Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Czy dla was też doba ciągle się kurczy ?

Moderator: Moderatorzy

missblack

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 496


Rejestracja:
04-10-2005 20:41

Lokalizacja: Mazury

Post 12-10-2005 11:16

Czy dla was też doba ciągle się kurczy ?

Jestem "trochę" zdesperowana. Choćbym nie wiem co robiła, zawsze za mało mam czasu. Często zastanawiam się nad tym, co zbędnego robię w ciągu dnia, że ciągle z niczym nie nadążam. I powoli eliminuję różne pożeracze czasu. I zamiast jakiejś luki, znowu mam kupę do zrobienia.
Czy wy też tak macie ? Ja i mój mąż ciągle się śpieszymy i ciągle się spóźniamy. Jak sobie radzicie z tą przerażająco krótką dobą?
Może to jakiś absurd, ale w pracy odpoczywam, przynajmniej przez pół roku, bo to robota sezonowa, a gdy opuszczam stanowisko, nie wiem za co się zabrać. Ciągle mam wrażenie, że coś mi umyka.
Czy wy może po prostu się z tym pogodziliście?
Dodam, że po wszystkich lekturach o ADHD próbuję nie okazywać przy dziecku pośpiechu.Od pory obiadu do momentu zaśnięcia przez córkę niby wszystko wygląda normalnie.Ala zamyka oczy, a ja otwieram z przerażeniem, że jeszcze tyle przede mną.Szok.

Pozdrawiam i proszę o radę. :?:

filip222

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 247


Rejestracja:
08-04-2005 13:13

Post 12-10-2005 17:21

Tak :)

masia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 170


Rejestracja:
03-09-2005 16:44

Lokalizacja: Zgierz

Post 12-10-2005 17:28

ja również wszystko planowalam co do minutki i nigdy na nic nie miałam czasu ,nie odpoczełam bo jeszcze to itamto trzeba zrobić a potem jeszcze coc i tak w kólko a wrzeszczałam na męża co tak leżysz zrób to teraz a on na to zdąże,ale od kiedy Damian poszedł do szkoły zaczęły sie systematyczne terapie moja doba tak sie skurczyla że brakło mi czasu na sen aż sama nie wiem kiedy i jak tez mam wszystko gdzieś wszystko zdąże zrobic ,posprzatać może w sobote,prasowanie leży po kilka tygodni aż sie nadaje znowu do prania itd..pisałam już o tym w poście o niemocy ,ja to nazwałam poprostu lenistwem i powiem ci że teraz czuje się o wiele lepiej ,olałam wszystko i teraz ciesze sie każdą chwila bo życie tak krótkie jest lalalalal

Kicia

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 63


Rejestracja:
10-10-2005 12:27

Lokalizacja: Warszawa

Post 12-10-2005 19:09

Niestety, dla mnie doba zawsze jest za krótka...
Kicia

karina

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 511


Rejestracja:
25-07-2005 13:49

Lokalizacja: Chorzów

Post 12-10-2005 19:54

masiu
ale znajdziesz czas na robienie dzidziusia :wink: ??
bo ja jestem pilna,baaaaardzo pilna :lol:
KARINA
mama Martina-chłopca z"domowym,kanapowym"ADHD
(\--/)
(O.o)
(> <)To jest Króliczek. Skopiuj Króliczka do swojego podpisu i pomóż mu w jego misji zdobywania dominacji nad światem!

masia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 170


Rejestracja:
03-09-2005 16:44

Lokalizacja: Zgierz

Post 13-10-2005 19:57

Karinko myślałam że juz juz a tu masz znowu zonk

ale jak minie pełnia to wezme sie ostro do pracy-słowo harcerza :lol:

XZY

Posty: 6


Rejestracja:
16-10-2005 16:06

Post 16-10-2005 20:45

No ja to sobie potrafiłem rozplanować naukę na studiach: tego dnia tyle stron z tego i tego, tego tyle z tamtego i tego. Domyślacie chyba jak się to skończyło... ;)

weczi

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 541


Rejestracja:
20-03-2005 19:54

Lokalizacja: zagłebie

Post 16-10-2005 23:20

ta... ja wlasnie 2ga godzine kibelek czyszcze.... bleeeeeeeeeeeeeee
przydalo by sie tak ze 30 godzinek na dobe...
Bartłomiej Weczera
www.ADHD.org.pl
bo razem łatwiej
weczi@o2.pl
________________
weni widi weczi

reuptake

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 313


Rejestracja:
16-10-2005 19:48

Post 16-10-2005 23:49

2h ta sama czynność!? gratuluję, cokolwiek by to nie było.

