Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Wkur...zenie ;)

Moderator: Moderatorzy

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 06-07-2005 21:04

Wkur...zenie ;)

Nowy temacik Wam zapodam: wkurzenie ;). Ja mam na przykład tak, że błyskawicznie można wyprowadzić mnie z równowagi. Byle drobiazg sprawia, że krew mnie zalewa. Pluję się o niemal każdą pierdołę, podczas gdy ludzie pukają się w czoło i mówią : Szkoda nerwów, nie denerwuj się (co wpienia mnie jeszcze bardziej). Problemem jest psie guano na ulicy, przyglupi urzędas, wrzeszczące dziecko w autobusie itd. Wybucham, a pod koniec dnia, po odebraniu kilkunastu- kilkudziesięciu wkurzających bodźców i zareagowaniu na nie- jestem wypompowana.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 06-07-2005 21:08

Może ze mną aż tak źle nie jest, bo wrzeszczące dziecko w autobusie budzi tylko mój niepokój, czy coś mu się nie dzieje, poza tym wiele rzeczy potrafi mnie wyprowadzić z równowagi, bardzo często dostaję szału i zawsze po mnie widać kiedy się denerwuję, a jak ktos mnie uspokaja to dopiero wtedy robię się jeszcze bardziej wsciekła.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

olajaksa

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 105


Rejestracja:
04-07-2005 18:42

Post 06-07-2005 21:16

O to nawet lepiej wybuchnąć w towarzystwie nieagresywnej osoby - jest szansa na to, ze eskalacji wściekłości nie będzie :wink: A tak tylko ciężkie powietrze z nas zejdzie i dalej hajda na werk :D

filip222

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 247


Rejestracja:
08-04-2005 13:13

Post 06-07-2005 21:16

Ja jestem w miarę spokojny. Do czasu...

Wczoraj np. udało się mnie zdenerwować pani z dziekanatu. Czasami jak ktoś jest przyjemny, to ludzie to wykorzystują, żeby traktować z taką impertynencją i brakiem kultury.

W każdym razie zakończyło się to tak, że wydałem z siebie na serio nieludzki odgłos, po którym pani zagroziła, że wezwie ochronę i wstała, chyba po to, żeby nie doszedł jej nieprzewidziany prawy sierpowy :)

To nie w moim stylu, ale miło było. :)

Potem kilka gorzkich słów o tym, że jest niekulturalna i mam nadzieję, że poskutowało.

Zobaczymy, ale naprawdę cieszę się. Nie wiem, czemu takie osoby pracują w kontakcie z ludźmi?

W każdym razie czuję, że jak się nie dało po przyjacielsku, to teraz przynajmniej będzie czuła pewien respekt :).

fn_ghost

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 265


Rejestracja:
09-03-2005 14:22

Post 06-07-2005 21:28

ja zawsze powtarzam stara sentencje... "jak nie dziala sila argumentu, zastosuj argument sily" :D

a co do dzieci w autobusie... jak np. trafiam na szkolna wycieczke to stoje spokojnie, ale wewnatrz mi wszystko sie przewraca i oczami wyobrazni widze, jak biore takiego wrzeszczacego bachora i wyrzucam przez okno ;)

olajaksa

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 105


Rejestracja:
04-07-2005 18:42

Post 06-07-2005 21:30

a jak tam z ten tego słynną asertywnością, że niby :wink: .
Usilnie staram się na żywo załatwiać to, co mi leży na "wątrobianej" żeby nie przedłużać sprawy. No bo tak po prawdzie to co sę głowę mam zakręcać bele czym :wink:

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 06-07-2005 22:00

Z moją asertywnością bywa słabiutko, a szczególnie jeśli chodzi o... mężczyzn. Strasznie mi to przeszkadza i kłuje dodatkowo kobiecą dumę. Ja po prostu nie lubię odmawiać (choć- rzecz jasna- NIE ZGADZAM SIĘ NA WSZYSTKO!). Jest mi jakoś tak głupio i niezręcznie, w zw. z czym nierzadko robię coś, na co zupełnie nie mam ochoty, a potem pluję sobie w brodę. Choć z biegiem lat udaje mi się coraz lepiej nad tym zapanować i coraz mniej jest takich sytuacji. Niemniej ciągle od czasu do czasu się zdarzają. Na dodatek czasami jestem z kolei asertywna, ale w bardzo szorstki i agresywny sposób. No i bądź tu człowieku mądry i znajdź złoty środek :? ...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 06-07-2005 22:30

I jeszcze coś- zupełnie nie panuję nad sobą, kiedy przez swoje ADHD znowu coś zawalę. Wiem, że należałoby powiedzieć "Cholerne ADHD, ssstrasznie fajną szansę przepuściłam" i iść dalej, ja jednak tego stopnia wtajemniczenia jeszcze nie osiągnęłam. Chociaż się staram. Niestety, czasami włączają mi się także "kasety ze złym kaznodzieją" ;)...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

