Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Paranoje...

Moderator: Moderatorzy

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 14-11-2005 22:11

Paranoje...

Mam ostatnio problem z chorobliwą nieufnością. Ciągle tylko patrzę, czy ktoś nie chce mi podłożyć świni, nabrać, albo po prostu nawalić w sensie profesjonalnym. Nie mam pojęcia, czy to pogoda, czy przeszłe doświadczenia, w każdym razie czarnowidzę "na zapas", żeby np. nie mieć rozczarowań, jeśli coś pójdzie nie tak, a jeżeli coś już wzięło w łeb, no to jeża i do norki. Do tego doszło, że usłyszałam ostatnio coś, co może wyjść w sprawie, którą sobie bez powodzenia układam przez ponad rok i od razu dostałam napadu czarnowidztwa.
Rozumiem, że trzeba być ostrożnym, nacięłam się w ciągu ostatnich dwóch lat na różnych rzeczach niewąsko, wolę nie sądzić, że coś będzie dobrze na 100%... ale chciałabym się zaopatrzyć w odrobinę optymizmu. Bo tak to tkwię w niezbyt dobrych układach tylko dlatego, że może być gorzej...
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 14-11-2005 22:32

A co to jest optymizm...???

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 14-11-2005 22:45

To ze mną jest gorzej, zazwyczaj ufam wszystkim bezgranicznie i pomimo wielu dziwnych sytuacji nie nauczyłam się ostrozności. Ale pesymizm pod tytułem na pewno się nie uda towarzyszy mi zawsze, więc nie wiem co lepsze , brak zaufania i pesymizm, czy naiwność i pesymizm?
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 14-11-2005 22:50

Stworzonko,
wysuń nosek z norki, troszeczkę chciaż.
Tu na forum nic złego stać się nie może.
OK?
A z tą nieufnością to dla Ciebie nowość, czy zawsze tak miałaś, tylko ostatnio jakby bardziej?
Ktoś Ci ostatnio niemiło nawalił? Świnię podłożył? Prosiątko chociaż? Tak spokojnie i z dystansem - stało się coś takiego? Widzisz, ludzie na ogół nie są źli, tylko czasem coś im źle wychodzi. Podkreślam: na ogół, więc ostrożność jak najbardziej, ale z tą norką, to uważaj, bo to Cię odcina od świata i ludzi.
A może po prostu zbliża się jakaś Wielka Chwila i zwyczajnie masz tremę?
A może tkwisz w niezbyt dobrych układach nie tylko dlatego, że może być gorzej. Także dlatego, że aby to zmienić, trzeba zaryzykować. Znaczy, zdjąć jeża i komuś/czemuś zaufać. Trudne, wiem. Mam tak samo.
Też wolę sobie poczarnowidzieć na zapas, żeby potem się porządnie ucieszyć, jak się uda. No i jak się udaje, to ok., a jak nie, to bulba.

tomek

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 830


Rejestracja:
20-02-2005 23:21

Lokalizacja: Warszawa

Post 14-11-2005 22:53

Pesymista to dobrze poinformowany optymista.

Wbrew pozorom, niegłupie...
Polska to kraj odwrotny (...) jesteśmy gdzieś między antylopami a słoniami)

Ignacy Baumberg, koordynator medyczny psp.

fn_ghost

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
09-03-2005 14:22

Post 15-11-2005 11:01

Ja jestem chorobliwie nieufna... chorobliwie do potegi n-tej (n->infinit. ;) ). I proboje z tym jakos walczyc, ale bez wiekszych sukcesow. Poprostu otwieram sie tylko na wybrane osoby (i wybor ten nie podlega zadnym logicznym uzasadnieniom, raczej przeczuciom, intuicji), ale to "otwieram sie" to tez nie jest tak hop-siup. Zazwyczaj trwa i trwa i trwa i trwa.... i trwa ;)

