Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

Czy to ADHD czy depresja?

Moderator: Moderatorzy

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 25-05-2005 15:28

Czy to ADHD czy depresja?

No i mam problem. Zresztą moje życie jest całym problemem. Przeczytałam wiekszość postów, które napisaliście. Trafiłam na ciekawe spostrzeżenie. <Nie kocha mnie nikt, nie radzę sobie w pracy, ani z dziećmi, nie mogę znaleźć sobie pracy takiej jakiej szukam>. Hmm, w szczególnym dołku znalazłam się po obronie pracy dyplomowej, który chyba trwa do dziś (od stycznia). Przyznam się, że poszłam do szkoły trochę dla samej siebie na podbudowę swojego ja. Oderwania się do domu, dzieci, poznania nowych osób, ... . I :cry: .... zostałam zdołowana. Nie mogę się podnieść po tym wszystkim. Nie mam oparcia ani w mężu, ani w rodzinie (bo mają swoje problemy). Nawet moje myśli i pisanie stały się niezgrabne, chaotyczne. Szukałam pomocy u lekarza. Zapisał mi jakieś leki, których nie mogę wykupić (cena). Za bardzo kocham życie, żeby choć na chwilę pomyśleć o odejściu. Jednak nie widzę perspektyw na wyjście z sytuacji. Próbowałam rozmawiać na lokalnym forum, ale tam dali mi do zrozumienia, że nie pasuję do nich. Zastanawiam się gdzie ja wogóle pasuję? :roll: Zanim popadłam w taki stan byłam osobą energiczną, zawziętą, piełam do celu, żadne kłody nie przeszkadzały mi w realizacji planów. Może byłam trochę chaotyczna, ale teraz?! Teraz to nic mi się nie chce, nie mam ochoty sprzątnąć, ugotować? to tylko dlatego, że mój żołądek domaga się, a najchętniej nawet bym nie gotowała. Kontakt z ludźmi straciłam już dawno. Nie wiem jak wrócić do społeczeństwa. Jak poprawić swój humor, żeby zadbać o siebie i zacząć wyglądać jak na mój wiek przystało. Ale mi się nie chce! Straciłam ochote dosłownie na wszystko! Dziecko nie ma 2-setnego ołówka (od poczatku roku szkolnego) - nie ważne, niech radzi sobie bez ołówka, jak nie uszanował mając go. Itd, Itp. Czy ktoś choć trochę może powiedzieć co to jest? Ch....nie źle się z tym wszystkim czuję. :lol:

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 25-05-2005 18:44

Wyglada na to, ze masz deresje. Jakie leki ci lekarz zapisal? Moze da sie zamienic na tanszy odpowiednik?
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

Żona Dreptaka

Wsparcie

Posty: 6424


Rejestracja:
14-03-2005 21:39

Post 25-05-2005 22:17

Słuchajcie, dziewczyny, matki, żony, kochanki, babcie, ciotki, córki, siostry (niepotrzebne skreślić).

Patrzę, czytam co pisze Wiolka, AGA, Styka, co jest w wątku "Jak dorosnąć..." albo "niestety nie umiem powiedzieć..."
i przypomina mi cię cytat z książki Wolańczyka, Kołakowskiego i Skotnickiej: "W domu, gdzie jest dziecko z ADHD, nawet kot i złota rybka potrzebują terapii".

Też miewałam i miewam nadal mniejsze lub większe doły. Też miałam deprechę i przez wiele miesięcy funkcjonowałam na antydepresantach.
Teraz mam już trochę dystansu. Mogę na przykład pół żartem, ale i pół serio powiedzieć, że jako dorosła osoba, w wieku lat trzydziestu paru zapadłam na fobię szkolną.

To przecież całkiem naturalne i oczywiste, że skupiamy się na naszych dzieciach, chcemy dla nich jak najlepiej, walczymy o nie i o ich przyszłość przeciw całemu światu. To logiczne, że jesteśmy "tym wszystkim" permanentnie zmęczone. Przewrażliwione, rozdrażnione, podenerwowane bez przerwy. I wtedy podstępnie wkrada się mechanizm błędnego koła.

Kolejny problem w szkole => kolejny wysiłek, żeby coś z tym zrobić => kolejna refleksja "przecież to ja muszę tego wszystkiego dopilnować" => więc już nie próbuję sprawić, żeby delikwent pilnował swoich spraw sam (bo późno a lekcje nie zrobione, bo i tak znów o czymś zapomni, bo...) => kolejny problem w szkole => itd.

Coś takiego (w baaardzo dużym uproszczeniu) nazywa się nerwicą.

Nie jest łatwo tę karuzelę zauważyć. Tym bardziej trudno z takiego błędnego koła wyjść. A jednak stawiam dolary przeciwko orzechom, że możecie odnaleźć je w swoich rodzinach.

Piszę to wszystko, żeby sprzedać Wam trochę swojego doświadczenia. Żeby spróbować skłonić Was, abyście (nie ujmując niczego naszym kochanym ADHDowcom) zatroszczyły się o siebie. Naprawdę warto. :) To pomoże i wam i im.

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 27-05-2005 11:26

Agatko, nie wiem, czy dobrze odczytałam z recepty, ale nazwa ta to chyba <ZOLOJT> czy coś takiego. Nie wiem co to jest? Lekarz rodzinny postawił warunek <albo wizyta u psychiatry albo wykupienie recepty. Hmm, w moim wykonaniu to ani jedno ani drugie. Byłam jakiś czas temu u psychiatry, ale chciał przepisać relanium, na które się nie zgodziłam. I tak czas płynął. Aż dopadło mnie chyba na dobre, a do tego młodszy syn zaczyna stawiać warunki, że nie podoba mu się "podwórko" (są powody do takiej postawy) i chce się wyprowadzić z tego miejsca, a jak nie to sobie pójdzie. Napewno wyobrażacie sobie mój strach. Opadają mi już ręce. Trzy lata temu byłam w poradni psych-pedag. na I Brygady w ramach konsultacji, aby syn poszedł rok wcześniej do szkoły. I wtedy psycholog powiedziała, że jak nie będą dawać sobie rady z dzieckiem w szkole to mam przyjść. Teraz kończy pierwszą klasę. Obie nauczycielki chwalą syna (są dobrymi pedagogami), jednak coś zaczyna się komplikować w jego relacjach z kolegami. Jeden dzień jest dobrze, a na drugi każde jego wjście kończy się powrotem z płaczem i wściekaniem się. Itd., itp.. Odnoszę wrażenie, że tracę kontrolę nad nim. Czy leki dla mnie w tym przypadku coś pomogą? Zawsze uważałam, że najlepsza byłaby psychoterapia, ale u nas takowej brak (chyba, że się mylę). Wiem, że część z was to psychologowie, psychiatrzy. Czy dobrze odbieram tę całą sytuację, czy może rzeczywiście jest potrzebna pomoc dla mnie w postaci leków, a dla syna zmiana otoczenia? Doszło do tego, że boję się iść nawet do pracy, bo dzieciaki zostaną bez nadzoru. :(