rholna

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 44


Rejestracja:
13-06-2005 19:14

Lokalizacja: Pyrlandia

Post 07-07-2005 14:42

Jezu- ja to potencjalny morderca jestem, całe szczęście, ze ratuje mnie ADHDowa wyobraźnia i wizje z gatunku gore potrafią czasem ukoic moje skołatane nerwy, z naciskiem na czasem. Ogólnie rzecz biorąć to zasób wulgaryzmów w moim słowniku, jest bardzo często naduzywany.
No ostatnio wybuchłam - choć w sposob dość kontrolowany, mimo wszystko (bo nie ma ofiar w ludziach - zreszta chyba tylko z powodu skręconej kostki - byłam wybitnie mało mobilna), bo jadąc na długi weekend do Łeby z Lubym natrafiłiśmy w pociągu na wycieczkę jakichś upośledzonych dzieci - po godzinie zaczęłam na cały korytarz (bo tylko tam było miejsce), że Hitler mial rację i powinni to wszystko pousypiać.... :oops:
Zresztą ja w dzieciństwie byłam takim "męskim" ADHDowcem - czyli trzaskałam po mordach ( i czym popadło) wszystko i wszystkich, rzucałam róznymi przedmiotami, biłam się dla sportu z kolegami i braćmi (w sumie do tej pory mi to zostało) - szczerze mówiąc to obecnie czuję się ograniczona jako 25letnia kobieta, bo przecież nie podejde do baby w jakimś Urzędzie i
Of all God's creatures there is only one that cannot be made the slave of the leash. That one is the cat. If man could be crossed with the cat it would improve man, but it would deteriorate the cat.

filip222

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 247


Rejestracja:
08-04-2005 13:13

Post 07-07-2005 14:59

Hmm...
Hitler pewnie miał też nas na myśli...

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 07-07-2005 15:01

Ja rzucam mięsem na potęgę, to jeden z "bezpieczniejszych" metod wyładowania. Sport mi już nie pomaga, choć chodzę na siłownię codziennie.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 07-07-2005 15:15

Mam wrażenie, babsy, że nakręcasz się w tym kierunku zamiast wyładowywać. Uzależnić się od adrenaliny też można.

Ja jestem niezły wściekus, ale nie irytują mnie rzeczy, które uznaję za przypadkowość i siłę natury, jak to wrzeszczące dziecko. Wkurza mnie tylko to, co bezpośrednio trafia na mnie (nadwrażliwość emocjonalna). Wkurza mnie podwójnie, jeśli muszę zahamować natychmiastową reakcję. Pomaga, jeśli podzielę się z kimś wrażeniem, że coś jest wkurzające.
Absolutnie mnie wkurza, jeśli ktoś podnosi na mnie głos. Kiedyś odpowiadałam w podobnym tonie, a teraz ćwiczę tak:

Bardzo spokojnym tonem: Proszę na mnie nie krzyczeć. Bardzo nie lubię, jak się na mnie krzyczy.
Jeśli osobnik krzyczy dalej, powtarzam jak zdartą płytę.

Kiedyś się biłam, a teraz mam wręcz blokadę przed tłuczeniem kogokolwiek, (mimo lekcji karate...), też powstrzymują mnie wizje cudzych wyprutych flaków i połamanych kończyn.
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 07-07-2005 15:36

Być może się nakręcam... ja rzeczywiście potrzebuję bardzo silnej stymulacji żeby się choć trochę uspokoić. Jednocześnie bardzo często czuję się zmęczona, ale tak jakoś "wewnętrznie", tak że to zmęczenie nie powstrzymuje mnie od działania. Do tego slucham dość agresywnej muzyki, bo rocka i wszelkich jego odmian, do SYstem of a down i Rammsteina włącznie :].
Potwornie wnerwiają mnie ludzie słabi- wyczuwam ich na kilometr i mam ochotę zmiażdżyć sobą. Skąd to się, cholerka, bieże :roll: ? (O,
napisałam "bieże", zamiast "bierze", hahaha, wybaczcie. Nawet nie
zauważyłam, kiedy zrobiłam ten błąd.)Wyprowadza mnie z równowagi głupota i ignorancja ludzi oraz poczucie, że robię jakąś czynność bez sensu. Dlatego tak trudno jest mi podporządkować się debilnym poleceniom szefa, z czego wynikają konflikty i moje obecne bezrobocie :(. Obawiam się, że nigdy dosć mocno nad sobą nie zapanuję...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 07-07-2005 15:55

Ludzie słabi? Co to są ludzie słabi? Słaby fizycznie może być niesłychanie silny psychicznie, a słaby psychicznie może cię jeszcze zaskoczyć. Ludzie są pełni niespodzianek. Nawet ci, którzy są tacy w porównaniu do nas "mugloscy", bywają niesamowici, zdobywają się na takie rzeczy, że nigdy byś nie uwierzyła.
Poobserwuj trochę ludzi, wydaje mi się, że skoro kiedyś pracowałaś w telewizji to może być dobry punkt wyjścia do dalszej pracy dziennikarskiej. Kiedy ich obserwujesz, zaczynasz im wybaczać. I sobie też.

A od poprawiania byków jest przycisk "edit" ;)
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

ulka

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 49


Rejestracja:
01-06-2005 23:53

Lokalizacja: GDAŃSK

Post 07-07-2005 16:28

A ja zaraz płaczę.

