Forum     Forum - powrót na pocztek forum Portal - powrót na ADHD.org.pl Office Bogdan Mizerski

NIESTETY NIE UMIEM POWIEDZIEĆ MAM TO W D...........E

Moderator: Moderatorzy

AGA

Awatar użytkownika

Posty: 8


Rejestracja:
23-05-2005 09:27

Lokalizacja: Warszawa

Post 24-05-2005 15:57

NIESTETY NIE UMIEM POWIEDZIEĆ MAM TO W D...........E

No, właśnie i to jest problem. Jestem kompletnie przegrana, rozładowały mi się baterie, a nie umiem mieć tego w ………… Nie trafił mnie szlag, poprostu schnę i już.
Mój „dorosły” syn (19 lat) ADHD ma od poczęcia, nie tylko bardzo szybko poczułam pierwsze ruchy, ale w ostatnich miesiącach ciąży mój brzuch żył po prostu własnym życiem, spał jedynie wtedy, kiedy ja chodziłam, kołysanie jeszcze przez wiele lat było jedynym sposobem, żeby go trochę zamulić. Potem inne dzieci spały jak dzieci a moje 4 godziny w nocy i 5do 6 razy po 20 minut w ciągu dnia, ok. spaliśmy z mężem na zmianę jedno bujało wózek i nosiło na rękach, drugie spało i też przez sen majtało nogą bujając wózek. Nie mieliśmy innych dzieci więc nasz synek choć kompletnie różnił się od rówieśników był najwspanialszy na świecie. Choroby, operacje, zabiegi ( nie będę tu szczegółowo wymieniać bo sama lista chorób różnych zajęłaby ładnych parę wierszy, ale pierwszą operację miał w wieku 9 godzin ), radziliśmy sobie czerpiąc radość z bycia rodzicami.
Przedszkole tylko „na pół etatu” tzn. do leżakowania, najbrudniejsze dziecko na podwórku to nasze, najgłośniejsze dziecko na podwórku to nasze, jeśli leje się krew, to z naszego dziecka itp., itd., co wam będę pisać, przecież to znacie. Jeśli chciałam, żeby „posiedział” tzn. nie biegał zajmowałam go łamigłówkami matematycznymi, układaniem liter itp. Był niezwykle bystry, bystrzejszy od swoich rówieśników, więc w pierwszej klasie podstawówki miał opanowany program klasy trzeciej, a w trzeciej brał udział w olimpiadach dla klas piątych. Tyle tylko, że jego cudowna nauczycielka pozwalała mu wstawać i chodzić prawie zawsze, kiedy chciał. Od czwartej klasy zaczęła się polka, przez te wszystkie lata opuściłam 3 słownie: trzy wywiadówki i to te wrześniowe. Jest inny, nie trzyma emocji, pyskuje, trudno. Na świecie nie mogą być wszyscy jednakowi i ktoś ich musi wychować.
Uwagi ( to najwyżej 2% z roku) :
„Syn skacze po brzuchu kolegi”,
„syn wsypał rybkom cały pokarm dla żółwia, proszę odkupić pokarm dla rybek”,
„Syn twierdzi, że śnieg jest szary”
„Syn założył sobie worek foliowy na głowę i próbował się udusić”
„Syn nie miał dziś ani jednego zeszytu”
Czy list z pierwszego wyjazdu na zieloną szkołę (podczas którego zresztą wyskoczył z pierwszego piętra), w którym po trzech normalnych zdaniach czwarte zamazane brzmiało ”Moje ubranie paliło się”
Znosiłam to wszystko wierząc, że musi z tego wyrosnąć, pewnie że wiele razy wrzeszczałam, a nawet parę razy palnęłam, głównie ze strachu o jego życie. Chodziłam do pedagogów, psychologów i w gimnazjum udało się znaleźć fachowców i zdiagnozować ADHD. Naprawdę walczyliśmy ostro. Jeden lek, drugi, zeżarł od razu 10 tabletek bo kolega mu mówił, że ten lek fajnie działa - 5 dni w szpitalu. Trzy lata temu zaczął palić trawę, jedna szkoła druga, trzecia, nauczanie indywidualne, z trudem zaliczył pierwszą klasę i tyle. Grupy dla rodziców dzieci z ADHD, dla rodziców dzieci uzależnionych, spotkania indywidualne to my.
A on, on ma to właśnie w d……….. jemu ADHD nie przeszkadza., to inni mają problem. Dla niego ważne było tylko żeby mieć papierek do szkoły i trochę świętego spokoju i parę zł na bucha, totalna olewka.
Dziś jesteśmy na progu, wywalić dzieciaka tak po prostu? Kolejne rozmowy, obietnice i kity, ciało mężczyzny, w którym siedzi 11latek. Wielki wyrzut sumienia i wiedza z zajęć dla takich jak my, że nie za wszystko musimy czuć się winni, a w tle mój 68 letni ojciec, który do dziś nosi zazwyczaj dwie inne skarpetki, ciągle gubi sztuczne zęby, włazi do domu przez okno (bo klucze zniknęły – same!) jako salaterki używa drzwiczek od pralki, nie płaci rachunków bo nie zauważył, że przyszły i w ogóle mu to nie przeszkadza.
A ja, ja już rozładowałam się kompletnie, już nie walczę, nie wściekam się, nie płaczę tylko schnę, bo nie umiem niestety powiedzieć MAM TO W D……………..
Aga

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 24-05-2005 16:04

Witaj Aga, niestety nie podbudowałaś nas, straszne są takie tragedie, jaką w tej chwili przeżywasz, jestem przerażona, bo widzę jakby mojego starszego syna, który dziś ma tylko 14 i pół roku, i boję się, że z nim może być podobnie, on już wszystko olewa, choć staram się jak mogę cały czas go motywować, ale nie wiem na ile daję sobie radę.
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

filip222

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 247


Rejestracja:
08-04-2005 13:13

Post 24-05-2005 20:29

Z postu wynikają niepokojące rzeczy. I to bardzo niepokojące. Do nich przejdę później.

Z drugiej strony zacznę od historyjki z "Lalki". Z obecnej perspektywy myslę, że Wokulski (a także tytułowy "Faraon") to osoby z ADHD :)

Otóż kiedy Łęccy zaprosili Wokulskiego do siebie, Wokulski celowo zaczął jeść rybę widelcem i nożem. Panna Izabela była zszokowana(Norwid: "niewiast zaklętych w umarłe formuły spotkałem niemało"). Hrabia lepiej wychowany, (choć myślał, że Wokulski nie wie jak się powinno jeść rybę), zdawał się nie dostrzegać problemu. Potem Wokulski dopiero po jakiejś uwadze wyjaśnił, że gdy jadał z książętami na wojnie, to i im zdarzało się jadać w z widelcem.

Czemu to piszę? Otóż po pierwsze dlatego, że też rybę jadam z użyciem noża, bo po prostu jest mi tak wygodniej.

I będę bronił Pani ojca. Mój dziadek był również mocno roztargnony. Kasę trzymała w każdym razie babcia :) . Ale był wspaniałym człowiekiem.