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 27-05-2005 11:53

zmana towarzystwa tak, ale zmana miejsca nie. moj syn nie chodzi na podworko, bo mieszkamy akurat w niezbyt przyjemnej dzielnicy, ale staram sie zeby mial czesty kontakt z jakimis dziecmi. czesto zapraszam jego ulubionych kolegow do domu, albo on idzie do nich.tych kolegow ma trzech na krzyz, ale za to sprawdzonych juz od kilku lat. chyba dlatego mlody nie ma potzreby szukania wsrod przypadkowych dzieciakow. sama czesto przygladam sie dzieciom w parku, jesli widze, ze synek nawiaze z kims kontakt, a to dziecko zachowuje sie ok, to staram sie je zaprosic do domu. rodzice na ogol - po krotkiej rozmowie zapoznawczej - nawet sie ciesza z takiego rozwiazania, bo przeciez kazdy rodzic lubi miec chwilke dla siebie. u mnie to tez dziala dobrze, bo kidy ktos jest w domu, to mlody sie nie nudzi i nie zawraca mi gitary, a wiec wbrew pozorom i ja mam czas. potem zazwyczaj rodzice sie rewaznuja i tak czasem zawiazuja sie w ogle przyjaznie calych rodzin.
dlatego jesli maly ma problem na podworku, sprobuj znalezc mu jakiegos kolege, ktory nawet dalej mieszka, ale z ktorym sie dogaduje. warto czasem poswecic troche czasu na przywiezneinie kolegi z drugiego konca miasta niz doporwadzac do sytuacji, kiedy dzieciak czuje sie wrogiem wszytkich, traci wiare w siebie i w efekcie zaczyna bunt i awantury.
miejsca natomiast nie warto zmieniac, bo to uczy uciekania przed klopotami, nie rozwiazywania konfliktow i w efekcie nie ponoszenia konsekwencji za takie czy inne zachowanie.
na pewno warto wyluskac z klasy dzieciaka z ktorym sie synek najlepeij komunikuje i jego zaprosic pare razy do domu. zaaranzowac sytuacje, w ktorej dzieci spedza czas milo i w efekcie zechca sie lepeij komunikowac. to wazne, zeby dziecko mialo w klasie przynajmniej jednego przyjaciela. wtedy reszta klasy nie robi z niego kozla ofiarnego, a z czasem i inne dzieci sie przylaczaja.
jeszcze jedna istotna uwaga - na poczatek zapraszaj jedno dziecko na raz, zeby sie nie zaczely tworzyc obozy, co jest mozliwe juz przy 3 dzieciakow.
nie wtracaj sie w ich zabawe, musza sami ukladac stosunki. wpuszczasz do pokoju i zamykasz za soba drzwi. sluchasz czasem czy nie ma zbyt wielkeij ciszy sugerujacej ze wlasnie podpalaja ci dom. wchodzisz od czasu do czasu dla kontroli, ale zawsze pod jakims pretekstem - a to ciasteczko, a to sok, a to zaniesc jakas zabawke, a to zapytac czy czegos sobie nie zycza. rodzic nie powinien byc widoczny w poczatkowych (i pozniejszych) zawieraniach znajomosci i przyajzni. nie mozesz tez zaprzyjazniac na sile, jesli maly kogos nie lubi to znaczy ze nie lubi, musisz to uszanowac. szukaj dalej, kogos kogo polubi
r

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 27-05-2005 13:44

W pewnym sensie zgodzę się z tym co piszesz, jednak sytuacja trochę inaczej wygląda. Ja zawsze tłumaczyłam swoim dzieciom (i nie tylko), że powinna być tolerancja dla każdego. Nie jeden ma gorszy dzień. I moje dzieciaki chcą się bawić z każdym. Ale jak widzę, że któryś raz z kolei zwracam uwagę, żeby któryś tam nie ganiał z łomem w ramach zabawy (to w skrócie), nie wyzywał od debilów, itd., a taka uwaga obraca się przeciwko mnie to zaczynają mi nerwy puszczać. Nie mam ochoty na to, żeby dzieciak przychodził z płaczem, bo go skopali, czy coś podobnego. A rozmawiając z rodzicami, to ja się czepiam. To co, mam zostawić dziecko samopas, niech sobie inni używają na nim?! Od samego początku zawsze rozmawiałam ze swoimi <nie rób niczego czego mógłbyś kiedyś żałować, lub co tobie niemiłe>. I fakt, mają to zakodowane, ale jest często tak, że wpadają do domu i wrzeszczą na mnie. Ja, żeby dowiedzieć się o co im chodzi muszę przekrzyczeć znowu ich. Nie mówię, że moje są aniołkami, ale sytuacja robi się coraz gorsza. Odbija się to na naszych stosunkach sąsiedzkich. Uczyłam się trochę psychologii, ale jak widzę, że traktują mnie jak "P. W. wszechwiedzącą" - w negatywnym tego słowa znaczeniu, to ponosi mnie. To jest tak, że nadajemy na innych falach. Oni nie rozumieją pewnych sytuacji, a przynajmniej twierdzą, że ja nie rozumiem ich postępowania. Jeśli uważamy, że dobry przykład wynosi się z domu, to dla nich pozytywną postawą jest pozwalanie dzieciom na wyzwiska, bicie się, i niech robią co chcą. Niech życie uczy ich. Nie pasujemy do nich pod żadną postacią. Te dzieci robią co chcą, zachowują się tak jakby nie mieli rodziców i dostały pozwolenie na takie zachowanie. Odnośnie syna i kolegów w klasie. Z tym też były sytuacje. Ma kilkoro, jednak co innego jest powodem nie zapraszania ich do domu. A nie mogę uwiązać kogoś moim dzieckiem, żeby ciągle chodził do kolegów. A co do mojego ADHD czy depresji. To przeczytałam test dla dorosłych napisany chyba przez Halinkę (jeśli dobrze zapamiętałam). I wychodzi na to, że mam ADHD i to takie, że tylko wiać gdzie pieprz rośnie. Najlepiej znaleźć się z dala od ludzi, żeby krzywdy nikomu nie zrobić. :(

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 27-05-2005 20:55

Wiolka, co prawda jestem psychologiem, ale nie widze nic zlego w lekach. Czasem sie robi tak, ze sie zazywa leki i jednoczesnie chodzi na psychoterapie, wtedy latwiej jest ogarnac ten zamet i chaos i na zewnatrz i w sobie. Ale o sposobie leczenia moze decydowac lekarz - jak Ci przepisal leki, to znaczy, ze byly wskazane dla Ciebie. Leki sa wspomagajace, czasem konieczne. No chyba, ze sie zle po nich czujesz, albo za drogie, wtedy moze cos tanszego. Mozesz tez isc do terapeuty, ale moze byc klopot za darmo - fundusz bardzo okroil te forme i na przyklad w Krakowie w niektórych miejscach sa tylko grupy terapeutyczne. A nie kazdemu grupa wskazana. Zycze powodzenia.
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 30-05-2005 08:26

Agatko, szkoda, że piszesz z tak daleka. Jak dotąd u nas nie spotkałam się choćby z grupą terapeutyczną, nie mówiąc o terapii indywidualnej. Problem jest nawet z psychologiem na fundusz. Owszem, jest chyba 2-3 psychiatrów, którzy na fundusz pracują, ale tam są niejednokrotnie wizyty na termin. A co do leków jestem ich przeciwniczką. Może to jest przyczyną, że jak się sytuacja poprawi zapominam o dalszym braniu leku. Stosunkowo wolę zastrzyki (jeśli jest taka możliwość, bo zastrzyki muszę wybrać do końca, no i sama ich sobie nie zrobię :) ). Pytałaś się jakie leki lekarz przepisał. Czy ta nazwa w/w coś ci mówi? Może jakaś podpowiedź (może być na PW). A może to żaden szczególny lek, którym nie warto zawracać sobie głowy :roll: ?

