Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Chwila przed eksplozją.

Moderator: Moderatorzy

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 22-08-2005 21:47

Chwila przed eksplozją.

Nie mogę. Nosi mnie. Wczoraj w nocy nie mogłam zasnąć, bo dostałam wewnętrznej drżączki: "Moje życie nie powinno wyglądać tak, jak wygląda. Jestem stworzona do wielkich rzeczy, a tymczasem siedzę tu i nawet porządnej roboty dostać nie mogę. Przecież powinnam być gdzie indziej i- co najmniej- góry przenosić. A tu taka marność nad marnościami. Powinnam przeżywać miłość mojego życia, pełną uniesień i niesamowitych przeżyć. Powinnam żyć na maksymalnych obrotach, prawie nie spać i pokazać światu, jaka to jestem wspaniała. Powinnam mieć robotę, w której byłabym niezastąpiona. Powinnam działać. Być w ruchu. Powinnam robić wszystko, czego teraz nie robię. Bo inaczej moje zycie będzie przyziemne i jałowe. Dlaczego jeszcze tu siedzę, zamiast ruszać kulę ziemską z posad?" Też tak macie? Jakiś nieokiełznany pęd przed siebie. Energia. CZuję, że jak jej nie spożytkuję- to wybuchnę, to rozerwie mnie na kawałki. Cała się wewnątrz telepię. Mam wrażenie, że za chwilę zacznę biec przed siebie. Że trzeba zmienić życie, tu , teraz, natychmiast. Że to, co jest, jest do dupy, a to, co będzie- będzie wspaniałe. Jakież to męczące! Bo rzeczywistość jest tak naprawde pospolita i szara. A ja tak bardzo bym chciała czegoś innego. Zycia na pełnych obrotach, nietuzinkowego, cudownego...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 22-08-2005 22:23

Zmienianie życia dokonuje się po trochu, nie widzisz tego, to tak jak dziecko, ktore masz w domu i rośnie. Potem ciocia przychodzi i dziwi się, jakie duże urosło...

Rzeczywistość NIE JEST szara i przyziemna. Jest taka, jaką ją uczynisz.
Wszędzie dzieją się rzeczy niezwykłe, trzeba tylko otwartych oczu i odwagi.
Co do prywatnej misji zdobywania gór, musisz dokładnie wiedzieć, co to za góra i dobrze przygotować się do wyprawy.
Potrenuj cierpliwość, choćby cię cholera trzaskała, alpinista powinien mieć pewną jej dozę, żeby w przepaść nie polecieć.

A spanie jest miłe. A kto się zamartwia, ten nie śpi. Mózg się nie regeneruje i zamartwia się niepotrzebnie.

To powiedziawszy, stworzonko poszło spaaać.....
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 23-08-2005 19:49

Re: Chwila przed eksplozją.

Spokojnie, po kolei:

babsy pisze:Moje życie nie powinno wyglądać tak, jak wygląda.
Babsy, to jest TWOJE życie. Jaky wyglądało inaczej, tak samo z siebie, to musiałoby należeć do kogoś innego.

babsy pisze:Jestem stworzona do wielkich rzeczy
Jesteś stworzona do dobrego, godnego przeżycia swojego własnego życia. To wielka rzecz!

babsy pisze:Przecież powinnam być gdzie indziej i- co najmniej- góry przenosić.
To, gdzie jesteś i co robisz, to Twój osobisty wybór. Rozumiem, że jutro jedziesz w Tatry, aby zamienić miejscami Giewont z Kasprowym? A może jednak zaczniesz od czegoś mniejszego i bliższego, w Łysogórach na przykład :twisted: ?

babsy pisze:A tu taka marność nad marnościami.
Często i stanowczo tak twierdzisz. Pewnie masz rację :?

babsy pisze: Powinnam przeżywać miłość mojego życia, pełną uniesień i niesamowitych przeżyć.
:!: :!: :!: BŁĄD :!: :!: :!:
"pełnię uniesień i niesamowitych przeżyć" miewa się w stanie ostrego zakochania, a ten, w kategoriach psychiatrycznych, graniczy z patologią.
Miłość mojego życia, a Twojego także, na 100%, wymaga stałej, aktywnej pracy. Inaczej usycha jak niepodlewana roślina. Jasne?

babsy pisze:Powinnam żyć na maksymalnych obrotach, prawie nie spać i pokazać światu, jaka to jestem wspaniała.
Wygląda na to, że chcesz coś udowodnić nie całemu światu bynajmniej, ale samej sobie. Zanim przystąpisz do działania odpowiedz na pytanie: co mianowicie chcesz sobie udowodnić i dlaczego wymaga to dowodu?

