Dopiero od jego czasów można mówić o nauczaniu i praktycznym wykorzystywaniu tego systemu leczenia.

W 1796 r. w "Gazecie praktycznej farmakologii" ukazał się artykuł programowy na temat homeopatii autorstwa Hahnemanna. Datę tę uznaje się za oficjalny początek rozwoju homeopatii - metody terapeutycznej, która w mało zmienionej formie przetrwała do czasów nam współczesnych. Warto dodać, że już Hipokrates, a później Paracelsus propagowali w leczeniu zasady przypominające reguły homeopatyczne.

Najpierw była chinina

Hahnemann urodził się w 1755 r., studiował medycynę na uniwersytecie w Lipsku i w Wiedniu, ukończył studia w 1779 r. w Erlangen, uzyskując stopień naukowy doktora, a w 1812 r. zrobił habilitację na uniwersytecie w Lipsku.

Gdy tłumaczył "Materia Medica" - pracę o lekach i ich zastosowaniu Williama Cullena, postanowił sprawdzić opisane mechanizmy działania leków. Zaczął od doświadczeń na własnym organizmie z korą chinową, wykorzystywaną w leczeniu malarii. Przyjmował ją w dużych dawkach, będąc zupełnie zdrowym, i ku swojemu zdziwieniu zaobserwował u siebie wystąpienie wszystkich objawów malarii. Obajwy choroby pojawiały się tylko wtedy, gdy Hahnemann przyjmował kolejną dawkę leku, poza tym pozostawał zdrowy. Był to początek homeopatii - nowej metody terapeutycznej, opierającej się na zasadzie similia similibus curantur, czyli podobne leczy podobne.

Hahnemann był nie tylko lekarzem z dużym doświadczeniem teoretycznym i praktycznym, ale też chemikiem, farmakologiem. Większość stworzonych przez siebie leków przetestował na własnym organizmie. Nie krył swojej krytyki w stosunku do współczesnej mu medycyny. Wiódł na przykład spór merytoryczny z lekarzami dworu cesarskiego, którzy doprowadzili do śmierci cesarza Leopolda II, stosując częste upusty krwi w czasie, kiedy cesarz był (prawdopodobnie) chory na czerwonkę.

Polskie początki

Rozwój homeopatii w Polsce był utrudniony ze względu na stosunek zaborców do tej metody leczniczej. Najlepsze warunki stwarzał zabór austriacki, dzięki dekretowi cesarza Franciszka Józefa I zrównującemu w prawach homeopatię z allopatią (medycyna oficjalna - termin obecnie nie używany). Warto tu podkreślić zasługi dr. Antoniego Kaczkowskiego z Lwowa, który w 1860 r. na zjeździe polskich homeopatów został wybrany redaktorem naczelnym pisma "Homeopata Polski", ukazującego się od 1861 r.

W 1863 r. został wydany w drukarni E. Winiarza we Lwowie pierwszy podręcznik homeopatyczny w języku polskim pt. "Nauka Homeopatyi" Artura Lutzego, tłumaczony właśnie przez dr. Kaczkowskiego. Zarówno autor, światowej sławy homeopata, jak i tłumacz przyczynili się do tego, że nawet dzisiaj praca ta jest wartościowym źródłem wiedzy homeopatycznej. W 1876 r. dr Kaczkowski wydał już własny podręcznik homeopatyczny "Materia Medica".

W 1892 r. dr Józef Drzewicki praktykujący w Warszawie (zabór rosyjski) założył Towarzystwo Zwolenników Homeopatii. Był również wydawcą pisma "Lekarz Homeopata" oraz założycielem apteki homeopatycznej. W 1894 r. powstała w Warszawie przy aptece homeopatycznej przychodnia homeopatyczna.

W okresie dwudziestolecia międzywojennego Towarzystwo Zwolenników Homeopatii przystąpiło do Międzynarodowej Ligi Homeopatycznej. Powstały wtedy nowe apteki homeopatyczne, a kilkudziesięciu lekarzy stale praktykowało homeopatię.

Po II wojnie światowej towarzystwo homeopatyczne reaktywowano w 1946 r. Okres do 1991 r. był jednym pasmem walki o przetrwanie homeopatii w Polsce. Koniecznie trzeba wspomnieć tu o takich postaciach jak: dr Kazimierz Gotlib, dr Leon Sadowski, Stanisław Reymer, dr Marian Kalinowski, Robert Walter, dr Jerzy Łozowski, dr Wojciech Żabicki, mgr Wojciech Janas, mgr Zdzisław Franecki, dr Stanisław Jędrzejczyk.

Zmiany, które nastąpiły po 1989 r., stworzyły nowe możliwości rozwoju homeopatii w naszym kraju. Obecnie około 10% lekarzy jest przeszkolonych w zakresie ho-meopatii, a kilka procent spośród nich posługuje się tą metodą w swojej codziennej praktyce. Prawie w każdej aptece w mniejszym lub większym zakresie sprzedaje się leki homeopatyczne.

Podstawowe zasady homeopatii przedstawimy w jednym z najbliższych numerów "Żyjmy dłużej".

"Żyjmy dłużej" 3 (marzec) 2000
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 14-05-2005 13:44

HOMEOPATIA - ZASADY

Zasady homeopatii
artykuł dr. n. med. Jacka Czeleja

Podobne leczy podobne - to podstawowa zasada leczenia homeopatycznego, która opiera się na związku działania toksycznego danej substancji i jej właściwości terapeutycznych.

Twórcą homeopatii był Samuel Hahnemann, który sformułował jej najważniejsze reguły, publikując je w artykule programowym w 1796 r. Obecnie homeopatia jest znaną i stosowaną na świecie metodą terapeutyczną.

Similia similibus curantur

Po polsku oznacza to: podobne leczy podobne. Zasada podobieństwa polega na tym, że dana substancja podana zdrowemu człowiekowi wywołuje u niego objawy podobne do objawów określonej choroby, a w wypadku wystąpienia tej choroby ta sama substancja odpowiednio opracowana w postaci leku homeopatycznego ma właściwości lecznicze. Substancja ta najpierw jest testowana w zdrowym organizmie (tzw. probanta), a w razie zachorowania może być lekiem w przypadku choroby mającej podobne objawy do obajwów uzyskiwanych w czasie testów z substancją wyjściową.

Wyjaśnijmy to na przykładzie. Jeśli kroimy świeżą cebulę, prędzej lub później, zależnie od indywidualnej wrażliwości (pojęcia ważnego w homeopatii), zaczynamy płakać, kichać, dochodzi też czasami do podrażnienia błony śluzowej nosa. Powstaje sztucznie wywołany katar z określonymi objawami.

Jeśli więc do lekarza homeopaty zgłosi się osoba z katarem spowodowanym infekcją z podobnymi objawami jak przy tym wywołanym cebulą (obfity wyciek z nosa, łzawienie, podrażnienie błon śluzowych nosa), to zaordynuje on pacjentowi lek sporządzony z cebuli i katar szybko zniknie. Dwa różne czynniki - lek sporządzony z cebuli i wirus wywołujący katar powodują prawie takie same objawy chorobowe.

Dlatego też każdy opis leku homeopatycznego rozpoczyna się od opisu działania patogenetycznego z punktu widzenia toksykologicznego lub od opisu eksperymentu z substancją podstawową, z jakiej produkuje się dany lek.

Każdy lekarz homeopata dysponuje tzw. Materia Medica (historyczna nazwa spisu leków) i homeopatycznymi repertoriami, w których zebrane są podstawowe dane dotyczące opisu stanów chorobowych i możliwych do zastosowania leków.

Indywidualnie i całościowo

Homeopatia jest terapią maksymalnie zindywidualizowaną. Ma to związek z różnicami dotyczącymi sfery fizycznej i psychicznej, a także duchowej każdego człowieka. Każdy z nas choruje inaczej, również wtedy, kiedy dwóch pacjentów ma rozpoznaną tę samą chorobę. Jeżeli mamy np. 10 przypadków owrzodzenia dwunastnicy, to w takiej sytuacji za każdym razem powinno brać się pod uwagę stany psychiczne pacjentów, to czy są chudzi, czy grubi, jaką mają witalność, co jedzą itp. Zatem terapia powinna być indywidualnie dobierana, by odnieść skutek.

W podejściu homeopatycznym organizm jest całością. Tak więc jeśli przychodzi do nas pacjent i mówi: "proszę mi pomóc, bo mam owrzodzenie dwunastnicy", to lekarz homeopata powinien zająć się całym organizmem pacjenta, zapisując mu indywidualną kurację celowaną, obejmującą (ale nie wyłącznie) owrzodzenie dwunastnicy. To podejście nazywamy leczeniem całościowym lub konstytucjonalnym.