Agatka

Awatar użytkownika

Profesorowa

Posty: 1001


Rejestracja:
10-03-2005 21:16

Lokalizacja: Kraków

Post 30-05-2005 15:36

http://www.zaginieni.pl/main.php?S=lecz ... T=text4doc
w tym linku znajdziesz odpowiedzi na pytania dotyczace depresji i jej leczenia. ZOLOFT to lek przeciwdepresyjny. Decyzja oczywiscie nalezy do Ciebie, ale depresja bardzo dobrze idzie na leki, a psychoterapia - jest dosc rzadko uprawiana dziedzina, bo wiecej kosztuje i efekty sa rozlozone w czasie. Lekarz rodzinny cie zna i mysle, ze zobaczyl u ciebie objawy, które go mocno zaniepokoily. A psychiatra - jak mu nie opowiesz co ci dolega, i nie zna cie dluzej - to moze zlekcewazyc objawy, zwlaszcza, ze masz stany lepsze i gorsze. Pozdrawiam :)
jestem psychologiem:) i lubię to forum
Agata Orzeł-Żukowska
psycholog dziecięcy i terapeuta rodzinny
terapeuta biofeedback

aleks

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Złotego Orderu ADHD

Posty: 191


Rejestracja:
28-03-2005 15:47

Lokalizacja: Gdańsk

Post 30-05-2005 18:39

Co do dzielnicy obecnie mieszkamy na takiej gdzie małego samego na dwór nie wypuszcze bo bym potem musiała powybijać rodziców albo wyjść z kałachem i odstrzelić większość dzielnicy. Ale mały chodzi do szkoły gdzie indziej i tam ma kolegów. Co do leków to też chciałam brać bo miałam straszny kryzys ale na szczęście mam dobrego lekarza i mi odradził, raz jest lepiej raz gorzej ale do przodu. Najważniejsze to postarać sie przeczekać i wierzyć w siebie i mieć komu wypłakać, mi pomaga wygadanie sie. :D [/code]
Aleks

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 30-05-2005 18:48

errata do poprzedniego postu

wiolka, chyba mi sie dzieci pochrzanily, instrukcje obslugi pisalam dla kilklulatka na poczatku szkoly podst., a twoj syn zdaje sie jest nastolatkiem?
jesli tak, to oczywiscie moj post jest niewazny. ile lat ma twoj syn?
pozdr

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 31-05-2005 07:54

Bardzo dziękuję, że nie zostawiacie mnie z tym problemem samej. To na początek.
Agatko i aleks, bo to dotyczy was obie. Nie wiem jak to rozgryść, bo ten stan zaczął sie bardzo dawno temu. Fakt, raz jest lepiej raz gorzej. Tylko, że u mnie to przestaję dawać sobie już z tym radę. Zaczęłam siwieć, nie mogę przybrać normalnej wagi, od jakiegoś roku nie umiem mówić tylko krzyczę, od lat nie mogę się z nikim dogadać, jak mogłabym to wystrzelałabym wszystkich dookoła (gdzieś podobny post czytałam), każdy sprzeciw budzi we mnie bunt, agresje, boję się o każde wyjście młodszego syna, ze starszym nie mogę dojść do porozumienia, przychodzi weekend - przeszkadza mi nawet mąż w domu, zaczynam wyć, wściekać się, a jak widzę że znów biją się i wyzywają na podwórku to lepiej nie mówię co bym chciała zrobić w tym momencie, itd., itp.. Nazbierało się tego mnóstwo. Nie daję już rady z tym. I to była moja decyzja o podjęciu leczenia, nie lekarza. :)
Agatko, dzięki za rozszyfrowanie leku. Mam tylko nadzieję, że nie ogłupiają one. Stronkę przejrzę przy dogodniejszej okazji. Fakt, chętnie pogadałabym z kimś o objawach (tak jak na psychoterapii), kto zna problem, ktoś by mnie zrozumiał, może ktoś pokazałby mi punkt widzenia z innej strony, może ja źle coś odbieram? A pogadać nie mam z kim. Wszyscy uważają, że przesadzam i pod wzglądem starszego syna o dysleksji, i młodszego nadpobudliwości, no i mojej rzekomej nadopiekuńczości względem młodszego. Doszło nawet do tego, że boję się iść do pracy, że spalę kolejne ciekawe zajęcie, że narobię sobie wrogów :cry: .
Verowa, pisałam o dwóch synach. Wcale nie pomyliłaś się. Mam 8- i 14-latka. Obaj chodzą do pierwszych klas :P - S.P. i Gm. O młodszym zawsze mówiłam, że to alpinista. Po segmencie zaczął się wspinać mając 10 miesięcy. Nie raz go ściągałam, bo sam nie mógł zejść. A co śmieszne w tym, że ze ślizgawki zjechał dopiero mając 5 lat. Może tu przerwe te opowiadanie, bo nie sądze, żeby wieksze grono to wszystko interesowało.
Pozdrawiam wszystkich :D .

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 31-05-2005 22:10

aha, ale przeprowadzac to sie chcial ten starszy czy mlodszy? ja zrozumialam ze mlodszy, ale pewnie pisalas o starszym :)
jesli masz depresje, albo jakas ciezka nerwice, to oczywiscie bardzo wskazana jest terapia i leczenie. a czy podejrzewasz siebie o adhd? jesli tak, to moze sprobuj powalczyc najpierw z tym u siebie. sporo pisalam o moich probach walki jeszcze na starym forum adhd, na gazecie.
w wolnej chwili przegladnij watki
http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20066
moze w czyms ci to pomoze, moze podpowie jakas metode.
u mnie w zapanowaniu nad zyciowym chaosem, a przez to nad nerwami, najlepeij zadzialala kolejna eliminacja "rozpraszaczy". wykasowalam z zycia wsyztkie niepotrzebne sprawy, lacznie z alkoholem i wiekszoscia zajec i znajomych, pokonczylam po kolei wsyztkie wlokace sie sprawy, i tak sie staram, zeby nie brac na siebie za duzo na raz. i pamietac, ze z wiekszoscia zreczy i tak sobie nie poradze, szkoda czasu. za to koncentruje sie na prowadzeniu systematecznego schematyczno-rutynowego zycia, zwlaszcza jesli chodzi o prace. nie robic za duzo na raz, po kawaleczku, odpuszczac w trudniejsze dni, ale systematycznie zmuszac sie do rutynowych zajec. jakims cudem dziala. poziom chaosu w moim zyciu w ciagu ostatniego roku spadl o jakies 50%. niezle, prawda?
jak to sie przeklada na klopoty z dziecmi? im lepeij ulozysz swoje zycie, tym latwiej pojdzie ci z dziecmi :)
papa

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 02-06-2005 13:19

Weszłam na obie strony. Przeraziłam się :shock: . "Boli" mnie wszystko od natłoku wiadomości. Jak ja to przeczytałam to jest dziwne, że nie zasnęłam :!: . Ale mam dość ich. Przybiły mnie i to dość mocno. Postanowiłam, że stanę na głowie i wykupię leki (choć nie mam pojęcia skąd wezmę pieniądze). Strona o adhd z gazety oświeciła w tym, że też od dziecka z nikim nie mogłam się dogadać, zawsze brak przyjaciół, do tej pory czuję sie jak kot, który chodzi swoimi drogami, każdy pomysł był "spalony", dochodziłam po każdym coraz dłużej do siebie, itd. Mogę chyba powiedzieć, że objawy adhd - złe podejście otoczenia, przerodziły się w depresję. I tu następny problem, bo nie mam wsparcia ze strony rodziny. Mąż odsuwa się ode mnie powoli. Kontakty z otoczeniem (raczej ich brak) powodują, że nie wiem już jak rozmawiać z kimkolwiek. Pisałam wcześniej, że wróciłam do szkoły będąc w wieku po 30. Jedna szkoła, druga szkoła, a po niej DÓŁ. Zamknęłam się w sobie. I jak zawsze powtarzałam <JA KOCHAM ŻYCIE :!: :P :!: >, tak moje myśli coraz częściej krążyły wokół wyjścia z domu w siną dal, nie patrząc na skutki. Tylko miłość, macierzyństwo staje na drodze. Nie zostawię dzieci na pastwę losu z nieodpowiedzialnym ojcem. Chodzę też z myślą o rozwodzie, ale przeraża mnie fakt, że to nic nie da, bo i tak będziemy mieszkać razem.

verowa - młodszy chce sie wyprowadzić. Choć przyznam się, że ja też. Tylko zastanawiam się, który to już raz chcę uciec? Może to też jest przyczyną adhd, że nie mogę zagrzać nigdzie na dłużej miejsca?? Może to, że ja myślę za dużo, ciągle? Tak podobnie pisała chyba frendly w gazecie? Jakbym czytała o sobie :o . I nikt nie może mnie zrozumieć. Dochodzi do tego, że zaczynam się ze wszystkimi "kłócić" (tylko czy ja się chcę kłócić, czy tylko potrzebuję czujegoś zrozumienia sprawy?). A i dochodzi do tego (coraz częściej) rzekomy ton narzucający.