babsy pisze:Powinnam mieć robotę, w której byłabym niezastąpiona.
Pała z zarządzania. Jeżeli ktoś w firmie/dziale/zespole jest niezastąpiony, to fakt ten dyskwalifikuje menedżera, który do tej sytuacji dopuścił.
Powinnaś mieć robotę i pamiętać, że nie jesteś niezastąpiona.

babsy pisze:Powinnam działać. Być w ruchu. Powinnam robić wszystko, czego teraz nie robię.
"Wszystko" - to nawet Ty nie dasz rady. Zastanów się nad rozsądnym wyborem.

babsy pisze: Jakiś nieokiełznany pęd przed siebie. Energia. CZuję, że jak jej nie spożytkuję- to wybuchnę, to rozerwie mnie na kawałki. Cała się wewnątrz telepię. Mam wrażenie, że za chwilę zacznę biec przed siebie.
Gdzie rozum śpi budzą się upiory. Babsy, baaaczność :!: Rozum włącz :!:

babsy pisze:Że trzeba zmienić życie, tu , teraz, natychmiast. ... A ja tak bardzo bym chciała czegoś innego.
Bardzo słusznie. Ale zanim zaczniesz życie zmieniać, zastanów się - na jakie? Ale tak dokładnie. Jakbyś pisała scenariusz, kręciła film, albo co najmniej dogłębny reportaż. Babsy, napisz to. Wiem, że potrafisz. Czekam

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 23-08-2005 22:01

Dziekuję za wyczerpującą analizę. Niestety, nadal mam wrażenie, że moje życie i ja sama jesteśmy fajni, pod warunkiem, że kompletnie się zmienimy.
Ciężko jest mi myśleć racjonalnie, kiedy całe moje ciało zachowuje się jak rozklekotany maluch, który drży w posadach. Wiem, że chciałabym pracować w telewizji, co jak na razie jest dla mnie nie do osiągnięcia. Wiem, że chciałabym kochać. Jaki mam na to wpływ? Wiem, że chciałabym mieć poczucie, że jestem na właściwym m-cu o właściwej porze. Tylko jak to osiągnąć? Mam wrażenie, że sama już nad tym wszystkim nie panuję. Włączyć rozum- tylko jak?
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 23-08-2005 22:57

cos cie ostro dopadlo, zawsze tak masz, czy falami? Z drugiej strony, jestes mloda, mlodzi tak miewaja (ja tez mialam :lol: ) i wszystko sie zgadza, milosc przyszla, góry przenosze, wszystko tak, jak mialo byc :lol: Hm, tylko w TV nie pracuje :wink:
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

weczi

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 541


Rejestracja:
20-03-2005 19:54

Lokalizacja: zagłebie

Post 24-08-2005 05:39

a ja powiem tylko tyle - nic mi sie juz niechce!
Bartłomiej Weczera
www.ADHD.org.pl
bo razem łatwiej
weczi@o2.pl
________________
weni widi weczi

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 24-08-2005 07:22

TOBIE????? :shock: Nie wierzę!

Cholewcia! Oprócz Babsy, znam kilku podobnych gagatków. Konia z rzędem temu kto wymyśli jak im pomóc. Może Babsy wymyśli?
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 24-08-2005 07:47

Babsy, a co z tą wizytą u psychiatry, którą odwlekałaś, ale w końcu na którą miałaś iść :?: :?: :?:

No cóż, ja od 1 sierpnia prze 3 tygodnie przechodziłam podobną zniżkę swojej samooceny, generalnie nerwica i depresja.
Tez miałam wrażenie, że do niczego sie nie nadaję, nic mi nie wychodzi, napewno będą problemy w nowej szkole u Wiktora, a na samą myśl, że mam złożyć pozew do sądu o alimenty i spotkać nam mojego ex z jego adwokatem, to od razu mam bół żołądka i ręce mi się trzęsą.
Ale jakimś cudem od poniedziałku jest jakby lepiej. Nie wiem, co się do tego przyczyniło, ale...:
- w sobotę rano się poryczałam sam na sam ze sobą i zrobiłam sobie małe pranko z mózgu, to znaczy taką samoanalizę tego co chcę i czuję, a potem zabrałam się za solidne porządki
- po południu miałam odwiedziny dawno nie widzianej kuzynki, z która jak dorastałam byłysmy jak dwie bratnie dusze - ta wizyta podziałała na mnie bardzo kojąco!
- w niedzielę poszłam na film do kina (choć niezbyt udane to wyjście było) - uwaga unikać ludzi, z którymi nie nadajesz na jednej fali!!!!!!!
- w poniedziałek spisałam wszystko w terminarzu, co mam załatwić w najbliższym czasie, żeby o niczym nie zapomnieć i uporządkować jakoś swoje obowiązki i zaczełam dzownić i ustalac terminy
- zadzwoniłam do poradni, aby zrobić wywiad czy są i jacy psychiatrzy na chora kasę - decyzję, że pójdę już podjęłam, ale jeszcze nie wiem do którego, bo jest ich aż czterech!
- pozew napiszę sama, pójdę tylko do prawnika po poradę i stanę twarzą w twarz z całą procedurą i dam sobie radę !!!!!
- idę do kosmetyczki i fryzjera - już w poniedziałek!
- postanowiłam, że w nowej szkole Wiktora postaram się wcisnąć do Rady Rodziców
- no i jeszcze pare innych rzeczy przemyślałam i stwierdziłam, że musze być w pełni władz umysłowych i na siłach, aby podołać tym wszystkim przeszkodom, które mnie czekają i JAK NAJWIĘCEJ CZERPAĆ CHOĆBY TYCH MINIMALNYCH, ALE WSPANIAŁYCH CHWIL Z ŻYCIA !!!!!!!!