I denerwuje mnie, kiedy najważniejsze w opisie ojca najważniesze staje się to, że gubi klucze i to, że nosi dwie niesparowane skarpetki.

Otóż to, co dla Pani jest wadą, dla mnie jest zaletą. Niestandardowe myślenie i pogarda dla konwenansu. Zgubienie kluczy przez brak uwagi rzeczywiście można uznać za negatywną stronę ADHD.

Natomiast proszę mi wierzyć, że używanie tych nieszczęsnych drzwiczek od pralki jako salaterki nie pokazuje dosłownie nic poza tym, że Pani ojciec jest człowiekiem po prostu inteligentnym.

Nie jest to sytuacja w której można zupełnie nie zauważyć, co się robi. Ale proszę mi podać jeden sensowny argument, dlaczego miałby tak właściwie nie robic, jeśli uznał to za wskazane.

Otóż argumentem często używanym, acz niesłusznym jest to, że nie robią tak inni. Otóż co by nie mówić Pani ojciec jest niewątpliwie dewiantem (inaczej nonkonformistą). Takie zachowanie jest niewątpliwie odstępstwem od norm. Natomiast czy cos w tym złego? Gdyby takich osób nie było, nie istniał by żaden postęp. Pani reguł nie kwestionuje - to dobrze, gdyby wszyscy je nagle zaczęli naruszać, społeczeństwo by nie istniało.

Gdyby jednak dla wszystkich wszystko było jasne nic zupełnie by się nie działo. Ludzkość byłaby całkowicie nudna. Ktoś do cholery musi jej nadawać trochę polotu.

Tak więc z tego, że przestrzega się w istocie nieważnych reguł nie ma co robić swojej zalety, a przede wszystkim ganić kogoś za to, że ich nie przestrzega.

Teraz wracając do głównego problemu. Jestem w wieku Pani syna i trudno mi wskazać, co robić. Jest dorosły i to on decyduje o swoim życiu. Kim będzie i co chce osiągnąć. Ale powiedzmy sobie szczerze - niewielu jest takich ludzi, którzy w tym wieku wiedzą. Trzeba to dopiero odkryć i zapewne tak dzieje się czasami po zmarnowaniu wielu lat na niczym. To od Pani nie zależy. A pewnie najgorsze będzie gadanina w stylu "zachowujesz sie jakyś miał 11 lat" i krzyki i wrzaski. To nakręca agresję, niszczy poczucie wartości. Niestety jeśli syn ma dobrze sie uczyć itd. to musi CHCIEĆ SAM. To musi być wewnętrzna potrzeba.

Zastanawiam się, jakbym ja zareagował. Na pewno postopniować sprawy. Uwaga ze szkoły jest w istocie mało ważna. Ważne jest to, że nałykał się tabletek. W pierwszym przypadku być może nic nie mógł zrobić - ni panował nad sobą. W drugim sam sie nauczył, że mogło mu się stać coś złego. Co teraz powoduje krzyk? Tylko nienawisć. Otóż w pierwszym przypadku ma się wrażenie, że się jest niesłusznie karanym. W drugim zrozumiało się samemu - więc po co bezsensowna gadanina. To tylko przecież nadszarpuje autorytet rodzica.

Rzeczą ważną jest pytanie, jak wyobraża sobie swoją przyszłość. Czy do niczego jeszcze nie dąży? Gdzie może znaleźć oparcie? W rodzinie czy wśród kolegów? Czy ma jakieś nadzieje? Tzn. wyobraźmy sobie studia - czy gdyby zmienił trochę swoje zachowania, to czy mógłby jeszcze nadrobić stracony czas?

Moim zdaniem ludzie bez nadzei nie mają szans na zmianę (bo co to da...- pytają się). Ale nawet gdyby był najwspanialszym człowiekiem pod słońcem, to nie może Pani oczekiwać, że będzie wszystko robił tak jak inni. Np. nosił jednakowe skarpetki.

Tak więc proszę mi wierzyć, że jest mi bardzo przykro. Mam nadzieję, że się wszystko z biegeim lat ułoży.

Napisała Pani to publicznie, to myślę, że mogę sobie pozwolić na słowa krytyki. Wyczuwam, że często Pani na niego krzyczała. I być może ganiła zarówno za rzeczy niesłuszne, słuszne - bardziej lub mniej, w takim samym stopniu. Wtedy to się wszystko zlewa i się nie brzmi wiarygodnie dla dziecka. Gdy się robi starszym to tworzy się taki dół, który codzień wypełnia się krzykiem i z czasem ludzie się oddalają od siebie. Każdy jest zraniony, ale nikt nie jest zwycięzcą. Rodzic nie jest ani autorytetem, ani wzorem (niesprawiedliwy), ani osobą, której się ufa. W dzieciństwie powinno się mieć w rodzinie przede wszystkim oparcie. Jeśli go braknie, to będąc dorosłym trudno sie podnieść.

Opiekuńczość moim zdaniem w wychowaniu sprowadza się do dwóch rzecy. Po pierwsze: pokazać dziecku, że się je kocha. Po drugie: dbać o to, żeby dziecko wybrało dobrą drogę, ale uwaga swoja drogę. Nie ma uniwersalnego sposobu na życie i to jak rodzic widzi świat może być zupełnie różne od tego jak dziecko go spostrzega. Czasami drogi są równorzędne, a nie jest tak, że jedna jest lepsza od drugiej.

Życzę Pani, żeby syn znalazł swoją drogę.

PS. Zresztą to są moje odczucia po przeczytaniu tej wiadomości. Może sytuacja wygląda inaczej.
Ostatnio zmieniony 25-05-2005 00:06 przez filip222, łącznie zmieniany 1 raz

filip222

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 247


Rejestracja:
08-04-2005 13:13

Post 25-05-2005 00:02

Przeczytałem to co napisałem i zastanawiam się, skąd się u mnie biorą te ciągoty do prawienia kazań? Czy to też adhd?

Roman

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 54


Rejestracja:
07-04-2005 06:50

Lokalizacja: Gorzów Wlkp.