Lekarz homeopata może zalecić też homeopatyczny lek kompleksowy na owrzodzenie dwunastnicy. Taką terapię nazywamy organotropową.

Terapia homeopatyczna może być sprowadzona do leczenia organotropowego, jak i całościowego. Wybór podejścia zależy m.in. od stanu pacjenta i stopnia zaawansowania choroby, ale trzeba dodać, że skuteczniejsze, szczególnie w stanach przewlekłych, podejście całościowe jest trudniejsze w diagnozowaniu.

W procesie repertoryzacji, czyli w procesie stawiania homeopatycznej diagnozy, lekarze posługują się wspomnianymi repertoriami i spisami leków, dzieląc objawy zgłaszane przez pacjenta i obserwowane w badaniach, na objawy psychiczne, ogólne i fizykalne. Tylko przez porównywanie jak gdyby przewijających się równolegle przed oczami homeopaty dwóch filmów - jednego związanego ze stanami stwierdzanymi u chorego i drugiego zawartego w homeopatycznych repertoriach i spisach leków - można postawić właściwą diagnozę, tj. wybrać właściwe leki.

Tylko precyzyjnie dobrane leki mogą pomóc. Nie jest to proste, dlatego w diagnostyce homeopatycznej coraz częściej wykorzystuje się homeopatyczne programy komputerowe.

Pobudzić do walki


Homeopatia jest, z grubsza rzecz ujmując, metodą bodźcową i przestrajającą. W terapii homeopatycznej stosujemy minimalne dawki określonych leków, starając się pobudzić organizm do walki, a w konsekwencji do samowyleczenia. Lek homeopatyczny działa tu jak specyficzny stymulator naturalnych procesów obronnych organizmu. I o ile procesy chorobowe nie zaszły za daleko, jeżeli nie nastąpiły np. nieodwracalne zmiany organiczne, człowiek zdrowieje.

Nie ma ograniczenia wieku w stosowaniu homeopatii. Daje często bardzo dobre efekty u dzieci, jak i ludzi w zaawansowanym wieku. Można już leczyć pacjenta dosłownie w łonie matki.

Leki homeopatyczne

Są w większości (80%) pochodzenia roślinnego. Surowce roślinne użyte do produkcji leków muszą być czyste organicznie i nie zanieczyszczone chemicznie. W homeopatii stosuje się również surowce pochodzenia mineralnego, np. popularny lek używany w praktyce pediatrycznej - Calcarea carbonica - jest uzyskiwany z zeskrobin wewnętrznej części muszli ostryg.

W niewielkim stopniu leki homeopatyczne są pochodzenia zwierzęcego. W dzisiejszych czasach zagrożenie m.in. chorobą wściekłych krów powoduje, że ta grupa preparatów jest skrupulatnie sprawdzana, a nawet obserwuje się wycofywanie pewnych leków (na wszelki wypadek) z produkcji czy dystrybucji.
Należy jednak podkreślić w tym miejscu, że dzięki specyfice przygotowania surowców wyjściowych (w tym odzwierzęcych) i niezwykle wysokim rozcieńczeniom leków gotowych, leki homeopatyczne są bezpieczne. Najbardziej popularne leki homeopatyczne kompleksowe (zawierające składowe w niskiej potencji) mają kilku-, kilkunastogodzinny okres półtrwania w organizmie. Wystarczy je zatem odstawić, żeby szybko "wyparowały" z organizmu.

Przy lżejszych zaburzeniach, np. przy pospolitej infekcji, potrzeba niewiele dawek właściwie dobranego leku, ażeby choroba ustąpiła w krótkim czasie. Przy głębszym zaburzeniu, np. w przebiegu choroby przewlekłej, lek homeopatyczny musi być podawany przez dłuższy czas, aby nastąpiło wyzdrowienie.

Na świecie i w Polsce

W wielu krajach Europy homeopatia cieszy się dużą popularnością. Na przykład w Anglii w państwowej służbie zdrowia działa ok. 3 tys. lekarzy homeopatów (z dyplomami specjalizacji uzyskanymi w oficjalnym systemie kształcenia podyplomowego).

Z kolei w Niemczech stosujący homeopatię lekarz może posiadać na użytek gabinetu własną apteczkę homeopatyczną, nawet z prawem produkcji leków homeopatycznych.

We Francji jest też szeroka kadra lekarzy leczących homeopatycznie. W samym Paryżu istnieje kilkaset aptek prowadzących leki homeopatyczne.

W Stanach Zjednoczonych leki homeopatyczne są ogólnie dotępne w sieci aptek, drugstorów i nawet sklepów spożywczych, ponieważ leki homeopatyczne często są rejestrowane nie jako leki, a substancje uzupełniające dietę.

W takich krajach jak np. Indie i Pakistan homeopatia jest jedną z najbardziej popularnych metod terapeutycznych, popieranych przez czynniki oficjalne, ze względu na jej taniość oraz dostępność leków rodzimej produkcji.

W Polsce przyjmuje się, że około 7% ogólnej liczby lekarzy jest przeszkolonych na indywidualnych kursach w zakresie homeopatii; ta liczba stale wzrasta. Jednak lekarzy stale wykorzystujących tę metodę jest znacznie mniej. Przypuszczam, że ze względu na to, że jest to metoda trudna, wymagająca od homeopaty stałej ciężkiej pracy, której w dzisiejszych czasach przeciętnemu lekarzowi nie brakuje.

Leki homeopatyczne są w Polsce ogólnie dostępne w aptekach, w większości przypadków bez recepty. I o ile leczenie homeopatyczne poważnych przypadków bezwzględnie powinno być domeną przygotowanych do tego lekarzy, to samoleczenie banalnych spraw, np. kataru czy podobnych infekcji, jest w chwili obecnej w Polsce zupełnie możliwe i akceptowane przez czynniki oficjalne.

W terapii homeopatycznej stosujemy minimalne dawki określonych leków, aby pobudzić organizm do walki z chorobą.

"Żyjmy dłużej" 4 (kwiecień) 2000
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 03-10-2005 20:07

Nie pamietam skąd wziąłem ten artykuł.Co prawda to nie historia, ale myślę, że warto poznać i takie zdanie na ten temat. Osobiście nie zetknąłem się bezpośrednio z tą metodą leczenia, więc nie mam własnego zdania co do jej skuteczności.


Uleczeni wodą z mózgu

Od 200 lat trwa wojna między przeciwnikami i zwolennikami homeopatii
Choć ci ostatni przegrali właśnie kolejną bitwę, są przekonani, że kiedyś jednak zwyciężą homeopatia to bzdura! – zagrzmiało niedawno prestiżowe pismo medyczne „Lancet”.

Jego wydawca nie przebierał w słowach: „To koniec badań nad potencjalną
skutecznością homeopatii. Trzeba, by lekarze śmiało zaczęli mówić
pacjentom, że ta metoda nie działa” – pisał w odredakcyjnym wstępniaku.
Pretekstem do tego najostrzejszego od lat ataku na alternatywną metodę
leczenia stały się wyniki badań naukowców ze szwajcarskich
uniwersytetów w Bernie i Zurychu oraz angielskiego uniwersytetu w
Bristolu. Ten zespół pod kierownictwem profesora Matthiasa Eggera badał
110 programów naukowych dotyczących skuteczności homeopatii. Porównał
je z tą samą liczbą programów zajmujących się tak zwaną medycyną
konwencjonalną. I co? Specjaliści nie mieli wątpliwości: –
Konwencjonalne sposoby terapii odnoszą wyraźny efekt, skutkując poprawą
zdrowia pacjentów. Naukowcy nie dopatrzyli się jednak żadnego dowodu na
to, że skuteczność homeopatii była wyższa niż w przypadku placebo.
„Koniec homeopatii” – zatytułowano raport podsumowujący badania.