nowis

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 38


Rejestracja:
29-10-2005 06:31

Lokalizacja: Rydułtowy

Post 29-10-2005 07:12

Ja sobie też nie radzę. Problemy na studiach... Zawsze wydawało mi się, że adhd dotyczy tylko osoby z nadpobudliwością ruchową, tymczasem ja sprawiam wrażenie mało aktywnej osoby. Robię dziesięć rzeczy naraz nie kończę żadnej, mija tydzień/miesiąc itd. ja nic nie zrobiłem, zero efektów. :?

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 21-11-2005 19:09

Kurczy sie czas ,kurczy . Jakoś niesamowicie i niewytłumaczalnie.
Kiedys w jakimś wątku , chyba o wykręcaniu sie swoim ADHD napisałam gniewnie ,że jakbym była szefem to natychmiast bym wywaliła ,jakby mi ktoś powiedział ,że sie spóźnił "bo tak wyszło"
Oooooczywiście tylko żartowałam :lol:
Dziś wstałam godzine i 15 min przed odjazdem autobusu a i tak nie zdążyłam i spóźniłam sie 30 min. Tak wyszło jakoś . Zniknał mi ten czas . Sam.
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

reuptake

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 313


Rejestracja:
16-10-2005 19:48

Post 21-11-2005 19:49

Marta pisze:Kiedys w jakimś wątku , chyba o wykręcaniu sie swoim ADHD napisałam gniewnie ,że jakbym była szefem to natychmiast bym wywaliła ,jakby mi ktoś powiedział ,że sie spóźnił "bo tak wyszło"


a ja się np. nie spóźniam. wręcz przeciwnie, przychodzę na ogół za wcześnie. tylko to jest b. drogo okupione. tym, że myślę o terminie spotkania cały dzień. że nic nie mogę zrobić przed spotkaniem. na dwie godziny przed mogę tylko klikać w intenecie ("bo przecież nie warto się za nic zabierać"). jeśli mam 2 spotkania to staram się jedno odwołać ("bo jak to wszystko poukładać", "bo jak skończę o 12 to nie chcę już myśleć, że o 19 też coś mam"). chodzę późno spać, całe dni przep*. czyli raczej funkcjonuję tak, ze albo odwołuję coś albo przychodzę na czas.

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 21-11-2005 23:52

Wstaję o piątej, kawa, papieros, kupka, forum, poczta, papieros, prysznic, kawa, papieros. Szósta, budzenie dzieci, ubieranie się, wyjście do pracy. Szósta pietnaście w pracy, kawa, papieros, forum, poczta, fucha, zaległa robota. Ósma, zaczynamy pracę... 16 kończymy. 16.30 w domu, obiad pomoc w lekcjach. 19 dobranocka, 19.30 wiadomości, 20 - 23 forum (w międzyczasie dopilnowanie dzieci, kolacja, rozmowa z żoną, czasami gotowanie, jakiś film jednym okiem i ... czas spać. A kiedy mam coś zrobić??? Łikend... nic mi się ku*wa nie chce, nie mogę się zmusić do niczego, bo znowu cały tydzień pracy przede mną. Czasami myslę, że lepsza by dla mnie była robota fizyczna, tam nie trzeba myśleć i tak się człowiek nie wypala. 48 godzin na dobę i bez snu, to jeszcze by było mało...

