Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

sprzątać czy nie??

Moderator: Moderatorzy

Aska

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 83


Rejestracja:
07-08-2005 21:07

Post 28-08-2005 15:05

Tak sobie czytam i widzę, że borykam się z podobnymi problemami. Podstawowy to ten, że zaczynam zmywać w kuchni i w trakcie tej czynności wychodzę do pokoju po kubki, tam widzę, że na fotelu leżą ciuchy do prania, więc je zabieram do łazienki, przechodzę przez przedpokój a tu tony piasku, więc trzeba zamieść, idę po zmiotkę i potykam się o zabawkę dziecka, więc ją podnoszę i zmieniam kierunek na pokoik... itd. itd.
Jednym słowem jak się zabieram za sprzątanie, to domownicy mówią, że jest jeszcze większy bałagan.
Teraz mam luksus: domownicy się byczą nad morzem, więc nie ma nikogo kto by mi zrzędził :wink: Zaczęłam więc porządki. To nic że wszystko powywalane z szafek we wszystkich możliwych miejscach, że coś zaczynam i nie od razu kończę. Wreszcie sprzątanie sprawia mi przyjemność :D

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 28-08-2005 16:40

:DDD
A ja po wielu latach mam wreszcie własny pokój - jak łatwo w nim utrzymywać porządek, jak nie trzeba wszystkiego upychac i dzielić z bratem...
Po prostu wszystko wrzucam do jednej z szafek, zależnie od tego, czy to ubranie, czy ksiązki :D Nikt mi tam na szczęście nie zagląda :)

Ale uwielbiam zostawiać po kątach kubki po herbacie. Całe tabuny kubków po herbacie :D
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

k66

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 1833


Rejestracja:
20-01-2006 10:12

Lokalizacja: Landsberg

Post 17-02-2006 09:33

luter79 pisze:nie posiadam problemu utrzymywania pozadku w pokoju. sprzatam raz w tygodniu ale do tego stopnia ze nie jestem przez kolejne siedem dni nabalaganic. za kazdym razem robie to jak pedant. wszystko ma swoje miejsce!!!

....gozej jest w kuchni, bo przez 7 dni......... :)


to widze , ze to nie tylko moj patent. Ograniczam swoje czynnosci do minimum egzystencjalnego - mniej sprzatania ...tylko tak kuchnia to jest bol (zwlaszcza zlew)

Gość

Post 17-02-2006 09:54

sprzątałam pokój syna i nie wyobrażcie sobie co taki jedynastolatek może przychomikować. A było tego dwie duże torby do śmieci. Ale koniec tego dobrego bo waraca za dwa dni.

na moich półkach jest nie lepiej ale o tym ciiiiiiiiiiiiii [smilie=to funny.gif]

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 17-02-2006 10:07

a ja mam trzy koty, psa i męża
nawet nie wiem, co to jest porządek

koty wysypują ziemię z doniczek i zrzucają na podłogę wszystko, co znajduje się na szafkach (gazety, jakieś durnostojki itp.), a to z kolei ląduje w pysku psa, który rozszarpuje WSZYSTKO na części pierwsze (łącznie z panelami ściennymi z przedpokoju, wykładziną i "stolikiem kawowym").

mąż z kolei jest jest jedynym człowiekiem jakiego znam, który "wychodzi z ubrania"
on się nie rozbiera
on jednym ruchem ściąga z siebie po kilka rzeczy i zostawia je gdzieś pomiędzy swoją pracownią, łazienką a sypialnią.
no a ja dzielnie tropię go po śladach :-)

kuchnia faktycznie jest miejscem tragicznym, bo ciągle coś gotuję.
no a do tego mam latające kocie żarcie i wiecznie rozlaną wodę z psiej miski
ale to i tak pikuś w porównaniu z pracownią męża
komputer lokalizuję na pamięć
jak go kiedyś przestawi, to za chińskiego boga nie znajdę :twisted:

Gość

Post 23-02-2006 09:05

:idea:

reuptake

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 313


Rejestracja:
16-10-2005 19:48

Post 23-02-2006 10:15

blackant pisze:ale to i tak pikuś w porównaniu z pracownią męża
komputer lokalizuję na pamięć
jak go kiedyś przestawi, to za chińskiego boga nie znajdę :twisted:


aż dziwne, że nie jesteś moją żoną, z opisu wszystko się zgadza :)

Gość

Post 23-02-2006 10:25

A ja mam męza, który jest baaaaaaaaaaaaaaardzo pedantyczny.
Uparł się jednego roku , że ściany w przedpokoju będą czyste- bez bazgrołów ,butów .... :lol: Przez jeden miesiąc poprawiał 4 x ścianę - i odpuścił, potem tylko przed wizytą teściów zamalowywał najgorsze miejsca