Niestety wolałabym puścić wiązankę, lub też w inny sposób odreagować, ale ja poprostu płaczę.Tylko nie wiem czy to moja wściekłość czy też niemoc.Takie sytuacje bywają kłopotliwe, najbardziej w urzędach, gdzie sprawy wydają się nie do przeskoczenia.Może ktoś reaguje w podobny sposób? Ciekawe w jaki sposób sobie z tym radzi?Pozdrawiam ULKA

rholna

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 44


Rejestracja:
13-06-2005 19:14

Lokalizacja: Pyrlandia

Post 07-07-2005 16:36

N oja od czasu gdy mam świadomość, że nie wypada w pewnych sytuacjach komuś po prostu walnąć na odlew to wpadam w ryk - nie lubie tego, bo zawsze uważałam, że łzy to oznaka słabości, a za cholerę tego nie można opanować....
Of all God's creatures there is only one that cannot be made the slave of the leash. That one is the cat. If man could be crossed with the cat it would improve man, but it would deteriorate the cat.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 07-07-2005 17:01

Opowiem Wam historię: kilka lat temu brałam udział w próbach teatru amatorskiego. Jego reżyserem był kurudpel w okularach, w dodatku niepozorny i chuderlawy. Na próbach wiodłam prym i wszędzie mnie było pełno. Ludzie lgnęli do mnie jako do silnej osoby, która pociągnie całe przedstawienie. Kiedys mieliśmy próbę w mikroskopijnej salce. Ok. 10 osób na kilku metrach kw. Ćwiczyliśmy jakąś piosenkę. W pewnym momencie akompaniator zaczął na nas narzekać. Ja mu na to, że ci ludzie nie są przyzwyczajeni do śpiewania przez tak długi czas. Wywiązało się "przekomarzanie" między mną a akompaniatorem. W pewnym momencie niepozorny reżyser huknął na mnie - niczym Hitler- na cały głos: "Po ch...j dyskutujesz???!!!" A ja co? Zwinęłam się w kłębek, do końca próby usiłowałam się nie rozpłakać, a po wyjściu z niej rozsypalam się na 1000 kawałeczków i cała w spazmach wróciłam do domu. Oto cała moja siła :? ...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 08-07-2005 11:25

Babsy,
weź głęboki oddech, odsuń baardzo daleko wszystkie ciężkie i ostre przedmioty, usiądź wygodnie. Już?
No to zobacz co napisałaś:

babsy pisze:Zwinęłam się w kłębek, do końca próby usiłowałam się nie rozpłakać, a po wyjściu z niej rozsypalam się na 1000 kawałeczków i cała w spazmach wróciłam do domu. Oto cała moja siła :? ...


A wcześniej:

babsy pisze:Potwornie wnerwiają mnie ludzie słabi- wyczuwam ich na kilometr i mam ochotę zmiażdżyć sobą. Skąd to się, cholerka, bierze ?


Wychodzi na to, że:
- jest w tobie słabość (wielka, mała, wszechogarniająca albo tylko "na jakiś temat"), pomyśl: jak ją lepiej określić?
- nie podoba Ci się to, nie akceptujesz tego (wściekasz się, kiedy coś zawalisz, obawiasz się, czy dostatecznie nad sobą panujesz), pomyśl: dlaczego? co w tym złego?
- nie lubisz też ludzi, którzy mają tę właśnie cechę, jakiej u siebie samej nie akceptujesz (to się uczenie nazywa "projekcja")
- usiłujesz być silna (słuchasz agresywnej muzyki, codziennie siłownia), pomyśl: co chcesz przez to osiągnąć? i czy to się udaje?

Chyba już lecą w moim kierunku wiązanki i talerze,
ale jeszcze zamin umknę z pola obstrzału

Babsy,
wnioski, wnioski z przemyśleń!

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 08-07-2005 12:06

Dlaczego "już lecą w Twoim kierunku noże i talerze"? Na Boga, ja w końcu nie jestem jakąś bezmózgową furiatką i potrafię wysłuchać słów krytyki, tym bardziej, jeśli są one sensowne, poparte logicznymi argumentami (moje cytaty) i kiedy się z nimi ZGADZAM. Wiem, co to jest projekcja, i najprawdopodobniej sama jej dokonuję. A jeśli chodzi o słabość, to podam przykład: słaby to człowiek, który ciągle ogląda się na innych (konformista), boi się mieć własne zdanie, dlatego ciągle je zmienia i asekurancko mówi "być może" zamiast "napewno". Nie wie, co chce robić w życiu, wszystkiego się boi. Bądź co bądź- jestem tego zaprzeczeniem. Dlatego przyciągam ludzi słabych, którzy sądzą, że "nadam im kierunek".
A poza tym, to tak, jak juz powiedziałam- zgadzam się, że na zewnątrz udaję tura, a w środku cała się trzęsę. Oszukuję świat, żeby mnei nie zeżarł. Ale co mam z tą wiedzą dalej zrobić???
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 08-07-2005 14:03

OK. Ostrzału nie było. Dzięki. :lol:

A niby skąd Ci przyszło do głowy, że świat chce Cię zeżreć?
Jak by miała wyglądać ta konsumpcja?
Dlaczego jest to takie straszne, że aż trzeba "coś robić" (np. oszukiwać), aby się nie dać?

olajaksa

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 105


Rejestracja:
04-07-2005 18:42

Post 08-07-2005 15:10

Ulka, ja traktuję problem jako zadanie. Nie każde daje się rozwiazać za pierwszym podejściem. (Błądzi ten, kto w ogóle nie popełnia błędów)
Zastanawiam się, czy sama się uporam z trudnością w ramach posiadanych umiejetnosci i możliwości, czy też należy poprosić kogoś, kto lepiej się na tym zna, jest bardziej doświadczony. Z reguły ludzie nie odmawiają rady czy pomocy zwłaszcza jeśli to ich nie kosztuje wielkiego wysiłku. Człowiek zdobywając takie pozytywne doświadczenia nabiera większej wiary w to, że jednak może sobie poradzić, jeśli nie sam to z czyjąś pomocą. Nie brakuje przecież na tym świecie życzliwych ludzi.
Pozdrawiam i próbuj Ulka, zawsze coś z tego będzie :)