Post 25-05-2005 08:46

Witaj Ago !
Jestem akurat w podobnym stanie ducha jak Ty.Podbudowuję swoją psychę tłumacząc sobie że być może jestem jedynym przyjacielem mojego syna który jest w stanie go zrozumieć .Wiem jak wielka jest potrzeba posiadania takiej osoby ,bo sam przez to przechodziłem i właśnie dlatego NIE MOGĘ i nie potrafię mieć tego w .........., choć czasem mam tego naprawdę dość . Ale ............
to ja jestem dorosłym człowiekim ,ojcem który ma być wzorem i wsparciem w trudnych sytuacjach , osobą która ma doświadczenie jak radzić sobie ze swoją "niedoskonałością ", jaką jest ADHD i dlatego NIE MOGĘ MIĆ TEGO W ............
POZDRAWIAM I ŻYCZĘ WYTRWAŁOŚCI
ROMAN

iwcia

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Srebrnego Orderu ADHD

Posty: 97


Rejestracja:
28-03-2005 18:51

Lokalizacja: najpierw Kraków,obecnie Koszalin

Post 25-05-2005 09:47

witaj ago, też jestem mamą adh-dowca (weczi), mój syn ma już 22l i choć ogólnie jest nieżle i właśnie się usamodzielnia(za miesiąc będzie się przeprowadzał do własnego mieszkania) i z życiem radzi sobie coraz lepiej, to czuje że nie przestanę chyba się o niego bać, do napisania tego postu skłoniła mnie głównie wypowiedż filipa z którą zgadzam się tylko do końca pierwszego zdania. z postu agi nie wynika jakoby nie szanowała swojego ojca.ona tylko podała przykłady jego zachowań jako adhd-owca i to musi być ciężka postać skoro w tym wieku dalej jest tak widoczna.jakkolwiek ubieranie róznych kolorów skarpetek nikomu nie szkodzi(choć mogą się zdażyć okoliczności że zaszkodzi samemu delikwentowi ), otyle już niepłacenie rachunków czy gubienie kluczy nie jest takie obojętne. takie zachowania napewno niepokoją najbliższych i zmuszają ich do ciągłej opieki nad dorosłym przecież człowiekiem,co zapewne dla wszystkich zainteresowanych jest uciążliwe. z postu agi nie odniosłam wrażenia że syn jest nie kochany czy też zbyt mało kochany, przeciwnie, rozumiem jej stan ducha, matki która zrobiła wszystko co mogła i teraz jest już bezradna i myślę że znajdzie pełne zrozumienie ze strony innych forumowiczów ,tym bardziej że chodzi nie tylko poprostu o niekonwencjonalne zachowanie syna, powiedzmy plus kłopoty z nauką, ale o problem z narkotykami i perspektywę: wyrzucić z domu i ginąć, mimo wszystko, ze stachu o los dziecka, czy dać się mu zniszczyć. spróbuj pomóc rozwiązać ten problem- ha? zresztą może nie próbuj, tylko postaraj się zrozumieć, no i jeszcze, biorąc pod uwagę ojca, tj. tak silne objawy nie ustępujące przez całe życie, no to perspektywa... :!: :!:
dlatego aga nie zrażaj się wypowiedzią filipa to niegłupi chłopak, tylko jeszcze młody i widać że nie jest rodzicem. nikt pewnie nie zadecyduje za ciebie co robić, ale napewno ani zrozumienia ani wsparcia ci tu nie zabraknie. [smilie=love together.gif] po to jesteśmy tu razem.
_______________
www.ADHD.org.pl
A do południa budzikom śmierć!

AGA

Awatar użytkownika

Posty: 8


Rejestracja:
23-05-2005 09:27

Lokalizacja: Warszawa

Post 25-05-2005 10:39

Dzięki, że poświęciliście mi trochę uwagi.
Ja naprawdę nie chciałam nikogo straszyć, iwcia dokładnie podsumowała mój problem.

Tobie filip też jestem wdzięczna, bo twój punkt widzenia to jakby „druga strona barykady”, chociaż to nie twoja zasługa, że masz dopiero 20lat :wink: .
Problem tkwi w tym, że to tylko słowo pisane, a post nie może być długości wypracowania maturalnego, bo nikt tego nie doczyta do końca stąd w mojej wypowiedzi wiele skrótów i uproszczeń.
Ale po kolei.
Najpierw mój tato:
Celowo dałam takie przykłady jego zachowań a nie inne bo wydają mi się bardzo charakterystyczne dla ADHD a jednocześnie dość zabawne. Zabrakło w moim poście emotikonek i rzeczywiście można to było odebrać jako szczyt nietolerancji z mojej strony. Ale życie z człowiekiem z ADHD to nie tylko jedzenie z drzwiczek od pralki, to również ciągłe problemy bytowe, bo go wywalili z pracy, bo się pokłucił, albo zwolnił się sam bo go dyrektor wkurzył. To 3 miesiące więzienia za klucze do magazynu bo trzasnął drzwiami obrażony a klucze ktoś wziął i zrobił z nich użytek, komornik w domu i rodzina bez środków do życia itp., itd. To również ciągłe zderzenie z agresją, na kimś trzeba odreagować, najbliżej są żona i dzieci.
Dwie różne skarpetki, czy zgubiona szczęka to nic strasznego ale kiedy patrzę na starszego pana, seniora rodu, który siedzi w kościele, na rodzinnej mszy, zmieszany bo właśnie na nogach ma jedną beżową a drugą brązową skarpetkę, i zapadniętą buzię, bo brak zębów zauważył dopiero pod kościołem, wstydzi się teraz odezwać do kogokolwiek i rumieni pod ciężarem zaciekawionych a niekiedy pogardliwych spojrzeń rodziny, to jest mi go po prostu potwornie żal, serce mi się ściska i wolałabym, żeby mój syn nie miał takich problemów w przyszłości. Mój tato miał żonę anioła ale niestety anioły szybko trafiają do nieba i moja mama powędrowała tam parę lat temu ale czy mój syn kiedykolwiek trafi w życiu na kogoś takiego?

Czy często krzyczałam na mojego syna?

Tak, przez ostatnie dwa lata dość często odkąd problem narkotyków (trawa) stał się problemem głównym , generalnie jestem dość krzykliwa ale mam opinię osoby, która ma anielską cierpliwość do dzieci oczywiście u rodziców, którzy mają zwykłe dzieci :wink: . Dlatego problem ADHD dał mi się we znaki dopiero od 4 klasy podstawówki, wcześniej Paweł po prostu był „trochę” inny i już. Miał zresztą tyle różnych problemów zdrowotnych, że jego nadpobudliwość to naprawdę nie było coś, co spędzało mi sen z powiek.
Pisząc o jego 11 letnim umyśle w dorosłym ciele miałam na myśli jego podejście do otaczającego świata, bardzo trudno żyć z kimś kto domaga się wszystkich praw wynikających z bycia dorosłym a jednocześnie chce korzystać ze wszystkich wygód i przywilejów jakie niesie ze sobą bycie dzieckiem.

Na pewno popełniliśmy z mężem masę błędów ale wiem też, że nie wszystko co nas spotyka w życiu to nagroda lub kara, czyjaś wina lub czyjaś zasługa czasem tak po prostu jest.


Cytat:
„Rzeczą ważną jest pytanie, jak wyobraża sobie swoją przyszłość. Czy do niczego jeszcze nie dąży? Gdzie może znaleźć oparcie? W rodzinie czy wśród kolegów? Czy ma jakieś nadzieje? Tzn. wyobraźmy sobie studia - czy gdyby zmienił trochę swoje zachowania, to czy mógłby jeszcze nadrobić stracony czas?”

