Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Najchętniej palnęłabym sobie w łeb...

Moderator: Moderatorzy

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 24-07-2005 21:45

Najchętniej palnęłabym sobie w łeb...

... bo już normalnie nie wiem, co ze sobą zrobić. Smutek rozsadza mnie od środka. Nie daje o sobie zapomnieć od rana do wieczora. Byle g..., a ja jestem w rozsypce, załamana swoim zyciem. Nic mi się nie chce, nie mam na nic siły, nie mam nadziei na zmiany. Najchętniej wylazłabym z siebie, bo mam już się dość. Czy to już deprecha? Czy w CTB poprosić o jakieś prochy? Szczerze mówiąc, nie sądzę, żeby ten dół udało mi się pokonać o własnych siłach. Znikąd nie mam stymulacji, czuję się bezużyteczna, nie chce mi się wstawać. Czy to po prostu ADHD tak ma, czy to jakieś poważniejsza anomalia :/...?
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 25-07-2005 09:34

bobsy, szczerze ci mówię, że nie warto palnąć sobie w łeb. Czy wiesz co jest przyczyną twojego stanu? Czy znalazłaś cel, który poprawiłby ci samopoczucie? Nie wierzę w to, że nie ma wyjścia z sytuacji. Zawsze jest, lepsze gorsze, ale jest. I do tego celu musisz dążyć. Nie szukaj od razu wyjścia w prochach. Szukaj rozwiązania w sobie. Może jest coś co byś chciała robić, ale nie masz odwagi, boisz się, albo uważasz, że to głupie. Zastanawiam się gdzie chciałabyś spędzić wakacje? Co chcesz robić? Rozwiązanie znajduje się tylko w tobie. [smilie=kiss of love.gif] Uwierz, my sami najlepiej wiemy czego pragniemy najbardziej od życia. Jestem z tobą [smilie=heart fill with love.gif] .

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 25-07-2005 09:41

A ja uważam, że będąc w takim dołku farmakoterapia pomaga i to bardzo, i jestem za tym, żeby pomagała wychodzić z dołków, bo nawet jeśli znajdzie się w sobie cel, to wcale nie musi on być realizowany, bo łatwo sie do tej realizacji zniechęcić gdy wpadniemy w doła, a leki pomagają, i też mamy dołki, ale one nie są już takie głebokie. Zastanów się babsy nad farmakoterapią, jesli Ci ją zaproponują, ona ma za zadanie Tobie pomóc.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 25-07-2005 10:17

Dziękuję za Wasz odzew. Problem polega na tym, że żaden cel nie jest mnie już w stanie pobudzić. Potrzebuję jakiegoś natychmiastowego rozwiązania, natychmiastowej stymulacji, a nie czegoś mglistego i oddalonego w czasie. Powtarzam się, wiem, ale wszystko zasadza się na pracy (a raczej jej braku) oraz , co się z tym łączy, braku kasy, co automatycznie eliminuje wszelkie wyjazdy na wakacje i inne stymulatory, które możnaby nabyć za pomocą pieniędzy. To, że chciałabym pracować w zdominowanej przez układ branży, też nie polepsza sytuacji. Ale nie chcę zawracać Wam głowy tym samym. Nie potrafię już sama na siebie wpłynąć. Żadne "pozytywne myślenie" czy "walka z samą sobą" dawno już nie wchodzi w grę. Jestem oklapła i totalnie sceptyczna. Wszystko mnie przeraża. Wyłazi coś typowego dla adhdowca- albo ulga przyjdzie natychmiast, albo nic z tego nie będzie, ponieważ oczekiwanie na jakąś zmianę, która ma nadejść, jest zbyt frustrujące. Sądzę, że farmakoterapia mogłaby mi dać jakąś siłę i chęć do zmiany sytuacji... Może ktoś z Was też bierze antydepresanty?
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 25-07-2005 11:31

Jestewm już drugi miesiąc na seronilu i jest mi zdecydowanie lepiej.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 25-07-2005 22:36

jedna z najwazniejszych rzeczy, jakich musimy sie nauczyc, jest pozwalanie na przyplywy i odplywy. tak jestesmy skonstruowani, ze nasze emocje fruwaja tam i nazad, i nic z tym nie mozemy zrobic. trzeba to po prostu zrozumiec i zaakceptowac. doly nas gnebia, to prawda, ale tez opuszczaja w ktryms momencie jednakowo niepostrzezenie, jak przychodza. trzeba sobie na to pozwolic. trzeba nauczyc sie tego rytmu, odkryc, kiedy, w jakich okolicznosciach, dniach, pogodzie, czujemy sie lepeiej, kiedy mozecie wiecej zrobic, postarac sie maksymalnie ten czas wykorzystac. zrobic naprawde tyle wanych rzeczy ile sie da. a kiedy przychodzi dol, rozkapryszenie, agresja, dekoncentracja, to pojsc za fala, nie walczyc z nia, odpuscic na dzien dwa trzy, sprzatac, dlubac, ogladac glupie filmy, odmozdzyc sie, jesc pic i spac. nie walczyc. im mniej bedizecie czasu poswiecac na zrobienie czegos sensownego w takich chwilach, tym bardziej sie ten stan przeciagnie w czasie. sprawdzcie jak to dziala. naprawde nasze mozgi dzialaja falowo. jak sobie w czsie takiego dolu zapodam sesje 2, 3 dni nic-nie-wymagania od siebie, to potem dostaje podwojnego powera. a jak sie zacyznam miotac, to power sie rozmywa i dupa blada.
czym innym oczywiscie jest nasza falowosc (hustawki, sinusoida), a czym innym prawdziwa depresja. raczej nie nalezy mylic :)
babsy u ciebie postawilabym na falowosc, bo pojawiasz sie na forum w regularnych odstepach i regularnie narzekasz. pozaznaczaj swoje doly w kalendarzu, moze ci podpowiedza jak wykorzystywac czas i podnosic efektywnosc. poza tym jesli masz barzdo stresujaca prace, to przeciez musisz to jakos odreagowac. jesli juz nic cie nie podnieca i do odczucia czegokolwiek potzrebujesz naprawde silnego kopa, to znaczy ze zaszlas za daleko w nakrecaniu sie i pora zwolnic. zaczac szukac piekna i podniety w malym i codziennym. w szczegole i drobiazgu. tam gdzie jestes, dalej nie ma juz nic. twoj umysl to wie. dlatego tak rozpaczliwie protestuje i cie doluje.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 26-07-2005 10:09