Jednak przeszkadza mi to już kompletnie. Nie mogę pozwolić, żeby czy to adhd czy depresja były górą. Ja mam kierować swoim życiem, a nie choroba :!: To ja mam odnosić sukcesy, nie choroba :!: To moją osobę mają widzieć ludzie, nie chorobę. :!: A ona mi zabrała tyle pięknych lat :!: . Jednak resztę życia poświęcę sobie i dzieciom, bo w nich jeszcze została mi nadzieja. :P :P Kochane me dwa urwisy, kocham was :!: :!: :!: :!: :!: :D :D :D :D :D I was też :) :oops: .

WOW to ja napisałam :shock: ?!? To do roboty :!: :D :!: Choć mam zbyt wysoki poziom adrenaliny, to liczę, że wpłynie ona pozytywnie na moje działania. :)

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 04-06-2005 11:43

wiolka, jesli czytalas moje posty sprzed roku, i czytasz te z teraz, to chyba widzisz roznice w opisywanym przeze mnie zyciu, i sytuacjach. dlatego niech cie nie przytlacza to co do ciebie dotarlo - nareszcie wiesz co ci jest, masz narzedzie w reku. nie bedzie latwe uporzadkowanie zycia, ale juz wiesz z czym - i jak - masz walczyc. depresja u ciebie jest najprawdopodobniej skukiem nieleczonego adhd. zacznij od adhd, a jakos dojdziesz do depresji. ja od pol roku poza okazjonalnymi dolami nie miewam depresyjnych stanow, czuje sie o wiele spokojniej, anwet kiedy cos mi nie wychodzi - mam takie wewnetrzne wyciszenie, jesli mozna tak po polskiemu powiedziec - kiedys panikowalam i dolowalam sie, bo znowu cos mi nie wyszlo, bo jestem do dupy itd, teraz mysle, o cholera, znowu adhd, szkoda, ze nie wyszlo, i probuje zrobic cos nowego juz lepeij, albo naprawic to co zepsulam, bez niepotrzebnego zadreczania sie. wiesz, odkad sie nie zadreczam, mam 3x wiecej czasu! uwierzycie? ile czasu marnujemy na dreczenie sie, na te wszytkie placze i zale? straszne...
dlatego nie martw sie ze masz adhd. masz, trudno.
zacznij od pogodzenia sie z tym faktem. pogodz sie z tym, ze wielu rzeczy nigdy nie zrobisz, choc teoretycznie sa proste, dla nas bywaja nieosiagalne. trudno. kaleka bez nog nie skacze przez plotki, ale moze wykorzystac swoj wozek do wielu zastepczych celow. my mamy klopoty z koncentracja i impulsywnoscia, ale mozemy tez z nich zrobic uzytek. wystarczy te mozliwosci w sobie odnalezc.
ale zacznij od zrezygnowania z niezrealizowanych niekoniecznych do zycia rzeczy. wykasuj ich jak najwiecej, zeby zostaly tylko niezbedne badz te ktore sprawiaja ci radoche. jesli bedizesz miec wiecej czasu i mniej rozpraszaczy, uda ci sie pokonczyc te niezbedne rzeczy.
don't panic! krok po kroku, powoli, jedna rzecz na raz. za rok bedizesz calkiem innym czlowiekiem!

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 04-06-2005 16:42

Ok, tylko powiedz mi czy mogę "zabić" sąsiadke, pozamykać wszystkie dzieciaki wyzywające sie od debili, wyrzucić z domu męża, wykrzyczeć co mi na sercu leży, gdy kolejny pracodawca mówi ci "żeś za stara, że masz dzieci, że może oddzwonimy????????? Wiem, że to sie łatwo tylko mówi, ale nie zawsze można wprowadzić coś na czym nam zależy w czyn. Jesteśmy uzależnieni od wielu ludzi i nic na to nie poradzimy. A wyłączyć się tego nie da. Ale to co napisałam wcześniej utrzymuje się jeszcze dzieki pozytywnej adrenalinie. Z jednego zrezygnowałam - nie kupię tabletek. Zoloft - powiedziano mi, że trochę ogłupia i podziekowałam za nie. Będę próbować innych środków, ponieważ niestać mnie na codzienne otępienie. Pokupowałam już lżejsze środki dla każdego (ziołowe). Zobaczymy jaki będzie skutek. A sobie wzięłam takie, które likwidują nałóg palenia i przy okazji uspokajają.
verowa, te posty mnie nie przybiły, ale podniosły tak poziom adrenaliny, że pomyślałam sobie <one nie będą górą, nie będą kierować moim życiem, nie mogę być przez nie uzależniona>. Dlatego coś we mnie wstąpiło i nie mam zamiaru poddać się czy to adhd czy depresji.
Pozdrawiam wszystkich :D . Mam tylko nadzieje, że ten stan długo nie minie. :D :P

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 04-06-2005 18:08

wlasnie o tym mowie, ze kiedy usuniesz z zycia drobne rzeczy, spiecia, ogony, ktore cie odciagaja od meritum, to zostanie ci wiecej sil na te zasadnicze. czyli nie zaczynaj od meza sasiadki i dzieci, tylko od codziennych albo i niecodziennych rzeczy, ktore zabieraja czas i energie. nie wiem co to jest w twoim przypadku. w moim byly m.in. kilka ambitnych projektow, ktore chcialam zrobic na wlasna reke, ale mi nie wychodzilo, zakrecony kochanek, alkohol, papierosy, wielu znajomych, ktorzy nic nie wnosili w moje zycie, a zabierali czas, przejmowanie sie tym,ze moj pies nie jest idealnie wyszkolony, ze mam balagan w domu, ze mam tyle lat, a jeszcze nie osiagnelam tego czy tamtego.
itd. krok po kroku to poobcinalam i jakos tak sie klarowniej zrobilo, przestronniej w moim zyciu.
nie wiem o co chodzi z sasiadka, na pewno nie warto jej zabijac, ale pewnie cos sie da zrobic zeby sie nia nie przejmowac. z dziecmi, no coz, niestety nic - dlatego zrezygnuj z tego marzenia, kup sobie po prostu taniego uzywanego walkmana, i choc w nausznikach cala dobe. ja tak robie - zdecydowanie pomaga. co do meza - zrob bilans, moze jednak prosciej bedize go wyrzucic. to nie jest niemozliwe. z praca. tu najtrudniej oczywiscie, ale moze wymyslisz cos, jakies rekodzielo, czy usluge, w ktorej moglabys sie i spelnic i cos dorobic. rozgladnij sie wokol, czegos na pewno ludziom brakuje, a ty to potrafisz robic. konfitury? ciastka, opieka nad dzieckiem? przepisywanie na maszynie? sprzatanie - haha, to pewnie nie, ale moze w cudzych domach sie latwiej sprzata niz w swoim? co ci tam jeszcze do glowy przyjdzie, nie wiem w czym jestes dobra.
tak, chyba jestes nabuzowana, ale to dobrze, kop do roboty jest potrzebny, z drugiej strony - typowy objaw adhd, ktorego tez musisz byc swiadoma, chocby po to, zeby wiedziec, ze koleja rzeczy po nim przyjdzie zniechecenie i dol energetyczny (czytaj watek o falowosci, gdzies to bylo na tym forum, chyb au dzieci)