No właśnie, kłopot polega na tym, żeby mu zaczęło na czymkolwiek zależeć, żeby mu się chciało chcieć.
Bo to właśnie jest źródłem mojej totalnej frustracji.
To moje największe marzenie. Mój syn niestety nie ma autorytetów. Czy może w nas znaleźć oparcie? Bardzo bym chciała, żeby tak było ale to bardzo trudne zazdroszczę wszystkim rodzicom, którzy potrafią być autorytetem i podporą dla swoich dzieci.
Czy wśród kolegów ? Raczej nie, większość z nich to ludzie z problemem narkotykowym.
Po cichu liczę, na grupę terapeutyczną, do której udało mi się go namówić a raczej wymóc.
Może nasze postępowanie było często beznadziejnie, ale szukaliśmy i ciągle szukamy sposobów żeby mu pomóc i chociaż nasz worek z pomysłami zieje dziś pustką to dzięki tej stronce, mam cień nadziei, że ktoś z was coś do niego wrzuci.
Aga

filip222

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 247


Rejestracja:
08-04-2005 13:13

Post 25-05-2005 21:14

No cóż. Nie sądzę, że osoba z ADHD wymaga opieki z zewnątrz :). Nikt nie potrzebuje niańki. Pierwszą wypowiedź zrozumiałem w sposób następujący. Ojciec jest dziwakiem i jest to frustrujące. Dlatego ponieważ ogólnie takie zachowania lubię nie rozumiałem w czym problem. Przygody z wymiarem sprawiedliwości ro już inna sprawa.

Analiza, że mam 20 lat i nie mam własnych dzieci jest słuszna.

Tylko to było widać niestety, że dużo krzyczałaś... Na tym się autorytetu nie buduje, chociaż widzę, że syn jest cięższym przypadkiem niż ja.

Cóż. Jeśli chodzi o narkotyki - nie biorę z zasady (przynajmniej tych nielegalnych :wink: ). Z tego co wiem, to trawka jednak nie jest taka szkodliwa dopóki się nie przesadza.

Problemem jest środowisko. Tylko trudno pewnie z nim zerwać, jak się nie ma gdzie indziej oparcia.

Bardzo mi naprawdę przykro :( Z pierwszym postem się nie mogłem zgodzić. Trudno mi określić dokładnie, ale coś w tym jest nie tak. Po prostu uważam, że przy odpowiednim wsparciu - traktując drugiego (również dziecko) jak równorzędnego partnera, a nie jak jakiegoś upośledzonego, takie zachowania nie powinny mieć miejsca. Oczywiście chyba, że teraz dorosły syn nie może sam ze sobą dojść do porządku, jest frustrowany itd. Ale wtedy to chyba tylko on może coś z tym zrobić.

Ogólnie nie mogę doradzać w tych sprawach, bo to jednak trochę inne problemy, niż te, z którymi się spotkałem. Laurki - na pewno będzie dobrze też nie są przekonujące. Niestety więzienia są zapełnione - nie wszyscy odnajduja właściwą drogę.

Z drugiej strony jeśli jest bystry to powinien być też wrażliwy... Żal, jeśli by tego w sobie nie odkrył...

Mam nadzieję w każdym razie, że znajdziecie suteczną pomoc.

weczi

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 541


Rejestracja:
20-03-2005 19:54

Lokalizacja: zagłebie

Post 25-05-2005 21:41

narazie powiem tyle - filip hamuj sie - mozesz myslec o 180 stopni inaczej niz reszta - kwestia jest to jak to powiesz, kiedys nie wytrzymam i cie zbanuje, a niechce tego, to jest forum o adhd wiec trudno zeby pani pisala jak wspaniale wychowal ja, jakim byl czlowiekiem itd. wlasnie chodzi tu o zachowania adhd i nikt nie mowi ze sa one zle... ja tez czasem ubieram dwie rozne skarpetki!
prosze cie bys najpierw przemyslal 10 razy co napisales... tak jak ja to robie - tego posta pisze juz 5ty raz, bo uznalem ze slowa okreslajace cie jako osobe inteligetna inaczej, nie beda adekwatne...
jednak przyznam ci racje co do towarzystwa - u mnie bylo to samo, towarzystwo... zle towarzystwo psuje porzyteczne zwyczaje... trzeba o tym pamietac i pilnowac tego...
sluchaj jak bedziesz mial swoje dziecko ciekawe czy bedzie ci tak latwo pokierowac jego zyciem, nacelowac faceta czy kobiete ktory ma 20lat... wiem po sobie ze, nawet, a najprawdopodobniej tak jest, ze rodzicie radza dobrze, to dziecko z przekory - ona ma inna wizje, albo poprostu chce sie wyluzowac - ze tak powiem, przecietny adhdowiec - nic go nie wzrusza, wszystko go wali, ma to w d...

wracajac do najwazniejszego...
Aga bardzo Ci wspolczuje, jednak z wlasnego doswiadczenia wiem, ze wyzucenie z domu nic nie da... znaczy owszem, pograzy syna i wciagnie na dno... wydaje mi sie sensowne rozmowa/ultimatum - idziesz na leczenie - warto isc po porade do kogos madrzejszego niz weczi ;) ja jestem tylko skromnym webasterem :P proponuje jakas kuracje - leczenie psychologiczne/spychiatryczne, jakis biofeedback moze nawet farmakologia, wiem ze to kosztuje, ale chyba wazniejsze jest dziecko...
on zawsze bedzie twoim synem i naprawde nie oczekuj juz wielkich zmian - zycie adhdowca to drobne kroczki w przod lub skoki w tyl (ew. w bok)
co do jego palenia to... dzis robi to prawie kazdy, wiec trudno sie dziwic ze i adhdowca to dotknelo - aha zeby nie odezwaly sie glosy protestow ze "ja nie!" mowiac kazdy mam na mysli dostepnosc, dla kazdego, zaloze sie ze wiekszosc prubowala, a duuuuuza czesc to robi nadal - z wlasnego doswiadczenia/podworka/szkoly etc. - wracajac do samej istoty bakania - pomysl jak jego umysl i cialo reaguje na spalanie... mysle ze on jest nie swiadomy tego ze moze nawet mu to pomaga... dobrze sie czuje spalony itd. mysle ze dzialanie ganji jest podobne do dzialania amfy... przeciez leki dla adhdowcow sa na fecie - i wcale bym sie nie dziwil jak by Twoj syn juz prubowal i tego "leku". ale wiesz jak wyglada samoleczenie, moze byc nie skuteczne, a wrecz szkodliwe... niewiem moze przemysl wlasnie leczenie farmakologiczne i jesli twoj syn sie nadaje na nie - to czemu mu nie, jesli juz dostawal leki... ale chyba trzeba inne w odpowiedniejszej dawce... , tyle ze niechcialbym zeby on sobie pomyslal jak mi mama daje amfe to znaczy ze cpanie jest ok i ja sobie dopomoge jakas koka czy pigula czy czyms innym... ja moge tylko poddawac pomysly... sam jestem adhdowcem, synem biednej adhdowej mamusi (iwica)...
jak zrobisz tak zrobisz, chcialbym ci pomoc z calej sily i serca

jak napisalas te jego uwagi - to wybacz ale prawie poplakalem sie ze smiechu, bardzo mnie rozsmieszyly, co za durna baba kaze odupywac pokarm albo co z tego ze snieg jest szary? przeprowadzam sie na slask - tam nie tylko snieg ale i trawa i niebo i wszystko jest szare (kolorow nadaje tylko moja Gwiazdeczka :D) powiem ci ze tak jak o nim piszesz to jak bys mnie opisywala - totalna olewka... a zdanie
A on, on ma to właśnie w d……….. jemu ADHD nie przeszkadza., to inni mają problem. Dla niego ważne było tylko żeby mieć papierek do szkoły i trochę świętego spokoju i parę zł na bucha, totalna olewka.