Z optymistycznym podrowieniem i buziakami dla babsy i wecziego
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 24-08-2005 08:36

1. Moja psycholog w CBT powiedziała, że mojej depresji farmakologicznie się nie leczy, ze mam znaleźć pracę. Co staram się uczynić po dziś dzień.
2. Spisać w kalendarzu wszystkie sprawy... ja nie mam żadnych spraw do załatwienia. Mam wakacje, nic się nie dzieje i UMIERAM.
3. Do kosmetyczki, fryzjera... za co, jak się nie ma pracy?
4. Ryczę sama ze sobą i przy kimś już od dawna. Nie pomaga.
5. Do kina chadzam. Nawet nie sama. I cóż z tego?
6. Postanowień mam wiele. Tylko skąd brać energię na ich realizację? Tak jak wecziemu- mnie się też już nie chce. Kiedyś byłam napędem sama dla siebie, choćby cały świat się przeciwko mnie sprzysiągł. Teraz to się zmieniło. Nie mam wiary ani nadziei w przyszłość. Czuję się bezwartościowa, bo nie mogę znaleźć (albo utrzymać się w) mojej wymarzonej pracy, a nic innego nie mogę bądź nie chcę robić. Czuję się niedoceniona. Mam wrażenie, że juz na zawsze tak zostanie. Chciałabym znowu zacząć cieszyc się życiem, bo sądzę, że takie samopoczucie jest właściwe dla 22latki. Tymczasem nie potrafię się już z niczego cieszyc, a wszystko mnie przeraża.Przepraszam, nie wiem w sumie, po co to wszystko piszę, tylko ludziom glowę zawracam...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 24-08-2005 08:48

babsy pisze:Przepraszam, nie wiem w sumie, po co to wszystko piszę, tylko ludziom glowę zawracam...


Zawracasz - ok i zawracaj dalej!!
Nie myśl sobie, że tylko Tobie jest ciężko, innym też!!
I dla niektórych własnie to forum i ludzie tu piszący są jedyną ostoją, która wysłucha, a może czasem coś napisze w odpowiedzi.
Mnie bardzo pomaga to, że w ogóle mogę z siebie to wyrzucić na piśmie. Jest to jeden ze sprawdzonych sposób na odstresowanie się, więć nie marudź, że cokolwiek komy=us coś zawracasz :wink: .
A tak na poważnie. Brak pracy, stagnacja, brak finansów - rozumiem, stres cholerny, ale..... nie tylko praca człowiek żyje. Wiem, że żadne to pocieszenie, ale czy nie ma żadnej innej, malutkiej, choć trochę ciekawej rzeczy na świecie oprócz pracy, która by Cię pocieszyła???
Jakieś hobby (książka, film), aby się odreagować? Co ze sportem - rozumiem, że może być brak kasy na siłownię i inne, ale może rower, jogging - coś co w zasadzie nie kosztuje. Ruch naprawdę wpływa kojąća na nasze nerwy i mimo, że smam nie należe do szczególnie aktywnych, to lubie wyjśc z psem na spacer i chwilę odetchnąć.
Kurde, sama juz nie wiem, czy to co piszę, ma w ogóle jakiś sens, ale nie umiem przejśc obojętnie koło Twoich problemów.
A może wyjdź na drogę wyjazdową na Śląsk i przyjedź stopem do mnie i Haliny, co? Tylko, nie pisz, że to głupi pomysł :twisted: ! Przecież świat należy do odważnych (w domyśle: żwariowanych ADHd-owców), a Ty chyba do nich właśnie należysz, co?????
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 24-08-2005 09:17