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 08-07-2005 15:55

Z tą obroną przed światem, to chodzilo mi raczej o stosunki w pracy i wyścig szczurów. Niestety, ma to miejsce szczególnie w mediach, gdzie już pracowałam i chcę pracować nadal. Wyobraź sobei mnie i dwóch nieznanych mi facetów z ekipy firmy telewizyjnej, z którymi jadę na zdjęcia do Niemiec. Ja z nimi, zupełnie się nie znamy. Ja jestem redaktorką, a więc osobą, która całe przedsięwzięcie musi trzymać za jaja. Wiesz, co oni by ze mną zrobili jakbym zaczęła odgrywać "słabą kobietkę"?
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 08-07-2005 16:27

babsy pisze:A poza tym, to tak, jak juz powiedziałam- zgadzam się, że na zewnątrz udaję tura, a w środku cała się trzęsę. Oszukuję świat, żeby mnei nie zeżarł. Ale co mam z tą wiedzą dalej zrobić???


Mniej koncentrować się na sobie :twisted:
<unik, unik>

Wcale nie trzeba rozstawiać facetów po kątach, żeby z nimi współpracować po ludzku. Trzeba być ponad to. Tobie się tylko wydaje, że musisz być taka agresywna.

Wiem, że teoria a praktyka to dwie różne rzeczy, ale dobra teoria to podstawa - nie tylko w nauce :>
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

filip222

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 247


Rejestracja:
08-04-2005 13:13

Post 08-07-2005 19:13

Teraz ja coś dorzucę. Zaznaczam, że nie pracowałem i sobie studiuję na razie.

Babsy, piszesz o wyscigu szczurów. Narzekasz, że ludzie itd., ale mi się wydaje, że sama w tym uczestniczysz. Z tego co piszesz, to postrzegasz świat na zasadzie: "Jak nie ja ich, to oni mnie". No i stąd się bierze rywalizacja. Nie mówię, że to źle - ludzie powinni do czegoś dążyć, starać się zrealizować swoje cele. Jednak do pewnego stopnia. W pewnym momencie to staje się wyścig szczurów. Kiedy chcesz coś osiągnąć za wszelką cenę, nie bacząc na innych.

Sytuacje, w których jest dwóch wygranych nie zdarzają się zawsze, ale są możliwe.

Tak jak o tym wyjeździe o którym piszesz. Skąd wiesz, że musisz być nieprzyjemna dla tych dwóch ludzi. Może jak pokażesz ludzką twarz, to będzie Tobie łatwiej o szacunek?

Piszesz o przywództwie. Zawsze w takich sytuacjach przypomina się L. Wałęsa. Klasyczny przykład. Z jednej strony charyzmatyczny lider, z drugiej strony obecnie często budzący śmiech. A co tak śmieszy? To, że za każdym razem powtarza: "JA", "JA", "JA". To zaczyna po prostu denerwować. "Ja rozłożyłem komunizm, ja chciałem dobrze, a inni zawalili".

Pamiętaj, że ludzie nie są ślepi. Jak coś dobrze Ci poszło, to przecież to docenią.

Tak jest z przywództwem. Jeśi jesteś urodzonym przywódzcą jak mówisz, to naprawdę nie musisz używać wulgarnego argumentu siły, przemocy (zwierzchnik, ton głosu, itd.).

W pewnym momencie zaczynasz po prostu przejmować kontrolę i ludzie czują, że to Ty jesteś liderem. Pytanie, czy chcesz nim być i pytanie co z tym zrobić?

W tym momencie możesz zrobić przede wszystkim dwie rzeczy. Dążyć do sytuacji, że cementujesz grupę i dajesz im duże pole do popisu, albo wszystkio robisz sama.

Możesz też odrzucić rolę lidera i z kolei być twórzczym członkiem zespołu. Wtedy powinnaś uznać, że nie wszysktie Twoje pomysły przejdą, ale za to nie wszystko będzie na Twojej głowie.

Mnie ostatnio coraz bardziej podoba sięta ostatnia możliwość.

No to wracając do tematu może to jakoś zastosować i nie starać się budować wszysktich relacji na zasadach feudalnych: senior i wasal, a starać się bardziej na równej stopie.