to jak bys pisala co ja mowilem jeszcze pare lat temu... "toćka w toćke" mlody weczi... mozliwe ze z czasem mu sie "polepszy" tak jak mi... na mnie duzy wplyw nie powiem, mialy wlasnie moje niepowodzenia, zle towarzystwo i to jak zobaczylem co dzieje sie z kumplami, do czego oni dochodza... a potem poznalem moja przyszla zone...
ale kazdy jest inny i ja z czystym sumieniem chce byc i powiem ci ze Twoj syn moze nie wyrosnac!
nie dziwie sie ze nie masz sily, ale moze nie trzeba poddawac wojny tylko zmienic bron i opracowac nowa strategie?

p.s. podziwiam twojego ojca - skarpetki, eh... to nie ewenement, tez nieraz na wfie sie nabijali ze mam innego koloru (jestem daltonista na dodatek - grafikiem - podoba ci sie nasz portal?? :D) ale pomysl ze salaterka z drzwiczek... BOMBA!! :)
co do pracy - mam tak samo - wlasnie teraz, kiedy skonczyl sie czas szkoly (przynajmniej tej "zwyklej" dziennej) a zaczal czas pracy... wlasnie tak pozegnalem sie z dwiema moimi poprzednimi a zarazem pierwszymi pracami - bo mnie szef wkurzyl...

no nic... tyle na dzisiaj, bo jeszcze jak przedluze to bedzie jak wypracowanie i naprawde nikt nie bedzie chcial przeczytac :P
zycze ci/wam wszystkiego najlepszego :*
Bartłomiej Weczera
www.ADHD.org.pl
bo razem łatwiej
weczi@o2.pl
________________
weni widi weczi

dreptak

Awatar użytkownika

Terapeuta

Posty: 13288


Rejestracja:
20-02-2005 21:41

Lokalizacja: Warszawa

Post 26-05-2005 09:45

Filip,
jakby co to cię obronię przed weczim.
Nie do końca się zgadzam z Twoim punktem widzenia, ale nie uważam, żeby było dopuszczalne nawet sugerowanie bana.
weczi,
wydaje mi się, że się troszkę zagalopowałeś. W wypowiedzi Filipa nie było nawet grama chęci obrażania kogokolwiek, nie było agresji. On ma nieco inne doświadczenia niż ty i powiedział to głośno.
Ja też jestem nonkonformistą i szlag mnie trafia, jak ktoś mi mówi, że 'coś się tak robi a nie inaczej'. Się to znaczy kto ?? Ja robię tak, jak uważam i żaden Się nie jest dla mnie autorytetem. Sam używałem drzwiczek do pralki, bo po wywaleniu pralki zostawiłem drzwiczki jako bardzo pożyteczne naczynie.

Co do substancji psychoaktywnych mam mieszane uczucia. Sam pijam kawę nałogowo. A innych nie znam z własnego doświadczenia i słyszę co chwilę słyszę sprzeczne opinie. A to, że trawka szkodzi, a to że trawka nie szkodzi. Ja wychodzę z założenia, że mój mózg jest moją najcenniejszą częścią i nie mam zamiaru go narażać na niepotrzebne niebezpieczeństwa, więc się nie szprycuję żadnymi substancjami potencjalnie nawet niebezpiecznymi.

filip222

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 247


Rejestracja:
08-04-2005 13:13

Post 26-05-2005 10:42

Momencik. Czasami sam się ze sobą nie zgadzam. Teraz nawet niektóre fragmenty moich przemyśleńbądź co bądź mnie nawet śmieszą. Fakt, że to nie jest wypracowanie maturalne, więc może odwołania do "Lalki" nie są potrzebne? Z drugiej jednak strony to jedna z moich ulubionych książek :wink: .

Cóź, pisżę czasami dość naiwnie. Ale intencje mam uczciwe :wink:

przecietny adhdowiec - nic go nie wzrusza, wszystko go wali, ma to w d...


Właśnie w tym tkwi sedno. Wcale nie uważam, że tak jest i że tak powinno być.

Czasami ktoś uważa, że mam coś w głębokim poważaniu mimo, że tak nie jest. Dlatego zastanawiam się, na ile ocena AGI jest słuszna. Może to nie do końca obiektywny fakt, a jedynie odczucioa matki, przed którą syn nie chce się otworzyć.

Co do narkotyków to mi nie przeszkadza jak ktoś bierze. Niech legalizują. Moim zdaniem wiele spraw to kwestia wyboru jednostki. Ja nie biorę (ritalin zwalam na moją słabość) - tak jak dreptak uważam, że mój umysł nie jest tego wart. Zresztą nie ptrzebuję tego... Nie widzę korzyści...

Synowi AGI się pewnie większa krzywda przez trawkę nie stanie, więc z po tej wypowiedzi nie uważam, że to największy problem. Jak by miał jasno sprecyzowany cel, to mógłby brać albo nie, ale by do czegoś dążył. Tylko wiem, że u różnych ludzi to następuje w różnym wieku, a czasami wcale.

Dlatego jeszcze raz życzę z okazji Dnia Matki jak najlepiej.

weczi

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 541


Rejestracja:
20-03-2005 19:54

Lokalizacja: zagłebie

Post 26-05-2005 13:01

Co do obrony dreptaka... chodzi mi o to ze jak to okreslila Aga filipa wypowiedzi sa jak by z drugiej strony barykady - i dobrze, tylko naprawde sposob w jaki to pisze odbieram jako agresywny, juz nie pierwszy taki post, dlatego mowie, ze jak nie zacznie najpierw myslec potem machac palcami na klawiaturze, to sie moze zle skonczyc... mam poprostu uraz z post w ktorym zostalem brzydko nazwany...

zo do AGI i jej syna... my mozemy pomoc, ale to oni musza wiedziec czego tez od nas oczekuja... mysle ze nie glupie bylo by zaproszenie ich, najwazniejsze zeby byl syn, na jakas wspolna z nami wycieczke...
co sadzicie o tym?
Bartłomiej Weczera
www.ADHD.org.pl
bo razem łatwiej
weczi@o2.pl
________________
weni widi weczi

filip222

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 247


Rejestracja:
08-04-2005 13:13

Post 26-05-2005 13:35

Weź odpuśc mnie sobie weczi. Będzie lepiej dla mnie i dla Ciebie. Widać, że nadajemy na innych falach, co nie znaczy, że w każdej swojej wypowiedzi musisz mi grozić. Jak Cię obraziłem - przepraszam, chociaż się z Tobą nie zgadzam.