W tej sytuacji każdy pomysł na polepszenie nastroju biorę śmiertelnie poważnie, dlatego przyjazd do Ciebie obiecuję przemyśleć! I dziękuję serdecznie za zainteresowanie i chęć pomocy!!!!!
Co do sportu- uprawiam go od 6-7 lat, od 2 lat chodzę na siłownię, od roku- codziennie. I teraz już mam dość Nawet to nie przynosi mi już satysfakcji, a nawet nudzi. Nie chce mi się. Ćwiczenia już nie polepszają nastroju, przeciwnie, przez swoją monotonię i rutynę dobijają jeszcze bardziej. Ale nadal je wykonuję, bo panicznie boję się przytyć. Zaklęty krąg. Oczywiście poszłabym sobie gdzie indziej, uprawiać jedną z setek dyscyplin, które mnie szalenei interesują, tylko skąd na to wszystko brać? Warszawa jest droga. No i kółeczko się zamyka. Ręce opadają.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 24-08-2005 09:51

MOże to jest właśnie dobry pomysł Babsy. Zostaw tę okropną Warszawę i póki ciepło odwiedź forumowiczów. Tylko weź ze sobą założenie, że nie będziesz się dołować, tylko szukać rozwiązania i pomysłu na życie. W Lublinie też jest telewizja - może przyjedziesz i do nas, zobaczysz telewizję, może złożysz jakąś ofertę? Mój kolega, który w Krakowie miał szalone problemy, w Lublinie do telewizji został przyjęty z otwartymi rękami. A jeżeli przez trzy dni przed początkiem roku szkolnego pobędziesz z moimi dziećmi, to będę w stanie zwrócić Ci za bilet, bo nie będę musiała płacić za przedszkole! :wink:
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 24-08-2005 09:54

Szczerze mówiąc myślałam o wyjeździe za pracą do innego miasta. Na początku miałam na myśli Łódź, bo tam mam rodzinę, ale inne miejsce też wchodzi w grę. Gdziekolwiek mnie będą chcieli. Jeśli z TVNu dostanę odpowiedź negatywną- wezmę się za szukanie pracy gdzie indziej. Nie wiem co prawda jak to wszytko zorganizuję i co zrobię ze studiami, ale o to będę się martwić później. Póki co postaram się zebrać funduszę na odwiedziny forumowiczów :).
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 24-08-2005 20:20

Rozglądaj się, szukaj, bierz kursy. Ogólnie rzecz biorąc i tak dojdziesz do wniosku, że problem jest w twojej głowie, to znaczy, że rozwiązanie zależy od nastawienia - ale aby przejść tę drogę, na pewno musisz się trochę porozglądać...
A co do studiów, to może spróbuj się w nich bardziej zagłębić - bo jak widzę, główną przyczyną twojej deprechy jest nuda. A im w czymś bardziej siedzisz, tym ciekawsze się staje.
Przepraszam, że to wszystko może brzmieć okrutnie, ale przechodzę (przechodziłam) przez mniej więcej to samo, z tym że może trochę mniej emocjonalnie reaguję. Ale z drugiej strony, mam te trzy lata więcej. I lekko mnie wkurza, jak widzę, że ktoś popełnia podobne błędy i nie pracuje nad sobą. To już chyba pół roku jak siedzę tutaj na forum i chyba nic nie zmieniłaś. Może wkrótce jakiś przełom?
Trochę mnie niepokoi ten twój strach przed przytyciem, czy to ci coś zrobi? Z tego co zrozumiałam, nadwagi nie masz. A w najbliższych latach przecież na pewno przytyjesz ze dwa-trzy kilo, bo zmieni ci się gospodarka hormonalna na dorosłą. I będziesz z tym dobrze wyglądała, więc bez paniki. Te wszystkie modelki to szesnastki z niedorozwiniętymi drugorzędnymi cechami płciowymi ;-)
A ogólnie zamiast się obwiniać, grzebać, zastanawiać się co jest z tobą nie tak - po prostu żyj. Nie czekaj na odpowiedź z TVNu, bo po drodze dzieje się mnóstwo rzeczy i nie warto ich przegapiać. Może w TV będziesz pracować za pięć lat? Ale wtedy na poważnie i staniesz się ekspertem?
Do tego czasu ucz się.Bądź pewna siebie. Wysłuchuj innych.

No i przepraszam, że tyle pouczam, ale wkurzasz mnie dziewczyno, dammit! Uszy do góry! Świat przed tobą stoi otworem.