Ale fakt, ze od kiedy proces otwierania stal sie tak dlugotrwaly, to nie zawiodlam sie na osobach, ktorym zaufalam. A dzieje sie tak mniej wiecej od liceum - wtedy nastapilo jakies takie zatrzasniecie na ogol ludzkosci ;)

joannas

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 66


Rejestracja:
07-11-2005 17:35

Lokalizacja: Warszawa

Post 15-11-2005 12:27

ja jestem optymistką..jak mawiają znajomi optymistka do zarzygania...zawsze dam rade, zrobie...a doba strasznie sie kurczy...przelatują mi godziny miedzy palcami..skoda ,e nie trwa 48h może coś zrobiłabym do końca/tak sie pocieszam/.Mało tego dni mi mijają nie wiem kiedy i w jaki sposób?!no i mam w sobie ogromną ufność do ludzi,czasem mi ztym zle bo już czesto ktoś mnie zranił i nie był fair wobec mnie ale mnie to jakoś nie zniechęca...może to tak ,że postrzegam wszystko przez pryzmat siebie?ale rzeczywiscie czasem włącza mi sie "nieufnik"potworny i jest mi z tym zle , staram sie to z siebie wygnac jak najdalej i udaje sie ale wymaga to romów ze sobą samą...cy casem gadacie sami ze sobą??ja nawet jak przychodze do pracy zaczynam od słów"asieńko a teraz zrób tu porządek i weź sie do pracy"koleżanki patrzą na mnie ze zdziwieniem mocnym :)ja sie uśmiecham i mówie"czasel lubie pogadać sobie z kimś inteligentnym"jak to wygląda u Was?
joanna
w górach jest wszysctko to co kocham najbardziej....

joannas

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 66


Rejestracja:
07-11-2005 17:35

Lokalizacja: Warszawa

Post 15-11-2005 12:30

friendly_net_ghost pisze:Ja jestem chorobliwie nieufna... chorobliwie do potegi n-tej (n->infinit. ;) ). I proboje z tym jakos walczyc, ale bez wiekszych sukcesow. Poprostu otwieram sie tylko na wybrane osoby (i wybor ten nie podlega zadnym logicznym uzasadnieniom, raczej przeczuciom, intuicji), ale to "otwieram sie" to tez nie jest tak hop-siup. Zazwyczaj trwa i trwa i trwa i trwa.... i trwa ;)

Ale fakt, ze od kiedy proces otwierania stal sie tak dlugotrwaly, to nie zawiodlam sie na osobach, ktorym zaufalam. A dzieje sie tak mniej wiecej od liceum - wtedy nastapilo jakies takie zatrzasniecie na ogol ludzkosci ;)
wiesz ,że ja też tak mam...otwieram sie na wybrane osoby...są ludzie,którzy nie przekonują mnie zupełnie, ich intencje są dla mnie niejasne, nie umiem jakoś sie otworzyć:(mimo starń tych ludzi jak sie upre to koniec,,,coś mi nie pasuje...może rzeczywiscie to intuicja??ale czesto mam racje..
joanna
w górach jest wszysctko to co kocham najbardziej....

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 15-11-2005 17:12

zonadreptaka pisze:A z tą nieufnością to dla Ciebie nowość, czy zawsze tak miałaś, tylko ostatnio jakby bardziej?
Ktoś Ci ostatnio niemiło nawalił? Świnię podłożył? Prosiątko chociaż? Tak spokojnie i z dystansem - stało się coś takiego? Widzisz, ludzie na ogół nie są źli, tylko czasem coś im źle wychodzi. Podkreślam: na ogół, więc ostrożność jak najbardziej, ale z tą norką, to uważaj, bo to Cię odcina od świata i ludzi.


Mhm, w ciągu ostatnich dwóch lat przeżyłam bolesną konfrontację z rzeczywistością pierwszego marzenia z dzieciństwa (z nauką nie wyszło, a po stypendium miałam depresję półtora roku), pierwszej prawdziwej miłości (wykorzystał i rzucił, a wcześniej był przyjacielem), drugiego marzenia z dzieciństwa (odrzucili książkę - chociaż akurat to jest podobno normalne, zdarza się każdemu, ale już chyba tylko mama wierzy, że coś kiedykolwiek wydam). Dalej - parę osób mi mocno naobiecywało, a plany spaliły na panewce; średnio przeciętnie mi w obecnym związku i już się zaczynam zastanawiać, czy to mój problem, czy jego, a w dodatku nie akceptują go rodzice.
Teraz zaczęłam to całe studium, jest bardzo fajnie, a ja się głupia martwię na zapas. Włączyły mi się powidoki z liceum, chociaż i ja jestem bardziej cywilizowana, i moje koleżanki też.
W dodatku zepsuł mi się wczoraj laptop.
Zwykle wam tak nie marudzę, ale zdecydowanie przeżywam kryzys wiary w świat, tym bardziej, że jeden z doktorów wmawia mi uparcie, że wiara w świat jest naiwna. Drugi doktor jest z kolei bezkrytyczny wobec moich pomysłów, więc albo one są takie świetne (niewykonalne u początkującego naukowca), albo doktor taki niezdecydowany (co, zważywszy jak się zachowuje, może być prawdą).