– Na wyrost – zżyma się Peter Fisher, członek Brytyjskiego Towarzystwa
Homeopatycznego i dyrektor Royal London Homeopathic Hospital. – To
dziwne, że tak prestiżowe pismo jak „Lancet” pozwala sobie na tak
kategoryczne sądy, bazując na tak wątłych przesłankach – mówi. – Liczba
przebadanych przypadków terapii homeopatycznych była za mała na tak
autorytatywne sądy.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia blisko 80 procent ludzi w
krajach rozwijających się korzysta za środków medycyny naturalnej. W
Polsce 60 procent dorosłych przyznaje się, że choć raz w życiu sięgnęło
po preparat homeopatyczny. Na różnego typu „alternatywne” leki i
terapie wydajemy miliard złotych rocznie. W naszym kraju praktykuje
blisko pięć tysięcy lekarzy homeopatów zrzeszonych w oficjalnych
stowarzyszeniach (Homeopatią powinni zajmować się tylko lekarze.
Jedynie to zapewni bezpieczeństwo leczenia – uważają specjaliści). Ilu
jest homeopatów samozwańczych – nikt dokładnie nie wie. To dane
porównywalne z Francją czy Niemcami. Amerykanie w 2002 roku wydali na
alternatywne metody leczenia 30 miliardów dolarów i była to większa
suma niż wydatki na medycynę konwencjonalną.

Dlaczego ten rodzaj terapii budzi tyle emocji? By to zrozumieć, trzeba uświadomić sobie, co to w ogóle jest homeopatia.

Sama woda

Często bywa mylona z ziołolecznictwem. I choć faktycznie homeopaci
posiłkują się w produkcji leków substancjami pochodzenia roślinnego,
nie ograniczają się tylko do nich. Homeopatyczny lek może bazować także
na produktach zwierzęcych, mineralnych lub naturalnych wydzielinach. Z
nich tworzy się wyciągi, które następnie rozcieńcza się w wodzie. I
rozcieńcza. I rozcieńcza...

Proces ten prowadzony jest często tak długo, że w mającej stanowić bazę
leku wodzie nie ma już ani jednej cząsteczki substancji aktywnej.
Dlaczego? Bo teoria mówi, że im większe rozcieńczenie, tym preparat
działa lepiej. „To wbrew logice, to robienie wody z mózgu!” –
wykrzykują na to przeciwnicy homeopatii. Ale to nie wszystko, co ich w
tym wścieka.

Za ojca homeopatii uznaje się niemieckiego lekarza i chemika Samuela
Hahnemanna żyjącego na przełomie XVIII i XIX wieku. Zaczęło się od
tego, że Hahnemann zaobserwował, jak w laboratorium produkującym
chininę – lek antymalaryczny – pracownicy, którzy nawdychali się za
dużo chininowych oparów, chorują na przypadłość niezwykle
przypominającą malarię. Nie wiedziano wtedy jeszcze o istnieniu
zarodźców malarii. „To, co w dużej dawce wywołuje daną chorobę, w małej
– może ją leczyć” – wymyślił więc Hahnemann i zaczął to sprawdzać.
Przetestował spory repertuar różnych środków, od rtęci zaczynając, na
ziołach kończąc. Metoda tworzenia leku polegała na tym, że zdrowej
osobie podawano jakąś substancję – na przykład korzeń wymiotnicy
wywołujący torsje. Ta sama substancja w stężeniu homeopatycznym
powodowała ustąpienie niepożądanych objawów. Trochę na zasadzie
szczepionki.

Aby uruchomić procesy obronne organizmu, wystarczyło „zaszczepić” go
bardzo, bardzo, bardzo niewielką dawką leku. „To nie może działać” –
oświadczył świat oficjalnej medycyny. To musi być efekt placebo.
Pacjent wierzy, że dostaje lek, ma zaufanie do osoby, która go podaje,
i to działa mu na sugestię. Zdrowieje. Tak. Często tak jest. Czasem
homeopatia nie może pomóc – jak w chorobach wymagających interwencji
chirurgicznej: złamaniach kończyn czy nowotworach. Co jednak zrobić z
tymi przypadkami wyleczeń, w których homeopatia radzi sobie lepiej od
placebo? Są i takie. Zamieść je pod dywan i udawać, że nic się nie
stało?

I tak rozpoczął się wyścig: badania mające zdyskredytować homeopatię
kontra doświadczenia mające potwierdzić i wyjaśnić jej działanie.
Wyścig nierówny, bo w pierwszej drużynie są niemal wszystkie instytucje
zajmujące się nauką oficjalną, a w drugiej – niewielka grupa
sympatyków. Na razie zwyciężają sceptycy. Jednak i homeopaci od czasu
do czasu wychodzą obronną ręką z mniejszych potyczek i poczet
„bohaterów homeopatii” powoli, acz regularnie się powiększa.

Pamiętliwa woda

Pierwszym z nich jest francuski immunolog Jacques Benveniste. Stworzył
on hipotezę tak zwanej pamięci wody, którą po opublikowaniu przez
prestiżowe pismo „Nature” nagrodzono w 1998 roku anty-Noblem.
Benveniste udowadniał, że woda może zapamiętać, z jaką substancją
weszła w kontakt, i zachować jej właściwości, nawet gdy substancji tej
dawno już w roztworze nie ma. Tłumaczył to tak: cząsteczka wody jest
spolaryzowana jak bateria – z jednej strony ma ładunek dodatni, z
drugiej ujemny. Substancja wprowadzona do wody wpływa na te ładunki i
zmienia strukturę wody. Może to zrobić nawet jedna cząsteczka, która
zadziała na zasadzie efektu domina. Zmieniona struktura utrzyma się
jeszcze jakiś czas po tym, gdy ową substancję wyeliminujemy.

James Randi, autor książek demaskujących różne magiczne sztuczki,
ufundował nagrodę – milion dolarów dla tego, kto wymyśli dający się
powtórzyć test potwierdzający działanie homeopatii. Kasa wciąż czeka.

Zostaje wiara

Homeopatia to bolesny wrzód na ciele klasycznej medycyny. Jej działanie
pozostaje w sprzeczności z rozumem. Jakież więc było zdumienie jednej z
jej głównych przeciwniczek, gdy niechcący przysłużyła się wrogowi.

Profesor Madeleine Ennis, farmakolog z Queen’s University Belfast
uważała, że woda, z której na drodze rozcieńczeń usunięto to, co w niej
rozpuszczono, działać nie może. By tego dowieść, posłużyła się
bazofilami. To rodzaj białych krwinek, które odpowiadają w naszym ciele
za rozwój stanu zapalnego. Wytwarzają wiele biologicznie czynnych
substancji, w tym histaminę, którą uwalniają, gdy organizm zostanie
zaatakowany przez jakiś czynnik chorobotwórczy – na przykład bakterie.
Obecność histaminy we krwi hamuje działalność bazofili – przestają ją
już produkować. Do czterech niezależnych laboratoriów Ennis wysłała
próbki czystej wody i takie, w których znajdowała się „pamięć wody” po
histaminie. Badacze nie wiedzieli, w której probówce jest co. I?
Zadziałało! Wszystkie centra badawcze wykazały, w których probówkach
była woda, a w których ciecz homeopatyczna. Ennis była zła. – Mimo
mojego sceptycyzmu muszę przyjąć te wyniki do wiadomości. Ale nie
spocznę, dopóki nie znajdę racjonalnego wytłumaczenia.

– Myślę, że główny problem z niezrozumieniem homeopatii wynika ze
sposobu myślenia farmakologów – mówi Peter Fischer. – To chemicy.
Mówią: ten związek składa się z takich i takich cząsteczek. Dlatego lek
homeopatyczny to dla nich woda i cukier. Ale gdyby pokazać im dyskietkę
komputerową, też nie zauważyliby nic poza kawałkiem plastiku pokrytym
tlenkiem żelaza. A informacja na dyskietce wynika ze struktury
namagnesowanych cząsteczek żelaza, tak samo jak istota leku
homeopatycznego leży w zmienionej strukturze wody poddanej działaniu
jakiejś substancji. Na razie nie umiemy tego dowieść, ale kiedyś nauka
udowodni, że mieliśmy rację.

A do tego czasu? Pozostaje wiara. To mało? Chyba nie, skoro potrafi czynić cuda.

basia

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 240


Rejestracja:
14-05-2005 20:38

Lokalizacja: Darłowo

Post 04-10-2005 10:29

Ja uwierzyłam w homeopatię.Po kilku latach leczenia Maćka chemią oczywiście bez efektów przeszliśmy na leczenie homeopatyczne.Teraz są efekty leczenia,widzę dużą poprawę .jest dużo spokojniejszy,lepiej się koncentruje,lepiej zasypia,mówiąc ogólnie jest 50 % poprawy i dla mnie to bardzo dużo.Nie ma efektów ubocznych co też jest bardzo ważne,a wydatki na granulki to 24 zł miesięcznie,więc nie jest drogo.
Jestem bardzo wdzięczna naszej pani doktor za umożliwienie nam tej metody leczenia.