Verova, problem polega na tym, że u mnie to nie jest huśtawka, a constans. Od paru miesięcy czuję, że życie jest oceanem bólu. że nie mogę już wytrzymać, że coś się stanie złego, jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie. Mi się nastrój NIE POPRAWIA. Nie ma LEPSZYCH chwil i GORSZYCH, z poczuciem smutku i załamania budzę się co rano i zasypiam. Mam to ciągle w tyle głowy. Przez to jestem przygnębiona, wybucham przy byle okazji i z byle powodu cały ten mój smutek wypływa na wierzch. Według mnie to się kwalifikuje do leczenia. Bo alternatywą są myśli samobójcze. Czasem nawet obawiam się, że kiedyś zbiorę na tyle sił, żeby je zrealizować.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

olkit

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 182


Rejestracja:
12-03-2005 22:10

Lokalizacja: Bydgoszcz

Post 26-07-2005 21:57

babsy pisze:Według mnie to się kwalifikuje do leczenia. Bo alternatywą są myśli samobójcze. Czasem nawet obawiam się, że kiedyś zbiorę na tyle sił, żeby je zrealizować.


Leć do lekarza i to szybko... Jeśli się wstydzisz (ja tak miałam) to poproś kogoś, żeby Cię zarejestrował i zaprowadził:) Przecież wiesz, że leczenie nie jest porażką, tylko właśnie wzięciem odpowiedzialności za swoje życie i wzięciem się z życiem za bary.
Olka

jarek

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 434


Rejestracja:
21-04-2005 18:32

Lokalizacja: WAW

Post 27-07-2005 01:18

Jestem zaszokowany!
- zgadzam się i z babsy - potrzebny jej jest jakiś kop jak i z tym, że musi się wziąc w garść, babsy pisała i mówiłą mi, ze chodzi do CBT, a nastrój.....deprecha , a nie ADHD???
jakieś 2 czy 3 tygodnie temu widzieliśmy się, chciałem poznać osobę która zaimponowała mi powołaniem grupy wsparcia dla młodzieży, a Ty babsy coś dowiedzieć się jak pomóc siostrzeńcowi ( ADHD) - jesteś taka wrażliwa.

Nie myśl, że to co piszę to bzdury, bo jesteś naprawdę bardzo fajną dziewczyną i wartościową osobą - o pracę w mediach jest bardzo trudno.
a na marginesie:
jak ktoś liczy kalorie to jest ortorektyk,
jak ktoś jeździ na rowerze to jest kolarz,
nie dziel włosa na czworo!

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 27-07-2005 09:24

Mi się nastrój NIE POPRAWIA. Nie ma LEPSZYCH chwil i GORSZYCH, z poczuciem smutku i załamania budzę się co rano i zasypiam.

babsy, no to fru do lekarza i nie czekaj na nic. naprawde byloby o wiele mniej nieszczesc na swiecie, gdyby ludzie przestali sie wstydzic prosic o pomoc. kazdy z nas jest tylko czlowiekiem i sklada sie w wiekszosci z wad i slabosci, i nikt ani nie musi, ani nie powinien byc >caly czas< silny. ty tez nie musisz. raz mozesz byc slaba. prochy pomagaja, a nieleczona deresja wprost przeciwnie. moze nawet zabic. przede wsyztkim zas zabiera drogocenny czas. mozna go wykorzystac na cos innego, przyjemniejszego.
a tak przy okazji, mamy gdzies liste dobrych "antydepresyjnych" lekarzy? chyba by sie przydala.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 27-07-2005 09:52

Verowa, mi się przyda każda pomoc, lista lekarzy także. Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi i pomoc! To dla mnie bardzo ważne, daje mi poczucie, ze nie jestem sama.
A co do tej ortoreksji- to nie chodzi o liczenie kalorii. Tu chodzi o nieustanne zadręczanie się reżimem dietowym (o ile można tak napisać). To mi odbiera radość zycia, krępuje i dusi. Dlatego nie jest to roszczepianie włosa na czworo. Najśmieszniejesze jest to, że ludzie mówią mi: Świetnie, ja też chciałbym być uzależniony od diety i ćwiczeń, wtedy wyglądałbym bosko, a tak to nic mi się nie chce. Problem polega na tym, że u mnie przyjmuje to wynaturzone formy i naprawdę przeszkadza cieszyć się życiem. Ale dobra, dość tego jęczenia i smędzenia. Idę się leczyć. 1.08 mam wizytę w CBT - poradzę się terapeutki co ze sobą zrobić.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Marta

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2037


Rejestracja:
15-06-2005 13:56

Lokalizacja: Kraków

Post 28-07-2005 20:11

:ithl: :ithr:
Naprawdę bardzo dobrze Babsy.

Z całą pewnością nie powinnaś się wstydzić.
Ja np wstydzę się tylko wtedy jak coś jest moją winą. Właśnie oduczam się wstydzenia rzeczy którym nie mogę zaradzić ,związanych z ADD.

Czytałam u Hallowella bardzo fajne zdanie ,które Ci dedykuję (choć to nie jest dokładny cytat)
" Doprawdy podnosi na duchu widok ADHD-owca pogrązonego w depresji .
Nie poddaje się i zawzięcie walczy, nawet jeśli jego próby spełzają na niczym. "

Powinnaś sobie powiedzieć ,ze naprawdę jesteś niesamowita ,bo inni ludzie wymiękaja szybciej .

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 29-07-2005 08:22

Dziękuję za słowa otuchy. Ktoś musi we mnie wierzyć, skoro ja utraciłam wiarę w samą siebie...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 29-07-2005 09:39

babsy pisze:Dziękuję za słowa otuchy. Ktoś musi we mnie wierzyć, skoro ja utraciłam wiarę w samą siebie...