Zresztą wydaje mi się, że w mojej wypowiedzi, szczególnie tej pierwszej broniłem bardziej Twojego spojrzenia na świat, niż swojego :).

W każdym razie spór z Tobą kończę i nie będę na kolejne teksty tego dotyczące odpisywał.

Co do AGI, to słowa otuchy na pewno są wskazane, ale czuję, że kilka osób na forum się do tego lepiej nadaje. Tylko w pierwszym poscie jak mówię zmyliło mnie pchanie poważnych problemów z synem do jednego worka z zabawnymi historyjkami o ojcu. Trudno było rozpoznać, gdzie leży problem. To po pierwsze. A po drugie to słowo daję, że nie wiem, jak to co chciałem napisać, wyrazić w sposób mniej agresywny.

Agresja dziecka wobec rodziców moim zdaniem rzadko leży tylko po stronie dziecka. Chociaż rozumiem, że jak podpala nauczycielkę, albo bierze tabletki dla żartu to można się załamać i trudno zachować spokój (zresztą uważam, że nie jest to wskazane). Ale jeśli się krzyczy cały czas, to dziecko przestaje widzieć, co jest dobre, co złe, co istotne, a co nieistotne. Jakby nie patrzeć z postu wynika, że bliska więź została zerwana... Zresztą jedną z rad przy ADHD (i na pewno nie tylko) jest to, by codziennie przynajmniej raz chwalić dziecko. No i tyle.

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 26-05-2005 20:24

weczi z filipem, nie zalatwiajcie swoich porachunkow przy pomocy kazdego watku, w ktorym sie nie zgadzacie. co age (albo mnie) obchodza wasze problemy? weczi, nie naduzywaj praw, ktorych nie masz.

aga, slusznie i nieslusznie niepokoisz sie o trawe. wiekszosc normalnych nastolatkow eksperymentuje, wiekszosc rzuca to szybko, ale czesc zostaje i przechodzi na inne uzywki. jesli trawy pali sie duzo, w takim samym stopniu lasuje ona mozg jak i inne narkotyki, tyle ze sam proces trwa dluzej, i najczesciej doprowadza do schizofrenii. najwazniejsza kwestia dla ciebie, jak mi sie wydaje, jest maksymalne ograniczenie bodzcow, ktore wywoluja u niego bunt. wydaje mi sie ze w tej chwili zamiast go pilnowac i szalec z rozapczy nad jego przyszlym zyciem powinnas zrobic 2 rzeczy: 1. zajac sie soba - im wiecej zajmiesz sie soba i mezem, tym mniej bedizesz nadopiekuncza, tym mniej bedize powodow do buntu, 2. zaproponowac mu rozne ale to naprawde rozne i bardzo niezwykle zajecia.
filip poruszyl wazny moment dorastania - wiedziec czego sie w zyciu chce, ale zeby wiedziec, trzeba doswiadczyc roznych rzeczy i stanow. niech gdzies pojedzie, cos zrobi, sprobuje roznej muzyki, filmow, sportow, kolekcji. cokolwiek co nada jakikolwiek sens jego zyciu, tak by sensem tym nie byla trawa i walka z toba.
jesli twoim zdaniem chlopak przesadza z paleniem, badz boisz sie ze zacznie brac cos ciezszego - popytaj dookola i znajdz dobrego specjaliste od uzaleznien. nie dla neigo, tylko dla siebie. bardzo jest wazne, zebys zrozumiala jak dzialaja narkomani, co sprzyja temu ze biora, a co temu ze rzucaja. niestety najczesciej rodziny popelniaja najwieksze bledy i wlansie one - nieswiadomie i w dobrej wierze - wrzucaja delikwenta w jeszcze wieksze uzaleznienie. terapeuta ktory kiedys pomagal moim znajomym powiedizal, ze jedyne co moze narkomana wyciagnac, to rzucenie go na dno. czyli - tak, wyrzucenie z domu, pozbawienie wszelkich srodkow do zycia, maksymalne upokorzenie. narkotyki daja poczucie bycia kims wyjatkowym, to trzeba zmienic. ale najlepeij byloby gdyby cie poprowadzil jakis specjalista. nie boj sie pytac! to nie wsytd szukac pomocy dla dziecka. ale jemu nie mow o tym, najpierw skonsultuj sie z lekarzem
w ksiazce "w swiecie adhd" wyraznie pisza, ze adhdowcy bardzo czesto biora narkotyki, bo to pozwala im wyciszyc zamet w glowie - narkotyki dzialaja wiec terapeutycznie. dlatego moze sprobujcie jakichs lekow (ritalin), moze wycisza go na tyle, ze nie bedize potzrebowal trawy. koniecznie poszukaj mu ciekwego towarzystwa. to naprawde nic dziwnego,z e nie uznaje zadnych autorytetow, skoro ich nie spotyka. dla wybitnie inteligentnego czlowieka autorytetem moze byc wylacznei ktos o niebo od niego inteligentniejszy. pamietaj o tym. i szukaj miedzy dziwakami. dziwacy naprawde najlepeij sie dogaduja miedzy soba.
glowa do gory. ja tez kiedys palilam i pilam i rozne rzeczy robilam, i jakos zyje. ale to fakt - musze miec cos ciekawego do roboty, pasje, ktora mnie poprowadzi przez zycie. teraz juz potrafie szukac w sobie, nauczylam sie, ale kiedys naprawde potrzebne mi byly wszelkie mozliwe eksperymenty, zeby wreszcie zrozumiec "o co chodzi"
pozdrawiam

weczi

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 541


Rejestracja:
20-03-2005 19:54

Lokalizacja: zagłebie

Post 26-05-2005 22:53

verowa 1 mam prawa 2 uzyje jesli bedzie trzeba 3 jeszcze nic nie zrobilem 4 nie wtracaj sie w cos co nie dotyczy ciebie 5 nie kontynuuj 6 wiem ze od jakiegos czasu chyba ze zwyklej przekory, ale ciagle sie mnie czepiasz - odpusc

chodzilo nie o filipa nie o mnie nie o nic innego jak konkretny problem Agi z synem wiec skupmy sie na tym i nie wracajmy do innych tematow

mysle ze pokazanie ze nie interesujesz sie nim a zajmujesz wiecej soba i innymi czlonkami rodziny moze go pobudzic do dalszego dzialania w kierunku - popatrz na mnie, zwruc uwage, ja jestem! etc.
to bardzo ciezkie wywazyc co dawkowac kiedy i w jakich ilosciach
niewatpliwie syn musi wiedziec ze zalezy ci na nim i ze go kochasz, wiedziec ze niechcesz go skrzywdzic ale chcesz dla niego jak najlepiej
dobrze verowa zwrocila uwage - na terapie dodatkowe, jak uzaleznienie itp. ale napewno nie chodzi o lagodzenie skutkow a o leczenie przyczyny - o tym jest to forum - czyli ADHD tym trzeba sie zajac fachowo
to wazne co pisali moi poprzednicy a o czym zaczal filip - on musi cos sobie znalezc, jakis sens, zaczepienie, ale wydaje mi sie ze sam tego nie zrobi, trzeba pomuc mu sie ukierunkowac... niewatpliwie czas nagrodzi wasze starania
pozdrawiam i zycze sukcesow
Ostatnio zmieniony 27-05-2005 19:33 przez weczi, łącznie zmieniany 1 raz
Bartłomiej Weczera
www.ADHD.org.pl
bo razem łatwiej
weczi@o2.pl
________________
weni widi weczi