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 02-03-2006 10:21

Baska pisze:A ja mam męza, który jest baaaaaaaaaaaaaaardzo pedantyczny.
Uparł się jednego roku , że ściany w przedpokoju będą czyste- bez bazgrołów ,butów .... :lol: Przez jeden miesiąc poprawiał 4 x ścianę - i odpuścił, potem tylko przed wizytą teściów zamalowywał najgorsze miejsca


pod koniec 2004 roku mój kolega małżonek wpadł na genialny pomysł zainstalowania paneli ściennych w przedpokoju.
sądzicie, że skończył? :lol:

reuptake

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 313


Rejestracja:
16-10-2005 19:48

Post 02-03-2006 10:22

ale on ostatnio chyba nie miał ADHD?

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 02-03-2006 10:34

reuptake pisze:ale on ostatnio chyba nie miał ADHD?


hm... ostatnio, znaczy kiedy?

ale faktycznie, nie ma adhd.
On ma po prostu zawsze coś ważniejszego: klejenie modeli, piłka nożna, grzebanie w samochodzie, gapienie się w telewizor itd itp.
gdzieś po drodze plącze się praca i studia :wink:
i jak tu znaleźć czas na przyklejenie kilku listewek? :lol:

irena

Awatar użytkownika

Żelazna baba/super rodzic

Posty: 3423


Rejestracja:
07-10-2005 21:20

Lokalizacja: Szczecin

Dzieci: syn 27 lata, syn 26 lat-ADHD, córka 23 lata- ZA, córka 22lata

Ja: Tylko zakręcona, mąż ZA

Post 03-03-2006 11:11

Ja nauczyłam się patrzeć przez palce na mój domowy bałagan. Posiadanie w domu dwóch osobników ADHD i jednego z ADD (a jeszcze do tego szalonego psa) i porządek to dwie sprzeczne rzeczy. No cóż część znajomych chyba przywykła, bo nic nie mówią jak się potykają o buty na przedpokoju. Tylko jak przychodzi jakiś ważny gość to wtedy robimy generalne porządku. Chłopaki sprzątają jak mają przyjść ich dziewczyny. Wtedy pokój aż błyszczy. Z Wojtka biurka kiedyś wyrzuciłam 2 worki 60l. różnych dziwnych śrubek, silniczków. Biurko ma tylko 3 szuflady i to nie za duże. Do tej pory nie wiem jak mu to się tam pomieściło, teraz na wszelki wypadek nie zaglądam do biurka, szkoda moich nerwów.

ayla

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 406


Rejestracja:
29-11-2005 16:15

Lokalizacja: Poznań

Post 03-03-2006 12:13

A ja sprzątam codziennie po troszeczku.Ale najgorsze to kłaki psów.Mam dwa a jeden z nich to wilk taki BMW(być może wilk)i on to na okrągło zostawia pełno tego.I tu mi łapy opadają. :cry:
http://www.bociany.ec.pl/

Religia jest czymś głęboko infantylnym, porównywalnym z dziecięcą neurozą –Zygmunt Freud.

Gość

Post 14-04-2006 08:54

Przed św Bożego Narodzenia chciałam w końcu wyrobić się ze sprzątaniem na czas. Wstałam o 4,00. Pranie , ściereczka, miotła ......
O 8,00 wstała rodzinka chłopcy zjedli śniadanie w salonie, coś się wylało coś pochlapało .....
Pies wrócił na śniadanie ubłocony i mokry , dopełnił reszty. Tym razem wybieram spanie.

mamaarka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 150


Rejestracja:
26-04-2006 12:29

Lokalizacja: Bielsko-Biała

Post 29-04-2006 10:34

Jak miło się dowiedzieć, że nie tylko u nas jest bałagan! U nas porządek jest tylko ( a i to nie zawsze ) w pokoju najstarszego syna, jedynego niezakręconego w domu. Skąd on wie, jak to zrobić? Bo od nas na pewno się nie nauczył... Z myciem garów to jest tak, że przeprowadzając się do naszego nowego domu, kupiliśmy zmywarkę, bo nigdy nie mieliśmy czystych. I teraz nie ma kto powkładać do niej tych brudnych, a jak już się to uda, to nie ma kto wyciągnąć... więc w zmywarce nie ma miejsca, a te kolejne brudne nadal stoją wszędzie. O praniu już napisałam, ale powtórzę, gdyby ktoś nie czytał: dzisiaj robię pranie, bo to, które zrobiłam w środę, wciąż było w pralce - zapomniałam powiesić, bo zaczytałam się w Waszych wypowiedziach... A to, które powiesiłam w ogrodzie we wtorek, nadal tam wisi, bo zapomniałam zdjąć, a potem padał deszcz, więc niech sobie wisi dalej. W ogóle z praniem mam największy problem - mam trzech wspaniałych synów, niech to wystarczy za wyjaśnienie...:) A jeżeli chodzi o sprzątanie - mogłabym powtórzyć dokładnie to samo, co wszyscy mówicie: to się po prostu nie da... Ale dobrze, że tu jestem, bo przynajmniej przypomniało mi się, że ta pralka to już chyba skończyła prać, więc idę powiesić. A przy okazji wstąpię do sypialni, gdzie leży pranie pościągane ze sznurka w poniedziałek, to może z nim też coś zrobię... A potem opowiem Wam o efektach :)