Babsy,
nikt nie "musi" w Ciebie wierzyć.
My z własnej, nieprzymuszonej woli w Ciebie wierzymy. :wink:

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 29-07-2005 15:33

Tym lepiej dla mnie! JEszcze raz dziękuję wszsytkim!!! [smilie=heart fill with love.gif] [smilie=mylove.gif] [smilie=i love you2.gif]
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

porta

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 73


Rejestracja:
12-03-2005 15:41

Lokalizacja: Zachodniopomorskie

Post 01-08-2005 08:53

dla babsy i nie tylko...

Nie wiem, ilu z Was otrzymało tego maila, ale ponieważ jest fantastyczny, przekalkuję go tutaj; bo jest taki a propos:

Przeczytaj tę historię. Wczuj się w nią mocno. I wtedy zadecyduj
jak zaczniesz jutrzejszy dzień.

Michał jest takim człowiekiem, za którym raczej się nie
przepada.
Jest zawsze w dobrym humorze i zawsze ma coś pozytywnego do
powiedzenia.
Zapytany jak się czuje odpowiedziałby:
"Gdyby było lepiej, już bym chyba nie wytrzymał!".
Był naturalnym motywatorem. Jeśli jakiś pracownik miał zły
dzień, Michał zawsze radził mu jak znaleźć pozytywną stronę tej sytuacji.
Widząc to, bardzo mnie to zaciekawiło.
Pewnego dnia podszedłem więc do Michała i spytałem go:
- Nie rozumiem. Nie można być tak pozytywną osobą przez cały
czas.
Jak ty to robisz?
Michał odpowiedział:
-Każdego ranka, gdy się budzę mówię sobie -"Michał, masz
dzisiaj dwie możliwości - możesz mieć dobry humor albo możesz mieć zły humor".
I wtedy wybieram dobry humor. Za każdym razem, gdy wydarza się coś
niedobrego, mogę wybrać albo bycie ofiarą albo wyciągnąć z tego jakąś
lekcję dla siebie. I wybieram wyciągnięcie lekcji. Za każdym razem, gdy
przychodzi ktoś do mnie ponarzekać, mogę wybrać zgodzenie się z nim albo pokazanie mu pozytywnej strony życia. I wtedy wybieram pokazanie mu tej pozytywnej strony."
- Zaraz, to nie jest takie proste! - zaprotestowałem.
- Ależ tak, to właśnie takie jest." - odpowiedział Michał.
-Życie polega na wyborach. Każda sytuacja jest wyborem. Ty sam
wybierasz jak zareagujesz na daną sytuację. Ty wybierasz, jaki wpływ
mają ludzie na twoje samopoczucie. To ty wybierasz bycie w dobrym albo złym humorze.
Mówiąc krótko - to twój wybór, jak wygląda twoje życie.

Zapamiętałem, co powiedział mi wtedy Michał. Krótko potem
opuściłem firmę, w której wtedy pracowałem i otworzyłem swoją własną. Straciliśmy kontakt ze sobą, ale często przypominałem sobie Michała, gdy dokonywałem wyborów w moim życiu, zamiast tylko reagować na zmiany sytuacji. Kilka lat później dowiedziałem się, że Michał miał poważny wypadek. Spadł z rusztowania z wysokości prawie 20 metrów. Po 18-godzinnej operacji i wielu tygodniach rehabilitacji Michał został zwolniony ze szpitala z wszczepionymi w plecy
metalowymi prętami. Spotkałem się z nim około 6 miesięcy po wypadku.
Kiedy spytałem jak się czuje odpowiedział:
-Gdyby było lepiej już bym chyba nie wytrzymał! Chcesz zobaczyć
moje blizny?"
Nie chciałem, ale zapytałem o czym myślał w chwili wypadku .
-Pierwsze, co mi przyszło do głowy to moja córka, która niedługo
miała się urodzić. - odpowiedział Michał . -Później, gdy już leżałem na
ziemi, pomyślałem sobie, że mam dwie możliwości: mogę wybrać - żyć
albo umrzeć.
Wybrałem życie.
-Nie byłeś przerażony? Nie straciłeś przytomności?" -spytałem.
Michał kontynuował:
-Moi znajomi byli wspaniali. Mówili mi, że wszystko będzie dobrze.
Aż do momentu, kiedy zawieźli mnie do szpitala i zobaczyłem twarze
lekarzy i pielęgniarek - wtedy naprawdę się przeraziłem. W ich oczach
wyczytałem - "ten facet już nie żyje". Wiedziałem, że muszę coś zrobić."
-I co zrobiłeś?" - spytałem.
-Była tam taka duża, tęga pielęgniarka wykrzykująca różne pytania
do mnie - opowiadał dalej Michał . Spytała, czy jestem na coś
uczulony.
"Tak" - odpowiedziałem. Lekarze i pielęgniarki przestali pracować,czekając na moją odpowiedź. Wziąłem głęboki oddech i krzyknąłem "Grawitację".
Oni zaśmiali się, a ja powiedziałem - "Wybieram życie.
Operujcie mnie jak żywego, a nie jak martwego."
Michał przeżył dzięki umiejętnościom lekarzy, ale również
dzięki swojej niesamowitej postawie. Nauczyłem się od niego, że codziennie możemy żyć pełnym życiem. To nasz wybór. Postawa jest wszystkim. Warto korzystać z życia na maxa czerpać je pełnymi dłońmi i nie przejmować się głupotami!!!!!!!!

Masz teraz dwie możliwości:
1. Wyrzucić tę historię i zapomnieć.
2 . Opowiedzieć ją ludziom, na których ci zależy.
Ja wybieram drugą .

____________________________________

W pełni zgadzam sie z Michałem: wszystko w naszym życiu zależy od tego, jak interpretujemy sytuacje, w których się znaleźliśmy. Jednak często mamy problem w tym, by zawsze pamiętać o tym :x I chyba też wielki8m problemem, przynajmniej u mnie, jest branie wszystkiego tak bardzo serio. A przecież nasze życie to tylko chwila wobec wieczności. Babsy, jeśli tylko czujesz, że Cie bierze, szukaj natychmiast pomocy u lekarza. Leki pomogą Ci spojrzeć na życie z innego punktu. Bo nie ma nic gorszego, jak natrętne myśli samobójcze.
Serdecznie pozdrawiam
Wanda
...chroń mnie, Boże od pseudoprzyjaciół, z prawdziwymi wrogami sobie poradzę...