Aldonka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 58


Rejestracja:
24-09-2005 16:29

Lokalizacja: Katowice

Post 05-10-2005 08:57

Basiu!

Basiu czy mogłabyś coś więcej powiedzieć co stosujecie , bo zaciekawiło mnie to .

basia

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 240


Rejestracja:
14-05-2005 20:38

Lokalizacja: Darłowo

Post 06-10-2005 08:17

Aldonko przeczytaj o tym w postach o lekach "Homeopatia" tam wpisałam nazwy granulek,musi przepisać ci je lekarz,ja mam to szczęście że nasza pani doktor psychiatra zrobiła specjalizację w tym kierunku,ale napewno znajdziesz blisko siebie lekarza homeopatę który poprowadzi leczenie.Jeżeli będziesz miała jakieś pytania chętnie odpowiem bo naprawdę warto spróbować.

Sonnenfinsternis

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 150


Rejestracja:
03-12-2005 00:54

Lokalizacja: z Chaosu

Post 03-12-2005 14:09

Golombek
Bardzo ciekawy post. Ja cialbym jeszcze dodac:
Jako pewne uzupelnienie:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3889
Tajemnica placebo rozwiązana:
http://www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,5167
Milej lektury :wink:

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 07-12-2005 01:08

Bardzo fajne artykuły Sonnen, szkoda tylko, że allopaci i koncerny farmaceutyczne zapominają, że najlepsze efekty homeopatia uzyskuje w leczeniu zwierząt i niemowląt.

Ja nie jestem wielką zwolenniczką ani przeciwniczką, ale mojej starszej po 8 miesiącach leczenia homeopatycznego stopniowo zanikły zmiany atopowe skóry (podwyższonego IGe nigdy nie miała) i jak dotąd przez 6 lat nie powróciły, a ponad połowę katarów udaje mi się zlikwidować u dzieci pierwszego dnia kroplami Euphorbium.

To też zapewne efekt działania placebo (tak jak z końmi i kotami)

pzdr:)
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

Sonnenfinsternis

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 150


Rejestracja:
03-12-2005 00:54

Lokalizacja: z Chaosu

Post 09-12-2005 18:57

Cyntia pisze:Bardzo fajne artykuły Sonnen, szkoda tylko, że allopaci i koncerny farmaceutyczne zapominają, że najlepsze efekty homeopatia uzyskuje w leczeniu zwierząt i niemowląt.

Moze jakies zrodla, ktore potwierdzalby te teze? Wyniki prezentowane raczej dotycza ludzi. Nie slyszalem, zeby praktykowano homeropatie dla zwierzat.
Cyntia pisze:Ja nie jestem wielką zwolenniczką ani przeciwniczką,

jestem sceptykiem, ale rozumiem to i nie potepiam, gdy ktos szuka tam pomocy, gdzie na "zdrowy rozum" nie ma ratunku. Sam prawdopodobnie bym tak postapilm, bo w koncu liczy sie, ze to cos ma Cie wyleczyc, niezalezenie od tego jak to dziala.
Cyntia pisze:
ale mojej starszej po 8 miesiącach leczenia homeopatycznego stopniowo zanikły zmiany atopowe skóry (podwyższonego IGe nigdy nie miała) i jak dotąd przez 6 lat nie powróciły, a ponad połowę katarów udaje mi się zlikwidować u dzieci pierwszego dnia kroplami Euphorbium.
To też zapewne efekt działania placebo (tak jak z końmi i kotami)

Tak moze byc, jesli nie wiesz, ze to placebo :)
Dlaczego nie pomaga i nie lagodzi objawow ADHD, skoro ponoc moze wyleczyc z alergi, choroby lokomocyjnej?

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 09-12-2005 21:27

Właśnie w tym tygodniu byliśmy u homeopaty-pediatry aż w Poznaniu, dostaniemy jedną, dobraną dawkę leku dla starszej córy i po 6 tygodniach na następną wizytę i po następny lek.

Będę na bieżąco donosić co się dzieje, lub nie dieje, choć naprawdę nie spodziewam się żadnych efektów.
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

basia

Awatar użytkownika

Waleczny rodzic

Posty: 240


Rejestracja:
14-05-2005 20:38

Lokalizacja: Darłowo

Post 10-12-2005 13:46

Pomaga i łagodzi objawy ADHD.leczę syna prawie rok lekami homeopatycznymi i są dobre efekty.

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 02-01-2006 22:26

No to po trzech tygodniach od podania tej jednej dawki leku jednak widzę różnicę:

- w szkole obowiązuje skala ocen z zachowania od -3 do 8 i Natalia z dziecka na granicy 2-3 punkty (z wpadkami i górkami oczywiście) cały prawie grudzień miała 6-8 pierwszy raz od początku pierwszej klasy (teraz jest w drugiej) Na jej lepsze zachowanie wpływa też fakt odejścia z klasy chłopca, który najbardziej jej przeszkadzał, ale chyba nie tylko

- w domu jest lepiej z zachowaniem - tzn nie jakaś drastyczna zmiana na lepsze, tylko żadsze ataki "braku kontaktu z otoczeniem" i bezładnej bieganiny, a jeśli już się pojawiają, to łatwiej i szybciej z nich wychodzi

Z koncentracją, jak twierdzi sama Natalka nie jest lepiej, ale ma trochę mniej lekcji do dokończenia w domu i również pierwszy raz w życiu siada do lekcji sama, sama odrabia i tylko mnie pyta jak czegoś nie wie. Przedtem musiałam praktycznie cały czas siedzieć przy niej, albo cały czas mnie do siebie wołała.

Oczywiście rozprasza się nadal bardzo, ale chyba szybciej "wraca na właściwe tory"

Przed nami jeszcze kolejna wizyta i kolejny lek, jeśli to kogoś interesuje będę pisać co dalej, ale nikogo do niczego nie namawiam, bo każde dziecko jest inne!
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 02-01-2006 22:36

Jestem ciekawa co to za leki i który homeopata je zapisał oraz jak dużo kosztuje wizyta u niego?
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 03-01-2006 01:10

Halinko, mogę Ci oczywiście podać nazwę leku, ale wiem, że gdzie jak gdzie ale w homeopatii (tej klasycznej, bo jest kilka odmian jak się okazuje :o ) lek jest dobrany do pacjenta, a nie do schorzenia.

My byliśmy u lekarza-pediatry aż w Poznaniu, bo mój kuzyn - farmaceuta stwierdził autorytatywnie, że to jest bardzo dobry pediatra i homeopata (a dla mnie te sprawy powinny występować jednocześnie, zresztą przemiła kobieta, za wizytę pierwszą zapłaciliśmy 180 zł (myślę, że następne będą trochę tańsze), duży koszt to oczywiście niestety dotarcie do tego nieszczęsnego ( dla mnie, bo mieszkam pod Warszawką) Poznania.

Muszę Ci się też od razu przyznać, że nie jest łatwo się do niej umówić na pierwszą wizytę (mnie to zajęło 2 miesiączki, choć mój brat ją zna i miałam pewne "fory").

To było dziwne, bo Pani Doktór wysłuchała mojej prawie 1,5 godz wypowiedzi na temat Natalki, zadając pytania i jednocześnie obserwując ją i rozmawiając też z Natalką.

Robiła bardzo dokładne notatki, a potem powiedziała, że to wieczorem przeanalizuje i dostanę pocztą albo receptę, albo leki.

Dostałam za dwa dni leki, no dosłownie trzy granulki (jak wiem, to samego cukru) do jednorazowego wzięcia. I zapisać się na wizytę za 6 tygodni.

Po tych 6 tyg mamy przyjechać, powiedzieć co się działo i dostaniemy następny, inny lek znów jednorazowo.

Mój kuzyn mówi, że lek homeopatyczny to jak dyskietka z informacją jak organizm ma funkcjonować, nie znam się na tym, wiem, że są głosy, że to szarlataneria, ale jak to mama chciałam spróbować metody, która wiem, że nie ma żadnych skutków ubocznych.

Nawet nie wiem jak będzie dalej, nie chciałam i nie chcę nadal wiele sobie obiecywać, tylko na chłodno obserwować co się dzieje.

Oczywiście na priva służę "namiarami" na ten Poznań jeśli chcesz, bo tu nie chcę być posądzona o coś, że coś reklamuję czy co, bo naprawdę, moje dziecko jakoś zareagowało, a skąd ja mogę wiedzieć jak będzie u innych.

Strasznie się napisałam, mam nadzieję, że mi wybaczysz, ale chciałam dokładnie wyjaśnić co i jak.