A moją powieść odrzucili. Trochę to przeżyłam... A teraz piszę opowiadanie. ;-)
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 25-08-2005 09:12

Przykro mi, stworzonko, że Cię wkurzam.To, co mi napisałaś,wiem doskonale.Że trzeba się rozwijać, robić kursy (tylko za co?),przeć do przodu, cieszyć życiem itd. I pracować nad sobą. Tyle teorii, która jest mi doskonale znana.Odkryciem byłaby dla mnie PRAKTYKA, bo to właśnie jej nie jestem w stanie wprowadzić w życie. Skąd brać energię i siłę (o pieniądzach nie wspomnę) na kolejny kurs? Mam już ich pełno i one wcale nie przyblizają mnie do wymarzonej pracy, niestety. Jak cieszyć się życiem, kiedy nic nie cieszy? Jak zacząć się zmieniać? Od czego rozpocząć to wszystko? Skąd brać motywację i wiarę, że się uda?To są konkrety, które ruszyłyby mnei z miejsa. Bez nich- nic nie wskoram.
Kaszko- przyjeżdżam do Lublina! To jest dla mnie właśnie wydatna, PRAKTYCZNA pomoc, a nie ogólniki. Postaram się tak wszystko zorganizować, by odwiedzić Cięw przyszłym tygodniu. Całuję i dziękuę!
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 25-08-2005 09:56

Babsy,
nie masz spraw do zapisania w kalendarzu? Nieprawda, masz:

0. Posiąść kalendarz,
-- wściec się --
1. Wypisać miasta, gdzie sa ośrodki telewizyjne,
-- rozryczeć się wniebogłosy --
2. Wypisać adresy/telefony właściwych działów/osób, do których będziesz uderzać,
-- stłuc kilka talerzy --
3. Zrobić przegląd wszystkich krewnych_i_znajomych, i znajomych znajomych, i znajomych znajomych znajomych. Kto z nich może Ci pomóc w dostaniu się do pracy?
-- przebiec się dwa razy do lotniska i z powrotem --
4. Uważnie i krytycznie przeczytać swoje cv, może coś się da w nim poprawić,
-- popłakać --
5. Dać cv do przeczytania pięciu innym życzliwym osobom. Wysłuchać opinii, wprowadzic poprawki,
-- zrobić awanturę --
6. Wypisać swoje zalety (co najmniej 5) i swoje wady. Rzetelnie. Też co najmniej 5,
-- popaść w doła --
7. Zastanowić się, co chcesz zrobić ze swoimi wadami. Rzetelnie. Konkretnie. Zapisać.
-- wyjśc z doła --
8. Przeczytać wszystko, co zapisane do tej pory wyznaczając dalsze postępowanie.

Babsy, to właśnie jest PRAKTYKA.
Jak zrobisz powyższe - daj znać. Obejrzymy ten przeniesiony pagórek.
Gwarantujemy życzliwość.

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 25-08-2005 10:11

No, to ja tez dorzucę swoich pięć groszy. A mianowicie:
- to co powyżej Pani Dreptakowa napisała jest jak najbardziej ok - BIERZ SIĘ DO ROBOTY!!!!!!!!!!!
- piszesz, że masz ileś tam kursów ukończonych, a ja się w Twoim CV żadnego nie dopatrzyłam!! Jak to???
- jedź do Lublina, bo tam masz bliżej niż na śląsk, ale pamiętaj, że na Śląsku tez się coś może zdarzyć............
- jak chcesz pracować poza Warszawką, jak studiujesz dziennie :shock: ?? Może jednak zlikwiduj ten zapis w CV, bo to może zniechęcać potencjalnych pracodawców, a poza tym nigdzie nie napisałaś, że jesteś DYSPOZYCYJNA I MOBILNA, co jednak uważam za bardzo ważne!!
- jak chcesz prześlę Ci wzory CV, to uzupełnisz sobie to swoje.
- aha, no i Twoje ewentualne zagrożenie przytyciem i sport nie z potzreby serca, a zmusu - uważam, ze to niepoważne!!!! Sport, ruch ma ci sprawiać przyjemność, a nie dawać przeświadczenie, że jak to zrobisz, to będziesz lepsza, bo chudsza!! Powiem więcej, to jest dla mnie głupota, ale może do tego trzeba lat, gdyż kiedyś byłam chuda jak modelka, wzrost i nogi super, marzenia o pracy w wielkim świecie i wydawało mi się, że góry przejdę, a tu teraz o 10 kg więcej, nogi prawie te same, ale jakby więcej zmarszczek koło oczu i co??? I nic, najważniejsze to samoakceptacja!!!!!!! Czy parę kilo odbierze ci radość zycia? Przecież tak być nie może!!! To nie na tym świat polega!!!!!! Jesli każda takapierdoła ma ci odbierać radość i siłę, to ja się nie dziwię, że Ty teraz ledwo dyszysz i ryczysz sama nad sobą!!!! ZMIEŃ PRIORYTETY!!!