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 01-08-2005 09:01

Porta, wszystko pięknie. Tylko że ja już to napisałam verowie: na mnie już pozytywne myślenie ani afirmacja czegokolwiek nie dziala!!! Nie działa mowienie sobie: TO jaki chcę mieć dziś nastrój?
Sądzę, że mam depresję. Mój mózg chodzi zupełnie własnymi drogami. Ja nie mogę nic z tym zrobić. Żyć mi się nie chce. Nie mam siły zmagać się z życiem. Olewam. A kiedy ktoś mi mówi, że tak nie można, to po prostu wzruszam ramionami. ŻADNA MOTYWACJA Z ZEWNĄTRZ (bo wewnętrznej nie mam od dawna) NA MNIE NIE DZIAŁA.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 01-08-2005 10:30

babsy, litosci!
verowa, verowej, tak sie to odminia.
jak bedizesz odmieniac inaczej, albo przestawiac v i w, to ci moja suka skutecznie przegryzie aorte :)

porta, dzieki za ten list!
nie musi sie zawsze udawac, ale zawsze mozna probowac.

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 01-08-2005 16:35

No i chyba dopadło i mnie :cry: . Też z chęcią coś bym zrobiła. Napewno to nie dzieje się przez pogodę. 'Małemu' też o ' coś' chodzi. Płacze z byle czego. Możliwe, że ma powód. A ja się nie mogę pozbierać. Zaczęło się walić już wszystko. Najgorsze to to, że nie ma żadnej perspektywy. Sorki, jest. Ta pod mostem. Nic nie wychodzi tak jak bym chciała. A ja chcę TAK MAŁO. Zastanawiam się nad zażaleniem do Pana Boga. Z chęcią poszłabym do psychoterapeuty.
Choć ta historia warta jest przeczytania. Zastosować ją? Tylko jak? Jak wisielczy humor dopadł. Pustka w głowie, zniechęcenie, a motywacja? - żadnej. Po co komu taka osoba jak ja? Wszystko źle, źle się zwracam, źle odpowiadam, źle tłumaczę, złe drogii wybieram, źle zarządzam, źle wszystko źle!!!!! I na co mi takie życie jak wszystko robię źle? Dlaczego innym wychodzi nie przejmować się? A ja tak nie mogę. Najmniejsze g... wyprowadza mnie z równowagi. Zacząć brać prochy (blee) i uzależnić się od nich, bo sama nie daję już rady? :( Że cały ten nasz świat jest do d...., to dlatego ja mam mieć źle? Martwić się każdym dniem, każdą chwilą, każdy problem rozwiąż, każde nieporozumienie załatw tak jak należy. Ja mam tego dość!!!!! Nie ma normalnego lekarza, nie ma psychiatry który by pomógł, nie ma psychologa który zastosowałby odpowiednią terapię, nie ma ludzi kompetentnych w tych chol...... naszych urzędach!!! Grzeją sobie tyłki i cieszą się, że oni mają pracę a TY biedny szaraku wytłumacz swemu żołądkowi, że dla ciebie nie ma pracy i nie możesz sie domagać papu. No i co z tego. Opieka zabierze dzieci, ja może znajdę się pod mostem, a może i gdzie indziej. Wiecie co? Żal mnie dopadł. I to okropny. O co? O to, że inni mają a ja nie mogę mieć tych podstawowych rzeczy. Gdzie sie nie ruszę to słyszę <>a myśli pani, że inni mają lepiej? mają jeszcze gorzej> Tylko, że inni mają z czego zyć, mają pracę, mają rodziny które ich wspierają, mają jakąś nadzieję na lepsze jutro. A ja z biegiem upływu lat chyba zaczynam ją tracić i to poważnie. Jesteśmy otoczeni nieudacznikami, ludźmi którzy sami chcą sie nahapać i żeby tylko oni mieli. Głupie przepisy, które niby stoją na przeszkodzie. A guzik prawda, że przepisy. Wystarczy być tylko człowiekiem. A i przepisy się odpowiednie znajdą. Lecz jest to cholernie trudne dla większości urzędasów. Większość z nich nie powinna pracować na tych stanowiskach.
Czeka mnie niestety wizyta u psychiatry, tylko po co? Jak i tak leków nie wykupię. Po to żeby pogadać? Nie ma sensu. Wypłakać się, wyżalić, przespać ten okres. Nawet nie mogę gadać, bo mnie ściska. Czy potrzebuję wsparcia? Napewno. Tylko jakiego? Leki, lekarz, praca, aaaaaa może wygrana w totka? O to jest pomysł. Tylko ile muszę władować aby wygrać i tym samym pozbyć sie większości problemów? Nawet nie mam na płacenie 'podatku od marzeń'. I jak tu zagrać? Dobra idę sobie popłakać w poduszkę, bo w klapę nie mogę. Odezwę się jak mi przejdzie.
Sorki, ale musiałam z siebie to wyrzucić.
A co do tekstu to jest dobry. Tylko, że zastosować go dopiero będę mogła jak wróci mi chęć pozytywnego myślenia. :?

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 01-08-2005 21:00

Wiolka! Naprawdę mi przykro z powodu tego, co napisałaś. Nie chcę Ci kadzić, powiem tylko, że nasze samopoczucie jest niemal identyczne. Mogłabym się podpisać niemal pod każdym Twoim słowem. To straszne, swoją drogą. Ja też czuję, że doszłam do ściany. Ze już dalej nie mogę. Że sama nie dam rady. Jak tu się "pozytywnie nakręcić" i znaleźć siłę na zmaganie się z życiem? Nie mam siły ani odwagi. Mam wrażenie, że nic ode mnie nie zależy. Wszędzie tylko kolesiostwo i układy. A ja też NIE CHCĘ WCALE TAK WIELE! Nie chcę być gwiazdą telewizyjną, nie chcę być Magdą Mołek, nie chcę być nawet na wizji! Chcę być tylko dziennikarzem- wyrobnikiem, człowiekiem od reportaży, nisko w hierarchii. I zarabiać przyzwoicie, ale nie ponad miarę. Czy to tak dużo? Przecież do tego mam kwaligikacje! Kto, jak nie ja? Co mam jeszcze robić? Z kimś się przespać? Bo "normalną" drogą to ani rusz. A brak zajęcia mnie dobija. Obumieram. Ginę i więdnę. Dosłownie. Nikt nie jest w stanie mi pomóc, a też potrzebuję wsparcia. Ludzie nie wiedzą, jak to jest. Psycholog... cóż, byłam dziś w CTB. Mam podobno "średnią depresję". Nie dali mi prochów. Mam to zwalczyć sama. DZiałać. Znaleźć pracę albo staż. Dobre sobie. Jak to zrobić? Jak znaleźć w sobie siły? Czy terapeutka ma rację, czy mnie olała i powinnam szukać innej? Nie wiem sama. Wiem tylko, że chciałabym, zeby przestało boleć. Żeby życie zaczęło WRESZCIE SPRAWIAĆ MI RADOŚĆ!!!! Nie chce mi się żyć, a mam dopiero 22 lata...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 02-08-2005 10:29