Pozdr jak zwykle serdeczne
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 09-01-2006 23:16

No piszę, bo nie mogę się nadziwić. Ktoś mi podmienił dziecko! Na razie na szczęście tylko to starsze :wink:

Jak pani w szkole mówiła, że Natalka jest jak aniołek i ja to stwierdzałam to jeszcze było pół biedy, ale jak przyjechała szwagierka i po godzinie gadania z nią i zabawy powiedziała "to jest zupełnie inne dziecko", to mnie już zadziwiło.

Naprawdę jest lepiej a martwię się, że jest tak dobrze tylko z kilku powodów:

- podobno im dłużej trwa dojście do dobrych efektów tym te zmiany są trwalsze (przynajmniej w homeopatii)

- ja takiej Natalki nie znam i ciągle się na tym łapię. Mówię np "Natalko wracaj już do domu", słyszę łagodne "nieee", odpowiadam "proszę jesteś już zmarznięta, niedawno byłaś chora, wracaj na ciepłą herbatkę" i zamiast standartowej awantury albo uciekania starsza idzie do domu!! :o
Oczywiście są klasyczne opory, momenty totalnej bieganiny i krzyku, ale naprawdę o połowę mniej!

- nie wiem co będzie dalej i jakoś za łatwo to idzie.....
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 27-07-2006 22:29

No nie wiem czy kogoś interesuje co jest dalej.... ale dalej jest to samo, tzn mam już dwoje mniej więcej podobnie rozbrykanych dzieci które jak to dzieci szaleją na całego a czasem są do rany przyklej:)

Jasne Starsza (ta z ADHD) jest bardziej impulsywna nie umie się sama bawić, stara sie często przerwać rozmowę i wejść na trzeciego, ale objawów typowych dla nadpobudliwości jest u niej już naprawdę niewiele.

Pewnie każdy rodzic mnie zrozumie jak powiem, że od dawna nie wstydziłam się za jej reakcje. (No rozumiecie chodzi mi o ten okropny dyskomfort, kiedy masz ochotę pobić cały świat bo nie rozumie, że twoje ukochane dziecko po prostu takie jest i już!!!!!!) Więc to znikło.

Wniosek jeden, albo wyrosła, albo leczenie na razie działa.
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

mango

Posty: 9


Rejestracja:
30-07-2006 10:10

Lokalizacja: Puck

Post 30-07-2006 10:34

Nie rozumiem Cyntio, zrozumiałam, ze leczenie pomaga, a piszesz,że masz nadal dwoje rozbrykanych dzieci.
Ja stosuję coś podobnego, jednak nie jest to homeopatia, ale suplemantacja i mogę napisać,że w wieku 8 lat - bo tyle ma moj Patryk, po 3 czy 4 miesiacach stsosowania preapratu adhd2 - właśnie to rozbrykanie uległo ograniczeniu.
Pozdrawiam
Małgosia - mama Patryka
warto rozmawiać

Cyntia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 676


Rejestracja:
04-10-2005 11:20

Lokalizacja: Łomianki

Post 30-07-2006 15:42

Tak owszem moje córy są rozbrykane, ale ja się z tego cieszę, są rozbrykane, bawią się śmieją, kłócą, jak to dzieci. Ja mówię, że u starszej w znacznym stopniu znikły objawy ADHD, czyli rozbrykanie niekontrolowane ani przez nią ani przez nikogo i duże trudności w koncentracji

Pzdr:)
"Lubiłabym poranki, gdyby zaczynały się później"
Przepraszam za błędy ortograficzne - dysleksja w galopie
Mam ADHD, starszą córę z ADHD a mężusia oraz młodszą córę bez ADHD.

Bajka

Posty: 1


Rejestracja:
05-08-2006 21:28

Lokalizacja: Lublin

Post 05-08-2006 22:08

Witajcie, jesteśmu tu nowi (bo jest nas dwoje czyli Ania i Tomek). Borykamy sie taj jak i wy z problemami zwiazanymi z nadpobudliwościa naszego 9-cio letniego syna. Czy jest może ktos na forum z Lublina , kto ma doświadczenie w stosowaniu leków homeopatycznych o ktorych tu wszyscy rozmawiają?? Jesli tak to prosimy bardzo o kontakt badz na forum badz tez w postaci wiadomosci prywatnej lub e-mail, bedziemy bardzo wdzieczni za kazda pomoc. Pozdrawiamy

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 14-02-2007 16:28

No, wróciłam do homepatii

bo przez jakiś czas o niej jak i o wszystkich innych rzeczach nie myslałam.
Z tej okazji dowiedziałam się że
1) należy brać prepataty pół godziny przed albo po jedzeniu
2) i nie mieć w ustach mocnych zapachów typu mięta czy dym tytoniowy.
To sprawia ze jakoś nigdy( postanowiłam brać od poniedziałku) nie moge się wpasować, ale pójdzie :)
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 14-02-2007 16:39

A tak buszująć w necie natrafiłam na taką oto dyskusję
Wrzucam linka tutaj bo dawno nie czytałam tak merytorycznej dyskusji. I to jeszcze na forum katolickim!( niestety jakoś głupio się składa ze wszystkie fora katolickie jakie dotąd spotykałam były ohydnie zasciankowe :x )
Przytaczane są argumenty wszystkich stron i mnóstwo linków, więc niezaleznie od poglądów mozna się duzo dowiedzieć.
Oczywiscie któryś ADHD-owiec się będzie czuł na siłach, żeby przez to przebrnąć :)
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-02-2007 17:22

Super. Ale okropnie długie :)
Moje poglądy na temat homeopatii doskonale potwierdza ten artkuł.
Rozcieńczenie rzędu 10^24 oznacza, że w granulce można znaleźć jedną molekułę "leku" z prawdopodobieństwem porównywalnym z wygraną w totka. A stosuje się rozcieńczenie rzędu 10^400, chyba moja wyobraźnia nie sięga takich liczb. Ale spróbuję.
Rozcieńczając łyżkę stołową preparatu w kilometrze sześciennym wody uzyskamy 10^15, mieszamy starannie, z tego bierzemy łyżkę "roztworu" i rozcieńczamy w kilometrze sześciennym wody i uzyskujemy 10^30. I jeszcze tak trzydzieści razy i już mamy upragniony roztwór w stężeniu 10^450.
Drobna omyłka o pięćdziesiąt zer nie mąci nam pogody ducha.

Proszę sobie wyobrazić kilometr sześcienny wody. Czyli sześcian o boku 1 kilometra. Wokół niego, dobrym marszem idziemy pół godziny. Z odległości kilometra człowieka ledwo widać.

deprim

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
30-04-2006 17:19

Post 14-02-2007 23:06

dreptak pisze:Super. Ale okropnie długie :)
Moje poglądy na temat homeopatii doskonale potwierdza ten artkuł.
Rozcieńczenie rzędu 10^24 oznacza, że w granulce można znaleźć jedną molekułę "leku" z prawdopodobieństwem porównywalnym z wygraną w totka. A stosuje się rozcieńczenie rzędu 10^400, chyba moja wyobraźnia nie sięga takich liczb. Ale spróbuję.
Rozcieńczając łyżkę stołową preparatu w kilometrze sześciennym wody uzyskamy 10^15, mieszamy starannie, z tego bierzemy łyżkę "roztworu" i rozcieńczamy w kilometrze sześciennym wody i uzyskujemy 10^30. I jeszcze tak trzydzieści razy i już mamy upragniony roztwór w stężeniu 10^450.
Drobna omyłka o pięćdziesiąt zer nie mąci nam pogody ducha.

Proszę sobie wyobrazić kilometr sześcienny wody. Czyli sześcian o boku 1 kilometra. Wokół niego, dobrym marszem idziemy pół godziny. Z odległości kilometra człowieka ledwo widać.


Oglądałem kieyś program o homeopatii. Wypowiadali się naukowcy przeciwni i "naukowcy" (a raczej szamani) za stosowaniem homeopatii. Zwolennicy twierdzą że takie rozcieńczenie wystarczy bo podobno tu chodzi o jakąś "pamięć" tego co rozcieńczamy w wodzie.

Żadnych naukowych dowodów na to by woda cokolwiek zapamiętywała nie ma, nie ma również żadnych dowodów na skuteczność (jakąkolwiek) homeopatii.
Obrazek

tomek

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 830


Rejestracja:
20-02-2005 23:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-02-2007 23:54

Ale po co komu dowody skuteczności? Przecież wyleczyła ta homeopatia tylu ludzi [tu następuje długa lista opowieści o cudownych uzdrowieniach]...