AGA

Awatar użytkownika

Posty: 8


Rejestracja:
23-05-2005 09:27

Lokalizacja: Warszawa

Post 27-05-2005 16:04

Naprawdę, jeszcze raz wielkie dzięki, niestety internet mam tylko w pracy i nie zdążę odpowiedziec na wszystko ale

Odnośnie uzależnienia od narkotyków, to nie jest tak, że Paweł podpala od czasu do czasu bo to go wycisza, luzuje czy coś w tym stylu. Kiedy trzy lata temu przyszedł do domu po ostrym paleniu (wymiotował zresztą jak kot) ani nie krzyczałam ani nie biłam :wink:, poczekałam do następnego dnia aż odczadzieje i rozmawialiśmy jak ludzie bez emocji i awantur. To, że nastolatki mają potrzebę eksperymentów jest dla mnie oczywiste, nie mam sklerozy i doskonale pamiętam "pomysły" moje i mojego męża ( tak się złożyło jakoś, :roll: że chodziliśmy do jednej klasy w podstawówce a potem już się nie rozstawaliśmy). Naprawdę możecie wierzyć, ja od początku wiedziałam, że z dwojga takich jak my nie wyjdzie grzeczna dziewczynka z warkoczykami, i na wiele problemów byłam przygotowana psychicznie. Dlatego początkowo wcale nie wrzeszczałam tylko głównie słuchałam jak się czuł co myślał, rozmawialiśmy o ryzyku związanym z takimi eksperymentami i naprawdę chłopak mówił zupełnie sensownie. Kłopot tkwi jednak w tym, że on na ogół mówi bardzo sensownie i nawet w porywach sam w to wierzy ale potem robi dokładnie odwrotnie. I trawa w jego przypadku to nie był i nie jest skok w bok tylko codzienność. Tak jak pisałam w pierwszym poście my z mężem mamy za sobą naprawdę gruntowną terapię dla rodzin ludzi uzależnionych i korzystałam z pomocy naprawdę uznanych fachowców w tej dziedzinie i o narkotykach trochę wiedzy zgromadziłam. Problem polega na tym, że regularne, częste palenie trawy nawet u ludzi bez ADHD daje efekt " mam wszystko w d...e" tak jak to mówi jeden ze znanych terapeutów R.Rutkowski to własnie powinno się wpisywać zamiast numeru choroby. Marihuana nie niszczy tak jak heroina, marihuana wywala człowieka na margines życia, bo "wszystko da się odłożyć na kiedyś a dziś nic nie jest ważne" dlatego uważam, że jest szczególnie groźna dla ADHDowców, niestety tego 3 lata temu nie wiedziałam. :cry:
Paweł juz dwa razy przerywał terapię, na terapi dla rodziców dostaliśmy sporo informacji na temat sposobów nakłaniania do leczenia i teraz został nam ten ostatni, ekstremalny czyli "zmiana zamków w drzwiach"
Pod wpływem tego nacisku, Paweł zaczął znowu terapię ale testy jak na razie ma dodatnie tzn. że albo się jeszcze organizm oczyszcza albo jednak nie trzyma abstynencji, to mogły by zweryfikować testy ilościowe ale postanowiliśmy, że na tym etapie to on ma nam udowodnić, że się leczy i chce się leczyć, a nie my jemu, że ćpa.
Bo tak naprawdę to mam wątpiliwości czy taki przymus będzie skuteczny bo jednak jest przymusem, mimo, że w wielu innych przypadkach się sprawdził ( tak mówią fachowcy). :roll:

Reszta w poniedziałek bo mnie z roboty wyrzucą. :wink:

A jeśli chodzi o szkolne uwagi to wybierałam na chybił trafił ,mamy ich naprawdę sporo i do dziś są źródłem niekończącej się rozrywki na "dorosłych" imprezach. Do dziś nie wiem dlaczego musiałam odkupić pokarm dla rybek skoro Paweł "zużył" pokarm dla żółwia. :D
Aga

Halina

Awatar użytkownika

Licencjonowana ADHD-owa Czarownica

Posty: 5819


Rejestracja:
08-03-2005 22:32

Lokalizacja: Górny Śląsk

Dzieci: Piotrek 24 CZR z cechami ADHD i Krzyś 15 gimnazjalista ZA z cechami ADHD

Ja: ADHD zdiagnozowane przez lekarzy moich dzieci

Post 27-05-2005 16:52

Aga problem narkotyków jest mi obcy, nigdy mi nie imponowały, ani mnie nie wciągnęły, kilka prób skończyło się zawodem, myślałam, że będzie ciekawiej, natomiast okres mam wszystko w d..... przechodziłam bardzo ostro, teraz ten okres zaczyna przechodzić mój 14 i pół letni syn, a ja usiłuję mu znaleźć coś czym się zainteresuje, zajmie, bo bez tego ani rusz, niestety na ten okres w jego życiu największy wpływ ma i miała szkoła i nieustający festiwal motywacji pałami, od tego się wszystko zaczęło, nie potrafię dogadać się z nauczycielami, zaczęłam być roszczeniową matką i jest mi z tym źle, bo to przecież im powinno zależeć na sukcesie dziecka, a nie na motywacji przez pałę, ale zobaczymy, może uda się nam skończyć 2 klasę gimnazjum, a od trzeciej od samego początku nie pozwolę na pałowanie syna. Może zacznie niemieć wszystkiego w d.....
Sama ADHD, synowie ZA z cechami ADHD, a mąż podejrzany o ADD
Obrazek
Obrazek
tel. 799223703

Barbara

Dama/Kawaler Brązowego Orderu ADHD

Posty: 14


Rejestracja:
28-05-2005 18:47

Post 29-05-2005 10:14

Re: NIESTETY NIE UMIEM POWIEDZIEĆ MAM TO W D...........E

Witam. Napisze krotko. Tez mam ADHD (i dysleksje), mam 32 lata. Do tego, co napisala Aga:

Dziś jesteśmy na progu, wywalić dzieciaka tak po prostu? Kolejne rozmowy, obietnice i kity, ciało mężczyzny, w którym siedzi 11latek. Wielki wyrzut sumienia i wiedza z zajęć dla takich jak my, że nie za wszystko musimy czuć się winni,