Dosia

Awatar użytkownika

Rodzic i nauczyciel

Posty: 11855


Rejestracja:
11-05-2006 02:24

Dzieci: Marcin 21 lat ADHD, Piotr 29 lat

Post 19-05-2006 18:18

Wiecie co? To jest niesamowite! Jaka ulga, miałam dotąd wrażnie, że jestem jedyną "nieporządną" w tym mieście! A ciągle sprzątam tylko nigdy nie kończę. Na dodatek straszne wyrzuty sumienia, że dzieci też tak nauczyłam. Walczę identycznie jak Wy, sposoby podobne, pranie... to samo!

Kiedyś gościłam na wakacjach córeczkę mojej siostry. Po powrocie poobserwowała swoją mamę i pyta: "Mamusiu, a czemu Ty tak szybko sprzatasz?" Siostra na to "Bo nie cierpię sprzątać i chcę jak najszybciej skończyć". A na to moja niewdzięczna siostrzenica: "To wiesz, ciocia Dorotka to musi uwielbiać sprzątać, bo ona cały dzień potrafi sprzątać a i tak prawie nic nie widać". Siostra miała taki ubaw, że do dzisiaj mi to przypomina (minęło jakieś 10 lat) a ja się staram udawać, że mnie to też bawi :cry: :roll:
Moi synowie są już dorośli, obaj po maturze i usamodzielnieni. :OK:

Przekonałam się, że ani ADHD ani ZA nie jest wyrokiem i staram się szerzyć wiedzę o tym, jak to robić, chociaż uważam, że największe, najpełniejsze i najbardziej wartościowe źródło tej wiedzy znajduje się właśnie tutaj, na tym forum.

dosia.eu - mój blog o wychowaniu, mój facebook.
Zapraszam do czytania, lajkowania, rozpowszechniania i dziękuję. :)

avoid

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 172


Rejestracja:
26-02-2006 23:23

Lokalizacja: Poznań

Post 19-05-2006 18:31

mnie sie zdarza sprzatac partiami i czasem niestety zajmuje mi to kilka dni.
A to kuchnia a to 1 pokoj a to 2 a to pranie a to lazienka.
Moja 2 polowa mimo, ze balaganiarz taki jak ja ma wiecej samozaparcia i mnie niekiedy wyrecza.
Ostatnio mam remont kuchni i nikogo z rodziny staram sie nie zapraszac, zeby mi nie brąchał nt. porzadku.
Generalnie oczekuje fachowca do zmontowania kuchni szafki itp.
Suma sumarum jestem nieporzadna i sprztac raczej nie lubie, chyba ze mnie akurat jakis power dopadnie.
Dzis pozamiatalam pokoj :twisted: i pozmywalam ;-)
don't avoid ADHD ;-)

weczi

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 541


Rejestracja:
20-03-2005 19:54

Lokalizacja: zagłebie

Post 22-05-2006 10:01

a ja wlasnie wzialem sie za maly remoncik mojego mieszkanka zanim za miesiac zonka ze mna zamieszka... odmalowywalem sufit 2 dni... (10x10) teraz chce sciany i lazienke i przedpokuj... jeszcze pralka mi sie zepsula i 3dni wszystkie biale ciuchy mam w pralce... niemam juz skarpetek czystych to codziennie kupuje nowe... ehhh grrr
Bartłomiej Weczera
www.ADHD.org.pl
bo razem łatwiej
weczi@o2.pl
________________
weni widi weczi

k66

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 1833


Rejestracja:
20-01-2006 10:12

Lokalizacja: Landsberg

Post 23-05-2006 10:49

weczi pisze:niemam juz skarpetek czystych to codziennie kupuje nowe... ehhh grrr

ciesz sie , ze mozesz - ja mam alergie na nowe - nieprane skarpety
dostaje wysypki - musze zawsze najpierw uprac zanim pierwszy raz zaloze :)