Pozatym, jak by dobrze co niektórym ludziom powmawiać, to by kupili kapsułkowane krowie placki, zapłacili kosmiczną kasę i potem jeszcze uwierzyli że im to coś pomogło.

Robienie ludzi w konia ta jeden ze starszych biznesów na świecie...
Polska to kraj odwrotny (...) jesteśmy gdzieś między antylopami a słoniami)

Ignacy Baumberg, koordynator medyczny psp.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 18-02-2007 16:58

DREPTAKU! Ach te Twoje ironiczne narracje! Bardzo lubie!

To prawda co napisałes .
dreptak pisze:Proszę sobie wyobrazić kilometr sześcienny wody. Czyli sześcian o boku 1 kilometra. Wokół niego, dobrym marszem idziemy pół godziny. Z odległości kilometra człowieka ledwo widać.


:)

Nie chce mi się odpowiadać własnymi słowami, wiec odpowiem cytatem z tamtego forum
jswiec pisze:Na początku lat 80tych ktoś tak złożył z papieru samolocik, ze wg zasad aerodynamiki nie powinien był w ogóle utrzymywać się powietrzu dłużej niż sekundę, a tymczasem potrafił latać całymi godzinami. Znany jest też taki "efekt Mpemby", zgodnie z którym z gorącej cieczy szybciej robią się lody niż z przestudzonej. Okazuje się, że fizyka po dziś dzień nie potrafi rozsądnie wyjaśnić tego, jak się to dzieje!
Szczególnie odporne na wyjaśnienia okazują się być turbulentne przepływy cieczy i towarzyszące im zjawiska.

Gdyby hipoteza Hahnemanna miała być prawdziwa w najwyższych stężeniach, musielibyśmy odkryć w przyrodzie jakiś nowy "kod informacyjny" energii obecnych w świecie kwantów [lub niżej]. Na razie wygląda to wszystko bardzo mało prawdopodobnie. Chociaż fizyka na razie zupełnie przeczy takim możliwościom, nie wiadomo jeszcze, jaka ona będzie za najbliższe 100-200 lat i jakie efekty - dziś zupełnie nieprawdopodobne - zostaną odkryte. Być może okaże się, że jakaś tam część zjawisk typu homeopatycznego jest możliwa, choć zapewne nie będzie to do końca tak jak w wyjaśnieniach Hahnemanna.


Ale homeopatia działa - równiez na zwierzeta, co jest dowodem ze tu nie chodzi o działanie sugestii- i to jest teraz najwazniejsze.
W chwili obecnej to chyba raczej kwestia światopoglądu. :)
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 18-02-2007 17:02

Co się tyczy swiatopoglądu, to podoba mi sie ten tekst:

DLACZEGO NIE NALEŻY PALIĆ HOMEOPATÓW NA STOSIE
O. Jacek Norkowski OP.


COŚ O PARADYGMATACH I TRADYCJACH FILOZOFICZNYCH
W filozofii od wieków toczy się spór pomiędzy zwolennikami tradycji platońskiej i arystotelesowskiej. Mówiąc w największym skrócie, dla Platona człowiek to dusza uwięziona w ciele, zaś dla Arystotelesa, a potem i św. Tomasza - byt duchowo-materialny, złożony z duszy i ciała jako formy i materii, przy czym dusza jest tu wprawdzie czynnikiem nadrzędnym, ale samodzielnie nie tworzy pełnego człowieka. Związek duszy i ciała jest w tym drugim ujęciu niezwykle głęboki, a zarazem subtelny. Według Arystotelesa i św. Tomasza dusza ożywia ciało, ale dopiero związek z ciałem umożliwia jej wykonywanie wszystkich jej działań - czy to poprzez zmysły, czy też intelekt i wolę. Nie można tego powiedzieć o wyobrażeniu, jakie o tym związku duszy i ciała miał Platon. Dla niego ciało jest raczej przeszkodą niż pomocą dla duszy, która istnieje i działa niezależnie od ciała, więc nie czerpie dla siebie z tego połączenia żadnych korzyści.
Renę Descartes (w Polsce zwany Kartezjuszem) byt filozofem, który w erze nowożytnej stał się niezwykle wpływowym głosicielem poglądów platońskich. Na nich oparł on swoją wizję człowieka. Dusza łączy się według niego z ciałem gdzieś w mózgu, ale jedno i drugie bytuje w zasadzie niezależnie od siebie; jedno -jako czysta myśl (res cogitans), drugie - jako geometryczna rozciągłość (res extensa). Tak więc, aby móc leczyć, wystarczy poznać funkcjonowanie ciała, które można naukowo zbadać i opisać, pozostawiając na boku zagadnienie jego związku z duszą. Takie podejście uczynił Kartezjusz podstawą dla teorii medycyny jako nauki, do której rozwoju sam się przyczynił. Stworzył w ten sposób ogólną teorię dla medycyny i nakreślił jej horyzonty, co w sumie może być nazwane stworzeniem jej paradygmatu.
Tak więc ciało jest dla Kartezjusza maszyną, której tajniki w zupełności może wyjaśnić chemia i fizyka. Świadomie sprowadził on fenomen życia wyłącznie do zjawisk chemicznych i czystej mechaniki. Medycyna poszła torami wytyczonymi jej przez Kartezjusza i temu zawdzięczamy wiele jej sukcesów, w tym rozwój farmakologii opartej na znajomości przemian chemicznych w organizmie oraz wielkie osiągnięcia chirurgii.
Współczesna medycyna to jednak nie tylko sukcesy, ale również porażki. Medycyna "kartezjańska", oparta głównie na dwóch wymienionych typach leczenia, nie zawsze jest skuteczna. Dlatego renesans przeżywa obecnie ziołolecznictwo, sięga się po akupunkturę i homeopatię. Istnieje moda na medycynę holistyczną, która postrzega chorobę jako problem istoty ludzkiej jako całości. Kartezjański model medycyny z jego ciałem - maszyną został w ten sposób zakwestionowany.

JAK TO SIĘ MA DO NASZEGO PYTANIA O HOMEOPATIĘ?
W sporze pomiędzy kartezjańska (platońską) a tomistyczną wizją człowieka homeopatia stoi po stronie tej ostatniej. Tomistyczne podejście do człowieka jest holistyczne, kartezjańskie zaś - skrajnie dualistyczne. Sytuacji tej nie zmienia fakt, że większość przeciwników homeopatii jest nieświadomymi platonikami bądź kartezjanistami, zaś większość homeopatów nigdy nie studiowała filozofii. W praktyce stosują oni myślenie, które daje się wyjaśnić w oparciu o filozofię Arystotelesa i św. Tomasza, a nie Platona i Kartezjusza. Wspomniany powyżej spór pomiędzy tymi dwoma nurtami filozofii, a zarazem sposobami myślenia, trwa już długo i wiele nam może wyjaśnić w kwestii nas interesującej. Na przykład posądzanie homeopatii o związki z magią przypomina posądzanie św. Tomasza o herezję, ponieważ zaakceptował on dorobek Arystotelesa w filozofii, który wydawał się niezgodny z chrześcijaństwem.
Obecnie homeopatia jest zwalczana przez świadomych i nieświadomych platoników i kartezjanistów z tego samego powodu, dla którego odrzucano myśl św. Tomasza jako opartą na filozofii Arystotelesa a nie Platona. Jest to w istocie spór o wizję człowieka, spór pomiędzy tymi, którzy nie widzą żadnego głębszego związku i możliwości wzajemnych oddziaływań pomiędzy duszą i ciałem, oraz tymi, którzy, jak Arystoteles i św. Tomasz, tenże związek dostrzegają. Dodajmy, iż kościół katolicki opowiedział się w tym sporze po stronie św. Tomasza, a więc i całej tradycji intelektualnej, z którą był on związany. Zgodnie z tą tradycją, dusza jest czynnikiem niematerialnym, dzięki któremu istnieje człowiek, a więc i jego ciało. Przyjmując to założenie można zaakceptować również i fakt, iż choroby ciała mogą mieć głęboki związek ze stanami psychiki i ducha. Rozumieją to homeopaci, a nie rozumieją ci wszyscy, którzy, podobnie jak Kartezjusz, sądzą, że ciało jest maszyną z silnikiem napędzanym przemianami chemicznymi, dusza zaś istnieje osobno i łączy ją z ciałem zaledwie jakaś cienka nitka - jest wiec ona niczym balon na uwięzi przytrzymywany ręką i gotowy do odfrunięcia. Tak też rozumuje większość ludzi nam współczesnych, dla których nauka jest materialistyczna, dusza czy duch - zamknięte w sferze religii, a związku pomiędzy nauką i religią, podobnie jak pomiędzy duszą i ciałem, praktycznie nie ma.
Człowiek współczesny jest więc na ogól nieświadomym platonikiem, a nawet kartezjanistą, której to postawy uczył się w szkole od swoich najmłodszych lat od podobnych mu nieświadomych platoników i kartezjanistów. Gdy jednak przydarzy się komuś choroba, wtedy pędzi on do lekarza i pragnie przede wszystkim jednej rzeczy - zostać wyleczonym. I w końcu, szukając pomocy, trafia czasami do homeopaty, który, o dziwo, leczy skutecznie, choć „nie powinien". „Nie powinien", bo nie leczy chemicznie -"normalnymi pastylkami", ani mechanicznie, czyli przy pomocy chirurgii, masażu czy też fizykoterapii. W paradygmacie kartezjańskim homeopatia po prostu się nie mieści! Rzadko który chory zajmuje się jednak tymi zagadnieniami wtedy, gdy sam potrzebuje pomocy. Stąd wzrastająca popularność takich typów terapii, do których zalicza się homeopatia.