Więc kończy się to wszystko gonitwą myśli i zastanawianiem się, co dalej, a przecież jak człowiek martwi się, to nie działa, no i klops.
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 16-11-2005 11:31

Stworzonko!
A ja wierzę w świat. To dzięki mojemu pamiętnikowi. Czasem czytam sobie, jak to kiedyś byłam czymś okropnie załamana.Ale o dziwo życie jakoś tak się układa, że z czasem na wszystkim coś się wygrywa. Nawet jeżeli rzucił facet, czy straciło się pracę. Z każdej porażki można coś dobrego wyciągnąć dla siebie. Uczysz się, czego unikać w przyszłości, zastanawiasz się jakie robisz błędy. Jestem okropnie niecierpliwa i wszystko chciałabym mieć od razu, teraz, już, bo tak sobie wymyśliłam.
Ale nie,nabrałam pokory, w życiu o wszystko trzeba uparcie walczyć i nie spodziewać się, że pójdzie jak z płatka. Ale jeżeli mówisz o "świecie", to on właśnie tak jakoś się rządzi, że potem i tak, przynajmniej w moim przypadku, się wygrywa.A może to ja sobie tak tłumaczę.
I wiara w siebie, ot co. I w przyjaciół, bo przygodny znajomy jest super, ale do czasu, gdy nie zobaczy dla siebie korzyści Twoim kosztem. Faktycznie jest bardzo duże gro takich osób i już się do tego przyzwyczajam, choć wielka szkoda, że taka jest rzeczywistość. Nie wypatruję uparcie złych intencji u innych, ale obserwuję.
I jeszcze jedno.Nie ma takiej chmury, która wisiałaby nad kimś cały czas. Jeżeli spojrzysz wstecz, na te momenty w życiu, kiedy bardzo się czegoś bałaś, to co - miałaś uzasadniony strach? Za każdym razem był klops? Na pewno nie. Dlaczego akurat teraz te wszystkie sytuacje, które opisałaś miałyby mieć negatywne zakończenie.
Pozazdrościć ludziom, którzy nad niczym się nie zastanawiają i mają w d... porażki, a nawet nie wiedzą , że je mają. Ale my, nadwrażliwcy, zawsze będziemy wszystko dogłębnie analizować i przy okazji oczywiście znajdą się te pesymistyczne wątki.
Nie wiem, czy to wszystko co napisałam trzyma się kupy, ale patrz: Babsy. Można wierzyć, że to świat..., a można, że to ona. Nawet czytając inne przykłady na tym forum okazuje się, że wszystkim po jakimś tam czasie się układa. Potem oczywiście znowu są problemy i tak w kółko.
Trzymam za Ciebie kciuki i wiem, że napiszesz nam, że jest OK. Za jakiś czas...
Pozdrawiam.
Mama wyjątkowej nastolatki.
(\--/) "Najgorsze wykorzystanie czasu
(O.o) to robienie bardzo dobrze tego,
(> <) czego wcale nie trzeba robić" B.Tregoe

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 16-11-2005 21:05

Ja to wszystko wiem, staram się trzymać twardo, ale zmęczona jestem ostatnio. Luby chyba skruszał, dziś był wyjątkowo miły.
W pracy prawie bez zmian. Czuję się naprawdę winna tego, że jestem tak wnerwiona na człowieka w sumie sympatycznego, miłego i dobrego.

Problem w tym, że trudno mi ocenić, czy za dużo oczekuję od siebie i ludzi, a powinnam spokornieć - czy rzeczywiście czas ruszyć i poszukać czegoś nowego. Jest pewna granica marazmu, poniżej której nawet święty nie wytrzyma. A nie ufam swojej ocenie, bo wiadomo - jak sobie ufać, kiedy jest się z natury niecierpliwym? Inni ludzie przynajmniej wiedzą, że jak marudzą, to mają powód, a nie zaburzenie.

Jedna pociecha taka, że my tutaj wszyscy tacy i generalnie bardzo się cieszę, że jesteście tutaj <cmok>
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

Wróć do Jestem oryginalny... i co dalej



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.