silverstone

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 46


Rejestracja:
02-11-2005 13:56

Post 22-11-2005 15:55

Golombek napisał wyzej, ze lepsza byłaby praca fizyczna, bo... Wiecie co, jak ide ulicą i widzę jakiś młodocianych smarkaczy z gitarą i puszką na drobne, to po prostu mnie skręca. Z zadrości. Udupiłam się za biurkiem na amen. Mam już nawet płaskie myśli, o 4 literach nie wspominając. A wiecie przecież, jak to jest z motywacją - ona nie istnieje. Nakręca mnie tylko hazard i wyścig z czasem. Ryzykuję cudzą kasę, firma mogłaby dostać odznaczenie w kategorii "last minute" albo "załatwimy sprawę na wczoraj" - tylko to mnie trzyma w jakiś kretyński sposób (może prezes ma adhd? hihi...). Inaczej juz dawno rozpadłabym sie na kawałki. A czas? oglądaliście Dzień Świstaka? Wstaję, jak jest ciemno, wracam jak jest ciemno. Po całodziennym klepaniu w klawiaturę mam ochotę się powiesić - NIC mi się nie chce. Leze więc i wyobrazam sobie, ze własnie jestem na końcu swiata, disko, aerobiku, basenie, ksiegarni, sklepie, byle tylko nie tu, gdzie własnie leżę!!! A teraz uwiązałam się na amen - kupiłam mieszkanie, na które będę orać kolejny milion lat. Boje się tylko jednego, że pewnego pięknego dnia wstane od biurka, powiem: walcie się wszyscy, i rąbnę drzwiami. Parę razy mi się zdarzyło... Ratujcie, bo jestem na skraju szaleństwa.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 22-11-2005 21:12

ruptake pisze:a ja się np. nie spóźniam. wręcz przeciwnie, przychodzę na ogół za wcześnie. tylko to jest b. drogo okupione. tym, że myślę o terminie spotkania cały dzień.


No właśnie. Ja też tak sobie jakiś miesiąc temu, jak miałam jakiś zryw organizacji zycia pomyślałam ,że trzeba sobie myśleć ,że ma się być na pół godziny wczesniej i wtedy wyjdzie w najgorszym wypadku w sam raz.

Ale strasznie duuuzżo czasu sie traci w taki sposób.
tak jak powiedział Oscar Wilde: Najwięcej czasu tracą ci ,co go chcą oszczedzić " Czy jakoś tak.... dotre jeszcze do tego cytatu i poprawie ,bo jakoś efektowniejj to brzmiało w jego wersji.

Choć jemu to chyba chodziło o to ,że jak sobie zorgznizujemy zbyt rygorystycznie czas to nie mamy go na drobne dygresyjki ,które dają cały smak zyciu...
Zwłaszcza zyciu przywiązanych do nich osób z attention deficit :)
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 22-11-2005 22:47

no to ja tez cierpie obsesyjnie na "spotkanie" "rzecz do zalatwienia". jak cos mam zrobic, nawet wieczor, to nie moge nic zrobic wczesniej, ani nawet pozniej. wczesniej nie moge sie skupic i sie denerwuje, a pozniej jestem tak sama soba zmeczona, ze dupa blada. nie potrafie tez robic dwoch rzeczy w ciagu jednego dnia (nie dwie bezsensowne czynnosci, tylko cos konkretnego), bo sie fiksuje na jednej,a jak cce dwa, to mi nic nie wychodzi. do dupy to strasznie, tyle czasu pozera, walcze z tym i walcze a nie moge sobie poradzic.
w pracy mialam tez to dziwne poczucie udupienia, choc praca wolna i fajna i przeice nie jakas kosmicznie nudna, ale niedawno ja rzucilam - choc to bylo totalnie irracjonalne - i zrobilo mi sie lzej. dlatego jak macie glupie roboty, to pomyslcie, czy naprawde nie warto cos z tym zrobic. praca to czasem taki glupi lancuch, do ktorego sie sami wlasnorecznie uwiazujemy.

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 22-11-2005 22:54

Nie, no praca moja z dużymi i małymi z ADHD nie nudna jest. Twórcza, interesująca i ciągle się coś dzieje nowego :wink: Ja swojej roboty nie rzucam :D
Co do punktualności - punktualna jestem, klienci z ADHD juz by mnie dawno zlinczowali, gdybym się spóźniała. Impulsywnie reagują, tu i teraz trzeba działać. I szybko myśleć.
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 23-11-2005 11:17