Witajcie. Babsy, wiem, że jeszcze nie tak dawno próbowałam podtrzymać cię na duchu, a teraz sama 'padłam'. Tylko, że u nas tak to jest. Wczoraj było, a dziś jest. A jak to zmienić? Nie wiem już sama. Idę dziś do lekarza. Mam pewiem plan, zobaczymy czy coś z tego wyjdzie. Poniekąd nadal uważam, że są wyjścia z sytuacji, tylko trzeba szukać. Lekarz zostaje moja ostatnią deską ratunku. Nie w sensie leków, bo to zależy od kasy, której tak mi ostatnio brakuje. Jest pewna możliwość, tylko jest ona uzależniona od tego czy lekarz okarze sie człowiekiem czy nie. Ja niestety, ale nie mam już 20 lat (choć współczuję ci takiego stanu w twoim wieku). Jednak brakuje mi sporej liczby lat pracy, a jeśli sytuacja się nie zmieni to znajdę się w 'Wariatkowie'. Nie uważam, żebym w tej chwili się tam nadawała, pod warunkiem że sprawy przybiorą obrót 180 stopni.
Co do twojej sytuacji. Napewno nie jest dobrym rozwiązaniem 'droga boczna', o której piszesz. Napewno trudno jest mi coś doradzić dziś, bo sama jestem w dołku, a możliwe też, że jako sama Warszawa to inny świat niż takie zad... , w którym ja mieszkam. A czy koniecznie potrzebujesz pracy w TV czy może spróbujesz w gazecie? Tam też dziennikarzy potrzebują. Z drugiej strony jesteś osoba wolną (bez dzieci i męża). Czy brałaś pod uwagę wyjazd? Może masz koleżankę w innym mieście i tam mogłabyś zaczepić się do 'tej' pracy. Mnie niestety, ale mąż nie puści nigdzie, nawet do innego miasta do pracy. Poczęści dlatego jestem zła, że nawet 40 km nie mogę dojeżdżać. A ty jak jesteś sama wykorzystaj szansę. Pozdrawiam [smilie=hi ya!.gif] . Napewno znajdziesz rozwiązanie, drogę której szukasz, osobę która poda ci pomocną dłoń.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 09-08-2005 11:47

No i dupa Jasiu... Moja psycholog nie zapisała mi proszków. W trójstopniowej skali depresji mam ponoć stopień drugi, ale mój przypadek nie kwalifikuje się do leczenia tylko do zwalczenia własnymi siłami. Łatwo powiedzieć... Wcale nie czuję się po tym wszystkim lepiej. Mam wrazenie, że moja terapeutka tez mnie nie rozumie. Dowiedziałam się ostatnio, że zostałam zakwalifikowana na casting do TVN-u, dzięki któremu mogą mnei tam przyjąć na stanowisko redaktor- prezenter. Niby świetnie, bomba. Na to czekałam od miesiąca, kiedy to przesłałam do TVNu swoje papiery. Casting mam w piątek. A jedyne, co czuje, to paniczny strach. Że się nie uda, że w czymś tam okażę się jednak niewystarczająco dobra, że się nie przygotuję odpowiednio i że się nie uda. A jak się nie uda, to chyba załamię się już totalnie. Bo to moja jedyna szansa, by wreszcie pracować w upragnionym zawodzie. A ja się trzęsę. I myślę sobie, że może lepiej nie próbować, zamiast poczuć gorycz porażki.
Niby fajnie, niby coś się dzieje, jest jakaś szansa, coś się ruszyło w moim życiu. Ale żeby to poprawiło mi humor- nie zauważyłam. Może ja wymagam za wiele? A może PERSPEKRTYWA pracy to za malo, żeby mnie podkręcić, do tego potrzebna byłaby raczej PRACA sama w sobie... Już sama nie wiem, w każdym razie mój nastrój się wcale kolosalnie nie poprawił. Mam już dość nudzenia o tym samym, ale duszenie wszystkiego w sobie też mi nie wychodzi. Chciałabym wreszcie zacząć cieszyć się życiem...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 09-08-2005 11:58

Babsy, psycholog nie zapisuje prochów, tylko prowadzi psychoterapię, od podejmowania decyzji o farmakoterapii jest psychiatra, a na casting idź, bo coś się zaczyna dobrego dziać, może znowu zostaniesz zauważona, tu tyle od Ciebie zależy, gorycz porażki napewno będzie ciężka, ale jaki może być smak sukcesu?
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Luna

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 226


Rejestracja:
25-05-2005 22:20

Lokalizacja: gdynia

Post 09-08-2005 12:29

Babsy, jak tak Ciebie czytam, to tak jakbym czytała o sobie.Niestety ja nie radzę sobie ze swoimi depresjami i mam wrażenie,że wręcz szukam w swoim życiu nieszczęść. Ciągnie mnie do dołowania. Muszę się wziąć w garśc. Ostatnio nie dostałam się na studia, oczywiście dlatego, że miałam słabe świadectwo, dlaczego słabe? Teraz już wiem - problemy z koncentracją-ADHD :cry:
Alan lat 14- ADHD, Ja lat 35 - chyba ADHD, Mąż - bez ( pewna nie jestem)

Jedynym ograniczeniem naszych przyszłych dokonań są nasze dzisiejsze wątpliwości.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 09-08-2005 12:31