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 05-06-2005 12:04

Verowa, miło mi, że mam z kim pogadać, że jest ktoś kto ma podobny charakter, cechy i nie raz był w zbliżonej sytuacji. Jednak, czy możemy ciąg dalszy kontynuować na PW? Nie chciałabym, żeby "cały świat" wiedział o mnie zbyt dużo :) . Pozdrawiam pozostałych i odezwę się jak będą efekty po lekach. Napiszę co udało mi się zdziałać nimi. :P

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 05-06-2005 19:47

wiolka, bardzo bym chciala, ale nie pisuje na priva z ludzmi z forum. to po prostu jedna z kilku zasad jakie stosuje, zeby sobie jako tako poradzic z czasem i chaosem. wynika to z moich sklonnosci do uzaleznien, internet byl jedna z tych rzeczy jakie musialam obciac w ramach autoterapii. nie moge sobie pozwolic na prywatna korespondencje, bo za bardzo sie angazuje. przepraszam. odpowiadam na forum, bo mnie forum pomoglo, dlatego uwazam, ze i ja powinnam pomoc innym.
pozdr
r

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 08-06-2005 12:42

Mam pytanie do starszych adhd-owców.
Przeczytałam post Halinki w dziale o dzieciach, kłopotach w szkole, jakie są objawy. Przyszła mi myśl. Czy wy także mieliście brak koncentracji w szkole? Jak to wyglądało na lekcjach? Czy w ogóle pamiętacie tamten okres? Co zapamiętaliście z tamtych lat? Czy m.in. takim objawem mogło być zasypianie na lekcji? Przykro mi to mówić, ale ja nie pamiętam prawie nic do klasy 4-5 podstawówki. Czy to jest normalne? Dopiero jakieś silniejsze przeżycia mogę odtworzyć z przeszłości z późniejszego okresu. :roll:
Do tej pory mam tę przypadłość, że na lekcjach siedząc w ławce wykładowca mówił a ja zasypiałam i nie mogłam tego powstrzymać. Oczy same zamykały się. Dopiero jak zaczynała się dyskusja ja ożywałam i nie zasypiałam. Ale wracając do pisania znów dopadało mnie spanie. Nie jeden patrzył na mnie jak na nieprzespaną nockę, nudny nauczyciel, nudny temat. A te wykłady były naprawdę ciekawe i z chęcią na nie chodziłam, ale to było silniejsze ode mnie. Czy ktoś coś wie na ten temat? Dla mnie przeczytanie książki to jest niemożliwe, nawet tej z tych cienkich. Nie dochodzę nieraz do połowy strony i zasypiam. Nawet czytając po cichu. Zasnę nawet przy filmie, na który czekałam kilka dni, a później się wściekam, że znów zasnęłam. Jak ja napisałam pracę dyplomową to możecie sobie wyobrazić. To była jedna wielka gehenna.

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 08-06-2005 13:17

Nie mam stwierdzonego przez specjalistę adhd, ale również miałam problem z zasypianiem podczas wykładów. Najgorzej było na studiach, bo wykłady w większości w zaciemnionej, dusznej, małej sali. Wykładowcy pokazywali na prawdę wspaniałe slajdy. W tamtych czasach kolorowe ilustracje dzieł sztuki były trudne do zdobycia. I mimo, że byłam na prawdę ogromnie zainteresowana, to zasypiałam. Dobrze pamiętam ten koszmar walki ze snem. Jeszcze ze dwa lata temu w mojej pracy byłam słynna z zasypiania na klawiaturze oraz podczas wyjazdów służbowych. Teraz coraz rzadzej mi się to zdarza, ale wydaje mi się, że to dzięki temu, iż gdy czuję nadchodzącą senność, zaraz wchodzę chociaż na chwilę na nasze forum :lol: i jest lepiej! Nie zasypiam!

Książki uwielbiam czytać, ale też przy nich zasypiam i też znalazłam na to sposób! (Inna sprawa, że czytać nie mam kiedy). Otóż szukając rozwiązania w sytuacji, kiedy młodszy syn jeszcze nie umie czytać, a starszy nadal z własnej woli nie czyta - trafiłam do biblioteki fonicznej. Ponieważ starszy zadręcza mnie żebym mu czytała i młodszy też i są ciągłe spory i kłótnie któremu mam dzisiaj i ile czytać, (potrafią się śmiertelnie obrazić na siebie jeżeli jednemu poczytałam odrobinę dłużej niż drugiemu), miałam nadzieję, że starszemu będę porzyczać kasety w tej bibliotece i będzie sobie słuchał, a ja będę mogła więcej czasu poświęcić Szymkowi. Niestety. Na razie okazało się, żę to MAMA ma czytać. (Chyba wszystko jasne) Ale ja zyskałam! Teraz chodzę do pracy i z pracy i podczas gotowania i prasowania itp ze słuchawkami na uszach i słucham książek. I jestem szczęśliwa!!!! Teraz przy czytaniu nie zasypiam.
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 08-06-2005 13:37

Na dzień dzisiejszy to takie słuchawki byłyby rozpraszaczem. Napewno bym przypaliła obiad. Hmm, działka jako dotlenienie też mi nie pomogła ani odstresować się ani dotlenić. Jedyny pożytek to, że jest obowiązek i przymus, żeby wygonić moich komputerowców na świerze powietrze i słońce. No i owoce, warzywa (mniam :D ).
Ale poważnie, nie mam sposobu, żeby to zmienić. Nawet teraz jak piszę na kompie to gra TV, żeby trochę rozpraszać, nie zasnąć. A za nim wyślę, to czytam 3-4 razy, co ja nabazgroliłam, czy to choć trochę ma sens. Czytając posty innych z forum muszę niektóre przeczytać 2-3 razy, żeby skoncentrować mysli i zrozumieć sens wypowiedzi. Paskudne to jest i uciążliwe. :(

kaszka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 301


Rejestracja:
09-03-2005 08:19

Lokalizacja: Lublin

Post 08-06-2005 13:41

To nad morzem też dzisiaj jest niż? W Lublinie na pewno. Chrrr. O rany jeszcze jedno (...) mam wypisać... Dobranoc.