Mam papiery, ze bylam dzieckiem nadpobudliwym. W szkole 2, a na olimpiadach przedmiotowych najgorzej to wyroznienia. Tylko dzieki temu, ze mialam babcie dedektywa, minelam sie z poprawczakiem. Wypisalam sie z normalnego liceum i zapisalam do liceum dla takich wyrzutkow z roznych szkol. Bylam dopuszczona do matury, ale ja sobie przelozylam. Meczyl mnie ten wieczny ndzor i milosc rodzicielska. Jestem po maturze, po studiach. Mam 6 miejsc pracy. Moja siostra modli sie, zeby jej sredni syn skonczyl tak jak ja, bo jest moja kalka z dziecinstwa. Ja nauczylam sie kamuflowac. Niewiele osob wie, co mi dolega. To co chcialam tu napisac, ze 1. Moja mama zawsze uwazala, ze mam ja i innych w d. To nie prawda. 2. Wydawalo sie, ze mam wszystko w d. To nie prawda. 3. Wydawalo sie, ze poradze sobie sama w zyciu, bo zawsze sobie ze wszystkim radzilam. To nie prawda. 4. Gdyby nie usilowali mnie pilnowac, kontrolowac, sprawdzac moje kieszenie, przegladac moje rzeczy ... bez tego bata zginela bym. 5. Gdyby nie dali mi luzuod nich, gdy mialam 17 lat i nie pozwolili na wyprowadzenie sie z domu na miesiac (ale nie tam gdzie ja chcialam) w miejsce, gdzie musialam odpracowac swoj pobyt, gdzie nie bylo ludzi, tylko siostry zakonne (obiad byl na godzine, a jak nie przyszlam, to dowidzenia), gdzie daleko mi bylo od moich znajomych; wszystko poszlo w prace plastyczne, w przestrzenne projekty. to mi pomoglo.
Barbara

verowa

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 230


Rejestracja:
10-03-2005 13:24

Post 30-05-2005 19:03

Re: NIESTETY NIE UMIEM POWIEDZIEĆ MAM TO W D...........E

Barbara pisze: 1. Moja mama zawsze uwazala, ze mam ja i innych w d. To nie prawda. 2. Wydawalo sie, ze mam wszystko w d. To nie prawda. 3. Wydawalo sie, ze poradze sobie sama w zyciu, bo zawsze sobie ze wszystkim radzilam. To nie prawda. 4. Gdyby nie usilowali mnie pilnowac, kontrolowac, sprawdzac moje kieszenie, przegladac moje rzeczy ... bez tego bata zginela bym. Barbara

wsyztkie te punkty stosuja sie rowniez do mnie. bardzo ciezko przechodzilam okres dorastania, notoryczne wagary, ogromne ilosci alkoholu, pyskowki, "gorszace" zachowanie, kolegowanie sie z najwiekszymi lajzami z okolicy itd. nikt nie postawilby 5 centow na to,z e "wyrosne na czlowieka". i wlasnie sobie uprzytomnilam, ze moze naprawde nie wyroslabym, gdyby wlasnie nie moja "nieznosna" rodzina. opowiesci z moralem babki, treningi na cierpliwosc dziadka, nieustajaca wojna 4 mlodszego rodzenstwa i matka. matka, surowa, rygorystyczna, wpajajaca zasady na kazdym kroku. boze, jak ja nieznosilam tych wszystkich jej glupich uwag! az nagle, juz na studiach, zaczelam odkrywac w sobie, ile mam z nich wsyztkich. jak mocno te zasady we mnie tkwia; choc zbuntowalam sie przeciw slepemu posluszenstwu, w ktoryms momence wrocilam do wsyztkiego czego bylam w dziecinstwie uczona. dlatego chyba faktycznie ten bat jakims cudem dziala. napewno mozna go stosowac umiejetniej niz robila to moja mama, ale co by bylo, gdyby nie ten bat?

babsy

Awatar użytkownika

Dama/Kawaler Brylantowego Orderu ADHD

Posty: 341


Rejestracja:
14-03-2005 10:24

Lokalizacja: W-wa

Post 09-06-2005 10:06

Skąd ja to wszystko znam... mam 22 lata, studiuję (jest ciężko z zapamiętaniem planu zajęć oraz dotrzymywaniem terminów. nieustannie proszę o jakąś prolongatę) i dobrze pamiętam konflikty w domu. Chciałabym napisać również "z drugiej strony barykady":
1. rodzice, odpuśćcie dzieciom z ADHD "pierdoły". Niech sobie mają bałagan w pokoju, niech noszą majtki na głowie, niech przeklinają. Z tego wszystkiego ŻADNA POWAŻNA KONSEKWENCJA NIE WYNIKNIE. Ja nigdy nie mogłam zrozumieć, dlaczego moja mama suszy mi głowy o głupoty, a ważnymi sprawami (tym,że mam ADHD i jestem nieszczęśliwa) już tak dogłębnie nie potrafi się zająć. Czyżby to wynik tego, co napisał HALLOWELL? "Rodzina podświadomie NIE DOPUSZCZA do zmian w jej łonie, ponieważ utarte schematy i role są lepsze od czegoś nowego i nieznanego"? Zatem powtarzam, eliminujcie w dzieciach tylko to, co może zagrozić im lub otoczeniu. Reszta jest nieważna.
2. NArkotyki- znam to, sama popalam trawę od czasu do czasu. To po to, by zapomnieć o nieustannych problemach, o kłopotach, o niskim poczuciu własnej wartości, o zawalonych na uczelni sprawach, o kłótniach w domu. Człowiek z ADHD ma milion problemów dziennie, bo jego nawet zapomnienie kluczy doprowadza do szału ("Znowu zapomniałam! Czy ja jestem jakaś nienormalna? Nie znoszę tego!"- i tak kilkanaście/kilkadziesiąt razy dziennie). Szukanie zapomnienia jest tu typowe. Nieważne czy to alkohol czy narkotyki czy cokolwiek innego. Jest to problem, ponieważ życie nie stanie się nagle lekkie, łatwe i przyjemne. Sądzę, że Twój syn może się czuć odrzucony i samotny, dlatego szuka ucieczki w trawie. Czy ma poczucie, ze może liczyć na rodziców? A na przyjaciół? Sądzę, że nie.
3. Ten punkt jest najważniejszy, jeśli chcesz dotrzeć do syna i jakoś zmienić na lepsze jego życie- zostań bliską mu osobą. Pokaż, że go rozumiesz, że nie zrobisz mu awantury o głupotę, której on nawet nie zauważy. Takie awantury oddalają od rodziców, czynią z nich "zrzędzących wapniaków, z którymi nie ma co rozmawiać". Pokaż, że zauważasz jego dobre strony i że ADHD może być także darem. Porozmawiaj z nim, jak się cieszysz, ze on jest jaki jest i jak jego ADHD można spożytkować w pożyteczny sposób. Nie każ mu robić czegoś, czego on nie jest w stanie zrobić. Pokaż mu jak żyć z tą chorobą. Masz tę przewagę, że masz WIEDZĘ, moi rodzice tego nie mieli. Co mści się na naszej rodzinie i na mnie przede wszstkim do dziś. Pozdrawiam!
Du bist nicht allein,nicht allein!Wir sind millionen und wir werden bei dir sein!

Wróć do Jestem oryginalny... i co dalej



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika

cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Designed by Vjacheslav Trushkin for Free Forums/DivisionCore.