Niestety, mówienie sobie "Weź się w garść" już dawno mi nie pomaga. Nie pomaga mi właściwie nic. I nie wiem, co z tym robić. Mam wrażenie, że moje życie jest puste, że nic dobrego mnei nie czeka, że sama jestem zła, mało tego, że jestem najgorszym człowiekiem na świecie, który nie zasługuje na nic dobrego.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

karina

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 511


Rejestracja:
25-07-2005 13:49

Lokalizacja: Chorzów

Post 09-08-2005 12:48

witam wszystkich cieplutko :lol:
babsy--skoro cię zakwalifikowali na casting tzn.że jesteś dobra w tym co robisz
a skoro jetseś dobra w tym co robisz tzn.że już dużo osiągnęłaś
jak cię wezmą to będziemy cię oglądać w telewizjii :OK:
ja też czasami mam takie doły życiowe-chociaż nie mam ADHD-ale w czasie takiego dołu idę jako wolontariuszka na oddział onkologiczny-dziecięcy(tzn,bez dołów też tam bywam)i jak widzę jak te umierające dzieciaczki,albo takie bardzo chore cieszą się ,że przyszłam(one w ogóle cieszą się ze wszystkiego)to widzę jak cenne jest życie i że trzeba cieszyć się każdą minutką--i wtedy mi doły przechodzą
pozdrawiam trzymam kciuki za casting [smilie=be mine!.gif]

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 09-08-2005 12:55

Dziękuję [smilie=heart fill with love.gif] !
A tak poza tym, to sądzę, że mój problem polega m.in. na tym, że rodzice nie nauczyli mnie, jak samej dla siebie być wartością. To znaczy: kiedy ktoś powie, że jestem cacy- czuję się cacy. Kiedy ktoś powie, że jestem be- czuję się be. Moja samoocena jest w 99% zależna od innych, a w szczególności od tych, na których mi zależy. Ja sama siebie nie jestem w stanie pochwalić ani podnieść na duchu. Za to potrafię się wspaniale zgnoić i upodlić. Ciekawe, czy w CTB mnei tego oduczą...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

gabriela

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 79


Rejestracja:
21-04-2005 10:06

Lokalizacja: Toruń

Post 09-08-2005 13:16

Babsy,
a może spójrz na świat trochę inaczej. Wiem, że to jest trudne, ale może warto. Popatrz dokoła, na pewno jest ktoś w trudniejszej sytuacji niż Ty. Idż do hospicjum, albo do fundacji FAR na Inspektowej. Oni zajmują się ludźmi po urazach kręgosłupa. Przecież możesz być potrzebna nie tylko w telewizji jako redaktor, prezenter. A może czeka na Ciebie ktoś w gorszej sytuacji niż Ty? Chce abyś pomogła czy nawet tylko ponarzekała razem z kimś innym. Wiem jakie to trudne. Ale skup się na innym człowieku, nie na sobie.
Depresja powoduje, że nie widzisz dobrych stron życia.
Może ktoś na wózku pomoże Tobie. Pokaże, że życie jest piękne mimo wszystko. Piszę to dlatego, że kiedyś mój mąż miał wypadek. Miał 23 lata gdy musiał pogodzić się z wózkiem inwalidzkim. Ja miałam 20 lat i nie widziałam innego życia jak tylko z nim.
Myślisz, że tylko tobie jest ciężko. Ale tak nie jest. Musisz się otworzyć, wtedy poczujesz że jesteś potrzebna innym, a inni Tobie. To musi działać w obie strony. Kiedyś też zrozumiesz, że codzienność jest przytłaczająca, ale nagle pojawia się tęcza i świat staje się przepiękny. Może kiedyś mały Adehadowiec, jak nasz Adaś, zapyta Cię co jest po drugiej stronie tęczy?
Babsy jesteś młoda, silna, przebojowa. Idź do telewizji. Ale nie myśl, że gdy Cię nie wybiorą to będzie koniec świata. Tak szybko to nie nastapi.
Jeszcze bardzo dużo dobrych i pewnie gorszych dni przed Tobą. Trzymam kciuki.
Gabrysia.

karina

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 511


Rejestracja:
25-07-2005 13:49

Lokalizacja: Chorzów

Post 09-08-2005 13:43

dokładnie o to mi chodziło Gabrielo :lol:
babsy są ludzie w sytuacjach ,które dopiero by cię załamały
zajmij się castingiem,myśleniem pozytywnym
powiem ci,że u mnie w domu(tzn tam gdzie się urodziłam) też nikt mnie nie chwalił i nie podnosił na duchu
całymi dniami siedziałam sama-moi rodziece nie przyszli do mnie ,nie usiedli obok nie porozmawiali ze mną
dlatego ja teraz mając syna rozmawaim z nim na okrągło,aż widzę ,że on ma dość gadania za mną :lol:
i, w zasadzie,dopiero będąc matką dowartościowałam się--jestem potzrebna,ważna i niezbędna---dla mojego syna!!!
właśnie teraz pracuję "ciężko"nad kolejnym dzieckiem,bo ten ma już 10 latpozdrawiam

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 09-08-2005 13:50

babsy, jak już tu napisali sam casting jest sukcesem. A jeśli bedziesz ściagać na siebie negatywne mysli typu <i tek mnie nie przyjmą> to pewno tak będzie. Jesteś silna osobą, pokaż im co potrafisz, nie daj się konkurentkom, masz szansę na spełnienie marzeń, więc nie zniechęcaj się z góry. Proponuję zastosować autosugestię. W takich wypadkach jest bardzo pomocna. Myśl pozytywnie <że nie ma lepszej kandydatki ode mnie, to ja wygram ten wyścig szczurów po MOJE marzenie> itd. Walcz o te stanowisko! Musisz przekonać samą siebie, że to TY jesteś tą, której oczekują. Dasz radę, wywalcz te posadę! I zdenerwowanie zostaw na odreagowanie w domu już po castingu. Trzymam za ciebie kciuki :ithl: . UŚMIECH NA USTACH I DO DZIEŁA!