weczi

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 541


Rejestracja:
20-03-2005 19:54

Lokalizacja: zagłebie

Post 25-05-2006 23:23

u to masz lipe ;/
naszczescie ciotka mojej zony obiecala kupic nam pralke, ale kiedy bede mial... tamte ciuchy juz sie zasmierdly ;/
co do remontu... hmmm sufit wymalowalem i 70% scian w pokoju 20m2
a minal dopiero tydzien... mysle ze przez 3 tygodnie jakie mi zostaly do slubu zdaze jeszcze skonczyc to i maly przedpokoik... niewiem czy odswierzac kuchnie a do lazienki to chodze tylko s...iku
Bartłomiej Weczera
www.ADHD.org.pl
bo razem łatwiej
weczi@o2.pl
________________
weni widi weczi

małgosia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 687


Rejestracja:
27-05-2005 16:12

Post 16-07-2006 08:05

kaszka pisze:Swoją drogą w bałaganie też można żyć, chociaż nie jest to przyjemne... :wink:


Szczególnie dla domowników, którzy lubią porządek. Cóż...
"Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." /Albert Einstein/

wiola

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 237


Rejestracja:
30-11-2005 15:00

Lokalizacja: dolnośląskie

Post 17-07-2006 10:50

Będąc dzieckiem byłam pedantką, ale mąż i dzieci wyleczyły mnie z tego skutecznie. Nie powiem, dbam o ten podstawowy porządek (rynek i okolice), ale wiem, że nie posprzątam narzędzi męża i jego papierów, bo za chwilę byłoby tak samo. Wkurzam się czasem gdy próbuję coś u nich znależć, ale wiem, że nie uda mi się za bardzo ich zmienić. Przcujemy nad tym, ale bez większych efektów.
Ja - ?, mąż - ADHD, do którego nie przyznaje się, córka (16 lat) - ADHD?, syn (12lat) - zdiagnozowane ADHD

Gość

Post 17-07-2006 10:57

jak synus wyjechał do babci to w końcu mogłam posprzątać jego pokój ( bo przy nim nic nie wyrzuce bo wszystko jest ważne i sie jeszcze przyda).
Dwa dni przedzierałam sie przez sterte kartek kamyków i tego wszystkiego co tam było. Ale udało sie. Syno wrocił i pierwsze słowa to rzadne dziekuje, tylko " o Boze jaki poządek jak ja teraz cokolwiek znajde?' na drugi dzień już znajdywał :wink: :wink:

natalja

Posty: 2


Rejestracja:
30-09-2006 14:27

Lokalizacja: Tarnów

Post 30-09-2006 14:39

Jezu ja na tym forum widzie wszedzie siebie!Te same problemy!
W pokoju mam zawsze wszytko na podłodze na biurku, ale to moze nie jest najgorsze...najgorsze jest, ze moja mama jest straszna pedantka!!!!!Ona nie moze zniesc tego, ze czegolkolwiek nie dotkne to to bedzie nie na swoim miejscu.A swoja droga ja posprzatam to niczego nie moge odnalesc potem:( Pozdrowienia:)

Synthia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 41


Rejestracja:
19-11-2005 14:11

Lokalizacja: Warszafka

Post 21-10-2006 15:49

juz nie chodzio sam bałagan, ale o ten syf,kurz,koty w których się obracam
bleeee
/moj facet jest nielepszy ode mnie/
Kradnę style i oszukuje rzeczywistość w wielkim stylu ;P

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 26-01-2007 11:24

Chciałam coś napisać o swojej niekonsekwencji. Nie tylko w sprzątaniu, ale też w życiu wogóle (i jak tu pracować z dziećmi). Nie chciałam się jednak powtarzać, zakładając nowy wątek. Ten właśnie przeczytałam i właściwie nie muszę już nic dodawać :wink: To o mnie. Wczoraj umyłam podłogę w kuchni. Zajęło mi to jakieś może 2 godzinki. Krótko, nie? Zwykle myję ją po posprzątaniu ze stołu i blatów, ale nie wczoraj (dlatego było tak szybko) :twisted: Naczynia leżą w zlewie tygodniami (niektóre), a mycie odbywa się zwykle gdy nie ma już czym i na czym jeść. Na nieszczęście rodzina odkryła półki z pokładami czystych naczyń :wink: Teraz sobie biorą i zmywamy jak się ze zlewu wysypuje. Oczywiście taka ilość nie mieści się w suszarce. Nie wycieram (jakoś u mnie w domu się tego nie praktykowało) więc muszę przerwać, żeby sobie wyschło, no i przeważnie na tym kończy się zmywanie :)
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

mrówa

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3400


Rejestracja:
17-10-2005 11:44

Post 26-01-2007 12:51

mąż mój ukochany swego czasu wolnością uraczony (rodzice się wyprowadzili a ja nie zdążyłam się jeszcze wprowadzić), wraz z bratem swoim postanowił wieść studenckie życie.