Kurde, wkurzyłam sie podświadomie. Jakbyś była tu na miejscu, to bym ci nagadała, tak w ogóle i w szczególe :? . Trzymaj się!!!!

PS. Oglądałaś "Nigdy w życiu" - akuratnie ten film działa na mnie budująco!!! może wybierz się do wypozyczalni kaset video......
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 25-08-2005 11:02

Moja obsesja a propos wyglądu ma źródło w moim perfekcjonizmie. Kiedyś otarłam się o anoreksję. To chyba wszystko tłumaczy.
Żona Dreptaka ma rację. Powinnam zrobić to, co mi napisała. Część z tego już zrobiłam. Postaram się w najbliższym czasie zrobić resztę.
Co do reszty... cholera, jakoś tak nie mam siły. Jak widzę, ile błędów wytknęła mi mtmonika- odechciewa mi się wszystkiego. Mam wrażenie, że jest tyle do poprawienia we mnie samej i w tym co robię, że napewno się nie uda. Nie wiem, co zrobić, by pozbyć się tego myślenia. Oczywiście, mam zamiar zmusić samą siebie do zmian, żeby nie być gołosłowną, obiecuję! Ale opór, jaki we mnie narasta, jest naprawdę GIGANTYCZNY.
Nie wiem co zrobić z moimi wadami. Sądzę, że one wsyzstkie biorą się albo z ADHD albo z niskiej samooceny. Już nie raz obiecywałam sobie, że będę np. trzymać język za zębami i udało mi się to może z 5 razy w CAŁYM SWOIM ŻYCIU. Dlatego jak mam zmieniać wady? Czasem mam wrażenie, że to wszystko jest silniejsze ode mnie.
Poza tym mam wyrzuty sumienia, że tyle ludzi się mną przejmuje i poświęca mi czas, a ja ciągle jęczę. Biorę się zatem za pracę domową, zadaną przez Zonę Dreptaka. Ściskam!
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

mtmonika

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 1381


Rejestracja:
09-03-2005 11:42

Lokalizacja: Jaworzno/Górny Śląsk

Post 25-08-2005 11:42

babsy pisze:Moja obsesja a propos wyglądu ma źródło w moim perfekcjonizmie. Kiedyś otarłam się o anoreksję. To chyba wszystko tłumaczy.


Jak dla mnie nie musisz byc perfekcjonistką :wink: . Jesli ten Twój perfekcjonizm ma Ci pomóc trwać w stanie depresji, to mu podziekuj za TO!!! Wyluzuj, nie ma ludzi perfekcyjnych!!!

babsy pisze:Co do reszty... cholera, jakoś tak nie mam siły. Jak widzę, ile błędów wytknęła mi mtmonika- odechciewa mi się wszystkiego.

Błędy, które ci wytknęłam miał spowodować, zebyś poprawiła swoje CV. Moge Ci w tym pomóc, ale zrobimy to razem tylko wtedy, jak Ci się tego zachce, bo jak nadal ci się będzie chciało odechciewać wszystkiego, to i ja wypnę sie na Ciebie! Serio!!!!

babsy pisze:Mam wrażenie, że jest tyle do poprawienia we mnie samej i w tym co robię, że napewno się nie uda.


Nie poprawiaj samej siebie, ale zmień swoje działania!

babsy pisze:Nie wiem co zrobić z moimi wadami. Sądzę, że one wsyzstkie biorą się albo z ADHD albo z niskiej samooceny.


Słuchaj, nie jestem psychiatrą, filozofem ani tym bardziej psychoterapeutą, ale z tego co wiem każdy ma jakieś wady. Może próbować je zmieniać, pracować nad nimi, ale niestety może czasem trzeba odpuścić i nie zmieniać nic na siłę....
Ja też mam czasem baaardzo niewyparzoną gebusię :lol:

babsy pisze:Poza tym mam wyrzuty sumienia, że tyle ludzi się mną przejmuje i poświęca mi czas, a ja ciągle jęczę.


Babsy, nie pierwszy raz juz o tym piszesz i mnie to bardzo wkurza. Bo jesli chcemy ci pomóc, to możemy to zrobić np. reagując na Twojego posta. Dajemy wskazówki, dzielimy sie swoimi doświadczenia, bo tak po prostu chcemy. Nie możesz mieć wyrzutów sumienia, bo niby dlaczego?
Ale, ale... faktycznie każdy ma swoje granice cierpliwości, więc nie jęcz za dużo, co :wink: ?