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 09-08-2005 14:46

Dziękuję! To naprawdę niesamowicie miłe przeczytać tyle słów poparcia. Oczywiście staram się stosować autosugestię, ale to wszystko tylko przykrywka dla lęków, jakie w sobie pielęgnuję. Niby na zewnątrz wszystko gra, ale wewnątrz- galareta. Nikt na pierwszy rzut oka by tego nie powiedział, przeciwnie, każdy myśli, jaka to jestem silna. A wystarczy odpowiednio mnie podejść i już leżę na łopatkach. Niemniej tego castingu nie zamierzam zawalić, bo jest to moja jedyna szansa. Następna nie powtórzy się za szybko...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

fn_ghost

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
09-03-2005 14:22

Post 09-08-2005 19:01

babsy pisze:...A ja się trzęsę. I myślę sobie, że może lepiej nie próbować, zamiast poczuć gorycz porażki...


ja wlasnie to w sobie zwalczam... z marnym rezultatem... choc TEORETYCZNIE nie mam ku temu podstaw (jak do tej pory to na wszystkie rzeczy, po ktore siegnelam, to nie osiagnelam tylko 2), to i tak z bardzo wielu rezygnuje, myslac "po co...? i tak nie mam szans... napewno bedzie ktos lepszy..."

jakby ktos znal na to antidotum, to chetnie poslucham ;)

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 18-08-2005 08:08

Najchetniej palnęłabym sobie w łeb

Napewno wyobrazicie sobie taką sytuację. Usiadłam wczoraj przy kompie na chwilę, żeby odsapnąć od pracy fizycznej no i stało się. Zaczęłam WYĆ bez niczego. 'Grochy' leciały mi tak wielkie, że nawet autosugestia mi nie pomogła. :cry: Może to był skutek załatwianych spraw w dniu wczorajszym? Fakt byłam załamana, szłam jak skazaniec. Mam już dość chodzenia, proszenia, tłumaczenia się. Nienawidzę tego już. To było w miarę w porządku, gdy było sporadyczne. Ale teraz jest tego za dużo. Czy coś sie zmieni? Napisz podanie tu, napisz podanie tam, idź załatw gdzieś jeszcze coś tam. I tak w kółko od pewnego czasu. Jak byłam zafascynowana załatwianiem spraw urzędowych tak dziś mam ich dość. Może są nie tego typu co bym chciała. Obrzydzam sobie 'moją przyszłą pracę' :x . Do czego to doszło? Jak wytłumaczyć sobie, że to w pewnym sensie konieczne? Jak wytłumaczyć sobie, że nadejdzie czas na inny odbiór?

olajaksa

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 105


Rejestracja:
04-07-2005 18:42

Post 18-08-2005 08:32

Praca to również pieniądze, a one (jak wszystkim) są potrzebne Tobie i Twojej rodzinie. Musisz dać radę. Dasz radę.

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 18-08-2005 10:01

No ze zmeczenia tez sie mozna poryczec. Wyplakalas sie i pewnie Ci ulzylo. Ja tez czasem sobie poplacze ze zmeczenia albo ze zlosci, to normalne, choc sie wsciekam, ze taka jestem rozmamlana w danym momecie :twisted: Pozdrawiam.
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 18-08-2005 10:18

Wiolka, rany Julek, to wypisz- wymaluj moja sytuacja! Mi też się już nie chce! Nie chce mi się wysyłać CV i pisać durnych listów motywacyjnych, w których staram się przekonać świat, jaka to jestem wspaniała. Mam dość płaszczenia się- przecież, do cholery, to ja jestem solą tej ziemi, młodą i operatywną, więc to praca powinna prosić się o mnie, a nie odwrotnie! Też zdarza mi się tak wybuchnąć, sądzę, że Ci to pomogło. Nie wiem, jak pokonać takie samopoczucie. Sama sobie też z nim nie radzę. Jakimś nadludzkim wysiłkiem wysłałam swoją aplikację do agencji tłumaczeń, żeby popracować jako tłumacz. Po prostu perspektywa nicnierobienia (wynik castingu do tvn dopiero na 4 tygodnie!!!) mnie przeraziła. Może Ty też cos takiego znajdziesz?
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 18-08-2005 11:53

Serdeczne dzięki za odzew. Niestety, ale nawet dziś mi nie przeszło. Nie wyryczałam się do końca, bo przerwali mi. Została jakaś część i ona da znać jeszcze o sobie, i to niedługo.

ulka

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 49


Rejestracja:
01-06-2005 23:53

Lokalizacja: GDAŃSK

Post 19-08-2005 22:27

popłakać dobra rzecz

Sama stosuję taką terapię, lubię się wypłakać, a potem wiem, że nic gorszego mnie nie może spotkać.Jak nie mam powodu do płaczu to poczytam jakieś romansidło i dochodzę do wniosku,że nie ma na tym świecie różowo i nie każdy musi być szczęśliwy.Straciłam pracę po 16 latach i w przeddzień licencjatu, koleżanki po podstawówce i zawodówce zostały...Licencjat mam, ale pracy i perspektywy żadnej. Pierwsze pół roku - depresja, ale teraz staram się wziąć w garść i czekam na ... cud.Na ten ostateczny krok zawsze jest czas. Wiem, że głową muru nie przebiję.Staram się nie myśleć o złych rzeczach i jakoś leci, znajomi nawet nie podejrzewają, że lubię sobie czasami popłakać. Pozdrawiam ULka.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 22-08-2005 21:42

No cóż, ja to już dzisiaj to nie tylko się wypłakałam. Raczej wyryczałam i to dosłownie. Wyłam jak kojot przez chyba pół godziny bez przerwy. Naprawdę wyłam. Takich spazmów to ja już dawno nie miałam. Łzy lały się jak grochy, w pewnym momencie to tylko zadyszki dostałam, bo nie miałam już czym płakać. Znowu mam ten cholerny zjazd. Życie wydaje się jedną wielką czarną dziurą. Tak bardzo chciałabym, by wydarzyło się coś JUŻ, TERAZ, co by nagle zmieniło to wszystko. Co by sprawiło, że poczuję się szczęśliwa. Nie wiem, co ze sobą robić. Pozytywna afirmacja nie działa. Czuję się niepotrzebna, wręcz zbędna na tym świecie. Ciągle słyszę od ludzi, że coś nie tak powiedziałam, nie tak zrobiłam, że kogoś zraniłam... Ja wiem, ze oni mają rację. Bo warczę na wszystkich, krytykuję i jestem autorytarna. Mówię sobie, że to zmienię, ale nie daję rady, znowu słyszę krytykę i znowu się załamuję. bo mam przeświadczenie, że jestem zła i nie powinno mnie tu być. Czy to tylko kwestia ADHD, czy naprawdę jest ze mną coś nie tak? I jeszcze te moje przesadzone reakcje. CZasem myślę, że naprawdę powinnam się konkretnie leczyć...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 24-08-2005 21:31