silverstone pisze:[...]Udupiłam się za biurkiem na amen. Mam już nawet płaskie myśli, o 4 literach nie wspominając. A wiecie przecież, jak to jest z motywacją - ona nie istnieje. Nakręca mnie tylko hazard i wyścig z czasem. Ryzykuję cudzą kasę, firma mogłaby dostać odznaczenie w kategorii "last minute" albo "załatwimy sprawę na wczoraj" - tylko to mnie trzyma w jakiś kretyński sposób (może prezes ma adhd? hihi...). Inaczej juz dawno rozpadłabym sie na kawałki. A czas? oglądaliście Dzień Świstaka? Wstaję, jak jest ciemno, wracam jak jest ciemno. Po całodziennym klepaniu w klawiaturę mam ochotę się powiesić - NIC mi się nie chce.[...]A teraz uwiązałam się na amen - kupiłam mieszkanie, na które będę orać kolejny milion lat. Boje się tylko jednego, że pewnego pięknego dnia wstane od biurka, powiem: walcie się wszyscy, i rąbnę drzwiami. Parę razy mi się zdarzyło... Ratujcie, bo jestem na skraju szaleństwa.


rozumiem Cię doskonale!
sama się nieźle "udupiłam za biurkiem"
miałam jakiś tam projekt na życie, na zawód w którym będę biegać, pomagać ludziom, żyć na wysokich obrotach...
ale smutna rzeczywistość zweryfikowała plany i teraz jestem zwykłą biurwą...
szef cudowny i wspaniały, rozumie mnie i jeszcze się ze mnie nabija, ale...
żeby wtać z łóżka motywuję się tym, ze przecież mężowi koszulę trzeba uprasować i śniadanko zrobić...
ale jak do wanny wlezę to stado dzikich bawołów mnie nie wyciągnie...
więc marszczę się w wodzie, rozpuszczam, zasypiam
bo po jaką cholerę mam znowu leźć do tej zasranej firmy?
po to, żeby patrzałki popsuć przy monitorze i znowu nazbierać dodatkowych kilogramów?
i tak o poranku czas niknie w wodzie, przy nieskończenie długim układaniu włosów, przy szukaniu czegoś do ubrania
no a w pracy moja doba rozciąga się do 56 godzin conajmniej...
siedzę tu jak kto głupi i czekam, że wydarzy się coś, co tą nudą wstrząśnie
może grad wielkości piłeczek golfowych?
i do pewnego momentu nie mogłam żadną siłą wrócić do domu, bo wiedziałam, że tam mnie kolejna nuda dopadnie...
więc biegałam po mieście, załatwiałam "biznesy", a nawet jak nie miałam nic pilnego, to wolałam w tłumie poprzebywać, niż wrócić do domu
ale mąż mój cudowny kupił mi psiaka, który teraz całkowicie absorbuje mój czas, ciągle jestem na spacerze albo szaleję ze szczeniakiem w mieszkaniu (kto miał 10-cio miesięcznego labradora to wie co to oznacza...)
nie mam chwili spokoju, bo podejrzewam, że mój labek też ma adhd :lol:
i mój mąż (najmądrzejszy człowiek na świecie - serio!) mówi:
"doceniaj pracę taką jaką masz, jutro możesz nie mieć żadnej"
no i tak sobie myślę, silverku, jak byśmy funkcjonowaly, gdyby nie trzeba było do tej pracy iść?
wstałabyś z łóżka?
bo ja chyba nie...

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 23-11-2005 18:31

ja np na pewno bym nie wstała :lol:

A zreszta co za róznica ? Spię do 10 niezależnie o której wstanę.
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

silverstone

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 46


Rejestracja:
02-11-2005 13:56

Post 24-11-2005 12:27

Dzięki za miłe słowo! Ja jakby za daleko zabrnęłam już w "normalność" zeby szybko się z tego wykręcić - jestem taka mądra, powazna i zorganizowana - jestem na stanowisku, decyduję, rządze he he he... A w głowie kocioł! Mam trylion spraw do załatwienia, ale jak pewnie wiesz to nie MOJE sprawy, wiec jakie to ma znaczenie? Ano, zadnego. Wynajduje powody, dla którego warto to ciągnąc, zyje od weekendu, do weekendu - odłączam się na 5 dni w tygodniu, budzę się w sobotę rano i jest jeszcze gorzej!!! Wewnętrzna Pustka mnie zabija, wiec wynajduje kolejne "zajecia" na weekend i tęsknie za poniedzialkiem. W poniedzialek - tragedia. Aby do weekendu. I tak w kolko, w kolko, w kolko. Nie moge się zrestartować, nie daję rady. Chciałabym psa, ale jak miec psa, znikajac na 14 godzin dziennie? Mam faceta, ale on jest "normalny" - nigdy nie zrozumie tego, co sie ze mna dzieje. Podejrzewam, ze bylby przerażony widzac moje mysli.