w lodówce oprócz piwa było tylko światło.
do mieszkania trudno było się dostać, bo drzwi nie otwierały się do końca z powodu leżących na podłodze w przedpokoju ubrań, gazet, książek, pudełek z resztkami pizzy itd itp.
problem zmywania naczyń odpadł zupelnie, bo pomimo iż panowie zmywarkę automatyczną i ręczną (w postaci mnie) posiadali, zdecydowanie woleli jeść na talerzach plastikowych i plastikowymi sztućcami.
pierwszorzędnym pomyslem było umieszczanie wszystkiego w zlewozmywaku, bez uprzedniego wyrzucania resztek jedzenia do kosza.

po pięciu latach moich walk efekt jest taki, że balagan jest o połowę mniejszy i wcale nie dlatego, że mój mąż taki pedantyczny się zrobił. brat się wyprowadził. ot, cała przyczyna :wink:

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 26-01-2007 13:19

Ja jestem na etapie przenoszenia rzeczy z jednego domu do drugiego. W nowym są sypialnie, a w starym kuchnia (no i komputerek :) ). Żyjemy na dwa domy, dodam, że na dwa nieuporządkowane domy. Narazie w nowym jest względny porządek, bo się rozpakowujemy, ale... ciągle się jeszcze kurzy, u Krzyśka nie są gotowe półki i z tego powodu książki nie mają gdzie stać itd. itp. U Jędrka stoi komplet wypoczynkowy do salonu, bo salonu jeszcze nie ma i chyba długo nie będzie :wink: Brakuje nam szafy z drążkiem, jeden pokój jeszcze całkiem nieskończony i jeden przedpokoik też. Chciało się kawy, to kubki brudne wszędzie stoją, no bo kuchni nie ma. Czajnik się smętnie poniewiera po pokojach i nie wiadomo co z nim począć. No a w starym domu jest jeszcze świnia nasza i fretki. Dokazują, buszują i srają gdzie się da i gdzie się nie da. Oczywiście fretki dokazują i srają, bo świnia tylko świni, je i śpi. Jak to świnia :) Kota udało się przenieść do nowej chaty, a kluczem była miska z jedzeniem. Bez niej strasznie miałczał. Pies już od dawna z nami nocuje, ale on się do nas przyzwyczaja, nie do miejsca (jak kot). Będę musiała męża lekko pogonić z kuchnią, bo tak się nie da na dłuższą metę żyć.

Jak skończymy, to będę miała tak między 150, a 180 metrów do sprzątania. No chyba, że wliczyć piwnicę, to kolejne 60-80 metrów.
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

Baska

Berbelucha

Posty: 1232


Rejestracja:
20-09-2006 10:31

Post 26-01-2007 14:15

półtora roku temu sie przeprowadzalismy uf zznam ten ból . łazienka sie do dziś remontuje :lol:
matkena co do garków to ja w domu pochowane mam część :lol:
jak było full to moje dzieko piło równoczesnie z 4 kubków , bo zapominało gdzie był juz ten z którego pił. teraz jest wyciągniete 6 i jest ich najwyzej 6 do mycia czyli tragedii nie ma .talerzy jest wyciagnietych 4 sztuki :lol:

mamaarka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 150


Rejestracja:
26-04-2006 12:29

Lokalizacja: Bielsko-Biała

Post 26-01-2007 14:46

A u mnie wciąż są wszystkie wyciągnięte, bo i tak chłopaki zawsze znajdą. To zresztą chyba i lepiej, bo ja często nie pamiętałam, gdzie schowałam, problem występował generalnie wtedy, jak odwiedziło nas więcej gości :)

Matken, ja mam też mniej więcej tyle do sprzątania, ale to się lepiej sprząta, zapewniam Cię. Na większej powierzchni nie widać bałaganu. Jak mieszkaliśmy na 48m2, to się nie dało przejść, a teraz jakoś zawsze się da :)

Zresztą - jak Ci się uda do mnie dotrzeć, to sama zobaczysz :) My już prawie 2 lata mieszkamy, a ciągle mamy coś niedokończone i nie ma gdzie położyć albo schować... A dokończyć - to nie ma albo czasu albo kasy...