No to konkretnie sie zacznij leczyc, bo nic nagle sie nie stanie bez Twojego wysilku :roll: No chyba , ze lubisz sie meczyc, jeczec i obrazac na wszystko i czuc sie tak bardzo zle.
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 28-08-2005 10:09

Nie lubię, Agato. Leczyć to ja się już leczę. Terapeutka stwierdziła, że potrzebuję znaleźć pracę i wszystko wróci do normy. Doprawdy, prostota myśli wręcz genialna. Tylko ze jak to zrobić, kiedy człowiekowi tak trudno wstać z łóżka?
Np. dzisiaj. Jestem tak zmulona, że ledwo mogę pozbierać myśli. Ale to pewnie przez to, że wczoraj w kolejnym przypływie rozpaczy połknęłam ze dwie garście różnych takich w sumie niegroźnych pierdół. Nie wiem, co tym chciałam osiągnąć, może się znieczulić... Nic mi się, rzecz jasna, nie stało, ale mózg mam dziś jak z waty. Ciągle powtarzam sobie, że trzeba się wziąć w garść. I ciągle mi nie wychodzi. Co zrobić, skoro lekarz nie chce dać antydepresantów? Zmienić lekarza? A może ona ma rację, może tego się nie leczy proszkami, tylko samozaparciem i siłą woli? Może ja słaba po prostu jestem? Może sobie odpuszczam, użalam się nad sobą i nie potrafię walczyć?
Moj facet powiedział mi wczoraj w trakcie awantury, że ma dość mojego narzekania i powtarzania mi tego samego w koło Macieju. Ciekawe, kiedy reszta moich bliskich dojdzie do tego samego wniosku...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 28-08-2005 21:49

A może dobrze byłoby zastanowić się poważnie nad tym, co Twój facet powtarza Ci w koło Macieju?
Ale tak rzeczywiście poważnie.

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 28-08-2005 22:02

No wiesz, konkretnie sie nie leczysz, jak stajesz okoniem do terapeutki :lol: albo z nia wspólpracujesz, albo dajesz sobie luz i jeczysz. Twój wybór, antydepresanty moga tylko pewne rzeczy stlumic, robote musisz zrobic sama. Wyglada na to, ze na razie dajesz sobie luz. Ja tam lubie poczytac takie jeczenia, ,wiec jak masz ochote, to jecz 8)
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

ulka

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 49


Rejestracja:
01-06-2005 23:53

Lokalizacja: GDAŃSK

Post 29-08-2005 00:16

Babsy postaraj się

Spróbuj może odwiedzić dobrego psychiatrę, polecam młodych lekarzy im jeszcze się chce.Czasami terapia antydepresyjna pomaga. Ja osobiście brałam przez pół roku Seronil i naprawdę mi pomógł. Obecnie nie biorę nic, na wakacje sama odstawiłam, ale mam świadomość, że zawsze mogę do niego wrócić i polepszyć samopoczucie, a to już wiele.Seronil to taki odpowiednik Prozacu, z tym, że dużo tańszy. Kuracja miesięczna kosztuje około 40 złotych.Psychoterapeutów unikam jak ognia, mam przykre doświadczenia. pozdrawiam ULka.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 29-08-2005 10:05

Wiem, że jęczę.Ale że nic nie robię? Nie zgodzę się. Chodzę do CTB. Codziennie wysyłam gdzieś swoje Cv. Kombinuję czy nie założyć własnej firmy. Kupuję GW z dodatkiem "Praca". Co jeszcze mogę robić? Czy to naprawdę jest nic? Odpowwiadam Zonie Dreptaka na maile i wypełniam zadaną przez nią pracę domową. A że nie od razu poprawi mi się nastrój... może poprawi się za tydzień. Jesli mogę jeszcze coś robić- piszcie, proszę!
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 29-08-2005 10:06

Wiem, że jęczę.Ale że nic nie robię? Nie zgodzę się. Chodzę do CTB. Codziennie wysyłam gdzieś swoje Cv. Kombinuję czy nie założyć własnej firmy. Kupuję GW z dodatkiem "Praca". Co jeszcze mogę robić? Czy to naprawdę jest nic? Odpowwiadam Zonie Dreptaka na maile i wypełniam zadaną przez nią pracę domową. A że nie od razu poprawi mi się nastrój... może poprawi się za tydzień. Jesli mogę jeszcze coś robić- piszcie, proszę!
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 29-08-2005 13:01

No to dopóki ci sie nastrój nie poprawi to jecz, jecz i jecz az ci sie...znudzi. No chyba, ze ci sie nie znudzi wcale :lol:
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 29-08-2005 14:23

Postanowiłam jedną rzecz- tak długo POWTARZAĆ SOBIE DO ZNUDZENIA, że BĘDZIE DOBRZE, aż rzeczywiście w to uwierzę. Nie chcę już jęczeć. To nie jestem ja. Ja jestem stworzona do śmiania się i dawania luidziom radości, a nie do jęczenia. Posłużę się tekstem ze "Skazanych na Shawshank": "Możesz zacząć żyć, albo możesz zacząć umierać." JEdnak zdecydowanie wolę to pierwsze. Wysyłam znowu CV i zamierzam jednak ŻYĆ!
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 29-08-2005 14:49

babsy - i tak trzymaj! :D

karina

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 511


Rejestracja:
25-07-2005 13:49

Lokalizacja: Chorzów

Post 29-08-2005 14:58

babsy-----bravoooooo :OK:
tak trzymaj
KARINA
mama Martina-chłopca z"domowym,kanapowym"ADHD
(\--/)
(O.o)
(> <)To jest Króliczek. Skopiuj Króliczka do swojego podpisu i pomóż mu w jego misji zdobywania dominacji nad światem!
Następna

Wróć do Jestem oryginalny... i co dalej



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.