Aha, jeszcze dwie sprawy.
Nie podoba mi się stanowisko Twojej pani psychiatryu. Co to znaczy, że masz sobie znaleźć prace, że nie lekami sie leczy depresję. Chyba nie powinnaś na tym poprzestać....

Te wszystkie moje uwagi, docinki nie mają Cię dołować tylko ZMOBILIZOWAĆ! No, akurat taką mam często metoda motywowania ludzi.... ciekawa teoria nie?
Monika
"Rodzice to skomplikowany system operacyjny" - wg Wiktora, czerwiec 2005

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 25-08-2005 12:00

Pani psycholog z CBT powinna bardziej się Tobie przyjżeć i Twojemu problemowi i może jednak polecić Ci wizytę u psychiatry i wypróbowac farmakologię, bo będzie źle.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 25-08-2005 12:08

Też mam wrażenie, że ona chyba trochę się rozmija z moimi potrzebami. Jakoś tak nie bierze mnie poważnie, czy co? Czasem wydaje mi się, że powinnam wyskoczyć przez okno albo zdetonować się przed MSZem, żeby mój problem został dostrzeżony. Ja chyba jednak mam tą depresję, stąd bierze się ta moja niemoc i malkontenctwo. Tylko co robić, jak w CTB nie chcą mi dać proszków? Do kogo iść? Zaczynać znowu od początku, znowu bulić od nowa kolejnemu lekarzowi? Jestem co nieco skołowana...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

filip222

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 247


Rejestracja:
08-04-2005 13:13

Post 25-08-2005 20:09

Na Twoim miejscu zmieniłbym lekarza. Jakby nie patrzeć nie ufasz jej, a to znak, że nie ma sensu się ze sobą męczyć.

To nie koniec świata, że sobie nie podpadłyście. Może się nie rozumiecie po prostu i ktoś zrozumie Cię lepiej.

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 25-08-2005 20:39

Musi to na Rusi. Nic nie musisz. Możesz za to chcieć.

http://mentalhelp.net/psyhelp/chap4/

http://www.coun.uvic.ca/learn/motivate.html

http://honolulu.hawaii.edu/intranet/com ... tivate.htm

Nawet jeśli teraz ci się nie przydadzą, to spróbuj to przeczytać w lepszym nastroju. Nawet, jeśli będziesz na początku wyciągać się za fraki na siłę z depresji, w pewnym momencie zaskoczysz.

I jest mnóstwo rzeczy, które można robić bez pieniędzy, a na twojej własnej uczelni powinny być koła zainteresowań za darmo. Nie po to, żeby być jakąś doskonale oblataną i mieć CV, tylko dla czystej rozrywki.
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

karina

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 511


Rejestracja:
25-07-2005 13:49

Lokalizacja: Chorzów

Post 26-08-2005 10:51

KARINA
mama Martina-chłopca z"domowym,kanapowym"ADHD
(\--/)
(O.o)
(> <)To jest Króliczek. Skopiuj Króliczka do swojego podpisu i pomóż mu w jego misji zdobywania dominacji nad światem!

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 26-08-2005 17:21

No właśnie gugiel mi po polsku jakieś siano wyrzuca, albo tytuły książek do kupienia. Mało jeszcze u nas stron tego typu :)
Ale może szukałam niedostatecznie dokładnie.
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 28-08-2005 09:52

Przeczytałam sobie rozdział o motywacji do nauki na studiach. Problem polega na tym, ze (od niedawna) moja szkoła naprawdę bardzo niewiele ode mnei wymaga, robić coś muszę właściwie na 2 tyg. przed sesją, a tak poza tym to laba. W dodatku mam w grupie same półmózgi, które dodatkowo zniechęcają mnie do wysiłku. Niestety, do innej szkoły się nie przeniosę. Ciekawe jak będzie w nowym roku szkolnym...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 28-08-2005 11:03

Właśnie. Wszystko, co wymieniłaś, to motywacja zewnętrzna. A motywacja wewnętrzna oznaczałaby, że uczyłabyś się czegoś dla samej przyjemności, nie po to, zeby dostać jakąś gratyfikację (stopnie, dyplom, nagrodę...) ani dlatego, że inni dookoła to robią. Taka sztuka dla sztuki. Twój problem nie jest odosobniony.
W szkole uczą nas bierności. Jeśli jesteśmy adhdowcami, uczą nas słuchać poleceń i organizują nam zycie - to jest dobre, ale do czasu, bo trzeba się potem przestawić na własną inicjatywę i organizowanie się samodzielne. Zauważ, że cały czas czekasz, aż przyjdzie odpowiedź z pracy, aż ktoś ci pomoże, zorganizuje, powie - i ja też tak czekałam, czekałam, aż cholera mnie wzięła i przestałam czekać ;-)
Polecam w pierwszym linku rozdział o złych nawykach i "how to stop procrastinating", jest też parę linijek o adhd.