HOMEOPATIA A FIZYKA WSPÓŁCZESNA
Wyjaśnienie fenomenu skuteczności homeopatii nie musi być "magiczne" choć, aby je znaleźć, trzeba pokonać w sobie "nieuświadomionego Kartezjusza" wciśniętego nam do głowy przez współczesną kulturę, zbudowaną na myśleniu materialistycznym bądź, w najlepszym wypadku, skrajnie dualistycznym, gdzie dusza i ciało to dwie odrębne "rzeczy" o zupełnie innej naturze. Współczesna fizyka ma już ten problem za sobą. Obok "materii`1 i "energii", na których oparł ją Albert Einstein (E=mc2) dostrzeżono też „informację", niezbędny element wszystkiego, co istnieje, niejako ukryty w strukturze każdej rzeczy. Wzajemne przemiany materii, energii i informacji dają się opisać wzorem matematycznym, podobnie jak Einsteinowi udało się opisać takim wzorem wzajemną przemianę materii i energii. Co ma do tego homeopatia? Bardzo wiele!

PRÓBA ZNALEZIENIA TEORETYCZNEGO ROZWIĄZANIA PROBLEMU
Lekarz homeopata potrzebuje dla swych chorych sporo czasu. Aby dobrać lek, musi on zebrać wywiad, czyli odbyć rozmowę z chorym i dowiedzieć się o nim na tyle dużo, aby móc opracować charakterystykę całej jego osoby, w tym również psychiki, a nie tylko ciała. Tylko na tej podstawie można dobrać właściwy lek, który choremu pomoże. Czym więc leczy homeopata? Czy kluczowe jest tutaj podanie leku-substancji chemicznej, która leczy dzięki swoim właściwościom na poziomie oddziaływań właśnie chemicznych? Oczywiście nie. Jeśli jednak lek homeopatyczny nie działa w ten sposób, to jak w ogóle można wytłumaczyć jego działanie? Najkrócej mówiąc, słuszną wydaje się odpowiedź, iż homeopata leczy informacją! Nie bądźmy tym zaszokowani. Żyjemy przecież w dobie informacji i informatyki. Wyobraźmy więc sobie, iż lek homeopatyczny to taka dyskietka, na której jest zapisana informacja potrzebna komputerowi, którym jest nasz organizm. Czasem, jak wiemy, coś nam się w komputerze wykasuje i wtedy musimy twardy dysk zasilić jakimś programem. Nie jest ważne, czy dyskietka jest czarna, niebieska czy zielona - istotna jest dla nas informacja na niej zawarła. Ważne jest również, czy jest to właśnie ta informacja, której komputerowi brakuje. Lekarz podaje więc choremu lek, który pod względem chemicznym często jest czystym cukrem mlecznym bądź wodnym roztworem alkoholu i nic trzeba zbyt długo udowadniać, że nic jest to kuracja oparta na chemicznym działaniu leku. Fakt jednak, iż lekarz ten musiał przedtem przetworzyć ogromną ilość informacji dotyczących zarówno opisu chorego jak i samego leku i skorelować je ze sobą, powinien dawać do myślenia. Doprawdy, nic tu nie przypomina rzucania czegoś za siebie przez lewe ramię! Wypada tu dodać, że powyższy pogląd na temat "informatycznego" sposobu działania leków homeopatycznych jest podzielany przez wielu spośród tych, którzy budują podstawy nowej fizyki, nie dającej się ująć bez użycia pojęcia informacji jako czynnika konstytutywnego wszystkich rzeczy.

COŚ WIĘCEJ O SAMEJ HOMEOPATII
Istnieje wiele teorii, za pomocą, których usiłuje się wyjaśnić sposób działania leków homeopatycznych. Twórca terapii homeopatycznej. Samuel Hahnemann, posłużył się w celu jej opracowania metodą eksperymentalną. Sam w sobie jest to fakt istotny, ponieważ w naukach przyrodniczych, do których od strony teoretycznej zalicza się medycyna, eksperyment jest metodą niewątpliwie najważniejszą. Eksperyment wymaga jednak pewnych założeń teoretycznych. Nie inaczej było i w tym przypadku. Hahnemann oparł się na pewnej teorii, którą znalazł (uwaga!) nie u kogo innego, jak u samego Hipokratesa, uznanego za ojca medycyny europejskiej. Hipokrates napisał w pewnym miejscu, iż "chorego leczy natura, lekarz powinien pomagać, choroba powstaje od podobnego i dzięki podobnemu człowiek odzyskuje zdrowie ". Te słowa zainspirowały Hahnemanna i skłoniły do rozpoczęcia badań nad oddziaływaniem różnych substancji leczniczych pochodzenia roślinnego, zwierzęcego i mineralnego na chory organizm. W roku 1796 Hahnemann sformułował i ogłosił swoją podstawową tezę, która brzmi następująco: „W sposób najpewniejszy, najszybszy i najskuteczniejszy można leczyć takimi lekarstwami, które zdolne są wywołać w zdrowym organizmie chorobę najbardziej podobną". Stąd wywodzi się zwięzła zasada homeopatii: "similia similibus curentur" (podobne leczy się podobnym) i sama nazwa tej nowej metody leczenia - homeopatia (greckie homóios - podobny i pathós - choroba).
Hahnemann zbadał wiele lekarstw na samym sobie, notując skrupulatnie objawy wywołane ich działaniem i doradzał to innym w słowach: "Ze wszystkich czystych doświadczeń nad prostymi lekarstwami najpewniejsze są te, które wolny od przesądu zdrowy lekarz przeprowadzi na sobie samym, czyniąc to mądrze i ostrożnie. ",` Hahnemann wykrył też przy okazji rzecz zdumiewającą: szybszy i trwalszy efekt leczniczy powodował lek w wyższym rozcieńczeniu niż w niższym (lek homeopatyczny sporządza się z surowców takich jak rośliny, różne tkanki i wydzieliny zwierzęce oraz minerały, wytwarzając najpierw tzw. pranalewkę. a potem robiąc jej kolejne dziesięciokrotne rozcieńczenia).
W tym momencie muszę powrócić do początku mojego wywodu. Wielokrotne rozcieńczanie może spowodować, że substancji, z której został sporządzony lek homeopatyczny, w roztworze praktycznie już nie ma. Czym jest więc lek homeopatyczny? Może to tylko placebo? Pytanie to może spędzać sen z oczu temu, kto nie przyjmuje do wiadomości, iż można leczyć nie tylko za pomocą "chemii" i "mechaniki", lecz również drogą bardziej subtelnych (informacja przenoszona elektromagnetycznie?) oddziaływań na linii dusza - psychika - ciało. Po to jednak, aby przyjąć tę drugą wersję, trzeba porzucić ideę człowieka jako maszyny napędzanej procesami chemicznymi i uznać, iż fenomen życia nie został wyczerpująco opisany w paradygmacie kartezjańskim sprowadzającym człowieka do takiego właśnie mechanizmu.
Można bowiem powiedzieć, iż Kartezjusz tenże fenomen życia raczej zignorował niż opisał, uważając, iż procesy zachodzące w organizmie żywym są tym samym, co procesy zachodzące np. przy fermentacji wina. Otóż nie! Życie to nie tylko przemiany chemiczne, to przede wszystkim przetwarzanie informacji (informacja jest w tym ujęciu pojęciem szerszym od tego, które to słowo oznacza w języku potocznym, i oznacza nie tylko wiadomość, ale i, a nawet przede wszystkim, „zdolność do organizowania systemu lub utrzymywania go w stanie zorganizowanym”). Kartezjusz mógł tego nie zauważyć, nas jednak to nie usprawiedliwia. Rozwój informatyki, np. odkrycie i zastosowanie bioprocesorów, sprawia, iż ten fakt nie może być już pomijany. Wydaje się, że tutaj należy szukać odpowiedzi na pytanie, czym jest homeopatia. Tu właśnie znajduje się prawdopodobnie poziom oddziaływania leku homeopatycznego. Wydaje się więc, iż lek homeopatyczny jest nośnikiem informacji, wraz i nim wprowadzanej do organizmu chorego, dla którego stanowi ona rodzaj brakującego "programu", umożliwiającego wyzwolenie w tymże organizmie stłumionej zdolności do samoregulacji i powrót do wewnętrznej harmonii tj. do stanu zdrowia.