A w ogóle Wiolka czy Ty nie masz niskiego ciśnienia? Bo ja mam takie, że lekarze czasem dziwią się, że żyję.
Ostatnio zmieniony 09-06-2005 06:58 przez kaszka, łącznie zmieniany 1 raz
Kaśka
Chodzi właściwie tylko o to, żeby mieć trochę troski, trochę względów o innych

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 08-06-2005 14:52

Ludzie, jak ja mam pomóc dziecku jeśli sama zaraz wybuchnę? :twisted: :evil: :twisted: :evil: I tak jest przewaznie codziennie. Nastrój jak u ciężarnej :twisted: . Dzieciak się wścieka, a ja razem z nim. Wiem, że nie powinnam. Tylko jak tu zareagować pozytywnie, jak tacy beznadziejni ludzie są nauczycielami? :evil: Dzieciak ma dysleksje, dysgrafię, a polonistka każe mu przepisać zeszyt na jutro :!: :!: :!: :!: :!: . Ubić czy szkołę wysadzić?(żartuję) Czy ja mam teraz dziecku przepisać ten zeszyt :?: :!: :?: :!: Trzymajcie mnie :!: :evil: :!: :evil: A na dokładkę wlepiła mu 3 jedynki :!: :!: :!: Mam nadzieję, że do jutra mi przejdzie za nim do niej trafię :evil:

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 11-06-2005 10:22

Kaszka, przepraszam, ale trochę działo się u mnie przez te parę dni. Nauczycielki nie ubiłam :) . Jednak nosiło mnie.
Pytasz o ciśnienie. Tak mam b. niskie, a lekarz twierdzi, że nic na to nie poradzi. No i koło się zamyka. Muszę pić kawę, herbatę i herbatki energetyczne po to, żeby nie zasnąć na stojąco. Gorzej, gdy jest moment stresujący to mnie nosi. Tak jak w tej chwili. Ręce mi latają, że ledwo co piszę. A z sąsiadką to chodzi właśnie o dzieciaki. Nie sądzę, żebym mogła siedzieć cicho i nie zareagować, jeśli małolat wydziera się na pół osiedla, że mój jest debilem. Ze strony jego matki znów są wyzwiska czego się czepiam jej dziecka, przecież on nic złego nie robi. Tylko, że ona nie zdaje sobie sprawy z tego, że wpajając od małego, że jest się debilem, daunem, głupkiem i bicie sie między dziećmi po twarzy to NIC ZŁEGO i oni z tego wyrosną. :evil: :evil: :evil: . Czy wy też tak uważacie, że tak powinno zostać, że nie muszę ingerować? Proszę napiszcie co wy o tym sądzicie. M.in. ta sytuacja jest przyczyną, że młodszy chce się wyprowadzić ztąd. Ja chce iść do pracy (raczej musze), lecz jak zacząć pracować, gdy boję się każdego dnia. :(
A co chciałam jeszcze napisać co mi zawsze uciekało. Bez odpowiedniej dawki adrenaliny nie umiem nic zrobić, nie mogę się zmobilizować do żadnego działania. Wtedy to dopada mnie też dół, bo nic się nie dzieje. I tu jest kółko, którego nie mogę przerwac. Bez adrenaliny ani rusz, a ze zbyt wysoką wpadam we wściekłość. Dlatego sama nie wiem jak to nazwać, bo to raczej nie jest pozytywna sytuacja. Popadam z jednej skrajności w drugą. Poniekąd pytanie czy to adhd czy depresja. Czy choć trochę może fachowa osoba to określić? Co w takiej sytuacji mogę zrobić? Poradźcie coś, proszę [smilie=happy.gif]

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 03-08-2005 09:47

Aga czy to ty pisałaś, że jesteś psychologiem? A może wiesz na czym polega - nerwica depresyjna (albo inne określenie tego stanu?)? Albo może ktoś zna link do takiej informacji? Chętnie poczytam o tym czymś.(jak nie zasnę :wink: ).

Przeglądając specjalną stronę z wiadomościami trafiłam na taki fragment <W walce ze stresem, wynikającym z codziennych kłopotów, pomocny jest optymizm i uśmiech. Śmiech, taki prawdziwy, pełną piersią znakomicie dotlenia cały organizm, ułatwia rozluźnienie mięśni i powoduje wydzielanie endorfin – substancji wywołujących uczucie zadowolenia i szczęścia. Warto więc śmiać się, czy chociaż uśmiechać nawet, gdy piętrzą się trudności. >

Więc śmiejmy się PEŁNĄ GĘBĄ :D :P [smilie=peek a boo!.gif] [smilie=to funny.gif] :jestes_wielki: [smilie=to funny.gif] :jestes_wielki: [smilie=to funny.gif]

karina

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 511


Rejestracja:
25-07-2005 13:49

Lokalizacja: Chorzów

Post 02-09-2005 19:35

Skrót ADHD pochodzi od angielskiej nazwy zespołu nadpobudliwości psychoruchowej — Attention Deficyt Hyperactivity Disodrer. Diagnozuje się go u dzieci, u których objawy wystąpiły przed ukończeniem 7 lat i utrzymywały się ponad pół roku. Symptomy różnią się w zależności od osoby. Naukowcy nie wyodrębnili dotąd jednej przyczyny, która leży u podłoża różnych wzorców zachowania. Może się okazać, że nazwą ADHD obejmuje się grupę podobnych, a nie jeden zespół zaburzeń.

Dzieci i dorośli z ADHD mają problemy z utrzymaniem uwagi, impulsywnością i wzmożoną ruchliwością.
Ze względu na to, że inne zaburzenia (chroniczny lęk, infekcje itp.) przejawiają się podobnie, trzeba się dobrze zastanowić, nim „przykleimy" danej osobie etykietkę nadpobudliwości. Trzeba także zdawać sobie sprawę z tego, że w pewnym wieku jest czymś naturalnym, że dzieci są nieuważne czy ruchliwe. Przedszkolaki mają dużo energii, co nie znaczy, iż są nadpobudliwe.
Aby uniknąć fatalnych w skutkach pomyłek, warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań:
 Czy nieprawidłowe zachowania występują w nadmiarze w długim okresie i wpływają na całość życia danej osoby?
 Czy występują częściej niż u innych osób w tym samym wieku?
 Czy jest to stały problem, czy po prostu reakcja na zaistniałą sytuację?
 Czy zachowania te mają miejsce wszędzie, czy np. tylko w szkole, domu?

Zaburzenia uwagi mogą przejawiać się następująco:
 łatwym rozpraszaniem się pod wpływem nieistotnych bodźców,
 niemożnością skupienia się na szczegółach i popełnianiem błędów „przez nieuwagę”,
 niesłuchaniem tego, co ktoś inny mówi,
 gubieniem i zapominaniem rzeczy, takich jak książki, zabawki, przybory do pisania, które są konieczne do zrealizowania zadania.

Niektóre z oznak nadpobudliwości i impulsywności, to: niemożność usiedzenia spokojnie w miejscu, przerywanie lub przeszkadzanie, ciągłe mówienie, nerwowe ruchy, poruszanie stopami lub dłońmi, trudności z dotrwaniem do swojej kolejki, odpowiadanie na pytania przed usłyszeniem ich do końca, chodzenie, bieganie, wspinanie się, opuszczanie krzesła w sytuacji, gdy oczekuje się raczej spokojnego siedzenia w miejscu.

Dziecko z ADHD słyszy połowę tego, co do niego mówimy, a zapamiętuje 50% tego, co usłyszało! Ciągle komunikuje się mu, że jest złe, niegrzeczne, nigdy nie zachowuje się tak, jak powinno. Psychologiczne skutki nadpobudliwości są o wiele gorsze niż uciążliwość prezentowanych objawów.