Wiesz, to wcale nie jest łatwe, wymaga wglądu w siebie i przyznania się przed sobą, że a) popełniasz błędy, b) błędy popełnia każdy, c) nic nie musisz, a robisz to, co chcesz. A przecież nikt nie chce się zamartwiać ;-)

Widzisz, my mamy przerąbane, bo nie umiemy udawać. Mnóstwo ludzi całe życie po prostu wykonuje polecenia i są szczęśliwi. Nie dręczą ich pytania: a na co to? Po co? Dlaczego to robię?
A my tylko wtedy dobrze dajemy sobie radę w pracy i na studiach, jak naprawdę nas to interesuje i naprawdę lubimy ludzi, z którymi pracujemy.

Więc grunt to polubić swoją pracę, szkołę i tych ludzi (umiejętności interpersonalne to zupełnie inna bajka i temat na odrębny wykład, ale najważniejsze to po prostu słuchać i obserwować, wtedy zaczyna się trochę rozumieć). Nie skreślaj ich z góry, nawet ktoś kogo nie cierpisz może mieć jakieś zalety ;-)
A na to polubienie każdy ma swoje własne sposoby.
O, bo jeszcze tak: możesz trafić do telewizji i okaże się, że nie wszystko będzie tam takie, jak sobie wyobrażałaś, trafi ci się jakiś głupol i co? Znowu depresja, a przecież to było twoje marzenie.... warto się ubezpieczyć zawczasu i znaleźć metodę nawet na polubienie sprzątania (hm, to akurat heroizm..).

Bo uważam, że często depresja bierze się z nudy i poczucia bezcelowości, a nikt ci celu nie da, trzeba go znaleźć. I samo szukanie może być przygodą :-)
I to nie są ogólniki, może nie potrafię się dobrze po psychologicznemu wyrazić, ale to z serca płynie. I ja, i Kaszka, i żonadreptaka, i monika wszyscy z serca - nie jesteś sama, widzisz?
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 28-08-2005 22:07

babsy pisze:Jakoś tak nie bierze mnie poważnie, czy co? Czasem wydaje mi się, że powinnam wyskoczyć przez okno albo zdetonować się przed MSZem, żeby mój problem został dostrzeżony.


No to, Babsy, chyba doszłaś do czegoś ważnego.
Wygląda mi na to, że mniej chodzi Ci o to, aby "sobie pomóc" (dojrzeć życiowo, rozwinąć się, itp.),
a bardziej o to, aby zwrócić na siebie uwagę.

Kiedy odpowiadamy Ci i doradzamy, wtedy jesteś grzeczną dziewczynką:
babsy pisze:Poza tym mam wyrzuty sumienia, że tyle ludzi się mną przejmuje i poświęca mi czas, a ja ciągle jęczę.

A kiedy odsyłamy Cię do swojego pokoju, abyś popracowała samodzielnie, natychmiast narasta masa problemów (a to pracy brak, a to szkoła nie wymaga, a to psycholog nie rozumie, a to ...).

Pasuje?

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 29-08-2005 10:09

Zono Dreptaka! Odpisuję na Twoje maile i odrabiam zadaną pracę domową. Codziennie wysyłam gdzieś swoje CV. Kupuję gazetę "Praca". Czy to naprawdę jest nic? Co jeszcze mogę zrobić? Poprawiłam swoje CV, staram się jakoś pracować nad sobą. Co jeszcze mogę robić? Czy to za mało?
A tak a propos mojego faceta- czy chcesz mi powiedzieć, że on po prostu ma rację i powinniśmy- dla jego dobra- się rozstać? Przecież moje załamania nie odbywają się jemu na zlość! Przecież to jak atak chorego na epilepsję! Jego chyba nikt za to nie wini. Czy mam faceta oszukiwać i w domu wyć samotnie w poduszkę? Wiem, ze on czasem ma dość, jak każdy. Ale to mój facet i jesteśmy razem również w złych momentach. Tak sobie to wyobrażam. Jestem w błędzie?
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 29-08-2005 15:13

babsy pisze: Wiem, ze on czasem ma dość, jak każdy. Ale to mój facet i jesteśmy razem również w złych momentach. Tak sobie to wyobrażam. Jestem w błędzie?

O! zaczynasz mówić do rzeczy. Tak trzymać!

Wróć do Jestem oryginalny... i co dalej



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.