Ale w sumie najważniejsze, że nie potykamy się już o siebie, jak to się przedtem zdarzało, tylko jakoś się to "rozlazło" :)

matken

Awatar użytkownika

Wiedźma dyplomowana

Posty: 6996


Rejestracja:
22-11-2005 09:50

Lokalizacja: Zabrze

Dzieci: Krzysztof ZA (21,5), Jędrzej nie do końca NT (20), Kacper klon najst. (5 i 3/4)

Ja: tego nie wiadomo

Post 26-01-2007 14:58

Też miałam pochowane, ale jak napisałam ZNALEŹLI !!!!
Stowarzyszenie Akceptacja Gliwice
Klub Rodziców Autyzm HELP Fundacji JiM

wiola

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 237


Rejestracja:
30-11-2005 15:00

Lokalizacja: dolnośląskie

Post 26-01-2007 17:59

My mamy około 64 metry do sprzątania i nie jest najgorzej, nie licząc pokoju córki, która programowo nie sprząta u siebie i potyka się o różne rzeczy, oraz szafki, gdzie są narzędzia męża. No jest jeszcze problem z naczyniami, ale rozwiąże się za kilka dni, gdy zmywarka wreszcie będzie "oddana do użytku". Po remoncie w kuchni pojawi się maleńki, jednokomorowy zlewozmywak i zmywarka. Mam nadzieję, że to rozwiąże problem sterty naczyń do zmywania. Kuchnia stanie się tylko aneksem w pokoju i nie wyobrażam sobie takiego bałaganu w pokoju.

Wiesz matken, ja też często tak zmywałam jak Ty, czyli to, co zmieści się do suszarki. Oczywiście z reguły zostawały garnki do odmoczenia i póżniejszego zmycia, które zajmowały czasem dwie komory i szybko rosła na nich nowa sterta naczyń. Stąd ten pomysł ze zmywarką.
Ja - ?, mąż - ADHD, do którego nie przyznaje się, córka (16 lat) - ADHD?, syn (12lat) - zdiagnozowane ADHD

mamaarka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 150


Rejestracja:
26-04-2006 12:29

Lokalizacja: Bielsko-Biała

Post 26-01-2007 18:11

Wiola :)

u nas był ten sam problem, ale zmywarka go nie rozwiązała :)

Bo nikt nie wkłada naczyń do zmywarki. A jak już ktoś zmobilizuje się i włoży, to juz się w niej nie mieszczą. Więc nadal mamy stertę nieumytych :) Jak już ktoś ją włączy - staramy się od razu po zapełnieniu - to brak chętnych, żeby czyste wyciągnąć, albo się po prostu zapomni :)

Generalnie zmywarka, mimo że to ta większa, idzie u nas raz dziennie, ale gary i tak są. Ponieważ w pięknym jednokomorowym zmywaku nie ma na nie miejsca, więc nadal leżą wszędzie, gdzie popadnie.

A jeśli nawet czasem zdarza mi się zmobilizować i przelecę się po chałupie pozbierać te leżące, to nim zmywarka skończy program ( mniej więcej 2 godziny ), w tych samych miejscach pojawiają się zamienniki :)

Naprawdę z całego serca życzę Ci, żeby u Ciebie było inaczej :D

Bo u nas to już chyba nie będzie...

A teraz idę wyciągnąć gary ze zmywarki, właśnie skończyła, a Wy naprowadziłyście mnie na problem :) Dzięki.
Ja - ADHD, mąż chyba z niego wyrósł ( tak twierdzi ), syn Wojtek - lat 13 - nie ma wcale, Arek - 12 - pełnoobjawowe, Przemek - 10,5 - z zachowaniami opozycyjno-buntowniczymi... No i pies Ferduś. Też ma. :)

deprim

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 533


Rejestracja:
30-04-2006 17:19

Post 26-01-2007 18:53

sprzątać czy nie ?


sprzątać
Obrazek

Baska

Berbelucha

Posty: 1232


Rejestracja:
20-09-2006 10:31

Post 26-01-2007 19:07

leniuchowac czy nie leniuchować?
wole taki dylemat . z grubsza chodzi o to samo , ale jakos lepiej brzmi :lol:

mamaarka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 150


Rejestracja:
26-04-2006 12:29

Lokalizacja: Bielsko-Biała

Post 26-01-2007 19:13

a mnie się wydaje, że my przecież cały czas sprzątamy i w ogóle nie o to tu chodzi :D
Ja - ADHD, mąż chyba z niego wyrósł ( tak twierdzi ), syn Wojtek - lat 13 - nie ma wcale, Arek - 12 - pełnoobjawowe, Przemek - 10,5 - z zachowaniami opozycyjno-buntowniczymi... No i pies Ferduś. Też ma. :)

wiola

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 237


Rejestracja:
30-11-2005 15:00

Lokalizacja: dolnośląskie

Post 26-01-2007 19:32

U nas generalnie jest zasada, że posiłki jemy przy stole w salonie i nie nosi się talerzy po pokojach, chociaż i tak odstępstwa się zdarzają, szczególnie córce i tatusiowi. U mojej bratowej dzieci mają za zadanie opróżnić zmywarkę i podoba mi się ten zwyczaj. Chociaż ja sama lubię wyjmować takie czyste naczynia z suszarki i zmywarki.
Ja - ?, mąż - ADHD, do którego nie przyznaje się, córka (16 lat) - ADHD?, syn (12lat) - zdiagnozowane ADHD