Pewnie niektórzy z nich mają jakieś zalety. Głupio by było, żebyś kogoś traktowała jak śmiecia, a on okazał się wartościowym człowiekiem. Nigdy nic nie wiadomo ;)

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 08-07-2005 19:23

Filip.
1. NIGDY nie traktuję ludzi, jak śmieci. Myślę sobie o nich co chcę, ale tego nie okazuję aż tak mocno. Ja się po prostu SEPARUJĘ.
2. nie nadaję się na lidera. Doprowadzałaby mnie do szału niekompetencja innych i czekanie na nich. Z kolei na pracownika zespołowego też się nie nadaję. Za silne poczucie indywodualizmu. NAjlepiej gdy jestem sama sobie sterem, żeglarzem itd., a takie coś zapewnia praca dziennikarza telewizyjnego. Doświadczyłam na własnej skórze.
3. ja niczego nie robię ŚWIADOMIE, to po prostu samo tak wychodzi. Wyścig szczurów jest FAKTEM i każdy z nas w nim uczestniczy, ponieważ cały rynek pracy to obecnie wyścig szczurów. A kiedy pracuje sie w grupie złożonej z samych starszych i pewnych siebie facetów- trzeba umieć się wśród nich odnaleźć. I na to jest metoda kija i marchewki- najlepsza.
4. adhdowcy mają to do siebie, że są na ogół dobrymi ludźmi, nie wykorzystują, nie intruygują, nie ranią celowo i z sadystycznych pobudek. A ja jestem statystycznym ADHDowcem ;).
5. dzięki za Twoją wypowiedź! Jak każdego- biorę ją na serio pod uwagę!!!
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 08-07-2005 19:46

Wiesz co? Ćwicz zen :P Mam koleżankę, która nawet nie musi ćwiczyć zen, bo ona jest z natury zen. Znaczy naje się, wyśpi, nałowi ryb i szczęśliwa po uszy, a poza tym ma zwis na problemy tego świata.
Zdrowy tumiwisizm czasami się przydaje, przychodzi ciężko, ale warto.
Zapodam właściwe motto w osobnym wątku :)
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

filip222

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 247


Rejestracja:
08-04-2005 13:13

Post 08-07-2005 20:23

Zależy jak się interpretuje wyścig szczurów. Dla mnie to jest dążenie do sukcesu kosztem innych, niezależnie od ceny.

W takim czymś na pewno nie zamierzam uczestniczyć.

Jeśli idzie o to, że rozwijam się, chcę mieć dobrą, ciekawą pracę, to jest jak najbardziej pozytywne i nie sądzę, że kwalifikuje się na miano takiego pojęcia, jak wyścig szczurów - które ma zdecydowany wydźwięk negatywny.

Dzięki za sprecyzowanie o co Ci chodzi :). W takich rozmowach łatwo o nieporozumienie. W sumie ze mną jest podobnie jak z Tobą - też słabo wypada praca w grupie, chociaż ostatnio coraz lepiej.

Jeśli idzie o rynek pracy to ja to widzę tak. Jest pewien wzór kulturowy określający "idealną" pracę. Ponieważ np. miejsc w dużym koncernie zagranicznym jest ograniczona ilość, to trudno się dziwić, że jest duża presja.

Pytanie czy to źle. Moim zdaniem nie, jeśli o pracy będą decydować kompetencje, zdolności itp. A myslę, że przynajmniej coraz bardziej będą.

Głównym problemem jest to, jeśli o takiej karierze myślą ludzie, którzy się do tego nie nadają, nie lubią tego itd.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 10-07-2005 18:37

Filip, chodzi mi o to, że polski rynek pracy wymusza na nas udział w wyścigu szczurów dlatego, że o pracę jest niezwykle trudno i trzeba się naprawdę nieźle nagimnastykować, żeby ją utrzymać. Tym bardziej w przypadku ludzi z ADHD. NAprawdę, doświadczyłam tego na własnej skórze! Trzeba nieźle kombinować, żeby nie wylecieć. Mi się nie udało, dlatego po m-cu wyleciałam z Endemola, co do tej pory zaliczam do większych porażek, jakie odniosłam (ze względu choćby na wynagrodzenie). NIe chcę się powtarzać, bo ten sam temat poruszam w innym wątku, ale mam wrażenie, że ludziom z ADHD trudno jest w pracy. Jesteśmy indywidualistami, ktorych wkurza indolencja, powolność i niekompetencja innych. Przynajmniej w moim przypadku tak jest. A w połączeniu jeszcze z pleceniem, co ślina na język przyniesie...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

filip222

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 247


Rejestracja:
08-04-2005 13:13

Post 10-07-2005 20:36

Nie mam zamiaru kombinować.

Po drugie ważne dla mnie jest, by być samemu kompetentnym. Innym do ogródka staram się nie zaglądać. Kiedyś bardziej denerwowało, ale ostatnio spuściłem z tonu. Jestem ogólnie bardziej zrelaksowany i spokojny.

Bardziej mnie to śmieszy. Ostatnio miałem taką sytuację w banku, ale pan był przynajmniej życzliwy i przeprosił za niekompetencję.

Nauczyłem się akceptować siebie i własne słabostki, a przez to też chyba słabostki innych.

Jestem naprawdę wyrozumiałym człowiekiem (oczywiście w ramach adhd ;) )

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 10-07-2005 21:39

Gratuluję. Mi się nie udało i nie udaje.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Rudi35

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 22


Rejestracja:
20-06-2005 22:41

Lokalizacja: Kraków

Post 12-07-2005 00:32

Ja też reaguję często zbyt emocjonalnie - szybk się denerwuję i unoszę. Nie jest to dobra metoda, bo szkoda zdrowia. Staram się panować nad emocjami, jednak nie zawsze mi to wychodzi. Z drugiej strony jednak swoją stanowczością udało mi się załatwić parę spraw - w banku jestem już klientem specjalnym - nie stoję w kolejkach, tylko idę do indywidualnego doradcy klienta, a zamiast frustrować się stojąc w korku jadę dłuższą drogą, czasowo i tak zyskuje. W każdym razie warto wypracować możliwie jak najwięcej metod radzenia sobie z trudnymi sytuacjami.
Freude schöner Göterfunken Tochter aus Elisium.
Wir betreten feuertrunken himmlische dein Heiligtum.
Deine Zauber binden wieder, was die Mode streng geteilt.
Alle Menschen werden Brüder, wo dein sanfter Flügel weilt.

filip222

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 247


Rejestracja:
08-04-2005 13:13

Post 12-07-2005 08:07

O tak :)

Pani z dziekanatu, kiedy ostatnio tam poszedłem załatwiła bez szemrania, rzeczowo to co chciałem. Nie patrzyła się, że znowu ktoś jej zawraca głowę.