POWRÓT DO ARYSTOTELESA I HIPOKRATESA?
Wnikając coraz głębiej w fenomen życia możemy zauważyć, że wszystko nam się nieco "odmaterializowuje". To już nie tylko materia czy nawet energia są osnową wszelkich zjawisk, które możemy zaobserwować, lecz również - informacja! Organizm może być rozumiany jako bioprocesor, w którym to, co niewidoczne - informacja, jest ważniejsze od tego, co widoczne - sama struktura makroskopowa. Wydaje się ponadto, że to raczej informacja organizuje tę strukturę makroskopową, ą nie na odwrót. W wypadku człowieka da się to przełożyć na ary stotel esówskie i tomistyczne pojęcie duszy będącej formą ciała. Jak wiadomo, w myśl tej teorii forma jest czymś, co nadaje danej rzeczy (np. ciału ludzkiemu) całą jej strukturę, sama będąc niematerialną. Współczesna nauka zdaje się to potwierdzać, jeśli tylko słowo "forma" zinterpretujemy informatycznie, oczywiście bez popełniania tutaj błędu jakiejkolwiek redukcji człowieka do maszyny, choćby tą maszyną był komputer. Chodzi raczej o posłużenie się pewną analogią, która jednak może wiele nam wyjaśnić. Wydaje się więc, że filozofia Arystotelesa, świadomie odrzucona przez Kartezjusza, uzyskuje niezwykle ciekawe potwierdzenie poprzez rozwój współczesnej nauki!
Powyższe rozważania są jedną z możliwych teorii wyjaśniających fenomen homeopatii. Sama homeopatia rozwinęła się i nadal rozwija drogą empirii, żmudnego gromadzenia wiedzy doświadczalnej, podobnie zresztą jak i inne działy medycyny. Odwołując się to tego, co zostało powiedziane wyżej, można odeprzeć różne zarzuty stawiane homeopatii jako metodzie leczniczej. W rzeczywistości, nie ma żadnych racjonalnych argumentów za tym, aby uznawać ją za szarlatanerię czy wręcz magię. Przeczą temu przede wszystkim dobre wyniki leczenia osiągane tą właśnie metodą. Przeczy temu również rozwój nauki, która cały świat i wszystkie zachodzące w nim zjawiska tłumaczy w sposób już nie tyle mech ani styczny, co informatyczny, na tym poziomie szukając odpowiedzi na swe podstawowe pytania. Dla samej medycyny homeopatia jest wyzwaniem, które może ułatwić jej wyjście z ciasnego i niewystarczającego już paradygmatu kartezjańskiego. Czyż nie jest to w istocie możliwość powrotu medycyny do jej początków, do jej ojca - Hipokratesa, jako twórcy teorii leczenia, z której i homeopatia się wywodzi?

PODSUMOWANIE
Wydaje się, że w dyskusji dotyczącej homeopatii zabrakło dotąd odniesienia do zagadnień podstawowych. Milcząco zakładano, że forma medycyny oparta na opisanym powyżej kartezjańskim modelu nauki jest jej formą jedyną. Tymczasem jest to tylko jeden z nurtów sztuki lekarskiej, która powstała znacznie wcześniej. Samo życie, w którym obserwujemy bujny rozwój tzw. medycyny alternatywnej (homeopatia, akupunktura, ziołolecznictwo), potwierdza tę tezę.
Argumenty wysuwane przeciwko homeopatii wynikają głownie z prób wyjaśniania jej w paradygmacie kartezjańskim, w którym tych wyjaśnień znaleźć się nie da. Nie mają sensu wyjaśnienia homeopatii jako rodzaju efektu placebo, jeśli można leczyć tą metodą zwierzęta (nieświadome niczego) z równie dobrym skutkiem jak ludzi.
Obawy o efekty magiczne w homeopatii tchną naiwnością. Tym, którzy obawiają się, że szatańskie siły wnikają do leków homeopatycznych podczas ich wytwarzania, ponieważ stosuje się przy tym metodę wstrząsania, proponuję rezygnacją zjazdy samochodami i pociągami, ponieważ i tam nie można uniknąć wstrząsów. Warto tu sobie przypomnieć, iż z magią mamy do czynienia tylko tam, gdzie istnieje świadome odwołanie się do szatana w celu uzyskania jego domniemanej, bo nigdy rzeczywistej, pomocy. Decyduje więc intencja działającego. Przypisywanie takiej intencji wytwórniom leków homeopatycznych i samym lekarzom jest czymś groteskowym.
Problem jest jednak jeszcze głębszy. W niektórych wypadkach metoda homeopatyczna jest jedyną metodą, za pomocą której można uzyskać wyleczenie chorego. Uniemożliwienie więc tego leczenia jest równoznaczne ze skazaniem tegoż chorego na utratę zdrowia, a niekiedy i życia. Dyskutując o homeopatii warto o tym pamiętać.
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 18-02-2007 17:04

Zeby nie było - autor jest filozofem i lekarzem :)
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 18-02-2007 17:22

Nie sądzę, żeby należało homeopatów od razu na stos. Ale ...
Co najmniej kilkaset osób rocznie w Polsce przychodzi za późno do lekarza, bo leczy się homeopatią. Nowotwory z reguły nic sobie nie robią z homeopatii i zabijają naiwnych.
W zasadzie powinienem się cieszyć, bo to jest naturalna eliminacja idiotów i dzięki temu kolejki do lekarzy są mniejsze.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 18-02-2007 17:27

Dreptaku, wiem, mam mózg wielkosci orzeszka :)
Ale ja się nie lecze tymi granulkami z rzeczy które zwiastują raka. A nawet jakby potencjalnie zwiastowały, to wczesniej wykonałam badania u doktorów tradycyjnuch, którzy podobne historie wykluczyli :)
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13305


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 18-02-2007 18:12

Marta pisze:Dreptaku, wiem, mam mózg wielkości orzeszka :)
No nie przesadzaj, aż tak duży :) ?
Chylę czoło przed Waćpanną.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 19-02-2007 11:00

Przypominam ze wielkosc nie swiadczy o jakosci.
Ot, np. wodoglowie :)

I chyle czola rowniez ;)
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

jarek

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 434


Rejestracja:
21-04-2005 18:32

Lokalizacja: WAW

Post 12-03-2007 23:52

Racja!

Sonnenfinsternis

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 150


Rejestracja:
03-12-2005 00:54

Lokalizacja: z Chaosu

Post 17-05-2008 10:34

Jest jeszcze inna odpowiedz, dlaczego homeopatia dziala: uklad limbiczny. Jest to jedna z najstarszych struktur w naszym jak i zwierzecym mozgu. Podajac placebo (leki homeopatyczne mozna traktowac statystycznie jako placebo, bo nie zawieraja w nieskonczenie duzym rozcienczeniu srodka aktywnego) wplywamy na aktywacje wytwarzania endorfin jak i neuroprzekaznikow w mozgu. Jakis czas temu czytalem o tym w Nature, gdzie sledzono aktywnosc mozgu poprzez PET po podaniu placebo. Jedyne wytlumaczenie, ze leki homeopatyczne jak i placebo moga dzialac u zwierzat jest przyjecie, ze zwierzeta posiadaja samoswiadomosc i sa w stanie zmieniac stan swojego organizmu stosownie do wlasnej woli!
Leworeczny z ADHD, sluch absolutny + Asperger (?)

"Ich kenne eine Aussage, die sich innerhalb des Systems weder beweisen noch widerlegen lässt. Sie ist aber wahr." Kurt Gödel

Wróć do Leczenie



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.