blackant pisze:[
rozumiem Cię doskonale!
sama się nieźle "udupiłam za biurkiem"
miałam jakiś tam projekt na życie, na zawód w którym będę biegać, pomagać ludziom, żyć na wysokich obrotach...
ale smutna rzeczywistość zweryfikowała plany i teraz jestem zwykłą biurwą...
szef cudowny i wspaniały, rozumie mnie i jeszcze się ze mnie nabija, ale...
żeby wtać z łóżka motywuję się tym, ze przecież mężowi koszulę trzeba uprasować i śniadanko zrobić...
ale jak do wanny wlezę to stado dzikich bawołów mnie nie wyciągnie...
więc marszczę się w wodzie, rozpuszczam, zasypiam
bo po jaką cholerę mam znowu leźć do tej zasranej firmy?
po to, żeby patrzałki popsuć przy monitorze i znowu nazbierać dodatkowych kilogramów?
i tak o poranku czas niknie w wodzie, przy nieskończenie długim układaniu włosów, przy szukaniu czegoś do ubrania
no a w pracy moja doba rozciąga się do 56 godzin conajmniej...
siedzę tu jak kto głupi i czekam, że wydarzy się coś, co tą nudą wstrząśnie
może grad wielkości piłeczek golfowych?
i do pewnego momentu nie mogłam żadną siłą wrócić do domu, bo wiedziałam, że tam mnie kolejna nuda dopadnie...
więc biegałam po mieście, załatwiałam "biznesy", a nawet jak nie miałam nic pilnego, to wolałam w tłumie poprzebywać, niż wrócić do domu
ale mąż mój cudowny kupił mi psiaka, który teraz całkowicie absorbuje mój czas, ciągle jestem na spacerze albo szaleję ze szczeniakiem w mieszkaniu (kto miał 10-cio miesięcznego labradora to wie co to oznacza...)
nie mam chwili spokoju, bo podejrzewam, że mój labek też ma adhd :lol:
i mój mąż (najmądrzejszy człowiek na świecie - serio!) mówi:
"doceniaj pracę taką jaką masz, jutro możesz nie mieć żadnej"
no i tak sobie myślę, silverku, jak byśmy funkcjonowaly, gdyby nie trzeba było do tej pracy iść?
wstałabyś z łóżka?
bo ja chyba nie...

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 24-11-2005 17:40

Oj, też was rozumiem, stuprocentowo... ja bym tak chciała popolować sobie na lwy, tygrysy, podbić jakiś kraj, nazbierać lootu, a potem go przepić w karczmie. Metaforycznie, bo prawie nie piję alkoholu...
Wyżywam się w opowiadaniach fantasy :>
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

panmikuba

Posty: 3


Rejestracja:
07-11-2005 16:04

Post 24-11-2005 22:35

Marta pisze:Kurczy sie czas ,kurczy . Jakoś niesamowicie i niewytłumaczalnie.

Też tak mam. Chcąc to jakoś kontrolować, w każdym pomieszczeniu, łącznie z łazienką, mam zegar, który cały czas na mnie patrzy. Oczywiście i tak mimo to się spóźniam. Zwłaszcza że po przekręceniu klucza w zamku po kilka razy wracam, bo o czymś zapomniałem. Na wszelki wypadek każdy z zegarów rozmyślnie jest przestawiony o 5-10 minut do przodu. Ja, ma się rozumieć, nie pamiętam o tym i dzięki temu bywam mile zaskakiwany.

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 25-11-2005 11:15

panmikuba pisze:Też tak mam. Chcąc to jakoś kontrolować, w każdym pomieszczeniu, łącznie z łazienką, mam zegar, który cały czas na mnie patrzy. Oczywiście i tak mimo to się spóźniam. Zwłaszcza że po przekręceniu klucza w zamku po kilka razy wracam, bo o czymś zapomniałem. Na wszelki wypadek każdy z zegarów rozmyślnie jest przestawiony o 5-10 minut do przodu. Ja, ma się rozumieć, nie pamiętam o tym i dzięki temu bywam mile zaskakiwany.