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 01-10-2005 11:37

Zawsze byłem raptus i choleryk. Będąc kurduplem i chudziną rzuciłem się kiedyś w podstawówce na o dwie głowy wyższego byka nie zastanawiając się nawet, że nie mam żadnych szans. Dwa strzały i leżałem zapluty krwią. Takie sytuacje zdarzały się często, Teraz moja mama mówi, że nie było ze mną tak źle, ale przynajmniej raz w tygodniu wędrowała na rozmowę do szkoły. Ciągle dostawałem kopniaki, z każdej strony, na każdym kroku i nie chodzi o ciosy fizyczne, wiecie doskonale o co chodzi. Załamanie, depresja, w wojsku czekałem aż mnie wyślą na wartę, żebym mógł sobie w łeb strzelić (cholera, chyba coś wyczuwali i nie puścili). Wybudowałem mur. Pełna kontrola. Nawet znajomi, którzy mnie dobrze nie poznali boją się mnie. Z równowagi wyprowadzić mnie łatwo, ale rzadko to po mnie widać. Jedyne objawy to podniesiony głos i trzęsące się łapy. Na nic nie liczę, o niczym nie marzę, nawet jak się do czegoś podjaram to zaraz sam sobie tłumaczę, spokojnie i tak nic z tego nie wyjdzie. Dzięki temu nie spotykają mnie rozczarowania i nikt nie może mi dokopać. Życie jest dla mnie koszmarem, ale mam misję, syna z wielokrotnie większą od mojej nadpobudliwością. Już miał myśli i próby samobójcze więc muszę zrobić wszystko, żeby to się nie powtórzyło i żeby jego życie nie było tak koszmarne jak moje.

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 01-10-2005 21:30

golombek, a ja mam przyjaciela, ktory na warcie chcial sie zabic i odstrzelil sobie pol twarzy. byl pieknym facetem, ktory nie mogl zapanowac nad soba, a potem ba bam i po sprawie. liczne operacje i wyglada nieco lepiej od frankensteina. ale wlasnie wtedy zdal sobie sprawe z tego jak wielka glupote usilowal wlasnie wykonac i zaczal zyc. przewartowsciowal zycie i juz jest ok. niewiarygodne, ale rzadko sie spotyka tak pogodzonych z soba i swiatem i szczesliwych (!) ludzi. prawda, zrobil to dawno temu, i wiele lat potem medytowal, scalal sie, szukal odpowiedzi. ale mu sie udalo. znam go od niedawna i okropnie sie ciesze z tej znajomosci. mimo tragicznej historii napawa optymizmem. jakos tak mi sie przypomnialo...

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 01-10-2005 21:55

Teraz wiem, że to były głupie myśli i nie mam najmniejszego zamiaru wcielać ich w czyn. Jest w życiu mnóstwo pięknych chwil, tylko taka natura ludzka, że najbardziej zakorzeniają się w sercu te najbardziej przykre. Teraz na pewno nie chcę się zabić i nie tylko z powodu syna, ta misja o której pisałem po prostu pomaga mi, wypełnia pustkę i dodaje sił, ale gdyby jej nie było, też bym żył i jakoś funkcjonował, tylko, że pewnie trochę inaczej.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 01-10-2005 22:09

A ja znowu mam ochotę się zabić. Po prostu znowu mam wrażenie,że wyrósł przede mną mur nie do przeskoczenia. NIe potrafię sobie przetłumaczyć, że będzielepiej.Od małego,przy każdej kolejnej awanturze czy niepowodzeniu sobie tak tłumaczyłam. Teraz miarka się przebrała i nie mam już sil.Dziś znowu miałam ostrą rozmowę z bliską mi osobą, z ktorej to rozmowy pamiętam tylko negatywne komunikaty na swój temat. Normalka, zawsze były negoatywne,te pozytwy gdzieś ginęły. I generalnie to jestem fajna, gdybym tylko była inna.Bo w świecie mi się nie powiedzie.Bo świat nie lubi takich jak ja.Dlatego chyba lepiej,żeby mnie w ogóle nie było.Bo jeśli zewsząd mam tylko odbierać komunikaty,że z takim charakterkiem to nigdzie mnie nie zaakceptują, a z takim podejściem do życia to czeka mnie bezrobocie i samotność... Nie widzę sensu w świecie dla takiej osoby, jak ja...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 01-10-2005 22:16

Pushed Again

Whispering voices in my head,
sounds like they're calling my name.
A heavy hand is shaking my bed,
I'm waking up and I feel the strain.

I'm feeling pushed again... I'm feeling pushed again...

Why should I go where everyone goes?
Why should I do what everyone does?
I don't like it when you get too close,
I don't wanna be under your thumb.