Kiedyś uważano, że ADHD spowodowane jest uszkodzeniem mózgu w okresie okołoporodowym. Obecnie zespół ten uznaje się za silnie wyrażoną, zdeterminowaną genetycznie cechę danego człowieka. Mózg dziecka z ADHD inaczej dojrzewa. Mutacje genetyczne wpływają na zmianę pracy określonych struktur mózgowych, a to z kolei skutkuje zaburzeniem procesów psychicznych. U wielu pacjentów objawy znacznie zmniejszają się z wiekiem albo całkowicie ustępują.
Dziedziczenie zachodzi przede wszystkim w linii męskiej. W przypadku dziewczynek także istnieje ryzyko wystąpienia opisywanego zespołu objawów, jednak zdarza się to zdecydowanie rzadziej. Kobiety częściej są jedynie nosicielkami uszkodzonego materiału genetycznego.
Neuroprzekaźnikami, które odpowiadają m.in. za kontrolę uwagi, impulsywności, regulację zachowania, są dopamina i norepinefryna. Niedojrzałe neurony produkują ich zbyt mało, dlatego pojawiają się objawy typowe dla ADHD. Sygnał przesyłany między komórkami jest słaby. W dodatku enzymy działają zbyt szybko i natychmiast rozkładają dopaminę i norepinefrynę — w obszarach mózgu dotkniętych chorobą dochodzi do przerwania przesyłu informacji.
Nieprawidłowości takie istnieją od momentu narodzin, pierwsze symptomy pojawiają się jednak dopiero w niemowlęctwie. Nasilają się one z wiekiem, apogeum osiągają zaś w okresie wczesnoszkolnym. Po 14. r.ż. zaczynają ustępować (dziecko „wyrasta" z nadpobudliwości psychoruchowej, zjawisko to nazywa się fazą przerwania). Dzieje się tak, gdyż odpowiedzialne za zaburzenia struktury mózgu zaczynają dojrzewać, ilość wydzielanych neuroprzekaźników osiąga prawidłowy poziom. Problem ADHD dotyczy jednak także pewnej liczby osób dorosłych. Jeśli nikt nie pracował z nimi, gdy byli dziećmi lub robił to nieodpowiednio, jako dojrzali ludzie również będą mieli kłopoty emocjonalne, z uczeniem się, co w znacznym stopniu może zmienić ich życie.

Istnieją też inne teorie wyjaśniające pochodzenie ADHD:
 neuropsychologiczna — wg jej twórców, istnieją różnice w anatomii mózgu, aktywności elektrycznej i metabolizmie między dziećmi z ADHD i zdrowymi.
 narkotyki (kokaina) i inne środki stymulujące (nikotyna) używane przez matkę w czasie ciąży mogą wywoływać ADHD.
 chroniczna ekspozycja na niskie stężenia ołowiu może wpływać na zachowanie i chemię mózgu.
 brak, niedostatek więzi łączącej niemowlę z rodzicami, traumatyczne doświadczenia z tym związane mogą prowadzić do nieuwagi i nadruchliwości.
 niedożywienie we wczesnym okresie życia może prowadzić do minimalnego uszkodzenia organicznego — jego odzwierciedleniem jest zespół hiperkinetyczny z deficytem uwagi (ADHD).

Terapia ADHD najczęściej opiera się na leczeniu farmakologicznym (środki stymulujące), edukacji oraz modyfikacji niepożądanych zachowań. Nieleczone dzieci należą do grupy ryzyka, jeśli chodzi o uzależnienie od substancji psychoaktywnych. Od 40 do 80% dzieci z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej przejawia także zachowania opozycyjno-buntownicze.

Jak wybierać zabawki i gry dla dzieci z ADHD? Oto kilka przydatnych wskazówek dla rodziców:
 „Wykorzystaj ich siłę fizyczną”. Wiele nadpobudliwych dzieci ma dużo energii, którą powinny jakoś spożytkować. Warto ukierunkować ją na aktywność fizyczną, np. sporty takie jak pływanie, karate. Będzie to swego rodzaju wentyl bezpieczeństwa.
 „Pomagaj w uzyskaniu pewności siebie”. Dzieci z ADHD mają kłopoty z ukończeniem skomplikowanych, wieloetapowych zadań, ponieważ szybko się zniechęcają, czują się sfrustrowane. Nie należy więc kupować skomplikowanych układanek czy zestawów lego, gdyż mogą podziałać na nie odstraszająco. Zamiast tego lepiej zacząć od prostszych wzorów, które składają się z mniejszej liczby elementów i są obrazami rozpoznawalnymi dla dziecka, np. powiększonej mapy Polski, dobrze znanej postaci z bajki.
 „Usuń z pomieszczenia wszystkie zbędne przedmioty”. Pokój nie może wyglądać jak sklep z zabawkami. Nadpobudliwe dzieci łatwo się dekoncentrują, gdy całe mrowie kolorowych i ciekawych rzeczy „rywalizuje” o ich uwagę z aktualnie wykorzystywaną zabawką. By pomóc maluchowi właściwie zogniskować uwagę, warto kłaść na stole jedną zabawkę lub grę — tylko tę, którą się właśnie zajmujemy. Pozostałe przedmioty można w tym czasie trzymać w zamkniętej szafce, ukryte przed wzrokiem dziecka... Mniejsza liczba przedmiotów pozwala osiągnąć dużo lepsze rezultaty.
 „Skróć czas trwania pojedynczej zabawy”. Krótkie gry z kilkoma łatwymi do zrozumienia i zapamiętania regułami są dobrym wyborem w przypadku dzieci z nadpobudliwością psychoruchową.
 „Pobawcie się w teatrzyk”. Czy będzie to gra prawdziwie aktorska z przebieraniem się w specjalne kostiumy, czy zabawa z pacynkami, lalkami w zaaranżowanej wspólnie scenerii, pomoże to dziecku rozwinąć wyobraźnię i zdolności komunikacyjne oraz wyrazić emocje, które nigdy nie zostałyby może bezpośrednio wyartykułowane.
 „Ekspresja artystyczna to strzał w dziesiątkę”. Wiele dzieci z ADHD ciągle słyszy, że nie potrafią niczego dobrze zrobić. Swobodne (bez zadanego tematu lub/i limitu czasu) lepienie z gliny, rysowanie dużymi markerami, malowanie itp. daje szansę na wyrażenie siebie bez użycia słów. Dostępnych materiałów można używać na wszelkie możliwe sposoby, byle tylko nie były one niebezpieczne. Poza tym wszystkie „chwyty” są dozwolone i nie podlegają ocenie — to jest dobre, a to złe, to dałoby lepsze, ciekawsze efekty... Zadanie rodzica polega na chwaleniu dziecka, koordynowaniu artystycznego show, w którym mogą wziąć udział (jako widzowie albo pełnoprawni uczestnicy) inni członkowie rodziny.
 „Upewnij się, że wszyscy znajdują się w tym samym zespole”. Weź pod uwagę to, że możesz pomóc dzieciom z ADHD i stworzyć przyjazne, wspierające je środowisko, w które zaangażowani będą wszyscy członkowie rodziny. Dalsi krewni powinni być zachęcani do kontaktu z dzieckiem z ADHD, trzeba się jednak upewnić, że mają rozsądne oczekiwania. Na przykład nie można oczekiwać po nadpobudliwym dziecku, że będzie przez dłuższy czas siedziało nieruchomo przy jakiejś grze. Ważne jest, by każdy zdawał sobie z tego sprawę. Dzięki temu uniknie się frustracji czy awantur.

Przeprowadzono szereg badań mających wykazać, czy nadruchliwość może być skutkiem niedoboru jakiegoś składnika pokarmowego lub alergii pokarmowej. Zagadnienie to nie zostało całkowicie wyjaśnione. Okazało się jednak, że dieta hipoalergiczna, w której wyeliminowano napoje takie jak coca-cola, kawa, czekoladę, sztuczne środki słodzące (np. aspartam, mannitol), szynkę, kiełbasę itp., wywołała poprawę zachowania. Ponowne wprowadzenie alergenów do jadłospisów wiązało się z nawrotem objawów w analogicznym bądź większym nasileniu.
Pewien procent dzieci pozytywnie reaguje na podawanie w czasie posiłków witamin z grupy B. Największe efekty zaobserwowano przy zażywaniu witaminy B6, mniejszy, choć nadal widoczny, skutek odnosi uzupełnianie diety tiaminą (B1). Megadawki połączonych witamin C i B3 także wywierają wpływ na zachowanie dzieci.
Duża ruchliwość bywa łączona z produktami hamującymi w organizmie syntezę prostaglandyn. Skłania to do przyjęcia tezy o niedoborze wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, które zawiadują produkcją i dystrybucją tych przypominających hormony związków. Ich poziom można uzupełnić z pomocą oleju z wiesiołka, który kupimy choćby w aptece. Innymi źródłami jednego z takich kwasów — kwasu gamma-linolenowego (GLA) — są pszenica, kukurydza, soja, oliwki oraz świeże warzywa liściaste.
Żeby dziecko nie odbierało diety jako kary, dobrze jest zaangażować w nią całą rodzinę. Trzeba też pamiętać, iż badania wykazały, że restrykcyjna dieta pomaga tylko w 5% przypadków.
Dziecko nadpobudliwe ma zwiększony apetyt, czemu nie należy się dziwić, gdyż musi uzupełniać duże ilości energii zużywanej każdego dnia. Bywa, że je za dwóch i to niemal bez przerwy.