Cuuuuuuuuudne!
ja też mam zegar w łazience
też przestawiony
też wracam po zamknięciu drzwi, no bo to cholerne żelazko: wyłączone, czy nie?
a spóźnialstwo?
podobno to cecha królów...
...ale mi nie dane jest królewskie pochodzenie:-)
[smilie=i love you1.gif]
[smilie=kiss of love.gif]
dla wszystkich forumowiczów :-)

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 26-11-2005 15:06

A mnie się tez kurczy z powodu złego nastroju.
Dzisiaj rano: budze sie , zakładam rajtki . stopa:" Boooze ,jak mi sie nie chce nic", poziom lydki " k**wa mac, k**wa mac ,łe!" druga stopa "O ch łe! smutno!" i w taki sposób rajtki wkładam 5 min . Samo ubieranie zabiera pół godziny. potem jeszcze szereg innych rozciągających się taką metodą czynności. I juz pyk!

Niee lubie tych hustawek głupich!
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 27-11-2005 23:49

panmikuba pisze:Na wszelki wypadek każdy z zegarów rozmyślnie jest przestawiony o 5-10 minut do przodu. Ja, ma się rozumieć, nie pamiętam o tym i dzięki temu bywam mile zaskakiwany.

-o rrrany, ja tez tak mam!
a wydawaol mi sie ze tylko ja majac juz od kilku lat wszytkie zegary przestawione o kilka minut do przeodu moge nie pamietac, ze spiesza...

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 28-11-2005 10:14

Marta pisze:Dzisiaj rano: budze sie , zakładam rajtki . stopa:" Boooze ,jak mi sie nie chce nic", poziom lydki " k**wa mac, k**wa mac ,łe!" druga stopa "O ch łe! smutno!"

Ciekawe.
Dreptaka smutek i zniechęcenie dopadają zwykle podczas porannego wkładania skarpetek. Nazywa to nawet "depresją skarpetkową".
Bardzo interesująca koincydencja.

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 28-11-2005 20:21

Istotnie ,ciekawe.
Jutro to dziś,
tylko że jest jutro.

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 28-11-2005 21:15

To u mnie jest odwrotnie. Ubieram się w pół minuty, ale za to wieczorem... Godzina jedenasta, zaczyna mnie brać znużenie, warto by się położyć i przespać trochę, ale mi się nie chce. Trzeba wstać, umyć się, przebrać w pidżamkę... ile to roboty, lepiej posiedzieć sobie jeszcze troszkę. I tak siedzę, trochę pogram, popatrzę jednym okiem w durnowaty telewizor, posłucham muzyki z kompa, popatrze na forum i juz mamy pierwszą w nocy, oko samo leci, więc w kimę, bez mycia, bo się rozbudzę, a przecież o piątej pobudka :roll:

ayla

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 406


Rejestracja:
29-11-2005 16:15

Lokalizacja: Poznań

Post 20-01-2006 12:43

golombek pisze:To u mnie jest odwrotnie. Ubieram się w pół minuty, ale za to wieczorem... Godzina jedenasta, zaczyna mnie brać znużenie, warto by się położyć i przespać trochę, ale mi się nie chce. Trzeba wstać, umyć się, przebrać w pidżamkę... ile to roboty, lepiej posiedzieć sobie jeszcze troszkę. I tak siedzę, trochę pogram, popatrzę jednym okiem w durnowaty telewizor, posłucham muzyki z kompa, popatrze na forum i juz mamy pierwszą w nocy, oko samo leci, więc w kimę, bez mycia, bo się rozbudzę, a przecież o piątej pobudka :roll:



Mam dokładnie to samo z tym,że nie oglądam telewizora ale czytam.Oczy mi się zamykają na fotelu a mi nie chce się wstać i zrobić tapczan i tak siedze,książka na kolanach.
http://www.bociany.ec.pl/

Religia jest czymś głęboko infantylnym, porównywalnym z dziecięcą neurozą –Zygmunt Freud.

Wróć do Jestem oryginalny... i co dalej



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.