I'm feeling pushed again... pushed again.
I'm feeling pushed again... pushed again.

Why can't you just leave me alone?
Solitude is a faithful friend.
Turn the lights off - I'm not home,
can't you see, I don't need your help?

You're going fast when I wanna go slow,
you make me run when I want to walk.
You're sending me down a rocky road,
I get confused when you start to talk.

I'm feeling pushed again... feeling pushed again.
I'm feeling pushed again... pushed again.

Why can't you just leave me alone?
You're dragging me right to the edge.
I've got to go when you jerk my rope,
I don't know where the good times went.

And I'm sick of this pain in my head.
And I'm scared I'm being pushed - being pushed again.

It's getting more than I can take,
it's like a band tightening around my head.
If you keep pushing, something's going to break,
it's making me think, I'd be better off dead.

Why can't you just leave me alone?
Solitude is a faithful friend.
I'll sort my life out on my own,
I just want this pressure to end.

And I'm sick of this pain in my head.
And I'm scared I'm being pushed - being pushed again.

To jest w 100% o mnie!!!
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 01-10-2005 23:04

Nie ma tak łatwo, nie możesz nas zostawić sam na sam z dreptakiem, jesteś nam potrzebna na tym forum :D . Kto powiedział, że życie to bajka? Większość z nas w mniejszy lub większy sposób cierpi. Uczymy się radzić ze swoimi problemami przez całe życie i rzadko kiedy jest malinowo. Ale chyba nie całe całe Twoje życie jest beznadziejne, na zdjęciach się uśmiechasz i widać w Twoich oczach radość. Może zamknij oczy i powspominaj te przyjemne chwile. Wiem, że to nie łatwe, gdy ma się ochotę pochlastać, ale może warto spróbować? Może źle Cię rozumiem, ale niestety nie znam angielskiego ani żadnego obcego języka więc nie mam pojęcia jaka naprawdę jesteś.

Rysia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 2281


Rejestracja:
25-05-2005 15:32

Lokalizacja: BIALA PODLASKA

Post 02-10-2005 13:36

Babsy glowa do gory.Nie przejmuj sie tymi co cie nie doceniaja.Ciesz sie zyciem,masz prace,chlopaka[jezeli ci zle]mozesz zmienic.Pomysl ze ludzie maja naprawde przerabane np.jak nie maja domu,nie maja gdzie spac,co jesc,sa sami to jest dopiero zle ale i tak zyja i sie nie poddaja.Wiec popatrz ile ty masz,nic tylko sie cieszyc.Nie mozna miec wszystkiego.Jeszcze raz glowa do gory bo jak nie to przejade sie tam do cie i przeloze przez kolano i dam po tylku :lol: :wink:
ADHD'OWCY WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!
"...I MĄDRY MYLIĆ SIĘ MOŻE, LECZ TRWA W BŁĘDZIE TYLKO GŁUPI".

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 02-10-2005 16:28

No właśnie Rysia :D Przez kolano i w dupencję :lol:
Poważnie mówiąc, Rysia ma rację. Odechciało by się Wam biadolenia jakbyście popatrzyli na codzień jak niektórzy inni muszą cierpieć. Jest duuuzo gorszych rzeczy niż ADHD.
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 03-10-2005 08:29

Ja się zgadzam z twierdzeniem, że sporo ludzi ma gorzej ode mnie. Tylko co z tego? Sporo ludzi ma też ode mnie lepiej i to właśnie do nich ja zamierzam równać. A nie w dół. Zresztą, czy Wy też na codzień myślicie sobie, że w "Afryce ludzie głodują, a w Ameryce biją Murzynów" dlatego należy się piętami bić w tyłek ze szczęścia? Wątpię.
A teraz z innej beczki- wiem, nie powinnam narzekać. Wiem, że nie jest mi aż tak źle. Ja to wszystko WIEM, ale tego NIE CZUJĘ. A u mnie sfera emocjonalna jest przed sferą logiczną. Jak POCZUJĘ się dobrze, to będę PRZEKONANA, że dobrze jest. W każdym innym wypadku będzie inaczej.
Niemniej kontynuuję ten staż, chociaż nieustannie szukam gdzieś czegoś innego, bliższego moim marzeniom. Doszłam jednak do wniosku, że chwilowo niczego innego nie ma, a więc skoro nie mam, czego lubię, to MUSZĘ polubic to, co mam. Nie będzie łatwo, ale zamierzam sobie pomóc, wybierając się do psychiatry i rozmawiając na temat farmakoterapii. Bo dlaczego mam sobie nie ułatwiać ciężkiej drogi? W końcu nikt nie każe ślepemu wreszcie "zacząć widzieć", a podobną analogię- uważam- można zastosować do mnie. ADHD nie jest moim przekleństwem w ogólności, ale w szczególe naprawdę potrafi być, bo wpędza mnie we frustrację i depresję, a to jest z kolei przyczyną powracających myśli samobójczych. Chcialabym mieć to w końcu raz na zawsze z głowy. A sama sobie nie poradzę, za duży bigos mam pod czaszką (efekt 22 lat życia w poczuciu braku akceptacji i winy). Ktoś/coś musi mi ułatwić ten bigos uporządkowac.
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Monia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 88