Mieszkając z nadpobudliwą pociechą, warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach:

• Dziecku z ADHD potrzebna jest rutyna.
• Dzień powinien być zaplanowany i zorganizowany tak, by nie dostarczał zbyt wielu, w dodatku chaotycznych, bodźców. Powinno się stale przestrzegać tych samych godzin zabaw, posiłków, odpoczynku.
• Maluchowi trzeba pomagać w planowaniu zajęć i dzielić czas na odcinki półgodzinne. „Program” powinien wprowadzać urozmaicenia, wyznaczać czas na zabawę i naukę. Trzeba pamiętać, że dziecku mającemu problemy z pamięcią krótkotrwałą należy powtarzać polecenia, instrukcje, dane potrzebne do rozwiązania zadania domowego itp. Należy zachęcać dziecko do przestrzegania grafiku i, zanim nie przyzwyczai się do tego, kontrolować je.
• Dziecko powinno otrzymywać krótkie komunikaty. Zamiast powiedzieć „zdejmij kurtkę w przedpokoju, bo jest na niej śnieg i zabrudzisz dywan", trzeba mówić „zdejmij kurtkę" lub „kurtka" i sprawdzić, czy dziecko to usłyszało („Powtórz, o co prosiłem"). Inną ważną zasadą jest dzielenie zadań na etapy. Jeśli powiemy: „posprzątaj w pokoju", to mimo że dziecko chce to zrobić, nie wie jak. Zrobi to, jeśli otrzyma polecenie: „poskładaj ubrania w szafie", „włóż zeszyty do biurka", „zabawki poukładaj na półkach".
• Otoczenie dziecka musi być spokojne, ciche. Nie powinno się go zbyt często i drastycznie zmieniać.
• Niska samoocena, nieumiejętność bronienia się przed niesłusznymi zarzutami powodują, że nadpobudliwe dziecko bardzo potrzebuje i domaga się dowodów rodzicielskiej miłości, akceptacji, zapewniania, iż nie jest gorszym członkiem rodziny. Kara za złe zachowanie powinna być natychmiastowa, sprawiedliwa, by zaistniała sytuacja nie zakłócała normalnych relacji z dzieckiem.
• Planując zabawę, warto poprzeplatać zajęcia wymagające ruchu ze spokojnymi czynnościami, np. rysowaniem, czytaniem. W ten sposób unika się znużenia uwagi jedną długotrwałą i monotonną grą.
• Ważne jest, by dziecko mogło uzyskać od dorosłego pomoc, gdy natrafi na przeszkodę, której nie potrafi samodzielnie pokonać. Jeśli znajdzie dobrą metodę wyjścia z opresji, koniecznie trzeba je za to pochwalić.
• Korzystniejsza dla dziecka z ADHD jest zabawa w mniejszej grupie. Nadmiar wrażeń męczy, a to z kolei wywołuje wzrost niepokoju i pobudliwości.
• Impulsywność da się ograniczyć, przypominając stale dziecku, że zanim coś zrobi, powinno pomyśleć. Warto np. umieścić w widocznych miejscach (nad łóżkiem, w tornistrze itp.) karteczki z takim właśnie napisem.

Podstawą leczenia ADHD jest konsekwencja oraz wielokierunkowość podejmowanych działań. A ponieważ stawką jest jakość życia dziecka, a potem dorosłej osoby, nie można o tym zapominać...

całkiem przystępnie,nie?
KARINA
mama Martina-chłopca z"domowym,kanapowym"ADHD
(\--/)
(O.o)
(> <)To jest Króliczek. Skopiuj Króliczka do swojego podpisu i pomóż mu w jego misji zdobywania dominacji nad światem!

Wiolka

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 246


Rejestracja:
24-05-2005 08:54

Lokalizacja: Stargard Szczec.

Post 03-09-2005 08:14

Karino. Bardzo prosto i konkretnie napisane :) . I po tym 'artykule' twierdzę, że nasze pociechy NIE SĄ TAKIE ZŁE jak to co niektórzy odbierają. Pozdrawiam nasze pocieszki i życzę im nowego roku szkolnego UDANEGO, PEŁNEGO POMYSŁÓW, SAMYCH 5 i 6 I JAK NAJMNIEJ KONFLIKTÓW Z OTOCZENIEM. [smilie=kiss of love.gif]

Andrzej J. Moroz

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 397


Rejestracja:
11-03-2005 08:11

Lokalizacja: Lublin

Post 25-03-2006 21:32

Nie czytałem wszystkiego (fe, nieładnie!) więc być może ktoś o tym pisał. Jesli nie to ważne jest, że ADHD i depresja spokojnie mogą iść ze sobą w parze. Jednym z kilkunastu podtypów ADHD jest ADHD zdepresją. Ot, i problem z głowy.
Tylko, że nie do końca. Otóż ADHD to nadpobudliwość, szybkość, błyskawica. Depresja, to powolność, smutek, wyciszenie. wiem, to dyrdymały, ale tak jest generalnie. Jeśli ktoś pójdzie do swojego lekarza i poprosi o leki na depresję a ma ADHD, to leki antydepresyjne powinny go pobudzić do życia. Upssssss! Pobudzić do życia ADHD-owca! Uważajcie więc z lekarzami i lekami. Kiedy idziecie z problemem do lekarza a macie ADHD, bądż je u siebie podejrzewacie - powiedzcie mu o tym! Zeby wiedział. Co z tym zrobi, to osobny temat. Lekarz jednak powinien wiedzieć i o nadpobudliwości i występującej na przemian "dolinie". Wtedy łatwiej mu coś dopasować.


A w Lublinie podjąłem próbę stworzenia grupy dla dorosłych z ADHD. dzisiaj w tym temacie rozmawiałem z kobietą z pewnego stowarzyszenia. Obiecała mi pomoc (oczywiście na ile to możliwe) w pozyskaniu środków z funduszy unijnych. Osoby dorosłe z ADHD to problem społeczny. Niektórzy z nich mają problem z emocjami, z sobą. ratunkiem wydaje się wówczas na przykład alkohol. A jeśli alkohol, to problemy, po nadużyciu. To kolejne doły, to dyskusyjne zachowania, to marskość wątroby i utrzymywanie oddziałów leczenia zespołów alkoholowych, to w konsekwencji (nie zawsze!) renciści albo ludzie wykluczeni (bezdomni, rozwiedzeni, samobójcy itd).

Jeśli ktoś z okolic jest zainteresowany - proszę o kontakt. A jeśli to przeczyta ktoś z takiej grupy w innym mieście - prośba o pomoc, o pokierowanie jak to zrobić, by popełnić jak najmniej błędów.
Pozdrawiam!!!!!
_______________________________________________________

Klub Rodziców Aktywnych - najstarsza grupa wsparcia ADHD na wschód od Wisły! (luty/marzec 2005 r.)
tel. 781 034 854
http://www.filantropia.eu/

Wróć do Jestem oryginalny... i co dalej



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.