Jadźka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 2098


Rejestracja:
16-08-2007 18:56

Lokalizacja: Bydgoszcz

Post 30-08-2008 19:32

A ja sobie odgrzebałam ten wątek i mowie NIE SPRZĄTAĆ :lol:

Przecież pranie samo się wyprasuje i poskłada,torba sama się rozpakuje....no jedynie naczynia same się nie umyją :(

Lepiej czerpać wiedzę na naszym forum :)
Ja ADHD,Miś 13 lat- ADHD

naja

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 163


Rejestracja:
26-01-2009 19:37

Lokalizacja: dolnośląskie

Post 28-01-2009 16:27

ja też odgrzebuję temat, a co

Bo jeśli chodzi o porządek i bałagan, to jest to temat mojego życia...
Nikt u mnie w domu nie rozumie, że można aż tak mieć jak ja.
A ja krzyczę, że mi naprawdę ten porządek do niczego nie potrzebny
i żeby mi dali do cholery spokój!!!
Właśnie te problemy z porządkiem powinny mnie zaprowadzić na tą stronę,
a nie felieton szczepkowskiej;) Bo ja nie jestem "z kosmosu". Ja z chaosu jestem.

W kwestii sprzątać- nie sprzątać. Nie chcę was zanudzać, więc oszczędzę wam swoich wywodów. Napisałam pracę magisterską o sprzątaniu w literaturze (trochę inaczej się to nazywało) a nawet z przyjaciółką (najlepszy pomysł mojego życia to zaproszenie jej do współpracy) prowadzę bloga o nieodpłatnej domowej pracy kobiet
nazywa się alebalagan;)

Żunia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3564


Rejestracja:
05-01-2008 16:37

Post 28-01-2009 18:22

Qrde, jestem nienormalna- ja sprzątam ( fakt, czasami bez entuzjazmu, ale systematycznie ). Poza tym zmywam, piorę prasuę, robię na drutkach.
Może już czas sobie odpuścić???, bo gotować też lubię.
mój kochany czternastolatek ma zdiagnozowane ZA i ADHD

aneczka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3889


Rejestracja:
25-03-2008 16:23

Lokalizacja: UK

Post 28-01-2009 22:28

Żunia, pociesz się, ja też to wszystko robię...z różnym efektem, ale to chyba efekt zakodowania pewnych nawyków z dzieciństwa-mama była strrraaaaszna pod tym względem :shock: :lol:

stworzonko

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 722


Rejestracja:
29-04-2005 22:45

Lokalizacja: Z mrocznego zakątka Niebytu

Post 28-01-2009 22:48

No, u mnie jest rozgardiasz, ale nie jakiś nadmierny. Jakieś ciuchy leżą po kątach i tyle, ale mieszkam sama, nie ma kto nabałaganić. Do sprzątania motywują mnie częste wizyty znajomych - mam zakodowane, że bałagan to wstyd. Poza tym staram się sprzątać po trochu, ale gdyby nie zmywarka, to nie wiem, co bym zrobiła :D Zwłaszcza, że mam wiecznie spierzchnięte ręce od pracy w labie.
Jedno tylko leży odłogiem, unikam jak mogę: prasowanie. To ZŁO wcielone, zwłaszcza rozkładanie tej @$%^& deski.
"Gdybym był rybą z Ukajali, to oczywiście wciąż bym śpiewał.
Rodacy by mnie się słuchali i podziwiali jak Szopena. Uma uma um."

aneczka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3889


Rejestracja:
25-03-2008 16:23

Lokalizacja: UK

Post 28-01-2009 23:10

To ja na pociechę dodam jeszcze, że lubię prace domowe, ale muszą być spełnione 2 warunki:

1.Nikt nie może mnie zatrzymywać, spowalniać w tym co robię, przeszkadzać, odciągać
2.Tempo musi być wręcz zastraszające :lol: mozolne dłubanie stanowczo mnie zniechęca :D

Ponadto robię kilka rzeczy jednocześnie :lol:

Żunia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3564


Rejestracja:
05-01-2008 16:37

Post 28-01-2009 23:12

Ja przy prasowaniu się rozładowuję. Zwykle mam uskładaną kuokę ( kopicę ) i jak się wnerwię , to zaczynam prasować. Jak starsze dzieci były jeszcze w domu, to już na schodach przekazywały sobie szeptem informację : uwaga, starsza prasuje i na paluszkach zmykały do siebie.
mój kochany czternastolatek ma zdiagnozowane ZA i ADHD

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 29-01-2009 00:14

stworzonko pisze:To ZŁO wcielone, zwłaszcza rozkładanie tej @$%^& deski.
To może po prostu jej ... nie składać?

naja

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 163


Rejestracja:
26-01-2009 19:37

Lokalizacja: dolnośląskie

Post 29-01-2009 09:17

Moja deska, zawsze złożona, czeka na mnie w tzw. schowku.
Ale nie mam z nią problemu, bo staram się kupować rzeczy, których nie trzeba prasować. Kiedyż zagadnięta o monotematyczność mojej garderoby nie umiałam odowiedzieć, a tu rozwiązanie jest proste...
Za to mam wielkie kłopoty ze składaniem odkurzacza i odkładaniem go na miejsce, kiedy czasem zdecyduję się go użyć. No horror, dobrze że dziecko mi pomaga.

Żunia

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3564


Rejestracja:
05-01-2008 16:37

Post 29-01-2009 09:47

Ja mam t.z.n. pokój dziewczyn- jest to pokoik w którym mieszkają starsze dzieci jak mamusię odwiedzają. I tam spokojnie , w kątku stoi odkurzacz a pod oknem znalazła miejsce deska do prasowania. Odkurzacz oczywiście zawsze gotów do pracy- mam goldena i, który gubi podszerstek przez cały okrągły rok( z tym , że dwa razy w roku linieje jak oszalały i cały dom jest pokryty warstwą kłaków ), więc bezsensowne byłoby codzienne chowanie sprzętu.
mój kochany czternastolatek ma zdiagnozowane ZA i ADHD

naja

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 163


Rejestracja:
26-01-2009 19:37

Lokalizacja: dolnośląskie

Post 29-01-2009 10:40

aneczka, żunia
Widzę, że wiele mogę się od was nauczyć:) Pewne minimum każdy powinien umieć zrobić, nawet ja to przyznaję... Narazie usiłuję znaleźć jakąś metodę i mi się nie udaje. Pocieszam się że jestem jeszcze przed 30tką, może jeszcze coś wypracuję.

Jeszcze nie wiem, czy lubię sprzątać w samotności czy z kimś - kiedy wiem, że wszystko jest na mojej głowie, to szlag mnie trafia, kiedy zaś ślubny, sprzątając pohukuje na temat bałaganiar i wymyśla jakieś chore metodologie, zakazy i nakazy to wcale nie jest lepiej.
Jeśli zaś sprzątamy całą rodziną bez kłócenia się i dostaję jakiś "odcinek" to czuję się w swoim żywiole.
Mozolne zadania (przejrzenie wielkiego kosza starych papierów, porządki w szafie) mogę zrobić pod warunkiem, że mam w tym czasie jakiś inny zajmowacz. Rozmowy z dzieckiem bardzo się sprawdzają. Albo ostre myślenie o czymś trudnym. Macie inne patenty, żeby nie umrzeć z nudów?

Ale najstraszniejsze - czy w dużym czy w codziennym sprzataniu jest "zaczęcie". Pomożecie? Jak "się bierzecie" za sprzątanie? Może coś do mnie przemówi. Póki co od nieadhdków słyszałam o zbawczej roli kofeiny, stałym punkcie dnia, muzyce, ale jakoś nie mogę tego wdrożyć.

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13293


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 29-01-2009 11:08

naja pisze:Mozolne zadania (przejrzenie wielkiego kosza starych papierów, porządki w szafie) mogę zrobić pod warunkiem, że mam w tym czasie jakiś inny zajmowacz. Rozmowy z dzieckiem bardzo się sprawdzają. Albo ostre myślenie o czymś trudnym. Macie inne patenty, żeby nie umrzeć z nudów?
Bardzo proste. MP3 z jakąś ciekawą książką.
Tak samo jak jadę sam gdzieś samochodem. MP3 jest niezastąpione.

aneczka

Awatar użytkownika

Wsparcie

Posty: 3889


Rejestracja:
25-03-2008 16:23

Lokalizacja: UK

Post 29-01-2009 11:54

Gdy postanawiam zabrać się za robótkę, muszę zrobić to od razu...potem d...a zbita :lol:

Muzyczka jak najbardziej wskazana i to taka gdy mogę na cały głos wtórować, a gdy czuję,że mój zapał słabnie po prostu przyspieszam tempo :wink:
PoprzedniaNastępna

Wróć do Jestem oryginalny... i co dalej



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.