Rejestracja:
13-09-2005 13:46

Lokalizacja: Warszawa

Post 03-10-2005 09:11

Witaj, nie można tak się załamywać pomyś sobie, że nigdy nie jest tak źle że nie mogło by być gorzej. Musisz być wesoła, pozytywnie nastawiona do ludzi a przede wszystkim do samej siebie. pamiętak jestes NAJLEPSZ, NAJDOSKONALSZA, troszkę optymizmu, uąśmiechu na buzi a zobaczysz że życie będzie wydawać się piękniejsze. A ja na prawdę nie smęcę ja tak myślę i mimo wszystkich kłopotów zawsze jestem zadowolona i uśmiechnięta, i wierz mi - tak jest dużo łatwiej żyć. a jak chcesz to możemy się umówić na kawkę i pogadać
Pozdrawiam

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 03-10-2005 09:24

babsy pisze:Sporo ludzi ma też ode mnie lepiej i to właśnie do nich ja zamierzam równać. A nie w dół.

I bardzo dobrze. Tylko, że nie tędy droga. Jeśli chcesz coś osiągnąć musisz po każdym kopniaku zagryźć zęby, rozmasować tyłek i próbować jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz.... aż do skutku. Załamując się przy każdym niepowodzeniu równasz właśnie do tych, którzy są w dole. Zanim zrobisz kroczek w przód, cofasz się o dwa.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 03-10-2005 09:39

Załamując się przy każdym niepowodzeniu równasz właśnie do tych, którzy są w dole. Zanim zrobisz kroczek w przód, cofasz się o dwa.

Hmmm, to jest chyba argument, który jest w stanie do mnie przemówić. Problem polega na tym, ze ja już nie wiem, czy to mi ciągle nie wychodzi, czy to po prostu już tak w życiu jest; czy to tylko ja muszę ciągle się podnosić i rozcierać tyłek (bo jestem jakimś wadliwym egzemplarzem) czy to wszyscy tak mają...
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 03-10-2005 10:05

babsy pisze:czy to mi ciągle nie wychodzi, czy to po prostu już tak w życiu jest

Z takim nastawieniem do świata jakie masz w tej chwili, dziwne by było gdyby coś udało Ci się osiągnąć. Na pewno dużym problemem jest widzenie tylko dwóch kolorów - białego i czarnego. Wiekszość ADHD-owców tak ma, że trudno im postrzegać odcienie szarości pomiędzy tymi kolorami i idąc dalej jesteśmy pod względem postrzegania rzeczywistości na poziomie kilkuletnich dzieci. Nie znaczy to jednak, że nie możemy zdać sobie z tego sprawy i nie próbować czegoś z tym zrobić. Huśtawki od euforii po chęć odebrania sobie życia nie są niczym niezwykłym. Jeden uśmiech moze nas uszczęśliwić a za chwilę krzywe spojrzenie zdołuje. I tego musimy się uczyć, nie przejmowania się w taki wyolbrzymiony sposób pierdołami a najlepiej, moim zdaniem, uczyć się poprzez obserwację innych ludzi jak się w podobnych sytuacjach zachowują plus własne przemyślenia typu: czy faktycznie to, że ktoś się na mnie krzywo spojrzał musi mi popsuć humor na cały dzień?
To moje zdanie i wcale nie uważam, że jedynie słuszne, na pewno ktoś się jeszcze dorzuci ze swoimi radami. Chcesz, posłuchasz i przemyślisz, nie to nie, Twoja wola. Wiedz, że będąc w Twoim wieku miałem takie same problemy z samym sobą, jak Ty teraz, więc liczę na to, że nie pomyślisz sobie, że zrzędzi jakaś stara pierdoła, piszę to przez pryzmat własnych doświadczeń.

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 03-10-2005 10:12

Fakt, mój świat jest czarno- biały, a nie nadinterpretowania ludzkich słów i spojrzeń uczę się powoli dopiero od jakiegoś czasu. Sądzę, że zmienię swoje myślenie i nastawienie, ale napewno nie nastąpi to od razu. Odetchnęłam z ulgą czytając, że Ty też miałeś takie problemy, bo to pozwala mi się czuć "jedną z wielu", a nie "jedyną" (w domyśle "jedyną taką stukniętą i nieprzystosowaną"). Może to też kwestia mojego wieku, może z czasem się utemperuję?
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 03-10-2005 10:18

babsy pisze:może z czasem się utemperuję?

Jestem o tym przekonany a na razie uszy do góry i ucz się widzieć szarości.

golombek

Wsparcie

Posty: 1953


Rejestracja:
19-09-2005 09:32

Post 03-10-2005 10:58

Babsy, jak będziesz się kiedyś wybierała do Reala lub Media Markt na Okęciu, daj znać. Mieszkam niedaleko, moja żona opowie Ci co nieco, jaki byłem gdy mnie poznała :D

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 03-10-2005 11:02

Dobra! Mieszkam w sumie nie tak daleko i czasami się tam wybieram! Będę się odzywać, albowiem każda pomoc jest mi teraz potrzebna!
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

filip222

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 247


Rejestracja:
08-04-2005 13:13

Post 03-10-2005 14:37

Babsy, a ja tak sobie pomyślałem o Tobie a propo tego, co kiedyś zamieściła Halina. Może masz po prostu osobowość borderline?

To, co piszesz o tym, że świat jest biały albo czarny - to są słowa dokładnie z tego krótkiego fragmenciku, który zamieściła Halina.

Co o tym myślisz?
Następna

Wróć do Jestem oryginalny... i co dalej



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.